Witam wszystkich
Po przeczytaniu relacji z wyprawy Montenegro pomyślałam że warto założyć ten temat choćby po to by przestrzec innych przed niemiłymi przygodami.
W moim przypadku najgorszym ze wszystkich schronisk okazało się to na Hali Miziowej (choć to bardziej hotel). Powody:
1. Gospodarzy brak - wchodzę, nie ma nikogo, i można by tak czekać w nieskończoność aż pojawi się w końcu ktoś, kto wyda kluczyk do pokoju, gdyby nie wyruszyć na poszukiwania
2. Zaniedbanie czystości - w życiu nie widziałam czegoś tak obrzydliwego, wchodzę do wc a tam wszystko wysmarowane gównem, począwszy od kafelek na ścianie a skończywszy na sedesie, w parę godzin później wyglądało wciąż tak samo
3. Nocne imprezy na poddaszu - trafił mi się pokój tuż pod poddaszem (cały dzień obok drzwi stała drabina później okazało się po co), kiedy kładłam się spać nagle jakby stado koni przebiegło mi nad głową, jakaś ekipa wbiła się na stryszek by urządzić sobie całonocną imprezę, obfitującą w cały zestaw przekleństw i szaleństw. Wymyślili sobie zabawę w wymyślanie nowych przekleństw, które niestety do uszu nie mogły nie dojść. No a uwieńczeniem tej nocy był nocny grad (nie miałam pojęcia o co chodzi, myślałam że właśnie gradem sypnęło
)nad ranem dowiedziałam się że to nie był grad tylko ktoś z imprezowiczów postanowił wysikać się przez okno a wszystko poleciało na parapet :/
Myślę, że to schronisko można wpisać na czarną listę, wiecej tam nie zawitam