Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (3): « Pierwsza [1] 2 3 Następna > Ostatnia »
Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

Mottem jest dedykacja skróconej wersji relacji wg szanownego Forumowicza o nazwie "Tomtur" dla wszystkich Niebibowiczów: "Po pierwszym dniu bolała mnie głowa*, po drugim dniu bolała mnie jeszcze więcej, na trzeci dzień ocknąłem się w domu i rozmyślam czy mi się to śniło, czy nie." fiuuuu
*jest jasne, że głowa bolała z doznanych górskich wrażeń i nie, jak niejeden myśli, z nadmiaru wypitego alkoholu.

Lubię pisać relacje z wypraw i dlatego ucieszyłem się, że Gosia akurat mnie przydzieliła to zadanie innocent. Mam nadzieję, że przez ten czas pisania relacji Muza mnie nie opuści.
Najpierw suche dane techniczne dla technokratów:
DOBA : 29.1. - 31.1.2010
PRZESTRZEŃ: Karpaty Zachodnie, Beskid Wysoki, Gorce, pasmo Lubania i masyw Turbacza.
OBJEKTY (do spania): prywatne schronisko agroturystyczne - Studzionki, schronisko PTTK, W. Orkana na Turbaczu.
ODLEGŁOŚĆ (wg mapy): Grywałd - Lubań - Studzionki 18,5 km, Studzionki - Kiczora - Turbacz 11,5 km, Turbacz - Kowaniec 7,5 km
CZAS (wg mapy): 5 godz. 15 min., 3 godz. 35 min. i 1 godz. 40 min.
SUBJEKTY:
- od piątku: Gosia3ek, Pedro, Mieciur, Mallaidh, Lapikus, Tomtur i ja Stasiu,
- od soboty jeszcze: Edyta85, Masklin, Lelko, ŁukaszS.

Dzień pierwszy 29.1.

Dla mnie dzień rozpoczyna się wylogowaniem na neciku. W czasie tej czynności otrzymuję od Tomtura, który ma pełnić rolę kierowcy naszej grupy śląskiej, że będzie opóźniony. W ubraniu wypadowym robię jeszcze nyny. Wyjeżdżamy z 1,5 godzinnym opóźnieniem tj. około 5:15. Czeka nas 250 km. Jedziemy przez Słowację, chcemy poznać nowo otwartą drogę z Czadcy na Orawę. Nasze spóźnienie ma jednak uboczne skutki. Tomtur ma problemy trawienne i musimy stanąć nieprzepisowo na drodze, potem bierzemy Admina w Nowym Targu z kilkoma niecierpliwymi telefonatami od grupy sądeckiej, która wystała już dołek na parkingu w Krościenku. O 10:30 nareszcie jesteśmy wszyscy razem. Gorące przywitania. Niecierpliwe głowy jednak wnet ostudził Tomtur swym żądaniem. Był głodny i nigdzie się nie ruszy bez napełnienia brzucha pokarmem. Nic nam nie pozostaje, jak zrobić napad na pobliski bar, gdzie robimy małe zamieszanie. Wcale nie są na nas przygotowani i z dorodnego jadłospisu raczej więcej dań nie jest niż są. Zamówienie jest jednak dokonane
       
i tym została pokonana ostnia przeszkoda, żeby wyruszyć w trasę. Gosia dokonuje ostatniej korekty. Na trasę będziemy wyruszać z Grywałdu zamiast z Krościenka, ponoć jest już późno. Na pytanie o długość trasy i czas, coś mamrocze pod nosem. To miało być takie pierwsze małe światełko ostrzegacze, że nie będzie wesoło. Grywałd, 11:40 - ostry start. Wszyscy pognali jak konie wyścigowe. Zanim zdążyłem zrobić foto dla potomnych
   
i schować aparat, czołówka peletonu była już 100 m przede mną. Ostatnie spojrzenie na Grywałd i zanurzamy się w las Gronika - bocznego grzbietu Lubania.
   
Czeka nas ponad 2 godziny podchodu z przewyższeniem 700 m. Sił jest jeszcze sporo, ale zaplanowany czas nam się wydłuża, ponieważ robimy częste postoje a to na zrzucenie zbędnej odzieży
   
a to z powodu poszukiwania właściwej drogii przez przewodników
   
albo na podawaniu wytrawnego lekarstwa.
   
Takimi i jeszcze innymi sposobami są uczestnicy na trasie zabawiani, żeby nie marudzili. Lubań się jednak nie poddaje. Raz po raz nam stawia na drodze kolejne kopczyki, żeby na sam koniec, kiedy on sam postawi się przed nami, wydusił z nas ostatnie resztki tchu. Lubań się jednak przeliczył. Tym razem na jego wierzchołek nie lazły jakieś wacherlaki, ale silna grupa uderzeniowa GŚ.
       
Ta najpierw zdobywa przysiółek w postaci letniej bazy namiotowej na polanie między szczytami
   
i bez zbytniego zwlekania osadza się na zachodnim wierzchołku. Lubań, 14:35. Ponoć panorama z wierzchołka jest uznawana za jedną z najlepszych w Beskidach, a widok na Tatry za najpiękniejszy w ogóle. My jednak nie możemy to sprawdzić. Słoneczko nieśmiało świeci z poza mgiełki i my widzimy tylko zarysy gór.
   
No nic, mamy jeden powód do powrócenia na to piękne miejsce. Tym razem nam muszą wystarczyć zdjęcia na mapie. Brak widoku nie może popsuć dobrego samopoczucia grupy uderzeniowej, co widać na załączonym wierzchołkowym zdjęciu. Big Grin
   
Do pełnego szczęścia nam jeszcze sporo brakowało. Niebawem mieliśmy się dowiedzieć dlaczego Gosia coś tam niezrozumiale mamrotała o dalszym przebiegu szlaku. Przejście z Lubania na Studzionki to nie jest spacerek wiśniowym sadem z powolnym schodzeniem z 1211 m na około 850 przy odległości około 11 km, ale, dla nieponiektórych, prawdziwa droga przez mękę. Ta trasa wyciśnie z turysty resztki sił jak się wyciska sok z cytryny. Może w tym miejscu można podziękować Tomturowi za jego spóźnienie. Inaczej byśmy wyruszyli wg planu organizatorów z Krościenka, co przedłuża trasę o 1 godzinę. Mam obawy, że nasze dotarcie na Studzionki wyglądało by potem jak odwrót Niemieckiej Armii z pod Stalingradu kwasny. Na całej trasie ktoś postawił chyba z 10 tu większych, tu mniejszych kopczyków. Niektóre nawet miały swoje nazwy na mapie jak: Jaworzyny, Kudowski Wierch, Runek, Kotelnica. Niektóre były bezimienne. Jeszcze, że w tym roku jest śniegu na razie po kostki, inaczej jeszcze do dziś byśmy się gdzieś przekopywali. Pokonywanie tej gigantycznej górskiej huśtawki dała wszystkim w d...ę (w kość). Ktoś wcześniej trafnie powiedział (Mallaidh?): "Każda góra ma swojego Stoha" Toungue.
       
Czas nam się jeszcze więcej wydłużył, ponieważ robiliśmy postoje "często zmieniając konie" giggle. To było też powodem, że na trasie dopadła nas noc i trzeba było wyciągnąć czołówki. Jednak życie jest sinusoidą, raz się jest na wozie, raz pod wozem. I my doczekaliśmy się mety. Zmęczeni, ale uszczęśliwieni.
       
Studzionki, 18:05. Już na nas czekają. Szybkie zakwaterowanie i wnet podaje się obiado-kolacja. Gaździna podaje zupę kalofiorową i na drugie danie pierogi z nadzieniem jarzynowo-grzybowym. Kompot truskawkowy jako deser. Lapikus prosi o dokładkę kompociku. Wszystko pycha. Szkoda, że etykieta zabrania wylizywania talerza Shy. Po kolacji i oczyście ciała rozpoczyna się część kulturalna. Niektórzy lubią ten czas może więcej niż samotne chodzenie po kopczykach. O czym Bibowicze rozmawiali, to ich tajemnica i ja tego nie zradzę. Musiano być tematów sporo, bo rozmawiano do 00:30.
       
Mogę tylko zaprzeczyć - nie jest prawdą, że plotkuje się o tych co są nieobecni innocent.
Dobranoc.

Koniec dnia pierwszego

Cdn...



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
01-02-2010 11:16 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Edyta85

*****


Postów: 2,589
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #2
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

Stasiu Ty lubisz pisać relacje, a ja lubię je czytać...
Ładnie się bawiliście pierwszego dnia, nie ma to tamto Big Grin Aż mnie normalnie skręca że nie mogłam do was dołączyć od początku
Czekam na ciąg dalszy



"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska
01-02-2010 11:26 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #3
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

Dla Ciebie Stasiu, bibę powinno się organizować co miesiąc - byś mógł nas karmić takimi perełkami. Toż Ty nawet z instrukcji obsługi odkurzacza stworzysz barwne dzieło Smile

P.S. "Każda biba ma swojego Stoha" Smile


Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2010 11:53 PM przez Mallaidh.

01-02-2010 11:49 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Anna

****


Postów: 417
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #4
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

Stasiu, n-ty raz Ci napisze,że jesteś pisarzemWink wyborowymok Jak zwykle opis pierwsza klasa,tylko nie każ nam zbyt długo czekać na dalszy ciąg relacjiSmile


02-02-2010 12:02 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Łukasz

*****


Postów: 6,463
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #5
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

Wredne te góry. Trzeba w górę i w dół chodzić żeby napić się kompotu truskawkowego.



"I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku"
02-02-2010 07:16 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
mieciur
- - user - -
*****


Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status: Offline
Post: #6
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

Stasiu, jak zwykle świetna relacja - czekam na ciąg dlaszy Smile

Łukasz racja, trzeba się nałazić, namęczyć żeby dostać kompot truskawkowy i do tego pierogi z grzybami za którymi nie przepadam...
ale za to czas spędzony z uczestnikami biby i atmosfera - bezcenne Smile


02-02-2010 07:23 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Łukasz

*****


Postów: 6,463
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #7
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

mieciur napisał(a):
Łukasz racja, trzeba się nałazić, namęczyć żeby dostać kompot truskawkowy i do tego pierogi z grzybami za którymi nie przepadam...


Czy ktoś doceni to poświęcenie ...



"I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku"
02-02-2010 08:19 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
*****


Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status: Offline
Post: #8
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

ooo relacjaWink
Stasiu jak zwykle skleja słówka, tak że w efekcie powstaje niezapomniany efekt ok:
no, nie Gosia przydzieliła pisanie relacji, tylko wyraziła słowami to, co każdy by powiedział jakby go zapytali - że Stasiu to zrobi najlepiej ok:

no tak, "każda biba ma swojego Stoha", zwłaszcza ostatnie (megastrome) podejście, skwitowane przez Admina krótkim: zapomniałem o tym podejściu giggle a myśmy tam żyly sobie wypruwaliWink


02-02-2010 10:51 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lapikus

*****


Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #9
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

Martwiliśmy się trochę, że przy zawodności pamięci ludzkiej popartej zmęczeniem innocent i późną porą udania się na spoczynek, w00t zapamiętanych faktów może być zbyt skromna ilość, Shy jak na forumowe standardy, by mogła z nich powstać pełnowartościowa relacja. Nic z tych rzeczy. Wszystko jest na swoim miejscu i to w dodatku z zachowaniem chronologii zdarzeń. ok Są nawet moje ulubione grypsy Stasiowego autorstwa, za które najbardziej sobie cenię jego relacje. Od początku było wiadomo, że nikt nie wywiąże się lepiej z tego zadania i nie było żadnych wątpliwości, że podjęta decyzja była jedyną, słuszną. Stasiu- nawijaj dalej. ok Big Grin



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
02-02-2010 12:13 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #10
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

Jest już pierwszy dzień to dajcie więcej fotek z wieczornego plotkowania Big Grin



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
02-02-2010 12:35 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
jack66

****


Postów: 177
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #11
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

Stasiu,opowieść przednia,ok,okraszona paroma fajnymi fotkami.uhm
Wędrowanie oraz wieczorne Polaków rozmowyPiwko,w takiej grupie muszą sprawiać bardzo wiele radości.
Pozdrawiam,Jacek


02-02-2010 06:45 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Tenshi

*****


Postów: 1,397
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2009
Status: Offline
Post: #12
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

Kronikarz Górskiego Świata Wink
Wspaniała pierwszoplanowa narracja ok oraz zdjęcia Smile
Czekam na ciąg dalszy.


02-02-2010 07:54 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Masklin

***


Postów: 57
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2009
Status: Offline
Post: #13
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

Relację czytałem z wielką przyjemnością tymbardziej, że nie było mi dane uczestniczyć w pierwszym dniu.
Stasiu- wielkie dzięki Wink


03-02-2010 09:03 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #14
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

Z tego co widzę -śniadanie królewskie(smalczyk w garnczku glinianym i słodziutka wareczka Cool ), kolacja podobnież-a między nimi dzionek na halach gorczańskich wykorzystany należycie.ok



03-02-2010 09:35 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lapikus

*****


Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #15
RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010

No, panie kronikarzu!
Zgrabnie wybrnąłeś z niemałej matni, ok delikatnie naciągając fakty na swój własny użytek, blink których zresztą wcale nie mam zamiaru dementować, Big Grin bo i nie ma takiej potrzeby. Przygoda, która jest sednem każdego górołaza została przeżyta w należyty sposób i to w iście królewskiej oprawie. Ten dzień obfitował w taką ich ilość, że można by nimi obdarować nie jedną wycieczkę. Niezapomniane chwile i sporo emocji.



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
03-02-2010 10:10 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: