Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Pomóż Asi....
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.

Sokół

http://www.czarodziejskagora.org.pl/pl/i...&Itemid=12


Pomyslicie może, że wkładam spam na Forum.....
Może pomyslicie, ze nikogo z naszych bliskich to nie dotyczy,.,,,

Ta dziewczyna na zdjęciu to Ukochana Żona mojego Najlepszego Przyjaciela.... Tragedia wydarzyła się w czerwcu tego roku.... trzy tygodnie wcześniej siedzieliśmy razem w schronisku na Hali Gąsienicowej, snując plany na przyszłość.....

gdybyście to mogli porozsyłac znajomym i wmiarę mozliwości pomóc - w imieniu swojego Przyjaciela - Tomka Zakolskiego - serdecznie dziękuję.
przykra sprawa.

Trekking w Himalajach jest moim największym marzeniem ale wiem że wiąże
się z tym wiele niebezpieczeństw. Chociażby właśnie choroba wysokościowa, której skutki okazują się niejednokrotnie w tak okrutny sposób.

Przekaż od forum dla swojego przyjaciela i jego chorej żony słowa otuchy.

Coś tam przelałem właśnie na konto fundacji. Nie jest tego wiele ale jak każdy by tyle dał to może coś pomoże...
Tomku, dzięki za posta.
Asia to moja żona.
Oprócz tego pokazu w Katowicach planujemy także pokazy w innych miastach Polski - jak tylko będę coś więcej wiedział, to zamieszczę informację.
A w ogóle dziękuję wszystkim za pomoc. Z zebranych pieniędzy kupimy w najbliższym czasie wózek dla Asi
Asia jakiś miesiąc temu wybudziła się z trzymiesięcznej śpiączki. Moim zdaniem jest świadoma tego, co się dzieje, lecz nie rusza się prawie w ogóle, nie mówi, kontakt z nią jest sporadyczny i trudny. Cała rodzina nadzieje pokłada w rehabilitacji. Może z czasem Asieńka wróci do zdrowia...
Niestety cały wypadek to skutek zbiegu okoliczności, jaki zdarza się raz na milion, a może i rzadziej: atak niewykrytej cukrzycy+choroba wysokościowa+zatrucie pokarmowe... Doszło do udaru i obrzęku mózgu.
Trzymajcie kciuki za Asię!
Kochani,

mam nowe wiadomości. Niedawno znaleźliśmy przez znajomych lekarza, który był żywo zainteresowany Asieńką i chciał się zapoznać ze sprawą. Przedłożyłem mu całą dokumentację medyczną, a on przeprowadził jeszcze bardzo dokładny wywiad, chciał wiedzieć dosłownie wszystko od momentu wypadku, a także wcześniejsze choroby itp. Następnie, właściwie dwa dni później, pojechał do Asi i zobaczył, jak ona wygląda, jak reaguje na bodźce, jak moja relacja i dokumentacja ma się do stanu obecnego. Powiedział jednak, że potrzebowałby jeszcze zrobić dokładne badania krwi oraz otrzymać zgodę na leczenie od tamtego lekarza prowadzącego. Niestety zgody nie było, a wręcz spotkaliśmy się z kategorycznym zakazem "dotykania Asi przez jakiegokolwiek lekarza, póki ona jest na terenie ośrodka". Dyrekcja zasłoniła się przepisami i bezdusznie odmówiła współpracy w tym zakresie. Padła więc propozycja, żeby Asieńkę przenieść do innego ośrodka. Właściwie od razu, bo w ciągu dwóch dni zdecydowaliśmy się i dziś przewieźliśmy Asieńkę do domu opieki w Izabelinie. Byli nieźle zaskoczeni tam w Konstancinie, ale, o dziwo, pielęgniarki i rodziny innych pacjentów chwalili nas za odwagę i życzyli szczęścia.
W nowym ośrodku Asieńka została wstępnie zbadana i od razu wykryli niedobór białka, za niskie ciśnienie, a do tego Asieńka nie dostawała żadnych leków na pobudzenie mózgowia - nawet jeśli takowe trzeba sprowadzać z zagranicy - nikt nam o takiej możliwości nie powiedział. Ponadto w Izabelinie całą dobę jest lekarz, który faktycznie chorych prowadzi i leczy.
Teraz czekamy na badania krwi i ustalimy z lekarzem plan działania, jak Asieńkę można wyleczyć, co należy robić, jak pobudzać, jakimi bodźcami itp...
Poza tym chciałbym podziękować wszystkim, którzy pomogli nam finansowo - nowy ośrodek jest pełnopłatny, leczenie niestety w dużej mierze też. Teraz przydadzą się właśnie pieniądze wpłacone na konto fundacji. Serdeczne dzięki, bez Was byłoby ciężko!
Na forum mogę się pojawiać rzadziej, bo będę raczej potrzebny w leczeniu, a reszta czasu to niestety praca. Góry poczekają, one zawsze czekają.

Trzymajcie kciuki, Asieńka ma jeszcze szansę.

Sokół

Galleahad napisał(a):
Góry poczekają, one zawsze czekają.

Trzymajcie kciuki, Asieńka ma jeszcze szansę.



Wybrałeś to, co dla Ciebie ważne. Tomku, poczekają. Trzymam mocno kciuki za Was. Dopóki piłka w grze... !

Pozdrawiam Galleahad - uściskaj Asię od ludzi z Jeleniej Góry
Tomku oby Ci ludzie mogli wreście pomóc Asi
I niech każda następna wiadomość będzie jeszcze lepsza ok
Tomku ... powodzeniaSmile
i wierzę że będzie dobrze
góry poczekają napewno na Ciebie... na Was
Powodzenia Tomku, trzymam mocno kciuki za Asię! Informuj nas o postępach żony, widać, że ten nowy ośrodek jest o niebo lepszy niż poprzedni! Trzymajcie się!
Jesteśmy z Wami całym sercem.
Najważniejsze aby przy Asi był lekarz z powołania i ludzie z sercem- mam nadzieję ,że będzie dobrze. Pozdrawiam gorąco.
Ja też jestem chociaż myślami z Wami.
Też jestem z Wami Galleahd .
Kochani,

Dziś spotkałem się z incydentem wręcz śmiesznym! Chciałem z Konstancina odebrać dokumentację medyczną - całość dokumentów, które tam złożyłem i które oni sporządzili w trakcie Asi pobytu. Otrzymałem jedną stronę - krótką kartę informacyjną ze stanem zdrowia Asi, wzmianką o odleżynie, rehabilitacji i stosowanych lekach. Reszty nie chcieli mi wydać, gdyż dokumenty te należą do Asieńki, a że ona osobiście nie może się o nie ubiegać, to im nie wolno ich wydać. Fakt, że jestem mężem nie ma tu znaczenia - dyrektor poinformował mnie, iż konieczne jest sądowe pełnomocnictwo dla mnie. Niestety jest to zgodne z prawem, ale jest to przepis wiążący względnie, tzn. decyzja o skorzystaniu z tego prawa należy do dyrekcji ośrodka. Dokumenty nie są aż tak pilne, ale dobrze byłoby je mieć. Jest możliwość ich szybkiego uzyskania, o której dyrektor mi nie powiedział: jeśli obecny ośrodek złoży wniosek o ich wydanie, uzasadniając to medyczną koniecznością, to wówczas dokumentacja musi zostać przekazana.

OK... ale zastanówcie się nad postawą dyrekcji. Ja tego nie skomentuję.

Nowy ośrodek jest zupełnym przeciwieństwem. Jest świetnie prowadzony. Pielęgniarki bez wyjątku są kochane - wręcz skaczą dookoła pacjenta, pytają, czy nie pomóc... Jak dziś karmili pacjentów, to ja też dostałem obiad! W ogóle się tego nie spodziewałem. Leczenie też na wyższym poziomie. Od razu wykryli niedobory we wcześniejszej diecie Asieńki. Widzę, że teraz zacznie być lepiej. Zresztą decyzja o przeniesieniu Asieńki była chwalona przez rodziny bliskich, a nawet przez pracowników Konstancina Smile
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17
Przekierowanie