Pomyśleć, że dwa miesiące temu, we mgle i śniegu powyżej kostek, błądziliśmy po tej okolicy. Najwyraźniej przynoszę pecha moim towarzyszom górskich wędrówek.

Tak to już jest , że aktualnie zastane warunki turystyczne na szlakach determinują możliwości przejścia ich 
Trudno jednak mówić w tym przypadku o pechu- poznaliśmy we wrześniu ciekawe dojście na grań Tatr Bielskich(a ta wiedza przydała się na listopadowej wycieczce) no i ogólnie było fajnie i miło-choć trochę zimowo ... 
pozdrawiam
Trudno jednak mówić w tym przypadku o pechu...
Oczywiście, przyznaję Ci rację. Toteż oznakowałem moją wypowiedź odpowiednim emotikonem. 
...no i ogólnie było fajnie i miło-choć tochę zimowo...

pozdrawiam
Aaaa... co do tego, to i ja nie mam wątpliwości.
Również pozdrawiam.
Minione dni , wypełnione intensywnym poszukiwaniem etosu , pozostawiły pewien niedosyt...
Znaleźliśmy trochę chęchów , trochę rzęchów , filanca sztuk raz , człeka jaskiniowego sztuk raz no i garść kozic.... A etosu jak nie było, tak ni ma ( może przeoczyliśmy coś -może w kosówce)
Staraliśmy się nieco, nie mogę powiedzieć. Poszukiwania były prowadzone na Mechach, dwa razy odwiedziliśmy zawsze groźny szczyt Beskidu , zawiało nas w Bielskie z tej okazji i...nic.
Z braku pomysłu na dalszą działalność w tym kierunku, zdaję się na wybór trasy przez Gandzię.
Wybór jest jednoznaczny ---> Dolina Chochołowska !
Skoro są tam mityczne chochoły , to może i Etos się znajdzie !
Dajemy sobie dodatkowe szanse na spotkanie w/w osobnika poprzez wczesny wymarsz ze schronu(tj. o 8).
Godzina 9 zastaje nas na Siwej Polanie. Opłacamy jak przystało, wejściówki do parku , by wszystko się odbyło na legalu i w świetle prawa, poczym mijamy szlaban i babkę handlującą oscypkami.
Za drzewami pierwsze podziwianie-słonko pięknie świeci, trawy Siwej Polany równie pięknie skrzą się porannym szronem , nad tym Wszystkim -lesiste góry (tam gdzie te lasy jeszcze są), a na Polanie.... Na Polanie podskubują zmarzniętą trawę dwie miejscowe chabety... Słowem sielanka.
Po niedługim czasie mijamy tablicę upamiętniającą lądowanie śmigłowca przed laty- zaczyna być obiecująco...
Nóżka za nóżką, mijając niewielu w drodze wielbicieli piękna i czaru Chochołowskiej podążamy sobie ku Polanie...
Przy Huciskach mijają nas góralskie fasiągi wypełnione turystami . Jest coś w tym widoku tchnącego romantyką górskich przygody...- Ci turyści w czapach naciągniętych na uszy (bądź co bądź ?listopad), z poprzykrywanymi ciepłymi pledami kolankami co by nie zmarzły- owiewani wiatrem z hal i zapaszkiem parujących końskich zadów - zapatrzeni w dal...
Znać , że to prawdziwi turyści. Furmani na Huciskach proponują im dalszą podwózkę za jedne 20 zeta od głowy, oni zaś kręcą przecząco tylko głowami i dalszą drogę odbędą z buta.
Wnioski z tej sytuacji nasuwają się oczywiste: tylko Ci i o czystych intencjach i sercach dostąpią etosu górskiego.
Tak pokrzepieni duchowo i my raźno pomykamy w górę, czasem jeno ustępując z trasy na widok aut wiozących pracowników do wyrębu.
Przy drodze co i rusz widać efekty trudu pracowników Wsi Uprawionych w dziele przebudowy drzewostanu tatrzańskiego.
Wysiłek podejścia zostaje wkrótce wynagrodzony. Ściana lasu rozstępuje się i otwiera się przecudnej klasy widoczek na Polanę i otoczenie.
Ta łąka użyźniana corocznie stosami bobków owczych i wydająca dzięki temu co rok nowe pokolenie lilowego dywanu krokusów ....
Opuszczone po sezonie - sałasy pasterskie z któryk do niedawna wydobywał się dym o zapachu wędzonego oscypka , a jak się podeszło bliżej to można było wyczuć nosem inne cywilizacyjne góralskie zdobycze- bunc i żętycę.
Zachodzę na chwilkę do opuszczonego szałasu , rozglądam się uważnie po kątach , wdycham niepowtarzalną atmosferę tego miejsca.
W kącie zauważam walającą się na klepisku pustą flaszkę po "Gorzkiej Żołądkowej".
Tak tu byli nasi...- tu bywa Etos.
I jeszcze trochę sielanki z Góralskiego Parku Narodowego
Witam.
Pięknie Andrzeju to opisałeś. Normalnie cycuś-malina aż nie mogę uwierzyć że tam z wami byłem.
Wspaniałe trasy+wspaniali ludzie(doktor i gandzia) a do tego super pogoda no cóż trzeba jeszcze chcieć od życia.
Dziękuję wam za wspaniałą "akcję górską" i mam nadzieje że to nie była nasza ostatnia , bo chodzić z takimi towarzyszami to czysta przyjemność.
Postaram się później wrzucić jakieś zdjęcia , choć te co zapodał doktor w zupełności oddają piękny tatrzański klimat.
Jeszcze raz pozdrawiam.
P.S. Jak tam doktorze rapidshare , dajesz rady coś ściągnąć z niego?
Bo pasowało by się zdjęciami wymienić.
Heja
To wrzucę i ja parę fotek z Tatr Bielskich.
Miłe oku są te zdjęcia.
Przyjemnie jest pomarzyć, patrząc na te widoki.
Oj Doktorze, zachęcasz, zachęcasz, szczególnie do przejścia się w miejsca, w których nie byłem (przestrzegając przepisów filancowych).
A swoją drogą zastanawiam się od jakiegoś czasu nad zwiedzeniem doliny Cichej, Koprowej, Ciemnosmreczyńskiej, Hlińskiej, przełęczy Zawory itp... Ale z tego co patrzyłem, to albo noc pod krzakiem albo czeka mnie wielki marsz od Podbańskiej aż do Popradzkiego Stawu. Pomiędzy nic a nic, żadnego schroniska, a stara chałupa/schronisko (nie wiem, czy to aby nie w okolicach Garajowej Polany), o której pisał Szczepański daaaawno już nie istnieje. Masz może jakiś pomysł na te rejony (biorąc pod uwagę brak samochodu)?
Galleahad, chyba dwa lata temu zrobiłem długą trasę aczkolwiek w odwrotnyym kierunku. Po noclegu w Chacie pod Rysami zszedłem na dno Mięguszowieckiej i przez Koprowy, a dokładniej oczywiście Koprową Przełęcz dotarłem do Podbańskiej. Fakt jednak że trasa długa, no i ja o Zawory nie zahaczałem wtedy. Z tego co pamiętam to jest natomiast dość sporych rozmiarów wiata przy rozstaju szlaków w Dolinie Koprowej, czyli przy odejściu szlaku do Doliny Hlińskiej...
Wiata brzmi ciekawe... choć region ponoć dość "zaniedźwiedziowany jest..." To nie lepiej już spać gdzieś wyżej? Np. w Ciemnych Smreczynach albo jeszcze wyżej, na Wrotach... Czasem żałuję, że nie żyję kilkadziesiąt lat wcześniej - wtedy też do Niewcyrki można było bez problemu pójść, a teraz wszędzie zatvorene.
a teraz wszędzie zatvorene.
i noclegi/biwaki zabronione 
A swoją drogą zastanawiam się od jakiegoś czasu nad zwiedzeniem doliny Cichej, Koprowej, Ciemnosmreczyńskiej, Hlińskiej, przełęczy Zawory itp...
Swojego czasu zrobiłem latem wielką pętlę. Nocleg w Przybylinie- wyjście z Trzech Źródeł - Dolina Koprowa- wejście w Dolinę Piaryżstą (oj warto tam wejść
) - Zawory - odbicie na Gładką Przełęcz - Zawory - Dolina Cicha (prawie biegiem). Całość ok 30 km. Ponad 12 godzin w górach i ledwo zdążyłem na ostatni autobus z Podbańskiej do Przybyliny.
A znalazłem wówczas w Górach tyle etosu
(zwłaszcza w Dolinie Piarżystej), że do dziś wspominam tę wycieczkę, jako jedną z najbardziej udanych.
Niezła wycieczka, musze przyznać! W ogóle tamten zakątek mnie ciągnie... może w lecie znajdzie się czas na odwiedzenie tych miejsc.
To nie lepiej już spać gdzieś wyżej? Np. w Ciemnych Smreczynach albo jeszcze wyżej, na Wrotach...
W pobliżu Ciemnosmreczyńskiego Stawu Wyżniego, w Dolinie Piarżystej, jest doskonale urządzona koleba skalna. Łatwo ją odszukać. Świetnie nadaje się na nocleg (oczywiście nielegalny
)