Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (17): « Pierwsza < Poprzednia 2 3 4 5 [6] 7 8 9 10 Następna > Ostatnia »
Pomóż Asi....
Autor Wiadomość
PiotrekDz
...
*****


Postów: 3,577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2010
Status: Offline
Post: #76
RE: Pomóż Asi....

Cóż, każdy ma swoje granice wytrzymałości.

To co napisałeś/zrobiłś nie brzmi najlepiej ale żeby oceniać to trzeba by być w takiej samej sytuacji, przeżyć wszystko co Ty.

Powodzenia Asi życzę!!!



Teroz w kazdym domu tranzystory grajom
Lejom wode lejom, ludzi ogłupiajom
01-06-2010 01:01 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
magda.s.77
Brak aktywacji konta


Post: #77
RE: Pomóż Asi....

Szkoda, że Asia nie może się wypowiedzieć...
Życzę szczęścia, Tomasz. A przede wszystkim życzę, by któregoś pięknego dnia, Asia stanęła w progu Twoich drzwi i osobiście podziękowała Tobie za taką decyzję... Bo przecież jesteś co najmniej współodpowiedzialny za Jej stan...


01-06-2010 01:08 PM
Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #78
RE: Pomóż Asi....

Nie czuję się odpowiedzialny do oceniania Waszej tragedii. Powodzenia dla obojga!


01-06-2010 01:14 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sokół
Brak aktywacji konta


Post: #79
RE: Pomóż Asi....

Ja się nie będę rozpisywać, ponieważ musiałbym użyć wielu słów powszechnie uważanych za brzydkie i obelżywe, a swego czasu obiecałem panu Administratorowi, że nie będzie ze mną kłopotów wychowawczych.

Tak więc w telegraficznym skrócie widzę to tak:
To Ty namawiałeś Asię, żeby jechać w Himalaje. Powinieneś więc zostać przy Niej. To nie jest warzywo. Ona czuje, rozumie. Zachowujesz się jak egoistyczny smarkacz.

Byłeś dla mnie idolem. Przez dwa lata. Pomimo tego, co nas poróżniło, byłeś dla mnie wzorem wytrwałości. I kibicowałem Wam. Pomimo tego, że w sumie z Asią to niezabardzo się dogadywałem....

Pamiętasz, jak musieliśmy po kryjomu popijać w kuchni anyżówkę? Bo się złościła.....

Gówno pamiętasz!
Patrzysz tylko na siebie.

Tfuuuuuu.


Mogłeś się do tego nie przyznawać. Dla mnie Ciebie już nie ma. W ogóle.


Powodzenia z nową dziewczyną, bo to chyba jest ten powód, innego nie widzę.....



I wiesz co.... zapamiętam jak opowiadałeś zawsze o Asi ......

Idź się teraz wstydź za to co zrobiłeś.



Wybaczcie, że napisałem więcej, niż powinienem, może to dlatego, że znałem ich oboje......
Albo mi się wydawało, że znam?


ps.... ale odwagi to Ci nie brakuje..... żeby sie przyznać.


01-06-2010 01:21 PM
Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #80
RE: Pomóż Asi....

Galleahad napisał(a):
Może tą decyzją narobię sobie wielu wrogów i stracę część przyjaciół... liczę się z tym i pokornie spuszczam głowę.


To Twoje życie i Twoja sprawa, ale ... nie musiałeś tego upubliczniać - koniec


01-06-2010 02:38 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #81
RE: Pomóż Asi....

Ciężko mi się wypowiedzieć w tej sprawie. Sokół może, bo zna więcej. Nawet nie wiem co bym ja w tej sprawie zrobił. Ja zawsze jestem pełny optymizmu i wierzę, że może jednak się wszystko dobrze skończy. Sad Szkoda, że tak narazie smutno.



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
01-06-2010 08:21 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sokół
Brak aktywacji konta


Post: #82
RE: Pomóż Asi....

Stasiu, co tu dużo gadać. Wystarczy poczytać, w jaki sposób pisał wcześniej o swojej ukochanej Żonie.


Cytat:
Bardzo ważnym jest, że Asię otaczają sami życzliwi i kochający ją ludzie, bo to niejednokrotnie przynosi większe efekty, niż najlepsze medykamenta.



Cytat:
Wszystko postawiliśmy na Asieńkę. Oby się udało...



Cytat:
Kochani, mieszka nam się tu bardzo ciepło, domowo i przyjemnie. Pracy jest dużo, ale po paru dniach ćwiczeń Asia zaczęła być bardziej ożywiona. Kręci głową, słychać głos, podnosi nogi i ręce, wykonuje proste polecenia. Wyciągniemy jeszcze dziewczynę!


Cytat:
Będzie sporo pracy, ale Asia jest warta każdego wysiłku.


Zachwycał się każdym postępem dziewczyny. A nagle postanawia dać dyla.

Śmierdzi mi to na kilometr. Albo i dalej. Szkoda gadać.


01-06-2010 08:39 PM
Zacytuj ten post w odpowiedzi
tomtur

*****


Postów: 7,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #83
RE: Pomóż Asi....

Tomek twoja decyzja i ty z tym będziesz musiał żyć .Ja nie mam zdania ,wiem że jest to dla ciebie naprawdę poważna decyzja .Powodzenia



"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
01-06-2010 08:54 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bios

*****


Postów: 802
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #84
RE: Pomóż Asi....

Sokół napisał(a):
Ta dziewczyna .... to Ukochana Żona mojego Najlepszego Przyjaciela....
Bios, zachowałeś się jak sosnowiczanin. Pomijam całą resztę. Za to wiersze Twojej Matki są zawsze ważne i niepomijane.

Szybka ocena, na gorąco. Nie bronię Tomasza bo zostawia wysoko w górach towarzyszkę wspinaczek na pastwę losu? Niech radzi sobie sama, ja muszę doktorat robić ........!!! Ale nie oceniajmy tak szybo ludzi. Myślałem kiedyś, że znalazłem towarzysza górskich wypraw, a pomyliłem się. Czy to roztrząsam na forum ?


Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-06-2010 08:26 AM przez bios.

01-06-2010 10:10 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Krzysiek
Administrator
*******


Postów: 827
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Dec 2008
Status: Offline
Post: #85
RE: Pomóż Asi....

Tomek podjął ciężką decyzję dzieląc się tym z wszystkimi tutaj co wymagało pewnej odwagi i jeśli jest ona zgodna z jego poczuciem moralności to jest to jego bagaż. Nie chodzi tu o chwalenie wyboru czy jego potępienie, bo ocena sytuacji przez innych nie jest w stanie niczego zmienić.
Większości z nas wydaje się, że wiemy jak się w danej sytuacji zachowamy gdy się w niej nie znajdujemy, jednak życie potrafi to brutalnie zweryfikować i każdy kto przeżył ileś tam lat wie, że świat nie jest sprawiedliwy a nasze jakby się wydawało ideały bywają niekiedy deptane przez rzeczywistość...
Post Tomasza powinien skłonić do refleksji ale z pewnością nie do oceniania go na forum.



"nie możemy się tu zatrzymać, to kraina nietoperzy !"
01-06-2010 10:18 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lapikus

*****


Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #86
RE: Pomóż Asi....

Już kiedyś w tym temacie dawałem do zrozumienia, że to będzie bardzo ciężki i ze wszech miar nieprzewidywalny w skutkach sprawdzian dla obojga. Fizycznie człowiek jest w stanie znieść praktycznie wszystko, ale jeżeli nie idzie razem z tym w parze psychika, to marne nadzieje na sukces. W przypadku Tomka doszło właśnie do skrajnego załamania się tego fundamentu ludzkiej niezłomności i zadziałały mechanizmy destrukcji i chęci zrzucenia z siebie tego jarzma. Nie mam najmniejszego zamiaru podejmować się oceny podjętej przez Tomka decyzji, bo nie wiem jak sam bym się zachował w takiej sytuacji. Wiem jedynie, jak to powinno wyglądać z moralnego i etycznego punktu widzenia, ale dopóki pozostaje to tylko w sferze teorii, marnie nam prorokować efekty wdrażania tego w życie. Przypuszczam jednak, że ta decyzja wyryje w świadomości Tomka niezatarte piętno, które będzie go prześladować już do końca życia i nie wiem z czym łatwiej by mu było żyć?



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
02-06-2010 07:20 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Tenshi

*****


Postów: 1,397
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2009
Status: Offline
Post: #87
RE: Pomóż Asi....

Nigdy nie porównuję swojego życia z innymi, ponieważ nigdy nie wiadomo czym ich podróż życia dla nich jest ...

Nie chcę odnosić się do wypowiedzi Tomasza ponieważ górę bierze mój subiektywizm ,a ból Asi, jej rodziców .... Na co dzień widzę ból i cierpienie obcych ludzi Sad


02-06-2010 07:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Gandzia1
@@@@@@@@@@@@@@
*****


Postów: 1,762
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #88
RE: Pomóż Asi....

Galleahad napisał(a):
Nie dam tak dłużej rady. Głównie psychicznie, kondycyjnie daję jeszcze radę.

Odchodzę. Wczoraj powiedziałem rodzinie Asi, że nie mogę tak żyć, że wyprowadzam się do Warszawy. Już dawno zorientowałem się, że miłość do Asi słabnie. Nie ma kontaktu, nie ma niczego, co by tę miłość podtrzymywało. A wspomnienia nie pomogą na cały ten znój. Pragnę zacząć od nowa. Na razie sam. Mieszkanie we Wrocławiu należy do mamy Asi, przekażę im zarządzenie kontem fundacji i zgromadzone oszczędności. Oni mają więcej sił i zaparcia do walki. Szczególnie Ania, ona jest niezłomna. Jutro ustalimy z rodziną, jakie są dalsze plany. Pewnie zajmą się sami Asią i wynajmą kogoś jeszcze.

Wiem, że Asia cierpi i że przysięgaliśmy sobie na dobre i na złe. Może to cholernie egoistyczne, że odchodzę właśnie teraz, kiedy pojawiły się jakieś drobne postępy, ale taka jest moja decyzja. Dałem radę przez 2 lata. Więcej nie mogę. To jest po prostu niewyobrażalnie niszczące. Najpierw rozpacz, potem nadzieje, rozczarowania, potem zobojętnienie, potem zgasła miłość, potem tylko zmęczenie.

Może tą decyzją narobię sobie wielu wrogów i stracę część przyjaciół... liczę się z tym i pokornie spuszczam głowę.


Tomku trzymaj się, nie poddawaj!
(Dziękuję za odwagę podzielenia się z nami tą trudną decyzją.)
Wiem to tak łatwo powiedzieć.
Dwa lata -hm myślę, że jak na młodego człowieka to i tak można rzec ,że to szmat czasu.
Ja zaznałam w tamtym roku choroby mojej Mamy i było to dla mnie a szczególnie dla niej bardzo przykre.
Widziałam jak niemoc ogarniająca jej ciało a potem całkowite unieruchomienie kończyn dolnych załamało ją zupełnie, nie miała ochoty i nie chciała już tak żyć. A potem te dwa tygodnie -leżąca i wpatrująca się we mnie lub w sufit bez mocy wypowiedzenia się ,bez mocy ruchu. Jak sobie o tym przypomnę to dziś jeszcze lecą mi łzy.
Tak było mi trudno jej pomóc, nie mogłam na to patrzeć, przechodziłam katusze. Jej śmierć była dla niej wyzwoleniem a przede wszystkim dla mnie. Umierała słuchając moich słów Mamo nie męcz mnie i siebie odchodź spokojnie.
Przepraszam ,że to piszę ale choroba i niemoc człowieka są najgorszym doświadczeniem jakie może przytrafić się w życiu.

Asia jest młoda mam nadzieję i będę za nią się modlić cuda się zdarzają może wyjdzie z tego.


Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-06-2010 09:35 PM przez Gandzia1.

02-06-2010 09:32 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bober37

*****


Postów: 1,194
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #89
RE: Pomóż Asi....

magda.s.77 napisał(a):
Bo przecież jesteś co najmniej współodpowiedzialny za Jej stan...

Jaka madra kobita ! ? No to ja za coz odpowiedziany ?



Życie jest za krótkie....więc po cholerę być przeciętnym człowiekiem.... Kazimierz Kutz
05-06-2010 03:09 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bober37

*****


Postów: 1,194
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #90
RE: Pomóż Asi....

Sokół napisał(a):
Tfuuuuuu.

Oby Cię to nie spotkało forumowy cwaniaczku z Bytomia.



Życie jest za krótkie....więc po cholerę być przeciętnym człowiekiem.... Kazimierz Kutz
05-06-2010 04:50 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: