Witajcie, nie było mnie parę dni a tu widzę spory jakieś o naszywki Naszywka ma być odznaką przynależności do Forum tak jak to mówił Sylwek. Tak więc proszę o zakończenie tematu "Prawdziwy turysta a naszywki" (dot. szczególnie Spoko i Pascaliusa) bo o nie o to w tym chodzi.
Mam nadzieję że jak najwięcej z Was zdecyduje się na naszywkę, myślę że będzie to ciekawy element podczas wypraw górskich Przypominam że termin zamówienia (wpłaty) mija 10 stycznia. Pozdrawiam.
Ja sądzę ,że niektórzy z forumowiczów wyciągli zbyt daleko idące wnioski z mojej żartobliwej i kurtuazyjnej rozmowy z Pascaliuszem odnosnie naszywek.Nie było żadnego sporu .Ja wszystko co napisał Pascaliusz odbierałem żartobliwie i tak w domyśle odpowiadałem.Myślę ,że Pascaliusz też tak samo tę wymianę zdań potraktował ,pozdr. dla Pascaliusza
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
Prawdziwy i to jeszcze z takim imieniem niczego nie musi szykować - naszykował już jakiś czas temu i teraz ma, a jak wątpisz to ... hehe, to wiesz co.
Jeszcze jedno - prawdziwy nie kłamie - bo nie musi, a kłamstwo go nie bawi /dobrze napisałem Spoko?/
Nie da się jednoznacznie określić sformułowania "prawdziwy turysta". Jednak to wędrowiec tak jak wspomniał Ustrik, pasjonat, kochający góry, człowiek umiejący się zachować, kulturalny..........
Ale fajny temat..... taki stary, warto go może odświeżyc...
Ja nie jestem żadnym turystą.... ani tym bardziej wspinaczem.... Jestem Sokołem, działam według wlasnych praw i schematow, nie do końca rozumianych przez inne osoby.
Idę, gdzie wiem, że podołam, nie śmiecę, nie robię niczego na pokaz.
A prawdziwy turysta to taki, co robi coś od serca.... Tak mi się skojarzyło śmiesznie...
Przemo, Ty Cholero Warszawska, ja teraz byłem w Tatrach w niedzielę, i co, jestem niedzielny do cholery?????
ps. kazdy zaczynał od padaczki w górach, nikt nie było od razu asem.... gdzie ja to przeczytałem, ze ktoś z Kondratowej chodzil tyłem, bo miał za długie paznokcie....
hahahahahahahahahahahaha (wybacz Kompanie, nie mogłem się powstrzymać....)
moje początki to było schodzenie po omacku z Giewontu bo nie wiedziałem, co to jest czołówka. Oczywiście wystąpiłem w adidasach!
Przemo, Ty Cholero Warszawska, ja teraz byłem w Tatrach w niedzielę, i co, jestem niedzielny do cholery?????
hahaha niedzielny kto w niedziele chodzi
Sokół napisał(a):
ps. kazdy zaczynał od padaczki w górach, nikt nie było od razu asem.... gdzie ja to przeczytałem, ze ktoś z Kondratowej chodzil tyłem, bo miał za długie paznokcie....
hahahahahahahahahahahaha (wybacz Kompanie, nie mogłem się powstrzymać....)
skąd Ty takie rzeczy jeszcze pamietasz?? dawno temu to napisałem
tak... ale fajnie się to dziś wspomina - tamte pierwsze nieświadome niewinne kroki w górach