18-11-2008, 06:20 PM
18-11-2008, 06:26 PM
Doktorku, pogratulować. Ale Ci pod koniec roku pogodynka dopisała. Też bym tak chciał.
[/u]
[/u]18-11-2008, 07:30 PM
ciekawe rozwiązanie. Bardzo fajna trasa.Widzę że pan filanc polował na kolorową rodzinkę i nie był w stosunku do Was zbytnio upierdliwy

Tak na marginesie to ciekawi mnie trasa z 5 Stawów przez Zavory i dalej Ciemnosmreczyńskie Plesa na Wrota Chałubińskiego.
może byłeś tam Doktorze?
18-11-2008, 07:44 PM
Mordimer napisał(a):
Tak na marginesie to ciekawi mnie trasa z 5 Stawów przez Zavory i dalej Ciemnosmreczyńskie Plesa na Wrota Chałubińskiego.
może byłeś tam Doktorze?
może byłeś tam Doktorze?
I tam swego czasu poszukiwałem etosu 
Z wszechmiar tura godna polecenia.Zasadnicza trudność to zarośla kosodrzewiny przy północno-zachodnim brzegu Niżniego Ciemnosmreczeńskiego Stawu, później jest czytelniej, akord końcowy stanowi zaś śmiganie miejscami na wprost przez trawiasty,dość stromy żleb na Wrota (dawna ścieżka jest w kiepskim stanie )
18-11-2008, 07:49 PM
Super!
Bo etos gór to się lubi właśnie poza szlakiem plątać...
Pozdrawiam!
Bo etos gór to się lubi właśnie poza szlakiem plątać...
Pozdrawiam!
18-11-2008, 07:54 PM
Mallaidh napisał(a):
Bo etos gór to się lubi właśnie poza szlakiem plątać...
W samej rzeczy !
, poza szlakiem i gdy w termosie turystycznym nie widać jeszcze dna... 
18-11-2008, 08:06 PM
dr.Etker napisał(a):
i gdy w termosie turystycznym nie widać jeszcze dna... 

No na szczęście czasem można zamówić kolejny termos 
18-11-2008, 09:36 PM
Achhhhh siem rozmarzyłem siem, ładniusi ten tatrzański listopad 

Sokół
19-11-2008, 06:38 PM
Czyli zejście ze szlaku kosztuje 200 zł na łeb?
No to czego tu się bać....
No to czego tu się bać....
19-11-2008, 06:45 PM
Kolejny dzień to dalszy ciąg poszukiwań etosu-tym razem w odludnych rejonach Tatr Bielskich. W tym celu o nieprzyzwoitej 5.30 z rana spotykamy się w rejonie Równi Krupowej z forumowiczem kasatem (dzięki Grzegorz za wsparcie logistyczne) i dalej pomykamy autkiem przez Łysą Polanę do Tatrzańskich Kotlin-Carda, gdzie parkujemy samochodzik. Godzina 6.30 -czyli skoro świt zastaje nas już w drodze "Zbójnickim Chodnikiem"(Zn .niebieskie) w stronę nieodległej Dolinki Huczawy, gdzie jak opisują w biegłych książkach można się wbić w ścieżkę dawnego(obecnie nieczynnego ) odcinka "Magistrali".
I rzeczywiście- wbijamy się ! Wpierw w błotnistą drogę zwózkową , następnie w żleb o imponującym nastromieniu , służący co widać wyraźnie do ściągania drzewa z poręby , następnie zaś w totalne bezdroże stromego, pełnego chaszcza i wykrotów, pięknego boru górskiego.
Tedy nieco śladami perci zwierzęcych, tedy rodzajem crossu leśnego-pniemy się ku górze Kobylego Wierchu w nadziei znalezienia mitycznej niemal w danym momencie ścieżki dawnego szlaku turystycznego.
Docieramy po pewnym (dość długim czasie) do czegoś co przypomina ścieżkę -tyle , że trawersującą zbocza . Obieramy kierunek zachodni , co po pewnym czasie powoduje , że poprzez drzewa postrzegamy wpierw masyw Steżki , następnie zaś piękne gniazdo Kieżmarskich Szczytów. Nasza trasa biegnie ponad i równolegle do turystycznego szlaku do schroniska "Szarotka".
Niebawem docieramy do żlebu ponad "Plesnivcem" , i do znanej mi z wrześniowego pobytu ścieżki (dawne znaki niebieskie) wyprowadzającej na Przełęcz nad Schodkami , zatem dobrze rokującej na dostanie się do głównej grani Tatr Bielskich, tym samym do Magistrali.
Po niedługim czasie osiągamy Kozi Grzbiet w rejonie wzmiankowanej przełęczy , dołączając do trasy, tak uparcie poszukiwanej od rana.
Percią zarastającą sukcesywnie kosodrzewiną , docieramy wpierw do pięknych i malowniczych Skalnych Wrót (1620m - na skałach widoczne stare , częściowo zatarte czerwone znaki) , następnie już stromiej pośród upłazów i kosówek w zakosy na widokowy wierzchołek Bujaczego Wierchu (1947m).
Następnie już wśród traw porastający grzbiet Tatr Bielskich za śladami perci, wędrujemy poprzez niewielkie obniżenie Bujaczej Przełęczy (1912m) , na wznoszący się, kilkuwierzchołkowy mur Przednich Jatek( 2012m). Nieomal na szlaku i w bliskiej odległości napotykamy kozice zajęte uzupełnianiem płynów- poprzez zlizywanie śniegu , z płata zalegającego ocienione zagłębienie.
Zważywszy wapienny i tym samym krasowy charakter Tatr Bielskich, oraz to , że jesteśmy na grzbiecie pasma, wydaje się to dość racjonalny sposób na zdobycie wody...
Aura cały czas dopisuje, z czego skwapliwie korzystamy fotografując otoczenie, czy też po prostu korzystając z późno jesiennych promieni słonecznych wprost...
Kolejne podejście tym razem na Zadnie Jatki (2019mm) uświetnia otwór Jaskini Capiej, przebijającej się przez wapienie Murańskie wierzchołka zachodniego.
Z literatury wiemy, że we wnętrzu tej groty znajdują schron w trudnych zimowych warunkach miejscowe kozice.
Nie sposób odpuścić takiej okazji, zagłębiamy się w czeluści, przydatne się okazuje wewnątrz własne źródło światła, za załomem korytarza (ponoć długość jaskini to 45m),widzimy światło dobiegające z drugiego otworu a w nim... gostka ubranego na zielono...
Ciekawa sytuacja... My podejrzewamy, że nasz człowiek jaskiniowy może być słowackim flancem, z drugiej strony można też założyć hipotezę , że jaskiniowiec zooczywszy nas wcześniej-mógł poszukać schronienia w dziupli kierując się podobnymi obawami?
Dyskretnie, tak by nie zmącić spokoju pustelni wycofujemy się z jaskini...
Jeszcze trawers nasłonecznionych południowych stoków Szalonego Wierchu (2061m) i stajemy w siodle Szalonego Przechodu (1934m), przez który przebiega ścieżka szlaku edukacyjnego z Przełęczy Szerokiej Bielskiej.
Trochę focimy, następnie małe co nieco , i chwilka zastanowienia nad dalszą trasą. Krótkość dnia listopadowego i fakt , że to już godzina 14 przemawiałby za zejściem do Zdziaru , tak co by nie błąkać się na szlakach po ciemnicy, ale ostatecznie dajemy z buta w stronę Przełęczy pod Kopą i rozstaju przy Białym Stawie Kieżmarskim. W trasie powrotnej mamy możliwość podziwiania jeszcze raz pięknej jesiennej grani Tatr Bielskich tym razem od podnóża.
W "Plesnivcu" króciutki popas -oczywiście konsumpcja flaszkowego "Złotego Bażanta"
i o zmierzchaniu (godzina 17) docieramy do autka w Tatrzańskich Kotlinach.
Udany dzień tatrzański , kończą równie udane zakupy w Zdziarskich "potrawinach". Ostatnie korony wydane, to co turyście niezbędne-zakupione - z poczuciem dobrze wykorzystanego dnia wracamy w polskie Tatry.
Serdeczne dzięki Grzegorzu , za towarzystwo na trasach i szlakach i oczywiście za wsparcie logistyczne w postaci autka.
I jeszcze obrazki:
1. Mało zachęcający początek- w stromym lesistym żlebie...
2....ale dalej już widokowo-Kieżmarskie Szczyty
3-6. Z dojścia na Przełęcz nad Schodkami.
7.Z przełęczy w stronę Bujaczego Wierchu....
8...i jego północno-wschodniej grani-Margicy.
9. Rysia Skała.
I rzeczywiście- wbijamy się ! Wpierw w błotnistą drogę zwózkową , następnie w żleb o imponującym nastromieniu , służący co widać wyraźnie do ściągania drzewa z poręby , następnie zaś w totalne bezdroże stromego, pełnego chaszcza i wykrotów, pięknego boru górskiego.
Tedy nieco śladami perci zwierzęcych, tedy rodzajem crossu leśnego-pniemy się ku górze Kobylego Wierchu w nadziei znalezienia mitycznej niemal w danym momencie ścieżki dawnego szlaku turystycznego.
Docieramy po pewnym (dość długim czasie) do czegoś co przypomina ścieżkę -tyle , że trawersującą zbocza . Obieramy kierunek zachodni , co po pewnym czasie powoduje , że poprzez drzewa postrzegamy wpierw masyw Steżki , następnie zaś piękne gniazdo Kieżmarskich Szczytów. Nasza trasa biegnie ponad i równolegle do turystycznego szlaku do schroniska "Szarotka".
Niebawem docieramy do żlebu ponad "Plesnivcem" , i do znanej mi z wrześniowego pobytu ścieżki (dawne znaki niebieskie) wyprowadzającej na Przełęcz nad Schodkami , zatem dobrze rokującej na dostanie się do głównej grani Tatr Bielskich, tym samym do Magistrali.
Po niedługim czasie osiągamy Kozi Grzbiet w rejonie wzmiankowanej przełęczy , dołączając do trasy, tak uparcie poszukiwanej od rana.
Percią zarastającą sukcesywnie kosodrzewiną , docieramy wpierw do pięknych i malowniczych Skalnych Wrót (1620m - na skałach widoczne stare , częściowo zatarte czerwone znaki) , następnie już stromiej pośród upłazów i kosówek w zakosy na widokowy wierzchołek Bujaczego Wierchu (1947m).
Następnie już wśród traw porastający grzbiet Tatr Bielskich za śladami perci, wędrujemy poprzez niewielkie obniżenie Bujaczej Przełęczy (1912m) , na wznoszący się, kilkuwierzchołkowy mur Przednich Jatek( 2012m). Nieomal na szlaku i w bliskiej odległości napotykamy kozice zajęte uzupełnianiem płynów- poprzez zlizywanie śniegu , z płata zalegającego ocienione zagłębienie.
Zważywszy wapienny i tym samym krasowy charakter Tatr Bielskich, oraz to , że jesteśmy na grzbiecie pasma, wydaje się to dość racjonalny sposób na zdobycie wody...
Aura cały czas dopisuje, z czego skwapliwie korzystamy fotografując otoczenie, czy też po prostu korzystając z późno jesiennych promieni słonecznych wprost...
Kolejne podejście tym razem na Zadnie Jatki (2019mm) uświetnia otwór Jaskini Capiej, przebijającej się przez wapienie Murańskie wierzchołka zachodniego.
Z literatury wiemy, że we wnętrzu tej groty znajdują schron w trudnych zimowych warunkach miejscowe kozice.
Nie sposób odpuścić takiej okazji, zagłębiamy się w czeluści, przydatne się okazuje wewnątrz własne źródło światła, za załomem korytarza (ponoć długość jaskini to 45m),widzimy światło dobiegające z drugiego otworu a w nim... gostka ubranego na zielono...
Ciekawa sytuacja... My podejrzewamy, że nasz człowiek jaskiniowy może być słowackim flancem, z drugiej strony można też założyć hipotezę , że jaskiniowiec zooczywszy nas wcześniej-mógł poszukać schronienia w dziupli kierując się podobnymi obawami?
Dyskretnie, tak by nie zmącić spokoju pustelni wycofujemy się z jaskini...

Jeszcze trawers nasłonecznionych południowych stoków Szalonego Wierchu (2061m) i stajemy w siodle Szalonego Przechodu (1934m), przez który przebiega ścieżka szlaku edukacyjnego z Przełęczy Szerokiej Bielskiej.
Trochę focimy, następnie małe co nieco , i chwilka zastanowienia nad dalszą trasą. Krótkość dnia listopadowego i fakt , że to już godzina 14 przemawiałby za zejściem do Zdziaru , tak co by nie błąkać się na szlakach po ciemnicy, ale ostatecznie dajemy z buta w stronę Przełęczy pod Kopą i rozstaju przy Białym Stawie Kieżmarskim. W trasie powrotnej mamy możliwość podziwiania jeszcze raz pięknej jesiennej grani Tatr Bielskich tym razem od podnóża.
W "Plesnivcu" króciutki popas -oczywiście konsumpcja flaszkowego "Złotego Bażanta"
i o zmierzchaniu (godzina 17) docieramy do autka w Tatrzańskich Kotlinach.Udany dzień tatrzański , kończą równie udane zakupy w Zdziarskich "potrawinach". Ostatnie korony wydane, to co turyście niezbędne-zakupione - z poczuciem dobrze wykorzystanego dnia wracamy w polskie Tatry.
Serdeczne dzięki Grzegorzu , za towarzystwo na trasach i szlakach i oczywiście za wsparcie logistyczne w postaci autka.
I jeszcze obrazki:
1. Mało zachęcający początek- w stromym lesistym żlebie...
2....ale dalej już widokowo-Kieżmarskie Szczyty
3-6. Z dojścia na Przełęcz nad Schodkami.
7.Z przełęczy w stronę Bujaczego Wierchu....
8...i jego północno-wschodniej grani-Margicy.
9. Rysia Skała.
19-11-2008, 06:52 PM
Sokół napisał(a):
Czyli zejście ze szlaku kosztuje 200 zł na łeb?
No to czego tu się bać....
No to czego tu się bać....
Też tak myślę 
19-11-2008, 07:12 PM
Kolejne ilustracje:
1-2.Skalne Wrota (1620m)
3.Ponad Rakuskim Grzbietem-Kieżmarskie i Durny Szczyt.
4.Pomurnikowa Ściana.
5.Wapienne Turnie Koziego Grzbietu.
6.Margica-część górna.
7.Margica-część dolna.
8-9.Patrząc spod Bujaczego Wierchu w stronę Zdziaru i Koziego Grzbietu.
1-2.Skalne Wrota (1620m)
3.Ponad Rakuskim Grzbietem-Kieżmarskie i Durny Szczyt.
4.Pomurnikowa Ściana.
5.Wapienne Turnie Koziego Grzbietu.
6.Margica-część górna.
7.Margica-część dolna.
8-9.Patrząc spod Bujaczego Wierchu w stronę Zdziaru i Koziego Grzbietu.
19-11-2008, 07:35 PM
Kolejna seria :
1.Pod szczytem Bujaczego Wierchu (po prawej u dołu-Skalne Wrota)
2-6.Od Jagnięcego Szczytu, przez Przednie Jatki po Hawrań....
...i w drugą stronę (widoki z Bujaczego Wierchu)
7.Z Przednich Jatek na patrząc na Bujaczy Wierch.
1.Pod szczytem Bujaczego Wierchu (po prawej u dołu-Skalne Wrota)
2-6.Od Jagnięcego Szczytu, przez Przednie Jatki po Hawrań....
...i w drugą stronę (widoki z Bujaczego Wierchu)
7.Z Przednich Jatek na patrząc na Bujaczy Wierch.
19-11-2008, 07:51 PM
Kolejne obrazki:
1.Okazji do zdjęć jest co niemiara...
2-3...m.inn kozica przy wodopoju z płata śnieżnego...
4-7.Zadnie Jatki.
8.Wejście do Jaskini Capiej w Zadnich Jatkach.
9.Płaczliwa Skała.
1.Okazji do zdjęć jest co niemiara...
2-3...m.inn kozica przy wodopoju z płata śnieżnego...
4-7.Zadnie Jatki.
8.Wejście do Jaskini Capiej w Zadnich Jatkach.
9.Płaczliwa Skała.
19-11-2008, 08:11 PM
I jeszcze klimaty tatrzańsko-bielskie

