Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Beskidy, Bieszczady, Góry Świętokrzyskie (/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Temat: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 (/showthread.php?tid=2593)


Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Stasiu - 01-02-2010 11:16 PM

Mottem jest dedykacja skróconej wersji relacji wg szanownego Forumowicza o nazwie "Tomtur" dla wszystkich Niebibowiczów: "Po pierwszym dniu bolała mnie głowa*, po drugim dniu bolała mnie jeszcze więcej, na trzeci dzień ocknąłem się w domu i rozmyślam czy mi się to śniło, czy nie." fiuuuu
*jest jasne, że głowa bolała z doznanych górskich wrażeń i nie, jak niejeden myśli, z nadmiaru wypitego alkoholu.

Lubię pisać relacje z wypraw i dlatego ucieszyłem się, że Gosia akurat mnie przydzieliła to zadanie innocent. Mam nadzieję, że przez ten czas pisania relacji Muza mnie nie opuści.
Najpierw suche dane techniczne dla technokratów:
DOBA : 29.1. - 31.1.2010
PRZESTRZEŃ: Karpaty Zachodnie, Beskid Wysoki, Gorce, pasmo Lubania i masyw Turbacza.
OBJEKTY (do spania): prywatne schronisko agroturystyczne - Studzionki, schronisko PTTK, W. Orkana na Turbaczu.
ODLEGŁOŚĆ (wg mapy): Grywałd - Lubań - Studzionki 18,5 km, Studzionki - Kiczora - Turbacz 11,5 km, Turbacz - Kowaniec 7,5 km
CZAS (wg mapy): 5 godz. 15 min., 3 godz. 35 min. i 1 godz. 40 min.
SUBJEKTY:
- od piątku: Gosia3ek, Pedro, Mieciur, Mallaidh, Lapikus, Tomtur i ja Stasiu,
- od soboty jeszcze: Edyta85, Masklin, Lelko, ŁukaszS.

Dzień pierwszy 29.1.

Dla mnie dzień rozpoczyna się wylogowaniem na neciku. W czasie tej czynności otrzymuję od Tomtura, który ma pełnić rolę kierowcy naszej grupy śląskiej, że będzie opóźniony. W ubraniu wypadowym robię jeszcze nyny. Wyjeżdżamy z 1,5 godzinnym opóźnieniem tj. około 5:15. Czeka nas 250 km. Jedziemy przez Słowację, chcemy poznać nowo otwartą drogę z Czadcy na Orawę. Nasze spóźnienie ma jednak uboczne skutki. Tomtur ma problemy trawienne i musimy stanąć nieprzepisowo na drodze, potem bierzemy Admina w Nowym Targu z kilkoma niecierpliwymi telefonatami od grupy sądeckiej, która wystała już dołek na parkingu w Krościenku. O 10:30 nareszcie jesteśmy wszyscy razem. Gorące przywitania. Niecierpliwe głowy jednak wnet ostudził Tomtur swym żądaniem. Był głodny i nigdzie się nie ruszy bez napełnienia brzucha pokarmem. Nic nam nie pozostaje, jak zrobić napad na pobliski bar, gdzie robimy małe zamieszanie. Wcale nie są na nas przygotowani i z dorodnego jadłospisu raczej więcej dań nie jest niż są. Zamówienie jest jednak dokonane
[attachment=29201][attachment=29202]
i tym została pokonana ostnia przeszkoda, żeby wyruszyć w trasę. Gosia dokonuje ostatniej korekty. Na trasę będziemy wyruszać z Grywałdu zamiast z Krościenka, ponoć jest już późno. Na pytanie o długość trasy i czas, coś mamrocze pod nosem. To miało być takie pierwsze małe światełko ostrzegacze, że nie będzie wesoło. Grywałd, 11:40 - ostry start. Wszyscy pognali jak konie wyścigowe. Zanim zdążyłem zrobić foto dla potomnych
[attachment=29203]
i schować aparat, czołówka peletonu była już 100 m przede mną. Ostatnie spojrzenie na Grywałd i zanurzamy się w las Gronika - bocznego grzbietu Lubania.
[attachment=29204]
Czeka nas ponad 2 godziny podchodu z przewyższeniem 700 m. Sił jest jeszcze sporo, ale zaplanowany czas nam się wydłuża, ponieważ robimy częste postoje a to na zrzucenie zbędnej odzieży
[attachment=29205]
a to z powodu poszukiwania właściwej drogii przez przewodników
[attachment=29206]
albo na podawaniu wytrawnego lekarstwa.
[attachment=29207]
Takimi i jeszcze innymi sposobami są uczestnicy na trasie zabawiani, żeby nie marudzili. Lubań się jednak nie poddaje. Raz po raz nam stawia na drodze kolejne kopczyki, żeby na sam koniec, kiedy on sam postawi się przed nami, wydusił z nas ostatnie resztki tchu. Lubań się jednak przeliczył. Tym razem na jego wierzchołek nie lazły jakieś wacherlaki, ale silna grupa uderzeniowa GŚ.
[attachment=29208][attachment=29210]
Ta najpierw zdobywa przysiółek w postaci letniej bazy namiotowej na polanie między szczytami
[attachment=29211]
i bez zbytniego zwlekania osadza się na zachodnim wierzchołku. Lubań, 14:35. Ponoć panorama z wierzchołka jest uznawana za jedną z najlepszych w Beskidach, a widok na Tatry za najpiękniejszy w ogóle. My jednak nie możemy to sprawdzić. Słoneczko nieśmiało świeci z poza mgiełki i my widzimy tylko zarysy gór.
[attachment=29213]
No nic, mamy jeden powód do powrócenia na to piękne miejsce. Tym razem nam muszą wystarczyć zdjęcia na mapie. Brak widoku nie może popsuć dobrego samopoczucia grupy uderzeniowej, co widać na załączonym wierzchołkowym zdjęciu. Big Grin
[attachment=29214]
Do pełnego szczęścia nam jeszcze sporo brakowało. Niebawem mieliśmy się dowiedzieć dlaczego Gosia coś tam niezrozumiale mamrotała o dalszym przebiegu szlaku. Przejście z Lubania na Studzionki to nie jest spacerek wiśniowym sadem z powolnym schodzeniem z 1211 m na około 850 przy odległości około 11 km, ale, dla nieponiektórych, prawdziwa droga przez mękę. Ta trasa wyciśnie z turysty resztki sił jak się wyciska sok z cytryny. Może w tym miejscu można podziękować Tomturowi za jego spóźnienie. Inaczej byśmy wyruszyli wg planu organizatorów z Krościenka, co przedłuża trasę o 1 godzinę. Mam obawy, że nasze dotarcie na Studzionki wyglądało by potem jak odwrót Niemieckiej Armii z pod Stalingradu kwasny. Na całej trasie ktoś postawił chyba z 10 tu większych, tu mniejszych kopczyków. Niektóre nawet miały swoje nazwy na mapie jak: Jaworzyny, Kudowski Wierch, Runek, Kotelnica. Niektóre były bezimienne. Jeszcze, że w tym roku jest śniegu na razie po kostki, inaczej jeszcze do dziś byśmy się gdzieś przekopywali. Pokonywanie tej gigantycznej górskiej huśtawki dała wszystkim w d...ę (w kość). Ktoś wcześniej trafnie powiedział (Mallaidh?): "Każda góra ma swojego Stoha" Toungue.
[attachment=29216][attachment=29217]
Czas nam się jeszcze więcej wydłużył, ponieważ robiliśmy postoje "często zmieniając konie" giggle. To było też powodem, że na trasie dopadła nas noc i trzeba było wyciągnąć czołówki. Jednak życie jest sinusoidą, raz się jest na wozie, raz pod wozem. I my doczekaliśmy się mety. Zmęczeni, ale uszczęśliwieni.
[attachment=29218][attachment=29220]
Studzionki, 18:05. Już na nas czekają. Szybkie zakwaterowanie i wnet podaje się obiado-kolacja. Gaździna podaje zupę kalofiorową i na drugie danie pierogi z nadzieniem jarzynowo-grzybowym. Kompot truskawkowy jako deser. Lapikus prosi o dokładkę kompociku. Wszystko pycha. Szkoda, że etykieta zabrania wylizywania talerza Shy. Po kolacji i oczyście ciała rozpoczyna się część kulturalna. Niektórzy lubią ten czas może więcej niż samotne chodzenie po kopczykach. O czym Bibowicze rozmawiali, to ich tajemnica i ja tego nie zradzę. Musiano być tematów sporo, bo rozmawiano do 00:30.
[attachment=29221][attachment=29222]
Mogę tylko zaprzeczyć - nie jest prawdą, że plotkuje się o tych co są nieobecni innocent.
Dobranoc.

Koniec dnia pierwszego

Cdn...


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Edyta85 - 01-02-2010 11:26 PM

Stasiu Ty lubisz pisać relacje, a ja lubię je czytać...
Ładnie się bawiliście pierwszego dnia, nie ma to tamto Big Grin Aż mnie normalnie skręca że nie mogłam do was dołączyć od początku
Czekam na ciąg dalszy


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Mallaidh - 01-02-2010 11:49 PM

Dla Ciebie Stasiu, bibę powinno się organizować co miesiąc - byś mógł nas karmić takimi perełkami. Toż Ty nawet z instrukcji obsługi odkurzacza stworzysz barwne dzieło Smile

P.S. "Każda biba ma swojego Stoha" Smile


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Anna - 02-02-2010 12:02 AM

Stasiu, n-ty raz Ci napisze,że jesteś pisarzemWink wyborowymok Jak zwykle opis pierwsza klasa,tylko nie każ nam zbyt długo czekać na dalszy ciąg relacjiSmile


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Łukasz - 02-02-2010 07:16 AM

Wredne te góry. Trzeba w górę i w dół chodzić żeby napić się kompotu truskawkowego.


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - mieciur - 02-02-2010 07:23 AM

Stasiu, jak zwykle świetna relacja - czekam na ciąg dlaszy Smile

Łukasz racja, trzeba się nałazić, namęczyć żeby dostać kompot truskawkowy i do tego pierogi z grzybami za którymi nie przepadam...
ale za to czas spędzony z uczestnikami biby i atmosfera - bezcenne Smile


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Łukasz - 02-02-2010 08:19 AM

mieciur napisał(a):
Łukasz racja, trzeba się nałazić, namęczyć żeby dostać kompot truskawkowy i do tego pierogi z grzybami za którymi nie przepadam...


Czy ktoś doceni to poświęcenie ...


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - gosia3ek - 02-02-2010 10:51 AM

ooo relacjaWink
Stasiu jak zwykle skleja słówka, tak że w efekcie powstaje niezapomniany efekt ok:
no, nie Gosia przydzieliła pisanie relacji, tylko wyraziła słowami to, co każdy by powiedział jakby go zapytali - że Stasiu to zrobi najlepiej ok:

no tak, "każda biba ma swojego Stoha", zwłaszcza ostatnie (megastrome) podejście, skwitowane przez Admina krótkim: zapomniałem o tym podejściu giggle a myśmy tam żyly sobie wypruwaliWink


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - lapikus - 02-02-2010 12:13 PM

Martwiliśmy się trochę, że przy zawodności pamięci ludzkiej popartej zmęczeniem innocent i późną porą udania się na spoczynek, w00t zapamiętanych faktów może być zbyt skromna ilość, Shy jak na forumowe standardy, by mogła z nich powstać pełnowartościowa relacja. Nic z tych rzeczy. Wszystko jest na swoim miejscu i to w dodatku z zachowaniem chronologii zdarzeń. ok Są nawet moje ulubione grypsy Stasiowego autorstwa, za które najbardziej sobie cenię jego relacje. Od początku było wiadomo, że nikt nie wywiąże się lepiej z tego zadania i nie było żadnych wątpliwości, że podjęta decyzja była jedyną, słuszną. Stasiu- nawijaj dalej. ok Big Grin


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Pablo - 02-02-2010 12:35 PM

Jest już pierwszy dzień to dajcie więcej fotek z wieczornego plotkowania Big Grin


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - jack66 - 02-02-2010 06:45 PM

Stasiu,opowieść przednia,ok,okraszona paroma fajnymi fotkami.uhm
Wędrowanie oraz wieczorne Polaków rozmowyPiwko,w takiej grupie muszą sprawiać bardzo wiele radości.
Pozdrawiam,Jacek


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Tenshi - 02-02-2010 07:54 PM

Kronikarz Górskiego Świata Wink
Wspaniała pierwszoplanowa narracja ok oraz zdjęcia Smile
Czekam na ciąg dalszy.


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Masklin - 03-02-2010 09:03 AM

Relację czytałem z wielką przyjemnością tymbardziej, że nie było mi dane uczestniczyć w pierwszym dniu.
Stasiu- wielkie dzięki Wink


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - dr.Etker - 03-02-2010 09:35 PM

Z tego co widzę -śniadanie królewskie(smalczyk w garnczku glinianym i słodziutka wareczka Cool ), kolacja podobnież-a między nimi dzionek na halach gorczańskich wykorzystany należycie.ok


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - lapikus - 03-02-2010 10:10 PM

No, panie kronikarzu!
Zgrabnie wybrnąłeś z niemałej matni, ok delikatnie naciągając fakty na swój własny użytek, blink których zresztą wcale nie mam zamiaru dementować, Big Grin bo i nie ma takiej potrzeby. Przygoda, która jest sednem każdego górołaza została przeżyta w należyty sposób i to w iście królewskiej oprawie. Ten dzień obfitował w taką ich ilość, że można by nimi obdarować nie jedną wycieczkę. Niezapomniane chwile i sporo emocji.


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Mallaidh - 03-02-2010 10:59 PM

No dobre, dobre! Kilka nowych (jak dla mnie) szczegółów Smile
Zaiste Stasiu nie chciałeś iść spać za cholerę, ale wiesz, trzeba było zachować równowagę między czasem spędzonym na trasie (jakieś 5godzin), a za stołem (ponad 6). No jakby to wyglądało? Wink


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Stasiu - 04-02-2010 05:39 AM

Mallaidh napisał(a):
(...) Zaiste Stasiu nie chciałeś iść spać za cholerę, ale wiesz, trzeba było zachować równowagę między czasem spędzonym na trasie (jakieś 5godzin), a za stołem (ponad 6). No jakby to wyglądało? Wink


Maciek, no tak, ale teraz wiesz jak to wygląda uhm Do spania przeznaczyliśmy ponad 8 godzin. Czy my przyszli na bibę pochodzić po koczykach i pogawędzić, czy się wyspać? Cool


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Stasiu - 04-02-2010 05:16 PM

Ciamajda jestem. Chciałem zrobić korektę i wymazałem cały post Shy. No muszę znowu.

Cd...

Dzień drugi 30.1.

Dzięki Maciek Toungue. Prawidłowo jest "Każda biba ma faktycznie swojego Stoha".
Wstajemy około 8:00 innocent. Jak na wyćwiczonych górołazów, to trochę za późno, ale jesteśmy usprawiedliwieni. Rano ma do nas dołączyć resztka ekipy i musimy na nich poczekać. Po wczorajszej kolacji jestem ciekawy co nam gaździna przygotuje na śniadanie. Nie zawiodła nas. W jadalni czekała nas prawdziwa uczta. Najwięcej był z niej zadowolony nasz nadworny cześnik Tomtur. Wychwalał śniadanko tak w niebogłosy, że domownicy nam nawet nie wytkli naruszenie ciszy nocnej. Po śniadaniu dochodzi sobotnia grupa w podobie: Edyta85 "Edzia", Lelko, Masklin i ŁukaszS.
[attachment=29277]
Teraz już na poważnie trzeba myśleć o dźwignięciu swoich tyłków i wyruszyć w dalszą drogę. Na bibie jesteśmy od chodzenia po kopczykach, a nie od obijania się po jadalniach schronisk. W tym miejscu trzeba oznajmić, że doszło do ważnej zmiany w składzie ekipy. Z przyczyn technicznych nie mogą się z nami wyturlać na Turbacz sam Admin i jego adjutant Mieciur. Ja myślę, że w tej sprawie maczała palce Modzina. Podczas pokonywania pasma Lubania oni dwaj nieustannie naruszali szyk bojowy, oddalali się od zwartej grupy, którą z dużym nasileniem trzymała po kupie prawie Modzina. Za to otrzymali karę - będą siedzieć na tyłkach cały dzień i dołączą do nas dopiero w niedzielę. Mieciur otrzymał dodatkową penalizację - utracił na ten dzień post chorążego. W takim odmienionym składzie ruszamy o 10:00 na podbój Turbacza. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie wychwalanej chatki
[attachment=29278]
i wytaczamy się na szlak. Pierwszym celem jest dotrzeć na Przełęcz Knurowską. Lubań z odległości 11 km nam posyła ostatnie pozdrowienia. Nie inaczej, jak po swojemu. W postaci postawienia na drodze jeszcze ze czterech kopczyków. Znów nie obyło się od przebierania i podawania lekarstwa, aby śniadanie długo nie siedziało na żołądku.
[attachment=29279][attachment=29280]
Ponieważ nie był z nami Admin ze swym przyrządem GPS, prowadzący Mallaidh zgubił drogę. Modzina chciała go za karę posłać z powrotem, ale wybaczyła mu, kiedy błagał o przebaczenie i przyrzekł, że będzie więcej uważał oby nie zgubić już szlaku.
[attachment=29281]
Z opóźnieniem przekraczamy drogę na Przełęczy Knurowskiej i tym definitywnie żegnamy się z pasmem Lubania.
[attachment=29282]
Masyw Turbacza to już inna strona medalu. Tutaj wytrwale pod górkę bez tych krecich kopczyków. Tworzymy zwarty szyk. Z nogi na nogę posuwamy się naprzód. Czas od czasu wychodzimy na górskie łąki. Jednak warunki pogodowe nie pozwalają nam na jakiekolwiek widoki.
[attachment=29283]
Muszą nam wystarczyć tablice informacyjne. Podczas postojów, przy zmaganiu się z bocznym grzbietem góry o dosyć rozpowszechnionej wołoskiej nazwie - Kiczora - czas jest wypełniony urządzaniem różnego rodzaju grami. Naprz. rzucaniem zastępczej Snieshki - Modziny - w śnieżne borówczoki (Ci odważniejsi Toungue
[attachment=29284]
albo wytykanie palcem za jej plecami (Ci mniej odważni fiuuuu).
[attachment=29285]
W takim oto dobrym nastroju dochodzimy na Kiczorę, kopczyka, który kończy największe ciężkości. Od teraz do schroniska będzie już lajtowo. Żeby uczcić tą chwilę, robimy pamiątkowe zdjęcie.
[attachment=29286]
Po opuszczeniu wierzchołka, natykamy się w lesie na stado baranów jeżdżących na skutrach śnieżnych. Wg mapy to miejsce znajduje się na terenie Gorczańskiego Parku Narodowego. Mogę się mylić, ale myślę, że na takim miejscu muszą i barany chodzić piechotą albo na deskach Boxing a nie zakłócać spokoju i smrodzić w przyrodzie. Natknięcie się na tego rodzaju typków wieszczyło, że schronisko już niedaleko. Faktycznie. Po chwili wychodzimy z lasu na znaną Halę Wzorową. Na drugim końcu widać już "nasz" schron.
[attachment=29287]
Dojście do niego było dla nas, górskich wilków, już taką wisienką na torcie. Schronisko na Turbaczu, 15:30. Komuś się może wydawać, że długo plątaliśmy się po kopczykach, ale my chcieliśmy sobie użyć ten dzień Smile.
Po dojściu do schroniska, dalsze wypełnienie czasu to już klasyka. Zakwaterowanie na pokoju, gdzie poniektórzy nie wytrzymali wysoko w tym dniu ustawionej poprzeczkil i musieli sobie odpocząć nim zdążyli się rozebrać Wink, higiena ciała, popas i znowu ta wieczorowa duchowa uczta - moja ulubina czynność - przy suto nakrytym stole.
[attachment=29288]
I znowu było o czym mówić. Szkoda jednak, że poszliśmy wcześnie spać (11:00). Próbowałem protestować, ale na nic się to nie zdało. Wszyscy odpadli jak Sylwester od ściany Devil.
Dobranoc.

Koniec dnia drugiego

Cdn..


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - dr.Etker - 04-02-2010 05:23 PM

Stasiu napisał(a):
Ciamajda jestem. Chciałem zrobić korektę i wymazałem cały post Shy. No muszę znowu.

Trzeba przyznać Stasiu-umiesz dozować napięcie Big Grin ok
Przez chwilę się przeraziłem-gdzie wcięło relację ? ! blink


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Sylwester - 04-02-2010 05:29 PM

ha-ha-ha, bardzo śmieszne, Stasiu przy najbliższej okazji dosięgnie Cię moja słodka* zemsta

* i raczej nie będzie to nic poniżej 50 volt


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Masklin - 04-02-2010 06:00 PM

Stasiu napisał(a):
Ponieważ nie był z nami Admin ze swym przyrządem GPS, prowadzący Mallaidh zgubił drogę. Modzina chciała go za karę posłać z powrotem, ale wybaczyła mu, kiedy błagał o przebaczenie i przyrzekł, że będzie więcej uważał oby nie zgubić już szlaku.


Biedny Mallaidh. Dostało mu się.
Jednak z tego co pamiętam to nie pod jego przewodnictwem zeszliśmy ze szlaku. Mallaidh miał jednak ważny udział w zdarzeniu. Dzięki niemu wróciliśmy na właściwą ścieżkę Wink

Stasiu- relacja super. Przyznam, że wczoraj co chwila odświeżałem stronę sprawdzając czy relacja już jest Big Grin


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - gosia3ek - 04-02-2010 06:18 PM

a w końcu dla odmiany niech się Maćkowi raz dostanie, bo w kółko najeżdzanie na modzinę się już nudne robiWink
Stasiu - relacja klasa ok: wszyscy wcześnie poszli spać bo i wcześnie zaczęliWink
hehe miny wszystkich na "rodzinnym" zdjęciu - bezcenne (Stasiu, jaka powagagiggle


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Stasiu - 04-02-2010 08:11 PM

gosia3ek napisał(a):
(...) hehe miny wszystkich na "rodzinnym" zdjęciu - bezcenne (Stasiu, jaka powagagiggle

Często mi to jest wytykane, ale ja nic na to nie poradzę. Mam taką g...ę (buzię) od urodzenia Toungue


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Stasiu - 04-02-2010 08:24 PM

Cd...

Dzień trzeci 31.1.

Rano wstajemy lajtowo. Dzięki nowoczesnemu aparacie Bella mamy informację gdzie się akurat znajduje nasza dwójka bez sternika. Tomtur, kiedy wstał, oświadczył, że dzięki mnie i spaniu na drugim piętrze łóżka całą noc czuł się jak na morzu. Kiedy się ja poruszyłem, to on się z łóżkiem wychylał na prawo i na lewo. Ciekawa sprawa? uhm. Jako nasz kierowca, nie mógł już zbytnio napajać się oprocentowaną herbatką. To dlaczego mu się kręciło w głowie? Pakujemy menele we zbiorowym pokoju schroniska
[attachment=29289]
i pojedynczo szurujemy do jadalni na śniadanko. Musimy, ponieważ za chwilę dojdą Pedro z Mieciurem i nie będą chcieli na nas czekać. Jaka była ich prędkość? Chyba mieliśmy możliwość pierwszy raz zrobić pomiar (jak ktoś trafnie nazwał prędkość Admina). Mnie wyszło, że 1 Admin = 5 km/godz = 1,5 Usera Sob, gdzie Admin (A) - prędkość naszego szefa, User (U) - prędkość przeciętnego bibowicza.
Jednak czas pomyśleć na powrót do naszych domów. Schronisko na Turbaczu, 10:35. Pamiątkowe zdjęcie wszystkich bibowiczów,
[attachment=29290]
zdobycie wierzchołka o nazwie Turbacz
[attachment=29291]
i ruszamy do cywilizacji. Jak ja nie lubię tych powrotów. Czas się ciągnie i w głowie wszelakie myśli. (§) Ala taka jest dola każdego górołaza. Najpierw się cieszy ze zbliżającej biby, potem parę szczytowań i następnie postbibowa chandra. Jeszcze jakieś zdjęcia
[attachment=29292][attachment=29293]
i jesteśmy w Kowańcu o 12:45. Opróżnianiem zawartości termosów krócimy sobie czas czekając na autobus do Nowego Targu i puszczając koło ucha jakieś życzenia Gosi o oszczędzaniu pieniędzy na autobus i na odwrót zdzieraniu butów idąc na piechotę tych 4,5 km.
[attachment=29294]
Popas w miejscowej pizzerii to już bibowy łabędzi śpiew. Serdecznie się żegnamy przyrzekając, że szybko się znowu spotkamy.

Zakończenie: Co by tu powiedzieć? Rolleyes W krótkim czasie poznałem dwa pasma - B. Sądecki i Gorce. Mogę tylko podsumować, że bardzo mi się podobały. Porównuję je z naszym Beskidem Śląskim. Co mi się najwięcej wbiło do oczu? W B.S. i G. jest zachowany pierwotny drzewostan Karpatów - bukowo-jodłowy. W B.Ś. ten drzewostan z powodów przemysłowych został wycięty i ponownie osadzony już głównie kulturą świerkową. Jego skutki możemy odczuwać w dzisiejszych czasach w postaci wycinania dużych połaci. Tego w B.S. i G. nie widzimy. Są tu tylko hale z ładnymi widokami.
Ja nie należę do górołazów narzekających na pogodę. Pogoda dla mnie jest stałą, konstantą. Człowiek jest w tym wzorze zmienną. To my musimy się dostosować do pogody. Że nie było mi dane oglądać pięknych widoków, biorę jako ponowne zaproszenie na tutejsze kopczyki Smile.
Dzięki wszystkim bibowiczom za mile spędzone chwile. Biba w Gorcach jest za nami, niech żyje następna biba.

K O N I E C


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - dr.Etker - 04-02-2010 09:04 PM

uhmEpicka opowieść ! ok
Widzę, że z aurą było różnie-ale najważniejsza ta w sercach-i ta dopisała ! Smile ok
Być może wybiegając w przyszłość-następną imprezę będzie można nazwać roboczo----> "Pojedynkiem w słońcu" ..... Rolleyes
Tylko gdzie i kiedy ?
Są już jakieś plany ?


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - lapikus - 04-02-2010 09:25 PM

Amen!
Do następnego, mam nadzieję rychłego, spotkania. ok


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Agnieszka.S - 04-02-2010 10:55 PM

Pięknie górskie spotkanie! Stasiu-wspaniale to wszystko opisałeś! Pozdrowienia dla wszystkich BibowiczówSmile


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Łukasz - 05-02-2010 07:16 AM

Sympatyczne to to. Miłe Ryje na zdjęciach, okoliczności przyrody ciekawe. Dysputy, spożycia, akty, itd. Ale dwie rzeczy negatywne mi się w patrzadła rzuciły. Mało kobiet i ta pora spoczynku ...


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - mieciur - 05-02-2010 07:23 AM

Stasiu, super relacja Smile wszystko mistrzowsko opisane !
Dziękuje wszystkim bibowiczom za wspólne chwile w Gorcach i do następnego razu Smile


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Pedro - 05-02-2010 07:40 AM

Przeczytane, zdjęcia pooglądane niektóre nie powiem - ciekawe bądź nawet intrygujące Cool
Pogoda faktycznie nie w pełni dopisała, choć szczególnie Ci którzy byli już w piątek mieli choć trochę widoków. Dzięki Stasiu za relację.


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Edyta85 - 05-02-2010 08:56 AM

mo właśnie Ci co byli w piątek :/
Ja widoków za wiele nie odnotowałam Sad


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - bober37 - 05-02-2010 12:04 PM

Najważniejsza jest pogoda Waszych serc która dopisała i przez którą świetnie się bawiliścieSmile)przednia relacyja StasiuSmile)


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - dr.Etker - 05-02-2010 05:29 PM

bober37 napisał(a):
Najważniejsza jest pogoda Waszych serc

Najważniejsi są Ci , o czystych sercach i niewinnych intencjach ! w00t


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - maciek - 05-02-2010 08:07 PM

Smile Prześledziłem uważnie całość. Stasiu, napisałeś fajną relację.ok Czuję się tak, jakbym tam z Wami był.

Co do pogody, to może już stanie się tradycją, że na bibach pogoda będzie kiepska po to, by -jak napisali powyżej Bober i Doktor-więcej jej było w naszych sercach. Smile

Ale się zrobił wątek filozoficzny. Wink Big Grin

Czekam niecierpliwie, by spotkać się z Wami na jakiejś bibie jeszcze w tym roku. Smile


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - gosia3ek - 05-02-2010 08:10 PM

Maćku, rok się dopiero zacząłWink


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - maciek - 05-02-2010 08:18 PM

Nie jestem tak dyspozycyjny jak większość z Was, więc muszę planować moje wyjazdy w góry z dużym wyprzedzeniem, mniej spontanicznie. Sad


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Stasiu - 05-02-2010 09:29 PM

Maciek, powoli szykuj menele. Coś w maju na pewno będzie uhm Może Wielka Fatra Rolleyes


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - ola - 07-02-2010 09:05 PM

Witam serdecznie!
Jako, że Masklin "zdradzał" mnie dziś z Bab(i)ą Górą, dane mi w końcu było dosiąść się do kompa i poznać oficjalną relację z wyprawy w Gorce.

Po jej przeczytaniu rozumiem, dlaczego Ty Stasiu zostałeś oddelegowany do jej stworzenia. Wspaniała lektura i żal jeszcze większy, że ominęła mnie taka impreza.
Równocześnie pozdrawiam wszystkich jej uczestników i mam nadzieję, że następnym razem nasza brygada stawi się w komplecie (no, może bez dzieciWink

p.s.Długa niebytność na forum+nabyty zanik pamięci do haseł zaowocował nowym- zdecydowanie łatwiejszym w piśmie i mowie nickiemSmile


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Mallaidh - 07-02-2010 09:10 PM

Oj zdradzał, zdradzał Paskudnik jeden Smile
Witamy ponownie Smile


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - Masklin - 07-02-2010 09:33 PM

Paskudni melduje się, nieco urażony.
To były odwiedziny dobrej znajomej a nie żadna zdrada Wink


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - gosia3ek - 08-02-2010 08:05 AM

ola napisał(a):
Jako, że Masklin "zdradzał" mnie dziś z Bab(i)ą Górą,

Ola, a to nie wiesz, że chłopa trzeba pilnować cały czasWink i jak gdzieś lezie, to łazić razem z Nim?? giggle
fajnie że jesteśSmile


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - ola - 08-02-2010 07:34 PM

Masz rację Gosiu. Następnym razem nigdzie sam już nie pójdzieSmile


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - maciek - 08-02-2010 08:43 PM

gosia3ek napisał(a):
Ola, a to nie wiesz, że chłopa trzeba pilnować cały czasWink i jak gdzieś lezie, to łazić razem z Nim?? giggle
fajnie że jesteśSmile

Zgodzę się z Tobą Gośka tylko w jednym i powtórzę to za Tobą: Ola, fajnie, że jesteś. ok

ola napisał(a):
Masz rację Gosiu. Następnym razem nigdzie sam już nie pójdzie

Nie rozumiem. kwasny Wink Czyżbym się mylił? Wink Big Grin


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - ola - 15-02-2010 09:28 PM

maciek napisał(a):
Ola, fajnie, że jesteś. ok

DziękiSmile

maciek napisał(a):
Czyżbym się mylił? Wink Big Grin

Ponoć najlepszym się to zdarza Wink


RE: Pojedynek z pasmem Lubania i masywem Turbacza - biba GŚ, Gorce, 29.1-31.1.2010 - gosia3ek - 28-04-2010 01:44 PM

hm patrząc z perspektywy zbliżającej się biby na fatrze tak się zaczęłam zastanawiać - czy była kiedyś biba, na której w całości dopisała pogoda?? tzn nie padało/sypało/wiało przez cały czas trwania??
bo za mojej kadencji chyba nic takiego się nie zdarzyłoWink