Byłem kiedyś świadkiem zabawnej sytuacji-idąc na Smerek mijaliśmy parę dorosłych już ludzi. Kobieta z wyraźnym szczęściem na twarzy opowiadała jakie to wkrótce będą widoki, jak kiedyś za studenckich czasów się chodziło po górach i.t.d.. Gość, najpewniej jej mąż, cały czerwony, mokry od potu z wyrazem twarzy cierpiętnika w końcu skwitował żonę, po dłuższej chwili "Kur...a, a mogliśmy być w Międzyzdrojach".
Tekst jest dla minie do dziś kultowy!
A tak na marginesie, co do przygotowania -lub nie- ludzi do górskich wędrówek, ich obuwia czy wyposażenia to zdanie mam proste: jak ktoś głupi to niech cierpi.
Jest XXI wiek. Media, internet, loty w kosmos i nie uwierzę że są ludzie którzy choćby odrobinę nie słyszeli, że w górach są kamienie, błoto, załamania pogody, skały. A już o corocznych ofiarach, o których jest pełno w TV czy Internecie słyszał każdy.
Więc jeżeli mimo to ktoś łazi w klapkach po skalistym szlaku albo idzie bez odpowiedniej odzieży w razie załamania pogody, i.t.d., to jest głupi i to jego problem. Mnie takich nie żal.
Edit:
Zapomniałem o grupie ludzi którzy jednak ulegli uświadomieniu a z których, mimo to, śmieje się połowa ludzi na górskich forach. Taki paradoks
. N.p. w Zakopcu można ich spotkać, czyli tradycyjnych spacerowiczów odzianych w drogi, porządny sprzęt w zasadzie na ich formę pobytu zupełnie nie potrzebny.
Ale poszli po nauki, to się liczy.