Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (3): « Pierwsza [1] 2 3 Następna > Ostatnia »
Integracje czas zacząć.
Autor Wiadomość
lapikus

*****


Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #1
Integracje czas zacząć.

Szykując się już do snu, sprawdzam jeszcze swoją pocztę, a nuż jakaś zabłąkana wiadomość czeka na odczytanie. I nie myliłem się. Propozycja wspólnego wyjścia w góry, którą w tym liście otrzymałem, jest nie do odrzucenia. Następnego dnia, tym razem już telefonicznie, ustalamy wszystkie szczegóły. Do naszej dwójki dołączyć ma jeszcze jedna osoba, Asia, która jest nieformalną jeszcze towarzyszką życia mojego niedawno poznanego partnera górskiego, Krzyśka. W dzień wyjazdu, którym ustalony został poniedziałek, mamy się wszyscy razem spotkać w Żywcu wcześnie rano i stamtąd wyruszyć już jednym samochodem do naszego celu podróży. Do tego momentu właściwie wszystko przebiega zgodnie z planem. Na umówione miejsce obaj docieramy bez żadnych przygód, z jedną tylko małą niespodzianką. Nasz skład powiększył się do kwartetu. Kolejna osoba płci pięknej, Aniela, prywatnie siostra Ani, upiększyła swoją obecnością nasze szeregi. Trójka młodzieży i jeden "dziadzio" wyrusza na podbój Tatr. Tak...tak...dobrze przeczytaliście! Lapikus wyrusza w Tatry. Co prawda te bardziej lajtowe, bo zachodnie, ale na moje rozdziewiczenie w tym rejonie, to całkiem wystarczy. Trochę polskimi, trochę słowackimi drogami z małą przerwą na śniadanie i uzupełnienie zapasów, docieramy na parking w Kirach. Jesteśmy pierwszymi gośćmi, toteż parkingowy wyrasta jak z podziemi lecąc w naszą stronę z pełnym zębów uśmiechem, aby jak najprędzej zainkasować swoje pierwsze w tym dniu zarobione dudki. Zaczynamy od zadbania o swoje pęcherze. Dziewczyny kulturalnie, w służących do tego celu toaletach, a pan Marek, bardziej naturalnie za pobliskimi drzewami. Tak czy owak, wszystkim ulżyło i można było przystąpić do ataku na pierwsze wzniesienie. Nasz pierwszy cel, to Ciemniak. Czerwonym szlakiem powoli, mozolnie, ale miarowo nabieramy wysokości. Krótkie odpoczynki umilamy sobie, na razie jeszcze, niemrawą dyskusją. W końcu dla trzech z nas, to dopiero etap poznawczy. A i różnica jednego pokolenia pomiędzy mną, a pozostałą trójcą, jak się później okazało, była barierą nie dla wszystkich taką łatwa do pokonania. Jednak nic na siłę, wszystko wymaga czasu i cierpliwości. Dla Anieli początki były chyba najtrudniejsze. Miała za sobą nieprzespaną noc i z trudem utrzymywała swoje powieki na wodzy. Zuch dziewczyna, praktycznie w ogóle nie dała tego po sobie poznać i parła do przodu jak lokomotywa. Ten etap szlaku praktycznie niczym szczególnym się nie różnił od moich beskidzkich kretowin. Humory nam dopisywały, atmosfera wyśmienita, to i droga szybko umykała pod butami. Kiedy las nieco przerzedniał, swoje oblicze ukazał nam w całej swojej krasie Kominiarski Wierch. Dumny, wysmukły i szczęśliwy ze swojej samotności. Nareszcie coś odmiennego od znajomych mi widoków. Lekko podekscytowany pstryknąłem pierwsze swoje fotki.
   
Ruszamy dalej. Wyściełana kamieniami ścieżka pnie się do góry małymi zakosami. Las ustępuje miejsca kosodrzewinie, czemu towarzyszy coraz to większa obecność skał w około. Zaczyna się robić coraz ciekawiej. Kiedy zatrzymujemy się na przeciwko Kobylarzowego Źlebu, Krzysiek dokładnie objaśnia nam przebieg naszej trasy zejściowej. Trochę mi skóra ścierpła na karku, na widok tej stromizny. Jak już się jednak nie raz przekonałem, z daleka wszystko wygląda o wiele groźniej, niż jest w rzeczywistości. Z tą nadzieją w sercu, dziarsko ruszam wraz ze swoimi towarzyszami ku naszemu przeznaczeniu.
   
Robi się coraz zimniej. Bardzo mocny w porywach północny wiatr, skutecznie mrozi moje skore do przemarzania dłonie. Uszy też dają pierwsze oznaki niezadowolenia z panujących warunków atmosferycznych. Wytrzymujemy jednak te przeciwności i docieramy na szczyt Ciemniaka. Tutaj już nie ma żartów. Prognozowana temperatura na tej wysokości miała wynosić około zera stopni, ale hulający wciąż wiatr skutecznie obniżał jej odczuwalność. Wywlekliśmy z plecaka wszystkie ciuszki i zapatulili na siebie chroniąc nasze osobiste ciepełko przed oddaniem naturze. Ja swoją łysą głowę zabezpieczyłem nawet podwójnie, co musiało wywołać niejeden uśmiech. Zresztą, komizm mojego wyglądu możecie sami ocenić na zdjęciach. Tak to już jest, kiedy nie ma się już swojej naturalnej izolacji termicznej. Nikt z nas jednak specjalnie nie narzekał, choć pogoda była zmiennie madziorna. Czasami jakiemuś zabłąkanemu promykowi słońca udało przedrzeć się przez szczelną gardę chmur, oświetlając któreś z otaczających nas zboczy. Wtedy robiło się naprawdę przyjemnie i na duszy i na ciele. Ta sielanka potrafiła się jednak w mgnieniu oka zamienić w zadziorne i niczym nie skrępowane wiatrzysko, które w porywach chłościło nasze twarze drobnymi kryształkami śniegu. Było to jednak zjawisko epizodyczne i szybko przechodzące w niepamięć. W takich oto okolicznościach dotarliśmy na najwyższy dzisiaj szczyt, Krzesanice. Jak przystało na takie osiągnięcie, trzeba go było "oblać". Nieśmiało zaproponowałem po browarku, ale ze względu na jego temperaturę, tylko ja z Krzyśkiem żeśmy się skusili. Dziewczyny odłożyły to na później, przy bardziej sprzyjających warunkach. Z naszymi napojami w dłoniach, bo tempo ich spożywania było, co tu dużo mówić, dość umiarkowane, pojawiliśmy się na trzeciej części Czerwonych Wierchów - Małołączniaku. Tym razem aura nam dopisała i odsłoniła nieco wizerunki najwyższych szczytów polskich Taterek. Krzysztof takie momenty wykorzystuje bezlitośnie, nie dając wytchnąć migawce swojego aparatu. Przynajmniej jemu coś z tego wyjdzie - żywię taką nadzieję. Mój kompakcik "nie tylko dla idiotów" nie nadaje się do robienia zdjęć w takich warunkach.
                                           
Wszystko dobre szybko się jednak kończy i czas zacząć schodzenie. Po drodze pięknie prezentuje się nam Giewont, na który nawet mieliśmy ochotę, ale nie byliśmy pewni, czy aby nie przesadzimy z tym pomysłem. Czekała nas jeszcze długa droga do domu, a nasza piękniejsza część załogi mocno już zmarzła. Tak więc, zostawiając ten obowiązkowy punkt programu każdego szanującego się turysty na inny termin, zaczynamy schodzenie.
   
Całkiem fajnie i szybko, aż do momentu, kiedy trawiaste zbocze zamieniło się w usianą kamieniami o sporym nachyleniu ścieżkę. Osobiście nie przepadam za schodzeniem, a ten fragment w szczególności niechlubnie zapisał się na karcie historii moich stawów kolanowych. Najlepsze jednak przed nami. Króciutki fragment z żelastwem do pomocy, podnosi mi lekko poziom adrenaliny. Nie ma się co dziwić, to mój pierwszy. Nad wyraz ostrożnie i bardzo niezgrabnie pokonuję tą przeszkodę.
   
Jak się okazuje, techniki są absolutnie dowolne. Aniela zalicza coś w rodzaju kontrolowanego dupozjazdu, ale za to w odróżnieniu do mnie, z wielką gracją i swobodą. Krzysiek jest klasą samą w sobie, frunie po łańcuchu jakby przyciąganie ziemskie w ogóle nie istniało. I tym oto sposobem pozostała nam już tylko do pokonania Dolina Miętusia. Całą stawkę prowadziła Asia. Drobna to to taka chudzina, a gnała przez las tak, że o mało nie wyzionąłem ducha. Żadnej litości dla starszyzny. Z wielką ulgą przywitałem ławeczkę na Przysłopie Miętusim. Rozłożyłem się na niej jak basza turecki i uroczyście oświadczyłem, że się stąd nie ruszam. Słoneczko mile przygrzewało, a nóżki były już deczko obolałe. Nie ma jednak litości na tym świecie. Ledwom wyrównał oddech, a tu już zakomenderowali dalszy marsz. Ostatnie spojrzenia na nasze dzisiejsze "zdobycze" i wchodzimy w las.
           
Wzdłuż strumyczka, szeroką ścieżką, w jesienny krajobrazie docieramy na nasz parking. Szybki załadunek sprzętu i ruszamy. Po drodze jeszcze przepyszny żurek z bogatą wkładką i kierunek dom.

Z całą pewnością, ta moja pierwsza dorosła wycieczka w Tatry na stałe już wryje się w czeluści mojej pamięci i pozostanie tam już na wieki wieków. Bardzo serdecznie chciałbym podziękować głównemu organizatorowi tej wycieczki, Krzyśkowi, znanemu na Forum jako "wiacha", który nie zrażając się moimi lękami, uwierzył we mnie i zdołał mnie przekonać do podjęcia tej niezwykle ważnej dla mnie próby. Te same podziękowania ślę do Asi i Anieli, które swoimi młodzieńczymi zrywami dopingowały mnie do dalszego wysiłku i wniosły swą obecnością wiele ciepła i radości. Mam nadzieję, że do zobaczenia!



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!

Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-10-2009 10:42 AM przez lapikus.

06-10-2009 10:14 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #2
RE: Integracje czas zacząć.

O! Grupa Żywiecka (a może jakaś inna?) rośnie w siłę w czynie górskim! Smile
Gratulacje Marku przełamania się do Taterek! Widzę, że robiliście trasę jak my, tylko w odwrotnym kierunku. Pogoda już późno jesienna. Ale mordki zadowolone i o to chodzi!


Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2009 11:17 PM przez Mallaidh.

06-10-2009 10:31 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #3
RE: Integracje czas zacząć.

Gratuluję Wszystkim Uczestnikom wycieczki ! Smile

lapikus napisał(a):
jeden "dziadzio" wyrusza na podbój Tatr. Tak...tak...dobrze przeczytaliście! Lapikus wyrusza w Tatry zachodnie, ale na moje rozdziewiczenie w tym rejonie, to całkiem wystarczy.


a) tak to jest-jak się za mało kaski weźmie ze sobą do Zakopa-przecie to kurort... Huh
b)Brawurowo napisane-przeczytałem z wypiekami na twarzy Shy .
Ten pierwszy raz zawsze jest jedyny, niezapomniany, niepowtarzalny !
Życzę następnych wizyt tatrzańskich i Smile



06-10-2009 10:35 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
magda.s.77
Brak aktywacji konta


Post: #4
RE: Integracje czas zacząć.

Marku, literki bardzo Cię lubią Smile Masz zmysł do twórczości pisarskiej ok
I jak się "dziadziowi" podoba na skałach? Prawda, że jest różnica w stosunku do Twoich gór? Nikt nie mówi, lepiej czy gorzej, po prostu inaczej...
Widzę pierwsze oznaki zimy na zjęciach Smile Rok temu w październiku, można było rozbierać się do rosołu. A tu czapy, rękawice...
Kiedy kolejne podboje tatrzańskie?


06-10-2009 11:03 PM
Zacytuj ten post w odpowiedzi
lapikus

*****


Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #5
RE: Integracje czas zacząć.

Mallaidh napisał(a):
O! Grupa Żywiecka rośnie w siłę w czynie górskim! Smile
Gratulacje Marku przełamania się do Taterek! Widzę, że robiliście trasę jak my, tylko w odwrotnym kierunku. Pogoda już późno jesienna. Ale mordki zadowolone i o to chodzi!


Maćku, tak gwoli ścisłości, to nikt z nas nie pochodzi z Żywca. Tam wyznaczony mieliśmy tylko punkt zborny. Ja dojechałem z Cieszyna, a pozostała część ekipy z okolic Bielska. Tak poza tym, reszta się zgadza.



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
06-10-2009 11:03 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lapikus

*****


Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #6
RE: Integracje czas zacząć.

magda.d.77 napisał(a):
Marku, literki bardzo Cię lubią Smile Masz zmysł do twórczości pisarskiej ok

Nie jestem tylko pewien, czy z wzajemnością, ale trudna rada, jakoś trzeba je klecić.

magda.d.77 napisał(a):
I jak się "dziadziowi" podoba na skałach? Prawda, że jest różnica w stosunku do Twoich gór? Nikt nie mówi, lepiej czy gorzej, po prostu inaczej...


Dziadzio być bardzo zadowolony z nowych odkryć. Skałki są całkiem przystępne i istnieje duże prawdopodobieństwo, że nawet je polubię.

magda.d.77 napisał(a):
Widzę pierwsze oznaki zimy na zjęciach Smile Rok temu w październiku, można było rozbierać się do rosołu. A tu czapy, rękawice...
Kiedy kolejne podboje tatrzańskie?


Trochę szczątkowego śniegu zalegało nawet w niewielkich zagłębieniach, prawdopodobnie był pozostałością nocnych opadów. Były momenty, kiedy naprawdę żeśmy wymarzli. Kolejne podboje? Kiedy tylko znów ktoś zechce staruszka przygarnąć!



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
06-10-2009 11:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #7
RE: Integracje czas zacząć.

Już mi się mylą te grupyShy Poddaję się blink


Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2009 11:18 PM przez Mallaidh.

06-10-2009 11:17 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #8
RE: Integracje czas zacząć.

No Lapikusie, no to wpadłeś brachu. Teraz będziesz chciał coraz więcej. Miałeś zostać przy Beskidkach.
Fajnie się czytało i mile wspominać miejsce, gdzie przed tygodniem ja fruwałem ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
07-10-2009 05:41 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Łukasz

*****


Postów: 6,463
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #9
RE: Integracje czas zacząć.

lapikus napisał(a):
Po drodze pięknie prezentuje się nam Giewont, na który nawet mieliśmy ochotę, ale nie byliśmy pewni, czy aby nie przesadzimy z tym pomysłem.
Zdecydowanie byście przesadzili. Na to coś nie ma sensu wchodzić. Tatry byś sobie obrzydził na wieki.

Maćku, tak gwoli ścisłości, to nikt z nas nie pochodzi z Żywca. Tam wyznaczony mieliśmy tylko punkt zborny.
To tak jak w pieśni religijnej: "A miejscem spotkania będzie Żywiec" Wink


Marek to teraz gdzie ? Hala Gąsienicowa ?



"I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku"
07-10-2009 06:23 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #10
RE: Integracje czas zacząć.

Marku no to teraz Ci się zacznie. Dobrze że zacząłeś tę tatrzańską przygodę. Tak trzymać ok

A kiedy byliście na tych Czerwonych? Jak w sobotę to może się gdzieś minęliśmy Smile



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
07-10-2009 06:30 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #11
RE: Integracje czas zacząć.

A dlaczego chlejesz piwo na szlaku, nie wiesz, że trzeźwość to podstawa GSwiatowej turystyki?


07-10-2009 07:16 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
*****


Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status: Offline
Post: #12
RE: Integracje czas zacząć.

oooo Lapikusie, Twój pierwszy raz w TatrachWink
gratki, trasa fajna, aczkolwiek my ją spacjalnei w drugą stronę robiliśmy bo podejście czerwonym nużące strasznie
gratkiSmile


07-10-2009 07:29 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Tenshi

*****


Postów: 1,397
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2009
Status: Offline
Post: #13
RE: Integracje czas zacząć.

Marku, Twoja forma pisarska sama w sobie jest niezwykła Shy A okraszone nią Tatry są jeszcze piękniejsze!

Czekam na kolejne relacje ...


07-10-2009 09:19 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sokół
Brak aktywacji konta


Post: #14
RE: Integracje czas zacząć.

Marku, debiut bardzo dobry. Jakbyś chciał kiedyś powtórzyć wyskok, wal na PW.


07-10-2009 01:26 PM
Zacytuj ten post w odpowiedzi
lapikus

*****


Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #15
RE: Integracje czas zacząć.

Łukasz napisał(a):
Marek to teraz gdzie ? Hala Gąsienicowa ?


Cha, sam bym to chciał wiedzieć. Kierując się jednak logiką i zdrowym rozsądkiem, wypadło by na okolice Gąsienicowej. Grześ, Rakoń i Wołowiec, to przecież elementarz dla początkujących.



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!

Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-10-2009 05:40 PM przez lapikus.

07-10-2009 05:39 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: