Rekonstruowany wojskowy chodnik na Toblinger Knoten (2.617 m)
Wyjście na skalną wieżę jest dobre dla miłego odpoczynku po południu dla tych co poprzednia trasa była im za mało. Dojście pod wieżę od Rif. Auronzo przez Rif. Locatelli (1,5 godz.) i nastęnie jeszcze 30 min. Via Ferrata jest oznaczona jako ciężka - stopień 3. Przewyższenie samotnej zabezpieczonej drogi jest tylko około 100 m i czas do jej pokonania nie przekroczy 1,5 godz. Wyjście na Toblinger Knoten jest to właściwie zestaw stalowych drabinek na siebie nawiązujących. Nie brakuje przewisów, do pokonania niektórych miejsc trzeba trochę więcej siły w ramionach (moja córa miała w jednym miejscu problem), no i często pod zelówkami czujemy powietrze.
Pozytywa:
+ wycieczka nie wymagająca zbytnio czasu,
+ wspaniałe widoki,
+ możliwość kombinacji z innymi trasami,
+ coś dla początkujących wyznawców adrealiny.
Negatywa:
- tak samo jak poprzednia wyprawa - bardzo popularne miejsce i dlatego na dojściach jest pełno innych turystów różnej maści; odradzam soboty i niedziele, wtedy dołączają włoscy weekendowi turyści.
Wyprawę rozpoczynamy od Rif. Locatelli.
Parę chwil i jesteśmy już w innym świecie. Bez tego ludzkiego zgiełku, słysząc w dolinie dzwonki pasących się owiec. Poruszamy się teraz w miejscu, gdzie podczas walk austriaccy i włoscy żołnierze mieli pozycje bojowe na wzgórzach bardzo blizko siebie. Toblinger Knoten to był punkt obserwacyjny austriackich żołnierzy i nasza via ferrata kopiuje wyjściową trasę na wieżę. Po 30 minutach przyjemnej przechadzki jesteśmy pod ścianą. Nakładamy uprząż, kask i rękawice. Już pierwsze metry wspinaczki dają nam poznać, że będzie to trasa bardzo siłowo nastawiona. Idziemy pomocy drabinek pionowo do góry i dlatego szybko nabieramy też wysokości.
W danej chwili między mną a przepaścią jest tylko szczebel drabinki, metalowy kołek lub tylko kawałek występku sklanego. Tutaj sobie uświadamiam, jak dobrze być zabezpieczony.
To jest granica, kiedy świadomość możliwego upadku nie krępuje mojich ruchów. Po 50 min. przychodzi ulga. Jesteśmy na wierzchołku. I znów wspaniałe widoki. Podczas krótkiego posiłku nam towarzyszy gromada ptaków - Kawka alpejska.
Powrotna droga wiedzie inną trasą, jest już mniej uciążliwa i czas nam szybko mija. Po 30 min. jesteśmy pod ścianą, zrzucamy uprząż i po paru chwilach dochodzimy do chaty.
Znów cywilizacja, wytchnienie i podsumowianie przeżytych chwil. Jeszcze musimy dotrzeć do Rif. Auronzo przez Forc. Lavaredo, gdzie mamy zaparkowany samochód. Po 7 godz. koło się zamyka i jesteśmy na parkingu. Na chacie nie odpuściłem kupić żonie koszulkę z naszytym kwiatem (moim ulubionym) - Szarotka alpejska (Leontopodium alpinum) i dedykacją z Rif. Auronzo.