Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (60): « Pierwsza < Poprzednia 45 46 47 48 [49] 50 51 52 53 Następna > Ostatnia »
Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Autor Wiadomość
Zoe

*****


Postów: 837
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2008
Status: Offline
Post: #721
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Niestety kilka godzin później wszystko przykryły chmury i zaczęło sypać. I tak już sypało przez następne 3 dni Smile


13-02-2009 05:43 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #722
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

A w radiu mówili, że w Taterkach sypie cały dzień uhm I potem komu tu wierzyć Sad



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
13-02-2009 05:45 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Zoe

*****


Postów: 837
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2008
Status: Offline
Post: #723
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Stasiu te zdjęcia są z wtorku. Później faktycznie mocno sypało. Smile


13-02-2009 05:48 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #724
[split] Wieści z gór

Witajcie! No i wróciliśmy z Taterek Smile

Oj ale zasypało nasze Tatry. Myślę, że tyle śniegu to w życiu nie widziałem. Z kursów myślę, że zadowoleni, choć nie wszystko dało się zrobić, nie wszędzie pójść. No ale jak przyjechaliśmy w środę rano i zaczęło sypać to przerwało dopiero w niedzielę wieczór. Dzisiaj (poniedziałek) rano wyjrzało słońce ale tylko na chwilę i znowu opady. Torowanie w śniegu po nawet półtora metra (świeżego) pozostanie na długo w mojej pamięci Big Grin

Foty wrzuci Dziencioł - ja prawie że nie mam nic na swoim aparacie. A dziś Skrajna Turnia - jak na panujące warunki to i tak sukces. No i spod Kasprowego uciekliśmy ekipie telewizyjnej, pewnie by wypytywali gdzie idziemy przy czwórce lawinowej Big Grin



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
16-02-2009 11:37 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
margit
Putinowa
*****


Postów: 1,217
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #725
RE: Wieści z gór

czekamy z niecierpliwością Smile



I feel every mountain
I hear every tree
I know every ocean
I taste every sea (...)
17-02-2009 06:12 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #726
RE: Wieści z gór

margit napisał(a):
czekamy z niecierpliwością Smile


Oooooo tak, chcemy zobaczyć te zaspy ok



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
17-02-2009 08:59 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Agnieszka.S
Aga
*****


Postów: 1,959
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2007
Status: Offline
Post: #727
RE: Wieści z gór

Dziencioł-gdzie jesteś z tymi fotami, haloooo!!!Smile



"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
17-02-2009 02:56 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
*****


Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status: Offline
Post: #728
RE: Wieści z gór

Oj śniegu jest baaardzo dużo,niestety też nie mam zbyt wiele zdjęć,trzeba je dopiero skompletować od pozostałych kursantówSmile
Tak na szybkości parę fotekSmile




Załączone pliki Miniatury
               

"Góry są wyzwaniem, prowokują istotę ludzką do wysiłku, do przezwyciężania samych siebie." J.P.II
17-02-2009 04:14 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #729
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

"Beskidy w Święto Za...sypanych"


Na sobotę wypadły walentynki. Z okien kwiaciarni już od rana czerwonym okiem spoglądają kokardkami przyodziane róże, kontrastując z bielą śniegu na chodnikach. Jednak tego dnia spotykam się z gosia3kiem na pekaesie dzierżąc w dłoni nie uroczy bukiet kwiatów, ale kijki trekingowe i plecak...Cóż, tego się już chyba nie da wyleczyć...blink

Ruszamy w kierunku Szczawnicy, skąd mamy zamiar udać się na nocleg w schronisku na Przehybie. Z dworca ruszamy na żółty szlak zastanawiając się, czy jeszcze ktoś wyrwie się z nami w góry i czy szlak będzie przetarty. Spotkani jednak po drodze ludzie nie wyglądali na górołazów, ba, obdarzali nas raczej zdziwionymi spojrzeniami, gdy wznosiliśmy się ku zachmurzonym stokom Bryjarki (677m). Do schroniska na Bereśniku (843m) mieliśmy około godziny, jednak ja jeszcze w autobusie uparłem się, by skrócić ten odcinek biegnącą na kreskę drogą gospodarczą. Tak też uczyniliśmy i jakież było nasze zdziwienie, przeradzające się dość szybko we wkurzenie, gdy ładnie przetarta ścieżka skończyła się w szczerym polu na zupełnie nieznanym nam wzgórzu.
- Ups - Shy? skomentowałem wtopę rozglądając się po okolicy, jednak żaden z ukazujących w oddali budynków nie wyglądał mi na schronisko. Devil
-Pięknie, rumakuj dalej!- pokey? skwitował to niezbyt pocieszony gosia3ek również próbując przedrzeć się wzrokiem przez zamieć. Na szczęście po chwili Gosia ustaliła, który budynek po drugiej stronie doliny może być naszym pierwszym celem i ruszyliśmy trawersem przez śniegi polan i lasów. Kilkanaście minut, przekleństw i litrów potu później stanęliśmy przed bacówką.
Szlak do niej może nie był super przetarty, ale jednak to nie taki hardcore jaki właśnie zafundowałem nam z rana. Po wysiłku włożonym w przedostanie się do schroniska trzeba było zregenerować siły, więc przerwa śniadaniowa potrwała aż do południa. W tym czasie nadeszło sporo ludzi, głównie wczasowiczów ze Szczawnicy.Scary Ustąpiliśmy im miejsca i ruszyliśmy dalej na żółty szlak ku Dzwonkówce ciesząc się, że wreszcie pójdziemy po przetartym. Nic bardziej mylnego, jak się okazało tuż za schroniskiem, nikomu nie chciało się wyśbiucić zeń nosa i cały świeży śnieg mieliśmy do swojej dyspozycji. Wyrwał się więc przodem gosia3ek, jako że ja byłem jeszcze nieco zmęczony porannym przecieraniem. Po kolana w śniegu, ale szło by się całkiem przyjemnie gdyby nie fakt, że za cholerę nie mogłem się pozbyć uczucia zmęczenia i w końcu poprosiłem Gosię o "czas dla drużyny".unsure
Wolnym tempem, dłużącym się nieco szlakiem dotarliśmy na Dzwonkówkę (990m). Tam tylko ślad jednego narciarza, a poza tym niczym nie skażony ocean bieli. Odpoczywamy, jednak martwi nas tempo pokonywania drogi. Idziemy wolno, wolniej niż moglibyśmy przypuszczać. Szlakowskaz wskazuje 2.30 na Przehybę, a jest już po drugiej. Decydujemy się jednak iść dalej, po cichu licząc, że gdzieś uda nam się przyśpieszyć. Schodzimy na Przełęcz Przysłop (832m), gdzie zakopane w śniegu stoi kilka domostw. Jak ci ludzie tam teraz egzystują to ja nie wiem - respectok. Tylko przy domach kawałek odmieciony, reszta drogi przykryta nawet metrem śniegu. Dochodzimy do momentu, gdzie szlak biegnie typowym jarem wśród pól. Przejść da się tylko po jego ramieniu, próba wejścia na szlak kończy się zapadnięciem po pachyunsure. Jednak w końcu musimy przeprawić się na drugą stronę, co czynimy przekopując się rękami przez sięgająca nam szyi zaspę. Takie atrakcje spotykamy jeszcze kilka razy, przy następnych po prostu fikołkując na drugą stronę. Przed nami ostatni etap wycieczki, wejście na Skałkę (1163m). Odcinek, który w lecie jest czystą formalnością stanowi teraz drogę przez mękę. Nawiany śnieg tworzy na szlaku zaspy w kształcie fal oceanu, filuternie wygięte i zapraszające do zabawy. Tyle, że czujemy jak z każdym krokiem tracimy siły. Zaczyna robić się nieciekawieScary. Nad Skałką rozsiadła się gęsta chmura, pada śnieg, zrywa się wiatr, a my wciąż szturmujemy na zmianę. Mijamy kolejne zakręty, polany, a tu wciąż nic. W końcu szczyt witamy okrzykami radości, wiemy, że stąd do schroniska jeszcze około kilometra, zaczynamy nawet dla zabawy odliczać kroki. 2000, 1700, 1500, zapada zmrok, zaczyna się zamieć, na jednej z polan widoczność spada do kilku metrów - gubimy szlak. Szukamy znaków na drzewach zgarniając z nich śnieg jednak na próżno. Sprawdzamy jeden wariant, ale za bardzo sprowadza nas w dół. Wracamy na polanę i kierujemy się do drugiego końca. Jest znak, już na prawdę nie daleko, ale idziemy na autopilocie. Krok po kroku i nawet nie wyciągam czołówki, bo widać światła przekaźnika tv. Wypadamy z zasp na drogę dojazdową.clap Jest trochę odgarnięta. Tak dziwnie znów poczuć własne nogi, jakby ktoś zdjął z nich kilku kilogramowe ciężarki. Po paru minutach dopadamy drzwi pustego schroniska, by osunąć się w ciepły sen i Piwko Wyszliśmy po 10, a jest około 18 - 7 godzin rycia w śniegu zebrało swoje żniwo...

Nazajutrz, około 11 na szczyt dociera mieciur na swoich kochanych biegówkach. Razem z nim zejdziemy już drogą do Gabonia. W miejscu gdzie spod schroniska zaczyna się dalszy szlak ku Radziejowej leży po prostu metrowa kupa śniegu. Dziękujemy, atrakcji dnia wczorajszego mamy dość. Gdy wychodzimy z jadalni, dochodzi całkiem sporo osób na biegówkach. Wszyscy drogą z Gabonia. W dole pojawia się słonko, schodzimy spokojnie po śladach pędzącego przed nami na deskach mieciura. Do następnego razu! Dance


Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-02-2009 08:57 PM przez Mallaidh.

17-02-2009 08:50 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #730
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Bardzo sympatycznie to wszystko opisałeś, pozdrawiam serdecznie.


17-02-2009 09:01 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #731
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Kilka zdjęć spod schroniska:

                               


17-02-2009 09:05 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #732
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Fajnie. ok Jeno nie wiedziałem, że Gasia i Mallaidh są masochistycznie nastawieni Toungue Jednak w schronisku wieczorem musiała być wyśmienita atmosfera. Albo jednak naszych Eskimosów zmógł ten śnieg i padli trupem na pryczę.



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-02-2009 09:11 PM przez Stasiu.

17-02-2009 09:07 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #733
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Mallaidh bajeczka Smile i ta zima ...co za bajka Smile



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
17-02-2009 09:09 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #734
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Stasiu napisał(a):
Fajnie. ok Jeno nie wiedziałem, że Gasia i Mallaidh są masochistycznie nastawieni Toungue


Ależ skąd takie wnioski, Stasiu? Toungue

Stasiu napisał(a):
Jednak w schronisku wieczorem musiała być wyśmienita atmosfera. Albo jednak naszych Eskimosów zmógł ten śnieg i padli trupem na pryczę.

Szczerze - dopiero po pół godzinie leżenia plackiem zwlekłem się do jadalni...
Schronisko było puste (nie licząc chyba jednej pary i kolesia ruszającego na nocne wyjście na Radziejową), pani gospodarz wyglądała na nieco zdziwioną naszą obecnością o tak pięknej porzeRolleyes

Dzięki za komentarze Rolleyes

I jeszcze kilka fot by gosia3ek:
                   


Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-02-2009 09:22 PM przez Mallaidh.

17-02-2009 09:16 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
mieciur
- - user - -
*****


Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status: Offline
Post: #735
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Maciek piknie to opisałes, ale tak jakbym już wczesniej słyszał tą opowieść Smile No i rzeczywiscie nawet na drugi dzień widac było po Was że zima dała Wam popalić. Ze swojej strony dodam, że w niedziele moje wyjście na Przechybe nieco się przedłużyło - też miałem nieprzetarty szlak ale na nartach to już inna bajka...


17-02-2009 10:10 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: