W piątek 26.12 w godzinach po południowych zjeżdżali 3 skialpiniści w tzw. Červinkové muldzie, która jest między Luční boudou a Obřím dolem (Karkonosze). Dwóch, młodego mężczyznę i kobietę, zasypała lawina. Trzeci osobnik powiadomił pomoc. Ratownicy, w sile 60 chłopa, wydostali obydwu zasypanych. Akcja była utrudniona przez ciemność, strome zbocze i niedostępny teren. Mężczyzna był zasypany częściowo i był przechłodzony. Młodą kobietę zanalezli o 16:30, była pod lawiną 3 godziny. Po znalezieniu, była nieustannie resuscytuowana. Jednak zmarła o godzinie 22:00 w szpitalu w Hradcu Králové prawdopodobnie na skutek przechłodzenia.
Skialpiniści świadomie zlekceważyli zakaz wstępu. W Karkonoszach jest ogłoszony 2 stopień i jest tam około 50 cm śniegu. Taki stopień zagrożenia jest jeszcze wygodny dla turystyki, ale ratownicy ostrzegają przed stromymi zboczami, gdzie grozi niebezpieczeństwo lawin. Tego właśnie skialpiniści nie przestrzegali.
Uważać mi Forumowicze jak w Taterkach, tak i w Karkach na stromych zboczacz. Lawiny sobie nie wybierają
I jeszcze się dowiedziałem, że gdyby mieli pipa, to by kobietę szybko odnaleźli. Kiedy ją odnaleźli temperatura jej ciała była już tylko 15 stopni C. Drugi poznatek - jak zawsze - lawinę uwolnili sami swym zjazdem.
Słowacja: Dwaj polscy turyści zostali ranni w lawinie, która zeszła w Dolinie Jamnickiej
Czwartek, 1 stycznia 2009
Dwaj polscy turyści zostali ranni w lawinie, która zeszła w Dolinie Jamnickiej w Zachodnich Tatrach. Ciężko ranny został również Słowak, którego porwała lawina w rejonie szczytu Chleb w masywie Małej Fatry w Centralnych Karpatach.
Dwaj Polacy zostali porwani przez lawinę schodzącą z Ostrego Rohacza do Doliny Jamnickiej. Jeden z nich, 31-letni mieszkaniec Krakowa, jest ranny i ze skomplikowanym złamaniem obu nóg został przewieziony śmigłowcem do szpitala w Popradzie. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Pomoc przywołał lżej ranny Polak, któremu udało się wydostać spod lawiny.
Kolejna lawina zasypała w masywie Małej Fatry grupę słowackich narciarzy. Jeden z mężczyzn który spadł z 600-metrowej wysokości został ciężko ranny.
Obie lawiny zeszły poza wyznaczonymi szlakami turystycznymi na eksponowanych zboczach. Słowaccy ratownicy ostrzegają przed wyprawami w góry. W wysokich partiach warunki są bardzo trudne. Nieprzetarte szlaki znajdują się pod śniegiem. Wycieczki graniowe wymagają dużego doświadczenia. Od 15 listopada do połowy czerwca w słowackich Tatrach zamknięte są wszystkie wysokogórskie szlaki turystyczne.
Byle tylko Bobrowi i Galleahadowi się nic złego nie stało...
Sokole, czytałem stronice HZS. Jednak poszkodowany w Małej Fatrze zmarł. Lawinę zgłosił narciarz będący na Poludňovým Grúni. Lawinę uwolnił jeden z narciarzy, którzy chcieli trawersować pod grzebieniem Chlebu w stronę Poludňového Grúňa. Lawina jednego porwała w dół 600 m. Drugi narciarz (kobieta) szukała poszkodowanego 1 godzinę. Po konsultacji telefonicznej z HZS, próbowała kolegę reanimować. Jednak nie udało się narciarza ożywić.
Nie wiem co to byli za ludzie, ale chyba sami się pchali śmierci w ramiona. Kto widział północne stoki Chlebu, ten musi mieć respekt i w lecie a co dopiero w zimie.
Z prawej Chleb, w środku Hromové, na lewo Stieny. Uwaga. W maju pójdziemy po tym grzebieniu. Na Stienach widać nawet zapory lawinowe. Dalej w lewo (już nie widać) jest Poludňový Grúň.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-01-2009 05:32 PM przez Stasiu.
Strasznie dużo wypadków powstaje przez bezmyślność czy też może brawurę i ignorowanie ostrzeżeń. Niekiedy chęć przejścia i ukończenia zaplanowanej trasy za wszelką cenę kończy się tak jak pisałeś Stasiu...
Oto komentarz do wypadku w okolicach Kondrackiej:
"Lawina przy drugim stopniu zagrożenia lawinowego w tym miejscu to nic dziwnego, tym bardziej, że stok w żlebie obciążała spora grupa ludzi (ok. 9 osób), które podchodząc zachowywały odstępy. Nastromienie stoku w tym miejscu sporo przekracza 30 stopni stopni, i jest formacją ewidentnie wklęsłą, czyli jest terenem zagrożonym lawinami.(...) oprócz specjalistycznego sprzętu konieczne jest posiadanie doświadczenia zimowego. "
Dlatego kurs zimowy jest inwestycją w swoje bezpieczeństwo dla ludzi planujących zimową turystykę górską.
To prawda co napisałeś, lecz kurs to nie wszystko, kurs pozwoli na zdobycie wiedzy, lecz czy wiedza ta zostanie wykorzystana, to już inna sprawa... przypomnijcie sobie himalaistę, który walczył w lawinie na Zachodnich rok temu ... sądzę, że w tym przypadku nie wiedzy, lecz rozsądku zabrakło *
*byliśmy tam z zimową grupą wypadową z GS najwyżej kilka dni wcześniej ...
Miejsce gdzie doszło do wypadku w M.Fatrze dla narciarza jest wspaniałe nie jedno krotnie mówilismy że super by sie trawersowało ten stok ale jeden szkopuł lawiny . Co do wypadku nie wiemy co sie stało ,jaki przyczyny ,jakie okolicznosci i nie ma co gdybac ,jedno jest pewne stała sie tragedia i współczuje rodzina ,taka jest ta nasza pasja piekna i nie raz tragiczna oby jak najrzadziej.Na zdjeciach północne stoki Chleba i grani miejsca wypadku
(...)Co do wypadku nie wiemy co sie stało ,jaki przyczyny ,jakie okolicznosci i nie ma co gdybac ,jedno jest pewne stała sie tragedia i współczuje rodzina ,taka jest ta nasza pasja piekna i nie raz tragiczna oby jak najrzadziej.
No dokładnie.
Nie ma co oceniać, komentować. Stało się. Przykro.
"O godzinie 14:37 centrala TOPR zostaje zawiadomiona, że z przełęczy Liliowe w kierunku Zielonego Stawu na Hali Gąsienicowej zeszła duża lawina śnieżna porywając jednego turystę. W osiem minut później na lawinisko dociera pierwszy ratownik TOPR, a następnie ratownicy dyżurujący na Kasprowym Wierchu.
Jednocześnie w centrali w Zakopanem organizują się grupy ratowników, które kolejno transportowane są na Kasprowy Wierch koleją linową i dalej na nartach docierają w rejon wypadku. W kilkudziesięcioosobowej grupie ratowników są też cztery psy lawinowe TOPR.
O godzinie 16:16 zostaje znaleziony i odkopany poszukiwany turysta z Warszawy, rozpoczyna się reanimacja prowadzona przez ratowników i lekarza TOPR. Niestety o godzinie 17:05 lekarz stwierdził zgon. Ciało zmarłego zostanie przetransportowane do zakopanego.
Ze względu na brak widoczności (gęsta mgła i padający deszcz) nie możliwe było użycie śmigłowca ratowniczego.
W akcji brało udział kilkudziesięciu ratowników TOPR i (odpowiednio wyposażeni i przygotowani) pracownicy TPN"
Chcesz poznać człowieka.....Zabierz go w góry
Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-01-2009 08:04 PM przez Lelko.