Wenecja
Następny dzień restowy, jedziemy do Wenecji, większości ten pomysł się podoba. Jeszcze po drodze kończą się hamulce w aucie (te górskie drogi przypominają mi czasami Rajd Monte Carlo
), muszę znaleźć warsztat Forda, udaje się, w jakiejś małej miejscowości (pisząc to nie mam tu mapy i niczego w tym "pięknym" hotelu więc... ) ale dziewczyny pamiętają, ruszamy więc na szybkie zwiedzanie, miejscowość urocza, taka... "włoska", nie ma jej w przewodnikach, a jest ładne stare miasto... zresztą , gdzie tu nie ma. Wracamy po dwóch godzinach, auto naprawione, tzn wymienione klocki i tarcze z przodu. Operacja ta robi spustoszenie w portfelu, na szczęście szybko dostaję zasilenie konta z Polszy i jest git.
Parkujemy przed wyspą, dalej komunikacją miejską (na gapę
) 5km mostem i jesteśmy. Wenecja piękna, robi duże wrażenie, naprawdę jest co zwiedzać, jedyny mankament to te tłumy luda. Relacja tylko foto.
miejscowy rynek warzywny na wodzie
Wracając, stęsknione za nami góry witają nas potężną burzą, pada tak że tylko w tunelach można jechać normalnie, na serpentynach górskich nie widać w którą stronę skręcać
w tempie 5/h docieramy na ostatni już nocleg w C. d'Agordo