|
Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
|
| Autor |
Wiadomość |
Zoe
    
Postów: 837
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Niestety kilka godzin później wszystko przykryły chmury i zaczęło sypać. I tak już sypało przez następne 3 dni
|
|
| 13-02-2009 05:43 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
A w radiu mówili, że w Taterkach sypie cały dzień I potem komu tu wierzyć
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 13-02-2009 05:45 PM |
|
 |
Zoe
    
Postów: 837
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Stasiu te zdjęcia są z wtorku. Później faktycznie mocno sypało.
|
|
| 13-02-2009 05:48 PM |
|
 |
Pedro
Administrator
      
Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
|
| 16-02-2009 11:37 PM |
|
 |
margit
Putinowa
    
Postów: 1,217
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Wieści z gór
czekamy z niecierpliwością
I feel every mountain
I hear every tree
I know every ocean
I taste every sea (...)
|
|
| 17-02-2009 06:12 AM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Wieści z gór
czekamy z niecierpliwością 
Oooooo tak, chcemy zobaczyć te zaspy
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 17-02-2009 08:59 AM |
|
 |
Agnieszka.S
Aga
    
Postów: 1,959
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2007
Status:
Offline
|
RE: Wieści z gór
Dziencioł-gdzie jesteś z tymi fotami, haloooo!!!
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
|
|
| 17-02-2009 02:56 PM |
|
 |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
|
| 17-02-2009 04:14 PM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
"Beskidy w Święto Za...sypanych"
Na sobotę wypadły walentynki. Z okien kwiaciarni już od rana czerwonym okiem spoglądają kokardkami przyodziane róże, kontrastując z bielą śniegu na chodnikach. Jednak tego dnia spotykam się z gosia3kiem na pekaesie dzierżąc w dłoni nie uroczy bukiet kwiatów, ale kijki trekingowe i plecak...Cóż, tego się już chyba nie da wyleczyć...
Ruszamy w kierunku Szczawnicy, skąd mamy zamiar udać się na nocleg w schronisku na Przehybie. Z dworca ruszamy na żółty szlak zastanawiając się, czy jeszcze ktoś wyrwie się z nami w góry i czy szlak będzie przetarty. Spotkani jednak po drodze ludzie nie wyglądali na górołazów, ba, obdarzali nas raczej zdziwionymi spojrzeniami, gdy wznosiliśmy się ku zachmurzonym stokom Bryjarki (677m). Do schroniska na Bereśniku (843m) mieliśmy około godziny, jednak ja jeszcze w autobusie uparłem się, by skrócić ten odcinek biegnącą na kreskę drogą gospodarczą. Tak też uczyniliśmy i jakież było nasze zdziwienie, przeradzające się dość szybko we wkurzenie, gdy ładnie przetarta ścieżka skończyła się w szczerym polu na zupełnie nieznanym nam wzgórzu.
- Ups - ? skomentowałem wtopę rozglądając się po okolicy, jednak żaden z ukazujących w oddali budynków nie wyglądał mi na schronisko. 
-Pięknie, rumakuj dalej!- ? skwitował to niezbyt pocieszony gosia3ek również próbując przedrzeć się wzrokiem przez zamieć. Na szczęście po chwili Gosia ustaliła, który budynek po drugiej stronie doliny może być naszym pierwszym celem i ruszyliśmy trawersem przez śniegi polan i lasów. Kilkanaście minut, przekleństw i litrów potu później stanęliśmy przed bacówką.
Szlak do niej może nie był super przetarty, ale jednak to nie taki hardcore jaki właśnie zafundowałem nam z rana. Po wysiłku włożonym w przedostanie się do schroniska trzeba było zregenerować siły, więc przerwa śniadaniowa potrwała aż do południa. W tym czasie nadeszło sporo ludzi, głównie wczasowiczów ze Szczawnicy. Ustąpiliśmy im miejsca i ruszyliśmy dalej na żółty szlak ku Dzwonkówce ciesząc się, że wreszcie pójdziemy po przetartym. Nic bardziej mylnego, jak się okazało tuż za schroniskiem, nikomu nie chciało się wyśbiucić zeń nosa i cały świeży śnieg mieliśmy do swojej dyspozycji. Wyrwał się więc przodem gosia3ek, jako że ja byłem jeszcze nieco zmęczony porannym przecieraniem. Po kolana w śniegu, ale szło by się całkiem przyjemnie gdyby nie fakt, że za cholerę nie mogłem się pozbyć uczucia zmęczenia i w końcu poprosiłem Gosię o "czas dla drużyny".
Wolnym tempem, dłużącym się nieco szlakiem dotarliśmy na Dzwonkówkę (990m). Tam tylko ślad jednego narciarza, a poza tym niczym nie skażony ocean bieli. Odpoczywamy, jednak martwi nas tempo pokonywania drogi. Idziemy wolno, wolniej niż moglibyśmy przypuszczać. Szlakowskaz wskazuje 2.30 na Przehybę, a jest już po drugiej. Decydujemy się jednak iść dalej, po cichu licząc, że gdzieś uda nam się przyśpieszyć. Schodzimy na Przełęcz Przysłop (832m), gdzie zakopane w śniegu stoi kilka domostw. Jak ci ludzie tam teraz egzystują to ja nie wiem - respect . Tylko przy domach kawałek odmieciony, reszta drogi przykryta nawet metrem śniegu. Dochodzimy do momentu, gdzie szlak biegnie typowym jarem wśród pól. Przejść da się tylko po jego ramieniu, próba wejścia na szlak kończy się zapadnięciem po pachy . Jednak w końcu musimy przeprawić się na drugą stronę, co czynimy przekopując się rękami przez sięgająca nam szyi zaspę. Takie atrakcje spotykamy jeszcze kilka razy, przy następnych po prostu fikołkując na drugą stronę. Przed nami ostatni etap wycieczki, wejście na Skałkę (1163m). Odcinek, który w lecie jest czystą formalnością stanowi teraz drogę przez mękę. Nawiany śnieg tworzy na szlaku zaspy w kształcie fal oceanu, filuternie wygięte i zapraszające do zabawy. Tyle, że czujemy jak z każdym krokiem tracimy siły. Zaczyna robić się nieciekawie . Nad Skałką rozsiadła się gęsta chmura, pada śnieg, zrywa się wiatr, a my wciąż szturmujemy na zmianę. Mijamy kolejne zakręty, polany, a tu wciąż nic. W końcu szczyt witamy okrzykami radości, wiemy, że stąd do schroniska jeszcze około kilometra, zaczynamy nawet dla zabawy odliczać kroki. 2000, 1700, 1500, zapada zmrok, zaczyna się zamieć, na jednej z polan widoczność spada do kilku metrów - gubimy szlak. Szukamy znaków na drzewach zgarniając z nich śnieg jednak na próżno. Sprawdzamy jeden wariant, ale za bardzo sprowadza nas w dół. Wracamy na polanę i kierujemy się do drugiego końca. Jest znak, już na prawdę nie daleko, ale idziemy na autopilocie. Krok po kroku i nawet nie wyciągam czołówki, bo widać światła przekaźnika tv. Wypadamy z zasp na drogę dojazdową. Jest trochę odgarnięta. Tak dziwnie znów poczuć własne nogi, jakby ktoś zdjął z nich kilku kilogramowe ciężarki. Po paru minutach dopadamy drzwi pustego schroniska, by osunąć się w ciepły sen i Wyszliśmy po 10, a jest około 18 - 7 godzin rycia w śniegu zebrało swoje żniwo...
Nazajutrz, około 11 na szczyt dociera mieciur na swoich kochanych biegówkach. Razem z nim zejdziemy już drogą do Gabonia. W miejscu gdzie spod schroniska zaczyna się dalszy szlak ku Radziejowej leży po prostu metrowa kupa śniegu. Dziękujemy, atrakcji dnia wczorajszego mamy dość. Gdy wychodzimy z jadalni, dochodzi całkiem sporo osób na biegówkach. Wszyscy drogą z Gabonia. W dole pojawia się słonko, schodzimy spokojnie po śladach pędzącego przed nami na deskach mieciura. Do następnego razu!
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-02-2009 08:57 PM przez Mallaidh.
|
|
| 17-02-2009 08:50 PM |
|
 |
Sylwester
    
Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Bardzo sympatycznie to wszystko opisałeś, pozdrawiam serdecznie.
|
|
| 17-02-2009 09:01 PM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
|
|
| 17-02-2009 09:05 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Fajnie. Jeno nie wiedziałem, że Gasia i Mallaidh są masochistycznie nastawieni Jednak w schronisku wieczorem musiała być wyśmienita atmosfera. Albo jednak naszych Eskimosów zmógł ten śnieg i padli trupem na pryczę.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-02-2009 09:11 PM przez Stasiu.
|
|
| 17-02-2009 09:07 PM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Mallaidh bajeczka i ta zima ...co za bajka
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 17-02-2009 09:09 PM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-02-2009 09:22 PM przez Mallaidh.
|
|
| 17-02-2009 09:16 PM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Maciek piknie to opisałes, ale tak jakbym już wczesniej słyszał tą opowieść No i rzeczywiscie nawet na drugi dzień widac było po Was że zima dała Wam popalić. Ze swojej strony dodam, że w niedziele moje wyjście na Przechybe nieco się przedłużyło - też miałem nieprzetarty szlak ale na nartach to już inna bajka...
|
|
| 17-02-2009 10:10 PM |
|
 |
|
|