Stasiu- z uwagi na moje uwarunkowania nader ,często w weekend udaję się na pobliską głuszę ( w moim przypadku 200-300 km autem)
I pływam.
To naprawdę jest to prosta sprawa ....
I to nic szczególnego...
Ale fakt....lubię a nawet mam drobną satysfachę zamieszczać opisy nie spotykane w necie
A najbardziej cenię w tym- Panią Miłą Przygodę
Piękna bujna wiosna na trasie spływu.Aż tryska życiem.Te kolory zieleni działają jak miód na serce.Wspaniale opisany spływ. A poroże to nagroda od przyrody dla jej miłośników
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
Wodne przeżycia Doktora i Gandzi (w tym wypadku również koleżanki Beaty), specjalnie zostawiłam sobie na dzień kiedy będę mogła je spokojnie przeczytać i obejrzeć zdjęcia.
Fascynują mnie te relacje w wydaniu Doktora, bo odkrywają przede mną świat mało mi jeszcze znany, a równie piękny i tajemniczy jak ten górski, tylko że zupełnie inny... Chciałabym spróbować i takiej przygody... może znajdę kiedyś na to czas i chętne towarzystwo.
Doktorze, sposób podania Twoich smakowitych literek zawsze mnie czymś zaskakuje... opisy bardzo sugestywne i obrazotwórcze, odrobina żarciku, ciekawostki przyrodnicze... czytałam z zapartym tchem ! Po takich spływach masz zapewne w domu całą kolekcję jelenich rogów ... to wbrew przyjętym stereotypom wróży samo szczęście! Ja znalazłam kiedyś jeden róg w lesie na Skrzycznym, ale znacznie mniejszy, ten Wasz jest naprawdę wspaniały!
Tak na marginesie- dobrze, że telefon uratowany od zatracenia w wodnej toni.
PS. Pozdrawiam gorąco wszystkich uczestników spływu, gratuluję pomysłowości w organizacji wolnego czasu i mam nadzieję, że jeszcze nie jedna podobna Etkerowa relacja się tu pojawi!
Doktorze nie daj się prosić i kuknij czasem na GŚ . Czekamy...
Wierna czytelniczka
Kiedy w tęczy na niebie rozpoznasz kolorów życia odbicie, to znaczy po prostu, że kochasz życie! (...)
Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-06-2008 08:17 PM przez paulina.
Może kiedyś spotkamy się na wodnym szlaku... Póki co górskie ścieżki dają nam większą szansę...
Czekamy zatem na Wasze kolejne wodne odkrycia i relacje
Kiedy w tęczy na niebie rozpoznasz kolorów życia odbicie, to znaczy po prostu, że kochasz życie! (...)
I tak na tą spiekotę zrobiliśmy sobie dziś mały wypadzik na bliziutką rzeczkę zwana Liwiec około 45 km od naszego domku. Bardzo urokliwe miejsce , rzeka od lądu mało dostępna, na całej długości sporo chaszczy ale jest kilka sprawdzonych miejsc gdzie można się po plażować a dla dzieci w sam raz bo dość płytka. Planujemy nią spłynąć kiedyś.
I tak było:
Patrząc na tę rzeczkę przypominają mi sie słowa takiej piosenki z lat dziecięcych
"Płynie wije się rzeczka ,jak błyszcząca wstążeczka...... "
Ładne sielskie krajobrazy
U nas mówią ,że kąpiel zaczyna się po Janie .Ale jak przed Janem upalnie to moźżna przyśpieszyć
Gratuluję aktywnej niedzieli
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
Dziś wyruszyliśmy szosą znów ku kolejnej rzecznej przygodzie.
Pierwszy cel to rzeka Łyna z Brzeźna Łyńskiego.
Wyruszamy kajakiem (2-gi raz) w górę rzeki (ostatnio 3 lata temu). Początkowo niebo zasnute chmurami ale już pod Ostrowią pełne słońce.
Tak też raczyło nas swoim ciepłem podczas spływu, promienie pięknie zaglądały w wodę, oświetlając liczne liście grążeli. Las prześwietlony słońcem. ( Po drodze samochodem , zapachy skąpanej słońcem sosny)
Przepływamy kolejno przez ok. jakby pięć jeziorek ( J. Morze, Brzeźno, Krzyż )do których wpływ dość łatwo zgubić , licznie zarośnięte trzciną, trawką i tatarakiem. Nurt rzeki nikły, spokojny. Liczne ptactwo: orzeł bielik, kormorany, pojedyncze sztuki, czaple, kurki wodne, perkozy z małymi (wożonymi na sobie) i ten dziwny ptaszek na jednym z jezior , liczne rodziny , gromady ptaków jak ,mewki, lecz czarne , mocno krzykliwe i niezadowolone z naszego przybycia, latają nad naszymi głowami (i jak by mówiły : co wy tu, to nasz rewir).
W tą i z powrotem zajęło nam to 4 godziny ( od 11 do15).Potem byliśmy w Szwaderkach w Przedsiębiorstwie Rybackim kupiliśmy wędzoną sielawę posiedzieliśmy nad brzegiem J. Maróz a na noc pojechaliśmy do ośrodka Wiatraki.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-06-2008 11:19 PM przez Gandzia1.