Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Planowane wyprawy, wieści z gór, relacje tematyczne (/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Temat: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami (/showthread.php?tid=836)


Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 09-11-2007 02:01 PM

Skończyła się górska jesień, zaczynają się miesiące zimowe. Dla jednych jest to czas przerwy w górskich wycieczkach, dla innych to właśnie teraz rozpoczyna się okres najbardziej niezapomnianych wrażeń z górskich szlaków.

Poprzedni wątek "Górska jesień" przeszedł do historii, a do założenia obecnego skłonił mnie krótki artykuł:
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,4657096.html?skad=rss

Życzę wszystkim zimowym górołazom jak najlepszych i przede wszystkim bezpiecznych wrażeń, a później jeszcze lepszych relacji i zdjęć zamieszczanych tutaj, właśnie w tym wątku dla wszystkich Forumowiczów GŚ Wink

Pozdrawiam Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 09-11-2007 08:54 PM

Bardzo ładny topic, trzeba przyznać, tzn nazwa Smile czekamy na pierwszego realizatora zimowych eskapad Wink ...


...a pamiętacie to Smile

[attachment=6455][attachment=6456][attachment=6457]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 10-11-2007 09:35 PM

Sylwester napisał(a):
Na sobotę zaplanowaliśmy Beskid Śląski /punkt kontaktowy i nocleg w Wiśle/, w planie Barania Góra, co więcej zobaczy się na miejscu ... jest kto może zainteresowany spotkaniem z ludźmi z Karkonoszy?

Spotkanie z Karkonoskimi Góralami odbyło się i było bardzo udane. Spotkaliśmy się w sumie w czwórkę: Sylwester, jego żona Gosia, tomtur i ja. Humory dopisały, beskidzka zima również stanęła na wysokości zadania, a o szczegółach mam nadzieję przeczytacie wkrótce.
Kilka fotek na dobry początek:
[attachment=6461][attachment=6462][attachment=6464][attachment=6465][attachment=6466]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 11-11-2007 12:52 PM

Jak już obiecałem wcześniej, przedstawiam relacje z mojego pierwszego w tym roku, naprawdę zimowego wypadu w góry (nie licząc opadów wrześniowych w Tatrach podczas mojego pobytu, o którym już pisałem).
Wyjazd ten nie był jakoś specjalnie planowany, miałem ochotę się wybrać w górki ale nie wiedziałem jeszcze dokładnie kiedy, po dłuższym zastanowieniu, czyt. jeden wieczór i poparciu tej decyzji przez „naszego” Pedro, za co jestem mu teraz bardzo wdzięczny (kłaniam się niskoSmile), zapadła decyzja.
Budzik został nastawiony na 5:30 ale i tak nie był potrzebny. Byłem tak przejęty nasłuchiwaniem czy przestało padać, że i tak mało spałem. Niestety całą noc słyszałem krople deszczu spadające na mój parapet. Nadeszła pora wstać. Wyglądam przez okno, okazuje się ,że gwiazdy nieśmiało się przedzierają przez chmury, pojawiła się nadzieja. Zostało jeszcze zrobić gorącą herbatkę do termosu, spakować plecak i ruszam na dworzec PKS. Po drodze, jak zresztą zawsze, kupuje jeszcze bułeczki w piekarni, które posłużą mi dzisiaj jako obiad wraz z konserwąSmile.
Pogoda się poprawia, już wyjeżdżając z Krakowa świeci pięknie słoneczko. Autobus jest pełen turystów, którzy jadą do Zakopanego. Oddalając się coraz bardziej od Krakowa pojawia się coraz więcej śniegu, najpierw będąc na szczytach otaczających Myślenice, potem pojawia się już na poboczu drogi. Po dotarciu do Nowego Targu pogoda się nieco pogarsza, zaczyna padać mokry śnieg co wraz z wiatrem stanowi średnią przyjemność. Chodniki w mieście są pełne błota pośniegowego. Po zasięgnięciu informacji u miejscowych, a także wywiadu dzień wcześniej decyduje się jednak na skorzystanie z linii miejskiej nr 2, aby jak najszybciej się dostać do Kowańca. W dość szybki sposób znajduje się na początku szlaku. Pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie; dopiero co padał śnieg, teraz znów świeci słońce. Pozostało mi jeszcze przejść kawałek asfaltowej drogi pośród miejscowych domów aby dostać się na ten właściwy szlak (tj. taki, na którym nie ma asfaltuSmile).
Świeży śnieg na drzewach wraz ze słońcem tworzą piękną kombinacje. Szlak jest pusty. Przez dłuższy czas idę sam, dopiero po jakimś czasie spotykam idącą w tym samym kierunku parę, która odpoczywa na polanie, wymijam ich. Teraz ze śladów wynika, że wcześniej szło tędy max dwoje ludzi(szkoda, że to nie ja jestem pierwszy). Pięknie wyglądają wszystkie chatki, które znajdują się na kolejnych polanach. W miarę wspinania się do góry zaczyna być coraz więcej śniegu, a z północy nadchodzą kolejne chmury zwiastujące opady. Widoczność nie jest dzisiaj zbyt dobra, tylko chwilami widać część podhala, o widoku Tatr jak na razie można zapomnieć. Zaczyna prószyć, potem sypać, aż do momentu gdy widoczność spada do 200m. Trzeba dobrze pilnować zegarka aby nie stracić zbyt dużo czasu na podejście. Wychodząc z lasu na Polanę Waksmundzką śnieg chyba pada najmocniej, trzeba się dokładnie wpatrywać w przebieg szlaku bo ślady poprzedników znikły. Z widoków nici, może podczas powrotu się coś poprawi...Czas jest dobry, idę dalej. Opady powoli ustępują. Szlak jest zasypany, a pod warstwą świeżego śniegu płynie woda i jest błotko, które w pewnych miejscach tworzą dość znaczne kałuże, łatwo trafić w taką niespodziankę, stuptuty się przydają.
Na szlaku pusto i cicho, świetnie, można odpocząć od zgiełku. Dochodząc do polany Wisielakówka gdzie łączą się szlaki spotykam kilkunasto osobową grupę, która schodzi z Turbacza do Łopusznej.
Już niedaleko, widoczność się trochę poprawiła, chmury szybko przepływają nisko nad moją głową. Pięknie teraz wyglądają te drzewa.
Szlak staje się wąską ścieżką wydeptaną przez wspomnianą grupę. W oddali wśród drzew ukazuje się schronisko, idealnie, jestem na czas, nie mam żadnego opóźnienia. Robię kilka fotek, wchodzę do środka gdzie siedzą dwie pary, jednak po chwili wychodzą ze schroniska, zostaję sam.
Wyciągam swój obiadekSmile, herbatkę i konsumuje. Przy okazji pomagam Panią w schronisku przestawić stoły na jadalni. Po obiedzie oczywiście nie może zabraknąć kawki, wypijam ją wpatrując się w okno, gdzie pojawiają się niewyraźne kontury Tatr. Wychodzę na zewnątrz aby lepiej się przyjrzeć, obchodzę zasypane schronisko dookoła, śnieg jest nie rozdeptany, świeżutki. Jeszcze parę fotek i czas wracać.
Schodząc dopadają mnie kolejne, tym razem intensywniejsze opady, dochodząc do Waksmundzkiej już wiem, że jednak widoki z niej nie są mi pisaneSmile. Miejscami jest dużo nadmuchanego śniegu, z dwa razy zapadam się do polowy ud. Jest silny wiatr; trzeba jak najszybciej wejść do lasu. Dalsza część drogi mija już spokojnie choć sypać nie przestaje, mijam kilka osób. Dość szybko znajduje się na końcu szlaku, tam gdzie zaczyna się asfalt. Pojawia się myśl, że może za wcześnie ale cóż...Idę dalej; jeszcze tylko 40 min drogą na dworzec, gdzie górska przygoda się kończy( do następnego razuSmile).


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 11-11-2007 12:55 PM

Fotki postaram się jak najszybciej zamieścić.
Pozdrowienia.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 11-11-2007 01:16 PM

Fajnie się czytało dziencioł, czekam na zdjęcia Smile
Pewnie się powtarzam, ale zazdroszczę Tym co mogą tak szybko dojechać na jeden dzień w góry...

ad. post3 - Paweł ustalcie szybko kto ma pisać relację bo siem nie mogę doczekać Wink
pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 11-11-2007 01:31 PM

Gratuluję tego pierwszego zimowego .I życzę więcej widoków w następnych wyprawach .Powodzenia.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 11-11-2007 01:41 PM

Oto kilka (zaśnieżonychBig Grin) fotek. Jakość jest średnia bo nie udało mi się zorganizować lepszego aparatu.
Dziękuje Spoko. Mam nadzieje,ze następnym razem zobaczę coś więcejSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 11-11-2007 02:27 PM

dzienciol313 napisał(a):
Oto kilka (zaśnieżonychBig Grin) fotek. Jakość jest średnia bo nie udało mi się zorganizować lepszego aparatu.
...

Zdjęcia średnie czy nie, ale za to klimatyczne Wink ahh jak ta zima przyciąga...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 11-11-2007 02:27 PM

Oj, przyciąga i to bardzoSmile Jeszcze taki świeży zmrożony śnieg, klimat naprawdę świetny.
P.s. Data na zdjęciach nie jest prawdziwa,był rozbrojony z karty i baterii, a jakoś potem nie było kiedy ustawićBig Grin:D


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - bios - 11-11-2007 05:16 PM

@dzienciol313: ładna ta ostatnia fotka Smile.
szkoda, że nie podszedłeś kilka kroków do przodu, przed ten zielony złożony parasol Smile.
Ta czerwona rura z literą H tez do wykadrowania, no i ta dziwna data.
Pozdrawiam Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 11-11-2007 08:25 PM

"Śląska zima".
W poprzednim tygodniu z różnych przyczyn nie udało mi się wyjść na weekendowy szlak, postanowiłem więc w ramach rekompensaty zrealizować niekarkonoską imprezę, by zadośćuczynić tęsknocie za śnieżnym szlakiem. Sprawa szybko ukierunkowała się w stronę Beskidów, bo zachęta Tomtura i podszept Paaula zrobił w mojej głowie co trzeba ...
Teraz do rzeczy: dojechaliśmy z Małgosią nocnym autobusem do zimnych Katowic, gdzie dołączyliśmy do Tomtura i Paaula, w trakcie jazdy na południe ostatecznie ustaliliśmy /scedowaliśmy decyzję na Tomka Smile/ że tym razem zobaczymy jak smakuje szlak w Beskidzie Żywieckim. Dojechaliśmy do Żabnicy, samochód pozostał przy ostatnim na szlaku sklepie /prawie jak w Wołosatem/ i wyskoczyliśmy na ... śnieg, ech czekałem całe lato i wreszcie się doczekałem ... Wyekwipowani jak należy i wyposażeni we wszystko co potrzeba ruszyliśmy za czarnymi znakami w stronę schroniska na Hali Boraczej, szlak zaśnieżony, śnieg suchy, świeżo-spadły, szło się akuratnie, szybko i sprawnie, doczekałem się zimy, doczekałem się śniegu, tym bardziej, że zakładałem szlak Smile, albo jak kto woli "zmieniłem się w ratrak". Na Hali Boraczej toast należny należnym trunkiem, trochę czegoś tam na wzmocnienie i szlakiem czarnym w stronę Redykalnego Wierchu, pod schroniskiem minęła nas grupa młodzieży, tak z 30 osób, ale na szczęście poszli oni dołem /zielonym/ w stronę Hali Liptowskiej. Od tego miejsca - rozgałęzienia szlaków poczułem, że w Beskidzie jest już zima, słońce zaszło, powietrze się wyostrzyło, niebo na południowym zachodzie okraszone chmurami przybrało barwę ciemnej szarości, a szlak pokazał się dziewiczo nieskalany czyjąkolwiek obecnością. Na Redykalny Wierch nie weszliśmy, bo szlak poprowadził bardziej z południa, a na eksplorację pozaszlakowego lasu niespecjalnie był czas, tym bardziej, że bez rakiet przy coraz głębszym śniegu i krótkim już dniu nie mieli byśmy możliwości dojść tam gdzie założyliśmy ...ulepiliśmy za to bałwana /dla Majki/ na Boraczym Wierchu. Tu kilka słów o uczestnikach: Tomtur - duży facet, który serce śląskie ma na wierzchu, zaraża pasją górołaza i niewątpliwie wszędzie w Beskidach jest "u siebie", Paweł - miły i bardzo sympatyczny gość, który jeszcze bardziej niż ja cieszył się z głębokiego śniegu Smile i z którym nie straszne zasypane góry, o Małgosi nie napiszę, bo to po prostu moja żona, a ja to po prostu ja, kto mnie poznał ten już wie Toungue.
Z podanego miejsca żółtym przez Halę Gawłowską /pzdr. dla Biosa/ i Bieguńską głębokim /70-80 cm/ śniegiem doszliśmy na zasypaną Hale Liptowską, tu nurek do schroniska i dalej na Halę Rysiankę, gdzie zabytowaliśmy należnie i trochę wzmocniliśmy się i jadłem i napitkiem. Z Rysianki już łatwo, bo wydeptaną przez wcześniej opisaną grupę ścieżką szlakiem zielonym do miejsca parkowania - pod Skałkę i powrót do Jastrzębia. Biękne są Beskidy, inne trochę niz Karkonosze, ale przecież równie piękne, a tym bardziej piękne zimą, nie zobaczyłem ich za wiele, ale czyż nie o to chodzi by mieć powód do powrotu?
Co działo się w Jastrzębiu nie napiszę Toungue, chcę tylko w imieniu swoim i Małgosi podziękować i Bożenie i Tomkowi za gościnę i życzyć sobie, by kontynuum nastąpiło jak najrychlej.
Dziękuję za tą imprezę, dziękuję za te Beskidy, pozdrawiam i do ... następnego razu.
ps. Górny Śląsk jest ok i gdyby nie to, że już mam swoje miejsce na ziemi, to kto wie... bo dobrze mieszkać między Takimi ludźmi.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 11-11-2007 08:40 PM

Wiem,że nie jestem najlepszym fotografem ale dla mnie to ma być pamiątka,zresztą z czasem dojdę do wprawy,mam taka nadziejeBig Grin
A ta lepsza?ToungueBig Grin
Już wspominałem,że aparat który miałem nie miał nawet optycznego zbliżenia,tylko cyfrowe,a data jest moim niedopatrzeniem, po prostu nie wyłączyłem tego w menu:/
Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 11-11-2007 09:11 PM

zdjecia do "ślaska zima'


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 11-11-2007 09:23 PM

alez mieliscie fajnie - tyyyyle sniegu Big Grin i towarzycho doborowe Smile

http://gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=6524 <- hehe, jaka czerwona "brygada RR" Wink

Pozdrowienia dla wszystkich odkrywcow zasniezonych sciezek

P.S.
dziekuje za balwanka Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 11-11-2007 09:28 PM

Śląska zima


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 11-11-2007 09:35 PM

Doczekałem się, dziękuje Smile szkoda że tak krótko prawda? ale z drugiej strony też bym tak chciał, chociaż jeden dzień, a tu przyjdzie jeszcze dwa miesiące poczekać (co najmniej). Gratuluje pozytywnych wibracji i dobrze spędzonego czasu Wink
pozdr


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 11-11-2007 09:38 PM

ślaska zima


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 11-11-2007 09:38 PM

dzienciol fajna wędrówka. Będzie trzeba odwiedzić te rejony. Co do fotek - nie używaj cyfrowego zoomu, strasznie niszczy zdjęcia.
Sylwester dzięki za szybką relację, a całej ekipie dzięki wspólne wędrowanie.

Wczoraj wieczorem po powrocie do domu nieopatrznie zajrzałem do szafy. Patrzę, a tam rakiety gapią się na mnie w sposób, którego pewnie nauczył się od nich kot ze Shreka. No kurcze nie miałem serca im odmówić...
No i wyszło z tego: Wapienica - Błatnia - Klimczok - Szyndzielnia - Wapienica.
Śniegu jakoś mało, idę w górę, a tu prawie bez zmian. Jeszcze przed Błatnią warunki znacznie poprawiają się. Na przełęczy pod Przykrą ilość śniegu jest już odpowiednia do założenia rakiet, ale nie ma to sensu, bo za chwilę i tak będę w schronisku.
Z Błatniej ruszam w stronę Klimczoka. Na hali powyżej schroniska wichura taka, że Babia by się nie powstydziła. Śnieg wywiany aż do trawy. Momentami nic nie widać, gogle oczywiście leżą w ciepłej szufladzie. Toungue
Na Klimczoku zatrzymuję się tylko na moment, silny wiatr i padający śnieg skutecznie przekonują do odpoczynku w schronisku na Szyndzielni. Wychodzący ze schroniska ludzie witają mnie komentarzem "oo płetwonurek w górach". Z Szyndzielni schodzę już przy świetle czołówki. Silnie padający śnieg i wiatr sprawiają, że w niektórych miejscach tęsknię za gps'em Sylwestra.

(fot.3 - to nie był szczyt możliwości wiatru)


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 11-11-2007 09:55 PM

Dzienciol313 bardzo ciekawy opis ,widzę że śniegu ci nie brakowało podobnie jak nam.
Paaulo ty to poprostu jestes nie do zdarcia ,fajna kurniawka .


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 11-11-2007 10:57 PM

Dziękuje za pozytywne opinieSmile Śniegu nie brakowało, sprawił mi straszną radochę.
Widzę,ze wszystkim się udały weekendowe wyprawy,ciesze się i życzę jak najszybciej kolejnych, również udanychWink
P.s. Ciekawe jak tam w Pieninach...gosia3ek czekamy na relacjeToungueBig Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Danusia - 12-11-2007 07:44 AM

Piękna wycieczka, śniegu widzę nie brakowało. Żal że nie mogłam.........ale przecież jeszcze tyle okazji będzie Big Grin Pozdrawiam serdecznie


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 12-11-2007 07:52 AM

Fajnie chłopaki się spisaliście .Relacje super ,zwłaszcza gdy się czyta w ciepłym mieszkanku Smile Pełne uzależnienie od zimy jak to Paaulo umieścił w avatarku .Gratuluję mocnego zimowego wejścia na Forum.Zdjęcia świetne .A to z wiaterkiem Smile (Paaulo ) znakomite.No i zacznie się ruch w wątku zdjęcie miesiąca Heh ... .Pozdrawiam zimowo


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 12-11-2007 08:50 AM

Witam Wszystkich wędrujących zimą i nie tylko. Smile
Cieszę się że już wyruszyliście na szlaki, takie piękne jak widać na Waszych zdjęciach...
I mam nadzieję ze mnie na nich też nie zabraknie Wink

Tydzień temu jak niektórym było wiadomo, planowałam Mały Lodowy. Ale wycieczka zakończyła się na Strzeleckich Polach. I tak było pięknie...

W miniony weekend zawitałam do kamieniołomu Wdżar Snozka. Tam odbywa się memoriał Bartka Olszańskiego.
Celem był drytooling. No cóż... Było błoto, trawki przysypane śniegiem i prawie sucha skała... Dziaby póki co bardziej mi przeszkadzały niż pomagały. Ale zabawa była przednia.
Tym razem obiecuję zdjęcia jak tylko je dostanę.

Wczoraj nie mogło zabraknąć Tatr Wysokich. Jako cel obraliśmy Zadni Granat. droga wejścia to żleb nad Zmarzłym Stawem. Śnieg w Tatrach jest, potwierdzam. Biały i dużo. Ślad od Murowańca zakładaliśmy sami do Zmarzłego Stawu. Pogoda była super przed południem. W Żlebie wbrew wcześniejszym obawom nie lawiniasto. Powyżej Żleby wywiany śnieg, konieczne raki. I tam już lawiniasto, możliwość wyjazdu z "deską" całkiem realna, trzeba ostrożnie dobierać drogę. Około 12 byliśmy na szczycie. W zejściu problemy gdyz nastąpiło załamanie pogody. O którym zresztą wiedzieliśmy ale nie sposób się przygotować. Momentalnie zmieniają się warunki, zmienia się jakoś śniegu, zaczyna wyjeżdżać. Wieje, nic nie widać, formacje skalne, doskonale znajome wcześniej w takiej pogodzie wydają się całkowicie obce. Droga powrotna do Murowańca trwała prawie tyle co wejście na Zadni Granat.

A na uwieńczenie dnia piękny dupozjazd już o zmierzchu Żlebem Wściekłych Węży do Doliny Jaworzynki.

I potwierdzam raz jeszcze: Tatry są piękne ale i niebezpieczne...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 12-11-2007 09:57 AM

Dzieje się Toungue.Gratuluję KasiA udanie spędzonego weekendu w zimowej scenerii Tatr .A ten tam Drytooling na G .Wżar to tak bardzo tajemniczo brzmi RolleyesSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 12-11-2007 04:47 PM

witam Forumowiczow zasniezonych
skoro dzienciol313 tak mnie wywolal do odpowiedzi to juz spiesze z relacja gorska z Malych Pienin w dniu wczorajszym
sobota w Nowym Saczu to polatujacy sobie z nieba bialy puch, ktory (niestety) od razu sie topil.. i topil... ale rownoczesnie nastawial nas optymistycznie na niedzielke w gorach
budzik o 5.30 nawet nie byl potrzebny - szybka ocena warunkow pogodowo - drogowych, spotaknie z przyjaciolmi i bieg na dworzec pks skad o 6.30 wyruszylismy do Szczawnicy...
mily i przyjemny autobus PKS w Nowym Saczu popularnie zwany "sardynka" (bo otwieraja sie tylko 2 okna w dachu) piecdziesiat kilka kilometrow dzielacych nas od punktu wyjscia na szlak osiagnal w 1h 20 min Toungue jak ja kocham PKSy - "ostra jazda bez trzymanki" Toungue
a czym blizej Szczawnicy tym bardziej zimowo, w samej miejscowosci - bielutka droga, a pobliskie szczyty cudownie osniezone.. te biale drzewa... mmmm
po szybkim przygotowaniu sie do wyjscia na szlak - ruszamy zdobywac Palenice (zoltym) a potem Szafranowke i dalej (niebieskim) na Durbaszke Wysoka, przel. Rozdziela i Obidze Smile
po drodze  na Palenice mijamy starszego pana, ktory pyta "tez na Wysoka"? potwierdzamy a potem przygladamy mu sie uwaznie.. hm.. raczej chyba nie dotarl na szczyt w spodniach od garituru i adidaskach przed kostke :/
rownym kroczkiem po 40 min osiagamy Palenice - i ahhhhhhhhhh - jak cudownie widac Taterki... az sie ruszac stamtad nie chcialo.. tylko siedziec i patrzec caly dzien.. super widocznosc!
zapomnialam wspomniec - pogoda z rana tez wypasiona - sloneczko nas grzalo, wiatru ani odrobiny, niebieskie niebo.. zyc nie umierac!!!
ale siedziec sie nie dalo - wszak czekaja szczyty do zdobycia... i dalej na szlak...
przecieramy, przecieramy szlak... biale morze dookola a w srodku MY - i tylko zastanowienie delikatne na polanach - w ktora strone biegnie trasa Toungue
po kolana w sypkim sniegu, w widokami - z jednej strony na Sadecki a z drugiej chwilami na Tatry przemierzamy Pieniny na wschod.. w strone Wysokiej...
w okolicach Durbaszki niestety pogoda zaczyna sie psuc - Tatry sie przymglily a z niebieskiego nieba zostalo niewiele...
ale my jako dzielni turysci tym sie nie zrazamy i dalej pomykamy na Wysoka... zreszta zadowolenie z nas bije - przeciez pol dnia nie padalo - pomimo prognoz Smile
tempo marszu powolutku nam opada, zwlaszcza na podejsciach - dajemy jednak rade i ok.12 stajemy na Wysokiej.
wczesniej - na podejsciu pod sam szczyt, juz po odbiciu od szlaku - delikatne zdenerwowanie - kto wymyslil zeby zrobic schodki i barierki??? moze troche przesadzam, ale dla mnie teraz Wysoka stracila duzo ze swojego uroku, wrazenia przestrzeni, niedostepnosci.. i te barierki na szczycie (bleh)
i na Wysokiej - widocznosc jak na zamowienie sie poprawia, Tatry niestety zlewaja sie z tlem, ale w nizszych partiach dokladnie widac kazda gran... a Beskidy - jak zwykle - przepiekneSmile
po dluzszym odpoczynku i uczczeniu zdobycia tej gory w dniu 11.11 (jak co roku od trzech lat) wyruszamy w strone Beskidu Sadeckiego by w Kosarzyskach zakonczyc wyprawe
po drodze: na polanach sniegu troche wiecej, co niektorym uczestnikom wycieczki utrudnia poruszanie sie, ale wspolnymi silami zdobywamy przelecz Rozdziela - ktora jak sama nazwa mowi - oddziela Pieniny od Beskidu Sadeckiego.
pogoda... coz, lepiej nie mowic, odbija sobie chyba na nas przepiekny poranek. czyli kurniawa, zamglenie i nie widac dalej jak na 50 m. a my nadal zadowoleni bo... widzielismy tatry dzis Smile
z przeleczy godzinka w szarowce na Obidze, juz po plaskim i sniegu troszke mniej... na szczescie dla niektorych uczestnikow wycieczki...
i z Obidzy szybkim krokiem zejscie do Kosarzysk, gdzie goralska herbatka konczymy dzionek pelen wrazen... snieznych Toungue
i na koniec - jak to mowia "nie wazne gdzie, wazne z kim" - chociaz w gorach wazne jest to i to... dziekuje moim przyjaciolom przez duze P, ktorzy mimo ze za gorami nie przepadaja od czasu do czasu daja sie wyciagnac na wyprawe...
a cale Forum musi mi wybaczyc - fotki zamieszcze za jakis czas dopiero... niestety zostaly w drugim komputerze i nie mam mozliwosci ich przeslania Sad


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 12-11-2007 05:18 PM

Wspaniale Gosia3ek uczciliście 11 listopada .No i świetnie się czyta Twoją relację .Taka swobodna i zwiewna jak ten śnieżny puch po drodze
Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 12-11-2007 05:18 PM

Gosia, ale wam się udało na dobrą pogodę trafić. Dzień wcześniej z Hali Lipowskiej bezskutecznie wypatrywaliśmy postrzępionych szczytów.

KasiaA, jak zwykle już coś ciekawego. Tak trzymaj.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 12-11-2007 05:29 PM

no pogodzia wypas byla - przez pol dnia przynajmniej Toungue
a Taterki z Palenicy jak na zamowienie... blisko i slicznie sloncem oswietlone...
i potem z Wysokiej - na tle szarego nieba ale tez swoj urok mialy Smile
zle sie opowiada bez zdjec ale coz... - w najblizszym czasie dostarcze Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 12-11-2007 05:29 PM

Faajne lektury, ech fajne... Czyli sezon zimowy w pełni wystartował.
Dopiero trzy dni wątek istnieje a już mamy 4 relacje i 29 postów świetnie.
Gratuluję wszystkim wypraw, czas w końcu na mnie się wybrać.
Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Gandzia1 - 12-11-2007 08:18 PM

Oj przyleciały wspomnienia z Pienin, lecz troche w innej sceneri byłla wiosna zielona i też było pięknie bajkowo lecz nie zimowo.Brawo gosia3ek.

Oj KasiaA coś ciarka mi przeszła na ten powrót po omacku.Gratuluję -udało się.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 12-11-2007 09:13 PM

Gratuluje gosia3ek.Widzę,że wam tez sniegu nie brakowałoBig Grin
Mi niestety sie nie udało zobaczyć Tatr, były przykryte warstwą chmur.

Pięknie KasiA, świetna zimowa wyprawa, większość szukała Tatr w oddali,a Ty tam byłaś na miejscu,pozazdrościćSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 12-11-2007 11:14 PM

spoko napisał(a):
Dzieje się Toungue.Gratuluję KasiA udanie spędzonego weekendu w zimowej scenerii Tatr .A ten tam Drytooling na G .Wżar to tak bardzo tajemniczo brzmi RolleyesSmile

Spoko, niektórzy nazywają to niszczeniem skały dziabkami ...

Kasia jak zwykle krótko i na temat, ale jak treściwie i działa na wyobraźnię, no i jak Ty "wspominasz", że niebezpiecznie jest, to musiało się dziać. Rolleyes

Gosia, gratuluję udanego rozpoczęcia sezonu; dziewczyny, czekamy na zdjęcia! Wink
pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - brat - 12-11-2007 11:54 PM

Zapytam albo jak kto woli przyczepie się Smile

KasiaA napisał(a):
W Żlebie wbrew wcześniejszym obawom nie lawiniasto.

A po czym to poznałaś?

KasiaA napisał(a):
I tam już lawiniasto, możliwość wyjazdu z "deską" całkiem realna, trzeba ostrożnie dobierać drogę.

Też zapytam po czym to poznałaś?
Tak się pytam bo taka wiedza wymaga sporego doświadczenia. I ci których znam i którzy są w stanie to wyczuć spędzili w Tatrach wiele długich zim.

Poza tym Zadni Granat to jedna z łatwiejszych zimowych tras w Tarach
Wysokich. I warto wybierać to na początek. Tylko, że listopadowy i grudniowy śnieg jest jeszcze niepewny i nie ustabilizowany. Np. większość przewodników odpuszcza sobie te terminy na wycieczki.

KasiaA napisał(a):
A na uwieńczenie dnia piękny dupozjazd już o zmierzchu Żlebem Wściekłych Węży do Doliny Jaworzynki

Oj tego Tomek Zwijacz-Kozica by nie pochwalił Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 13-11-2007 07:13 AM

brat napisał(a):
Też zapytam po czym to poznałaś?
Tak się pytam bo taka wiedza wymaga sporego doświadczenia. I ci których znam i którzy są w stanie to wyczuć spędzili w Tatrach wiele długich zim.


No jak to po czym? Po kolorze śniegu! Wink

Właśnie takie wyjścia zimowe uczą. Byłam ze znajomymi którzy "coś" tam wiedzą o Tatrach. Dla mnie to była lekcja na co zwracać uwagę, jak i którędy iść, jak oceniać stabilność pokrywy śniegowej. itd.
I są jeszcze kursy lawinowe gdzie możesz zdobyć podstawowe informacje Wink biegając z pipsem i kopiąc mozolnie przekroje Smile

I jeszcze kilka zdjęć.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 13-11-2007 07:19 AM

I jeszcze kilka zdjęć z kamieniołomu, z czegoś co miało przypominać drytooling Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - brat - 14-11-2007 10:07 PM

KasiaA napisał(a):
Byłam ze znajomymi którzy "coś" tam wiedzą o Tatrach. Dla mnie to była lekcja na co zwracać uwagę, jak i którędy iść, jak oceniać stabilność pokrywy śniegowej. itd

To OK. Warto się uczyć od kogoś.
Kurs też, ale nic nie zastąpi chodzenia z kimś doświadczonym.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - jack66 - 15-11-2007 12:23 PM

Witam.
Powoli nadrabiam zaległości w czytaniu relacji, gratuluję udanych wypraw w Beskidy,Tatry i na Turbacz.
Teraz moja relacyjka z wycieczki.
Nasza firma zorganizowała Rajd na Halę Krupową, więc nie mogłem sobie odmówić uczestnictwa w tej imprezie, tym bardziej, że góry były pokryte śniegiem co zapowiadało moją pierwszą wyprawę zimową.
W piątek z kumplem Markiem- chłopak ma już doświadczenie w wędrówkach zimowych, wyjechaliśmy do Zawoii Centrum, gdzie miała rozpocząć się nasza wędrówka. Szlak, początkowo błotnisty wraz ze zdobywaniem wysokości stawał się coraz bardziej zaśnieżony. Pokrywa śniegu miała około 50 cm. Marek i ja przecieraliśmy szlak dla następnej 5 osobowej grupy, która wyruszyła 2 godz. za nami. Widoczność była kiepska, sypał mokry śnieg dwa razy zgubiliśmy szlak, ale w końcu po 4 h 40 min. dotarliśmy do Schroniska na Hali Krupowej. Teraz pozostało czekać na przybycie dwóch grup, jednej idącej za nami –jak się okazało szedł w niej nasz Szef,
i drugiej idącej ze Skawicy Suchej G.
Pierwsza dotarła grupa ze Skawiny SG- najkrótszy szlak, a dopiero już mocno po zmroku około godz, 18 grupa o którą najbardziej się martwiliśmy idąca za nami.
Teraz dopiero zaczęła się biesiada wraz z Gospodarzami Schroniska. Grzane piwko, góralska herbata, przekąski i oczywiście śpiewy przy akompaniamencie gitary- nawiasem mówiąc dziewczyna, która grała robiła to znakomicie. Opowieściom i śpiewom nie było końca, byliśmy w tym dniu jedyni w Schronisko i dlatego Gospodarze – bardzo mili i serdeczni ludzie, przymknęli oko na późną porę do której trwała nasza biesiada.
Poranek przywitał nas piękną pogodą, niebo tylko gdzieniegdzie pokrywały małe chmurki dodając piękna otaczającej nas przestrzeni. Poczułem wreszcie tą prawdziwą Beskidzką zimę, lekki mróz. śnieg pięknie bielące się drzewa i przyjemna zimowa cisza. Ja i Marek postanowiliśmy, że idziemy przez Policę i Kiczorkę do Zawoji Policzne, reszta ekipy wybrała krótki wariant zejścia do Skawicy Suchej G.
Zanim wyruszyliśmy w drogę do Schroniska dotarła bardzo duża grupa turystów.
Po „małej czarnej” podziękowaliśmy Gospodarzom i około godz.9.00 wyruszyliśmy w drogę. W nocy sypnęło śniegiem i znowu musieliśmy sobie przecierać szlak,- Marek ma niespożytą energię prawie cały czas szedł jako pierwszy, po godz. wędrówki zatrzymaliśmy się, aby napić się herbaty góralskiej, trochę dla rozgrzewki, trochę dla „kurażu”. Nagle usłyszeliśmy jakieś głosy, okazało się, że za nami maszeruje grupa, którą spotkaliśmy w schronisku. Byli to ludzie z Warszawy i tak jak my planowali przejście do Zawoii Policznej przez Mosorny Groń. Teraz dopiero poczuliśmy ulgę bo chłopaki przecierali szlak. Na Kiczorce prowadzący pomylił szlak i zaczęliśmy schodzić do w stronę Zawoii Centrum, dla nas było to bez znaczenia gdzie zejdziemy, Oni natomiast musieli zawrócić i iść do Zawoii Policznej ponieważ miał tam na Nich czekać Bus.
Znów maszerowaliśmy sami, dobrze że było już z górki i szło się lżej.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - jack66 - 15-11-2007 12:26 PM

Jeszcze parę fotek.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 15-11-2007 12:51 PM

Piekna zimowa sceneria Jack.Widzę ,że dołączyłeś do grona zakręconych zimowo.SmileBrawa dla Ciebie i Marka no i dla szefa który wpadł na pomysł organizacji rajdu .Nieczęsty to przypadek aby szef tak troszczył się o pracownikówSmile.
Świetnie się czytało i wędrowało w myślach Waszymi szlakami
Pozdrowionka


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Rycho - 15-11-2007 01:13 PM

jack66 miła wyprawka w doborowym towarzystwie pozazdrościć mile spędzonego czasu i pięknych widoków pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Rycho - 15-11-2007 01:19 PM

jack66 przed chwilą przeglądałem listę uczestników biby w Karkonoszach Ciebie tam brak może coś wymyślisz żeby się znaleźć na liście i na bibie oczywiście


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 15-11-2007 04:54 PM

Fajna wycieczka przypomniała sie mi nasza forumowa ,na Krupowej bylismy prawie sami bo ci co tam byli szybko do nas dołączyli nie mieli wyjścia takie z nas miłe towarzystwo.


Nasze forumowe towarzystwo .


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - jack66 - 16-11-2007 12:17 PM

Wywołany do odpowiedzi powiem tak, są dwa powody przez które nie ma mnie na liście, pierwszy to kasa, a drugi ważniejszy to brak dobrego przygotowania technicznego i jeszcze za słaba kondycja.
Tomtur czytałem o waszej wyprawie na Krupową i Babią, takie warunki jak mieliście na Babiej są jeszcze nie dla mnie.
Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 18-11-2007 10:47 PM

Dzisiaj wędrowaliśmy z Tomkiem (tomturem) w Beskidzie Śląskim.
Rano Wisła przywitała nas chmurami. Przy wjeździe do Wisły przydrożny, elektroniczny termometr wyświetlał temperaturę -10, czyli całkiem zacną.
Przed zaporą cieszyliśmy oczy tęczą powstałą w zwiewanych z drzew kryształkach śniegu. Pogoda stopniowo poprawia się i co najważniejsze na parkingu pod OSP mamy już nad głowami błękitne niebo. Ruszamy o 9.30. Na przełaj najpierw między domami, a później przez las idziemy w kierunku żółtego szlaku na Gawlasi. Trafiamy na niego trochę powyżej Cieńkowa. U góry pogoda świetna, ale widzimy, że mieszkańcy dolin nie mają dzisiaj powodów do radości - słońca raczej nie zobaczą. Punkt dla nas. Big Grin
Drogę w kierunku Baraniej umilają coraz ładniejsze widoki. Na brak śniegu zdecydowanie nie możemy narzekać, torowanie w głębokim śniegu mamy załatwione. Jesteśmy jedynymi osobami, które od dłuższego czasu wędrowały tym szlakiem. Do końca dnia nie spotykamy nikogo, za wyjątkiem mieszkańca jednego z wyżej położonych domów.
W okolicy Magurki Wiślanej mamy poważny problem - z jednej strony morze mgieł z wyłaniającymi się wierzchołkami Czantorii, Stożka, Lysej Hory, a z drugiej Babia, Pilsko - nie wiadomo w którą stronę patrzeć.
Ostanie (niekończące się) podejście na Baranią daje nam popalić. Tomek idący w rakietach zapada się do połowy łydki, a ja do połowy nie powiem czego. Na Baraniej stajemy o 16.20 - w sam raz aby podziwiać zachód słońca.
Trasa którą w lecie można bez problemu zrobić w max. 3h, nam zajmuje 7h, cóż takie są uroki zimy. Smile
Ze szczytu przegania nas wiatr i temperatura. Szybki posiłek w lesie, czołówki na głowę i heja w dół. Szlak jest przetarty, droga powrotna szybko nam mija. Przy aucie jesteśmy ok. 18.45.
[attachment=6642][attachment=6643][attachment=6644]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 18-11-2007 11:16 PM

tomtur, paaulo się spisaliście Wink gratulacje udanej wyrypy, super fotki Paweł.
pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 19-11-2007 12:14 AM

No panowie wielki szacun, gratulacje udanej wyprawy.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 19-11-2007 07:21 AM

bardzo ładnie, gratki Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 19-11-2007 07:27 AM

Fajnie spędzona niedziela Chłopaki.
A jak dzisiaj zakwasy po torowaniu? Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 19-11-2007 09:51 AM

Świetny survival ,mocne wejście.Gratuluję Wam Paaulo i Tomtur.Te pokryte śniegiem drzewa na 2 fotce to jakieś zimowe skrzaty czy też śnieżne pielgrzymy .Piękne bajeczne formy


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - jack66 - 19-11-2007 11:34 AM

Gratuluję udanej wyprawy, a fotki?- jest na czym "oko zawiesić".


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 19-11-2007 11:42 AM

Pauulo,Tomtur-piękna górska zimowa przygoda.Oby więcej tak udanych górskich eskapad tej zimy !


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 19-11-2007 11:49 AM

Jednym słowem, pięknieSmile
Gratuluje i pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 19-11-2007 05:05 PM

1.Pierwszego popołudnia-rozrywki godne emeryta-Wodospad Wilczki.
2.Za węgłem schroniska pod Śnieżnikiem-biel.
3.Pedro na szczycie Śnieżnika.
4.I ja na tymże szczycie-rękawice w kolorze wściekłym "Blue Carraibean" pomogły przed chwilką w odgarnięciu szronu z tablicy.
5.Nasz Admin w oddali(okolice Śnieżnika)
6.Koń czarnogórski z lotu...ptaka.
7.Żmijowiec i te inne sprawy.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 19-11-2007 05:32 PM

Nio Jak to stwierdziliście ,że to Śnieżnik skoro nic nie widać?Smile
Kapitalna ta ostatnia fotka. Czekamy na relację


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 19-11-2007 05:49 PM

spoko napisał(a):
Nio Jak to stwierdziliście ,że to Śnieżnik skoro nic nie widać?Smile
Kapitalna ta ostatnia fotka. Czekamy na relację

No przeca Spoko-nie weźmiemy ze sobą tablicy ze Śnieżnika-to by było chuligaństwo!Sad . Widoczność była marna w trakcie szczytowania.Na tyle kiepska-że trzeba było się trzymać ściśle tyczek-na szczęście-dość gęsto rozstawionych.Z płaszczowiny szczytowej nie widzieliśmy kopca gruzu po niegdysiejszej wieży widokowej.
Było pięknie.
Ps.-Pedro zapewne napisze relacjęSmile
pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 19-11-2007 06:54 PM

No widać na fotkach panowie że pogodę mieliście lepsza od naszej ,jak Fazik mówi szacuneczek dla was .


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 19-11-2007 08:13 PM

Następne ekstra zdjątka, dzięki Doktorze Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 19-11-2007 09:10 PM

do postu nr 26...
obiecane fotki z zimowych Pienin:
1.  widok na Tatry z Palenicy
2. Szczawnica spod Palenicy
3. zasypany slupek graniczny
4. widok na Tatry ze szlaku
5. kubek... z dodatkami Wink
6. a tak bylo po wypiciu zawartosci kubeczka Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 19-11-2007 09:15 PM

i 2ga partia fotek...
7. gdzies tam trzeba isc Wink
8. slonce zza drzew
9. Radziejowa i Rogacze - widok na Beskid Sadecki
10. Tatry - widok spod Durbaszki
11. widok na Pieniny Wlasciwe
12. jak schranic widokowy szczyt - czyli "widok" z Wysokich Skalek obecnie, barierki gratis...

pozdrawiam gorsko zakreconych!!!!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 19-11-2007 09:15 PM

Hej gosia3ek Tylko pozazdrościć Wam takiej pogody,takich widoków .
No iiii .. zawartości kubkaToungue


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 19-11-2007 09:15 PM

gosia3ek napisał(a):
5. kubek... z dodatkami Wink
6. a tak bylo po wypiciu zawartosci kubeczka Wink

To co było w kubku,że kompas źle działał ?Rolleyes
Ps.Piękne zdjęciaSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 19-11-2007 09:20 PM

Bardzo fajne zdjecia ,gratulacje.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 19-11-2007 09:25 PM

dzieki wielkie wszystkim Smile
zdjecia zamiescilam z "lepszej polowy dnia" - potem nie bylo juz tak pieknie... ale wazne ze humory dopisywaly wszystkim Smile
co do zawartosci kubeczka... byla tam specjalnego przepisu mojego Przyjaciela herbata z rumem i dodatkami Smile (ale jakimi to nie zdradzil Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 19-11-2007 09:46 PM

Gosia ładne zdjęcia, a te Tatry mmm miodzio, no i ten kubek. Wink

KasiaA napisał(a):
A jak dzisiaj zakwasy po torowaniu? Wink

Z przyjemnością stwierdzam, że zakwasów brak. Rolleyes


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 19-11-2007 10:43 PM

Jeszcze jedna seria zdjęć z okolic Śnieżnika Kłodzkiego(zdj. 4-ze szczytu Czarnej Góry).


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Rycho - 20-11-2007 08:27 AM

gosia3ek miła foto relacja dzięki za te zdjątka po raz kolejny zaczyna zżerać mnie zazdrość z powodu braku śniegu. pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 26-11-2007 08:23 AM

Donoszę, że w tatrach śnieg topnieje Sad
W sobotę byłam na tourach na Kasprowym. Pierwszy raz na fokach, rewelacyjna zabawa. Polecam wszystkim. A później zjazd z Kasprowego! Smile Ponieważ kolejka jeszcze nie działa, Goryczkową już otwarli więc trasa wyratrakowana ale bardzo mało ludzi bo nie wszystkim chce sie podchodzić. Wiec tylko sama przyjemność. Po Kasprowym było nam jeszcze mało więc zahaczyłyśmy o Hale Kondratową a później zjazd na nartach przez las... Smile Same przyjemności.
W niedziele wybrałam się do Kościeliską na Hale Ornak (pierwszy raz tam byłam...Shy) ale śniegu pod foki brak miejscami... Myślałam że wybiorę sie jeszcze na Przełęcz Iwaniecką ale pogoda zaczęła mi sie psuć, zaczęło padać. Wiec zdecydowałam że wracam. Chyba nie potrzebnie bo jednak się wypogodziło. Więc spróbowałam jeszcze odbić na hale Pisaną ale w lesie nie ma sniegu... A ja na nartach... Więc zawróciłam.
Szkoda że tego białego ubywa. Akurat jak zasmakowałam w tourach...Rolleyes


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 26-11-2007 08:42 AM

Gratuluję Kasiu tak różnorodnych wypraw w Tatry .Czy jest jeszcze coś Czym możesz Nas zaskoczyć ?Smile.
Pocieszam ,że śnieg sypie dzisiaj od rana .Przynajmniej u nas.Zapewne w Tatrach też


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 26-11-2007 08:59 AM

Obyś spoko mial rację bo następny weekend mialam nadzieje spędzić na Gąsienicowej a patrząc na kocioł Gąsienicowy bez możliwości zjazdu...

A co do zaskakiwania to czy Twoje pytanie było prowokacją? Muszę pomyśleć... Wink


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 26-11-2007 10:41 AM

KasiaA napisał(a):
Obyś spoko mial rację bo następny weekend mialam nadzieje spędzić na Gąsienicowej a patrząc na kocioł Gąsienicowy bez możliwości zjazdu...

Gratuluję aktywnościSmileZa tydzień warunki w kotle Gąsienicowym będą napewno OkRolleyes


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 26-11-2007 10:48 AM

Doktorze, patrząc na ostatnią ikonkę w Twoim poscie, zaczynam myśleć ze robie sie przewidywalna Wink
No tak, warunki na pewno będę ok, tylko może niekoniecznie do skitourów... I bedę musiała sobie coś innego wymyślić Cool

Dziękuje za kolejną róże Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 30-11-2007 12:33 PM

Zapraszam na zaległą relację z Masywu Śnieżnika Smile

http://www.gorskiswiat.pl/relacje/snieznik/relacja.php


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 30-11-2007 01:33 PM

Z przyjemnością przeczytałem i przypomniałem sobie te...Snieżnickie klimaty (śniegu było całkiem sporo)Rolleyes . A i widoczność była taka sobie...Shy.W pewnym momencie konfrontowaliśmy mapę ze wskazaniami ...kompasu..Na szczycie Śnieżnika słaba widoczność(np.nie było widać sterty gruzu po wieży widokowej), silny wilgotny atlantycki wiatr-zatem króciutkie szczytowanie.Po powrocie do schroniska dopiero dwa gorącę napoje postawiły mnie na nogi-gorąca herbata z sokiem , i ...gorące piwo z sokiemCool
W tym miejscu pragnął bym podziękować Bartkowi za towarzystwo i determinację(moja była deko mniejsza-uprzednio dwukrotnie miałem okazję zwiedzić w/w szczyt, co prawda wchodząc od Kletna).W dużej mierze to właśnie Pedro odśnieżył szlakiSmile
Osobne podziękowania p.Rakoczemu(-przewodnikowi z jaskini Niedżwiedziej) za miłe i dogłębne zaznajomienie z jaskinią.
Reasumując-to dobre i cenne , że dzięki forum-zainteresowani spotykają się wiele kilometrów od domów by wspólnie poznawać piękne górySmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 30-11-2007 11:52 PM

Bardzo fajnie napisane Pedro Smile
Gratuluje Wam udanej eskapady oby tak dalej, tzn jak najwięcej spotkań w takich okolicznościach Wink
pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 01-12-2007 03:57 PM

Tak fajna wycieczka ,torowanie przez całą trasę daje w kość ,ale szybko się zapomina o trudach,a sercu zostaje to najważniejsze.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - nika - 02-12-2007 03:46 PM

W końcu i ja mogę sie pochwalić zdjęciami Wink Pażdziernik tego roku na Zawracie Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 02-12-2007 04:07 PM

Ja Cie Big Grin robione telefonem komórkowym Toungue
Na moim 20 calowym monitorze wyskoczyła mi taka "plamka" Big Grin:D Fajne choć maleńkie, dzięki, znów mnie szczęka boli...
Czy ja widzę stuptuty na twoich nogach?? Czas najwyższy Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 02-12-2007 04:17 PM

Ładne zdjątka ale też z przyjemnością przeczytałbym towarzyszącą relację ,Nika ?
Fazik co Ty z tym monitorem .Zmieścił się na ściane?Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 02-12-2007 04:24 PM

Taki dostałem, tradycyjny taki z du.. to znaczy ma długi tył Big Grin ale na biurku "piętrowym" się pod kątem mieści Big Grin
Poprawka, monitor Samtron 95P Plus, ma 19 cali, sprawdziłem w necie, a mówili że ma 20 Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 02-12-2007 07:21 PM

W Beskidach odwilż. Sad
Śnieg jest bardzo mokry, nieprzyjemny. Pod śniegiem często kryją się kałuże wodno-błotne sięgające do pół łydki.
Jedyne pocieszenie, że z każdą odwilżą pokrywa śnieżna jest coraz bardziej stabilna.
[attachment=6933]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 04-12-2007 10:56 AM

W Tatrach tez jakby odwilż ale przez to baaardzo ślisko, zwłaszcza na szlakach Wink

Na Kasprowym idealne warunki na narty, zwłaszcza w kotle Gąsienicowym. I jest jeszcze ta zaleta, ze trzeba sie tam samemu wyspindrać!
Początkowo szło mi całkiem nieźle. Ale ostatnie kilkanascie metrów przed Kasprowym, zamiast zdjać narty, to uparcie szłam do góry. I w końcu narta podjechała. Leżę i czuję że przy każdym ruchu zsuwam się. Aga daje mi dobra radę: ułóż narty w poprzek do stoku. Sama o tym wiem! Tylko jak sie ruszyć bez zjazdu? W końcu Ona mi pomaga i dalej już podchodzę z nartami w rękach. Jeśli chodzi o zjazd, to było ciepło.... Stałam na Kasprowym, patrzyłam w dół i powtarzałam sobie ze ja na tych nartach nie umie jeździć. Po czym zaczęłam zapewniać Agę ze ja w jednym kawałku to na pewno nie zjadę... Zaczęłam sie zsuwać i "jakoś" poszło.
Później wielka impreza w Murowańcu. Było ponad 100 osób, tańce prawie do rana. Bardzo sympatycznie. A w niedziele kierunek Kościelec. Szlaki mało przetarte. Na Karbie mocno wiało. Bardzo mocno. Zaczęliśmy podchodzić. Moze do 1/3 wysokości. Ale zrezygnowaliśmy. Ponownie byłam z "bardziej doświadczonymi" Wink i dostałam kolejną lekcję co do chodzenia w zimie. Ale czy będę umiała to wykorzystać? Później jeszcze Mały Kościelec, gdzie wiatr nas przewracał za to jakie widoki! Niestety, bez zdjęć Sad

Ale pozwolę sobie zamieścić kilka zdjeć kolegi z soboty, coby Wam pokazać grudniowe Tatry Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 04-12-2007 12:21 PM

Aaaa ... nartyRolleyes
Sądziłem ,że będą łyżwy na zmarzniętych stawach czy oblodzonych szlakachToungue.
Ale i tak gratuluję wypadu .Zdjęcia pięknie oddają urok zimowych Tatr.
Żeby ten biały puszek miał temperaturę dodatnią... Byłoby superWink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Hella - 04-12-2007 01:31 PM

Żeby ten biały puszek przemieścił się do centum... Byłoby super Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 06-12-2007 10:08 PM

W ostatni weekend miałem okazję troszkę połazikować po górkach, więc teraz aby tradycji stało się zadość, przedstawię krótką notatkę z tego wyjazduSmile
Plan mojego wyjazdu obejmował wschód i zachód słońca w Pieninach ale z powodu pewnych komplikacji wylądowałem na dwa dni na Turbaczu Big Grin czego w żadnym razie nie żałuje Big Grin
Do schroniska podchodziłem z Kowańca, gdzie na miejscowym stoku panował dość duży ruch. Podczas wychodzenia na szczyt minąłem tylko dwoje ludzi co wskazywało na pustki w schronisku i rzeczywiście tak było, na jadalni zasiadało pięć osób.
Podczas obiadu zapatrzyłem się w okno, wydawało mi się, że gdzieś we mgle widzę kontury Tatr, było to tylko jednak złudzenie.
Mgła stawała się coraz gęstsza.
Postanowiłem dojść do szczytu i zrobić kilka fotek tej „pięknej” Big Grin iglicy, jednak nie udało mi się tam wtedy dotrzeć, zawróciłem i skierowałem się w stronę Długiej Hali. Mgła ograniczała widoczność do max. 50m, robiło się ciemno, postanowiłem więc wrócić do schroniska.
Kolacji na jadalni towarzyszył głośny śmiech, a nawet śpiew Panów, którzy przyjechali na andrzejki do schroniska na skuterach.... czasem może nawet było to śmieszne.
Podczas kolacji poznałem dwóch Krakusów, którzy dotarli do schroniska, samotnie, tak jak ja. Po krótkiej rozmowie postanowiliśmy wspólnie wyjść na szczyt.
Za niecałe 15 min od podjęcia decyzji spotykamy się na dole, włączamy czołówki i idziemy.
Szlak był nieprzetarty. Szybko dochodzimy do obranego celu, jest nam jednak mało, postanawiamy zrobić pętle. Dochodzimy do magistrali szlaku żółtego, zielonego i niebieskiego, przechodzimy kawałek i skręcając w lewo znajdujemy się na szlaku czerwonym. Odcinek ten biegnie przez wiatrołom, który obecnie jest zasypany dość głęboką warstwom śniegu, co powoduje, że nie trudno jest się zapaść co najmniej po pasBig Grin. Okazuje się, że musimy się rozdzielić i iść szerokim pasem, aby nie zgubić szlaku. Tylko światło czołówek pozwala na określenie swojej pozycji względem reszty. Po 30 minutowym zapadaniu się w śniegu znajdujemy się znów na szczycie Turbacza, stajemy, wyłączamy czołówki i wsłuchujemy się w wiatr, który gra na koronach drzew.....
Zaczyna padać, zmrożony deszcz uderza w nasze twarze, wracamy.
Jeszcze przed snem poprawka z kolacji i parę łyków nalewki Big Grin
Dowiadujemy się, że w niedziele w kaplicy ma być msza, decydujemy się na nią pójść.
Nazajutrz spotykamy się na jadalni, szybkie śniadanie i wychodzimy.
Msza odbywać się ma w Kaplicy Papieskiej, która znajduje się na żółtym szlaku w stronę Kowańca.
Miejsce to zrobiło na mnie wielkie wrażenie, zwłaszcza w środku, jest bardzo kolorowe i żywe. Z zewnątrz kaplica jest w kształcie krzyża Virtuti Militari .
Mszy przewodniczył zakonnik, Sercanin, człowiek w wieku ok. 65 lat, może nawet starszy, z długą siwą brodą. Dotarł on na miejsce pieszo z Nowego Targu. Jak sam przyznaje, jest osobą kochającą góry.
Msza miała wyjątkowy charakter, modliliśmy się za wszystkich turystów, za ludzi którzy kochają góry, a także o to by był śnieg na święta Big Grin Ta postać sprawiła, że nie zapomnę szybko tego doświadczenia.
Po mszy wracaliśmy do schroniska. W drodze zaczęło się przejaśniać, wiatr przeganiał chmury, rodziła się nadzieja, że może uda się zobaczyć Tatry, jednak nadzieja ta szybko wygasa, udało się nam zobaczyć tylko ich niewyraźne kontury.
Zabraliśmy swoje bagaże z pokojów i wyszliśmy na niebieski szlak w stronę Koninek, gdzie czekał na nas samochód Wojtka.
Wraz ze zmniejszaniem się wysokości, śnieg stawał się coraz bardziej mokry i płytszy, a pogoda coraz ładniejsza....no cóż, może kolejnym razem uda mi się podziwiać pełną panoramę z Turbacza Big Grin



Chciałem jeszcze, tutaj na Forum, podziękować i pozdrowić Janka i Wojtka, kompanów mojej podróży poznanych na Turbaczu.
Do następnego.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 06-12-2007 10:25 PM

KasiaA twoje relacje są coraz krótsze, a szkoda.
dzienciol313 fajna wycieczka. W wyższych partiach śnieg nie był mokry?


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 06-12-2007 10:33 PM

Na Turbaczu, w niedziele jak mieliśmy już schodzić tj. ok 14 zaczynał topnieć ale to wina nadchodzącego wtedy ciepłego frontu. W niektórych miejscach jednak był tak twardy, ze nawet z dużym plecakiem się nie zapadałem.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 06-12-2007 10:46 PM

Dzięki Dziencioł313 za miłe ochłodzenie i ośnieżenie wieczoru, który na zewnątrz niczym nie przypomina że jest grudzień Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 06-12-2007 10:57 PM

Pablo,ja przeglądam fotki ,żeby sobie zrobić jakiś nastrój mikołajkowy, bo tak to ciężko,nawet rózgą nie dostałem dzisiajBig Grin
PozdrawiamSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 06-12-2007 11:18 PM

No nie, tak nie może być..., widzisz my sobie z Bogusią zawsze jakiś tam upominek damy, ale z okazji Mikołajek oprócz tego, Bogusia zakupiła sobie jakieś fatałaszki, a ja zamówiłem sobie nówkę pokrowiec na raki Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 06-12-2007 11:22 PM

Gratuluje udanych zakupówSmile
właśnie tez pomyślałem ,ze zrobię sobie sam jakiś prezentBig Grin idę na V KFG więc może na targach coś wybioręBig Grin hehe


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 07-12-2007 08:48 AM

Dzienciol313, Twoja relacja przypomniała mi mój pierwszy pobyt w Gorcach, w grudniu rok temu.
Wyszliśmy w piątek z Krościenka. Spaliśmy pod namiotem gdzieś na szlaku. Sobotę wędrowaliśmy w stronę Turbacza. Początkowo mieliśmy spędzić kolejna noc również pod namiotem, ale zważywszy ze to była moja pierwsza namiotowa-zimowa noc i posiadałam śpiwór typu bahama beach, co jak łatwo się domyślacie zapewniał mały komfort cieplny w nocy, w zimie w górach, a namiot po prostu był zamarznięty, więc ja bardzo nalegałam na kolejną noc w schronisku... I tak sie stało. choć trafiliśmy do niego z pewnym trudem właśnie przez mgłę. W niedziele rano msza w schronisku... A później przepiękne widoki... Na Tatry...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 07-12-2007 09:10 AM

Dzienciol kontynuuj te tradycje dalej .W terenie i pisane .Bardzo ciekawa relacja i miło się czytało .Szkoda tylko ,że nie było szerszych widoków.

A na zdjęciach zapodanych przez Kasię widok na Tatry rewelacyjny


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 07-12-2007 11:15 AM

spoko, obiecuje, że będę kontynuował tą tradycjeSmile
Kasiu zazdroszczę Ci tych widoków i pogody. Może kiedyś mi też się uda zobaczyć panoramę z TurbaczaSmile
Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 16-12-2007 03:28 PM

witam wszystkich Szanownych Forumowiczow
obiecywana od dawna (czyli od tygodniaSmile relacja z Hali Krupowej...

standardowo w sobote o 19 majac na uwadze wolna niedziele postanowilismy z moim przyjacielem wyruszyc w trase... to bylo wiadome ze gdzies nas wyniesie.
ze wzgledu na to ze Beskid Sadecki mamy do bolu zlazony postanowilismy tym razem sie wyrwac gdzies dalej... propozycje byly dwie... albo na Luban albo w Zywiecki na Krupowa... decyzja byla szybka - tam gdzie nas jeszcze nie nosilo... jakos tak oboje mielismy ochote na odmiane Toungue
5.30 cudowna pobudka... eh wspaniala godzina na wstawanie, jakby nie gory to bym sie przewracala o tej porze na drugi bok... i do glowy by mi nie przyszlo wstawac Smile
6.00 ladujemy sie do auta... ciemno, zimno a my jedziemy w swiat. po 1,30 h jestesmy w Sidzinie.. zeby bylo ciekawiej po drodze zmienilismy trase (ktos, mozecie zgadywac kto, stwierdzil ze poprzednia byla za krotka)
o 8 i szybkim sniadanku wyjscie z Sidziny niebieskim szlakiem w kierunku przeleczy Malinowe.
po drodze atrakcje specjalne w postaci blotka i przeskakiwania przez potok (sprawdzilam tam wodoodpornosc moich butkow i nowych spodni bo oczywiscie musialam wpasc do wody Big Grin)
a z atrakcji innego typu.... szlakiem sobie pomykamy, a pod lasem - multum samochodow i paru gosci z dubeltowkami - polowanie...
panowie rozstawili sie na szlaku i stali badz siedzieli co 100- 150 metrow... w tym momencie zaczelam sie cieszyc ze mam czerwona kurtke Toungue odglosy strzalow towarzyszyly nam przez caly dzionek..
a wiecie co w tym wszystkim bylo najlepsze??? ze moze 200 metrow za ostatnim mysliwym wyszedl nam na droge dorodny lis... taki sliczny i rudy... popatrzyl na nas i nie spieszac sie wszedl w las. 500 metrow za lisem droge nam przebiegla kuna lesna (chyba)... a panowie mogli sobie polowac, zwierzatka mialy ich w ***** Big Grin szkoda ze aparatu nie zdazylam wyciagnac Sad
po postoju przy kapliczce jak to wyczytalam z mapy "Matki Boskiej AK - owskiej" - nie slyszalam jeszcze o takiej ale czlowiek sie uczy cale zycie... dotarlismy do przeleczy malinowe.
ahhh zapomnialabym napisac o warunkach - jak do tej wysokosci ok, bloto i platy sniegu, gdzieniegdzie zalodzenie, sloneczko swiecilo i troche wiuchalo, widocznosc - taka sobie.
od przeleczy rozpoczelismy podchodzenie czerwonym pod Okraglice... w planie byla jeszcze Polica ale niestety...
i dluzszy kawalek szlaku bez punktow odniesienia, gdzieniegdzie tylko pomiedzy drzewami widac bylo Beskid i troszke Taterki...
szlak przetarty, ale dawniej, obecnie troche zalodzony, snieg nie rewelacyjny - zmrozony ale tylko z wierzchu wiec nie utrzymywal ciezaru czlowieka - ciezko sie szlo.
doszlismy do okraglicy, po odwiedzeniu Kaplicy Matki Boskiej Opiekunki Turystow (jak stwierdzilismy - pomodlic sie o powodzenie w gorskich planach bo o rozum juz za pozno Big Grin) schodzimy do schroniska na Krupowej
a z ciekawostek - na szczycie Okraglicy znajduje sie przekaznik jednej z sieci ogolnopolskich (ale reklamy nie bede robic kto byl to wie) i kolega, majac w tej sieci telefon - nie mial tam zasieguBig Grin
wyszlismy z lasu na polane nad schroniskiem... i nagle - maxymalne uderzenie wiatru, szlismy jak po nadmiernym spozyciu...Toungue fotki mi wszystkie nieostre wyszly Sad ale spodenki nowe sie sprawdzily.
w schronisku - milo i cieplo ... nabylismy pamiatkowe pocztowki.
niestety ze wzgledu na warunki na szlaku i pogode, ktora zaczela sie psuc (Polica cala w chmurach byla) - zrezygnowalismy z wyjscia na ten szczyt. szkoda ze sie nie udalo ale rozsadek zwyciezyl.
ehh nie chcialo sie wychodzic ze schroniska na ten wicher, ale w koncu trzeba bylo.
szybko przez polane a potem juz zaslonieci w lesie.... po drodze mijamy schroniskowego "lazika" ktory mimo lancuchow nie dal sobie rady z podjazdem i zostal jakies 1000 m nizej
dosyc stromym zejsciem i po blotku zielonym szlakim docieramy do Sidziny, gdzie grzecznie czekalo na nas autko... i do domu.
faaaaaaaaajnie bylo....


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 16-12-2007 03:41 PM

Nie, nie zapomnialam o zdjeciachToungue

1. widok ze szlaku w strone Sidziny... jesiennie
2. kapliczka Matki Boskiej AK - owskiej
3. szlakowskaz na przeleczy Malinowe
4. widok ze szlaku na Okraglice i Police
5. tyle Taterek widzialam
6. kaplica Matki Boskiej Opiekunki Turystow
7. widok znad Hali Krupowej
8. chmury nad Tatrami
9. szlakowskaz niedaleko schroniska
10. widok z Kali Krupowej


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 16-12-2007 04:10 PM

Gratuluję Gosia3ek wyprawy w bliskie mi rejony .Samo dojście na Policę od Krupowej nie jest specjalnie ciekawe .Idzie się w gęstym lesie w zasadzie bez widoków.
Śniegu jak widać niewiele .Ale teraz dosypało .
To przymiarka do zimowej Babiej G .?


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 16-12-2007 04:20 PM

Noo pięknie !Smile Ten Lodowy Sz. (zd 5) wygląda jak z okien awionetki.Cool
Gratuluję dobrze wykorzystanego czasu i wrażeń z nowo poznawanych rejonów górskich.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 16-12-2007 04:27 PM

spoko, no na razie mysle nad Babia ale skoro tak wialo na krupowej ze sama juz nie wiem... bo co na Babiej musialo byc... ehhhh
stwierdzilismy z kolega ze Babia wywoluje taka negatywne fluidy i dlatego wiucha w calym rejonie Big Grin
ale pomysle, napewno nie juz - teraz jak cos to w rejonach hmm lutego - jak juz dzien bedzie dluzszy


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 16-12-2007 04:38 PM

gosia3ek napisał(a):
stwierdzilismy z kolega ze Babia wywoluje taka negatywne fluidy i dlatego wiucha w calym rejonie Big Grin

Pasmo Policy to stosowna zapora dla wiatrów orawskich i fenowych przeciskających się pomiędzy Tatrami a masywem Babiej GóryRolleyes
I dobrzeSmile W innym przypadku Sucha Beskidzka nazywała by się chyba "Wichrowymi Wzgórzami"...Cool


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 16-12-2007 04:39 PM

Pomyśl Gosia3ek o tej górce (Babiej Wink), a Krupową pewnie każdemu z Forumowiczów obecnych w marcu na bibie na Babiej przypomniałaś miłe wspomnienia z wyjazdu. Dzięki, pozdrowionka.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 16-12-2007 06:48 PM

Gratuluje gosia3ek nowo "odkrytego" terenu i jednak dobrego zakupu(spodni)Big Grin
Co do tego nadajnika to to jest tak samo jak z latarnią, zawsze pod nią najciemniejBig GrinToungue
Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 16-12-2007 09:00 PM

gratulacje za aktywność Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 16-12-2007 11:49 PM

Tak jak Pedro napisał przypomniałaś mi Gosiaczek nasze marcowe spotkanie forumowe, naprawdę sympatyczne miejsce, szczególnie w dużym pokoju Wink
Skrót jednego dnia:
1. Ruszamy, forumowa ekipa [attachment=7298]
2. Przeszkody na szlaku (okolice Policy) [attachment=7299]
3. Przed schroniskiem [attachment=7300]
4. Bałagan (po długich górołazów rozmowach) w pokoju [attachment=7301]
5. Przy stole [attachment=7302]
Gosiaczek to tak na zachętę na spotkanie w Karkonoszach, te chłopaki na ostatnim zdjęciu tylko tak groźnie wyglądają, naprawdę nie ma się czego obawiać Big GrinToungue
pozdrawiam
p


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 17-12-2007 08:25 AM

Fajna wycieczka gosia3ek Smile I tak warto chyba spędzać każdy wolny dzień.


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 17-12-2007 09:00 AM

KasiaA napisał(a):
Fajna wycieczka gosia3ek Smile I tak warto (chyba) spędzać każdy wolny dzień.

Święta racyja Kasiu, święta racja... Niech się stanie...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 19-12-2007 12:23 AM

Oooo, widzę, że zaraz będzie, coś dla nocnych marków. to poczekam Wink ...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 19-12-2007 12:30 AM

Zimowy kurs turystyki wysokogórskiej 14-17.12.07 (Waldek Niemiec)


Piątek
Szlak na Gąsienicową w miarę przedeptany. Sypie śnieg, po górach nie ma śladu. Mam jeszcze trochę czasu, graty zostawiam w schronisku. Spacerek w stronę Czarnego Stawu, do granicy lasu świetnie działa na mój apetyt. W schronisku smakowita niespodzianka - brakło chleba i panie w kuchni (pozdrawiam serdecznie Smile) upiekły chleb. Niebo w gębie.
Około 16 docierają dwaj pozostali kursanci Tomek i Olek. Kurs rozpoczynamy wieczornym wykładem. Na wstępie zaprzyjaźniamy się z piepsem, który staje się naszym przyjacielem na następne dni. Niestety wymagają tego warunki.
Poznajemy potrzebne nam węzełki, sprzęt do lodu, zakładamy stanowisko zjazdowe na kaloryferze. Po wykładzie w pokoju mamy co ćwiczyć.

Sobota
Dzisiejszy cel - lody w okolicach Zmarzłego Stawu, jeżeli tylko śnieg pozwoli. Obowiązuje nadal trzeci stopień zagrożenia lawinowego, ale wszyscy wiedzą, że nadchodzi czwórka. Jest mnóstwo śniegu, a do tego cały czas sypie. W Beskidach byłyby to warunki idealne, no ale nie jesteśmy w Beskidach.
Do granicy lasu szlak jest przetarty. Po szlaku zimowym omijającym zbocza Małego Kościelca nie ma najmniejszego śladu. Cóż, torowanie czas zacząć. Smile Brniemy w śniegu po pas, próbując unikać zasypanej kosówy. Wpadnięcie w kosówkę = wpadnięcie po klatę.
Na Czarnym Stawie śniegu jest mniej, ale staw dzielnie nadrabia to ~20cm warstwą śnieżno-wodnej brei schowanej pod śniegiem. W kociołku powyżej Czarnego Stawu zaczyna być coraz weselej, toruję już po klatę. W żlebie wiodącym w kierunku Zmarzłego jest jeszcze ciekawiej, po jakimś czasie śnieg sięga już czubka mojej głowy. Wiemy już, że musimy zadowolić się lodem położonym niżej niż cel naszej wędrówki. Na miejscu szybko ubijamy platformę i odśnieżamy lód. Ćwiczymy zakładanie w lodzie przelotów, stanowisk zjazdowych i asekuracyjnych oraz poruszanie się w rakach. Niestety wcześniej niż byśmy tego chcieli trzeba ruszać w dół, dotarcie tutaj zajęło nam naprawdę dużo czasu. Nad Czarnym Stawem czeka na mnie przykra niespodzianka. Toruję po pas fragment szlaku, z którym zdążył już rozprawić się wiatr; nagle wpadam po ramiona. Waldek pyta "znalazłeś szczelinę?" (między lodem, a brzegiem stawu). Po chwili wiem, że ma rację, prawy but mam zalany wodą. Eh, dobrze, że wpadłem podczas zejścia. W świetle czołówek docieramy do Murowańca. Prysznic, obiad, suszenie buta i wieczorny wykład.

Niedziela
Noo aż się chce wstawać. Smile Wreszcie widzę, że jestem w Tatrach - z okna schroniska ślinimy się oglądając grań. Piękne widoki przeplatane są mgłą zalewającą dolinę. Mgła na szczęście pojawia się tylko na krótko. Wbrew oczekiwaniom mamy nadal trójkę.
Z radością stwierdzamy, że "nasza" ścieżka nad Czarny Staw robi się coraz bardziej betonowa. Szybko docieramy do kociołka nad Czarnym Stawem. Przed żlebem skręcamy w lewo, zostawiamy w plecaki. Szczelnie ubrani ruszamy z czekanami w górę stoku. Cel naszej zabawy w śniegu - hamowanie z czekanem. Ciesząc się jak dzieci wykonujemy kolejne warianty upadków. Schodzimy po plecaki, przechodzimy w inne miejsce. Czas na przećwiczenie poruszania się z lotną asekuracją. Sprawia nam to dużą frajdę. Z wielkimi uśmiechami wracamy po resztę naszych rzeczy i wracamy do Murowańca.
W schronisku zostawiamy graty. Kurtki na grzbiet, łopaty w dłoń - idziemy kopać jamę śnieżną, w której mamy spędzić nadchodzącą noc. Znajdujemy odpowiednią zaspę i zabieramy się do roboty. Niestety gdy mamy już wykopane jakieś 60% jamy, niebo wali się nam na głowę (jak mawiali nieustraszeni Gallowie) - dach naszej jamy wchodzi w bliski kontakt z podłogą. Wracamy do schroniska. Wieczorem kolejny wykład + niespodzianka - zdjęcia z Afryki i film z Madagaskaru.
Zasypiamy szczęśliwi.

Poniedziałek
Pogoda jest jeszcze lepsza niż wczoraj. Bajka. Poniżej Tatr całe Podhale, tak jak i w niedzielę tonie w chmurach.
W pobliżu kociołka oddalonego o 2 minuty od schroniska ćwiczymy asekurację w śniegu. Na pierwszy ogień idzie hamulec nowozelandzki. Potem przychodzi czas na podkowę śnieżną i grzyba śnieżnego. Następnie stanowiska zjazdowe z 2 czekanów, potem z szabli śnieżnej, a na końcu z deadmana.
Gwoździem poniedziałkowego programu jest szczelina lodowcowa w dwóch wariantach. Pierwszy to samodzielne wydostanie się z niej. Drugi - idziemy z lotną asekuracją i partner wpada, musimy wyhamować upadek, zbudować stanowisko i wyciągnąć delikwenta. Wariant z partnerem daje nam w kość. Popołudniu wracamy do schroniska. Niestety czas się pakować i wracać.
W świetle księżyca schodzimy do Zakopanego. Tatry żegnają nas pięknymi widokami. Na zakończenie kursu wspólny obiad w Kolibeczce.


Kurs oceniam bardzo pozytywnie. Wiem, że to dopiero wstęp do zimowej wysokogórskiej zabawy, ale myślę, że dał podstawy pod coś rozsądnego. A dodatkowo Waldek to sympatyczny facet z dużą wiedzą i doświadczeniem.
Szczerze polecam.

Fotki:
Sobota:
1. Przed schroniskiem.
2. Chleb pieczony w schronisku.
3. Kosówkowa zasadzka.
4. Torowanie w żlebie.
5. Prawie na miejscu.
6. Bałagan na platformie.
7. Asekuruję zjeżdżającego Olka.
Niedziela:
8. Mniam.
9. Widok do sobotniej szczeliny.
10. Na Czarnym Gąsienicowym.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 19-12-2007 12:38 AM

Niedziela:
1. Hamowanie z czekanem - ja w trakcie obrotu.
2-6. Smile
Poniedziałek:
7. Bajka.
8. Stanowisko zjazdowe z 2 czekanów.
9-10. Deserek.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 19-12-2007 12:52 AM

super! kurs super, zdjecia super! Smile
a na lawinowy Cie nie ciagnelo od razu? - dwa dni wiecej.. Wink
Pozdrawiam snieznie!! Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 19-12-2007 12:59 AM

Ekstra Smile ale śniegu uuuuu szkoda tylko że lodu więcej nie było, prawda? Gratulacje, nie chciało Ci się zostać dłużej?, ale zabawa, na szczęście już nie długo... Tatry
Dzięki za relację i pozdrawiam

ps. Majka co podpytujesz Toungue

Dobrej nocki pa


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 19-12-2007 01:09 AM

Pablo napisał(a):
(...)
ps. Majka co podpytujesz Toungue
(...)

a tak jakos.. Toungue Wink


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 19-12-2007 06:24 AM

Pablo napisał(a):
nie chciało Ci się zostać dłużej?...

Ale niepoważne pytania zadajesz no, tylko chlopa wkurzasz, pewnie że by został, a najlepiej jakby w Murowańcu albo w piątce miał stały meldunek Big Grin czego Wam wszystkim i sobie życzę.
Super zabawa, śniegu masa, widzę że fotki do przyszłorocznego kalendarza przywiozłeś Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 19-12-2007 07:21 AM

Ładna ta zima, ja tam będę za 3.5 tygodnia, rakiet nie zabrałeś specjalnie, czy przez zapomnienie?


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 19-12-2007 07:57 AM

Pablo pytasz, a wiesz. Wink
Majka kurs lawinowy jest pierwszy w mojej kolejce, zrobię na pewno.
Sylwek rakiet nie brałem celowo. No i skąd ta liczba pojedyncza przy 3.5 tygodnia? Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 19-12-2007 08:02 AM

sorki, faktycznie, w Tatrach będziemy za 3.5 tygodnia Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 19-12-2007 09:00 AM

Ale Wam fajnie z tym kursem... Oj tak, to dobra zabawa. Oczy zamykaliście przy czekanach? Wink Czy Waldi to tylko na kobietach stosuje? Smile
A jak Ci szło wkręcanie rosyjskich śrób lodowych?


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 19-12-2007 09:24 AM

Ciekawa impreza zwłaszcza dla zimomaniakówSmileMożna się wyżyć .Gratuluję Ci paaulo pomysłu na zimę .Zdjęcia świetne .Jak widać wysoko w górach zimą pogoda bardziej słoneczna niż na niższych górkach czy nizinach.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 19-12-2007 04:54 PM

Zarówno danie podstawowe(relacja) jak i deser zdjęciowy-znakomite.Gratuluję aktywności w tak pięknym otoczeniu i wiedzy przy tym nabytej.A że czasem przyszło wpaść w zaśnieżoną kosówkę...Cóż -dłużej się będzie pamiętało.Cool
Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 19-12-2007 06:07 PM

KasiaA "ruchale" jak sama wiesz nie są takie chętne do współpracy, musiałem go sobie darować (późno dotarliśmy na górę), skorzystałem z już wkręconego. Grivelek z korbką wszedł za to jak w masło. Smile
Zamykanie oczu oczywiście było na koniec. Głęboki śnieg zepsuł jednak efekt upadku z zaskoczenia. Stok na którym ćwiczyliśmy musieliśmy ubić turlając się i zjeżdżając na szlachetnej części pleców.
Po pytaniach domyślam się, że byłaś na kursie u Waldka. Mam rację?


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 20-12-2007 10:26 AM

Tak, byłam Smile I tez było tak fajnie Wink Choc niczego nie uklepywaliśmy sobą. I byliśmy na Wierchu pod Fajki ćwiczyć lotną.

Z zabawnych gaf które zawsze popełniam: Waldi dał nam wieczorem raki, kazał przymierzyć czy pasują i dopasować. Na moje buty pasowały, założyłam je bez problemu, jeszcze był luz czyli ok. Rano wyszliśmy, już za Czarnym stawem Gąsienicowym zakładamy raki, zapięłam paski a raki po dwóch krokach mi sie rozjechały... Wołam: Waldi, moje sie zepsuły! A Waldi pyta: Kazałem Ci wczoraj dopasować? No przecież pasowały...

Teraz już sama zakładam raki i sie trzymają Wink... Takie kursy jednak uczą... Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 20-12-2007 08:04 PM

Paaulo,co tu dużo pisać,gratuluje nowo nabytych doświadczeń,piękny wypadSmile
Kapitalne zdjęcia, mam nadzieje,ze jakieś znajdzie się w konkursieSmile
Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 02-01-2008 11:27 AM

Niektórzy mówią, że w okresie Świąt i Nowego Roku w Tatrach nie można znaleźć spokoju. Cała masa ludzi, przejechanie samochodem przez Zakopane graniczy z cudem, dojazd w tatry to wyczyn nie lada sprawdzający na każdy możliwy sposób naszą cierpliwość.
Ale dla Tatry warto zaryzykować Wink
I są takie miejsca gdzie nie spotyka się nikogo.
Któregoś dnia podczas pobytu na Podhalu umówiłam się z Grześkiem i Krzyskiem. Zaproponowałam im Dolinę Jaworową. Kto w niej był choć raz, to wróci tam. Jedna z najbardziej jeszcze dzikich Dolin, z pięknym otoczeniem wokół: na wschodzie pasmo Szerokiej Jaworzyńskiej, od zachodu takie Doliny podwieszone jak Czarna Jaworowa i najbardziej niedostępna śnieżna Dolina z Kościołem Gotyckim czyli Małą Śnieżną Turnią... Poza tym masyw Jaworowych.. masyw Lodowego...
W tej dolinie nie ma schroniska, czyli w zimie jest zamknięta. Szlak nieprzetarty. Jest to jedna z dłuższych dolin tatrzańskich. Wiec pracy przy zakładaniu szlaku było całkiem sporo Wink Powyżej granicy lasu dała nam się we znaki kosówka: idziesz i nagle bach: po pas w śniegu a czujesz ze stopy machają w próżni. Gramolisz się i za chwile to samo. Pod ścianami małego Jaworowego wychodzimy zza jakiegoś ogromnego głazu i... namiot! Normalny, prawdziwy namiot! To wspinacze z Czech mieli tu swój namiot, wspinali się na Ścianach Małego Jaworowego, na lodach. Idziemy dalej, już stromo, trzeba uważać. Mijamy Żabi Staw Jaworowy i podchodzimy w stronę Lodowej Przełęczy. Niestety, jest zbyt późno aby wejść na Przełęcz. Zabawa z kosówką wybiła nas z tempa. Warunki idealne, Lodową widać jak na dłoni, nie ma trudności. Ale decydujemy ze wracamy. Teraz nadszedł czas dupozjazdów Wink Obserwujemy z Grzegorzem jak Krzysiek wyciąga pokrowiec na plecak i zmierza z nim na nastromiony stok na takie wybrzuszenie i zamierza zjeżdżać. Zaczynamy krzyczeć: podchodząc do góry pamiętamy, ze właśnie ten stok był podcięty około 10 metrami pionowych a nawet przewieszonych skałek. Zabawnie wyglądała później mina Krzyska który oglądał te skałki stojąc u ich podnóża. Stwierdził: Chyba bym sie zdziwił jakbym jednak tamtędy zjeżdżał... Zejście było już monotonne, dłużyło nam sie bardzo, ciągle sie zapadaliśmy... Całość zajęła nam około 11 godzin wycieczki.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 02-01-2008 12:28 PM

Kolejne doświadczena,przeżycia ,próba sił z przyrodą .Gratuluję Kasiu tej ucieczki od monotonii codziennego dnia ,gratuluję podjętego trudu i wysiłku przy pokonywaniu tak "sympatycznej kosówki".Coż więcej dodać ?.Powodzenia w kolejnych wyprawach.
PS. To pierwsza relacja tego 2008 roku. Dobrze się zaczyna .Worek z relacjami się rozwiązał SmilePozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - jack66 - 02-01-2008 02:36 PM

KasiuA gratuluję trudnej, ale fajnej wyprawy, życzę powodzeinia i kolejnych ciekawych wycieczek.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Niedzielan - 02-01-2008 08:21 PM

Sylwestra miałem okazję spędzić w Bukowinie Tatrzańskiej, co było dla mnie nie lada frajdą. Jakoś tak się składa, że ośnieżone stoki, rozgwieżdżone niebo i dużo ludzi w około dodają uroku przy świętowaniu tej okazji. W nowy rok postanowiłem wybrać się na pierwszą zimową wyprawę w Tatry. Zdecydowałem się na coś łatwego, a przyjemnego, czyli spacer do Doliny Kościeliska.
Droga z Bukowiny do Kir wiedzie przez bardzo ładne okolice, pełne leśnych, ośnieżonych dróg, stromych górek i ostrych zakrętów. (Bukowina – Poronin – Zakopane – Kiry) Mój Cinqeucento na letnich oponach poradził sobie zaskakująco dobrze w takich warunkach, choć nie pozwalał na rozwijanie dużych prędkości. Smile
Do Kir dotarliśmy z bratem (był moim dzielnym towarzyszem podczas tej noworocznej wyprawy) nie bez kłopotów, bo zdążyliśmy po drodze przejechać przez całe Kościelisko. Smile Zajeżdżamy w końcu na parking TPNu. Płacę 10 zł za postój na „cały dzień” choć wiem, że samochód zostawię na góra trzy godziny. W sumie wygodna taryfa dla właścicieli parkingu, ale wmawiam sobie, że pieniądze pójdą na jakiś szczytny cel i spełniam dobry uczynek.
Dochodzi jedenasta. Na parkingu jest pusto, choć domyślam się, że w sezonie nie ma co marzyć o pozostawieniu tu auta. Mijamy bramę TPNu otwartą na oścież, zachęcającą do spaceru. Kasa biletowa jest zamknięta na kłódkę, Górale stoją przy znudzonych koniach i pustych saniach, jeden z nich głośno targuje się z jakimś turystą o cenę przejazdu. Duże zachmurzenie, śnieg lekko prószy, wiatr spokojny. Jakie piękne przedpołudnie!

Idziemy wzdłuż zielonego szlaku i dobrze przetartej drogi. Śnieg jest ubity, nie stawia oporu. Po prawej wesoło płynie sobie Kirowa Woda. Strumyk jest zamarznięty tylko w najwęższych partiach, chyba jeszcze nie było porządnego chłodu podczas tej zimy. Po drodze mijamy młodą roześmianą parę, która co chwilę przewraca się nawzajem na ziemię i robi sobie zdjęcia. Można i tak... Moja żona chyba jeszcze śpi. Smile
Po chwili wychodzimy na dużą polanę, bardzo przypominającą te jakie widziałem idąc pobliską Doliną Chochołowską. Płaski, prawie że równy teren, a po obu stronach las. Wpatruję się uporczywie w śnieg i pozostawione na nim liczne ślady. Jest ich sporo, także poza wydeptaną ścieżką – na skraju lasu, przy brzegu strumienia. Doskonale widać po nich, że ludzka ciekawość nie zna granic i nie znosi wyznaczonych szlaków. Człowiek chce wejść wszędzie, byle spojrzeć z bliska, byle dotknąć. Nie wiem co o tym myśleć, ale jakoś nie robi mi to specjalnej różnicy. Czuję się świetnie. Jedyne co mnie razi, to porzucone gdzie nie gdzie puszki po piwie. Głupota, tak jak ciekawość również nie zna granic.
Idziemy z bratem spacerową porą. Nigdzie się nam nie spieszy, bo powrót do domu zaplanowaliśmy na popołudnie. Po drodze natrafiamy na cudownie wyglądający zamarznięty strumień spływający po skałach. Jest to istny cud natury! Wygląda tak, jakby cała woda zamarzła w ciągu sekundy! Robię kilka zdjęć i idziemy dalej. Dochodzimy do Wyżniej Miętusia Kiry (swoją drogą wyczytałem właśnie na Wikipedii, że to słowo – Kira – oznacza w gwarze zakręt drogi lub rzeki), by zaraz znaleźć się przy rozstaju szlaków.

Nie zapoznałem się zbyt dobrze z opisem trasy w przewodniku, dlatego zatrzymujemy się na chwile, kiedy to nadrabiam braki. Szlaki rozchodzą się w przeciwne strony, krzyżuje się w tym miejscu kilka. Dokąd iść? Mój brat nie wygląda na kogoś, kto ma ochotę na dłuższą wycieczkę. Trudno. Idziemy w prawo (na zachód), zgodnie z szlakiem Ścieżki nad Reglami (znowu wstawka pouczająca Smile Regiel to „lesiste wzniesienie w obrębie pasma górskiego poniżej górnej granicy lasu (oczywiście) wznoszące się ponad kotliną i zapoczątkowujące dane pasmo” (pasmo górskie). Źródło wiedzy – znowu Wiki. )
Nie uszliśmy jednak zbyt daleko, jak znowu dotarliśmy na rozstaje dróg. Zielony szlak biegnący dalej prosto, później skręcający w prawo, prowadzi płaską doliną. Czarny natomiast rwie ostro w górę, prosto do lasu. Znowu jestem wystawiony na pokuszenie! Zielony prowadzi bowiem w głąb, a raczej w górę Doliny Kościeliska w szalenie ciekawe miejsca. Zapowiada się jednak jako długa i być może ciężka trasa. Nie wiem ile mogło by zająć nam jej przejście, ale wiem, że nie mamy doświadczenia w łażeniu po górach w zimie, a mój brat ochoty na jego zdobywanie. W czasie kontemplacji mija nas para starszych ludzi na nartach biegówkach. To może być ciekawy sport...

Idziemy więc w prawo, na krótszą trasę. Zaczyna się podejście, które zmienia miły spacerek w trudny spacer. Nie jesteśmy specjalnie wyspani ani świeży, dlatego szybko zaczynamy się męczyć i dyszeć. Mozolnie „wspinamy” się jednak co raz wyżej, trawersując zbocze Kościeliskich Kopek, a dokładniej Zadniej Kopki (1333 m n.p.m.). Ten kto wytyczał szlak był jednak wyrozumiałym człowiekiem, gdyż ścieżka nie zbliża się nawet do szczytu.
Przechodzimy Kominiarski Przysłop, a mnie dopada pierwszy głód. Biorę się więc za pałaszowanie Snickersa, które zakupiłem jeszcze na dworcu PKS w Zakopanym (jeden z niewielu otwartych sklepików tam był). Już przy próbie pierwszego ugryzienia okazuje się, że baton pamięta nie tylko zeszły rok, ale pewnie jeszcze kilka wcześniejszych. Jest twardy jak skała, a odgryzienie choćby kawałka czekolady grozi złamaniem zęba. Niosę więc go jeszcze pół godziny w ręce, aż w skutek stałego ogrzewania mięknie i staje się zdatny do spożycia.
O ile do tej pory natrafialiśmy jeszcze na innych turystów, teraz w lesie zrobiło się całkiem pusto. Jest cicho, nawet wiatru tu nie czuć. Śnieg chyba przestał sypać. Czuję się jakoś dziwnie, trochę mi koso, jakbym był intruzem na tym terenie. Patrzę na brata, który ma chyba podobne myśli. Pytam go nawet, czy zawracamy. On jednak wykazuje się hartem ducha i mówi, że idziemy dalej.
Dalej, czyli pod górę. Początkowo zakładałem, że dotrzemy na Niżnią Kominiarską Polanę, ale dosłownie kawałek przed nią skręcamy w prawo, wraz z żółtym szlakiem. W sumie dzieliło nas od niej parę minut drogi, więc teraz żałuję, że nie weszliśmy tam chociaż na chwilkę. No trudno.
W śniegu wciąż widzę ślady butów, całkiem świeże ślady. W końcu dostrzegam majaczące między drzewami sylwetki ludzi. Uff, czyli nie jesteśmy sami na tej noworocznej trasie. Przemy pod górę ciągle zaszyci w lesie, ale całkiem blisko dostrzegam przerzedzenie i wpadające promienie słoneczne (niestety mocno rozproszone, ale jaki to musi być widok przy ostrym, letnim słońcu! ), jesteśmy więc już blisko szczytu.
Poprzez wąską szczelinę między drzewami (dziura zupełnie, jak w żywopłocie wycięta) wychodzimy na polanę. Nie mogę odszukać jej nazwy w przewodniku, choć możliwe, że jest to Polana Lejówki. Nie ma też tutaj żadnej tabliczki informacyjnej. Są za to dwie opuszczone chatki, całe tony śniegu i wesoła rodzinka robiąca sobie zdjęcia. Patrzę dookoła urzeczony. Całkiem blisko majaczy skryta ni to mgłą, ni to chmurami Zadnia Kopka. Pogoda się trochę popsuła, czuć zimny, przenikliwy wiatr, śnieg sypie w oczy, słońca nawet już nie widać za chmurami. Nie jest tragicznie, choć z opalenizny będą nici. Smile
Przechodzimy przez Polanę słabo widoczną ścieżką, momentami brodząc w głębszym śniegu. Znowu wchodzimy do lasu. Wiatr ustaje, śnieg już nie sypie. Czary. Idziemy w miarę spokojnie, teraz już w dół, na dróżce nie ma lodu, śnieg jest w miarę ubity. Znowu niepewnie rozglądam się na boki, w gęstwinę leśną. Patrzę na ślady i mam wrażenie, że nie wszystkie pochodzą z od człowieka. Najbardziej niepokoją mnie duże, owalne, miaro wydeptane dziury...
Poruszaliśmy się w miarę dobrym tempem, dlatego po kilkunastu minutach dotarliśmy do miejsca, w którym rozchodziło się kilka szlaków. Niestety nie pamiętam ich oznaczeń, ani dokąd prowadziły, a na mojej mapie nie mogę teraz odszukać tego miejsca. Było to na pewno przed polaną Huty Lejowe, do której doszliśmy dopiero po dłuższej chwili.
Znowu przywitały nas tylko zwały śniegu i pusta bacówka. I wiatr, który towarzyszył nam już do końca trasy. W dół prowadziła dość szeroka ścieżka, prawie już droga – na śniegu było jeszcze widać ślady po oponach samochodowych. Szło się całkiem dobrze, choć momentami robiło się naprawdę ślisko. Było tak w miejscach, gdzie normalnie przez drogę przelewały się strumienie, a tak po cienką warstwą śniegu zalegał czysty lód. Na jednym takim oblodzonym zejściu zaliczyłem efektowną wywrotkę. Obeszło się bez żadnej kontuzji, ale przekonałem się, że podeszwy z Vibramu nie gwarantują bezpieczeństwa w każdych warunkach. W dodatku w czasie upadku trzymałem akurat w ręce drożdżówkę, z której niestety – w czasie mojego lotu – wypadł ser. Pozostało mi więc jedynie chrupanie suchego, parodniowego drożdżowego ciasta.
Dalej nasza wycieczka przebiegała już bez żadnych zakłóceń. Szliśmy sobie szybszym krokiem spacerowym, aż do końca szlaku, przy drodze 958. Stamtąd jest już do Kir tylko kilkanaście minut po przydrożnej breji. A później to już tylko zatłoczone Krupówki, trudne poszukiwania wolnej jadłodajni i smutny finał w Mc Donaldzie. Smile

Przejście całej trasy liczącej parę km zajęło nam ok. trzech godz. Trafiliśmy na całkiem dobre warunki pogodowe, ścieżka była pozbawiona jakichkolwiek trudności technicznych może poza lokalnym oblodzeniem. Jednym słowem, jak na noworoczny spacer była to wycieczka idealna. Smile

W powrotną drogę do Krakowa wyruszyliśmy ok. godziny 16. O warunkach panujących na drodze mogę powiedzieć tylko tyle – podróż zajęła nam pięć godzin.

To będzie dobry rok. Smile




RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Niedzielan - 02-01-2008 08:25 PM

Mam nadzieję, że nie przerazi was długość mojego posta i nie zniechęcicie się do czytania! Toungue
Poprostu lubię pisać relacje z wycieczek. Wink
Zdjęcia zamieszczę w najbliższym czasie, choć nie są najlepsze - warunki były niestety niesprzyjające. Sad

W ogóle to witam wszystkich po mojej dłuuuugiej nieobecności. Postaram się częściej odzywać, choć uprzedzam, że zawsze byłem nieśmiały. Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 02-01-2008 08:48 PM

Niedzielan napisał(a):
Mam nadzieję, że nie przerazi was długość mojego posta i nie zniechęcicie się do czytania! Toungue
Poprostu lubię pisać relacje z wycieczek. Wink


Witaj Niedzielanie,
świetnie mi się czytało Twoją relację, więc bardzo fajnie że lubisz pisać (mam nadzieję że jeszcze wieloma podzielisz się z nami na GŚ). Wycieczka niby 3 godzinna, nie prowadząca w wysokie ani trudne rejony, a odpowiednio napisana jak widać potrafi wciągnąć i to bardzo.

Zapraszam do częstszego uczestnictwa, tego czynnego czyli pisania - pozdrawiam, Pedro.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 02-01-2008 10:12 PM

KasiA fajna wędrówka. Relacja tradycyjnie krótka, a szkoda. Fotki poproszę. Smile

Niedzielan, bardzo fajnie się czytało twoją relację. Zamarzniętym strumykiem narobiłeś smaka, od fotek się nie wymigasz.

Niedzielan napisał(a):
Już przy próbie pierwszego ugryzienia okazuje się, że baton pamięta nie tylko zeszły rok, ale pewnie jeszcze kilka wcześniejszych. Jest twardy jak skała, a odgryzienie choćby kawałka czekolady grozi złamaniem zęba.

To nie wiek, to zima panie, zima. Smile W takich warunkach najbezpieczniejsza jest czekolada - łamiesz na kostki i rozpuszczasz "w gębie".

Niedzielan napisał(a):
Na jednym takim oblodzonym zejściu zaliczyłem efektowną wywrotkę. Obeszło się bez żadnej kontuzji, ale przekonałem się, że podeszwy z Vibramu nie gwarantują bezpieczeństwa w każdych warunkach.

Vibram na lodzie musiałby mieć z 80 stopni C, żeby zapewnić przyczepność. Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 03-01-2008 12:58 AM

Niedziela 30.12.2007
Rany jaki sznurek do kolejki na Kasprowy. Postoją pewnie kilka godzin... Dobrze, że my idziemy pieszo.
Warunki śniegowe są świetne, ruszamy w górę Jaworzynką. Na Gąsienicowej obowiązkowy "posiłek regeneracyjny" - szarlotka. Na Czarnym Gąsienicowym nie ma już śladu po wodnej brei, staw jest ładnie zmrożony. Docieramy do lodów, na których ćwiczyliśmy na kursie dwa tygodnie wcześniej. Jest tylko jedna, subtelna różnica - z ciężkimi plecakami doszliśmy tu w 50 minut. Dwa tygodnie wcześniej szliśmy tu 4,5 godziny. Cóż... zima.
Zmarzły Staw wita nas pięknym zimowym widokiem. Zakładamy raki i bawimy się trochę na ślicznym cieku lodowym. Pogoda nadal idealna. Na Zawrat dotrzemy szybko, za szybko.
Podstępny Zadni Granat kusi mnie coraz bardziej. Zostawiam plecak powyżej Zmarzłego i ruszam w górę. Tomek wykorzystuje ten czas na odpoczynek, szczęściarz jest w Tatrach już trzeci dzień. W żlebie śnieg coraz twardszy, miejscami pod śniegiem jest tafla lodu. Na szczęście kamieni brak, jedynie w dolnej części było kilka, muszę pamiętać o nich przy zjeździe. Na śnieżnych polach powyżej żlebu grzeje już słoneczko. Widok ze szczytu powala. W sumie mógłbym tu zostać. Toungue
Czas zjeżdżać, muszę dogonić Tomka idącego już w kierunku Zawratu. Na polu śnieżnym miękki śnieg pomaga kontrolować prędkość zjazdu. W żlebie, na najtwardszych odcinkach, co kilka metrów muszę się obracać na brzuch - prędkość niebezpiecznie wzrasta.
Na Zawracie bajeczne widoki. Opalamy się, upajamy oczęta widokami. Powoli schodzimy, korzystamy z tego, że nie trzeba się spieszyć.
W schronisku tłum. Na szczęście znajdujemy wygodne miejsce na glebie.
Wieczorem pojawiają się chmury nie zwiastujące niczego dobrego.

Poniedziałek - sylwester - 31.12.2007
Pogoda się popsuła, ale nie jest źle. Ruszamy na Kozi Wierch. Docieramy do podnóża Koziego. W połowie żlebu widzimy podchodzących w górę ludzi. Podejmujemy decyzję - żlebem schodzimy, w górę idziemy ciekawszą jak nam się wydaje grzędą, po orograficznie prawej stronie żlebu.
Trafiamy na pojedyncze ślady. Fajnie, ktoś miał ten sam pomysł. Kilka trawersów, trochę kluczenia między skałami i stajemy na grani. Jesteśmy zadowoleni z wyboru drogi, była znacznie ciekawsza niż szeroki żleb.
Widoczność jest mocno ograniczona. Rozmawiamy chwilę ze skiturowcami. Szybki posiłek i schodzimy żlebem w dół. Pogoda coraz gorsza. Wracamy do schroniska.
W schronisku pojawia się coraz więcej osób. Powód jest jeden - mamy zamiar świetnie bawić się wieczorem.
Świętowanie zaczynamy już o 17tej wiśnióweczką na schodach, w świetnym towarzystwie. Resztę opisu pominę. Toungue W każdym bądź razie stoły na jadalni wytrzymały nasze tańce. Przed północą ubieramy się cieplej i ruszamy na staw. 10, 9 , 8, 7... szampan, życzenia, śpiewy, pod bezchmurnym tymczasowo niebem. Wracamy do schroniska, trzeba bawić się dalej!

Wtorek 01.01.2008
Pogoda jeszcze gorsza niż wczoraj.
Powoli pakujemy się. Dobrze, że przed nami 2 godziny marszu do Palenicy. Ruch to zdrowie, zwłaszcza po sylwestrze. Toungue Dolina Roztoki wygląda bajkowo w zimowych ciuchach. (Niestety) szybko docieramy do asfaltu. Tu droga dłuży się już niemiłosiernie.
W przeokrutnie zatłoczonym Zakopcu szczęśliwie udaje się nam znaleźć wolne miejsce w ukochanej Kolibeczce. Przy obiedzie - niespodzianka, jak wisienka na torcie. Obiad jemy w świetnym towarzystwie. W związku z tym, pobyt w Kolibeczce znacznie się nam wydłuża, ale nikt nie ma nic przeciwko temu. Smile
To się nazywa dobre zakończenie udanego wyjazdu!

Fotki:
1. w drodze na Gąsienicową
2. poniżej Zmarzłego
3. widok na Zawrat
4. zabawa na lodzie
5. kusiciel Zadni Granat
6. żleb kusiciela Granacika
7-10. widok ze szczytu


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 03-01-2008 01:02 AM

Fotek ciąg dalszy:
1. widok z pod Zawratu
2. plażowanie na Zawracie
3-4. deserek
5. sylwestrowa pogoda
6. na Kozim
7. północ przed schroniskiem
8. zasypany mostek w Dolinie Roztoki
9. utworzony przez naturę kreskówkowy bałwan


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 03-01-2008 08:18 AM

paaulo, piękna wyprawa! A raczej ich seria. Szedłeś tym samym żlebem którym ja niespełna miesiąc temu sie drapałam na ten sam cel Wink
Być może nawet Cię widziałam w niedziele z daleka Smile ale już powyżej żlebu. Wychodziłam na Kościelec.
A Koziego zazdroszczę, tez miałam na niego ochotę, ale nie miałam siły... i tak chodziłam z okropnym przeziębieniem po Tatrach teraz.

Niedzielan, miło było z Tobą powędrować Smile Masz racje ze biegówki to niezła sprawa ale chyba toury jeszcze lepsze Wink A czy podczas swojej wędrówki zwróciłeś uwagę na jedyna naturalną skocznie narciarską w okolicy? Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 03-01-2008 09:44 AM

paaulo -jak widać uzależnienie od śniegu pogłębia się coraz bardziejSmile.
Gratuluję Tatrzańskiego Sylwestra i 100 postu.

Niedzielan .Ciekawy teren na spacer .Ktoś z Forumowiczów mógłby coś szerzej o tym obszarze wokół Lejowej powiedzieć wyjaśnić .Ciekawe z tymi szlakami powyżej Polany Huty Lejowej.Czy to znakowane ? Na mojej mapie ich niema.Teren ten nie jest własnością parku Tatrzańskiego tylko wspólnoty 8 wsi z siedzibą w Witowie .Niewykluczone że wspólnota wytyczyła własne szlaki??


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 03-01-2008 09:58 AM

No kurcze Big Grin ale dałeś... pięknie! gratuluję super przywitania Nowego Roku zdjęcia piękne, przez Ciebie Paweł zacząłem później pracę Toungue

A Niedzielana opis "połknąłem" już wczoraj też dobrze smakował Wink

dzięki panowie !


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 03-01-2008 10:11 AM

Kasia - jak zwykle czekalam na Twoje literki, sie doczekalam i fajnie, acz krotko sie wedrowalo z Toba (niestety tylko wirtualnie :-/ )

Niedzielan - fajnie napisane Smile podobasie Smile

Pauulo - qrcze, swietna wyprawa, widoki i zdjecia.. cud, miod i orzeszki! Big Grin No i Sylwester fantastyczny - w pieknym miejscu.

Pozdrawiam Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Niedzielan - 03-01-2008 11:06 AM

Paaulo - to dopiero była zimowa wyprawa!
Może na mnie też kiedyś przyjdzie pora i będę mógł czegoś równie fajnego doświadczyć... Mam nadzieję. Smile Na razie pozostaje mi "mierzyć zamiary na siły", czyli przechadzki dolinkami. Wierzę, że uda mi się jeszcze tej zimy wybrać w Tatry, na jakiś dłuższy szlak. Teraz jednak czeka mnie sesja...Sad


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 03-01-2008 11:26 AM

Jeszcze i ja może wrócę troszkę wspomnieniami parę dni wstecz. Otóż sylwester w planach miał charakter narciarski: sobota stok w Kasinie Wielkiej, a niedziela i poniedziałek stok w Laskowej Koło Limanowej. Ten drugi dużo prostszy od pierwszego, jednak bez porównania lepiej przygotowany i dla wszystkich niezbyt zaawansowanych narciarzy bardzo go polecam.

Jednak nie o tym tylko miało być... Bliskość Beskidu Wyspowego dała nam szansę na zrobienie sobie spacerku po tamtejszej okolicy. W związku z tym przed wyjazdem na narty wraz z 5 znajomych udałem się na Ćwilin (1072 m) - drugi co do wysokości szczyt Beskidu Wyspowego. Trasa krótka, pogoda mało wyjściowa (chmury już prawie od samego dołu, lekko pruszący śnieg chwilami, a śnieg leżący na szlak już zleżały tak więc nie tak piękny jak ten nowo spadły). Niemniej jednak były górki, chwila spaceru - choć dość ostro pod górę, a poniżej parę fotek Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 03-01-2008 12:16 PM

Gratuluje Wam wszystkim udanych wypraw sylwestrowo noworocznychSmile. Czytając Wasze relacje wyobraźnią się przenoszę w te miejsca gdzie byliście,dzięki Wam za to,bo jak na razie tylko tak mogę sie znaleźć w górachSmile

paaulo,świetne fotkiSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 03-01-2008 01:37 PM

Pedro, czwarta fotka z tymi kolorowymi znakami


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 03-01-2008 04:52 PM

Milunio naprawdę, bardzo aktywne spędzone chwile, Paaulo zdjęcia Masakra!! Bajeczne, KasiaA nasza dyżurna KozicA również fajnie
Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 03-01-2008 04:58 PM

Fajnie, że fotki i relacja się podobają. Smile

KasiA, niestety żadnej Kozicy na Kościelcu nie widziałem. Wink Udało się wam wejść?

Niedzielan ty nie zmieniaj tematu, tylko wrzuć na forum ten zamarznięty strumyk (a przynajmniej jego zdjęcie Toungue) i resztę zdjęć.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 03-01-2008 09:02 PM

ładne zdjęcia, ja też swoje niedługo wrzucę, tylko z Tatr powrócę Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 04-01-2008 09:10 AM

-To co na jutro? -pyta Aga - Chłopcy robią północny filar Świnicy, chodźmy gdzieś w rejon hali.
-Ok, pojedziemy razem- odpowiadam znad chusteczki próbując opanować katar męczący już od kilku dni.
-Kościelec?
-Czemu nie...

Wyjeżdżamy wcześnie rano. Parkujemy samochód przy bocznej ulicy, dopinamy guziki na porannym mrozie i w drogę. Idziemy dzielnie chodnikiem gdy nagle podjeżdża do nas samochód: To wy zostawiliście auto na tej i tej ulicy na lokalnej rejestracji? Tak... Światło się pali i akumulator sie rozładuje... Wracamy z Agą aby uporządkować sprawy auta. Z chłopcami umawiamy sie w murowańcu.
My wybieramy szlak przez Jaworzynkę. Od razu czuje ze lekko nie będzie... Kaszle, katar, bardzo szybko się męczę. Jeszcze wczoraj łykałam leki. Aga pyta czy wracam... Nie, choć do Murowańca...skoro już wstałam rano. Idziemy właściwie na lekko, jest bardzo ciepło, im wyżej, tym cieplej (inwersja). Dochodzimy w końcu do Murowańca. 1,35 z Kuźnic przy moim stanie to nieźle ale jestem zmęczona... Chłopcy już odpoczęli i zbierają się do wyjścia. Muszą podejść pod północna ścianę Świnicy. Umawiamy się z nimi że pomachamy im z wierzchołka Wink
No to którędy? Aga proponuje od Gasienicowego na Karb. Dobra. Wlokę się ostatnia, przy stawie ciepła herbata i "żlebem na wprost" na Karb. Początkowo śnieg jest miękki, podchodzę bez raków. W połowie stoku Aga zakłada swoje, robi się twardo. Ja idąc za owczym pędem zakładam swoje. A co mi tam Smile Podchodzi kilka osób. Zachowujemy się jak amatorzy. Moze i nachylenie nie jest dramatycznie ostre ale wszyscy idziemy w linii swojego spadku. Ja ciągle walczę z kaszlem, nasila się jeszcze gdy zaczyna wiać. Wszyscy mnie wyprzedzają. Chyba nie wyglądam najlepiej, gdyż jeden z mijających mnie chłopców patrzy na mnie i mówi: już niedaleko na Przełęcz... Wielkie dzięki, wiem! W końcu na Karbie, Aga czeka już z herbatą. pyta co dalej: czuję sie świetnie, oczywiście idę. Kłamstwo. Czuje sie kiepsko. Ale co z tego? Przecież nie mogę odpuścić, jeszcze z godzinka i wyjdę, dam rade... Idziemy. Początek jest łatwy, trzymamy się wschodniej strony, unikamy pól śnieżnych. Dochodzimy do wysokości pierwszego prożku. Tutaj nie idzie sie jak wiedzie letni szlak, idziemy prawie na wprost, przechodzimy przez niewielki próg skalny i na wprost w górę. Gdzie możliwe to niewielkie zakosy żeby dać odpocząć łydkom. Czuję ze idę bardzo wolno, nie mam siły, męczę się. Patrzę w górę i Aga już łoi ostatni prób skalny przed szczytem! Za chwilę ja też się do niego przystawiam. Jeszcze kilka kroków i na szczycie. Szukamy wzrokiem kolegów na północnej Świnicy... Ale nie możemy ich dostrzec. przechodzimy jeszcze na południową część wierzchołka, kilka zdjęć i schodzimy. Coraz silniej wieje. Wiatr podnosi śnieg, wpycha go do nosa i oczu. Zachodni wiatr. Wszelkie ślady momentalnie są zawiewane, mam nieodpartą ochotę kopnąć ten wiatr żeby sobie poszedł. Ale jak to zrobić...? Aga prawie zbiega, co chwile czeka na mnie. Chyba nie jest tym zachwycona ale się nie odzywa, nie narzeka. A ja sie duszę na tym wietrze... Oby zejść niżej... Zmienia się śnieg. Przed chwila był beton. A teraz już jakieś 20-30 cm nawianego, osuwa sie spod nóg. Ładujemy sie w jakieś pole śnieżne, trawersujemy go aby wrócić na wschodnią część ściany. Telefon. To kolega, ten ze Świnicy. Rozłącza się. Patrzymy na siebie z Agą: a jak maja problemy? Moze coś sie stało... Dzwonimy kilka razy aż udaje nam sie połączyć. Wszystko ok? Tak, chłopcy są na szczycie i nas nie widzą a chcieli nam pomachać... Smile Jak miło! Zamorduje ich! W końcu na Karbie. Nie mam już siły kaszleć, jest mi obojętne. Schodzimy do Murowańca. Oczywiście po drodze zakopujemy sie gdzieś w kosówkę, żeby nie było! O 14 jesteśmy w Murowańcu. Pomidorowa i ruszamy w drogę na dół. Wlokąc sie na Przełęcz miedzy Kopami powtarzam sobie ze już zmądrzałam i chora w góry nie pójdę. Ale gdzie tam: ta mądrość była tylko chwilowa Wink lub miejscowa. Oczywiście zaliczamy Żleb Wściekłych węży Wink W końcu jak dobrze położyć sie w ciepłym łóżku Wink
No, to by było na tyle Wink I proszę mi nie pisać teraz ze znowu krótko! Zrobiłam wszystko co potrafię Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 04-01-2008 09:23 AM

ok, Kasia, nie napisze, ze krotko Toungue
Bardzo fajnie sie czytalo! Smile dzieki za literki (co masz jeszcze w zanadrzu? Big Grin )
Pozdrawiam cieplo, "smarkaczu" Wink (tym razem tez na antybiotykach bylas - czy tylko lzejsze leki? Toungue)


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 04-01-2008 10:10 AM

Kaśka, gratulacje zimowego Kościelca jeszcze w takim stanie zdrowia, masz dziewczyno moc w sobie, jest coś co cie powala??
Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 04-01-2008 10:37 AM

Ej KasiuA ale się rozpisałaś Toungue.Ale takie relacje najlepiej się czyta.To lubię.Że też musiało Cię w tym czasie dopaść to przeziębienie .Mam nadzieję ,że już zdrowie i siły powróciły i wszystko jest OK.I może trochę wyluzuj bo braknie Ci siły na lato i z kim ja wtedy pójdę ?Rolleyes
Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Niedzielan - 04-01-2008 11:03 AM

KasiaA -> szczere gratulacje za udane wejście w ciężkich warunkach. Byłem ze znajomymi na przełęczy Karb w lecie (niestety na Kościelec zabrakło nam sił... lub odwagi Toungue), podchodziliśmy właśnie od Czarnego Stawu i dobrze pamiętam tą drogę. No... nie powiem jestem pod wrażeniem! Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 04-01-2008 11:51 AM

kASIA, zostałaś zdeterminowana do napisania relacji (dłuższej), i bardzo dobrze, super się czytało... dzięki i prosimy o więcej takich z każdego Twojego wypadu w Taterki Smile
pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 04-01-2008 12:08 PM

Ładnie Kasiu - gratki, ja rok temu w styczniu z Danusią wyszedłem od Czarnego na przełęcz, lecz za trudno /pogodowo/ wtedy było na Kościelec, wrócę pewnie do sprawy tej zimy, pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Hella - 04-01-2008 01:38 PM

Gratulacje Kozico.
Trzymaj się cieplutko i nabieraj sił.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 04-01-2008 02:00 PM

"Chyba nie wyglądam najlepiej, gdyż jeden z mijających mnie chłopców patrzy na mnie i mówi: już niedaleko na Przełęcz... Wielkie dzięki, wiem!"

Jakaś nutka oburzenia?Big GrinToungue My nie wątpimy w Twoją wiedzę KasiuSmile

Fajnie się czytało,dzięki.

PozdrawiamSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 04-01-2008 03:07 PM

dzieciol313, aleś mnie podsumował Wink Ale dobrze Cool

Cieszę sie ze miło Wam się czyta. I zapraszam do wspólnego wędrowania Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 04-01-2008 05:05 PM

KasiaA cieszę się, że wreszcie nasze marudzenie dało efekty. Smile
Naprawdę bardzo przyjemna relacja. Oby więcej takich.

P.S. teraz pozostaje mi pomęczyć cię o fotki. Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 04-01-2008 05:13 PM

Nie mnie, tylko Agnieszkę. Jak mi tylko prześle, to na pewno wstawię Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 04-01-2008 05:18 PM

Agaaaaaa!

Big Grin

Zaproś Agnieszkę tutaj, będzie mogła wstawiać zdjęcia na forum zaraz po wejściu do domu, bez zdejmowania raków. Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 04-01-2008 10:48 PM

Aga mowila mi dzisiaj cos o fotkach, takze mysle, ze niedlugo powinnismy je zobaczyc Big Grin:DBig Grin

Poza tym ma sie i tu pokazac Wink

pozdrawiam wieczornie


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 05-01-2008 12:09 PM

Gratuluję Wszystkim tak miłego wędrowania po szlakach górskich w okresie świąteczno-noworocznym.Przeczytałem relacje z zainteresowaniem, były tak sugestywnie napisane i ukazujące śnieżny, mrożny świat Tatr zimowych, że skończywszy czytać przespacerowałem się do drewutni po dodatkową porcję opału do kominka...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Niedzielan - 05-01-2008 08:43 PM

Zamieszczam zdjęcia z mojej noworocznej wyprawy do Doliny Kościeliska i na Polanę Huty Lejowe. Fotki są takie na jakie pozwalały warunki pogodowe, że tak powiem. Wink
Oto co przedstawiają:
1 - Zamarznięty strómień (tak przypuszczam), który zrobił na mnie ogromne wrażenie...
2 - W/w w szerszym planie
3 - Widok z Polany Lejówki (chyba...) na Zadnią Kopkę (być może...), czyli miejsce na mojej mapce nie opisane Wink
4 - Mój brat w drodze z domniemanej Polany Lejówki
5 - Miejsce gdzie rozchodzą się szlaki (nie zaznaczone na mojej mapie), my poszliśmy żółtym na Polanę Huty Lejowe
6 - Na żółtym szlaku...
7 - Polana Huty Lejowe
8 - W/w, jak głosi napis na tabliczce prowadzi się tam "Wypas kulturowy owiec"


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 06-01-2008 12:53 AM

Niedzielan napisał(a):
Fotki są takie na jakie pozwalały warunki pogodowe, że tak powiem. Wink


Fotki są ładne pomimo braku szerszych widoków. Obojętne czy zimą czy latem, ale zawsze można znaleźć pewne elementy krajobrazu które są niezwykłe i warto je uwiecznić - choćby zamarznięty strumień wody czy potok... Nie tylko panoramy górskie w górach są ładne, choć niewątpliwie lepiej aby były Smile

Niedzielan napisał(a):
3 - Widok z Polany Lejówki (chyba...) na Zadnią Kopkę (być może...), czyli miejsce na mojej mapce nie opisane Wink
4 - Mój brat w drodze z domniemanej Polany Lejówki


Fotka 3 i 4 została (wg mnie) wykonana z okolic Kominiarskiego Przysłopu a nie z Polany Lejówki. Ta druga leży niedaleko polany Huty Lejowe już po odbiciu od Ścieżki nad Reglami.

Natomiast Zadnia Kopka jest dobrze opisana, jest widoczna na 3 fotografii, z jej bardzo charakterystycznym zalesieniem, a właściwie w części jego brakiem.

Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Niedzielan - 06-01-2008 07:43 PM

Pedro - nie jestem pewny, czy była to Polana Lejówki czy Kominiarski Przysłop, ale jestem gotowy skłonić się do tego co mówisz. Jesteś dobrym źródłem wiedzy o Tatrach, więc pewnie i tym razem się nie mylisz. Gdybyś powiedział, że to są właśnie Rysy też bym Ci uwierzył. Wink Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 08-01-2008 02:27 PM

Kasiu co z tymi zdjęciami .Czemu każesz nam tak długo czekać?Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 08-01-2008 04:08 PM

A oto parę zdjęć z zimowej wyprawy KasiA na Koscielec do postu 143
[attachment=7557][attachment=7558][attachment=7559]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka - 08-01-2008 04:40 PM

Świetne zdjęcia SPOKO Wink a przy okazji mogę was prosić o link z relacją - KASPROWY - ŚWINICA - ZAWRAT - 5 STAWÓW? Chcę się tam wybrać latem i chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej.

Pozdrawiam i z góry dziękuję


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 08-01-2008 04:51 PM

Agnieszka napisał(a):
Świetne zdjęcia SPOKO Wink a przy okazji mogę was prosić o link z relacją - KASPROWY - ŚWINICA - ZAWRAT - 5 STAWÓW? Chcę się tam wybrać latem i chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej.

Pozdrawiam i z góry dziękuję

Proszę bardzo- fasmac pięknie to opisał( dla Ciebie interesujący odcinek to Przeł.Świnicka-Świnica-Zawrat)
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=736&page=2


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 08-01-2008 05:10 PM

Agnieszka napisał(a):
Świetne zdjęcia SPOKO Wink

A to główne podziękowania dla Kasi A ,Która znalazła się w takiej bajkowej scenerii Smilei podesłała zdjęcia .Jak na mnie to te zimowe warunki za trudneToungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 08-01-2008 05:13 PM

Witam... po dlugim czasie postanowilam wreszcie sie zabrac z a obiecana relacje z gor Smile czyli tradycyjnie, jak co roku 27 grudnia na Radziejowej... bo po swietach bylo co zrzucacSmile

poranny wyjazd z domu - czyli 6 rano, nwychodzac spotkalam ojca i uslyszalam tylko "znowu?? " Smile coz sama juz nie wiem co takiego jest w gorach.. ale mysle ze Wy wszyscy to rozumiecie Smile
i o 7.30 juz na szlaku - najkrotszym, ale wcale nie najlatwiejszym czyli niebieski od rytra na przehybe, sloneczko swieci tylko zalodzenie troche przeszkadza, ale co to dla nasSmile
a no i zapomnialabym wspomniec ze testowalam wowczas moj prezent gwiazdkowy dla samej siebie czyli polarek z windstoperem firmy TCM Smile i sprawdzil sie wypasnieSmile
na dojsciu zielonego szlaku z barcic bylismy nawet przed czasem, chwila postoju i dlaej na przehybe... ten fragment trasy zawsze mi sie dluzy i tak bylo i tym razem... eh, nie lubieSad w koncu dotarkismy na wielka przehybe, sniegu nie tak wiele zeby nie moglo byc wiecejWink
a po drodze - widok na kotline sadecka czyli na morze smogu... bleh, az sie nie chcialo myslec ze wieczorem trzeba bedzie tam wrocic. nawiasem mowiac my szlismy caly dzien w sloneczku a w ns mgla... uroki...
i z wielkiej przehyby szybki szlif do schroniska a tam... wierzycie w deja'vu? bo ja mialam cos takiego, idealnie rok wczesniej, czyli 27.12.06 tez bylismy na tej trasie i w schronisku, co najlepsze-identyczna widocznosc byla... cyzli Taterki w calej okazalosci... zyc nie umierac Smile
po zjedzeniu pysznej zupki z torebki w schronisku biegniemy dalej tym razem czerwonym szlakiem - na radziejowa. w drodze towarzysza nam co chwile wylaniajace sie zza drzew osiezone szczyty Tatr... moglabym siedziec i patrzecSmile
na malej Radziejowej chwila na robienie fotek i wreszcie moglam sie do robienia fotek polozyc w sniegu bez obawy ze przemokne kochane ciuchy z membrana Smile
a na wiezy na radziejowej ehhhh panorama 360 stopni, wszystko we mgle, wylanaiaj sie tylko najwyzsze szczyty pienin, gorcow ( i oczywiscie moja ambicja - Babia) a nad tym wszystkim Tatry... pieknie bylo
nastepnie zeszlismy na Rogacze i znow pokladalam sie po sniegu - niby ze fotki robilam, a tak naprawde to spodobalo mi sie ;P
za rogaczami na zejsciu na przelecz Obidza zatrzymalismy sie na chwile i z aparatami w rekach ogladalismy zachod slonca nad Tatrami - przepiekne widowisko.
no i juz stamtad znanymi na pamiec szlakami szybkim krokiem do Kosarzysk
wspomne jedynie, ze wyprawa ta miala na celu obadanie warunkow na szlaku przed sylwestrem, ktory tez spedzilam na wiezy na radziejowejSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 08-01-2008 05:24 PM

1. wiok na Tatry obok schroniska na przehybie
2. Tatry z poziomu snieguWink
3. krolowa beskidu sadeckiego - radziejowa
4. tatry z wiezy na radziejowej
5. Trzy Korony i Tatry - widok z wiezy
6. beskid niski tez fajnie wyglada z wiezy
7. a stamtad mnie tego dnia przynioslo - przekaznik na przehybie widacToungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 08-01-2008 05:39 PM

1. Tatry z rogacza
2. z tego samego miejsca - spodobalo mi sie pokladanie po sniegu Toungue
3. moja ulubiona fota - na scianie mi wisi Smile
4. spektakl swiatla
5. juz nieduzo zostalo....
6. wieczorne trzy korony
7. Tatry po zachodzie


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 08-01-2008 05:47 PM

Piekne zdjecia ,wiem że i tak nie oddają tamtej chwili.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 08-01-2008 05:50 PM

ano nie oddaja, co innego przezywac i ogladac na wlasne oczy, a co innego przegladac zdjecia.. bo i kolor nie taki i wrazenia juz nie ma..
co nie zmienai faktu ze z fotek jestem dumna - jak rzadko mi sie podobaja.
moze cos wybiore na konkurs miesiaca w styczniu (z 27 poprzedniego miesiaca chyba moge)


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 08-01-2008 06:21 PM

Gosia3ek zdjęcia naprawdę fantastyczne Będziesz miała właśnie problem które wybrać do konkursuSmile.Relacja barwna i ujmująca .Przyjemnie się czytało


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 08-01-2008 06:45 PM

Pięknie Gosia3ek-i my mamy pociechę z Twoich wędrówek po Beskidzie.
Przyjemnie się czytało i oglądałoSmile


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Hella - 08-01-2008 07:56 PM

dr.Etker napisał(a):
Pięknie Gosia3ek-i my mamy pociechę z Twoich wędrówek po Beskidzie.
Przyjemnie się czytało i oglądałoSmile


Zgadzam się w całej rozciągłości Big Grin
Mrrrrr..... przyjemnie, przyjemnie.....


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Aniap - 08-01-2008 08:50 PM

Ja bym wybrała tę, która wisi u Ciebie na ścianie! Ale wszystkie pięknie oddają kolory i scenerię zimy! Piękna wyprawa, opowieść i fotki!


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Gandzia1 - 08-01-2008 09:03 PM

gosia3ek napisał(a):
co nie zmienai faktu ze z fotek jestem dumna - jak rzadko mi sie podobaja.
moze cos wybiore na konkurs miesiaca w styczniu (z 27 poprzedniego miesiaca chyba moge)


Marzenie ,marzenie,marzenie -takie fotki,taka wyprawa i takie góry!Rolleyes

A fotkę z ławeczkami za pozwoleniem -na pulpitToungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 08-01-2008 09:19 PM

gosia3ek zdjęcia 4, 5, 9, 10 świetne.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 08-01-2008 09:41 PM

Zazdroszczę Ci wytrawnego oka fotografa!! Zdjęcie nr 2 podoba mi się najbardziej. Pozostałe są też rewelacyjne. Gratuluję!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 08-01-2008 10:00 PM

Gratuluje gosia3ek wyprawySmile Tatry jak na wyciągnięcie ręki, marzenie,już mi brakuje takiego widoku.
Fotki wyśmienite, ta na ścianie genialnaSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 08-01-2008 10:19 PM

dziekuje wszystkim za tak entuzjastyczne opinie Smile
teraz to faktycznie bede miec problem zeby cos na konkurs wybrac Wink
no, moze dam rade - jedno ma juz pewne miejsce Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 09-01-2008 10:31 AM

Jakoś wczoraj nie miałem zbytnio czasu Wink na przeczytanie i obejrzenie, za to dziś w pracy... Super fotki, rewelacja ! Gratuluje udanej wyprawy, na mnie takie fotki działają jak magnes, od razu chcesz tam być Smile
Gosia3ek z Twoim entuzjazmem nie może Cię zabraknąć na forumowym spotkaniu w Karkonoszach Big Grin
pozdr


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 29-01-2008 08:33 AM

Do piątku rana w Tatrach była większość ekipy, Pedro napisał, że relacja tuż tuż.
Dopiszę tylko to, co działo się później. Do ekipy dołączyłem we wtorek 15.01, wieczorem w Kościeliskiej.




Piątek 18.01.2008
Rano do Zakopca zwijają się Anetta, Rycho i Sylwek. Z Fazikiem ruszamy nad Zmarzły Staw. Potem zdecydujemy co dalej. Niestety na podejściu Fazikowi zaczyna dokuczać żołądek. Nad Zmazrłym decyzja - wracamy, Fazik schodzi do Zakopca. Pogoda kiepska, wieje (ale już nie halny) i sypie. W drodze powrotnej poznajemy Kamila z turystyki-gorskiej. Herbata w schronisku, Fazi rusza w dół, a my na Pojezierze. Pogoda się poprawia, lekko się przejaśnia. Przez kosówę przysypaną śniegiem docieramy na Karb. Szkoda, że jest tak późno bo Kościelec kusi. Będzie trzeba tu wrócić. Schodzimy z Karbu. Na pocieszenie wchodzimy jeszcze na Małego Kościelca. Czas wracać.

Sobota 19.01.
Nad Czarnym Gąsienicowym dołączam do trójki chłopaków (ponownie turystyka-gorska). Idą na Zadni Granat. W sumie byłem tam 2 tyg. wcześniej, ale co tam pójdziemy nie żlebem, a od Koziej Dolinki, czyli trochę inaczej. Poza tym ekipa jest fajna, więc się nie zastanawiam. Nad Zmarzłym spotykamy gości, którzy kompletnie nie wiedzą gdzie doszli. Mają żal, że w zimie nie widać znaków. Cóż. Smile
W Koziej Dolince siada widoczność. Idziemy w górę, starając się wybierać bezpieczną drogę. Na szczycie podziwiamy kawałeczek grani. Padający deszcz zmusza nas do ucieczki. Śnieg robi się strasznie nieprzyjemny, ale skutecznie przekonuje nas do dupozjazdu do samej dolinki. Wracamy do schroniska, ciepła herbata to jest to. Smile

Niedziela 20.01.
Na Halę docierają KasiaA z Marcinem. Po obowiązkowej herbacie ruszamy na Kasprowy. U góry zwiedzanie wyremontowanej stacji kolejki. W środku marmur hmm, trochę jak na dworcu + pizzeria Dominium. Tylko kina brak. Toungue Ruszamy granią w stronę Świnicy. Wieje nieprzyjemny, dość silny wiatr. Później dowiadujemy się, że niżej pada deszcz. Do nas deszcz dociera w postaci igiełek siekących twarz. Miodzio. Na Świnickiej Przełęczy spotykamy gościa na skiturach. Marcin decyduje się zostać na przełęczy. Razem z Kasią ruszamy w górę, choć wiemy już, że nie starczy nam czasu na wejście na szczyt. Warunki na grani świetne. Podziwiamy śnieżno-wiatrowe rzeźby. Aż żal zawracać. Gdybyśmy tylko byli tu jakąś godzinę wcześniej... Zawracamy w połowie podejścia, no może trochę wyżej, kto wie (no i kto to sprawdzi Toungue). W drodze na Kasprowy omyłkowo skręcamy w odnogę grani prowadzącej do Doliny Cichej. Szybko zauważamy pomyłkę, wracamy na właściwą drogę. Na Kasprowym powoli się ściemnia. Ciepły posiłek w Murowańcu kusi, ruszamy nartostradą w dół. Z góry nadjeżdżają ratraki, zakładamy czołówki, żeby zasygnalizować swoją obecność (lub ułatwić trafienie w cel, już nie pamiętam Toungue). Zjeżdżając na szlachetnej części pleców docieramy do końca wyciągu. W schronisku zasłużony posiłek. Kasia z Marcinem ruszają do Kuźnic.

Poniedziałek 21.01
Stłuczona dzień wcześniej noga domaga się odpoczynku. Książka w dłoń, słuchawki na uszy. Wieczorem rozpoczyna się kurs lawinowy. Poznajemy śnieg, lawiny, itp. od strony teoretycznej.

Wtorek 22.01
Ruszamy na Zielony Gąsienicowy. Nieźle zlodziło śnieg od niedzieli, ślizgamy się okrutnie. Po drodze do celu uczymy się oceniać nastromienie stoku i obliczamy ryzyko wejścia. Nad Zielonym kopiemy przekroje aż do gruntu. Głębokość około 2m robi na nas wrażenie. Smile Uczymy się wyodrębniać warstwy i oceniać różnice między nimi, a w szczególności znajdować warstwę potencjalnie niebezpieczną. Po przekrojach przychodzi czas na próby lawinowe. Poznajemy metody: norweską, KO i obciążeniową. Przechodzimy na stok o innej wystawie. Tu również najpierw wykonujemy przekrój. Nie ma już potrzeby kopać osobnych, więc kopiemy jeden szeroki przekrój. Gdy przekraczamy głębokość 2m zaczynamy podejrzewać, że coś jest nie tak. Kopiemy dalej. Wraz ze wzrostem głębokości, mamy coraz mniej miejsca. W końcu kopiemy pojedynczo na zmianę. Waldek kilkakrotnie mówi, abyśmy nie kopali już głębiej. Ciekawość nie pozwala nam przestać. Smile W końcu jest, są kamienie. Głębokość robi wrażenie - 4,5m. Nasza radość - bezcenna. Powtarzamy próby lawinowe i w sypiącym śniegu wracamy do Murowańca.

Środa 23.01.
Rano w schronisku zapoznajemy się z naszymi dzisiejszymi zabawkami - detektorami lawinowymi (piepsami). Ruszamy w teren. W lesie przy drodze do Brzezin, Waldek dzieli nas w pary. Zasady są proste. Jeden zakopuje plecak z włączonym piepsem, zadeptuje wszelkie ślady. Drugi ma za zadanie biegać po lesie z piepsem i jak najszybciej trafić na miejsce, wysondować plecak i wykopać go. Poszukiwania wykonujemy metodami: krzyżową i indukcyjną, kolejno coraz to nowszymi piepsami. Pomysłowość w utrudnianiu życia partnerowi wzrasta z każdą próbą.
Obym nigdy nie musiał wykorzystać zdobytych dzisiaj umiejętności...
A wieczorem - bajka. Niebo kryształ, a do tego Łysy świeci bez opamiętania. Nie ma wyjścia trzeba opuścić ciepły śpiwór i wyjść przed schronisko.

Czwartek 24.01.
Przy schronisku dołączam do trzech gości z Krakowa. Oczywiście są z turystyki-gorskiej. Nasz dzisiejszy cel - Kościelec. Część szlaku przez Pojezierze jest przetarta. Reszta należy do nas.
Na Karb docieramy w dość głębokim śniegu. W połączeniu z komunikatem o lawinowej trójce, warunki zmuszają do rozsądnego wyboru drogi. Przed pierwszym prożkiem robi się twardo, zakładamy raki. Idzie się nieźle, ale sporo jest nieprzyjemnych miejsc, gdzie na skale jest cienki, kruchy lód. Staramy się je omijać, podobnie jak pola nawianego śniegu. Na szczyt wchodzimy przy kiepskiej pogodzie. Widoczność niewielka, a do tego chmura pełna jest osiadających na nas kropelek, a bliżej szczytu kryształków. To nie jest dobre miejsce na odpoczynek. Wracamy do przełęczy. Przy przełęczy czas na śniadanie. Na chwilę przebija się przez chmury słońce, widać fragment grani Świnicy. Piękny widok po wędrowaniu w chmurach. Po chwili od strony Świnicy zaczyna się rozpogadzać. Grań na tle niebieskiego nieba powala. Czarny Gąsienicowy i grań od Żółtej Turni po Granaty i Kozi nadal tonie w chmurach. Naszym oczom ukazuje się widok wynagradzający brak widoków na Kościelcu - widmo Brockenu - Duch Gór. Tęczowa aureola w cieniem postaci w środku. Niestety dość szybko znika. Na szczęście (oj mamy chyba znajomości) pojawia się kolejne widmo, o tyle zaskakujące, że nie ma cienia postaci - jest cień przełęczy. Szczęki jeszcze przez dłuższy czas zbieramy ze śniegu. To widmo trwa na szczęście dłużej. Stopniowo rozpogadza się na całej Hali. Nie schodzimy w dół, nie ma mowy. Ruszamy granią Małego Kościelca. Widoki coraz szersze, co kawałek sesja fotograficzna. Smile Na szczycie Małego siedzimy do zachodu słońca.

Piątek, sobota 25-26.01
Niestety czas schodzić do Zakopca na skoki narciarskie. Rano pogoda paskudna, nawet Małego Kościelca nie widać. Około południa pogoda robi się idealna, w sobotę jest identycznie. Szlag mnie trafia, muszę patrzeć na to z miasta. Pocieszam się nadchodzącą niedzielą.

Niedziela 27.01
Do tego co Kasia pisała wcześniej, pozostaje mi jedynie sprostować wydarzenia z Beskidu. Na Beskidzie, nieustraszenie, końcówką czekana przytrzymywałem fruwającą w powietrzu i trzęsącą się ze strachu Kasię. Wink
Dobra, koniec żartów.
Tak na poważnie, to:

Sobotnie i niedzielne prognozy ICM zapowiadały poprawę warunków od ok. południa. Rano sypał jeszcze śnieg, trochę wiało, ale nic nie wskazywało na pogorszenie pogody. W Murowańcu śniadanie. Ruszamy na Kasprowy. Mamy sprawę do załatwienia ze Świnicą. Przed Beskidem robi się twardo i ślisko. Zakładamy raki. Na Świnicką Przełęcz docieramy omijając nawiane pola śnieżne Pośredniej Turni. Pogoda bez zmian - pochmurno, trochę wieje. Herbatka i szybka decyzja. Nie idziemy dalej. Wrócimy tu przy lepszej pogodzie. Mniej więcej za Skrajną Turnią zaczyna mocno wiać. Cały czas pilnujemy grani, żeby nie popełnić błędu z przed tygodnia. Wiatr i zadymka śnieżna mocno ograniczają widoczność. Musimy uważać, żeby nie zgubić drogi lub nie polecieć z nawisem. Robi się naprawdę ciężko. Różne warunki w górach już miałem, ale takiego wiatru jeszcze żadne z nas nie widziało.
Kiedy coraz częściej musimy klękać razem skuleni z wbitymi czekanami, a wiatr i tak nami szarpie, wiemy że jest źle.
Ciężko cokolwiek zobaczyć. Wiatr przybiera na sile. Beskid jest dla nas krytycznym miejscem. Tu już robimy dosłownie dwa kroki i musimy padać na kolana.
W jednym miejscu musimy się położyć, nie ma innego wyjścia. Przejście od Beskidu do stacji kolejki zajmuje nam cholernie dużo czasu. Może to być nawet godzina, jak pisała Kasia. Wiemy, że nie mamy najmniejszych szans na zejście do Murowańca, nie mówiąc o dotarciu do miasta. Światła stacji PKL są wybawieniem.
Pracownik stacji wpuszcza nas do środka, udostępnia czajnik, materac. Może przypadkiem trafi na forum, więc wspólnie dziękujemy!!! Nawet on jest zaskoczony siłą wiatru. Czas powiadomić TOPR i znajomych w schronisku, nie chcemy, żeby ktoś przypadkiem poszedł nas szukać.
Z czasem opada stres. W naszych głowach pojawiają się naprawdę czarne scenariusze. Mamy świadomość, że dzisiejszy dzień mógł się źle skończyć. Warunki chyba dla wszystkich były zaskoczeniem.
Wiatr, który katował naszą forumową ekipę kilka dni wcześniej na Żółtej Turni, to naprawdę pestka, pikuś, morska bryza.
Cytat za IMGW "Około 150 km na godzinę osiągał w nocy z niedzieli na poniedziałek wiatr w Tatrach."
Gdzie mierzone - nie mam pojęcia. Może lepiej nie wiedzieć jak dokładnie wiało wtedy na grani...

Poniedziałek 28.01

Rano trochę niepewności, ciężko powiedzieć czy kolejka będzie jeździć. Oboje nie mamy ochoty schodzić pieszo (jak przystało oczywiście na prawdziwych turystów górskich).
Na szczęście kolejka rusza i zadowoleni zjeżdżamy do Kuźnic.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 29-01-2008 09:00 AM

Smile
Czy mogłabym jeszcze coś dodać?
No, może tyle ze widziałam zdjęcia i ze powinny się tu jak najszybciej znaleźć.

I wcale nie latałam. Paaulo by nawet mnie nie łapał, chętnie by sie mnie pozbył przecież Wink On tak tylko sie chciał dowartościować ze mu się czekan udało zarzucić Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 29-01-2008 09:39 AM

Paaulo No to czekamy na te zdjęcia .(z Kasią w powietrzuSmile) Żartuję Miałeś jednak bardzo urozmaicony pobyt w Tatrach i zapewne będziesz długo wspominał .Najbardziej cieszy fakt ,że udało się Wam szczęśliwie zakończyć ostatnią wyprawę niedzielną .Oczywiście nie mnie oceniać tego że zdecydowaliscie się pójść w tak niepewnej pogodzie .Zresztą załamanie pogody może zdarzyć się w każdej chwili i na to nic nie poradzimy.Sytuacja w jakiej znaleźliście się była jednak bardzo niebezpieczna .Zapewne przeczytałeś wiele książek górskich w których tu powtórzę za wypowiadającymi się lekarzami "Przy tak silnym wietrze może nastąpić niedotlenienie mózgu z powodu trudności z oddychaniem co może doprowadzić nawet do zgonu .I takie wypadki się zdarzały.Dlatego tak z całego serca Wam życzę jesli kiedys pójdziecie razem aby ta pogoda bardziej Wam sprzyjała.Zresztą takiego czuwania Opatrzności wszystkim i sobie życzę .
pozdrawiam Władysław


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 29-01-2008 09:56 AM

Dwa tygodnie w górach ! Tyle wiedzy nabytej i jeszcze tak dramatyczna przygoda( szczęśliwie zakończona Smile ) na Beskidzie.No to czekam na zdjęcia- z całą pewnością będą ozdobą opisu Waszych wędrówek po zimowych Tatrach.Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 29-01-2008 10:15 AM

Relacja - miodzio Smile bardzo sie podobała, moje gratulacje, pięknie spędzony czas...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 29-01-2008 11:52 AM

Ciesze sie, ze dotarliscie z powrotem cali i zdrowi!! Wrazenia niesamowite, jak sie to czyta - a co dopiero jak sie tam bylo...masakra! I kolejne doswiadczenia gorskie zostana w glowie.. Gratulacje! Smile
Dziekuje za literki! Pozdrawiam goraco!! ..i czekamy na zdjecia!!

(a, i jeszcze Widmo Brockenu Smile - czy nie myslales o tym tam na grani w niedziele? Big Grin )


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Hella - 29-01-2008 01:19 PM

Paaulo - gratulacje!
Twoja relacja była jak pyszne ciacho do popołudniowej herbatki. Smile

No i oczywiście i ja czekam na zaśnieżone fotki Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Snieshka - 29-01-2008 03:58 PM

wow, zazdroszcze, podziwiam, gratuluje odwagi i silnej woli i rowniez czekam na foty....
na drugi raz dajcie mi cynka czy to relacja pachnaca sielanka czy prawdziwy film przygodowo-katastroficzny, to kupie jakis browar i popcorn Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 29-01-2008 04:44 PM

No brachu... gratulacje za przetrwanie, jak na Żółtej była lekka bryza to chyba nie jestem w stanie sobie wyobrazić co się działo na Beskidzie, przy mojej kubaturze ciała stanowiłbym tam chyba żaglowiec na chmurach Big Grin
Jeszcze raz gratulacje dla Was.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 29-01-2008 04:53 PM

rok temu w styczniu na tej samej trasie też wiało, doszliśmy za śladami spadłego w Kocioł Świnicy turysty do Skrajnej Turni, a gdy skończyły się ślady i światło odprowadziłem żonę do Murowańca, następnym razem pójdę tam samolubnie sam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 29-01-2008 05:18 PM

Gratuluje wyjazdu - to była
tatrzańska przygoda, z dobrym zakończeniem Smile
Teraz czas na fotki ośnieżonych gór

Jaki to będzie kontrast! Gdy widoki ze zdjęć porówna się z szarym, deszczowym, krajobrazem centralnej Polski


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 29-01-2008 05:36 PM

KasiaA napisał(a):
Paaulo by nawet mnie nie łapał, chętnie by sie mnie pozbył przecież Wink

Ale mi reklamę zrobiłaś. Teraz już nikt ze mną w góry nie pójdzie...

spoko napisał(a):
Oczywiście nie mnie oceniać tego że zdecydowaliscie się pójść w tak niepewnej pogodzie .Zresztą załamanie pogody może zdarzyć się w każdej chwili i na to nic nie poradzimy.

Problem w tym, że warunki nie odbiegały od tych w jakich chodziliśmy z ekipą z forum. Nawet wiatr był całkowicie normalny, zamiast wiejącego tydzień wcześniej halnego. Wg. znanych nam prognoz pogody miało być inaczej. Była też lawinowa trójka, ale z tym akurat się liczyliśmy. Moim zdaniem, byliśmy przygotowani do kiblowania w jamie poniżej grani, ale cieszę się, że nie musieliśmy tego robić.
Miałem nie poruszać tej kwestii, bo nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, nie uważam się za eksperta, ale jestem przekonany, że nie popełniliśmy błędu na samej trasie i decydując się na wyjście.
Góry naprawdę uczą pokory. Szczególnie zimą.
Dziękuję za wartościowego posta Spoko!

spoko napisał(a):
Przy tak silnym wietrze może nastąpić niedotlenienie mózgu z powodu trudności z oddychaniem

Bywało tak kilka razy, że wiatr "zatykał".

marycha napisał(a):
(a, i jeszcze Widmo Brockenu Smile - czy nie myslales o tym tam na grani w niedziele? Big Grin )

A kysz. Toungue Wiem tyle, że trzeba je zobaczyć jeszcze 2 razy.

Fazik i Jadzia napisał(a):
jak na Żółtej była lekka bryza to chyba nie jestem w stanie sobie wyobrazić co się działo na Beskidzie

Na Żółtej poruszaliśmy się jeszcze w miarę swobodnie. Wiem, że to dziwnie brzmi. Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 29-01-2008 05:49 PM

moja ostatnia duża wiejba spotkała mnie w Bieszczadach, tam trochę w porywach faktycznie wiało, ale to było we wrześniu więc się nie liczy, a zimą to chyba w poprzednią zimę w Karkonoszach gdy Gośkę odrywało od łańcuchów i spychało w kotły Smile, zobaczymy może uda mi się zamówić trochę wiania na karkonoską bibę Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 29-01-2008 06:28 PM

Sylwek i reszta - nie zapominajmy jeszcze o wietrze na Hali na Stołach - tam wiało mocniej niż na Żółtej, choć wysokość i teren nie stwarzały jako takiego niebezpieczeństwa. Pomijając drzewa - dwa za nami poleciały...

Ale wracam do relacji żeby się dziś wyrobić Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 29-01-2008 06:36 PM

Pedro - wracaj do relacji, wracaj! Juz wszyscy czytali, ze ma dzisiaj byc.. Toungue daj dobry przyklad jako Admin i sie nie obijaj Toungue (ała, precz z tymi wiosłami! Toungue)


paaulo napisał(a):
(...)

marycha napisał(a):
(a, i jeszcze Widmo Brockenu Smile - czy nie myslales o tym tam na grani w niedziele? Big Grin )

A kysz. Toungue Wiem tyle, że trzeba je zobaczyć jeszcze 2 razy.

ja wbrew temu, co niby sie mowi uwazam, ze Widmo Brockenu to wyroznienie dla wybrancow! To taki bonus, a po trzecim zobaczeniu Duch Gor bedzie owemu osobnikowi sprzyjal! (to tak jak z czarnym kotem - mi przebiega przez droge na szczescie Wink )
Zazdroszcze, bo to na pewno niesamowite zjawisko!
Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 29-01-2008 06:51 PM

Jest niesamowite. Warto było nic nie widzieć na Kościelcu, żeby zobaczyć Ducha Gór.

Pedro napisał(a):
Sylwek i reszta - nie zapominajmy jeszcze o wietrze na Hali na Stołach - tam wiało mocniej niż na Żółtej

Fakt, zapomniałem o Stołach, ale to dalej nie to.


RE:   Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 29-01-2008 07:27 PM

paaulo napisał(a):
Jest niesamowite. Warto było nic nie widzieć na Kościelcu, żeby zobaczyć Ducha Gór.


Tego Wam bardzo zazdroszczę!

Relacja fajnie napisana, przyjemnie się czytało. Gratuluję udanego wypadu w Tatry!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 29-01-2008 08:26 PM

....Kobieto puchu marny.... Czy pamiętacie te słowa

Ja chciałbym tym postem wyrazić szczególne uznanie dla naszej KasiA.KasiaA Jak kiedyś wspominała, swoją przygodę z Tatrami zaczęła nie tak dawno bo nieco ponad rok temu .I w ciągu tego roku "zasmakowała" powiedzmy sobie wielu "szalonych" chwil w górach.Udział w tej ostatniej wyprawie pokazał jak kobieta potrafi być silna.... .To była prawdziwa walka z żywiołem .... z hazardem -jak to anglicy dobrze ujęli....
Poeto! do Ciebie mówię .Co za rymowanie?
Po ziemi stąpać mocno,oto jest wyzwanie.
Gratuluję KasiuSmile


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 29-01-2008 08:37 PM

spoko napisał(a):
Poeto! do Ciebie mówię .Co za rymowanie?
Po ziemi stąpać mocno,oto jest wyzwanie.
Gratuluję KasiuSmile

Przyłaczam się do powinszowańSmile
Choć myślę Spoko, że bardzej adekwatny byłby w tym miejscu jaki sonet liryczny...Rolleyes


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 29-01-2008 08:46 PM

Ja niestety żadnego sonetu nie napiszęToungueBig Grin,mogę tylko napisać,że jestem pełen podziwu dla Was obojga,zdobyliście doświadczenie, które kosztowało wiele trudu i odwagi (mi do takiego jeszcze daleko). Gratuluje.
Odnośnie widma, to jestem takiego samego zdania jak Majka,zobaczyć mogą go tylko wybrani,którzy na to zasłużą,choć czytając o tym co Was spotkało na grani,to nie ukrywam,że i to drugie jego znaczenie automatycznie nasunęło mi się na myśl.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Małgorzata - 29-01-2008 09:31 PM

Dzięki serdeczne Paaulo za tą relację. Przeczytałam ją z wielką przyjemnością. Jest wyśmienita. Za jakiś czas pewnie jeszcze nieraz pozwolę sobie ją przeczytać, po to by wczuć się w ten klimat.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 30-01-2008 08:08 AM

Ze swojej strony bardzo Wam dziękuje za to co piszecie. Tak mi sie miło zrobiło. Smile
Ale ja byłam tylko częścią przygody paaulo, towarzyszyłam mu tylko w ciagu dwu dni. I chyba mu pecha ni eprzyniosłam skoro przeżył jakoś...


RE:   Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 30-01-2008 02:13 PM

dr.Etker napisał(a):

spoko napisał(a):
Poeto! do Ciebie mówię .Co za rymowanie?
Po ziemi stąpać mocno,oto jest wyzwanie.
Gratuluję KasiuSmile

Przyłaczam się do powinszowańSmile
Choć myślę Spoko, że bardzej adekwatny byłby w tym miejscu jaki sonet liryczny...Rolleyes


Sonet liryczny powiadasz Cool
No cóż spróbuję to ująć słowami poety .którego nazwiska niestety nie pamiętam .A ja sam może będę miał lepszą wenę w majuSmile

Nie chciałbym aby doszukiwać się w tym jakiś podtekstów czy daleko sięgajacych myśli.Smile
Moje intencje są czyste jak u Naszej SnieshkiSmile

A więc Kasiu

... A gdybym miał za marne grosze
śpiewać nie Tobie ,to choć drżę.
Rozstrzaskaj moją lutnię proszę.
Wiecznie przed Tobą milczeć chcę .....
Smile Smile Smile

I co może tak być doktorzeSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - margit - 30-01-2008 02:40 PM

połknęłam relację jednym tchem.... uruchomiłam wyobraźnię i przepłynęłam z Wami przez wszystkie dniSmile No coSmile Dobre i toSmile
A Wam gratulujęSmile


RE:    Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 30-01-2008 03:14 PM

spoko napisał(a):
A więc Kasiu

... A gdybym miał za marne grosze
śpiewać nie Tobie ,to choć drżę.
Rozstrzaskaj moją lutnię proszę.
Wiecznie przed Tobą milczeć chcę .....

Spoko-nie ma co milczeć w obliczu płomiennych uczuć do górRolleyes
Jak w sercu maj- i natchnienie się znajdzieWink
Polecam tomiki Petrarki( mistrz gatunku) jako wzorzec.
Przytoczony fragment znakomitySmile -mam nadzieję , że częściej będziemy się spotykać na forum z limerykami Twojego autorstwa jaki i poezją poważniejszą- w tym przypadku powyżej Cool
Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Rycho - 30-01-2008 03:43 PM

witam wszystkich Kasia daj spokój adminowi kawał roboty przed nim zdjęcia wybiera z pośród ponad 1000 sztuk ciężka to robota
czekam cierpliwie pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 30-01-2008 03:53 PM

Zawstydzacie mnie. Spoko, dziękuje Smile bardzo miło mi sie zrobiło.
Będę się tu bała wchodzić.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Rycho - 30-01-2008 04:07 PM

sama jazda była mało przyjemna ... ale towarzystwo hm ... dzięki temu troszkę sie poznaliśmy


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 30-01-2008 04:12 PM

Ja sie na prawdę zacznę bać wchodzicie na GŚ... Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Karo - 09-02-2008 02:44 PM

witajcie forumowicze krótko powiem o krótkim wyjeździe w karkonosze.

W sobotę 2 lutego rano doczepiłam się do zespołu szantowego jadącego grać gdzieś w okolice karkonoszy busem. cały dzień jechaliśmy...przeczytałam książkę, wynudziłam się. Koło małej miejscowości Mirsk niedalego Świeradowa przyjechali po nas myśliwi i leśnicy którzy powiedzieli że nie trafimy na tą imprezę na której zespół miał grać. do teraz nie wiem jak ten bus wyładowany sprzętem( kolumny, kable itp.) podjechał do chaty gdzieś w górach izerskich. Nasi przewodnicy mieli samochód terenowy i jeździli po rowach i polach żeby nas rozśmieszyć tudzież przerazić. Miejsce w którym byliśmy było wypełnione różnego rodzaju czaszkami zwierząt....największe wrażenie robiła wypchana głowa ogromnego odyńca. Imprezy opisywać nie będę, okazało się że jest tylko dla panów ha ha. byłam tylko ja i koleżanka. chętnych do tańca nie brakowało, rano już miałam zakwasy a jeszcze nigdzie nie byłam Smile Ciekawostka : na toast mówi się nie po kielichu tylko ... po krasnalu ( jeszcze wtedy nie wiedziałam ile przygód z krasnalem będę miała)
Następnego dnia koło 14 zjawiliśmy się w szklarskiej porębie. Wszyscy zachęceni śniegiem i zakrętem śmierci(wszyscy wysiedli na zdjęcia) postanowiliśmy wjechać kolejką w stronę szrenicy. Okazało się że nie można na samą górę bo wiało więc wjechaliśmy tylko do połowy. Wszyscy wymarzli a nie było w sumie tam nic ciekawego. pożegnałam zespół i zostałam wreszcie ja i mój krzyś. Trochę trwało zanim się rozlokowaliśmy i poszliśmy z latarką pozwiedzać las ale okazało się to mało atrakcyjne więc wróciliśmy do pensjonatu (który był okropny) a taka pani mówiła że to hotel. Do teraz się śmieje z tego. Na ulicach Szklarskiej jest mnóstwo drewnianych krasnali, w sklepach sprzedają krasnale i nawet jakiś pan o podejrzanym wyglądzie zaczepił mnie żebym kupiła krasnala z jego czarnej siatki w której zapewne trzymał dobytek swojego życia. Następny dzień był mroźny, śniegu niestety nie było. Wybraliśmy się rano najpierw do wodospadu kamieńczyka czytając po drodze tablice z których wynika że leśnicy bardzo starają się odnowić las jaki kiedyś tam był czyli sadzą dużo buków. od wodospadu poszliśmy szlakiem na halę szrenicką. po drodze wyprzedzili nas biegacze w ...trampkach i cieniutkich dresach. a śnieg już na tej wysokości leżał. Wychodząc na halę nie było widać schroniska z powodu chmur i wiatru unoszącego drobinki śniegu. Myślałam że nie dojdę i zastanawiałam się co mnie tu przywiało. Ale nagle pojawiło się schronisko i udało się tam coś przekąsić i zagrzać. Następnie poszliśmy na Końskie Łby.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Karo - 09-02-2008 02:49 PM

i tam znowu zobaczyłam krasnale haha. Były to powyginane choinki od lodu śniegu i wiatru


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Karo - 09-02-2008 03:07 PM

oj chyba znowu mam problem z zamieszczeniem zdjęć.
z końskich łbów kawałek szliśmy trasą dla narciarzy która mimo pięknego słoneczka była nieczynna. Może z powodu wiatru. Zeszliśmy tą samą trasą którą przyszliśmy niestety. Ale wrażenia niezapomniane i płuca przewentylowane to najważniejsze. Następnego dnia zachęceni duża ilością wypożyczalni nart i czynna kolejką na szrenicę jeździliśmy na nartach. w środę mieliśmy plan żeby zobaczyć kotły ale od rana padał gęsto deszcz do tego stopnia że jak wyszliśmy do szklarskiej spodnie mi przemokły i przykleiły się do skóry i kurtka przemokła, bluzę pod spodem miałam mokrą. Do wieczora lało bez przerwy. Następnego dnia prędko poszliśmy po narty i wjechaliśmy na szrenicę( wiało tam okrutnie nie dało się prawie ruszać) po to żeby uniknąć deszczu który jak się okazało nie padał tego dnia. Cały dzień spędziliśmy na hali szrenickiej gdzie była najlepsza pogoda i śnieg. Wieczorem pociąg. Po takim dniu zasnęliśmy jak niemowlaki. the end.
Postaram się z tymi zdjęciami...eh.[attachment=7931][attachment=7932]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 09-02-2008 03:12 PM

Wentylowanie, to jest to Big Grin
Czasem a raczej im częściej tym lepiej trzeba przewietrzyć umysł, myśli wtedy łatwiej się odnajdują, Gratulacje wyprawy.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Karo - 09-02-2008 03:19 PM

dzięki. znowu nie udaje się ze zdjęciami. ale cierpliwości...karkonosze domagają się reklamy Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Karo - 09-02-2008 06:18 PM

[attachment=7935][attachment=7936][attachment=7937][attachment=7938][attachment=7939][attachment=7940]


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Hella - 09-02-2008 06:39 PM

Karo napisał(a):
......karkonosze domagają się reklamy Smile


Oj, one nie potrzebują reklamy.
Gratuluję Karo wycieczki, bo ja odliczam dni do wyjazdu.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 09-02-2008 07:01 PM

Fajnie miałas i na nartach pojeździłaś ,tak myślę czy jak my pojedziemy czy będziemy mieli też taką fajna pogode Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 09-02-2008 07:09 PM

Zdjęcie czwarte z postu 215 jest zniewalające


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 09-02-2008 07:09 PM

Karo, Przepiękne zdjęcia .O konkursie pomyśl.
Relacja i przygody super Ehhhhh... nie powiem nic więcej Smile
(no chyba poza tym zę lubię słuchac muzyki szanty)


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka - 09-02-2008 08:45 PM

Zgadzam się zdjęcia są naprawdę piękne. A przy okazji. To moje linki do albumów z Tatr 2004 , 2006 i 2007 oraz link do albumu z Tatr 2006 i 2007 Pani Eli z którą podrużuję wraz z moją mamą. Niektóre zdjęcia są zniekształcone, ale to chyba wina portalu Onet, kiedy ogląda sie je normalnie w komputerze są naprawdę piękne. Oto liniki. Życzę miłego oglądania.

Tatry 2004 i 2006 - http://foto.onet.pl/4y2s7,sb7e707s4skc,96nr2,u.html
Tatry 2007 (moje) - http://foto.onet.pl/4y2s7,808o0t0e8q0t,ar13d,u.html
Tatry 2007 (Pani Ela) - http://foto.onet.pl/1jbm,pys0cdgocgip,u.html

Mam nadzieję, że się spodobają Wink

Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 09-02-2008 09:05 PM

Obejrzałem zdjęcia.Masz dar obserwacji i przełożenia tego co widzisz na fotkiSmileOby tak dalej.B.piękne.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Karo - 10-02-2008 12:55 PM

tak czwarte zdjęcie z postu 215 jest moim ulubionym mam je na tapecie w kompie. nieźle tam zawiewało i zrobiłam je jakoś z marszu także trochę przypadek. O jakim konkursie mam pomyśleć spoko?

acha. czy wiecie że w szklarskiej porębie jest biuro podróży ...uwaga uwaga.....TOMTUR! można się wybrać do pragi i innych miast ale od razu pomyślałam o forum jak to zobaczyłam. czy tomtur z forum ma coś wspólnego z tym biurem??


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Karo - 10-02-2008 01:01 PM

agnieszko, po obejrzeniu zdjęć zrobiło mi się cieplej...samo słoneczko. wspaniałą pogodę mieliście


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka - 10-02-2008 02:39 PM

Cieszę się, że zdjęcia się podobają!!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 10-02-2008 05:50 PM

Bez zasp i lawinSmile

Witajcie ponownie .Właśnie z wycieczki wróciłem pozdrowienia dla Was z gór przywiozłem

Zmieniłem nieco plany i zamiast na Magurkę wybrałem się na bardziej eksponowane do słonca górki licząc na muśnięcie ciepłych promieni słonecznych.Niestety albo meteorolologom urządzenia nawaliły albo pogoda kieruje się swoimi zachciankami ,było pochmurnie i nawet dął lekki palący mroźny wiaterek.Poszedłem na Mioduszynę.Stąd przez Polanę do przełęczy pod Makowską górą ,następnie zejście do Makowa Podh ,przejście na drugą stronę Skawy i kontynuowanie drogi powrotnej drogą osiedlową wzdłuż Skawy ,Która biegnie z drugiej strony rzeki niż szosa Sucha -Maków.Czas wycieczki to ok 4 g .Długość ok 20km .Po drodze z przeciwka minąłem się kolejno .Najpierw dwa stalowe rumaki z napędem na 4wd W jednym z nich dumna rycerka dzierżyła wędzidła stalowego rumaka.Następnie minąłem się z turystką z kijkami trekkingowymi a potem następną turystką której towarzyszyły dwa obronne psy.Przynajmniej tak twierdziła turystka bo mi to raczej wyglądały na zwykłe kundelki bez rodowodu.Wreszcie na koniec minąłem się jeszcze z prawdziwym jeźdzcem na koniu i wreszcie strudzony dotarłem do domciu i zasiadłem przed komputerkiem aby się o tym z Wami podzielić .Z Polany widać było Babią Górę ale tak ledwo ledwo z poza chmur.Pomachałem wędrującym Forumowiczom i wtedy mi się nagle przypomniało ,że prawie rok temu na początku marca szedłem tą samą trasą i wtedy również Nasi forumowicze "Bawili się wesoło"Na Babiej Górze W churaganowym wietrze. Co za zbieg okoliczności
No to pozdrawiam i idę coś przekąsić Smile
A na Magurkę polezę jutro jak będzie słońce .A przy okazji pomyślałem że może Nasz Admin pomysli o jakieś nagrodzie dla tego kto ma najwięcej wejść na Magurkę Smile


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 10-02-2008 06:07 PM

Karo napisał(a):
O jakim konkursie mam pomyśleć spoko?


Na początek o Naszym forumowym konkursie na zdjęcie miesiącaSmile
Zdjęcia bardzo udane .Zapodaj które z nich na konkurs -ankietę na m-c luty.Życzę sukcesu Smile


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 10-02-2008 06:11 PM

Karo napisał(a):
acha. czy wiecie że w szklarskiej porębie jest biuro podróży ...uwaga uwaga.....TOMTUR! można się wybrać do pragi i innych miast ale od razu pomyślałam o forum jak to zobaczyłam. czy tomtur z forum ma coś wspólnego z tym biurem??

Big Grin Jak go znam to z całą pewnością powie że "Nie", skromniś no... Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Karo - 10-02-2008 08:16 PM

czyli jednak ma coś wspólnego? ha ha .
gdzie "zapodaje" się zdjęcia na konkurs zdjęcie miesiąca??


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 10-02-2008 08:27 PM

Karo napisał(a):
czyli jednak ma coś wspólnego? ha ha .
gdzie "zapodaje" się zdjęcia na konkurs zdjęcie miesiąca??

Karo o tutajhttp://www.gorskiswiat.pl/forum/forumdisplay.php?fid=14 można zapodać zdjęcia .Z tym że już nie można na styczeń a wkrótce będzie otwarty wątek m-ca lutego i tam będzie można zapodać zdjęcie. Będzie nowy regulamin Po zapoznaniu się z nowym reglaminem i po utworzeniu ankiety załącz Twoje zdjęcie które może zostać zdjęciem miesiąca .Czego następstwem będą gratulacje AdminaSmile
Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Karo - 11-02-2008 04:13 PM

dzięki. w zasadzie jest to zdjęcie zrobione w lutym więc wszystko się zgadza. dzięki


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 12-02-2008 06:57 PM

Witajcie, jeszcze nie zabrałem się za czytanie postów jakie mnie ominęły ostatnio, ale w między czasie kilka zdjęć "na gorąco" z wizyty (Majki i mojej) w otoczeniu Dol. Gąsienicowej, tak nawiasem mówiąc Majka razem z KasiaA teraz tam są... jak ja im zazdroszczę...
[attachment=7991] [attachment=7992][attachment=7993][attachment=7994][attachment=7995][attachment=7996][attachment=7997][attachment=7998]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 12-02-2008 07:03 PM

Pedro przysłał wiadomość:

"Właśnie dotarliśmy do schroniska na Turbaczu, ja i dziencioł pozdrawiamy, w nogach około 30 km, zmęczeni bardzo ale zadowoleni, około 10.00 opuściliśmy Hale Krupową, z Osielca do Pyzówki pociągiem, a reszta piechotą, jutro już na dole, ale jeszcze nie wiemy którędy. Być może Lubomierz, albo Łopuszna."

zdjęcia nie było Sad


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 12-02-2008 07:07 PM

Pablo napisał(a):
ale w między czasie kilka zdjęć "na gorąco"

"Gorąca" przystawka O.K->czekam na dania główneSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 12-02-2008 07:27 PM

Pablo napisał(a):
Witajcie, jeszcze nie zabrałem się za czytanie postów jakie mnie ominęły ostatnio, ale w między czasie kilka zdjęć "na gorąco" z wizyty (Majki i mojej) w otoczeniu Dol. Gąsienicowej, tak nawiasem mówiąc Majka razem z KasiaA teraz tam są... jak ja im zazdroszczę...
[attachment=7991] [attachment=7992][attachment=7993][attachment=7994]
[attachment=7995][attachment=7996][attachment=7997][attachment=7998]


A ja zazdroszczę Ci ,Wam tej pogodySmile .Zdjęcia wspaniałe
PS właśnie przeglądam tę stronkę na przeglądarce Firefox,którą przed chwilką ściągnąłem z sieci.Przyzwyczajam się powoli


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 12-02-2008 09:07 PM

Pablo napisał(a):
ale w między czasie kilka zdjęć "na gorąco" z wizyty (Majki i mojej) w otoczeniu Dol. Gąsienicowej,


Znowu spora porcja wrażeń utrwalonych na zdjęciach i to bardzo dobrych zdjęciach!

Pawle, gratulki!Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 13-02-2008 09:32 AM

Na relację trzeba będzie poczekać ... może Majka napisze Toungue jeszcze zdjęcia muszę wszystkie zebrać i wtedy coś sie wymyśli Smile
pozdrawiam Wszystkich zainteresowanych Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 13-02-2008 02:56 PM

Pablo napisał(a):
Witajcie, jeszcze nie zabrałem się za czytanie postów jakie mnie ominęły ostatnio, ale w między czasie kilka zdjęć "na gorąco" z wizyty (Majki i mojej) w otoczeniu Dol. Gąsienicowej, tak nawiasem mówiąc Majka razem z KasiaA teraz tam są... jak ja im zazdroszczę...
[attachment=7991] [attachment=7992][attachment=7993][attachment=7994]
[attachment=7995][attachment=7996][attachment=7997][attachment=7998]


Piękne zdjęcia Pablo, ale super pogoda Wam się trafiła, wcale nie dziwię sie, że myślami ciągle tam jesteś..Zazdroszczę Wam tej górskiej zimowej przygodySmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 13-02-2008 11:09 PM

No to może ja teraz zamieszczę krótką, zaległą, relacyjkę z wypadu w PieninyBig Grin
Traktowałem ten wyjazd jako rozgrzewkę przed Babią Górą, na którą udałem się dwa dni później.
Po mało przespanej nocy nie mogłem się doczekać kiedy tylko choć trochę się rozwidni aby wstać i wyjść z pokoju. Pogoda wyglądała mało zachęcająco, padał drobny deszcz i były niskie chmury.
Przeszedłem, zaspany jeszcze, rynek w Krościenku aby dotrzeć do początku szlaku na Trzy Korony. Był on w tym momencie pokryty nie śniegiem, a błotem, które również utrudniało marsz. W miarę zdobywania wysokości błoto zamieniało się w lód, po którym spływała woda, bez kijków byłoby kiepsko utrzymać równowagę.
Pogoda nie dawała żadnych oznak, że będzie miała zamiar się choć trochę poprawić.
Samotna droga, pustki zupełne na szlaku, widoczność na kilkaset metrów powodują, że podejście się zaczyna dłużyć.
Podchodząc coraz wyżej zaczyna prószyć drobny śnieg który z czasem zamienia się w dość intensywny opad. W między czasie dostaje sms’a od znajomych, którzy pozostali w Krościenku, że pada deszcz, nie są pocieszeni ponieważ mieli zamiar wybrać się dzisiaj na narty(a mogli iść ze mną w góry Big Grin)
Dochodzę do Trzech Koron. Bardzo uważnie, po ośnieżonej i częściowo oblodzonej konstrukcji stalowej wychodzę na platformę widokową, z której rozciąga się widok na jakieś... 20m, poza tym wiatr i śnieg powodują, że szybko znikam z tego miejsca z planem udania się na Sokolicę.
Podczas zejścia z Trzech Koron tradycyjnie odwiedzam Gorę Zamkową.
Idąc przez las ukazują mi się skutki ostatnich wiatrów halnych które połamały miejscami dość znaczną ilość drzew.
W miarę zbliżania się w rejon Sokolicy zaczynają ukazywać mi się bardzo mistycznie wyglądające zbocza pienińskie, które teraz są powleczone kożuchem z białych chmur.
Śnieg nie przestaje padać, staje się za to coraz bardziej mokry i nieprzyjemny.
Dochodzę do Sokolicy, dla niektórych może to będzie zdziwienie ale pierwszy raz w życiu, nigdy wcześniej nie miałem okazji się tam pojawić, podchodząc do barierek uświadamiam sobie, że będę widział trochę więcej niż na poprzednim szczycie Smile Rzeczywiście widoczność jak na dzisiejsze warunki jest dobra.
Sprawdzam jak się ma słynna sosna, robię kilka fotek jej i całego otoczenia. Chwila zadumy i rozmyślania stojąc nad urwiskami Sokolicy i decyzja o zejściu na ciepły obiadSmile
Na tym się kończy mój krótki wypad w Pieniny, teraz czas na Babią...


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 13-02-2008 11:25 PM

dzienciol313 napisał(a):
Chwila zadumy i rozmyślania stojąc nad urwiskami Sokolicy
Na tym się kończy mój krótki wypad w Pieniny, teraz czas na Babią...

Krótki ale treściwySmile-a widoki za sprawą chmur-rzeczywiście skłaniające do zadumy(wszelkie odcienie szarości na fotach).
Miło się czytało.


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 14-02-2008 12:03 AM

dzienciol313 napisał(a):
Samotna droga, pustki zupełne na szlaku, widoczność na kilkaset metrów (...)
W miarę zbliżania się w rejon Sokolicy zaczynają ukazywać mi się bardzo mistycznie wyglądające zbocza pienińskie, które teraz są powleczone kożuchem z białych chmur.(...)
Dochodzę do Sokolicy, dla niektórych może to będzie zdziwienie ale pierwszy raz w życiu (...) Chwila zadumy i rozmyślania stojąc nad urwiskami Sokolicy...


Być w takim miejscu... samemu...zimą...wśród chmur...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - margit - 14-02-2008 07:31 AM

dobrze się czytało, fajny opis , a klimat na fotach mocno odrealniony - jak już wspominano - można się zamyślić Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 14-02-2008 07:33 AM

I tak dzienciol wygrałeś ze swoimi kolegami .Ta sosna w takim oryginalnym tle bardzo ciekawa (jeszczem takiej nie widział)
Samotność wędrówki pozwala na wiekszym skupieniu się na tym co nas otacza co z kolei pociaga za sobą więcej refleksji i rozważań.
Gratuluję udanej wyprawy .Tym bardziej ,że po raz pierwszy "padła " Sokolica Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 14-02-2008 09:31 AM

Dziękuje bardzo za pozytywne opinie na temat mojej relacji i wyjazdu.

Ciesze się, że jest takie miejsce, w którym można się podzielić swoimi refleksjami i gdzie są ludzie.którzy to zrozumiejąSmile

Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 14-02-2008 09:53 AM

Pozdrawiam Dziencioł dobry tekst, dobre zdjęcia, dużo dobrego mi o Tobie Bartek nagadał, więc pozdrawiam tym bardziej serdecznie. Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 14-02-2008 10:05 AM

Sylwester napisał(a):
...dużo dobrego mi o Tobie Bartek nagadał, ...


No patrz... nie wierzmy Mu na słowo Toungue i po prostu... Dziencioł musisz sie zrobić na czerwono przy bibie karkonoskiej Wink


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 14-02-2008 12:40 PM

Sylwester napisał(a):
dużo dobrego mi o Tobie Bartek nagadał, więc pozdrawiam tym bardziej serdecznie. Toungue

Nio -mi też-pozdrowienia podwójnie serdeczneSmile:)


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 14-02-2008 01:57 PM

Pablo, bardzo fajne zdjęcia. Czekam na relację.
Dzięcioł, ciekawa wycieczka. Zdjęcia pomimo tego, że ładne - nie mogę na nie patrzeć - taka zima w lutym... Tragedia. blink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 14-02-2008 02:01 PM

No dziękuje za pozdrowieniaBig Grin. Co prawda nie wiem co Pedro mógł o mnie napisaćBig GrinToungue ale cieszę się bardzo z tego powoduSmile
Co do biby to myślę,że nie mogę się zrobić czerwony ponieważ jest wielka niewiadoma z moją pracą i nie wiem czy uda mi się załatwić wtedy wolne. Dokładne informacje na ten temat będę miał pewnie na kilka dni przed wyjazdem. Więc nie chce teraz się określać gdy nic nie jest pewne,choć mam wielką ochotę się spotkać z Wami wszystkimiSmile
Paaulo co do zimy zgadzam się z Tobą,na szczęście na Babiej było znacznie lepiej.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 14-02-2008 04:58 PM

dzienciol313 napisał(a):
Co prawda nie wiem co Pedro mógł o mnie napisaćBig GrinToungue ale cieszę się bardzo z tego powoduSmile
Co do biby to myślę,że ...


ja też podzielam Twoją radość i myślę, że jak postawisz wiśniówkę, to powinno wystarczyć Toungue bo czyż nie najważniejszym jest cieszyć się w gronie cieszących się szczerze z Twojej radości ... Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 14-02-2008 05:04 PM

Sylwestrze,myślę przy najbliższej okazji będzie wiśniówkaBig Grin
P.s.Cieszę się ,że jestem w gronie szczerze cieszących się z mojej radościBig GrinToungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 14-02-2008 06:13 PM

terefere, to ja z innymi się będę cieszył z Twojej radości, Ty masz być jedynie uradowany Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 14-02-2008 06:22 PM

Dobrze,będę jedynie uradowanyToungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 15-02-2008 08:12 PM

Zapraszam na spotkanie z Babią Górą Smile

http://www.gorskiswiat.pl/relacje/babia_wschod_zachod/babia_gora.php


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 15-02-2008 08:32 PM

Pedro napisał(a):
Zapraszam na spotkanie z Babią Górą Smile

No bajka po prostu !-te wschody i zachody słońca, morze chmur i widmo Brockenu-doznań estetycznych mieliście co niemiara-gratulujęSmile
Rzeczywiście widoki dalekie-na jednej z fot-jakby Pradziad w Jesennikach(Sudety Wschodnie)Rolleyes
Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Hella - 15-02-2008 08:40 PM

No i stało się.
Drugi, wspólny forumowy pokłon dla Królowej.

Dziękuję za opowieść i niesamowite zdjęcia.

Teraz pod kołderkę i życzę sobie snu o morzu chmur pod szczytami.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 15-02-2008 08:57 PM

Ehhh.... słów brak....... .Te słowa zostały zawarte w relacjiSmile .Cóż można do tego jeszcze dodać.Królowa Beskidów pokazała Wam całe swoje bogactwo kryształowego pałacu .Gratluję Wam i dziekuję za podzielenie się tym bogactwem z namiSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 15-02-2008 09:05 PM

Spoko próbowałem spoglądać wówczas w stronę Magurki ale nie było jej widać. Domyślaliśmy się że widoki miałeś wówczas kiepskie i pewnie nie spodziewałeś się że trochę wyżej jest tak cudnie.

W każdym razie bez względu na widoki pamiętaliśmy o Was czyli o Tobie na Magurce, o Tomturze w pasmie Fatry i o Majce z Pablem w Tatrach Smile
Byliśmy otoczeni górskim światem tym rzeczywistym i tym wirtualnym... eh, piękne chwile Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 15-02-2008 09:07 PM

mimo, że o mnie w Karkonoszach nie pamiętałeś pozdrawiam Cię Smile relacja i zdjęcia jak zwykle jedyne w swoim rodzaju


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 15-02-2008 09:12 PM

Bartku! O takim królewskim spotkaniu można napisać tylko po królewsku.

Brawo dla Ciebie i dla Łukasza za zdjęcia!

Brawo dla całej czteroosobowej ekipy, która złożyła pokłon Jej Wysokości!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 15-02-2008 09:19 PM

Przepraszam Sylwek to się więcej nie powtórzy - pozdrawiam i ja Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 15-02-2008 09:46 PM

o qrcze! pieknie napisane, don Pedro, a jakie zdjecia!! chyle czola! I gratuluje calej czworce tak udanej wycieczki! Smile
Pozdrawiam!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 15-02-2008 09:56 PM

Zostaliście ugoszczeni po Królewsku, jak na świtę górskiego świata przystało Smile
Wspaniała pogoda, wspaniała przygoda, gratulacje.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Aniap - 15-02-2008 10:48 PM

Cieszę się, że staliście sie wybrańcami Królowej i ugościła Was tak pięknymi widokami! Ona wiedziała, że zostanie pięknie opisana i sfotografowana. Za Jej i Waszą przychylność w uroczym przedstawieniu nam wędrówki - dziękuję!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 16-02-2008 12:29 AM

Dziękuje Pedro za wspaniałą relacjeSmile
Warto było się tam udać,dziękuje wszystkim jej uczestnikomSmile
Może się powtórzę ale był to najlepszy wyjazd w moim życiu, nie zapomnę go nigdy...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - margit - 16-02-2008 08:04 AM

ale cudnie się czytało - pochłonęłam, zachwyciłam się i teraz dziękuję Smile Za stworzenie klimatu, który pozwala poczuć się maleńką cząstką tego piękna Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 16-02-2008 10:42 AM

Bardzo ładne fotki... miodzio, a relacja Smile miło się czytało i wspominało Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 16-02-2008 11:11 AM

Cieszę się, że tekst relacji pozwolił Wam przenieść się trochę wyżej, w rejon Babiej Góry gdzie też najpierw żegnaliśmy a później witaliśmy słońce. Tak właściwie to przed wyjazdem nie byłem pewien czy napiszę relację... ale zrobiło się tak niesamowicie tam na górze że nie mogłem sobie odpuścić Smile

PS. Dwa kolejne dni też się pojawią, nie były to już dni "po królewsku" niemniej z pewnością warte zapamiętania. Tylko za Dzienciolem musiałem się trochę nagonić żeby mu kroku dotrzymać Big Grin Ale już później wpadłem w rytm i było chyba nieźle Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 16-02-2008 11:26 AM

Pedro napisał(a):
PS. Dwa kolejne dni też się pojawią, nie były to już dni "po królewsku" niemniej z pewnością warte zapamiętania. Tylko za Dzienciolem musiałem się trochę nagonić żeby mu kroku dotrzymać Big Grin Ale już później wpadłem w rytm i było chyba nieźle Smile


No już nie narzekaj tak strasznieBig GrinToungue
Później jak sie już dotarliśmy to było świetne tempoBig Grin Dzięki któremu ten trzeci dzień zakończył się sukcesem, a niewiele brakło do porażki...jakieś 10 minBig Grin:D


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 16-02-2008 11:29 AM

Ano zgadza się, dlatego też pisałem że później było już nieźle Smile
A te 10 minut... powiedziałbym że nawet bliżej 5 Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 16-02-2008 11:37 AM

Było dobrze,świetnie mi się chodziło z Wami wszystkimi,na Babiej jak i później na TurbaczuSmile
Całkiem prawdopodobne,że to już było 5,czas tak szybko leciałSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 16-02-2008 11:41 AM

Blisko do porażki, 10 minut może bliżej 5 - wszyscy wiedzą o co chodzi Big Grin

Będzie w relacji Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 16-02-2008 11:45 AM

Ha ha ha,no takBig Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 16-02-2008 02:36 PM

A tak dla forum jeszcze fotka jak Dzienciol robi fotkę Big Grin czyli jak się stara aby się na forum podobało Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 16-02-2008 02:40 PM

To się nazywa P o ś w i ę c e n i e ToungueBig Grin


A takie są tego potem skutkiBig Grin:


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 16-02-2008 02:42 PM

Widzę, że po zimowej, górskiej wędrówce Dziencioł zmienił swój image.
Ładnie.Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - margit - 16-02-2008 02:45 PM

doceniamy, a jakże Smile


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 16-02-2008 02:45 PM

Pedro napisał(a):
A tak dla forum jeszcze fotka jak Dzienciol robi fotkę Big Grin czyli jak się stara aby się na forum podobało Smile


Myślę, że to jest bardzo intymne zdjęcie. Twarzą w twarz z Królową.Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 16-02-2008 02:48 PM

dziękuję za docenienie mojego truduBig Grin nie czuje,żeby moja intymność została naruszona choć nie wiedziałem,że takie zdjęcie wtedy było robioneBig Grin:D
Image pt. "relaks na śniegu":D


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 17-02-2008 07:12 PM

Tym razem zapraszam na ciąg dalszy opowieści a więc:
"Przez Policę i Turbacz"

Miłego czytania Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 17-02-2008 07:22 PM

jak ładnie Smile
i fajny opis Pedro - gratulacje Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 17-02-2008 07:58 PM

Przeczytane Smile z mapą w ręku jak zwykle Wink przyjemne literki Pedro.
pozdrawiam
p


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 17-02-2008 08:13 PM

Wielu poetów ,pisarzy jedzie szukać natchnienia w takie naturalne dzikie ustronne miejsca.
Myślę Pedro,że własnie te widoki to piękno przyrody ,otoczenia ,które doświadczyliscie na szlaku ,natchnęło Cię i pomogło przekazać tak wspaniałą relację .W swoim imieniu dziękuję Ci za obydwie relacje ,a wszystkim uczestnikom gratuluję udziału w tej wspaniałej wyprawie .


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 17-02-2008 08:32 PM

spoko napisał(a):
Wielu poetów ,pisarzy jedzie szukać natchnienia w takie naturalne dzikie ustronne miejsca.
Myślę Pedro,że własnie te widoki to piękno przyrody ,otoczenia ,które doświadczyliscie na szlaku ,natchnęło Cię i pomogło przekazać tak wspaniałą relację .W swoim imieniu dziękuję Ci za obydwie relacje ,a wszystkim uczestnikom gratuluję udziału w tej wspaniałej wyprawie .

Pewnie znowu masz rację Spoko, tylko widzisz u mnie jest inaczej Smile
Ja w góry jadę szukać gór - wtedy o pisaniu nie myślę, pisanie to jest dopiero później jako już wspomnienie tego co było niezwykłe a należy do przeszłości. W każdym razie to góry mnie tam ciągną a nie pisanie. Prawdopodobnie wiele osób które masz na myśli robiło odwrotnie, zresztą temu też mają takie ciekawe opowieści Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 17-02-2008 09:03 PM

"[W samotności gdzieś na górze, daleko od cywilizacji w ostoi dzikich zwierząt, gdzie właśnie w ich królestwie po ciemku i w zimie, przy niewielkim mrozie siedzi się we dwóch nasłuchując i obserwując nieprzeniknione ciemności dookoła czy przypadkiem jakiś leśny zwierz nie zaczął interesować się intruzami przybyłymi z cywilizowanego życia.]"


     Jakie to ładne!  Zresztą... nie wiem, co tu jeszcze można by napisać o tym opowiadaniuSmile.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 17-02-2008 09:20 PM

Świetnie czytało się kolejną część opowiadania! Pięknie napisane..


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 17-02-2008 09:21 PM

kochani Smile
ja tu ryzykuję zbanowaniem i zlinczowaniem (jakby co to mnie brońcie)
fotki z relaksu na przełęczy Krowiarki - Dziencioł i Admin....


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 17-02-2008 09:28 PM

B.udana wędrówka- ciekawie napisana relacja i piękne foty znakomicie oddają klimaty babiogórsko-gorczańskie.Serdecznie gratuluję Wszystkim Uczestnikom-przygody no i słońca na szlakachSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 17-02-2008 09:28 PM

Bardzo sympatyczne zdjęcia Gosia3ek-jakby co- ja mogę Cię bronićWink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 17-02-2008 09:35 PM

Agnieszka.S napisał(a):
Bardzo sympatyczne zdjęcia Gosia3ek-jakby co- ja mogę Cię bronićWink


O kurna ale sobie pomyślałaś hehehehehehe Big Grin

A na drugim prawdziwy DON Pedro De LA MAncha Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 17-02-2008 09:40 PM

Pablo napisał(a):
O kurna ale sobie pomyślałaś hehehehehehe Big Grin



Z czego śmiejesz się Pablo? Z chęci obrony?Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 17-02-2008 09:44 PM

No tak ... od razu pomyślałaś że się mogą fotki nie spodobać Big Grin (oczywiście nieświadomie pozującym statystom)
ale mi się podobają strasznie hehhhh dobre są
pozdr


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 17-02-2008 09:52 PM

hmmmm Pablo, troszq inaczej było z tym Big Grin
fotki zostały przesłane do akceptacji wcześniej Adminowi Smile a raczej jego fotka Smile i powiedzmy że nie był zachwycony Smile więc się od razu ubezpieczam Big Grin Toungue Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 17-02-2008 09:52 PM

Ehh... fajnie tam było (na Krowiarkach) Smile:)Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 17-02-2008 09:59 PM

Achhhh ta cenzura


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 17-02-2008 10:00 PM

no właśnie się cenzurze nie daję Toungue
i dlatego te fotki się tu znalazły Big Grin


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 17-02-2008 10:06 PM

gosia3ek napisał(a):
fotki z relaksu na przełęczy Krowiarki - Dziencioł i Admin....

Uzupełnianie poziomu płynów -to sprawa godna z wszech miar rozpropagowania. Tak się walczy z odwodnieniem organizmu w trakcie wycieczek górskich.Rolleyes


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 17-02-2008 10:30 PM

Ja sie zgadzam z Doktorem,na szlaku trzeba dbać o odpowiedni poziom płynówBig Grin
Potwierdzam,ze na Krowiarkach było świetnie,ponad dwie godziny lezakowania w słońcuBig Grin


RE:   Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 18-02-2008 07:26 AM

Pedro napisał(a):

spoko napisał(a):
Wielu poetów ,pisarzy jedzie szukać natchnienia w takie naturalne dzikie ustronne miejsca.
Myślę Pedro,że własnie te widoki to piękno przyrody ,otoczenia ,które doświadczyliscie na szlaku ,natchnęło Cię i  pomogło przekazać tak wspaniałą relację .W swoim imieniu dziękuję Ci za obydwie relacje ,a wszystkim uczestnikom gratuluję udziału w tej wspaniałej wyprawie .

Pewnie znowu masz rację Spoko, tylko widzisz u mnie jest inaczej Smile
Ja w góry jadę szukać gór - wtedy o pisaniu nie myślę, pisanie to jest dopiero później jako już wspomnienie tego co było niezwykłe a należy do przeszłości. W każdym razie to góry mnie tam ciągną a nie pisanie. Prawdopodobnie wiele osób które masz na myśli robiło odwrotnie, zresztą temu też mają takie ciekawe opowieści Smile

Pedro dokładnie tak myślałem jak napisałeś .chciałem tylko wyrazić ,że to piękno pomaga potem również pięknie przełożyć to wszystko na na słowo mówione.Po prostu dostarcza to weny.Co do tego ,że kolejność u Ciebie jest taka jak napisałaś nie mam najmniejszych wątpliwościSmile.Tak chyba jest zresztą u wszystkich użytkowników tego ForumSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 18-02-2008 09:50 AM

spoko napisał(a):
... to piękno pomaga potem również pięknie przełożyć to wszystko na na słowo mówione.Po prostu dostarcza to weny.Co do tego ,że kolejność u Ciebie jest taka jak napisałaś nie mam najmniejszych wątpliwościSmile.Tak chyba jest zresztą u wszystkich użytkowników tego ForumSmile


U mnie tak nie ma Toungue nigdy nie uda mi sie przekazać tego co czułem na górze, nie mam takiego talentu Rolleyes i już... ale kto był, ten wie jak jest Smile
Dla mnie łatwiej jest operować faktami, daleko mi do humanisty choć ponoć takie studia skończyłem... (najpierw było jednak technikum Big Grin )
pozdr


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 18-02-2008 10:31 AM

Pablo no nie bujaj albo nie bądź taki skromny Smile
Kto przeczytał Twoją relację z wejścia na Babią Górę podczas biby z ubiegłego roku ,ten mi przyzna rację .
Ale sam przyznam ,że tych najskrytszych intymnych przeżyć górskich i tak się nie da przełożyć na słowo .(Chyba ,żeby to był nie wiem jaki poeta.)

Pozostaje takie milczenie .Przeżyte doświadczenia niekoniecznie zamienione na słowa ,tkwią one w całym naszym jestestwie, w naszej duszy..... . I ma to milczenie największą wymowę .którą każdy zrozumie.


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 18-02-2008 10:40 AM

spoko napisał(a):
Pablo no nie bujaj albo nie bądź taki skromny Smile
Kto przeczytał Twoją relację z wejścia na Babią Górę   podczas biby z ubiegłego roku ,ten mi przyzna rację ...
Ale sam  przyznam ,że tych najskrytszych intymnych przeżyć górskich i tak się nie da przełożyć na słowo ...

Pozostaje takie milczenie ...


Taką ideę Spoko wykoncypowałeś, hmm za dużo tego myślenia przy poniedziałku, bo mnie za to w odniesieniu do niepisania Pabla i jego pokrętnych uników przychodzi do głowy inne słowo Smile

"Leń" - Brzechwa Jan

Na tapczanie siedzi leń,
nic nie robi cały dzień.

"O, wypraszam to sobie!
Jak to ja nic nie robię?
A kto siedzi na tapczanie?
A kto zjadł pierwsze śniadanie?
A kto dzisiaj pluł i łapał?
A kto się w głowę podrapał?
A kto dziś zgubił kalosze?
O - o! Proszę!"

Na tapczanie siedzi leń,
nic nie robi cały dzień.

"Przepraszam! A tranu nie piłem?
A uszu dzisiaj nie myłem?
A nie urwałem guzika?
A nie pokazałem języka?
A nie chodziłem się strzyc?
To wszystko nazywa się nic?"

Na tapczanie siedzi leń,
nic nie robi cały dzień.

Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,
nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało.
Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,
nie powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty,
nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda,
nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda.
Miał zjeść kolację - tylko ustami mlasnął,
miał położyć się spać - nie zdążył - zasnął.
Śniło mu się, że nad czymś ogromnie się trudził.
Tak zmęczył się tym snem, że się obudził.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 18-02-2008 11:15 AM

ToungueCoolToungue

Sylwek widziałeś nowego tutaj: eTrexa


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 18-02-2008 11:21 AM

Teraz już tak, troszkę /nie za wiele/ więcej bayerów w porównaniu do mojego modelu, moją opinię na temat takich ustrojstw znasz, można mieć, są przydatne, dlaczego nie, choć żyć bez tego się da Smile ale jak On taki de lux, to dlaczego taki tani, za swojego zapłaciłem więcej Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 18-02-2008 11:27 AM

Powoli wszystko tanieje, tej samej klasy sprzęt jest tańszy a wchodzą wyższe modele - droższe, ten w sklepie kosztuje 3 stówy więcej. Za piepsa dajesz teraz 8 stów za model który niedawno kosztował półtora tysiąca. Niech jeszcze wejdą silniej inne firmy i bedzie taniej Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 26-02-2008 01:37 AM

Pablo napisał(a):
Na relację trzeba będzie poczekać ... może Majka napisze Toungue jeszcze zdjęcia muszę wszystkie zebrać i wtedy coś sie wymyśli Smile
(...)

sklecilam pare literek, bez rewelacji - ale mam nadzieje, ze tak lekko i przyjemnie sie Wam bedzie czytalo



8.02. (piątek)
biibip..biibip..bibiip.. wylaczam jeden budzik Wink
....
ZzZzZzzz...
....
po chwili budzi mnie The Kinslayer.. wylaczam budzik i zwlekam sie z lozka.. tak, zwlekam (pierwszy raz mam problem ze wstaniem z wyrka przed wyjazdem w gory! O_o zwykle to po pierwszym budziku wyskakuje.. no ale tym razem spalam niecale 2 godziny..). Docieram na RDA (dworzec PKS).. mhm, nie tak miala sie zaczac moja przygoda.. niestety, autobus ktorym mialam jechac zwial.. :-/. 7:10 odjezdzam z krakowskiego dworca.
Budze sie na Rdzawce – patrze przez okno – ehh, nie widac Taterek.. na okolicznych polach lekko przypudrowane sniegiem, mgla.... Pablo pisze, ze juz w Zakopcu.. Niestety poczeka na mnie troche..
..ZzZzZzz..
Budze sie – Nowy Targ... Jeszcze chwila.. Dojezdzam w koncu do Zakopca. Kierunek – FIS. Powitanko i zmykamy na busa do Kuznic.
Kierujemy sie Jaworzynka do Murowanca, gdzie zamierzam spedzic tydzien! Big Grin Idac czuje, ze sie strasznie wleke.. qrcze, ale wstyd... ale na Karczmisku okazuje sie, ze mamy jednak calkiem niezly czas – zblizony do letniego Smile Docieramy do Murowanca, meldujemy sie (dostajemy pokoj nr 7 – ten, co kiedys, jak bylismy w skladzie Bogusia&Pablo, Fasmac, Sylwek, ja Smile Naklejka GŚ na lustrze widnieje w stanie nienaruszonym Smile ).. Dzwonie do Waldka - okazuje sie, ze mamy jeszcze troche czasu do rozpoczecia zajec – Waldi jest gdzies w scianie.. Zostawiamy wiec bety w pokoju i na lekko idziemy na spacer na Czarny Staw. Wchodzac na tafle zamarznietego Cz. Stawu najpierw slyszymy charakterystyczny szczęk i dzwonienie roznorakiego szpeju, za chwile widzimy wylaniajacych sie z mgly wspinaczy.. Przemierzamy Czarny Staw – dobrze, ze tylko mgla, ze nie zawiewa i nie zasnieza wydeptanej sciezki – oj ciezkoby bylo wrocic, jakby tak zniknely slady... Dochodzimy kawalek powyzej Czarnego S. ale decydujemy, ze wracamy – zeby na nas nie czekali z rozpoczeciem kursu...
Tego dnia na poczatek poznajemy wspolkursantow – mamy trzy grupy: Renia, Asia i Rafał, jeszcze jeden Rafal, Pablo i ja jestesmy w grupie Waldka, czterej chlopcy w grupie Debsia, i jeszcze jedna 4czka chlopakow u Tomka. Kazdy dostaje sprzet (kaski, uprzeze, raki, czekany i takie tam..) i uczymy sie go zakladac, podstaw asekuracji, wiazania lina, buchtowania liny, itp. (w roli manekina, pokazujacego jak sie wiazac itd. wystapila Majka.. ;P )
Piwko i nyny.. Smile Jutro wpadamy do szczelinki Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 26-02-2008 01:39 AM

c.d.
[attachment=8164] [attachment=8165] [attachment=8166] [attachment=8167]
1 - na Czarnym Stawie
2, 3, 4 - rozdanie sprzetu i zabawa nim Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 26-02-2008 01:40 AM

c.d.

9.02. (sobota)
Rozpoczynamy od salki wykladowej, gdzie uczymy sie wychodzenia ze szczeliny lodowcowej, jak i wyciagania z niej drugiej osoby, dostajemy szable, deadmena i wyruszamy na szczelinke (kociolek niepodal schroniska Smile ). Nastepuje praktyka – pierwsze cwiczenie – wylapywanie wpadajacego do szczeliny partnera, zalozenie stanowiska z szabli/deadmana, przepiecie liny i nastepnie wyciagniecie „wpadkowicza” Big Grin
Pozniej wiazemy sie do liny (przywiazanej do drzewa), wpadamy i sami sie ze szczeliny wydobywamy Cool. Pozniej nauka zakladania stanowisc w sniegu i zjazdy na tych stanowiskach (stanowiska z czekanow, z grzyba snieznego, z podkowy, z deadmana i szabli). I tak bawimy sie w sniegu Big Grin a miedzy mglami pokazuja sie tu i owdzie szczyty Orlej Perci, tudziez Kasprus Smile
Wieczorkiem wyklad przy piffku Smile a potem pokaz slajdow Waldka z Kilimanjaro i z Madagaskaru.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 26-02-2008 01:41 AM

c.d.

[attachment=8168] [attachment=8169] [attachment=8170] [attachment=8171] [attachment=8172]
[attachment=8173] [attachment=8174] [attachment=8175]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 26-02-2008 01:42 AM

c.d.

10.02. (niedziela)
A dzisiaj idziemy na lody Big Grin Big Grin Big Grin Czyli na lodospad przy Zmarzlym Stawie Smile Przemierzamy Czarny Staw. Slonko wyglada zza Koziego Wierchu – pogoda dzisiaj piekna – my niestety bedziemy caly dzien w cieniu.. ale itak bedzie fajnie! ;D Dalej zleb, Zmarzly Staw i docieramy do zamarznietego cieku wodnego tworzacego scianke lodowa wsam raz do nauki wspinaczki lodowej Smile Tam uczymy sie uzywania szpeju lodowego i zakladania stanowisk (rury i sruby lodowe, snargi, igly do trawy; uszko Abałakowa). No i ogolnie dlubiemy tak sobie w tym lodzie, wiercimy a potem wspinamy ;D Powiem Wam tak cicho, ze strasznie fajna zabawa!!! Big Grin
Po lodach idziemy na dosyc nastromiony stok, gdzie uczymy sie hamowania czekanem – dupozjazdow kontrolowanych i niekontrolowanych – tu jest dopiero zabawa! ;D Myk na gore i na jeden bok, na drugi bok, potem glowa w dol lece, potem glowa w dol ale na plecach, a potem jak wyjdzie Big Grin hyhy ;D rewelacja! (wszyscy przezyli Wink )
Wracamy do schronu – ale dosyc wczesnie jest.. jedna grupa chlopcow jest na szczelince jeszcze... Ruszamy tam z Pablem – a co! pozjezdzamy sobie jeszcze ;D Zakladamy stanowisko z czekanow i jedziemy w dol ;D
Wieczorkiem wykladzik, integracja – urodzinki Reni – zrobilismy jej 18-stke!! -> murowancowa szarlotka z 18 swieczkmi, stolat, do ktorego cala jadalnia sie przylaczyla - odspiewane, 18 razy w tylek taśma dostala.. wszystko bylo Big Grin i żurawinowka tez Wink
A nazajutrz na wycieczke ;D


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 26-02-2008 01:42 AM

c.d.

[attachment=8176] [attachment=8177] [attachment=8178] [attachment=8179] [attachment=8180] [attachment=8181] [attachment=8182]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 26-02-2008 01:42 AM

c.d.

11.02. (poniedziałek)
Wyruszamy dobrze nam juz znana trasa nad Czarny Staw. przy stawie zakladamy raki, czekany w garsc i ruszamy zlebem na Karb. Podejscie dosc strome.. Na wycieczke idziemy z Tomkiem Nodzynskim – przewodnikiem Tatrzanskim i osoba zajmujaca sie lawinami z IMiGW w PIMie Smile W dolnej czesci zlebu Tomek pokazuje nam jak sie robi test twardosci i test norweski zeby stwierdzic jaka jest pokrywa sniezna i zagrozenie lawinowe. Snieg jest dobrze zwiazany, ogloszona byla 2, jednak jakby nie bylo zagrozenie w zimie istnieje zawsze Wink i trzeba o tym pamietac. Idziemy dalej, pniemy sie stromym stokiem. Docieramy na Karb – widoki piekne, dumne turnie okryte delikatna sniezna koronka zloca sie w sloncu, to znow srożą w zacienionych żlebach. Pieknie tu. Chwilka oddechu, lyk cieplej herbatki, wiazemy sie linami i na lotnej asekuracji podazamy trawersujac zbocze pod zachodnia sciana Koscielca. Miejscami snieg sie osuwa nieco pod nogami, miejscami raki chrzeszcza na jakims kamolu, to znow po kolana zapadaja sie nogi w osuwajacym sie sniegu.. Trzeba uwazac.. Skrzacy sie w sloncu snieg przypomina moim oczom, ze zapomnialam okularow.. No ale nic, damy rade.
Pniemy sie coraz wyzej i wyzej, dochodzimy do grani. „Uwaga na nawis” Tomek ostrzega – robie foto z reki w dol, za gran [9], niopodal widac piekny jezor [10] nawianego na grani sniegu. Idziemy dalej, nieco ponizej grani - jest juz bardziej przepascisto – tu Pawel idzie z Tomkiem z przodu, ja asekuruje – na bezpieczniejszym terenie zatrzymuja sie, robimy poreczowke dla drugiego zespolu (czyli ja zostaje gdzie jestem i przytulam sie do skaly ;o) ). Rafaly i Renia przechodza, podazam za nimi.. Dochodzimy do takiego zlebiku-kominka ;D Znow Tomek z Pablem ida przodem – asekuruje Pabla. Gdy dochodza na gran zakladaja stanowisko, ja zostaje na dole – poreczowka dla drugiego zespolu noch einmal. Wbijam porzadnie raki i czekan w snieg i bratam sie ze skapana w sloncu skala wystajaca na wysokosci mojej twarzy :-) No, grupa wchodzi na gore – „eej, moooge juz isc?!” krzycze do Tomka ;D ha!, moge ;D wio do gory kominko-zlebikiem. Fajne wejscie Big Grin Wlaze na gore, ahhh, jak tu pieknie. Slonce oswietla rowno wybielone szczyty, snieg mini sie w slonecznych promieniach, widocznosc dobra, chmurek brak... Gdzie nie siegnac wokol – gory! Cudownie tu!
Widoki naokolo nas wspaniale, wylinialy na grzbiecie Giewont, Czerwone Wierchy pod biala pierzyna drzemia zaklete, wylonila sie tez Wysoka i Rysy... w dali dumna Krolowa Beskidow sle nam usmiechy. Poza tym stwierdzamy jednoglosnie, ze Zadni Koscielec jest wyzszy od Koscielca „wlasciwego” Wink Mimo, iz z dolu wydawaloby sie inaczej.. :-)
No nic, pora wracac.. Zchodzimy na Dlugi Staw i dalej zboczem pod Koscielcem docieramy do Murowanca. Wycieczka mniodzio!!! Ale sie rozochocilam – za krotko bylo.. ;P
Kurs zimowy dobiegl konca. Pablo zbiera sie, zeby zdazyc na wieczorny pociag. Ja zostaje jeszcze na 2+1 dniBig Grin (na lawinowy + dzien, w ktorym pojdziemy sobie gdzies, zanim wrocimy na dol Smile )
Musze powiedziec, ze mialam bardzo fajny zespol Smile (bylismy w zespole dwuosobowym Wink ). Fajnie, ze byles na tym kursie! Bardzo dobrze mi sie z Toba cwiczylo Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 26-02-2008 01:43 AM

c.d.

[attachment=8193] [attachment=8194] [attachment=8195] [attachment=8196] [attachment=8197]
[attachment=8198] [attachment=8199] [attachment=8200] [attachment=8201] [attachment=8202]
1 - test norweski
2 - slonko nak Kozim
3 - Karb
4 - nasza grupa na tle Cz. Stawu
5 - trawersik
6 - Tomek a za nim sciana Koscielca
7 - widok w str. zachodnia
8 - gran wiodaca na Koscielec od str. Zadniego Koscielca
9 - widok zza nawisu ;P
10 - jezor


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 26-02-2008 01:43 AM

c.d.

[attachment=8203] [attachment=8204] [attachment=8205] [attachment=8206] [attachment=8208]
[attachment=8209] [attachment=8210] [attachment=8211] [attachment=8212] [attachment=8213]





to be continued... ;o) ale teraz juz ide spac :o)
Pozdrawiam i przepraszam, ze tyle postow.. Moze kto dobrnie do konca..


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 26-02-2008 02:05 AM

Fajnie Majka, dzięki za te widoczki i literki. Zawsze miło znowu przenieść się myślami w Tatry i to zimowe - tym bardziej że przez parę dni Wam wtedy machałem z Babiej, Policy a później Turbacza Big Grin

Też się zbieram spać, za 4 godziny z kawałkiem pobudka Rolleyes


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 26-02-2008 07:43 AM

Pięknie napisałaś, zrobiłaś mi prezent do śniadania - dzięki, tylko jak ja teraz będę pracował ... Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 26-02-2008 07:48 AM

Pięknie Majeczka Smile Pomimo ze mi już coś niecoś opowiadałaś... to jednak zaczytałam się Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 26-02-2008 07:58 AM

Majka, bardzo fajna, lekka relacja. No i ile zdjęć do tego. Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 26-02-2008 08:52 AM

Dziękuję Majka .Dawno Smile nie było Twojej relacji na Forum .Świetnie napisana ,okraszona pięknymi zdjęciami -bardzo przyjemnie się czytało.A dzięki tym większe ,że znalazłaś czas na podzielenie się nią nami zarywając nocy i pewnie odkładając na bok referaty.
A swoją drogą gdyby takie referaty na studia pisać z relacji z wypraw to byłaby świetna sprawaSmile


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 26-02-2008 09:05 AM

marycha napisał(a):
przepraszam, ze tyle postow..

Za mało, za mało !Cool
Takie piękne rozpoczęcie dnia !Smile To jak....jak..(szukam odpowiedniej alegorii...Rolleyes ) jak...firmowy deser lodowy w kawiarni "Morskie Oko" do porannej kawusi...
Dziękuję Marycha ! Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Hella - 26-02-2008 10:18 AM

Ja z samego rana dopominałam się o tą relację Big Grin, a nie zajrzałam do odpowiedniego wątku. Toungue

No cóż - jak napisał nasz Doktor maaaaało!
Ale zważywszy na godzinę wybaczamy. Rolleyes

Zdjęcia piękne, literki smakowite.
Oj zamęczę Was ( Majka i Pablo ) na bibie pytaniami o kurs, bo coś takiego mnie męczy. Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 26-02-2008 12:55 PM

marycha napisał(a):
...
Musze powiedziec, ze mialam bardzo fajny zespol Smile (bylismy w zespole dwuosobowym Wink ...


To ja miałem bardzo fajny zespół Smile zawsze miałem się kogo spytać, co i jak... Nie napisała... ale raz udało mi sie z lekka odpaść na lodach Wink Majka nie dała mi polatać Big Grin , jak sie ma takiego partnera/partnerkę na końcu liny to na grani bez obaw idziesz do przodu.
Zawsze można na Ciebie liczyć, nawet kiedy zabawki trzeba posprzątać po gapie (w Murowańcu) Toungue
Dzięki za fajną relację.
pozdr


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 26-02-2008 08:21 PM

Przesmaczny dodatek do kolacyjki, bardzo ciekawa przygoda, aż takiego szkolenia na kursie speleo nie miałem ale wiem co to dobra zabawa ze sprzętem jeszcze w takich okolicznościach przyrody... Gratulacje.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 26-02-2008 08:36 PM

Pięknie Majka,świetne fotki i świetna przygoda. Gratuluje Tobie i Pablowi ukończenia tego kursu,wspaniałe doświadczenie,mam nadzieje,ze kiedys tez będę się mógł pochwalić jego ukończeniemSmile
P.s. Coś słabo staraliście się z machaniem na tym Kościelcu,wypatrywaliśmy Was ale ni chu chu...nie było nikogo widaćBig Grin:DToungue
PozdrawiamSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KaRoLiNa :) - 26-02-2008 11:36 PM

Jestem pod wrażeniem!! Majka-pięknie to opisałaśSmile
Majka-Pablo GratulujęSmile Zgrany z Was zespółSmile

Mi to się nawet nie śni takie cUś pomiędzy zaspami i lawinami heh-jak narazie to są "za wysokie progi jak na moje nogi" hihi Wink

Pozdrawiam
K.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 27-02-2008 12:08 AM

to ja dziekuje Wam za mile slowa Smile

Pozdrawiam nocnie (jak na nietoperza przystalo Wink )


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 27-02-2008 07:28 AM

Fajnie czytało się i oglądało Twoją relację i zdjęcia, Majko. Teraz jeszcze, przy śniadaniu umilam sobie ostatnie chwile przed wyjściem do pracySmile
   Pozdrawiam i dziękuję.


P.S. Ale mieliście fantastyczne przygody!!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 27-02-2008 10:35 AM

Majko super mi się czytało, piękne zdjęcia! Jak widzę tworzyliście z Pablem super zgrany zespół, tylko pozazdrościć takiej zimowej ekspedycji!SmilePozdrawiam!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Małgorzata - 27-02-2008 09:47 PM

Majeczko, twoją relację przeczytałam z wielką przyjemnością, a zdjęcia są naprawdę bardzo ładne. Pozdrawiam Cię góraleczko i Pawła również.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - nika - 05-03-2008 05:14 PM

Dzień dobry wszystkim Smile
Przeprasza że dawno się nie odzywałam ale sesja, góry, sesja...
W lutym byłam w taterkach i trafiłam w świetną pogodę. Weszliśmy na Rysy - tak dawno przezemnie planowane oraz Zawrat z zejściem do 5 Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - nika - 05-03-2008 05:16 PM

Zapomniałabym najważniejsze zdjęcie. Ja na Rysach. Śmiertelnie zmęczona ale szczęśliwa Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 05-03-2008 05:21 PM

Gratulacje Nika! Bardzo ładne zdjęcia, super wyprawaSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Rycho - 05-03-2008 05:24 PM

witaj nika miło że się odzywasz, zdjęcia super wyprawa zapewne też jestem trochę zawiedziony brakiem opisu Ty masz zawsze takie wspaniałe przygodySmile może coś skrobniesz. Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 05-03-2008 06:15 PM

Zdjęcia ładne -To morze chmur poniżej.....
Gratuluję zimowego wejścia na Rysy.Nika
A za Rychem powtórzę relacyjka jakaś ?...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 05-03-2008 11:01 PM

fajnie tak... znienacka, nie spodziewałem sie a tu bach, nowe foty z zimowych Tatr, ahhh fajnie miałaś Smile

Nie chcę się powtarzać po poprzednikach... ale tak bez przygód?? Ty?? to jest możliwe??

Tak naprawdę to pozdrawiam serdecznie i gratuluję realizacji celu.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - nika - 05-03-2008 11:44 PM

no skoro tak prosicie Wink Zaczęliśmy od dojścia na murowaniec po calonocnej podróży, tam chwilka na herbatę i dalej na Zawrat. Niestety tego dnia trochę bardzo się zamgliło i przy Zmarzłym stawie nie wiedzieliśmy gdzie jest prawo a gdzie lewo... no i zeszliśmy na nocleg do wielkiego i zatłumonego przez narciarzy schroniska. Następnego dnia w 15 min doszliśmu na Czarny gąsienicowy!!! a potem w górę. No i kolejna niespodzianka...wiatr ok 120 km na h. nawet do zmarzłego nie doszliśmy! Ale za to na stawie było ciekawie! chyba z 45 min przez niego brneliśmy przez ten wiatr... między podmuchami. No i bez niczego wróciliśmy do domu. Ale za to następnego wekendu pogoda nam siadła jak ulał Smile Pierwszego dnia mimo mgły ruszyliśmu przez boczań do murowańca i bez odpoczynku na czarny staw, a z tamtąd już prosto do góry starym zawratem Smile przy wyjściu na przełęcz spotkaliśmy gości na linach ogromnie zdumionych naszą obecnością. Na górze zimno, widoczność ok10 m i strasznie głucho mimo wiatru. Zdecydowaliśmy się schodzić na 5 mimo zamkniętego jeszcze schroniska. Nawet był bonus od pogody bo na chwilę wyjżało słońce by się zorientować w którym punkcie jesteśmy. Potem i tak wielce się zdumieliśmy że teren się unosi a may przecież idziemy przez stawy... okazalo się że na zbocza koziego wchodzimy. Za pomocą kompasu jednak wprost do schroniska weszliśmy... pierwsi od tygodnia Smile potem już w mroku do Roztoki. Z tamtąd dnia następnego do Moka i na Rysy. I tu następna wtopa. Szliśmy szlakiem letnim jak taternicy, tylko nam lin brakło! musieliśmy się wycofać mimo pięknej pogody. To był najgorszy fragment w mojej krótkiej karierze zimowej. Wchodziliśmy prawie pionem ok 20 min do momentu w którym pozostało mi zablokować jedynie czekan i się podciągnąć. Zrezygnowaliśmy z tego pomysłu bo z powrotem to jak bez lin... ten sam fragneny schodziliśmy 1 h!!! czekan wbić, rak rak, pewność i czekan wyjąć etc. Następnego dnia wyszliśmy o 6:20 mądrzejśi o doświadczenia dnia minionego dnia. Poszliśmy środkiem kuluaru. Tak biegłam przestraszona wyobraźnią lawiny że o mało nie stratowałam mojego partnera Smile Po dojściu do rysuy myślałam że to prawie koniec... a gdzie drugie tyle!!! Na Rysach stanęliśmy o 10:05 - niezły czas Smile - jako pierwsi tego dnia. Było pięknie ale strasznie zimno. Morze chmur pod nami i wystające czubki gór. Wysoka skrzyła się w słońcu, a babią i pilsko mieliśmy jak na dłoni. Strasznie szczęśliwi ledwo pstrykaliśmu zdjęcia i po 20 min. zejście na dół, a od buli zjazd Smile Było wspaniale! Ten ogrom białych gór przeraża i zachwyca!!!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 06-03-2008 07:16 AM

Ktoś wcześniej wątpił, że "szaleństwa Majki Skowron" ominęły Nike ... nie, nie ominęły.
/teraz już wiesz Nika od czego jest rysa zimą/
Uważaj bardziej dziewczyno na siebie, bo za szybko wyczerpiesz limit szczęścia,
a tak prywatnie to pozdrawiam Magda.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 06-03-2008 07:35 AM

Oj, mieliście trochę szczęścia. Wink
BTW 10.05 zimą na Rysach, to wcale nie jest tak wcześnie.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 06-03-2008 08:07 AM

Fajna przygoda Smile skąd Wam przyszła do głowy grzęda zimą?

A za widok chmur pod nogami...wiele bym dała. Trzeba sie gdzieś w końcu zmobilizować.


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 06-03-2008 09:19 AM

nika napisał(a):
...Na Rysach stanęliśmy o 10:05 - niezły czas Smile (...) Było wspaniale! Ten ogrom białych gór przeraża i zachwyca!!!


No, no...! Smile

Moje gratulacje.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 06-03-2008 09:53 PM

Znów zły, czas się zbierać... na te Rysy wreszcie, gratuluję i podpisuję się pod Sylwkowym, uważaj, jeszcze na Bibie musisz się pokazać, i to nie jednej


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 06-03-2008 11:08 PM

Gratuluje szczęśliwie zakończonej wyprawy i zapewne pięknych widokówSmile.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 10-03-2008 01:49 PM

Jak to z tourami było...

Myśl o nartach tourowych już od jakiegoś czasu pojawiała sie w naszych
rozmowach. Ale najpierw był problem ze sprzętem, później pogoda była
jakaś mało odpowiednia... I w końcu wszystkie elementy zaskoczyły. W
sobotę po południu pożyczamy sprzęt. I niedziela pełna planów... Naszym
celem tourowym staje się Dolina Jaworowa. Byleby pogoda była. Bo jakżeby
być w Jaworowej i nie zobaczyć w promieniach słońca Małej Śnieżnej
Turni, rozległej i ciągnącej się w głąb Czarnej Doliny Jaworowej i
przede wszystkim Śnieżnej Doliny! Wieczorem sms od Majki, pogoda nie
zapowiada się obiecująco, ale powinno być dobrze. Do Tatranskiej
Jaworiny przyjeżdżamy rano. Słowacja wita nas błękitem nieba. Zakładamy
foki, buty i początkowo podchodzimy niosąc narty. Po przejściu około 500
metrów wreszcie droga pokryta śniegiem. Zakładamy narty. Teraz to już
tylko przyjemność. W samotności posuwamy się w górę doliny. Przed nami
jest tylko jeden ślad nart i ktoś schodził w rakietach. Ciszę zakłóca
tylko tarcie naszych fok o śnieg. Mijamy kolejne polany, kolejne ścieżki
leśne. Przy kolejnej polanie odsłania się ON: widok na Czarna Jaworową i
na Śnieżną Dolinę. W promieniach słońca, tak jak planowaliśmy. Nie
sposób nie przystanąć, nie zachwycić się...

Przed nami widoczna Grań Jaworowych, teraz do niej zmierzamy. Po wyjściu
z lasu znajdujemy duży głaz, odśnieżony, nagrzany słońcem. To tutaj
będzie miejsce naszego pikniku. Przed nami Sucha Dolina ograniczona
Kapałkową Granią z jednej strony i Sobkową Granią z drugiej. I cisza,
słońce, biel... Nagle od strony Zadniej Jaworowej nadjeżdża dwóch
ski-tourowców. Mijamy się wymieniając uśmiechy. Więcej nie trzeba, po
co, przecież wiadomo skoro i Oni i my tam jesteśmy. Podchodzimy wyżej.
Ja decyduję się zostać w okolicach Małego Jaworowego. Paweł podchodzi
wyżej. Czekam na niego mając możliwość oglądnięcia spektaklu gór i chmur
przetykanych słońcem. Postać Pawła szybko maleje na śnieżnych polach,
oddala się. On podchodzi do wylotu Sobkowego Żlebu, powyżej Żabiego
Stawu Jaworowego. I zaczyna swój zjazd. Smile
To jego pierwszy raz na tourach. Zjazd jest dla niego wyzwaniem. To nie
jest przygotowany, przewidywalny stok narciarski. Zróżnicowana miękkość
śniegu, nierówny teren nie skalany obecnością ratraka, to wszystko
stanowi trudność, ale jest też czymś wyjątkowym, dającym tourom to
wyjątkowe "coś".
Dalej już zjeżdżamy razem. Dla mnie, pomimo ze już miałam toury na
nogach, wcale nie jest to łatwe. Mam jakieś opory przed stromizna przed
upadkiem. Pomimo ze technicznie jestem w stanie to zrobić, to zadaję
sobie zbyt wiele pytań: a co jeśli... W końcu pokonuję trawers stromego
zbocza i zaczynamy kolejny etap zjazdu. Tutaj nie ma już nastromień
natomiast problem dla nas to nieprzewidywalność ternu: jedziemy
ścieżkami przez las, w dół, miedzy drzewami.Prędkości nabiera się szybko
a tu nagle niespodziewany wąski zakręt, a to jakaś gałąź leży, a to
jakaś zaspa którą należy szybko ominąć. Dla początkujących tourowców to
jest wyzwanie. Mięśnie szybko się męczą przy ciągłym napięciu... A na
końcu Doliny wypłaszczenie: jesteśmy już bardzo zmęczeni a nart teraz
już same nie niosą...trzeba się intensywnie odpychać, czasami podchodzić
jodełką. Wylot Doliny wydaje się być gdzieś w nieskończoności. W końcu
jednak docieramy do jej wylotu. I do samochodu. Teraz już tylko powrót
do domu Smile
W Polsce jest niewielu narciarzy ski-tourowych. Na szlakach
turystycznych mijamy się głównie z pieszymi. W Słowackiej części Tatr
jest odwrotnie. jeśli ktoś spróbuje jazdy na tourach, nawet jeśli
początki są wcale niełatwe, tak jak nasze, to zrozumie jaka to frajda i
dlaczego warto Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 10-03-2008 02:01 PM

Kilka zdjęć:


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 10-03-2008 03:31 PM

Bardzo przyjemnie spędziliście czas w górach. Fajna sprawa. Z przyjemnością przeczytałem całość i obejrzałem zdjęcia. Może jeszcze tych zdjęć byś dorzucił Pawle? Trochę mało mi tych widoków.

Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paulina - 10-03-2008 03:45 PM

I czegóż człowiekowi trzeba więcej do szczęścia...
Pozdrawiam serdecznie!
PS. Większa ilość zdjęć jest jak najbardziej wskazana! Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 10-03-2008 03:56 PM

Ach ... wspaniale spędzony czas .Relacja to kwintesencja wszystkiego co można było Tam zobaczyć ,poczuć, odczuć ,doznać .Zima jak widać wciąż trzyma ( w Taterkach) Zdjęcia wspaniałe. Na chwilkę poczułem się jakbym tam był
Dziekuję Wam za relację i zdjęcia i gratuluję tej pierwszej wspólnej skitourowej wyprawy.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Rycho - 10-03-2008 05:08 PM

no super super! Fajnie się uzupełniacie Kasia opis Paulo zdjęcia... miło...pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 10-03-2008 07:05 PM

Pięknie- zdjęcia + relacja bardzo udane.Gratuluje miłego czasu w Jaworowej.Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 10-03-2008 08:38 PM

Ależ fajnie Big Grin śnieg zobaczyć, wyobraziłem sobie jak tam szusujecie Wink A fotki 3 i 5 rewelka !


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 10-03-2008 08:46 PM

maciek napisał(a):
Może jeszcze tych zdjęć byś dorzucił Pawle?

paulina napisał(a):
PS. Większa ilość zdjęć jest jak najbardziej wskazana! Smile

No dobra. Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 10-03-2008 10:20 PM

Gratuluje Wam udanego wyjazdu,piekne widoki,piekne zdjecia...gratulujeSmile


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 10-03-2008 10:37 PM

paaulo napisał(a):

maciek napisał(a):
Może jeszcze tych zdjęć byś dorzucił Pawle?

paulina napisał(a):
PS. Większa ilość zdjęć jest jak najbardziej wskazana! Smile

No dobra. Smile


Oooo! To rozumiem! Ale ciągle mi małoSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 10-03-2008 11:21 PM

A oto zapowiedziana relacja z "wyprawy na Halę Łabowską i Wierch nad Kamieniem"
Cała trasa to aż 14 km. Z racji, że znamy z gosia3kiem rejon Beskidu Sądeckiego jak własną kieszeń a szlaki mamy tam schodzone do bólu o wszystkich porach roku i dnia potraktowaliśmy więc naszą wycieczkę jako spacerek. Wyjechaliśmy z Nowego Sącza o 10 rano. Po drodze zabraliśy jeszcze naszego kolege Macka i przed 11 byliśmy pod szlabanem w Łabowej. Tutaj koniec jazdy, wchodzimy na obszar Popradzkiego Parku Krajobrazowego. Wychodzimy oczywiście niebieskim szlakiem. Na dole śniegu oczywiście brak ale błotka pod dostatkiem. Szlak początkowo biegnie wyasfaltowaną leśną drogą by po jakiś 41 minutach marszu odbić w leśną ścieżkę. Od 900 - 1000 m.n.p.m zaczyna się śnieg. Nawet nie był aż tak bardzo mokry i nie zapadaliśmy się za głęboko. Szło się całkiem całkiem. Hala Łabowska powitała nas piękną mgłą co na mnie nie zrobiło większego wrażenia - ważne, że jestem w górach Smile Schronisko na Łabowskiej od paru lat systematycznie pod upada, zmieniają się dzierżawcy ale jakoś nikt nie potrafi odtworzyć "klimatu" jaki dawniej tam panował (stali bywalcy schronisk górskich wiedzą jak ważna to jest rzecz). Moim zdaniem obecnie to schronisko działa jakby z urzędu - jest bo musi być i tyle. W schronisku gosia3ek z Mackiem ładują po piwku - grrr a ja sie musze obejść smakiem - kierowcą byłem... podczas odpoczynku po trudach zdobycia Hali Łabowskiej - zaczyna przebijać się słońce. Więc wyruszamy dalej - nasz cel Wierch nad Kamieniem 1083 m.n.p.m. Docieramy tam idąc czerwonym szlakiem po jakiś 20 minutach. Po drodze mijamy "kochanych" quadowców. Na sam szczyt a następnie na punkt widokowy prowadzi ścieżka przyrodnicza. Jak się domyślacie oczywiście nie przetarta. Ale co tam, w tamtym roku zapadłem sie tam po pas w śniegu, a teraz ledwo po kostki Sad Sam szczyt góry jest zalesiony (las bukowy) więc schodzimy niecu w dół na Diabelski Kamień który jest wielką skałą która wyraźnie góruje nad lasem. Nawiasem bardzo przyjemne i mało znane miejsce które każdemu polecam odwiedzić. Z tego miejsca podziwialiśy piękną panoramę na Beskid Niski, Beskid Wyspowy i Kotlinę Sądecką. Pogoda była ok - świeciło słoneczko, widoczność całkiem całkiem jeśli porównamy to czym nas przywitała H. Łabowska. Chwila odpoczynku, parę fotek i wracamy do schroniska. W schronisku spotkaliśmy dwójkę naszych znajomych (nie chodza po górach) którzy wybrali się na niedzielny spacer. Aż mi się zimno zrobiło jak ich zobaczyłem - adidaski (rzecz jasna przemoczone) a kumpel nie zabrał kurtki z samochodu - bo na dole "ciepło" było... A tak wogóle to wcześniej do nas dzwonili bo sie zgubili na szlaku. Razem z gosia3kiem i Maćkiem robiliśmy za coś w stylu GOPRu na telefon Smile Ok 16 wyszliśmy ze schroniska a że razem z Gośka mamy fajne ciuchy górskie z membramą troszkę pochasaliśmy sobie po śniegu - parę wywrotek i zasp i człowiek cieszy się jak dziecko Smile Dalej poszło już z górki - w 5 osobowym składzie zeszliśmy sobie do samochodów i wioo do domów.
Podsumowując - wycieczka mało ambitna krótka ale zawsze coś, ważne, że po raz kolejny byliśmy w górach i to razem Smile
A zdjęc to niestety nie zamieszcze - posiadam tylko lustrzanke analogową więc zanim fotki wywołam niewspominając o skanowaniu. Ale możecie męczyć gosia3ka o fotki - ona coś tam porobiła ta swoją cyfrówka Smile
A no i na koniec, gdyby ktoś chciał się wybrać na Wierch nad Kamieniem to chętnie pomogę. A szczyt ten ciezko jest znaleść ( na każdej mapie w innym miejscu jest zaznaczony) sami go znaleźliśmy dopiero po 2 latach chodzenia po Beskidzie Sądeckim....


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 10-03-2008 11:40 PM

Bardzo przyjemnie się czytałoSmile.Gosia3ku prosimy o fotki Smile


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 10-03-2008 11:50 PM

mieciur napisał(a):
Po drodze zabraliśy jeszcze naszego kolege Macka


Szkoda, że to nie byłem ja. Bawcie się dobrze w Pieninach, znowu beze mnieSad!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 11-03-2008 07:42 AM

I proszę jak fajnie spędzony czas Smile Miło sie czytało Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 11-03-2008 08:59 AM

Jak miło ,że skałek
po drodze coś było.
Witamy mieciur w gronie piszących relacje.
Gratuluję wyprawy i czekam Gosia3ku na fotki


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 11-03-2008 09:15 AM

spoko napisał(a):
...
Gratuluję wyprawy i czekam Gosia3ku na fotki

Właśnie, zgadzam się z przedmówcami i czekam niecierpliwie na fotki... jeszcze przed bibą, mam nadzieję Toungue
pozdr


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 11-03-2008 12:04 PM

mieciur, fajne poszukiwanie zimy. Przyjemnie się czytało. Na skany chętnie zaczekam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paulina - 11-03-2008 04:06 PM

Ach... bardzo pozytywnie nastrajają takie opowieści Smile czekamy na te fotki czy skany! Rolleyes Smile


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 11-03-2008 08:29 PM

paaulo napisał(a):
mieciur, fajne poszukiwanie zimy. Przyjemnie się czytało. Na skany chętnie zaczekam.


Paaulo, jak tylko wywołam film, skany zamieszcze. Troszke to potrwa bo jeszcze mam kilka zdjęc do wyrobienia. Ale postaram się jak najszybciej.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 11-03-2008 08:59 PM

Krzyśku bardzo fajnie spędzony czas,sam bym sobie pohasał na śnieguBig Grin
Fotki również bardzo chętnie zobaczęSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 11-03-2008 10:25 PM

nooo ładnie Mieciurek relację napisał, ja tu już nie mam nic do dodania jak widzę - oprócz fotek co też uczynię w dniu jutrzejszym ....
tak tylko gwoli uzupełnienia - wspomniany przez Krzycha Diabelski Kamień inaczej jest nazywany Czarcią Skałą Smile
zresztą - na każdej mapie jest on inaczej oznaczony (tzn w innym miejscu)Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 12-03-2008 09:15 AM

A na mojej mapie to są zaznaczone aż trzy skałki pewnie tak na wszelki wypadek w różnych miejscach aby"łatwiej "można było znaleźćSmile


Relacja : Małe Pieniny - Słowacja - mieciur - 12-03-2008 11:57 AM

A oto relacja z pierwszej "ZAGRANICZNEJ" Smile wspólnej "wyprawy" w góry z gosia3kiem Smile
Wyjazd we wtorek 11 marca o 7 rano. Pierwszy przystanek: stacja Orlenu - uzupełnienie paliwa w Bolidzie (dla niewtajemniczonych "bolid" to nasz poczciwy maluch). Po godzinie jazdy docieramy do Szczawnicy, parkujemy na parkingu pod cmentarzem. Szybkie przepakowanie plecaków, mapa na maske, obgadanie trasy i w drogę ! Początkowe pół km idziemy czerwonym szlakiem a następnie odbijamy na niebieski i zatrzymujemy się pod schroniskiem "Pod Orlicą". I tutaj mieliśmy pierwszą niespodziankę - mimo, że była już 9 rano schronisko było zamknięte. Dlaczego nie wiemy. Musieliśy się więc zadowolić kanapkami i herbatą z termosu. Ale nic to, pogoda super, słoneczko świeci, temperatura lekko powyżej zera aż chce się iść. Po śniadaniu ruszamy dalej niebieskim szlakiem w stronę Szafranówki. Początkowo idziemy lasem nabierając mozolnie wysokości, natrafiamy na pierwsze błotko ale na szczęście jeszcze zmrożone po nocy. Po ok. 20 minutach marszu dochodzimy do odbicia żółtego szlaku prowadzącego do Lesnicy na słowacką już stronę. Początkowo tam mieliśmy schodzić. Ale okazało się, że trafiliśmy na wspaniałą widoczność, pięknie było widać Tatry a że dodatkowo mieliśmy lornetkę to aż żal było tracić takie widoki. Tutaj nastąpiła pierwsza zmiana trasy. Wspólnie postanowiliśmy pójśc dalej niebieskim szlakiem przez Szafranówkę (742 m.n.p.m) aż do odbicia kolejnego żółtego szlaku schodzącego też na Słowację. Była to decyzja jak najbardziej trafna. Cały czas idąc "granią" Małych Pienin mieliśmy wspaniały widok na Tary i Beskid Sądecki. Po jakiś 2 h dochodzimy do rozejścia szlaków. Tutaj krótki odpoczynek i posiłek i dalej w drogę. I mamy pierszy problem - żółtego szlaku na ma praktycznie w terenie-jest tylko na mapie. Kocham znakarzy PTTK ! No nic to - My nie damy rady !? Idziemy dalej, troche na czuja i udało się - rąbneliśmy się tylko 30 m od dawnego przejscia turystycznego gdzie miał nas ów szlak zaprowadzić. Tutaj chwila postoju, kilka fotek bo jest to miejsce bardzo widokowe. Teraz wchodzimy na Słowację. Szlak jest dobrze oznaczony, co chwilę są ławeczki-jednym słowem o wiele lepiej jest to zrobione jak u nas. Zółty szlak który prowadzi nas do Przełęczy Pod Tokarnią (710 m.n.p.m) jest bardzo urokliwy. Prowadzi stokami całkowicie wylesionymi i łagodnymi. Piekne widoki szczególnie na Tatry. W oddali widzimy cel naszej niedawnej wyprawy - Babią Górę. Szlak tej jest szczególnie godny polecenia jeszcze z jednego powodu - z tego miejsca bardzo dobrze widać Pieniny i jest to widok z innej perspektywy- całkiem odmienny i ciekawszy niż widok z Polski. Widać piękne skały i uwiska. Szczególnie łakomy kąsek dla oczu. Widać Sokolicę, Trzy Korony, Siedem Mnichów i wszystkie ważne szczyty tych gór. Dochodzimy do wpomnianej przełęczy. Wieje tam niemiłosiernie, naszczeście jest dość ciepło no i mamy ciuchy z membrama więc nic sobie z tego nie robimy. Teraz ruszamy na czerwony szlak prowadzący przez Aksamitkę (841 m.n.p.m) , Plasne (889 m.n.p.m) aż do Czerwonego Klasztoru. Początkowo idziemy dalej łąkami, a następnie wchodzimy do lasu. Ścieżka wije się wśród drzew i pojedynczych skał. W jednym miesjcu jest szczególnie ciekawa skałka - przechodzi się pod pionową ścianą o długości jakiś 100 m i wysokości ok 20 m - ciekawy widok. Dochodzimy do skrzyżowania z zielonym szlakiem - tam robimy kolejny odpoczynek i lornetkowanie. Oglądamy schronisko na Prehybie i ogólnie Pasmo Radziejowej. (Wcześniej oczywiście oglądaliśmy Tatry przez lornetkę a widoczność była tak dobra, że możliwe było dostrzec pojedynczego człowieka na grani.) Teraz już w dół, powoli schodzimy do Czerwonego Klasztoru. Po drodze pogoda trszkę się pogorszyła, widoczność spadła a słońce skryło się za chmurkami. Docieramy do Czerwonego klasztoru. Miejsce które jest ceprowiskiem i trudno znaleść w sezonie wolne miejsce jest teraz całkowicie puste i wymarłe. Wszystko zamknięte - nawet kosze na śmieci pozwijane ! Zatrzymujemy się na chwilę, wypijamy resztkę herbaty - tylko to nam zostało, obserwujemy Trzy Korony przez lornetrke - widać jakiś 2 ludzi na platformie. Ruszamy dalej - tym razem już w strone Szczawnicy - idziemy czerwonym szlakiem słynną Drogą Pienińską. Wkońcu spotykamy pojedynczych ludzi a nawet 2 kajakarzy na Dunajcu. Droga jest dość monotonna i długa (10 km -2 h marszu) ale za to niezwykle ciekawa widokowo. Na tym odcinnku nic szczególnego się nie dzieje-no moze poza tym, że zaczynają nas troche boleć nogi a miała to być krótka wycieczka ale o tym na końcu. Wkońcu wracamy do kraju Smile Po drodze raz jeszcze wstępujemy do schroniska "Pod Orlica" tym razem jest otwarte - powitała nas taka przyjemna pani z papierosem wyglądem przypominająca panie sprzątaczki z filmu "Ryś" Smile Zakupiliśmy sobie po pocztówce i przybiliśmy pieczątkę schroniska i dalej w droge. Po 30 minutach dochodzimy już do szczawnicy i do auta. No i tutaj koniec naszje wyprawy - chwila odpoczynku i wracamy. Wracało się dość sprawne w 45 minut zajechalismy do domu.
Podsumowując, wycieczka bardzo udana. Piekna widokowo i ciekawa. Szczególnie atrakcyja latem, wiosną bo teraz jeszcze wszytko było zabłocone szare i bez zieleni. Nasza pentelka wyniosła 25,75 km (tak mówi mapa) więc całkiem całkiem przynajmniej jak dla mnie. Na szlaku byliśy od 8 do 17. No i to chyba wszystko, jak o czymś zapomniałem to goisa3ek uzupełni braki i fotki chyba też dołoży.


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 12-03-2008 12:00 PM

spoko napisał(a):
A na mojej mapie to są zaznaczone aż trzy skałki pewnie tak na wszelki wypadek w różnych miejscach aby"łatwiej "można było znaleźćSmile


Spoko, akurat w tamtym rejonie skałek po lasach jest pod dostatkiem Jest tam też parę jaskiń z największą Niedzwiedzią która ma długośc ponoć 300 m o ile dobrze pamiętam. Z mapami jest tam cięzko, w tym rejonie wystepują z licznymi błędami. Kilkakrotnie z Gosią szukaliśmy tych jaskiń ale na darmo. Potrzebny by był ktoś bardziej doświadczony w tych sprawach...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 12-03-2008 12:14 PM

Fajnie się czytało Smile dzięki mieciur, poproszę więcej takich opowiadań to czas mi szybciej zleci w pracy Wink oj jak sie strasznie dłuży...


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Hella - 12-03-2008 12:46 PM

Pablo napisał(a):
Fajnie się czytało Smile dzięki mieciur, poproszę więcej takich opowiadań to czas mi szybciej zleci w pracy Wink oj jak sie strasznie dłuży...


Oj, prawda, prawda Toungue

Dzięki mieciur za literki Shy


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 12-03-2008 09:37 PM

Widać mieciur że nabrałeś rutyny w relacjonowaniu wypraw.Ciekawy opis skądinąd bardzo ciekawej trasy.25 km to całkiem całkiem trasa jak na wiosenne osłabienie .Dawno nie szedłem grzbietem Małych Pienin .Ostatni i jedyny raz w czasie stanu wojennego .Miałem ładną chyba majową pogodę czy coś koło tego .Gratuluje wyprawy a zdjęcia przypomną mi te odległe chwile .Więc czekam z niecierpliwością Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 12-03-2008 10:17 PM

  Cześć Mieciur. Bardzo sympatyczna wyprawa i fajna relacja. Te piękne, wyraźne widoki oberwowane przez lornetkę!  To musiała być rzeczywiście ekstra jednodniówka.Smile

Gratulacje dla Was obojga - zimowych piechurów.Smile


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 12-03-2008 10:18 PM

spoko napisał(a):
Widać mieciur że nabrałeś rutyny w relacjonowaniu wypraw.Ciekawy opis skądinąd bardzo ciekawej trasy.25 km to całkiem całkiem trasa jak na wiosenne osłabienie .Dawno nie szedłem grzbietem Małych Pienin .Ostatni i jedyny raz w czasie  stanu wojennego .Miałem ładną chyba majową pogodę czy coś koło tego .Gratuluje wyprawy a zdjęcia przypomną mi te odległe chwile .Więc czekam z niecierpliwością Smile


he he to musisz sie koniecznie wybrać ! Wiele się zmieniło od Twojego pobytu - żadnego WOPu czy SG już tam nie spotkasz. Jesteśmy w Schengen, żadnych tablic - tylko słupki graniczne pokazują przebieg granicy. Nikt nas nie kontrolował, wogóle jakoś te tereny o tej porze roku to przypominają bardziej wyludnione Bieszczady. A zdjęcia to myśle że napewno będą wcześniej czy później.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 13-03-2008 08:41 AM

i obiecane fotki do relacji Mieciura - najpierw z Hali Łabowskiej z niedzieli - czyli post 353 Smile
1. tak nas przywitała Łabowska
2. schron na Łabowskiej
3. widok spod schroniska
4, 5. widoki na Beskid Niski z Wierchu nad Kamieniem
6. widoczek zza drzew gdzieś na szlaku
7. schron na Łabowskiej w zimowej szacie


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 13-03-2008 08:53 AM

co do Krzyśka relacji to niewiele mam (oprócz fotek oczywiście Big Grin) do dodania ze swojej strony, tylko parę kwestii względem uzupełnienia.
widzę że dorobiłam się współwłaścicielstwa na bolida - mieciur, uważaj bo Cię poproszę żebyś mi to w dowodzie rejestracyjnym potwierdził Big Grin Toungue Big Grin
i tak samo - "mieliśmy lornetkę" - Krzysiek ją tacha na plecach na wszystkie jednodniówki a że lornetka jest "dorodna" to też dorodnie waży - szacun za to, mnie by się nie chciało Toungue
no i z mojej strony to chyba wszystko, bardzo fajna wycieczka, tylko teraz już będzie problem wymyślić gdzie jechać bo większość w promieniu 50 km od domku złażona..
dobrze że w Taterki tylko 100 km - czekam na wiosnę Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 13-03-2008 09:06 AM

i fotek z Pienin część 1sza Smile
1. tablica pod schroniskiem na Orlicy
2. Krościenko i Gorce z odbicia żółtego szlaku
3. Tatry wyłaniają się zza.. drzew Big Grin
4. i dlatego poszliśmy dalej - widok spod Szafranówki
5. i w drugą stronę - Szlachtowa i Beskid Sądecki
6. Rabsztyn i Tatry Smile
7. z odbicia szlaku
8. Tatry zza świerka Toungue
9. i z przejścia granicznego
10. słowackie oznaczenie początku szlaku


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 13-03-2008 09:22 AM

i część 2ga Smile
11. słupek i szlakowskaz zza krzaków Big Grin
12. słupek graniczny i widok na słowackie górki
13. Tatry i szlakowskaz
14. i nasze Pieniny
15. Pieniny po raz kolejny
16. stamtąd idziemy...
17. Małe Pieniny i Beskid Sądecki
18. "dorodna" skałka - ze specjalną dedykacją dla Spoko Big Grin)
19. sedlo Cerla i Trzy Korony
20. droga Pienińska


przy okazji - jeżeli fotki będą za jasne/za ciemne czy cokolwiek będzie z nimi nie tak to przepraszam - ostatnio mi monitor świruje i wybieram zdjęcia niejako "na czuja"


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 13-03-2008 09:34 AM

No fotki bardzo ładne, są świetnym uzupełnieniem relacji.Tylko musicie wiedziec, że w rzeczywistości było tam jeszcze ładniej bo aparat nigdy nie odda tak wiernie tego co nasze oczy widziały Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 13-03-2008 09:42 AM

Ale mało śniegu w górach. Tylko Tatry trzymają fason.Smile

Zdjęcia - pierwsza klasa, ani za ciemne, ani za jasne. Opis wycieczki również pierwsza klasa.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 13-03-2008 09:47 AM

Maciek, coś Ty chciał śnieg w Pieninach ? Nie byliśmy wyżej jak 900 m.n.p.m. teraz to tylko powyżej 1000 coś śniegu można znaleść.Ale Tatry pięknie wyglądały całe ośnieżone, tam zima na całego, jeszcze pewnie przez jakieś dwa miesiące. Pozostaje mi tylko czekać do wiosny bo na Taterki już powoli zaczyna mnie skręcac...


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 13-03-2008 09:51 AM

mieciur napisał(a):
Maciek, coś Ty chciał śnieg w Pieninach ?


Myślałem, że na południu jest jeszcze zima.Smile U nas w tym roku spadł śnieg tylko dwa razy i utrzymywał się kilka dni. Nawet na sankach nie byłem z dzieciakami.Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 13-03-2008 09:55 AM

he he u nas troche lepiej, śnieg był ale tylko w grudniu i początkiem stycznia. A wyobraź sobie, że nawet na sankach udało mi sie pojeżdzić (w nowy rok) ale też w górach. A najgłupszą rzecz jaką zrobiłem to zjazd z Radziejowej na dupozjeździe (wiesz na "jabłuszku") i to po nocy w sylwestra z czołówką na głowie. Ale fajnie było Smile


RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 13-03-2008 09:58 AM

gosia3ek napisał(a):
co do Krzyśka relacji to niewiele mam (oprócz fotek oczywiście Big Grin) do dodania ze swojej strony, tylko parę kwestii względem uzupełnienia.
widzę że dorobiłam się współwłaścicielstwa na bolida - mieciur, uważaj bo Cię poproszę żebyś mi to w dowodzie rejestracyjnym potwierdził Big Grin Toungue Big Grin
i tak samo - "mieliśmy lornetkę" - Krzysiek ją tacha na plecach na wszystkie jednodniówki a że lornetka jest "dorodna" to też dorodnie waży - szacun za to, mnie by się nie chciało Toungue
no i z mojej strony to chyba wszystko, bardzo fajna wycieczka, tylko teraz już będzie problem wymyślić gdzie jechać bo większość w promieniu 50 km od domku złażona..
dobrze że w Taterki tylko 100 km - czekam na wiosnę Big Grin

Gosiaczku a jak by tak na północny wschód od Nowego Sącza? .Tam też górki a poza tym wiele skałek i jaskiń.Relacji z tamtych stron jeszcze nie było....


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 13-03-2008 10:14 AM

Zdjecia ładne .wogóle widoki z grzbietu Małych Pienin są urzekające Bo i w stronę Pienin właściwych i w kierunku Tatr A grzbiet mało zarośniety lasem pokryty murawą liczne jałowce.Podobają mi sie takie tereny. Ale najwiekszym przysmakiem dla oczu to właśnie zielone hale z kwitnacymi kwiatami rozwijającymi się świeżo zielonymi listkami na drzewach a ponad tym zielonym wodokiem białe skrzące się w śniegu wierzchołki wysokich szczytów.Czekam właśnie na taką porę na mój pierwszy tegoroczny wypad w Tatry ....


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 13-03-2008 10:17 AM

mieciur napisał(a):
he he u nas troche lepiej, śnieg był ale tylko w grudniu i początkiem stycznia. A wyobraź sobie, że nawet na sankach udało mi sie pojeżdzić (w nowy rok) ale też w górach. A najgłupszą rzecz jaką zrobiłem to zjazd z Radziejowej na dupozjeździe (wiesz na "jabłuszku") i to po nocy w sylwestra z czołówką na głowie. Ale fajnie było Smile


hehe czemu najgłupszą ??
ciekawie było przecież - coś nowego, coś fajnego - potem jest co wspominać
niestandardowe spędzanie Sylwka Big Grin


RE:   Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 13-03-2008 11:17 AM

hehe czemu najgłupszą ??
ciekawie było przecież  - coś nowego, coś fajnego - potem jest co wspominać
niestandardowe spędzanie Sylwka Big Grin
[/quote]

tak tak oczywiście - tylko dlaczego sama nie chciałaś jechać ? na sankach też ! szła tylko za mną z kilometr tak żeby przypadkiem jej ktoś nie zobaczył Smile he he już ja Cie znam! A sylwek rzeczywiście git - inny od wcześniejszych. Zamiast siedzeć w domu czy na jakiejś imprezie to wdrapywanie sie po nocy w śniegach na Radziejową to jest to co Mieciury lubią najbardziej ! Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 13-03-2008 06:50 PM

czemu nie chciałam jechać?? jakbyś nie wiedział to były tylko 2 jabłuszka (nie liczę tego Maćkowego z dziurą) które zostały zajęte przez jakichś "DżENTELMENóW" więc choćbym chciała zjeżdżać to nie było na czym, tak rzeczywiście bardzo sie przejmuję tym żeby mnie ktoś zobaczył o 1 w nocy w sylwestra w środku Beskidu Sądeckiego, takie pielgrzymki tam chodziły że masakra. i żeby nie było - nie szłam sama tylko z kumpelą (dla której też zupełnym przypadkiem zabrakło jabłuszka)
a na sankach pierwsza zjeżdżałam więc nie mów że nie Big Grin
oki, tą rozmowę skonczymy w inny sposób bo się zaraz na nas Admin wydrze za offtopa Big Grin


Tatry marcowe - amos - 29-03-2008 08:43 AM

Relacaja z mojego krótkiego i skromnego pobytu w Tatrach 26-27.03.2008

Zakopane, 26.03.2008r.

Miało mnie tu nie być.

Planowałem ten wyjazd od miesiąca. Załatwiłem wolne w pracy. Zyłem data 25.03.2008...
Tuż przed wyjazdem przyszło załamanie pogody a jednocześnie wszystkich moich planów....Spodziewałem się w górach pogody jak podczas całej tej ?zimy?, myślałem że może nawet krokusy się pojawia- żadnych ambicji na zimowa wyprawę, nie miałem ani sprzętu ani
doświadczenia.
Dnia 'zero' byłem jeszcze w pracy, o samego rana śledziłem prognozę pogody oraz komunikat Topr. Kiedy wróciłem do domu miałem nadal mętlik w głowie..albo jadę teraz albo nie jadę w ogóle, co zrobić?

Taaak, teraz kiedy siedzę w karczmie, popijam zimne piwo i słucham przygrywającej góralskiej kapeli odpoczywając po wędrowce, wiem jak wiele bym stracił...

Ale po kolei.
Pierwsze co zrobiłem kiedy wróciłem z pracy to włączenie kompa- sprawdzić prognozę, zobaczyć kamerki...nagle odzywa się PedroSmile Więc napisałem mu o swoim dylemacie, On przedstawił mi swój punkt widzenia, podał nawet dwie ewentualne trasy na panujące warunki.

I nie było by mnie tutaj gdyby nie OnSmile Z tego miejsca chciałem Ci Pedro podziękować jeszcze raz, sam w końcu pisałeś że podziękuję kiedy cały i zdrowy wrócę ze szlaku.

Zdecydowałem, jadę!!
Szybkie pakowanie (takie najgorsze- kiedy to czegoś się zapomina i bierze sporo niepotrzebnych rzeczy ) i w drogę- przede mną 220 km i już godzina 16. Jeszcze tankowanie i pyszna kawa z Orlenu i humor mam już wspaniały, czuje się naprawdę podniecony- czeka mnie moja pierwsza zimowa i na dodatek samotna wyprawa.
Do Wadowic jedzie mi się dobrze, niestety później łapie mnie śnieżyca i tempo samochodów spada do 60 km/h, widoczność bardzo kiepska- tak niemal do Suchej Beskidzkiej. Na szczęście późnej jest już ok i w koncu ok 21 docieram do zimowej stolicy Polski. Auto wędruje na parking a ja na nocleg w Domu Turysty.
[attachment=9440]
Rano miałem kupić stuptuty bo nie miałem nawet tak podstawowego wyposażenia- dobrze ze chociaż porządną kurtkę i buty mamSmile No i tu się przejechałem na Zakopanem, wstałem o 7 rano i jazda na miasto cos zjeść i zrobić zakupy...mogłem klamkę pocałować i nic więcejSmile
Teraz się śmieje z tego ale wtedy chciałem jak najszybciej ruszyć a tu taka wpadkaSmile śniadanie zjadłem dopiero po 8 kiedy zwolniło się miejsce w Macu pełnym wagarujących dzieciaków. Inne knajpy czynne dopiero od 10 a tu trzeb cos zjesc, koniecznie kawy się napić i gdzieś poczekać nim sklepy otworzą.
W końcu się doczekałem, kupiłem ochraniacze i nawet rękawiczki z windstoperu żeby mi łapki nie marzły jak będę aparat trzymałSmile Dobra, mapa w dłoń i.....i co do diabła?!
Zabrałem z domu dwie mapy- Pienin i Babiej Góry....nie wiedziałem śmiać się czy płakać, wybrałem jednak pierwsza opcje i szybko skoczyłem po mapę sygnaturySmile

Posłuchałem rady Pedra i na pierwszy ogień poszła Dolina Malej Łaki i Mietusi Przysłop.
[attachment=9450]
Ruszam, pogoda naprawdę piękna, mnóstwo śniegu ale szlak w miare przetarty i do tego NIKOGO na szlaku- porostu czułem się wspaniale, pomyślałem że moje wszystkie zmartwienia były śmieszne i że mogś spokojnie jutro jakąs ambitna trase wybrać, w końcu co się może stać!
Było tak ciepło że mogłem rozpiąć kurtke i polar, utonałem całkowicie w swoim świecie, myslach i błogostanie. Zadzwoniłem nwet do Snieshki i opiwiadam jak jest wspaniale, że jeszcze nie widziałem tak pieknych widoków itd.
Doszedłem do Małej Łąki- czas na 'popas', cos na ząb i kawę z termosu. Zatrzymałem się pod drzewem i zdjąłem plecak....
Teraz już wiem że góry rzeczywiście maja wiele oblicz, te nieprzyjemne i zaskakujące również.
Nie wiadomo skąd zerwał się bardzo silny i lodowaty wiatr, nadciągneły ciemne chmury i zerwała się prawdziwa zawierucha. Nagle zrobiło się bardzo zimno i naprawdę ciemno i mimo że szczelnie się pozasuwałem to śnieg nie wiem skąd ale miałem wszędzie. Widoczność spadła do może 5 metrów.
[attachment=9443]
Zdążyłem jeszcze schowac aparat do plecaka,kucnąłem przy drzewie zeby osłonic się od wiatru ale zdawało mi się ze wieje ze wszystkich stron!! Zastawiłem się więc plecakiem i po prostu czekałem, kompletnie nie wiedziałem co zrobic..Zgrzałem się wczesniej i nagle taki lodowaty wiatr- trząsłem się z zimna. Myslałem czy może wracac skad przyszedłem ale bałem się iśc w tym wietrze, moich śladów i tak już nie bylo widac.
Przypomniałem sobie to co myslełem idac wcześniej beztrosko.
Być może to było ostrzeżenie, taka mała demonstracja potegi żywiołu...wiem teraz jak słaba i krucha jest jednostka. Jak śmieszne w takich sytacjach jest wcześniejsze przeświadczenie że przecież mnie to nie dotyczy, ja dam radę, jestem w stanie oprzeć się wszystkiemu.
Jeśli to było ostrzeżenie- zrozumiałem je. I żadne słowa nie opiszą tego. Zadne słowa nie potrafią nauczyć pokory i respektu.
Dla doświadczonych Ludzi Gór to pewnie nie było nic szczególnego- dla mnie, nowa, szczególna sytuacja.Cóż, zrobiłem coś czego pewnie nikt nie pochwali- wyjąłem buteleczke z żołądkowa i uraczyłem się sowicie...wiem, że niby alkohol powoduje złudne poczucie ciepła, że powoduje szybsze wyziębienie organizmu..Potem wyjalem nóż i jedzenie. Przekomicznie to musiało wygladać, bałwan który je bułki z oscypkiem i sniegiem...mnie to było obojętne. Potem jeszcze dwa kubki gorącej kawy i czekalada. Nie powiem, humor mi się zaczął poprawiać. I nagl zawierucha jak przyszła tak poszla i znow zrobiło się gorąco...a wszystko trwało może 15 minut. Heh, czyzbym wykonal jakis magiczny rytuał? Smile
Dla mnie niesamowite wrażenie o doznanie, dało mi do myslenia i sporo nauczyło.

Czas ruszać dalej, wyjąłem aparat, wytarłem ze sniegu i wody i przed siebie, czarnym szlakiem na Mietusi Przysłop. Oszczędzę Wam moich rozmyślań natury egzystencjonalnejSmile
Tutaj szlak już słabo przetarty, tym bardziej ze przysypany po niedawnym opadzie, szedłem momentami po kolana w śniegu- kolejne nowe doznanie, jeszcze nie przedzierałem się w ten sposób nigdy. Taka droga jest mecząca ale m sprawiała dziwna i przyjemność. I nadal ten brak ludzi..nie pozanłem tych gór, zawsze kiedy podróżowałem latem i jesienie az roiło się od turystow. A tu taki spokój i całkowita cisza, czasem tylko wiatr zaszumial, ptaki o czymś sobie opowiadały a ja dalej brnąłem przed siebie.
[attachment=9445]
[attachment=9444]
Miętusi Przysłop zachwycił mnie piekna panorama i pogodą, usiadłem na chwile i podumałem sobie po czym dalej w kierunku Doliny Kościeliskiej a następnie powrót do Zakopanego, po drodze już żadnych 'rewelacji'Smile

Wychodząc z Domu Turysty wstapiłem do tamtejszej księgarni. Ależ tam jest wybór..tylu książek, tomów poezji, albumów nie widziałem w jedym miejscuSmile Nowe i stare, używane egzemplarze. Kupiłem ?na krawędzi zycia i gór? i poszedłem do karczmy na piwo spisać wspomnienia przy góralskiej muzyce.
I tu kolejna miła niespodzianka. Przysiadła się do mnie góralka, Pani w wieku ok 50 lat i zaczeła opowiadać o kapeli która grała, kto jaki jest,czym się zajmuje. Opowiedziała swoja historię, jak swojego czasu pracowała jako stewardessa ,w dowód czego pokazala mi swój breloczek Lotu. Opowiadała o Zakopanem i Krakowie, ciekawie się Jej słuchało. Pozniej wtórowała kapeli w spiewaniu i dała mi naprawdę ciekawe okazje do zdjęć.
[attachment=9446]
Koncze kolejne piwko i czas się zbierać spać, jutro znow na szlak.
Bywajcie.


Gubałówka, 27.03.2008.

Druga trasa która polecił Pedro poprowadzila mnie na Rusinową Polanę. Dzień zaczął się jakoś bez emocji, dopiero mocna kawa jak zwykle rano obudziła mój mózg. Chyba rozpocząłem ten dzien lewą nogą, pogoda nie dopisała- nie było opadów ale chmury były nisko, góry gdzieś znikły...
I tak jade tym busem ale bez przekonania jakos. Na szczęscie po wyjsciu chłodne powietrze mnie orzezwiło, ruszam w kierunku Rusinowej- panuje zupełna cisza, ne ma wiatru, ptaki nawet milczą, nskie chmury chowaja przede mna szczyty, mam wrażenie jakbym szedł przez Jurę.
[attachment=9447]
Na Rusinowej moge wkncu troche nacieszyc oczy. Odpoczynek, kilka zdjec i żmudna wspinaczka na Gęsią Szyję. Nasapałem się niezle, kiedy wkoncu wszedłem znalazłem się na granicy chmur. Byłem zmęczony więc nie poszedłem dalej tylko podjałem decyzje że wróce z powrotem ta sama trasa. Ale zanim to nastapi, chwila na zadumeSmile
[attachment=9448]
usiadłem sobie na plecaku, otworzylem puszke napoju wprost z Zywca i rozkoszowałem się cisza na dachu Polski...naprawde, nigdy nie spotkałem się z takim spokojem. Praktycznie zadnych dzwiekow. Jeszcze tylko właczylem z telefonu kawałek depeche mode- ?enjoy the silence? i comy ?piosenka pisana nocą?...takie dwa utwory które mi tutaj pasowały. A góry słucahły...

Wtedy postanowiłem że czas wracac do domu.
[attachment=9449]


Żarki, 28.03.2008

Siedząc dziś w fotelu i pisząc ten tekst nie moge się oprzec poczuciu pewnej satysfakcji. Pomimo że ta ?podróż? nie trwała długo i nie była spektakularna. Otwarła jednak pewien nowy rozdział w mojej podróżniczej historii. Rozdział który daje wstęp do dalszych, ambitniejszych i trudniejszych wypraw, w nowych warunkach i miejscach.



Pedro: ?...nie myśl że Alaska to nie dla Ciebie...trzeba wierzyć, że w każde miejsce możesz się dostać?


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - amos - 29-03-2008 08:53 AM

jeszcze kilka fotek


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 29-03-2008 09:24 AM

Fajnie się czytało, foty super-wyprawa udanaSmile, doświadczenia zdobyteSmile
Ps.
Amos-jeśli mogę doradzić -zamiast "żołądkowej"-> "miętówka" Smile
Oto przepis:
Miętówka
Przygotowanie: 30 min.
Oczekiwanie: tydzień
Trudność: łatwa
Składniki
450 ml. spirytusu
1 cytryna
4 gałązki świeżej mięty
1 łyżeczka cukru
400 ml. wody do syropu
Etapy przygotowania

1. Z wody i cukru ugotować syrop. Wystudzić.

2. Cytrynę sparzyć i zdjąć z niej skórkę.

3. Do gąsiora lub dużego słoja włożyć skórkę z cytryny, gałazki mięty i wlać syrop i spirytus. Zamknąć i odstawić na tydzień.

4. Dopełmić do 1 l. przegotowaną wystudzoną wodą, wymieszać. Przecedzić przez watę i rozlać do butelek.

PozdrawiamSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KaRoLiNa :) - 29-03-2008 09:30 AM

Amos-gratuluję. Milusio się czytało i fotki oglądałoSmile

amos napisał(a):
Przypomniałem sobie to co myslełem idac wcześniej beztrosko.
Być może to było ostrzeżenie, taka mała demonstracja potegi żywiołu...wiem teraz jak słaba i krucha jest jednostka. Jak śmieszne w takich sytacjach jest wcześniejsze przeświadczenie że przecież mnie to nie dotyczy, ja dam radę, jestem w stanie oprzeć się wszystkiemu.
Jeśli to było ostrzeżenie- zrozumiałem je. I żadne słowa nie opiszą tego. Zadne słowa nie potrafią nauczyć pokory i respektu.

Mądre słowa...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - amos - 29-03-2008 09:36 AM

Jakies doświadczenie juz takBig Grin
Żołądkowa była mietowa ale przepis na domową miętówke juz opuszcza moją drukarkeSmile

Kurcze, pedro mi mowił żeby nie używac niektórych znaków bo wyjda znaki zapytania...zapomniałem o tym i tak sie stało jak mówił. Ale to co, bedę pozniej wiedziałSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paulina - 29-03-2008 09:46 AM

Amos, nie wiem czy góry słuchały depeche mode...WinkBig Grin, ale napewno jesteś tym szczęsliwcem, który mógł wsłuchać się w melodię gór o tej porze roku i poczuć się wyjątkowo! Bo to jeszcze taki czas, kiedy tej wyjątkowości w naszych polskich Tatrach można doznać, nawet będąc na szlaku. W lecie odczucia na szlaku do zbyt głębokich raczej już nie należą! Rolleyes Dlatego zachęcam Cię do częstszych zimowych wyjazdów w Tatry i zbierania doświadczeń turystycznych, z którymi tak sympatycznie potrafisz się dzielić poprzez ciekawą relację i klimatyczne zdjęcia. Coś mi mówi... Smile, że złapiesz wkrótce takiego bakcyla...Smile, że góry zimą będą dla Ciebie największą frajdą, podobnie jak fotografia zimowych Tatr Big Grin Big Grin Big Grin !!!

PS. Masz może więcej fotek, to wklejaj... ja się bardzo ucieszę! Big Grin Big Grin Big Grin Zapalony fotograf jesteś więc napewno jeszcze coś tam "po kieszeniach" skrywasz Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - amos - 29-03-2008 09:55 AM

Mam całą mase fotek ale szczerze mówiąc nie chcę tutaj na ilość stawiaćSmile każdemu zdjęciu trzeba trzeba poświęcic troszkę czasu zeby je tutaj wkleic- zmienic format z Raw na Jpeg,zmniejszyc rozdzielczość, wykonać delikatna korektę niemal każdego i na koniec dopiero opublikować. Tak więc potrzebował bym duuuzo czasuSmile ale sukcesywnie bede sie chwalił Wink
Co do gór to mnie one pasjonuja od dawna,troszkę sie juz po nich nachodziłem, tylko nigdy do tej pory zimą. Ale już wiem że bedę częsciejkorzystał z tej pory roku.
Początek kwietnia Słowacja- ale to bardzo rekreacyjnie- zródla termalne. W maju urlop wiec mysle ze dwa tygodnie szlajania sie tu i tamSmile Mysłałem nawet nad bornholmem na rowerze Wink
Ale to wszystko wyjdzie z czasemSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paulina - 29-03-2008 09:59 AM

Ja widzę, że tu kolegi dwa razy namawiać nie trzeba... Big Grin Big Grin Big Grin
Co do zdjęć- rozumiem, ale jeśli chodzi o mnie to nie muszą być tak pieczołowicie przygotowane, ważne żeby góry były Big Grin Big Grin Big Grin
Pozdrawiam serdecznie!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 29-03-2008 12:40 PM

Dzięki Amos za relację. Ja też tak lubię, choduić samotnie po górach albo samotnie, tylko z obsługą, siedzieć w schronisku.
Dzięki Doktorze za fajny przepis. A co mam zrobić z tymi 50 ml spirytusu co brakuje do 0,5 l? Mam sobie je strzelić przy gotowaniu syropu? U nas popularna na góry jest śliwowica. Fajna. Palce lizać


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 29-03-2008 04:32 PM

Bardzo sympatycznie to wszystko opisałeś, dzięki, a w sprawie czegoś ku pokrzepieniu ciała to ja polecam gorącą herbatę z cytryną, sokiem i rumem


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 29-03-2008 05:05 PM

Ciekawa relacja .Tym bardziej że opisujesz wrażenia z pierwszej zimowej wyprawy .A to całkiem inne doznania niż latem .Powoli będziesz zdobywać coraz większe doświadczenie zimowe.Gratuluję tej wyprawy jak i trudnej do podjęcia decyzji co do wyjazdu .
Zdjęcia bardzo ładne .
Witam w gronie piszących relacjeSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 29-03-2008 05:23 PM

Wracam z trasy do Niemiec, otwieram forum i mam ślicznie opisaną przygodę z pierwszym zimowym, bardzo smakowicie poukładane literki, gratulacje amos, zapewne tych zimowych wypraw będzie więcej, tym bardziej że już wiesz jak smakuje górska cisza którą TYLKO w zimie w górach a w szczególności w Tatrach znajdziesz.
Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anetta - 29-03-2008 05:33 PM

Amos gratulacje, pierwsza zimowa wyprawa za Tobą, ja zawsze mówiłam, że góry owszem, ale niekoniecznie zimą, ale zmieniałam zdanie: góry owszem i zima i latem, bardzo ciekawa relacja, a zdjęcia przepiękne, zatęskniłam za tą górską ciszą


RE: Tatry marcowe - maciek - 29-03-2008 08:01 PM

amos napisał(a):
Relacaja z mojego krótkiego i skromnego pobytu w Tatrach 26-27.03.2008


Fajny wypad w góry. Dobrze się czytało i oglądało zdjęcia.Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Snieshka - 29-03-2008 09:17 PM

amos napisał(a):
Zadzwoniłem nawet do Snieshki........

hehehe, chyba z 10 razy Toungue ale dzieki temu moglam sie poczuc blizej gor- Amos dał mi posłuchać skrzypiącego sniegu pod butami,opisywał co widzi,co czuje,goralskiej muzyki tez posłuchałam przez tel.....i zatęskniłam jak chyba nigdy!!!!!

czekałam na ta relacje i ciesze sie ze w koncu moglam ja przeczytac Smile
hyhyhy,a ja widzialam wszystkie fotki Toungue wierzcie mi,az sie serce wyrywa w gory ja ksie patrzy na to wszystko...A z zazdrosci to mi aż zyłka na czole wyszła....


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 29-03-2008 09:25 PM

Pięknie Amos-zdjęcia i relacja, super.. Szkoda, że byłeś tak krótko, moglibyśmy więcej poczytaćSmile
Gratuluję Ci odwagi, bo na pewno trzeba ją mieć, aby samotnie przemierzać górskie szlaki zimą.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lorelei - 29-03-2008 10:00 PM

Amos - gratuluję wyprawy Smile
Swietna relacja, masz rękę do pisania, obyś miał jak najczęściej okazję do wykorzystywania tego talentu Smile
O fotach nie wspominam, bajka Big Grin Tak właśnie lubię góry w śniegu - na zdjęciach Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - amos - 30-03-2008 09:20 AM

Dziekuje wszystkim za takie pochlebne opinie..ale uważajcie bo Wam w piórka obrosneWink
ZartujeSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 30-03-2008 09:24 AM

amos napisał(a):
...uważajcie bo Wam w piórka obrosneWink

To Cię wyskubiemy Big Grin Toungue Wink Też żart Smile
Bardzo ładnie napisane, masz talent chłopie, a może to "płyny" Rolleyes tak czy inaczej bardzo miło się czytało, dzięki.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - amos - 30-03-2008 09:26 AM

heheheh, płyny tez bylyWink
bede Was męczył swoją podwórkową elokwencją po każdym powrocieSmile
Początek kwietna- Słowacja, druga połowa maja- cały swiatWink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 30-03-2008 09:32 AM

Nie obiecuj, MĘCZ!!!! I fotek nie żałuj (bacząc na modyfikacje formatówSmile)


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Gandzia1 - 30-03-2008 04:04 PM

Amos gratuluję wycieczki pełnej wrażeń. Tak jak przydarzyła Ci się nagła zmiana pogody i zmiana odczuwania, komfortu gór takie też są góry. Czasem piękne wywołujące euforę , że człowiek jest panem świata, wszystko może i góry są dla niego
- a czasem zieją grozę, zagubienie a my czujemy się mali wobec ogromu i siły żywiołu.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 30-03-2008 04:11 PM

W końcu przeczytałem Smile ładnie napisane, tym bardziej się podobało bo nie tak dawno... no może jednak dawno bo w styczniu, schodziłem z gór tym właśnie szlakiem przez Przysłop M. i Dol Małej Łąki - świetne widoki Smile

Ps. Doktorze narobiłeś smaczka na tą miętówkę, a u mnie jedna taka butla spirytu nie wykorzystana stoi Big Grin a ten cukier? to tylko jedna łyżeczka?!? Jutro idę po świeżą miętę Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - amos - 30-03-2008 04:16 PM

Taaaak, kolejna wyprawa planowana na maj, dwa tygodnie urlopu i tyle tez czasu chce poswiecic górom. hehehe, jak tu opisac dwutyfodniową podróż i zamieścić jeszcze zdjęciaSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 30-03-2008 04:24 PM

amos napisał(a):
...jak tu opisac dwutygodniową podróż i zamieścić jeszcze zdjęciaSmile

Szczegółowo, krok po kroku i fotka za każdym zdaniem co najmniej jedna musi być, ot recepta gotowa Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lorelei - 30-03-2008 04:25 PM

amos napisał(a):
jak tu opisac dwutyfodniową podróż i zamieścić jeszcze zdjęciaSmile


no jak to, normalnie, 1 dzień wyprawy = dwa posty (jeden z opisem i ilustrującymi fotkami, a drugi tylko z fotkami) zamieszczone dzień po dniu (żebyśmy mieli czas pokomentować i się nacieszyć Big Grin)
w ten sposób bedziesz dawkować napięcie, a my będziemy mieć wiecej i dłużej radoche Big Grin

to rzecz jasna tylko taka drobna sugestia Toungue :>


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 30-03-2008 09:56 PM

Amos świetne przekazanie tego co widziałeś i czułeś... Góry zimą to całkiem odrębny rozdział turystyki, gdzie brak jest miejsca dla ludzi z przypadku. A takie samotne wędrówki mają swój niezapomniany urok - ot, ja jeszcze wczoraj dobrze pamiętam, kiedy na około 20 kilometrach trasy spotkałem 3 osoby...

Cieszę się bardzo, że jesteś tak zadowolony z tego spotkania z Tatrami i życzę kolejnych tak samo udanych.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 31-03-2008 04:07 PM

Amos, przeczytałem z dużą przyjemnością.
Dobre miejsce wybrałeś na pierwszy kontakt z zimowymi górami. Plus za swoje obserwacje, przemyślenia i za dużą ilość fotek.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 31-03-2008 04:34 PM

amos... superSmile
wreszcie się dopadłąm do Twojej relacji - bardzo fajnie napisana, foteczki - marzenia...
az mi się zrobilo tęskno za górami...
i bardzo ciekawie skladasz literki - duzo przemyslen, komentarza "od siebie" nie tylko suche fakty... fajniej się czyta.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 01-04-2008 06:53 AM

Na pohybel wiośnie, czyli skitourów ciąg dalszy.

Sobotnie popołudnie nic nie zmienia. Nadal lawinowa trójka. Jutro ma być lampa. Widoki będą boskie, nawet jeżeli wyjście wyżej będzie niemożliwe. Szybka decyzja, jedziemy do wypożyczalni po sprzęt. Wstępny plan - Dolina Mięguszowiecka.

Niedziela wita nas oczekiwanym błękitem nieba. Pakujemy sprzęt, jedzenie, picie, dużo picia. Ruszamy do Strbskiego Plesa. Roztaczające się widoki są naprawdę obiecujące. Na parkingu roi się od narciarzy i skitourowców. Ich ilość zdecydowanie przewyższa liczbę piechurów.
Podążając za czerwonymi znakami udajemy się w kierunku Popradskégo Plesa. Ścieżka wiedzie przez las. Co tu dużo mówić. Przy moich umiejętnościach, każdy zjazd dość wąską dróżką wiodącą między drzewami jest emocjonujący. To mój drugi raz na tourach. Przy schronisku decydujemy się na odrobinę lenistwa na tarasie zalanym słońcem. Z mapą w ręku analizujemy dalszą drogę. W międzyczasie obserwujemy dwie osoby zmierzające w stronę Osterwy. Cóż, ich wybór drogi pozostawia wiele do życzenia. Zgodnie stwierdzamy, że to "książkowy" przykład na to, jak nie należy iść.
Tam przy schronisku pojawia się myśl - Dolina Złomisk.
Nieśmiały pomysł kusi, stopniowo dojrzewa, aż w końcu nie czekając dłużej zakładamy narty i ruszamy w kierunku świeżego celu naszej wędrówki.
Nie jesteśmy sami, spotykamy innych skitourowców. Z każdym krokiem nasz pomysł wydaje się być lepszy.
Temperatura rodem z Australii. Świeci słońce, nie wieje wiatr. Momentami jest naprawdę gorąco. Już na podejściu wiemy, że pomimo kremu z filtrem wieczorem będziemy wyglądać jak skwarki. Dobrze, że mamy większą ilość napojów.
Zdobywanie wysokości daje nam dużo radości. Otoczenie doliny powala na kolana, a jakby tego było mało, widoki poszerzają się z każdym zdobytym metrem. Nad Zmarzłym Stawem Mięguszowieckim (Ľadové pleso v Zlomiskách) zasłużony odpoczynek. Słońce daje w kość, pali niemiłosiernie. Kasia decyduje się pozostać tutaj w towarzystwie dwóch Słowaków. W ich późniejszej rozmowie okazuje się, że starszy z nich jest ratownikiem HZS.
Bez plecaka ruszam wyżej do Żelaznej Kotliny (Železná kotlina). Krótki zjazd na grzędę i podchodzę do celu wędrówki. Stok jest zbyt stromy, podchodzę zakosami. Cieszy mnie świadomość zdobywanego z każdym krokiem doświadczenia. Podczas przerw wymuszanych przez bezlitosne słońce upajam oczy widokami, jakimi zdecydowały się obdarować nas dzisiaj góry. W Żelaznej Kotlinie kolejna sesja fotograficzna. Jest pięknie, a do tego bliskość Żelaznych Wrót kusi i to bardzo. Będzie trzeba tu jeszcze wrócić, już z większymi umiejętnościami tourowymi. Z ciężkim sercem zamieniam myśl o podejściu na myśl o czekającym mnie zjeździe. Trochę się go obawiam. Cóż, jak to mówią "każdego szkoda". Pakuję foki, usztywniam buty, blokuję wiązania i ruszam.
Pierwszy zakręt, leże. Nie no, tak być nie może. Próbuję skręcać inaczej, z lekkim naskokiem. Efekt zaskakuje. Pokonuję stok z wysiłkiem, ale bez upadku. Jestem cholernie zadowolony!
Kasia czeka na mnie gotowa do zjazdu. Jej towarzysze żegnają się z nami, ruszają. Kasia rusza chwilę później. Odpoczywam jeszcze chwilę, robię kilka zdjęć. Czas na mnie. Na progu doliny czeka Kasia. Z nieskrywanym zadowoleniem pokazuje mi regularną linię, wykreśloną na śnieżnym stoku jej zjazdem. Ma powód do zadowolenia.
Zjeżdżamy z progu. Próbuję skręcać inaczej, podobnie do tego jak jedzie Kasia. Leżę, gleba, kolejny upadek. Przez dolinę przetacza się siarczyste "korba". Echo zniekształca, możliwe że treść była inna.
Żegnamy się z Doliną Złomisk. Zjazd do schroniska to dla mnie kolejna lekcja. Nawet najmniejszy postęp cieszy. W schronisku solidnie uzupełniamy płyny.
Decydujemy się na zjazd inną drogą. W miejsce czerwonego, wiodącego przez las szlaku wybieramy szeroką, wygodną drogę. Pokonujemy ją z niekończącym się uśmiechem na ustach. Nareszcie. Swobodny, relaksujący zjazd. Za namową Kasi, decydujemy się na przejście fragmentu na przełaj, przez las. Znacznie skraca to nam drogę na parking.
Zmęczeni, spaleni, ale bardzo zadowoleni z wycieczki zdejmujemy na parkingu narty. Czas wracać.
Wiem, że to nie był ostatni raz na skitourach.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 01-04-2008 06:55 AM

Fotki:


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 01-04-2008 06:57 AM

I jeszcze kilka:


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 01-04-2008 09:20 AM

Co tu pisać ... po prostu pięknie to wszystko Paweł pokazałeś, pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 01-04-2008 09:26 AM

PIęKNIE!!! WINTER TATRA RULEZ Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 01-04-2008 09:26 AM

Zdjęcia-Bajka... Smile Gratuluje Wam pięknej skitourowej przygody w równie pięknych Złomiskach.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 01-04-2008 09:33 AM

To udała się Wam wyprawa .Wymarzona pogoda ,błękitne niebo ,fenomenalna przeźroczystość.Wszystko to przekazane w ciekawej ujmującej fotorelacji.Gratuluję wyprawy i życzę równie udanych następnychSmile

PS. Byle do WiosnySmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 01-04-2008 09:38 AM

To ja tylko tak dodam, ze ojciec tego ratownika z Horskiej Służby wspinał się ze Stanisławskim i w domu miał podobno ich zdjęcie.

Poza tym ja wcale tak sobie nie radzę jak paaulo napisał, po prostu jakos zjeżdżam, to moje początki na tourach Wink

A zdjecia nie oddają tego jak tam było pięknie...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Hella - 01-04-2008 10:50 AM

Big Grin GRATULACJE Big Grin

Piękna pogoda, piękne krajobrazy i piękna przygoda Rolleyes

Ech, aż strach pomysleć Toungue gdzie Was zawieje jak się dobrze podszkolicie ( czego Wam serdecznie życzę ).


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 01-04-2008 12:22 PM

Cieszę się, że relacja i zdjęcia się podobają.
Jak widać, zima w Tatrach jeszcze się nie poddała. Smile Oby jak najdłużej.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paulina - 01-04-2008 03:53 PM

Paaulo i Kasiu- lepiej wybrać nie mogliście- Złomy na skitury są jedyne! Dla mnie to jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi, choć bywa, że w ładnej pogodzie zimią jest tam trochę tłoczno Smile. Fotki- brak słów... aż serce mocniej mi zabiło, a łezka zakręciła się w oku !!! Wspaniale spędzony czas..., serdecznie gratuluję postępów skiturowych i przyznam, że troszkę Wam zazdroszczę, bo zima cudowna, a ja dopiero za trzy tygodnie jej posmakuję... Rolleyes


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 01-04-2008 06:06 PM

Dolina Złomisk to obiekt moich westchnień, a zwłaszcza wieńczące ją Żelazne Wrota.
Doskonały tekst, rewelacyjne zdjęcia. Kasiu, Pawle szczerze Wam gratuluję i nie ukrywam, że zazdroszczę. Smile

Brawo!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 01-04-2008 07:35 PM

Wspaniale,rozmarzyłem się....Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 01-04-2008 07:51 PM

Piekne chwile spedzone w górach ,widze Paweł że pomału sie przekonujesz do nart ,powiem ci że zjazd po dziewiczym stoku to wyższa szkoła jazdy Smile,i jak mówiłeś że nie jezdziłes na nartach to szacun dla ciebie za ten zjazdSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 02-04-2008 06:51 AM

To miłe że Wam się podoba ta nasza mała przygoda.
Dolina Złomisk jest pięknym miejscem w zimowej szacie. Troszkę brakło Żelaznych Wrót, wejście tam nie stanowiło żadnego problemu. Natomiast zjazd byłby jak ten tytuł książki: na granicy życia i gór Rolleyes
Cóż, po prostu tam wrócimy Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 03-04-2008 07:50 AM

tomtur napisał(a):
zjazd po dziewiczym stoku to wyższa szkoła jazdy

Sam sprzęt tourowy jest wg mnie trudniejszy niż zjazdowy. Pewnie niska waga ma tu znaczenie. Górskiego stoku z wyratrakowaną trasą nie da się nijak porównać.
Ale co tam, wiem że kiedyś będę zjeżdżał takimi żlebami - http://www.youtube.com/watch?v=GlQgTmOG3Vg Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Snieshka - 03-04-2008 09:41 AM

wow..... tesh bym chciala czegos takiego sprobowac,ale uwazam ze z moim kolanem moge zapomniec, pieka przygoda, pogoda bajkowa,pozazdroscic !!!!!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 03-04-2008 10:09 AM

Snieshka, niekoniecznie. Ja tez mam problemy z kolanem, jestem po rekonstrukcji ACL i nie mam części łękotek a jednak kolano jakoś działa i można jeździć. Wiec polecam. W zimie tylko toury Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 03-04-2008 10:43 AM

Snieshka napisał(a):
wow..... tesh bym chciala czegos takiego sprobowac,ale uwazam ze z moim kolanem moge zapomniec, pieka przygoda, pogoda bajkowa,pozazdroscic !!!!!


jak Kasia może to wszyscy kolanowcy mogą !!! Big Grin

ps. tylko Ona pewnie zakłada sobie stałą blokadę uhm


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 03-04-2008 10:48 AM

Pablo, jeżdżę bez stabilizatora, blokady to ja mam ale psychiczne przed upadkiem na stoku.
A dlaczego Ty nie próbujesz Pablo? Ty też jesteś "kolanowiec" innocent


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 03-04-2008 10:53 AM

KasiaA napisał(a):
Pablo, jeżdżę bez stabilizatora, blokady to ja mam ale psychiczne przed upadkiem na stoku.
A dlaczego Ty nie próbujesz Pablo? Ty też jesteś "kolanowiec" innocent

Bardzo chętnie bym spróbował, i też się kiedyś tak stanie, na razie nie było okazji, w górach zimą zawsze jakiś inny plan, ale... chęci są ogromne, a tym bardziej apetyt rośnie jak czytam Wasze wypady Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 03-04-2008 12:12 PM

Pablo, to na przyszłorocznej bibie tatrzańskiej robimy dzień skitourowy? Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 03-04-2008 12:14 PM

Jestem jak najbardziej za Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KaRoLiNa :) - 03-04-2008 02:08 PM

KasiA, paaulo-moje gratulacjeSmile
Zima w górach to zupełnie inna jazda...a w waszym przypadku dosłownie....jazdaToungue

paaulo napisał(a):
Ale co tam, wiem że kiedyś będę zjeżdżał takimi żlebami - http://www.youtube.com/watch?v=GlQgTmOG3Vg Smile

nie ma co...filmik w dyszkę...fajnie się ogląda i słucha....a co dopiero tak sE śmignąć...ajjj....fiuuuuRolleyes


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paulina - 03-04-2008 02:38 PM

Paaulo, ja zatem piszę się z Tobą na ten zjazd Karczmarzem, przy czym ja będę operatorem kamery, a Ty pojedziesz... Big Grin Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 03-04-2008 03:10 PM

Paulina, wydaje ci się, że bycie operatorem będzie bezpieczną sielanką?
Masz rację. Wydaje ci się. Rolleyes Żleb Karczmarza to dopiero początek...

Jednym mogę cię pocieszyć, biorąc pod uwagę moje umiejętności - długie życie przed tobą. Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 03-04-2008 10:24 PM

-1-

Witam

Czas na zaległą relację kiedy to na przełomie lutego i marca wyruszyłem na tygodniową wyprawę w Tatry

SOBOTA
Do Zakopanego dotarłem wczesnym rankiem 23 lutego i od razu wyruszyłem na pieszo z dworca w kierunku doliny Strążyńskiej, a następnie ścieżką nad reglami do doliny Chochołowskiej.
Początkowo piękna pogoda szybko się popsuła przeganiając ze szlaku turystów, na szczęście nie doszło do prawdziwego jej załamania - wieczorem nawet się rozpogodziło Big Grin Przez cały dzień (nie licząc doliny Chochołowskiej) spotkałem zaledwie dwie grupki ludzi, w sumie pięć osób, dzięki czemu mogłem cieszyć się spokojem na zwykle zatłoczonym szlaku Smile
Kulminację dnia stanowiło wejście na Grzesia i widziany stamtąd zachód Słońca oglądany jedynie przeze mnie

[attachment=9671][attachment=9672][attachment=9673][attachment=9674][attachment=9675][attachment=9676]

cdn.




RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 03-04-2008 11:24 PM

Dobrze się zapowiada... czekamy na więcej a na teraz mówię Wszystkim dobranoc Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 04-04-2008 07:04 AM

Paaulo, nie bądź taki asekuracyjny Wink Przy Twojej ćwiczonej technice naskoków na skrętach, to myślę że w przyszłym sezonie zjedziesz tamtędy jak nic.
Paulina, masz już dobry sprzęt operatora? Taki coby wyłapał błędy Pawła, omówimy je na forum Wink

Lelko, na na reszcie! Czekamy na dalszą część Przygody Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 04-04-2008 07:13 AM

Lelko, dobry początek. Czekam na więcej.

KasiaA napisał(a):
myślę że w przyszłym sezonie zjedziesz tamtędy jak nic

Hmm nagroda Darwina za zjazd Karczmarzem "na krechę" ładnie by wyglądała na półce. Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 04-04-2008 07:33 AM

Hej Lelko ładne foty .Jest na czym oko zawiesić .Czekamy na dalszy ciąg


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 04-04-2008 08:32 AM

paaulo napisał(a):
...
Hmm nagroda Darwina za zjazd Karczmarzem "na krechę" ładnie by wyglądała na półce. Toungue


Czyjej półce? Wink
Wiesz, myślę że jest więcej pretendentów do tej nagrody, możesz zjechać zakosami Żlebem Karczmarza Smile

A Lelko śpi...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 04-04-2008 08:43 AM

Lelko - foty I klasa, pzdr.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 04-04-2008 11:32 AM

KasiaA napisał(a):
, na na reszcie! Czekamy na dalszą część Przygody Smile

Dokładnie tak ! Foty przednie ! Czekamy na c.d.n Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 04-04-2008 05:56 PM

-2-


Niedziela, do wschodu słońca jeszcze daleko, a tutaj budzik dzwoni!!!! w domu uczył bym go już latać. A w górach szybko wstaję, błyskawiczne śniadanie i ruszam z poznanymi dzień wcześniej Ślązakami przez Grzesia na Wołowiec.
Ostry marsz początkowo starym szlakiem i dochodzimy do grani nad którą szaleje wichura rzeźbiąca chmury w niezwykle widowiskowy sposób Smile ...
Nie siedzimy zbyt długo na Grzesiu - wiatr, mróz i ograniczony czas kompanów ze szlaku mobilizuje do szybkiego podejścia na Wołowiec. Zmrożony śnieg znacznie to ułatwił.
Szczyt wita pięknymi niezwykle ulotnymi, zmieniającymi się w oka mgnieniu podobnie jak pogoda widokami Big Grin
Wiatr nagle ucichł, chmury znikły i temperatura podskoczyła tak bardzo, że rozważałem rozebranie się do krótkiego rękawka! - wszystko płynęło.
Na szczycie pożegnałem się ze znajomymi i w stronę Starorobociańskiego Wierchu po nieprzetartym szlaku wyruszyłem samemu.

Dalszą drogę przechodziłem przy nieprzyzwoicie dobrej pogodzie, aż zbyt pięknej na zimową wędrówkę (w końcu po co było zabierać z domu okulary przeciwsłoneczne, krem z filtrem? brak tych przedmiotów strasznie się na mnie zemścił)
W tych warunkach śnieg jest strasznie lepki, przywiera do raków spowalnia i podnosi trudność drogi - w pewnym momencie wyjechały mi oba raki --- czekan -- hamowanie -- zatrzymanie!!
Całe szczęście, że nie zdążyłem się rozpędzić na stromym stoku, to zdarzenie jeszcze zwiększyło moją ostrożność


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 04-04-2008 06:08 PM

Hmmm....piękne foty, piękna relacja( aczkolwiek mogła by być trochę dłuższa i strzelista)- co tu dłużej mówić-Serdecznie Gratuluję zimowej przygody- Lelko !


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 04-04-2008 06:10 PM

Ja myślę, ze to jeszcze nie koniec Wink ... czekamy na foty


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 04-04-2008 06:14 PM

-3-


Koło południa na szlakach zapanował spory ruch ale pierwszych turystów minąłem dopiero na Kończystym Wierchu.
Do Starorobociańskiego opanowanego przez narciarzy szusujących po jego stokach zarówno po polskiej jak i słowackiej stronie dotarłem przed wieczorem. Na miejscu zapoznałem koleżankę z mojego miasta idącą ze znajomym, którego przygotowanie do zimowej wędrówki najdelikatniej mówiąc było niewystarczające (brak doświadczenia, kijków, raków, czekana za co miał raczki Smile a dokładniej jednego po drugiego zgubił przed szczytem i duży zapał dzięki czemu dostał się na górę.
Zapał jednak nie wystarczył gdy podczas zejścia przez Ornak poślizgnął się na oblodzeniu i zsunął w dół, na szczęście początkowo stok jest tam łagodny i udało mu sie wyhamować ale w miejscu z którego samemu nie podszedł by do grani (jeszcze kawałek i znalazł by się w stromej części stoku a w dole czekały już skalne turniczki) Szybko podbiegłem do niego i pomogłem wrócić na szlak.

Dalszą drogę do Iwanickiej Przełęczy przeszliśmy wspólnie podziwiając po drodze malowniczy zachód słońca...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 04-04-2008 06:20 PM

-4-


[attachment=9694][attachment=9693]
[attachment=9692][attachment=9691][attachment=9690]

http://www.gorskiswiat.pl/foto/zdjecie_miesiaca/03_08/duze.php?zdjecie=15


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 04-04-2008 06:24 PM

-5-


[attachment=9695][attachment=9696][attachment=9746]
[attachment=9697][attachment=9698][attachment=9699]

cdn.




RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 04-04-2008 08:05 PM

Piękne te foty... już się nie mogę doczekać kolejnej zimowej wizyty w Tatrach

ps. można powiedzieć, że uchroniłeś kolegę od akcji TOPRu Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paulina - 04-04-2008 10:00 PM

Lelko- piekne widoki, piekne gory, piekne fotki... ok
No i potrafisz odpowiednio dozowac relacje Smile i wzbudzac tym samym nasza ciekawosc Smile

PS. wybaczcie chwilowy brak polskich znakow Rolleyes


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 06-04-2008 01:29 PM

-6-

Poniedziałek:

Rano obudził mnie ból oczu i pieczenie twarzy! Cało dniowa wędrówka w pełnym słońcu bez okularów i bez zabezpieczenia się kremem z filtrem doprowadziła do poparzenia słonecznego i przeraźliwego podrażnienia spojówek - ostatni raz się tak wybrałem!!! Obolały wstałem, podszedłem do lustra i... widok odbicia momentalnie zmotywował mnie do porzucenia wszelkich górskich planów na ten dzień, wyruszenia z schroniska w dolinie Chochołowskiej do Zakopanego, gdzie zaopatrzyłem się w leki, krem z filtrem i okulary przeciwsłoneczne.
To chyba jedyny raz kiedy piękna pogoda wyprowadzała mnie z równowagi, po drodze tam gdzie mogłem chowałem się w cieniu
[attachment=9765]

Z grani Krupówek wyruszyłem prosto do doliny Kościeliskiej docierając tam przed samym zachodem słońca. Na miejscu spotkałem Monikę wraz z kolegą (poznałem ich na Starorobociańskim Wierchu dzień wcześniej)
Przekonali mnie do nocnego przejścia drogą pod reglami i Kuźnice do schroniska na Kondratowej Hali. To całkiem niezły spacerek przed snem. Na miejscu byliśmy dopiero koło 12 w nocy. Pomimo tak późnej pory spotkało nas w schronisku życzliwe przyjęcie Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 06-04-2008 01:41 PM

-7-

WTOREK
Wreszcie się wyspałem Big Grin w planach jedynie Giewont zatem śpieszyć się nie musieliśmy, wyszliśmy dopiero koło godziny 13.
Przy pięknej pogodzie dotarliśmy na przełęcz Kondracką i stamtąd po częściowo przysypanych łańcuchach zdobyliśmy Giewont.
Ten zawsze dla mnie niedostępny szczyt okrywający się ilekroć tam byłem całunem chmur w końcu odkrył przede mną swoją piękną panoramę Big Grin
...
Teraz czekało nas najlepsze - zejście Wink
Pierwsze "dupo zjazdy" robiliśmy przed przełęczą Kondracką z z niej na tyłku do samego dołu - niesamowite wrażenie sprawia zjazd po dosyć miękkim śniegu i nabierany po drodze pęd.
Zjechaliśmy błyskawicznie

Na dole zorganizowałem "zabawę" na śniegu
W programie: testy lawinowe, zjazdy i awaryjne hamowanie czekanem
Było świetnie...
W schronisku znaleźliśmy się już po zmroku
[attachment=9766][attachment=9767][attachment=9768]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 06-04-2008 01:43 PM

-8-


Środa:
Ponownie późna pobudka, schodzę do Kuźnic na zakupy i podchodzę do Murowańca, skąd idę na wieczorny spacer w kierunku Kasprowego.
Pustoszejący szybko szlak, i widok już ostatnich zjeżdżających narciarzy zachęcił do ruszenia w górę wzdłuż nartostrady - Kasprowy ma swój urok Smile kiedy nie ma na nim tłumów ludzi.
Od połowy podejścia robi się dosyć ciężko na oblodzonym śniegu i przy szybko obniżającej się temperaturze ale daję radę bez raków.
U góry spotykam przygotowujących się od zjazdu toprowców (po przywitaniu i wypytaniu gdzie idę i czy mam czołówkę ruszyli w dół)
po dłuższym pobycie na szczycie (niestety zachód słońca przysłoniła mgła) trzeba było pomyśleć o zejściu, najlepiej bez raków gdyż ciągle boleśnie odczuwałem otarcie stopy.
Zdecydowałem sie na dupo zjazd na lewo od trasy narciarskiej z miejsca widzianego na zdjęciu.
Usiadłem z czekanem w ręku i ruuuuuuuszyyyyyyyyłem, tyle co do mojej kontroli podczas ślizgu właściwie po lodzie. Nieprawdopodobnie się rozpędziłem otaczał mnie tylko całun śniegu, grudek lodu, który podnosiłem mocno bijący po twarzy i ograniczający widoczność, czułem każdą nierówność pod sobą. W pewnym momencie wyrzuciło mnie na pustą już nartostradę po której zsunąłem się jeszcze kilkadziesiąt metrów w dół - w sumie jakieś 150 metrów różnicy w wysokości licząc od początku zjazdu.
Po zatrzymaniu nie byłem pewien czy jestem w jednym kawałku, mocno obolały (szczególnie to miejsce gdzie zazwyczaj się siedzi) powstałem i przyjrzałem się swoim rzeczą - spodziewałem się dziury w spodniach ale choć trochę zmechacone przetarte nie były Big Grin, na ten dzień miałem dosyć
Resztę drogi do schroniska przeszedłem już pieszo
[attachment=9769][attachment=9770]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 06-04-2008 01:53 PM

-9-


CZWARTEK
Wraz z poznanym dzień wcześniej kolegą wyruszyliśmy na Zawrat.
Dobra prognoza pogody, niezłe warunki śniegowe zachęcały do podejścia na trochę trudniejszą drogę Smile
W górach spory ruch, widać narciarzy, wspinaczy trochę turystów wszyscy korzystają z dobrych warunków.
Zimowa wersja drogi na Zawrat ze schroniska znacznie różni się od letniej ale trudności na niej są umiarkowane.

[attachment=9771][attachment=9772][attachment=9773]
[attachment=9774][attachment=9775][attachment=9776]

Na przełęczy skręcamy w lewo i ruszamy Orlą Percią Smile
Tutaj po początkowo łatwym odcinku szybko narastają ekstremalne trudności szczególnie już za Małym Kozim Wierchem z którego schodzi się stromym żlebem a następnie trawersuje strome ściany
Momentami wystają ze śniegu łańcuchy w większości jednak są przysypane. Właściwie to idziemy od łańcucha do kolejnego łańcucha robiąc wszystko aby po między niemi nie odpaść.
Brakuje asekuracji w postaci liny, przydał by się również drugi czekan.
Trudności potęgują się i nie chcąc przekroczyć pewnej granicy bezpieczeństwa wycofujemy się przed Zmarzłą Przełęczą

Wracamy na Zawrat mając jeszcze spory zapas czasu - szkoda było by wracać tak wcześnie gdy jest idealna do wędrówek pogoda.
Ustalamy więc, że podejdziemy jeszcze na Zawratową Turnię
Podejście nie jest zupełnie banalne, momentami mocno wyeksponowane z miejscami w których jest gdzie wyjechać ale dla takich widoków warto przejść tą drogę Smile ...

Już w drodze powrotnej doszło do zdarzenia które trochę zszargało moje nerwy - pękła mi linka w raku!!! na szczęście w bezpiecznym miejscu na wysokości Zmarzłego Stawu, aż nie chce mi się myśleć co by się stało gdyby doszło do tego na górze. Skala trudności okazała by się nieporównywalnie większa, idąc bez raków miałem problemy z zejściem korytem strumienia jakim prowadzi zimowa droga nad Czarny Staw Gąsienicowy.
[attachment=9777]
Droga z tego zamarzniętego stawu jest już szybka i prosta (idzie się przez sam jego środek)
W tym czasie ustaliliśmy cel wyprawy na kolejny dzień - Żółta Turnia


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 06-04-2008 01:57 PM

-10-

[attachment=9778][attachment=9779][attachment=9780]
[attachment=9781][attachment=9782][attachment=9783][attachment=9784]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 06-04-2008 02:35 PM

Piękne zdjęcia, a co do opisanego relacją zachowania to sądzę Lelko, /piszę o tym, tym bardziej, że się przecież znamy online/że niepotrzebnie ryzykowałeś na tych zjazdach /uwierz, że z niekontrolowanego zjazdu jest tylko krok do wpadnięcia w kołowrót, a kręciołek na stoku jest cholernie niebezpieczny, uwierz temu komu było z tego stanu wyjść w całości/
Gratuluję przygody, pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 06-04-2008 02:38 PM

Piękne zdjęcia, piękna akcja górska Smile widok zaśnieżonej grani to jest to !!! ok Gratulacje udanej przygody.

Cytat:
idąc bez raków miałem problemy z zejściem korytem strumienia jakim prowadzi zimowa droga nad Czarny Staw Gąsienicowy.

tam się też dobrze zjeżdża na dupie (sprawdzone Wink )
pozdrawiam
p


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 06-04-2008 02:45 PM

Fotki jak zwykle rewelacyjne znamionują udaną zimową przygodę w Tatrach. Gratuluję.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 06-04-2008 03:45 PM

Pablo napisał(a):

Cytat:
idąc bez raków miałem problemy z zejściem korytem strumienia jakim prowadzi zimowa droga nad Czarny Staw Gąsienicowy.

tam się też dobrze zjeżdża na dupie (sprawdzone Wink )
pozdrawiam
p


Domyślam się Smile ale było trochę oblodzone a po przygodzie na Kasprowym pozostał jeszcze wtedy pewien uraz ;P - robiłem co mogłem aby ustać na nogach

Sylwester napisał(a):
a co do opisanego relacją zachowania to sądzę Lelko, /piszę o tym, tym bardziej, że się przecież znamy online/że niepotrzebnie ryzykowałeś na tych zjazdach /uwierz, że z niekontrolowanego zjazdu jest tylko krok do wpadnięcia w kołowrót

Teraz to wiem, samemu się przekonałem.
Tam na górze na Kasprowym czułem się pewnie, co w tym miejscu może się stać? Najwyżej wyjadę na trasę narciarską (i tak się stało) przecież nie ma w co uderzyć - na co zwracałem szczególną uwagę podczas wchodzenia na górę.
Ale zmieniłem na ten temat zdanie już podczas zjazdu.
Co do kręciołków, nie było ale już przy początku drogi obróciło mnie głową w dół i musiałem walczyć używając czekana o powrót do pozycji z nogami do przodu, później już robiłem wszystko aby tą pozycję utrzymać na czym znacznie bardziej byłem skupiony niż samym hamowaniu czy określonej drodze


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 06-04-2008 03:47 PM

Te Lelko! Ty chyba byłeś grzeczny cały rok. Taka udana wyprawa. Foteczki fajne i pogoda też. Wyprawa jest dla mnie inspiracją. Trochę miałem obawy, czy nie przepinałeś niekiedy struny aż się Scary i sweatingbullets. Można na koniec tylko pogratulować.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 06-04-2008 04:12 PM

-11-

Piątek:

Wyruszamy na Żółtą Turnię w trzyosobowym składzie z zamiarem wejścia własną drogą od strony Czarnego Stawu Gąsienicowego (zejście planowaliśmy już jedną z powszechniej używanych ścieżek)
Warunki dobre, lawinowa jedynka, brak raków - ale mam czekan Smile
[attachment=9786][attachment=9787]
Nad stawem omówiliśmy sposób podejścia i ruszyliśmy na przełaj pod górę.
Na miejscu okazało się iż trzeba będzie trzymać się z daleka od żlebów, świeże obrywy i paskudny śnieg! w postaci cienkiej warstwy gipsu a pod nią biały puch o konsystencji i sypkości drobnego piasku.
Podejście zrobiliśmy jednym z żeberek. Początkowo łatwe z czasem stawało się coraz bardziej strome momentami prawie pionowe. Oprócz czekana wykorzystywaliśmy do przytrzymania się kosówki, później dochodziły jeszcze skalne fragmenty - na szczęście nie było prawie oblodzenia. Przed granią zatrzymała nas pionowa ściana znajdująca się powyżej widocznych skał jakimi podchodziliśmy. Nie dało się jej obejść związku z czym trochę zeszliśmy, przetrawersowaliśmy obsypujący żleb aby dostać się na sąsiednie żeberko z którego zrobiłem to zdjęcie
[attachment=9788]
Do grani dotarliśmy na północ od wierzchołka, poniżej szczytu. Dalsze podejście bez raków pomimo niedużego nastromienia okazało się to trudnym wyczynem dookoła wszystko oblodzone - trochę się zsuwając, łapiąc się kamieni wisząc na czekanie i dokonują innych cudów znalazłem się na Żółtej Turni.
Miejsce to otacza piękna panorama gór, a panujący spokój, oddalenie od szlaków potrafi oczarować.
Po dłuższym odpoczynku trzeba było wyruszyć na dół ale jak to zrobić!!!!!
Dookoła sam lód, nawet gdy gdzieś jest miękki śnieg to pod nim lodowisko.
Po chwili zastanowienia rozpocząłem karkołomne i niezwykle powolne zejście. Wyglądało to tak - gdzie się dało łapałem kamienie i po nich schodziłem, a gdy ich brakowało zsuwałem się po stoku próbując zatrzymać na tych widzianych poniżej. Taki sposób schodzenia bardziej zszargał mi nerwy niż wyjście na wyeksponowane ściany Orlej Perci!!
Szczególnie kiedy miało się przed sobą kilku, kilkunastu metrowy zjazd jeszcze z ryzykiem ominięcia skał i jego przedłużeniem

Szczęśliwie przetrwaliśmy oblodzony fragment (jeden kolega posiadający raki nieźle zmarznął czekając na nas na przełęczy z której widać było drogę naszego zejścia)
[attachment=9789][attachment=9790]
Dalej już bez przygód zeszliśmy odgałęzieniem przez Zadni Upłaz do żółtego szlaku i następnie Murowańca
[attachment=9791][attachment=9792]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 06-04-2008 04:54 PM

Jak na jeden wypad to miałeś bardzo dużo różnych przygód ,emocji i doznań .Takie to uroki zimy.Pięknie opisane i udokumentowane.Miło się czytało chociaż czasem z dreszczykiem emocji.
Gratuluję Lelko tej wyprawy (ale nie zazdroszczę .Zima to nie mój czasSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paulina - 06-04-2008 05:12 PM

Lelko, nic dodać, nic ująć- pięknie... Smile !!! Tylko wzdycham... i odliczam dni do swojego spotkania z Tarami!
Dziękuję za relację, która bardzo umiliła mi moją "toruńską hibernację" Smile Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 06-04-2008 06:06 PM

-12-

SOBOTA
Załamanie pogody przy Murowańcu wichura po za tym strasznie sypie, a niżej leje deszcz.
Są to pierwsze oznaki huraganu Emma mającego z całą siłą uderzyć wieczorem.
Co zatem można robić w Tatrach przy takich warunkach - iść możliwie wysoko Smile aby z bliska zobaczyć co oznacza taka pogoda - planuje więc nocleg w najwyżej położnym po polskiej stronie schronisku w dolinie Pięciu Stawów

Wybrałem się tam najłatwiejszą możliwą drogą, schodzę do Kuźnic (po drodze zdążyłem już przemoknąć), jadę do Zakopanego i po objedzie podjeżdżam busem do Palenicy.
Ciągle ulewa, na drodze do MOKa tylko nieliczne ale należycie zmoczone osoby, większość uciekła już Tatrzańskiego Parku Narodowego. Są jednak tacy których to pogorszenie pogody ściągnęło w góry Smile, niektórych poznałem w schronisku w "Piątce"
Przy Wodogrzmotach Mickiewiczach skręcam na zielony szlak dalej podchodząc już samemu, chociaż nie do końca tak samemu Smile udaje mi się dogonić dwie osoby podążające w tym samym kierunku - jest to kolega z którym nocowałem tydzień wcześniej w Chochołowskiej wraz z koleżanką. Chwilę porozmawialiśmy umówiliśmy się w schronisku i zostawiłem oboje z tyłu. Chciałem jeszcze samemu pobyć z górami.
Powoli deszcz zaczął przechodzić w śnieg zasypujący szlak, wreszcie otaczało mnie białe szaleństwo którego tak mi brakowało przez zimę na nizinie. Pogoda była po prostu cudownie paskudna Smile
Nie przeszkadzało mi nawet to, że jestem już przemoczony, mógł bym tak iść godzinami...
Za pagórka znajdującego się na szlaku nagle coś wyskoczyło!!!! i leci na mnie!!!! Patrzyłem sparaliżowany na KOZICE GÓRSKĄ i byłem pewien ze zaraz mnie staranuje, zdążyłem tylko zasłonić brzuch (rogi miała mniej więcej na tej wysokości)
Wylądowała na ziemi, starała się momentalnie wyhamować ale trochę przejechała w moją stronę ślizgając się na śniegu - zatrzymała się na wyciągnięcie ręki!!!! Zapanował zupełny bezruch z obu stron, patrzyliśmy na siebie, stała tak blisko że w każdej chwili mógłbym ją dotknąć. Po kilku sekundach zrobiłem powolny krok w tył ona odskoczyła w bok i uciekła.
Nigdy nie spodziewałem się iż zobaczę z tak bliska to zwierzę tak bardzo związane z górami...

Niebawem dotarłem do miejsca z którego odbija czarny szlak prowadzący do schroniska, tylko gdzie to jest?? zimą jeszcze nie wchodziłem, a droga była zupełnie nie przetarta do tego dochodziła ograniczona przez śnieg i wichurę widoczność.
Pokierowałem się wyciągiem wzdłuż którego w głębokim śniegu po dość stromym stoku zacząłem wchodzić, w tym czasie dogonili mnie znajomi. Wyciąg w pewnym momencie wchodzi pod skały, wiedząc to odbiliśmy w lewą stronę i dalej podeszliśmy żlebem do miejsca w którym ustawione są tyczki i dalej wzdłuż tyczek do schroniska.
Bez nich ciężko było by się tam dostać, u góry niemiłosiernie wiało na tyle mocno ze nie dało się utrzymać linii prostej. Dodatkowo śnieżyca zupełnie ograniczała widoczność, często nie widać było kolejnej tyczki.
W takich warunkach przemoczeni, przemarznięci dotarliśmy do ciepłego budynku. Smile
Już w środku czekaliśmy na główne uderzenie wiatru, które przyszło wieczorem, na zewnątrz nie dało się ustać, za to w budynku panowała ciepła, wesoła lekko zakropiona atmosfera Smile

Największy szok przeżyłem przy wieczornym prysznicu w schronisku Big Grin
Teraz tam jest tam ciepła woda!!!! Po za tym zapomnijcie o ubikacji na małysza - wszystko jest przebudowane, nowiutkie

NIEDZIELA, ostatni dzień w górach, trzeba wracać Sad
Jeszcze tylko śniadanie na jadalni z widokiem na zaspę śnieżną przysłaniającą okno z jednej strony i wichurą widzianą z drugiej.

Z schroniska schodziliśmy większą grupą, dalej mocna wiało ale tym razem byliśmy na to bardzo dobrze przygotowani. Przy zejściu nie byłem całkowicie pewien śniegu (w ciągu nocy spadło 35 cm śniegu, potworzyły się zaspy i zagrożenie lawinowe podniesiono do 3-ki), a schodziliśmy stromym stokiem w którym miejscami zapadaliśmy się po paś w śniegu.
Na szczęście zeszliśmy bezpiecznie

Tak zakończył się pierwszy tegoroczny wyjazd w góry
Obecnie myślę o następnym, pewnie w Tatry - mam nadzieję, że jeszcze w zimowych warunkach

Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia na szlaku...
[attachment=9809][attachment=9810][attachment=9811]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 06-04-2008 06:11 PM

-13-

[attachment=9813][attachment=9814][attachment=9815]
[attachment=9817][attachment=9819][attachment=9820]

Koniec.




RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 06-04-2008 06:16 PM

A wszyscy już dawno myśleli że koniec Smile ... pięknie, i te bliskie spotkanie, to musiało być niesamowite wrażenie Rolleyes

Lelko napisał(a):
...
Największym szokiem był wieczorny prysznic w schronisku Big Grin
Teraz tam jest tam ciepła woda!!!! Po za tym zapomnijcie o ubikacji na małysza - wszystko jest przebudowane, nowiutkie
...

Hej!!! prima aprilis już był ! nie mogę uwierzyć, naprawdę?? uhm czyli o jedno ekstremalne przeżycie mniej w DPSP hehehee Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 06-04-2008 06:33 PM

Pablo napisał(a):

Lelko napisał(a):
...
Największym szokiem był wieczorny prysznic w schronisku Big Grin
Teraz tam jest tam ciepła woda!!!! Po za tym zapomnijcie o ubikacji na małysza - wszystko jest przebudowane, nowiutkie
...

Hej!!! prima aprilis już był ! nie mogę uwierzyć, naprawdę?? uhm czyli o jedno ekstremalne przeżycie mniej w DPSP hehehee Big Grin


Dokładnie, ten relikt przeszłości stanowił prawdziwą atrakcję turystyczną Toungue
Niektórzy przychodzili do tego schroniska tylko aby to zobaczyć Smile
Lodowaty prysznic--to było przeżycie

Swoją drogą ciekaw jestem ile osób będąc tam pierwszy raz spuściło wodę stojąc w kabinie na stopniach, ja znam kilka Smile
Mnie uratował kolega, który wszedł pierwszy i to zrobił, ostrzeżeniem stały się niecenzuralne słowa wykrzykiwane z ubikacji Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 07-04-2008 09:09 AM

Brawo Lelko, pięknie spędzony czas Smile
Zdjęcia jak zwykle super.
No i w końcu sie zmobilizowałeś, żeby napisać Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 07-04-2008 10:48 AM

Lelko, super! Gratuluje fajnie spedzonego czasu!
..i dzieki za literki Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 07-04-2008 10:50 AM

KasiaA napisał(a):
Majka, a jak Ty sie miewasz po wczorajszej wycieczce? Teraz Twoja kolej na relację, prawda? Wink

A zatem..:


W piatek dzwoni komorka - Kasia... oho... Big Grin (niestety w sobote musze byc w Krk..)
W sobote dzwoni kom. - Oho...
W niedziele...
...wysiadajac w Zakopcu ( Big Grin ) mysle sobie - ale fajnie, wreszcie zobacze jak to faktycznie na tych tourach jest. Dawno w Tatrach Zachodnich nie bylam, pojdziemy tu, po polskiej stronie, na jakas lajtowa trase - bo ja pierwszy raz ski-tourow zakosztuje Smile Kasia z Pawlem zgarniaja mnie z dworca i jedziemy..
Wysiadka w Tatrzanskiej Lomnicy w00t ale sniegu prawie nie ma na dole.. Zakladamy foki na dechy i decydujemy sie podjechac kolejka do Skalnatego Plesa.. z wagonika wygladamy czegos bialego pod nami (oprocz wszechogarniajacej mgly, z ktorej cojakis czas wylania sie mijajacy nas inny wagonik-widmo.. Huh ). Na nieco wyzszej wysokosci, jak juz zaczyna sie pasmo kosodrzewiny pojawiaja sie coraz wieksze platy sniegu az dojezdzajac do stacji kolejki - jest bialo! Big Grin
Naszym celem - Lomnicke Sedlo (od tej strony latem niedostepne szlakowanymi trasami). Mgla nie ustapila - podazamy w gore trzymajac sie krzeselkowego wyciagu narciarskiego (jedyne punkty charakterystyczne - wytycza nam szlak na gore Wink ). Podejscie czuje sie w nogach, na tourach idzie sie...hmm..inaczej troszke Big Grin w pierwszym momencie mam wrazenie, jakbym miala pletwy Big Grin ale wygodnie Smile Z czasem mgly co raz bardziej sa rozdmuchiwane przez wiatr, robia sie dziury przez ktore daje sie dostrzec blekit nieba, to slonko zaczyna przeswiecac.. Gdy dochodzimy do gornego konca wyciagu - uwidacznia nam sie sciana Lomnicy, Lomnicka Dolina, za nami, Smokovce i Slowacja przykryte pierzyna sklebionych bialych chmur, po lewej widzimy Lomnicka Gran. Slonko wyszlo na dobre, co jakis czas tylko pojedyncza chmurka przyslaniane. Podchodzimy na sama Przelecz a potem kawalek wzdluz Grani Lomnickiej. Pieknie tam! Zagladamy z Grani do Doliny Pieciu Stawow Spiskich i Dol. Studena (Malej Zimnej Wody) - z usmiechem na twarzy kombinujemy, ktoredy by tam zjechac Wink...taaak... zjechac Big Grin Weszlismy, jest fajniusio - teraz trzeba zjechac na dol Big Grin Cala droge Pawel i Kasia opowiadali jak o na tourach jest, jak fajnie sie skreca (Ty w jedna a narty gdzies indziej chcialy Wink ) i w ogole... Fakt, inaczej sie troche na nich jedzie Big Grin sa duzo lzejsze od normalnych zjazdowek... no nic... trza sie nauczyc Big Grin wio! Big Grin jedziemy trawersem - luzik Cool ...teraz wypadalo by skrecic...gleba Big Grin hehehe, podnosze sie, dobra jedziemy dalej....gleba Big Grin potem przez chwile wychodzi...az do nastepnego zaorania sniegu Big Grin Ale zabawa! Big Grin
tak sie bawimy i zjezdzamy kawalek w dol - mniej wiecej na wysokosc wejscia do Doliny Lomnickiej - gdzie decydujemy sie podazyc. Zakladamy wiec foki i kierujemy sie tam - pod sciany Lomnicy, Kiezmarskiego Szczytu, Gran Widel... W promieniach slonca wszytkie te szczyty otaczaja nas w swej granitowej surowosci. W wiekszosci zlebow widzimy male lawiniska. podchodzimy glebiej w dolinke i chwila zadumy.. tak, TO sa TOURY... brak ludzi... cisza... spokoj... wtem jakis lomot - operujace slonce zrzuca kilka sopli i troche sniegu nieopodal ze skalek Huncowego Szczytu... i dalej cisza... mmmm :]
Wracamy - kolejka chyba juz nie jezdzi...oj, czyzby czekalo nas zejscie na dol? (zjazd tylko do granicy zniegu - ktora wiosennie raptownie sie podnosi pozostawiajac bloto...)
Tu juz inny snieg - ciezej sie skreca (znow kilka efektownych upadkow, fikolkow i takich tam) - koniec koncow docieramy do stacji kolejki - udalo sie...wylaczaja ja dopiero za 7 minut Big Grin
W drodze powrotnej do Zakopca co chwila wygladamy naokolo z okien samochodu (Pawel tylko, jako kierowca zmuszony co jakis czas patrzec na droge Wink ) ...szczyty w popoludniowym sloncu usmiechaja sie do nas pytajac "Kiedy nas znow odwiedzicie?"...

Kasia, Pawel - DZIEKUJE za super wycieczke, za toury i w ogole za wszystko (za kawe i gofra tez laugh ) - do nastepnej toury Wink !! :*


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 07-04-2008 11:04 AM

Dzięki Majka za wspólną wycieczkę, za cierpliwość i wytrwałość Wink
Zdjęcia będą i to bardzo ładne, już oglądałam, Paweł wklei.

Majka, czy można powiedzieć ze kolejny Forumowicz zarażony tourami? Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 07-04-2008 11:45 AM

Aaa.... To przybywa Nam skitourowców.Niedługo to pewnie dojdzie do skitourowej bibySmile
Dziękuję za relację . A Paaulo koniecznie wklej zdjęcia jak Majka wyprawiała fikołkiSmile
Życzę następnych udanych wypadów


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 07-04-2008 11:46 AM

yyy...nooo...tego...hmmmm ...hmmm...niech sie zastanowie... jakby to delikatnie powiedziec..... jest taka opcja... Wink w00t

(Kasia, ja nie majac ich na nogach jeszcze juz wiedzialam, ze mi sie spodoba Wink )


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 07-04-2008 12:10 PM

Też chcę to zobaczyć !!! te widoki Smile Paweł plizzz wklejaj ino rychło te fotki Wink
Majka , dzięki za relację ok

Coś mi sie zdaję że niedługo jakiś oddzielny wątek trzeba będzie stworzyć a tam relacje, miejsca, porady sprzętowe itp.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 07-04-2008 12:23 PM

Dzięki Majka za relację i wspólne wędrowanie.
Pogodę mieliśmy zaskakującą - rano w Zakopcu nieśmiałe przejaśnienia, na Słowacji tragedia, przy stacji wyciągu mleko totalne, no ale potem ... bajka. Smile Dobrze, że nie poszliśmy w góry w sobotę.
Łomnicka Dolinka była świetnym miejscem na odpoczynek od wygiągowego gwaru. Dopiero tam czułem, że jestem w górach.
Fotki będą popołudniu.

edit:
Obiecane fotki.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 07-04-2008 01:50 PM

Ciąg dalszy zdjęć:

edit:
Lelko gratuluję udanego wyjazdu. Dużo fajnych zdjęć, to lubię. Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 07-04-2008 05:06 PM

Brawa dla Krakowianek, no i Pawła oczywiście, dla Lelko specjalne podziękowanie za jedyne w swoim rodzaju określenie cyt. "Pogoda była po prostu cudownie paskudna" ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 07-04-2008 10:00 PM

Gratuluje Wam wszystkim udanych wypraw w góry i zazdroszczę spokoju jaki tam zastaliście.
Bardzo ciekawe relacje i piekne fotkiSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 08-04-2008 04:42 AM

Ale jazdaaaaa Smile i jeszcze te fotki....
gratuluję wyjazdu!!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 08-04-2008 06:18 PM

Ciśnienie Mi Paweł podniósł we Włoszech, sześć dni siedzenia w samochodzie, tylko rozległe spacery po miasteczku mi zostały a tu "ciach" MMS z Turowania, fajnie mieliście. Gratulacje.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 14-04-2008 12:08 PM

Kończy się sezon ski-tourowy w Słowackiej części Tatr. To już ostatni
weekend. Chcieliśmy go zakończyć czymś specjalnym. Umówiliśmy się z
Agnieszką na niedziele. Spróbujemy podejść na Czerwoną Ławkę. W niedziele w
tamtym rejonie odbywały się zawody ski-tourowe. Skorzystaliśmy z tego,
ponieważ jedne z naszych kolegów w nich startował i podwiózł nas na
Herbeniok, nie musieliśmy iść na nogach z nartami na plecach Smile dalej
śniegu już bardzo mało, ale jednak udało sie jakoś przejść do Schroniska
Zamkovskiego. Powyżej śniegu całkiem sporo. Agnieszka idzie na przedzie,
później Paweł. Ja tradycyjnie na końcu. Podejście pod Żółtą Ścianę (tamtędy
wiedzie szlak zimowy) i pierwsze problemy. Śnieg jest przepaścisty,
mokrawy. Przewracam sie przy skręcie na podchodzeniu. Coś strzela w
kolanie, boli. Ściągam narty. Paweł bierze je ode mnie. Sam nadal podchodzi
na fokach pomimo ze dźwiga jeszcze moje. Ja powoli na butach pnę się do
góry. Ból prawie przechodzi. Agnieszka czeka na nas w schronisku. Pijemy
ziołową herbatę, coś trzeba przekąsić. Najlepiej zupę czosnkową. Zapewnia
prawidłowe odstępy podczesz podchodzenia... Kolejny etap to wejście do
Doliny Lodowej a dalej podejście żlebem na Czerwoną Ławkę. Wygląda to nieco
abstrakcyjnie... Jakieś dwie godziny temu tym właśnie żlebem zjeżdżali
zawodnicy. Kto z Was był na tej Przełęczy, łatwo może sobie wyobrazić jaki
potrzeba mieć umiejętności aby zjechać do Lodowej Dolinki w jednym kawałku
Wink
Zaczynamy nasze podejście. Agnieszka i ja w rakach, Paweł na fokach.
Podchodzenie w takim terenie na fokach to bardzo duży wysiłek i spore
umiejętności. Bardzo łatwo o to, żeby narta sie osunęła na nawrocie a przy
tym nachyleniu zjazd w dół, niekoniecznie wtenczas na deskach, zapewniony.
Mniej więcej w połowie żlebu Paweł zmienia jednak foki na raki i już całą
trójką, z czekanami jak przystało, podchodzimy na Przełęcz. Na siodle wita
nas słońce w oczy. Spod przymrużonych powiek wyłania się masyw Gierlachu,
widok na Strzeleckie Pola poznaczone śladami nart, na Dolinę Staroleśną
gdzieś tam w dole. Siedzimy na siodle ciesząc sie widokami. Mieliśmy
jeszcze taki plan... Mały Lodowy wydaje sie być tak blisko. Ale jest już
późno. Dodatkowo przy próbie podejścia śnieg okazuje się mokry, osuwa się z
płyt. Ekspozycja południowa tym bardziej przekonuje nas, ze nie jest to cel
na ten dzień. Przygotowujemy narty do zjazdu. Agnieszka i Paweł zaczynają
sie osuwać z samej przełęczy. Ja nie ryzykuję. Schodzę na nogach nieco
niżej. Gdy teren robi sie szerszy i bardziej wypłaszczony, dopiero zakładam
narty. Właśnie tam, na Strzeleckich Polach, można poczuć czym są na prawdę
toury. Niczym nie naznaczone pola śnieżne, słońce skrzące się na śniegu, a
wokół szczyty i przestrzeń! I cisza Tatr. Czasami wiatr zagwiżdże w uszach
gdy sie nabierze prędkości, czasami obsypie śnieg pryskający spod nart Smile
Coraz bardziej zbliżamy się do dna Doliny Staroleśnej. Jedni szybciej, inni
wolniej (czyli ja Smile To koniec pięknej przygody, trochę smutno ale i radość
z wysiłku, ze zjazdu, z kolejnych doświadczeń. Już w cieniu Sławkowskiego
zjeżdżamy piękną tourową drogą na Siodełko. I dalej już niestety na nogach,
drogą asfaltową na parking w Starym Smokovcu. No cóż, chyba wiosna idzie. I
chyba zbyt szybko wchodzi w Tatry...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 14-04-2008 12:14 PM

I parę fotek:


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 14-04-2008 12:19 PM

Lepszego zakończenia sezonu na Słowacji, nie mogliśmy chyba sobie wymarzyć.
Po podejściu w palącym słońcu, rozmiękłym śniegu do Terinki, czekało na nas piękne podejście (w kojącym chłodzie) na Czerwoną Ławkę i wisienka na torcie w postaci zjazdów. Takich zjazdów jeszcze nie mieliśmy, było po prostu bosko. Uśmiechy o mało uszu na tył głowy nam nie przesunęły. Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 14-04-2008 12:21 PM

I ostatnie:


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lorelei - 14-04-2008 12:26 PM

Królewska wyprawa, gratuluję Smile Piękne zdjęcia Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 14-04-2008 01:05 PM

Gratuluję Wam tego wypadu .I mimo ,że czasem przekornie tak się droczę o tej wiośnie To naprawdę po fotach widać jak ładnie tam musiało być .I cieszy mnie to że Wam sprawiają wiele przyjemności takie zimowe wyprawy skitourowe czy inne .Każdy z Nas może mieć troszeczkę inne preferencje co do wędrówek po górach i chociaż ja przepadam za wiosenno letnio jesiennymi to rozumiem doskonale jaką Wam frajdę sprawiają te zimowe wyprawy górskie .Ciekawa relacja i wspaniałe foty .Dziękuję za podzielenie się wrażeniami z Nami


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 14-04-2008 01:35 PM

Cytat:
Coś strzela w
kolanie, boli

ałaaaaaaaa sobie wyobraziłem kwasny

Cytat:
...coś trzeba przekąsić. Najlepiej zupę czosnkową. Zapewnia
prawidłowe odstępy podczesz podchodzenia...

Big Grinok sie uśmiałem clap

Super fotki i relacja Smile dzięki... to co ?? już koniec na ten sezon zimowy?? zamykamy wątek Sad


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paulina - 14-04-2008 01:35 PM

Niezapomniane, nadzwyczajne chwile... Rolleyes Napewno należycie do grona wybrańców, ski-toury w Tatrach to prawdziwa jazda! ok
Bardzo ładne fotki, ale brak mi tu uczestników w akcji Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 14-04-2008 01:36 PM

mmmmm, najadlam sie widokami i literkami!!! - dzieki za nieSmile
Pysznie mieliscie!!!
Pozdrawiam cieplutko!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 14-04-2008 01:37 PM

Oficjalnie, na Słowacji, ski-tourowy - tak. Interpretacja dowolna. Popatrz Pablo ile tutaj wyjść możliwych Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 14-04-2008 02:14 PM

KasiaA napisał(a):
Oficjalnie, na Słowacji, ski-tourowy - tak. Interpretacja dowolna. Popatrz Pablo ile tutaj wyjść możliwych Wink

Achhh to tak mam interpretować Wink
dzięki Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 14-04-2008 02:47 PM

Pablo napisał(a):
to co ?? już koniec na ten sezon zimowy??

Nieeeee! Mam jeszcze nadzieję na parę fajnych wyjść zimowych tej (o zgrozo) wiosny.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 14-04-2008 04:28 PM

Pięknie, po prostu pięknie cholera ...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 14-04-2008 10:15 PM

Sylwester napisał(a):
Pięknie, po prostu pięknie cholera ...


I ja tak uważam po przeczytaniu Waszej -Kasiu i Pawle - relacji i obejrzeniu zdjęć z jeszcze zimowych Tatr.Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 27-04-2008 04:11 PM

Zapraszam do obiecanej relacji z wyjścia na Rakoń (mojego i Dziencioła):
http://www.gorskiswiat.pl/szlaki/trasa35/trasa35.php

Zastanawiałem się czy wrzucić to tutaj czy do wątku wiosennego, gdyż na szlaku było i trochę wiosny i trochę zimy. Biel na zdjęciach jednak mnie przekonała Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 27-04-2008 06:48 PM

Jak na pogodę opisaną w relacji to zdjęcia wyszły Wam bardzo wyraziste,a zdjęcia z krokusami wręcz czarujące.Czyli warto było się oderwać na chwilę od codziennej rzeczywistości.Gratuluję Wam Dzienciol i Pedro tej wyprawy


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 27-04-2008 09:55 PM

Cytat: "Wiatr staje się coraz silniejszy, deszcz pada raz mocniej ,to znów pojawia się słońce i właśnie wtedy ,tuż przed szczytem Grzesia ukazuje nam się bardzo piękna tęcza, która jest......poniżej nas, a zarazem jest bardzo wyraźna. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem, bardzo piękne zjawisko. Właśnie dla takich chwil, warto być tam, u góry, ponad wszystkimi problemami i całym szarym, pędzącym światem."

Mimo niesprzyjającej aury, Tatry ukazały Wam swoje piękno w sposób powiedziałbym bardzo wyrafinowany. To smagały Was "biczem" zamarzającego deszczu i uderzały piekielnym, mroźnym wiatrem, to znów kokietowały przebłyskami wiosennego słońca i romantyczną tęczą. Zupełnie jak rozkapryszona panna, która została nakryta przez zalotników w momencie, w którym zrzucała swą zimową szatę i nie wiedziała, jak Was przyjąć. Chyba w porę i po dżentelmeńsku wycofaliście się.Wink Nie wiadomo, jaką niespodziankę Tatry szykowały dla Was na Wołowcu.

Fajny tekst i zdjęcia.ok clap


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 28-04-2008 06:34 AM

Przyjemnie czytało się waszą deszczową (brrr) relację.
Piękna tęcza. Pogody nie zazdroszczę.

ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 28-04-2008 08:39 AM

"Mokry tekst" Wink ale przyjemny dla duszy, dzięki Smile

Pedro a co stało się z Twoim czekanem że musiałeś wypożyczyć!!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 28-04-2008 12:42 PM

Gratuluję wrażeń Smile Zwłaszcza Tobie Łukaszu, bo Pedro to już sie chyba snuł w podobnej aurze Smile
I jakoś tak mi się raźniej zrobiło, ze jeszcze zimowo... Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 28-04-2008 03:45 PM

Relacja - piękna.Miło tak sobie poczytać o śnieżnych krajobrazach - jakaś odskocznia wobec coraz bardziej gorących dni w zadymionej rzeczywistości miejskiej...Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 28-04-2008 04:50 PM

Pablo napisał(a):
Pedro a co stało się z Twoim czekanem że musiałeś wypożyczyć!!

Z czekanem wszystko ok, tylko że on był u znajomego w piwnicy a znajomy wyjechał na parę dni... została więc wypożyczalnia blink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 28-04-2008 06:22 PM

Cieszę się,że relacja się podoba.
Doktorze trafiłeś z tą odskocznią od rzeczywistości, zaczynam się coraz bardziej uzależniać od takich wypadów,napełniają mnie jakąś siłą, z resztą jak każdego z WasSmile
Maćku bardzo pięknie to napisałeś...
Co do do świadczeń, to na pewno je zdobyłem. Widoków nie było może rewelacyjnych ale nie tylko po to się jeździ w górySmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 29-04-2008 09:20 PM

dzienciol313 napisał(a):
Widoków nie było może rewelacyjnych ale nie tylko po to się jeździ w górySmile

No właśnie. Ile w tym zastanowieniu się jest treści.Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 30-04-2008 09:52 PM

Łukaszu-bardzo przyjemnie czytało się Twoją relację. Czułam się jakbym była tam z WamiSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - aldonka.l - 16-05-2008 09:44 AM

Czy mogę się spodziewać śniegu pod koniec czerwca na szlaku na Zadni Granat?
Widziałam szlak z trasy na Kościelec. Nie wydawał sie bardzo trudny. Czy są tam jakies trudności techniczne?


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 16-05-2008 10:32 AM

Aldonka moim zdaniem mogą być bardzo małe pozostałości śniegu w żlebach ,Dużo zależy od temperatur jakie będą występować do tego czasu .W każdy rok może być inaczej .Jeżeli już trochę chodziłaś po Tatrach to nie powinnaś mieć trudności natury technicznej.Proszę śledzić na bieżąco relacje z Tatr .Zapewne będą coraz nowsze wiadomości w tej kwestii śniegu.Będą niektórzy Forumowicze przebywać w tych okolicach w połowie czerwca to możesz uzyskać dokładniejsze wiadomościSmile
Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - aldonka.l - 16-05-2008 02:54 PM

Ale czy na tych płatach nie można sie poślizgnąć? Czy będzie dało się ominąć oblodzenia. Boję się, że jak z dołu zobaczę choćby kawałek śniegu, to od razu zrezygnuję.
W sumie takie mam dziwne podejście. Jest tyle gór jeszcze do zdobycia, tyle do zrobienia...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - spoko - 16-05-2008 03:58 PM

Aldonka na pewno nie dowiesz się dziś czy tam będzie śnieg .W ubiegłym roku śniegu było mniej i szybciej zeszedł .W tym roku wydaje mi się ,że jest go więcej .Ale to wszystko zależy od temperatur jakie będą panowały przez najbliższe tygodnie.Czy będzie jeszcze dosypywać.
Płaty śniegu na wiosnę są na ogół rozmiękłe i bardzo śliskie .Ale jeżeli są niewielkie to można je obejść .Na pewno nie jest bezpiecznie pchać się bez wcześniejszego doświadczenia i odpowiedniego obuwia na śnieg .Jeżeli nie da rady tam to jest tyle pięknych innych szlaków .
Jak będziesz czytać relacje to na bieżąco pytaj na PW o warunki śniegowe.Im bliżej końca czerwca tym wiadomości będą dokładniejsze


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paulina - 28-05-2008 04:23 PM

Pedro napisał(a):
Zapraszam do obiecanej relacji z wyjścia na Rakoń (mojego i Dziencioła):
http://www.gorskiswiat.pl/szlaki/trasa35/trasa35.php



No Chłopaki- aura Wam "dopisała" Wink Smile Dobrze, że deszcz Wam nie straszny! Ale czyż pogoda nie ma znaczenia gdy wokół tyle świeżego górskiego powietrza i zimowej ciszy...? Smile
Dziękujemy za relację! ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 23-11-2008 11:01 AM

Kolejny listopadowy piątek zastał mnie w pracy. Godziny mijały wolno, zresztą ogólnie miałem nastrój jakiś taki niezbyt pozytywny. W wolnej chwili zerknąłem na prognozę w Internecie. Pod wieczór miały się pojawić opady śniegu, a więc zima... I tak mi przyszło do głowy - a może by po pracy przywitać osobiście tę zimę w górach?

Jak pomyślałem tak też i zrobiłem. Nie obyło się to jednak tak prędko jakbym sobie tego życzył. Powrót z pracy, pakowanie, później przedzieranie się zakorkowanymi ulicami Krakowa. W radiu ku mojemu zaniepokojeniu ciągle słyszę komunikaty o nadchodzących zawiejach śnieżnych. Tego w Internecie nie było...

W Nowym Targu znalazłem się dopiero o godzinie 19 z kawałkiem. Plan oczywiście Turbacz. Przygotowany na nocną wędrówkę zmierzam na szlak, ale... zaczyna sypać śnieg. Rezygnuje już niemal na początku. Po ciemku w zawiei śnieżnej, widoczność w świetle czołówki to może dwa metry może trzy. Dość szybko podejmuję decyzję, że nie będę się włóczył szlakiem w takich warunkach którym szedłem jeden raz w życiu i to kilka lat temu.

Trochę markotny wsiadam do samochodu i rozmyślam co zrobić. Trochę szkoda wracać, przecież zrobiłem 100 kilometrów, plecak mam przygotowany i choć prognozy nie są optymistyczne to przecież za dnia nawet w mocnych opadach śniegu mogę gdzieś pójść. Najwyżej będzie to dolinka tatrzańska, a może jednak Turbacz? Nie wiedząc co się stanie udaję się do Domu Turysty w Zakopanem. Ten wygląda na niemal opuszczony, dostaję piątkę ale jestem w niej sam. Na korytarzu nie spotykam nikogo...

Rankiem pobudka, patrzę śniegu trochę jest, ale znowu nie jakieś straszne ilości. Słońce nieśmiało przedziera się przez chmury, główna grań Tatr prześwituje gdzieś daleko i wysoko nade mną w śnieżnobiałych kolorach. Postanawiam jednak wrócić w Gorce, tylko zmieniam trochę plan wędrówki. Udaję się do Łopusznej i tutaj wychodzę na czarny szlak. Zima wita mnie w pełnym tego słowa znaczeniu, a ja ją zagłębiając się na szlak pnący się z każdą chwilą coraz to wyżej.

Słońce ładnie skrzy na mrozie odbijając swe promienie w świeżym, jeszcze nie uleżałym śniegu. Niewielki potok przedziera się gdzieś pomiędzy tą bielą, jeszcze nie zatrzymany tegorocznym mrozem. Wkrótce jednak zostaje gdzieś z tyłu, ścieżka mocno odrywa się od dna doliny. Wspinam się na pierwsze zbocza, nie wspomniałem jeszcze o tym ale od samego początku muszę wyszukiwać nieprzedeptany do tej pory szlak. Pasuje mi to jak najbardziej, chciałem odwiedzić takie odludne miejsce. Zakładanie śladu w świeżym śniegu ma zawsze dla mnie jakiś nieodparty urok. Najpierw śnieg po kostki, później jednak robi się go coraz to więcej...

Chmury nasuwają się nade mnie, zakrywają resztki błękitu który jeszcze przed chwilą można było miejscami wypatrzyć, gdzieś w oddali ku mojemu zaskoczeniu widzę tatrzańskie grzbiety, jak zwykle piękne, ośnieżone i groźne jednocześnie.

Spadają pierwsze płatki śniegu, a chwilę później opady robią się dość intensywne. Białe czapy na drzewach może nie są jeszcze wielkich rozmiarów, ale niewątpliwie zima zagościła tutaj na dobre. Niemal równy rok temu witałem zimę w masywie Śnieżnika, teraz przyszło mi to samo czynić w paśmie Turbacza.

Kolejna polana, wiatr tu jakby trochę mocniejszy, nie zatrzymywany lasem sprawia że ponownie zakładam zimową czapkę. I tak już zostaje, robi się chłodniej, no i przecież jestem coraz to wyżej. Teraz śnieg już po łydki i ciągle go przybywa.

Chociaż chmury znajdują się ciągle ponad mną to jednak widoczność nie jest taka zła jak na te warunki, w oddali majaczy mi sylwetka schroniska, w linii prostej to około 2,5 kilometra, jednak szlakiem jest dużo dużo dalej. Śnieg miejscami sięga już prawie moich kolan. Każdy krok szczególnie na bardziej stromych podejściach zajmuje trochę czasu, a drogi ubywa bardzo wolno.

Dochodzę na Polanę Jankówki, tutaj jak byłem poprzednim razem to w niesamowitym świetle i swojej potędze pokazały nam się Tatry, dziś jednak ponury granat czy też szarość chmur skutecznie zasłania te widoki, które pozostaje dodać sobie wyłącznie w wyobraźni.

W kilku miejscach zastanawiam się nad przebiegiem szlaku, choć ostatecznie dość bezproblemowo docieram na Kiczorę (1282 m), czy też właściwie tuż obok jej wierzchołka gdzie biegnie czerwony szlak. Siadam, wyciągam termos, chwila przerwy...

Stąd już trochę łatwiej, chociaż śniegu świeżego około pół metra to jednak ścieżka biegnie w miarę po prostym a nawet chwilami trochę w dół. W końcu odsłania mi się Hala Długa ze znajdującym się na jej drugim końcu schroniskiem. W lecie to 10 minut szybkim krokiem, mi zajmuje obecnie ponad 20 minut czy też może nawet 30.

W końcu jednak wchodzę do schroniska, w pierwszej chwili znajduję się sam, zamawiam ciepły posiłek i patrzę co się dzieje za oknem. A tam chmury z każdą chwilą jakby niżej, coraz to gęstsze, a opady coraz mocniejsze. Dochodzą kolejni ludzie, wszyscy jednak od Nowego Targu, tamtędy dużo prościej no i szlak przetarty.

Wkrótce i ja się udaję na niego, tzn. częściowo gdyż mój niebieski pokrywa się początkowo przebiegiem ze wspomnianym wyżej, idę szybko, mógłbym powiedzieć że w niemal letnim umiarkowanym tempie. Po pół godzinie pozostawiam wydeptaną ścieżkę i kieruję się na Łopuszną. Jednak i tu dwie osoby pozostawiły ślad, więc też szybko no i przecież w dół.

O ile wędrówka do góry zajęła mi dużo więcej niż czas letni (4:20 zamiast trzech godzin), to tutaj idę ciągle bardzo szybko. Wkrótce staję na dole, pakuję rzeczy. Śnieg ciągle sypie, zima przywitana, a ja zmierzam do Krakowa i pewnie niedługo powrócę w góry tym razem już na kolejne tegoroczne zimowe wyjście.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 23-11-2008 11:05 AM

pogratulować tylko powitania zimy Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 23-11-2008 12:18 PM

Pedro napisał(a):
...ogólnie miałem nastrój jakiś taki niezbyt pozytywny....
...Trochę markotny wsiadam do samochodu i rozmyślam co zrobić.

Czy znajdzie się na to jakaś rada?

Pedro napisał(a):
Zakładanie śladu w świeżym śniegu ma zawsze dla mnie jakiś nieodparty urok...
...zima przywitana, a ja zmierzam do Krakowa i pewnie niedługo powrócę w góry tym razem już na kolejne tegoroczne zimowe wyjście.


No proszę.Smile Mam nadzieję, że chandra minęła.Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Piotr A. - 23-11-2008 12:23 PM

Toungue Piękna zima taka jak w tej chwili u mnie .blink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 23-11-2008 12:30 PM

Jak dla mnie zima w górach jest zawsze piękna, zresztą nie tylko w górach ale ogólnie poza miastem. W mieście to już nie wygląda to tak ładnie, po chwili robi się brązowo, szaro itp. No a że ja teraz w mieście to dlatego mnie zima nie zachęca do wyjścia na zewnątrz Smile

Maćku góry zawsze pomagają Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 23-11-2008 01:38 PM

Pedro napisał(a):
Maćku góry zawsze pomagają Smile

Czasami same...
A czasami wraz z tymi, którzy nam towarzyszą lub których spotykamy na szlaku.Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - GoAway - 23-11-2008 01:48 PM

Pedro napisał(a):
W mieście to już nie wygląda to tak ładnie, po chwili robi się brązowo, szaro itp.


i żółto ;/


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 23-11-2008 02:06 PM

No pięknie musiało tam być! Pomyśleć, że kilkanaście dni temu była tam jeszcze jesień...

Czyli zimowe opowieści czas zacząć! Wink
Pierwsza wyostrza apetyt na kolejne!Wink

PZDR


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 23-11-2008 02:27 PM

Super Pedro-czyli sezon zimowy w górach uważamy za otwartySmile Śliczne zimowe fotki!
U mnie za oknem tyż sypie i białoSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mar.an - 23-11-2008 06:14 PM

Ładna ta zimaSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 23-11-2008 06:33 PM

No pięknie Pedro !- Zimowo-gorczańskie fotki mają coś z klimatów "Siekierezady" Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mordimer - 23-11-2008 06:38 PM

gratuluję również przywitania zimy.
ok

Ładne zdjęcia.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mar.an - 23-11-2008 06:49 PM

dr.Etker napisał(a):
Zimowo-gorczańskie fotki mają coś z klimatów "Siekierezady" Wink


Zima leśnych ludziWink
Widzę Doktorze, że Stachura jest dość słynny wśród forumowej społecznościWink. I dobrze.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 23-11-2008 06:58 PM

Gratuluje PedroSmile Ja również mniej więcej rok temu witałem pierwszy śnieg na Turbaczu. Czytając Twoją relacje i oglądając zdjęcia przypomniała mi się moja wycieczka gdy wyjeżdżając z Krk padał deszcz,a na szlaku miejscami zapadałem się po kolanaSmile Turbacz ma swój urok, nawet jeżeli jest się tam samemu, zwłaszcza w zimie.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Achaja - 23-11-2008 07:07 PM

Świetnie oddałeś klimat samotnej, zimowej wyprawy na Turbacz

Zdjęcia ciekawe, ale najlepsze jest pierwsze....jakoś tak mnie urzekło.
Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 23-11-2008 09:09 PM

No ale mnie zaskoczyliście - tyle komentarzy, dziękuję bardzo Smile

Cieszę się, że relacja czy też zdjęcia mogły wzbudzić jakieś wspomnienia czy też chęci spotkania się z zimowymi górami. Te są co prawda dużo bardziej wymagające niż latem, ale potrafią się też odwdzięczyć czymś nadzwyczajnym. Czym? Szczerze nie wiem, jest w nich jakaś magia którą na słowa ciężko przełożyć. Jedno wiem - warto!

No i życzę wszystkim zainteresowanym tematem jak najwięcej ciekawych, a także najważniejsze bezpiecznych przeżyć w zimowych górach Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 23-11-2008 10:43 PM

Pedro napisał(a):
No ale mnie zaskoczyliście - tyle komentarzy, dziękuję bardzo Smile

podlizują się po prostu Big Grin Toungue Big Grin giggle

Pedro, fajna wycieczka, któryś już raz robisz trasę którą ja planuję, zimowa pętla od Łopusznej chodziła mi już od jakiegoś czasu po głowie (chociaż ja bym szła odwrotnie)
no... pojawię się tam jeszcze tej zimySmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 24-11-2008 09:05 AM

gosia3ek napisał(a):
zimowa pętla od Łopusznej chodziła mi już od jakiegoś czasu po głowie (chociaż ja bym szła odwrotnie)

Odcinek Turbacz - Łopuszna szlakiem czerwonym i czarnym, czyli w drugą stronę niż teraz szedłem w lutym Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Zoe - 24-11-2008 10:10 AM

Aaa! Śnieg, śnieg, śnieg! Big Grin Big Grin Big Grin

Bardzo ładnie. Zazdraszczam Tongue2


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 24-11-2008 06:14 PM

No bardzo pięknie! Zimą nie można próżnować. Mam nadzieję nadrobić to niedługo. Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Dosia - 03-12-2008 03:42 PM

Czeskie Beskidy. Start: Ostravice . Zakładany dystans 42,195 km

Godz. 10.10. Wychodzimy spod pensjonatu Slunicko. Pomiędzy hotelami na niebieski szlak w stronę Łysej Góry. Idziemy na pamięć. Kręcimy się trochę, w końcu jest niebieski znaczek. Wpadamy na szlak i odbijamy w lewo. Szlak schodzi w dół- nie podoba mi się to, o czym informuję pozostałych. Jednak nikt mnie nie słucha, a ja głupia, idę za nimi. Schodzimy praktycznie na sam dół, i tu już wyciągam mapę. Jeden rzut oka i wszystko wiadomo. Zawracamy. Tym sposobem nadrabiamy sobie ok. 4 km i tracimy ponad godzinkę. Mijamy Staszkow, Luksiniec. Tu już jest co podziwiać. Mimo że panuje mgła, góry odsłaniają swoje kształty.

[attachment=17639][attachment=17640][attachment=17641][attachment=17642]

Szczyt Łysej Góry w całkowitej mgle. Widoczność na wyciągnięcie dłoni. Wchodzimy do schronu napełnić termos gorącą herbatą. Psy czekają na zewnątrz. W ciągu tych kilku minut pokrywa je szron. Wyglądają jakby przybyły z Alaski. Turyści zatrzymują się i robią im zdjęcia

[attachment=17643][attachment=17644][attachment=17645][attachment=17646]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Dosia - 03-12-2008 03:51 PM

Nie ma co się zastanawiać. Ruszamy dalej wzdłuż wyciągu, czerwonym szlakiem na Zimny, i dalej na Biały Krzyż. Jesteśmy już niżej. Powietrze robi się czystsze.

[attachment=17647][attachment=17648][attachment=17649][attachment=17650]

Powoli zaczyna szarzeć.

[attachment=17651][attachment=17652]

W końcu jest Biały Krzyż. Podchodzimy dalej do hotelu Kysuca gdzie mamy PK. Stąd już zawracamy. Przed nami jeszcze jakieś 20km. Zaczyna zapadać zmrok.

[attachment=17653]

Już po ciemku idziemy żółtym szlakiem na Gruń ? Szwarną Hankę, Później zielonym wzdłuż potoku, by w końcu dotrzeć do Usti Poledany, na niebieski szlak. Stąd już prosto do domu. Mijamy Kobylik, zalew Sance. Żałujemy że jest już tak ciemno, że nawet zarysów zalewu nie widać.

[attachment=17654]


Ostatnie 15 km w całkowitym mroku trochę się dłuży. Docieramy w końcu do Slunicka. Wchodzimy do holu. Podbiega do nas Czech z butelką becherovki. Łykam jeden kieliszek, drugi. Ciepełko rozchodzi się po ciele...

Przejście tych około 46 km zajmuje nam 9,5 godz. Nie ciekawy czas Sad. Ale cóż- liczy się że przeszłam i moje nieszczęsne kolano wytrzymało. A tego najbardziej się bałam.

Aaa, zdjęcia mają taką datę jaką mają, bo datowonik był źle ustawiony kwasny. To było 29 listopada 2008 Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 03-12-2008 05:31 PM

Dzięki Dosia za relacyjkę. Fajnie czytać o miejscach, które tak lubię. Szkoda, że nie mieliście widoki z Łysej. Są fantastyczne. Od Tatr aż po Jesioniki. ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 03-12-2008 09:18 PM

Tak fajny wypadzik ,dla mnie tez znajome tereny .


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 21-12-2008 11:55 PM

No to czas co nieco relacyje górskie odkurzyć! Wink

Coś z niedzielnej wycieczki sądeczoków:

W Nowym Sączy kropi. Dwa, trzy stopnie powyżej zera. Siódma trzydzieści - boska godzina spotkana na tylnym siedzeniu Daewoo Tico. Ruszamy w kierunku Kosarzysk. Pasmo Radziejowej, nasz cel, wynurza się z chmur tylko do połowy. Od 800mnpm panują chmury i gęsto sypiący śnieg. Nic to, wraz z gosia3kiem i mieciurem planujemy wejść na Wielki Rogacz (1182m). Spod mieciurnego domku ruszamy leśnymi drogami omijając szlaki, pewnikiem i tak wcale nie przetarte. W dolinach potoków przepiękna zima, jodły kłaniają się w pas pod ciężarem mokrego, świeżego śniegu.

[attachment=18137][attachment=18138]


Z lasu wpadamy wprost w gardziel szalejącego na polanach wiatru. Nie przetartą ścieżyną suniemy pod górę. Śnieg momentami zaskakuje nas swoją ilością. Kijki i nogi giną w białej otchłani. Tam gdzie nawiane, zaspy sięgają nawet powyżej pasa. Lecz miast omijać je szerokim łukiem każdy z nas specjalnie pakuje się w miękki puch sprawdzając nieprzemakalność noszonych membran. Robimy przerwę na herbatkę za opuszczoną chałupą, a potem krótką sesję zaspową. Miny ludzików akurat mijających nas w tym czasie - bezcenne.

[attachment=18139]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 22-12-2008 12:04 AM

Tutaj mała przerwa na skoki zaspowe (wiadomo, Małysz cienko przędzie, trzeba się podratować) :

[attachment=18140][attachment=18141] - godia3ek całkiem udanie wyszła z progu, lądowanie niestety nieco gorsze, bez telemarku, buzią w śnieg, stąd punkty ujemne Wink

[attachment=18142][attachment=18143] - mieciur idealnie wyszedł z progu, długi lot zakończony tylnym telemarkiem plecowym, punkty za całokształt, aplauz wiewiórek na trybunach Wink

[attachment=18144][attachment=18145] - Mallaidh - całkiem dobra prędkość na progu, lot jednak krótki, zakończony lądowaniem na dwie łapy, sylwetka niestety nieco zakłócona Wink

giggle


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 22-12-2008 12:10 AM

Pniemy się dalej, mniej więcej drogami, które powinny być gdzieś pod nami. Raz po raz ktoś zapada się po pas. Obszczekują nas przysiółkowe psiaki. Wiatr nawiewa śniegu za kołnierz. Zima pełną gębą. Leśną drogą pokonujemy kolejne metry, czasem po śladach wydeptanych przez zwierzynę. W pewnym momencie dostrzegam przebiegające przed nami stadko łań. Totalnie dziewiczą drogą dochodzimy do czerwonego szlaku - ten także wcale nie przetarty. Jeszcze kilkaset metrów i dopełazmy na Wielki Rogacz. W metrowych zaspach wyszukujemy sobie miejsca na popas. Popijamy herbatkę,
[attachment=18146]
gdy mijają nas najpierw dwie, a potem cztery osoby - czyli jednak wariotów jest więcej Wink Następuje mała sesja zdjęciowa, ubranie choinki Wink i szybka decyzja o zejściu w dół, bo paluchy zaczynają przymarzać do aparatów.

GŚ Sqad odział BS przy własnoręcznie ubranej choince (na 1182 m.n.p.m.) życzy WESOŁYCH ŚWIĄT!!!giggle

[attachment=18147][attachment=18148]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 22-12-2008 12:15 AM

Udajemy się w kierunku Niemcowej. Wiatr od lewej szaleje nieznośnie wywiewając resztki ciepłoty z każdej najmniejszej szpary. Nawisy śniegu tworzą przeróżne wzory, czasem zaspy maja ponad metr, jednak idzie się nam całkiem przyjemnie. Jeszcze tylko krótki postój przy schronisku na Niemcowej
[attachment=18149][attachment=18150]
[attachment=18151]
i już w dół, ku Kosarzyskom, zgodnie z napisem na szlowskazie ? 40 minut różnych Wink

A tak wyglądają osoby nieuważające na zaspy giggle
[attachment=18152]
(zdjęcie ze specjalną dedykacją dla Stasia - tym razem się nie bałem Wink )

THE END Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mar.an - 22-12-2008 08:29 AM

Ale żeście poszalelToungue
Pięknie!ok

Świetne fotki ze skoków w zaspy (a tak swoją drogą to można by kiedyś, na którymś ze spotkań GŚ, urządzić takie zawodySmile ). Przyjemnie się czytało i oglądało.
Tylko smutniasto trochę, że mi na takie szaleństwa śnieżne przyjdzie jeszcze trochę poczekać.. Póki co cieszę oko Waszą relacją i zdjęciamiSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 22-12-2008 08:45 AM

Gratulacje za aktywność, a tym bardziej, że niewątpliwie bardzo twórczo i radośnie ten czas spędziliście - życzę kolejnych podobnie udanych rajz, pzdr.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 22-12-2008 09:23 AM

Gratulacje Smile
Duuużzooo śniegu to co GŚ lubi najbardziej Wink To tak jest gdy zima słaba na dole, pada deszcz, to na górze ten opad jest zamieniany na śnieg i jest go więcej niż przy siarczystym mrozie.
Mallaidh może natepnym razem usicie się zaopatrzyc wnp. cherbatkę z prądem (na rozgrzanie Wink )

Aaaaaa i dziękujemy Wam za świateczną choinkę ok

ps. fajne fotki... takie bielutkieSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 22-12-2008 09:55 AM

Fajnie, że sprawiliśmy Wam chwilkę radochy Wink

Herbatka z prądem - jak najbardziej Wink A skoki do zasp mogą rzeczywiście być ciekawą konkurencją na ... I Zimową Olimpiadę GŚ Wink
(z innych sportów: rzucanie śnieżkami w ruchomy cel, saneczkarstwo na pokrowcach od plecaków i wiele innych) Wink

PZDR


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Achaja - 22-12-2008 11:36 AM

Fajna wyprawa...aż mi się mordka śmieje jak to czytam i oglądam foty.
Gratuluję aktywności!
Świetnie opisałeś Wasz wypad...tak pozytywnie jestok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 22-12-2008 05:54 PM

ehhh Mallaidh, świtenie to opisałes Smile
Piękna ta zima tam była, tego mi było trzeba - wyszaleć się na śniegu Smile
Naprawde udany dzień, musimy to szybko powtórzyć !


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 22-12-2008 05:56 PM

No a co do sportów na I olimpiadę GŚ to proponuje Rzut Kijkiem Trekingowym Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 22-12-2008 06:02 PM

mieciur napisał(a):
(...) Rzut Kijkiem Trekingowym Smile


Ale do celu czy na odległość Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 22-12-2008 06:05 PM

No może być do celu albo do cepra albo na odległość Smile jak kto woli...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Zoe - 22-12-2008 06:08 PM

Konkurs skoków the best! ok Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 22-12-2008 07:27 PM

Nareszcie fajna pozytywna zabawa na śniegu. Cieszę się, że Mallalaidh wziął sobie do serca rady swego straszego kolegi. Tylko brakowało smętnej miny Gosi. Podejrzewam, że Gosia sama się wpakowała w tą zaspę. Jednak są pirwsze pozytywne kroki. Malladidh, tak trzymać ok. Gratulacje całej trójce dobrego pomysłu na spędzenie wolnego czasu ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 22-12-2008 08:04 PM

Stasiu napisał(a):
Cieszę się, że Mallalaidh wziął sobie do serca rady swego straszego kolegi.


Tak jest...Wujku Dobra Rada Wink

Stasiu napisał(a):
Podejrzewam, że Gosia sama się wpakowała w tą zaspę.


Podejrzenia ze wszech miar trafione ok

Rzut Kijkiem Trekingowym giggle potrenujemy Wink

PZDR


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 22-12-2008 08:11 PM

Uuu jakie zaspy. Mniam! Smile
Fajna wycieczka, do zobaczenia na szlaku. ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 23-12-2008 10:11 AM

Dwa dni przed świętami stanęliśmy wraz z Dzienciołem na parkingu w Zawoi Markowej. W ten pierwszy dzień kalendarzowej zimy przyjechaliśmy tu wbrew kiepskim prognozom poszukać trochę zimy, trochę śniegu, wiatru, mrozu, zasp, a także tych niesamowitych śnieżno-mrocznych, lodowych postaci jakie zamieszkują o tej porze tereny powyżej górnej granicy lasu.

W Krakowie zima panowała tylko z nazwy. Tutaj w Zawoi choć zastaliśmy trochę ośnieżone zbocza (Babia Góra skutecznie chowała nam się w chmurach), to jednak do pięknej zimy z pewnością czegoś brakowało.

Początek dość monotonny, szlak biegnie wzdłuż drogi dojazdowej do schroniska (oczywiście tylko dla uprzywilejowanych pojazdów), śnieg jest rozmokły, a w koleinach raz po raz to mniejsze to większe kałuże. Z niecierpliwością zdobywamy wysokość, wiedząc, że tam wyżej powinno być to czego szukamy.

W niewielkiej odległości od schroniska sytuacja trochę się poprawia, śnieg przestaje być mokry, warstwa robi coraz to grubsza, a na szlaku pustki. Poza nami nikogo. Szczekanie psa, oznajmia nam że jesteśmy na miejscu. Widzimy też nowy budynek schroniska, co prawda jeszcze dość daleki chwili, kiedy to zostanie oddany do użytku, ale sama konstrukcja już jest. Trochę szkoda starego - w końcu było to miejsce świetnego pierwszego wielkiego spotkania forumowego GŚ w marcu 2007 roku.

Zamieniamy kilka słów z gospodarzem, ubieramy się w trochę cieplejsze rzeczy niż do tej pory i ruszamy wyżej. Tutaj założony jest pojedynczy ślad, a śniegu przybywa przekraczając miejscami niebawem znacznie pół metra, a w miejscach nawianych nawet metr. Widoczność mocno ograniczona, białe chmury łączą się z białą pokrywą śnieżną tworząc niemal jednolitą całość, urozmaiconą jedynie smukłymi choć obwieszonymi śniegiem "choinkami".

Mijamy Bronę, ostani fragment lasu przed nami i chwilę później stajemy oko w oko z... wiatrem. Ten uderza w nas najpierw słabo później śmielej, ale na szczęście od tyłu... Ciekawe jak będzie z powrotem.

Biel zasłania nam tyczki wyznaczające drogę, nie ma możliwości aby stojąc przy jednej dostrzec następną, ta z reguły dopiero odsłania się będąc w niewielkiej odległości od niej, upewniając nas o prawidłowym kierunku marszu w drodze na wierzchołek Diablaka. Uważamy też na północne stoki, chwilami czającymi się blisko nas za znikającym gdzieś w bieli załomem terenu. Panuje lawinowa dwójka, trzeba uważać.

W niedalekiej odległości zaczynają nam majaczyć dwie postacie, odpowiedzialne za założony wcześniej ślad... Dwóch chłopaków w drodze na szczyt tak jak i my, wkrótce ich mijamy aby niedługo potem spotkać się na wierzchołku. A ten wyłania się nam jakoś nagle, nawet nie wiemy kiedy pokonaliśmy całość drogi i znaleźliśmy się na 1725 m npm. Chowamy się za murek, zimny i silny wiatr nie pozwala na zbyt wiele. Chwila przerwy, jakaś herbata, jakieś zdjęcia choć i tak niemal bez tła i wracamy. Tzn. chcemy wracać, ale wiatr oznajmia że łatwo nas nie wypuści.

Zwróceni teraz twarzą ku jemu kierunkowi natarcia dosłownie w moment jesteśmy wysmagani kłującym zmrożonym śniegiem czy też deszczem. Ciężko złapać oddech, ciężko otworzyć oczy aby rozglądnąć się po okolicy w i tak bardzo ograniczonej widoczności. Kilka prób i w końcu zdeterminowani wkładając mnóstwo swoich sił rozpoczynamy zejście z czerwonymi twarzami, ale bardzo zadowolonymi Wink

Im niżej tym łatwiej, choć śnieg staje się czasem białą pułapką przykrywającą kosodrzewinę. Na Bronie krótka rozterka czy może jeszcze udać się na Małą Babią, ale jednak rezygnujemy. Najkrótszy dzień w roku, godzina dość zaawansowana i szlak nieprzetarty, wracamy.

Aż szkoda schodzić z tego innego świata, ale niedługo napewno wrócimy, pewnie nie tu ale w równie bajeczne krajobrazy...

Na koniec, na dole dopada nas ulewa, mocno zmoczeni docieramy do samochodu. I tak kończy się pewnie ostatnia w 2008 roku (choć różnie jeszcze może być Wink wycieczka w góry, kolejna niebawem.

No i kilka zdjęć autorstwa Dziencioła.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 23-12-2008 11:16 AM

Ukoronowanie sezonu iście królewskie
Co do schroniska na Markowych to może forumowe spotkanko w drugi weekend po otwarciu??


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 23-12-2008 11:21 AM

Gratuluję ładnych "niewidoków" Big Grin

ps. a czy ktoś z Was widział ładną pogodę na Babiej w zimę??


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 23-12-2008 11:22 AM

No jak to Pablo, nasza pogoda na zlocie była zła??Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 23-12-2008 11:34 AM

Fazik napisał(a):
No jak to Pablo, nasza pogoda na zlocie była zła??Smile


nieeee no ładna taka była, ale jakoś mi tak zasłaniało na drugi dzień, że nie mogłem zobaczyć Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 23-12-2008 11:49 AM

No, Chłopaki, nieźle Was tam wydmuchało!
Wcale się nie zdziwię jak jeszcze przed nowym rokiem zaliczycie jakieś spontaniczne Pilsko czy coś Wink

PZDR


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mar.an - 23-12-2008 02:52 PM

No, nareszcie zdjęciaToungue. Piękna zadymkaSmile


Pablo napisał(a):
ps. a czy ktoś z Was widział ładną pogodę na Babiej w zimę??

Pogoda w zimie jest chyba zawsze diablakowa na Diablaku. Ale ja taką lubię...raz na jakiś czasWink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 23-12-2008 06:37 PM

Pablo napisał(a):
nieeee no ładna taka była, ale jakoś mi tak zasłaniało na drugi dzień, że nie mogłem zobaczyć Big Grin

No Ja nie wiem co ty piłeś Toungue nie zaglądałem Ci do kubka Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 23-12-2008 06:41 PM

Niezła zima na tej Babiej choć w niedziele u nas w Sadeckim Beskidzie też ze znalezieniem metrowych zasp nie było problemu Smile Ale ten wiatr Babiogórski wiem z doswiadczenia że czasem daje w... no wiadomo co !
pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 23-12-2008 08:56 PM

Pablo napisał(a):
ps. a czy ktoś z Was widział ładną pogodę na Babiej w zimę??

Tutaj Pablo:
http://gorskiswiat.pl/relacje/babia_wschod_zachod/babia_gora.php


Smile Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 23-12-2008 09:08 PM

Tak i to wiele razy


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 23-12-2008 09:14 PM

No jasne. Tomasz jest specem od ładnej pogody na Babiej. A chłopaki dostali w kość, bo Snieshkę z kapeluszem nie zabrali. Ona potem wypuściła Gina z butelki i ten się z nieborakami pobawił. Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 23-12-2008 11:32 PM

Pedro napisał(a):

Pablo napisał(a):
ps. a czy ktoś z Was widział ładną pogodę na Babiej w zimę??

Tutaj Pablo:
http://gorskiswiat.pl/relacje/babia_wschod_zachod/babia_gora.php


Smile Smile

Eeeee... to były anomalia Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 24-12-2008 11:43 AM

Troszku dmuchało,ostry śnieg masował policzki,ubranie stało się bardziej sztywne ale po to też warto w góry od czasu do czasu pojechaćSmile Takie "anomalia" Pablo są świetne, byle nie za często bo się znudząBig Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 26-12-2008 09:31 AM

Krótka świateczna wycieczka w Beskid Sądecki/
Jako, że siedzenie w domu szkodzi, a spędzanie świąt w stylu siedzenia przed telewizorem i pochłaniania kosmicznych ilości jedzenia to nie w moim i mojej rodziny stylu postanowiliśmy w swiateczny poranek wybrać sięw Beskid Sądecki.
Był to raczej spacer jak wycieczka. Pojechaliśmy do Złotnego aż do szlabanu. Tam zostawiliśmy autko i dalej już na piechotę czarnym szlakiem narciarskim prowadzącym na Pisaną Halę. Do kończa szlku nie dotarlismy, ale było tam bardzo ładnie i myślę że warto było. W górach jest teraz piękna zima.
Dokładam kilka fotek, jakby ktoś był spragniony światecznego śniegu Smile
Zdjęcia robione komórką więc jakość taka sobie...
Życze dalszego udanego świętowania Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 26-12-2008 12:43 PM

Bardzo ciekawie spędzony czas,żebym ja miał tak blisko góry...Smile
Gratuluje aktywności rodzinnejSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 26-12-2008 02:49 PM

Czyli spalanie kalorii (choć w twoim przypadku to one spalają się same Smile jak widać)
Gratulacje aktywności.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 26-12-2008 05:46 PM

ehhh zimowoSmile
co do naszej beskidzko - sądeckiej wycieczki to było niesamowicie... błogosławiliśmy ciuchy z membraną i dawaj - nura w śniegBig Grin następna wycieczkajak dobrze pójdzie to jeszcze w tym rokuBig Grin
miny ludzi na rogaczu podczas kidy my ubieraliśmy choinkę - bezcenneToungue

Dzienciole, Pedro.. fajnie mieliście na tej BabiejBig Grin królowa niepogód łatwo się nie poddaje jak widaćSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Danadiel - 26-12-2008 05:46 PM

Byłem wczoraj to jest 25.12. na Krupowej. Wychodziłem czarnym szlakiem z Sidziny. Śniegu miejscami po pas. W ogóle nie przetarty, boskoSmile zszedłem w Bystrej czerwonym. I tu się zdenerwowałem, bo gdy się schodzi z Równi, ktoś kupił sobie jeepa i rozorał z dwieście metrów ściółki bo kręcił się w kółko, jak to śpiewał Kaczmarski: "Grzmijcie gniewem wszyscy święci":). A oto parę zdjęć:


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 26-12-2008 05:54 PM

Trochę krótka ta relacja, ale liczę że w następnej pojawi się więcej szczegółów Smile

Widzę, że świętowanie przebiegało pod znakiem białego puchu. I prawidłowo ok:


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 26-12-2008 07:16 PM

Fazik napisał(a):
Czyli spalanie kalorii (choć w twoim przypadku to one spalają się same Smile jak widać)
Gratulacje aktywności.


No właśnie, liczyłem na to że po świętach troche mi przybędzie a tu waga ani nie drgnie !
A tak to u nas już jest, że w domu wysiedziec nie idzie - trzeba aktywnie spędzac czas Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Danadiel - 27-12-2008 04:48 PM

Dzisiaj miałem do wyboru pisać pracę o Polskich Żydach na antropologię, albo gdzieś iść. Zgadnijcie co student wybrałSmile. No to szybko spakowałem plecak, gorąca herbatka do termosu i w drogę. Niestety przypałętała się moja siostraSmile z psem. Ale jakoś to przeżyłem. Wyszliśmy z Zarytego niebieskim szlakiem na Luboń. Szło się dobrze. Dużo mniej śniegu niż na Krupowej, widać, że ktoś tamtędy chodzi. Niestety pies od siostry, jest pseudo myśliwski i cały czas łapał trop i wybierał się w las na polowanieuhm. W schronisku było paru ludzi i nawet ze dwie ładne studentki Toungue. Po pierogacj ruskich wyruszamy dalej niebieskim. Po drodze mijamy piękne ogłoszenie o sprzedaży działki leśnej(można je podziwiać w załącznikach). Zeszliśmy do Zakopianki. Korek aż po horyzont(dobrze że na święta wyjechałem do domu).


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 27-12-2008 05:12 PM

Aktywność, to to co tygrysy lubią najbardziej Smile (mi to ostatnio nie wychodzi ale przyjdzie czas to zmienić)
A może trzeba było za psem wyrwać w haszcze, może jakiś królik by się trafił na stół Smile Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Danadiel - 27-12-2008 06:04 PM

To jest pies pseudomyśliwskiBig Grin on co najwyżej wytropiłby karmę w puszceSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 27-12-2008 06:21 PM

Ciekawa wycieczka,tylko,rzeczywiście szkoda,że relacja taka krótka...
Gratuluje mile spędzonego czasuSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Danadiel - 27-12-2008 06:24 PM

Ech, krótka po piszę esej na 15 stron i natchnienie mi całe uleciało jak na niego patrzę i widzę, że zostało mi jeszcze 12 do napisaniaSad ale jutro idę na Babią więc może skrobnę coś dłuższego.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 27-12-2008 06:28 PM

Widzę,że czasu nie marnujesz w okresie świątecznym i tak trzymaćBig Grin
Czekamy na jakieś ładne fotkiSmile

Powodzenia w pisaniu pracy.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 27-12-2008 07:16 PM

Danadiel napisał(a):
Ech, krótka po piszę esej na 15 stron i natchnienie mi całe uleciało jak na niego patrzę i widzę, że zostało mi jeszcze 12 do napisaniaSad

Trzymamy kciuki Smile

Danadiel napisał(a):
ale jutro idę na Babią więc może skrobnę coś dłuższego.

I zdjęć mnóstwo prosimy Smile
Powodzenia pogodowego Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Danadiel - 27-12-2008 07:18 PM

Ech z fotkami jest taki problem, że mam tylko komórkę, a na niej zdjęcia są dość niskiej jakości, a aparat siostra popsuła, ale postaram sięSmile.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 27-12-2008 07:34 PM

Panowie, nie płoszcie Danadiela. Chłopak usiłuje podzielić się z nami wrażeniami. Jak na żółtodzioba, dobrze się spisuje. Pokazał jak umie się brodzić zaspami. Tyle było przed nim innych. Ich chyba te zaspy zawiały. Jestem dobrej myśli, że się wypracuje. ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 27-12-2008 07:35 PM

Danadiel napisał(a):
aparat siostra popsuła, ale postaram sięSmile.


Siostra, wstyd... Toungue
Każde fotki oko cieszą Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Dosia - 27-12-2008 09:07 PM

My też w drugi dzień świąt postanowiliśmy się trochę poruszać i podeptać po Beskidkach.
Szkoda tylko że szczyty w zupełnej mgle siedziały....
[attachment=18258][attachment=18259][attachment=18260][attachment=18261][attachment=18262][attachment=18263]

Aż żal patrzeć co się dzieje z lasami Sad . Góry łyse się stają Sad


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mirek - 27-12-2008 09:58 PM

Dosia zajefajne fotki.Dziś na Baraniej podobne warunki,futrzakowi chyba się podobało?


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mar.an - 28-12-2008 08:22 AM

Dosia, widzę na piątej fotce, że masz pewne ułatwienie w poruszaniu się po śnieguToungue.
Prawie psi zaprzęgfiuuuu

Ładny spacerek. I zimą zapachniałoRolleyes


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Dosia - 28-12-2008 12:07 PM

Oj tak,futrzak zadowolony - w końcu to zimowy pies Wink

mar.an napisał(a):
Dosia, widzę na piątej fotce, że masz pewne ułatwienie w poruszaniu się po śnieguToungue.
Prawie psi zaprzęgfiuuuu

Przyznam się że jak było z górki to reklamówka pod tyłek i "go".
Wtedy wygląda to tak:

[attachment=18266]

Szkoda że tak krótko Sad - trzeba było wracać na szaro-bury Śląsk Sad


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Danadiel - 28-12-2008 02:05 PM

Heh wróciłem właśnie z Babiej. Daję kilka fotek, ale nawet w połowie nie pokazują tego co tam zobaczyłem. Chodź na Babiej byłem już z dwadzieścia razy, wiem jedno. Jest tam przepięknie... Aż dech zapieraSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 28-12-2008 02:08 PM

Brawo Donadiel - pogoda Ci widzę dopisała! Wink

PZDR


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mirek - 28-12-2008 02:22 PM

Dosia, ale fotka SUPER!!!!!!!!!!!!!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Dosia - 28-12-2008 05:32 PM

Dziękuję Mirku Big Grin

Donadiel, po fotkach widać że musiało być naprawdę pięknie Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mirek - 28-12-2008 07:01 PM

Dosia, zapodaj ją na zdjęcie grudnia.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 28-12-2008 09:36 PM

Dosia,fajnego masz pieskaSmile
Danadiel,gratuluje pogody. My będąc tam kilka dni wcześniej nic nie widzieliśmy prócz swojego nosaBig Grin
Gratuluje Wam mile spędzonego czasuSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 29-12-2008 11:44 AM

Poranek dnia 28 grudnia zastał 2/3 sądeckiego składu GS w ticusiu, zmierzającym, jak się pewnie domyślacie w stronę gór. Nowy Sącz powoli budził się do życia, my oczywiście "rześcy i wypoczęci" jechaliśmy na naszą tradycyjną wycieczkę na Przehybę i radziejową - już kolejny rok zaraz po Świętach wybieramy się tam ażeby spalić świeżo nabyte kalorieToungue czarne chmury nad miastem nie nastrajały optymistycznie, ale tematu pogody, jakbyśmy się umówili- żadne z nas nie poruszało. "Co będziemy gadać jak nie ma o czym" - podsumowuję w myślach.

Dojeżdzamy do Rytra - Jantar, jemy szybkie śniadanko i powoli, wolnym leszczem przepakowujemy plecaki i wyruszamy z ciepłego autka na szlak niebieski. Mróz szczypie w nosy i uszy, ale my się nie dajemy i śmigamy drogę przez dolinę, gdzie towarzyszą nam powiewy wiatru ryterskiego. Po kilku minutach odbijamy w prawo przez potok i rozpoczynamy zdobywanie wysokości. Śnieg jest sypki, zmrożony a pod nim lód, więc zrobienie dwóch kroków w przód kończy się najczęściej zjazdem pół kroku co powoduje nasze niezadowolenie i odpowiednie komentarze, których nie będziemy tu cytować Big Grin Początkowe delikatne zaśnieżenie drzew wraz z nabywaniem wysokości zmienia się w szadź... Jakbyśmy byli w innym świecie, wszystko przysypane jakby białym lukrem.

Dojście szlaku zielonego z Barcic osiągamy przed czasem letnim - dobrze jest mówimy do siebie. Robimy kilka zaśnieżono - polukrowanych fotek i idziemy dalej. Jednak przebijające się przez chmury słońce i związane z tym widoki skutecznie opóźniają nasz marsz. Jak nie robić zdjęć, skoro jest tak pięknie?? To jest inny świat. Dawno nie widziałam tak pięknej, prawdziwej zimy, i jeszcze do tego świeci słoneczko? najchętniej nie odrywałabym obiektywu aparatu od oka, aby na zawsze zachować te obrazy...
[attachment=18324][attachment=18325][attachment=18326][attachment=18327]

W międzyczasie zauważamy, że pułap chmur zatrzymał się gdzieś na wysokości 900 m npm - to znaczy że na dole mają kolejny szaro - bury dzień cieszymy sięBig Grin Dojście niebieskim szlakiem na Przehybę zawsze nam się dłuży, w końcu osiągamy schronisko - kilkanaście minut po czasie. W schronisku jemy obiadek, uzupełniamy zapas płynów. Odkrywa się widok na Tatry - bez specjalnych rewelacji, przymglony. Ale drzewka z szadzią skutecznie dodają mu uroku - o ile jeszcze trzebaSmile [attachment=18328]

Nie chce się ruszać, ale godzina zapadnięcia zmroku się zbliża. Wracamy więc na rozejście szlaków pod Wielką Przehybą i ruszamy, tym razem na czerwony w stronę Radziejowej. Tutaj też jest fajnie i przerwy na fotografowanie zabierają nam dużą część czasu.
[attachment=18329][attachment=18330]

Na przełęczy Długiej pod szczytem okazuje się, że tylko jedna osoba poszła na szczyt Królowej Beskidu Sądeckiego, chcąc nie chcąc, po kolana w śniegu przedzieramy się pod gorę, po drodze komentując przepiękne widoki. W końcu osiągamy szczyt, wieża pokryta szadzią (jak wszystko wokół) nie zachęca do wyjścia... Ale wiemy co będzie tam widać i wbiegamy na nią. Widoki nas nie rozczarowują.
[attachment=18331][attachment=18332]

Zejście z wieży nastręcza trochę trudności, ale dajemy radę i postanawiamy schodzić do cywilizacji. W tym momencie podejmujemy błędną decyzję zważywszy na porę dnia i zmęczenie - idziemy zaplanowaną trasą przez Halę Konieczną, zamiast pomyśleć o jej skróceniu. Schodzimy "na kreskę" ze szczytu, miejscami zapadając się po pas w sypki śnieg, obserwując efekty jakie na chmurach wyczarowuje zachodzące słońce. potem trawersem drogą leśną (prawie nie przetarta)... czas przejścia letni (35 min) wydłużył nam się w tych warunkach o ponad godzinę. Na Hali Koniecznej stwierdzamy, że trzeba odpocząć, w końcu i tak jest ciemno więc spieszenie się w dół już nic nam nie da. Mróz, cisza, świecące gwiazdy... mimo całego zmęczenia cieszymy się tymi magicznymi chwilami, ostatnimi już przed zejściem do szarej (dosłownieBig Grin) rzeczywistości. Po posiłku energetycznym odzyskujemy siły i w niewiele ponad godzinę jesteśmy już na dole przy samochodzie, po drodze obserwując zadziwiający fakt, że szlak narciarski był bardziej przetarty niż pieszyBig Grin.


Kolejny dzień w górach za nami - czekamy do następnego, już niedługoSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Dosia - 29-12-2008 01:54 PM

Ech gosia3ku, ale mieliście cudnie Big Grin Zwłaszcza te dwa ostatnie zdjęcia są prześliczne Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 29-12-2008 04:09 PM

Widzę, że gosia3ek już opisała naszą wczorajszą wycieczkę. Niewiele mam do dodania, końcówka dnia rzeczywiście była ciężka, zima w górach to jednak nie to samo co lato. Zrobilismy jakieś 22 km co w śniegu po kolana jest chyba niezłym wynikiem. A tak pozatym, to było pięknie, cudownie i dla takich chwil warto żyć. Dla takich chwil człowiek wie dlaczego brnie w sniegu na 10 stponiowym mrozie, wstaje o kosmicznych godzinach i wydaje pieniądze na sprzęt górski. Jednak mimo wszystko warto Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 29-12-2008 04:12 PM

nic dodać nic ująć, jak zwykle Sądecka grupa nie próżnowała Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 29-12-2008 04:34 PM

Edyta85 napisał(a):
nic dodać nic ująć, jak zwykle Sądecka grupa nie próżnowała Big Grin


pozdrawiam Sądecki odłam GS

ps. ten Wasz śnieg jakiś taki prawie jak mój Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Danadiel - 29-12-2008 06:09 PM

Ech, a ja muszę sobie nowe spodnie kupić, bo jak zjeżdżałem na 4 literach to się piękna dziura zrobiła niestetySmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 29-12-2008 06:35 PM

Ma to ktoś szczęśćie chodzić po kopczykach. Ja tak mogę akurat chodzić do pracusi. Sad


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 29-12-2008 07:25 PM

Fajnie, widzę że forumowicze nie próżnują. Smile
Danadiel, warunki na Babiej rzeczywiście były świetne, byliśmy tego samego dnia.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 29-12-2008 07:33 PM

Eh, ładnie się wybieliliście!!
Mi tylko pozostaje błądzić po kopczykach oczyma wyobraźni (przy dużym udziale Waszych zdjęć) Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Danadiel - 29-12-2008 08:11 PM

paaulo napisał(a):
Fajnie, widzę że forumowicze nie próżnują. Smile
Danadiel, warunki na Babiej rzeczywiście były świetne, byliśmy tego samego dnia.


A o której wyszedłeś? może się widzieliśmy??


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 29-12-2008 09:42 PM

Na szczycie bylismy mniej wiecej 13.00 do 13.50. Para w pomaranczowych softshellach, z nartami.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Danadiel - 30-12-2008 10:53 AM

Niestety to nic z tego. Ja wychodziłem coś około ósmejSmile. A jak coś to taki gość z chustką na głowie, w czerwonej kurtceok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 31-12-2008 01:47 AM

Po wspominanej wyprawie 27-28 w Karkonosze mała relacja.
Wyjazd ( w składzie trzyosobowym) ustalony został stosunkowo późno, biorąc pod uwagę sezon i moment przed Sylwestrowy, można było spodziewać się tłumów spędzających ten czas w górach.
Obdzwaniając schroniska w celu znalezienia noclegu, powoli traciłam nadzieję na powodzenie wyjazdu dwudniowego. Po wyczerpaniu możliwości branych na pierwszy rzut pod uwagę(samotnia, Szrenica, hala Szrenicka, strzecha akademicka ,nie wspominając łabskiego szczytu), kolega rzuca hasło Odrodzenie i tam właśnie ku naszej uciesze usłyszeliśmy" są miejsca wolne" i nasza planowana wyprawa czekała już tylko na moment rozpoczęciaSmile
Mając w perspektywie wyjazd, niecierpliwie!!! czekałam na realność powiedzenia" święta, święta i po świętach" ostatniego dnia wręcz miotając sięWink dziwnie.
Jako, że do celu droga nieszczególnie daleka, z Wrocławia wyruszyliśmy w sobotę o przyzwoitej godzinie porannej. Wyjeżdżając mknęliśmy po czarnym asfalcie, wiedząc jednak ,że im bliżej celu tym bliżej nam do pobielonych śniegiem dróg i w końcu uroków zimowej pogodySmile Na miejscu byliśmy po około dwóch godzinach jazdy. Swoją wędrówkę rozpoczęliśmy w Karpaczu spod Świątyni Wang, dochodząc do Polany i dalej kierując się w stronę Pielgrzymów . Zbaczając z trasy znaleźliśmy się w rejonie Smogorni. Ponieważ tamten rejon nie był dobrym na dotarcie do schroniska, jedyne co nam zostało, to wycofanie się , zejście w dół do przełęczy karkonoskiej i stamtąd wejście prostą drogą do schroniska. Droga do schroniska niestety bardzo nam się dłużyła, ze względu na ból nogi, który zaczął mocno mi doskwierać. Po dojściu na miejsce i posileniu się pysznymi pierogami zakończyliśmy dzień popijając piwko, którego jak się okazało w schronisku było brak i sytuację uratowały tylko nasze zapasy wniesione na górę;-) Wbrew różnym opiniom(często niepochlebnym) czytanym na temat schroniska Odrodzenie, mogę stwierdzić, że atmosfera była bardzo miła i pozostawiła po sobie dobre wrażenie.
W dniu następnym wyruszaliśmy ze schroniska w piękną, mroźną i bardzo zimową pogodę. Szlakiem czerwonym udaliśmy się w kierunku Słonecznika, mijając po drodze tłumy narciarzy zjazdowych, którzy bardzo chętnie zapuszczają się w te rejony i poniekąd wstrzymują lekko ruch turystyczny na tym odcinku. Kilka razy trzeba było stawać ,aby przepuścić osoby mknące obok . Idąc dalej od słonecznika widzimy w dole Samotnię i Strzechę akademicką oraz piękną panoramę Karkonoszy , po czym skręcamy na szlak prowadzący w dół i kierujemy się w drogę powrotną do domu, dosyć szybko ale może to małe zmęczenie i rozleniwienie po Świętachgiggle sprawia,że nie idziemy dalej.Poniżej kilka zdjęć,które oddają jak piękną pogodą mogliśmy się cieszyćSmile

[attachment=18387]
[attachment=18388]
[attachment=18389]
[attachment=18390]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 01-01-2009 03:16 PM

Najlepszy pokaz fajerwerków w okolicy czyli powitanie Nowego Roku
na Mogielicy 1171 m.n.p.m Beskid Wyspowy.


Jako, że tradycyjne bale sylwestrowe nie są dla nas, chcieliśmy spędzić tego sylwestra w jakiś oryginalny sposób i do tego ciąc koszty... Więc koszt naszej zabawy sylwestrowej zamknął się w kwocie 20 zł od pary a naszymi kreacjami były buciory górskie, stuptuty, ciuchy na memmbramie, kijki trekingowe a no bez plecaka to wogóle na impreze nie wpuszczali.

Po krótkich dyskusjach na temat gdzie by tu spędzić tegorocznego Sylwestra wybór padł na Mogielicę. Głównie dlatego, że na szczycie została wybudowana nowiuteńka wieża widokowa. Na godz. 20 byłem umówiony z gosia3kiem, Mallaidh tym razem nie dał rady iśc z nami. Przed wyjściem popatrzyłem na termometr - pokazywał - 11 stopni - pomyślałem nieźle nas przymrozi. Nic, to prawdziwy górołaz tak łatwo się nie zraża i po wyubieraniu się jak na syberię pojechałem po Gośkę. Po zapakowaniu się do autka ruszylismy w drogę. Po godzinie jazdy docieramy na Przełęcz Edwarda Rydza Śmigłego (700 m.n.p.m.). Z tamtąd mamy zamiar wyjśc na szczyt zielonym szlakiem.
Do przejścia mamy 3,5 km - niezbyt ambitnie ale co tam. Po zaparkowaniu, ubieramy na siebie wszystko co mamy ale nie ma odważnego żeby otworzyć dzwi od auta. Wkońcu ośmielamy się wyjść - i tu szok, zamiast spodziweanego mego mrozu i wiatru jest to jakby cieplej. Jak się potem okazało w górach była inwersja i na szczycie był tylko lekki mrozik. Pora ruszać w drogę. Na Przełęczy jest strasznie ciemno, przez chwile mamy wątpliwości -
czy szlak będzie przetarty, czy damy rade itd. Nic to, idziemy. Jest piękne bezchmurne niebo, bardzo dużo gwiazd, robi się bardzo przyjemnie i klimatycznie. Szybko mijamy ostatnie zabudowania,
zatrzymujemy się na polanie na skraju lasu. Chwila staje się magiczna, jest ciemno, w dole świecą się światła Limanowej i okolicznych wsi, dookoła nikogo, panuje taki spokój i cisza i tylko
co jakiś czas widać błyski i stłumione odgłosy odpalanych przed wcześnie fajerwerków. Szlak okazuje się przetarty, mamy sporo czasu - w tym momencie zrozumielismy, że taka
forma przywitania Nowego Roku była jak najbardziej trafiona. Powoli ruszamy dalej. Teraz idziemy przez zasypane lasy świerkowe. Przez chwile zmuszeni jesteśmy iśc obejściem bo jak się okazuje szlak jest poprowadzony korytem małego potoku który teraz zamarzł i bez raków jest nie do przejścia. Po drodze co jakiś czas zatrzymujemy się na łyk ciepłej herbaty i chłoniemy tan niewyobrażalny klimat uspionej przyrody gór. Niedaleko szczytu mijaja nas inni ludzie któży podobnie jak my postanowili na Mogielicy przywitać Nowy Rok. Ok godz. 23 jesteśmy na szczycie. Jak było to łatwe do przewidzenia nie jesteśmy tutaj sami. Ale ludzie są jak najbardziej sympatyczni i życzliwi więc jest bardzo przyjemnie. Postanawiamy odrazu wchodzić na wieżę coby zająć jak najlepsze miejscówki. Zakładamy więc raczki i powoli wchodzimy po oblodzonych stopniach.
Z wieży widok taki jak się spodziewaliśmy - bezchmurne niebo widocznośc świetna. Widać wszystkie okoliczne szczyty. A nawet światła Nowego Sącza i Nowego Targu. Jest naprawdę pięknie. Robimy kilka zdjęć i czekamy na Nowy Rok. Ludzie powoli zaczynają się schodzić. I nareszcie nadchodzi ta chwila - Nowy 2009 rok ! Ze wszystkich ston wystrzelają w niebo setki sztucznych ogni. Przez chwilę niewiedziałem gdzie się patrzyć. Z każdej osady ludzkiej widać i słychac wybuchy fajerwerków. A dalsze góry co chwila są
oświetlane łunami świetlnymi i błyskami. Rozpoczął się niesamowity spektakl światła i dźwięku, efekt był wspaniały nigdy wcześniej w życiu czegoś takiego nie widziałem.
Naprawde warto było tu przyjść. Na koniec ludzie spotkani na szczycie odpalili swoje sztuczne ognie które też były ładne. No i bym zapomniał, o północy złożyliśymy sobie razem z gosia3keim
noworoczne życzenia a toasta noworocznego wznieśliśmy Tigerem energy drinkiem. Wiecie, ja byłem kierowcą a Gośka dzielnie wspierała mnie i postanowiła zostać twarzyszką mojej "niedoli". Ok godziny 0:30 rozpoczęliśmy zejście. Droga powrotna poszła bardzo szybko - po 40 minutach byliśmy na dole. Moje autko, już starsze o kolejny rok jak zawsze czekało na nas.
I tak, po chwili przebrania się odjeżdzamy z tego wspaniałego miejsca i powoli kierujemy się w stronę domu... i tak kolejny rok przeszedł do historii...
Naprawde było warto w ten sposób przywitać Nowy Rok i już na przyszłego sylwestra mamy kolejne górskie plany...

Zdjęć niestety nie mam, może Gośka coś wrzuci ale nasze aparaty raczej w nocy niezbyt się spisują ale może akurat...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 01-01-2009 03:32 PM

No, no, no. Pogratulować tylko takiego powiania nowego roku.
Pewnie pojawi się jeszcze kilka relacji, bo nie tylko wy witaliście nowy rok w górach.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 03-01-2009 03:22 PM

Mieciur, bardzo pozytywny sylwester. Gratuluję pomysłu. Smile
ANNA, zimowe Karkonosze mają swój urok. Odrodzenie zapamiętałem jako nieogrzewane brrr.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 03-01-2009 04:47 PM

Anna - bardzo ładne zdjęcia!ok

Mieciur - sylwester pierwsza klasa okr, szkoda, że ja akurat w tym czasie pasłem się kiełbachą za wielgachnym stołem Shy
Następnym razem też ruszę cztery litery Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 03-01-2009 07:13 PM

Mallaidh napisał(a):
Następnym razem też ruszę cztery litery Big Grin


trzymamy za słowoToungue
i parę fotek do naszej relacyjkiSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 03-01-2009 07:43 PM

ANNA, zimowe Karkonosze mają swój urok. Odrodzenie zapamiętałem jako nieogrzewane brrr.

To prawda Paaulo, ogrzewanie w Odrodzeniu pozostawia troszkę do życzenia, ale będąc zmęczonym, cieszyliśmy się z tego,że jest sucho i możemy odsapnąć po całodniowym chodzeniuSmile
I najważniejszy był właśnie ten urok górBig Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mordimer - 03-01-2009 08:38 PM

Mieciur, Gosia - gratuluje spędzonego Sylwestra. ok:ok

może kiedyś uda mi się również przeżyć ten dzień w podobny sposób


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 04-01-2009 08:15 PM

Mogę tutaj wrzucić parę zdjęć z dzisiejszego wędrowania z Tomturem w Małej Fatrze, zwłaszcza lodowe przejście Horných Dier ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - bober37 - 04-01-2009 08:25 PM

Witaj Stasiu i Tomturze, ze zdjęc wyglada ze mieliscie milą sympatyczną wycieczkę,buzki usmiechniete więc wyprawa sie udala, pozdrowka serdeczneSmile))


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 04-01-2009 08:36 PM

mieciur,Gosia3ek,świetnie spędziliście Sylwestra,bardzo oryginalny sposób. Ja niestety musiałem pracować i to nie w górach,wręcz przeciwnie;pod ziemiąSmile

Stasiu,świetne fotki. Gratuluje Wam tego przejścia, Już kiedyś mówiłem Pedrowi,że trzeba tamtędy przejść zimą. Teraz po Waszej wyprawie jestem tego pewnySmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mar.an - 04-01-2009 08:42 PM

Stasiu, widzę, że testowałeś swój błękitny prezent gwiazdkowySmile
Ładnie z Tomturem maszerowaliście. Świetne fotki lodospadów Rolleyes
Miło na Was popatrzećSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 04-01-2009 09:20 PM

Jeszcze pare fotekBig Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 04-01-2009 09:26 PM

Ładne "sopelki" Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mordimer - 04-01-2009 09:59 PM

Zimowa Mała Fatra ok

Mimo wszystko spróbuję najpierw latem Toungue

Biorąc przykład z co bardziej aktywnych forumowiczów, ruszyłem swoje cztery litery w góry aby sprawdzić czy ten śnieg to aby nie miraż...

[attachment=18497][attachment=18498][attachment=18499]
[attachment=18500][attachment=18501][attachment=18502]
[attachment=18503][attachment=18504][attachment=18505]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 04-01-2009 10:36 PM

Jak widać śniegu u Ciebie dostatek.
Żaden mirażBig Grin

nie ma to jak sobie wpaść po pasBig Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 04-01-2009 11:34 PM

Od kilku dni wiemy że Mateusz wyjeżdza na zawody biathlonowe do Słowackiego Osrblie, ale dopiero w czwartek wiem na 100% że w weekend nie dostanę wyjazdu a i małżonka ma wolny weekend, rzut oka na stan konta (...) wskazówka w aucie ze znaczkiem dystrybutora w pozycji "FULL", jeszcze tylko sprawdzenie gdzie to Osrblie się znajduje i decyzja: jedziemy Smile

Podczas przeglądania netu widzę że będę w bliskiej okolicy Tatr Niżnich z ich najwyższym szczytem Dumbierem ( 2043 m n.p.m ) więc cieszę się tym bardziej na wyjazd Smile
Piątek, dotarcie do samochodu z domu (39 stopni i jakieś 29,5 metra Smile) zajmuje nam (...) kilka godzin, wreszcie o 14 wyruszamy, szczegółów trasy i korków po drodze wam oszczędzę, jednak jadąc po ciemku już na Słowacji czuję podświadomie wokół siebie nierówności przestrzeni.
O 20:00 docieramy na miejsce, w hotelu w którym zakwaterowana jest ekipa biathlonowa nocleg kosztuje 12 E od sztuki za noc, za drogo, szukamy tradycyjnego "ubytowania" ale w jednym z domów pani mówi że ma pokój ale jej nie zależy żeby go wynajmować na dwa dni...
Gdybym był psem obsikałbym jej nogawki...

Po kilku chwilach spotykamy bardzo sympatycznego pana jak się późnie okazało ktoś jak u nas Sołtys i on nam pomaga znaleść kwaterę która nie dość że jest 200 metrów od stadionu biathlonowego to kosztuje 6 E za szt/dobę. To mi gra Smile zostajemy.

Sobota, wstaję o 8:00. Zgody kapitana na wyjście z portu nie mam...

Po śniadaniu około 11 idziemy na stadion biathlonowy na zawody ale moja głowa ciągle ogląda się w stronę zaśnieżonych szczytów widocznych w oddali... Sad
W końcu jest "No dobra, jedź w te góry" Nie czekam ni chwili bo jeszcze kapitan się rozmyśli Smile

Wreszcie jestem w górach Smile

Dość późno niestety wchodzę w dolinkę z celem Chata im. gen. M.R.Stefanika pod Dumbierem, tam zobaczę co dalej, mam niestety mało czasu.
Po wyjściu z auta aparat robi kilka zdjęć i... ma mnie w... trudno, jest jeszcze telefon, musi wystarczyć, mróz oznajmia że wycieczka będzie "barwna" nie martwi mnie to, jestem wreszcie w "dobrych" górach, idę przed siebie i jestem szczęśliwy, śnieg pod butem zgrzypi radośnie, jest około 12-15 stopni na minusie, wiem że na grani będzie lepiej Smile
Docieram do przełęczy na której jest chata, wokół krajobraz którego mi brakowało Smile
Wchodzę do środka, jest godzina 15:25, okazuje się że miałem niezłe tempo zważając że często odpoczywałem trasa liczona na 1'45 zajęła mi 1'50 ale o tym dowiaduję się dopiero oglądając zdjęcia w domu Smile
W chacie ciepło, odmarzam przy cherbacie, poliewce z soczewicy i żebym do końca się nie rozpuścił, podlewam małym "Gorgoniem" pychota Smile
Mam nieodpartą chęć zostać w chacie na nocleg i rano zaatakować Dumbiera na którego z tąd czeka 315 metrów wysokości i 1'35 czasu, szkoda, tak blisko i trzeba odpuścić, ale trudno, wiem że tu wrócę Smile

Kulminacji nie zdobyłem ale w górach wreszcie byłem i to w jakich Smile
Kilka fotek:

Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Rycho - 05-01-2009 02:50 PM

no Fazik przepięknie, zazdroszczę proszę o więcej fotek na forum jeżeli możesz pozdrawiamWink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 05-01-2009 07:55 PM

No stary nareście sie wyrwałes w góry gratulacje ,musimy sie tam wybrac jeszcze razSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mar.an - 05-01-2009 09:04 PM

Faziku, cudowne światło do zdjęć miałeśSmile
Podobają się!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 05-01-2009 09:26 PM

Fazik, no nareszcie. ok Pięknie tam. Dobre miejsce na kolejną bibę. Smile
Tomtur, Stasiu - na brak lodu chyba nie narzekaliście. Wink

dzienciol313 napisał(a):
nie ma to jak sobie wpaść po pasBig Grin

E tam po pas... Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 05-01-2009 10:39 PM

Faziku, miałeś fajnie. Ja na Dumbieru już byłem dwa razy a na stokach Chopoka jeździłem na nartach podczas swych czasów studenckich Wink Najładniejsze jednak na Nizkich Tatrach jest przejście 80 km grzebieniem i najlepiej za jednym ciągiem - normalka 36 godzin. Rekord jest około 24 godziny ok Tak, tak. Też bym chciał znowu odwiedzić ten zakątek.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 05-01-2009 11:46 PM

Dziękuję Smile było cudnie.

paaulo napisał(a):
Fazik, no nareszcie. ok


Święte słowa Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - bober37 - 12-01-2009 10:56 AM

Gratuluje wycieczki Fazi, piękne zdjęciaSmile))


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Krzysiek - 12-01-2009 08:42 PM

Nudziło mi się dziś i krótko popołudniu stwierdziłem, że szkoda dnia i postanowiłem się wybrać dla podtrzymania kondycji gdzieś w okoliczne góry. Trasa to z Wisły Czarnego niebieskim szlakiem na Baranią i powrót tak samo ale już w ciemności. Warunki do wędrówki idealne na dole temperatura około zera na górze już na minusie i w połączeniu z dość silnym wiatrem. Szlak udeptany za wyjątkiem kilku miejsc ze świeżo nawianą warstwą śniegu. Widoczność całkiem całkiem na S dobrze widoczne Tatry a w oddali na NW widoczne jakieś górki prawdopodobnie okolice Pradziada w czeskich Sudetach.
Zdjęcia bez rewelacji bo słaby aparat i fotograf...
1. W kierunku Babiej
2. Na Taterki zasłonięte drzewami
3. W kierunku Skrzycznego
4. Na zachód na Łysą Hore
5. Na horyzoncie prawdopodobnie Sudety
[attachment=18804] [attachment=18805][attachment=18806][attachment=18807][attachment=18808]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 12-01-2009 08:51 PM

Tak widocznośc wspaniała na 4 focie za stożkiem świecący punk to na pewno łysa hora,no ale na 5 focie za czantorią moze i masz rację że to pasmo z pradziadem jakies 200km w lini prostej Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 12-01-2009 09:00 PM

Chłopaki macie prawdę. Na 5 jest widać pasmo Jesioników. Gorzej jednak jest co innego. Widoczny smog za Czantorią, to obszar gdzie ja przebywam i pracuję (dolina Olzy) Sad. No fajne teraz mamy powietrze. kwasny A jeszcze przez weekend na kopczykach oddychałem swieżym powietrzem niedaleko Czantorii, na Filipce.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 12-01-2009 09:29 PM

Ładna widoczność, plus chodzenia zimą.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Krzysiek - 12-01-2009 09:55 PM

tomtur napisał(a):
...no ale na 5 focie za czantorią moze i masz rację że to pasmo z pradziadem jakies 200km w lini prostej Big Grin


Stasiu napisał(a):
Chłopaki macie prawdę. Na 5 jest widać pasmo Jesioników...


To może ktoś napisze co to jest dokładniej i w jakiej odległości są te góry bo chętnie bym się dowiedział... Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 12-01-2009 09:59 PM

Ładne warunki miałeś Zwiacha, gratuluje sposobu na walkę z nudąSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 12-01-2009 10:10 PM

Nadeszła sobota, a więc wolny dzień, początek weekendu, prognozy są obiecujące więc decyzja zapadła dość szybko, jedziemy w góry.
O godzinie piątej wsiadamy z Pedrem do samochodu i obieramy kierunek południowy.
Z czasem gdy zbliżamy się do granicy, prognoza pogody okazuje się być coraz bardziej mylną, miało być bezchmurne niebo i silny mróz, a tymczasem pada intensywnie śnieg, a temperatura nie doskwiera tak znacznie. Jestem troszkę rozczarowany bo liczyłem na piękne widoki, na wspaniała górską zimę, przyozdobioną błękitem nieba, a obecnie marne szanse są na taki dzień.
Jedziemy jednak dalej, przekraczamy granice, obecnie już tylko umowną, w Chyżnym. Od początku tego roku Słowacja jest już w strefie euro, więc wcześniej musieliśmy zaopatrzyć się w tą właśnie walutę.
Przejeżdżamy przez śpiące jeszcze słowackie miejscowości, niebo dopiero zaczyna szarzeć, domy przyozdobione są świątecznymi światełkami, a ulice pokryte dużą ilością świeżego śniegu. Wszystko to stwarza specyficzny, bardzo miły klimat. Z biegiem czasu niebo staje się coraz jaśniejsze, a chmurki nieśmiało zaczynają się przerywać. Pojawia się nadzieja na wspaniałe widoki.
Nasza droga kończy się w miejscu skąd wychodzi się szlak do Demanovskiej Jaskyni Slobody. Tam właśnie wg planu mieliśmy zostawić samochód, jednak kilka kilometrów wcześniej zatrzymuje nas kontrola i kieruje na parking. Jest to miejsce postoju dla wszystkich tych którzy jadą na narty do największego ośrodka narciarskiego Słowacji. Droga dalej odbywa się autobusem. Nam jednak taka opcja nie odpowiada i po długich namowach udaje się nam przekonać Pana kierującego ruchem, że my jednak nie jedziemy na narty tylko chcemy iść w góry i potrzebujemy troszkę dalej dojechać. W końcu zostajemy przepusczeni. Dojeżdżamy do wyznaczonego wcześniej przez siebie celu, co prawda już spóźnieni ale dalej bardzo pozytywnie nastawieni. Zostawiamy samochód na parkingu przy okolicznym hotelu za, który zostawiamy należność w wysokości bagatela 10E, no cóż za luksus się płaci. Ostatnie przepakowanie i ruszamy.

cdn.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 12-01-2009 10:24 PM

Szlak zaczyna się dość stromym podejściem po...kostce brukowej, na szczęście szybko się ona kończy, a my wchodzimy w las pokryty białym puchem. Z biegnącym czasem odsłaniają się coraz szersze widoki, pomiędzy drzewami pojawiają się pierwsze szczyty.[attachment=18809]
Wędrujemy dalej, śnieg staje się głębszy z każdą chwilą, a pogoda coraz ładniejsza. Mijamy kolejne polany w lesie, na których połać śniegu naruszona jest tylko przez ślady zwierząt,a drzewa pokryte są szronem.[attachment=18810] Jest to pewnie pozostałość po porannych chmurach, które mróz uwięził w takiej właśnie formie. Jesteśmy tak zafascynowani widokami i wyjątkowością tego miejsca, że nawet nie zauważamy kiedy tracimy znaki szlaku. Kierujemy się dalej śladami zostawionymi przez kogoś dzień wcześniej.[attachment=18811] [attachment=18816] Myślę, że wyszło nam to raczej na dobre. Dochodzimy do miejsc skąd rozciągają się szerokie i bardzo piękne widoki; patrząc na południe widzimy grań Tatr Niżnich [attachment=18812], a spoglądając za siebie, na północ dumnie prezentują się nam Tatry. [attachment=18813]
Pierwszy raz widzę je z tej perspektywy.
Stwierdzamy jednak, że zbytnio oddalamy się od szlaku i staramy się do niego dotrzeć, idziemy więc na grzbiet którym to właśnie powinien prowadzić. Śniegu jest bardzo dużo. Docieramy do Przełęczy Machnate i tam ku naszemu zdziwieniu zastajemy namiot, z którego jednak nikt od co najmniej doby nie korzystał. Wychodzimy troszkę wyżej aby znaleźć dogodne miejsce na przerwę, tzn. takie aby widoki były jak najszersze. Po posileniu się ruszamy dalej. Czas nas ponagla, mamy spóźnienie ,a przed nami jeszcze kawał drogi przez nieprzetarty szlak. Trasa, która sobie obraliśmy ma bardzo specyficzny charakter, wyprowadza nas ponad górną granicę lasu tylko po to aby zaraz z powrotem nas do niego wprowadzić. Rozglądając się dookoła widzimy, że na sąsiednich szczytach ostatnie drzewa są już o wiele poniżej nas, tymczasem my dalej maszerujemy wśród nich.[attachment=18814] Trasa jest wymagająca, często zapadamy się po pas w śniegu, mróz się wzmaga, a nam droga strasznie wolno ubywa. [attachment=18815]Wszystko jednak wynagradzają widoki, gdy już wychodzimy na otwartą przestrzeń. Słoneczko pięknie oświetla ośnieżone dookoła szczyty, śnieg się błyszczy w jego promieniach, a nieliczne krzaki przybierają bardzo fantazyjne kształty. [attachment=18817]Naglący czas powoduje, że staramy się przyspieszyć tempo, jednak zima nam to skutecznie utrudnia, kryjąc przed nami swoje pułapki.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 12-01-2009 10:33 PM

Docieramy na grzbiet Krakovej Holi.[attachment=18818] Tam spotykamy pierwszych w tym dniu ludzi. Nasz plan dalszej wędrówki na Krupową Holę w pobliżu Dumbieru i dalej do Schroniska Stefanika stoi pod wielkim znakiem zapytania. Słońce co raz bardziej chyli się ku zachodowi, a droga do celu jest jeszcze długa. Po krótkiej naradzie podejmujemy decyzje, że jednak idziemy dalej. [attachment=18819]
Po śladach pozostawionych przez spotkanych wcześniej turystów, dość stromym zejściem docieramy do Przełęczy Javorie.[attachment=18820]
Tutaj znowu chwila zastanowienia. Idziemy dalej. Wchodzimy znowu do lasu, na szlaku są tylko ślady po turach, podejście strome, mróz coraz silniejszy, a z biegiem czasu pojawia się także kolega wiatr, który co prawda nie jest na tyle silny aby przeszkadzać w wędrówce ale potęguje mróz, co można bardzo łatwo odczuć na swoim nosie, z resztą jak i na całym ciele.
Zdobywamy wysokość, która straciliśmy schodząc na przełęcz. Znowu wychodzimy ponad granice lasu, oczywiście już bez szlaku, który zniknął zaraz za przełęczą. Śnieg staje się twardy, zmrożony, jednak w tym miejscu też czyhają na nas głębokie pułapki. Stok jest dość stromy. Słoneczko już nie świeci jaskrawym kolorem, już jest pomarańczowe.[attachment=18822]Zdobywamy szczyt Tanecnicy, skąd otwiera się widok na naszą dalszą trasę.[attachment=18821] Bez dłuższego zastanowienia podejmujemy decyzje o odwrocie. Jest już zbyt późno i zimno aby się porywać na nocną wędrówkę po nieznanym, po grani na której czeka wiele niebezpieczeństw. Schodzimy więc z powrotem na przełęcz i już po zmroku maszerujemy przez las. Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że taki spacer jest bardzo wyjątkowy, ma swój klimat.
Wraz ze stratą wysokości mróz staje się coraz łągodniejszy. Docieramy do samochodu. Udaje się odzyskać połowę opłaty za parking, gdyż wedle planu była ona uiszczona za dwie doby, my jednak powracamy do niego już po kilku godzinach.
Teraz pozostaje podjąć decyzje co dalej. Wyjazd był planowany przecież na dwa dni.
Jedziemy więc do Zverowki, tam czeka na nas ciepły posiłek i wygodne łóżko.
Po pewnych problemach z samochodem, który powiedział, że na takie zimno to mu się jeździć nie chce, dotarliśmy na miejsce o godzinie 19:57, Jest to ważne ponieważ posiłki wydają tam do godziny 20. Więc gdy zapytaliśmy czy jeszcze coś dostaniemy, Pan popatrzył na zegar i z uśmiechem odpowiedział, że oczywiście, jeszcze nie ma 20Big Grin hehe
Wieczorem, przy napoju turystycznym, tym razem koloru ciemno-czerwonego, ustalamy plan na kolejny dzień.
Rano okazuje się, że jednak nici z przyjętej trasy, pogoda się racjonalnie zmieniła, jest silne zachmurzenie i pada śnieg.
Wiemy jednak, że na Kondratowej są dzisiaj Sokoły, więc Pedro dzwoni do nich i umawiamy się w Zakopanym na krótkie spotkanie. Krupówki jak zwykle są oblegane przez tłumy. W umówionym punkcie spotykamy się z Mar.an i Sokołem. Oni już wracają na niziny, nam jednak jest jeszcze mało gór i uwzględniając dość późną godzinę i mało sprzyjające warunki udajemy się na Rusinową Polanę i dalej na Gęsią Szyję. Niestety nie było dane podziwiać nam tej wspaniałej panoramy, za to natomiast wiele radości przyniosła nam seria d***zjazdów na szlaku z Gęsiej Big Grin [attachment=18823] [attachment=18824]
Gdy stwierdziliśmy, że nasze cztery litery już mają dość obijania się po nierównym torze, schodzimy na parking w Palenicy gdzie nasza górska przygoda dobiega końca.
W ten o to sposób w ciągu weekendu odwiedziliśmy: Tatry Niżnie, Tatry Zachodnie i Tatry Wysokie. Ciekawe gdzie pojedziemy następnym razem Big Grin




No i pękło 1000 postówBig Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 12-01-2009 10:43 PM

dzienciole, Pedro - fajna wyprawa... (jeszcze mnie w tamte rejony nie nosiło...Big Grin) pogodę pierwszego dnia mieliście świetną...

Ptasiolocie, wielkie graty z okazji 1000 postówSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 12-01-2009 11:13 PM

ładnie, piękne warunki
i ja za kilka dni tak będę mieć przez dzionków prawie dwa z kawałkiemBig Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 12-01-2009 11:25 PM

No brawo, Panowie, brawo!

Widzę, że forumowa brać zapuszcza się coraz bardziej na południe w poszukiwaniu nowych "kopczyków" do zdobycia Wink

PZDR


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Krzysiek - 13-01-2009 11:39 PM

Walki z nudą ciąg dalszy...
Dzisiaj wstałem już z myślą, że gdzieś się przejdziemy ze znajomymi po wieczornych poniedziałkowych uzgodnieniach. Plan zakładał wejście na Czantorię ale po porannym sprawdzeniu prognozy okazało się, że Pilsko będzie dziś miało lepsze warunki i plany zostały szybko zmodyfikowane...
Będąc przed Żywcem na trasie z Bielska dało się zauważyć kilka chmurek w kształcie ufo nad naszym celem świadczących o możliwym wietrze na górze.
Trasa na nogach z przysiółku Pilsko wzdłuż krzesełka i orczyka na Miziową, na górę także boczkiem trasy narciarskiej. Około południa dotarliśmy na halę, po chmurkach nie było nawet śladu... Podczas podejścia przyjemnie a w okolicach szczytu ciepły wiatr powodujący, że nie chciało się schodzić w dół. Choć wiało z podobną siłą jak wczoraj na Baraniej nie było to uciążliwe a wręcz przyjemne. Widoczność świetna bo i okolica dalej od smogowego Śląska...
Ech szkoda, że trzeba popracować bo tydzień lenistwa nie byłby najgorszym rozwiązaniem Smile
Foto oczywiście nie najlepsze...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Krzysiek - 19-01-2009 10:14 AM

Wczoraj wybraliśmy się z kolegą na Babią w celu podtrzymania kondycji.
Trasa to z Zawoi Markowe do schroniska i dalej przez Bronę na Diablaka.
Do przełęczy widoczność średnia, później już mgła z lekkim opadem marznącej mżawki i silny wiatr a widoczność około 20m.
Pomimo wydawało by się trudnych warunków szło się przyjemnie bo było ciepło, minimalnie na minusie...
Dopiero dochodząc do celu dało się zauważyć pierwsze przebłyski słońca a było to już około 15. i tak już zostało do wieczora.
Na grani śnieg zwiany więc szło się bardzo lekko Smile
Pogoda pozwoliła w drodze powrotnej wyciągnąć aparat więc dodaje kilka zdjęć.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 19-01-2009 10:22 AM

Żebym ja też mógł w taki sposób walczyć z nudąBig Grin
Ładnie,gratuluje aktywności.
Drugie zdjęcie jest bardzo ciekaweSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 19-01-2009 10:23 AM

O bardzo ładnie! No to się widzieliśmy Wink Machaliśmy Babiej Górze z Tatr Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Krzysiek - 19-01-2009 10:36 AM

Mallaidh napisał(a):
O bardzo ładnie! No to się widzieliśmy Wink Machaliśmy Babiej Górze z Tatr Wink


Widząc Tatry i chmurki na nich domyślam się że na górze też musiało mocno wiać Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 19-01-2009 03:03 PM

Jako że człowiekowi bez gór ciężko wytrzymać, więc w sobotnie popołudnie krótkie przemyślenia i decyzja, jutro jedziemy w góry. Tym razem moim towarzyszem na szlaku będzie mój tato, tak więc niewielkie zakupy, krótkie pakowanko plecaka no i następnego dnia rano mkniemy już w stronę Łomnicy Zdrój położonej w sercu Beskidu Sądeckiego.

Na zewnątrz trochę jakby zachmurzone, nawet gdzie niegdzie wbrew optymistycznym prognozom pogody zaczyna padać śnieg, ale że już autko w trasie to i przecież nie zawrócimy bo góry coraz to bliżej. W niewielkiej odległości od celu, a dokładniej w Rytrze, będąc już myślami na zimowym szlaku, nagle przed naszym samochodem ukazuje się sporych rozmiarów dziura na drodze, niby taka normalna, ot z polskiej drogowej rzeczywistości, ale jednak wytrąca nasz samochód z prostoliniowej jazdy na dość śliskiej nawierzchni, parę szybkich ruchów kierownicą (dobrze że z przeciwka pusto Smile) wracamy na prawidłową trajektorię i po chwili czas się zatrzymać, wyjąć plecak z bagażnika i po prostu zagłębić się w las za niebieskimi znakami szlaku.

Nim to następuje, przepuszczamy jednak tłum wychodzący z pobliskiego kościoła, gdyż w ubraniu trekkingowym nie bardzo wpasowalibyśmy się pomiędzy płaszcze, garnitury a nie wspominając o damskich kreacjach nie zawsze pasujących do panującej aktualnie pory roku, a jeszcze jakby przypadkiem gdzieś kijkiem zahaczyć w00t ? strach pomyśleć.

Po opustoszeniu drogi wychodzimy na nią i dość szybkim krokiem, mijamy kolejne zabudowania, a niebawem także i ostatnie. Przed nami tylko biały las Smile

Najpierw zaśnieżona droga, później skręt w bok i jak to określiła jedna osoba "perfidne przejście przez potok" (przy okazji dzięki Mieciur za informację Smile). Potok na szczęście skuty lodem, co prawda pewności nie mam czy aby to tylko nie pozory, ale suchą nogą znajdujemy się wkrótce na drugim brzegu. Pierwsze metry stromego podejścia do góry gdzie czeka mnie mała niespodzianka. Pod pięknym białym puchem znajduje się lód, który szybko odkrywam na podstawie kilku metrów zjazdu pomimo braku ku temu chęci. Szybki krok w bok i poza szlakiem już jest lepiej Smile

Metry na GPS rosną bardzo szybko (pierwszy mój test tego urządzonka). Parę zakosów, parę własnych wariantów przejść i następuje jakby wypłaszczenie, a zaraz za nim pierwsza hala. Widoki niestety ograniczone, widać sąsiednie zbocze i na tym koniec, ale zima fajna, śnieg fajny, wędrówka również niczego sobie więc narzekanie byłoby co najmniej nie na miejscu Smile

Idąc tak ku Łabowskiej Hali (stanowiącej nasz główny dzisiejszy cel), spotykamy dwóch chłopaków, jak się okazuje później jedynych turystów na dzisiejszym szlaku, idą jednak w przeciwną stronę więc szybko tracimy z nimi wzrokowy kontakt, tym bardziej że to przecież las.

Takim to spokojnym marszem w śniegu niezbyt głębokim, aczkolwiek przyjemnym do wędrówki i ładnym dla oka dochodzimy do połączenia ze szlakiem czerwonym, gdzie po krótkich namysłach zamiast w prawo to skręcamy w lewo w celu odnalezienia skały zwanej Czarcim Kamieniem. Kierujemy się w tym celu na Wiech nad Kamieniem (jak się później okazuje był to błędny zamysł) i stamtąd podążamy w pobliżu grzbietu opadającego na północ ku skale oznaczonej w tamtym rejonie na mapie. Trochę brnięcia w nieprzetartym śniegu i skała jest, ale hm... jakby to powiedzieć całkiem nie taka jaka była na zdjęciach. Ta której szukaliśmy ponoć dwudziestometrowa, ta przy której stoimy mierzy może metr może parę centymetrów więcej, w każdym razie wizja punktu widokowego stojąc na jej szczycie spełza na niczym.

Trochę rozczarowani wracamy ku schronisku, tam jako jedyni na jadalni zasiadamy przy stole i wkrótce czymś ciepłym wspomagamy nasze siły na dalszą wędrówkę. Chwila takiego odpoczynku i za znakami żółtymi rozpoczynamy powrót do samochodu. Słońce gdzieś chwilami jakby prześwituje ponad warstwą chmur, niestety jesteśmy za nisko aby się ponad nią wydostać. Pozostaje więc do zrobienia kilka zdjęć śnieżnego lasu, a kilka z nich znajdziecie poniżej Smile

Mam nadzieję, że nie zanudziłem Smile

PS. Zwiacha ładne widmo miałeś na Babiej.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 19-01-2009 04:13 PM

Pedro, całkiem spora ta relacja Wink Ładna zima, w sam raz na taki spacerek.

Zwiacha, rano padał śnieg, potem troszkę powiało i po południu zrobił się pięny słoneczny dzień!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 19-01-2009 04:15 PM

Widoki rzeczywiście ograniczone ale za to wędrowanie w pustym lesie po śniegu chyba wystarczająco Wam wynagrodziło brak widoczności. Pozdrów Tate i pogratuluj mu aktywnościSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 19-01-2009 04:26 PM

Pedro, fajna wycieczka... jak miło popatrzeć na tak dobrze znane rejony oczami kogoś innegoSmile
a skałki na Wierchu nad Kamieniem w końcu znajdziesz... jak się wybierzesz w tamten rejon z sądeckimi górołazamiToungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 19-01-2009 04:31 PM

Pedro napisał(a):

Mam nadzieję, że nie zanudziłem Smile


Pedro-Ty nigdy nie nudzisz swoimi relacjamiok (ale podlizus ze mnieWink
Bardzo ciekawa wycieczka i kolejne zimowe i górskie doświadczeniaSmile
Ale gdzie fotki Taty???Smile Pozdrowienia serdeczne!

Zwiachaok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 19-01-2009 05:01 PM

Pedro no fajna wycieczka Smile Fajnie, że do nas przyjechałeś tylko czemu my akurat bylismy w Tatrach ?? następnym razem trzeba sie "lepiej" zgrać i wtedy napewno znajdziesz ten Czarci Kamień ! Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 19-01-2009 08:53 PM

zwiacha napisał(a):
Wczoraj wybraliśmy się z kolegą na Babią w celu podtrzymania kondycji.

Ładna zima, zwłaszcza na czwartym zdjęciu. Smile

Pedro napisał(a):
Jako że człowiekowi bez gór ciężko wytrzymać, więc w sobotnie popołudnie krótkie przemyślenia i decyzja, jutro jedziemy w góry. Tym razem moim towarzyszem na szlaku będzie mój tato...

Takie rodzinne wypady w Góry, mnie osobiście bardzo utrwaliły się w pamięci. Pamiętam moje wędrówki z mamą - po Tatrach i Pieninach. Pamiętam je bardzo dobrze, choć nie miały one tak "wyczynowego" charakteru, do jakiego przywykłem, wędrując z przyjaciółmi i znajomymi.

Szkoda, że więcej nie pójdziemy już razem w Góry.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 19-01-2009 09:20 PM

I ja także dołączyłam do szczęśliwców będących w weekend w górachBig Grin ( Pedro z Tatą i Zwiacha)
kierunek Karkonosze.
Wyjechaliśmy ze znajomymi w piątek zaraz po pracy czyli o 16 z minutami. Po około trzech godzinach jazdy dotarliśmy do Szklarskiej Poręby, gdzie w świetle czołówek skierowaliśmy się w stronę schroniska, tym razem Łabskiego Szczytu. Droga ku mojemu zdziwieniu minęła nam szybko i prawie bezproblemowo (zgubiłam rękawiczkę) pomimo pewnego zmęczenia po całym tygodniu pracy. Po drodze zrobiliśmy sobie postój przy Puchatku, by popatrzeć na śmigających Nartowiczów i ?deskowców? Wink Dotarłszy do schroniska uraczyliśmy się złotym trunkiem i długimi rozmowami, co poskutkowało troszkę późną pobudką dnia następnego. W sobotę zadowoleni że pobudka już w górach, po śniadaniu wyruszamy w teren. Kierujemy się w stronę Śnieżnych Kotłów. Wychodząc ponad wysokość schroniska, widzimy jednak, że pogoda nie jest nam przychylna a wiatr smaga nas niemiłosiernie. Zaczyna robić się coraz zimniej i nasza koncepcja wycieczki ulega modyfikacji. Zbliżając się do Kotłów widoczność robi się coraz mniejsza . Idących przede mną kolegów zaczynam ledwo dostrzegać, pomimo tego że nie dzieli nas duża odległość. Dochodzimy do stacji telewizyjnej, za jej wiatrołapem popijamy herbatę na rozgrzanie, podgryzamy czekoladkę i podejmujemy decyzję, o dalszej drodze na Szrenicę. Po drodze wypogadza się, sama droga jest przyjemna, tak że idziemy podziwiając widoki, cykamy fotki powoli myśląc o czekającym nas obiadku Smile Na Szrenicy jesteśmy krótko, by jeszcze po widoku zejść do naszej noclegowni;-) Tam ogarniamy się trochę i przenosimy do hali głównej gdzie raczymy się piwkiem i planujemy już skład i cel naszego tygodniowego wyjazdu wakacyjnego Big Grin . Nie wiedzieć kiedy robi się późny wieczór, do schroniska schodzi coraz więcej osób. Niedaleko nas sadowi się dosyć liczna ekipa, która okazuje się być także z Wrocławia. W swoich szeregach mają gitarzystę Big Grin więc przysiadamy się do nich i gwarnie, bardzo wesoło, późno i śpiewnie kończymy dzień. Nazajutrz czka nas już tylko droga w dół, dosyć szybka i bez urozmaiceń ponieważ jedno z nas musi być szybko z powrotem w domu.
Niestety przez pogodę nasza wycieczka jest krótka ale i tak jesteśmy zadowoleni, że chociaż na trochę mogliśmy wyjechać z miasta i przejść się wśród gór. Teraz następny wyjazd dopiero za miesiąc ale być może z widokami na lepszą pogodę i przejścia długie i urozmaicone.

[attachment=18967][attachment=18968][attachment=18969][attachment=18970][attachment=18971]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 19-01-2009 09:56 PM

Bardzo przyjemna wyprawa ANNO. I jak my lubimy takie zakończenia dnia w kuchni!! Wink

Jak się aparacik spisywał?


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 19-01-2009 10:35 PM

Fajnie ok Ja bym też tak chciał


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 19-01-2009 11:33 PM

To już któraś niedziela z rzędu, gdy mijam w drzwiach pukających się w czoło rodziców i biegnę na przystanek, by drugą część snu dokończyć na tylnym siedzeniu mieciurnego samochodu...Huh Eh..o szóstej to zawsze mi się coś przyśni...a tak...witam uchachane mimo tej okrutnej pory dnia mordki gosiaczka i mieciura, zapinam pas, przytulam się do plecaka i w drogę!ok
Drzemiąc, to znów prowadząc konwersację, jedziemy ku Tatrom. Dziś w menu drób..tzn. Gęsia Szyja w śnieżnej polewie. Ranek nie nastraja nas wcale optymistycznie. Zamieć na drodze taka, że ciężko stwierdzić, gdzie kończy się asfalt, a zaczyna poboczekwasny, no ale w końcu co 3 pary oczu to nie jedna. Gosia3ek za sterami Tico dzielnie sobie poczyna, samochodzik pozwala się prowadzić bez narowistych podrygów. Przed parkingiem na Palenicy rozbijamy pierwszy obóz, tzn. jemy śniadanko i zakładamy membranowe zbroje tak, by po opłaceniu parkingu od razu ruszyć na szlak. Jeszcze chwila, zakup bileciku i wbijamy się na niebieski szlak odprowadzani tęsknym wzrokiem woźnicobacy oczekującego na chętnych przejażdżki. No, nie tym razem.Big Grin

Szlak nie był przed nami przetarty, ale po ubitym śniegu dało się iść w miarę szybko. Spokojnie zdobywamy wysokość obserwując przewalające się nad nami chmury z nadzieją na jakieś widoki. Docieramy do Rusinowej Polany, którą omylnie próbujemy zdobyć skruntem po czyichś śladach, co kończy się brodzeniem w kopnym śniegu, gdyż skrunt ów raczył był skończyć się nagle w środku polany.blink Wsysło go czy co? uhm
W końcu dopełzamy sobie do bacówki, gdzie podobnie jak kilka osób urządzamy popas. Mieciur dostojnie mieli w pyszczku kanapkę, podczas gdy my z gosia3kiem latamy po śniegu z naszymi aparatami jakbyśmy co najmniej byli wycieczką z Japonii.innocent W końcu do marszu ponaglają nas dochodzące z lasu odgłosy ceprów. Jak to mówią, cepra najpierw usłyszysz, dopiero potem zobaczysz. Podejście na Gęsią całkiem dorodne, miejscami oblodzone na stromych odcinkach, ale spokojnie i bez przygód docieramy na szczyt, gdzie już czeka na nas uśmiechnięte słoneczko. Kolejna sesja trwa dobre 20 minut, ale co się dziwić, gdy wyposzczone tatrzańskich turni oczki miały takie piękne widoki! Chmury raczyły się rozstąpić i odsłoniły część Tatr Wysokich i Bielskich, a także Beskidy, Podhale i Gorce. Oczywiście na hasło: "O! Babią widać" gosia3ek dostał oczopląsu poczym popadł w kilkunastosekundowe otępienie - stan, który ja nazywam "chorobą szalonych wiedźm"...giggle

W końcu słonko zaszło sobie za chmurkę więc i my zeszliśmy z górki ku Polanie Waksmundzkiej. W międzyczasie przeprowadziliśmy z Szanownym Adminem (który brodził gdzieś w naszym SądeckimBig Grin) konferencję telefoniczną na temat: "Gdzie u diabła jest Czarci Kamień?" blink Fajnie tak w dobie telefonii komórkowej porozmawiać sobie na szlaku Smile

Czerwony szlak z Waksmundzkiej ku Moku nie był przetarty więc powolne nasze tempo spadło jeszcze bardziej, lecz ratrak-mieciur ze swej roli spisywał się bez zarzutówok. W międzyczasie kilka sesji zaspowych, podczas których gosia3ek zakopał się tak głęboko, że bez użycia pomocnych męskich dłoni się nie obeszło. Z tym, że owe dłonie wzięły sobie do serca niesienie pomocy tak bardzo iż wyrzucony ich siłą gosia3ek z jednej zaspy zarył w drugą, większą, tym razem bez własnej woligiggle. Obeszło się jednak bez rękoczynów i wymierzania batów kijkiem, a dalszą część drogi pokonaliśmy bez większych problemów Cudne były widoki na opalające się w zachodzącym słońcu Mięgusze, Żabie i inne turnie. Po zejściu na ceprostradę udaliśmy się zwiedzić schronisko w Dolinie Roztoki. Pięknie położone na cichej polanie zachęcało do spędzenia tam dobrej godziny. A do tego pusto i bezludnie więc z przyjemnością ograliśmy swe dłonie i gardła ciepłym płynem turystycznymCool..
Lecz wszystko co dobre musi się skończyć, więc z powrotem udaliśmy się ku Wodogrzmotom i dalej, do czekającego w wieczornej mgle samochodu.

[attachment=18981][attachment=18982][attachment=18983][attachment=18984][attachment=18985][attachment=18986]
[attachment=18987][attachment=18989]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 19-01-2009 11:42 PM

nio i pare fotek ode mnie : (focone nowym maleństwem aparacikowymSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 19-01-2009 11:54 PM

Mallaidh napisał(a):
Gosia3ek za sterami Tico dzielnie sobie poczyna,

terach chwali, a kto zaczął się żegnać jak się zmieniliśmy z Mieciurem na fotelu kierowcy ?? eh...Toungue

Mallaidh napisał(a):
odprowadzani tęsknym wzrokiem woźnicobacy oczekującego na chętnych przejażdżki. No, nie tym razem.Big Grin

i oby długo nie.. obyśmy jak najdłużej woleli chodzić niż jeździć...

Mallaidh napisał(a):
którą omylnie próbujemy zdobyć skruntem po czyichś śladach, co kończy się brodzeniem w kopnym śniegu, gdyż skrunt ów raczył był skończyć się nagle w środku polany.blink Wsysło go czy co? uhm

a kto chciał tamtędy iść?? no kto ja się pytam??Big Grin

Mallaidh napisał(a):
Jak to mówią, cepra najpierw usłyszysz, dopiero potem zobaczysz.

jeden z bezcennych tekstów MieciuraToungue

Mallaidh napisał(a):
stan, który ja nazywam ?chorobą szalonych wiedźm?...giggle

ja Ci dam chorobę szalonych wiedźm!!Devil ojjj poczekaj aż przyjadę... myśmy się jeszcze za wczoraj nie rozliczyli!! Devil

Mallaidh napisał(a):
wyrzucony ich siłą gosia3ek z jednej zaspy zarył w drugą, większą, tym razem bez własnej woligiggle

nigdy więcej nie będę Was prosić o pomoc!!Toungue
a Stasiu ma u mnie minusa za nawoływanie do buntu... pierwsze słowa jakie usłyszałam po wypełznięciu w końcu z tej drugiej zaspy brzmiały: "no, ale mam sesję... Stasiu będzie zadowolony" Wink


fajny dzionek był... to kiedy znowu??Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 20-01-2009 08:25 AM

Zwiacha, gratuluję Ducha Gór.
Pedro, jak się wędrowało z gps'em?
ANNA, ładna zima w Karkonoszach. Fajna wycieczka.
Sądecka Ekipo, baardzo pozytywna relacja. Smile Ładne zdjęcia - #662 ostatnie, #663- 5.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 20-01-2009 09:05 AM

ANNA napisał(a):
I ja także dołączyłam do szczęśliwców będących w weekend w górachBig Grin ( Pedro z Tatą i Zwiacha)
kierunek Karkonosze.[...]Niestety przez pogodę nasza wycieczka jest krótka ale i tak jesteśmy zadowoleni, że chociaż na trochę mogliśmy wyjechać z miasta i przejść się wśród gór.

Pozostaje mi tylko pozazdrościć. Karkonosze zimą zawsze kojarzą mi się z arktycznym pięknem, które świetnie ukazałaś na Twoim czwartym zdjęciu. Mnie samego kiedyś przewiało tam i wymroziło do szpiku kości.Smile

Mallaidh napisał(a):
To już któraś niedziela z rzędu, gdy mijam w drzwiach pukających się w czoło rodziców i biegnę na przystanek, by drugą część snu dokończyć na tylnym siedzeniu mieciurnego samochodu...[...]Dziś w menu drób..tzn. Gęsia Szyja w śnieżnej polewie.[...]...my z gosia3kiem latamy po śniegu z naszymi aparatami jakbyśmy co najmniej byli wycieczką z Japonii.[...]Oczywiście na hasło: "O! Babią widać" gosia3ek dostał oczopląsu poczym popadł w kilkunastosekundowe otępienie - stan, który ja nazywam "chorobą szalonych wiedźm"...[...]Cudne były widoki na opalające się w zachodzącym słońcu Mięgusze, Żabie i inne turnie.[...]Lecz wszystko co dobre musi się skończyć, więc z powrotem udaliśmy się ku Wodogrzmotom i dalej, do czekającego w wieczornej mgle samochodu.

Przeczytać tak dowcipnie skomponowaną przez Ciebie relację to wielka przyjemność. Smile Masz świetny talent reporterski.ok

Zdjęcia Twoje i Gosi tryskają zimowym urokiem Gór. Brawo dla całej Waszej Trójki.clap


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 20-01-2009 09:30 AM

Gratuluje Tobie Anno i Ekipie SądeckiejSmile
Świetny weekend w górskich śniegachSmile
Pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 20-01-2009 10:04 AM

No ale fajnie się czytało i o Łabskim i o Gęsiej Rolleyes Gratulacje Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 20-01-2009 10:55 AM

Widzę, że wszyscy dobrze się bawiliście - na zdrowie - a statnie zdjęcie z 662 posta to jak ilustracja do Kronik Narnii Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 20-01-2009 03:16 PM

Anno i Sądecka Ekipo-bardzo miło Was się czytało i oglądało. Maciek ma niewątpliwy talent reporterski! Gosia-nowy sprzęcik spisuje się na 5Smile Ale Wam fajnie z tą bliskością gór..Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 20-01-2009 05:00 PM

Gratuluje weekendowiczom tak pozytywnie wykorzystanego wolnego czasu ! ok
Tym z Babiej Góry,Karkonoszy,Beskidu Sądeckiego i Tatr wielkie dzięki za opisy i foty ! Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 20-01-2009 05:59 PM

gosia3ek napisał(a):
(...)nigdy więcej nie będę Was prosić o pomoc!!Toungue
a Stasiu ma u mnie minusa za nawoływanie do buntu... pierwsze słowa jakie usłyszałam po wypełznięciu w końcu z tej drugiej zaspy brzmiały: "no, ale mam sesję... Stasiu będzie zadowolony" Wink


fajny dzionek był... to kiedy znowu??Big Grin


No cieszy mnie, że moje słowa o najpierw dokumentowaniu i potem ratowaniu, dopadły na urodzajną glebę. Jednak podejrzewam, że foto z Gosią w zaspie było jakby sztucznie wytworzone uhm. No, jednak jestem zadowolony z relacyjki Mallaidha. Zawsze mnie umie ubawić swojskim stylem Smile. Gosi gratuluję wypróbowania nowego aparaciku i dużo udanych zdjęć.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 20-01-2009 09:50 PM

No to może wkońcu ja dodam coś do relacji z wycieczki - wkońcu byłem jednym z uczestników Smile
No więc, Mallaidh bardzo fajnie to opisał - zresztą odrazu został jednomyślnie wybrany do dokumentacji naszych wybryków na śniegu ! Ogólnie powiem, że wycieczka bardzo się nam udała, było przepięknie - byłem I raz w Tatrach zimą i naprawdę są to przepięknie góry ale i trudniejsze (mówie o szlakach do górnej granicy lasu) zimą jak Beskidy po których sie już dużo nachodziłem. No Goska rzeczywiscie troche do zasp wylądowała częściowo z własnej woli częsciowo z naszej Smile No i jeszcze z tego miejsca muszą Gosie pochwalić, bo rano prowadząc moją pomarańczową rakietę po zaśnieżonej drodze i w padającym śniegu radziła sobie bardzo dobrze Smile
No to chyba wszystko z mojej strony, już czekam na kolejną wyprawę Smile !


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 21-01-2009 12:03 AM

Mallaidh
Jak się aparacik spisywał?


Aparacik spisuje się bardzo dobrzeSmile

Widzę,że Gosia3ek, Mieciur i Mallaidh też mieliście ciekawą wyprawęok
Wielu nam dobrze górsko rozpoczyna się ten rok, a ile wyjazdów i relacji przed namiBig Grin ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 21-01-2009 12:30 AM

Stasiu napisał(a):
Jednak podejrzewam, że foto z Gosią w zaspie było jakby sztucznie wytworzone uhm.


Stasiu! Nic bardziej mylnego! To autentyczny reportaż z autentycznego wydarzenia! Przecież my tu nie tworzymy science-fiction Toungue (ale faktycznie fota wygląda dziwnie bo trudne miałem oświetlenie)
Mogę dać jeszcze 10 pozostałych zdjęć z zasp, lecz to mogłoby się źle dla mnie skończyć giggle

Dziękuję wszystkim za miłe słowa!Rolleyes


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Krzysiek - 23-01-2009 11:36 PM

Skrzyczne-Male Skrzyczne-Malinowska Skała-Malinów-Salmopol
12:10 pks do Szczyrku z Bielska.
Początkowo pogoda słoneczna, nad Jaworzyną zacząłem wchodzić w chmurę, w schronisku browarek, dalej Małe Skrzyczne we mgle i silnym wietrze, następnie pogoń za zwianą czapką w kopnym śniegu po pas, po ubraniu kaptura dalej przez mgły... Przed Malinowską Skałą przebłyskiwało słońce skąd foto [attachment=19048] następnie przez [attachment=19049] na Malinów odwiedzając po drodze [attachment=19050] i od tamtego miejsca biegiem już na przełęcz, następnie troszkę asfaltem w stronę Szczyrku skąd odebrali mnie znajomiok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 24-01-2009 07:05 PM

Zwiacha Ty to się potrafisz nudzić Big Grin

Pogratulować aktywności.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Krzysiek - 24-01-2009 09:12 PM

Miło, że ktoś odpisał bo nie chciałbym stać się monotonny w w tym wątku.
Dziś była tzw. koedukacyjna turystyka leniwa czyli spacer Kościeliską w parach łączonych Smile
Trasa to Kiry-Wąwóz Kraków-Pisana-Ornak-Smreczański Staw-okolice Raptawickiej Turni-Kiry.
Generalnie wiosenno, widoczność nie dopisała a w schronisku obiad. Pod Raptawicką spotkaliśmy parę lekko zdezorientowanych ludzi z Piły szukających j.Mylnej ale mylących ją z Obłazkową więc zostali szybko uświadomieni o istnieniu Raptawickiej i zaprowadzeni do niej jak i do Mylnej.
Ponieważ chmury siedziały tuż nad dnem doliny nie dało się nic specjalnego zobaczyć ale sądząc po przejaśnieniach na 2000m było całkiem ładnie więc może poczytamy relację kogoś kto dziś miał możliwość wyjść gdzieś wyżej.
Foty nie chciały być urokliwe więc tylko jedna z oknami Pawlikowskiego...
[attachment=19071]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mar.an - 25-01-2009 09:42 AM

Krzysiek, ładnie pomykasz po górach i pagórachSmile
Fajne foto zasypanej śniegiem Malinowskiej SkałyRolleyes - mojego ulubionego w Beskidzie Śląskim miejsca do nicnierobieniaWink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 25-01-2009 01:52 PM

Rejon Skrzycznego to fajne miejsce, szczególnie w zimie. Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 25-01-2009 02:10 PM

Zwiacha i znowu gdzieś Cię poniosło-fajnie,fajnie;-)
Tylko jedno zdjęcie, ale właśnie urokliwe,może za całą resztęok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Dosia - 26-01-2009 06:23 PM

Topnieją lody Huh . Czy to już wiosna? blink
[attachment=19102][attachment=19103][attachment=19104]

Nie!!! clap Jest jeszcze zimowy las Smile:

[attachment=19105][attachment=19106][attachment=19107][attachment=19108][attachment=19109][attachment=19110]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Dosia - 26-01-2009 06:28 PM

Wracamy. A niebo płonie Huh,:

[attachment=19116][attachment=19117][attachment=19118]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Krzysiek - 26-01-2009 06:50 PM

Dosia napisał(a):
Topnieją lody Huh . Czy to już wiosna? blink


Tak się zastanawiam czy to może to samo miejsce [attachment=19125]
choć śniegu za dużo troszeczkę...
Napisz proszę gdzie to wędrowaliścieSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Dosia - 26-01-2009 07:04 PM

zwiacha napisał(a):
Napisz proszę gdzie to wędrowaliścieSmile


No, na Baranią Smile , w sobotę właśnie Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - tomtur - 26-01-2009 08:09 PM

Te lodospady to sa przy wodospadach rodła po drugiej stronie drogi,też je tam widziałem Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 26-01-2009 08:21 PM

(zacząłem tą relację pisać normalnie, po ludzku...ale jakoś tak mi wyszło Wink)

I nas (tzn. gosia3ka i mnie) poniosło w niedzielę ku górom,
A raczej ku ciężkim jak kołdra i mokrym od deszczu chmuromkwasny
Początek trasy stanowił dworzec w uśpionej Szczawnicy.
Szlak prowadzący na Szafranówke minęliśmy bez zachwytu.Huh

Tam mgła tak biała i gęsta jak dobra zupa mleczna
Przejście przez nartostradę nie było z tych bezpiecznych.unsure
Dalej bez szału, widoków zero, ot tyle co na drzewa
Senne i ciche, że na ich widok nam też chciało się ziewać.

Nagle zza góry dochodzą głosy, a potem jakieś sylwetki
To przednia straż oddziału stonki - inaczej szkolnej wycieczki.w00t
Już prawie mieli nas w garści, czuć było pęd ich oddechu
Lecz przecież nadludzkiej dodaje siły dumna naszywka Gie-eŚiu.Dance

Uciekłszy pogoni z jęzorem na wierzchu wchodzimy na Durbaszkę
Pod nią schronisko i dobrze schłodzony płyn turystyczny w flaszcePiwko
A guzik z pętelką się okazało, gdy doszliśmy do okienka
To jest ośrodek dydaktyczny i nie ma nawet procenta!Boxing

Brniemy więc dalej, przez zaspy, śniegi w kierunku Wysokiej Skałki,
I w ten czas mieciur dzwoni z wieściami, że właśnie zakupił narty.clap
Na szczyt nie wchodzimy, bo szaro, nadal widoków nie wiele,
Ruszamy dalej niebieskim szlakiem w kierunku przełęczy Rozdziele.

Tam już o zmierzchu, trochę zmęczeni witamy się z mieciurem,
Który na swoich biegóweczkach wyszedł na samą górę!ok
Do samochodu przez Białą Wodę schodzimy już przy latarkach
A tam schowany za szybką czeka mandacik - niespodzianka.Devil

[attachment=19126][attachment=19127][attachment=19128][attachment=19130][attachment=19132]
[attachment=19129][attachment=19131][attachment=19133]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Krzysiek - 26-01-2009 11:49 PM

tomtur napisał(a):
Te lodospady to sa przy wodospadach rodła po drugiej stronie drogi,też je tam widziałem Big Grin


Tak właśnie pomyślałem jak zobaczyłem ale nie byłem pewien na takich zbliżeniach Smile
Swoją drogą, da się wejść za te sopelkiBig Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 27-01-2009 09:16 AM

Dosia, ładne zdjęcia. Gratuluję wycieczki. Wiosnę w góry dopiero w czerwcu poproszę. Wink
Dawno mnie nie było w tamtym rejonie, ostatnio 11.2007 z Tomturem. Fajnie było.

Mallaidh, jak to? Potomek Mickiewicza mandat dostał?? Toungue
Bardzo mi się podobają fotki 1 i 3.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 27-01-2009 04:19 PM

paaulo, mandat to ja dostałem - nie chciało mi się iść z parkingu to pojechałem pod szlaban a że wczesniej był zakaz wjazdu i ktoś mnie podkablował to już wiesz...
Mallaidh, ładna relacja ale nie przesadzaj z tymi wierszami Smile wiesz, jakoś jak to czytam to troche głowa mi puchnie zupełnie nie wiem dlaczego...Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 27-01-2009 04:48 PM

mieciur napisał(a):
wiesz, jakoś jak to czytam to troche głowa mi puchnie zupełnie nie wiem dlaczego...Smile

za dużo KULTURY!!!!!!!!!!!!!!!! Smile oki, koniec osobistych wycieczek, teraz dla spragnionych gór - pienińska porcja mgły i śnieguSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 07-02-2009 03:09 PM

Gorce po raz kolejny stały się naszym górskim celem. Naszym czyli moim i Dziencioła. Te stosunkowo niewysokie góry, sięgające niewiele ponad 1300 metrów w swoim najwyższym punkcie, stanowią jednak świetny punkt widokowy na Tatry. A w szczególności na Tatry Wysokie i Bielskie. Usytuowane na wprost nich, zapewniają przy odpowiednich warunkach widoki tatrzańskie jakich nie dostarczą żadne inne polskie góry. No może ewentualnie Babia czy okolice pasma Policy są trochę zbliżone, choć przesunięte jednak zauważalnie bliżej Tatr Zachodnich. Drugą niezwykle ważną zaletą Gorców są dość puste szlaki...

O mało co, a jednak tym razem by nas tam nie było. W Krakowie i okolicach, czyli miejscach gdzie mieszkamy, rano zastaje nas mgła, a nawet mżawka, ogólnie brzydka pogoda... Decyzja o wyjeździe przychodzi nam z trudem, budzi się w nas spore niezdecydowanie. Prognozy w Internecie dają jakieś szanse na prześwity w chmurach, szczególnie w dniu następnym, ale są jednocześnie dość niejednoznaczne. Jednak jedziemy.

Samochód pozostawiamy w miejscowości Rzeki. Śniegu tutaj dość mało, ba nawet miejscami prawie w ogóle, a jeśli już jest to jest ciężki i mokry, czyli z gatunku tych mniej przyjemnych w zimowej turystyce górskiej.

Długich opowieści na temat szlaku nie będę przedstawiał. Zresztą co tu wiele pisać. Jak to w Beskidach większość trasy biegnie lasem, czasem zdarzają się hale, polany ale widoki - tych brak. Chmury, szaro dookoła, jedynie śniegu trochę więcej wraz ze wzrostem wysokości. Wchodzimy na zalesiony wierzchołek Kudłonia (1276 m), jesteśmy tu pierwszy raz. Zdjęcie z krzyżem na szczycie i dalszy ciąg wędrówki. Ale... teraz następuje znaczący zwrot w historii naszej wędrówki.

Polana Pustak, czyli pierwsza za wierzchołkiem zaskakuje nas w pełni. Niebo przed chwilą szare tutaj robi się niebieskie, chmury niskie w których byliśmy jeszcze przed chwilą znajdują się poniżej nas, chmury wysokie malują się ciekawie na błękicie nieba, a po chwili widoczność sięga tatrzańskich szczytów wyłaniających się ponad warstwę skłębionego białego morza. Chwilami to morze odsłania nam nawet podstawę szczytów, zasłania jedynie środkowe partie, komponując niezwykłe scenerie górskie, przed chwilą wydawałoby się nierealne do zobaczenia w dniu dzisiejszym, a jednak...

Jedna chwila, odpowiednie miejsce i spędzamy tam chyba z godzinę, obserwując przemieszczające się chmury, które większość beskidzkich wierzchołków opatula szczelnie, chowając je w swojej biało-szarości. Robi się naprawdę ciepło, a mamy luty, można iść spokojnie w samym polarze, wkrótce też idziemy dalej, naszym celem jest Turbacz, tam będziemy nocowali.

O zachodzie słońca, kolejna sesja zdjęciowa, tuż spod drzwi schroniska - Tatry wyłaniające się tak jak wcześniej sponad chmur, oświetlone jedynie innym niż wcześniej światłem, to jest promieniami zachodzącego słońca, przedzierającego się miejscami poprzez kotłujące się chmury. Oj, było warto przyjechać.

Noc jest dość jasna, choć księżycowi do pełni trochę jeszcze brakuje, nocą też staramy się zrobić parę zdjęć, choć skutek jest trochę odległy od oczekiwań ze względu na brak statywu. W schronisku tymczasem niemal pustki. Niemal, ponieważ jest jedna większa grupa goprowców mających tutaj chyba jakieś szkolenie czy ćwiczenia.

Wschód okazuje się być równie ciekawym co zachód. Chmury ciągle poniżej nas, chwilę później ponad chmury wychodzi jaskrawo świecące słońce, robi się coraz cieplej, a my wyruszamy w drogę powrotną choć szlakiem trochę innym niż wczoraj, a dokładniej biegnącym sąsiednim grzbietem.

Hala Długa, Kiczora, Jaworzyna Kamienicka i w stronę Gorca... Chmury ciągle znajdują się poniżej nas, Tatry ciągle wyglądają wyniośle w takim krajobrazie, słońce przyświeca dość mocno, śnieg robi się coraz to bardziej mokry, ale warunki są naprawdę niezłe i choć nie ma takiej typowo zimowej szaty, jaką ma las po świeżych opadach śniegu warto tutaj być. W takich nastrojach po niemal 20 kilometrach dzisiejszej wędrówki dochodzimy do samochodu. Zamykamy otwartą wczoraj pętle naszej wędrówki. Czas się zbierać, a w planie za parę dni Tatry, więc góry opuszczamy tylko na chwilę. Jeszcze trochę zdjęć, miłego oglądania.

[attachment=19313][attachment=19314][attachment=19315][attachment=19316][attachment=19317][attachment=19318][attachment=19319][attachment=19320][attachment=19321]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 07-02-2009 03:12 PM

I druga porcja zdjęć:
[attachment=19322][attachment=19323][attachment=19324][attachment=19325][attachment=19326][attachment=19327][attachment=19328][attachment=19329][attachment=19330]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 07-02-2009 04:15 PM

pięknie ... dobra, konkretna trasa na 2 zimowe dni.. a warunki - cóż wiele gadać...
a ja wtedy plątałam się gdzieś w tej mgle na dole klnąc na czym świat stoi...Toungue
gratulki wielkieSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mordimer - 07-02-2009 04:30 PM

Gratulacje ok

Trafiła Wam się super pogoda - takiej sobie życzę jutro choć szczerze w to wątpię abym mógł się nacieszyć podobnym widokiem na Tatry.

Zdjęcia bardzo ładne

W górnictwie jeżeli się coś uda mówi się że ma się "górnicze szczęście"

Wy mieliście górskie. Pozdrawiam Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 07-02-2009 06:18 PM

No ładną trase zrobiliscie Smile Wiele razy tam byłem ale nigdy zimą. Napewno było pięknie. A w górach to jest to - czasem warto iść nawet w niepogodę bo przy odrobinie szczęscia znajdziemy się ponad chmurami i wtedy jest super i wszystkie sprawy zostaja tam na dole w dolinach i w chmurach i dopiero wtedy człowiek naprawde odpoczywa Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Gandzia1 - 07-02-2009 06:33 PM

O widoki cudne
9-te zdjęcie nawet mruga gwiazdami
a 10 wylądowało na tapecie (bajkowe) dzięki


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Lelko - 07-02-2009 07:23 PM

Piknie mieliście Smile
Patrząc na fotki... już wiem, gdzie będzie zrobić rozgrzewkę przed dłuższym wyjazdem w Tatry Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 07-02-2009 09:00 PM

Piękna pogoda, cudowne widoki, czego tu chcieć więcejSmile Super fotki, podoba mi się niesamowicie ta panorama Tatr w tle..Musieć ja kiedyś pojechać w to miejsceSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dzienciol313 - 07-02-2009 09:12 PM

Zdjęcia mrugają gwiazdami ale do tej pory nie moge sobie wybaczyć tego,że nie miałem przy sobie statywu,widoki były świetneSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 08-02-2009 12:52 AM

Fajna wyprawa. Ładne zdjęcia, a 6 post 693 super ukazuje w tle góry!!
I pozazdrościć zaraz kolejnej wyprawy w góry przy okazji kursu:-)


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - margit - 08-02-2009 11:20 AM

ale piękne widoczki, takie nostalgiczne.... jak to w górach


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 09-02-2009 03:52 PM

Pejzarze jak malowane Smile pogoda Wam sprzyja, oby jak najdłużej, gratuluję udanego wypadu ok


Z innej beczuszki to chciałem podziękować niżej zamieszczonej ekipie za bardzo dobrze spędzone dwa dni w Tatrach. Życzę wszystkim Forumowiczom takiego towarzystwa na szlaku ok ... i już się cieszę na następny raz. Stasiu bardzo nam było szkoda że nie udalo się... na szczęście góry nie zginą i na pewno się tam zejdziemy.

A teraz mocna ekipa w składzie, od lewej:
Dr Etker - niezniszczalny, który potrafi samą siłą woli zdobywać szczyty, nasza encyklopedia tatrzańska; nastepny u góry: przyszły słynny taternik, Eli Bober, człowiek od czarnej roboty, nosił sprzęt i ten wielki aparat, bardzo poczciwa dusza; na środku nasza kozica górska Mar.an, która mimo plecaka wypchanego cegłami i tak była nie do przegonienia na podejściach, niezastąpiona w trudnych sprawach schroniskowych (np zalatwianie noclegu Wink ) na końcu i ja tam byłem, i bardzo mi sie podobało Big Grin
[attachment=19358]

ps. bujdałkę z melanżu napisze Doktore, jak sie wyśpię (po pracy) damy fotki Wink
pa


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 09-02-2009 04:23 PM

Że też nie mogłam z wami jechać Sob ,ale jak to powiedział Bober co się odwlecze to nie....


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - bober37 - 09-02-2009 05:26 PM

Witam, dzięki dr Etker ,Pablo Mar,an za wspolne wyjscie w Taterki, fantastycznie się z Wami bawilem, bardzo się cieszę ze moglem poznac Doktora i Pabla, obaj są super kompanami do wędrowek , dzięki tez dla Mar,an za sympatyczne mile towarzystwoSmile))


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 09-02-2009 07:26 PM

Dzięki Pablo-za ten- na początek krótki opis i fotkę, spragnieni byliśmy informacji od WasSmile
Widać po buźkach, że fajnie Wam tam było i na pewno-jak znam życie- już tęsknicie, aby tam wrócićWink Czekam na relację i więęęęcej fotek dawać!!!Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Gandzia1 - 09-02-2009 07:52 PM

Oj zapaleńcy, zapaleńcy
chciała bym mieć tyle samozaparcia, chęci, siły i wytrwałości


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 09-02-2009 08:55 PM

Jak tylko ogarnę sprawy i sprawki -skreślę parę słów z przyjemnością-tym większą , że będzie przypomnieniem wspaniałej przygody w zacnym towarzystwie Smile
Ma.ran ,bober, Pablo -dziękuję


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 09-02-2009 09:06 PM

Brawa dla obu Ekip!

Pedro, Dzięcioł - panorama Tatr z Gorców to w mojej opinii jeden z ładniejszych widoków w polskich górach - pięknie utrwaliliście go na zdjęciach! Wink

Tatrzańskiej grupie szturmowej gratuluję samozaparcia - pogoda nie rozpieszczała jak widziałem Wink
Miło było poznać Was chłopaki! Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 10-02-2009 12:00 AM

Mallaidh napisał(a):
...
Miło było poznać Was chłopaki! Wink

Dzięki i wzajemnie Smile ... do następnego ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Hella - 10-02-2009 11:08 AM

Pablo napisał(a):
Dr Etker - niezniszczalny, który potrafi samą siłą woli zdobywać szczyty, nasza encyklopedia tatrzańska;


Dobre giggle

Pablo napisał(a):
... przyszły słynny taternik, Eli Bober, człowiek od czarnej roboty, nosił sprzęt i ten wielki aparat,...


Zawsze musi być ktoś od czarnej roboty Devil

Pablo napisał(a):
... nasza kozica górska Mar.an, która mimo plecaka wypchanego cegłami i tak była nie do przegonienia na podejściach, niezastąpiona w trudnych sprawach schroniskowych (np zalatwianie noclegu Wink )


No... w urok osobisty Marty to nie wątpię Smile
A zresztą - gdzie dżentelmeni (chyba... uhm) nie mogą tam górską koziczkę poślą. Dance

Pablo napisał(a):
... która mimo plecaka wypchanego cegłami...


Ciekawe kto miał cięższy plecak - Ty, czy Marta? sweatingbullets

Pablo napisał(a):
... i ja tam byłem, i bardzo mi sie podobało Big Grin...


laugh


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 10-02-2009 11:20 AM

ehhh ślicznieSmile
Wielkie gratki dla całej ekipy...
miło było poznać (szkoda tylko że w Krk a nie w górach, ale może jeszcze los skrzyżuje szlakiSmile)


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 10-02-2009 12:23 PM

Hella napisał(a):
...
A zresztą - gdzie dżentelmeni (chyba... uhm) ...

Ejjj o co Ci chodzi? myślisz że nasze brzydkie, czerwone i zarośnięte gęby nie pasuja do dżentelmenów uhm giggle


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Hella - 10-02-2009 02:03 PM

Pablo napisał(a):
Ejjj o co Ci chodzi? myślisz że nasze brzydkie, czerwone i zarośnięte gęby nie pasuja do dżentelmenów uhm giggle


Czerwone, zarośnięte pyszczki o niczym nie świadczą Smile
Poczekam na relację i zobaczymy, czy się należycie troszczyliście o sprytną koziczkę.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 10-02-2009 07:33 PM

Mallaidh napisał(a):
Brawa dla obu Ekip!

Pedro, Dzięcioł ...

Tatrzańskiej grupie szturmowej ...

Miło było poznać Was chłopaki! Wink


A ja co, od macochy jestem? Czy pojedynczy gość to nie ekipapokey


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 10-02-2009 07:40 PM

Hella napisał(a):
Ciekawe kto miał cięższy plecak - Ty, czy Marta? sweatingbullets

laugh


Jasne, że Mar.an i to z dwóch powodów:
1. Potwornie dmuchał halny i bez cegieł by Mar.an odleciała giggle,
2. Mar.an ma w nogach sprężyny, w płucach kompresor i serce jak dzwon - bez cegieł w jej plecaku by męska część wyprawy za nią nie nadążała Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 10-02-2009 08:08 PM

No Co Wy, znowu w górach byliście??

Łaaadnie Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 10-02-2009 08:21 PM

Stasiu napisał(a):

Mallaidh napisał(a):
Brawa dla obu Ekip!

Pedro, Dzięcioł ...

Tatrzańskiej grupie szturmowej ...

Miło było poznać Was chłopaki! Wink


A ja co, od macochy jestem? Czy pojedynczy gość to nie ekipapokey


Boże broń! Cóż za gapa ze mnie! Wink
Nie zauważyłem Cię Stasiu po tej drugiej stronie Koziego, pewnie przez tą zamieć. Wink Wybacz! innocent


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Zoe - 13-02-2009 05:25 PM

Takie tam poranne widoczki na Tatry Smile





RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 13-02-2009 05:37 PM

Zoe napisał(a):
Takie tam poranne widoczki na Tatry Smile

Takie tam b.ładne poranne widoczki na Tatry ok Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Zoe - 13-02-2009 05:43 PM

Niestety kilka godzin później wszystko przykryły chmury i zaczęło sypać. I tak już sypało przez następne 3 dni Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 13-02-2009 05:45 PM

A w radiu mówili, że w Taterkach sypie cały dzień uhm I potem komu tu wierzyć Sad


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Zoe - 13-02-2009 05:48 PM

Stasiu te zdjęcia są z wtorku. Później faktycznie mocno sypało. Smile


[split] Wieści z gór - Pedro - 16-02-2009 11:37 PM

Witajcie! No i wróciliśmy z Taterek Smile

Oj ale zasypało nasze Tatry. Myślę, że tyle śniegu to w życiu nie widziałem. Z kursów myślę, że zadowoleni, choć nie wszystko dało się zrobić, nie wszędzie pójść. No ale jak przyjechaliśmy w środę rano i zaczęło sypać to przerwało dopiero w niedzielę wieczór. Dzisiaj (poniedziałek) rano wyjrzało słońce ale tylko na chwilę i znowu opady. Torowanie w śniegu po nawet półtora metra (świeżego) pozostanie na długo w mojej pamięci Big Grin

Foty wrzuci Dziencioł - ja prawie że nie mam nic na swoim aparacie. A dziś Skrajna Turnia - jak na panujące warunki to i tak sukces. No i spod Kasprowego uciekliśmy ekipie telewizyjnej, pewnie by wypytywali gdzie idziemy przy czwórce lawinowej Big Grin


RE: Wieści z gór - margit - 17-02-2009 06:12 AM

czekamy z niecierpliwością Smile


RE: Wieści z gór - Pablo - 17-02-2009 08:59 AM

margit napisał(a):
czekamy z niecierpliwością Smile


Oooooo tak, chcemy zobaczyć te zaspy ok


RE: Wieści z gór - Agnieszka.S - 17-02-2009 02:56 PM

Dziencioł-gdzie jesteś z tymi fotami, haloooo!!!Smile


RE: Wieści z gór - dzienciol313 - 17-02-2009 04:14 PM

Oj śniegu jest baaardzo dużo,niestety też nie mam zbyt wiele zdjęć,trzeba je dopiero skompletować od pozostałych kursantówSmile
Tak na szybkości parę fotekSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 17-02-2009 08:50 PM

"Beskidy w Święto Za...sypanych"


Na sobotę wypadły walentynki. Z okien kwiaciarni już od rana czerwonym okiem spoglądają kokardkami przyodziane róże, kontrastując z bielą śniegu na chodnikach. Jednak tego dnia spotykam się z gosia3kiem na pekaesie dzierżąc w dłoni nie uroczy bukiet kwiatów, ale kijki trekingowe i plecak...Cóż, tego się już chyba nie da wyleczyć...blink

Ruszamy w kierunku Szczawnicy, skąd mamy zamiar udać się na nocleg w schronisku na Przehybie. Z dworca ruszamy na żółty szlak zastanawiając się, czy jeszcze ktoś wyrwie się z nami w góry i czy szlak będzie przetarty. Spotkani jednak po drodze ludzie nie wyglądali na górołazów, ba, obdarzali nas raczej zdziwionymi spojrzeniami, gdy wznosiliśmy się ku zachmurzonym stokom Bryjarki (677m). Do schroniska na Bereśniku (843m) mieliśmy około godziny, jednak ja jeszcze w autobusie uparłem się, by skrócić ten odcinek biegnącą na kreskę drogą gospodarczą. Tak też uczyniliśmy i jakież było nasze zdziwienie, przeradzające się dość szybko we wkurzenie, gdy ładnie przetarta ścieżka skończyła się w szczerym polu na zupełnie nieznanym nam wzgórzu.
- Ups - Shy? skomentowałem wtopę rozglądając się po okolicy, jednak żaden z ukazujących w oddali budynków nie wyglądał mi na schronisko. Devil
-Pięknie, rumakuj dalej!- pokey? skwitował to niezbyt pocieszony gosia3ek również próbując przedrzeć się wzrokiem przez zamieć. Na szczęście po chwili Gosia ustaliła, który budynek po drugiej stronie doliny może być naszym pierwszym celem i ruszyliśmy trawersem przez śniegi polan i lasów. Kilkanaście minut, przekleństw i litrów potu później stanęliśmy przed bacówką.
Szlak do niej może nie był super przetarty, ale jednak to nie taki hardcore jaki właśnie zafundowałem nam z rana. Po wysiłku włożonym w przedostanie się do schroniska trzeba było zregenerować siły, więc przerwa śniadaniowa potrwała aż do południa. W tym czasie nadeszło sporo ludzi, głównie wczasowiczów ze Szczawnicy.Scary Ustąpiliśmy im miejsca i ruszyliśmy dalej na żółty szlak ku Dzwonkówce ciesząc się, że wreszcie pójdziemy po przetartym. Nic bardziej mylnego, jak się okazało tuż za schroniskiem, nikomu nie chciało się wyśbiucić zeń nosa i cały świeży śnieg mieliśmy do swojej dyspozycji. Wyrwał się więc przodem gosia3ek, jako że ja byłem jeszcze nieco zmęczony porannym przecieraniem. Po kolana w śniegu, ale szło by się całkiem przyjemnie gdyby nie fakt, że za cholerę nie mogłem się pozbyć uczucia zmęczenia i w końcu poprosiłem Gosię o "czas dla drużyny".unsure
Wolnym tempem, dłużącym się nieco szlakiem dotarliśmy na Dzwonkówkę (990m). Tam tylko ślad jednego narciarza, a poza tym niczym nie skażony ocean bieli. Odpoczywamy, jednak martwi nas tempo pokonywania drogi. Idziemy wolno, wolniej niż moglibyśmy przypuszczać. Szlakowskaz wskazuje 2.30 na Przehybę, a jest już po drugiej. Decydujemy się jednak iść dalej, po cichu licząc, że gdzieś uda nam się przyśpieszyć. Schodzimy na Przełęcz Przysłop (832m), gdzie zakopane w śniegu stoi kilka domostw. Jak ci ludzie tam teraz egzystują to ja nie wiem - respectok. Tylko przy domach kawałek odmieciony, reszta drogi przykryta nawet metrem śniegu. Dochodzimy do momentu, gdzie szlak biegnie typowym jarem wśród pól. Przejść da się tylko po jego ramieniu, próba wejścia na szlak kończy się zapadnięciem po pachyunsure. Jednak w końcu musimy przeprawić się na drugą stronę, co czynimy przekopując się rękami przez sięgająca nam szyi zaspę. Takie atrakcje spotykamy jeszcze kilka razy, przy następnych po prostu fikołkując na drugą stronę. Przed nami ostatni etap wycieczki, wejście na Skałkę (1163m). Odcinek, który w lecie jest czystą formalnością stanowi teraz drogę przez mękę. Nawiany śnieg tworzy na szlaku zaspy w kształcie fal oceanu, filuternie wygięte i zapraszające do zabawy. Tyle, że czujemy jak z każdym krokiem tracimy siły. Zaczyna robić się nieciekawieScary. Nad Skałką rozsiadła się gęsta chmura, pada śnieg, zrywa się wiatr, a my wciąż szturmujemy na zmianę. Mijamy kolejne zakręty, polany, a tu wciąż nic. W końcu szczyt witamy okrzykami radości, wiemy, że stąd do schroniska jeszcze około kilometra, zaczynamy nawet dla zabawy odliczać kroki. 2000, 1700, 1500, zapada zmrok, zaczyna się zamieć, na jednej z polan widoczność spada do kilku metrów - gubimy szlak. Szukamy znaków na drzewach zgarniając z nich śnieg jednak na próżno. Sprawdzamy jeden wariant, ale za bardzo sprowadza nas w dół. Wracamy na polanę i kierujemy się do drugiego końca. Jest znak, już na prawdę nie daleko, ale idziemy na autopilocie. Krok po kroku i nawet nie wyciągam czołówki, bo widać światła przekaźnika tv. Wypadamy z zasp na drogę dojazdową.clap Jest trochę odgarnięta. Tak dziwnie znów poczuć własne nogi, jakby ktoś zdjął z nich kilku kilogramowe ciężarki. Po paru minutach dopadamy drzwi pustego schroniska, by osunąć się w ciepły sen i Piwko Wyszliśmy po 10, a jest około 18 - 7 godzin rycia w śniegu zebrało swoje żniwo...

Nazajutrz, około 11 na szczyt dociera mieciur na swoich kochanych biegówkach. Razem z nim zejdziemy już drogą do Gabonia. W miejscu gdzie spod schroniska zaczyna się dalszy szlak ku Radziejowej leży po prostu metrowa kupa śniegu. Dziękujemy, atrakcji dnia wczorajszego mamy dość. Gdy wychodzimy z jadalni, dochodzi całkiem sporo osób na biegówkach. Wszyscy drogą z Gabonia. W dole pojawia się słonko, schodzimy spokojnie po śladach pędzącego przed nami na deskach mieciura. Do następnego razu! Dance


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 17-02-2009 09:01 PM

Bardzo sympatycznie to wszystko opisałeś, pozdrawiam serdecznie.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 17-02-2009 09:05 PM

Kilka zdjęć spod schroniska:

[attachment=19467][attachment=19468][attachment=19469][attachment=19470][attachment=19471][attachment=19472][attachment=19473][attachment=19474]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 17-02-2009 09:07 PM

Fajnie. ok Jeno nie wiedziałem, że Gasia i Mallaidh są masochistycznie nastawieni Toungue Jednak w schronisku wieczorem musiała być wyśmienita atmosfera. Albo jednak naszych Eskimosów zmógł ten śnieg i padli trupem na pryczę.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 17-02-2009 09:09 PM

Mallaidh bajeczka Smile i ta zima ...co za bajka Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 17-02-2009 09:16 PM

Stasiu napisał(a):
Fajnie. ok Jeno nie wiedziałem, że Gasia i Mallaidh są masochistycznie nastawieni Toungue


Ależ skąd takie wnioski, Stasiu? Toungue

Stasiu napisał(a):
Jednak w schronisku wieczorem musiała być wyśmienita atmosfera. Albo jednak naszych Eskimosów zmógł ten śnieg i padli trupem na pryczę.

Szczerze - dopiero po pół godzinie leżenia plackiem zwlekłem się do jadalni...
Schronisko było puste (nie licząc chyba jednej pary i kolesia ruszającego na nocne wyjście na Radziejową), pani gospodarz wyglądała na nieco zdziwioną naszą obecnością o tak pięknej porzeRolleyes

Dzięki za komentarze Rolleyes

I jeszcze kilka fot by gosia3ek:
[attachment=19475][attachment=19476][attachment=19477][attachment=19478][attachment=19479]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 17-02-2009 10:10 PM

Maciek piknie to opisałes, ale tak jakbym już wczesniej słyszał tą opowieść Smile No i rzeczywiscie nawet na drugi dzień widac było po Was że zima dała Wam popalić. Ze swojej strony dodam, że w niedziele moje wyjście na Przechybe nieco się przedłużyło - też miałem nieprzetarty szlak ale na nartach to już inna bajka...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 18-02-2009 07:50 AM

Piękna wędrówka! Oby śnieg jak najdłużej utrzymał się w Beskidach.
To lubię zimą, nawet najprostszy szlak potrafi dać w kość i uczy pokory.
Jakie plany na ten weekend?


RE: Wieści z gór - bober37 - 18-02-2009 08:05 AM

Hej, no to mieliscie Panowie super zabawe w tym pięknym śniegu, oj napweno zostaie Wam ten wyjazd w pamięci, ja jeszcze tyle sniegu w górach nie widzialem Smile))fajne focie, dajcie ich więcej


RE: Wieści z gór - KasiaA - 18-02-2009 08:53 AM

Bardzo fajne zdjęcie, to pierwsze zwłaszcza Smile
Zdjęcia chyba z poniedziałku bo jakby mniej sypało?
Fajnie tam na górze mieliście... Smile ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 18-02-2009 08:56 AM

Zoe, a gdzie Ty właściwie wędrowałaś?

Gosia i Mallaidh, nie ma to jak duuużo śniegu, prawda? Fajnie spędzony ten komercyjny czas ok A gdzie narty? Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Zoe - 18-02-2009 09:49 AM

Śnieg jest super! Big Grin Super wycieczka, zaspy po szyję musiały być interesujące ok Wink

Kasiu właściwie to nigdzie nie wędrowałam Wink Wyjazd typowo narciarski, w góry nie zawitałam, ale widoki z okna miałam piękne. A okno w pensjonacie w Gliczarowie Górnym Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 18-02-2009 10:26 AM

hmmm jakbym gdzieś słyszała tę opowieśćToungue aaaaa już wiem czemu mi sie wydaje znajomaBig Grin
cóż dodać, Maciek już wszystko fajnie opisał, na razie mam taką traume anty - śniegową że mnie otrząsa na samą myśl o przedzieraniu sie znowu... brrrrr, no chyba że na nartachSmile
zaspy po szyje były interesujące; przynajmniej pierwsze, potem już zaczęło się klęcie na to białe sq... (cenzuraBig Grin)


RE: Wieści z gór - dzienciol313 - 18-02-2009 01:25 PM

KasiaA napisał(a):
Bardzo fajne zdjęcie, to pierwsze zwłaszcza Smile
Zdjęcia chyba z poniedziałku bo jakby mniej sypało?
Fajnie tam na górze mieliście... Smile ok


Zgadza się,z poniedziałkuSmile


RE: Wieści z gór - Agnieszka.S - 18-02-2009 03:47 PM

Dzięki Łukasz za fotki-ale dużo śniegu, jeszcze w życiu tyle nie widziałam! Musiało być pięknie..Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka.S - 18-02-2009 04:32 PM

Maciek-świetnie to wszystko opisałeś, fotki pikne, jak biało i puszyście i Wy tacy kontrastowi na śniegu! Super


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 18-02-2009 04:51 PM

Gosia3ku myślę że nie będzie dlugo Cię ten wstręt trzymał Smile
Fajne foteczki


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 18-02-2009 05:32 PM

To jeszcze kilka zdjęć z kursu z ostatniego tygodnia:
[attachment=19489][attachment=19490][attachment=19492][attachment=19493][attachment=19494][attachment=19491]

Zdjęcie drugie było zrobione w piątek (na Karbie) - dzień później śnieg sięgał już po tabliczki wskazujące szlak Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 19-02-2009 07:27 PM

Pieniny 5.02.09

wolny międzyegzaminowy czas w domu... a mnie zaczyna roznosić. pogodę zapowiadają "żadną" - szaro, buro i ponuro, nie mam z kim jechać bo ekipa sadecka nie wyraża aplauzu... do końca się waham; w końcu o 21 podejmuję decyzję - a co tam, raz się żyje, jadę. z wyborem trasy nie miałam problemu - Pieniny i Sokolica, ten rejon mnie męczył od dawna... wieki nie byłam.

pobudka o 5.30 - jak ja to lubię, szybka przesiadka z autobusu mpk do busa, jadę. pogoda - bez szału, szaro i ponuro. o 7.30 jestem w Krościenku. przemierzam zielony szlak przez wieś, potem po błotku. spotkani ludzie patrzą na mne dziwnym wzrokiem - sama, dziewczyna w górskim wyposażeniu i na taką pogodę?? zdaję się czytać w ich myślach.

szybko podchodzę do pierwszego podejścia tego dnia i co się okazuje - moje śliczne kijki Salewy odmówiły posłuszeństwa Sad a raczej jeden z nich - nie chciał się rozkręcić na górnym segmencie Sad bez imadła nie da rady - od tej pory idę sobie ze zbyt krótkimi kijkami cały dzień. na dodatek troszkę się skrzywił gdy go zbyt brutalnie potraktowałam ehhhh.

podejście, najpierw błotkiem, potem lodem, potem już przez śnieg... zaczyna się mgła. dochodze bezboleśnie do budki strażnika pod Sokolicą, dzisiaj zamkniętej i trzymając się barierki po 5 minutach oglądam oczyma wyobraźni widoki ze szczytu.mgła pochłania wszystko, ledwo widze słynna sosnę reliktową. nie spędzam tu więc zbyt wiele czasu i szybko zbiegam niebieskim szlakiem w strone trzech Koron.

Sokolą Perć - chyba najtrudniejszy szlak w Pieninach trawersuję zieplonym szlakiem , przy takich warunkach byłoby to niepotrzebne ryzyko. szybko dochodzę na Bańków Gronik, robię kilka fotek, ale "mgła jaka jest każdy widzi". tu spotykam jedynych tego dnia turystów (którzy też nie dają sobie rady z moim upartym kijcoremSmile potem szybko żółtym szlakiem, w parę minut jestem na przełęczy Szopka. Trzy Korony, ze wzgledu na wszechogarniającą mgłę sobie odpuszczam - nie ma sensu. i dalej za żółtymi znakami, wąwozem Szopczańskim schodzę do Sromowców.

Wąwóz sam w sobie dosyć ciekawy, najbardziej mi się podobały skałki i lodospad przy samym jego wylocie. w planach mam obiadek albo przynajmniej coś ciepłego w schronisku "pod trzema koronami" jakież jest moje zdziwienie, gdy okazuje się być ono JESZCZE zamknięte... jest 12 w południe.

Przechodzę więc przez całe Sromowce, zdążając u nowej kładce, stan wody na Dunajcu nie zachęca do przekraczania go w bród. zmieniam kraj na Słowację i z powrotem, po drugiej stronie rzeki podążam w stronę Czerwonego Klasztoru. W lecie jest tu totalne "ceprowisko", teraz nie ma żywego ducha. mijam klasztor, odbijam z głównej drogi i robię sobie chwile postoju obiadowego.

Następnie lekko gubię szlak (a jakżeSmile, na szczęście miły Słowak - robotnik leśny wyprowadza mnie z tarapatów i razem ze mną podchodzi na sedlo Cerla. Gawędzimy sobie miło i czas podejścia niepostrzeżenie mija. Na Cerli się rozstajemy, ja zdążam w stronę Leśnicy za niebieskimi znakami. Szybko się schodzi, czasem zjeżdża na błocie drogą wyrobioną przez samochody zwożące drewno. po drodze mijam jeszcze Sedlo Targov i schodzę do Leśnicy.

w tej wsi widać zapaść, jaką wywołuje kurs euro w stosunku do złotówki, nigdyś pełna turystów z Polski, sklepów... teraz totarnie wymarła, smutna, sprawiła na mnie klaustrofobiczne wrażenie. przechodzę przez całą wieś, spotykając jedynie kilka staruszek. myślałam jeszcze o podejściu na Szafranówkę i zejście przez Palenicę - ale ten pomysł upadł gdy wyobraziłam sobie przedzieranie przez trasę zjazdową.

Niebieskie znaki prowadzą mnie obok Leśnickiej Chaty do granicy z Polską którą w tym miejscu jedt Dunajec. i już we własnym kraju - fragmentem Drogi Pienińskiej zdążam do Szczawnicy. przychodzę na przystanek już deczko wymęczona... ledwo ściągnęłam stuptuty gdy nadjechał pks z tabliczką za szybą "Nowy Sącz". wsiadam, oglądając się na zamglone góry... niedługo wrócę, obiecuję Im na pożegnanie.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 19-02-2009 07:34 PM

Gosia3ek,Mallaidh,Mieciur-gratulki dla tak treściwej przygody -Beskidy zimowe potrafią być wymagające ok
Pedro,Dzienciol -wiedzę zdobywaliście w trudnych warunkach- ale torowanie w słusznym śniegu-jest utrwalające-dla nabytych wiadomości ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 19-02-2009 07:41 PM

i parę fotek...
[attachment=19502][attachment=19503][attachment=19504][attachment=19505][attachment=19506][attachment=19507][attachment=19508][attachment=19509][attachment=19510]

nawiasem mówiąc - potem sie dowiedziałam że Pedro z Dzienciołem tego sameg dnia mieli świetne warunki w Grcach, cóż zrobić, Pieniny we mgle też maja swój urok...

a kijek potraktowałam imadłem i młotkiem w domu Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 19-02-2009 08:11 PM

uhmAle wiosennie miałaś w Pieninach. Chyba już tęknię za cieplejszą porą roku -a tu trzeba odśnieżyć podjazd do garażu... unsure


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 19-02-2009 08:25 PM

Gosia3ku fajna wyprawa i ładne zdjątka:-) ok Muszę odwiedzić kiedyś tamte rejonySmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 19-02-2009 08:52 PM

grunt to żeby się chciało żyć, wszystko inne jest jakby mniej ważne ... pozdrawiam Gosia3ku, a piąte zdjęcie jest zarypiaste Smile
serdeczności


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 19-02-2009 09:50 PM

Brr jaka wiosna na zdjęciach. Całe szczęście, że teraz wszystko przykrywa gruba warstwa śniegu.
Gratuluję owocnej sesji Wink i pozdrawiam.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 20-02-2009 08:57 AM

Gosia3ku nie wierzę reszta Sądeckiego składu odmówiła wyjścia?? Nie ładnie chłopaki tak samą kobietkę wysyłać w trasę giggle
a tak poważnie Gosia gtratuluje samozaparcia nie każdemu przy takiej pogodzie chciałoby się gdziekolwiek ruszać


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 20-02-2009 09:58 AM

Edyta85 napisał(a):
Gosia3ku nie wierzę reszta Sądeckiego składu odmówiła wyjścia?? Nie ładnie chłopaki tak samą kobietkę wysyłać w trasę giggle


Eee tam, złego diabli nie biorą giggleWink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 20-02-2009 10:13 AM

Mallaidh napisał(a):
Eee tam, złego diabli nie biorą giggleWink

pokey pokey pokey


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Zoe - 20-02-2009 11:12 AM

Zaczęłam Gosia3ku Twoją relację od obejrzenia zdjęć. I przez dłuższą chwilę zastanawiałam się jaką my porę roku mamy i czy aby na pewno się już obudziłam. Wiosną pachnie na zdjęciach Big Grin A tu teraz zima w pełni Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 20-02-2009 03:55 PM

gosia3ek napisał(a):
jechać bo ekipa sadecka nie wyraża aplauzu...


Tak na początek to w kwesti sprostowania ! przynajmniej 1/3 ekipy sądeckiej - mówie tu o sobie, bardzo chciała jechac tylko, że żadnym sposobem nie mogłem dostać wolnego żeby sie z pracy w środku tygodnia wyrwac Sad
A na góry to ja zawsze chętny jestem ! Smile

Pogoda jaka była taka była, trudno się mówi. A tego Wąwozu Szpoczańskiego przez który lazłaś to nie odpuszcze i wkońcu tam pojedziemy i to RAZEM !


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 20-02-2009 04:44 PM

mieciur napisał(a):

gosia3ek napisał(a):
jechać bo ekipa sadecka nie wyraża aplauzu...

Tak na początek to w kwesti sprostowania ! przynajmniej 1/3 ekipy sądeckiej (...) bardzo chciała jechac tylko...

nie rumakuj bo Ci wypomnę smsa, którego dostałam od Ciebie gdy byłam na trasie:
"że też Ci się chciało na taką pogodę..." Toungue

mieciur napisał(a):
A tego Wąwozu Szpoczańskiego przez który lazłaś to nie odpuszcze i wkońcu tam pojedziemy i to RAZEM !

trzymam za słowoSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Gandzia1 - 20-02-2009 06:18 PM

gosia3ek napisał(a):
cóż zrobić, Pieniny we mgle też maja swój urok...


Przypmniałaś mi moją wyprawę w Pieniny
Bardzo mi się tam spodbało
ale jednak wolę tą okolicę zieloną
tam jest tyle wspaniałych polan
z zieloną trawą, kwiatami i przepięknymi motylami
ech... jak ja sobie porównam zdjęcia zimowe z letnimi to szok
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=522


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 20-02-2009 08:54 PM

gosia3ek napisał(a):
nie rumakuj bo Ci wypomnę smsa, którego dostałam od Ciebie gdy byłam na trasie:
"że też Ci się chciało na taką pogodę..." Toungue


A co myślisz ?? ja siedziałem w trocinach a Ty w górach - jedynym pocieszeniem była ta wredna pogoda...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka - 07-03-2009 06:07 PM

Ojej! Ale mnie dawno nie było na naszym forum! Zaczęłam nową szkołę i uczyłam się jak najwięcej aby jak najlepiej wypaść w pierwszym semestrze. Stąd też zupełnie nie miałam czasu na komputer.
Niedawno, bo tydzień temu skończyły się moje ferie zimowe. Oczywiście nie siedziałam na próżno w domu. Zapisałam się na obóz narciarsko - snowboardowy i drugi tydzień ferii spędziłam w Murzasichlu. Zawsze chciałam nauczyć się jeździć na nartach i wreszcie nadarzyła się okazja. Drugim powodem dla, którego chciałam tam pojechać była chęć zobaczenia Tatr zimą. Wiedziałam, że muszą one być piękne, ze zdjęć, które tutaj zamieszczacie, ale na żywo wszystko inaczej wygląda. Śniegu było tyle, że nawet z daleka było widać ogromną jego warstwę pokrywającą Tatry. Jeśli chodzi o pogodę to nie mogę narzekać. Tylko raz na cały tydzień na stoku złapała nas dość ostra zamieć. Jeśli chodzi o narty, nie wiedziałam że są one aż takie ciężkie! Ręce bolą mnie do dzisiaj od noszenia ich ze stoku na stok... A te buty! Jednym słowem TRAGEDIA!!! Mimo tego, że sprzęt jest taki ciężki wytrzymałam i teraz już śmigam po stokach, że nie można mnie zatrzymać. Początek oczywiście był bardzo trudny. W pierwszy dzień w ogóle nie łapałam o co w tym wszystkim chodzi i wyglądało na to, że byłam najgorsza w mojej grupie. Nie umiałam zapinać butów, jak już miałam narty na nogach to nie mogłam ustać w miejscu tylko cały czas gdzieś odjeżdżałam. Największy respekt czułam jednak przed orczykiem. Nie wyobrażałam sobie, że po zjeździe na sam dół stoku będę mogła wjechać nim na górę. Ale spróbowałam raz i drugi i okazało się że to całkiem fajna zabawa i niczego nie trzeba było się bać. Kiedy już pojeździliśmy trochę po tak zwanej oślej łączce zabrano nas na Czarną Górę. Z daleka stok wyglądał jak płaściutka góreczka, a z bliska? No, czarno to widziałam. Oczywiście tutaj na sam szczyt Czarnej Góry wjeżdżał tylko normalny wyciąg krzesełkowy. Wjechanie nim na górę nie było dla mnie problemem. Teraz czekał mnie zjazd. Najpierw zjeżdżał instruktor a za nim reszta mojej grupy. Im dalej tym szybciej. Jedna osoba leży, druga, trzecia... no ja też nie wyrobiłam na zakręcie Wink. Nie dałam jednak za wygraną. Podniosłam się i dalej zjechałam już bez większych problemów. Instruktor postanowił jednak, że jeszcze troszkę poćwiczymy. Na Czarnej Górze również znajdował się orczyk, który dojeżdżał do połowy stoku, ale to nie znaczyło, że nie można tu było nabrać prędkości. Najpierw ćwiczyliśmy skręcanie a potem zmierzyliśmy się ze slalomem. Nie obeszło się bez upadków. Nikt się jednak upadkami nie przejmował, przeciwnie tylko się z tego śmialiśmy. W przeddzień wyjazdu 4 osoby w tym ja na 9 z mojej grupy już nie obawiało się Czarnej Góry. Zjeżdżaliśmy z samego jej czubka, a ja ku mojemu zaskoczeniu dostałam pochwałę od instruktora za najlepsze skręcanie w całej mojej grupie.
Naprawdę bardzo polubiłam narty! Mimo iż jest to bardzo męczący sport bardzo w Murzasichlu wypoczęłam i z niecierpliwością czekam na następny sezon.

Pozdrawiam!!!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka - 07-03-2009 06:19 PM

Kilka zdjęć do mojej poprzedniej notki.
Zdjęcia z Budzowego Wierchu, Bukowiny Tatrzańskiej i Czarnej Góry... Wink;)

1. Stok w Bukowinie Tatrzańskiej (tutaj zabawiliśmy tylko przez 2 godziny)
2. Budzowy Wierch wieczorem
3. Czarna Góra
4. Ja na Czarnej Górze - trzeci dzień na nartach
5. Budzowy Wierch
6. Widok z Budzowego Wierchu na Giewont
7. Tatry ze stoku w Bukowinie
8. Tatry z Budzowego Wierchu


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 07-03-2009 07:33 PM

No nareszcie jakaś relacja ! Smile
Aga, fajna relacja i naprawde ciekawie spędziłaś czas. O nauce jazdy na nartach i jak trudne są początki dobrze wiem. Sam w tym sezonie zabrałem sięz a narty, tyle, że ucze sie jeździć na nartach biegowych po szlakach. Zabawa świetna, zwłaszcza przy zjazdach. A na tradycyjnych zjazdówkach może też kiedyś spróbuje.
pozdrawiam Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 07-03-2009 07:59 PM

Fajnie Aga, takie wyjazdy są niemal zawsze udane i człowiek uczy się czegoś nowego. Tak trzymać ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 08-03-2009 10:58 PM

I nadszedł czas kolejnej wyprawySmile
Wyjechaliśmy zaraz po pracy,tym razem w góry Izerskie.
Podróż dłużyła się.Co jakiś czas głowa opadała mi w geście zmęczenia, a może nawet pół snu.Jak dobrze,że mogę jechać jako pasażer co jakiś czas myślałamWinkPowoli dojechaliśmy do miejsca pozostawienia samochodu czyli Jakuszyc.Rzut oka na zegarek,była 20 z minutami.Wysiadłam z auta rozradowana.Gwałtowne zderzenie z jakże różną pogodą od tej miejskiej ,rześkim i mroźnym powietrzem przegoniło oznaki zmęczenia.Przed nami sześciokilometrowy spacerek do schroniska Orle. Jeszcze ostatnie poprawki sprzętowe, zarzucenie plecaka- troszkę ciężkiego- to chyba złoty trunek lekko mnie dociążał;-),ale jeden osobiście doniesiony musiał być wychylony w schronisku wieczorem.I w drogę.Przejście do schroniska okazało się przyjemne, chociaż śnieg był mokry a i też lekko zapadaliśmy się idąc,jednak nie na tyle żeby zakładać rakiety.Do schroniska doszliśmy w wybornych humorachBig Grin Na miejscu zdziwiła nas obecność licznych turystów,ale jak się okazało w ten weekend w Jakuszycach odbywał się Bieg Piastów i stąd tak licznie przybyli.Dokupiliśmy jeszcze po lokalnym towarzyszu do wniesionych trunków i przenieśliśmy się do budynku noclegowego.
Poranek przywitał nas mglistą pogodą, po śniadaniu w schronisku, które przechodziło jeszcze większe oblężenie niż poprzedniego wieczoru (obok schroniska był punkt wydawania ciepłych napoi dla biegaczy)udaliśmy się w drogę w stronę Chatki Górzystów, w której mieliśmy zarezerwowany sobotni nocleg. Droga ku Chatce to latem bardzo przyjemna trasa,jednak zimą zmienia się zupełnie i czasowo wydłuża.Sobotnia droga była o wiele bardziej wymagająca od piątkowego podejścia do schroniska Orle.Po przejściu kilkunastu metrów zapadając się czasami po kolana i dalej, założyliśmy rakiety.Pomimo tego szło nam się ciężko, a pogoda nie sprzyjała nam.Widoczność była niesamowicie ograniczona przez spowijającą wszystko mgłę,powietrze wilgotne i nie było co się łudzić na ułaskawienie od aury i podziwianie widoków.Po drodze mijali nas narciarze biegowi, dla których rejony Gór Izerskich to zimowy raj.Doszliśmy do Chatki,wiedząc że na ten dzień to nasz jedyny spacer w związku z pogarszającą się pogodą. Nie było sensu iść na Stóg Izerski.
Chatka Górzystów to niesamowicie urokliwe i klimatyczne miejsce.Do dnia dzisiejszego nie ma tam prądu i jakże przyjemne są pogawędki wieczorne przy blasku świec czy kominku. Jest to jedno z tych miejsc, w które rzadko trafiają przypadkowe osoby. Pokój dzieliliśmy min. z dwiema dziewczynami z Wrocławia, które okazały się tak miłe i górsko zakręcone, że zrodził się nawet pomysł wspólnej gdzieś wyprawy.Już ja je na pewno na jakieś górskie łazikowanie namówię;-) Pomimo krótkiego przejścia w sobotę,mogę śmiało stwierdzić, że czas spędzony tego dnia w schronisku był równie przyjemny jak wędrówki ,w które moglibyśmy się udać gdyby pogoda nam sprzyjała.
Następnego dnia czekała nas niespodziewajkaWink a mianowicie niedzielny poranek uśmiechnął się do nas słoneczną pogodąBig Grin , to na pewno bonus za poprzedni dzień. W związku z tak sprzyjającymi warunkami postanowiliśmy zrobić sobie dłuższą wędrówkę.Musieliśmy tak zaplanować przejścia żeby dojść na parking w Jakuszycach nie wcześniej niż przed 15, wcześniej nie dostalibyśmy się na miejsce w związku z Biegiem Piastów.W sumie spacer zajął nam około 6 godzin,co rusz trzeba było jednak zmieniać nasze wymysły na inne, bo co chwilę natrafialiśmy na labirynty ogromnej ilości tras biegowych,na które nie można było wchodzić.Byliśmy jednak zadowoleni, bo droga okazała się urozmaicona i w końcu mogliśmy zachwycać się piękną pogodą, cudownymi widokami ,ciszą i samotnością na szlaku.Spotkaliśmy tego dnia tylko jedną osobę w części zalesionej, a później już tylko kilku amatorów nart biegowych korzystających, z tras po zakończonych zawodach biegaczy.
Jak to zwykle bywa bardzo szybko minęły trzy dni zimowego wypadu.Powróciłam z ośnieżonych dróg Gór Izerskich w prawie wiosenne objęcia pogody.Nie smucę się jednak z pożegnania z górami, bo już niedługo będę witać się z TatramiSmile

[attachment=19861][attachment=19862][attachment=19863][attachment=19864][attachment=19865]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 08-03-2009 11:12 PM

Brawo Dziewczyny za udane wypady i relacje ożywiające nieco ten wątek Wink

Anno - ale Ci fajnie, tak blisko w Izery - na biegóweczki jak znalazł Wink
Pozdrawiam!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 09-03-2009 08:54 AM

Ehh przypomniałas mi naszą wizytę w tych rejonach, własnie zimą to chyba najlepszy okres odwiedzin, choc powiem, że widoki jesienne tez są niepowtarzalne. A czy rąbałyście(?) drzewo do palenia w kominku? No i browary dobre, czeskie na miejscu w dobrej cenie i ten naleśnik ... pycha, jeszcze tam zajrzę kiedyś, familijnie Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 09-03-2009 09:22 AM

Nigdy nie byłam w Górach Izerskich. Ale z tego co piszesz to musi tam być fajnie Smile
Nie ma to jak aktywnie spędzony czas ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 09-03-2009 09:45 AM

Świetna wędrówka. ok
Atmosferę takich chatek bez prądu długo się pamięta.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 09-03-2009 11:03 AM

Izery mmmm jeszcze tam wrócęSmile
Anno, duże gratulki za aktywność... bo grunt to nie siedzieć w domu przed telewizoremSmile pozdrówkiSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 09-03-2009 05:34 PM

Ach! Też sobie przypomniałem fantastyczną jesienną bibę w tych stronach. Znów mi się do pamięci wryły Orle, Chatka Górzystów, odliczanie Sylwestra "Raz, dwa, trzy" podczas podawania żywej wody.
Anna, dzięki za relacyjkę. Łezka się w oku zakręciła. Cry


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 09-03-2009 05:52 PM

hmm Izery te góry mają w sobie to coś Smile Byłem tam tylko raz i przez chwilę ale bardzo mi się spodobały. Trzeba sie tam koniecznie wybrać... a z tymi trasami biegowymi to musi być istny raj, na przyszły sezon trzeba tam koniecznie jechać !
Bardzo fajna relacja, wycieczka też, a góry we mgle też mają swój urok Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 09-03-2009 07:26 PM

Pablo napisał(a):
Ehh przypomniałas mi naszą wizytę w tych rejonach, własnie zimą to chyba najlepszy okres odwiedzin, choc powiem, że widoki jesienne tez są niepowtarzalne. A czy rąbałyście(?) drzewo do palenia w kominku? No i browary dobre, czeskie na miejscu w dobrej cenie i ten naleśnik ... pycha, jeszcze tam zajrzę kiedyś, familijnie Smile


Kiedyś w ramach czytania forum od deski do deski;-) zauważyłam Wasze buźki na zdjęciu w ChatceSmile Kawał drogi przejechaliście z BogusiąSmile
Szczapy pod kominek były, także drwalami;-) nie zostaliśmy tamtego wieczoru. .Browary jak talala;-) a naleśniki w dechęok, co racja to racja:-)no i samo miejsce warte odwiedzenia powtórnie:-)


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 09-03-2009 07:32 PM

mieciur napisał(a):
hmm Izery te góry mają w sobie to coś Smile Byłem tam tylko raz i przez chwilę ale bardzo mi się spodobały. Trzeba sie tam koniecznie wybrać... a z tymi trasami biegowymi to musi być istny raj, na przyszły sezon trzeba tam koniecznie jechać !
Bardzo fajna relacja, wycieczka też, a góry we mgle też mają swój urok Smile



jak tylko będziecie mieć okazję z Gosia3kiem ,to wybierzcie się kiedyś na te trasy:-)
Heh, może w Biegu Piastów wystąpicieWink;)ale byłaby reprezentacjaok Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 09-03-2009 09:10 PM

Anna napisał(a):
jak tylko będziecie mieć okazję z Gosia3kiem ,to wybierzcie się kiedyś na te trasy:-)
Heh, może w Biegu Piastów wystąpicieWink;)ale byłaby reprezentacjaok Wink


A no bardzo chętnie wystapimy - prawie była by reprezentacja GŚu Smile i patronat od Aminia byśmy dostali, tylko o wyniki nie jestem pewny, ale troche sie potrenuje i bedzie ok Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 09-03-2009 09:26 PM

mieciur napisał(a):

Anna napisał(a):
jak tylko będziecie mieć okazję z Gosia3kiem ,to wybierzcie się kiedyś na te trasy:-)
Heh, może w Biegu Piastów wystąpicieWink;)ale byłaby reprezentacjaok Wink


A no bardzo chętnie wystapimy - prawie była by reprezentacja GŚu Smile i patronat od Aminia byśmy dostali, tylko o wyniki nie jestem pewny, ale troche sie potrenuje i bedzie ok Smile


O ile się orientuję to startują nie tylko zawodowcy... a po takich biegach fajną imprezę można sklecić w Chatce ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 09-03-2009 09:26 PM

mieciur napisał(a):
(...) i patronat od Aminia byśmy dostali (...)

Aminia - hehe, chyba o mnie chodzi - no może byście dostali, a jak wygracie to jeszcze dostaniecie tytuł honorowego Forumowicza GŚ Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 09-03-2009 09:37 PM

no cos mi sie literki poprzestawiły oczywiscie że chodzi o naszego szanownego Admina Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 09-03-2009 09:50 PM

mieciur napisał(a):

Anna napisał(a):
Heh, może w Biegu Piastów wystąpicieWink;)ale byłaby reprezentacjaok Wink

A no bardzo chętnie wystapimy - prawie była by reprezentacja GŚu Smile

Teeeee, no mów za siebie Smile jak coś to z Maćkiem se startuj bo w razie wyniku niesatysfakcjonującego (jak zwykle) będzie na mnieToungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 09-03-2009 09:58 PM

czego sie boisz ?? wynik bedzie dobry bo nasz super hiper turbo smar do biegówek jest najwyższej klasy Smile i nikt nas nie dogoni !


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 09-03-2009 09:59 PM

mieciur napisał(a):
czego sie boisz ?? wynik bedzie dobry bo nasz super hiper turbo smar do biegówek jest najwyższej klasy Smile i nikt nas nie dogoni !

tia, bo ja sie zatrzymam na pierwszym możliwym drzewieToungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 09-03-2009 10:05 PM

Gosia, Mieciurze - teraz już tylko "Nas ne dogoniat" giggle
http://www.teksty.org/t/tatu/nasnedogoniat.php


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 09-03-2009 10:08 PM

gosia3ek napisał(a):
...
Teeeee, no mów za siebie Smile jak coś to z Maćkiem se startuj bo w razie wyniku niesatysfakcjonującego ...

mieciur napisał(a):
czego sie boisz ??...

... będzie ban w00t


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 15-03-2009 05:17 PM

Rankiem w sobotę, przy dających nadzieję na ładny dzień promieniach słonecznych, stanęliśmy z Kasią i Pawłem u wejścia do Doliny Kieżmarskiej. Plan bardziej spacerowy niż wyczynowy, ale do przejścia też kawałek, a w końcu też nie zawsze trzeba gonić przez cały dzień aby się wyrobić z wcześniejszym pomysłem. No i jak się później okazało był to naprawdę świetny dzień ok

Kasia i Paweł tradycyjnie już dla Nich na skiturach, ja na pierwszym odcinku tradycyjnie "na butach" podążamy najpierw dość uczęszczaną drogą ku schronisku nad Zielonym Stawem Kieżmarskim, później jednak odbijamy na niebieski szlak aby zagłebić się w nieprzedeptany szlak. Tutaj zakładam rakiety i kontynuujemy nasz kurs w stronę Wielkiego Białego Stawu...

W międzyczasie tak jakby trochę się przychmurzyło, słońca nie widać, gór też nie, ale to dlatego że my w lesie... Mijamy jakąś zasypaną wiatę, dalej ścieżka już mniej wyraźna i dość słabo oznakowana ale ostatecznie udaje nam się ją jakoś utrzymać, zbliżamy się tez powoli ku górnej granicy lasu i nagle, gdzieś między drzewami zaczynają pokazywać się szczyty, słońce staje się naszym nieodłącznym towarzyszem, nasze humory dopisują na całego a krajobrazy... bajka Rolleyes

[attachment=19927] - od Baranich Rogów po Jagnięcy Szczyt
[attachment=19928] - góry, chmury, śnieg po prostu pięknie
[attachment=19929] - a tu nad Wielkim Białym Stawem, patrząc w stronę Bielskich
[attachment=19930] - przy szlakowskazie
[attachment=19931] - gra światła
[attachment=19932] - ... i chmur
[attachment=19933] - a tutaj i ja się załapałem na zdjęcie
[attachment=19934] - kierując się ku Zielonemu, z tyłu Durny Szczyt (2627 m)
[attachment=19935] - ramię Czarnego Szczytu oraz Jastrzębia Turnia
[attachment=19936] - j.w. w szerszym kadrze


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 15-03-2009 05:17 PM

c.d.

[attachment=19937] - Bielskie pozostają w tyle
[attachment=19938] - a my znowu ciut niżej
[attachment=19939] - zjeżdża Kasia
[attachment=19940] - i Paweł
[attachment=19941] - Mały Kieżmarski Szczyt
[attachment=19942] - słońce opada coraz niżej
[attachment=19943] - już jest za granią
[attachment=19944] - trzeba niestety wracać
[attachment=19945] - Tatry Bielskie gdzieś pomiędzy drzewami

Faajnie było Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 15-03-2009 05:26 PM

Pedro napisał(a):
Rankiem w sobotę, przy dających nadzieję na ładny dzień promieniach słonecznych, stanęliśmy z Kasią i Pawłem u wejścia do Doliny Kieżmarskiej.

SZCZĘŚCIARZE!!!Smile

Wspaniała wycieczka. Piękne zdjęcia.ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 15-03-2009 05:40 PM

Pedro napisał(a):
(...) słońce staje się naszym nieodłącznym towarzyszem, nasze humory dopisują na całego a krajobrazy... bajka Rolleyes


widoki rzeczywiście rewelacyjne Smilezdjęcia pięknie pokazują Waszą bajkową pogodęSmileTylko pogratulować tak udanego wyjazduok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Halska - 15-03-2009 05:43 PM

Oj pięknie, przepięknieSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 15-03-2009 05:49 PM

maciek napisał(a):
Wspaniała wycieczka. Piękne zdjęcia.ok

Podpisuję się pod tym stwierdzeniem ok
Kto wie ? Może za niecały miesiąc -jak los dopisze-te widoki będą i moim udziałem Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 15-03-2009 06:39 PM

Pedro mi nasunął pewną myśl. Taki jeden nocleg w Chacie przy Zielonym Jeziorze uhm
Doktorku już za dwa tygodnie Piwko


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 15-03-2009 07:20 PM

Pięknie k... pięknie Big Grin pogratulować pomysłu, pozazdrościć pogody Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 15-03-2009 07:20 PM

Stasiu napisał(a):
Doktorku już za dwa tygodnie Piwko

Stasiu Big Grin - tylko nie opróżnij chaty z wszystkich zasobów "Zlatego Bazanta"- by zostało choć trochę dla nas ! w00t


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 15-03-2009 07:25 PM

dr.Etker napisał(a):
Stasiu Big Grin - tylko nie opróżnij chaty z wszystkich zasobów "Zlatego Bazanta"- by zostało choć trochę dla nas ! w00t


DrE to na gulasz kotlinkowy specjalnie tam jedzie ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 15-03-2009 07:37 PM

Pablo napisał(a):
DrE to na gulasz kotlinkowy specjalnie tam jedzie ok

Noooo ! trochę ingrediencji do gulaszu-dodam ! w00t
Będzie tak jak lubię-z ogniem ! Cool


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 15-03-2009 07:55 PM

Piękną mieliście pogodę, a widoki na góry jeszcze lepsze Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - magda.s.77 - 15-03-2009 11:04 PM

Ciężko dodać coś więcej...
Piękne zdjęcia, fantastyczna pogoda, super pomysł na weekend.
Że też mi się takie widoki nie trafiają...


Zdjęcia Paaulo z wątku "obok" tylko potwierdzają powyższe. To ze słońcem... miód!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - margit - 16-03-2009 06:06 AM

kochają Was te góry, że Wam ofiarowały takie widoczki piękneSmile
No i fajnie było zobaczyć Wasze uśmiechnięte buzie na fotach Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Zoe - 16-03-2009 10:05 AM

Fantastycznie! Jedyne określenie, które przychodzi mi to głowy. Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 16-03-2009 02:13 PM

Dzięki za relację Bartek. Ładne zdjęcia.
Na #786 3 zdjęcie, widać jak Kasia walczy z zapadającą się skorupą, którą słońce utworzyło na południowych stokach. Niezbyt przyjemne.
Niestety ceny w słowackich schroniskach powalają...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Snieshka - 16-03-2009 06:21 PM

Gratulacje moi drodzy! Warunki do pozazdroszczenia, wspaniałe zdjęcia! Pozdrawiam serdecznie.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Snieshka - 16-03-2009 08:03 PM

Wybaczcie OFF-topa:
Witaj Smoku! Nie, żeby trafić na TO forum nie potrzeba mi żadnych drogowskazów. Jaka zagubiona, jak się znalazłam Smile Ty i tak zawsze mnie potrafiłeś znaleźć Smile PS. Pablo- jak obiecałam, tam robię.
Pozdrawiam wszystkich Forumowiczów!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 16-03-2009 08:32 PM

Snieshka napisał(a):
... jak obiecałam, tam robię.
...

Ale gdzie tam uhm Toungue lepiej tu... tzn na naszym GŚ Wink
odpozdrawiam Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mar.an - 16-03-2009 08:41 PM

Bartek, świetne zimowe zdjęcia!ok
I ten Czarny z Jastrzębią Turnią....ech, byle je jak najszybciej zobaczyćRolleyes

Pogratulować wyjazduSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 16-03-2009 08:53 PM

Ładna wyprawka się Wam udała! Gratuluję i zazdroszczę tej cholernej pogody!!!kwasny I zdjęć!!!kwasnyWink I w ogóle co to ma znaczyć, że jak jestem w Tatrach to widoczność jest do następnego drzewa!!!kwasny ProtestujęCool! I pozdrawiam Wink




O...śniegi topnieją , odtajała i nasza Śnieshka...okWink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 16-03-2009 08:55 PM

mar.an napisał(a):
...
I ten Czarny z Jastrzębią Turnią....ech, byle je jak najszybciej ...

...tam się wdrapać Wink

Czyżby jakie zimowe zdobywanie J. Turni się szykuje??


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 16-03-2009 09:12 PM

Pablo napisał(a):

mar.an napisał(a):
...
I ten Czarny z Jastrzębią Turnią....ech, byle je jak najszybciej ...

...tam się wdrapać Wink

Czyżby jakie zimowe zdobywanie się szykuje??


uhm Papirusową Drabiną na Przełęcz Stolarczyka i dalej...
To byłaby piękna trasa- eech pomarzyć ... Rolleyes Cool


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 16-03-2009 09:22 PM

Ej Paaulo, oszczędzaj kobietę, bo Ci się jeszcze sforsuje /a szkoda by było/ ... pozdrawiam wieczornie Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 16-03-2009 09:36 PM

dr.Etker napisał(a):
uhm Papirusową Drabiną na Przełęcz Stolarczyka i dalej...
To byłaby piękna trasa- eech pomarzyć ... Rolleyes Cool

Porozmawiamy, pomyślimy i będziemy zapier... papier Rolleyes ale dopiero wtedy, jak nam browary nie będą zamarzać Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 16-03-2009 10:48 PM

Pablo napisał(a):
ale dopiero wtedy, jak nam browary nie będą zamarzać Wink

Paweł- w takiej Dolince Dzikiej dla przykładu-dłuuuugo można schładzać browary w pozimowym śniegu Cool
Ale jak się trafi dobry firn czerwcowy -to podchodzenie na Baranią Przełęcz -to sama przyjemność Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mar.an - 17-03-2009 07:12 AM

Pablo napisał(a):

mar.an napisał(a):
...
I ten Czarny z Jastrzębią Turnią....ech, byle je jak najszybciej ...

...tam się wdrapać Wink

Czyżby jakie zimowe zdobywanie J. Turni się szykuje??

Jastrzębia Turnia Pablo musi poczekać trochę dłużej...Nie wsio na razWink.
Jak coś się będzie szykowało to będziesz wiedział w pierwszej kolejnościSmile.

P.S. Doktorze, odliczaj już dni. Czarny czeka (w nagrodęWink )Cool


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 22-03-2009 05:27 PM

Pierwszy dzień wiosny przyszło mi powitać w górach. Jako że w Tatrach lawinowa czwórka, więc w planie co innego - a padło na Babią Górę. Co prawda pasmo to już dość dobrze mi znane (z rachunków moich wynika że to już 9 starcie z tą górą), ale wysoki wierzchołek, bardzo specyfiiczny jak na nasze Beskidy przyciągnął mnie prawdopodobieństwem głębokiej zimy. No i się nie zawiodłem Smile

Serpentynami do góry z Zawoi, bardzo ostrożnie, droga całkiem biała no i śliska... Na Krowiarkach małe przygotowania i w drogę. Słońce pięknie rozświetla pierwszą polankę na szlaku [attachment=20136]. Chwilę później zaczyna się jednak chować między chmurami pozostawiając mnie w troszkę ciemnym ale jednak jakże bajkowo śnieżnym lesie [attachment=20137][attachment=20138][attachment=20139].

Ponad lasem nic się niestety nie zmienia - no oczywiście poza brakiem drzew Rolleyes [attachment=20140]Pogoda jaka była taka jest, pozostaje tylko nadzieja, że na wierzchołku może uda się wyjść ponad chmury innocent

Szlak jest trochę przedeptany, co nie oznacza jednak że jest całkiem łatwo, gdzieniegdzie się człowiek zapada, a że snieg z gatunku tych ciężkich i trochę mokrych więc sił trzeba włożyć dość dużo. Powyżej Sokolicy prawie potykam się o szlakowskaz [attachment=20141]

Droga na szczyt jest dość monotonna, widoczność bardzo mocno ograniczona, a tempo chyba dość niezłe bo wyprzedzam kilku skiturowców. Na grani w okolicach wierzchołka śnieg robi się dużo gorszy i tu idzie znacznie wolniej, ale już niedaleko. A na szczycie trochę ludzi... [attachment=20142]

Czekam chwilę na słońce, może coś się odsłoni. Czekam i czekam, ale po 40 minutach kapituluję i udaję sie w dół ku Bronie. A tam mała rozterka, patrząc w stronę gdzie powinien być wierzchołek Małej Babiej, na nieprzedeptany szlak i postanawiam go przetrzeć Big Grin
W efekcie po dość niedługim czasie widzę coś takiego [attachment=20143]

No a później to już z górki, i dosłownie i w przenośni - tzn. tak mi się wydawało innocent A po drodze mijam śnieżne skrzaty [attachment=20144]

W goprówce na Markowych Szczawinach gdzie obecnie mieści się bufet posilam się rosołem i w drogę ku autku, czekającym na mnie w odległości 6.00 km wg GPS.

I tu zaczęły się schody... Szlak niby kiedyś przetarty, ale to było kiedyś, a śnieg... jak dla pieszego tragedia. Mokry, ciężki i głęboki, po pół godzinie stwierdzam że przeszedłem 400 metrów. No to ładnie myślę sobie, jak tak dalej pójdze to chyba trzeba będzie zawrócić i naookoło - ale jak? Przez Zawoję to straszny kawał drogi.

Czarne myśli na szczęście się nie spełniły, śnieg stał się później trochę bardziej możliwy (tzn. pojawiły się nagle czyjeś ślady), nawet słońce zaczęło prześwitywać, odsłoniło się pasmo Policy [attachment=20145] a po godzinie 17.00 trafiam "za kółko". Z dołu oglądam sobie jeszcze Babią, którą po moim zejściu nagle coś naszło (czy też odeszło) i się odsłoniła. [attachment=20146]

Wniosek jeden - na śnieg w górach będzie można jeszcze długo popatrzeć Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Fazik - 22-03-2009 06:55 PM

Ładna ta wiosna Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 22-03-2009 07:44 PM

Przyjemna wędrówka. Bardzo lubię Babią. Szkoda, że nie słońce znalazłeś dopiero przy aucie.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - bober37 - 22-03-2009 07:54 PM

Hej Pedro, fajna ta Twoja wędrówka, zazdroszczę, mialem ochotę zobaczyć śnieg w ten weekend nad Mokiem ale...może w następny się uda,mile widoczki na fotach, pozdrówkaSmile)


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 22-03-2009 09:01 PM

Pedro, gratulacyjki. Dobrze, że ktoś przetarł szlak na Babią. Może się niecham wciągnąć. uhm


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pablo - 23-03-2009 09:00 AM

Dobrze sie czytało i ogladało Smile gratulejszyn pomysłu, a pogoda jak na Babią to dobra była Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 23-03-2009 09:27 AM

Fajna wycieczka Bartku Smile
Spróbuj kiedyś od Przywarówki, moim zdaniem to dużo ładniejszy szlak na Babią Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - margit - 23-03-2009 10:10 AM

Haha, Pablo mnie uprzedził - miałam napisać - Że Pedro ma względy , bo go Babia bardzo rozpieściła Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 23-03-2009 11:43 AM

Fajnie miałeś AdminieSmile pogoda nawet nawet (jak na standardy Babiej oczywiścieToungue)

KasiaA napisał(a):
Spróbuj kiedyś od Przywarówki, moim zdaniem to dużo ładniejszy szlak na Babią Smile

mnie osobiście najbardziej podoba się żółty od Słowacji Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 23-03-2009 12:07 PM

gosia3ek napisał(a):
...
mnie osobiście najbardziej podoba się żółty od Słowacji Smile

Tej od Slanej Vody, prawda? Tam jest sporo po prostym a później dopiero zaczyna się nieco ciekawiej. Od Przywarówki cały czas się wznosi i ciągle się zmieniają krajobrazy, dlatego ten polecam wszystkim Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - margit - 23-03-2009 12:13 PM

spróbujemy Smile
Swoją drogą mam zaległą , bardzo zaległa relację z Babiej z 11 listopada minionego roku ... nie wiem czy pisac w ogóle


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 23-03-2009 01:51 PM

Margit, kobieto nie pytaj tylko pisz. Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 17-10-2009 08:55 AM

W piątek około 9.00 mijamy z Krzyśkiem znak Zawoja. Babia gdzieś schowana w chmurach, dookoła biało choć jakoś tak dziwnie... pierwszy śnieg tego roku przysypał drzewa jeszcze w typowo jesiennej szacie i zrobiło nam się połączenie złotej polskiej jesieni z śnieżnobiałą zimą... Gdyby nie zmienione wczoraj opony na zimowe to można by było zapomnieć o dojeździe tutaj.

Na parkingu w Markowej znajdujemy na upartego trochę odśnieżoną miejscówkę pomiędzy zaspami, pomiędzy półmetrowymi zaspami. Czas wyjść na szlak, prognozy korzystne nie były, warunki też. Chcemy jednak trochę zmierzyć się ze śniegiem i zimnem.

Chwilę później idziemy już ścieżką, no i chyba tutaj tkwi potencjalnie największe niebezpieczeństwo na naszej trasie, gałęzie drzew obwieszone liśćmi i przykryte śniegiem, nie wiadomo czy coś po prostu nagle nie spadnie na ziemię. 20 minut później przecieramy już pierwszy odcinek szlaku, tu już nikomu nie chciało się iść, śnieg póki co sięga pod kolana, ale z każdą chwilą jest go więcej. Osiągamy niemal grzbiet gdy wiatr daje znać o sobie. Może nie bezpośrednio bo jesteśmy w lesie, ale ten strąca z drzew spore ilości śniegu. Jedna z takich rozwianych czap śnieżnych spada na mnie, czuję się jakby zahaczony małą lawinką pyłową. Po chwili na nowo łapię oddech Cool

Im dalej tym ciekawiej, przez grzbiet przetaczają się falami jedna za drugą zadymki śnieżne powstałe ze strącanego i wywiewanego śniegu. Pozostaje przejść przez te śnieżną kurniawę - nikt nie mówił że będzie lekko i łatwo, choć przyjemnie to jak najbardziej Smile

Na Markowych meldujemy się w chwili gdy grupa goprowców na rakietach i skiturach zaczyna zejście/zjazd. Rozmawiamy, oni wycofali się w połowie drogi pomiędzy Broną a Diablakiem. Widoczność typu mleko, wiatr, zadymka śnieżna... my dopiero tam idziemy, choć o Diablaku to raczej już nie myślimy. Stacjonujący tutaj goprowiec prosi jeszcze o nasz raport jak wrócimy.

Pod Bronę idzie się ciężko, szlak co prawda przetarty ale na rakietach, a tych to my nie posiadamy. Zapadam się do kolana albo wyżej - pewnie tak z 3 na 4 kroki. Powyżej lasu na stromym podejściu kilka razy ląduję w śniegu do pasa, kijki chwilami wiele nie pomagają chowając się niemal w całości w śniegu.

Wychodzimy w końcu na przełęcz. Oczywiście wieje no i zbyt wiele to nie widać. Co prawda w podobnych warunkach byłem tu już kilka razy, ale wtedy była zima. Naprawdę można by pomyśleć że to co najmniej grudzień. Babią odpuszczamy. Próbujemy w stronę Małej Babiej, widoczność minimalna, ale liczę na znajomość terenu. Pierwsze ostrzejsze podejście jednak studzi mój zapał. W kilka minut zdobywam kilka metrów tonąc po pas w śniegu. Zawracamy...

Powrót to jak i przyjście następuje niemal tą samą drogą. Przecieramy raz jeszcze szlak który przecieraliśmy rano. Wszystko zawiało. No i tak wyglądało nasze powitanie zimy. Czyli całkiem sympatycznie :-)

Kilka pamiątek:

[attachment=27094], [attachment=27095] - w Zawoji
[attachment=27096] - pod Goprówką na Markowych, w tle nowy nieoddany jeszcze do użytku budynek schroniska
[attachment=27097] - ja w śniegu
[attachment=27098] - i Krzychu
[attachment=27099] - uśmiechnięci na Przełęczy Brona


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 17-10-2009 09:15 AM

czy uśmiechnięci na Bronie to nie wiemWink
Krzysiek wygląda jakby mu za karę ktoś kazał wyjść uhm
dzięki za relacyję i kontakt Smile
a Babia Was nie wpuściła z jednego powodu: bo mnie nie było z WamiToungue macie nauczkę na przyszłośćWink ja na Babią zawsze mam pogodę, mimo że prognozy mówią inaczejToungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 17-10-2009 09:43 AM

Masakra, aż mnie skitury świerzbią!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 17-10-2009 09:53 AM

paaulo napisał(a):
Masakra, aż mnie skitury świerzbią!

Paweł jutro niedziela, śnieg jest - może trzeba coś z tym zrobić? Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 17-10-2009 10:04 AM

Nie kuś...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 17-10-2009 10:09 AM

Nie kuś? Ależ Paweł śnieg jest fenomenalny Big Grin

No popatrz jak miło by się jeździło... A w następny weekend chyba już cieplej będzie...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sokół - 17-10-2009 10:23 AM

Mieciur, dlaczego płaczesz na ostatnim zdjęciu?


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 17-10-2009 10:23 AM

Hmm może jutro powtórka? Szlak będziesz miał przetarty. Wink


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - lapikus - 17-10-2009 10:35 AM

gosia3ek napisał(a):
a Babia Was nie wpuściła z jednego powodu: bo mnie nie było z WamiToungue


Co racja, to racja: gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.

Śnieg w Beskidach, to jednak przecudna sprawa. Co prawda dał Wam nieźle popalić i nie pozwolił na szczytowanie, ale sama przygoda przedniej marki, nawet gdy Mieciurowi uśmiech w drugą stronę wywinęło.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 17-10-2009 11:09 AM

Sokół, ja nie płacze tylko ten wiatr tak wiał ! Zresztą akurat wtedy sobie przypomniałem, jak dokłądnie 24 h wczesniej łaziłem w garniturku po uczelni i sie broniłem, a teraz w śniegu po pas we wszelkiego rodzaju goretexach Smile
Z Gośka to rzeczywiście jakiś fenomen jest, ile raz z nią byłem na Babiej to zawsze nawet coś było wiadać, a wczoraj to nawet pod szczyt sie nie udało dojść. Widac nasza Modzina ma niezłe układy Smile
A wycieczka bardzo przyjemna - właśnie na takie warunki liczyłem Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 17-10-2009 12:17 PM

Modzina ma może jakieś układy, ale Ty Mieciurze poznałeś, że nawet obrona na uczelni jest łatwiejsza niż atak na babską górę. Trzeba mogliście wybrać coś męskiego Wink Jednak to są te momenty prawdziwego górołaza. Próbuje ale wie, kiedy ma pasować.
Pogoda górołazów tj. kiedy wszystkie diabły się żenią. Devil


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 17-10-2009 12:30 PM

Chamstwo! Planowałem spokojną niedzielę, a przez Waszą relację myślę o jednym.
Ehh...


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 17-10-2009 12:36 PM

paaulo napisał(a):
Chamstwo! Planowałem spokojną niedzielę, a przez Waszą relację myślę o jednym.
Ehh...


A wiesz paaulo jak tamci Goprowcy zapieli sobie te tury i pojechali aż do samej Zawoji po takim świeżym śniegu....Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - lapikus - 17-10-2009 01:44 PM

mieciur napisał(a):

paaulo napisał(a):
Chamstwo! Planowałem spokojną niedzielę, a przez Waszą relację myślę o jednym.
Ehh...


A wiesz paaulo jak tamci Goprowcy zapieli sobie te tury i pojechali aż do samej Zawoji po takim świeżym śniegu....Big Grin


Paweł! To jest dopiero perfidne chamstwo. Teraz to się już nie masz co zastanawiać, tylko pakuj wór i jutro melduj się na stoku.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - KasiaA - 17-10-2009 01:45 PM

mieciur napisał(a):

paaulo napisał(a):
Chamstwo! Planowałem spokojną niedzielę, a przez Waszą relację myślę o jednym.
Ehh...


A wiesz paaulo jak tamci Goprowcy zapieli sobie te tury i pojechali aż do samej Zawoji po takim świeżym śniegu....Big Grin


Podwójne chmstwo! Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 17-10-2009 02:35 PM

nie ma to jak liczyć na przyjaciół Toungue zawsze pokrzyżują plany


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 17-10-2009 02:52 PM

mieciur napisał(a):

paaulo napisał(a):
Chamstwo! Planowałem spokojną niedzielę, a przez Waszą relację myślę o jednym.
Ehh...


A wiesz paaulo jak tamci Goprowcy zapieli sobie te tury i pojechali aż do samej Zawoji po takim świeżym śniegu....Big Grin


Paaulo trzeba szybko, bo w przyszłym tygodniu będzie na kopczykach plajta i przydadzą się maksymalnie narty wodne giggle


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 17-10-2009 03:16 PM

Czyli nici z leniwej niedzieli?

Spoko --> [attachment=27101]

Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - przemo - 17-10-2009 03:35 PM

no to sezon zimowy wstępnie rozpoczęty
już mi się marzy by się pokopać w takim śniegu
sama przyjemnośćSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 23-12-2009 11:57 PM

Dosyć już mamy porządków świątecznych, zakupów, uszczelniania okien. Góry wydają się właściwym miejscem na odpoczynek. W niedzielę rano pakujemy się i ruszamy w kierunku Nowego Targu z zamiarem przejścia się na Turbacz. W Skomielnej modyfikujemy plany, skręcamy do Rabki. Parkujemy pod sklepem i ruszamy żółtym szlakiem na Luboń Wielki. Ze szlakowskazu dowiadujemy się, że nasza trasa prowadzi percią Borkowskiego.
Mróz jest solidny, świeci słońce. Śniegu jak na lekarstwo, jakieś 10cm, pod nim zmrożona ziemia twarda jak skała. Cisza, spokój, tego właśnie szukaliśmy. Smile
Kilka razy szukamy szlaku, na szczęście z pozytywnym skutkiem.
Las się zmienia, staje się bardziej malowniczy. [attachment=28266] Dochodzimy do zbocza usłanego rumoszem skalnym, w żartach stwierdzam, że pewnie szlak prowadzi na wprost przez to zbocze. Cóż, niewiele się pomyliłem. Wprawdzie szlak skręca, ale nie długo później przecinamy podobne zbocze. Takich atrakcji w Beskidach się nie spodziewaliśmy. [attachment=28267] [attachment=28268] Szlak nabiera zaskakującego uroku. I zaskakiwać nie przestaje - dochodzimy do skalnego trawersu, na którym używamy rąk. Dalszą drogę umilają niewielkie lesiste grzędy przecinające zbocze Lubonia. Genialne miejsce! [attachment=28269] [attachment=28270]
Na szczycie schronisko. I to nie byle jakie. Budynek o bardzo oryginalnej formie, bardzo mi się podoba. [attachment=28271] [attachment=28272] Po obowiązkowej herbacie schodzimy szlakiem niebieskim. Szlak typowo beskidzki, taki jakiego spodziewaliśmy się na podejściu. [attachment=28273]
Na łące poniżej lasu urządzamy małe ćwiczenia z pipsami. Trochę pobiegaliśmy, ale było warto - wszystkie ofiary przeżyły. Wink
Na zakończenie dnia dowód na bliskość Świąt - gość ciągnący świeżo ściętą choinkę z lasu.
Całkowicie przypadkowy wybór celu i szlaku okazał się strzałem w dziesiątkę. Polecam, warto odwiedzić to miejsce.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 24-12-2009 06:49 AM

paaulo napisał(a):
Dosyć już mamy porządków świątecznych, zakupów, uszczelniania okien. Góry wydają się właściwym miejscem na odpoczynek.

Mieliście doskonały pomysł. Fajnie spędziliście ten przedświąteczny czas. Buźki Wam pewnie na różowo przymroziło, prawda? Smile Domyślam się, że w Święta też coś wykombinujecie? Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - lapikus - 24-12-2009 09:11 AM

No pewnie, że to lepszy sposób na spędzanie wolnego czasu, niż uskutecznianie przedświątecznych porządków. Patrząc z perspektywy czasu, to na poziom pokrywy śnieżnej nie mieliście co narzekać. Przynajmniej było biało i trzymał siarczysty mróz. A teraz? Jak się sami przekonaliście, a i w takich górach jak Gorce można natrafić na ciekawe i "kamieniste" szlaki. A jest ich w Beskidach, wbrew pozorom, mnóstwo. Może nie wszystkie znakowane, ale kto chce, ten znajdzie. Pogratulować udanej wycieczki. ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 24-12-2009 09:18 AM

lapikus napisał(a):
Jak się sami przekonaliście, a i w takich górach jak Gorce można natrafić na ciekawe i "kamieniste" szlaki.

Marku tak tylko w ramach małego wyjaśnienia, gdyż wiem że to nie Twoje rejony górskie. Kasia z Pawłem początkowo mieli wędrować po Gorcach (okolice Turbacza), ale po zmianie planów - opisany szlak jak i szczyt Lubonia Wielkiego należy już w całości do Beskidu Wyspowego Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - lapikus - 24-12-2009 09:49 AM

A, to sorki za ten geograficzny lapsus z mojej strony Shy Shy Shy i dzięki za uświadomienie. Gdybym był w domu, to pewnie bym sobie sprawdził na mapie, ale w pracy......lenistwo! Myślę jednak, że charakterem oba pasma górskie nie wiele różnią się od siebie, tak więc chyba możemy przyjąć, że sens mojej wypowiedzi, zważywszy na jej kontekst, nie zmieni znaczenia. Nie zmienia to jednak faktu, że zdecydowanie muszę się podszkolić. Za niedługo będzie okazja....!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Krzysiek - 24-12-2009 10:05 AM

paaulo napisał(a):
Dosyć już mamy porządków świątecznych, zakupów, uszczelniania okien. Góry wydają się właściwym miejscem na odpoczynek. (...)

Stwierdziłem wczoraj wieczorem to samo i udałem się na najbliższą zaśnieżoną górkę nieco przepchać tętnice szybszym podejściem. Stok oświetlony i pusty tylko dla mnie innocent
Ładne zdjecia ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 24-12-2009 10:40 AM

Maciek napisał(a):
Buźki Wam pewnie na różowo przymroziło, prawda? Smile Domyślam się, że w Święta też coś wykombinujecie?

Przymroziło, mróz jak na naszą zimę siarczysty, jakieś -15C. Najgorzej było jak mi się zachciało testować wiatrówkę pertexową. Po ubraniu na samą bieliznę było dość rześko. Big Grin Spora motywacja do przyspieszenia. Po rozgrzaniu było już ok.

Po Świętach na pewno gdzieś się wybierzemy. Warunków na skitury raczej nie będzie jeszcze. Sad

lapikus napisał(a):
A, to sorki za ten geograficzny lapsus z mojej strony

Nie przejmuj się Marek, ja dopiero na szczycie dowiedziałem się, że nie jestem w Gorcach tylko w Wyspowym. Wink

Krzysiek napisał(a):
Ładne zdjecia

Nie spodziewałem się takich scenerii do fotografowania i nawet nie naładowałem aparatu. Po kilku zdjęciach na mrozie się mu zdechło, potem pstrykałem komórką.
P.S. Krzysiek, śnieg jeszcze jest?

Jeszcze raz napiszę. Miejsce jest fantastyczne, całkowicie nie pasuje do beskidzkich standardów. Byłem w ciężkim szoku.

wikipedia o Perci Borkowskiego napisał(a):
Jest to najciekawszy z kilku szlaków prowadzących na ten szczyt. W obrębie rezerwatu, znajdującego się na podszczytowych partiach południowo-wschodnich zboczy (746-1014 m n.p.m.) turysta zaskoczony zostaje krajobrazem zupełnie odmiennym od beskidzkiego. Szlak prowadzi bowiem dużym gołoborzem (jest to największe gołoborze w Beskidzie Wyspowym), wśród złomowiska luźnych skał i obok pionowego urwiska. W grupie skał zwanych Dziurawymi Turniami doliczono się 13 jaskiń i szczelin skalnych.




RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Krzysiek - 24-12-2009 11:14 AM

paaulo napisał(a):
P.S. Krzysiek, śnieg jeszcze jest?


Na naśnieżanych wcześniej trasach tak.
http://www.gat.pl/pogoda/szczyrk.php
http://www.pkl.pl/zima/zimowa-oferta/gora-zar/kolej-linowo-terenowa-gora-zar/kamera.html
W linkach kamerki na najbliższe w mojej okolicy czynne stoki a w załączniku jedno z wczorajszych zdjęć. ( jestem koło strzałki Smile )
[attachment=28278]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - lapikus - 24-12-2009 12:14 PM

paaulo napisał(a):
Przymroziło, mróz jak na naszą zimę siarczysty, jakieś -15C. Najgorzej było jak mi się zachciało testować wiatrówkę pertexową. Po ubraniu na samą bieliznę było dość rześko. Big Grin Spora motywacja do przyspieszenia. Po rozgrzaniu było już ok.


Muszę przyznać, Paweł, że niezły z Ciebie kamikaze. Ja w takich warunkach temperaturowych, nie schodzę poniżej trzech warstw i to pod warunkiem, że solidnie zasuwam na wzniesieniu. Przy schodzeniu zazwyczaj dokładam jeszcze jedną warstwę, bo nijak nie mogę uzyskać termicznego komfortu i groziłaby mi hibernacja. Wszystkie warstwy są co prawda lajtowej grubości, ale ich ilość musi zostać zachowana.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 24-12-2009 01:07 PM

Krzysiek napisał(a):
Na naśnieżanych wcześniej trasach tak.

No tak, warunki do naśnieżania mieli idealne.

lapikus napisał(a):
Muszę przyznać, Paweł, że niezły z Ciebie kamikaze. Ja w takich warunkach temperaturowych, nie schodzę poniżej trzech warstw i to pod warunkiem, że solidnie zasuwam na wzniesieniu.

Hehe, na szczęście to był tylko eksperyment. Obiekt badań przeżył. Wink
Do zestawu dojdzie polarowa bluza z Power Dry. Myślę, że znacząco zwiększy to jego uniwersalność.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - lapikus - 24-12-2009 01:47 PM

paaulo napisał(a):
Hehe, na szczęście to był tylko eksperyment. Obiekt badań przeżył. Wink
Do zestawu dojdzie polarowa bluza z Power Dry. Myślę, że znacząco zwiększy to jego uniwersalność.


Od razu mi się cieplej zrobiło. Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - oyama2 - 24-12-2009 01:53 PM

zamiast rozpiski o wypadzie w Taterki na Grzesia, proponuje filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=onz7opeVYSo
zdjęcia same opowiedzą o pięknych chwilach spotkanych na szlaku
Wesołych Świąt


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 25-12-2009 12:23 PM

Ładną pogodę mieliście, fajna wycieczka.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 26-12-2009 10:29 AM

Zazdroszczę tym co wędrują - ja na razie siedzę na czterech literach Sad


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 26-12-2009 02:55 PM

oyama2 napisał(a):
zdjęcia same opowiedzą o pięknych chwilach spotkanych na szlaku


Chwile piękne-emocjolnaność przeżywania szlaku także -nie budzi zastrzeżeń ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 27-12-2009 08:57 PM

Znajomi w górach to jeden z niewielu powodów dla których w Święta odchodzi się od stołu. Krawców Wierch to jak się okazało idealne miejsce do wieczornego kolędowania. Musieliśmy śpiewać pięknie, bo nagroda w postaci widoków następnego dnia była imponująca.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Dosia - 28-12-2009 03:12 PM

Tak, drugi dzień Świąt był piękny. Smile My pospacerowaliśmy po nieco niższych pagórach...klimaty typowo jesienne Smile Zimy nie znaleźliśmy...takiego widoku na Tatry jak paaulo też nie...Sad


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 29-12-2009 12:06 PM

Dosia, co jak co ale na brak widoków narzekać nie mogłaś. A widok na Tatry też się znalazł. Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 29-12-2009 07:40 PM

Dosia, to chyba gdzieś między Błotnym i Klimczokiem uhm Widoczki na Beskid Śląski i Morawskośląski smakowity ok
Paaulo, wygląda na to, że kolendowanie zakończyło się podpaleniem chałupy. Oj musiało się dziać.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 03-01-2010 12:27 PM





przedsylwestrowy spacerek Smile

pierwsze wyjście noworoczne, niezbyt ambitne wiadomo po nowym roku ciężko zmobilizować się do porządnych działań



drugi dzień był zdecydowanie ciekawszy, postanowiliśmy się troche poopalać Toungue (na początku pogoda dopisywała)

potem, niestety było już tylko tak
, albo i gorzej


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 03-01-2010 01:24 PM

Edyta, sylwester też w Tatrach?
Noworoczna pozycja bardzo prawidłowa. Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 03-01-2010 01:31 PM

Tak w tatrach Smile Pożegnanie starego roku i powitanie nowego bardzo udane.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 17-01-2010 07:17 PM

Co prawda zasp nie było, lawin nie odnotowano - ale zimowo było na pewno. No a przynajmniej takie odczucie zapewniał mi mroźny wiatr wiejący na Połoninie Wetlińskiej. A jak się to wszystko zaczęło? U mnie w rodzinnym domu. Tzn. podczas obecnych odwiedzin postanowiliśmy wspólnie rodzinnie (ja oraz rodzice) wybrać się na Połoninę Wetlińską.

Niegdyś to był mój pierwszy w życiu szczyt przekraczający 1000 metrów no i w ogóle taki "z prawdziwego zdarzenia". Co prawda w międzyczasie miałem okazję tam bywać, jednak już chyba na zawsze tak właśnie, czyli sentymentalnie będę kojarzył tę połoninę.

A co jeszcze mam przed oczami po powrocie? Niestety bardzo niewielką ilość śniegu, ale w zamian błękitne niebo, przyzwoitą widoczność i fajny mroźny wiaterek który pozwolił przewietrzyć trochę płuca.

Schronisko Chatka Puchatka w dalszym ciągu wysokim standardem poszczycić się nie może. Nic się tam nie zmieniło, a przynajmniej w tę lepszą stronę. Z obsługi dało się zauważyć jedynie wielkiego futrzastego kota grasującego po półkach zamkniętego mini-sklepiku. Jadłospis choć zawiera kilka pozycji to jednak nie należy do bogatych, zresztą na jakieś 10 pozycji 5 czy 6 to herbaty, ze 2 czy 3 to kawy no i jeszcze jakieś cappucino odnotowałem. Co do temperatury to na pewno cieplej było niż na zewnątrz, a przynajmniej wiatr po sali nie hulał, ale ogrzać się w tym schronisku to chyba najlepiej można przy herbacie z własnego termosa.

Narzekania tyle. Reszta poezja, bo połoniny jak były piękne tak są i pewnie jeszcze długo będą. A przy zejściu zaliczyłem chyba nawet dobry uczynek Big Grin - podając rękę dziewczynie która utknęła na środku jednego z kilku zalodzonych odcinków w lesie Smile

A resztę to już dopowiem przy zdjęciach...

[attachment=28744] - "oszroniona" ścieżka przy wyjściu z lasu
[attachment=28745] - widok w stronę Rawek
[attachment=28746] - takie sobie fajne drzewko
[attachment=28747] - Chatka Puchatka
[attachment=28748] - na "schroniskowym" wierzchołku - widok na Caryńską, a z tyłu także Tarnicę
[attachment=28749] - Wetlińska aż po horyzont
[attachment=28750] - widok na Smerek
[attachment=28751] - ja na jednym z wierzchołków Wetlińskiej - Osadzkim Wierchu 1253 m
[attachment=28752] - wracając ku schronisku


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - lapikus - 17-01-2010 07:47 PM

Bartek!

Oj, pogoda dopisał górołazom w ten weekend. Twoja wycieczka, jest kolejnym na to dowodem. Pierwsze, zdobywane w życiu pagórki, zawsze przywołują nostalgię i tęsknotę do tamtych lat. Każda, kolejna wizyta, to zazwyczaj sentymentalna podróż po wspomnieniach i porównania do przeszłości. Chyba każdy z nas ma takie miejsca, do których chętnie wraca, czasami po bardzo długim okresie czasu niebytności. U mnie zawsze wywołuje to niezwykle silne przeżycia emocjonalne. I tak już pewnie pozostanie do samego końca.
Ty, to masz szczęście! innocent Kolejna niewiasta uratowana. A wdzięczność w należyty sposób chociaż okazała? Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 17-01-2010 07:59 PM

lapikus napisał(a):
Ty, to masz szczęście! innocent Kolejna niewiasta uratowana. A wdzięczność w należyty sposób chociaż okazała? Big Grin

Podziękowała słownie innocent
Jeśli pytasz o całusa to nie dostałem Sad


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 17-01-2010 08:41 PM

Ładnie tam, choć śniegu faktycznie niewiele. Fajna wycieczka.


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - marycha - 17-01-2010 08:53 PM

Ladnie, Towarzyszu Generale, gratuluje udanego tuptania Smile
cos zima nie dopieszcza tych naszych gor... myslalam, ze Tylko o Tatrach zapomniala, ale tu i na wchod nie dotarla.... oby juz niedlugo sypnelo.. Smile

Pzdr!


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 17-01-2010 09:17 PM

Pedro napisał(a):
całusa to nie dostałem Sad


jak ładna była trzeba było samemu się obsłużyć


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 17-01-2010 09:56 PM

Pedro napisał(a):
(...)
Narzekania tyle. Reszta poezja, bo połoniny jak były piękne tak są i pewnie jeszcze długo będą. A przy zejściu zaliczyłem chyba nawet dobry uczynek Big Grin - podając rękę dziewczynie która utknęła na środku jednego z kilku zalodzonych odcinków w lesie Smile
(...)


Panie Administratorze, to chyba już druga uratowana dziewczyna w przeciągu roku Wink i znów brak fotografii Toungue Oj nieładnie zostawiać wszystkie ładne widoki tylko dla siebie. giggle Trzeba przypuścić, że nie były dotrzymane podstawowe zasady. Najpierw dokumentujemy sytuację i potem dopiero ratujemy z opałów. giggle Trzeba oświadczyć: "Fotografa przy tym nie było" Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Mallaidh - 17-01-2010 09:58 PM

Mam nadzieję, że nie wykorzystałeś Waść całej pogody na ten miesiąc! kwasny

No fakt, chłopak minął się z powołaniem - ewidentnie powinien był zostać ratownikiem, nie drogowcem Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 18-01-2010 10:14 AM

znowu baby na szlaku podrywa... no, komentarz zostawię komu innemuToungue

nio, oby pogoda się urzymała ok:


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 25-01-2010 09:42 PM

Karkonoska zima- czyli jak chodziliśmy wśród zaspSmile

Parę danych dotyczących wyjazdu:

Wyjazd z soboty na niedzielę.

Cel-Karkonosze.

Grupa wyjściowa-trzy osoby,docelowa-cztery łącznie z Sylwkiem,który przemierzał z nami szlaki w niedzielę.

Pogoda rewelacyjnaok

Humory w jeszcze lepszym stanieBig Grin

Na ten wyjazd czekałam od dawna,byle wyrwać się z miasta,byle uciec jak najdalej.Dlatego moment wyjazdu wywołuje u mnie ogromne zadowolenie.Droga mija nam szybko i bez jakichkolwiek problemów. Właściciel parkingu,na którym zostawiamy auto trochę dziwi się,kiedy oznajmiamy mu jak daleko idziemy,tym bardziej że wychodzimy grubo po 10.
Przy wejściu na szlak w mojej głowie od razu zaczyna się kotłowanie myśli z głosem,który jak zwykle mówi mi:
" i na co Ci to wszystko? Całe życie tak będziesz chodzić pod górkę"? "Na to wygląda odpowiadam sobie w myślach jak zawsze";)
Trasę wyjściową zaczynamy od Jagniątkowa,wchodzimy niebieskim szlakiem w stronę czarnej przełęczy.Idzie się wyśmienicie,droga jest wydeptana-widać byli przed nami amatorzy zimowych wędrówek. Niedługo na drodze spotykamy czterech chłopaków,którzy z ogromnymi ilościami sprzętu wspinaczkowego raźnie podążają w górę prawdopodobnie gdzieś na wspin oraz parkę,która idąc na lekko wyprzedza nas.My tymczasem powoli dochodzimy do rozdroża pod Śmielcem.Tam robimy mały popas,herbatka,śniadanko,sms do Smoka z informacją skąd wyszliśmy i ruszamy dalej.Przy czym im wyżej idziemy, tym śniegu jest coraz więcej a i powoli daje nam się we znaki mroźna pogoda.W pewnym momencie spostrzegamy,że parka która nas mijała robi odwrót okazuje się,że pokonały ich ogromne ilości śniegu,w którym zapadali się po uda.Nam to na szczęście nie zagraża,ponieważ uzbroiliśmy się w rakiety.Mały postój na zakładanie,ja mam jakieś dziwne problemy z założeniem swoich,na co koledzy reagują co chwilę wybuchami śmiechu-jednak w końcu litują się dżentelmeniWinki mam ustrojstwo na nogach.Ostatnie dwieście metrów do czarnej przełęczy daje nam mocno w kość.Pomimo rakiet i tak lekko gdzieniegdzie zapadamy się-to wszystko przez napój turystyczny jesteśmy za ciężcy-kwitujemygiggle
Od czarnej przełęczy dalej ruszmy czerwonym szlakiem do przełęczy Karkonoskiej i Odrodzenia.Tu na grzbiecie zaczynają panować ogromny mróz i wiatr.Zastanawiamy się ile może być na minusie-zakładamy,że dobre kilkanaście kresek poniżej zera.Odczuwalna temperatura według nas to jakieś -20 stopni.I tak nie psuje nam to humorów,jest pięknie, robimy fotki i powoli podążamy dalej.Po drodze,która na tym odcinku nie jest już wymagająca zatrzymujemy się na uzupełnienie płynów w Szpindlerowym MłynieToungue Tam zabawiamy jednak tylko chwilkę,nie ma co się roztrząsać nad jednym trunkiem za długo,tym bardziej że Odrodzenie jest praktycznie za winklem tego budynku-więc ruszamy dalej.
W schronie czeka na nas już Smok,który od jakiegoś czasu okupuje schroniskowy barWinkWykonujemy czynności zapoznawczo-meldunkowo-obiadowe i w końcu przechodzimy do czynności regenerujących nasze organizmyPiwkogiggle Atmosfera rozluźnia się,atrakcją tego wieczoru jest gra w piłkarzyki.Prym wiedzie Smok-co chwilę ogrywa konkurentów, którzy żądni odegrania się wyzywają Go ciągle na pojedynek. Ja pełnię rolę zaopatrzeniowcaWink i dopinguję swoich.Smok zostaje w naszej ekipie niekwestionowanym zwycięzcą w grzeclapTak mija nam kilka dobrych godzin. W końcu zmęczeni idziemy spać.


W niedzielę na szlak wychodzimy późno bo ok.11.Mamy jednak dużo czasu i jeszcze lepszą pogodę niż dnia poprzedniego.Jest dużo cieplej i słoneczniej.Wędrówkę zaczynamy od zielonego szlaku,jednak po chwili robi się ona poza szlakowa.Tu zaczyna się mały problem,przed nami ogromne ilości śniegu,niekiedy sięgające do ok.1,5 metra.O ile my mamy rakiety,o tyle Smok nie jest w nie dziś uzbrojony.Tu przyznaję się bez bicia,że ja ponoszę winę za całą sytuację.Nie dałam Smokowi wcześniej info,jaką trasą będziemy schodzić,więc nie brał rakiet.Pomimo tego rusza z nami.I jestem pełna podziwu jak dobrze daje sobie radę.Za punkt dojściowy obieramy sobie Bażynowe Skały.Widoki są wspaniałe, pogoda jak na zamówienie,jest cudownie.Tylko ja co chwilę wyrzucam sobie,za ten brak rakiet u Smoka.On jednak niezmordowanie brnie do przodu a moje zrzędzenie kwituje jednym "nie marudź":hihi: to się nazywa samozaparcieSmileok Droga do skałek zajmuje nam trochę czasu,robimy parę dłuższych postojów na odsapnięcie i fotki.W okolicach Bażynowych skałek ustalamy,że na dziś odpuszczamy sobie odwiedziny w chatce AKT i postanawiamy schodzić od razu do samochodu.Na skuśkę docieramy do szlaku,który sprowadza nas do cywilizacji.Zatrzymujemy się na obiad,po czym zmęczeni ale zadowoleni wracamy do domu.
Podsumowując bardzo udany wyjazd,w świetnym towarzystwieok

[attachment=28949][attachment=28950][attachment=28951][attachment=28952][attachment=28953][attachment=28954][attachment=28955]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 25-01-2010 09:49 PM

Anno czemu 1 zdjęcie takie malutkie??
Piłkarzyki... ciekawa opcja na spędzanie wieczoru Toungue


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 25-01-2010 10:00 PM

Fajna impreza. Jednak podejrzewam, że to brodzenie w śniegu na drugi dzień było zemstą na Smokowi, że w miniony wieczór dał Wam kitu przy barze innocent Nigdzie nia ma śniegu, a Wy sobie wybierzecie trasę z 1,5 m warstwą. Ciekawe uhm

Anna napisał(a):
Przy wejściu na szlak w mojej głowie od razu zaczyna się kotłowanie myśli z głosem,który jak zwykle mówi mi:
" i na co Ci to wszystko? Całe życie tak będziesz chodzić pod górkę"? "Na to wygląda odpowiadam sobie w myślach jak zawsze";)


Aniu, wiesz kiedy będzie ok Wtedy, kiedy na widok kopczyka wpadniesz w euforię i nie będziesz mogła się doczekać na walkę z równią pochyłą innocent
Piłkarzyki...uhm Ja nie panimaju, ja inostrannyj Shy


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 25-01-2010 10:12 PM

a co masz Edzia do piłkarzyków, to całkiem dobra zabawa ... a te kilka fotek to uzupełnienie tego co napisała Ania:
- zdobywczyni [attachment=28956]
- zdobywczyni o poranku, znaczy po wstaniu, znaczy dzień po dniu "D" [attachment=28957]
- tuż przed zejściem w bardziej głęboki śnieg ...[attachment=28958][attachment=28959]
dwóch gości, znaczy pierwsza śnieżna para [attachment=28965]
- to co obok piłkarzyków /dla Stasia gierojców Toungue/również trochę zajęło mój czas [attachment=28966] [attachment=28964]
- w trakcie tego o co pytał Stasiu [attachment=28962]
- taka sobie druga śnieżno-trekingowa parka w bieli Smile[attachment=28963]
zdjęć z imprezy i pijaństwa nie będzie
dzięki Aniu za relację Smile

ps. z pozdrowieniami dla tych co na deskach itp [attachment=28967]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 25-01-2010 10:18 PM

ależ nic nie mam do piłkarzyków Smile
nawet jestem za nimi, wyzwalają dużo emocji


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - magda.s.77 - 25-01-2010 10:23 PM

No w końcu jakaś solidna zima ok
A gdzie Tenshi? Czy nie miała być tam z Wami?


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 25-01-2010 10:27 PM

to chyba za tydzień o ile dobrze pamiętam uhm


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 25-01-2010 10:34 PM

Stasiu napisał(a):
Fajna impreza. Jednak podejrzewam, że to brodzenie w śniegu na drugi dzień było zemstą na Smokowi, że w miniony wieczór dał Wam kitu przy barze innocent Nigdzie nia ma śniegu, a Wy sobie wybierzecie trasę z 1,5 m warstwą. Ciekawe uhm

Anna napisał(a):
Przy wejściu na szlak w mojej głowie od razu zaczyna się kotłowanie myśli z głosem,który jak zwykle mówi mi:
" i na co Ci to wszystko? Całe życie tak będziesz chodzić pod górkę"? "Na to wygląda odpowiadam sobie w myślach jak zawsze";)


Aniu, wiesz kiedy będzie ok Wtedy, kiedy na widok kopczyka wpadniesz w euforię i nie będziesz mogła się doczekać na walkę z równią pochyłą innocent
Piłkarzyki...uhm Ja nie panimaju, ja inostrannyj Shy


Stasiu,


co do ilości śniegu to w miejscach poza szlakowych, a w takich szliśmy w niedzielę-śniegu jest bardzo dużook

co do brodzenie w nim-to takie było zamierzenie-pochodzić wśród zasp, wręcz wytaplaćToungue się w nim.

Jeśli chodzi o euforię, to zawsze w nią wpadam widząc kopczyki- i to miałam na myśli pisząc ten tekst o kotłowaniu się myśli-może trochę pokrętnie wyszłoWink

Piłkarzyki Stasiu, to taka gra imitująca grę w piłkę nożną. Gra się na stole, które imituje boisko do gryok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 25-01-2010 10:37 PM

magda.77 napisał(a):
No w końcu jakaś solidna zima ok
A gdzie Tenshi? Czy nie miała być tam z Wami?


Madzia Tenshi miała być z nami, ale dzień przed wyjazdem coś pokrzyżowało Jej planykwasny

Zima solidna, to faktSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Pedro - 25-01-2010 10:41 PM

Ale fajne ilości śniegu... a myślałem że obecnie w naszych górach nigdzie się tyle nie znajdzie. Szczęśliwcy Smile

No ale narzekać nie mogę. Widoczność jaką mieliśmy w Bieszczadach aż nadto zrekompensowała braki w białym puchu.

Fajnie mieliście ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Anna - 25-01-2010 10:46 PM

Pedro napisał(a):
Ale fajne ilości śniegu... a myślałem że obecnie w naszych górach nigdzie się tyle nie znajdzie. Szczęśliwcy Smile

No ale narzekać nie mogę. Widoczność jaką mieliśmy w Bieszczadach aż nadto zrekompensowała braki w białym puchu.

Fajnie mieliście ok


Wy mieliście widoki, my mieliśmy śniegSmile dla każdego coś po trochuSmile


Sylwek,dzięki za uzupełnienie relacjiok

Edzia, małe zdjęcie zmienione na zadowalający formatSmile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Edyta85 - 25-01-2010 11:26 PM

zauważyłam, dzięki Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - lapikus - 26-01-2010 06:53 AM

Oj, obrodziła zima tego roku w mroziki, słoneczka przy tym nie poskąpiwszy. U was nawet i śnieg się do tego wszystkiego znalazł. Wysiłek, przyjemność, relaks i dobra zabawa. Wszystkiego po trochu. I tak to powinno wyglądać. ok
Ja jestem - za! Big Grin


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 26-01-2010 08:25 AM

Nareszcie śnieg!
Zazdroszczę wędrówki. Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka - 31-01-2010 08:21 PM

Na zimowy wyjazd w Tatry wyczekiwałam z wielką niecierpliwością. Moim wielkim marzeniem było zobaczenie gór zimą i teraz miało się ono spełnić. Nie myślałam o czymś wielkim, wystarczyło przejście się jakąś dolinką.

Do Zakopanego pojechałam wraz wujkiem i kuzynką. Również ze względu na kuzynkę musiałam starannie obmyślić trasy, ponieważ jest ona chora i z pokonaniem niektórych szlaków mogłaby sobie nie dać rady. Poza tym ja też nie miałam doświadczenia z zimowymi Tatrami, więc nawet przez myśl mi nie przeszło pchać się gdzieś wysoko. W każdym razie Kasia bardzo mnie zaskoczyła, bo zasuwała po górach bez najmniejszego zająknięcia.

Na miejscu byliśmy w sobotę 16 stycznia. Zakopane przywitało nas słonecznym, lecz bardzo mroźnym porankiem. Niezniechęceni po nieprzespanej nocy po przywitaniu z gospodarzami i szybkim zakwaterowaniu ruszyliśmy na miasto. Nie chciałam już pierwszego dnia ciągnąć Kasi i wujka na szlak i szczerze mówiąc sama nie miałam na to ochoty po podróży.

Połaziliśmy po moim ulubionym parku skąd mieliśmy piękny widok na Tatry, potem zahaczyliśmy o skocznię, na końcu wylądowaliśmy na Krupówkach udając się na dobry obiad i pyszne ciacho.

Było wcześnie i nie widzieliśmy sensu wracać o tej porze (12) do domu. Pod Gubałówką wpadł mi do głowy szalony pomysł i zrobiłam coś, czego będąc tu sama lub z mamą nigdy bym nie zrobiła - wjechałam na Gubałówkę kolejką - cóż to było za przeżycie! Potem jednak patrząc na radość na twarzy kuzynki nie żałowałam tego wjazdu.

Widoczność z góry mieliśmy przepiękną. Słoneczko świeciło, więc przyjemnie było błąkać się po zboczach Gubałówki. Niestety czas szybko mijał a i zmęczenie po nocnej podróży dawało o sobie znać coraz bardziej. Ponieważ bilet obowiązywał w dwie strony zjechaliśmy na dół i wróciliśmy do pokoju przez jak zwykle zatłoczone Krupówki.

I tak minął pierwszy dzień w Zakopanem. Może nie był zbytnio "zaopatrzony" w górskie atrakcje, ale spędzony w miłej rodzinnej atmosferze.

[attachment=29121] [attachment=29122] [attachment=29123] [attachment=29124] [attachment=29125] [attachment=29126] [attachment=29127] [attachment=29128]

W niedzielę obudziliśmy się ok. 7. Spało się nam bardzo smacznie, więc byliśmy pełni sił i gotowi do wyjścia na szlak. Wyjrzałam przez okno - góry już były widoczne a i słoneczko powoli wstawało.

Po zjedzeniu śniadania i zapakowaniu plecaka ruszyliśmy w drogę. Na ten drugi dzień zaplanowałam wypad do Doliny Kościeliskiej - prosta droga i na pewno spodoba się wujkowi i Kasi. Na dworcu dość szybko złapaliśmy busa, ale bardzo długo czekaliśmy na jego odjazd.

W Kościeliskiej było puściuteńko. Po kupieniu biletu ruszyliśmy doliną. Wiało strasznie. Dziękowałam sobie w duchu, że w domu założyłam dwa swetry - bez nich chyba bym zamarzła. Szliśmy sobie spokojnie cały czas uważając na to gdzie stawiamy nogi, bo szlak miejscami był bardzo śliski. Śniegu nie było za wiele, jedynie w wyższych partiach można było dostrzec grubszą warstwę białego puchu, część Turni wyglądała zupełnie jak latem.

W schronisku byliśmy ok. 11. Na całym szlaku nie spotkaliśmy żywego ducha mimo to w schronisku nie było wolnych miejsc, aby usiąść i się zagrzać. Rade nie rade usiedliśmy na dworze. Może to i dobrze, przynajmniej mieliśmy ładne widoki na nieco zachmurzone Tatry. Nie wiało już tak mocno, więc było całkiem przyjemnie. Wypiliśmy dźwiganą przeze mnie w termosie herbatę, zjedliśmy drugie śniadanie, pstryknęliśmy kilka zdjęć i ok. 12 30 zaczęliśmy wracać do Kir już zatłoczoną doliną. Mieliśmy dużo czasu, więc co jakiś czas przystanęliśmy podziwiając piękne widoki i robiąc zdjęcia.

Na odjazd busa czekaliśmy jeszcze dłużej niż rano, kiedy jechaliśmy do doliny. W domu spędziliśmy bardzo miłe popołudnie i spokojny wieczór przed telewizorem odpoczywając przed jutrzejszą wędrówką.

[attachment=29129] [attachment=29130] [attachment=29131] [attachment=29132] [attachment=29133] [attachment=29134] [attachment=29135] [attachment=29136]
[attachment=29137] [attachment=29138] [attachment=29139] [attachment=29140]

Na kolejny dzień zaplanowałam wypad nad Morskie Oko, - co, jak co ale tamto miejsce, mimo tłoku, który panował tam praktycznie cały czas było miejscem wartym pokazania. Ponieważ drogę do Palenicy znam jak własną kieszeń - mówię tutaj o tych cudownych zakrętach - odradzałam wujkowi dojazd tam samochodem, nie daj boże gdzieś nim zarzuci i nieszczęście gotowe. On jednak się uparł, był święcie przekonany, że wszystko, czyli dojazd i parking wyjdzie nam taniej niż dojazd busem. Miał rację tym bardziej, że parking kosztował jedyne 15 zł.

Droga do Morskiego Oka była równie pusta jak wczorajsza przez Kościeliską. Zawsze pamiętałam tu tłumy, ale widocznie ludzie wolą letnie wędrówki a część na pewno obawia się lawin.

Pogoda była piękna. Świeciło słońce, było ciepło jednak gór nie było widać. Dopiero, kiedy doszliśmy do miejsca skąd widać Świstówkę góry zaczęły wyłaniać się zza mgły.

Przez długi czas będę miała w głowie obraz zamarzniętego Morskiego Oka. Jak wynikało z podsłuchanej przeze mnie rozmowy pracowników TPN - u prawdopodobnie było zamarznięte do dna. Ludzie słyszący to natychmiast zaczęli korzystać z tej informacji - ślizgając się, skacząc jednym słowem bawiąc się. Ja nie chciałam ryzykować tym bardziej, że nie przepadam za ślizgawicą. Ciesząc oko widokami zjedliśmy drugie śniadanie. Po zrobieniu zdjęć zaczęliśmy kierować się z powrotem.

Byłam zadowolona, lecz nie czułam się najlepiej. Byłam zakatarzona i ból gardła coraz bardziej się nasilał. Zanim dojechaliśmy do domu czułam się fatalnie, wiedziałam, że jeśli będzie tak jutro nigdzie się nie ruszę. Zrobiło mi się lepiej po wypiciu gorącej herbaty, lecz czułam, że już dawno nie byłam tak chora.

Następnego dnia nie było gorzej, ale też nic się nie poprawiło. A gdzie były Tatry? Ano schowane z mgłą, do tego padał gęsty śnieg. Mimo złego samopoczucia w góry ciągnęło, lecz nie chciałam się jeszcze bardziej rozłożyć i kolejnego tygodnia ferii spędzić w łóżku. Ponieważ następnego dnia mieliśmy wracać do domu postanowiliśmy ten ostatni dzień poświęcić na małe zakupy. Ja kupiłam tylko oscypki dla mamy i babci, ale wujek z Kasią ze względu na to, iż byli tu po raz pierwszy zaopatrzyli się w kilka pamiątek. Wieczorem zostaliśmy zaproszeni na pogawędkę do gospodarzy. Później zapłaciłam za pobyt a w środę rano czas było się żegnać.

W drodze powrotnej zajechaliśmy do Oświęcimia. Przyznam szczerze, że inaczej sobie te obozy wyobrażałam. Większość bloków była pozamykana, niektóre były jawnie "zrobione" pod turystykę i właściwie tylko jeden blok zachowany był w oryginale.

Po powrocie do domu mama nie mogła się mną nacieszyć. Potem jeszcze cały tydzień chorowałam, ale mimo to nabrałam dużo energii i myślę, że do lata jakoś bez Tatr wytrzymam.

Ogólnie zimowy pobyt w Tatrach zapamiętam na bardzo długo. Może i nie łaziliśmy jak prawdziwe, górałazy, ale był to czas spędzony z najbliższą rodziną, której pokazałam moje ukochane Tatry. Kto wie, może jeszcze kiedyś tam pojedziemy i wybierzemy się w prawdziwą wędrówkę?


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Agnieszka - 31-01-2010 08:27 PM

I kolejne zdjęcia Wink

[attachment=29141] [attachment=29142]

[attachment=29143] [attachment=29144] [attachment=29145]
[attachment=29146] [attachment=29147] [attachment=29148] [attachment=29149] [attachment=29150] [attachment=29151]


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sylwester - 31-01-2010 08:44 PM

Wiesz co Agnieszko ... rozweseliłaś mnie swoim opowiadaniem*, podobało mi się, dzięki
*czyt. płynącymi z tekstu pozytywnymi emocjami


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - maciek - 31-01-2010 08:48 PM

Agnieszka napisał(a):
Moim wielkim marzeniem było zobaczenie gór zimą i teraz miało się ono spełnić.

No i fajnie, że Twoje marzenie wreszcie spełniło się.Smile

Agnieszka napisał(a):
Ogólnie zimowy pobyt w Tatrach zapamiętam na bardzo długo. Może i nie łaziliśmy jak prawdziwe, górałazy, ale był to czas spędzony z najbliższą rodziną, której pokazałam moje ukochane Tatry.

Smile Jestem pewien, że Twoja Rodzina jest bardzo zadowolona z Twojego przewodnictwa. Takie wspólne wyjazdy rodzinne pozwalają czasami odkryć w Bliskich to, czego wcześniej nie zauważaliśmy. Smile

Udany czas w Górach. ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - dr.Etker - 31-01-2010 08:56 PM

Pięknie wykorzystany czas Agnieszko ok

Ps.
uhm .... a w to co usłyszałaś od pracowników TPN -nie wierz tak do końca.
M.Oko ma 50 m głębokości i raczej nie przemarza do samego dna.... , pewnie butelki z piwem zostawili na noc do schłodzenia na zewnątrz i one tak przemarzły. Huh


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - magda.s.77 - 01-02-2010 07:11 PM

Jakie puchy na Krupówach w00t
Piękne foty znad Moka ok
Życzę szybkiego powrotu w Tatry, bez znaczenia czy śnieżne czy bezśnieżne; widać bardzo Ci tam dobrze Smile
Pozdrawiam


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Stasiu - 01-02-2010 11:26 PM

Jak tak czytam Twoje opowiadania Agniecha, to zaczyna się w Tobie rodzić niezły organizator górskich wypadów.
Tylko tak trzymać dalej ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - mieciur - 02-02-2010 07:20 AM

Agnieszko, swietny spsoób na wykorzystanie ferii, może trasy nie były zbyt wymagające, ale przynajmniej byłaś w Tatrach i coś zobaczyłaś. Życze dalszych tak udanych wyjazdów Smile


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - lapikus - 02-02-2010 04:19 PM

Aga!

A co to znaczy: łazić, jak prawdziwe górołazy! uhm
Wcale nie trzeba wspinać się na najwyższe wierzchołki, żeby poczuć się jak zdobywca. Doliny są również elementarną częścią górskiego krajobrazu i na równi ważnym, jak i same szczyty. Tą pierwszą, zimową wizytę, możesz śmiało potraktować jak preludium przed następnymi próbami oswojenia sobie zaśnieżonych szczytów. Skoro wywarła ona na Tobie tak duże wrażenie, to z całą pewnością wrócisz do zimowych wędrówek po Tatrach. Należy Ci się również wielka pochwała i uznanie za znakomitą organizację całego pobytu. Pomyślałaś dosłownie o wszystkim, w co powinien obfitować tego rodzaju, turystyczno rekreacyjny pobyt. Świetnie napisana relacja. Z wielką przyjemnością ją przeczytałem. ok


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 02-02-2010 05:36 PM

Aga, gratulacje za pomysł i chęciSmile i wogóle, za organizację i wszystko...
pamiętam jak ja byłam mniej - więcej w Twoim wieku (jak to dawno temu było...), to generalnie jadąc w tatry na wycieczke (najczęsciej szkolną) wiedziałam że jade w tatry... i tyle, jestem w tatrach a dookoła są jakieś góry (pewnie też TatryWink ) Ty zaś operujesz nazwami, co wywarlo na mnie wrażenieSmile
no i co więcej, grypa widzę Ci nie przeszkodziła... zarażona bakcylem gór jesteś, to co Ci tam taka byle jaka grypa (i tak trzymać ok: )


RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 02-02-2010 06:09 PM

Przyjemnie się czytało o Tatrach widzianych z Twoim okiem. Tak trzymaj. Smile