Temat zamknięty  Napisz temat 
Strony (27): « Pierwsza < Poprzednia 6 7 8 9 [10] 11 12 13 14 Następna > Ostatnia »
Lato - wakacje 2008!!! A my na szlaku...
Autor Wiadomość
jacko
belferos
*****


Postów: 569
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2008
Status: Offline
Post: #136
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Agnieszka napisał(a):
Musiałyśmy po raz kolejny zrezygnować z Kościelca ;(. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się na niego wejść.

Uda się, uda. W tamtym roku mi się nie udało na niego wejść to w tym roku go zaliczyłem. Aura jest kapryśna, nic nie poradzisz, ale roztropność ponad wszystko. Następnym razem będzie lepiej ok, czego Ci życzę i wszyscy inni na pewno też Smile


27-07-2008 11:57 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #137
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Agnieszka - Siklawica wyszła CI jak mały lodospadzik Wink a droga nad reglami bez tłumów ludzi to bardzo przyjemne miejsce Smile
pozdr



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
27-07-2008 12:08 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Agnieszka

*****


Postów: 793
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #138
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Mam nadzieję, że się uda Smile. Już piąty raz pogoda spłatała mi figla, nie pozwalając mi zdobyć Kościelca



27-07-2008 12:26 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zoe

*****


Postów: 837
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2008
Status: Offline
Post: #139
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Widzę, że nie tylko mnie się ta góra jakoś szczególnie podoba Big Grin Kościelec ma coś w sobie Hug


27-07-2008 01:28 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #140
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Kościelec jest wyzwaniem. Trza na niego się wdrapać, żeby podwyższyć swoją poprzeczkę. Jednak się znów powtarzam: "Góry nam nigdzie nie uciekną, jesteście młodzi, wtedy macie dużo czasu. To nie jest żadna przegrana, kiedy się zawczasu zawróci ok
Agnieszko - głowa do góry. Raz się uda ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
27-07-2008 07:37 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Agnieszka

*****


Postów: 793
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #141
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

I oto kolejna, ostatnia relacja Smile. Wieczorkiem, aby się nam lepiej spało Smile

Naszą ostatnią wędrówką była trasa na Kopę Kondracką przez Dolinę Małej Łąki. Początkowa koncepcja była taka, aby pójść na Małołączniak, ale zmieniłyśmy zdanie. Pomyślałyśmy, że gdyby była ładna pogoda i miałybyśmy dobry czas mogłybyśmy pójść Czubami Goryczkowymi w stronę Kasprowego.
Tego dnia wstałyśmy dość wcześnie. Po zjedzonym śniadanku i porannej toalecie udałyśmy się na dworzec. Stamtąd pojechałyśmy do Gronika. W Groniku wysiadłyśmy tylko my i jakiś starszy pan. Było nawet dość ciepło, ale im bardziej zagłębiałyśmy się w las tym bardziej robiło się zimniej. Tak naprawdę dopiero przy rozejściu szlaków zdecydowałyśmy o zmianie planów. Poza tym bardzo chciałyśmy zobaczyć Dolinę Małej Łąki. Podobnie jak na wcześniejszych naszych trasach było tu strasznie mokro i ślisko, taki już urok Tatr Zachodnich. Po 20 minutach byłyśmy na polanie. Cisza tutaj aż dźwięczała w uszach. Gdzieniegdzie dało się jeszcze dostrzec płaty śniegu, a trawa była pokryta pajęczynami, które mieniły się w promieniach słońca. Postanowiłyśmy usiąść na chwilę, aby nacieszyć się tym pięknem. Potem czas było ruszyć w dalszą drogę. Z początku szłyśmy na otwartej przestrzeni, ale potem wkroczyłyśmy w niemal straszny las. Korzenie wychodzące z ziemi wyglądały jak węże, a białe kamienie na czarnym poszyciu wyglądały naprawdę strasznie. Do tego gdzieniegdzie na drzewach były poprzybijane ostrzeżenia przed niedźwiedziami, no i oczywiście nasza wyobraźnia zaczęła działać. Zrobiło się miło kiedy ponownie wyszłyśmy na otwartą przestrzeń. Za nami już zmierzali jacyś turyści. Znalazłyśmy jakieś miejsce na odpoczynek. Niewiarygodne jak daleko znajdowałyśmy się od Polany Małołąckiej, a wydawało się jakbyśmy dopiero przed paroma minutami siedziały tam na dole. Uznałyśmy, że czas na drugie śniadanie. Zjadłyśmy kanapki i napiłyśmy się gorącej kawy, zawsze nosimy ze sobą termos. Coraz wyraźniej było widać ludzi zmierzających dzielnie w kierunku Giewontu z Doliny Strążyskiej. Ludzie na Czerwonych Wierchach również nie byli małymi czarnymi punkcikami. Było tutaj tak pięknie, że zasiedziałyśmy się troszkę. Teraz trudno się było podnieść, ale jakoś dałyśmy radę. Aby wyjść na prostą zostało już naprawdę niewiele. Myślę, że po niecałych 50 minutach byłyśmy na Przełęczy Kondrackiej. Przez chwilę myślałyśmy o Giewoncie, ale kolejka jak zwykle była olbrzymia. Od razu ruszyłyśmy w kierunku Kopy. Na szczycie również, nie odpoczywałyśmy. Dałyśmy sobie tylko chwilę na ubranie się w cieplejsze ciuchy, bo wiało tu bardzo mocno. W ciepłej kurtce, rękawiczkach i czapce szło się o wiele przyjemniej. Schodząc do Przełęczy pod Kopą minęłyśmy dwie turystki, które szły w krótkich spodenkach, w klapkach i z jedną jedyną butelką wody. No cóż widać nie wszyscy mają pojęcie jak potężne są góry. Nie dziwota, że potem są wypadki. My w każdym razie ruszyłyśmy dalej. Kasprowy i Świnica zniknęły za mgłą. Ze Słowacji nadciągały czarne chmury. Niewykluczone, że tam padało. Z powodu niepewnej pogody zrezygnowałyśmy z Czubów Goryczkowych. Na przełęczy odezwał się telefon. Oczywiście dzwonili do mojej mamy z pracy, obiecali, że będą ją męczyć tylko w nagłych wypadkach. Mama odbyła pośpieszną rozmowę. Okazało się, że jej koleżanka nie pamiętała gdzie leży jakiś segregator. Potem byłyśmy gotowe do drogi. Im niżej tym robiło się cieplej, widocznie tak mocno wiało tylko na górze. W połowie drogi do Hali Kondratowej, zauważyłyśmy, że nie tylko turyści zmierzają zielonym szlakiem. Nie daleko od drogi skakały i pasły się kozice. Było ich dokładnie pięć. Ja nie wyciągałam aparatu, ale Pani Ela pstryknęła kilka fotek. Turyści zmierzający na górę pytali nas czy mają się ubierać w ciepłe ciuchy, bo podobno na Wierchach wieje. Jak widać są też rozsądni turyści Smile. Na dole było już zupełnie ciepło, wręcz parno. Podbiłyśmy nasze książeczki i zjadłyśmy resztę kanapek. Pod odpoczynku zaczęłyśmy schodzić do Kuźnic, jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na wierchy. Ja z mamą schodziłyśmy trochę szybciej, Pani Ela szła dzisiaj własnym rytmem. Po drodze napotkałyśmy grupkę turystów. Czterech dorosłych i piątka dzieci. Spytali nas czy ostatnie pół godziny, podejścia na Giewont, które im zostało jest naprawdę męczące. Spojrzałyśmy na nich dziwnie.
- O co chodzi? - spytali
- Proszę Pana, przecież do Giewontu zostało Panu co najmniej trzy godziny, z dziećmi trzy i pół jeśli nie więcej. Poza tym wyszliście trochę za późno. Zanim będziecie na szczycie będzie piąta, a jeszcze trzeba zejść i to też drugie tyle. Aha no i jesteście dopiero w połowie wejścia do Hali Kondratowej a tam jest punkt wyjściowy na Giewont.
- Aha, a myśmy myśleli, że to już, no cóż dziękujemy Pani.
- Proszę i dowidzenia.
Idąc z mamą zastanawiałyśmy się czy turyści będę próbować atakować Giewont. W Kuźnicach oczywiście tłumy. Wsiadłyśmy w busik i ruszyłyśmy do Zakopca. W domku jeszcze długo oglądałyśmy telewizję. A po 21 zaczęło padać i to właśnie to położyło kres naszym dalszym wędrówkom.

Dobranoc i pozdrawiam Smile:)




Załączone pliki Miniatury
                           

29-07-2008 07:10 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
jacko
belferos
*****


Postów: 569
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2008
Status: Offline
Post: #142
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Gratuluje udanej wędrówki ok. Byłem na Kopie dzień wcześniej i trafiłem fajniutką pogodę.
Pozdrawiam


29-07-2008 07:29 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #143
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Fajnie Agnieszko. Myślałem, że można napisać dobrą relacyjkę bez odznak horroru. Nie wszyscy są jak Spoko. Ty opowiedziałaś urokliwą wycieczkę, ale tych ludzi co napotkaliście, znów nie wierzę własnym oczom. Co ich jaki ciepły wiatr znad morza przywiał? Sob



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
29-07-2008 07:31 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #144
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Stasiu napisał(a):
... Co ich jaki ciepły wiatr znad morza przywiał? Sob


mnie zawsze przywiewa z nad morza, jakikolwiek wiatr Toungue

ps. ale wiem Stasiu o co Ci chodziło Wink



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
30-07-2008 09:22 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
KasiaA
KrakowiankA
*****


Postów: 1,329
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status: Offline
Post: #145
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Agnieszko, fajnie się z Tobą wędruje Smile
A Kościelec nie zając Wink



"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
30-07-2008 09:32 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Łukasz

*****


Postów: 6,463
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #146
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Brawo. Jestem pod wrażeniem i po prostu zazdroszczę. Ja w Twoim wieku nawet takich nazw nie znałem Sad



"I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku"

Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-07-2008 09:51 AM przez Łukasz.

30-07-2008 09:50 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #147
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Fajnie się czytało Agnieszko Smile , foty obejrzałem z przyjemnością- niektóre z nich to ciekawe i rzadko publikowane ujęcia.
A Kościelec ? - poczeka. I z większą przyjemnością odwiedzisz ten szczyt w przyszłości ok



30-07-2008 09:56 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
jacko
belferos
*****


Postów: 569
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2008
Status: Offline
Post: #148
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Motto do wyprawy to słowa mojego szwagra: "Po ch... to się tak męczyć na wakacjach..." Smile

Czerwone Wierchy na biało

Budzik wyrywa nas ze snu o 4.30. Szybki rzut oka za okno i... nogi same zawracają do łóżka. Dzisiaj widoków nie będzie. Ale nie przyjechaliśmy tutaj gnić przez tydzień. Szybka narada i wybór pada na Czerwone Wierchy. Błyskawiczne pakowanie i o 5.00 wyjeżdżamy z Gliczarowa. O tej porze droga jest bezludna więc robimy mały rollercoaster i wpadamy na zakopiankę. Bez przeszkód docieramy do Kir.
Kiry witają nas siąpiącym deszczem. Iść, czy nie iść? Na parkingu stoi już kilka samochodów więc nie możemy być gorsi. Zakładamy pelerynki i szybkim krokiem, prawie truchtem, przemierzamy Dolinę Kościeliską. O tej porze i przy takiej pogodzie jest bezludna. Nie oglądając się na nic kierujemy do Hali Ornak. Zresztą nie ma na co się oglądać, okoliczne turnie toną w chmurach. Po niedługim czasie jesteśmy w schronisku, które wita nas zamkniętymi drzwiami. Trudno - tym razem herbatki nie będzie! W obliczu padającego ciągle deszczu odpoczynek nie jest przyjemny więc po krótkiej chwili udajemy się w kierunku Tomanowej Przełęczy. Początkowy odcinek szlaku przez Dolinę Tomanową jest prawie płaski szybko więc docieramy do Niżniej i Wyżniej Polany Tomanowej. Przestaje padać ale pojawiają się inne trudności. Wysokie, mokre trawy smagają nas po udach a z gałęzi drzew leci istny prysznic. Dodatkowo szlak zmienia sie powoli w błotniste bagienko. Ostatnie krótkie podejście i jesteśmy na rozstaju szlaków. Tutaj napotykamy samotnego turystę. Wielki plecak wskazuje, że kieruje sie do Polany Kondratowej. A może na Tomanową Przełęcz? Krotka wymiana zdań, pozdrowienia i ruszamy. Samotny wędrowiec będzie za nami szedł swoim tempem.
Szybko kierujemy się na północ w kierunku Chudej Przełączki. Wąska, zarośnięta ścieżka przeważnie trawersuje zbocza wzniesień. Wysokie kosodrzewiny smagają nas po twarzach mokrymi gałęziami. Brrrr, jesteśmy coraz bardzie mokrzy. Przekraczamy Czerwony Żleb. W dzisiejszej scenerii nadajemy mu nazwę Brunatny...Chmury są coraz bardziej gęste i doskonale tłumią dźwięk. Słychać tylko nasze oddechy i stukot butów o kamienie. Czasami słychać ciche przekleństwo gdy kosówka złapie za któryś plecak. Szybko przedzieramy się przez Tomanowy Grzbiet i Wysoki Grzbiet. Na punktach widokowych wspaniała panorama wszechobecnej doliny białego... Prawie biegiem wpadamy na Chudą Przełączkę. Tutaj cicho, głucho, mokro. Czas na popas.
Po kilkuminutowym odpoczynku rezygnujemy ze sjesty. Zerwał się tak zimny wiatr, że chyba lepiej znowu zacząć się ruszać. Wkraczamy na Twardy Grzbiet i rozpoczynamy podejście na Ciemniaka (2096). Ostatni odcinek jest prawie płaski. Panoramy z pierwszego szczytu Czerwonych wierchów lepiej nie opisywać, ale przynajmniej tak nie wieje. Wyciągamy kiełbasę i w ciszy posilamy się. W międzyczasie wyprzedza nas samotny turysta w pelerynie przeciwdeszczowej. To dopiero druga napotkana osoba. Nie ma co stać, schodzimy do Mułowej Przełęczy i po śliskich skałach podchodzimy na Krzesanicę (2122). Towarzyszą nam gęste chmury spośród których wyłaniają się posępne urwiska masywu Czerwonych Wierchów. Iwona mówi, że może to i lepiej, że prawie ich nie widać...Schodzimy do Przełęczy Litworowej i kierujemy się na Małołączniaka (2096). Mija nas para turystów. Są równie zziębnięci i mokrzy jak my. Szczyt niczym nas nie zaskakuje - biel, biel i jeszcze raz biel. Czas do domu.
Szybko schodzimy niebieskim szlakiem w kierunku Przysłopu Miętusiego. Na Czerwonym Grzbiecie na chwilę się przejaśnia, ale tylko na chwilę. Jak się okazało było to jedyne przejaśnienie na tym etapie wędrówki. Mijamy dwóch turystów, którzy informują nas, że za chwilę będzie dosyć stromo. Ostry zakręt w lewo i jesteśmy w Kobylarzowym Żlebie. Tutaj faktycznie jest znacznie stromiej. Za chwilę łańcuchy. Schodzimy po nich spokojnie, ale dosyć długo. Skała jest śliska, szlakiem płynie potok a Iwona jest pierwszy raz na łańcuchach w takiej pogodzie. Dalej już bez przeszkód schodzimy w kierunku Doliny Miętusiej. Ostatni odcinek niebieskiego szlaku przebiega prawie płasko wzdłuż doliny. Pogoda staje sie coraz lepsza Przysłop wita nas wysoką po pas trawą i zarośniętą ścieżką. Kto nie był jeszcze mokry to teraz to się stało. Podchodzimy do szlakowskazu przy którym zebrała się grupa turystów. Patrzą na nas ze zgrozą. Mokrzy, w błocie po pas, a tu takie Słoneczko świeci. Jeden rzuca "A pan to w jakąś łąkę wlazł..."
Kierujemy się na Ścieżkę nad Reglami i schodzimy do Doliny Kościeliskiej a tutaj...Nic już nie pozostało z porannej sielanki.

Być może powiecie, tak jak mój szwagier "Po co to było iść w taką pogodę". Ale czyż widok posępnych urwisk skąpanych w morzu chmur nie jest romantyczny?
               


31-07-2008 06:37 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #149
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

No jasne Jacko. Romantyka zawsze musi być i gdyby tragarze padały z nieba giggle Twój szwagier nie wie jakie pieskie życie ma górofil. My takie jednak lubimy. Chodzić po górach, kiedy jest pięknie, to każdy potrafi, ale kiedy na górach wszystkie diabły się żenią, to wycieczka górska jest tylko dla wybranych.



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2008 10:00 PM przez Stasiu.

31-07-2008 09:54 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #150
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Bardzo ciekawa relacja jacko Smile , pogratulować
Deszcz też ma swój klimat Wink



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
31-07-2008 10:44 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Temat zamknięty  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: