Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (3): « Pierwsza [1] 2 3 Następna > Ostatnia »
Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
Toungue  Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Inspekcja Forumowiczów - Tatry, czerwiec 2009

Motto (dedykacja dla Tomtura): "Góry są stworzone dla pozytywnie nastawionych pod tym względem ludzi. Jednak czas od czasu Bozia nas kontroluje, czy dotrzymujemy podstawowe zasady bezpiecznego poruszania się po górach i jak reagujemy na zaistniałe sytuacje."

Jak było już uprzednio zdradzone, postanowiliśmy, ja z Tomturem, zrobić niespodziewany napad na naszych Forumowiczów bawiących się w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (D5SP) i dlatego staraliśmy się niczego do przodu nie ujawnić.
Dane techniczne (z mojego punktu widzenia):
DOBA : 13.6. - 14.6.2009
PRZESTRZEŃ: Tatry Wysokie, Gąsienicowa Dolina, Dolina Pięciu Stawów Polskich, Dolina Rybiego potoku.
OBJEKT (do spania): Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, potocznie zwanego "Piątką"
ODLEGŁOŚĆ (obliczona z czasu): 17 km i 22 km
CZAS (wg mapy): 6 godz. 15 min i 6 godz. 25 min.
SUBJEKTY:
- kontrolne: Tomtur i Stasiu,
- kontrolowane: wiara Forumowa i Nieforumowa - Rycho, Anetta, Dariusz, Kasia (N), Hella, Mar.an, Sylwester, Pablo, Przemo, Pedro, Agnieszka (N) i Atanazybazakbal (Łukasz ma avatar dobry tak połamanie języka)

Dzień pierwszy 13.6.

Dla mnie rozpoczął się o 3 rano. Normalny przejazd samochodem do Zakopanego. Tam lądujemy około 7. Strategia grupy kontrolnej była jasna. Nic nie domyślających się ofiar forumowych zajdziemy od tyłu tzn. wpad do D5SP od Zawratu (od Doliny Raztoki moglibyśmy być zauważeni), zaskoczyć ich pytaniami kontrolnymi i przekonać się jak w danym momencie dotrzymują podstawowe zasady bezpieczeństwa w górach. Dla rozgrzewki spacerek do Kuźnic i "mała czarna". Przyznam, że chcieliśmy się skusić na kolejkę linową, ale na szczęście była duża kolejka ludzka i dlatego na pierwszy rzut idzie Dolina Jaworzynka.
   
Grupy kontrolne takie trasy robią "lewą tylną" i dlatego wmig jesteśmy na Przełęczy między Kopami. Po otwarciu się Doliny Gąsienicowej, dla zabicia czasu, robimy zdjęcia jako pokarm dla swych komputerów.
   
    - dla tych co mają fobię Kościelca, żeby się powoli przyzwyczajali
Do Muru wchodzimy po 1,5 godzinie. Trochę się staramy, żeby ?nasi? nie wystawili jaki przedni patrol, ale nasza zakonspirowana dwójka nikogo nie zauważyła. Ekipa Taternicko-Forumowa musiała jednak coś przeczuwać, bo później dowiadujemy się, że naszym śladem szedł jednak tylny patrol - Rycho, Aneta i Pedro? a w Kozich okolicach wartował oddział Górskich Myśliwców - Dariusz z Kasią. Ci jednak nie mieli szans nas zauważyć, ponieważ pogoda powoli stawała się "madziorną". W Murze dopełniamy energię, bo czeka nas pierwsze poważne zadanie - przedostać się przez Zawrat do D5SP, gdzie miał być teren całkowicie już opanowany przez grupę kontrolowaną. Najpierw dochodzimy do Czarnego. Tutaj jest jeszcze wszystko w porządku.
   
Ludziska nie mają zbytnio jakiegoś wyposażenia, jednak krótkie spodenki w 5 stopniach jest trochę za mało. Dalszy cel to Zmarzły. Odtąd, w takich warunkach, to już poważna wyprawa. Zawratu przez mgłę nie widzimy, ale wyśnieżony żleb Starego mamy jak na dłoni.
   
Przypomina mi to wejście na Małego Dzwonnika. Powolutku równia pochyła staje się pionowa. Jest ciężko i dlatego zakładamy raki, a czekan też jest przydatny. Widzę jednak, że sporo świątecznych turystów pomyliło strony świata i zamiast na Gubałówkę wyruszyło na Zawrat. Co tu opisywać, niektórzy zasłużyli nawet przegiąć przez kolano i patykiem po gołym t... (jak za dawnych czasów). No bo w adidasach i krótkich spodenkach się na spacerek wydali, a tu normalna pani Zima panuje. Po drodze rozmyślam czy i jak będę zatrzymywał poślizgniętych nieszczęśników albo raczej uskakiwał w bok i delikwentowi machał na pożegnanie. Jednak nic z tego się na szczęście nie przytrafiło i o 12:30 stajemy na najwyższym punkcie dzisiejszego dnia - na Zawracie.
   
Nie wiem z czego się wtedy Tomtur radował, ale na przełęczy była pogoda istnie "madziorna". Na zdjęciu nie widać jak pada śnieg i wieje zimny wiatr. Z tego zimna chyba nam się zmysły poplątały, ponieważ postanowiliśmy uczcić tą okazję wypiciem zimnego piwa. Brrr... Jak mi nie smakowało. Schodzenie do D5SP było mniej komplikowane. Jednak skalne stopnie były od padającego śniegu śliskie. To miało duże znaczenie na dalszy przebieg dnia kontrolnego. Tomtur, już niemalże przed samym końcem schodzenia, pośliznął się i zwichnął kostkę u lewej nogi. Sytuacja była z początku poważna, nawet chcieliśmy wezwać pomoc. Jednak Tomtur na koniec się zmobilizował i postanowił dokuśtykać do schroniska. Gdzieś na poziomie Wielkiego spotykamy pierwszych Forumowiczów - Pabla i Hellę. Sytuacja naszej grupy kontrolnej była wręcz tragikomiczna. W ich oczach wyglądaliśmy chyba jak wojsko niemieckie powracające z pod Stalingradu. Zamiast zaskoczyć dwójkę pytaniami kontrolnymi, byliśmy zdolni tylko do serdecznego przywitania. Po wstępnych uprzejmościach, Pablo z Hellą pognali pod Zamarłą Turnię wyglądać naszych skałkołazów. Ja z Tomturem jednak szliśmy powoli i wspominana dwójka dogoniła nas przy Przednim. Na Zamarłej chyba tylko umarli byli.
   
15:15 nareszcie Piątka. Po siedmiu godzinach (włącznie z Tomturowym kuśtykaniem) jesteśmy u celu. Ale jakiego celu? Miałem wrażenie, że Piątka zgłosiła się o zapis do Księgi Guinessa i to ile turystów z pełnym ekwipunkiem pomieści się na terenie schroniska. Miałem duże chęci przemianować Piątkę na "Schron u Bociana", ponieważ wszyscy, żeby się tam pomieścić, musieli stać na jednej nodze. Jednak tak nisko nie chciałem się uniżyć, bo jaką winę ponosi z tego powstałej sytuacji samotne schronisko? W jadalni witamy się ze Sylwkiem i Drugą ( nie byli na Zamarłej, na szczęście). Żeby podzielić się wrażeniami, musimy przedostać się do pokoju nr. 13. Z tego miejsca chciałbym przeprosić wszystkich nieznanych wędrowników, którym nadepnąłem w tym mumraju na nogę, dźgnąłem czekanem pod żebra albo wlazłem swymi buciorami na karimatę lub do menażki z jedzeniem. W pokoju nr. 13 witam się z nowo poznanymi Dariuszem, Kasią, Agnieszką i Atanazym. Później dochodzą jeszcze Anetka, Rycho i Pedro. W tym utulnym gniazdku przeczekujemy największą nawałnicę ludzką. Po 18-tej w Piątce pozostają tylko nocleżnicy. Jadalnia może odetchnąć od największego naporu. Nasza ekipa ląduje nawet przy jednym stole. Tutaj dochodzi otatni członek - Przemo. Ten ostatni był chyba najwięcej zdziwiony moim i Tomturowym pojawieniem się na forumowym spotkaniu.
   
Co było wieczorem? Dla mnie "Wilka Samotnika" zawsze najlepszy moment moich wypadów w góry. Powiedzianego było sporo. Wszystkiego nie zapamiętałem albo wolę zachować w tajemnicy. Jednak parę momentów, godnych do uwiecznienia. Tomtur, na życzenie recepcjonistki i ku ubawu całej jadalni, darmo wywoływał dziewczynę z długimi kasztanowymi włosami. Potem nie wiem jak to Sylwek i Pablo załatwili, że dostałem w tej nawałnicy kawałek gleby w 13. Poznałem nowy trunek o nazwie Pigwówka. Biesiada wieczorna upłynęła szybko i na wesoło. Trzeba było jednak, ku memu smutku, położyć się spać. Ranek dał się wyczuć, że będzie pogodny, w sam raz dla przypomnienia sobie dlaczego tutaj przyszliśmy. Ja zasypiam snem sprawiedliwych o 11:00. Dobranoc. Gleba pokoju nr. 13.

P.S. Nie jest prawdą, że Tomtur chrapie. Ja nic nie słyszałem. Toungue

cdn uhm



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
16-06-2009 08:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #2
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Stasiu napisał(a):
W ich oczach wyglądaliśmy chyba jak wojsko niemieckie powracające z pod Stalingradu.

Impreza bardzo udana ! okSmile
Ps.
Wojsko niemieckie wróciło z pod Stalingradu w liczbie 6000 Rolleyes
Ps 2
W 1949
Ale Was też było nie mało-i wróciliście szczęśliwie



Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-06-2009 09:04 PM przez dr.Etker.

16-06-2009 08:50 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
magda.s.77
Brak aktywacji konta


Post: #3
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Po takim wstępie, czuję się trochę, jak dziecko w oczekiwaniu na Gwiazdkę Rolleyes
Staśku, i Ty twierdziłeś kiedyś, że relacje to dla Ciebie większy wyczyn, niż samo chodzenie po kopczykach... Pięknie... I zabawnie zarazem. Wyrazy współczucia dla bidnego Tomtura i szybkiej rehabilitacji.
Aż mi się źrenice rozszerzyły na widok Zawratu, czy raczej warunków, na jakie trafiliście Smile Chyba nawet lepsze niż moje. A śniegu to, widzę, przybyło blink Jedynie ta "wycieczka" przed Wami, mało dopingująca. Tłumno...

Doczekałam się "własnej" pogody w00t
I chyba czas coś poczynić w sprawie Kościelca, żeby już nie wytykano...

Stasiu, czekam zniecierpliwiona na dalszy ciąg Smile


16-06-2009 09:50 PM
Zacytuj ten post w odpowiedzi
Johny

*****


Postów: 682
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status: Offline
Post: #4
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

relacja napisana w bardzo ciekawym, i przyciągającym uwagę stylu!(zresztą sam cel wyprawy już przyciąga uwagę) ok
czyta się świetnie, czekam na cd Cool



http://www.youtube.com/watch?v=3rX_S9eoV7I

Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-06-2009 09:00 AM przez Johny.

17-06-2009 06:34 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
IwonaS

****


Postów: 246
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #5
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

P.S. Nie jest prawdą, że Tomtur chrapie. Ja nic nie słyszałem. Toungue

Tomtur chrapie ponadprzeciętnie!!!


17-06-2009 08:54 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sokół
Brak aktywacji konta


Post: #6
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Na Fatrze chrapał jak zatkany traktor, na Magurce bulgotał. W Tatrach inne powietrze, może rzeczywiście był cicho.


17-06-2009 11:11 AM
Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #7
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Sokół napisał(a):
...inne powietrze, może rzeczywiście był cicho.

Zdecydowanie "inne" Wink mały pokoik i 12 osób - jak w rosyjskiej celi - aż szczypało w oczy rano Big Grin



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
17-06-2009 11:48 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sokół
Brak aktywacji konta


Post: #8
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Widać ktoś w nocy puszczał "cichacze"... Devil


17-06-2009 11:55 AM
Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #9
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Sokół napisał(a):
Widać ktoś w nocy puszczał "cichacze"... Devil


Eeeeee nie trzeba było, wystarczył "świeżyj wazduch" wydychany z płuc w00t



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
17-06-2009 12:02 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Achaja

****


Postów: 312
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #10
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Tomturze-oby noga szybko była sprawna
Stasiu-dobrze, ze Cię wena w końcu naszła, czekam niecierpliwie na dalszy rozwój akcji kontrolnej.


Jak tak siedzę w tej chałupie to tak mi weselej jak czytam o Waszych wyprawach, spotkaniach i przygodach.
Po tym weekendzie posypało się tych relacji, że aż miło.



http://www.youtube.com/watch?v=tlwgo_tLOl0

Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-06-2009 02:35 PM przez Achaja.

17-06-2009 02:34 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
mar.an

*****


Postów: 1,092
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status: Offline
Post: #11
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Stasiu i Tomtur zrobili niespodziankę (piękną!) swoim przybyciem.
Zaskoczyli - przynajmniej mnie - kompletnieinnocentSmile

"Madziorna" pogoda sprzyjała wieczornemu spotkaniu w Piątce - jak najbardziejWink


P.S.(1) Ale masz Stasiu ładny fotosik z kamieniem czarnostawiańskim. KlasykSmileWink
P.S.(2) Wiesz, że mapy Dolomitów zostały odnalezione? clap Para dobrych Ludków odłożyła je na parapet i oddała, gdy ze Smokiem zawitaliśmy do Piątki po zejściu ze ścianySmile



http://www.youtube.com/watch?v=syTcL8OIP7A

Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-06-2009 05:18 PM przez mar.an.

17-06-2009 05:15 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #12
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Jako generałowi wojsk kontrolnych, ja szeregowy Mallaidh salutuję pełen szacunku! Wink

Pozwolę sobie teraz odmaszerować...Wink


17-06-2009 09:02 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Agnieszka.S
Aga
*****


Postów: 1,959
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2007
Status: Offline
Post: #13
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Achaja napisał(a):
Stasiu-dobrze, ze Cię wena w końcu naszła...


Ja myślę, że Stasia wena nigdy nie opuszczaWink Rewelacyjna akcja kontrolna i zarazem niespodzianka dla Pozostałych Uczestników spotkania!Smile
Stasiu-czekam i ja na ciąg dalszySmile
Tomturowa kostko-zdrowiej!!!



"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
17-06-2009 10:15 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
IwonaS

****


Postów: 246
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #14
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Tomturowa kostko-zdrowiej!!!
[/quote]

Niniejszym moja ześrubowana kostka łączy się w bólu z zagipsowaną kostką Tomturainnocent
Tomku, jak ci już zdejmą "bucik" polecam hydromasaże - działają cuda!


18-06-2009 10:00 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #15
RE: Akcja kontrolna - Tatry, czerwiec 2009

Cd...

Dzień drugi 14.6.

Ja wstaję o 6:15. Muszę, bo jestem umówiony z Pedrem, ponieważ o 7:00 (w końcu było to o 7:30) wyruszamy na Szpiglas i także leżę przy drzwiach i zaraz wszyscy (12 luda) będzie się domagało wyjść z pokoju. Admin jeszcze nie wie, ale dzisiaj będzie pod moją baczną kontrolą, czy przypadkiem każe wodę a pije wino. Schronisko powoli się budzi. i trzeba zmykać jak najprędzej. Sylwester zrobił dobrze, ten chyba wypadł pierwszy. Powoli i cała Brać Forumowa się rozleciała na cztery strony świata. Tomtur z kwaśną miną jak najkrócej do Palenicy i Zakopca. Reszta ma za cel też Zakopiec, ale trzeba jeszcze pohasać po kopczykach. Różnego rodzaju pożegnania i już jesteśmy z Pedrem sami na szlaku w stronę Szpiglasu.
   
Jeszcze mam w uszach głos Rycha, że kiedy Pedro pogna pod górkę jak stado koni, to mam go czakanem... Jednak Admin nie zasługuje na takie traktowanie. Chcę jednak sobie udowodnić, że jeszcze nie patrzę na złom i mogę dotrzymać kroku młodzieży. Pogoda nam dzisiaj dopisuje i dlatego widoki są przepiękne. Na razie widać całą D5SP i przeciwległy grzbiet Koziego i dalsze kopczyki.
   
Gdzieś tam już Sylwek z Drugą dyndają na sznurku, żeby w pozycji wertykalnej zaliczyć jedno z wejść na Zamarłej. No, macanie zimnej skały nie jest moją domeną, ale dzisiaj nasza dwójka miała ponoć u Najwyższego zapewnione ogrzewanie. My jednak mamy łatwą wspinaczkę lodowcową. Ostatni odcinek do łańcuchów jest trochę stromszy i śnieg jest jeszcze twardy i śliski. Pedro dochodzi łatwo, bo nałożył raki, ja trochę trudniej, tylko z czekanem, bo byłem leniwy (sic) je nasadzić na tych 100 m. Łańcuchy to już bułka z masłem. Pedro pognał jak prawdziwy ferratysta. Ja trochę wolniej, ponieważ żelazne drogi to moja słabość i musiałem sobie zrobić foto na pamiątkę.
   
9:30 - Szpiglasowa Przełęcz. Dalszy ważniejszy punkt gdzie jeszcze nie byłem. Tutaj otwierają się widoki na drugą stronę. My jednak bez z namysłu wychodzimy jeszcze na Szpiglas. Widzimy i kawałek na Słowację do Ciemnosmreczyńskiej Doliny (dla mnie jeszcze nie poznanej). Powinne pstrykanie. Doszedł też ?nasz? górski piesek, który w Piątce dzień wcześniej ściągał na siebie zainteresowanie. Od tak sobie poszedł z długiej chwili na wycieczkę. Na Szpiglasie długo nie zabawiamy, bo wieje zimny wiatr i dlatego czas na odpoczanek wybieramy na przełęczy.
   
Podczas odpoczynku rozmyślamy nad dalszą drogą. Pedro ma jasne - Wrota Chałubińskiego. Z tąd są na wyciągnięcie ręki. Ja też chwilę zabawiałem się z myślą zaliczyć dalszy punkt, jednak czym niżej schodzimy do Doliny za Mnichem,
   
tym coraz więcej jestem przekonany, że dzisiaj muszę pasować. Zaliczenie Wrót, to dalsze 1,5 - 2 godziny i to jest tyle czasu więcej, o który Tomtur musiałby czekać na mnie w Zakopcu. Z Pedrem dobrze się chodzi. Jest taki dodatkowy motor wyciągowy i pozytywnie działający na psychikę, jednak czas się z nim rozstać i znów samotnie ze swymi myślami wędrować po szlaku. Mój dalszy cel to Moko. Szlaku na mapie nazywa się "Ceprostrada". Ciekawe, ja jednak spotykam tylko normalnych turystów. Czy faktycznie hanliwie nazywani turyści docierają aż na takie wysokości? Mam jednak innego rodzaju obawy a to żeby było miejsce w Moku. Dzień wcześniej z tego miejsca Przemo czmychnął gdzie pieprz rośnie.
   
Jednak o 11:30 jadalnia schroniska jest zapełniona na 30 procent. W takich warunkach to dla mnie przepych. Jednak ta spokojna atmosfera ma się co niewidzieć zmienić. Jakiś szósty zmysł mi napowiada, żebym się z tego miejsca jak najszybciej zabierał. Kiedy wychodzę ze schroniska, widzę jak nadchodzi pierwsza fala ludzkiego tsunami. W samą porę uskakuję w bok. Nie mam jednak jeszcze wygrane. Cały czas do Palenicy czuję się jak pływak płynący wpław pod prąd. Po dwćh godzinach jestem górami wyplunięty na Palenicy. Busikiem do Zakopca to błahostka. W karczmie na rondzie do Kuźnic spotykam się z Tomturem, Dariuszem i później Kasią. Szkoda tylko, że nie było nam dane pożegnać się z pozostałymi uczestnikami, z którymi byliśmy umówieni w karczmie. Dodatkowo to teraz czynię. Powrótu do domu nie trzeba opiswać, aczkolwiek Tomtur, jako kierowca-inwalida, musi się porządnie wysilać, żeby autko utrzymać na drodze. Na szczęście obydwaj dojechaliśmy do domu. Tomtur na zakończenie wyprawy otrzymał gipsowy bucik.

P.S.
Aha zapomniałem. Kiedy to była kontrola, to musi być podany i raport. Oto kilka spostrzeżeń:

Pozytywne:
+ Forumowicze naprawdę nie leniuchują na wyprawach ok,
+ są odporni na każdą pogodę Big Grin,
+ w razie potrzeby udzielają pierwszej pomocy (klasyfikował Tomtur)Hug,
+ poradzą w trudnych warunkach zabezpieczyć nocleg i dla nieoczekiwanych gosći (klasyfikował Stasiu)Wink,
+ kultura wieczornego programu jest zawsze na wysokim poziomie Dance.

Negatywne (jest jeden):
- grupa kontrolowanych starała się upić organ kontrolny (na szczęście nie powiodło się Tongue2).

Do zobaczenia na następnych wyprawach.



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
20-06-2009 10:50 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: