08-11-2009, 01:53 PM
Hej
W ramach wstępu relację napisałem już jakiś czas temu w pokoiku hotelowym teraz tylko musiałem wybrać i zmniejszyć fotki... tzn jest to pierwsza część relacji, w dużym skrócie by Was nie zanudzić, a o której pewnie większość już zapomniała, że miałem napisać.
Ile to już dni jesteśmy w Dolomitach? Nie chce mi się liczyć, czas szybko leci. Spotkanie po drodze w Austrii i dalej już razem w czwórkę lądujemy na campingu w Canale d'Agordo, małej urokliwej rodzinnej wiosce poprzednika naszego Papieża - Jana Pawła I. Nie było zbyt wiele czasu a po długiej nocnej jeździe przywitały nas lekko dżdżyste góry, więc na pierwszy dzień był spacer ścieżką przez las nad wodospad Cascata Comelle, do jego górnego odcinka Alta. Zastanawiałem się, czy dziewczynom spodoba się, tzn. czy Dolomity się spodobają
ale to przecież oczywiste... Wracamy przez wioskę Gares (1333m) leżącą na końcu walnej doliny, wgryzającej się od północy w masyw Pali, najlepsze miejsce wypadowe w te rejony i w ogóle w Pali, gdy nie chcemy korzystać z dobrodziejstw kolejki.
[attachment=27508] GŚ w drodze
[attachment=27509] wodospad Cascata Comelle
[attachment=27510] [attachment=27511] Gares
W ramach wstępu relację napisałem już jakiś czas temu w pokoiku hotelowym teraz tylko musiałem wybrać i zmniejszyć fotki... tzn jest to pierwsza część relacji, w dużym skrócie by Was nie zanudzić, a o której pewnie większość już zapomniała, że miałem napisać.
Wstęp
Budzik... z nawyku wstaję od razu, na dworze rześko, pewnie blisko zera, dziewczyny też się krzątają, wygrzebuję spod kamieni maszynkę i wstawiam menażkę wody. Piękny wschód słońca, chmury paręset metrów niżej otulają szczelnie doliny. I tak ze zwinięciem namiotu trzeba będzie poczekać na pierwsze promienie słońca, mokrego? ale był mocny sen, nie wiem czy w nocy padało, chmury wieczorem przewalały się przez nas, ale czy padało??Ile to już dni jesteśmy w Dolomitach? Nie chce mi się liczyć, czas szybko leci. Spotkanie po drodze w Austrii i dalej już razem w czwórkę lądujemy na campingu w Canale d'Agordo, małej urokliwej rodzinnej wiosce poprzednika naszego Papieża - Jana Pawła I. Nie było zbyt wiele czasu a po długiej nocnej jeździe przywitały nas lekko dżdżyste góry, więc na pierwszy dzień był spacer ścieżką przez las nad wodospad Cascata Comelle, do jego górnego odcinka Alta. Zastanawiałem się, czy dziewczynom spodoba się, tzn. czy Dolomity się spodobają
ale to przecież oczywiste... Wracamy przez wioskę Gares (1333m) leżącą na końcu walnej doliny, wgryzającej się od północy w masyw Pali, najlepsze miejsce wypadowe w te rejony i w ogóle w Pali, gdy nie chcemy korzystać z dobrodziejstw kolejki. [attachment=27508] GŚ w drodze

[attachment=27509] wodospad Cascata Comelle
[attachment=27510] [attachment=27511] Gares
ale nie tylko
Zaczęliśmy trasę dobrze, tylko że bez mapy, wg przewodnika miały być znaki żółte, ale nie ma, więc postanawiamy zawrócić (niepotrzebnie). Na skróty przez rumowisko skalne pod ściany i jest... znajdujemy żółte znaki ładujemy się nimi do góry, ubieramy się i na ferratę, jest dość trudno, ale myślę sobie, że to tylko początek, gdy dochodzimy do pionowego kominka w ogromnym filarze, wiele wiele metrów w lufie nad nami, mówię głośne "ja pierd?, źle", trzeba się wycofać. Wracając odnajdujemy napis farbą na skale - to była Stella A.
Z powrotem na poprzednią drogę, mijamy Grand Canale, wielką rozpadlinę z całorocznym stromym śniegiem i już na właściwej drodze, po jakiejś pół godzinie trawersu, dalej w lewo po stromych upłazach faktycznie dołączyły dopiero żółte znaki o których czytaliśmy w Tkaczyku. 


. Stella Alpina to jest z Moiazzą super top w Dolomitach. Jeszcze jej nie mam, ale Marta mnie pocieszyła, że nie była zarazem na szczycie
. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie mi dane wejść na Agner, szykuję się na nią już conajmniej 4 lata. Twarda z tej Agner kobiecina, nie wszystkim pozwala
w tempie 5/h docieramy na ostatni już nocleg w C. d'Agordo

.
Liznęliśmy Alpinę, podreptaliśmy pod- i po śniegu w fantasycznym otoczeniu.

