|
Ostatni test.
|
| Autor |
Wiadomość |
lapikus
    
Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
Ostatni test.
"Stary!, tobie już całkiem bije na dekiel" - tymi to oto słowy, kochana żoncia skwitowała moje stwierdzenie, że w niedzielę, razem z chłopakami, wybieram się w góry. Nawet mnie to specjalnie nie zdziwiło, bo zapowiadane na ten dzień temperatury, miały oscylować na poziomie zamarzania gruntu na Alasce. Sam miałem pewne wątpliwości, kiedy owego dnia, wczesnym rankiem, albo lepiej, późną nocą, spojrzałem jeszcze zaspany na termometr. Głupio by mi jednak było przed chłopakami wycofać się w takim momencie. Postanowiłem niczego nie dać poznać po sobie i zapracować sobie na miano gieroja. Z tego letargu wyrwał mnie sygnał krótkiej wiadomości tekstowej, w której, Stasiu, informował mnie, że są już w drodze. Plecor na grzbiet i w drogę. Takim oto sposobem dotarliśmy do Żabnicy. Nikomu nie chciało się wychodzić z samochodu, tak nieludzko piździło. Siła perswazji moich towarzyszy okazała się na tyle skuteczna, że jednak zdecydowałem się ruszyć swój tyłek z miejsca i wygramolić się na zewnątrz. O Boże, co to był za szok. Trzepało mną na wszystkie, możliwe strony. Tempo przygotowania się do wymarszu, było iście ekspresowe. Kilka łyków pokrzepiającego wynalazku słowackich sadowników miało mnie podobno postawić na nogi, ale moim zdaniem, skutek był raczej odwrotny. Największa głupota przy takich mrozach, ale podobno chłop z wiekiem tak już ma, że rozumu ubywa, a głupoty przybywa. Jak żeśmy wypalili na szlak, tak się tylko za nami kurzyło. Struś pędziwiatr, nie miałby największych szans. Pierwszy ochłonął Tomek, bo już po kilkuset metrowym sprincie zameldował, że para z niego bucha i musi zrobić jej ujście. Kilka warstw odzieży wylądowało w plecaku. Przy pokonywaniu następnego wzniesienia, nie pozostaliśmy ze Stasiem mu dłużni i również zastosowaliśmy dietę ubraniową. Słoneczko przygrzewało nam po grzbietach, co nie ukrywam, było bardzo przyjemne i napawało optymistycznie na dalszą część zaplanowanej drogi.
Hala Boracza, na którą dotarliśmy po mniej więcej godzinnym marszu, była świadkiem specyficznego spektaklu w wykonaniu moich towarzyszy. Przemoczeni dosłownie do suchej nitki, co było efektem szaleńczego tempa, wyrozbierali się do poziomu toples i paradowali zadowoleni wokół schroniska wzbudzając pełen podziw dwóch pań, które przecierały oczy z niedowierzania. Moja skromna osoba pozostała w pełnym komplecie odzieży zewnętrznej, nie chcąc wywoływać niepotrzebnych emocji swoim młodzieńczym i wysportowanym torsem. Krótki postój zwieńczony został ciepłym posiłkiem z dolewką wzmacniającą i wysłaniem wiadomości w rodzinne strony o naszym istnieniu.
W pełnym blasku słonecznego ciepełka, które skutecznie rozleniwiło nasze ruchy, ruszyliśmy na podbój ostatniego w dniu dzisiejszym wzniesienia. Radykalny Wierch osiągamy bez większego problemu.Musimy tylko trochę popracować ze Stasiem nad tomkową kondycją przy podejściach, żeby nam wstydu na bibie nie przyniósł.
Graniówka z Radykalnego na Rysiankę przebiegła w iście sielskiej atmosferze. Na halach, których po drodze mija się wyjątkowo sporo, chłodził nas delikatny zefirek, przypominając o panującej porze roku i jednak niskiej temperaturze. Trochę żeśmy się zawiedli, bo o ile widok na Tary, był jak malowany, o tyle naszej ukochanej, Małej
Faterki, nie uświadczyliśmy w ogóle. Akurat na linii horyzontu zadomowił się kłębiasty wał mgieł przeplatany bladymi chmurkami, no i nici z widoków na ten rejon. Za to Pilsko i Babia ukazują nam się w pełnej krasie i okazałości. Tomka, przy każdym takim spektaklu trzeba było dosłownie ciągnąć za fraki, bo inaczej sterczał by tam do tej pory. Stasiu i ja, jesteśmy bardziej wstrzemięźliwi pod tym względem.
Schronisko na Rysiance przywitało nas przyjemnym ciepełkiem i sporą grupką turystów. Rozsiedliśmy się wygodnie, jak tureccy baszowie i przy szklanicy grzanego wina, podziwiali okoliczne widoki. Przyjemność to była podwójna, bo Stasiu zafundował nam niespodziankę w postaci autentycznej lunety. Tomek, był w swoim żywiole. W końcu trzeba było jednak opuścić to przyjazne miejsce i zacząć powolną ewakuację.
Schodziło się całkiem sprawnie, choć miejscami szlak prowadził dość stromo w dół, a przy dużym oblodzeniu, nie można było tego zjawiska nazwać atutem. Tomasz walił do przodu, jakby go goniło stado słoni. Chyba próbował nadrobić to, co tracił na podejściach, żartowaliśmy sobie ze Stasiem. Po monotonnej, asfaltowej końcówce dotarliśmy do samochodu "emeryta", jak go pieszczotliwie nazywa Tomek, który, o dziwo, odpalił bez jednego zająknięcia, za to, rozciekł się na uszczelce od filtra oleju. Wyciek nie był duży, więc bez większych obaw ruszyliśmy w drogę powrotną. O potężnej porcji placków ziemniaczanych okraszonych jeszcze większą górą skwarków, jaką sobie zafundowaliśmy w pobliskiej gospodzie, już nawet nie wspominam, bo jeszcze do tej pory czuję sytość tego posiłku. No, po takiej zaprawie, możemy śmiało przystąpić do konkurowania z młodzikami na gorczańskich szlakach.
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
|
|
| 25-01-2010 04:53 PM |
|
 |
magda.s.77
Brak aktywacji konta
|
|
| 25-01-2010 05:03 PM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
Marek widzę, że pogodę mieliście taką jak my w Bieszczadach Tamte rejony sa tez mi dobrze znane, ostatni raz byłem tam w listopadzie ale zamiast sniegu to sporo błotka było.
Myslę, że po takiej zaprawie to w Gorcach będziecie szli na "czele peletonu"
|
|
| 25-01-2010 05:14 PM |
|
 |
Sylwester
    
Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
podobno chłop z wiekiem tak już ma, że rozumu ubywa, a głupoty przybywa.
1/ nie powtarzaj słów żony, przynajmniej nie publicznie, no chyba, że ciężar pantofla Cię obezwładnił ...
2/ chwała bohaterom http://www.youtube.com/watch?v=mh7GG7U8VDM
Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-01-2010 05:16 PM przez Sylwester.
|
|
| 25-01-2010 05:15 PM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
o jak fajnie mieliście żywiecki jest fajnym miejscem na nawet półdniowe wycieczki.
no Panowie, na bibie z taką wprawką będziecie nas wszystkich nosić (a przynajmniej nasze plecaki )
|
|
| 25-01-2010 05:27 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
Marku, aż mi się łezka zakręciła  Niecały miesiąc temu też tam dreptałam/liśmy. Tyle, że w odwrotnym kierunku. Miło popatrzeć na te rejony. Chce się wracać.
Ps: Mogłeś uprzedzić, że część zdjęć wyłącznie dla ludzi o mocnych nerwach, albo tylko dla dorosłych  Jakie czerwone kółeczko trzeba było wstawić przy co poniektórych 
Ale, ale Madziorkowi jest smutno po Beskidkach. Jeszcze niedawno temu Falco mówił, że Ty po kretowiskach nie będziesz chodzić, że najmniejsze kopczyki to tylko Taterki. I teraz łezka w oku. No Madziorku jeszcze będą z Ciebie ludzie. Trochę nad Tobą popracujemy i będzie 
Marek widzę, że pogodę mieliście taką jak my w Bieszczadach  Tamte rejony sa tez mi dobrze znane, ostatni raz byłem tam w listopadzie ale zamiast sniegu to sporo błotka było.
Myslę, że po takiej zaprawie to w Gorcach będziecie szli na "czele peletonu" 
Wiesz co Userze, Lapikus trochę chwali dzień przed wieczorem. Rysianka to nie był trening, żeby młodzieży pokazać plecy na Gorcach, ale raczej ćwiczenie, żeby chociaż widzieć plecy młodzieży 
(...) no Panowie, na bibie z taką wprawką będziecie nas wszystkich nosić (a przynajmniej nasze plecaki  )
Że ja Lapikusa prędzej nie ustrzegłem przed zbytnim chwaleniem się. Gosia zaraz wykorzystała sytucję
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-01-2010 06:16 PM przez Stasiu.
|
|
| 25-01-2010 06:15 PM |
|
 |
lapikus
    
Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
Stasiu!
Gdzie Ty tam dostrzegłeś jakieś chwalenie się. Przecież wspomniałem tylko o konkurowaniu, czyli możliwości dotrzymania kroku - ewentualnie, a nie o objęciu przodownictwa peletonu. Tutaj Naczelny, jest absolutnie poza wszelką konkurencja.
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-01-2010 07:53 PM przez lapikus.
|
|
| 25-01-2010 07:53 PM |
|
 |
lapikus
    
Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
Marku, aż mi się łezka zakręciła  Niecały miesiąc temu też tam dreptałam/liśmy. Tyle, że w odwrotnym kierunku. Miło popatrzeć na te rejony. Chce się wracać.
Jakoś mnie to wcale nie dziwi. Ja ledwo wrócę do domu, a już na drugi dzień chętnie bym wrócił na szlak. I nie przeszkadza mi, że niektóre ścieżki znam na pamięć, zawsze dzieje się coś nowego i ciekawego.
Myslę, że po takiej zaprawie to w Gorcach będziecie szli na "czele peletonu" 
A jakoś nam się do tego czoła nie śpieszy. Z tyłu "autobusu", jest zawsze weselej. Przewodnik musi baczyć na szlak, a reszta w tym czasie, może się bawić. 
podobno chłop z wiekiem tak już ma, że rozumu ubywa, a głupoty przybywa.
nie powtarzaj słów żony, przynajmniej nie publicznie, no chyba, że ciężar pantofla Cię obezwładnił ...
Przyganiał kocioł garnkowi. 
no Panowie, na bibie z taką wprawką będziecie nas wszystkich nosić (a przynajmniej nasze plecaki  )
Ani mi się śni! 
Najpierw mnie rózgami poczęstujesz, a ja mam w rewanżu na barana Cię nosić?
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
|
|
| 26-01-2010 10:17 AM |
|
 |
Sylwester
    
Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
ale ... mnie z tym dobrze
|
|
| 26-01-2010 10:38 AM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
Chłopaki widzę pozazdrościli nam bieszczadzkiego mrozu i sami
postanowili się z nim zmierzyć. No ale na topless na Tarnicy bym się
nie porwał.
Fajna tamta trasa jest, podobna do gorczańskiej, która na nas czeka.
Ale czy aby tam nie jest Wierch Redykalny? Chyba, że ja radykalnie się
mylę
|
|
| 26-01-2010 10:39 AM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
Śląski zastęp morsów topless jak widać w pełnej gotowości. 
Lubię tą okolicę, fajna wędrówka.
|
|
| 26-01-2010 10:49 AM |
|
 |
lapikus
    
Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
Maciek!
Ale żeś mnie zażył! Musiałem sprawdzić na mapie, bo przy moich skłonnościach do przekręcania nazw geograficznych, wszystko jest możliwe. Tym razem jednak, udało mi się wyjść obronną ręką. Radykalny Wierch, tak stoi na mapie.
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
|
|
| 26-01-2010 11:42 AM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
Musiałem sprawdzić na mapie, bo przy moich skłonnościach do przekręcania nazw geograficznych, wszystko jest możliwe.
z Mieciurem możecie sobie rękę uścisnąć Jego zdolności do przekręcania nazw stały się już chyba na Forum legendarne
|
|
| 26-01-2010 11:46 AM |
|
 |
lapikus
    
Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
Musiałem sprawdzić na mapie, bo przy moich skłonnościach do przekręcania nazw geograficznych, wszystko jest możliwe.
z Mieciurem możecie sobie rękę uścisnąć Jego zdolności do przekręcania nazw stały się już chyba na Forum legendarne
Krzysiek przynajmniej obrósł w legendę, a mnie o mały włos nie zlinczowano, kiedy całkiem beztrosko pomyliłem sobie Dolinę Chochołowską z Gąsienicową, a jakiego zamieszania przy tym narobiłem.
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
|
|
| 26-01-2010 11:56 AM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Ostatni test.
No fajnie fajnie, słońce, śnieg i... morsy? opalanie, sielanka ale... tak z postów można się doszukać, że jakaś niezła rywalizacja szykuje się na zlocie forumowym, kto kogo przegoni Może, by się tego ustrzec, ustalcie jakaś nagrodę dla tego, kto ostatni dotrze na miejsce noclegu, np. flaszkę jakiego przedniego trunku, a kto bedzie pierwszy ten szykuje ogień, odśnieża schron i nakrywa do stołu
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 26-01-2010 12:06 PM |
|
 |
|
|