Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: dziwne ludzie czasem w góry łażą ...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
nie wiem ja kwy, ale ja nie raz nie dwa w bieszczadach widywałem ludzi, ktorzy nie powinni nigdy się tam wybrać. Niektórzy byli bardzo śmieszni,a inni wręcz przerażający. Były też nieco inne dziwne przypadki.
ot przykład: Siedze sobie u kolegi w pracy - w ośrodku BdPN w Lutowiskach. Pracy nie ma tam za wiele, więc se gawędzimy. Dzwoni telefon. Woju (kolega) ustawia go na głośnomówiący. Po drugiej stronie jakiś facet o dość starszym głosie. Zaznaczę, iż działo się to na wiosnę.
Facet się pyta: w związku z wiosną, ile kosztuje wycieczka do gawry niedźwiedzia i kto ją organizuje?. Po dość długim zdziwieniu zaczął Woju tłumaczyć szanownemu panu ze takich rzeczy nie ma. Ten nam wyjasnił, że czytał o takich ofertach w internecie. zaczął sięz nim kłucić, a ja się śmiałem z tyłu.
nie wiem, czy to nie był żart czasem, ale jesli nie ...

wy też macie takie szczeście?
Hehehe Szczerze się uśmiałem Big Grin Ale kto pracuje pod takim telefonem to na pewno spotyka się z różnymi dziwnymi pytaniami .Ten gościu jeżeli się kłócił to pewnie wyczytał taki anons w internecie Przecież internet to mówią ,że tak naprawdę to 10 % ciekawych informacji a reszta to śmieci
a może ten rozmówca to był bezdomny ... misiek?
A nie był to przypadkiem Janusz Weiss z nietypową sprawą??

Oczywiście żartuję, ale szczerze mówiąc to ciekawe przypadki można zaobserwować wszędzie. Czasami naprawdę zazdroszę mojej żonie kontaktu z petentami (pracuje w urzędzie gminy w inspektoracie ochrony środowiska) ale czasem to poprostu jej ogromnie wspólczuję.
Ludzie potrawią być śmieszni, przykrzy, denerwujący.
tak ,urzednicy to tez mają czasem przygody (my z nimi także czasem Smile )
ja kiedyś miałem staz w biurze PCK w Ustrzykach. Też się działy jajca czasem. raz przyszła baba chcąca ofiarowac stare meble jakiejś biednej rodzinie,ale stawiłą warunek iż sama zdecyduje która rodzina to weźmie. my jej mieliśmy tylko dac "listę". W rezultacie meble do nikogo nie trafiły, gdyż wszystkie potencjalne rodziny były zbyt biedne i ta wielkoduszna pani postanowiła sw jw zostawić, poniewż bała się że jej zniszczą. głupie, czy porażające?

ale wracając do gór. do tego samego osrodka latem przyjechało porsche (!!) z odkrytym dachem. Oczywiście nie zawsze się widuje takie auta na dalekiej prowincji, toteż wyszliśmy z Wojem je obejrzeć. Wychodzi z samochodu para - on ubrany w czyściutkie adidaski, obcisłe dżinsy markowe podziurawione tu i tam przez maszynę i koszulkę uwydatniającą wszystkie jego nieziemskie muskuły. na łbie tona świecącego śluzu. Ona miała na sobie równie uwydatniającą kształty bluzkę i spudniczkę, co do której wystarczył by byle wiaterek aby sami wiecie co Smile no taka doda elektroda tylko że nieco w tańszej wersji.
naturalnie na nóżkach piękne szpileczki. Przychodzą do nas i się pytają:
gdzie tu jakaś łysa góra jest?
my: jaka łysa góra?
oni: no taka łysa i którędy na nią się idzie?
my: 1h 30 z Ustrzyk
oni: a kolejka jest?
my : nie ma
oni: nie ma?! kór... jedziemy na Solinę
i tak się skończyła ich przygoda w Bieszczadach Smile

znam jeszcze jedną historyjkę z tego ośrodka, ale o tym może potem Smile
;D smieszni ludzie potrafia bycToungue moze mam troche mniej niezwykle opowiesci niz poprzednie ale opowiemSmile ja kiedys szedlem sobie ceprostrada z morskiego oka. oczywiscie jest to jedno z najsmieszniejszych miejsc w chyba calych tatrachToungue bylem wtedy pierwszy raz pochodzic porzadniej po tatrach.w pewnym momencie odchodzil szlak i mowie do kuzyna "zobacz tu na 5 stawow jest tylko 1,5 godziny" na to za nami jeden gosciu oczywisice w trampeczkach i z wywieszonym jezykiem prawie do ziemi "tak ale 1,5 godziny to tylko w jedna strone bo w dwie jest juz 3" biedak pewnie sie przejechal bo myslal ze to w dwie strony a tu tak przypadkowo zrobila sie wyprawa jego zyciaToungue na giewoncie oczywiscie ze tez jest smiesznie. raz jedna babka szla juz na sam szczyt niemal placzac ze strachu i trzymala sie oczywiscie zamiast lancucha wyslizganego wapienia bo "lancuchy to niestabilne sa":P na szczescie weszla cala.
no a po za tym bylo to w miejscach bardzo czestu uczeszczanych no a tam dziwnych ludzi jest przewaga...
nie wiem czy wszedzie tak jest, ale u nas na takich mówi się "niemcy". raz idąc se szerokim wierchem w stronę Ustrzyk Górnych. Szło ze mną wtedy jeszcze 3 osoby. Zbliżał się zachód słońca. Pierwszą osobą jakąspotkalismy była samotna dziewczyna. Zatrzymuje nas i siępyta, czy tamto to Tarnica. Odpowiadamy, że tak zaznaczając że nie zdąży przed zachodem słońca. ona zrobiła dziwną minę i powiedziała że spróbuje. cóż. człowiek ma wolę wolną.

następnie naszym oczom ukazały się3 dziewczyny (nawet nawet Wink ) w króciutkich spódniczkach i japonkach na delikatnych stopkach o kolorowych pazurkach. takie rasowe "niemki". zaczęliśmy zatem się nabijać mrucząc przypadkowe słowa niemieckie typu "ja ja, franz beckenbauer, ich bin heute" itd itd. co się okazało?
były to prawdziwe Niemki Big Grin
Toungue my zchodzilismy z zawratu do 5 stawow. uciekalismy przed zalamaniem podogy- w gasienicowej juz lalo a w 5 stawach jeszcze swiecilo slonce. z naprzeciwka szla para "niemcow". zatrzymali sie i pytaja jak wyglada zejscie zawratem do gasienicowej. my na to ze podoga sie pogarsza a tak po za tym to sa lancuchy i ze lepiej zawrocic. zebyscie widzieli mine faceta tej kobiety- z jej wyrazu bylo mozna odczytac rozne mysli typu "co ja nie dam rady?!" inne ktore sobie pewnie myslal ten koles nie bede cytowal bo chyba niecenzuralne bylyToungue a na zawrat i tak poszli
Wrzesień tego roku, schodziłam z koleżankami z Kondrackiej, starając się zrobić to w miarę szybko, bo robiło się już szarawo, padał deszcz i do tego burza od strony Giewontu szła. W pewnym momencie z naprzeciwka wyłaniają się dwie osoby, twardo zmierzające pod górę - jedna w trampkach, druga w adidasach. Powiedziałyśmy im, że na górze jest ślisko, więc mogą nie zdążyć obrócić na Giewont i z powrotem zanim zrobi się ciemno (czyt. na pewno nie zdążą). Popatrzyli się na nas jak na wariatów, reszta jak u przedmówcy...
no i ich duma "jak to ja mam nie dac rady? zaraz im pokaze ze jednak sie da." a pozniej topr lata...
No właśnie czasem lepiej w takiej sytuacji nie odzywać się .Albo zachęcić wtedy sami zrezygnują .A tak to honor im nie pozwala
racja, ludzkie pomysły czasem są zniewalające. pal licho, jeśli robią coś z niewiedzy czy braku doświadczenia, to można zrozumieć. najgorzej to jak robią to z uporu, czy przekory! Wówczas to jest czysta głupota.

Ustrik napisał(a):
racja, ludzkie pomysły czasem są zniewalające. pal licho, jeśli robią coś z niewiedzy czy braku doświadczenia, to można zrozumieć. najgorzej to jak robią to z uporu, czy przekory! Wówczas to jest czysta głupota.

Przekora to bardzo częsta cecha ludzka, dlatego ja częściej tylko ostrzegam idących w przeciwną stronę (szczególnie wieczorem) że jest ślisko, że czeka ich jeszcze tyle czasu do przejścia itd. to działa lepiej, ruszam dalej i po pewnej chwili obracam się i widzę że stoją i się zastanawiająRolleyes a to już coś. We wrzesniu spotkałem w Tomanowej Dol. pana z żoną i dzidzusiem w nosidełku,czasami nie padał deszcz, błoto w lesie, mokre kamienie, robiło się szaro (późno było), a oni chcieli iść na Czerwone Wierchy. Ale to nic bo wiedzieli gdzie są! Big Grin Raz spotkałem dwie panie, chyba mama z córką, na "spacerze", które się spytały "czy daleko jeszcze do góry", nie miały mapy nic i nie wiedziały gdzie idą!!! też był wieczór, to było na czarnym szl. z polany na Kalatówkach na Sarnią Skałę, powiedziałem im że jeszcze 5 godzin hehe- zawróciły.
p.s. natomiast nigdy nie spotkałem takich "turystów " po słowackiej stronie.

Ja miałem ciekawy przypadek schodząc z Małąłączniaka (a właściwe uciekając z powodu wiatru).
Była godz. około 14.00, na wysokości Wantuli spotkałem starsze małżeństwo w addidaskach. Pan grzecznie mnie zapytał czy jeszcze daleko i jak tam na górze jest. Odpowiedziałem, że jeszcze z godzinkę ale odradzam bo strasznie wieje i miejscami trzeba było kłaść się na ziemi żeby nie zwiało. W tym momencie zobaczyłem w oczach mężczyzny jakby odrobinę strachu. Mężczyzna zawaołał do żony "Słyszałaś co Pan mówi, strasznie wieje". Wtedy kobitka odburknęła: "Też mi coś, na dole też wiało". I mężczyzna grzecznie podreptał za swoją kobietą.
Stron: 1 2 3 4 5
Przekierowanie