|
Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
|
| Autor |
Wiadomość |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
|
|
| 05-01-2009 09:26 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Faziku, miałeś fajnie. Ja na Dumbieru już byłem dwa razy a na stokach Chopoka jeździłem na nartach podczas swych czasów studenckich Najładniejsze jednak na Nizkich Tatrach jest przejście 80 km grzebieniem i najlepiej za jednym ciągiem - normalka 36 godzin. Rekord jest około 24 godziny Tak, tak. Też bym chciał znowu odwiedzić ten zakątek.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 05-01-2009 10:39 PM |
|
 |
Fazik
Kierowca TYRa
    
Postów: 6,690
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Dziękuję było cudnie.
Fazik, no nareszcie.
Święte słowa
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
|
|
| 05-01-2009 11:46 PM |
|
 |
bober37
    
Postów: 1,194
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Gratuluje wycieczki Fazi, piękne zdjęcia ))
Życie jest za krótkie....więc po cholerę być przeciętnym człowiekiem.... Kazimierz Kutz
|
|
| 12-01-2009 10:56 AM |
|
 |
Krzysiek
Administrator
      
Postów: 827
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Dec 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Nudziło mi się dziś i krótko popołudniu stwierdziłem, że szkoda dnia i postanowiłem się wybrać dla podtrzymania kondycji gdzieś w okoliczne góry. Trasa to z Wisły Czarnego niebieskim szlakiem na Baranią i powrót tak samo ale już w ciemności. Warunki do wędrówki idealne na dole temperatura około zera na górze już na minusie i w połączeniu z dość silnym wiatrem. Szlak udeptany za wyjątkiem kilku miejsc ze świeżo nawianą warstwą śniegu. Widoczność całkiem całkiem na S dobrze widoczne Tatry a w oddali na NW widoczne jakieś górki prawdopodobnie okolice Pradziada w czeskich Sudetach.
Zdjęcia bez rewelacji bo słaby aparat i fotograf...
1. W kierunku Babiej
2. Na Taterki zasłonięte drzewami
3. W kierunku Skrzycznego
4. Na zachód na Łysą Hore
5. Na horyzoncie prawdopodobnie Sudety
[attachment=18804] [attachment=18805][attachment=18806][attachment=18807][attachment=18808]
|
|
| 12-01-2009 08:42 PM |
|
 |
tomtur
    
Postów: 7,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Tak widocznośc wspaniała na 4 focie za stożkiem świecący punk to na pewno łysa hora,no ale na 5 focie za czantorią moze i masz rację że to pasmo z pradziadem jakies 200km w lini prostej
"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
|
|
| 12-01-2009 08:51 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Chłopaki macie prawdę. Na 5 jest widać pasmo Jesioników. Gorzej jednak jest co innego. Widoczny smog za Czantorią, to obszar gdzie ja przebywam i pracuję (dolina Olzy) . No fajne teraz mamy powietrze. A jeszcze przez weekend na kopczykach oddychałem swieżym powietrzem niedaleko Czantorii, na Filipce.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 12-01-2009 09:00 PM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Ładna widoczność, plus chodzenia zimą.
|
|
| 12-01-2009 09:29 PM |
|
 |
Krzysiek
Administrator
      
Postów: 827
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Dec 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
...no ale na 5 focie za czantorią moze i masz rację że to pasmo z pradziadem jakies 200km w lini prostej 
Chłopaki macie prawdę. Na 5 jest widać pasmo Jesioników...
To może ktoś napisze co to jest dokładniej i w jakiej odległości są te góry bo chętnie bym się dowiedział...
|
|
| 12-01-2009 09:55 PM |
|
 |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Ładne warunki miałeś Zwiacha, gratuluje sposobu na walkę z nudą
"Góry są wyzwaniem, prowokują istotę ludzką do wysiłku, do przezwyciężania samych siebie." J.P.II
|
|
| 12-01-2009 09:59 PM |
|
 |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Nadeszła sobota, a więc wolny dzień, początek weekendu, prognozy są obiecujące więc decyzja zapadła dość szybko, jedziemy w góry.
O godzinie piątej wsiadamy z Pedrem do samochodu i obieramy kierunek południowy.
Z czasem gdy zbliżamy się do granicy, prognoza pogody okazuje się być coraz bardziej mylną, miało być bezchmurne niebo i silny mróz, a tymczasem pada intensywnie śnieg, a temperatura nie doskwiera tak znacznie. Jestem troszkę rozczarowany bo liczyłem na piękne widoki, na wspaniała górską zimę, przyozdobioną błękitem nieba, a obecnie marne szanse są na taki dzień.
Jedziemy jednak dalej, przekraczamy granice, obecnie już tylko umowną, w Chyżnym. Od początku tego roku Słowacja jest już w strefie euro, więc wcześniej musieliśmy zaopatrzyć się w tą właśnie walutę.
Przejeżdżamy przez śpiące jeszcze słowackie miejscowości, niebo dopiero zaczyna szarzeć, domy przyozdobione są świątecznymi światełkami, a ulice pokryte dużą ilością świeżego śniegu. Wszystko to stwarza specyficzny, bardzo miły klimat. Z biegiem czasu niebo staje się coraz jaśniejsze, a chmurki nieśmiało zaczynają się przerywać. Pojawia się nadzieja na wspaniałe widoki.
Nasza droga kończy się w miejscu skąd wychodzi się szlak do Demanovskiej Jaskyni Slobody. Tam właśnie wg planu mieliśmy zostawić samochód, jednak kilka kilometrów wcześniej zatrzymuje nas kontrola i kieruje na parking. Jest to miejsce postoju dla wszystkich tych którzy jadą na narty do największego ośrodka narciarskiego Słowacji. Droga dalej odbywa się autobusem. Nam jednak taka opcja nie odpowiada i po długich namowach udaje się nam przekonać Pana kierującego ruchem, że my jednak nie jedziemy na narty tylko chcemy iść w góry i potrzebujemy troszkę dalej dojechać. W końcu zostajemy przepusczeni. Dojeżdżamy do wyznaczonego wcześniej przez siebie celu, co prawda już spóźnieni ale dalej bardzo pozytywnie nastawieni. Zostawiamy samochód na parkingu przy okolicznym hotelu za, który zostawiamy należność w wysokości bagatela 10E, no cóż za luksus się płaci. Ostatnie przepakowanie i ruszamy.
cdn.
"Góry są wyzwaniem, prowokują istotę ludzką do wysiłku, do przezwyciężania samych siebie." J.P.II
|
|
| 12-01-2009 10:10 PM |
|
 |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Szlak zaczyna się dość stromym podejściem po...kostce brukowej, na szczęście szybko się ona kończy, a my wchodzimy w las pokryty białym puchem. Z biegnącym czasem odsłaniają się coraz szersze widoki, pomiędzy drzewami pojawiają się pierwsze szczyty.
Wędrujemy dalej, śnieg staje się głębszy z każdą chwilą, a pogoda coraz ładniejsza. Mijamy kolejne polany w lesie, na których połać śniegu naruszona jest tylko przez ślady zwierząt,a drzewa pokryte są szronem.
Jest to pewnie pozostałość po porannych chmurach, które mróz uwięził w takiej właśnie formie. Jesteśmy tak zafascynowani widokami i wyjątkowością tego miejsca, że nawet nie zauważamy kiedy tracimy znaki szlaku. Kierujemy się dalej śladami zostawionymi przez kogoś dzień wcześniej.
Myślę, że wyszło nam to raczej na dobre. Dochodzimy do miejsc skąd rozciągają się szerokie i bardzo piękne widoki; patrząc na południe widzimy grań Tatr Niżnich
, a spoglądając za siebie, na północ dumnie prezentują się nam Tatry.
Pierwszy raz widzę je z tej perspektywy.
Stwierdzamy jednak, że zbytnio oddalamy się od szlaku i staramy się do niego dotrzeć, idziemy więc na grzbiet którym to właśnie powinien prowadzić. Śniegu jest bardzo dużo. Docieramy do Przełęczy Machnate i tam ku naszemu zdziwieniu zastajemy namiot, z którego jednak nikt od co najmniej doby nie korzystał. Wychodzimy troszkę wyżej aby znaleźć dogodne miejsce na przerwę, tzn. takie aby widoki były jak najszersze. Po posileniu się ruszamy dalej. Czas nas ponagla, mamy spóźnienie ,a przed nami jeszcze kawał drogi przez nieprzetarty szlak. Trasa, która sobie obraliśmy ma bardzo specyficzny charakter, wyprowadza nas ponad górną granicę lasu tylko po to aby zaraz z powrotem nas do niego wprowadzić. Rozglądając się dookoła widzimy, że na sąsiednich szczytach ostatnie drzewa są już o wiele poniżej nas, tymczasem my dalej maszerujemy wśród nich.
Trasa jest wymagająca, często zapadamy się po pas w śniegu, mróz się wzmaga, a nam droga strasznie wolno ubywa.
Wszystko jednak wynagradzają widoki, gdy już wychodzimy na otwartą przestrzeń. Słoneczko pięknie oświetla ośnieżone dookoła szczyty, śnieg się błyszczy w jego promieniach, a nieliczne krzaki przybierają bardzo fantazyjne kształty.
Naglący czas powoduje, że staramy się przyspieszyć tempo, jednak zima nam to skutecznie utrudnia, kryjąc przed nami swoje pułapki.
"Góry są wyzwaniem, prowokują istotę ludzką do wysiłku, do przezwyciężania samych siebie." J.P.II
|
|
| 12-01-2009 10:24 PM |
|
 |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Docieramy na grzbiet Krakovej Holi.
Tam spotykamy pierwszych w tym dniu ludzi. Nasz plan dalszej wędrówki na Krupową Holę w pobliżu Dumbieru i dalej do Schroniska Stefanika stoi pod wielkim znakiem zapytania. Słońce co raz bardziej chyli się ku zachodowi, a droga do celu jest jeszcze długa. Po krótkiej naradzie podejmujemy decyzje, że jednak idziemy dalej.
Po śladach pozostawionych przez spotkanych wcześniej turystów, dość stromym zejściem docieramy do Przełęczy Javorie.
Tutaj znowu chwila zastanowienia. Idziemy dalej. Wchodzimy znowu do lasu, na szlaku są tylko ślady po turach, podejście strome, mróz coraz silniejszy, a z biegiem czasu pojawia się także kolega wiatr, który co prawda nie jest na tyle silny aby przeszkadzać w wędrówce ale potęguje mróz, co można bardzo łatwo odczuć na swoim nosie, z resztą jak i na całym ciele.
Zdobywamy wysokość, która straciliśmy schodząc na przełęcz. Znowu wychodzimy ponad granice lasu, oczywiście już bez szlaku, który zniknął zaraz za przełęczą. Śnieg staje się twardy, zmrożony, jednak w tym miejscu też czyhają na nas głębokie pułapki. Stok jest dość stromy. Słoneczko już nie świeci jaskrawym kolorem, już jest pomarańczowe.
Zdobywamy szczyt Tanecnicy, skąd otwiera się widok na naszą dalszą trasę.
Bez dłuższego zastanowienia podejmujemy decyzje o odwrocie. Jest już zbyt późno i zimno aby się porywać na nocną wędrówkę po nieznanym, po grani na której czeka wiele niebezpieczeństw. Schodzimy więc z powrotem na przełęcz i już po zmroku maszerujemy przez las. Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że taki spacer jest bardzo wyjątkowy, ma swój klimat.
Wraz ze stratą wysokości mróz staje się coraz łągodniejszy. Docieramy do samochodu. Udaje się odzyskać połowę opłaty za parking, gdyż wedle planu była ona uiszczona za dwie doby, my jednak powracamy do niego już po kilku godzinach.
Teraz pozostaje podjąć decyzje co dalej. Wyjazd był planowany przecież na dwa dni.
Jedziemy więc do Zverowki, tam czeka na nas ciepły posiłek i wygodne łóżko.
Po pewnych problemach z samochodem, który powiedział, że na takie zimno to mu się jeździć nie chce, dotarliśmy na miejsce o godzinie 19:57, Jest to ważne ponieważ posiłki wydają tam do godziny 20. Więc gdy zapytaliśmy czy jeszcze coś dostaniemy, Pan popatrzył na zegar i z uśmiechem odpowiedział, że oczywiście, jeszcze nie ma 20 hehe
Wieczorem, przy napoju turystycznym, tym razem koloru ciemno-czerwonego, ustalamy plan na kolejny dzień.
Rano okazuje się, że jednak nici z przyjętej trasy, pogoda się racjonalnie zmieniła, jest silne zachmurzenie i pada śnieg.
Wiemy jednak, że na Kondratowej są dzisiaj Sokoły, więc Pedro dzwoni do nich i umawiamy się w Zakopanym na krótkie spotkanie. Krupówki jak zwykle są oblegane przez tłumy. W umówionym punkcie spotykamy się z Mar.an i Sokołem. Oni już wracają na niziny, nam jednak jest jeszcze mało gór i uwzględniając dość późną godzinę i mało sprzyjające warunki udajemy się na Rusinową Polanę i dalej na Gęsią Szyję. Niestety nie było dane podziwiać nam tej wspaniałej panoramy, za to natomiast wiele radości przyniosła nam seria d***zjazdów na szlaku z Gęsiej
Gdy stwierdziliśmy, że nasze cztery litery już mają dość obijania się po nierównym torze, schodzimy na parking w Palenicy gdzie nasza górska przygoda dobiega końca.
W ten o to sposób w ciągu weekendu odwiedziliśmy: Tatry Niżnie, Tatry Zachodnie i Tatry Wysokie. Ciekawe gdzie pojedziemy następnym razem 
No i pękło 1000 postów
"Góry są wyzwaniem, prowokują istotę ludzką do wysiłku, do przezwyciężania samych siebie." J.P.II
|
|
| 12-01-2009 10:33 PM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
dzienciole, Pedro - fajna wyprawa... (jeszcze mnie w tamte rejony nie nosiło... ) pogodę pierwszego dnia mieliście świetną...
Ptasiolocie, wielkie graty z okazji 1000 postów
|
|
| 12-01-2009 10:43 PM |
|
 |
Anna
   
Postów: 417
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
ładnie, piękne warunki
i ja za kilka dni tak będę mieć przez dzionków prawie dwa z kawałkiem
|
|
| 12-01-2009 11:13 PM |
|
 |
|
|