Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (17): « Pierwsza < Poprzednia 1 2 3 [4] 5 6 7 8 Następna > Ostatnia »
Pomóż Asi....
Autor Wiadomość
lapikus

*****


Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #46
RE: Pomóż Asi....

Nie wiem, czy w podobnej sytuacji znalazłbym tyle odwagi, hartu ducha, samozaparcia, ale przede wszystkim głębokiej wiary w powodzenie całego przedsięwzięcia. Masz w sobie tyle mądrości życiowej w podejmowaniu bardzo roztropnych, ale i wymagających od Ciebie wielu wyrzeczeń, decyzji, które przecież mogą zaważyć na dalszej Twojej karierze zawodowej. Warto jednak postawić na szalę wszystkie doczesne wartości dla ratowania najukochańszej Ci osoby. Potęga waszej miłości i głęboka wiara w końcowy sukces, muszą przynieść efekty w postaci zwycięstwa nad chorobą. Mocno za Was trzymam kciuki - nie poddawajcie się!!!



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
29-08-2009 03:31 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Kiwi

****


Postów: 169
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2009
Status: Offline
Post: #47
RE: Pomóż Asi....

Życzę Wam z całego serca aby Asia jak najszybciej wróciła do pełni sił.



Wszystko to, co nadaje smak i sens życiu jest bliżej niż myślimy ...
29-08-2009 11:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Kasandra

***


Postów: 98
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2009
Status: Offline
Post: #48
RE: Pomóż Asi....

Pozytywne myślenie i wiara potrafię zdziałać cuda-też trzymam kciuki za Wasok



Idę w góry-Gdzie mam wszystko, nic mi nie potrzeba, gdzie mogę poczuć kawałeczek nieba, gdzie brak zmartwień i nie męczy trwoga, gdzie złamana w środku poszukuję Boga....-Idę w góry!!!!!!
29-08-2009 11:44 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Galleahad

****


Postów: 489
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #49
RE: Pomóż Asi....

Kochani,

nie pisałem już spory czas. Przepraszam. Po prostu zacząłem tracić nadzieję, że cokolwiek da się jeszcze zrobić. Nasz doktorek wykorzystał kredyt zaufania, stosował różne eksperymenty, które z czasem zaczęły zmieniać się w religijne wykłady. U Asi tymczasem nie było dalszych postępów od trzech miesięcy, no a pieniądze trzeba było płacić ? ok. 2500 zł miesięcznie na same wizyty i rozliczne badania, które, jak się okazało, były dublowane i była do nich doliczana niezła marża. Szkoda o tym pisać, ale doktorek nie liczy się z pieniędzmi. A mi zależy na dobru Asieńki, więc skoro efektów nie ma, to postanowiłem wstrzymać jego działania.

Do mojej decyzji przyczyniły się też wyniki rezonansu magnetycznego, który zrobiono Asi miesiąc temu. Okazało się, że w porównaniu z badaniami sprzed roku nie ma praktycznie żadnych zmian w strukturze mózgu. Gdy pokazałem doktorkowi klisze ze zdjęciami tomografii i rezonansu do porównania, to próbował udowadniać, że tkanka jednak odrasta. No ale połapałem się, że pomylił półkule i że się zupełnie nie zna na radiologii. To, co wg niego odrastało, w rzeczywistości było nieuszkodzoną półkulą prawą... Mógł chociaż szczerze stwierdzić, że się na tym nie zna.

Z dalszych wiadomości: 1. listopada zmarł ojciec doktora - ten, który prowadzi ośrodek, w którym Asia leży. Zmartwiło nas to bardzo, bo człowiek był moim zdaniem godny zaufania i gwarantował bardzo dobrą opiekę nad Asią - po prostu mieszkał w tym domu i był praktycznie na każde zawołanie. Ale z tego co wiem, jego syn nie przejmie jego ośrodka. Jest tam więcej dzieci, więc czekam na postanowienia testamentu. Na razie wszystko po staremu, czyli ośrodek działa, inni lekarze przychodzą... Dlatego też, zanim podziękuję młodemu, to trochę odczekam. Wolę wiedzieć, na czym stoimy.

Przejdę już do meritum, czyli do tematu tej wiadomości. Wczoraj mojej mamie udało się dodzwonić do prof. Talara - chyba najlepszego w Polsce specjalisty od wybudzeń i śpiączek. Dowiedzieliśmy się, gdzie przyjmuje, powiedział nam też, żeby sporządzić o Asi dokumentację video oraz zabrać wszystkie prześwietlenia, wypisy ze szpitali itp. Mamy wykonać kilka badań sprawdzających reakcje neurologiczne i je nagrać. Talar je obejrzy na miejscu i oceni. Do tego prosi, żeby przyjechać co najmniej w trójkę - chodzi o osoby, które Asią się zajmują, a on nas przeszkoli, co mamy robić. Jeszcze pozostała kwestia dogrania czasu wszystkich osób, naprawienia samochodu i będziemy się umawiać na konkretny dzień. Nic to, próbujemy dalej. Nie wiem, co z tego wyjdzie, jakim człowiekiem okaże się prof. Talar, ale Asieńkę kocham tak długo i tak mocno, że po prostu nie mogę odpuścić. W końcu po coś rezygnowałem z tego stypendium.

Na końcu pragnąłbym wszystkim Wam podziękować za przekazanie 1% na Asię, za zbiórki, datki itp. Niedawno fundacja podliczyła wpłaty i wyszło, że zebrano pieniądze wystarczające na opłacenie półtorarocznego pobytu Asi w Izabelinie. Wcześniej zebraliśmy już drugie tyle, ale pieniądze zostały już przeznaczone na badania, przewozy, wózek, parapodium, wizyty i Asi pobyt w ośrodku. Niestety nie mają tam umowy z NFZ, lecz coś za coś. Jest mało pacjentów, pielęgniarek dużo, które Asieńkę traktują bardzo osobiście i jak członka rodziny.
Tydzień temu odebrałem z druku kolejne ulotki o Pomocy dla Asi. Będę je rozdawał partiami w różnych miejscach. Akcja odniosła niesamowity sukces w tym roku. Dlatego, jeśli macie możliwość, rozdajcie je proszę jak największej liczbie osób. Jeszcze raz serdecznie dziękuję!

Pozdrawiam,
Tomasz Zakolski

PS.: W załączniku przesyłam cyfrowe wersje nowych ulotek, gdyby zabrakło papierowych.

   
   


Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-11-2009 01:58 PM przez Galleahad.

11-11-2009 01:41 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bober37

*****


Postów: 1,194
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #50
RE: Pomóż Asi....

Tomku trzymam kciuki za powodzenie leczenia i jestem z WamiSmile



Życie jest za krótkie....więc po cholerę być przeciętnym człowiekiem.... Kazimierz Kutz
11-11-2009 02:02 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #51
RE: Pomóż Asi....

Tomaszu, jestem z Wami. Tak bym się cieszył, kiedy byś doszedł ze swoją Asią do celu wszystkich utrapień Consola Pisz częściej.



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
11-11-2009 05:34 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
*****


Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status: Offline
Post: #52
RE: Pomóż Asi....

Cytat:
Po prostu zacząłem tracić nadzieję, że cokolwiek da się jeszcze zrobić.

Tomku, przykro jak tak piszesz. musisz mieć nadzieję, podwójną, za Was oboje.

z pozostałych Twoich słów przebija taka miłość do Asi. Podziwiam Ciebie za to co robisz dla Niej i mocno wierzę, że Asia kiedyś Ci za to podziękuje sama.
mam nadzieję że prof. Talar znajdzie sposób by pomóc Twojej Asieńce...

jestem z Wami całym sercem... i nie bedę miała problemu dla kogo oddać 1% podatku za ten rok. trzymaj się!!


11-11-2009 05:47 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Gandzia1
@@@@@@@@@@@@@@
*****


Postów: 1,762
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #53
RE: Pomóż Asi....

Tomku miłość może przetrzymać wszystko ja w to wierzę
trzymajcie się i nie poddawajcie
dziękuję ,że napisałeś
będę o Was pamiętać
ucałuj od nas Asię


11-11-2009 06:25 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lapikus

*****


Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #54
RE: Pomóż Asi....

Wcale się Tomkowi nie dziwię, że przechodzi chwile zwątpienia i załamania. Psychika ludzka nie jest w stanie wytrzymać przez tak długi okres czasu ekstremalnego napięcia i zawsze przychodzi kryzys. Dawanie otuchy w takich chwilach i podtrzymywanie wiary i nadziei, jest bardzo ważnym elementem rehabilitacji, ale niestety niewystarczającym. Oprócz tego, potrzebna jest medycyna na najwyższym poziomie, a to niestety kosztuje. Tomek z całą pewnością sam sobie z tym nie poradzi. Wierzę w to głęboko, że Wszyscy staniemy na wysokości zadania i każdy wspomoże leczenie Asi tym, co może dać. Tutaj jest w stanie pomóc każda, najdrobniejsza nawet suma, więc nie licząc na publiczne pochwały, po prostu zacznijmy działać.
Tomku, proszę, nie poddawaj się. Wszyscy trzymamy za Was kciuki i wierzymy w końcowy sukces ok ok ok



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
11-11-2009 07:39 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Dosia

****


Postów: 353
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2008
Status: Offline
Post: #55
RE: Pomóż Asi....

lapikus, masz rację. W takiej sytuacji nikomu nie byłoby łatwo....
ale Tomku pamiętaj, nadzieja umiera ostatnia.....my tu Wszyscy jesteśmy z Wami...myślą i uczynkiem....


11-11-2009 07:47 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Galleahad

****


Postów: 489
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #56
RE: Pomóż Asi....

Kochani,

napiszę krótko: w czwartek byliśmy u prof. Talara pod Bydgoszczą. On jak najbardziej daje Asi szansę, ale tylko, gdy będzie w domu i będą nad nią intensywnie pracować 3 osoby i to koniecznie z najbliższej rodziny, żeby Asieńka była wśród swoich. Nauczył nas długiej sekwencji ćwiczeń, ustalił zalecenia żywieniowe i stymulacje wielozmysłowe... Tymczasem mamy tu sajgon w Izabelinie, bo ośrodek po śmierci doktora ma zablokowane konta, brak pełnomocnika, prokurenta, wspólników - nic. Firma nie istnieje, trzeba sie likwidować na dniach. A młody doktor pazerny na kasę i spadek grozi pracownikom w Izabelinie prokuraturą, bo całość działa teraz bez podstawy prawnej, posługuje się Asią, że jest ponoć bez opieki lekarskiej (podziękowaliśmy mu) oraz wypiera się, że leczył kiedykolwiek Asię. Przyjechaliśmy z mamą do Wrocławia, aby spotkać się z rodzicami Asi i omówić sprawę. Może zgodzą się pomóc we wzięciu Asieńki do domu... Trzymajcie kciuki.

Papa,
Tomek


30-11-2009 04:20 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Gandzia1
@@@@@@@@@@@@@@
*****


Postów: 1,762
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #57
RE: Pomóż Asi....

Trudne chwile przed Tobą Tomku i przed tym ośrodkiem
trzymaj się
daj znać jak by można było pomóc


30-11-2009 10:45 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
elsea

**


Postów: 19
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2009
Status: Offline
Post: #58
RE: Pomóż Asi....

Czytałam ten temat już wcześniej - trzymam kciuki za Was, pamiętam, że za moment znów rozliczenie roczne...
Dobre myśli!


30-11-2009 10:54 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Galleahad

****


Postów: 489
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #59
RE: Pomóż Asi....

Kochani,



Asieńka wraca z nami do Wrocławia.



Ale od początku. Po pierwsze, byliśmy z rodziną w czwartek u prof. Talara pod Bydgoszczą. Tam przedstawiliśmy całą sytuację Asi, co się stało, jak była leczona itp. Profesor na samym początku zaznaczył, że Asieńka ma szansę wyzdrowieć tylko w domu. Powiedział, że jak cała rodzina się zbierze, to jest w stanie ją z tego stanu wyciągnąć. Potrzeba co najmniej trzech osób pracujących z Asią, żeby się nie zamęczyć. Polega to przede wszystkim na specjalnym wysokokalorycznym żywieniu, potem na kilkugodzinnej sekwencji ćwiczeń i masaży codziennie, dalej na stymulowaniu węchu, wzroku, słuchu, pewnie jeszcze dochodzą do tego ćwiczenia na utrzymanie dobrej kondycji mięśni i ścięgien. Oczywiście całość pielęgnacji spada na nas, będzie nas odwiedzać pielęgniarka środowiskowa oraz pewnie co jakiś czas lekarz internista. Przydałby się też diabetolog, może dietetyk... ale to z czasem, jak się we Wrocławiu urządzimy.

Druga sprawa, że ośrodek w Izabelinie się tymczasowo likwiduje. Po śmierci doktora firma przestała istnieć, a nie ma ustalonej prokury samoistnej, nie ma wspólników ani pełnomocników. Rodzina teraz będzie w sądzie ustalać sprawy spadkowe. W ogóle, żeby ośrodek nie padł od razu, komisyjnie otworzono sejf starego doktora i wypłacono pracownikom za październik oraz zebrano pieniądze na zaopatrzenie. Początkowo wszyscy pacjenci mieli wyjechać do 20 grudnia, lecz okazało się, że syn doktora zaczął grozić prokuraturą, że ośrodek działa bezprawnie, bez opieki lekarskiej i posługiwał się w tym celu Asią. Wypiera się przy tym, że w ogóle ją leczył.

Z tego, co się dowiedziałem, to w latach 80-tych rodzina doktora ustaliła między sobą, że dzieci ? córka i syn zrzekają się swojej części spadku po ojcu na rzecz matki. W zamian za to już wówczas dostali część majątku. Nie wiem, czy było to zatwierdzone formalnie, gdyż teraz młody doktor domaga się swojej części spadku po ojcu i pewnie dlatego grozi prokuraturą. Jednocześnie ponoć toczą się przeciwko niemu procesy o niewypłacanie pracownikom wynagrodzenia. Historia jak z kryminału.

Dlatego też wczoraj spotkaliśmy się we Wrocławiu z rodzicami Asi i pokazaliśmy nagrany u prof. Talara film szkoleniowy oraz jego wypowiedzi na temat Asi. Rodzice zgodzili się, że trzeba pomóc i skorzystać z szansy. Na domy opieki zawsze może być później czas. Teraz można dziewczynę jeszcze odzyskać, choć już dużo czasu minęło.

Postanowiliśmy, że w czwartek przewozimy Asieńkę do domu. Na początek zamieszka z nami Tata Asi oraz Ania, która weźmie resztę urlopu. Potem urlop weźmie Mamunia. W ogóle trochę kłopotliwe jest skombinowanie trzech osób, które mogłyby cały czas z Asieńką ćwiczyć, dla niej gotować, pomagać w myciu itd. W styczniu mamy pojechać do prof. Talara na parę dni. On wtedy zobaczy, jakie będą postępy. Zobaczymy też, co dalej będzie trzeba robić. Mamy działać szybko, wyjąć rurkę tracheostomijną, uczyć Asieńkę jedzenia przez usta, szybko pozbyć się cewnika, jednym słowem wszystkich sztuczności. Profesor mówił, że otoczenie domowe i życzliwa rodzina zadziałają na Asię jak akcelerator. No więc próbujemy. Trochę to skok na głęboką wodę, ale większość czynności pielęgnacyjnych już przećwiczyłem, stymulacji i masaży się nauczymy, a jak się to wszystko rozkręci, to już pójdzie dobrze. Będzie sporo pracy, ale Asia jest warta każdego wysiłku.

Jutro jedziemy, więc dziś załatwianie ostatnich spraw w Warszawie.

Pozdrawiam, do napisania,
Tomek


02-12-2009 12:46 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #60
RE: Pomóż Asi....

Trzymajcie się - powodzenia - bo cóż innego powiedzieć...


02-12-2009 12:52 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: