Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Turysta - tak, ale jaki?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
"prawdziwi turyści" już kilkakrotnie w odniesieniu do różnych wątków padało takie określenie, już to gdzieś-kiedyś przerabiałem choć nie tu - zakładam nowy temat, pobawmy się słowami i pogadajmy o tym ...
Porozmawiajmy i określmy kto to jest "prawdziwy turysta", kiedy kimś takim się zostaje, kiedy przestaje się nim być, co upoważnia do nazwania kogoś, lub siebie kimś takim, czy takie określenie może być stosowane w odniesieniu do ludzi, prawdziwy-nieprawdziwy, nobilitacja czy snobistyczna nazwa rodem z towarzystwa wzajemnej adoracji ...
Hehe, no to mamy powtórkę z rozrywki Wink
Owszem używam określenia "prawdziwy turysta". Dla mnie to ktoś, kto chodzi po górach z zamiłowania, szanując ich potęge i piękno. Zdaje sobie sprawę z tego, że to on jest gościem w tym środowisku i stara się w jak najmniejszym stopniu w to środowisko ingerować. On nie pozostawia śladu w górach,za to góry na stałe odciskaja sie pieczęcią w jego duszy.
a ja bym zamiast słowa turysta użył wędrowiec, bo turysta dla mnie to ktoś taki kto kupuje pamiątki, kożysta z dóbr cywilizacyjnych i mieszka w hotelu. Nie znaczy to, że turysta nie umie cieszyć się górami tak jak my, tylko jego pobyt przypomina raczej wyjazd z biura podróży. a wędrowiec już nie. to już inna kategoria. Turysta odwiedza, a wędrowiec staje się jakby mieszkańcem. tak na chwilę tylko. Wędrowiec staje się jakby częścią miejsca do którego przybywa.
ten taki co to napisałeś to nazywa się letnik, a z turusty to może być i wędrownik i górołaz i samotnik milczek i wilk warkliwy i leń naskalny i jeszcze kilka innych postaci
Myślę ,że Sylwestrowi chodzi nie tylko o kategorię turysty i podkategorię "prawdziwy" Tylko w górach ale także gdziekolwiek na czymkolwiek Bo czyż wyprawę czajna'y nie należy uznać za turystyczną ?Albo zamiast chodzenia to wspinaczka ściankowa .Cgodzi o różny wymiar turystyki. A czym się wyróżnia Prawdziwy? Podam przykłady .Prawdziwy ma w plecaku kanapki ,mapy aparat ,lornetkę przewodnik ,mini apteczkę .pelerynkę kamyki itp, a zwykły niesie "pełen "plecak piwa lub wina.Prawdziwy angażuje się w przygotowanie wyprawy ,przegląda mapy,przewodniki ,marzy i snuje plany a zwykły tylko dołącza do kogoś .Prawdziwy po powrocie rozmyśla na powrót to czego doświadczył ,dzieli się tym a zwykły po powrocie zapomina o całej wyprawie
hmm - wystawiłeś się na strzał /ale ostrzelam nieboleśnie/ ... prawdziwy czyli może niesztuczny?
czyli jaki - naturalny, z naturalnych komponentów, czy jak ?
a może to kwestia preferencji abstynenckich - lecz czy odrobina gorzały cokolwiek zmieni?
albo inaczej - czy prawdziwym nie może być ktoś, kto realnie podchodzi do życia i mniej patrzy a bardziej chwyta
Twoja tura - więc ...
Sylwester nazwa jak nazwa Taka się przyjęła i nie chodzi ani Tobie ani mnie o skład chemiczny ,atomowy ,czy fizyczny ale o pewne podejście do rożnych form turystyki.I to podejście przedstawiłem .A propo winka prawdziwego czy piwka toć przecież napoje poprzedzające herbatę .Ale może nam Fazik powie czy czuł się prawdziwym turystą gdy dźwigał pełen plecak wina na jakiś szczyt
Fazik swoje powie - a teraz mówmy swoje MY:
- którędy przebiega granica pomiędzy letnikiem, zwiedzaczem, a turystą
- czy kogoś bez szpeju można uznawać za turystę /przecież sercem "czuje" klimat/
- czy ktoś bez szpeju w górach powinno uznawać się za turystę /mimo, że nie jest przygotowany pogodowo"
- czy istnieje pojęcie "nierozważnego" turysty
- czy nazwa "turysta" do stopień wtejemniczenia, czy nazwa własna kogoś kto "bywa w określonych miejscach"
                      - kto teraz?
Myślę Sylwester, że nie usłyszysz konkretnej odpowiedzi kto jest "prawdziwym" turystą. To pojęcie jak i wiele innych w górach jest bardzo chwiejne i subiektywne - no i myślę że doskonale wiesz o tym. Szukanie definicji dla "prawdziwego" turysty to tak jak szukanie definicji dla "ładnego widoku". Nie oznacza to jednak że nie wiemy o co chodzi, przynajmniej zgrubsza. Dlatego też nie uważam aby było czymś złym stosowanie takich określeń.

Według mnie nie nazwiesz prawdziwym turystą osoby która nie wie gdzie idzie, jaką nazwę nosi szczyt na który idzie czy też idąc szlakiem nad Morskie Oko nie będzie wiedziała czy znajduje się w Tatrach Wysokich, Zachodnich czy Bielskich. Prawdziwy turysta to z pewnością osoba która nie jest pierwszy raz na tego typu wycieczce. Skoro nie jest pierwszy raz na wycieczce to wie że warto wziąć czasem co nieco do plecaka. Mapę, jedzenie, wodę czy coś do ubrania. Takie jest moje wyobrażenie. Ja przynajmniej mówiąc o prawdziwym turyście mam na myśli osobę, która idzie w jakieś miejsce świadomie, świadomie dobierając do tego odpowiednie (przynajmniej w większości) wyposażenie. Wie w przybliżeniu ile czasu zajmuje przejście danego szlaku, wie też czy wychodzi na 1500, na 2000 czy na 2500 metrów. Zna swoje możliwości i na tej podstawie planuje swoje wyjścia. Tu nie chodzi o to że taka osoba nie popełnia błędów, ale chodzi o to że przynajmniej chwilę zastanowi się zanim wyjdzie na szlak. Wie też że lepiej jest żyć w zgodzie z przyrodą, że warto nie śmiecić, bo nie ma radości z pobytu w górach gdy widzi się dookoła sterty puszek, papierów i paczek po papierosach. Wreszcie znajduje się w górach (czy innym miejscu) bo to lubi, a nie dlatego że ktoś ją wyciągnął tam na siłę.

Tak więc czekam teraz na Twoją Sylwek opinię co sobie myślisz jak usłyszysz pojęcie "prawdziwy" turysta. Bo jak narazie to innym pytania zadawałeś Smile
"nie usłyszysz konkretnej odpowiedzi kto jest "prawdziwym" turystą. To pojęcie jak i wiele innych w górach jest bardzo chwiejne i subiektywne - no i myślę że doskonale wiesz o tym"
- bo to forum jest za mądre ... trochę Wink

"czekam teraz na Twoją Sylwek opinię co sobie myślisz jak usłyszysz pojęcie "prawdziwy" turysta"
- strzygę uszami ... i patrzę na buty czy zadeptane, czy oczy mają ten blask, spoglądam na dłonie czy gładkie od głaskania ściany ... spoglądam ciekawie czy widać ten spokój i czasem uśmiecham się kiwając głową Toungue
Pełny plecak wina to nie było prawdziwe turystowanie, to był czysty transport zaopatrzenia do schronu na urodziny, nie na szczyt a do schroniska na Ornaku. gdybym wtedy spotkał kogoś w potrzebie to nie miałem nawet plastra pod ręką, a to wstyd, więc już wiesz jak na to patrzę z perspektywy czasu i doświadczenia, teraz do plecaka dożuciłbym małą apteczkę i czołówkęSmile.
Prawdziwy turysta... Hm, Danusia to trafnie opisała, a i Sylwek fajnie "zauważył" atrybuty turysty.
Do turystyki takiej z krwi i kości trzeba się w pewnym sensie urodzić, jak nie bawiła cię geografia to umrzesz w domu, nie będzie prawdziwym turystą ten kto wchodząc w góry widzi tylko punkt do którego ma dotrzeć, kto będąc w górach nie dostrzega jego duszy, kto wracając do domu nie tęskni u ich podnóża, kto nie potrafi się dzielić z innymi radością przebytej wyprawy, mniejsza o wyposarzenie w plecaku, to wszystko można dostać w sklepie.
"Trampkarze" nigdy nie będą "prawdziwymi turystami".
oj Fazior / będą - bo są, ja czasem zakładam klapy podprysznicowe gdy schodzę do cywilizacji po gładkim, Spoko sam dobiegał w trampkach przed zmianą butów, kto wie - może ten temat się jednak rozwinie ... nie można uproszczać i zawężać, to naprawdę bardzo cienki lód, choć akurat ja takie jazdy lubię / pogadajmy o niezbędnym minimum, które jest dolną granicą tego co w temacie.
Buty - tak, ale nie do końca, więc co - może światła w oczach?

Danusia napisał(a):
Hehe, no to mamy powtórkę z rozrywki Wink


terefere - przesiądź się z Trabanta do Jaguara i powiedz "znów jadę samochodem" hehe Toungue

Miałem na myśli "Trampkarzy" w butach na obcasie, z reklamówką na łańcuchach, prawdziwy turysta idzie w góry bo potrzebuje TEGO tlenu, a "trampkarze" bo są obok nich i wypada tam pójść.
To co odróżnia pasjonatów od "trampkarzy" to szczęście ze zmęczenia i zadowolenie ze zrealizowanego wyjazdu, nie z zaliczonego, ściśle wytyczonego celu, to ten "ogień" w oczach kiedy tam jest i mgiełka w nich po powrocie.
tak sądzę.
hmmm a ja odpowiem tak: oczywiscie wszyscy macie racje to co wczesniej mowiliscie. prawdziwy turysta to pasjonat, ktory wrecz jest uzalezniony od wedrowek gorskich, ze tu lepiej niz turysta pasuje wedrowiec itd. ale uwazam tez ze prawdziwy turysta to taki ktory potrafi sie odpowiednio zachowac w miejscu ktorym sie znajduje: nie pali papierosow co chwile, nie wrzeszczy, nie narzeka co chwile po co on tu tak wlasciwie przyjechal. to jest taki czlowiek ktory potrafi zachwycac sie tym co ma: ninewazne czy jest mgla, czy przepiekna widocznosc, czy ma zime czy przepiekna letnia pogode. to jest czlowiek ktory zawsze bedzie wracal w gory, niezaleznie od pogody, pory roku. to jest osoba ktora czuje klimat gor, ta ich niezwyklosc, zapach igiel, rozgrzanej trawy, osoba ktorej na sama mysl o gorach az przechodza ciarki. moglbym nawet powiedziec ze jest to osoba ktora jest wrecz uzalezniona od gor. ja sie przyznaje do takiego uzaleznieniaSmile

a dla tych ktorzy nie czuja granicy- nie trzeba dlugo myslec. wystarczy porownac ludzi ktorzy sa np w bacowkach na Rycerzowej, Krawcow, a ludzi na Stozku. tego nie trzeba definiowac- to widacSmile
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8
Przekierowanie