|
Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
|
| Autor |
Wiadomość |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Widzę, że gosia3ek już opisała naszą wczorajszą wycieczkę. Niewiele mam do dodania, końcówka dnia rzeczywiście była ciężka, zima w górach to jednak nie to samo co lato. Zrobilismy jakieś 22 km co w śniegu po kolana jest chyba niezłym wynikiem. A tak pozatym, to było pięknie, cudownie i dla takich chwil warto żyć. Dla takich chwil człowiek wie dlaczego brnie w sniegu na 10 stponiowym mrozie, wstaje o kosmicznych godzinach i wydaje pieniądze na sprzęt górski. Jednak mimo wszystko warto
|
|
| 29-12-2008 04:09 PM |
|
 |
Edyta85
    
Postów: 2,589
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
nic dodać nic ująć, jak zwykle Sądecka grupa nie próżnowała
"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska
|
|
| 29-12-2008 04:12 PM |
|
 |
Sylwester
    
Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
nic dodać nic ująć, jak zwykle Sądecka grupa nie próżnowała 
pozdrawiam Sądecki odłam GS
ps. ten Wasz śnieg jakiś taki prawie jak mój
|
|
| 29-12-2008 04:34 PM |
|
 |
Danadiel
 
Postów: 17
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Ech, a ja muszę sobie nowe spodnie kupić, bo jak zjeżdżałem na 4 literach to się piękna dziura zrobiła niestety
|
|
| 29-12-2008 06:09 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Ma to ktoś szczęśćie chodzić po kopczykach. Ja tak mogę akurat chodzić do pracusi.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 29-12-2008 06:35 PM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Fajnie, widzę że forumowicze nie próżnują. 
Danadiel, warunki na Babiej rzeczywiście były świetne, byliśmy tego samego dnia.
|
|
| 29-12-2008 07:25 PM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Eh, ładnie się wybieliliście!!
Mi tylko pozostaje błądzić po kopczykach oczyma wyobraźni (przy dużym udziale Waszych zdjęć)
|
|
| 29-12-2008 07:33 PM |
|
 |
Danadiel
 
Postów: 17
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Fajnie, widzę że forumowicze nie próżnują. 
Danadiel, warunki na Babiej rzeczywiście były świetne, byliśmy tego samego dnia.
A o której wyszedłeś? może się widzieliśmy??
|
|
| 29-12-2008 08:11 PM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Na szczycie bylismy mniej wiecej 13.00 do 13.50. Para w pomaranczowych softshellach, z nartami.
|
|
| 29-12-2008 09:42 PM |
|
 |
Danadiel
 
Postów: 17
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Niestety to nic z tego. Ja wychodziłem coś około ósmej . A jak coś to taki gość z chustką na głowie, w czerwonej kurtce
|
|
| 30-12-2008 10:53 AM |
|
 |
Anna
   
Postów: 417
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Po wspominanej wyprawie 27-28 w Karkonosze mała relacja.
Wyjazd ( w składzie trzyosobowym) ustalony został stosunkowo późno, biorąc pod uwagę sezon i moment przed Sylwestrowy, można było spodziewać się tłumów spędzających ten czas w górach.
Obdzwaniając schroniska w celu znalezienia noclegu, powoli traciłam nadzieję na powodzenie wyjazdu dwudniowego. Po wyczerpaniu możliwości branych na pierwszy rzut pod uwagę(samotnia, Szrenica, hala Szrenicka, strzecha akademicka ,nie wspominając łabskiego szczytu), kolega rzuca hasło Odrodzenie i tam właśnie ku naszej uciesze usłyszeliśmy" są miejsca wolne" i nasza planowana wyprawa czekała już tylko na moment rozpoczęcia
Mając w perspektywie wyjazd, niecierpliwie!!! czekałam na realność powiedzenia" święta, święta i po świętach" ostatniego dnia wręcz miotając się dziwnie.
Jako, że do celu droga nieszczególnie daleka, z Wrocławia wyruszyliśmy w sobotę o przyzwoitej godzinie porannej. Wyjeżdżając mknęliśmy po czarnym asfalcie, wiedząc jednak ,że im bliżej celu tym bliżej nam do pobielonych śniegiem dróg i w końcu uroków zimowej pogody Na miejscu byliśmy po około dwóch godzinach jazdy. Swoją wędrówkę rozpoczęliśmy w Karpaczu spod Świątyni Wang, dochodząc do Polany i dalej kierując się w stronę Pielgrzymów . Zbaczając z trasy znaleźliśmy się w rejonie Smogorni. Ponieważ tamten rejon nie był dobrym na dotarcie do schroniska, jedyne co nam zostało, to wycofanie się , zejście w dół do przełęczy karkonoskiej i stamtąd wejście prostą drogą do schroniska. Droga do schroniska niestety bardzo nam się dłużyła, ze względu na ból nogi, który zaczął mocno mi doskwierać. Po dojściu na miejsce i posileniu się pysznymi pierogami zakończyliśmy dzień popijając piwko, którego jak się okazało w schronisku było brak i sytuację uratowały tylko nasze zapasy wniesione na górę;-) Wbrew różnym opiniom(często niepochlebnym) czytanym na temat schroniska Odrodzenie, mogę stwierdzić, że atmosfera była bardzo miła i pozostawiła po sobie dobre wrażenie.
W dniu następnym wyruszaliśmy ze schroniska w piękną, mroźną i bardzo zimową pogodę. Szlakiem czerwonym udaliśmy się w kierunku Słonecznika, mijając po drodze tłumy narciarzy zjazdowych, którzy bardzo chętnie zapuszczają się w te rejony i poniekąd wstrzymują lekko ruch turystyczny na tym odcinku. Kilka razy trzeba było stawać ,aby przepuścić osoby mknące obok . Idąc dalej od słonecznika widzimy w dole Samotnię i Strzechę akademicką oraz piękną panoramę Karkonoszy , po czym skręcamy na szlak prowadzący w dół i kierujemy się w drogę powrotną do domu, dosyć szybko ale może to małe zmęczenie i rozleniwienie po Świętach sprawia,że nie idziemy dalej.Poniżej kilka zdjęć,które oddają jak piękną pogodą mogliśmy się cieszyć
Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-12-2008 02:01 AM przez Anna.
|
|
| 31-12-2008 01:47 AM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Najlepszy pokaz fajerwerków w okolicy czyli powitanie Nowego Roku
na Mogielicy 1171 m.n.p.m Beskid Wyspowy.
Jako, że tradycyjne bale sylwestrowe nie są dla nas, chcieliśmy spędzić tego sylwestra w jakiś oryginalny sposób i do tego ciąc koszty... Więc koszt naszej zabawy sylwestrowej zamknął się w kwocie 20 zł od pary a naszymi kreacjami były buciory górskie, stuptuty, ciuchy na memmbramie, kijki trekingowe a no bez plecaka to wogóle na impreze nie wpuszczali.
Po krótkich dyskusjach na temat gdzie by tu spędzić tegorocznego Sylwestra wybór padł na Mogielicę. Głównie dlatego, że na szczycie została wybudowana nowiuteńka wieża widokowa. Na godz. 20 byłem umówiony z gosia3kiem, Mallaidh tym razem nie dał rady iśc z nami. Przed wyjściem popatrzyłem na termometr - pokazywał - 11 stopni - pomyślałem nieźle nas przymrozi. Nic, to prawdziwy górołaz tak łatwo się nie zraża i po wyubieraniu się jak na syberię pojechałem po Gośkę. Po zapakowaniu się do autka ruszylismy w drogę. Po godzinie jazdy docieramy na Przełęcz Edwarda Rydza Śmigłego (700 m.n.p.m.). Z tamtąd mamy zamiar wyjśc na szczyt zielonym szlakiem.
Do przejścia mamy 3,5 km - niezbyt ambitnie ale co tam. Po zaparkowaniu, ubieramy na siebie wszystko co mamy ale nie ma odważnego żeby otworzyć dzwi od auta. Wkońcu ośmielamy się wyjść - i tu szok, zamiast spodziweanego mego mrozu i wiatru jest to jakby cieplej. Jak się potem okazało w górach była inwersja i na szczycie był tylko lekki mrozik. Pora ruszać w drogę. Na Przełęczy jest strasznie ciemno, przez chwile mamy wątpliwości -
czy szlak będzie przetarty, czy damy rade itd. Nic to, idziemy. Jest piękne bezchmurne niebo, bardzo dużo gwiazd, robi się bardzo przyjemnie i klimatycznie. Szybko mijamy ostatnie zabudowania,
zatrzymujemy się na polanie na skraju lasu. Chwila staje się magiczna, jest ciemno, w dole świecą się światła Limanowej i okolicznych wsi, dookoła nikogo, panuje taki spokój i cisza i tylko
co jakiś czas widać błyski i stłumione odgłosy odpalanych przed wcześnie fajerwerków. Szlak okazuje się przetarty, mamy sporo czasu - w tym momencie zrozumielismy, że taka
forma przywitania Nowego Roku była jak najbardziej trafiona. Powoli ruszamy dalej. Teraz idziemy przez zasypane lasy świerkowe. Przez chwile zmuszeni jesteśmy iśc obejściem bo jak się okazuje szlak jest poprowadzony korytem małego potoku który teraz zamarzł i bez raków jest nie do przejścia. Po drodze co jakiś czas zatrzymujemy się na łyk ciepłej herbaty i chłoniemy tan niewyobrażalny klimat uspionej przyrody gór. Niedaleko szczytu mijaja nas inni ludzie któży podobnie jak my postanowili na Mogielicy przywitać Nowy Rok. Ok godz. 23 jesteśmy na szczycie. Jak było to łatwe do przewidzenia nie jesteśmy tutaj sami. Ale ludzie są jak najbardziej sympatyczni i życzliwi więc jest bardzo przyjemnie. Postanawiamy odrazu wchodzić na wieżę coby zająć jak najlepsze miejscówki. Zakładamy więc raczki i powoli wchodzimy po oblodzonych stopniach.
Z wieży widok taki jak się spodziewaliśmy - bezchmurne niebo widocznośc świetna. Widać wszystkie okoliczne szczyty. A nawet światła Nowego Sącza i Nowego Targu. Jest naprawdę pięknie. Robimy kilka zdjęć i czekamy na Nowy Rok. Ludzie powoli zaczynają się schodzić. I nareszcie nadchodzi ta chwila - Nowy 2009 rok ! Ze wszystkich ston wystrzelają w niebo setki sztucznych ogni. Przez chwilę niewiedziałem gdzie się patrzyć. Z każdej osady ludzkiej widać i słychac wybuchy fajerwerków. A dalsze góry co chwila są
oświetlane łunami świetlnymi i błyskami. Rozpoczął się niesamowity spektakl światła i dźwięku, efekt był wspaniały nigdy wcześniej w życiu czegoś takiego nie widziałem.
Naprawde warto było tu przyjść. Na koniec ludzie spotkani na szczycie odpalili swoje sztuczne ognie które też były ładne. No i bym zapomniał, o północy złożyliśymy sobie razem z gosia3keim
noworoczne życzenia a toasta noworocznego wznieśliśmy Tigerem energy drinkiem. Wiecie, ja byłem kierowcą a Gośka dzielnie wspierała mnie i postanowiła zostać twarzyszką mojej "niedoli". Ok godziny 0:30 rozpoczęliśmy zejście. Droga powrotna poszła bardzo szybko - po 40 minutach byliśmy na dole. Moje autko, już starsze o kolejny rok jak zawsze czekało na nas.
I tak, po chwili przebrania się odjeżdzamy z tego wspaniałego miejsca i powoli kierujemy się w stronę domu... i tak kolejny rok przeszedł do historii...
Naprawde było warto w ten sposób przywitać Nowy Rok i już na przyszłego sylwestra mamy kolejne górskie plany...
Zdjęć niestety nie mam, może Gośka coś wrzuci ale nasze aparaty raczej w nocy niezbyt się spisują ale może akurat...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-01-2009 03:17 PM przez mieciur.
|
|
| 01-01-2009 03:16 PM |
|
 |
Edyta85
    
Postów: 2,589
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
No, no, no. Pogratulować tylko takiego powiania nowego roku.
Pewnie pojawi się jeszcze kilka relacji, bo nie tylko wy witaliście nowy rok w górach.
"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska
|
|
| 01-01-2009 03:32 PM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Mieciur, bardzo pozytywny sylwester. Gratuluję pomysłu. 
ANNA, zimowe Karkonosze mają swój urok. Odrodzenie zapamiętałem jako nieogrzewane brrr.
|
|
| 03-01-2009 03:22 PM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
|
|
| 03-01-2009 04:47 PM |
|
 |
|
|