Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Pierwsze kroki w górach - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Górskie tematy (/forumdisplay.php?fid=1)
+--- Forum: Dyskusje na górskie tematy (/forumdisplay.php?fid=10)
+---- Forum: Ogólne (/forumdisplay.php?fid=42)
+---- Temat: Pierwsze kroki w górach (/showthread.php?tid=237)


Pierwsze kroki w górach - spoko - 08-01-2007 10:27 AM

Moi drodzy jako ,że trudno o mobilizację do pisania relacji z wypraw pozwolę sobie wprowadzić nowy wątek .Jak wyglądały wasze pierwsze kroki w górach,pierwsze spotkanie z Tatrami,złapanie bakcylu górskiego?
Zapewne niektórzy od urodzenia żyli tą pasją innych ten bakcyl zaatakował później.
A oto jak wyglądało moje zauroczenie górami.
Urodziłem się w pięknym górskim miasteczku w Makowie Podhalańskim.Gdy po raz pierwszy otwarłem oczy zobaczyłem nad sobą twarz Mamy a potem ... właśnie a potem Mama wzięła mnie na ręce i zobaczyłem przez okno góry.Zobaczyłem i pokochałem od pierwszego wejrzenia.Skłonność do wędrówek oddziedziczyłem niewątpliwie po Mamie .gdy mieliśmy po kilka lat to Mama nas brała na piesze pielgrzymki do pobliskiej Kalwarii na tak zwane "dróżki" Było to 2.5 godz pieszo w jedną stronę . Tyleż z powrotem i jeszcze 3 godz same dróżki.Zawsze podobały mi się te pielgrzymki.Często brała nas Mama również pieszo do Makowa podh.-1.5 godz w jedną stronę przez góry.Pamiętam taką zabawną historyjkę.Kiedyś postanowiła wybrać się zimą do Makowa ,biorąc ze sobą sanki.Ja chętnie zabrałem się razem.Do góry targaliśmy sanki a zgórki zjeżdżaliśmy.Na ostatniej górze przed Makowem był taki duży zjazd z zakosami .Mama prowadziła a ja siedziałem z tyłu.Sanki nabierały szybkości i na drugim zakręcie ja wyleciałem z sanek .Oczywiscie Mama tego nie zauważyła i zjechała na sam dół .Dopiero wtedy zauważyła zgubę.Poszedłem w dól i gdzieś w połowie drogi odnaleźliśmy się.A Tatry? Pierwszy wyjazd z wycieczką szkolną nad Morskie OKO gdzieś w VI klasie .Już dojeżdzając do Zakopanego odczuwałem bardzo wielkie podniecenie .Serce podchodziło do góry.Dokładnie pamiętam ten pobyt nad Morskim Okiem .Obeszliśmy jezioro dookoła. Przeźroczystość wody,pływające w niej ryby.kursująca tratewka po jeziorze a nad nim niebotyczne szczyty tak mnie zauroczyły ,że postanowiłem tu przyjeżdżać każdego roku. Na pierwszy samodzielny wyjazd w Tatry zdecydowałem się po zakończeniu Szkoły podstawowej.Wybrałem się na 2 dni.Wstałem o 1 godz po północy,i poszedłem pieszo 6 km na najbliższy przystanek kolejowy.Pociąg miałem po godz 2 .Do Zakopanego przyjechałem na godz 5 z minutami .Napiłem sie coś ciepłego w bufecie ,przekąsiłem małe co nieco i pierwszym autobusem pojechałem do Dol Kościeliskiej. Poszedłem na Kominiarski Wierch(Bardzo urocza trasa).A następnie przyszedłem na Przysłop Mietusi Aby zarezerwować nocleg w tamtejszym działającym jeszcze schronisku.Po południu poszedłem na Małołączniak i z powrotem na nocleg.Na drugi dzień miałem taki ambitny plan przejść całą granią Tatrzańską od Kopy Kondrackiej do Morskiego Oka poprzez -Orlą Perć- Dol 5 Stawów- Szpiglasową .Zmierzyłem linijka na mapie i uznałem ,że to będzie w sam raz .O naiwności ludzka.W schronisku szybko wybili mi ten pomysł z głowy i unaocznili ,że w górach nie mierzy sie na kilometry tylko na godziny.Tak więc po zimnej nieprzespanej nocy i porannej toalecie w zimnym strumyku wyruszyłem na zmodyfikowana trasę .Z Przysłopu mietusiego na Giewont,Kopę kondracką ,Kasprowy .następnie zejście do Gasienicowej i powrót do Kuźnic.Na tym zakończyłem pierwszą samodzielną wyprawę w Tatry I od tego czasu staram sie każdego roku tu przyjeżdżć .Czasem jest to tylko 1 dzień .Czasem 3 razy w roku .najczęściej wyprawy 1-dniowe ale przez ponad 30 lat uzbierało sie tego troche.
A teraz zachęcam wszystkich .Jeżeli kochacie góry napiszcie o Swoich pierwszych krokach .Miłego czytaniaSmile


RE: Pierwsze kroki w górach - dr.Etker - 08-01-2007 12:56 PM

Miło się czyta.Łza się w oku kręci.Może teraz ja.Urodziłem się i mieszkałem przez dłuższy czs we Wrocławiu.Mój pierwszy kontakt z górami -to albumy ze zdjęciami czarno-białymi-Jerzego Młodziejowskiego-"Morskie Oko",Krystyny Gorazdowskiej,Zofii Radwańskiej-Paryskiej-"Dolina Pięciu Stawów Polskich"Zapach świeżo zadrukowanych stron był wówczs dla mnie zapachem Tatr.Mam obie książki do dziś.Pierwszy kontakt z górami w naturze?To było tak.Często podziwiałem widoczny z Wrocławia masyw Ślęży(718m).


RE: Pierwsze kroki w górach - dr.Etker - 08-01-2007 01:02 PM

Będąc w piątej klasie szkoły podstawowej,na początku marca postanowiliśmy z kolegą urwać się z zajęć lekcyjnych.Nie mając grosza przy duszy-dojechaliśmy pociągiem(na gapę) i stopem do Sobótki i rzeczywiście udało nam się zwiedzić ten szczyt.Wrażenia z eskapady-ogromne i niezatarte.Kilka lat temu ,już w towarzystwie żony odbyłem podróż sentymentalną na pierwszy szczyt mojego życia.


RE:  Pierwsze kroki w górach - spoko - 08-01-2007 04:38 PM

dr.Etker napisał(a):
Będąc w piątej klasie szkoły podstawowej,na początku marca postanowiliśmy  z kolegą urwać się z zajęć lekcyjnych.Nie mając grosza przy duszy-dojechaliśmy pociągiem(na gapę) i stopem do Sobótki i rzeczywiście udało nam się zwiedzić ten szczyt.Wrażenia z eskapady-ogromne i niezatarte.Kilka lat temu ,już w towarzystwie żony odbyłem podróż sentymentalną na pierwszy szczyt mojego życia.

Slęża -wyjątkowa góra .W 1981 roku w październiku byłem na takiej praktyce przez miesiąc we Wrocławiu w Wolnych chwilach coś zwiedzałem w jeden dzień w Sobotę pojechałem do Sobótki.Pamiętam była tam na rynku taka plastyczna trójwymiarowa mapa .Następnie szlakiem na Slężę.Dodam jeszcze ,że wtedy w kraju była bardzo napięta sytuacja polityczna.podczas drogi towarzyszyła mi ogromna mgła.Ale widać było trochę skałek .Wyszedłem na szczyt i oczom nie wierzę Pojazdy opancerzone .wojsko .Słucham i uszom nie wierzę -język rosyjski.Góra została zajęta przez (ZD)radziecką jednostkę wojskową Celem był nadajnik telewizyjny.Chwilę zastanawiałem się czy odbić górę, czy uciekać .Wreszcie po krótkiej chwili i przeanalizowaniu sytuacji zeszedłem zboczem koło różnych skałek w kierunku wschodnim.Ten widok na szczycie do dziś mam w pamięci.


RE: Pierwsze kroki w górach - KaRoLiNa :) - 08-01-2007 06:28 PM

spoko napisał(a):
Gdy po raz pierwszy otwarłem oczy zobaczyłem nad sobą twarz Mamy a potem ... właśnie a potem Mama wzięła mnie na ręce i zobaczyłem przez okno góry.

Szczęściarz!!Big Grin


Moja historia jest krótka tak samo jak krótki jest mój związek z góramiToungue
Hmmm... pierwszy wyjazd był spalony-tzn.była to wycieczka szkolna w szkole podstawowej. Szczerze to to coM zapamiętałA z tego wyjazdu to deszcz, przewodnika który przemieszczał się w kosmicznym tempie oraz cały czas krzyczał NIE WYPRZEDZAĆ-nawet jak staliśmy heheBig Grin.Pamiętam też dziurę na tyłku w jego czerwonych spodniach i niezadowolone miny opiekunek które chciały sobie "odpocząć i pooddychać świeżym górskim powietrzem na....Krupówkach" hahahaha. No na pewno gdyby tym przewodnikiem był spoko to potrafiłby zainteresować ale tamten..a kysz a kysz z nim....Big Grin
Drugi raz...mmmm.....to było już inaczejSmile
Były sobie wakacje i pewnego dzionka mama postanowiła, że jedziemy w góry. A ja NIE NIE NIE NIE...bosheeee...jeszcze w planach spływ Przełomem Dunajca!!?? W życiuuuuuuuuuu..ja się nie zgadzam na to<do dzisiaj mama jak sobie to przypomni to pęka ze śmiechu i mówi, że gdyby wiedziała czym to teraz grozi-to by mnie nie brałaToungue:P> Co tam niby jest ciekawgo????Ale po dłuuugich namowach pojechałamSad no i......wyjechaliśmy w nocy samochodem i ze względu na długą drogę gdzieś przed Zakopcem zatrzymaliśmy się na parkingu coby to z leksza sieM zdrzemnąć i nabrać siły na dalszy dzień. Była chyba 5 rano. Ale cholerka mi się spać nie chciało.Na początku naburmuszona na świat, że musiałam jechać w góry zerkałam przez okno na baaardzo strome podjazdy do posesji tamtejszych gospodarzy, później na jeszcze wyższe drzewa aż w końcu nie wytrzymawszy wysiadłam i ....no i mój wścibski nos chcący zobaczyć co tam się kryje ponad drzewami ujrzał góry..baaa...ujrzał wschód słońca i góry....mmmmm.....i wtedy mnie wzięło.Później te górskie serpentyny to wszystko razem...to właśnie sprawiło, że to był ten moment w którym do dnia dzisiejszego dziękuję mamie za to, że zabrała mnie wtedy w góry mimo mojej niechęci. Dojechaliśmy na miejsce, wrzuciliśmy coś na ruszto i poszliśmy.A gdzie??No w rzeczy samej-kierunek Łysa Polana i sruuuu...doszliśmy do MOka ale było nam mało-więc sE nad Czarny Staw pod Rysami poszliśmy, zeszliśmy ale...no a dalej to przez Świstówkę do piątki i do domku..Noooo....to było coś. Te widoczki, Nawet pogoda-raz słońce, raz deszcz mnie/nas nie zniechęcało i nie odstraszało. Coprawda trasa była dłuuga-jak na pierwszy raz w górach, jak na pierwszy dzień w górach ale było SUPER!!!!

I tak to właśnie było ze mnąCool


RE: Pierwsze kroki w górach - spoko - 08-01-2007 07:55 PM

Wspaniale to ujęłaś Dina .Ot jak wielki wpływ potrafią wywrzeć góry na człowieka.Co do przewodników mam takie samo zdanie (byle szybciej ,nie dotykać, nie ruszać, nie wyprzedzać -same zakazy )Powiem szczerze nie lubię ich .Nie potrafią zainteresować grupy tym pięknem Tatrzańskim .Pokazywanie tylko tu jest taki szczyt a tam siaki to niewiele.Potrzebne są konkursy nagrody itp.Może ktoś mi zarzuci ,że uogólniam ,że nie wszyscy tak podchodzą .Ale jeżeli istnieja wyjątki to potwierdzają regułę


RE: Pierwsze kroki w górach - Ustrik - 08-01-2007 10:04 PM

ja też nie lubię z przewodnikiem chodzić. jak byłem w tatrach w podstawówce z nauczycielem geografii to ciągle tylko narzekałem. nauczyciel ten jest fanatykiem i za bardzo lubiany nie jest. bylsmy wtedy w 6 klasie, a on gonił nas pod górę jak szatan do grzechu. Dał nam, oczywiście niepotrzebnie, w kość. Nie powiem, nauczył nas też czegoś. To on pokazał nam jak wygląda uprzejmość w górach, jak się ubrać itp. Nie zmienia to jednak faktu, że mocno przesadził z innymi rzeczami. W Bieszczadach też są różni przewodnicy. Duża z nich cześć niestety działa bardzo schematycznie - sprzedaje te same gadki, pokazuje te same miejsca... jest tyle różnych mozliwości.


RE: Pierwsze kroki w górach - Pedro - 08-01-2007 10:32 PM

Jeśli chodzi o moje początki górskie to jak już chyba kiedyś wspomniałem była to Połonina Wetlińska w Bieszczadach. Na tę niezwykłą jak dla mnie wyprawę wyciągnął nas z całą rodzinką mój wujek a zarazem mój chrzestny. Byłem wtedy może gdzie u pierwszej komuni, nie pamiętam już dokładnie. Wiem że byłem dumny strasznie że zdobyłem taki szczyt powyżej 1000 m Smile No ale nie tylko naturalnie o wysokość chodziło. Naprawdę mi się to wówczas podobało - ta niesamowita przestrzeń. Nie dane mi było niestety w najbliższych latach kontynuować chodzenia po górach.

Byłem później co prawda raz w szkole podstawowej w Tatrach właśnie z przewodnikiem, ale tam naturalnie więcej ludzi patrzyło na to żeby być jak najdłużej na Krupówkach. Byliśmy chyba też na Rusinowej Polanie, ale wszystko szybko, "po macoszemu", dokładnie tak jak to Karolina opisała wcześniej.

Taki prawdziwy pierwszy raz w Tatrach to wycieczka w szkole średniej na Halę Gąsienicową i Czarny Staw z moimi rodzicami. Mimo że pogoda była niezbyt ciekawa, część wierzchołków tonęła w chmurach, a w dodatku burza pogoniła nas do Murowańca, to jednak sprawiło że na nowo odżył duch górski we mnie Smile Od tego czasu Murowaniec i Dolinę Jaworzynki wiążę właśnie sentymentalnie z moimi początkami tatrzańskimi.


RE: Pierwsze kroki w górach - fasmac - 09-01-2007 12:32 PM

Hmm, moje pierwsze kroki???
Właściwie tak naprawdę to było w sierpniu 2005 roku. Wcześniej, w szkole podstawowej przygoda harcerska z Beskidami, jeszcze wcześniej Morskie Oko i wjazd na Kasprowy kolejką z rodzicami, niestety nie zachowały się z tych czasów żadne zdjęcia.
Ale tak naprawdę to właśnie sierpień 2005 roku i wypad, właściwie to miał być planowany wjazd kolejką na Kasprowy. Ekipa licząca pięć osób, czyli ja, moja żona, kuzynka żony, jej mąż i osiemnastoletni syn. Wybraliśmy się dość wcześnie rano do Zakopanego, było jakoś koło 9.00. W Kuźnicach jesteśmy około 10.00 i szok, kolejka do kolejki, z informacji stojących w kolejce ludzi to około 5 h czekania aby dostać się do kasy a potem jeszcze trochę żeby wjechać. Uprzejmi tubylcy oferują nam bilety po nieco zawyżonej cenie na wjazd na godzinę 13.00. Decyzja, co robimy; wchodzimy na własnych kulasach albo wycieczka odkrywcza na Krupówki. Po burzliwej naradzie i stanowczym proteście Kuby (najmłodszego w gronie klapkowiczów) decydujemy się na wejście. Wyruszamy. Ktoś zapytał czy kupimy coś do picia. „No pewnie, tam jest budka. Pogięło ich 3 złote za butelkę mineralki -  nie damy zarobić zdziercą, obejdziemy się bez wody”. No to pniemy się powoli do góry. Pogoda nie najlepsza, zachmurzone niebo, przedwczoraj spadł śnieg, zimno ale nie pada. Kuba opracował własna taktykę wchodzenia, wyprzedza grupę o kilkadziesiąt metrów, następnie przysiada i odpoczywa. Jednak przy trzecim postoju ciężko wstać z kamienia. Wchodzimy mu na ambicje i chłopak ciężko się podnosi. Po chwili pierwsza modlitwa Beaty, Kuba mruczy pod nosem, że widoki mógł sobie w Internecie pooglądać, karcący wzrok męża i ojca w osobie Krzysztofa i szurają nóżkami dalej. Wychodzimy poza górną granicę lasu, pić, pić, jak dojdziemy do schroniska do wypijemy sobie pyszne piwko. Pojawia się śnieg, uśmiech na twarzy dzieci, zabawa kulkami na chwilę pozwala zapomnieć o zmęczeniu i pragnieniu. Mnie także udziela się zmęczenie, rola fotografa to nie najlepszy wybór, co chwilę muszę gonić za grupą. Zaczynają się zaczepki schodzących turystów, „Daleko jeszcze?? – będzie jeszcze 40 min” Ok., nie ma tak źle, dojdziemy. Po następnych 20 min pytamy następnego turystę, a ten odpowiada 1,5 h, no i następna modlitwa Beaty. I tak idziemy, dreptamy, w końcu dotarliśmy na górę, jesteśmy w trójkę, moja żona, Krzysztof i ja, Beaty i Kuby jeszcze nie widać. Świta mi z dzieciństwa, że przecież powinno być schronisko, a tu nic. Tu z lewej było schronisko, teraz tylko jedna wielka chmura, cicho coś słychać, hałas stołujących się turystów, wszystko w porządku jest tam gdzieś w chmurach. W środku tłok, przeciskamy się przez tłum  po upragnione piwko. I znowu szok, 9 złotych za Żywca. Wypijamy po małym soczku i do kolejki za biletami na zjazd w dół. Po 40 min docierają Kuba i Beata.
I taki był mój pierwszy raz. Byłem zachwycony i tak mi zostało.
Jak widzicie zacząłem jako typowy klapkowicz, może nawet spotkałem w tym czasie kogoś z was i naraziłem się na ironiczne spojrzenie.

W następnym dniu była Polana Rusinowa i Gęsia Szyja, potem wypad do Łomnicy i obowiązkowo Morskie Oko.


RE: Pierwsze kroki w górach - Ustrik - 09-01-2007 12:41 PM

ja swojego takiego konkretnegopierwszego wyjścia to nie pamietam. Wiele lat temu całe lato z kolegami i rodzicami robiliśmy sobie wycieczki do lasu w pobliżu Ustrzyk. Góry wielkie to nie są, ale zawsze fascynowało nas na nowo odkrywanie widoków na Solinę z Małego Króla, czy Bieszczady Wysokie z Laworty. Mały Król (641m) był naszą ulubioną górą. Nie jest tak stromy jak Laworta, las jest mieszany i wygląda jak dżungla, a pozatym znaliśmy tam kazdą ścieżkę. Na szczycie był stary dziki sad, gdzie rosła duża jabłoń, na której przesiadywaliśmy godzinami. Często nasi rodzice zabierali nas w okolice źródeł Strwiąża. Takwięc to były moje początki z górami. Wychowałem się w lesie mówiąc prościej. Niestety potem to w nas zanikło i przestaliśmy buszować. Stosunkowo niedawno na nowo to we mnie odżyło.
Zalesione wzgórza wokół mojej wioski to było moje środowisko naturalne i nie traktowałem tego jako coś bardzo wyjątkowego. Nie miałem wówczas takiej świadomości, że dla większości Polaków takie otoczenie to tylko marzenie a dla mnie to codzienność. nie myslałem wówczas w takich kategoriach. Ile miałem lat? 7 może 8. Piękne to były czasy. I jak będę miał kiedyś dzieci to na pewno zadbam o to, żeby one też chowały się w lesie Smile
W wyzszych partiach gór to nie pamietam kiedy byłem po raz pierwszy. Było to zapewne gdzieś z rodzicami. Rzadko oni jeździli w wysokie bieszczady. Pamietam gdzieś w podstawówce jak z kolegą i jego ojcem wyszliśmy na Tarnicę, Halicz i Rozsypańcem do drogi do Wołosatego. było to wiosną. Na szczytach zalegał śnieg. Pamiętam doskonale jak to wszystko wyglądąło.  Przestrzeń zrzuciła mnie z siodła. Surowość krajobrazu dotknęła mnie mocno. Zafascynowałem się tym. i tak już zostało Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - Halska - 09-01-2007 07:11 PM

Ja właściwie mam nadzieję, że prawdziwe łażenie po górach dopiero przede mną!!!
Pierwszy raz w górach, to wycieczka szkolna w podstawówce w 8-mej klasie do Zakopanego. Ale tak jak napisałam to wycieczka nie wyprawa, czyli Morskie Oko, Gubałówka i Krupówki Toungue ale chyba już wtedy nad Morskim Okiem poczułam to zauroczenie górami. Później co roku wycieczki w góry w liceum i znowu powtórka z MOka i resztySmile  Kolejna wycieczka to Góry Stołowe i Błędne Skały i tu w końcu coś ciekawego, to chyba takie moje pierwsze prawdziwe kroki w górach, bo opiekun kazał nam chodzić szlakami, i to chyba właśnie wtedy sobie pomyślałam, że fajnie by było kiedyś tak naprawdę pochodzić po górach. Studia- Kraków, bo bliżej gór, ale wypady w góry to tylko rajdy (Bieszczady i Beskid Sądecki)- to trochę łażenia po górach ale to jeszcze nie to, co mi się marzy. W międzyczasie w jakieś wakacje, znowu M. Oko i Kasprowy, oczywiście kolejką:/ Ale za każdym wyjazdem coraz mocniej czuję, że góry to jest właśnie to. Nie znam wielu chętnych na górskie łażenie (a sama w góry nie pójdę), nie zawsze jest dostatecznie dużo kasy, nie zawsze czas... a miało być tak pięknie, myślałam, że jak będę w Krakowie, to stąd już w góry tak blisko, że łazić będę na pewno... Nie wyszło to tak jak mi się marzyło...Ale mam nadzieję, że kiedyś sie uda odwiedzić chociażby niewielką część miejsc o których piszecie na tym forumSmile

Pozdrawiam melancholijnie i nostaligicznie Smile Halska


RE: Pierwsze kroki w górach - KaRoLiNa :) - 09-01-2007 07:19 PM

No racja, tak to się czasami układa, że jest jak jest a nie jak być powinno ale....wszystko przed namiCoolA co do tego, że nie masz z kim.....no jak to?? A ja??Tounguehehe....a my na forum??Toungue


RE: Pierwsze kroki w górach - spoko - 09-01-2007 07:40 PM

Pewnie Halska miała na myśli przeszłość .Bo co do przyszłosci to już prawie jesteście umówione.A potem to już z górki i do górkiSmile


RE: Pierwsze kroki w górach - Ustrik - 09-01-2007 08:14 PM

ja to nie wiem kiedy pójdę w góry. jak pojade do domu to pewnie nie będzie czasu, jak do zakopanego czy na słowację to pewnie na narty, ach ... och ...


RE: Pierwsze kroki w górach - Rycho - 10-01-2007 12:15 PM

moja przygoda z górami miała początek w podstawówce oczywiście jakaś wycieczka .... ale złapałem juz wtedy bakcyla było coś takiego w tej zwykłej wycieczce do MOKA oczywiscie co kazalo mi czytać o górach taki był początek ale chcę obalić wasz mit albo przedstawić wyjątek który potwierdza regułę, byłem w pażdzierniku z małą 11 osobową grupką młodzieży w górach
mielismy wspaniałą panią przewodnik, bardzo młoda osóbka wspaniale opowiadała wspaniale sie dzieliła swoja wiedzą a przedewszystkim potrafiła ją przekazać jeżeli bedziecie kiedykolwiek potrzebować przewodnika polecam dam namiar


RE: Pierwsze kroki w górach - rob - 10-01-2007 03:10 PM

witam

Ja zaczynałem w podstawówce-piata klasa. Ferie zimowe-beskidy(dokładnie Beskid Wyspowy, Gorce).Pamietam jak dzis gory wywarły na mnie ogromne wrazenie.Od Starego Sacza nie mogłem sie na nie napatrzec.Pochniałem te piekne widoki jak gabka. byłem gotów wybiec z autobusu i ruszyc w nie. Długo nie trzeba było czekac , na pierwszą wedrówke wybralismy sie na Turbacz. Trasa długa 12 godzinna ze Szczawy. A co tam razem z ojcem ("doswiadczeniem" dorównywał mi) postanowilismy wyruszyć skoro świt.Dotarlismy szczesliwie brodzac w sniegu,bez herbaty i kanapek(ostatnia porcje zjedlismy na Gorcu).Dramat sie rozegrał przy schodzeniu.Nie wiem dlaczego sie zdecydowalismy na to skoro za dwie godziny miało byc ciemno.W połowie drogi na Gorc dopadły nas ciemnosci.Słyszałem tylko odgłosy zwierzyny.Bez latarki, ale z zapalniczka ojca-który przy kazdym drzewie wypatrywał szlaku,po kilkunastu upadkach w snieg, głodni, przemarznieci dotarlismy do małej bacówki na Gorcu.Siła dostalismy sie do srodka,spladrowalismy ja w celu szukania zywnosci.Niestety był tylko cukier, nie wiem ile go zjadłem ale nawet był smaczny jsko potrawa głowna.Do ogrzania sie uzylismy ksiazek i zeszytów pozostawionych przez studentów.Do tej pory nie wiem czy spalilismy jakies wazne ich osobiste notatki.Tak wytrzymalismy do świtu, byłem przykryty jakims starym kocem, ale i tak przerazliwe zimno czułem wszedzie.rano doczłapalismy sie do domu a tam cała rodzina dała nam wykład. jak sie okazało dzwonili tez do schroniska.Taka sie zaczeło to obcowanie z górami.

Trwa nadal , ale juz nie daże taka sympatia Beskidów czy Gorców,choc sentyment pozostał.Wolę Taterki i to te WYSOKIE.


RE: Pierwsze kroki w górach - Ustrik - 10-01-2007 06:07 PM

Z przewodnikami to różnie bywa. Wszystko zalezy od jednego: jak traktują klientów. Jeżeli taki przewodnik widzi w nich pieniądze to d*** zbita po prostu. Jeśli prócz pieniędzy widzi w nich coś znacznie więcej to sprawa prosta. Nie chodziłem wiele z przewodnikiem ,ale tak mi się wydaje. myślę tez że szybko mozna rozpoznac, na którego trafiliśmy. Dobry przewodnik powinien mieć w sobie troche gawędziaża i poczucie pewnej misji, wtedy wszystko będzie ok.


RE: Pierwsze kroki w górach - Pablo - 10-01-2007 11:02 PM

Mój pierwszy raz Big Grin
Miałem 5 latek Rolleyes
Na wczasach w Górach Stołowych 1980rok.
Cała familia [attachment=1157]

Jako jedyny z dzieci zdobywałem z dorosłymi szczyty - oczywiście te mniejsze Shy ( ten pan ze mną to nie wiem kto to) [attachment=1158]
"Trochę się wspinalismy (bouldering Cool ) z moją 4 letnią siostrzyczką" [attachment=1159]
W tamtych czasach zamiast kiji trekingowych używało się drewniane ciupaski[attachment=1160]
A oto ja solo [attachment=1161]
Bardzo duże wrażenie wtedy, zrobiły na mnie szlaki w "potężnych" o-Błędnych Skałach [attachment=1162] [attachment=1163]

ps.
skaner to dobra rzecz Wink
pozdrawiam
paweł


RE: Pierwsze kroki w górach - Pedro - 11-01-2007 12:08 AM

Świetne Pablo Smile Ja niestety nie mam takich pamiątek Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - KaRoLiNa :) - 11-01-2007 12:16 AM

hehe...Pablo...superOwe te fotYToungue


RE: Pierwsze kroki w górach - Ustrik - 11-01-2007 04:19 PM

ja to nie mam takich fotek ze swojego lasu niestety. tylko wspomnienia Smile
najfajniejsze takie stare zdjęcie jakie mam to ja przy fortepianie, ale to nie ta bajka Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - beskid_zywiecki1993 - 14-01-2007 03:03 PM

No więc ja mieszkam w Bielsku-Białej, a moje pierwsze spotkania z górami to bielskie Błonia i godzinny szlak z Cygańskiego Lasu razem z babcią i to często, gdy miałem 4 lata. Potem to kolejka na Szyndzielnię i Skrzyczne, a sam pierwszy raz odbyłem wycieczkę z Dębowca na Klimczok i do Szczyrku w Beskidzie Śląskim, mając 12 lat.


RE: Pierwsze kroki w górach - Sówka - 02-04-2007 08:40 AM

Witam wszystkich Wink

Bardzo fajnie się czyta o tych 'pierwszych razach' Big Grin
Ja jestem raczej początkująca, jeśli chodzi o 'zdobywanie szczytów'.
Pierwsze zetknięcie z górami, to obóz gdzieś pod koniec podstawówki w Gliczarowie Górnym. Pamiętam, ze wszędzie mieliśmy daleko (hi hi) i strasznie nas to wtedy wkurzało Wink Ale wyprawę nad Morskie Oko zapamiętałam, jako niesamowite przeżycie. Oczarowało mnie swoim urokiem. Ktoś rzucił hasło "..może nad Czarny staw ? .." I poszliśmy. Pogoda była nieciekawa, bo właśnie zaczynało padać. Ale z duszą na ramieniu (przerażały mnie te 'stopnie' wielgachne) dotarłam nad Czarny Staw i aż mnie zatkało. Jak tam było pięknie !
Później w liceum wycieczka szkolna do Karpacza. To był koniec października i pamiętam, jak wjeżdżaliśmy wyciągiem krzesełkowym na Kopę (bodajże)...
Wysiedliśmy na górze i wszyscy mieliśmy brwi i rzęsy oszronione Wink
Tarzaliśmy się ze śmiechu, bo komicznie to wyglądało, a każda kolejna osoba wysiadająca z krzesełka miała taką zaskoczoną minę, że właściwie z czego my się tak śmiejemy Wink
I następna wyprawa w góry, nieco mniejsze, ale według mnie przepiękne i niczym nie ustępujące Tatrom, Pieniny. To pierwsza wyprawa, na której złapałam bakcyla i ten 'klimat'.
Spływ Dunajcem, Sokolica, Trzy Korony, wszystko to zaliczyliśmy za jednym zamachem. trochę byłam zmęczona, bo jak na pierwszy raz niezła wycieczka, ale zachwycona !
Przepiękna Niedzica z Zamkiem i malowniczo położonym Czorsztynem. Marzenie ! Spacery na Słowację i droga do Czerwonego Klasztoru ... zimne piwko ... hmm rozmarzyłam się znów Wink
I tu juz mi wcale nie przeszkadzało, że 'wszędzie jest daleko'. Wink
Teraz wybieramy się w Góry Sowie, bo ciągnie nas do nich tajemnica ....
Ale i tak nie mogę się doczekać powrotu w Tatry. Tylko tego urlopu, kurka, tak mało ....ech ....
No nic, konczę, bo się strasznie rozpisałam. Ale te wspomnienia tak napędzają, ze chciałoby sie pisać i pisać ....

Pozdrawiam i życzę wielu wspaniałych wypraw i niesamowitych przeżyć.
Sówka.


RE: Pierwsze kroki w górach - Ewcia - 24-04-2007 09:18 PM

Ja mieszkam sobie od urodzenia w centralnej Polsce i zupełnie nie wiem jak to się stało, ale od kiedy sięgam pamięcią zawsze chciałam chodzić po górach. Biegałam z dzieciakami po okolicznych pagórkah i udawałam że się wspinam. Prawdziwych gór doczekałam się dopiero w wakacje po czwartej klasie podstawówki. Pojechałam z rodziacami do Zakopca na caaaaałe 4 dni. Nie zapomne chyba nigdy poranka w pociągu kiedy to obudziłam się, wyszlam z przedziału na korytarz, spojrzałam przez okno i... co tu dużo mówić. Spełniało się moje marzenie. Wtedy te pierwsze moje łażenie po Tatrach to żelazne punkty czyli Gubałówka, Morskie Oko, Giewont, Jaskinia Mroźna. A za rok znów pięć dni w Tatrach i niezapomniany szlak do Doliny Pięciu Stawów. Pamiętam że dosłownie biegałam po górach nie czując zmęczenia. Biedni moi rodzice nie mogli za mną nadążyć. A potem ... potem bardzo długie lata tęsknoty. Dopiero po pierwszym roku studiów ujżałam moje ukochane Tatry na nowo. Pojechalam z koleżankami i zaraziłam jedną z nich tą miłością. Teraz obie z wypiekami na twarzy planujemy wakacyjne trasy. W te wakacje planuje wyjazd z moim chłopakiem i mam taką cichutką nadzieję że i on się zakocha...


RE: Pierwsze kroki w górach - Aniap - 25-04-2007 01:21 PM

Czytam posty i w każdym znajduję jakąś wspólną nutkę. A jak było ze mną? Moja mama pochodzi z miejscowości w pobliżu Szczyrku. Góry zobaczyłam więc wcześnie, pewnie w beciku, ale to co pamiętam to wyprawy na Górkę - kościólek w Szczyrku na trasie niebieskiego szlaku na Klimczok. Połączenie świętości miejsca, opowieści o dawnym cudzie i "drapaniu" się w górę o różnych porach roku na zawsze pozostawiło niezatarte wspomnienia. Myślę, że dla mnie było naturalne, że świat nie jest równy i czasem jest pod górkę, a czasem z górki. Uczestniczyłam w większości rajdów w Beskidy i to też było naturalne. A Tatry? Po klasie 5 pojechałam na obóz harcerski do "Małe Ciche Lichajówka". Bardziej byłam przejęta życiem obozowym niż miejscem, w którym byłam. Pamiętam jednak moje patrzenie wtedy na Tatry - jako coś dalekiego i nieosiągalnego. W czasie wycieczki do Moka zamiast obejść go naokoło, z koleżanką druhną ruszyłyśmy po widoczny ze szlaku śnieg. Gdy już miałyśmy ręce pełne śniegu (by innym pokazać swą zdobycz) z kosodrzewiny wyłonił się pracownik TPN z groźną miną i zamiarem ukarania. Widząc nasze przerażenie odstąpił od tego zamiaru, opowiedział o górach i przez lornetkę pokazał pasące się kozice i wspinających się po skałach ludzi! Dlatego też Tatry wydawały mi się tylko dostępne dla Taterników!
A tak zaczynała się niewinnie moja przygoda z górami!
Mając lat 18 (po 3 klasie liceum) z koleżanką samodzielnie wyruszyłyśmy na wędrówkę w Bieszczady. I to była niezapomniana wędrówka! Od Komańczy przez Dusztyń, Cisną, Połoniny po Ustrzyki Górne, Tarnicę, Halicz z Rozsypańcem i Wołosate z namiotem, "dmuchanymi" gumowymi materacami i konserwami w plecaku. I właśnie w Bieszczadach poczułam smak gór, wolności, odpowiedzialności, piękna i tego, co jest mi potrzebne, by móc odnajdować swoją ścieżkę życia.
A potem po 1 roku studiów Tatry z Bogusiem (OP, Świnica, Giewont ....) niepowtarzalny klimat schronisk - spanie na podłodze, korzystanie w schroniskach tylko z wrzątku, bo był za darmo, a wszystko inne nosiło się w plecaku. Długa przerwa od Tatr i powrót w nie z własnymi dziećmi.


RE: Pierwsze kroki w górach - dr.Etker - 25-04-2007 01:58 PM

Piękne są te Wasze opowieści o pierwszych kontaktach z górami,pierwszym zauroczeniu nimi-jest coś w tym z magii.Wcześniej opisałem "moją" pierwszą górę życia.Natomiast z Tatrami to było tak.Zima,luty,ciągłe opady śniegu,niewielka widoczność-wielka radość i wyobrażenia-bo samych gór w tej mgle niewidziałem-nawet z perspektywy Czarnego Stawu Gąsienicowego-gdzie dotarłem.Kopa Magury-patrząc ze Skupniów Upłazu-wydawała się szczytem skalistym i wielkim.Narty po raz pierwszy(drewniane Regle-jeszcze z takimi archaicznymi wiązaniami).Dawno,dawno temu...


RE: Pierwsze kroki w górach - Ataman - 26-04-2007 08:34 AM

Pierwsza klasa w liceum. Czarny pod rysami, Kościeliska. Tak typowo. Potem za długa przerwa.

Ale tak prawdę mówiąc to cały czas stawiam swe pierwsze kroki w górach.

Przy majestacie i mistyce gór jesteśmy jak drobny pyłek. I cały czas zaczynamy.


RE:  Pierwsze kroki w górach - dr.Etker - 27-04-2007 07:37 PM

Ataman napisał(a):
Przy majestacie i mistyce gór jesteśmy jak drobny pyłek. I cały czas zaczynamy.

Ładnie to ująłeś Ataman-powiedziałbym na sposób wskroś-uduchowiony.Gratuluję wrażliwości.(I wzniosę toast za to winkiem domowej produkcji z jabłek-tj.jabolkem).


RE: Pierwsze kroki w górach - Ustrik - 30-04-2007 10:33 AM

również myśle, że to dobra myśl, że każde wyjście w góry jest jakby tym pierwszym. Myślę że to się właśnie uwydatnia w naszych odczuciach kiedy już tam jesteśmy. bez względu na to czy byliśmy tam 20, czy 50 razy to zawsze jest ta iskra, to wrażenie i szczęście tak, jak za pierwszym razem.


RE: Pierwsze kroki w górach - Gandzia1 - 30-04-2007 11:21 PM

Mój pierwszy raz z górami:
Było to ze 20 lat temu, byłam młodą panienką.Razem z moją siostrą bliźniaczką (oszukujac naszych rodziców powiedziałyśmy ,że jedziemy na zorganizowany wypoczynek do Zakopanego) a pojechałyśmy ot tak nocnym pociągiem relacji W-wa Zakopane.Tłok był okrutny całą noc na stojąco na kotytrzu.W tym ścisku wyłoniło się całkiem miłe radosne towarzystwo ,poznałysmy jedna dziewczynę i chłopaka którzy właśnie nawiązywali znajomość.Spotkałysmy ich później w dolinie Chochołowskiej.
Już widoki z pociągu w pobliżu Zakopanego były cudowne,podniecajace a powietrze na peronie pamietam do dziś orzeźwiająco egzotyczne.
Pierwsze nasze kroki to oczywiście szukanie noclegu jeszcze jako niewprawionej w tym temacie - trafiło się w Bachledach (wiecie jak to daleko od centrumToungue)
Potem było zwiedzanie Gubałówki, potem dolin: Kościeliskiej i Chochołowskiej ,która urzekła mnie tak bardzo ,że jest to moja najukochańsza dolina! Był czerwiec ,bardzo ciepło jak na tą porę roku.
Zakochałam się wtedy w górach.

Drugi raz góry:
Tylko na dwa dni.Było też pięknie - sierpień.
Moja miłość do gór pogłębiła się i utrwaliła bo tam poznałam mojego obecnego męża.


RE: Pierwsze kroki w górach - Pablo - 01-05-2007 12:03 AM

Gandzia, moja żona też bliźniaczka, wprawdzie nie poznalismy się w górach ale za to nasz pierwszy wspólny wyjazd był w góry (oczywiście Smile )
Pozdrawiam
P


RE: Pierwsze kroki w górach - Pablo - 21-07-2008 12:34 PM

To dla przypomnienia dla Tych co by chcieli napisać o swoim "pierwszym razie" w górach Wink


RE: Pierwsze kroki w górach - Zoe - 25-07-2008 11:51 AM

Pierwszy raz z tego co słyszałam, to jakieś 6 miesięcy przed urodzeniem, mama zaniosła mnie na Giewont Big Grin Z racji mojego ówczesnego stanu wydarzeń nie pamiętam Big Grin

Później w wieku kilku lat (podobno 4) pierwszy raz zawitałam do Morskiego Oka.

Jeszcze później w gimnazjum (tak, jestem pierwszym felernym rocznikiem, który doświadczył tego ustrojstwa, do dziś jak ktoś mówi o królikach doświadczalnych, to mam wrażenie, że mówi o mnie) jakieś Nosale i inne Kopieńce na wycieczkach szkolnych były.

Dopiero na koniec liceum, odwiedzając Halę Gąsienicową zakochałam się i tak w tym stanie pozostaję do dziś Big Grin


RE: Pierwsze kroki w górach - KasiaA - 25-07-2008 12:44 PM

Hmmm, od czego by tu zacząć uhm
Zoe, młoda jesteś skoro do Gimnazjum chodziłaś. A nie podejrzewałam Cię o to Toungue

Mój pierwszy raz w Tatrach był 16 miesięcy temu, pod koniec marca 2007. I od tego pierwszego razu tak mi zostało Wink


RE: Pierwsze kroki w górach - Hella - 25-07-2008 01:17 PM

No skoro pytacie Shy

Szesnastoletnie dziewczę nie mające pojęcia o górach wyjeżdża na wycieczkę szkolną w Karkonosze i zakochuje się w tamtejszych klimatach za zabój.
Zestaw obowiązkowy: Szrenica, Śnieżne Kotły, Śnieżka, wodospady Szklarka i Kamieńczyk, zamek Chojnik. Do dziś pamiętam każdy kolor, przemoczone buty ( w maju śnieg - kto by pomyślał! ), ból głowy spowodowany zderzeniem z "rurą" mocującą krzesełko do wyciągu na Śnieżkę... I tą przestrzeń, błękit nieba.


RE: Pierwsze kroki w górach - KasiaA - 25-07-2008 01:19 PM

Czyli Hella, to był po prostu dla Ciebie szok i tak już Ci zostało po pierwszym zaszokowaniu?


RE: Pierwsze kroki w górach - Zoe - 25-07-2008 01:29 PM

KasiaA napisał(a):
Zoe, młoda jesteś skoro do Gimnazjum chodziłaś. A nie podejrzewałam Cię o to Toungue

Jestem rocznik 86 Big Grin Ale czuję się jak 68 Wink Wink

Hella przemoczone buty, spotkanie z rurą? Co Ty w tych górach widziałaś? Big Grin Toungue


RE: Pierwsze kroki w górach - Pablo - 25-07-2008 01:32 PM

KasiaA napisał(a):
...
Mój pierwszy raz w Tatrach był 16 miesięcy temu, pod koniec marca 2007. I od tego pierwszego razu tak mi zostało Wink

No takkkkk uhm
Twoja historia Kasia to fenomen, wszyscy tak stopniowo, z pewną dozą nieśmiałości Wink a TY... ciach, w sumie tak krótko ale za to tak treściwie, kursy, zdobyte szczyty, lato zima itd... wrosłaś tam Rolleyes i niech tak Ci zostanie Wink

Hella - 16 lat to taki buntowniczy wiek i jak wtedy sie tak "zabujałaś" w górach to już Ci zostanie tak na zawsze Big Grin


RE: Pierwsze kroki w górach - Zoe - 25-07-2008 01:35 PM

W 16 miesięcy tak zawojować Tatry? Teraz w zasadzie do mnie dotarło Big Grin Kasiu jesteś tytanem turystyki górskiej! Big Grin


RE: Pierwsze kroki w górach - KasiaA - 25-07-2008 01:50 PM

Ej, wcale tak nie jest jak piszecie, troszkę chodziłam, to fakt. Ale wcale ich nie znam.
W marcu nie umiałam trafić do Murowańca, na mapie szukałam jakim szlakiem trzeba iść i pytałam w Kuźnicach górali czy jak pójdę tutaj do góry to dojdę do schroniska Shy
Na drugi dzień jak stanęłam nad Gasienicowym (pojechałam na kurs do Waldka) i on pyta co to za szczyty wokoło i pokazuje na Kościelec a ja nie wiedziałam Shy
Ale teraz juz wiem Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - Hella - 25-07-2008 07:38 PM

Zoe napisał(a):
Hella przemoczone buty, spotkanie z rurą? Co Ty w tych górach widziałaś? Big Grin Toungue


No właśnie - co ja zobaczyłam? Chyba to, czego nie miałam na nizinach: poczucie, że istnieje inny świat, przestrzeń, powietrze...

Pablo napisał(a):
Hella - 16 lat to taki buntowniczy wiek i jak wtedy sie tak "zabujałaś" w górach to już Ci zostanie tak na zawsze Big Grin


Mam nadzieję. Okres studiów był dla mnie bardzo ciężki, przez prawie 5 lat nie widziałam kawałka góry, więc teraz nadrabiam zaległości. Co prawda nie tak, jak bym chciała (oporny ślubny), odległość, ale wyznaję zasadę małych kroczków.


RE: Pierwsze kroki w górach - jacko - 25-07-2008 08:07 PM

Hella napisał(a):
No skoro pytacie Shy

Szesnastoletnie dziewiczę nie mające pojęcia o górach wyjeżdża na wycieczkę szkolną w Karkonosze i zakochuje się w tamtejszych klimatach za zabój.
Zestaw obowiązkowy: Szrenica, Śnieżne Kotły, Śnieżka, wodospady Szklarka i Kamieńczyk, zamek Chojnik. Do dziś pamiętam każdy kolor, przemoczone buty ( w maju śnieg - kto by pomyślał! ), ból głowy spowodowany zderzeniem z "rurą" mocującą krzesełko do wyciągu na Śnieżkę... I tą przestrzeń, błękit nieba.


To tak, jakbyś pisała o moim pierwszy razie. Jedynie słowo "dziewczę" zamienię na "chłopak" Smile

Za rok była jeszcze wycieczka w Tatry i standardowy zestaw: Morskie Oko, Dolina Kościeliska, Hala Gąsienicowa, Nosal, Gubałówka


RE: Pierwsze kroki w górach - maciek - 26-07-2008 01:47 PM

Moje pierwsze góry w życiu to Bieszczady w wieku 6 lat. Pięciodniowa wycieczka z rodzicami i rodzeństwem. Niewiele z niej pamiętam - tylko bieszczadzką kolejkę.

Pierwszy kontakt z Tatrami w ogólniaku - ale wówczas jeszcze nie poczułem, że to jest właśnie to. Pamiętam, że do Morskiego Oka jechaliśmy autokarem aż do Włosienicy. Luksus.

Prawdziwe, świadome wędrowanie po górach to samotna, letnia wycieczka z Zakopanego przez Nosal, Skupniów Upłaz do Murowańca i nad Czarny Staw Gąsienicowy. Miałem wówczas 23 lata. Wówczas zakochałem się w Górach, a widok Doliny Gąsienicowej uważam do dziś za najpiękniejszy w Tatrach, o czym już kiedyś pisałem w opowiadniu o Zawracie.


RE: Pierwsze kroki w górach - margit - 26-07-2008 02:35 PM

Jakie piękne historie, przy niektórych wielka kula tworzy się w okolicach piersi, a potem podchodzi do gardła... wzruszające.
Postanowiłam coś o sobie napisać.
Pierwszy raz w górach byłam jako 6 latka - wczasy w Bieszczadach z rodzicami, ale wtedy to były takie grzeczne spacerki, jeździliśmy w Bieszczady przez 10 lat co roku, ale nigdy nie wybrałam się na żadną prawdziwą wyprawę - ot typ mola książkowego co spędza dnie na kamieniach trawiąc książki jedna za drugą. Największą atrakcją były wyprawy po drzewo na ognisko. Szliśmy całą dziecięcą brygadą na samą górę i zbieraliśmy suche gałęzie wymyślając straszne historie na temat powalonego drzewa, które sterczącymi w górę korzeniami wyglądało jak gigantyczny pająk.
Tatry, poznałam dzięki mojej wychowawczyni z LO. Zabrała nas na wycieczkę 3dniową. Rany, ale się wtedy czułam. Prawdziwa turystka - w różowych adidasach - pędziła dumnie po Hali Gąsienicowej i mówiła do wszystkich radosne "cześć". Przepadłam po tej wycieczce bez reszty, ale bieda w domu pozwalała tylko na darmowe wspominki i przeglądanie zdjęć. Aż do momentu kiedy skończyłam 20 lat i mama wykupiła dla mnie i siostry, oraz naszych chłopaków wycieczkę jednodniową do Zakopanego, gdzie główną atrakcją miał być wyjazd na Gubałówkę. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Z Gubałówki wyszły nici, bo jak dostaliśmy czas wolny - 3 godziny na zwiedzanie Krupówek (chyba oszaleli !) postanowiliśmy naszą czwórką ten czas wykorzystać na zaliczenie Kasprowego. Tak też się stało. Oczywiście na dół zjechaliśmy, żeby nas nie szukali. Ale byliśmy tak zmęczeni, że odechciało nam się Gubałówki. na dokładkę mama odnalazła koleżankę ze szkoły Basię, więc pożegnaliśmy grupę wycieczkowiczów i na własną odpowiedzialność zostaliśmy na noc u Basi, a następnego dnia zaliczyliśmy jeszcze Morskie Oko. Od tamtej pory tylko szukam okazji i pieniędzy (co tu dużo mówić) aby się wymknąć w góry. Jeżdżę stanowczo za rzadko - 2-3 razy w roku. Za każdym razem biję się ze swoim tchórzostwem, słabościami, lękami. Pokonuję samą siebie i jestem z tego strasznie dumna. Widzę, że góry mnie zmieniają, na lepsze. Bywam uciążliwą partnerką wędrówek, miewam chwile słabości, ale za te wszystkie chwile, które nauczyły mnie tak wiele - o mnie samej i o tych co byli mi towarzyszami- nie chciałabym żadnych skarbów. Piękne wspomnienia mam i wierzę, że będzie ich jeszcze więcejSmile


RE: Pierwsze kroki w górach - Agnieszka.S - 26-07-2008 03:40 PM

Bardzo ciekawe są Wasze historie, ze wzruszeniem je czytałam!Smile
Pierwsze góry jakie zobaczyłam to były Góry Świętokrzyskie i miałam wtedy 4 lata-doskonale pamiętam moment jak stanęłam na Łysej Górze i byłam z siebie bardzo dumna, że sama tam weszłamSmile Niesamowite wrażenie zrobił na mnie klasztor Benedyktynów i kryptaWink
Tatry poznałam mając 13 lat i do końca życia nie zapomnę momentu-kiedy moje oczy ujrzały góry z pociągu-niesamowite emocje, nie spodziewałam się, że one będą aż takie ogromne, piękne, majestatyczne. Pierwszy szlak-Dolina Kondratowa-i grad, który zaczął sypać w połowie drogi. Szum wiatru, który wtedy usłyszałam, słyszę do dziś w chwilach zadumy.. Zakochałam się bez pamięci i już wtedy wiedziałam, że co by nie było, zawsze będę tam wracać, bo Tatry to dla mnie oaza spokoju, ukojenie dla duszy, radość dla sercaSmile


RE: Pierwsze kroki w górach - Łukasz - 28-07-2008 06:59 AM

Pierwszy raz w LO. Październik 1990 rok. Standart - Kościeliska , Gubałówka, Morskie i Czarny pod Rysami. Drugi raz czerwiec ... 2002 roku. Potwornie żałuję tej przerwy. Trudno nadrobić zaległości.


RE: Pierwsze kroki w górach - Hella - 28-07-2008 07:04 AM

Łukasz napisał(a):
Potwornie żałuję tej przerwy. Trudno nadrobić zaległości.


To fakt. Ale Ty i tak masz lepszą sytuację niż większość z nas - bo stosunkowo blisko...


RE: Pierwsze kroki w górach - Łukasz - 28-07-2008 07:11 AM

I to mnie ratuje. O 5.05. w autobus, 20.00 powrotny. I tak nadrabiam straty.


RE: Pierwsze kroki w górach - Hella - 28-07-2008 07:16 AM

Łukasz napisał(a):
I to mnie ratuje. O 5.05. w autobus, 20.00 powrotny. I tak nadrabiam straty.


I tak trzymaj! ok

U mnie to by wyglądało tak - 6 podmiejski do stolicy, 8.05 - ekspres do Zakopanego, 14.10 cel, 15.45 - powrót do Stolicy. Czasu starcza na Gubałówkę giggle


RE: Pierwsze kroki w górach - Zoe - 28-07-2008 08:39 AM

Łukasz napisał(a):
I tak nadrabiam straty.

Całkiem zgrabnie Ci to idzie.

Hella to faktycznie straszne. Ja dzięki temu, że w Krakowie mieszkam, to mogę sobie pozwolić na jednodniowe wypady. Ale żeby być na szlaku przed tłumami mogę sobie pomarzyć. Szwagropole najwcześniej koło 8 są w Zako.


RE: Pierwsze kroki w górach - Łukasz - 28-07-2008 08:43 AM

To ja jestem o 7.30. Na szczęście rano jeszcze korków nie ma.


RE: Pierwsze kroki w górach - Pedro - 28-07-2008 08:55 AM

Zoe napisał(a):
Ja dzięki temu, że w Krakowie mieszkam, to mogę sobie pozwolić na jednodniowe wypady. Ale żeby być na szlaku przed tłumami mogę sobie pomarzyć. Szwagropole najwcześniej koło 8 są w Zako.

Szwagropole i Trans-freje owszem koło 8.00 (po 6.00 wyjazd z Krk). Ale są też przecież Zoe wcześniejsze kursy obsługiwane przez PKS. Ja wczoraj jechałem 3.40 z Krakowa, z tego co pamiętam to kolejne są 4.40, 4.55 coś zaraz po 5.00. Wybór jest, a przy tych wcześniejszych te większe tłumy można wyeliminować Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - Zoe - 28-07-2008 09:47 AM

Ło! To ja nie wiedziałam, że takie jeżdżą! Fajnie. Z tym, że pewnie będę miała problem żeby dojechać do samego dworca tak raniutko, bo ja tak dokładnie mieszkam zaraz przy granicy miasta Kraków Smile Ale czegoś poszukam, a jak nie znajdę, to zatrudnię jakiegoś szofera Wink


RE: Pierwsze kroki w górach - Pedro - 28-07-2008 09:58 AM

http://www.rda.krakow.pl - tam sobie Zoe możesz sprawdzić wszystkie kursy na konkretny dzień.

Przykładowo w sobotę (najbliższą) Trans-Frej o 6.27 jest dopiero ósmym kursem do Zakopca w ten dzień.


RE: Pierwsze kroki w górach - Zoe - 28-07-2008 10:06 AM

Ej! Dlaczego ja taka niedoinformowana byłam?!
Dzięki Pedro, przyda się i będę korzystać Big Grin
Ja lubię natomiast wracać do Krakowa takimi busikami małymi, odjeżdżają kilkaset metrów od dworca w Zako w kierunku Równi Krupowej, ale przed Hermesem. Można sobie zarezerwować telefonicznie miejscówkę. Plusem ich jest to, że omijają korki, jeżdżąc jakimiś bocznymi drogami. Natomiast w Kierunku Zako pierwszy jadą dość późno, gdzieś w okolicach 9 dopiero.


RE: Pierwsze kroki w górach - Karo - 01-08-2008 12:23 PM

Pierwszy raz w górach byłam zimą wraz z tatą i siostrą. Tata załatwiał w Zakopanym biznesy z Koreańczykami, był to początek lat 90. Poza licznymi restauracjami i Krupówkami pamiętam trasę na Sarnie Skałki i do Morskiego Oka saniami. Właściwie z gór nic nie pamiętam, wiem że chodziłam z takim jabłkiem do zjeżdżania i po trasach zjeżdżałam gdzie się dało kiedy inni szli. I pamiętam też że jacyś ludzie (którzy mieli kolce w butach - wtedy nie wiedziałam o co chodzi) przenosili mnie gdzieś ( widocznie musiało być trudno) Potem wyjechałam tak jak większość z Was na wycieczkę klasową - 8 klasa. W programie było powiem trochę nudno bo gubałówka, jaskinia mroźna (to akurat było fajne) i dolina kościeliska. Generalnie zakopane. Poza tym niezła przygoda nas spotkała ponieważ kiedy poszliśmy na pkp aby wrócić do Gdańska powiedzieli że na zapomnieli doczepić naszego wagonu. Pociąg odjechał bez nas, konduktor nas nie wpuściła do wagonu kuszetki mimo że pusty odjechał. Sytuacja była tragiczna. Pani od geografi która była naszą wychowawczynią z konta wyjęła pieniądze i jechaliśmy jakimiś 4 pociągami do gańska, kupiła nam też po bułce i jogurcie....Tłukliśmy się osobowymi, w warszawie pamiętam rozrabialiśmy i spaliśmy na peronie....masakra. Zamiast przyjechać wieczorem tego dnia byliśmy następnego dnia po południu.
Także w owym czasie wypad w góry był mi obojętny. Prawdziwy zachwyt był dopiero kiedy z grupą pojechaliśmy do Zakopanego na 2 tygodnie, w wakacje po I liceum. Wtedy zdobyłam trzydniowiański chyba jako pierwszy"prawdziwy' szczyt. I wtedy dopiero się zaczęło.


RE: Pierwsze kroki w górach - Karo - 01-08-2008 12:27 PM

Ach, i Zawrat i Świnica była ukoronowaniem tej wycieczki. Zresztą nastąpiła na Świnicy mała awaria mojego plecaka. Krem do opalania się wylał i zmieszał się z wylewającym się mleczkiem w tubce (wiecie takie sprzedają to jest takie słodkie okropnie, a wygląda jak pasta do zębów) i wszystko było upaprane...Wszyscy się śmiali ze mnie. A w schronisku na Kasprowym jak to wyjęłam to byłam obiektem zainteresowania....komórka, legitymacja...rewelacja.


RE: Pierwsze kroki w górach - Edyta85 - 05-08-2008 01:02 PM

Moja przygoda z gorami zaczeła się dosyć wcześnie, kiedy miałam jakieś 8 lat pojechałam do Zakopanego, co prawda żadnych wielkich szczytów nie zdobyliśmy, ale złapałam już to coś. Potem były wyjazdy w gory(nie koniecznie Tatry) w róznych terminach: w wakacje, majowe wekendy, jesienią i tak aż do rozpoczęcia studiów, potem 3 lata przerwy. Nie miałam albo kiedy jechać, albo za co. Dopier od niedawna nadganiam zaległości. Co prawda nie mogę pozolić sobie na jednodniowy wyjazd jak co poniektórzy ponieważ mieszkam obecnie w Wawie. Ale jeżeli są trzy dni wolne bo wypada jakieś święto od razu ruszam


Pierwsze kroki w górach - mar.an - 09-11-2008 08:54 PM

Zakładam ten temat z myślą, byśmy mogli tu zamieszczać swoje historie pierwszych spotkań z Górami bądź też sytuacji, które dały początek naszym górskim pasjom.
W jakich górach stawialiśmy pierwsze kroki. Co nas w nich zauroczyło i każe wracać w nie wciąż i wciąż...Rolleyes


W moim przypadku przygoda z Górami rozpoczęła się w wieku lat dziesięciu, gdy to pierwszy raz pojechałam w Bieszczady. Wędrowałam tam z ojcem po połoninach, Caryńskiej i Wetlińskiej - moje pierwsze zdobyte szczytySmile
Rok później znów tam byłam, tym razem na Tarnicy i innych pagórach Bieszczadzkiego Worka. Do centralnej Polski wracaliśmy zahaczając jeszcze o Słowację, przejeżdżaliśmy więc przez Smokoviec i wtedy po raz pierwszy zobaczyłam Je....Tatry!!!! Odjęło mi mowę i miałam wszystkie możliwe objawy zakochaniaToungue Tatry stały się moją cichą miłością i marzeniem,które ziściło się dopiero kilka lat później ( ojcowskie preferencje - Bieszczady ermm) A ja chciałam w Tatry!!!!
Później obejrzałam film "K2", który rozbudził moja wyobraźnię, a u ciotki wygrzebałam z biblioteczki książkę Zdobycie Mount Everestu Hunta, którą czytałąm namiętnie. Marzenia przybierały na sile.
Niemogąc jechać w Tatry jechałam na kolonie w Pieniny - tam wskrabałam się na Sokolicę i Trzy Korony. No i kiedyś znów nadarzyła się okazja - w szkole organizowana była wycieczka klasowa do Zakopanego. Pojechałam. Z Gubałówki, która była gwoździem programu wycieczki, znów Je zobaczyłam...Piękne, dostojne, niebieskie Tatry. Mam nawet fotki Tatr, które wtedy z tej Gubałówki robiłam, by zabrać je do domu ze sobą i na tym kawałku papieru fotograficznego mieć dla siebie.

A później były już Tatry wymarzone realne. Pierwszy mój szczyt tatrzański - Kopa Kondracka. I tak to się zaczęło...RolleyesSmile


RE: Pierwsze kroki w górach - Mordimer - 09-11-2008 09:13 PM

u mnie było nieco inaczej Smile

jeszcze jako pasażer brzucha mojej matki "wędrowałem" zimą na równicę a powrót... no cóż na sankach blink

o wywrotce i jej skutkach nie wspominam w00t

potem się urodziłem i długo nic.

Kiedy miałem lat jakieś 7 przyjechałem wraz z rodzicami do Zakopanego na tydzień. Niewiele z tego pamiętam ale utknął mi w pamięci widok z Kasprowego Wierchu. Poczułem ciary na widok Krywania i tak mi już zostało eheh.
Ponadto byliśmy wtedy w Dolinie Białego i Kościeliskiej.

Znowu długo nic... Bardzo długo aż do wycieczki szkolnej w podstawówce

Wtedy ponownie wjechaliśmy na Kasprowy i wspomnienia powróciły...

W szkole średniej zobaczyłem po raz pierwszy Tatry od Słowackiej Strony i się zakochałem po uszy.

Na początku nieśmiale Giewont, dolinki i Czerwone Wierchy.

Do teraz stopniowo podnoszę poprzeczkę i cieszę się że jeszcze mam tak dużo do zdobycia ok


RE: Pierwsze kroki w górach - bober37 - 09-11-2008 10:24 PM

To moze teraz ja, zbieralem się wiele lat marzylem o wyprawie w gory i bylo tak: to nie mialem kasy to nie bylo chetnych na wyjazd az w kozcu w zeszlym roku mowie jade jade i nic mnie juz nie powstrzyma, wrocilem z pracy rano po calej nocy jazdy samochodem i coz tzrzeba sie przespac bo zmnow za kolko, dwie godz spalem z wrazenia nie moglem spac, plan byl taki ze w nocy ruszę i na rano spokojnie dojadę do chaty za Zakopanem i do Palenicy i na szlak,,,,i taak spac nie moglem w koncu ruszam 1:30 w nocy, dojechalem po szostej do zakopaca rzucilem graty i dalej do Palenicy i wymyslilem ze rusze na Rysy i poszedlem, szlo sie wspaniale , cudowna pogoda cieplo piekny zloty wrzesien, dosc trudno mi się szlo od Morskiego w gore ale uparcie brnąlem pod gore z usmiechem radosci i szczęscia ze w koncu jestem w tej pieknej krainie, doszedlem do miejsca gdzie zawsze w czerwcu nawet lezy snieg nie wiem jak to miejsce sie nazywa, ktos mi powiedzial zebym nie probowal wyzej bo jest slisko i raki potrzebne wiec odposcilem......wrocilem w czerwcu tego roku i wszedlem na sam szczyt Rysow, i co zobaczylem????widoki jak z bajki wspaniale nasze tatry i wiecie co jeszcze wiele razy tam pojde bo warto chociaz kilka minut tam posiedziec popatrzec na ten piekny krajobraz.....


RE: Pierwsze kroki w górach - Pablo - 10-11-2008 12:07 PM

bober37 Big Grin to Cię wzięło ok i to była wtedy we wrześniu pierwsza Twoja wizyta w Tatrach ?? poważnie Cię wzięło skoro już o Dzwonniku myślisz hehehe. To oznacza że w zimę jeszcze nie wędrowałeś, to kursik naprawdę Ci się przyda i spodoba, chyba się spotkamy w lutym Wink


RE: Pierwsze kroki w górach - KasiaA - 10-11-2008 12:22 PM

Pablo, co Ty powtórkę z kursu planujesz czy jak? Wink


RE: Pierwsze kroki w górach - paaulo - 10-11-2008 01:24 PM

Pablo, lawinowy fajna rzecz, polecam.
No i jakiś szczęściarz z forum będzie miał okazję zemścić się na moderatorze, przy chowaniu piepsów. Wink


RE: Pierwsze kroki w górach - mar.an - 12-11-2008 05:02 PM

Ooo, przepraszam za dublowanie tematu...Shy

Juz nie będęSmile


RE: Pierwsze kroki w górach - gosia3ek - 12-11-2008 07:25 PM

na rowerze kiedyś .. przehyba w Sądeckim...
a potem poszłoSmile i trwa, co tydzień, co 2... cały czas, non stopSmile
niekończący się sezonSmile


RE: Pierwsze kroki w górach - Stasiu - 12-11-2008 08:06 PM

Pierwsze kroki w kopczykach? Co sobie przy swym wieku pamiętam to normalka - wycieczka klasowa na Girową (Beskidy, blisko trójstyku PL, CZ, SK). To już niespełna 45 lat Shy


RE: Pierwsze kroki w górach - bober37 - 13-11-2008 10:36 PM

Witaj Pablo, oj wzielo wzielo, nawet wymyslilem sobie specjalny sposob auto asekuracj na scianie, idę w sobote albo w niedziele przeczwiczyc na scianke ten sposob jak będzie dobrze to się pochwale co osiągnąlem a pozniej trening w naturze i na wysoką gore a luty jak najbardziej , jestem za i na liscieSmile))


RE: Pierwsze kroki w górach - Achaja - 14-11-2008 10:06 AM

Zaczęło się tak ....najpierw pewien pan w ramach niespodzianki zabrał mnie w Taterki, a dokładnie na Morskie Oko, do którego w późniejszym czasie wracałam jeszcze 3 razy (kocham to miejsce). Buty miałam niewłaściwe i skończyło się pęcherzami....po tym zdarzeniu zakupiłam odpowiednie obuwie. Stało się....załapałam bakcyla. Byłam już 3 razy na Giewoncie, raz z rycerza przeszłam przez Kopę Kondracką na Kasprowy. Innym razem byliśmy na Czerwonych. Wlazłam też na Świnicę i dalej przez Zawrat do Doliny Pięciu Stawów. Kiedyś z Morskiego przeszliśmy Swistówką do Pięciu Stawów. Ponadto kilka dolin i jezior Tatrzańskich, Trzy Korony w Pieninach, Równica w Beskidach i Babia Góra.....myślę, że to dobry początek....chcę więcej !!!!!!!


Prehistoria,czyli "mój pierwszy raz" - magda.s.77 - 28-02-2009 11:57 PM

(Tym,którzy liczą na pikanterię,czytanie odradzam Wink )

Większość z Was,wytrawnych i doświadczonych górołazów,może już nawet nie pamięta swojego pierwszego zetknięcia z Tatrami. Albo czasu minęło zbyt wiele,a może intensywność i częstotliwość wypraw,lekko zatarła i przyćmiła ten pierwszy raz. A jednak fajnie czasem tak odświeżyć wspomnienia,przegrzebać archiwalne albumy i pośmiać się z tych najwcześniejszych "wyczynów",które napawały nas niegdyś dumą.
Mnie w góry zabrał mój świeżo upieczony "małżowinek" na tzw spóznioną podróż poślubną (bidak,nie wiedział w co się pakuje,nie przewidując nawet,że za chwilę pokocham coś bardziej,niż Jego samego Smile ). Wybraliśmy połowę czerwca,upalnego czerwca. Planowany pobyt-10 dni. Ekwipunek typowo letni,z ledwie kurtałką na wypadek deszczu. 16-godzinna podróż zaowocowała widokiem takim,jaki miałam przy wyjezdzie-drzewa! I nicość ponad nimi. Ale co tam,wychodzimy na krajoznawczy spacerek. Mąż dzieciństwo spędził w Zakopanem,to orientację miał należytą. Pierwszy dzień pod reglami,obowiązkowo skocznia (bo każdy sznujący się turysta ,chce się potem w kręgu znajomych pochwalić,że był tam,gdzie Małysz skacze),no i Nosal. Rany,jaka ja byłam z siebie dumna,że tam wlazłam! giggle Wieczorem jakiś grill u gazdziny i pierwsze zetknięcie z góralską gwarą. Moje zrozumienie o czym oni rozprawiali,kwituje pytanie starej Góralki,następnego dnia o świcie: Ka Wy? ,na co ja grzecznie odparłam,że dziękuję,bo mam w termosie Shy
Pierwsza dolina-Kościeliska. Wąwóz Kraków,jaskinia Mrozna,i dalej na polanę ornaczańską. Wcześniej przezornie zaopatrzyliśmy się w "sprzęt" i już po drodze dołączyliśmy do kolonii kolorowych peleryniarzy foliowych. Pompa z nieba i tak przemoczyła nas do gatek. Mimo to,zaparłam się i pociągnęłam swego chłopa dalej,na przełęcz Iwaniacką. A tam szok! Kupa śniegu. Jeszcze wtedy nie wiedziałam,że to w górach całkiem normalne. Patrząc na mapę,upatrzyłam Ornak. A im wyżej,tym więcej śniegu. Moje super extra niefirmowe adidaski zawiodły,do dziś mam dzięki temu pamiątkę na nodze. Zmoczeni i zmarznięci,zawróciliśmy. Buty na piec,żeby na rano były gotowe. Ale nie były. Poranek,5:00,awaryjne (jeszcze tandetniejsze) adidaski i tym razem na Giewont. Pogoda-bez zmian,nic nie widać,ale nie pada,choć ciemne chmury złowieszczo krążą. Po najmniejszej linii oporu,chcięliśmy od Strążyskiej,przez Grzybowic. Nawet na chwilę się rozjaśniło i (w końcu!) zobaczyłam góry. Daruję wszystkie ochy i achy,ale było tego mnóstwo. Tak się zaczęła moja miłość. Niestety góry dla laików,czy jak kto woli-lajkoników,nie były pobłażliwe. Na zaśnieżonym szlaku,nasze pantofle Wink zupełnie odmówiły posłuszeństwa. Gdzieś za Małym Giewontem mąż wypatrzył lawinisko i nie dał się namówić,aby tak obutym tam iść. Za to z Sarniej Skały,która miała mi wynagrodzić kolejną porażkę,musiał siłą mnie ściągać,bo gotowa byłam obóz tam rozłożyć i podziwiać.
Kolejny dzień,znowu 5 rano,do Moka. Finał:
[attachment=19684]
A nad Czarnym:
[attachment=19685]
Po raz kolejny zimo,mokro i zawiązywanie znaomości z niewidocznymi górami.
Za to 5 rano dzień pózniej... Miodzio. Błękit. Wskakujemy w dresiki i na Halę Gąsienicową. Śnieg mnie nie zadziwił,mimo czerwca,nie miałam tylko pojęcia,jakie mogą być skutki dreptania w bieli przy pełnym słońcu. A na Kasprowy jakiś czas się szło...
[attachment=19686]
Zapalenie spojówek plus zdzieranie całych płatów skóry z twarzy i wszystkich odsłoniętych miejsc.
Kolejne dni to Czerwone Wierchy (wichura i spadek temp do 2 stopni),Kopieniec (ulewa),Krzyżne (burza śnieżna) z zejściem do Piątki (będąc metr od Wielkiego Stawu,nie widziałam go!),Giewont (awantura z moim,że nie puści mnie na zaśnieżone łańcuchy,w efekcie osobny powrótgiggle) i ostatniego dnia-samotna wyprawa na Klin przez Oranak w pięknej pogodzie.
10 dni wstawania o 5 rano,chodzenia nawet po 14h\dziennie,w fatalnych warunkach,w deszczu,śniegu,gradzie,praktycznie bez widoków,z zakwasami,z wiecznie mokrymi nogami,kłótnie przez ogólne zniecierpliwienie i każdy wieczór ze stanem podgorączkowym:
[attachment=19687]
A góry usidliły mnie na amen.
Dziś jest gore,softshell,aquatex,windproof,nieprzemakalne buty itp itd. I wyczekuję pierwszych jesiennych mżystych dni i porannych przymrozków,żeby w najbardziej tradycyjnych i znanych mi warunkach,pohasać sobie samotnie po Orlej...
[attachment=19688]
[attachment=19689]
[attachment=19690]


RE: Prehistoria,czyli "mój pierwszy raz" - BusterFM - 01-03-2009 12:06 AM

Aleś wywołała wspomnieniaSmile

W moim przypadku to dość proste, bo stopklatka, a właściwie cały filmik w głowie z pierwszej w życiu wycieczki akurat jest pierwszą rzeczą, którą w życiu pamiętamSmile

Mam 2 lata i 3 miesiące. Przede mną brązowiejący popołudniową porą las, błyszczący wagonik kolejki na Kasprowy zasuwa do góry, przede mną wielka polana, a ja na jej górze po prawej stronie.

Generalnie pierwsza moja samodzielna wycieczka. Z Kuźnic wlazłem na Kalatówki. Do dziś pamiętam Smile Obraz mam przed oczami jakby to było przedwczorajSmile

Podobno potem staruszkowie musieli mi nieco majtki zmieniać bo było rozwolnienie ale tego akurat nie pamiętamSmile

Potem chyba wiele nie pamiętam, bo wycieczek było trochę, a nastepny raz to chyba jakiś płacz na podejściu z Psiej Trawki na Waksmundzką. Dłużyło mi się, nie podobało i zrobiłem jakąś straszną awanturę. Potem już było dobrze. Skończyło się na moim pierwszym szczycie w życiu czyli Gęsiej Szyi Smile

Pierwszy dwutysięcznik to z ojcem znów kilka lat później. Poszliśmy na górę na którą chodzę tylko z obowiązkuSmile czyli na Giewont. Z niego na Kopę i dalej mieliśmy polecieć na Kasprowy. Wszystko by było cacy gdyby nie drobny szczególik. Zaczął wiać halny i na podejściu na Kopę ojciec cały czas mnie namawiał, żebyśmy poszli skrótem trawersem na Przeklęcz pod Kopą ale się uparłem. Dwa razy musieliśmy siadać, a dwa razy kłaść się na brzuchu żeby nas nie zmiotło. Myślę, że musiał być zaniepokojony ale nie odpuściłem. Wleżliśmy i do dziś jestem z tego bardzo dumnySmile A ten odcinek od Kopy do Przełęczy pod Kopą cały czas do dziś nie jest dla mnie przyjaznySmile Może się na mnie bocy, że wtedy tak go potraktowałem? Smile


RE: Prehistoria,czyli "mój pierwszy raz" - dr.Etker - 01-03-2009 12:20 AM

Fajnie się czytało i oglądało Wink ok

magda.d.77 napisał(a):
A góry usidliły mnie na amen.
Dziś jest gore,softshell,aquatex,windproof,nieprzemakalne buty itp itd. I wyczekuję pierwszych jesiennych mżystych dni i porannych przymrozków,żeby w najbardziej tradycyjnych i znanych mi warunkach,pohasać sobie samotnie po Orlej...

uhm A cóż uczyniłaś z "małżowinkiem" ?? w00t


RE: Prehistoria,czyli "mój pierwszy raz" - magda.s.77 - 01-03-2009 12:28 AM

dr.Etker napisał(a):
uhm A cóż uczyniłaś z "małżowinkiem" ?? w00t


Usidlony Big Grin Pogodził się ze swym losem Smile Zaraził,to teraz ma za swoje...

BusterFM
Ja swój dwutysięcznik miałam rok potem, Świnica. No,ale ja to jednak "troszkę" pózniej zaczęłam,to i jakoś łatwiej to poszło Smile


RE: Prehistoria,czyli "mój pierwszy raz" - BusterFM - 01-03-2009 12:43 AM

Nie no. Dwutysiecznik jak robilem to tych latek to juz mialem troche. Rodzice to nawet dlugo mnie trzymali tak do 1800 Smile Az musialem ostre walki toczyc ze juz moge biegac po "Orlej". Zawrat to najpierw zrobilem od Pięciu i zszedlem po bozemu tez do Pięciu Smile


RE: Prehistoria,czyli "mój pierwszy raz" - Fazik - 01-03-2009 12:51 AM

Fajnie.

Co do małżowinka, propnuję żeby pojawił się razem z Tobą na którymś z najbliższych spotkaniu forumowym, mamy tu takiego któremu się spodobało jak się na takowym pojawił, teraz wędrują z uśmiechem razem, a w domu walczy z małżonką o dostęp do kompa (forumSmile) , a nie wiedział że chce Smile
No co, rację mam Rolleyes ??


RE: Prehistoria,czyli "mój pierwszy raz" - magda.s.77 - 01-03-2009 01:21 AM

Fazik napisał(a):
Fajnie.

Co do małżowinka, propnuję żeby pojawił się razem z Tobą na którymś z najbliższych spotkaniu forumowym, mamy tu takiego któremu się spodobało jak się na takowym pojawił, teraz wędrują z uśmiechem razem, a w domu walczy z małżonką o dostęp do kompa (forumSmile) , a nie wiedział że chce Smile
No co, rację mam Rolleyes ??


Ależ my wędrujemy razem, a jakże! Po 30 latach chadzania po Taterkach, mój ślubny jest moim mentorem górskim. Tyle, że ostatnio jak słyszy "wczasy=Tatry" lekko się skrzywia, bo jak twierdzi, chciałby choć raz na wczasach odpocząć Big Grin
A co do walki o komp... Jego okupacja jest nagminna, stąd moja nocna obecność Smile


RE: Prehistoria,czyli "mój pierwszy raz" - Fazik - 01-03-2009 02:26 AM

A, rozumieć, ale na wspólne biesiadowanie serdecznie Was (i innych) zapraszamy Smile


RE: Prehistoria,czyli "mój pierwszy raz" - Agnieszka.S - 01-03-2009 07:39 AM

No Magda bardzo ładnie..Bardzo ciekawie to wszystko opisałaś, nostalgicznie i z taką miłościąWink
Nie dawaj lepiej mężowi namiarów na GŚ, bo jeszcze przeczyta ten fragment "...że za chwilę pokocham coś bardziej,niż Jego samegoSmile" Widać i czuć, że wciągnięta jesteś Koleżanka na całegoWink

Bustrer Twoja historia równie ciekawa, pamięć człowieka jest niesamowita-jak wielkie wrażenie musiały wywołać w małym dziecku góry i ich całe piękno..

Mój "pierwszy raz" był jak miałam 13 lat i w Tatry zabrali mnie Rodzice. Wpadłam po uszy podobnie jak i Wy-pamiętam każdy najdrobniejszy szczegół tego wyjazdu, zapach, ciągle odtwarzam w głowie szum wiatru na grani, taki jedyny, niepowtarzalny..Smile


RE: Prehistoria,czyli "mój pierwszy raz" - Edyta85 - 01-03-2009 10:31 AM

no Madzia ładny początek, sądzę że wiele osób z forum swój pierwszy kontakt z górami miało w niezbyt odpowiednim wyposażeniem Wink

p.s. podobny temat już chyba istnieje



RE: Prehistoria,czyli "mój pierwszy raz" - Pedro - 01-03-2009 10:52 AM

Edyta85 napisał(a):
p.s. podobny temat już chyba istnieje

Istnieje Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - magda.s.77 - 01-03-2009 11:16 AM

Sorki,niedopatrzenie Shy
Dzięki za poprawkę.


RE: Pierwsze kroki w górach - Stasiu - 01-03-2009 06:10 PM

Gratulacyjki dla Magdy. Lepsze zaznajomienie się z Taterkami nie może być. Kiedy Żółtodziób przychodzi ze swym "wyposażeniem" w kopczyki, to albo się zaraża albo ucieka gdzie pieprz rośnie. Nie wiem tylko czy małżonek do dziś nie wali głową w stół. Toungue No jego sprawa, ale my za jego przyczynieniem otrzymaliśmy nową Forumowiczkę kopczykowo zakręconą i na dodatek dobrze piszącą ok

Co do Bustera, to ma mój podziw jak zapamiętał pierwszą swoją wycieczkę. Ja zapamiętałem pierwszy kopczyk - Girową (Beskid Śląski) - na wycieczce klasowej. ok Wierzę, że jako Magda, wystawisz nam dużo relacji do przeczytania. Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - Hella - 01-03-2009 07:24 PM

Fazik napisał(a):
... mamy tu takiego któremu się spodobało jak się na takowym pojawił, teraz wędrują z uśmiechem razem, a w domu walczy z małżonką o dostęp do kompa (forumSmile) , a nie wiedział że chce Smile
No co, rację mam Rolleyes ??


Niom, ale już o kompusia się nie kłócimy, bo zakupiłam sobie lapka i jestem independent Toungue

magda.d.77 napisał(a):
...Tyle, że ostatnio jak słyszy "wczasy=Tatry" lekko się skrzywia, bo jak twierdzi, chciałby choć raz na wczasach odpocząć Big Grin


Skąd ja to znam kwasny
Ale najpierw jest złość, wrrrrr.... i grrrrrr..... a potem duma, że wszedł, przełamał się, JEST WIELKI giggle


RE: Pierwsze kroki w górach - Stasiu - 01-03-2009 07:51 PM

Ha, ha, ha Sad


RE: Pierwsze kroki w górach - magda.s.77 - 02-03-2009 05:53 PM

Pogodowo Tatry nie są mi przychylne do dziś. Rzadko trafia mi się jakiś bezchmurny i niemglisty dzień,więc ani myślę czmyhać gdzie pieprz rośnie Smile Mam jeszcze sporo do zobaczenia i sporo do przejścia. A i napiszę cosik jeszcze pewnie,jak tylko moi domowi okupanci dadzą się czasem na dłużej przegnać... Wink


RE: Pierwsze kroki w górach - unknownman - 15-04-2009 10:24 PM

Witam.
Jako nowy na forum wypadałoby opisać na samym początku jak to było ze mną i z górami.
Trochę się pewnie rozpiszę, ale mam nadzieję, że mi to będzie wybaczone Wink

No cóż, pierwszą styczność z górami miałem w wieku chyba 6 lat. Przy okazji krótkiego pobytu w Jeleniej Górze udało mi się nawet zdobyć Chojnik. Schodząc przy upadku rozwaliłem sobie oba kolana, ale jak to dzieciak, szybko o tym zapomniałem. Podobnie jak o pięknie gór.

Pierwszy kontakt z Tatrami miałem w 8 klasie podstawówki na wycieczce klasowej. Jednak wielkich osiągnięć nie było. Jednego dnia Gubałówka, drugiego Murowaniec przez Boczań. Swoją drogą przez ładnych kilka lat nie mogłem wydedukować jakie to było schronisko, przy którym byliśmy Wink No ale z tej całej wycieczki pamiętam tylko wielki deszcz no i standardowe słowa przewodnika "nie wyprzedzać" Smile

To były jednak tylko epizody.

Moja prawdziwa miłość do Tatr zaczęła się na początku maja zeszłego roku.
Wyjazd w góry ze znajomymi, pierwszy poważny. Pierwszego dnia Sarnia Skała i Gubałówka, po których to miałem myśl, żeby rezygnować, bo to strasznie męczące Wink Na szczęście nie zrezygnowałem i już kolejnego dnia miałem przyjemność przeżycia wycofu do schroniska z drogi na Kondracką Przełęcz, w towarzystwie grzmotów, gradu i totalnie przemoczonego ubrania Smile Później była jeszcze Dolina Kościeliśka z deszczowym Smreczyńskim Stawem, Wąwóz Kraków z niezapomnianymi łańcuchami i drabinką no i ostatniego dnia Gąsienicowa i Czarny Staw. A potem powrót do domu i nieoczekiwana tęsknota za górami.

Drugi wyjazd to była już czysta poezja. Giewont, Czerwone Wierchy, Dolina Roztoki, Swistówka, Morskie Oko, Wołowiec z Rakoniem i Grzesiem.. Wielka duma z pokonania słabości i zdobycia tych szczytów i poznanie tego rodzaju zmęczenia fizycznego, któro dodaje jeszcze więcej ochoty i chęci na wędrówkę Smile

W tej chwili tęsknię za górami strasznie i już się nie mogę doczekać kiedy znowu stanę na szlaku Smile

To chyba tyle, taka historyjka w sam raz do uśpienia Wink

Pozdrawiam i jednocześnie witam się z forum Smile
Łukasz


RE: Pierwsze kroki w górach - magda.s.77 - 15-04-2009 10:41 PM

A witaj... Jak widać nie uśpiłeś Smile Miło, że jest kolejna osoba, która zakochała się w Tatrach pomimo tego, że pierwszy (poważny) kontakt nastąpił w mało sprzyjających, wręcz zniechęcających warunkach.
A rozwijając Twoją końcową myśl, zacytuję słowa Georga Mallory'ego, który na pytanie dlaczego chce zdobyć ME, odparł - Bo jest!
Tak to jest z górami... Za co je kochamy? Bo są.
A teraz skocz do wątku "przedstaw się" i dodaj coś o sobie Smile
Pozdrawiam.


RE: Pierwsze kroki w górach - unknownman - 15-04-2009 11:10 PM

Dziękuję.

Parę słów o sobie już tez napisałem gdzie trzeba, mimo chwilowych trudności ze znalezieniem odpowiedniego wątku Wink

A co do pierwszego kontaktu z górami.. No cóż, to chyba była kwestia braku przygotowania i niezorientowania w podstawowych sprawach. Za drugim razem takie warunki byłyby już pewnie odebrane dużo bardziej pozytywnie Smile

Pozdrawiam
Łukasz


RE: Pierwsze kroki w górach - Edyta85 - 16-04-2009 06:55 AM

najważniejsze że się nie zraziłeś. Teraz będzie Cię regularnie ciągnęło w góry Big Grin


RE: Pierwsze kroki w górach - unknownman - 16-04-2009 08:45 AM

Oj ciągnie mnie, ciągnie..
Tylko mam do nich daleko więc zawsze pierwszego dnia wyruszam na szlak po całej nocy spędzonej w autobusie. Ale ma to swój urok nawet Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - Edyta85 - 16-04-2009 11:03 AM

unknownman napisał(a):
Tylko mam do nich daleko więc zawsze pierwszego dnia wyruszam na szlak po całej nocy spędzonej w autobusie. Ale ma to swój urok nawet Smile

znam ten ból, albo jak kto woli urok Toungue też blisko nie mam


RE: Pierwsze kroki w górach - przemo - 16-04-2009 03:03 PM

cześć ŁukaszSmile
Witaj na GŚ


RE: Pierwsze kroki w górach - gosia3ek - 13-08-2010 04:12 PM

a może ktoś z nowych użytkowników Forum się podzieli opowieścią o swoich pierwszych krokach w górach??



chuch, chuch, chuch - zdmuchuję kurz z tematuWink


RE: Pierwsze kroki w górach - Mallaidh - 13-08-2010 04:33 PM

No więc (nie zaczyna się zdania no więc, prawda?) u mnie to chodzenie w góry rodzinne chyba jest (śp. dziadek przewodnikiem PTTK był) i wycieczki pamiętam działy się często. Boom nastąpił w zamierzchłych czasach licealnych, kiedy to mój śp. psor od geografii (zginął na Aconcague) odkrył tą żyłkę i zwerbował do reprezentacji szkoły w przeróżnych rajdach. Potem juz tylko było "gorzej". Wakacje w górach pod namiotem, wędrowne obozy z kumplami, wypady solo. Troszkę przespałem okres studiów, ale potem znów wróciłem na szlak. A pewnego dnia wlazłem na to forum, to już w ogóle masakra jakaś Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - Stasiu - 13-08-2010 05:39 PM

No jasne Maciek. Jakieś wredne typki każą Ci chodzić po kopczykach, zamiast wskazać najbliższą drogę do schroniska. Trzeba nam tylko uważać, żebyś o nas za chwilę też nie pisał "ten śp xy ..." kazał mi to a ten znowu tamto. giggle


RE: Pierwsze kroki w górach - PiotrekDz - 13-08-2010 06:14 PM

U mnie też rodzice są za to odpowiedzialni choć w zupełnie innym charakterze. Turystycznie to z kilka razy byliśmy na szlaku śpiąc w schroniskach.
Rodzice, głównie ojciec-zapalony grzybiarz-po prostu lubią chodzić po lesie i od dziecka mnie i o dwa lata młodszą siostrę zabierali w las. Takie luźne wycieczki z ogniskiem, bez konkretnego celu. Często też jeździliśmy pod namiot, zazwyczaj w okolice Rycerki czy Sopotni W.
Fajne to było, wszystko spontaniczne bez parcia że trzeba gdzieś dojść. Przez dzień jakieś szukanie grzybów, zbieranie malin albo fajnych roślinek do ogródka. Gumiaki, flanela, koszyk i patyk do ręki Big Grin Bo rano rosa a grzybki lubią na skraju lasu , przy łące rosnąć.
A potem jak podrosłem to jakoś samo tak wyszło że się człowiek zainteresował typową turystyką.


RE: Pierwsze kroki w górach - gabi82 - 03-09-2010 09:25 AM

moje pierwsze kroki w górach...

w 2006 roku dałam się bez przekonania namówić na mój pierwszy wyjazd w góry, w Pieniny. Tam też moje stopy dotknęły pierwszy szczyt - Sokolicę, a następnie Trzy Korony. Stąd powrót tam tego lata (podróż sentymentalna). Cztery lata przerwy, nie licząc w 2009r. Chorwacji - wyprawy na górę św. Eliasza... tak złożyło się jakoś, że marzenia nie bardzo szły w parze z prozą życia.... bo nie wystarczy chcieć, ani marzyć...umiejętnością jest dąrzć do realizacji tych marzeń, nie odkładać na potem, nie uginać się w obliczu przeciwności... bo chcieć to móc, chcieć to próbować... więc zaczęłam próbować realizować te marzenia małymi kroczkami, tak skromnie wytyczając sobie nowe cele... bo bycie - tam w górach , to wolność i poczucie samorealizacji... to poczucie, że pierwszy raz od dłuższego czasu robię coś dla siebie, z myślą o sobie, w zgodzie ze sobą... taki mały egoizm...

a pierwszy pobyt w Tatrach w 2006 był bardzo nieudany, teraz Tatry muszą jeszcze na mnie trochę poczekać...


RE: Pierwsze kroki w górach - magda.s.77 - 03-09-2010 09:40 AM

gabi82 napisał(a):
a pierwszy pobyt w Tatrach w 2006 był bardzo nieudany...


Jeśli to nie tajemnica, to rozwiń tą myśl...
Cała reszta bardzo ładnie ujęta Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - gabi82 - 03-09-2010 10:37 AM

magda.s.77 napisał(a):

gabi82 napisał(a):
a pierwszy pobyt w Tatrach w 2006 był bardzo nieudany...


Jeśli to nie tajemnica, to rozwiń tą myśl...


w zasadzie to nie ma czego rozwijać Shy po prostu kompletna klapa organizacyjna... taki spontaniczny wypad jednodniowy z Pienin... za nim się dojechało, za nim znalazło się miejsce na parkingu, za nim kupiło mapkę, żeby wiedzieć co, gdzie i jak... to czas było wracać giggle

z tego wypadu zapamiętałam tylko zatłoczone Krupówki i Gubałówkę, a
najdalej zaszłam chyba do skoczni narciarskiej Rolleyes do dziś nie wiem jak ja tam cokolwiek chciałam zobaczyć przy takim rozeznaniu tematu giggle

tego lata zrobiłam sobie za to taką krótką wycieczkę na Słowackie Tatry, w ramach odpoczynku i zwiedzania, ale tego nie zaliczam do ''moich pierwszych kroków'' z uwagi na to, że trasę pokonywałam w pozycji siedzącej Wink Mimo to wrażenie magiczne - spacerując w chmurach, na takich wysokościach, czuć tą potęgę, majestatyczność...

na razie mam inne cele m.in.
Wielki Rogacz,Radziejowa, Lubań, Turbacz, chociaż nie wiem czy w pierwszej kolejności jednak nie Babia Góra (niezrealizowany punkt mojej tegorocznej wyprawy) Smile tak więc małymi kroczkami


RE: Pierwsze kroki w górach - mieciur - 03-09-2010 10:55 AM

Wielki Rogacz i Radziejowa to najbliższe mi rejony Smile Od nich zaczynałem przygodę w górach. Więc polecam i zapraszam Smile Gabi, daj znać jak się tam będziesz wybierać Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - gabi82 - 03-09-2010 11:17 AM

Jak w pracy się ułoży to jest szansa, że jeszcze we wrześniu wpadnie mi kilka dni urlopu Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - Sokół - 03-09-2010 01:17 PM

gabi82 napisał(a):
a pierwszy pobyt w Tatrach w 2006 był bardzo nieudany... (...)

z tego wypadu zapamiętałam tylko zatłoczone Krupówki i Gubałówkę, a
najdalej zaszłam chyba do skoczni narciarskiej



Jak zaliczyłaś grań Gubałówki, to z pewnością możesz uważać się za znawcę Tatr. Devil

A co krupówek - pasaże zaliczone?


RE: Pierwsze kroki w górach - Łukasz - 03-09-2010 01:21 PM

Starzejący się Sokole - nie bądź złośliwy.

I ja opowiem jak to z górami było.
Mieszkam w niejakim Żywcu. Więc , krótko pisząc, góry mnie w ogóle nie interesowały. W I klasie LO poszedłem nogami własnymi na wycieczkę. Wielka Racza z noclegiem. W klasie II ( znaczy się rok 1990 ) wycieczka w Tatary. Następnie jako futbolista nożno - ręczny pobiegłem na Pilsko rozsypać prochy ludzkie. Potem poszedłem na Pilsko z koleżanką. W celach w sumie przeciwnych. Potem nic. I w roku 2002 zostałem namówiony na wyjazd w Tatary. I tak mi zostało. Amen.


RE: Pierwsze kroki w górach - Sokół - 03-09-2010 01:25 PM

Nie jestem zlośliwy. Smile Grań Gubałówki uważam za bardzo niebezpieczną - można zostać zadeptanym żywcem.


RE: Pierwsze kroki w górach - gabi82 - 03-09-2010 07:03 PM

Sokół napisał(a):
A co krupówek - pasaże zaliczone?


o jakiś tam targ z pamiątkami zahaczyłam, Kościół i zdjęcie z biedną, śmierdzącą, zaniedbaną owieczką Huh

a na Gubałówce właśnie jakoś szczególnie tłoczno nie było, chyba że w kafejce internetowej giggle


RE: Pierwsze kroki w górach - PiotrekDz - 03-09-2010 09:09 PM

A ja tam lubię Grań Krupówek i gdy mam okazję zawsze ruszam na ten szlakSmile
(jak pewnie większość tutajToungue )


RE: Pierwsze kroki w górach - jacko - 03-09-2010 09:35 PM

Moja pierwsza znajomość z górami trwała niezbyt długo. W drugiej klasie liceum (tak tak Łukaszu, ja też) czyli też chyba w sławetnym roku przemian, zaciągnęli nas w Tatry. Już wtedy eksplorowałem przepaście Nochala, penetrowałem gardziel Smoczej Jamy, skakałem po Sarniej Skałce no i obowiązkowo Wielka Grań Krupowska, którą zaczęliśmy od Harendy. Tłumu jeszcze wtedy nie było tyle co dziś i tak bardzo mnie nie wzruszał jak dziś. Najbardziej wspominam legowisko na stokach Gubałówy i pierwszego szluga (w00t). Zaraz potem nakryła nas wychowawczyni ale uratowała potężna burza, przed którą uciekając musieliśmy śmigać szlakiem w dół. Złapała nas w połowie trasy i dalszą część pokonaliśmy dupozjazdem. Doznania mogę porównać jedynie do tyrolki na zbyt niski uczepionej linie Wink
Potem przerwa aż do roku 2004


RE: Pierwsze kroki w górach - Łukasz - 06-09-2010 09:30 AM

Święty Szatanie Górski - to Ty, Jacko, miałeś jeszcze dłuższą przerwę niż ja !!!

Trzeba to opić.


RE: Pierwsze kroki w górach - jacko - 06-09-2010 02:44 PM

Łukasz napisał(a):
Święty Szatanie Górski - to Ty, Jacko, miałeś jeszcze dłuższą przerwę niż ja !!!

też się tego wstydzę Shy nadrabiam jak mogę

Łukasz napisał(a):
Trzeba to opić.

Pewnie, nie można tego tak zostawić ok


RE: Pierwsze kroki w górach - znamsienatym - 13-10-2010 10:47 AM

Pierwsze kroki i szlaki? Ja tak lubie połączyć wyjazd, żeby zaliczyć piesza wedrówke i troche kolarstwa gorskiego. Pierwsze takie były w Czarnożecko - Strzyzowskim Parku Krajobrazowym. A potem już tylko wyżej i dalej Smile Najlepiej w Polsce mi było w okolicach Piwnicznej Zdrój. M.in dlatego, że sa tam swietne warunki zeby lazic i jezdzic na rowerze. A jak gory sa zbyt strome i trzeba sie ostro wspinac - to nie zajade zbyt daleko. Polecam wejscie na Radziejowa. Widok z wiezy obserwacyjnej jest bezcenny. Pamietam, że na pierwszy wpad sie bardzo zle ubrałem. Ech, czysta glupota. Jade w ten weekend polazic w okolice Żywca. Pogoda sie zalamuje, wiec wczoraj kupilem kurtke Smile na marginesie - W ... maja teraz wyprzedaż odziezy i obuwia trekingowego.


RE: Pierwsze kroki w górach - chief - 20-10-2010 02:06 PM

Ja swoja przygodę górską zacząłem od razu od Tatr (kwiecień). Góry mnie wcześniej nie interesowały i tak naprawdę na siłę zostałem zabrany przez brata kwasny. Mieszkaliśmy na kwaterze pod Nosalem, więc moim pierwszym szczytem był Nosal. Wchodziłem wzdłuż wyciągu. Gdy wyszedłem na szczyt to szczęka mi opadła blink. Gór się bałem, jak widziałem tych, co idą przez Skupniów Upłaz, to myślałem, że to sa tylko alpiniści...przeca tak wysoko Rolleyes. Z Nosala na Nosalową Przeł. bałem się schodzić ze strachu przed niedźwiedziem. Jednak to był ten dzień, kiedy mnie "wzięło". Do dziś bardzo lubię Nosal i jest jednym z moich ulubionych szczytów.


RE: Pierwsze kroki w górach - lucyna - 20-10-2010 07:20 PM

Nie pamiętam, znam tylko z opowieści. Moja Mama była w szpitali, mój znacznie starszy Brat (13 lat różnicy) opiekował się mną. Bardzo chciał jechać na rajd więc mnie małego brzdąca zabrał ze sobą. Miałam niecałe 3 lata jak wsiąkłam w góry i pagóry. Potem było już z górki.


RE: Pierwsze kroki w górach - slawek10731 - 02-11-2010 05:20 PM

Pogodny dzień złotej polskiej jesieni, podczas wycieczki szkolnej w podstawówce. Niezapomniany widok z Sokolicy na przełom Dunajca oraz panoramę Pienin. Widoczność była tak dobra, że było widać Tatry. Dzień ten jakoś pamiętam do dziś, choć minęło już kilkanaście latekSmile. To był mój pierwszy wyjazd w góry.


Pierwsze kroki w górach - MontyPyton - 26-03-2018 05:58 AM

grabarz napisał(a):
Witamy Smile
To może opiszesz jedną ze swoich wycieczek ?


Może napiszę pokrótce o mojej pierwszej dłuższej wędrówce, bo to mam wyryte w pamięci do dziś i mam ogromny sentyment do tej przygody Smile Otóż byłem wtedy młodzikiem i byłem tamtejszego dnia akurat sam z mamą, szliśmy po raz kolejny z zamiarem dojścia na Morskie Oko, ale po drodze zobaczyliśmy znak na Dolinę Pięciu Stawów i kompletnie bez wiedzy jak daleko to będzie Smile skręciliśmy z drogi na Morskie Oko. To było coś niesamowitego, najpiękniejsze wspomnienia z górskich wędrówek, kiedy kompletnie nie spodziewając się co nas spotka odkrywaliśmy piękno tych okolic krok po kroku. Oczywiście zaczęło padać, pamiętam koło Siklawy ktoś musiał nam pomóc wejść bo było strasznie ślisko. Ale potem, te widoki.. Niesamowite. Później nie wracaliśmy tylko poszliśmy dalej i nigdy nie zapomnę szoku jaki przeżyłem, gdy zobaczyłem z której strony Morskiego Oka wyszliśmy! Tak jak mówię, to wszystko było oczami dziecka, nie wiedzieliśmy kompletnie nic gdzie skręcamy, gdzie dojdziemy, gdzie wyjdziemy, nasze początki w górskich podbojach, dlatego może tak bardzo utkwił mi w sercu ten dzień Smile A miała to być zwykła przechadzka.. Pozdrawiam


RE: Pierwsze kroki w górach - grabarz - 26-03-2018 08:45 AM

No nie dziwie się że ta wycieczka zapadła Ci w pamięci blink
Poszliście do piątki na pałe, bez żadnego przygotowania i wiedzy o szlaku... Ale żyjesz i pewnie dalej chodzisz po górach ? Mam nadzieję że chociaż bardziej odpowiedzialnie niż wtedy Wink


RE: Pierwsze kroki w górach - Pablo - 26-03-2018 10:44 AM

Grabarz, piszesz jakbys chcial obarczyć dziecko odpowiedzialnością za mame, zresztą nie wiadomo ile bylo w tym prawdy ze nie wie gdzie idzie. Wiesz chyba co co nie wymysla sie dzieciom zeby bylo ciekawiej.


RE: Pierwsze kroki w górach - Stasiu - 26-03-2018 02:31 PM

Grabarzu, wyluzuj. Dzieci opowiadają co przeżyły. Rodzice mają odpowiedzialność. Co wiem ze swojego doświadczenia, to kiedyś wystarczała mapa i jakieś znajomości z harcerstwa. Dzisiaj, żeby chodzić po górach,cto trzeba mieć przynajmniej uniwersytet skończony. Jak sobie przypomnę wycieczkę w wiosenne wakacje po grzbiecie Małej Fatry ze wszystkimi tobołami, to też dzisiaj pytam, gdzie na to zdobyliśmy odwagę bez jakiegokolwiek zimowego wyposarzenia. Shy


RE: Pierwsze kroki w górach - grabarz - 26-03-2018 02:52 PM

Nie no, spoko i luz Toungue może to co napisałem, zabrzmiało jakoś agresywnie, ale nie to miałem w zamiarze.
Po prostu zapamiętał pierwszą wizytę w górach dosyć hardkorowo i tyle Smile


RE: Pierwsze kroki w górach - Fazik - 26-03-2018 03:55 PM

Oj tam, ja zakładam że poszli na żywioł i to mi się podoba.
MontyPyton ok takie wyprawy w nieznane są najpiękniejsze, tym bardziej jako dzieciak który niewiele jeszcze widział, fajnie, jeszcze fajniej że nie zniknąłeś po pierwszym poście, bądź z nami dłużej. Pozdrawiam.


RE: Pierwsze kroki w górach - StefanH - 30-03-2018 12:44 PM

witam Big Grin
ile mieliście lat gdy pierwszy raz ruszyliście w góry ? samodzielnie lub z kimś dorosłym? pozdrawiam


RE: Pierwsze kroki w górach - Łukasz - 30-03-2018 12:48 PM

Przepraszam bardzo - czy ten StefanH to od Stevena Harrisa z Iron Maiden ?

Pierwszy raz w góry udałem się w pierwszej klasie szkoły średniej. Czyli w tamtym wieku blink


RE: Pierwsze kroki w górach - Bruno Ochocki - 19-04-2018 12:01 PM

Szkoła podstawowa. Ojciec zabrał mnie i brata w Karkonosze. To był nasz pierwszy, dłuższy wyjazd. Obozy, wycieczki klasowe i tym podobne wojaże zaczęły się później. Pamiętam jak przez mgłę pensjonat w którym nocowaliśmy. Bardzo dobrze wspominam za to wycieczki w góry. Trasy pokonywaliśmy imponujące, nie marudziliśmy, często się uśmiechaliśmy - co utrwaliły zdjęcia.

Ostatnio w Karkonoszach korzystałem z mapy, którą tata posługiwał się podczas opisywanego wyjazdu.

Wycieczka z perspektywy czasu kojarzy mi się ze słońcem, długimi rozmowami z bratem i przygodą. Było pięknie.


RE: Pierwsze kroki w górach - góralski - 23-04-2018 04:28 PM

Jakie szlaki jako pierwsze zdobywaliście ?


RE: Pierwsze kroki w górach - mirek - 23-04-2018 06:44 PM

Chełmiec i Ptasia góra.ok


RE: Pierwsze kroki w górach - Fazik - 23-04-2018 07:07 PM

góralski napisał(a):
Jakie szlaki jako pierwsze zdobywaliście ?


Kolorowe.