A no nie wiem gdzie nastepnym razem... na najbliższą chwilę plany bardziej rodzinne, zamierzam familijnie eksploatować Skandynawię w przyszłości.
oki c.d.:
Piz Boe
Gdy już słońce wysuszyło namiot, zostawiamy depozyt z niepotrzebnymi gratami pod płachtą przeciwdeszczową i kilkoma kamieniami. Ruszamy w prawo trawersując ściany górnego tarasu. Dzisiejsza nasza droga wejściowa na Piz Boe to ferrata Vallon i granią Cresta Stretna.
3h 30, nieco trudno, krótki trudny fragment, 600 m podejścia, odcinek wspinaczkowy ok. 40 min
Najciekawsze i najbardziej urozmaicone podejście na Piz Boe. Sama ferrata jest bardzo krótka. Jej przejście otwiera jednak drogę prowadzącą przez górne piętra doliny Vallon. .. Odcinek prowadzący granią Cresta Strenta jest niezwykle widokowy.
(?)
Ferrata składa się z dwóch odcinków. Pierwszy jest zupełnie łatwy i nie wymaga w zasadzie ubezpieczenia (w zasadzie!.. kask jak najbardziej!) . Podchodzimy półką, a ekspozycja jest niewielka. Dochodzimy do stromej rynny, którą spada wodospad. Ferrata pokonuje ją po wiszącym mostku. Po jego drugiej stronie napotykamy kluczowe miejsce. Jest nim stroma, eksponowana ścianka. Wspinamy się nią, stopnie i chwyty nie są zbyt wygodnie rozmieszczone.
Na końcu ferraty stajemy w dużej niecce, która na dnie wypełniona jest wodą, zasilaną ze śniegu na jej krawędziach. Tutaj skręca się w prawo, mimo że droga na mapie wiedzie w lewo. Okrąża się tą nieckę wchodząc coraz wyżej po rumoszu skalnym aż na grań, odwrotnie do wskazówek zegara, otwierają się piękne widoki na urwiska opadające do Val de Mesdi. Po szerokim zboczu zasłanym rumoszem, gdzie trudno namierzyć szlak, dochodzimy znów do grani, otwiera się niesamowity, księżycowy widok na kamienistą pustynię plato Selli. Idziemy skrótem trawersując północnym piarżystym zboczem szczyt Piz Lech Dlace. Lądujemy na szerokiej przełęczy skąd już ostro w górę na grań Cresta Stretna, to już jest piękny spacer nad chmurami, wąską granią szczytową, którą osiągamy Piz Boe (3152m) Tutaj zamawiamy zasłużone picie w małym schronisku (kto co woli). Nasyceni widokami ruszamy w drogę powrotną. Z początku tą samą granią Cresta Stretna, zdobywamy jeszcze po drodze Piz Lech Dlace (Eisseespitze - 3009m) skąd stromo w dół kierujemy się na drogę Lichtenfelser Weg (nieco trudno).
Bardzo atrakcyjna krajobrazowo i widokowo trasa, wyznaczona jeszcze przed I wojną światową. Nie jest to ferrata, choć wystepują na niej krótkie fragmenty ubezpieczone. Droga jest dosyć urozmaicona, pomimo długich odcinków prowadzących stromym zboczem.
Droga wiedzie piękną dolinką, której strome ściany ostro wcinają się w mur Selli. Trasa z dołu wydaje się bardzo trudna i niedostępną, ale dla średnio zaawansowanego turysty, obytego ze "sporą ekspozycją" taką nie jest. Schodząc trawersuje się górnymi wąskimi półkami, po czym ostro w dół prawą ścianą, miejscami ubezpieczoną stalową poręczówką. Niżej w okolicy naszego biwaku odnajdujemy pozostawiony rano depozyt, chwila odpoczynku, jedzenie, przepakowanie i dalej w dół.
Niżej, w terenie trudnym do obejścia idąc na ciężko, tarasuje nam drogę na pewnien czas jakieś niemieckojęzyczne małżeństwo z dziećmi wracające ze schr. Kostner. Dość wystraszona mama zsuwa się miejscami na czterech, dupą do ściany, jeden mały biega samopas, a drugie, mniejsze dziecko, które wpadło w histerię, beczące z siłą na kilometry, "dzielny" tatuś niósł na ramionach. Od razu przypomniało mi się kilka brzydkich epitetów po niemiecku, ale nie odezwałem się- za piękny to był dzień

Dalej zeszliśmy przez Bec De Roces, potem bitą drogą do ulicy i na parking, jest nasz samochód cały i zdrowy, na dwa dni zostawiony na samotnym parkingu. Stąd pojechaliśmy na znany mi już z zeszłorocznego wyjazdu camping w Misurinie, który został naszą bazą wypadową do końca pobytu.

o poranku

widoka na część drogi z ferratą

stalowy mostek nad wodospadem, Magda zaczyna kluczowy fragment ferraty

Bogusia na ferracie

spojrzenie na Val De Mesdi

księżycowe plato Selli

widoczny trawers Piz Lech Dlace

spacer nad chmurami

Piz Boe

fragment drogi zejściowej