24-03-2008, 07:33 PM
Via Ferrata Innerkofler-De Luca (część) na Mt. Paterno (2.744 m)
Może kogoś zniechęciłem opisem via ferraty na Mt. Civetta i dlatego postanowiłem opisać dalszą o wiele lżejszą - wojskową ścieżką Innerkofler-De Luca na Mt. Paterno. Góra ta stoi tuż obok ikony Sexteńskich (i nie tylko) Dolomitów - Tre Cime di Lavaredo. Samotna trasa co do zabezpieczenia jest niezbyt ciężka - oceniam na stopień 2 w 5 stopniowej skali. Długość trasy 4,5 godz. z przewyższeniem 450 m. Z tego zabezpieczona droga 2 godz. z przewyższeniem 200m. W razie pokonania całej trasy przez Forc. Pian di Cengia, to trzeba się liczyć z 2,5 godz. więcej i w tym 1 godz. zabezpieczoną trasą.
Pozytywa:
+ przezornie łatwa półdzienna trasa z dobrym dojazdem,
+ dobra dla zaawansowanych dzieci i nowicjuszy, możliwość pokonania trasy z wyłączeniem via ferraty,
+ wspaniałe widoki na blizkie Tre Cime i oddalone Wysokie Taury z Grossglocknerem,
+ możliwość kombinacji z innymi trasami,
+ w okolicy duże nasilenie odpoczynkowych miejsc.
Negatywa:
- chyba tylko jedno - bardzo popularne miejsce i dlatego na dojściach jest pełno innych turystów różnej maści; odradzam soboty i niedziele, wtedy dołączają włoscy weekendowi turyści - przypomina mi to Krupkówki albo Giewont.
Wyprawę rozpoczynamy o 9:15 od Rif. Auronzo (2.320 m). My tutaj dojechaliśmy samochodem (opłata 20 ?/sam. os.). Można tutaj dojechać też autobusem liniowym z Cortiny albo piechotą od Lago di Misurina (1,5 godz.). Pogoda wspaniała i widoki też. Robimy parę zdjęć
[attachment=9336]
i ludzki prąd nas porwał w stronę Forc. Lavaredo. Po prawej ręce mamy strome zakończenie Valon de Lavaredo a po lewej się wspinają Tre Cime di Lavaredo, ale w mniej znanej pozycji. Kiedy dochodzimy ku małej Rif. Lavaredo (2.344 m), z poza jednej opadającej grani wynurza się nasz cel ? Mt. Paterno.
[attachment=9337]
Na Rif. Lavaredo się nie zatrzymujemy - idziemy dopiero pół godz., ale inaczej ładne miejsce. Parę serpentyn i jesteśmy po 45 minutach na Forc. Lavaredo (2.454 m). Stąd mamy wszyskie dzisiejsze plany jak na dłoni. Mt. Paterno, Rif. Locatelli, Toblinger Knoten (opis w dalszym poście) no... i zaczynają się już powoli odkrywać Tre Cime di Lavaredo we znanej postaci. Dla takiego widoku warto jechać w Dolomity! Parę powinnych zdjęć i idziemy dalej.
[attachment=9338][attachment=9339]
Tutaj się rozdzielamy - Ivoš z żoną Sylwią idzie na wprost do Rif. Locatelli a ja z Agą na via ferratkę. Z siodła wyruszamy trochę wyżej już pod ścianę bocznego wierzchołka Mt. Paterno - Croda Passaporto. Najpierw przechodzimy przez tunel skalny (potrzebna czołówka) i parę zabezpieczonych miejsc. Aga nałożyła uprząż i kask, ja jeszcze nie musiałem. I tak większa część trasy jest niezabezpieczona. Wchodzimy na małe Forc. Passaporto, które oddziela wymieniony boczny wierzchołek od Mt. Paterno. Przechodzimy na wschodnią stronę i widzimy, że na przeciwległym wierzchołku leży świeży śnieg. Jest to wynik przedostania się zimnej masy powietrza nad Dolomity przed 3 dniami. Nad 2.800 m spadł śnieg. Ścieżka przechodzi we znaną strukturę. Skalne półki przedzielone żwirowym brzegiem.
[attachment=9341]
Przesuwanie się do góry idzie teraz uciążliwiej. No, nareszcie. Zdobywamy Forcella dei Camosci (2.600 m). Prawdziwa "Kozia Szczelina". Wąsko i stromo na obie strony. Jest to jednak strategiczne miejsce. Tutaj wyrusza krótka zabezpieczona droga na wierzchołek, można też przedłużyć trasę wyruszając na Forc. Pian di Cengia i też zejść na dół do Rif. Lavaredo. Idziemy na wierzchołek. Jest tutaj więcej turystów mniej zaawansowanych i dlatego na trasie tworzą się korki. Jeszcze trochę żwirowego stoku, łamanej skały, znikającej ścieżki i nareszcie po 2 godz. wierzchołek Mt. Paterno. Co za widok! Nie można wszystkiego opisać. Blizkie Tre Cime di Lavaredo są wspaniałe. Chwila euforii, zdjęć i odpoczynku.
[attachment=9342]
Z wierzchołku schodzimy najpierw z powrotem do "Koziej Szczeliny".
[attachment=9343]
Jest trochę tłoczno od turystów. Ze szczeliny stromą ścianą i ławami. Wszystko dobrze zabezpieczone. Dochodzimy do następnej atrakcji w Dolomitach. Skalny tunel. Pozostałość po wojennych zmaganiach. Czołówka jest niezbędna. Tunel ma długość około 800 m. Niekiedy są na wewnątrz wybite okna skalne. Wskazany jest kask. Tunel miejscami jest nizki i łatwo można zkaleczyć głowę. Z tunelu wychodzimy obok skały o trafnej nazwie - Frankfurter Würstl - Parówka Frankfurtska.
[attachment=9345][attachment=9346]
Od teraz już lekkim terenem na widoczną Rif. Locatelli (2.405 m) po 3,5 godzinach. Od chaty znów rajskie widoki. Nawet niektóre figurują na ujęciach światowych kalendarzy lub książkach. Jedyny mankament. Dość znane miejsce i dlatego istne tabuny ludzi.
Może kogoś zniechęciłem opisem via ferraty na Mt. Civetta i dlatego postanowiłem opisać dalszą o wiele lżejszą - wojskową ścieżką Innerkofler-De Luca na Mt. Paterno. Góra ta stoi tuż obok ikony Sexteńskich (i nie tylko) Dolomitów - Tre Cime di Lavaredo. Samotna trasa co do zabezpieczenia jest niezbyt ciężka - oceniam na stopień 2 w 5 stopniowej skali. Długość trasy 4,5 godz. z przewyższeniem 450 m. Z tego zabezpieczona droga 2 godz. z przewyższeniem 200m. W razie pokonania całej trasy przez Forc. Pian di Cengia, to trzeba się liczyć z 2,5 godz. więcej i w tym 1 godz. zabezpieczoną trasą.
Pozytywa:
+ przezornie łatwa półdzienna trasa z dobrym dojazdem,
+ dobra dla zaawansowanych dzieci i nowicjuszy, możliwość pokonania trasy z wyłączeniem via ferraty,
+ wspaniałe widoki na blizkie Tre Cime i oddalone Wysokie Taury z Grossglocknerem,
+ możliwość kombinacji z innymi trasami,
+ w okolicy duże nasilenie odpoczynkowych miejsc.
Negatywa:
- chyba tylko jedno - bardzo popularne miejsce i dlatego na dojściach jest pełno innych turystów różnej maści; odradzam soboty i niedziele, wtedy dołączają włoscy weekendowi turyści - przypomina mi to Krupkówki albo Giewont.
Wyprawę rozpoczynamy o 9:15 od Rif. Auronzo (2.320 m). My tutaj dojechaliśmy samochodem (opłata 20 ?/sam. os.). Można tutaj dojechać też autobusem liniowym z Cortiny albo piechotą od Lago di Misurina (1,5 godz.). Pogoda wspaniała i widoki też. Robimy parę zdjęć
[attachment=9336]
i ludzki prąd nas porwał w stronę Forc. Lavaredo. Po prawej ręce mamy strome zakończenie Valon de Lavaredo a po lewej się wspinają Tre Cime di Lavaredo, ale w mniej znanej pozycji. Kiedy dochodzimy ku małej Rif. Lavaredo (2.344 m), z poza jednej opadającej grani wynurza się nasz cel ? Mt. Paterno.
[attachment=9337]
Na Rif. Lavaredo się nie zatrzymujemy - idziemy dopiero pół godz., ale inaczej ładne miejsce. Parę serpentyn i jesteśmy po 45 minutach na Forc. Lavaredo (2.454 m). Stąd mamy wszyskie dzisiejsze plany jak na dłoni. Mt. Paterno, Rif. Locatelli, Toblinger Knoten (opis w dalszym poście) no... i zaczynają się już powoli odkrywać Tre Cime di Lavaredo we znanej postaci. Dla takiego widoku warto jechać w Dolomity! Parę powinnych zdjęć i idziemy dalej.
[attachment=9338][attachment=9339]
Tutaj się rozdzielamy - Ivoš z żoną Sylwią idzie na wprost do Rif. Locatelli a ja z Agą na via ferratkę. Z siodła wyruszamy trochę wyżej już pod ścianę bocznego wierzchołka Mt. Paterno - Croda Passaporto. Najpierw przechodzimy przez tunel skalny (potrzebna czołówka) i parę zabezpieczonych miejsc. Aga nałożyła uprząż i kask, ja jeszcze nie musiałem. I tak większa część trasy jest niezabezpieczona. Wchodzimy na małe Forc. Passaporto, które oddziela wymieniony boczny wierzchołek od Mt. Paterno. Przechodzimy na wschodnią stronę i widzimy, że na przeciwległym wierzchołku leży świeży śnieg. Jest to wynik przedostania się zimnej masy powietrza nad Dolomity przed 3 dniami. Nad 2.800 m spadł śnieg. Ścieżka przechodzi we znaną strukturę. Skalne półki przedzielone żwirowym brzegiem.
[attachment=9341]
Przesuwanie się do góry idzie teraz uciążliwiej. No, nareszcie. Zdobywamy Forcella dei Camosci (2.600 m). Prawdziwa "Kozia Szczelina". Wąsko i stromo na obie strony. Jest to jednak strategiczne miejsce. Tutaj wyrusza krótka zabezpieczona droga na wierzchołek, można też przedłużyć trasę wyruszając na Forc. Pian di Cengia i też zejść na dół do Rif. Lavaredo. Idziemy na wierzchołek. Jest tutaj więcej turystów mniej zaawansowanych i dlatego na trasie tworzą się korki. Jeszcze trochę żwirowego stoku, łamanej skały, znikającej ścieżki i nareszcie po 2 godz. wierzchołek Mt. Paterno. Co za widok! Nie można wszystkiego opisać. Blizkie Tre Cime di Lavaredo są wspaniałe. Chwila euforii, zdjęć i odpoczynku.
[attachment=9342]
Z wierzchołku schodzimy najpierw z powrotem do "Koziej Szczeliny".
[attachment=9343]
Jest trochę tłoczno od turystów. Ze szczeliny stromą ścianą i ławami. Wszystko dobrze zabezpieczone. Dochodzimy do następnej atrakcji w Dolomitach. Skalny tunel. Pozostałość po wojennych zmaganiach. Czołówka jest niezbędna. Tunel ma długość około 800 m. Niekiedy są na wewnątrz wybite okna skalne. Wskazany jest kask. Tunel miejscami jest nizki i łatwo można zkaleczyć głowę. Z tunelu wychodzimy obok skały o trafnej nazwie - Frankfurter Würstl - Parówka Frankfurtska.
[attachment=9345][attachment=9346]
Od teraz już lekkim terenem na widoczną Rif. Locatelli (2.405 m) po 3,5 godzinach. Od chaty znów rajskie widoki. Nawet niektóre figurują na ujęciach światowych kalendarzy lub książkach. Jedyny mankament. Dość znane miejsce i dlatego istne tabuny ludzi.


a jak 