Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Lato - wakacje 2008!!! A my na szlaku... - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Planowane wyprawy, wieści z gór, relacje tematyczne (/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Temat: Lato - wakacje 2008!!! A my na szlaku... (/showthread.php?tid=1245)


Lato - wakacje 2008!!! A my na szlaku... - Pablo - 25-06-2008 08:16 AM

Reaktywacja wakacyjnych opowieści, relacji itp Wink

ps. wiosenne opowieści - jak coś komuś sie przypomni wciąż aktywne... Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 25-06-2008 03:43 PM

o to może się załapię na takową Smile Ranyyy jak mnie się w góry chce, a tu życie wywrócone do góry nogami i trzeba codzienność poukładać, a potem się urwać. Obiecuję jednak, że niebawem przywiozę ze sobą wspomnienia Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Sylwester - 27-06-2008 01:59 PM

Trochę zdjęć zamiast relacji ... podziękowania dla wszystkich, którzy pomogli mi w realizacji wakacyjnych planów.
http://pl.youtube.com/watch?v=IQegc7Du9h0


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Rycho - 27-06-2008 02:42 PM

witam wszystkich po "małej" przerwie no smoku super!!!!


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 27-06-2008 02:44 PM

Sylwestrze, ładna hmm.. menażkaDevil
Co było w środku? Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Kaytek - 27-06-2008 03:00 PM

Sylwester napisał(a):
Trochę zdjęć zamiast relacji ... podziękowania dla wszystkich, którzy pomogli mi w realizacji wakacyjnych planów.
http://pl.youtube.com/watch?v=IQegc7Du9h0


To ja też mam takie Smile Tylko, że stare, sprzed 4 miesięcy... No... może można by toto pod wiosnę podciąnąć... Wink

http://pl.youtube.com/watch?v=9LmIYTgU5IA


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 27-06-2008 03:37 PM

jakie cudne Sylwester , rozpływam sie, iiii ..... tak mi tęskno...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 27-06-2008 05:35 PM

No, fajnie Smoku. Przeleciałeś całe Taterki. Kopczyki zostały na swoim miejscu, ludziska te same, ale jeden minusik - misia nie było? giggle



Terefere ...
he, he, jak nie[attachment=12277], jak tak [attachment=12278]...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka.S - 27-06-2008 07:43 PM

Sylwek super!!!Smile Myślami wędrowałam z Wami!Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 27-06-2008 07:49 PM

NUDYYYYYY!!!!
po prostu
NUDYYYYY!!!! Toungue




Ciiiii - i tak wiecie, że Wam zazdroszczę Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Fazik - 30-06-2008 03:58 PM

A Ja w aucie... na okrągło... i poco Mi to było... ZachcałoMisię... Gratule Smoku


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 09:41 AM

Czas na moją relację z wyjazdu w góry. W poniedziałek 23.06 cały dzień trwały przygotowania. O 17 należało wyjść z domu aby dojechać do dworca, kupić bilety i wsiąść do pociągu. Wagon nie za wygodny i brudny jak to w naszych pociągach, ponadto nie dało się spać z powodu jakiegoś nadzwyczajnego hałasu z zewnątrz. Nigdy tak nie hałasowało więc nie spaliśmy całą noc, jedynie na chwilę się zdrzemnęłam. 4 razy konduktorzy bilety sprawdzali. Będąc o 7 rano z Zakopanym za bardzo nie wiedzieliśmy co ze sobą zrobić. Musieliśmy czekać na otwarcie kantoru oraz chcieliśmy zrobić małe zakupy. Po małej kawie w McDonaldzie udało się wszystko załatwić i dojechać do Łysej Polany. Tam dziwnym trafem załapaliśmy się na busa który nas podwiózł 1 przystanek czyli to Tatrzańskiej Jaworiny, skąd zamierzaliśmy iść Chaty przy Zielonym Plesie. Kiedy doszliśmy z plecakami do bajkowej leśniczówki( niestety nie zrobiłam zdjęcia) na rozwidleniu szlaków było miejsce do siedzenia i stolik gdzie posililiśmy się. Zrobiłam stąd piękne zdjęcie. ( widać szlak w kierunku Javorowej Doliny i Siodełka w kierunku Chaty Teriego)Widać na nim jak zbierały się chmury. W pewnym momencie gdy poszliśmy dalej musieliśmy biegiem zawrócić do stolika pod dachem aby nas burza nie zmoczyła. W tym momencie humor i entuzjazm wycieczki opadł. Miałam zagwostkę ? ile tu będziemy siedzieć, czy zawrócić, gdzie będę spać itp. Po nieprzespanej nocy doszło do mnie zmęczenie. Zasnęłam na ławce na chwilę. Ale w końcu przestało padać (jakaś godzina) i szybkim krokiem poszliśmy dalej w kierunku Doliny Zadnich Koperszadów. Powietrze było niezwykle rześkie i świeże co bardzo pomogło w dalszej wędrówce. Słowacy zbudowali bardzo ładne, nowe miejsca przeznaczone do odpoczynku dla spacerowiczów. W ostatnim z nich do którego doszliśmy były ciekawe rzeźby niedźwiedzi (najpierw mija się ostrzeżenie że zaraz zobaczysz niedźwiedzia z drewna) i tablicę informacyjną o tych zwierzętach. Baaaardzo miłe miejsce. Tam zatrzymaliśmy się na dłużej i nabraliśmy wody. Mijając to miejsce od razu wchodzi się do Doliny skąd są przepiękne widoki na Hawrań i Płaczliwą. W Dolinie stoi krzyż i tablica upamiętniająca XVI wieczne wojny o te pastwiska. Za nami zaczęły zbierać się chmury podążające w naszą stronę nieubłaganie więc musieliśmy się bardzo śpieszyć i nie mieliśmy czasu na siedzenie. Zresztą byliśmy tak zmęczeni że chcieliśmy już dojść chociaż do przełęczy. Nie mijaliśmy prawie nikogo, tylko jedną parkę. Dopiero na przełęczy Kopske Sedlo było sporo ludzi i jakaś wycieczka. Zeszliśmy do Doliny Białych Ples bez większego problemu ( co mnie dziwi bo zawsze problemem dla mnie było dojście z plecakiem z peronu do pociągu) wydaje mi się że już wtedy byłam na takim etapie że było mi wszystko jedno czy stoję czy idę...już nic nie czułam. Odcinek Tatrzańskiej Magistrali do schroniska dłużył mi się strasznie. Cały czas myślałam że to już zaraz a się okazywało że trzeba iść dalej. W niespodziewanej chwili nagle schronisko się pojawia za zakrętem....eh. Jestem. Kiedy usiadłam przed schroniskiem nie miałam siły wejść do środka. W końcu udało się zakwaterować i pierwsze co zrobiłam to....prysznic. Spodziewałam się spartańskich warunków. Byłam miło zaskoczona że są ładne, nowe toalety i ciepła woda pod prysznicem. W prysznicu trzeba zastosować trik żeby woda leciała..( kto był ten wie że najłatwiej stać na jednej nodze a drugą podważać do góry przycisk)jedyny mankament ale to po to aby za dużo wody nie zużywać. Wieczorny ciepły posiłek i spać. To był bardzo satysfakcjonujący dzień dla mnie. Pierwsza wyprawa w życiu z całym dobytkiem na plecach który robił się coraz cięższy w miarę upływu czasu. Bardzo dobre doświadczenie. Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 09:42 AM

to pierwsze zdjęcie to początek drogi, czyli Javorina, 2 to rozwidlenie szlaków do Zadnich i JAvorovej, 3 to jeden z ładnych przystanków w drodze.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 03-07-2008 10:01 AM

Pięknie Karo Smile Lato rozpoczęte w pięknym stylu. To pierwszy raz w tamtych rejonach?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 10:08 AM

oczywiście proszę o cierpliwość bo to nie wszystko...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 10:10 AM

Kasiu, w dolinie Zadnich tak ale na Szerokiej już byłam (2 lata temu)i w zielonym plesie byłam i na Jagnięcym jakieś 7 lat temu, nawet nie wiem gdzie mam zdjęcia....nigdy jednak nie nocowałam w schronisku ani nie chodziłam z plecakiem. to mój debiut po prostuWink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 10:11 AM

zdjęcia z posta 15 to dolina Zadnich Koperszadów i ja w drodze do Zelonego plesa


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 03-07-2008 10:14 AM

Ja miałem dość ciekawą Rolleyes przygodę w Chacie przy Zielonym. Dotarliśmy tam 29 sierpnia 2006. Lekko Rolleyes padało. Weszlismy do schroniska i wyszliśmy z niego ... po 3 dniach. Załamanie pogody - śnieżyce, trasy w lodzie, Staw wyglądał jak morze w trakcie sztormu. Potworzyły się nowe wodospady, które ... leciały do góry. Było ciekawie.

Jak wracaliśmy to się rozpogodziło Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 10:15 AM

to zdjęcia Doliny Zadnich Koperszadów. Mieli o co walczyć nie uważacie? urocze miejsce, nawet niedźwiadki upodobały sobie to miejsce


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 10:19 AM

ja miałam ciekawe przeżycie pod prysznicem....dzięki tym prysznicom (koedukacyjnym hi hi)wiem już o czym rozmawiają faceci: umyjesz mi plecki? masz jakiś żel? daj mi żel stary bo już nie będę biegł na waleta do pokoju. Za kim jesteś? ja za Niemcami. a ja za Turkami. Ty! kamienie lecą z prysznica! Ty też masz kamienie w prysznicu? itp.
Myślałam że się posikam ze śmiechu. Co do tych kamieni to po prostu ktoś je wrzucił do brodzików, sama się zastanawiałam co robią kamienie w prysznicach.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 03-07-2008 10:21 AM

A o czym rozmawiają kobiety ? Wink

Bardzo proszę o więcej zdjęc Tatr Bielskich.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 10:25 AM

giggle o tym jak się opaliły i czy właśnie przytyły czy schudły i jakich kosmetyków używają do mycia i jaki typ skóry każda ma i jakie włosy i jak je pielęgnują.....nudy generalnie.uhm jeszcze czasami o swoich kształtach i o facetach. może coś innym forumowiczkom przyjdzie coś do głowy o czym gadają pod prysznicem kobiety.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 10:26 AM

Staram się z tymi zdjęciami ale to okropnie wolno idzie...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 03-07-2008 10:28 AM

Piękne te zdjęcia. Poczekamy.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 10:40 AM

Drugi dzień ? 24. 06. zaczął się o 4 rano. W pół godziny się zebraliśmy, zapowiadała się piękna pogoda. Idąc podziwialiśmy wchód słońca w górach. Coś niesamowitego. Chciałam zrobić pełno zdjęć a aparat zrobił mi na złość i powiedział że nie będzie robić zdjęć bo ma za słabą baterię. Do końca tego dnia męczyłam się z aparatem, co chwila się wyłączał, musiałam odczekać aby go włączyć i szybko robiłam jedno zdjęcie.....masakra. Miałam kiepski humor rano. Poszliśmy nie wyspani (nocy z pociągu nie da się tak łatwo odespać) z powrotem na Kopske Sedlo, następnie w kierunku Szerokiej Przełęczy. Zanim jednak doszliśmy do przełęczy zobaczyliśmy sarnę (kozica byłaby mniej brązowa i bardziej włochata) która patrzyła na nas a potem zbiegła sobie do doliny przednich Koperszdów. Idąc do góry w kierunku Wyżnego Kopskiego Sedla podziwialiśmy piękny wschód słońca nad Doliną Przednich Koperszadów. Było koło 6 gdy nagle wychodzimy zza zakrętu gadając w najlepsze a tu......kozice na nas patrzą jak na wariatów co my o tej porze tu robimy i czemu hałasujemy. Były bardzo blisko. W jednym momencie stanęliśmy nieruchomo i zastanawialiśmy się co teraz. Zrobiliśmy zdjęcia i obserwowaliśmy jak jedzą śniadanko. Miałam problemy z aparatem gdyż miał słabą baterię i co chwila się wyłączał, myślałam że szału dostane bo tu taka okazja do fotek. Jedna z najbliższych kozic nagle się spłoszyła jakimś dźwiękiem (kiedy potem tam podeszliśmy okazało się że kopnęła jakąś puszkę starą - śmieci przeszkadzają w jedzeniu, nie ma co) Kozice uciekły. Ale okazało się że wcale nie daleko. Wszystkie schowały się na skale która stromo schodzi w dół Doliny Zadnich Koperszadów tak więc poszliśmy sobie dalej. Niewiele zdjęć niestety udało się zrobić, poranek był cudowny. W drodze powrotnej znów patrzyliśmy na kozice, natomiast na Wysokim Kopskim Sedle widzieliśmy lisa zbiegającego w dół. Pojawiły się 2 postacie idące w naszym kierunku, mimo że jest to 1 kierunkowa trasa tak więc chyba nie tylko my tego poranka ku pocieszeniu złamaliśmy przepis. Na Kopskim Sedle ucięłam sobie drzemkę. Wiał lekki wiaterek trochę zimny ale świeciło mocno słońce. Widok po otwarciu oczek to całe Jatki i Dolina Przednich Koperszadów jasno oświetlona z soczystą, świeżą zielenią. Niestety trzeba było iść na obiad i spać.Po 2 godzinach oczywiście wstalismy i zastanawialismy się gdzie iść.( CD nastąpi) Marzy mi się aby kiedyś przejść te Jatki i Hawrania i Płaczliwą i w ogóle Bielskie. Zakochałam się w tej zieleni.


Zdjęcia to 2 zrobione o 4.30 ( jedno z okna łazienki w schronisku w stronę doliny oczywiście) drugie to kieżmarski w porannych promieniach słońca. Kolejne to kozice przy Szerokiej przełęczy i Jagnięcy ze szlaku.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 03-07-2008 10:49 AM

Karo napisał(a):
nastąpi) Marzy mi się aby kiedyś przejść te Jatki i Hawrania i Płaczliwą i w ogóle Bielskie. Zakochałam się w tej zieleni.



Zrób to. Jako tamtejszy "przestępca" polecam Ci je Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 10:52 AM

To moje perełki zdjęć z kapryśnego aparatu i niestety tyle tylko, walczyłam z bateriami. Pierwsze to wstające słońce nad Doliną do Regli, potem mój wspaniały kompan pięknie wpasowany w otoczenie razem z muchami (dodam że było ich tam tak dużo że trzeba było uciekać, tylu much w życiu nie widziałam. Jabłko nawet zaczęły zżerać zanim zdążyłam je ugryźć) no i ostatnie dla prawdziwych koneserów. Na tapetę do kompa Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 10:54 AM

trochę się boje że ktoś złapie i nakrzyczy....


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 10:59 AM

Przepraszam pomyliłam zdjęcia !!! Pierwsze zdjęcie z postu 25 to inna trasa która bedzie opisywana za chwilę. Przepraszam za zamęt. eh.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 11:01 AM

to ukryte kozice wracając do schroniska.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 11:11 AM

Po drzemce tego samego dnia - Koło 16 chciałam iść na Jagnięcy. Jednak długość trasy (byłam zmęczona) i to że już tam byłam były silnymi argumentami aby iść gdzie indziej. Poszliśmy na Rakuski Przechód i Rakuską Czubę. I tu znów schodząc mieliśmy okazję najpierw poczuć (kozice charakterystycznie pachną) i potem dojrzeć kozicę, tym razem jakąś samotną. Jakoś łatwo nam się szło i szybko. Nikogo nie spotkaliśmy nawet. Wróciliśmy o 19 by zjeść i wypić piwko na zewnątrz patrząc na otaczające nas góry. Cudownie. W nocy zamierzaliśmy wstać aby gwiazdy oglądać ale niestety obudziły nas pioruny, całe szczęście jakieś 8 km od nas, więc nawet dało się drzemać a w końcu zasnąć.

I tu jest to zdjęcie które zamieściłam w poście 25 tam widać Chate i trasę na Jagnięcy ale to co nas bardziej interesowało to miejsce w którym dopiero co byliśmy tego dnia czyli Bielskie


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 11:23 AM

z drogi na Rakuska i schronisko w popołudniowej aurze.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 11:40 AM

to zdjęcia na zamówienie ŁukaszaWink

(Może pomożesz mi nazwać te niektóre szczyty bo naprawdę sama w drodze nie wiedziałam i nawet trochę siły wtedy nie miałam żeby badać mapę.) Zdjęcia zrobione w drodze do Kopskiego od Tatrzańskiej Javoriny.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 11:44 AM

25 06 Dzień na zejście ze schroniska do Nowej Lesnej żeby coś tam znaleźć do mieszkania. Wybraliśmy zejście przez Kovalcikową Polanę, gdzie skręciliśmy w kierunku stacji kolejki łomnickiej najpierw na zielony szlak, potem na niebieski. Stamtąd droga w dół do Tatrzańskiej Łomnicy była okropna gdyż nie spodziewałam się takiego żaru z nieba, teren był po wiatrołomie i częściowo trasa biegła asfaltem. Zejście zajęło 4 godziny. Ale zanim się zakwaterowaliśmy to minęło dużo czasu.

Zdjęcie z tej trasy akurat widoki na Jatki o ile się nie mylę


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 03-07-2008 11:52 AM

Piękne zdjęcia Smile
Widzę ze to był dłuższy pobyt w Tatrach!

Co do kozic, to ostatnio widzieliśmy 5 młodych. Zbiegały po bardzo stromym stoku po śniegu. Później dostrzegły nas. Gotowaliśmy obiad. Postały i powoli podeszły bliżej. Bardzo młode. Stały 20-30 metrów od nas. Znalazły jakiś mały krzak kosówki i wsadzały w niego łebki, widocznie poroża im szły. Chyba 20 minut tak stały a my jedliśmy. Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 12:03 PM

26 06 Wstać się nie chciało tego ranka. Na niebie było więcej chmur niż wcześniej. Postanowiliśmy pojechać do Popradzkiego Plesa i wyruszyć najpierw do schroniska żeby zastanowić się ile mamy siły i jaka panuje pogoda i gdzie pójdziemy itp. Tam po długich namysłach i argumentach za i przeciw wybraliśmy się do Chaty pod Rysami. Im wyżej szliśmy tym więcej było śniegu, co trochę mnie martwiło ale okazało się, że dało się przejść (byłam w adidasach). Zdarzało się, że na bardzo długim odcinku leżał śnieg i z górki raczej się zjeżdżało niż schodziło niestety. Na tych odcinkach nie dało się wymijać ludzi, więc należało czekać, aż ci z przeciwnego kierunku przejdą. Pogoda bardzo nam dopisywała, podziwialiśmy wspaniałe widoki. Pierwszy raz byłam w okolicach Żabich Stawów i Kotlinki pod Wagą, która prawie cała pokryta była śniegiem. Zaciekawiła mnie toaleta....mała kolorowa budka nad przepaścią z wielkim oknem w środku do pooglądania widoków w trakcie korzystania z toalety. W schronisku postanowiliśmy wejść na Rysy (skoro już byliśmy w tym miejscu). Na szczycie spotkaliśmy dużo Polaków, którzy wchodzili od strony Morskiego Oka. Mówili, że bardzo trudno było tam wejść ze względu na śnieg. Z powodu dużej liczby osób na szczycie oraz nadchodzącej podejrzanej chmury szybko zeszliśmy do schroniska. Jednak schodząc dalej okazało się, że chmura poszła w inną stronę. Pozytywnie zmęczeni wróciliśmy do Nowej Lesnej, robiąc wcześniej zakupy w Popradzie. Spaliśmy jak niemowlaki już o 21.

1 - Żabie, potem z rys Morskie Oko 4 - to Przełęcz pod Wagą, ostatnie to podejście w śniegu do Przełęczy pod Wagą (tak wyglądało na całości w kotlinie)


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 12:07 PM

Drodzy forumowicze ciąg dalszy nastąpi, na razie i tak macie co czytać i oglądaćToungue

Kasiu to był tydzień wyjazdu, na mniej nie opłaca mi się jechać. Podróż trwa bardzo długo do nich i już nie będę w górach aż do następnych wakacji prawdopodobnie. Tak więc kolorowo to nie jest. Ale pogoda nam dopisała więc nie ma na co narzekać.

To mówisz że gotujesz obiady na kuchence w górach? zazdroszczę widoku tych małych kozic. Jej. Ja nie widziałam małych niestety. Ale rzeczywiście raczej się nie boją ludzi tak bardzo jak sarny.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 03-07-2008 12:12 PM

Pięknie Smile A masz może zdjęcie z Wagi na Ganek i na ścianę Wysokiej? I na Dolinę Ciężką?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 03-07-2008 12:17 PM

Gratulacje wspaniale wykorzystanego czasu Karo Big Grin

A zdjątka Ganeczku - hmmmmm byłyby mile widziane.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 03-07-2008 01:30 PM

Ładna wędrówka. Fajnie, że dużo zdjęć wstawiłaś.
Adidasy na śniegu, oj nie ładnie. Toungue


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 03-07-2008 07:28 PM

paaulo napisał(a):
Ładna wędrówka. Fajnie, że dużo zdjęć wstawiłaś.
Adidasy na śniegu, oj nie ładnie. Toungue


Wiesz Paaulo, Karo się z tymi Adidasami chce podobać Spoko. Ja mówiłem, że Spoko młodzieży dał zły przykład, kiedy się gramolił w Adidasach na Cubrynę, czy coś takiego. Włosy mi stają dęba, kiedy pomyślę, że je zabrał w Dolomity. giggle Jego relacje będą młodzieży zabronione. Scary
Inaczej Karo, masz mój podziw. Zaczęłaś w ostrym stylu. Foteczki słodziutkie. Nocleg na Chacie u Zeleného plesa musi być podobna jak w Alpach. Życzę Ci Karo, żeby ten ostry start wytrzymał cały sezon. ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 07:31 PM

27 06 Pogoda suuuuuuuuper. Stwierdziliśmy, że wejdziemy na Małą Wysoką ponieważ następnego dnia musieliśmy wracać do Saddomu....Kiedy wjechaliśmy kolejką na Hrebienok (to tak żeby zaoszczędzić czasu i mieć siły po tylu trasach coś jeszcze zdobyć) postanowiliśmy pójść na Prielom przez Staroleśną Dolinę. W Zbójnickiej Chacie zrobiliśmy sobie godzinny popas...innocent(odezwało się zmęczenie po intensywnych poprzednich dniach). Stromy odcinek podejścia pod przełęcz był zasypany śniegiem. Wspinałam się po śladach ludzi w śniegu trzymając się kurczowo skał. To było najgorsze miejsce podczas naszych wypraw. Cieszyłam się że wchodzę tą drogą a nie schodzę.(na jednym zdjęciu właśnie widać jak się męczę) Na przełęczy zrobiliśmy sesję zdjęciową łącznie z pozowaniem na łańcuchach, które prowadzą na drugą stronę (chyba do Zmarzłego Kotła ze Zmarzłym Stawem) w dół. Pozwoliłam sobie na to gdyż akurat nikogo nie było. Schodziliśmy bardzo wolno opalając się i zatrzymując na zdjęcia i podziwianie widoczków. Przez Polski Grzebień dotarliśmy do Śląskiego Domu, skąd magistralą doszliśmy do Hrebienoka. Od Polskiego Grzebienia do Hrebienoka nie zrobiliśmy żadnego przystanku. Chcieliśmy jak najszybciej dojść aby zjechać kolejką. Poza tym trasa magistrali jest bez wiatrołomów i z pięknymi widokami na wszystkie miejscowości słowackie, natomiast trasa od Śląskiego Domu do Tatrzańskiej Polianki generalnie ma zniszczony przez huragan las. Kiedy schodziliśmy z Polskiego Grzebienia (zjeżdżaliśmy na butach po śnieguShy) spotkaliśmy Słowaczkę która stwierdziła, że nie chce sobie zamoczyć butów i pokonała na bosaka cały odcinek pokryty śniegiem. Co na to forumowicze? uhm

28 06 Dzień wyjazdu rozpoczął się od pakowania i krótkiego pobytu w Aqua City w Popradzie. Z Nowej Lesnej wyruszyliśmy o 14 elektriczką do Smokowca, stamtąd autobusem do Łysej Polany, z Łysej busem do Zakopanego i z Zakopanego pociągiem do Gdańska (tym razem nasz wagon miał popsute hamulce i pociąg nie mógł ruszyć z Zakopanego, ale w końcu się udało...Sad), a z Gdańska swojskim Pksem do domu. Cała podróż zajęła 19 godzin, jak bym z Australii wracałaWink

Pierwsze to w stronę prielomu
2 - to okropne wejście po śniegu
3 - łomnica z Kotliny pod Prielomem
4 - Rohatka
5 - właśnie nie wiem co to jest, proszę o pomoc
6 - zdjęcie pomocnicze do odgadnięcia zagadki. Szczerze mówiąc też nie wiem dokładnie co to za szczytyShy:shy:


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 07:35 PM

eh, to nie Spoko dał przykład. Już byłam w nich w Tatrach Wysokich 2 lata temu tyle że to był sierpień i nie było śniegu.
wiesz raczej dopiero w góry wrócę za rok w wakacje. Widzisz mam trochę kawał drogi. gdybym mieszkała bliżej...bu


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 07:42 PM

Mam nadzieję że się nie powtarzam z tymi zdjęciami...Teraz tak:
1 to Pleso w Wielickiej nad Śląskim - Długi Staw
2 to z Grzebienia Długi Staw
3 to z grzebienia na Świstową Dolinę
4 to Zmarzły Staw rzeczywiście zmarzły


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 07:46 PM

co do Ganku i Wysokiej to chyba kurcze nie mam. Tam był tłok na szczycie i nie bardzo dało się ruszyć. Na Wysoką szedł jakiś ludek samotnie.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 03-07-2008 07:47 PM

Karo napisał(a):
i pokonała na bosaka cały odcinek pokryty śniegiem. Co na to forumowicze? uhm

Jak miała wystarczająco mocno popękane pięty, to nie ma problemu. Cool


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 03-07-2008 07:48 PM

No Karo, jeśli Twoja buźka wygląda na zmęczoną, to jestem ciekaw jak wygląda kiedy jesteś ok.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 08:08 PM

Udało mi się wyszukać więcej zdjęć z rys które się nadają

1 to Dolina Ciężka (chyba)

2 to nie pamiętam gdzie to zrobiłam, chyba na rysach
3 to z rys ale zdjęcie z komórki
4 to schronisko z kawałkiem Wysokiej (?)
5 to zanim dochodzi się do Żabich


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 08:11 PM

Paaulo, to popękane pięty chronią przed zimnemSmile?

Stasiu mój uśmiech sprzed dwóch lat znajdziesz w dziale zdjęć z Tatr Bielskich...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 03-07-2008 08:13 PM

W poście 5


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 03-07-2008 08:28 PM

Karo napisał(a):
Paaulo, to popękane pięty chronią przed zimnemSmile?

Zapewniają przyczepność. Wink

Karo napisał(a):
1 to Dolina Ciężka (chyba)

Fragment Ciężkiej masz na swoim zdjęciu w poscie 36, zdj. nr 4 (Ciężki Staw).


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 04-07-2008 06:47 AM

W poście 41 zdjęcie 1, wydaje mi się że Ciężka Dolina jest "pod obiektywem", nie na zdjęciu.
Karo, piękna wyprawa Smile
O butach pomyśl skoro takie szlaki chodzisz!
Te Twoje zdjęcia: tak miło z samego rana Smile

W poście 42, zdjęcie 5 jak dla mnie to Rysy i Niżnie Rysy (te na lewo)
Na zdjęciu 6 widać jeszcze Wysoką, chyba Smoczy szczyt a na jej tle jeszcze Ganek. Dość ładnie widać tez dno Dolinki Spadowej i Młynarzową Przełęcz.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 04-07-2008 08:49 AM

W poście 48
Zdjęcie 1. Dolina Ciężka jest niewidoczna na zdjęciu, tak jak pisze Kasia jest pod. Widać natomiast dno Doliny Białej Wody z dwoma odnogami:
- po środku Dolina Rówienki
- po prawej Świstowa Dolinka

Zdjęcie 4. To spod wygódki obok schroniska Smile Widoczny szczyt na wprost to Czeski (Ciężki) Szczyt. Wierzchołek Wysokiej byłby prawdopodobnie widoczny z tyłu za Ciężkim gdyby była fotka zrobiona bardziej do góry.

Fotki 5 i 6 z postu 42 - jest tak jak pisała Kasia powyżej.

I jeszcze jedna mała uwaga: Waga to przełęcz, więc niepoprawnym jest (według mnie) pisanie o Przełęczy pod Wagą.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 04-07-2008 05:26 PM

Acha. Z tą przełęczą to masz racje coś mi się pomieszało. Dzięki Kasiu i Pedro za pomoc w nazwach, nie wszystko wiem a z mapy trudno mi być pewną że to np. na pewno ten szczyt a nie ten obok.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - mieciur - 04-07-2008 06:18 PM

Wyprawa Tatrzańska 24 - 25 - 26 czerwca 2008 r.

Nasza wyprawa w Tatry rozpoczyna się w Krakowie a nawet w Nowym Sączu, oj działo się działo ale po kolei. Nasza ? czyli już tradycyjnie ja i Gośka. Poniedziałek 23 czerwca koło południa wyruszamy ale do Krakowa. Jedziemy bocznymi drogami a raczej tym co z nich zostało, robimy tak ze wzglądu na protest kierowców TIRów. Kraków osiągamy bezboleśnie Smile Już w Krakowie mamy napięty harmonogram - najpierw zakupy, trzeba było zapewnić prowiant w góry a i ja kupiłem trochę rzeczy: kurtkę i plecak. Potem wieczorem udajemy się na spotkanie formowe,tutaj pozdrawiam Snieshkę, Dziencioła313 i Pedra.

Wtorek 24 czerwca

W końcu można jechać w nasze ukochane Taterki Smile Ale nie od razu - najpierw o 8:45 jedziemy z Gośka na jej uczelnie, ona pisze ostatni exam w tej sesji a ja czekam w samochodzie. Nareszcie ! Możemy ruszać ! Jest godzina 10 i z uśmiechem na twarzach ruszamy na zakopiankę. I tutaj pierwsze problemy - Kraków nie chcę nas tak łatwo wypuścić ? przy wyjeździe z miasta stajemy w korkach, ehh mówi się trudno. W końcu udaje się nam wydostać. Popsuło nam to trochę humory zwłaszcza, że w drodze zaczyna padać. Jednak tak cieszymy się na ten wyjazd, że naprawdę nam wszystko jedno. Około godz. 12:30 dojeżdżamy do Kir i w okolicach Doliny Lejowej zostawiamy autko na nieformalnym i bezpłatnym miejscu parkingowym. Teraz szybkie przepakowanie, plecaki na plecy i w drogę ! Najpierw pieszo docieramy do postoju busów w Kirach. Tam szybko łapiemy busa do Zakopanego. O 13 już jesteśmy w Zakopanym a 5 minut później jedziemy już w stronę Kuźnic. Kuźnice wysiadamy ! Teraz uiszczamy ?dobrowolną? opłatę za wstęp do TPNu i w drogę. Wybieramy żółty szlak przez Dolinę Jaworzynki. Po drodze spotykamy dość sporo ludzi jak to w Tatrach bywa ale tłumów nie ma. Na Przełęczy Między Kopami robimy krótki postój, Goska tryska energią ja trochę mniej ale to norma - ile razy idę do Doliny Gąsienicowej na podejściu do schroniska "umieram" ale potem jakoś się rozkręcam i jest ok. Nie wiem czemu tak jest może aklimatyzacja czy coś podobnego ? Nieważne. Ok. godziny 15 docieramy do schroniska, jak się okazuje mieliśmy dużo szczęścia bo dostałem ostatnie wolne miejsce na nocleg - Goska miała zarezerwowany wcześniej. Po krótkim odpoczynku i zostawieniu części rzeczy w pokojach postanowiliśmy jeszcze ruszyć na szlak bo dzień długi i w ogóle to co będziemy tak siedzieć Smile Pierwotnie mieliśmy w planie wejść na Kozią Przełęcz a potem w zależności od warunków albo zejść albo dojść do Zadniego Granatu i wrócić do schroniska. Jednak po drodze okazało się, że i czasu i sił mogło by nam na takie przejście zabraknąć. Pozatym zobaczyliśmy zaśnieżony górny odcinek szlaku na wcześniej wspomnianą przełęcz a że nie mieliśmy raków to postanowiliśmy nie ryzykować. Wspólnie zapadła decyzja, że wychodzimy zielonym na Zadni Granat a zejdziemy żółtym ze Skrajnego Granatu do schroniska. Wyście na Zadni Granat było powolne i dość męczące. Mozolnie nabieraliśmy wysokości podchodząc zakosami. Na grani przywitał nas wiatr. Pogoda ogólnie nie była zła, trochę się chmurzyło ale było całkiem całkiem. Po dotarciu na słynną Orlą Perć, momentalnie pojawiły się wspomnienia z zeszłego roku kiedy to razem przechodziliśmy cały ten szlak. Co dziwne odcinek od Zadniego do Skrajnego uchodzi za jeden z łatwiejszych na Orlej a mimo to szliśmy jak dwie ostatnie sieroty Smile Aż nam się chciało śmiać z siebie, tempo mieliśmy ja cepry, nogi z waty i takie atrakcje. Pewnie było to spowodowane nie przygotowaniem do skały i faktem że dopiero co przyjechaliśmy w Tatry. W każdym bądź razie w końcu docieramy do Skrajnego Granatu i schodzimy do schroniska. Po drodze nie napotykamy na żadne niespodzianki i spokojnie ok. godz. 20 jesteśmy w schronisku. Na koniec dnia fundujemy sobie zasłużone piwo i planujemy dzień następny. Postanawiamy wyjść o 5 rano na Kościelec i wrócić potem do schroniska po rzeczy i ruszyć w stronę Tatr Zachodnich. W schronisku mamy niestety osobne pokoje a na dodatek ja w pokoju mam do 3 starsze panie i jednego pana po 50- ce. Jednak jak się później okazuje było bardzo pozytywnie. O ile w pokoju u Gośki ludzie od razu poszli spać i nie było za bardzo z kim porozmawiać tak u mnie całkiem odwrotnie. Jednym z ciekawszych momentów była symulacja pokonywania przez jedną panią łańcucha na Orlej Perci pomiędzy Granatami. A robiła to w ten sposób że przeskakiwała z łóżka na łóżko Smile Później się nasłuchałem o ich szaleńczych zjazdach z Koziego Wierchu w czasach młodości.Ogólnie wieczór bardzo szybko upłynął i wszyscy poszli spać. A na koniec okazało się, że ten starszy pan ode mnie z pokoju postanowił iść razem z nami rano na Kościelec.

Środa 25 czerwca

Dzień przywitał nas bezchmurnym niebem. Pobudka o 5 a wyjście na szlak 5:30 - jak zwykle pierwsi opuszczamy schronisko Smile Z naszym 3 członkiem ekipy wybierającej się na Kościelec przechodzimy na ty - ma na imię Krzysiek i przyjechał z Warszawy. Jak to w górach bywa świetnie się dogadujemy i znajdujemy wspólny język. Po krótkim śniadaniu wyruszamy w stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego. Mimo tak wczesnej pory i niewyspania idzie się nam bardzo dobrze. Nad wspomnianym stawem robimy krótki postój i ruszamy zielonym szlakiem na Przełęcz Karb. Po drodze słuchamy bardzo ciekawych opowieści Krzyśka jak to w PRL a szczególe w stanie wojennym jeździło się w Tatry. Ile to było kombinacji, załatwiania pozwoleń i problemów. Ogólnie dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o Tatrach a także zgodnie stwierdziliśmy, że tamte jak i obecne czasy miały swoje plusy. 20 lat temu nie było jeszcze takiej komercji ale trudniej było się dostać w góry zaś teraz dojazd jest możliwie prosty ale za to o ciszę i spokój w Tatrach już bardzo trudno. Ale wracamy do relacji. Zaraz przed Przełęczą po wyjściu na grań spotykamy kozicę ? wyskakuje przed nami w odległości ok. 5 m ! I co najciekawsze wcale się nas nie boi. Trzyma dystans ale idzie sobie dalej spokojnie i to do tego szlakiem. Dopiero na samej Przełęczy odbiła gdzieś w Kosodrzewinę. Na Przełęczy robimy dłuższą przerwę i jemy ?drugie śniadanie?. Ruszamy dalej. Teraz czeka nas najtrudniejszy odcinek szlaku. Powoli nabieramy wysokości. Pozatym nic się nie dzieje, idzie się całkiem dobrze. Wejście na Kościelec nie było trudne. Po godzinie spokojnego marszu a momentami wspinaczki jesteśmy na szczycie. Pogoda dalej przepiękna, widoczność też całkiem całkiem. Robimy Dość sporo zdjęć. Przepięknie widać, Świnicę, Kozi Wierch, Granaty, Giewont i Kasprowy. Na szczycie dalej prowadzimy niezwykle ciekawe rozmowy. Jak tylko Krzysiek zaczął opowiadać o tym jak po Europie jeździł maluchem tak szybko podchwyciłem temat bo jak zapewne część forumowiczów wie, że do niedawna też miałem taki samochód i darzyłem a nawet nadal darze go wielkim sentymentem. Ok. godziny 8 rozpoczynamy schodzić do schroniska aby przed 10 zdążyć odebrać rzeczy z pokoju i się wymeldować. Zejście upływa nam spokojnie pod znakiem pięknych widoków. Co nas miło ucieszyło, że jeszcze ok. 9 godziny prawie nikogo na szlaku nie spotkaliśmy, dopiero przy samym schronisku zaczął się ruch. Do schroniska docieramy o czasie, przepakowujemy tam plecaki - teraz już nie będzie tak łatwo - cały sprzęt trzeba będzie taszczyć na plecach. W schronisku jemy wspólnie ciepły posiłek. W końcu żegnamy się z Krzyśkiem, on jeszcze zostaje w schronisku bo przyjechał w Tatry na cały tydzień - my takiego komfortu nie mamy. Ok. godziny 11 z powrotem wyruszamy na szlak. Tym razem podążamy w kierunku Świnickiej Przełęczy. Na podejściu na przełęcz, ciężkie plecaki dają się we znaki ale dajemy radę i w zasadzie o planowanej godzinie docieramy na miejsce. Rezygnujemy z wyjścia na Świnicę ze względu na późną godzinę, długą trasę jaka nas dziś czeka a także na ciężkie plecaki. Nareszcie ruszamy w stronę Tatr Zachodnich. Pogoda dalej nam sprzyja tyle, że robi się coraz bardziej gorąco. Niestety nie idzie się już tak dobrze. Im bardziej zbliżamy się do Kasprowego tym więcej ceprów na szlaku. Cóż, weszliśmy w obszar występowania ceprów, a że na Kasprowym jest kolejka mamy tu do czynienia ze swoistego rodzaju "wylęgarnią". Jest tak źle, że rezygnujemy z wejścia na szczyt i Kasprowy Wierch mijamy z boku. Odcinek Kasprowy - Goryczkowe - Kondracka Kopa upływa nam pod znakiem pięknych widoków i dobrej pogody. Po drodze robimy kilka postojów na uzupełnienie wody bo upał także daje się we znaki. Pod Kondracką Kopą jesteśmy już dość zmęczeni dlatego szczyt mijamy z boku wiedząc, że i tak jutro tamtędy będziemy przechodzić. Na Kondracką Przełęcz docieramy ok. godz. 17 i na ostatkach sił "zdobywamy" Giewont. Na szczycie co może być niemożliwe jesteśmy sami ! Robimy tam pół godzinny odpoczynek i nie ruszając się ani na krok regenerujemy siły. Zejście z Giewontu jest trochę problematyczne bo okazało się, że skałki są dużo bardziej wyślizgane niż zakładaliśmy. Po 18 jesteśmy znów na Kondrackiej Przełęczy i rozpoczynamy ostatni odcinek naszej drogi tego dnia ? zejście niebieskim szlakiem do schroniska na Kondratowej Hali. Do schroniska docieramy o 19:20 tuż przed zamknięciem bufetu ? dlatego jeszcze zdążyliśmy zjeść coś ciepłego i zakupić jakże zasłużone piwo tego dnia. W końcu możemy odpocząć. W schronisku panuje bardzo miła i przyjazna atmosfera, nie ma tej komercji jak w wielu innych schroniskach Tatrzańskich. Jedynym problemem jest jeden prysznic na całe schronisko. Ten problem też udało się rozwiązać - zapisujemy się do kolejki i spokojnie czekamy. Po wypiciu zimnego piwa, umyciu się ok. 22 kładziemy się spać po jakże ciężkim dniu. Jak się okaże jutrzejszy dzień też nie będzie wiele lżejszy...

Czwartek 26 czerwca

O 2 w nocy budzi nas burza, wiatr i trzaskające okna. Pada tak mocno, że Gośce deszcz pada na głowę i trzeba pozamykać okna. Z powrotem kładziemy się spać. O 5 rano pobudka, szybkie spakowanie się i wyjście ze schroniska ? jak zwykle wychodzimy jako pierwsi. Pogoda jest taka sobie - nie pada ale powyżej 1700 m n.p.m. jest mgła. Rozpoczynamy powolny marsz w stronę Przełęczy Pod Kopą Kondracką. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze na krótkie śniadanie. Podejście na przełęcz jest dla nas bardzo męczące, co chwile się zatrzymujemy - jest to już efekt kilkudniowej trasy w nogach i plecaków które jakimś dziwnym trafem codziennie są cięższe... Po wejściu we mgłę na szlaku spotykamy stado kozic które równie szybko jak się pojawiły znikają we mgle. Ok. 8 rano jesteśmy na przełęczy. Tam znowu postój i uzupełnienie wody i energii. Ruszamy w stronę Kondrackiej Kopy. Słynne Czerwone Wierchy przechodzimy powoli cały czas idąc we mgle. Dzisiaj ze zdjęć raczej nic nie wyjdzie. Dopiero podczas zejścia na Chudą Przęłączkę nieco się rozjaśnia a na Twardej Kopie spotykamy kozice która okazała się bardzo fotogeniczna. Wcale się nas nie bała i jakby specjalnie pozowała nam do zdjęć Smile Na wspomnianej przełączce spotykamy pierwsze grupy ceprów podchodzących od Doliny Kościeliskiej. My wybieramy zejście do schroniska Ornak przez Dolinę Tomanową. Chcieliśmy wyjść jeszcze na Tomanową Przełęcz ale musieliśmy zawrócić z powodu zbyt gęstej Kosodrzewiny - dosłownie nie mogliśmy się przedrzeć z plecakami przez nią. Ok. godz. 14 jesteśmy w schronisku. Zamawiamy tylko wrzątek i czujemy się tam co najmniej obco przy tych dzikich tłumach ceprów. Wszyscy się na nas jakoś dziwnie patrzą dlatego przenosimy się pod świerki niedaleko schroniska i tam odpoczywamy. Po zebraniu sił ruszamy w stronę Kir. Droga przez dolinę mija nam dość szybko i bez problemów. Teraz musimy jeszcze dojść jakiś kilometr do auta w stronę Doliny Lejowej. Ku naszemu zadowoleniu autko przetrzymało ten czas bez żadnego uszczerbku - a troche było o co się bać bo w końcu stało trochę na dziko. Ok. godz. 17 rozpoczynamy powrót. Po drodze do Nowego Sącza zatrzymujemy się w Krościenku na jakiś obiad po czym powoli udajemy się w stronę domu...

Podsumowując wycieczka bardzo nam się udała, jak na nas była to dość ciężka trasa ale na pewno było warto. Wszystkim którzy dotrwali do tego momentu dziękuje serdecznie za uwagę Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - mieciur - 04-07-2008 06:25 PM

No i troche zdjęć z naszej wycieczki Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - mieciur - 04-07-2008 06:26 PM

zdjęcia cd.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 04-07-2008 06:36 PM

Fajnie Krzysiek opisane - gratulacje kolejnej przygody górskiej Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 04-07-2008 06:42 PM

Mieciur z Gosią, jak zawsze słodziutko. Tak bym chciał w Taterki i nie mam na nich teraz czasu. Zostawcie coś na wrzesień albo październik. Będę mógł się chyba urwać. Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - mieciur - 04-07-2008 06:55 PM

Pedro - dziękuje dziękuje starałem się jak mogłem Smile
Stasiu, we wrześniu zawsze jakiś dzień wolny się znajdzie to będzie można coś pomyślec i zaplanować jakąś ciekawą trase Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - tomtur - 04-07-2008 07:01 PM

No bardzo fajnie sobie mieliście dzieki za relacje


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Gandzia1 - 04-07-2008 10:03 PM

mieciur napisał(a):
... ja w pokoju mam do 3 starsze panie i jednego pana po 50- ce. Jednak jak się później okazuje było bardzo pozytywnie. .... A na koniec okazało się, że ten starszy pan ode mnie z pokoju postanowił iść razem z nami rano na Kościelec.


Rewelacjarelacja i foty i kozice!
Ale jakie starsze panie i starszy pan no no no.. jak te panie i ten pan przeczytają to mogą się obrazić za te "starsze".Big Grin

Jak się ma 20 latek to 50 tka wydaje się wiekiem starczym ale jak ma się 40 tkę to już tak nie -sam zobaczysz -i co pomyślisz jak będziesz miał 80 -tkęgiggle


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - mieciur - 04-07-2008 11:55 PM

A wiesz jakoś nie wiedziałem jak napisać o tych paniach. Grunt że wszystko było super, wspomniany Krzysiek też się okazał super gościem i wogóle potwierdza się regóła że po górach chodzą sami pozytywni ludzie. A stary czy młody to jak widac nie ma znaczenia - ze wszystkimi tak samo dobrze się dogaduje i to mi się bardzo w górach podoba - ludzi których się widzi pierwszy raz traktuje się jakby się ich znało od lat i to jest coś cudownego !


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - spoko - 05-07-2008 12:26 PM

Stasiu napisał(a):

paaulo napisał(a):
Ładna wędrówka. Fajnie, że dużo zdjęć wstawiłaś.
Adidasy na śniegu, oj nie ładnie. Toungue


Wiesz Paaulo, Karo się z tymi Adidasami chce podobać Spoko. Ja mówiłem, że Spoko młodzieży dał zły przykład, kiedy się gramolił w Adidasach na Cubrynę, czy coś takiego. Włosy mi stają dęba, kiedy pomyślę, że je zabrał w Dolomity. giggle Jego relacje będą młodzieży zabronione. Scary
Inaczej Karo, masz mój podziw. Zaczęłaś w ostrym stylu. Foteczki słodziutkie. Nocleg na Chacie u Zeleného plesa musi być podobna jak w Alpach. Życzę Ci Karo, żeby ten ostry start wytrzymał cały sezon. ok


Noo.... Stasiu gigglechyba firmy produkujące adidaski powinny mi profit za reklamę dawać .Ale fakt przy dobrej pogodzie i dobrym suchym szlaku, lekkie adidasy są bardzo wygodne.
Karo moje uznanie dla przebytej trasy ,relacji i adidaskówToungue

Ps .Stasiu Cubryna jest dopiero w planie .Dalszym. ( a w zasadzie przejście całej grani Cubryny)


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 05-07-2008 03:17 PM

uznanie mam sama dla siebie ale najgorzej to po paru dniach....nie chce się wstać z fotela.Shy śpisz i jesz żeby nadrobićgiggle


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 05-07-2008 05:10 PM

tak wygląda rekonwalescencja


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 05-07-2008 05:24 PM

Gandzia1 napisał(a):
Rewelacjarelacja i foty i kozice!


Nooooo.
Co Wy nosicie ze sobą w plecakach, że tak zwabiacie kozice?
Ja jakoś nie mam szcześćia do tych rogaczy Sad

Może w tym roku będzie lepiej Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 05-07-2008 07:22 PM

Karo napisał(a):
tak wygląda rekonwalescencja


No i potem nam zazdroszczą Ci, którzy mieszkają nad morzem. Wink Co mamy mówić my, co mieszkamy "niedaleko gór" Sad. Rekonwalescencja nad morzem, to jest więcej nieosiągalne niż jakiś szczyt giggle

Hella napisał(a):
Nooooo.
Co Wy nosicie ze sobą w plecakach, że tak zwabiacie kozice?
Ja jakoś nie mam szcześćia do tych rogaczy Sad

Może w tym roku będzie lepiej Smile


To tajemnica. Hellu to jest jak z wędkarzami. Każdy ma swoją tajemną recepturę na przyprawę swojej przynęty na ryby giggle


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hub - 06-07-2008 09:43 AM

To tak króciutko bo nie ma sie o czym rozpisywać... dzisiaj powrót, dzień wcześniej niż to było w planach... pierwsze dwa dni pogoda super, w środę nawet przypiekało trochę ale czwartek już cudny mniej więcej do godziny 16-17 kiedy zaczyna lać deszczo-grad... kolejne dwa dni na "piątce" już tylko deszcze, chmury z momentami gdzie nawet Przedniego nie widać. Tyle o pogodzie.
Wczłapanie się do "piątki" z plecakiem (z założenia wypełnionym na na kilka dni) daje trochę w kość oderwanemu od biurka człowiekowi. Następny dzień to wypad w stronę Szpiglasowej, ze 3 niewielkie fragmenty śniegu plus jeden taki bardziej sporawy ale z kijkami i pomocą kolegi pomalutku poszło. Na łańcuchach oprócz pierwszego czysto, ze Szpiglasowej piękny widok, jeszcze Szpiglasowy i w dół do MOKA a dalej przez Świstówke (na której zaczyna padać/lać) powrót do "Piątki" (po drodze obcowanie ze świstakiem)... Później to już tylko kurowanie sie i wypatrywanie pogody, niestety podobno do czwartku wysoko chmury, deszcz, deszcz, deszcz...
Może na koniec o zejściu. Zielony szlak przez Roztoke a zwłaszcza górna część przy Siklawie to jedna wielka rzeka, gdzieniegdzie powyżej kostek plus te wyślizgane talerzowate kamorzyska i siekący w twarz deszcz... Chyba ostatni raz tamtędy polazłem, jakoś przeszedłem z podpórkami i pomocą ale ciut w dole widziałem dziarsko maszerujących w białych adidasach ludzi a jeszcze ciut niżej w sandałkach blink
Ogólnie szkoda pogody, a miał być jeszcze Kozi bo juz na Krzyżne chyba sił by brakło a tak Sad


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 06-07-2008 12:35 PM

Oj Hubie, Hubie. Jak długo chodisz po górach? Toungue Ty nie wiesz co to aklimatyzacja? Tongue2 Prosto z biura pchać się w Taterki kwasny. Relacyjka faktycznie króciutka. rFoteczek by nie było? Rolleyes


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hub - 06-07-2008 02:54 PM

Nie było najgorzej Wink a fotek pare gdzieś powinno się znaleźć ale to pod koniec tygodnia pewnikiem... Tylko ta pogoda Sad


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Kasiel - 07-07-2008 04:01 PM

to wzbogace relacje, bo kolega widze jeszcze zmeczony po wypadzie w Taterki Toungue Ogolnie 4 dni z czego 2 dni patelnia, 2 dni ulewa z nieba. w planach bylo :
1 dzien - podejscie Roztoka i dalej czarnym szlakiem do Piatki, pogoda wymarzona, czyste niebo sloneczko grzalo, az sie chcialo zyc Big Grin wieczorkiem maly rekonesans przy Stawach do rozbicia na Zolty szlak pod Szpiglasowa Przelecz Smile
2 dzien - Piatka - Szpiglasowa Przelecz - Szpiglas - MOko - Świstowka - Piatka, plan zrealizowany w 100% podejscie od strony Piatki mimo wielu sygnalow czyste, 2 platy sniegu po drodze przed lancuchami ale nie stanowiace problemu, ja dodatkowo odbilem na Wrota i tu ku mojemu zaskoczeniu warunki zdecydowanie gorsze, po przejsciu plaskiej czesci Doliny za Mnichem w 2 miejscach kreta sciezka byla przykryta warstwa sniegu, mniej wiecej 2 odcinki po 30-40m gdzie do wyboru w pierwszym przypadku snieg lub mokra nawierzchnia z kamieniami ktore lecialy spod butow dziarsko ( zero punktu zaczepienia ) , w drugim przypadku snieg juz tylko ale oparcie w skalkach po prawej stronie wejscia na szczescie. Przy zejsciu z Wrot pare osob sie zaklinowalo na dobre 30 min na sniegu, co by nie mowic kijki pomogly i 40m mozna bylo sie zeslizgnac w dol po sniegu bez wiekszych problemow. Dodam tylko ze kolo 17 na Swistowce przeszla mala ulewa kolo 10-15min co bylo zapowiedzia pogorszenia pogody Sad
3 dzien - w planach mialem Przelecz pod Chlopkiem , wstalem dziarsko kolo 5 , spojrzalem w niebo, chmury byly ale nie padalo, stwierdzilem pojde najwyzej sie cofne, 5:15 gotowy do drogi wyszedlem przed schronisko i zaczelo lac... niestety lalo caly dzien i nie dalo nawet rady wdrozyc w zycie awaryjnej wycieczki na Kozi Sad
4-dzien - mial byc Kozi albo Krzyzne , ewentualnie nawet moze kawalek Orlej dla porobienia fotek , niestety leje dalej i nie ma innej opcji jak zwijac sie w dol Sad samo zejscie w ulewie na odcinku Wielki Staw - rozbicie zielonego i czarnego szlaku...

Podsumowujac wyjazd srednio udany pod wzgledem wypadow na szlak, jednak powietrze atmosferka jak zwykle kapitalna Smile Hub nie martw sie za rok bedzie lepiej !!!!!

Co do innych szlakow z informacji od spotkanych ludzi : Orla przejezdna, lancuchy w sniegu jedynie na odcinku Granaty-Krzyzne w jednym miejscu chyba przy Buczynowych, podejscie pod Zawrat i Krzyzne od Piatki czytse, pod Kozia Przelecz snieg dosyc utrudniajacy podejscie, Rysy jak zwykle snieg ale bez problemu, Przelecz pod Chlopkiem sa platy sniegu za Kazalnica ale nie robiace wiekszych problemow Smile tyle z relacji, co do zdjec jak ktos mi powie jak je wrzucic to postaram sie kilka umiescic Toungue bonusem bedzie zdjecie swistaka zrobione z mniej wiecej 2 metrow Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - spoko - 09-07-2008 07:58 AM

Karo napisał(a):
i pokonała na bosaka cały odcinek pokryty śniegiem. Co na to forumowicze? uhm

[/quote]

Ja jestem pełen uznania dla tej paniok Oto co znaczy pasja górska .Nic nie stanie na przeszkodzie .Niewygoda, zimno ,ból nie zniechęcą do kontaktu z górami.
Sam kiedyś dawno na tym forum pisałem ,że moje pragnienie bycia w górach jest tak silne ,że gdybym nie miał obuwia to pojechałbym tam nawet bosoRolleyes


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 09-07-2008 11:52 AM

Big Grin wierze Ci Spoko


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 12-07-2008 10:17 AM

Zapraszam do mojej relacji sprzed tygodnia - tzn. z wejścia na Rohatkę oraz Małą Wysoką. A oto link: Smile
http://www.gorskiswiat.pl/szlaki/trasa38/trasa38.php

PS. Miała być najpierw relacja z Rohaczy no ale się jakoś zamieniły kolejnością Rolleyes


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 12-07-2008 01:49 PM

Dzięki Pedro. Fajnie się czytało okolicach gdzie już długo nie byłem. Smile
Foteczki są wyśmienite, jak by je sam Mzak robił (co ozancza głębokie ukłony) ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka.S - 12-07-2008 03:18 PM

Świetna relacja Pedro, fotki rewelacyjne! Musisz częściej jeździć w góry-uwielbiam czytać Twoje relacje!Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 13-07-2008 03:04 PM

Świetnie Pedro,gratuluje,piękna wyprawa i jeszcze ładniejsze fotki,zwłaszcza te z drugiego dniaSmile Już wiem gdzie pójdę następnym razemSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 13-07-2008 06:42 PM

Agnieszka.S napisał(a):
Musisz częściej jeździć w góry.

Agnieszko droga można na pewno i częściej ale ja nie narzekam na rzadkie wyjazdy w góry Rolleyes

Tylko po prostu nie wszystko trafia na GŚ bo czasu nie starcza żeby opisywać Wink

Pozdrowienia.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 14-07-2008 08:20 AM

Bardzo sympatyczna relacja Pedro Smile
Masz może zdjęcia z Rohatki na Litworową (więcej zdjęć?)

Byłes może nad Kaczym Stawem? Jak stamtąd wygląda król okolicy - Ganek?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 14-07-2008 10:45 AM

Pedro!... fajne fotki, dzięki... i gratuluję, z tego co pamiętam to były ostatnie miejsca (doliny) gdzie nie byłeś jeszcze w Wysokich Słowackichuhm
pozdrawiam


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 14-07-2008 04:56 PM

KasiaA napisał(a):
Bardzo sympatyczna relacja Pedro Smile
Masz może zdjęcia z Rohatki na Litworową (więcej zdjęć?)

Byłes może nad Kaczym Stawem? Jak stamtąd wygląda król okolicy - Ganek?

Niestety nie mam zdjęć Litworowej konkretnie z Rohatki, znalazłem natomiast takie fotki:
[attachment=12814] - widok z Turni nad Rohatką na Zmarzły i Litworowy Staw, w chmurach chowa się m.in. Ganek;
[attachment=12815] - widok z Małej Wysokiej na stronę Doliny Białej Wody;
[attachment=12816] - Kocioł Zmarzłego Stawu spod szczytu Małej Wysokiej;
[attachment=12817] - Litworowy Staw z okolic moreny Zmarzłego Stawu;
[attachment=12818] - na wprost Ganek, z tyłu po prawej Rysy. Zdjęcie z miejsca jak wyżej.

A co do Kaczego i Ganku to tylko takie:
[attachment=12819] - Zielony Staw Kaczy
[attachment=12820] - Zielony Staw Kaczy w towarzystwie Ganku (po prawej)

Pablo napisał(a):
z tego co pamiętam to były ostatnie miejsca (doliny) gdzie nie byłeś jeszcze w Wysokich Słowackich

Zostało mi jeszcze jedno takie miejsce w Wysokich Słowackich - Czerwona Ławka Rolleyes Myślę że niedługo się zrobi Cool

Aaa, no i jeszcze Zawory z Gładką Przełęczą bo to też pod Wysokie podchodzi Smile

W Zachodnich Słowackich za to zostało mi jeszcze trochę Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 15-07-2008 06:42 AM

Dzięki Pedro Smile
Zdjęcie, zwłaszcza drugie pokazuje to, o co mi chodziło. Podejście pod Ganek, choć nie mam pojęcia jak tamtędy podchodzili pod Galerię Gankową. Ewidentne wydaje sie podejście przez górne piętro Ciężkiej Doliny. Droga łatwa i najbardziej logiczna. Ale Birkenmajer z Grońskim w kwietniu 1933 roku podchodzili pod wschodni filar od Kaczej Doliny. I to mnie zastanawia dlaczego i którędy... Może to pytanie do Maćka, naszego historyka? uhm


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - maciek - 15-07-2008 09:53 PM

Bartek! Lubię czytać Twoje opowiadania. Zwłaszcza te, w których opisujesz swoje samotne wędrówki. W obcowaniu sam na sam z górami jest zawarta jakaś tajemnica, jakaś niezwykła relacja człowieka z pięknem.
[attachment=12873]podobne ujęcie do Twojego, tylko trochę wyżej zrobione.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka - 18-07-2008 02:35 PM

Witam

Nareszcie wyjeżdżam w Tatry Wink Mam nadzieję, że pogoda dopisze, chociaż prognozy w tv nie są najlepsze. Wracam 29 lipca. Mam nadzieję, że będę miała co opisywać. Papa

Pozdrawiam


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 18-07-2008 02:40 PM

Trzymamy kciuki! I będziemy czarować pogodę żeby Ci ładnie słonko świeciło! Jakie plany szlakowe? Masz już coś na oku? Czy spontan?
Mój wyjazd niestety cały czas jest przekładany Sad


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - spoko - 18-07-2008 03:08 PM

Agnieszka napisał(a):
Witam

Nareszcie wyjeżdżam w Tatry Wink Mam nadzieję, że pogoda dopisze, chociaż prognozy w tv nie są najlepsze. Wracam 29 lipca. Mam nadzieję, że będę miała co opisywać. Papa

Pozdrawiam

Szerokich przełęczy Agnieszko .Niebotycznych szczytów.Rozglądaj się uważnie aby Nam tu potem wiele napisaćSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka - 18-07-2008 04:03 PM

Dzięki! Mam zaplanowane trasy Wink między innymi: Starorobociański, Świnica i Zawrat no i jeszcze wiele innych Smile Myślimy też o Słowackim Raju ... Wszystko zależy od pogody Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 20-07-2008 12:52 PM

Zapraszam na kolejną relację:
http://www.gorskiswiat.pl/szlaki/trasa39/trasa39.php

Smile Smile Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Fazik - 20-07-2008 01:38 PM

Przemiła lektura przodowniku, wróciły wspomnienia, gratulacje.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 20-07-2008 03:54 PM

Dzięki Pedro. Fajnie się czytało o szlakach, gdzie się już długo nie było. Foteczki prześliczne. ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 21-07-2008 07:10 PM

Przyjemnie się czytało. Teraz przynajmniej zobaczyłem to co powinienem widziec dwa miesiace temu na RakoniuBig Grin Gratuluje Wam udanej wyprawySmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 21-07-2008 08:10 PM

uwielbiam zachodnie Tatry. Są takie zielone...byłam tam jednak jesienią. Piękne zdjęcia, fajna wyprawa.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 22-07-2008 07:45 PM

Lipcowa historia z deszczem w tle.

I wreszcie nadszedł ten dzień ? 12.07.2008 r. Smile Wyczekiwany już od kilku miesięcy, od momentu ustalenia planu urlopów, od pierwszego maila i telefonu w sprawie rezerwacji noclegów w schroniskach. Wszystko dopracowane.
Przede mną dwie niewiadome ? kondycja mojego małżonka oraz pogoda. Sad Ostatni raz kiedy Darek wrzucił plecak na plecy i ruszył pod górkę to Bieszczady 10 lat temu. Dawno. A życie przy biurku, telefonie, w samochodzie rządzi się swoimi prawami.
No i pogoda. Właśnie ? pogoda? kwasny
Po 14 jesteśmy w Zakopanym. Szybko wskakujemy do busa jadącego w stronę Doliny Chochołowskiej i za niedługo wyruszamy do naszego pierwszego celu ? schroniska na Polanie Chochołowskiej.
Błękit nieba zasnuwają pojedyncze chmury, ptaki śpiewają, towarzyszący naszej wędrówce strumień mruczy swą piosenkę. Droga mija szybko.
W schronisku pozostawiamy nasze plecaki w czteroosobowym apartamencie z zabytkowymi, zielonymi, piętrowymi łóżkami i idziemy pooddychać górami. Pogoda sprzyja, więc na rozgrzewkę ruszamy na Grzesia.
Może to wina niepewnych prognoz pogody, może późna godzina ( około 16. ) powodują, że na szlaku pustki! Najpierw łagodnie wzdłuż potoku, potem przez las szybko nabieramy wysokości. [attachment=13119] Poza granicą lasu, w królestwie kosodrzewiny wiatr dziarsko szalał zmuszając nas do ubrania czegoś cieplejszego. Wyjmując polar z plecaka zorientowałam się, że moja plakietka Górski świat zniknęła. Prawdopodobnie zerwał ją wiatr i tak GŚ na zawsze pozostanie w Zachodnich?
I tak osiągnęliśmy szczyt [attachment=13121], z którego mogliśmy podziwiać rozległą panoramę Tatr Zachodnich. W popołudniowych barwach zielone zbocza prezentowały się wyjątkowo pięknie. [attachment=13122] [attachment=13123] Wzmagający się z każdą minutą wiatr nie pozwalał długo cieszyć się odpoczynkiem na wierzchołku. Czas było wracać. Serce podpowiadało, że może jeszcze na chwilkę na Rakoń,[attachment=13124] a potem w dół zielonym szlakiem, ale rozum zwyciężył i tą samą drogą powróciliśmy do schroniska. Nasza przygoda dopiero się zaczęła. [attachment=13120]
Po powrocie do apartamentu okazało się, że dokwaterowano nam przesympatyczne małżeństwo z Warszawy. A więc wieczorek minął na długich Polaków rozmowach przy zacnej wiśnióweczce. Shy Rolleyes

cdn...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 22-07-2008 08:04 PM

13.07.2008 r.
Pobudka o 6, szybkie śniadanie i na szlak. Dziś celem stało się miejsce pielgrzymkowe Górskiego Świata ? Starorobociański Wierch.
Początkowo szlakiem papieskim wzdłuż potoku. Liczne kapliczki i krzyże [attachment=13126] znaczące naszą drogę, aż do rozstaju szlaków, przypominały o Ojcu Świętym.
Następnie zagłębiający się powoli w las czerwony szlak wiódł nas ku górze. Niesympatyczne poranne obłoki przesuwały się w stronę centralnej Polski. Jak się później okazało przyniosły okolicom Warszawy nawałnicę z piorunami. Póki co nad Zachodnimi królowało słońce. I tak wygodny szlak zaprowadził nas na praktycznie bezludny Trzydniowiański Wierch. [attachment=13127] Troje turystów, którzy przybyli tam wcześniej, powędrowało w stronę Kończystego Wierchu ? naszego następnego przystanku. Zostaliśmy sami z naszymi myślami, świergotem ptaków i górami.
Łagodna ścieżka wśród morza zieleni prowadziła nas na Kończysty. [attachment=13128] Dopiero pod szczytem zamieniła się w kamienisty, troszkę sypki szlak. Podziwiając po prawej polską grań z Wołowcem na czele i schowanymi za nim Rohaczami[attachment=13130] , po lewej Starorobociański [attachment=13131], w pewnym momencie byliśmy świadkami przemarszu stada kozic! Prześliczne, rogate, górskie pegazy stały w odległości około 20 metrów. Oczywiście aparat leżał w plecaku. A ja bojąc się ruszyć z miejsca, zanim go wydobyłam, straciłam wdzięczne modele. [attachment=13129]
Na Kończystym Wierchu chwila popasu połączona z podziwianiem widoków. I dalej w drogę. Najpierw łagodne zejście i parę fotek w stronę naszych południowych sąsiadów, potem mozolnie na 2176 m n.p.m. I oto on ? Starorobociański Wierch a obok Błyszcz i Bystra prawie na wyciągnięcie dłoni. [attachment=13132] Toast zawartością piersiówki, pomocna dłoń jednego z dwóch obecnych oprócz nas turystów na szczycie przy sesji zdjęciowej i decyzja co dalej? Pierwsza myśl to droga powrotna na Kończysty, potem Jarząbczy, Wołowiec i zielonym szlakiem do schroniska. Darek nie chcąc jednak zawracać zdecydował o odwiedzeniu Ornaku. I tak opuściliśmy łaskawy nam Starorobociański, następnie wietrzną Gaborową Przełęcz, Siwą Przełęcz i dalej potupaliśmy zielonym szlakiem na Ornak. [attachment=13133] Wygodna, szeroka ścieżynka na zejściu ze szczytu zamienia się w niewygodne, kamienne stopnie prowadzące wśród kosówek prawie do samej Iwaniackiej Przełęczy. Droga ta z każdym krokiem była niecenzuralnie błogosławiona przez moje kolana.
Żółty szlak do Chochołowskiej dłużył się nam już niemiłosiernie, a atrakcje związane z wycinką drzew na szlaku nie umilały nam marszu. Toteż prysznic w schronisku, dobry obiad, przepyszna szarlotka na francuskim cieście ze śmietaną i jagodami, były nagrodą za zrealizowanie planu i piękną wycieczkę.
I wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie deszcz i wieczorna burza, która zapowiadała następny, mokry dzień.

cdn...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 22-07-2008 08:22 PM

Brawo Hellu clap fajnie zaczęłaś, tylko nie popuszczaj. Mam jedno pytanko: "Czym przyciągnęłaś swego mężulka po 10 latach na kopczyki?" uhm


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 23-07-2008 06:28 AM

Stasiu napisał(a):
Mam jedno pytanko: "Czym przyciągnęłaś swego mężulka po 10 latach na kopczyki?" uhm


Czym? Hmmmmm... tu chodzi głównie o ambicję.
Darek jest diabelnie ambitnym, zawziętym stworzeniem. Dla niego plamą na honorze jest fakt, że Madzia może być w czymś lepsza, silniejsza itp. Devil
Do tej pory razem po "kopczykach" biegaliśmy z "bazy wypadowej" - czy to z Zakopanego, Szklarskiej, czy np. Ustrzyk.
W tym roku był test - jak to Misiek będzie się przemieszczał z miejsca na miejsce. blink
No i nie było tak różowo Sad Ale o tym wkrótce.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 23-07-2008 06:55 AM

Hella, bardzo fajnie się czyta Smile Ale przyznam że czekam na Wasze Wysokie Wink
Właśnie tak mówią że podstawa to wjechać mężczyźnie na ambicje a wtenczas to on i samego siebie zaskoczy Cool


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - IwonaS - 23-07-2008 08:31 AM

[quote=Hella]
A ja delikatnie protestuję siostro, bo Górski Świat dowiaduje się o pewnych rzeczach pierwszy... nawet zdjęć nie widziałamHuh Kurcze, trzeba popracowac nad siostrą. Relacja fajna, gratki!


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 23-07-2008 11:25 AM

Miło zobaczyć góry choć na monitorze komputera Smile Dzięki Hella. A do chłopców to trzeba sprytnie podchodzić, trochę połechtać ambicję i wtedy działają jak tralala Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - spoko - 23-07-2008 12:10 PM

Ładne widoczki .Pogoda też .Czekm z niecierpliwością na dalszy ciąg.Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 23-07-2008 04:10 PM

Gąsiennicowa w deszczu

14.07.2008 r.
Po wczorajszej, wieczornej burzy całą Dolinę Chochołowską otuliła kołderka z mgły. A my - plecaki na plecy i do kolejnego przystanku na trasie - Murowańca.
Ciężkie, ołowiane chmury bynajmniej nie wróżyły pogody, więc zdecydowałam o powrocie do Zakopanego i stamtąd przez Kuźnice na Halę Gąsiennicową. Jak się okazało był to słuszny wybór, bo już w Zakopanym zaczęło solidnie padać, a Kuźnice przywitały nas małą ulewą. Cry
Niebieskim szlakiem przez Boczań i Skupniów Upłaz, w strugach deszczu, dotarliśmy do Murowańca. Tylko przez parę minut z okolic Karczmiska mrugnęły do mnie góry skrywając się z powrotem za zasłoną chmur. Aparat oczywiście leżał w plecaku i zanim go wyciągnęłam było po przedstawieniu. kwasny Szkoda, bo jak się później okazało, do końca dnia nie zobaczyłam ani kawałka otaczających szczytów.
Po obiadku, w przerwie opadów, spacerek nad Czarny Staw Gąsiennicowy.
[attachment=13151] [attachment=13152] [attachment=13153]
Widoczność żadna, za to ruch na szlaku sporadyczny! laugh
Ech, a potem ulewa. Sad
Zaplanowana na wtorek wycieczka na Świnicę stanęła pod dużym znakiem zapytania...

cdn...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 23-07-2008 04:18 PM

15.07.2008 r.

Przez całą noc ulewa. O ile dźwięk stukających o parapet kropel deszczu zawsze mnie uspokaja, o tyle tu, w Murowańcu, wprowadza w podły nastrój. Sad
Wewnętrzny budzik włącza się o 6. Do świadomości dociera szum deszczu za oknem. Przewrotka na drugi bok i próbuję zasnąć. Kolejna pobudka o 8. Sytuacja bez zmian! Kurczę jesteśmy uziemieni. Sob Plus tej całej sytuacji jest jedynie taki, że jestem bardzo słaba. Wczorajszy obiad coś nie poszedł mi na zdrowie i walczę z bólem żołądka. Do godziny 13 wyspałam się chyba za cały urlop z nawiązką. Kuracja z odgazowanej coli i wiśniówki też pomogła. giggle
W międzyczasie nasi czescy współlokatorzy popłynęli w stronę Karbu. My też postanowiliśmy wynurzyć się ze schroniska. Fatalna widoczność, potoki płynącej deszczówki nie pozwoliły na nic ambitniejszego, więc żółtym szlakiem podążyliśmy w stronę Kasprowego. [attachment=13154] W króciutkich przebłyskach dobrego humoru, wędrujące po niebie chmury pokazały nam kawałek Kościelca [attachment=13155] , ściany Świnicy, Żółtej Turni. Otoczeni mgłą mozolnie pokonywaliśmy kamienne stopnie prowadzące nas ku szczytowi. Wiatr wiejący w plecy tylko troszeczkę ułatwiał nam marsz próbując za to znaleźć chociażby małą szczelinkę, by wedrzeć się gdzieś w rękaw, za kołnierz i otulić ciała lodowatym oddechem. Od Suchej Przełęczy [attachment=13157] już wygodny chodnik zaprowadził nas wprost w nowoczesną paszczę kolejki linowej.
Gwar, zapach pizzy, panienki w pantofelkach i króciutkich kurteczkach jakoś nie wzbudziły mojego zachwytu. Po znalezieniu wolnego stolika w pizzerii zamówiłam herbatę, bo inaczej posądzono by nas o zajmowanie bezcennych miejsc dla gości. I tak chwila na rozgrzanie się minęła bez żalu, opuściliśmy ceprowisko.
Wzmagający się wiatr i mżawka zmieniły nasz plan dotarcia do Przełęczy Liliowe i z powrotem żółtym szlakiem [attachment=13156] wróciliśmy do Murowańca.
A wieczorem? Powtórka z rozrywki. Wściekłe deszczysko zaatakowało nasz parapet nie dając szans na lepszą pogodę w dniu następnym.

cdn...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 23-07-2008 04:28 PM

16.07.2008 r.

Noc praktycznie nieprzespana. Co parę godzin budził mnie szum wiatru, deszczu i głosy zza okna. Prawdopodobnie w nocy kogoś szukano. Sad
Niespiesznie zeszliśmy na śniadanie. Przedstawienie z deszczem w roli głównej zdawało się nie mieć końca. Około 11 deszcz przeszedł w denerwującą mżawkę. Już lepiej. Ściągam Miśka z łóżka, ubieramy się i wychodzimy ze schroniska. Mam nadzieję na parę bezdeszczowych godzin. Obieramy pierwszy cel ? Czarny Staw Gąsiennicowy. Z początku widoczność prawie zerowa [attachment=13158] , z czasem robi się troszkę lepiej. Po drodze słyszę z ust małżonka wykład na temat moich sadystycznych zapędów i sposobu spędzania urlopu. Ech życie...
Ścieżka wokół stawu zmienia się w jedną wielką kałużę, ale skacząc z kamienia na kamień daje się jakoś iść. Pierwsze problemy pojawiły się przy przecięciu szlaku ze schodzącym z góry potokiem. Po obfitych opadach zmienił się on w rwącą kaskadę. Odnajdujemy jednak szybko węższy odcinek i przeprawiamy się na drugi brzeg. Stopień za stopniem zagłębiamy się w mleko [attachment=13159], a mi klaruje się cel - Zawrat, a przynajmniej Kozia Dolinka. Darek nadal marudzi, ale idzie.
Uważając na śliskie kamienie dochodzimy do Zmarzłego Stawu. [attachment=13160] Najpierw podziwiamy go z góry [attachment=13161] , potem z dołu [attachment=13162] , bo napotykam ostry sprzeciw małżonka co do dalszej trasy na Zawrat.
Lekkim podstępem schodzę na żółty, a potem zielony szlak ku Koziej Dolince. I tak wznosząc się prożek za prożkiem dochodzimy do rozstaju szlaków - w lewo zielony pnie się ku Zadniemu Granatowi, w prawo czarny ku Żlebowi Kulczyckiego. W między czasie Hala Gąsiennicowa wyłania się z mgły [attachment=13163] , za to cała grań Orlej Perci nadal szczelnie otulona jest chmurami [attachment=13164] . Z żalem ruszamy w drogę powrotną. Granaty w zasięgu ręki, godzina przyzwoita, jednak ... Darek boi się dalszej trasy. Muszę to uszanować, nie zostawię go samego z mapą w nieznanym mu terenie, przyszliśmy razem i wrócimy. Na pewno. Przy lepszej pogodzie.
W drodze z Czarnego Stawu spotykamy znajomą parę z Chochołowskiej. Umawiamy się na kolejny, wspólny wieczór.

Tego wieczoru, pierwszy raz od trzech dni widzę płonące czerwonym słońcem szczyty [attachment=13165] . Gąsiennicowa puściła mi oko - do zobaczenia!

cdn...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 23-07-2008 06:56 PM

Fajnie Hellu. Widać, że i deszczowa pogoda ma w Twoich słowach i fotach prawdziwy urok Wink. Bozia chyba próbował, jak dużo lubisz góry. Nasłał Ci marudzącego męża i pokropił to deszczykiem. Narazie trzymasz się dzielnie Big Grin albo nam wszystkiego nie opisujesz uhm


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 23-07-2008 07:39 PM

Stasiu napisał(a):
... Narazie trzymasz się dzielnie Big Grin albo nam wszystkiego nie opisujesz uhm


Dziękuję Stasiu za miłe słowa Shy

Pytasz, czy czegoś nie przemilczam? Hmmmmm... nie będę wszystkich raczyła opowieściami mojego męża pt. - "Jak w parę dni znienawidzić Tatry i własną żonę"
Ale ja już się przyzwyczaiłam do tego mojego Potwora. Musiałam. O samotnych wyjazdach w góry póki co mogę pomarzyć Sad, więc jestem cierpliwa i cierpliwie przekonuję go do gór.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 23-07-2008 07:57 PM

Hella napisał(a):
Pytasz, czy czegoś nie przemilczam? Hmmmmm... nie będę wszystkich raczyła opowieściami mojego męża pt. - "Jak w parę dni znienawidzić Tatry i własną żonę"
Ale ja już się przyzwyczaiłam do tego mojego Potwora. Musiałam. O samotnych wyjazdach w góry póki co mogę pomarzyć Sad, więc jestem cierpliwa i cierpliwie przekonuję go do gór.


Jeśli to tak, to mężulek to mężulek umie się dobrze przetwarzać. Na zdjęciach wygląda uszczęśliwiony. No, widzę, że masz zadanie na całe życie. Z tą przechlapaną pogodą masz na długo i u niego przechlapane giggle


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - tomtur - 23-07-2008 08:44 PM

Hella nieraz tak jest że pada ale nie ma wyjscia Big Grin


A co do opisu Pedra szacunek za kondyche ,po rohaczach jeszcze na stawy
Rohacke Shy,a co do tych kaczek na stawie to stare znajome cwaniary pani kaczka jest odwazniejsza je z reki pan kaczor czuje respektSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 24-07-2008 08:55 AM

Madzia, bardzo fajnie się czyta Smile czekam na kulminację Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - IwonaS - 24-07-2008 10:08 AM

Stasiu napisał(a):
... Narazie trzymasz się dzielnie Big Grin albo nam wszystkiego nie opisujesz uhm


Oj Stasiu, ja znam wersję niecenzurowaną... Administratorzy zdjęliby to raz dwa... Poza tym szkoda pisać, lepiej czytać relację dzień po dniu. robi się coraz ciekawiej ale najlepsze przed namiSmile)


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 24-07-2008 12:08 PM

Pięknie Hella Smile
Podziwiam Twój upór: kropla drąży skałę Wink
Buty nie przemakały w tym deszczu?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 24-07-2008 12:18 PM

KasiaA napisał(a):
Pięknie Hella Smile
Podziwiam Twój upór: kropla drąży skałę Wink
Buty nie przemakały w tym deszczu?


Dzięki Kasiu Smile
A z butkami było raczej w porządku - przed wyjazdem dostały sporą dawkę impregnatu giggle W czaplę też się nie bawiłam i gdzie można było przejść obok wody, to nie pchałam się w kałuże. Choć chwilami przyznaję, porządne kaloszki by nie zaszkodziły. unsure
Wspomniani przeze mnie Czesi schodząc na "pojezierze" z Karbu zdejmowali np. buty i szli na bosaka blink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 24-07-2008 12:21 PM

Czesi mają klimaty swojeSmile Chciałabym to zobaczyćSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 24-07-2008 12:32 PM

Szłam raz w takim deszczu na Świnicę przez Gąsienicową. I wiem jaka byłam wkurzona na samą siebie że idę, że mokro, ze kapie. Więc Twojemu mężowi tym bardziej się + należy Smile

Na bosakach turyści szli? Hmmm, ale mieli peeling na granicie Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Karo - 24-07-2008 06:21 PM

Hella, przynajmniej udały się zachodnie z tą pogodą. Mogło być gorzej.. Ale wiem że to straszne jak leje i leje a człowiek z daleka przyjechał i wszystko zaplanowane...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 24-07-2008 07:32 PM

Coś się kończy, coś się zaczyna



17.07.2008 r.

Pobudka o 6. O ironio losu - cała Dolina Gąsiennicowa skąpana w rannym słoneczku. [attachment=13187] Serce i nogi rwą się do góry, ale głos z łóżka piętro wyżej mówi - nawet o tym nie myśl!
A więc zbiórka manatków i wymarsz ze schroniska. Idę nie oglądając się za siebie. Mam duży żal do Darka, że nie pozwolił mi pokłonić się Świnicy. Sad
W Kuźnicach śniadanie połączone z podziwianiem rosnącej w gigantycznym tempie kolejki do kolejki. Potem już tylko bus na Rondo, przesiadka i jedziemy do Palenicy.
W potoku klapkowiczów, w strasznej duchocie ( uuuuu będzie padało ) idziemy do schroniska. Darek zrzędzi, bardzo? Ale wreszcie schronisko, przytulny pokoik, prysznic (jeden na całe schronisko) i ? deszcz. giggle Pada przez około półtorej godziny.
Darek zasypia jak niemowlak, a ja pakuję do plecaka niezbędne rzeczy, zostawiam informację dla męża i wzdłuż lewego brzegu stawu [attachment=13186] pobiegłam piętro wyżej - nad Czarny Staw pod Rysami. Przeciskając się między tłumami rozwrzeszczanych kolonistów dotarłam do bardzo przeze mnie nielubianego odcinka - podejścia pod Czarny Staw. [attachment=13188] Ale kroczek za kroczkiem i po 20 minutach już siedziałam z boku tłumów ceprów przyglądając się jutrzejszej trasie?
Za duży hałas, za duży tłok szybko mnie znużył, więc niewiele myśląc, zielonym szlakiem powędrowałam pod górę. [attachment=13191] Miśkowi zostawiłam kartkę, że będę za 2 - 2,5 godziny, więc pilnowałam zegarka, by za daleko nie zagalopować się. [attachment=13192] A szkoda - cisza, spokój, soczystość zieleni i urozmaicona ścieżka sprawiła mi dużo radości. Ale czas było wracać. W między czasie i Misiek wynurzył się ze schroniska idąc mi naprzeciw. O dziwio ? humor mu się poprawił, więc już razem, [attachment=13189] romantycznie powędrowaliśmy wzdłuż drugiego brzegu stawu ciesząc oczy pięknymi widokami. [attachment=13190]

cdn...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 24-07-2008 07:41 PM

18.07.2008 r.

Leniwie przemierzające niebo i szczyty mgły odsłaniały błękit nieba. No nie - myślę sobie - czyżby ładny dzień? A więc szybkie śniadanie, pakowanie i w drogę. [attachment=13193] Moje nadzieje na ładną pogodę rozwiały się, a raczej przywiały, już na podejściu do Czarnego Stawu. Nic, może wyżej będzie lepiej.
Kolejne obejście stawu i długie, żmudne podejście po kamiennych schodach. [attachment=13194] Gdzieś wyżej widzę troje turystów, nie jesteśmy sami. Zamiast jaśniej, mgła się zagęszcza, tak, że mamy wrażenie jakbyśmy stali w miejscu. Kamienie są śliskie, trzeba uważać na każdy krok. Wokół niepokojąca cisza, tylko spływający z góry potok szepcze jakąś historię z dreszczykiem. Kolejny zakos, mijane olbrzymie kamienie, które wyłaniają się z mleka jak przycupnięte kamienne żaby i dochodzimy do Buli pod Rysami. Przy ładnej pogodzie byłoby to cudowne miejsce na wypoczynek i podziwianie widoków. Tak chciałam mieć zdjęcie z taflami Czarnego Stawu i Morskiego Oka. Sad Parę minut po kruszywie, i pierwszy śnieg na szlaku. Ostrożnie, asekurując się kijkami pokonujemy ten i następne dwa, dochodząc do pierwszych łańcuchów. Brrrrr, po skale płynie woda, rękawiczki robią się momentalnie mokre. Nadal nie widać celu, ani przejaśnień. Pokonujemy ciekawie wyglądającą ściankę, która prowadzi na półeczkę [attachment=13195] z wielką niewiadomą za nią i przemy pod górę łańcuch za łańcuchem. [attachment=13200] Spodziewałam się czegoś trudniejszego przy takiej pogodzie, ale szlak jest naprawdę bardzo dobrze zabezpieczony. Gorzej z oznaczeniem, bo chwilami trzeba się chwilkę zastanawiać gdzie dalej, ale przy lepszej widoczności na pewno jest lepiej. Po prawej stronie wspinaczce towarzyszy słynna rysa wypełniona śniegiem i jest to dla mnie jedyny ekscytujący i eksponowany widok. Wreszcie wychodzimy na jakąś grań - sygnał, że wierzchołek tuż, tuż. Leciutkie obniżenie na ?grzędę? ( oooooo ale super widoki w dół i to z obu stron ), kolejne parę łańcuchów i szczyt! [attachment=13196] A na nim spokój, przepiękne mgliste widoki, zero wiatru ( cholera przydałoby się parę podmuchów dla przegnania chmur). [attachment=13198] Odpoczywamy, focimy co się da, czekamy na baaardzo nieliczne okienka. [attachment=13199]
W zamyśle było jeszcze zejście do Chaty pod Rysami, ale rezygnujemy z tego zamiaru. Tą wizytę zostawimy sobie na następny raz, przy lepszej pogodzie.
A więc zejście tą samą drogą. [attachment=13197] Trawersik nad przepaścią i schodzenie za pomocą łańcuchów, które teraz są bardziej przydatne niż przy wejściu. Mijamy nielicznych zapaleńców, którzy tak jak my zaryzykowali wycieczkę na dach Polski i bardzo ostrożnie ( ślisko! ) obniżamy się najpierw nad Czarny Staw, potem nad Morskie Oko.
Do tłumów, do cywilizacji, do domu.

cdn...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 24-07-2008 07:56 PM

Big Grin MAdzia na fotce na szczycie widać że jesteś szczęśliwa Smile
Gratuluje !!!


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 24-07-2008 08:04 PM

Cel osiągnięty Big Grin Gratuluję. Tu wszyscy na forum czarowali i odprawiali jakieś pogańskie modły, żeby Ci słonko nad Rysami zaświeciło, ale z tego co widzę, to nie do końca skutecznie. Musimy popracować jeszcze nad techniką Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - IwonaS - 25-07-2008 08:58 AM

No właśnie Zoe, my przecierałyśmy ścieżki z tym zaklinaniemgiggle Jestem pewna, że dla następnych czary będą skuteczniejsze!


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 25-07-2008 09:39 AM

Nareszcie Hella Smile
Myślę, ze w sumie z tą pogodą to Wam sie udało. Bo pomyśl co by było w piękny, bezchmurny dzień Wink
Tak mi się skojarzyło. Znam ludzi którzy od Morskiego Oka do Czarnego Stawu robią sobie czasówki. Niecałe 9 minut.
Ja z plecakiem wyszłam w 18 ale miałam dość pod krzyżem. Też nie lubię tego fragmentu.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 25-07-2008 10:23 AM

Jak zwykle czarowne słówka Smile -przyjemnie się czytało i oglądało.
Gratuluję Wam Tatrzańskich przygód


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka - 26-07-2008 09:15 AM

Witam wszystkich!

Wróciłam wcześniej do domku. Dlaczego? Bo pogoda w Tatrach spłatała nam figla. W sobotę 19 lipca kiedy dojechałyśmy do Zakopca było pięknie. W niedzielę, poniedziałek, w wtorek południa również. Jednak kiedy we wtorek po 21 zaczęło padać do padało do czwartku wieczorem. Całą środę przeleżałyśmy z mamą w łóżku oglądając telewizję. Uznałyśmy, że jeżeli w piątek będzie padać wrócimy do domu. No i oczywiście padało. ;(;(;( Mimo tego byłam na trzech trasach, wprawdzie nie na tych, które planowałam, ale i tak jestem zadowolona. No cóż, nie w tym roku to w następnym. Może jeszcze we wrześniu pojadę do Karpacza na weekend.
Teraz idę sprzątać, ale później dodam jakąś relację Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 26-07-2008 09:23 AM

Agnieszka napisał(a):
było pięknie. W poniedziałek, w wtorek i w środę do południa również.

No to czekamy na relację Wink.... i zdjęcia.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka - 26-07-2008 01:20 PM

Zgodnie z obietnicą dodam moje relacje Smile

W pierwszy dzień naszego pobytu w górach tj. w niedzielę 20 lipca postanowiłyśmy się nie forsować. Ponieważ dawno nie byłyśmy na Nosalu i Kopieńcu udałyśmy się właśnie tam. Naszą wędrówkę zaczęłyśmy od Murowanicy. Kupiłyśmy tygodniowy bilet i ruszyłyśmy w drogę. Już na pierwszym odcinku nie było łatwo. Oczywiście to, że szło się pod górę mówiło samo za siebie, ale ta rozmokła glina i śliskie kamienie utrudniały sytuację. Na szlaku nie było praktycznie nikogo. Raz czy dwa minął nas jakiś samotny turysta. Pogoda była świetna, widoczność doskonała. Szłyśmy i szłyśmy. Wydawało się, że już będziemy na szczycie, ale tu jeszcze jeden zakręt do pokonania. Na Nosalu zerwał się silny wiatr. Bez opaski się nie obeszło. Z czasem zaczęło przybywać na szczyt coraz więcej osób. Ponieważ już zjadłyśmy śniadanie i pstryknęłyśmy kilka zdjęć zaczęłyśmy kierować się w stronę Nosalowej Przełęczy. Zaraz za szczytem natknęłyśmy się na dość niebezpieczny moment. Trzeba było naprawdę ostrożnie stawiać nogi. Dalej już spokojna ścieżka. Jak to w Tatrach Zachodnich, wszędzie trawska i glina. Naprawdę szybko się wybrudziłyśmy. Na Polanie Kopieniec spotkałyśmy niemieckich harcerzy. Mówili coś, że są już zmęczeni i że nie chce im się już chodzić. My jednak z wielką chęcią ponownego zdobycia Kopieńca ruszyłyśmy dalej. Tutaj było już trochę więcej osób. Oczywiście niektórzy nie raz pytali nas czy DALEKO JESZCZE? Zawsze kiedy jestem w Tatrach słyszę to pytanie Smile Z Polany Kopieniec zostało tylko 15 min do szczytu. Tam również wiało, ale nie aż tak jak na Nosalu. Nad Tatrami zaczęły zbierać się deszczowe chmurki. Drugą stroną zeszłyśmy więc na dół, ale ominęłyśmy zejście do Cyrhli tylko wróciłyśmy do Olczyskiej i stamtąd zeszłyśmy do Jaszczurówki. Zaszłyśmy do kościółka i dopiero potem wróciłyśmy do Zakopanego. Wieczorem chciałyśmy pójść na lody na miasto, ale byłyśmy zbyt zmęczone. O 21 już smacznie spałyśmy w swoich łóżeczkach.
Następna relacja jutro Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 26-07-2008 02:44 PM

Agnieszka napisał(a):
pogoda w Tatrach spłatała nam figla.

Gratuluję Agnieszko kolejnej górskiej przygody i jednocześnie współczuję, że nie do końca była udana. Znam problem, byłem w Taterkach od 17 do 23 lipca (zamiast do 26) i dla mnie pogoda też pokrzyżowała plany Sad
Teraz znowu trzeba czekać roczek kwasny


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 26-07-2008 04:56 PM

Fajnie Aga - razem z Jacko będziemy tworzyć kółko wzajemnej adoracji deszczowych, lipcowych Tatr Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 26-07-2008 06:20 PM

jacko napisał(a):
...
Teraz znowu trzeba czekać roczek kwasny

Zrezygnuj z tej tradycji, nie jest za fajna i jedź wcześniej w góry niż za rok...

ps . jak Wy tak długo możecie wytrzymać !!! w00t


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 26-07-2008 07:27 PM

Agnieszko- Miło Smile- czekam na c.d


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 26-07-2008 09:21 PM

Pablo napisał(a):

jacko napisał(a):
...
Teraz znowu trzeba czekać roczek kwasny

Zrezygnuj z tej tradycji, nie jest za fajna i jedź wcześniej w góry niż za rok...

ps . jak Wy tak długo możecie wytrzymać !!! w00t

To nie tradycja, to mus Sad Moja praca pozwala na wyjazd tylko w okolicach lipca i sierpnia. Pozostała część roku odpada. Już nie mogę się doczekać wyjazdu za rok...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 26-07-2008 09:50 PM

Jacko przecież są jeszcze ferie zimowe i inne długie weekendy Wink Rycho też robi w Twojej branży... poradź się jego, w góry ma daleko ale jakoś sie mu udaję Smile chłopina nie może bez tych wyjazdów Smile do tego podobnie i Anetta ma i razem śmigają, tak chyba co najmniej ze 3 razy w roku Big Grin
pozdrawiam

ps. trzy dni wolnego to już jest pretekst Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 26-07-2008 10:10 PM

Pablo napisał(a):
Jacko przecież są jeszcze ferie zimowe i inne długie weekendy

Niestety ferii nie mam wolnych (przynajmniej nie zawsze)

Pablo napisał(a):
ps. trzy dni wolnego to już jest pretekst Wink

Niby tak...tylko te dwa dni podróży...

A zapomniałem, na pewno będę przez tydzień w Tatrach z młodzieżą gdzieś na przełomie maja/czerwca. Po raz 15 - ty zaliczę Moko, po raz 20 - ty Kościeliską, Halę Gąsienicową itp, może coś dłuższego i wyższego jak młodzież będzie bardziej wytrwała Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 27-07-2008 10:54 AM

jacko napisał(a):
...
Niby tak...tylko te dwa dni podróży...
...

w00t nie, to ja jadę krócej - 13 godzin, ale wieczorem wsiadam i rano jestem, słabo śpię w pociągu (czuwam Wink ) dla tego pierwszy dzień jest zawsze ciężki, ale za to następne Big Grin...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka - 27-07-2008 11:23 AM

Moją kolejną wędrówką była Ścieżka nad Reglami. Była to trasa zupełnie nie planowana. Nie było jednak innego wyjścia. Zaczęło trochę padać i zrobiło się zimno. Musiałyśmy po raz kolejny zrezygnować z Kościelca ;(. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się na niego wejść. Zawsze kiedy próbuję pogoda płata mi figla. Poczucie humoru opuściło mnie na trochę, ale jak tylko znalazłam się na szlaku wróciło ze zdwojoną siłą Wink. Pomimo tego iż było bardzo zimno szło się przyjemnie. Naszą wyprawę zaczęłyśmy od Doliny Strążyskiej. Kiedy byłyśmy już niedaleko szałasu dopadła nas ulewa. Nie zdążyłyśmy nawet wyciągnąć peleryn. W szałasie wypiłyśmy gorącą herbatę i nie zrażone tym, że przemokłyśmy do suchej nitki i wyglądamy jak zmokłe kury ruszyłyśmy w kierunku wodospadu Siklawica. Wodospad bardzo mi się spodobał. W zeszłym roku zrezygnowałyśmy z tego, żeby tam pójść ponieważ szły tam rzędem trzy kolonie. Po zrobieniu kilku zdjęć wróciłyśmy do punktu wyjścia i skierowałyśmy się w kierunku Czerwonej Przełęczy. Znowu się rozpadało. Do samej przełęczy nie spotkałyśmy żywego ducha, dopiero na górze siedzieli ludzie. Niektórzy schodzili do Doliny Białego inni do Strążyskiej, a jeszcze inni kierowali się w kierunku Sarnich Skałek. Było tutaj strasznie duszno, gęsta mgła sprawiła, że nic nie było widać. Zastanawiałyśmy się uhm co zrobić dalej. Czy schodzić już na dół, czy może podejść na Sarnie Skałki. Ale zaledwie o skałkach pomyślałyśmy zaczęło padać jeszcze mocniej. Nie było więc innego wyjścia. Czarnym szlakiem zaczęłyśmy schodzić w dół. Minęłyśmy żółty szlak do Doliny Białego i skierowałyśmy się do Polany Kalatówki. Droga była bardzo spokojna i cicha. Tutaj też nikt nas nie mijał. Dopiero 15 minut przed schroniskiem mijał nas jakiś obóz wędrowny. Potem jeszcze jeden i jeszcze jeden Wink. Pomimo tego iż trasa nie była bardzo męcząca, zmorzył nas sen. W schronisku odpoczęłyśmy dłuższą chwilę. Zjadłyśmy ostatnie kanapki. Poleciałam szybko na górę do recepcji aby podbić nasze książeczki PTTK. Następnie wyszłyśmy na dwór żeby popatrzeć na Myślenickie Turnie. Gdzieś tam wysoko zaczęło się przejaśniać. Tutaj też już nie padało, ale temperatura była naprawdę niska. Dobrze, że miałyśmy ze sobą cieplejszą kurtkę i rękawiczki. Kiedy już nacieszyłyśmy oko Tatrami zaczęłyśmy schodzić do Kuźnic. Tam oczywiście tłumy. Było już po 16, ale kolejka do kolejki co najmniej na trzy godziny. Naprawdę szybciej by się weszło Wink, ale nie wszyscy o tym wiedzą i nie wszystkim się chce. Przez ten deszczyk przeziębiłam się trochę, ale pomogła gorąca kąpiel i herbatka z cytryną. Podobnie jak dzień wcześniej szybko zasnęłyśmy i już marzyłyśmy o jutrzejszej wędrówce.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 27-07-2008 11:49 AM

Pablo napisał(a):

jacko napisał(a):
...
Niby tak...tylko te dwa dni podróży...
...

w00t nie, to ja jadę krócej - 13 godzin, ale wieczorem wsiadam i rano jestem, słabo śpię w pociągu (czuwam Wink ) dla tego pierwszy dzień jest zawsze ciężki, ale za to następne Big Grin...

Oki, nieporozumienie...Jesteś z 3miasta więc w teorii i praktyce Masz zdecydowanie dalej ode mnie uhm, ale faktycznie to ja pociągiem daleko nie dojadę Sad. Wyjazd wieczorem nie wchodzi w grę, bo nie mam połączenia a w dzień moja podróż by trwała tyle samo co Twoja kwasny. Pozostaje dzienna jazda samochodem, bo w nocy to dla mnie średnia przyjemność. Stąd dwa dni podróży...(tam i z powrotem) Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 27-07-2008 11:57 AM

Agnieszka napisał(a):
Musiałyśmy po raz kolejny zrezygnować z Kościelca ;(. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się na niego wejść.

Uda się, uda. W tamtym roku mi się nie udało na niego wejść to w tym roku go zaliczyłem. Aura jest kapryśna, nic nie poradzisz, ale roztropność ponad wszystko. Następnym razem będzie lepiej ok, czego Ci życzę i wszyscy inni na pewno też Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 27-07-2008 12:08 PM

Agnieszka - Siklawica wyszła CI jak mały lodospadzik Wink a droga nad reglami bez tłumów ludzi to bardzo przyjemne miejsce Smile
pozdr


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka - 27-07-2008 12:26 PM

Mam nadzieję, że się uda Smile. Już piąty raz pogoda spłatała mi figla, nie pozwalając mi zdobyć Kościelca


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 27-07-2008 01:28 PM

Widzę, że nie tylko mnie się ta góra jakoś szczególnie podoba Big Grin Kościelec ma coś w sobie Hug


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 27-07-2008 07:37 PM

Kościelec jest wyzwaniem. Trza na niego się wdrapać, żeby podwyższyć swoją poprzeczkę. Jednak się znów powtarzam: "Góry nam nigdzie nie uciekną, jesteście młodzi, wtedy macie dużo czasu. To nie jest żadna przegrana, kiedy się zawczasu zawróci ok
Agnieszko - głowa do góry. Raz się uda ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka - 29-07-2008 07:10 PM

I oto kolejna, ostatnia relacja Smile. Wieczorkiem, aby się nam lepiej spało Smile

Naszą ostatnią wędrówką była trasa na Kopę Kondracką przez Dolinę Małej Łąki. Początkowa koncepcja była taka, aby pójść na Małołączniak, ale zmieniłyśmy zdanie. Pomyślałyśmy, że gdyby była ładna pogoda i miałybyśmy dobry czas mogłybyśmy pójść Czubami Goryczkowymi w stronę Kasprowego.
Tego dnia wstałyśmy dość wcześnie. Po zjedzonym śniadanku i porannej toalecie udałyśmy się na dworzec. Stamtąd pojechałyśmy do Gronika. W Groniku wysiadłyśmy tylko my i jakiś starszy pan. Było nawet dość ciepło, ale im bardziej zagłębiałyśmy się w las tym bardziej robiło się zimniej. Tak naprawdę dopiero przy rozejściu szlaków zdecydowałyśmy o zmianie planów. Poza tym bardzo chciałyśmy zobaczyć Dolinę Małej Łąki. Podobnie jak na wcześniejszych naszych trasach było tu strasznie mokro i ślisko, taki już urok Tatr Zachodnich. Po 20 minutach byłyśmy na polanie. Cisza tutaj aż dźwięczała w uszach. Gdzieniegdzie dało się jeszcze dostrzec płaty śniegu, a trawa była pokryta pajęczynami, które mieniły się w promieniach słońca. Postanowiłyśmy usiąść na chwilę, aby nacieszyć się tym pięknem. Potem czas było ruszyć w dalszą drogę. Z początku szłyśmy na otwartej przestrzeni, ale potem wkroczyłyśmy w niemal straszny las. Korzenie wychodzące z ziemi wyglądały jak węże, a białe kamienie na czarnym poszyciu wyglądały naprawdę strasznie. Do tego gdzieniegdzie na drzewach były poprzybijane ostrzeżenia przed niedźwiedziami, no i oczywiście nasza wyobraźnia zaczęła działać. Zrobiło się miło kiedy ponownie wyszłyśmy na otwartą przestrzeń. Za nami już zmierzali jacyś turyści. Znalazłyśmy jakieś miejsce na odpoczynek. Niewiarygodne jak daleko znajdowałyśmy się od Polany Małołąckiej, a wydawało się jakbyśmy dopiero przed paroma minutami siedziały tam na dole. Uznałyśmy, że czas na drugie śniadanie. Zjadłyśmy kanapki i napiłyśmy się gorącej kawy, zawsze nosimy ze sobą termos. Coraz wyraźniej było widać ludzi zmierzających dzielnie w kierunku Giewontu z Doliny Strążyskiej. Ludzie na Czerwonych Wierchach również nie byli małymi czarnymi punkcikami. Było tutaj tak pięknie, że zasiedziałyśmy się troszkę. Teraz trudno się było podnieść, ale jakoś dałyśmy radę. Aby wyjść na prostą zostało już naprawdę niewiele. Myślę, że po niecałych 50 minutach byłyśmy na Przełęczy Kondrackiej. Przez chwilę myślałyśmy o Giewoncie, ale kolejka jak zwykle była olbrzymia. Od razu ruszyłyśmy w kierunku Kopy. Na szczycie również, nie odpoczywałyśmy. Dałyśmy sobie tylko chwilę na ubranie się w cieplejsze ciuchy, bo wiało tu bardzo mocno. W ciepłej kurtce, rękawiczkach i czapce szło się o wiele przyjemniej. Schodząc do Przełęczy pod Kopą minęłyśmy dwie turystki, które szły w krótkich spodenkach, w klapkach i z jedną jedyną butelką wody. No cóż widać nie wszyscy mają pojęcie jak potężne są góry. Nie dziwota, że potem są wypadki. My w każdym razie ruszyłyśmy dalej. Kasprowy i Świnica zniknęły za mgłą. Ze Słowacji nadciągały czarne chmury. Niewykluczone, że tam padało. Z powodu niepewnej pogody zrezygnowałyśmy z Czubów Goryczkowych. Na przełęczy odezwał się telefon. Oczywiście dzwonili do mojej mamy z pracy, obiecali, że będą ją męczyć tylko w nagłych wypadkach. Mama odbyła pośpieszną rozmowę. Okazało się, że jej koleżanka nie pamiętała gdzie leży jakiś segregator. Potem byłyśmy gotowe do drogi. Im niżej tym robiło się cieplej, widocznie tak mocno wiało tylko na górze. W połowie drogi do Hali Kondratowej, zauważyłyśmy, że nie tylko turyści zmierzają zielonym szlakiem. Nie daleko od drogi skakały i pasły się kozice. Było ich dokładnie pięć. Ja nie wyciągałam aparatu, ale Pani Ela pstryknęła kilka fotek. Turyści zmierzający na górę pytali nas czy mają się ubierać w ciepłe ciuchy, bo podobno na Wierchach wieje. Jak widać są też rozsądni turyści Smile. Na dole było już zupełnie ciepło, wręcz parno. Podbiłyśmy nasze książeczki i zjadłyśmy resztę kanapek. Pod odpoczynku zaczęłyśmy schodzić do Kuźnic, jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na wierchy. Ja z mamą schodziłyśmy trochę szybciej, Pani Ela szła dzisiaj własnym rytmem. Po drodze napotkałyśmy grupkę turystów. Czterech dorosłych i piątka dzieci. Spytali nas czy ostatnie pół godziny, podejścia na Giewont, które im zostało jest naprawdę męczące. Spojrzałyśmy na nich dziwnie.
- O co chodzi? - spytali
- Proszę Pana, przecież do Giewontu zostało Panu co najmniej trzy godziny, z dziećmi trzy i pół jeśli nie więcej. Poza tym wyszliście trochę za późno. Zanim będziecie na szczycie będzie piąta, a jeszcze trzeba zejść i to też drugie tyle. Aha no i jesteście dopiero w połowie wejścia do Hali Kondratowej a tam jest punkt wyjściowy na Giewont.
- Aha, a myśmy myśleli, że to już, no cóż dziękujemy Pani.
- Proszę i dowidzenia.
Idąc z mamą zastanawiałyśmy się czy turyści będę próbować atakować Giewont. W Kuźnicach oczywiście tłumy. Wsiadłyśmy w busik i ruszyłyśmy do Zakopca. W domku jeszcze długo oglądałyśmy telewizję. A po 21 zaczęło padać i to właśnie to położyło kres naszym dalszym wędrówkom.

Dobranoc i pozdrawiam Smile:)


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 29-07-2008 07:29 PM

Gratuluje udanej wędrówki ok. Byłem na Kopie dzień wcześniej i trafiłem fajniutką pogodę.
Pozdrawiam


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 29-07-2008 07:31 PM

Fajnie Agnieszko. Myślałem, że można napisać dobrą relacyjkę bez odznak horroru. Nie wszyscy są jak Spoko. Ty opowiedziałaś urokliwą wycieczkę, ale tych ludzi co napotkaliście, znów nie wierzę własnym oczom. Co ich jaki ciepły wiatr znad morza przywiał? Sob


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 30-07-2008 09:22 AM

Stasiu napisał(a):
... Co ich jaki ciepły wiatr znad morza przywiał? Sob


mnie zawsze przywiewa z nad morza, jakikolwiek wiatr Toungue

ps. ale wiem Stasiu o co Ci chodziło Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 30-07-2008 09:32 AM

Agnieszko, fajnie się z Tobą wędruje Smile
A Kościelec nie zając Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 30-07-2008 09:50 AM

Brawo. Jestem pod wrażeniem i po prostu zazdroszczę. Ja w Twoim wieku nawet takich nazw nie znałem Sad


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 30-07-2008 09:56 AM

Fajnie się czytało Agnieszko Smile , foty obejrzałem z przyjemnością- niektóre z nich to ciekawe i rzadko publikowane ujęcia.
A Kościelec ? - poczeka. I z większą przyjemnością odwiedzisz ten szczyt w przyszłości ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 31-07-2008 06:37 PM

Motto do wyprawy to słowa mojego szwagra: "Po ch... to się tak męczyć na wakacjach..." Smile

Czerwone Wierchy na biało

Budzik wyrywa nas ze snu o 4.30. Szybki rzut oka za okno i... nogi same zawracają do łóżka. Dzisiaj widoków nie będzie. Ale nie przyjechaliśmy tutaj gnić przez tydzień. Szybka narada i wybór pada na Czerwone Wierchy. Błyskawiczne pakowanie i o 5.00 wyjeżdżamy z Gliczarowa. O tej porze droga jest bezludna więc robimy mały rollercoaster i wpadamy na zakopiankę. Bez przeszkód docieramy do Kir.
Kiry witają nas siąpiącym deszczem. Iść, czy nie iść? Na parkingu stoi już kilka samochodów więc nie możemy być gorsi. Zakładamy pelerynki i szybkim krokiem, prawie truchtem, przemierzamy Dolinę Kościeliską. O tej porze i przy takiej pogodzie jest bezludna. Nie oglądając się na nic kierujemy do Hali Ornak. Zresztą nie ma na co się oglądać, okoliczne turnie toną w chmurach. Po niedługim czasie jesteśmy w schronisku, które wita nas zamkniętymi drzwiami. Trudno - tym razem herbatki nie będzie! W obliczu padającego ciągle deszczu odpoczynek nie jest przyjemny więc po krótkiej chwili udajemy się w kierunku Tomanowej Przełęczy. Początkowy odcinek szlaku przez Dolinę Tomanową jest prawie płaski szybko więc docieramy do Niżniej i Wyżniej Polany Tomanowej. Przestaje padać ale pojawiają się inne trudności. Wysokie, mokre trawy smagają nas po udach a z gałęzi drzew leci istny prysznic. Dodatkowo szlak zmienia sie powoli w błotniste bagienko. Ostatnie krótkie podejście i jesteśmy na rozstaju szlaków. Tutaj napotykamy samotnego turystę. Wielki plecak wskazuje, że kieruje sie do Polany Kondratowej. A może na Tomanową Przełęcz? Krotka wymiana zdań, pozdrowienia i ruszamy. Samotny wędrowiec będzie za nami szedł swoim tempem.
Szybko kierujemy się na północ w kierunku Chudej Przełączki. Wąska, zarośnięta ścieżka przeważnie trawersuje zbocza wzniesień. Wysokie kosodrzewiny smagają nas po twarzach mokrymi gałęziami. Brrrr, jesteśmy coraz bardzie mokrzy. Przekraczamy Czerwony Żleb. W dzisiejszej scenerii nadajemy mu nazwę Brunatny...Chmury są coraz bardziej gęste i doskonale tłumią dźwięk. Słychać tylko nasze oddechy i stukot butów o kamienie. Czasami słychać ciche przekleństwo gdy kosówka złapie za któryś plecak. Szybko przedzieramy się przez Tomanowy Grzbiet i Wysoki Grzbiet. Na punktach widokowych wspaniała panorama wszechobecnej doliny białego... Prawie biegiem wpadamy na Chudą Przełączkę. Tutaj cicho, głucho, mokro. Czas na popas.
Po kilkuminutowym odpoczynku rezygnujemy ze sjesty. Zerwał się tak zimny wiatr, że chyba lepiej znowu zacząć się ruszać. Wkraczamy na Twardy Grzbiet i rozpoczynamy podejście na Ciemniaka (2096). Ostatni odcinek jest prawie płaski. Panoramy z pierwszego szczytu Czerwonych wierchów lepiej nie opisywać, ale przynajmniej tak nie wieje. Wyciągamy kiełbasę i w ciszy posilamy się. W międzyczasie wyprzedza nas samotny turysta w pelerynie przeciwdeszczowej. To dopiero druga napotkana osoba. Nie ma co stać, schodzimy do Mułowej Przełęczy i po śliskich skałach podchodzimy na Krzesanicę (2122). Towarzyszą nam gęste chmury spośród których wyłaniają się posępne urwiska masywu Czerwonych Wierchów. Iwona mówi, że może to i lepiej, że prawie ich nie widać...Schodzimy do Przełęczy Litworowej i kierujemy się na Małołączniaka (2096). Mija nas para turystów. Są równie zziębnięci i mokrzy jak my. Szczyt niczym nas nie zaskakuje - biel, biel i jeszcze raz biel. Czas do domu.
Szybko schodzimy niebieskim szlakiem w kierunku Przysłopu Miętusiego. Na Czerwonym Grzbiecie na chwilę się przejaśnia, ale tylko na chwilę. Jak się okazało było to jedyne przejaśnienie na tym etapie wędrówki. Mijamy dwóch turystów, którzy informują nas, że za chwilę będzie dosyć stromo. Ostry zakręt w lewo i jesteśmy w Kobylarzowym Żlebie. Tutaj faktycznie jest znacznie stromiej. Za chwilę łańcuchy. Schodzimy po nich spokojnie, ale dosyć długo. Skała jest śliska, szlakiem płynie potok a Iwona jest pierwszy raz na łańcuchach w takiej pogodzie. Dalej już bez przeszkód schodzimy w kierunku Doliny Miętusiej. Ostatni odcinek niebieskiego szlaku przebiega prawie płasko wzdłuż doliny. Pogoda staje sie coraz lepsza Przysłop wita nas wysoką po pas trawą i zarośniętą ścieżką. Kto nie był jeszcze mokry to teraz to się stało. Podchodzimy do szlakowskazu przy którym zebrała się grupa turystów. Patrzą na nas ze zgrozą. Mokrzy, w błocie po pas, a tu takie Słoneczko świeci. Jeden rzuca "A pan to w jakąś łąkę wlazł..."
Kierujemy się na Ścieżkę nad Reglami i schodzimy do Doliny Kościeliskiej a tutaj...Nic już nie pozostało z porannej sielanki.

Być może powiecie, tak jak mój szwagier "Po co to było iść w taką pogodę". Ale czyż widok posępnych urwisk skąpanych w morzu chmur nie jest romantyczny?
[attachment=13375][attachment=13376][attachment=13377][attachment=13378]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 31-07-2008 09:54 PM

No jasne Jacko. Romantyka zawsze musi być i gdyby tragarze padały z nieba giggle Twój szwagier nie wie jakie pieskie życie ma górofil. My takie jednak lubimy. Chodzić po górach, kiedy jest pięknie, to każdy potrafi, ale kiedy na górach wszystkie diabły się żenią, to wycieczka górska jest tylko dla wybranych.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 31-07-2008 10:44 PM

Bardzo ciekawa relacja jacko Smile , pogratulować
Deszcz też ma swój klimat Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - przemo - 31-07-2008 10:51 PM

Kościelec po raz pierwszy na bardzo mokroSad

To był trzeci dzień w tatrach i drugi deszczowy. Poprzedniego dnia powiedziałem sobie jedno: nie spędzę kolejnego dnia w pokoju opijając się piwem, nie po to tu przyjechałem.Więc poszedłem. Na szczęście tego dnia z rana była tylko lekka mrzawka, więc nawet się ucieszyłem z takiej pogody.Pobudka dość późno ok 8.Zanim się pozbierałem to wyszedłem o 10. Oczywiście sam, bo koledzy stwierdzili że na taką pogodę to są nieprzygotowani.W sumie nawet lepiej, przynajmniej nie będe słuchał narzekań.Mieszkaliśmy naulicy"droga na uboczu" ze 200 metrów od hotelu Kasprowy.Dojście do stacji busików zajęło mi z pół godziny. W kuźnicach byłem równo o 11. Bilet kupiony, parę zdjęć, w końcu ostatni raz byłem tu aż 8 lat temu, wiele się nie zmieniło. Czas w drogę. Mozolnie przez las, pogoda całkiem niezła, tylko i tak zacząłem się gotować we własnym sosie. Na hali widoczność słaba - ze 20,30 metrów, ale lepsze to niż by miało padać. Po 1,5 godziny od wyjścia z kuźnic byłem już w Murowańcu. Teraz odpoczynek, herbata, chińska zupka, zmieniłem koszulkę na suchą, poprzednia była całkiem mokra od potu - ogólnie jest super. Idę dalej. Niestety zaczęło lać - porządnie. Założyłem więć foliowe ponczo. Teraz mozolnie w deszczu na Karb. 30 min. i jestem na miejscu.I staję w końcu przed wejściem na mój cel - Kościelec. Pierwszy raz w górach poczułem prawdziwy respekt przed nimi, co mnie trochę uderzyło, byłem trochę niepewny, nie wiedziałem co mnie tam spotka - może koniec. Ani przez moment nie przeszła mi przez głowę myśl żeby się wycofać. Wiedziałem że teraz już nie ma odwrotu, nawet pomimo tej ulewy. Wyruszyłem. Po 5 minutach spotkałem 4 młodych ludzi. Jak bardzo zozradowałem się tym że spotykam tu kogoś, to było dla mnie coś ogromnie ważnego. Pogadaliśmy kilka minut, wypytałem się jak się dalej idzie...Pożegnaliśmy się, a grupa poszła dalej, az na Świnice. Droga Z początku raczej łatwa. Pierwsza trudność - osławiony PrógWink Tu się poczułem dość niepewnie, dodatkowo płynęła tam woda a wiatr majtał foliowym ponczo, przez co nie widziałem gdzie mam stanąć.Udało się - parę przechwytów i miałem to za sobą, ale zrozumiałem jedno: że w tej folii nie da się zdobywać szczytu. Po 10 minutach spotkałem kolejną osobę - ostatnią aż do czasu powrotu do schroniska, jak się okazało. Pytam się go ile bedzię jeszcze przejść w stylu tego progu?On mi na to że parę - co mnie zmartwiło. Idąc dalej tylko wypatrywałem i czekałem na tego typu przeszkody. Dopadło mnie zmęczenie. Usiadłem. Byłem cały mokry, ze spodni kapało, siedząc na wietrze coraz bardziej marzłem, dpoadło mnie zwątpienieSad
Zdałem sobie sprawę jak małą i słabą istotą jest człowiek tutaj - w górach, w obliczu nieprzejednanej przyrody, że mogę tu zginąć i nikt by nawet o tym nie wiedział. Siedziałem tak z 15 min, Przygotowując się jednocześnie na ostateczny atak szczytu. Przebrałem się kurtkę, wiedziałem że bardziej zmoknę, ale w folii bym nie wszedł.W drogę. Zaczęłą sie teraz wspinaczka. Dla mnie jako że wspinałem się już na skałkach - okazała się ona wrecz przyjemnością. I tak też znalazłem sie na Kościelcu. Widoczność? Szczyt był w chmurach.Ale radość wielka.CoolCzas na dół. Schodząc Kilka razy nieświadomie skróciłęm sobie trasę, a próg okazał się łatwiejszy pomimo tego że lało się tam jeszcze bardziej.Z Karbu schodziłem na stawki gąsienicowe. Po drodze 2 razy musiałem przejść przez potok w butach, i ku mojemu zdziwieniu buty nie przemiękły od tegook. Teraz marzyłem tylko o tym, by przebrać się w suche spodnie w schronisku. I się okazało potem że w plecaku wszystko jest mokre, bo ja niedoświadczony człowiek nie włożyłem niczego do reklamówekkwasnyZwątpiłem po prostu.Kapała ze mnie woda, coraz zimniej.Wziałem dwie polopiryny,ciepła herbta, batonik. To idę dalej. Miałem zamiar wrócić na dół doliną Suchej Wody i potem na Kopieniec.Ale w tym Wypadku to marzyłem tylko żeby jak naszybciej być w domu. W dól szedłem doliną Jaworzynki, w sumie pomimo przemoknięcia było mi i tak ciepło. W końcu Kuźnice - cywilizacja. Busik i do domu. Po drodze do sklepu po żarło i dwa piwka. Nareszcie było łóżeczko, ciepło, jadło,browar i telewizor - żyć nie umierać. Się wtedy takie rzeczy doceniaBig Grin:D. W sumie tego dnia miałem jeszcze przejść do Piątki Przez Krzyżne, i gdyby nie pogoda to bym tak zrobił. Ale nic straconego. I tak czułem się niesamowićie dumny a ponadto uświadomiłem sobie masę ważnych rzeczy co do gór, nabrałem doświadczenia.Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 31-07-2008 11:18 PM

Cóż tam deszcz- Jacko i Przemo-macie swój styl i widzę jesteście pogodni niesłychanie Rolleyes .Dedykuję Wam zatem-"Singin'in the Rain"
http://pl.youtube.com/watch?v=bkEvy-9yVyQ&feature=related


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 01-08-2008 06:25 AM

A ja Wam dedykuję "Krwawy deszcz" zespołu pieśni i tańca Slayer.

P.s. Jak pierwszy raz byłem na Kościelcy to właśnie ten song "nuciłem". Waliło deszczem i wiatrem, a ja czułem się ... rzeźniczo.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 01-08-2008 06:55 AM

Stasiu napisał(a):
Chodzić po górach, kiedy jest pięknie, to każdy potrafi, ale kiedy na górach wszystkie diabły się żenią, to wycieczka górska jest tylko dla wybranych.


Nic dodać nic ująć Stasiu!

A chłopakom gratuluję osiągniętych celów i kolejnych doświadczeń Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 01-08-2008 09:57 AM

jacko, przemo - pogody Wam nie zazdroszczę. Toungue
Przyjemnie się czytało.
przemo, wpakowanie wszystkiego nawet w mocny worek na śmieci daje sporą szansę na suche ciuchy.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 01-08-2008 10:10 AM

Nie ma to jak deszcz w górach Smile
Fajne wycieczki chłopaki.
I widzę ze pelerynki u oby z Was w modzie Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - przemo - 01-08-2008 10:20 AM

Może to dziwne: ale w jak jest deszcz, wiatr - warunki nie najlepsze, to wtedy mam takie poczucie ekstremalności - co mi się jakoś bardzo podoba. Klnę na pogodę a jednoczęśnie mam jakby większą satysfakcję z tego żę jest trudniej. I mnie to pociąga bardziej niż piękna pogoda. Tylko widoków brak.

Wiele lat temu po zejściu ze starorobociańskiego wierchu zeszłem na dół do Kir. Okazało się żę nikt na mnie nie czeka, ja nie mam kasy. I muszę iść do Olczy pieszo - ponad 10 km jeszcze - i nawet się tym nie zmartwiłem, poczułem żę to kolejne wyzwanie i poleciałem...Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 01-08-2008 10:47 AM

dr.Etker napisał(a):
Cóż tam deszcz- Jacko i Przemo-macie swój styl i widzę jesteście pogodni niesłychanie Rolleyes .Dedykuję Wam zatem-"Singin'in the Rain"
http://pl.youtube.com/watch?v=bkEvy-9yVyQ&feature=related


Było podobnie, tylko deszczyk trochę mniejszy Smile

Łukasz napisał(a):
A ja Wam dedykuję "Krwawy deszcz" zespołu pieśni i tańca Slayer.

P.s. Jak pierwszy raz byłem na Kościelcy to właśnie ten song "nuciłem". Waliło deszczem i wiatrem, a ja czułem się ... rzeźniczo.

A mnie szczyt Kościelca kojarzy się z "Ołtarzem ofiarnym" tejże kapeli Devil

KasiaA napisał(a):
I widzę ze pelerynki u oby z Was w modzie Wink

Jeszcze se nie sprawiłem porządnej kurtały ale co roku coś tam dokupuję i może niedługo....Smile A tak wogóle to dla mnie pelerynki są ok. Mało miejsca zajmują, lekkie ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 01-08-2008 11:30 AM

Też zacny utwór. Ogólnie to marzy mi się koncert Slayer na Kozim Wierchu.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 01-08-2008 11:38 AM

Łukasz napisał(a):
Też zacny utwór. Ogólnie to marzy mi się koncert Slayer na Kozim Wierchu.

Nie wiem, czy dziadki by tam wlazły Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 01-08-2008 11:59 AM

Wejdą. Szatan Górski Im pomoże.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Joggi - 01-08-2008 07:29 PM

Witajcie!!!

Ależ piękna pogoda panowala ostanio w gorach i dlatego nie bylo mnie na forumToungue
Wykorzystalem w pełni ta pogode.
Widze przemo ze byles na Koscielcu tak samo jak ja;D
Naprawde warto bylo sie wybrac na ten szczyt.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Joggi - 01-08-2008 07:31 PM

Mi pogoda udala sie w 100% i kazda z czterech moich wypraw udala sie w zupelnosci.Wspinanie sie na Koscielec w czasie deszczu to musi byc dopiero fajne przezycieSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 01-08-2008 07:34 PM

Joggi możemy liczyć na jakąś relacyjkę zakropioną zdjęciami? Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 02-08-2008 10:34 PM

Niedzielna wycieczka

Niedzielę zaplanowaliśmy spędzić na spokojnie - kaplica Matki Boskiej Jaworzyńskiej, Rusinka, Gęsia Szyja itp. Mimo, że budzika w ogóle nie nastawialiśmy to obudziłem się o 4.40. Rzut oka przez okno i nie wierzę, oczom moim ukazała się wspaniała panorama Tatr. Jedynie najwyższe szczyty były smagane przez pojedyncze cumulusy. Szkoda takiej pogody na niedzielny spacerek.
Budzę drugą połowę i wspólnie podejmujemy szybką decyzję - Hala Gąsienicowa, co dalej - zobaczymy! Szybkie pakowanie, kiełbasa na drogę i już siedzimy w aucie. O 6.00 jesteśmy na szlaku w Kuźnicach. Po chwili namysłu wybieramy niebieskie znakowania przez Skupniów Upłaz - mogą być piękne widoki Smile Szybkim krokiem podchodzimy brukiem na Boczań i niebawem wychodzimy z lasu. Nie jesteśmy zawiedzeni - widok jest przedni, nie tylko na Podhale ale też na Beskidy z Babią Górą. Nikogo nie mijamy, jedynie gdzieś z tyłu podąża za nami samotna turystka. Po drugiej stronie wspaniałe widoki na Giewont i Kasprowy, do których docierają już pierwsze obłoki. Po południu pogoda nie będzie już tak sprzyjająca. Wchodzimy na Karczmisko gdzie robimy przerwę na posiłek. Obserwujemy turystę, który podchodzi Jaworzynką. W międzyczasie wyprzedza nas samotna turystka.
Po kilkunastu minutach jesteśmy w Murowańcu, który wita nas niezwykłymi pustkami. Zapada decyzja - na Kasprowy przez Liliowe bo nie wiadomo jak długo utrzyma się dobra pogoda. Wkraczamy na żółty szlak i obieramy kierunek na kolejkę. Obserwujemy chmury i zauważamy, że wcale nie chcą przekroczyć głównej grani Tatr. Wpływa to na zmianę decyzji i na rozdrożu wybieramy czarne znakowania w kierunku Świnickiej Przełęczy. Ten odcinek szlaku jest prawie płaski. Na chwilę przystajemy przy Zielonym Stawie by rozkoszować się przygrzewającym Słoneczkiem. Ruszamy dalej, podejście rozpoczyna się za Czerwonymi Stawkami, z początku jest dosyć łagodne, im dalej tym coraz bardziej stromo. Przed ostatnim odcinkiem robimy krótki odpoczynek. Głęboko oddychamy górskim powietrzem, obserwujemy podążających za nami turystów. Jeden z nich wyprzedza nas. Podziwiamy jego wielki plecak i zacięcie na twarzy okraszone kroplami potu. Jego dziewczyna pozostała trochę z tyłu. Ona również dźwiga wielki plecak. Ruszamy do góry czasami posługując się rękami górnymi. Przepuszczamy schodzącą z przełęczy rozbawioną grupkę turystów. Białe sweterki, spodenki na kant... Pewnie pierwsi klienci kolejki na Kasprowy. Ślizgają się na mokrych skałach ale nie przeszkadza im to. Ich śmiech towarzyszy nam jeszcze długo...
W końcu Świnicka Przełęcz. O tej porze ludzi jest tu niewiele. Jest chłopak, który nas wyprzedził. Niebawem dołącza jego dziewczyna. Przez chwilę rozmawiamy. Mają pecha - problem z kartą w aparacie. Pstrykamy sobie fotki nawzajem, wymieniamy meilami, obiecujemy przesłać (wykonane). Żegnamy się. Oni na Świnicę, my w drugą stronę. Trawersujemy zbocze Pośredniej Turni i wspinamy się na Skrajną skąd mamy wspaniały widok na Halę Gąsienicową. Rzut oka za siebie i widok chmur nad Słowacją utwierdza nas w przekonaniu, że piękna pogoda nie potrwa długo. I jeszcze ten wiatr.
Schodzimy do Przełęczy Liliowe. Tutaj turystów jest zdecydowanie więcej. Większość z nich to spacerowicze z Kasprowego. Krótki wykład na temat strategicznego dla Tatr położenia przełęczy i ruszamy na Beskid. Kilka fotek i widząc zmierzającą ku nam rzeszę ludzi schodzimy do Suchej Przełęczy. Tutaj kolejna zmiana decyzji. Widząc, że pogoda praktycznie się nie zmienia, decydujemy się obejść szczyt Kasprowego i wejść jeszcze na Kopę Kondracką. Nie żałujemy. Malowniczo wytyczony szlak zalicza początkowo grań by następnie trawersować zbocza Pośredniego Wierchu Goryczkowego, Goryczkowej Czuby i Suchego Wierchu Kondrackiego. Turystów niewielu, chociaż im bliżej Kopy tym tłok na szlaku większy. Na jednym z progów skalnych zrobił się nawet zator. Ale i tak się opłaca bo widoki wspaniałe, Dobrze widać Świnicę, powoli z chmur wyłania się Grań Hrubego, tylko Krywań wciąż zakryty kwasny I znowu ten wiatr. Jakby chciał nas porwać w dół, gdzieś na Kalatówki, a przynajmniej nasze czapki...
Niezrażeni schodzimy do Przełączy po Kopą Kondracką a tu tłok jak na Krupówkach. Nie zatrzymując się rozpoczynamy łatwe ale żmudne podejście na Kopę. Trudno tu mówić o szlaku. Luźne kamienie rozrzucone są na szerokości kilkunastu metrów co zdecydowanie utrudnia podejście. Do tego jak nie wiatr to prażące Słońce. W końcu Kopa. Długo na niej nie gościmy bo wiatr mało głowy nie urwie. Kilka fotek i schodzimy do Przełęczy Kondrackiej. Ruch w obie strony jest co raz większy. Przemykamy przez przełęcz bez zatrzymywania bo tłok jest tak wielki, że ludzie biwakują wśród okolicznych kosówek. Rozpoczyna się najtrudniejszy odcinek naszej wyprawy - zejście do Polany Kondratowej. Sprawa nie jest prosta bo wyślizgane skały aż błyszczą w popołudniowym Słońcu. I ten skwar...Stopniowo wyprzedzamy coraz więcej osób ale zwalniamy gdy w dół szlaku zaczyna płynąć potok. Kątem oka obserwujemy zmierzającą na Giewont ciżbę - opalone, owłosione torsy, mięśnie, okularki, opalacze, w wielu przypadkach również kijki. Jak na plaży w Mielnie Big Grin I moje ulubione dialogi. Na pytanie wchodzących: "Daleko jeszcze?" schodzący wyjadacze odpowiadają "To to nic, dalej to dopiero jest prze...ane, ale to i tak pestka podłóg schodzenia..." Niektórzy po tym mają dość i zawracają Shy
W końcu Polana Kondratowa, tutaj też nie ma gdzie przysiąść. Wszędzie rozbawiona gawiedź z piwem i chipsami. Chwila odpoczynku i ruszamy w kierunku Kuźnic. Jak się postaramy to obejrzymy jeszcze kawałek Kubicy ...
[attachment=13433][attachment=13434][attachment=13435][attachment=13436][attachment=13437][attachment=13438][attachment=13439][attachment=13440][attachment=13441]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 02-08-2008 10:43 PM

Dobrze jest korzystać ze stabilnej aury Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 04-08-2008 06:34 AM

Ave. W sobotę Kuźnice - Murowaniec - Czarny - Karb - Kościelec - Karb - Zielony - Świnicka Przełęcz - Świnica - Zawrat - pod Mały Kozi i z powrotem ( grad i deszcz ) > Nocleg podłogowy w Pięciu Stawach. W niedzielę z rana na Łysą Polanę, Doliną Biełej Wody i skok w bok - Żabia Dolina Białczańska i Żabi Niżni. Śmierć trawom i żabom. Zdjęcia w drodze.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 04-08-2008 08:19 AM

Brawo Łukasz Smile Jak schodziliście z Żabiego Niżniego?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 04-08-2008 08:29 AM

Dzieki Szpiegu Wink Trawers pod szczytem do Marusarzowej Przełączki i w dół. Do Owczej już nie szliśmy


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 04-08-2008 08:52 AM

I w dół żlebem, do MOka?
A jak lasek w wejściu do Żabich Stawów? Nie było problemu z orientacją?

Sam żeś podwójny agent to co mi szpiegostwo wytykasz? Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 04-08-2008 08:56 AM

Nie. Nad Żabie.

Prowadził kolega, który już w Dolinie był. Ale subiektywnie mówiąc - ścieżkę widać. Natomiast to, że tam wszystko mokre, nierówne, zarośnięte to inna sprawa Big Grin

O, przepraszam bardzo. Od razu jako ŁUKASZ występowałem Big GrinWink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 04-08-2008 09:13 AM

Do Żabich jest kilka Scieżek.

Acha, jako Łukasz, nie Łukasz coś tam coś Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 04-08-2008 09:48 AM

Nie coś tylko pierwsza litera nazwiska Smile

Żeszliśmy nad Wyżni. Trasą mieszaną Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 04-08-2008 07:22 PM

To teraz moja kolej Smile
Po długim wyczekiwaniu nareszcie udało mi się wyskoczyć w Tatry. Wcześniej zawsze coś było na drodze. A to nie było z kim, a to pogoda nie taka jak trzeba, a to się komuś nie chciało i tak wymówki za wymówkami powodowały, że dopiero wczoraj udało mi się zobaczyć Tatry po około 1,5 miesięcznej rozłące.

Zaczęło się marudnie od rana. Pobudka o 5, szybkie pakowanko i telefon: "a bo chmury, a bo deszcz, a bo coś, nie jedziemy". Reakcja z mojej strony była dość agresywna, ale skuteczna (nie w 100% - jedna osoba się wymigała; muszę nad tym następnym razem popracować).
Wyjechaliśmy lekko przed 6 i już koło 8 byliśmy w Zako i tu nastał marudzenia ciąg dalszy, również stłumiony. Żadnych buntów nie uznaję. Nie ma demokracji Wink

Ruszyliśmy z Palenicy. Cel D5SP. Ja, tłumnie otoczona rodzinną dzieciarnią, czułam się niczym prawdziwy przewodnik Wink Ku ogólnej radości zaczęło świecić cudowne słońce, zrobiło się ciepło i już nikt nie żałował, że nie został w domu.
A tu kilka zdjęciów* z trasy:


Zmęczeni, ale z uśmiechem na twarzy dotarliśmy do Doliny. Dzieciaki oszalały Big Grin Wszystko im się podobało. Milion pytań o każdą górę. Myślę, że skutecznie zostały zarażone górami Smile



Ale pora była jeszcze wczesna.. więc idziemy do Moka Big Grin Przez Świstówkę. Piękne widoki nas otaczały.




Zejście do Moka było troszkę trudniejsze. Moja mama, chodzące ucieleśnienie lęku wysokości, kilka razy wywołała u nas wielkie ataki śmiechu i duszności giggle W jednym miejscu zatrzymała się i powiedziała, że się nie ruszy i mamy wracać (wydaje mi się, że tam był, albo będzie łańcuch - była zamocowana klamra, chyba do tego) a następnie nakrzyczała na mnie, że chodzę za blisko lewej krawędzi giggle

Ogólnie trasa bardzo przyjemna. Łatwa, a piękna widokowo, zdjęcia niestety tego nie pokazują Sad

I jestem z siebie dumna. To pierwsza mini relacyjka, którą popełniłam Big Grin Big Grin Big Grin



*bardzo przepraszam za jakość zdjęć , ale robione telefonem, więc sami rozumiecie


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 04-08-2008 07:28 PM

Zoe napisał(a):
I jestem z siebie dumna. To pierwsza mini relacyjka, którą popełniłam Big Grin Big Grin Big Grin
*bardzo przepraszam za jakość zdjęć , ale robione telefonem, więc sami rozumiecie

I słusznie. Smile Debiut udany .
Telefonem-ale b.ładne Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 04-08-2008 07:30 PM

Dziękuję Doktorze Shy


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 04-08-2008 07:44 PM

No Zoe masz zadatki na przewodnika. Smile
Lubię Piątkę, fajna wycieczka.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Sylwester - 04-08-2008 07:45 PM

Doktor to znawca, a jak jemu się podoba, to znaczy, że ok ok, wobec czego nie pozostaje mi nic innego jak przytaknąć to co onże napisał Wink pzdr.

ps. Paaulo ma gust chłopak giggle, więc tym bardziej potakuję Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 04-08-2008 07:51 PM

Brawo Zoe ok jak już zaczęłaś to już teraz pójdzie z górki Wink
Dzięki za relację pani przewodnik Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 04-08-2008 08:48 PM

Cieszę się, że się podobało Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 05-08-2008 06:26 AM

Szanowna Pani Wychowawczyni Mlodzieży - ładne fotomontaże. Tylko dlaczego mi nie odmachałaś jak Ci machałem z Żabiego Niżnego ? Sad


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 05-08-2008 06:50 AM

To teraz ja. Jako , że moja sobotnia trasa ( okolice Gąsienicowej i Piątki ) jest powszechnie znana to zamieszczę tylko zdjęcia z niedzieli. Z Żabiej Doliny Białczańskiej. Jakieś Młynarze, Żabie, Ganki, sztućce i lody są na zdjęciach. I paru innych.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 05-08-2008 06:57 AM

Część II


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 05-08-2008 06:58 AM

I na koniec


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 05-08-2008 07:14 AM

Zoe, fajnie się z Tobą wędrowało Smile Dzięki za wycieczkę, zwłaszcza ze to pierwsza tutaj Smile

Łukasz, piękna okolica Smile Strome trawki są the best Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 05-08-2008 07:17 AM

Dziś znów mi się śniły trawy i zębate żaby Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 05-08-2008 10:49 AM

Łukasz , dzięki za foty... bardzo przyjemna okolica Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 05-08-2008 12:35 PM

Doceń mą dobroć Wink . Musiałem walczyć z żabami kwasny.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 05-08-2008 01:16 PM

Łukasz napisał(a):
... Musiałem walczyć z żabami

ale że co pływaliście w stawach czy czy po grzbietach im chadzaliście Rolleyes
Interesuje mnie koleba przy wyżnim stawie... namierzyliście ją może uhm


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 05-08-2008 01:20 PM

Nachalne były i napadały nas.

Nie. Pod którą ścianą może być ?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 05-08-2008 01:24 PM

Łukasz napisał(a):
Tylko dlaczego mi nie odmachałaś jak Ci machałem z Żabiego Niżnego ? Sad

Machałam! Nawet bardzo. Do dziś mnie ręka boli.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 05-08-2008 01:32 PM

No właśnie nie wiem gdzie.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 05-08-2008 02:19 PM

Pablo, samemu by trzeba było sprawdzić Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 05-08-2008 02:29 PM

Parę fotek z niedzielnej wędrówki.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 05-08-2008 02:33 PM

paaulo napisał(a):
Parę fotek z niedzielnej wędrówki.


Nooooo bombastyczne, tyż trzeba będzie sprawdzić Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 05-08-2008 04:24 PM

Zoe napisał(a):
Moja mama, chodzące ucieleśnienie lęku wysokości, kilka razy wywołała u nas wielkie ataki śmiechu i duszności giggle

Chciałbym teściową tak poprowadzić giggle

Zoe napisał(a):
zdjęcia niestety tego nie pokazują Sad

pokazują, pokazują ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 05-08-2008 04:30 PM

Łukasz napisał(a):
zamieszczę tylko zdjęcia z niedzieli.

paaulo napisał(a):
Parę fotek z niedzielnej wędrówki.

A gdzie jakiś kościółek?

Fajne foty, jak na niedzielne Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 05-08-2008 07:31 PM

Łukasz, Paaulo teraz dopiero zdążyłam obejrzeć Wasze fotki. Super! Big Grin Gratuluję wycieczek Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 05-08-2008 08:18 PM

jacko, to forum górskie prawda? I niech tak zostanie.
Pozdrawiam.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 06-08-2008 06:49 AM

jacko chyba chodziło o inne kościoły Wink
poszukam, a nóż coś znajdę Wink

I udało się Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 06-08-2008 03:32 PM

paaulo napisał(a):
jacko, to forum górskie prawda? I niech tak zostanie.
Pozdrawiam.

To w górach nie ma kościołów? Cóż...jeśli w czymś uraziłem, palnąłem coś głupiego, to przepraszam. Sad

KasiaA napisał(a):
jacko chyba chodziło o inne kościoły Wink
poszukam, a nóż coś znajdę Wink

I udało się Smile

Dzięki, fajne foty, zwłaszcza trzecia. Do kolekcji można dodać rodzimego Kościelca i może Mnicha... uhm


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 06-08-2008 03:35 PM

jacko napisał(a):
...
Dzięki, fajne foty, zwłaszcza trzecia. Do kolekcji można dodać rodzimego Kościelca i może Mnicha... uhm


Te turnie na grani to Kościoły Smile (tak sie zowią) a na trzeciej widać je na najdalszym planie. Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 06-08-2008 04:18 PM

Jasne, właśnie o nich myślałem Smile Co prawda nie chodzę po taaakich górach i słabo jeszcze znam Tatry Słowackie ale wszystko przede mną. Lubie za to posłuchać, poczytać, popatrzeć...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 06-08-2008 04:23 PM

Wiesz, dla tej grani zwornikiem jest Mały Lodowy. A najwyższym szczytem jest Posrednia Grań, ta którą widzisz za Spągą. Posrednia jest jednym z najpiękniejszych szczytów Tatr.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 06-08-2008 04:38 PM

Mam w planie na następne wakacje Dolinę Małej Zimnej Wody i Lodową Przełęcz, oczywiście po szlakach. Ale żeby tak chodzić bez szlaków...podziwiam ok ja nie mam przygotowania i odwagi więc pozostają tylko Wasze fotki Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 06-08-2008 04:49 PM

Nie trzeba podziwiać. W Tatrach jest wiele pięknych miejsc. Zawsze mnie interesowały zakątki nie wszystkim znane. I nie chodzi tylko o poza szlakiem. Ludzie często idą i nie wiedzą co jest wokoło.
Proponuję Ci przejscie z Doliny Pieciu Stawów Spiskich do Doliny Staroleśnej. Bedziesz zachwycony. Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 06-08-2008 05:03 PM

KasiaA napisał(a):
Posrednia jest jednym z najpiękniejszych szczytów Tatr.



Mądrze prawisz Kasiu. Jak byliśmy na Żółtej Ścianie to nas dosłownie piękno i majestat tego szczytu powaliło na kolana.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 06-08-2008 05:03 PM

KasiaA napisał(a):
Proponuję Ci przejscie z Doliny Pieciu Stawów Spiskich do Doliny Staroleśnej. Bedziesz zachwycony. Smile

Przez Czerwoną Ławkę? Słyszałem, że to trudna trasa...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 06-08-2008 05:05 PM

Mnie Łukasz też Smile

jacko, trudności to pojecie indywidualne. Zależy co chodzisz w Tatrach po prostu.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 06-08-2008 05:06 PM

Był Bydlak w planach ale nie wyszło. Biskup na Pośrednią przedewszystkim ciągnie.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 06-08-2008 05:09 PM

HROT to Hrot, nie Bydlak. Jak tam kiedys wyjdziesz, to sie przekonasz Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 06-08-2008 05:11 PM

Bydlak to oznaka szacunkuCool

P.s. Byłaś ?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 06-08-2008 05:13 PM

KasiaA napisał(a):
jacko, trudności to pojecie indywidualne. Zależy co chodzisz w Tatrach po prostu.

W tym roku wybierałem się na OP ale pogoda wygnała mnie wcześniej z Tatr, do którego odcinak OP można (w ogóle czy da się) porównać Czerwoną Ławkę, z której strony lepiej podchodzić?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 06-08-2008 06:51 PM

Jacko- na Czerwoną Ławkę wybieramy się zawsze od strony Doliny Pięciu Stawów Spiskich(tj.terinki -jest to usankcjonowane stosownym nakazem-szlak jednokierunkowy)-i po tej stronie jest większość łańcucha ułatwiającego przejście Orawską Percią.
Średnio "trudne " turystycznie. Wspomniany odcinek można myślę porównać do podejścia Nowym Zawratem od Zmarzłego Stawu.

KasiaA napisał(a):
Wiesz, dla tej grani zwornikiem jest Mały Lodowy.

Dla ścisłości Harnaski Zwornik -parę metrów na pn-wsch od właściwego wierzchołka Małego Lodowego Szczytu.Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 06-08-2008 07:21 PM

dr.Etker napisał(a):
Jacko- na Czerwoną Ławkę wybieramy się zawsze od strony Doliny Pięciu Stawów Spiskich(tj.terinki -jest to usankcjonowane stosownym nakazem-szlak jednokierunkowy)

oki, przyswoiłem sobie ok

dr.Etker napisał(a):
Średnio "trudne " turystycznie. Wspomniany odcinek można myślę porównać do podejścia Nowym Zawratem od Zmarzłego Stawu.

dzięki, uspokoiłeś mnie Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 06-08-2008 10:11 PM

jacko, Czerwona Ławka nie będzie stanowiła problemu, dla turysty, który pochodzi już trochę po Wysokich, wszedł na np. Zawrat od Gąsienicowej. Schodzi się po sypkim piargu, trzeba uważać na możliwość oberwania kawałkiem Tatr.
Otoczenie przełęczy - piękne, no a zimą to już bajka. Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 10-08-2008 08:34 PM

Sobota, wracam z pracy, szybkie dopakowanie plecaka, spotykam się z Marcinem i kierujemy się na Zakopane. Póki co pada ale prognozy zapowiadają poprawę na wieczór. Niestety najpierw spowalniają nas korki koło Krakowa, później wypadek w miejscowości Naprawa - do Zakopca z Krakowa jedziemy 4 godziny.

W międzyczasie dogadujemy się z Pablem, że on i Bogusia są przecież w Zakopcu, dokładniej w Domu Turysty - więc zmiana planów (ostatnio to u mnie w jakiś standard się przemienia innocent), wieczorek piwko, spotkanie, miło, sympatycznie, ale w końcu czas spać, pobudka o 4.00 rano.

No i się zaczęło, na początek wita nas Gąsienicowa swoim charakterystycznym otoczeniem:
[attachment=13702]
Do Murowańca nawet nie idziemy, od razu obierając kierunek Świnickiej Przełęczy - a tam... Świnica nasz pierwszy cel:
[attachment=13703]
I tak sobie idziemy aż w końcu znaleźliśmy się na jej wierzchołku. A tam najpierw widoki ograniczone:
[attachment=13704]
Później jednak widać w zależności od chwili to mniej to więcej.
[attachment=13705][attachment=13706][attachment=13707][attachment=13708]
Pokazuje się nam nawet widmo Brockenu, ale na tak krótko że nie zdążam ze zrobieniem fotki - musicie uwierzyć na słowo Smile

Podsumowując jednak widoki są rewelacyjne, nastrój świetny, czas zacząć dalszą wędrówkę w stronę Zawratu:
[attachment=13709]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 10-08-2008 08:42 PM

No i zaczyna się trochę zabawy ze skałą, "orlowanie" zaprowadza nas najpierw na Zawrat a później na Kozią przełęcz, a na zdjęciach poniżej najpierw jakieś tam łańcuszki:
[attachment=13710][attachment=13711][attachment=13712]
No i słynna drabinka, najpierw z góry, a później z dołu a dokładniej poniżej Koziej Przełęczy (widoczny człowiek u góry w oddali schodzi właśnie tą drabinką).
[attachment=13713][attachment=13714]
Troszkę tęsknym wzrokiem spoglądam na Kozie Czuby i dalszą część OP, Marcinowi niestety ujawniła się tzw. choroba biurowa związana z brakiem ruchu (a więc problemy z kondycją itp.), schodzimy więc na dół i tak było ciekawie choć myślałem że będzie dłużej, no a niżej widoczki się trochę zmieniają, na zdjęciu Zmarzły Staw i wodospadzik.
[attachment=13715]
I to już koniec, jeszcze tylko Murowaniec, Jaworzynka, Kuźnice i kierunek Kraków i oto jestem na forum a teraz czas odpocząć i się trochę doprowadzić do porządku Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Malgorzata_Wa - 10-08-2008 08:52 PM

kurcze... ukochane ścieżki, kamienie... jak dobrze popatrzeć na świeżutkie fotki... jeszcze 3 dni.... jakoś wytrzymam...

choroba biurowa Rolleyes nieźle brzmi ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 10-08-2008 09:02 PM

No Bartku, brawo za odwagę: wybrać się w góry z Krakowa w takim deszczu Toungue
Pozostaje Ci więc życzyć Kozich Czub Smile
A co do zdjęć, to sam wiesz Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 10-08-2008 09:36 PM

Z pogodą świetnie trafiliście. Ducha Gór który raz widziałeś?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 10-08-2008 09:47 PM

w górach drugi raz, a trzeci raz to z samolotu ale to się chyba nie liczy Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 11-08-2008 05:57 AM

Już w czwartek, trasy banalne, chyba, że coś mi się odmieni. Ale mąż dopiero zaczyna więc powolutku po kolei , na wszystko przyjdzie czas Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - przemo - 11-08-2008 04:23 PM

Pedro, widoki piękne tylko poazdrościć.
No ale aż mnie serce zabolało jak twe zdjęcia zaobaczyłemSmile
Bo mi w lipcu nie było dane takiej pogody mieć.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 11-08-2008 08:01 PM

Śliczne foty, szczególne te ze Świnicy.
Skała i chmury... Cudny widok ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jola - 12-08-2008 11:55 AM

Zoe napisał(a):
To teraz moja kolej Smile
Po długim wyczekiwaniu nareszcie udało mi się wyskoczyć w Tatry. Wcześniej zawsze coś było na drodze. A to nie było z kim, a to pogoda nie taka jak trzeba, a to się komuś nie chciało i tak wymówki za wymówkami powodowały, że dopiero wczoraj udało mi się zobaczyć Tatry po około 1,5 miesięcznej rozłące.

Zaczęło się marudnie od rana. Pobudka o 5, szybkie pakowanko i telefon: "a bo chmury, a bo deszcz, a bo coś, nie jedziemy". Reakcja z mojej strony była dość agresywna, ale skuteczna (nie w 100% - jedna osoba się wymigała; muszę nad tym następnym razem popracować).
Wyjechaliśmy lekko przed 6 i już koło 8 byliśmy w Zako i tu nastał marudzenia ciąg dalszy, również stłumiony. Żadnych buntów nie uznaję. Nie ma demokracji Wink

Ruszyliśmy z Palenicy. Cel D5SP. Ja, tłumnie otoczona rodzinną dzieciarnią, czułam się niczym prawdziwy przewodnik Wink Ku ogólnej radości zaczęło świecić cudowne słońce, zrobiło się ciepło i już nikt nie żałował, że nie został w domu.
A tu kilka zdjęciów* z trasy:


Zmęczeni, ale z uśmiechem na twarzy dotarliśmy do Doliny. Dzieciaki oszalały Big Grin Wszystko im się podobało. Milion pytań o każdą górę. Myślę, że skutecznie zostały zarażone górami Smile



Ale pora była jeszcze wczesna.. więc idziemy do Moka Big Grin Przez Świstówkę. Piękne widoki nas otaczały.




Zejście do Moka było troszkę trudniejsze. Moja mama, chodzące ucieleśnienie lęku wysokości, kilka razy wywołała u nas wielkie ataki śmiechu i duszności giggle W jednym miejscu zatrzymała się i powiedziała, że się nie ruszy i mamy wracać (wydaje mi się, że tam był, albo będzie łańcuch - była zamocowana klamra, chyba do tego) a następnie nakrzyczała na mnie, że chodzę za blisko lewej krawędzi giggle

Ogólnie trasa bardzo przyjemna. Łatwa, a piękna widokowo, zdjęcia niestety tego nie pokazują Sad

I jestem z siebie dumna. To pierwsza mini relacyjka, którą popełniłam Big Grin Big Grin Big Grin



*bardzo przepraszam za jakość zdjęć , ale robione telefonem, więc sami rozumiecie


bardzo fajna relacyjka , a fotki superowe Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 12-08-2008 12:32 PM

Wyszło tak, ze relacja jest Joli a nie Zoe... uhm


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Sylwester - 12-08-2008 12:39 PM

deja vu?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 12-08-2008 12:44 PM

KasiaA napisał(a):
Wyszło tak, ze relacja jest Joli a nie Zoe... uhm


Zoe robiła fotomontaże Cool


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 12-08-2008 12:47 PM

Moje, moje! giggle

Jola niepotrzebnie skopiowała całośćSmile Dziękuję za pochwałę Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - mieciur - 12-08-2008 04:47 PM

Rysy - niedziela 10 sierpnia - krótka relacja

Standardowo w stałym składzie czyli gosia3ek i ja w niedziele postanowilismy zaatakowac Rysy. Wstaliśmy o 4 rano wyjazd 4:30, na Palenicy Białczańskiej byliśmy o 6. Tam dobrowolna opłata za parking (36 zł :/ ) i w droge. Do Moka docieramy o przed 8 rano, krótkie śniadanie i 8 wyruszamy w drogę. Idziemy z pojedynczymi osobami jeszcze tłumów nie było. Dopiero na łańcuchach zdarzył się nam korek bo grupa Włochów schodziła z Rysów i troche mieli mało wprawy w poruszaniu się w takim terenie. Co ciekawe część z nich miała uprzęże i wpinali się karabinkami do łańcuchów co dodatkowo wydłużało czas przejścia. Wkońcu musieliśmy ich minąc bokiem bez asekuracji łańcuchów. Na szczycie byliśmy o 11 czyli po 3 godzinach od wyścia z schroniska. Na szczycie parę fotek i moje ulubione zajęcie - oglądanie przez lornetkę jak cepry zdobywają schronisko i Czarny Staw Smile Przed 12 idziemy dalej - do schroniska Chata po Rysami na Słowackiej Stronie. Po czym powrót i o 14 jesteśmy ponownie na Rysach i rozpoczynamy schodzenie w stronę Moka. Na zejści standard - cepry korki na łańcuchach, jakaś panienka chyciła mi się łańcucha podczas gdy ja jeszcze schodząc trzymałem się go. Jednym słowem nic nowego, kretnynizm ludzi którzy na tym szlaku nie powinni się znaleść. Ale nieważne to już nieraz przerabialiśmy. Przed 17 jestesmy znowu na Moku, którki odpoczynek, ucieczka przed ceprami i idzielmy dalej do 5tki tym razem niebieskim szlakiem przez Świstową Czubę. Przed 19 jesteśmy w piątce. Pół godziny postoju, ceprów brak jest wkońcu normalnie, i powoli wracamy. Zejście do auta zajęło nam 1,5 h. O 21 docieramy na parking i powoli trzeba wracać do domu.
Podsumowując bardzo fajna wycieczka, trochę męcząca ale myślę że warto. Szkoda tylko, że już jesteśmy skazani na tłumy na Tatrzańskich szlakach.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 12-08-2008 05:20 PM

mieciur napisał(a):
w niedziele postanowilismy zaatakowac Rysy.

Zazdroszczę, ja jakoś nie mam szczęścia do tego szczytu Sad w tym roku załamanie pogody wyprzedziło mnie o jeden dzień kwasny

mieciur napisał(a):
dobrowolna opłata za parking (36 zł :/ )

to mi się podoba a Tatrach Wink z drugiej strony może trochę wpływa na zmniejszenie ruchu drogowego uhm

mieciur napisał(a):
grupa Włochów schodziła z Rysów i troche mieli mało wprawy w poruszaniu się w takim terenie. Co ciekawe część z nich miała uprzęże i wpinali się karabinkami do łańcuchów co dodatkowo wydłużało czas przejścia. Wkońcu musieliśmy ich minąc bokiem bez asekuracji łańcuchów.

Z tymi Włochami to teraz tak jest. Ja spotykałem Włochów kilka razy na różnych szlakach i zawsze jakieś zamieszanie Toungue


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 12-08-2008 06:21 PM

mieciur fajna wycieczka. Pogodę w niedzielę mieliście taką, że od fotek się nie wymigasz.
W Chacie pod Rysami polecam grzane wino. Niebo w gębie.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - mieciur - 12-08-2008 08:01 PM

No pogoda była rzeczywiście super - szczególnie jeśli dzień wcześniej w sobote padało cały dzień. Fotki postaram się załatwić. A w chacie pod Rysami pilismy piwo ale zwykłe - zimne i też było dobre Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Halska - 12-08-2008 08:32 PM

Pod koniec lipca wybrałam się w Beskid Żywiecki ...
[attachment=13746][attachment=13747]
...aby zdobyć Babią Górę, niestety nie była dla nas łaskawa i ze swojego wierzchołka nie pokazała żadnych pięknych widoków...
[attachment=13748][attachment=13750]
Na szczycie spotkaliśmy rudzielca
[attachment=13751]

A następnego dnia Babia Góra z Zawoi wyglądała tak...
[attachment=13756][attachment=13752][attachment=13753][attachment=13755]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 13-08-2008 07:47 AM

Oj dziwna ta pogoda ostatnimi czasy... aż żal: człowiek jedzie i leje, wraca i nie leje, siedzi w pracy i upał, jedzie w Tatry i nic nie widać...

Fajne wycieczki Wam wyszły: jedni w pogodę drudzy w deszcz.
Hmm, ja nawet nie wiem jakie sa łańcuchy na Rysy... może kiedyś się wybiorę (w lecie). Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 13-08-2008 09:59 AM

Nadszedł piątek, wyczekiwany przez wszystkich koniec tygodnia. Dla Snieshki i dla mnie nie był to tylko początek weekendu i leniwego wypoczywania, ale oznaczał długą podróż na wschód Polski, do Krosna, gdzie już czekał Pedro.
Miasto to było dla nas początkiem od dawna planowanej bieszczadzkiej przygody. Podekscytowanie było tym większe iż był to dla nas pierwszy kontakt z tymi górami więc ciekawość nie dawała nam spokoju.
Piątkowy wieczór minął nam bardzo miło na zwiedzaniu krośnieńskiego rynku i skałek w okolicy tego miasta. Robią wielkie wrażenie swoją wyniosłością nad miejscem, w którym się znajdują.
Oczywiście nie mogło zabraknąć małego toastu za jutrzejszą wyprawęSmile

Następnego dnia godzina 4:30,dzwoni budzik. Patrzę za okno, niebo jest jeszcze szare, słońce dopiero wstaje ale na szczęście pogoda zapowiada się piękna. Szybkie przepakowanie i plecaki znajdują się w bagażniku samochodu. Czas wyruszyć w drogę.
Podróż uprzyjemniają nam piękne, z każdym kilometrem coraz szersze widoki oraz świadomość oddalającej się cywilizacji i całego zgiełku z nią związanego.
W końcu docieramy do Ustrzyk Górnych, gdzie zostawiamy samochód i przesiadamy się do busa, który zawozi nas do Widełek, skąd wyruszamy na niebieski szlak.
Zaczęła się więc ta właściwa część wyprawy. Humory nam dopisują, pogoda również, czeka nas długi, dla większości jeszcze nie poznany szlak, cóż więcej do szczęścia potrzeba...
Wchodzimy więc pełni radości w dziki las przez, który prowadzi tylko wąska ścieżka. Czyste powietrze i promienie słońca przedzierające się przez koronę drzew potęgują to uczucie. Powoli zdobywamy wysokość. Z biegiem czasu drzewa stają się coraz niższe i przechodzą powoli w bujną i wysoką trawę, okazuje się również, że las osłaniał nas od wiatru, który teraz przyjemnie chłodzi łagodząc upał.
Osiągamy Bukowe Berdo skąd widać nasz najwyższy cel, Tarnicę, a także rozległą Przełęcz Goprowców. Widoki nie dają się porównać z żadnymi innymi w polskich górach, brak kosodrzewiny, wysokie trawy, a pod nami tylko lasy, brak jakichkolwiek oznak cywilizacji, żadnych osad ludzkich, to sprawia, że można poczuć się tutaj swobodnie.
Idziemy więc dalej podziwiając widoki i często zatrzymując się ?na fotkę?.
Co chwile napotykamy skałki, które bez wątpienia dodają temu miejscu uroku.
Dochodzimy do Krzemienia, kolejnego i jednego z najwyższych punktów naszej wędrówki. Roztacza się stąd rozległy widok na przełęcz. W oddali już dość dokładnie widzimy krzyż na Tarnicy, a wokół niego...tłumy turystów i wciąż dochodzących w jej kierunku ludzi od strony Szerokiego Wierchu.
Schodzimy na Przełęcz Goprowców wąską, prawie nie widoczną wśród traw ścieżką. Tutaj niestety już spokój jaki towarzyszył nam na szlaku od samego początku dobiega końca, czym bliżej szczytu, tym więcej ludzi nam towarzyszy w wędrówce. Nie ma się co dziwić, sobota, piękna pogoda, praktycznie środek sezonu.
Po krótkim podejściu znajdujemy się na szczycie. Podziwiamy widoki, w dole wyłoniło się Wołosate; zaledwie kilka budynków, a dookoła same lasy. Po krótkiej przerwie stwierdzamy, że zejście na dół niebieskim szlakiem, nie wchodzi w rachubę. Jest wczesna godzina, my wciąż jesteśmy rządni wędrówki. Rozkładamy mapę i po nie wymagającym zbyt dużo czasu namyśle, obieramy kierunek na Halicz.
Jak najszybciej oddalamy się od szczytu, a tym samym od tłumów, które nie wchodziły w plan naszej wycieczki.
Po kilku minutach stajemy powtórnie na przełęczy. Znajduje się tam bardzo charakterystyczny szlakowskaz, który wskazuje drogę do sezonowej stacji GOPR i kieruje na przełaj, przez trawy, a jedynym punktem orientacyjnym jest niebieski namiot, w którym ta stacja się znajduje.
Podchodzimy trochę ponad przełęcz gdzie zatrzymujemy się aby podziwiać nasz zdobyty i ten drugi będący wciąż naszym dzisiejszym celem szczyt. Słońce bardzo przyjemnie nas ogrzewa, a wiatr, który u góry nam towarzyszył, tutaj ucichł, powstrzymany przez otaczające nas wzniesienia.
Tłumy pozostawiamy za sobą, na szlaku mijamy się już niewielką ilością ludzi, która zmniejsza się z każdą chwilą.
Oglądając się do tyłu widzimy jakie odległości pokonujemy. Przecież niedawno byliśmy na Tarnicy, a obecnie ten szczyt wydaje się tak odległy.
Dochodzimy na Halicz. Kolejny bieszczadzki szczyt na, którym stoi krzyż ale już nie tak doniosły jak na Tarnicy. Pogoda jest dla nas cały czas łaskawa, chmury wędrujące po niebie dodają mu jedynie uroku, a nie są oznaką nadchodzącej burzy.
Idziemy dalej. Z każdym krokiem jesteśmy bliżej naszych wschodnich sąsiadów. Mijamy Rozsypaniec, ostatni szczyt jaki zdobyliśmy w tym dniu. Rozciąga się z niego szeroki widok na ukraińską część Bieszczad, które obecnie są dla nas nie osiągalne, choć kusi... Po pewnym czasie znajdujemy się przy Przełęczy Bukowskiej, w najdalej wysuniętym na wschód polskim fragmencie szlaku. Po przerwie zaczynamy już schodzić w dół, poprzez las, utwardzaną drogą.
Jest to dość długi i monotonny fragment naszej dzisiejszej wędrówki. Po około 1,5h dochodzimy do Wołosatego gdzie kończy się pierwszy dzień naszej bieszczadzkiej przygody.


Niedziela budzi nas promieniami słońca wpadającymi do pokoju. Radość wynikająca z przychylności aury trwa bardzo krótko, a dokładnie do momentu wychylenia się przez okno i popatrzenia na północną część nieba, która zasnuta była ciemnymi chmurami zwiastującymi deszcz.
Pokrzyżowało nam to nasze plany. Stwierdziliśmy iż poczekamy na rozwój sytuacji.
Zaczyna dość intensywnie ale na szczęście krótko padać.
Nie możemy się zdecydować, w które miejsce się udać: iść na Połoninę Wetlińską do Chatki Puchatka czy może na Małą i Wielką Rawkę.
Mamy ograniczony czas ponieważ musimy jeszcze tego samego dnia wrócić do Krakowa.
Pogoda wciąż nie jest pewna, co prawda miejscami widać błękit nieba ale po jego większej części płyną dość ciemne chmury.
Decydujemy się jednak na wariant drugi, czyli na zdobycie Rawki.
Na szlak wychodzimy z Przełęczy Wyżniańskiej. Mijamy Bacówkę PTTK, w której 25 lat temu hodowano lamy, w celu wprowadzenia ich w tamtejsze lasy.
W oddali słyszymy odgłosy burzy. Jest to dla nas dość niepokojące, ponieważ pochodzą one z rejonu, w który my właśnie się udajemy.
Szlak przez las jest mokry i śliski, a niebo szare. Jednak marsz w takiej scenerii ma również swoje wyjątkowe uroki. W miarę zdobywania wysokości coraz wyraźniej słyszymy grzmoty. Dochodzimy na szczyt Małej Rawki, która całkowicie zasnuta jest mgłą. Zaczyna padać. Schodzimy do granicy lasu aby ukryć się przed burzą, która przechodzi w niedalekiej nam okolicy. Czekamy z nadzieją, że może jest to tylko chwilowe zjawisko i pogoda zaraz się poprawi. Zależy nam na tym aby wejść na Wielką Rawkę, jesteśmy tak blisko.
Niestety dzisiaj już aura nam tak nie sprzyja, w oddali nadchodzi kolejna burza, może łagodniejsza ale jednak podejmujemy decyzje o zejściu w dół. W drodze towarzyszy nam deszcz. Schodząc mijamy niedzielnych turystów, którzy ze spokojem podchodzą do góry trzymając parasole w ręku. Oczywiście nie uniknęliśmy z ich strony żartu z cyklu: gdzie macie narty do tych kijków...?
Wchodzimy do Bacówki. Ma ona specyficzny charakter małego, przytulnego schroniska, w którym panuje cisza i spokój. Wciąż pada rzęsisty deszcz, a okolica jest pokryta mgłą.
Przerwa dobiega końca.
Teraz zostało nam jeszcze tylko dojść na parking gdzie stoi nasz samochód i pożegnać się z bieszczadzkim szlakiem...szkoda, było pięknie. Myślę jednak, że to nie była ostatnia nasza przygoda związana z tymi wyjątkowymi górami. W głowie już snują się kolejne plany...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Malgorzata_Wa - 13-08-2008 10:03 AM

ech... się rozmarzyłam... Rolleyes


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 13-08-2008 10:04 AM

Cd.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 13-08-2008 10:07 AM

Jeszcze parę fotek z niedzieli:


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka.S - 13-08-2008 10:41 AM

Super Łukasz, z wielką przyjemnością przeczytałam relacje i obejrzałam zdjęcia! Bieszczady są niesamowite.., następnym razem jadę z Wami!Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 13-08-2008 10:49 AM

ZapraszamySmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Snieshka - 13-08-2008 04:24 PM

nio ja tez mam taka nadzieje Aguś. Niedługo znudzi sie moim dwóm modelom(Łukasz&Bartek) ciągle pozowanie do zdjęć, wiec miałabym kolejna "ofiarę" do foto-sesji Toungue


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka.S - 13-08-2008 04:30 PM

Snieshka napisał(a):
..wiec miałabym kolejna "ofiarę" do foto-sesji Toungue


Ok. Podłożę się pod obiektyw, choć nie wiem co z tego wyjdzie, dobrze, że nie masz kliszy w aparacie, bo mogłaby pęknąćWink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Snieshka - 13-08-2008 04:50 PM

Eeee, to by już dawno pękła od tych min Dzięcioła z Pedrem na zmianę Toungue w00t giggle


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 13-08-2008 05:01 PM

Przecież jedna karta pamięci, kochana Snieshko już Ci pękłaToungue Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 13-08-2008 06:00 PM

No panie Dzienciol świetnie się z Wami wędrowało. Duża ilość zdjęć jak zwykle cieszy me oczęta.
ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - mieciur - 13-08-2008 06:13 PM

Dziencioł - fajna relacja i fajna wyprawa Smile Bieszczady mają w sobie to coś Smile Tylko szkoda że pogoda Wam się udała tylko w 50 %. Na Mała i Wielką Rawkę szkoda, że Wam się nie udało wejść bo jest tam naprawdę pięknie i oglądając tamtejsze widoki czuć "dzikość" tych gór. Nie mówiąc już o tym, że z Wlk. Rawki jest już bvardzo blisko na Krzemieniec (Krmenaros) gdzie jest tróstyk granic Polskiej, Słowackiej i Ukraińskiej. Byłem tam rok temu. Wędrowalismy z Gośka tamtędy z wielkimi plecorami i namiotem i tak przez tydzień Smile
A z tymi uwagami ceprów "gdzien nart do kijków" też ostatnio spotkalismy się ale pod Łysicą he he ludzie to strasznie głupie są...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 14-08-2008 09:49 AM

mieciur napisał(a):
Tylko szkoda że pogoda Wam się udała tylko w 50 %.

Następnym razem będzie lepiejSmile

mieciur napisał(a):
A z tymi uwagami ceprów "gdzien nart do kijków" też ostatnio spotkalismy się ale pod Łysicą he he ludzie to strasznie głupie są...

Cool giggle


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - maciek - 14-08-2008 10:01 AM

dzienciol313 napisał(a):
Nadszedł piątek, wyczekiwany przez wszystkich koniec tygodnia. Dla Snieshki i dla mnie nie był to tylko początek weekendu i leniwego wypoczywania, ale oznaczał długą podróż na wschód Polski...

Wschód Polski...Smile uhm To dla mnie egzotyka i wielki sentyment, chociaż moje korzenie sięgają dalej niż byliście. Bieszczady to też teren mało przeze mnie poznany, właściwie wcale (jedna wycieczka, gdy byłem kilkuletnim chłopakiem).

I dlatego z dużą przyjemnością przeczytałem Waszą relację. Zdjęcia fajne, a zwłaszcza pierwsze z postu 240.

Pozdrawiam bieszczadzką ekipę. Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Snieshka - 14-08-2008 10:02 AM

dzienciol313 napisał(a):
Przecież jedna karta pamięci, kochana Snieshko już Ci pękłaToungue Big Grin


no tak,ale nie było na niej zdjęć z waszymi facjatami Toungue

Krzysiu, sadze ze na 100% wrócę w tamte okolice i przejdę co się da Smile Mam sentymentalne podejście do Bieszczad ze względu na moja mamę, która bardzo dobrze je zna i kocha i postaram się godnie kontynuować jej wędrówki Smile
A po zejściu z Małej Rawki, mam mega niedosyt, wiec nie ma co się zastanawiać Toungue


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 16-08-2008 04:23 PM

Kilka zdjęć z wczorajszej wędrówki. Pogoda niestety inna niż w prognozach, ale przynajmniej nie padało.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 16-08-2008 05:24 PM

pomimo niepogody ze zdjęć wynika,ze i tak było ciekawieSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 17-08-2008 01:26 PM

Dzięki za zdjęcia i relację Łukasz Smile tym bardziej że to teren wciąż dla mnie nieznany... a masz/macie może fotę tej sezonowej goprówki?? ciekaw jestem jak to wygląda.

Paaulo dawaj więcej - ładne kolory ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 17-08-2008 03:42 PM

Fajne to zielone na ostatnim zdjęciu Pauulo. Wie ktoś jak się to cuś nazywa?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 17-08-2008 04:06 PM

Pablo lepiej to Ty sie pochwal co robiliście w Tatrach. Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 17-08-2008 05:39 PM

Fajne foteczki i relacyjki. Widać, że nie banowaliście podczas mojej nieobecności. ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 17-08-2008 05:42 PM

Ano pisać na ten temat będzie (chyba Bogusia), było łatwo lekko i przyjemnie Smile żadnych pozaszlakowych wyjść (niestety) ale i tak bardzo fajna wycieczka, na pewno dużo fot się pojawi.
Cierpliwości please.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 17-08-2008 07:16 PM

Pablo napisał(a):
Ano pisać na ten temat będzie (chyba Bogusia), ....Cierpliwości please.


Jeżeli Bogusia coś napisze - a baaardzo dawno jej nie czytałam - to cierpliwie poczekamy Smile
Jeżeli ten zaszczyt spadnie na Ciebie - będziemy męczyć laugh

Ps. dotarliście na Rohacze?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 17-08-2008 08:49 PM

Hella napisał(a):
...

Ps. dotarliście na Rohacze?


taaaa, nawet udało mi sie trochę obtłuc wytyczając nową drogę giggle
pisałem pozdrowienia, ale widzę że te ze Słowacji nie podochodziły wszystkie kwasny


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 18-08-2008 08:23 AM

Tak na szybko do porannej kawusi :
1.Gerlach-widok z Kończystej.
2.Kowadło albo koń Jarmaya-jak kto woli.
3.Poranek w Złomiskach.
4."GŚ" reprezentowany na Wschodniej Przełęczy Żelaznych Wrót.
5.Chciałbym kiedyś tam być.... Wierzchołek Wschdniego Szczytu Żelaznych Wrót widziany z przełęczy o podobnie brzmiącej nazwie.
6.I jeszcze jedno spojrzenie z przełęczy na stronę Doliny Kaczej....
7...i w stronę Tępej.
8.Snieżne Kopy, przełęcz i szczyt Wschodni Żelaznych Wrót z progu Żelaznej Kotliny...
9... a w drugą stronę Zmarzły Staw.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paulina - 18-08-2008 08:50 AM

A to dopiero Smile !!!
Piękne zdjęcia Doktorze!!! Serducho mi podskoczyło Smile, w tych przepięknych Złomiskach to coś ostatnio więcej Forumowiczów niż świstaków WinkBig Grin.
Muszę sobie taką flagę zamówić, bo kapitalnie to wygląda, a wcześniej o tym nie pomyślałam.
PS. Czekamy na resztę zdjęć i jakąś relacyjkę. Pozdrwiam beskidzko i życzę Wam zawsze takiej pogody w Tatrach ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 18-08-2008 09:08 AM

dr.Etker napisał(a):
Tak na szybko do porannej kawusi ....


Tudzież herbatki Smile
Dziękuję, od razu smaczniejsze śniadanko!


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 18-08-2008 10:24 AM

No Doktorze, teraz czekamy na coś do obiadu. Wink
Ładne zdjęcia. Podejście na Żelazne Wrota bardzo sypkie?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 18-08-2008 11:04 AM

paaulo napisał(a):
No Doktorze, teraz czekamy na coś do obiadu. Wink
Ładne zdjęcia. Podejście na Żelazne Wrota bardzo sypkie?


Będzie więcej-jak tylko uporam się z resztą urlopu...sierpniowego Smile
Sypkie troszkę zwłaszcza w samym wyprowadzającym żlebie (pośrodku...jakby prożek z want..bez trudności).Podejście do żlebu, najlepiej wykonać po średniej wielkości kamolach-kanciastych-mniej więcej wzdłuż zboczy Hrubej Kopy Śnieżnej (patrząc od dołu na lewo od ujścia żlebu).
W sumie usypistość trasy w porównaniu do żlebu na Kończystej- do przyjęcia jeszcze Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 18-08-2008 05:44 PM

Wczorajszą niedzielę postanowiłem przeznaczyć na kontynuację nie całkiem spełnionych planów z przed tygodnia, a więc przejściem przez Kozie Czuby i Kozi Wierch. Co prawda długi weekend powinien świadczyć o olbrzymich tłumach na trasach, ale...

Obudziłem się o 2.50 rano. Z dworca wyjazd 3.40 (pierwszy autobus do Zakopca), pierwszym możliwym busem udałem się do Kuźnic, a kilkadziesiąt minut później powitało mnie słońce na Skupniowym Upłazie.
[attachment=13955]

Póki co nie mogłem narzekać na nadmierną ilość turystów, z przodu gdzieś daleko jedna osoba, z tyłu też jedna. I tak doszedłem na Królowe Rówienki, a tam...
[attachment=13956][attachment=13957]

Od momentu kiedy wyłoniło mi się otoczenie Gąsienicowej byłem już przeszczęśliwy Smile Widziałem że z tych chmur deszcz nie spadnie, wiedziałem też że mam szansę na jakieś widoki. Była to dla mnie o tyle dobra informacja, bo prognozy pogodowe wcale tego nie gwarantowały. Szybkim krokiem udałem się więc dalej i wyżej aby skorzystać z póki co sprzyjającej pogody.

Minąłem Czarny Staw Gąsienicowy...
[attachment=13958]

Później wszedłem w podnoszące się chmury i zacząłem mały wyścig z nimi kto też szybciej zdobędzie wysokość. Ja czy one...
[attachment=13959]

W trakcie tej małej rywalizacją osiągnąłem Kozią Przełęcz, a więc miejsce gdzie tydzień temu opuściłem OP.
[attachment=13960]

Zacząłem zdobywać pierwsze metry na stromych skałach Kozich Czub, a po chwili ujrzałem drabinkę wiodącą ponad chmury Cool
[attachment=13961]

I tak zbliżając się ku szczytowi ciągle ścigaliśmy się wzajemnie, raz po raz zmieniając się na prowadzeniu (drugie zdjęcie to kopuła szczytowa Kozich Czub).
[attachment=13962][attachment=13963]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 18-08-2008 05:59 PM

Tuż pod wierzchołkiem ponownie objąłem prowadzenie w wyścigu
[attachment=13964]

Wkrótce jednak się to zmieniło. Chmury stały się wszechobecne, choć na wierzchołku Koziego Wierchu wypatrzyłem pierwszą osobę na dzisiejszym szlaku (nie licząc odcinka do Czarnego Gąsienicowego). Ten był ciągle powyżej chmur. Chcąc się dostać tam gdzie on, najpierw przyszło troszkę mi się pogimnastykować ze skałą i żelastwem Wink
[attachment=13965]

Najpierw w dół, później do góry i byłem na szczycie... Stanąłem na 2291 m. Poprzednio widzianego przeze mnie człowieka już nie było, więc w dalszym ciągu mogłem samotnie cieszyć oczy z wystających jeszcze gdzieniegdzie wierzchołków tatrzańskich Rolleyes
[attachment=13966][attachment=13967]

Chwila niezwykła, ale mająca swój niedaleki kres... Tutaj chmury mnie ponownie doścignęły, a ja z braku dalszej wznoszącej się skały musiałem skapitulować... i podążyć w dół innocent
[attachment=13968]

Dosłownie chwilę później zacząłem napotykać turystów, którzy szczęścia takiego jak ja już pewnie nie mieli...
I tak dotarłem do Żlebu Kulczyńskiego
[attachment=13969]

I do kominka pod Czarnym Mniszkiem
[attachment=13970]

Dalsza droga zaprowadziła mnie na Skrajny Granat, niestety nie dając mi możliwości podziwiania choćby najmniejszej panoramy... Cóż może za czwartym razem Skrajny Granat okaże się dla mnie bardziej łaskawy w tej kwestii Smile

Po tym wszystkim rozpocząłem zejście, wyczekiwane tym bardziej, bo na dole w Murowańcu miało być małe spotkanko...
[attachment=13972]

A po spotkanku wydawałoby się już nic ciekawego nie mogłoby mnie spotkać, ale się pomyliłem Rolleyes
[attachment=13971]

I tak zszedłem do Kuźnic, przeżywając ciekawy dzień. W dodatku byłem bardzo pozytywnie zaskoczony ilością ludzi których spotkałem aż do zejścia nad Czarny Gąsienicowy. Dalej to już... tłumy ale o nich pisał nie będę Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 18-08-2008 06:07 PM

Nooo.... misio wyszedł niesłychanie dynamicznie , pozostała część trasy(myślę o zjawiskach pogodowych) zresztą też Cool
I do tego miłe spotkanie forumowe-dzień udanyok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Gandzia1 - 18-08-2008 06:21 PM

O o o z tymi misiami to jakaś plaga czy co?
I ja spotkałam misie w niedzielę giggle


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 18-08-2008 06:35 PM

Super Pedro. Takie ściganie się z chmurą Big Grin Już wcześniej pisałam, że z tego wypadu będą zapewne ciekawe zdjęcia. I co tu dużo mówić. Są ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - maciek - 18-08-2008 06:56 PM

Gandziu! Doktorze! Bartku!

Wasze zdjęcia i wspomnienia z ostatnich tatrzańskich wojaży sprawiły, że jestem ciężko chory. Wink Przez Was moja tęsknota za górami przybrała monstrualne rozmiary. WinkZlitujcie się nade mną. Wink Tak jak ja w tej chwili, czuje się chyba ktoś, kto ma delirkę. Wink Żelazna Wrota to moje marzenie.

Ratunkuuu!!!!.. Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 18-08-2008 07:08 PM

chyba się odważę i skrobnę coś. Ale może jutro, na razie jestem zmęczona i trochę się wstydzę, bo dotąd żadnej relacji nie pisałam Shy


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - przemo - 18-08-2008 07:33 PM

Zdjęcia piękne.
Aż zacząłem normalnie tęsknić do gór jeszcze bardziej.
Pedro powiedz nam jaki masz aparat, to też bedziemy takie ładne zdjęcia robić.Smile
A może właśnie by ktoś założył taki temat o aparatach foto, co by każdy mogł się pochwalić swoim sprzetem?
Co o tym myślicie?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 18-08-2008 08:11 PM

Pedro dzięki za tekst i za fotki fajnie się chodziło w chmurach Smile
ps. Ty chyba jakiś misi brat jesteś Big Grin co chwila jakieś takie spotkania Rolleyes

Gandzia1 napisał(a):
O o o z tymi misiami to jakaś plaga czy co?
I ja spotkałam misie w niedzielę giggle

Chyba wiem gdzie te dwie sztuki rezydują uhm

przemo napisał(a):
...
A może właśnie by ktoś założył taki temat o aparatach foto, co by każdy mogł się pochwalić swoim sprzetem?
Co o tym myślicie?

tu jest taki temat - w sprzęcie http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=9
można kontynuować, jak najbardziej.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 18-08-2008 09:12 PM

przemo napisał(a):
Pedro powiedz nam jaki masz aparat, to też bedziemy takie ładne zdjęcia robić.Smile

Heh, miło mi czytać takie opinie - ale tak właściwie jakaś tam przyzwoitość tych zdjęć jest zasługą pogody i chmur które ostatnio muszę przyznać mocno mi sprzyjają Smile

Mój aparacik to żadne cudo - Panasonic Lumix FZ5.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 18-08-2008 10:06 PM

Pedro ładne fotki.
Margit nie bądź taka skromna, pisz pisz. Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 19-08-2008 04:33 AM

Pedro jakie piękne foty, ja dziś rano nadrabiam zaległości, no i zobaczyłam tę magiczną trasę, na fotach, ale już mam jakieś wyobrażenieSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 19-08-2008 07:28 AM

Pięknie się Wam wędrowało Smile
Bartek, bardzo ładne zdjęcia pierwsze 3 zwłaszcza Smile

Margit, popełnij wreszcie to przestępstwo i podaj pierwszą relacje Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 20-08-2008 11:34 AM

Nie będzie takich pięknych fot jak Wasze. Ani aparat dobry, ani ze mnie czy Krzyśka fotograf, pokażę to co mam i opiszę jak było.
Zajechaliśmy do Zakopanego w czwartek przed południem. Właśnie zaczęło padać i byłam pewna, że fatalne prognozy staną się faktem i deszczowa pogoda popsuje nam wyjazd.
Mimo wszystko dziarsko ruszyliśmy na Antałówkę, bo tam pomieszkujemy w czasie górskich wypadów. Nasza gospodyni jak zwykle uśmiechnięta powitała nas serdecznie i pożyczyła ładnej pogody. Uczciwa kobieta - jej życzenia się spełniły.
Jeszcze tego samego dnia zrobiliśmy sobie małą rundkę na Nosala - w ramach rozgrzewki. Potem - O głupoto bez granic!!!! - poszliśmy na Krupówki! Na obiad :/. To był ostatni raz, nie da się tam funkcjonować, to co się tam dzieje przekracza granice mojej tolerancji. Postanowiliśmy, że więcej na ten jarmark nie pójdziemy.
Piątek 15.08 - pobudka koło 5 rano, pakowanie, śniadanko przed wyjściem i święta kawa na zachętę. Za oknem nie wiadomo co, chmurzy się i lekko grzmi. W planie Dolina Pięciu Stawów przez Zawrat.
Co robić? Idziemy! Najwyżej wrócimy się z Murowańca, ale na Halę Gąsienicową trzeba dojść i obadać sprawę na miejscu. No to? komu w drogę temu czas.
Przez Skupniów Upłaz - wolę górą Wink
Wcześnie rano szlaki wyglądają całkiem fajnie, jest pusto i rozkosznie cicho. Na początku jeszcze nas mijały pojedyncze osoby, potem byliśmy już sami. W Murowańcu - gdzie z oczywistych względów zaludnienie trochę większe - uzupełnienie zapasów energii i zmiana plastrów - no niestety już się zaczęło. Właściwie zaczęło się po zejściu z Nosala. Ale nie o tym...
Pogoda w dalszym ciągu gra z nami w ciuciubabkę, znowu grzmi, ale bardziej od strony Zachodnich i zaczyna kropić. Chwila konsternacji. Co robimy? Pomaszerujemy do Czarnego Stawu i tam postanowimy co dalej. Nad Świnicą kotłowały się już potężne chmurzyska, nie wyglądało to zbyt ciekawie, ale my uparcie idziemy.
Nad stawem chwila namysłu, grzmotów nie słychać, niebo wygląda jakby trochę mniej chmurnie, albo myśmy chcieli , aby tak wyglądało. Choć nadal nie jest zbyt przyjaźnie nie ma mowy o rezygnacji. Tak strasznie chcieliśmy już być tam u góry.
Pokonaliśmy kolejne etapy trasy. Minęliśmy Zmarzły Staw , pożegnaliśmy się z gadułą w adidaskach, który nas zagaił po drodze. On pomknął w stronę Koziej Przełęczy, my na Zawrat..obok Zmarzłego stawu uchował się jakiś brudny spłachetek śniegu, nie zatrzymywaliśmy się już, przez rumowisko prosto do miejsca gdzie zaczyna się to co lubię najbardziej - prawie wspinaczkaWink
Momentami układ łańcuchów mi zupełnie nie odpowiadał, więc wspinałam się sama wyszukując podparcie dla nóg i skałki, aby się podciągnąć na rękach. Odstawiłam Krzyśka za co później mi się oberwało, bo stracił mnie z oczu. Trochę mi było wstyd, bo całkiem niedawno była mowa o tym, że tak się nie robi, ale nie uciekłam mu daleko. Starałam się przystawać tam gdzie było w miarę wygodnie , żeby mógł do mnie dołączyć. Ja, jeden z największych tchórzy jakich znam ( może największy nawet) w takich sytuacjach, gdzie mogę się trochę pogimnastykować na skałach czuję się jak ryba w wodzie. Jakaś nieopisana siła pcha mnie wyżej i wyżej , nie czuję wtedy zmęczenia, bólu (a pięty już zdarte były do krwi), ogarnia mnie uczucie niezmierzonej radości i spełnienia. Warunki były kapitalne, sucho, słoneczko świeciło, ale troszkę zamglone ,lepiej być nie mogło.
Dość szybko osiągnęliśmy przełęcz.
Na Zawracie wichura. Wcinając pyszne ciacha ( nie będę robić reklamy, ale zrobiły furorę tam u góry) i usiłując napić się herbaty - chlupotała na wszystkie strony od tego wiatru - spotkaliśmy starego znajomego - byłego chłopaka mojej siostry, który właśnie z nami 10 lat temu zaczynał górołażenie, a teraz .... powiedział, że już tak nie świruje w górach, miał zaplanowaną tylko Orlą na dziś. Była 11.30 jak się żegnaliśmy. Kiciu pobiegł w stronę Koziego Wierchu, my spokojnie w dół, w stronę Doliny Pięciu Stawów. Ludzi było mało, baaardzo mało. Cudnie się szło. Tu już włączył nam się totalny luz, co chwilę przysiadaliśmy na kamieniu delektując się widokami, obserwując ludzików na Orlej przez lornetkę, czy po prostu napawać się najpiękniejszą ciszą na świecie. Tak było bosko... aż do Wielkiego Stawu. Tam się zaczął folklor , który trwał aż do samej Palenicy. Nie chcę o nim pisać, bo wszyscy wiedzą jak to wygląda, a człowiek się niepotrzebnie denerwuje.
Wróciliśmy do domu chyba po 18. Byłam zachwycona, ale ostatni etap wędrówki bardzo mnie zmęczył. Moje stopy były obolałe, pięty otarte.
Kolejny dzień czyli sobotę przeznaczyliśmy na rekonwalescencję nie tylko ze względu na moje stopy. Po ostatnim wypadzie, kiedy chodziliśmy po górach bez wypoczynku Krzysiek przez pół roku leczył kolana. Aura jakby nam sprzyjała. Całą sobotę padało ....
I nadeszła niedziela. Pobudka 5 rano - tradycyjnie już. Zebraliśmy się dość szybko i już wyruszaliśmy w kierunku przystanku busów, bo dziś początek trasy w Chochołowskiej. Niebo było zachmurzone, ale tylko nad Tatrami, przy czym widać było, że z tych chmur deszczu nie będzie. Zapowiadał się ładny dzień co nastawiało nas nader optymistycznie. Od początku byłam nieco zaniepokojona kondycją stóp, bolały mnie palce, a rany na piętach szybko dały się we znaki. Jeszcze idąc Chochołowską zmieniałam opatrunki coraz bardziej martwiąc się o los wycieczki, bo jak tu iść w góry jak się utyka na prostej drodze Naszym celem był Starorobociański Wierch, ale do końca samego nie wiedzieliśmy którym szlakiem się udać. Przypadkowo zaczepiony turysta odradził nam trasę, którą wybraliśmy wstępnie: Szlak wiedzie kosodrzewiną, gołe korzenie wyślizgane i dość uciążliwe. Postanowiliśmy iść czerwonym szlakiem z Polany Chochołowskiej, początkowo wspólnym ze Szlakiem Papieskim, a później kawałek Doliną Jarząbczą, przez Wielki Przystup do Trzydniowiańskiego Wierchu.
Szliśmy dość szybko, ale nie dlatego, że taka świetna była trasa. Zaciskałam zęby z bólu i bez słowa parłam naprzód. Otaczały nas jagody, mnóstwo malin i kosodrzewina na przemian z lasem, to istny raj dla misia, więc gdyby mu się zachciało deserku ....Nie znamy ulubionych regionów misia, co roku go spotykam zatem prawdopodobieństwo, że w tym roku też tak się stanie było całkiem spore. Mieliśmy stracha, który napędzał nas konkretnie. Niesłusznie, miś zlekceważył malinowy chruśniak i nas w otoczeniu smakowitości i najwyraźniej buszował gdzie indziej. Gdyby nie strach pewnie zjadłabym największą ilość malin w moim życiu, bo takich połaci malinowych krzewów jeszcze nie widziałam.
A jak już wyszliśmy z lasu ślinotok minął , a pojawił się zachwyt. Jakie piękne widoki czekają na tych, którzy pokonają leśny etap szlaku. Nawet nie próbowałam robić zdjęć, żadne nawet w setnej części nie oddałoby tego co widzieliśmy.
I tak sobie kroczyliśmy dziarsko w coraz wyższe rejony.
Na Trzydniowiańskim spotkaliśmy dwie osoby, wcześniej - nikogo !
Nie odpoczywając poszliśmy już zielonym szlakiem, mijając Czubik na Kończysty Wierch. Chmurki sprawiły, że widoczność marna.
Na górze spotkaliśmy całą ekipę , która zmierzała na Ornak. Poczęstowali nas żelkami - mniam. Tutaj postój był trochę dłuższy. Czekaliśmy aż chmury odsłonią nam choć trochę widoków. Przez moment udało się zobaczyć Jarząbczy Wierch. Prezentował się imponującoSmile
No, a potem już spokojnie wyłapując między przepływającymi chmurkami widoczki na słowackiej stronie zmierzaliśmy w stronę Starorobociańskiego. Minęło południe. Znajoma ekipa zrobiła zator tuż przy podejściu na szczyt. Byłam trochę zła, bo lubię chodzić w ciszy i tylko w towarzystwie męża, ale wybaczyłam wszystko jak zobaczyłam stadko ślicznych kozic. Stadko przecinało nam szlak, koziczki uciekły , a zza skałki wyłonił się dorodny kozioł. Udało nam się sfilmować koziołka i pstryknęliśmy kilka marnych fotek. Co za odmiana od futrzaków Wink
Po takich atrakcjach wejście na szczyt zdało się spacerkiem nawet nie wiem kiedy już byliśmy na górze... i znowu te chmury. Udało nam się przez moment zobaczyć co nieco: stawki w dolinach i szczyty : Bystrą i Błyszcz, ale czułam niedosyt. Chciałam więcej, widać - nie zasłużyłam.
A potem już tylko trasa w dół, w stronę Gaborowej Przełęczy.
Chmury ciekawie się zatrzymały na zboczach jakby się bały przejść na drugą stronę. W ten sposób z jednej strony nie było widać absolutnie nic i na szlaku nieśmiało kłębiły się chmury , po drugiej stronie było bezchmurne niebo.
Rozwidlenie szlaków na Gaborowej. My ruszyliśmy zielonym w stronę Siwej przełęczy, a potem czarnym Doliną Starorobociańską i stamtąd drogą na Siwą Polanę. Męcząca trasa dla schodzących z obolałymi stopami. Bardzo dużo osypujących się kamieni, im niżej tym więcej błota i strumyczków. Bardzo wolno schodziliśmy. Widok drogi bitej był dla mnie jak balsam na rany. Myślałam, że będzie ten sam folwarczny klimat jak na drodze do Moka, ale miła niespodzianka. Trochę rowerzystów, trochę spacerowiczów. Mnie i tak było wszystko obojętne.
W pokoju, po powrocie zobaczyłam, że skóra na moich piętach zniknęła bezpowrotnie, z butów wysypał się piasek ( skąd ten pierun tam się wziął ??). Paluchy spuchły jak pogryzione przez osy, a halluks ( ot przypomniał sobie, że czas poboleć) promieniował niemiłosiernym bólem na całą stopę. I co....? I Poszłabym jeszcze raz, poszłabym dalej i wyżej.

Nie umiem tak ładnie jak Wy pisać, brakuje mi ogłady, a i doświadczenie inne , mniejsze. Wstawiam kilka fotek, tylko linki podam, bo za cholerkę nie mogłam dojść do tego jak się miniaturki robi, choć mąż mi kiedyś pokazywał. Wybaczcie moją niewiedzę Smile
1. Początek trasySmile

2. krótko pisząc - mniam

3. Trzymam się , trzymam... jeszcze mnie nie zwiało

4. Jezuusicku jak mi dobrzee

5. z mężowskim , a w tle.... Wink

6. Ale ktoś solidnie przykurzył

7. oto koziołek

8. Dwa światy

9. hmmm ...nic nie napiszę

10. I ostatnie...



RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Edyta85 - 20-08-2008 12:02 PM

Udana wyprawa Big Grin Tylko szkoda że nogi sobie poobcierałaś Sad
Zdjęcia fajne ok

A jeżeli chodzi o zdjęcia to najprościej chyba miniaturki w microsoft picture manager zrobić. Otwierasz to ustrojstwo, wklejasz tam zdjęcie (lub otwierasz z jego pomocą zdjęcie klikając prawym klawiszem myszy na zdjęcie otwórz za pomocą, wybieramy ten program i można działać dalej) na pasku zadań klikamy edytuj zdjęcia, kompresuj rozmiar i wybieramy do jakiego formtu ma być zmniejszony


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 20-08-2008 12:02 PM

Bardzo przyjemnie się czytało Twoją relacjeSmile Gratuluje uporu, bo iść z obtartymi stopami to naprawdę jest coś...co te góry z nami robiąSmile
Fajna wycieczkaSmile


Do zmniejszania rozmiaru zdjec polecam IrfanView,do sciagniecia z neta.
tam tylko sie wkleja fotke, wciska ctrl+r i wpisuje żądany rozmiarSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 20-08-2008 12:05 PM

Dzięki Edyta za radę, człowiek się całe życie uczyWink Co do pięt, sami pewnie wiecie, że są momenty , w których się bólu nie czuje wcale Smile A dla mnie takich momentów było sporoSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 20-08-2008 12:25 PM

Margit pięknie! Świetnie się czytało. A ze zdjęciami nie bądź taki skromniś. Bardzo mi się podobają. Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 20-08-2008 12:38 PM

Bardzo ciekawe opowiadanie margit Smile miło się czytało, byliśmy w tych samych rejonach do Kończystego Wierchu, dalej już inaczej (prawie całe forum wali na Starąrobotę Wink ) A Łukasz dobrze Ci radzi z IrfanView mały i prosty programik - polecam.
A i wiem co to te halluksy Wink hehe masz delikatne stopy, widać musisz w końcu znaleźć te buty, by spokojnie móc codziennie wędrować po szlakach Smile
A jak mąż?? po takim wypadzie lubi bardziej te góry??


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 20-08-2008 12:54 PM

a mam ten programik to się wdrożę, teraz zrobiłam sobie przerwę w filmie, bo czekam na fotki Agnieszki Smile A później pobawię się fotami to poprawię posta Smile
A mąż mój odleciał totalnie, sprzedany definitywnie, zresztą podczytuje forum. To typ samotnika i milczka, chyba ma wrodzoną predyspozycję do kochania gór Smile Tylko ma lekkiego bzika na punkcie żony i moim zdaniem troszkę za bardzo się martwiWink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 20-08-2008 01:04 PM

Bardzo przyjemnie mi sie czytało i zdjęcia również niczego sobie Smile wiec nie wiem dlaczego je krytykujesz Smile
A na Zawrat w piątek na prawdę nie było ludzi? Aż sie nie chce wierzyć Rolleyes
Wiesz, pomyślałam tak o plastrach, tak na wszelki wypadek. Są takie plastry z żelem, one są przeźroczyste. Mają przeznaczenie dla sportowców: mogą być używane podczas ruchu i się nie zwijają, nie odpadną. Chodziłam z takimi po 20-30 km dziennie i się nie odklejały i zapewniały ochronę naruszonemu naskórkowi. Dodatkowo są miękkie, jakby poduszeczka przykładana do rany. Polecam je w takich sytuacjach Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 20-08-2008 01:09 PM

margit napisał(a):
...
A mąż mój odleciał totalnie, sprzedany definitywnie,...Tylko ma lekkiego bzika na punkcie żony i moim zdaniem troszkę za bardzo się martwiWink

To tylko się cieszyć należy z tego powodu Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - spoko - 20-08-2008 01:45 PM

Po bezdrożach Tatrzańskich 19.08.2008

A ja się pochwalę wczorajszym dniem. Byłem w TatrachSmile a ponieważ wróciłem o północy ,więc już wczoraj o tym nie pisałem.Pogoda była cudownie piękna.SmileSłońce spaliło mi twarz (nie wiem czy skóra nie zejdzie)Widoki wręcz fantastyczne.Byłem po Polskiej stronie w miejscu gdzie jest "no entry".Sugerując się mapą topograficzną nie za bardzo aktualną poszedłem za niby ścieżką na mapie ,której tak naprawdę nie było w terenie kwasny.Była natomiast gęsta kosówka ,gdzie na odcinku 1km zmagałem się z nią przez 2,5 godzinykwasny.Myślałem ,że padnę z wycieńczenia.Potem było trochę lepiej bo tylko rumowisko głazów na drodze.A potem w zejściu wybrałem taki skrótowy wariant nie znanym żlebem.Żleb cudowny w swojej krasie.Niestety okazał się być trudnym w zejściu.Myślę ,że wg określeń WHP był w skali trudny.Deniwelacja wynosiła ok 600m na odcinku ok 1 km w lini prostej.W żlebie było może z 50 progów o różnej skali trudności i wysokości.Myślę ,że ze dwa progi kilkunasto- metrowe miały skalę ok V.Oczywiście takimi progami nie mogłem zejść na wprost .Nie miałem też liny.Musiałem wspinać się na strome zbocze gdzieś powyżej wodospadu(na wys.15m A następnie trzymając się kosówki schodzić stromym zejściem gdzieś poniżej progu.W wielu miejscach gdzie płyty były wygładzone a a nachylenie dosyć duże stosowałem wtedy zasadę canyoningu .Siadałem napłycie i starałem się tak ułożyć aby była największa powierzchnia tarcia i zjeżdżałem tak kilka m nabierając stopniowo rozpędu, ale nie na tyle szybkiego aby się można było potłuc .Żlebem płynęła malutka strużka wody .Buty adidasy wystarczyły mi na przemieszczanie się w całym tym terenie.Niestety nieodpowiednie spodnie nie wytrzymały tarcia i zrobiły sie duże okulary na tyłku.A że nie miałem zapasowych więc trochę się najadłem wstydu gdy już wyszedłem na publiczną drogę .Zdjęć niestety nie mam .Nie mam aparatu cyfrowego a analogowym wychodzi za drogo.SadKiedyś wcześniej pożyczałem od siostrzeńca ale Jego 1,5 roczna Natalka chciała zabawić się w naukowca i sprawdzić tym aparatem przyciąganie ziemskiegiggle.Aparat nie wytrzymał niestetySad
Miłego czytania.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 20-08-2008 01:57 PM

Pablo napisał(a):

margit napisał(a):
...
A mąż mój odleciał totalnie, sprzedany definitywnie,...Tylko ma lekkiego bzika na punkcie żony i moim zdaniem troszkę za bardzo się martwiWink

To tylko się cieszyć należy z tego powodu Smile


Z jakiego powodu?

A. Ma bzika na punkcie żony
B. Sprzedany definitywnie dla Tatr i chce jeszcze wrócić (a zonie nowe buty kupićWink

Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 20-08-2008 01:59 PM

Dzięki za ciepłe słowa i rady dotyczące zabezpieczenia stóp, poszukam tych plasterków o których Kasia napisała.
Pablo, ja się cieszę bardzo, ale mi żal mojego Krzysia, bo chwilami zamiast się cieszyć tym co wokół to on mnie pilnuje. Aż taka ciapa nie jestemWink
Spoko a co to za miejsce było? Dla mnie brzmi kosmicznie, ani wprawy, ani odwagi dość na takie wycieczki. Szkoda, że zdjęć nie ma.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka.S - 20-08-2008 02:04 PM

Margit-bardzo ładne fotki-tyle póki co miałam czas zobaczyć-relację-zostawiam sobie jako cymesik na wieczór-jak mała zaśnieSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 20-08-2008 02:04 PM

margit, dobrze ze Cię pilnuje Smile Ty się ciesz z tego co masz Wink Smile
Plasterki w aptece można dostać ale niestety chyba jeden to jakieś 5-8 zł (zależy od rozmiaru).


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 20-08-2008 02:06 PM

KasiaA napisał(a):
Z jakiego powodu?

A. Ma bzika na punkcie żony
B. Sprzedany definitywnie dla Tatr i chce jeszcze wrócić (a zonie nowe buty kupićWink

Smile

No margit ma się cieszyć z tego że tak na Nią uważa, ale i do czasu cieszyć się że górami się zaraził... do czasu jak nie stanie się to miłością bezgraniczną Big Grin Cool


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 20-08-2008 02:09 PM

on ma już miłość bezgraniczną, ja jestem na drugim miejscu, a góry mogą być na trzecim, względnie zepchną mnie z podium o stopień niżej Wink Zobaczymy ile mu to zajmie. We wrześniu kolejna dawka piękna. Chcę go wytargać na Świnicę, ale z jakiegoś powodu się boi... Nie wiem którą trasą nas pchnąć, żeby mu się spodobało.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 20-08-2008 02:17 PM

Zawrat już zna, więc ja bym poszła przez Zawrat i dalej na Świnicę. Przy ładnej pogodzie piękne widoki na Tatry, można też pooglądać dokładnie Dolinę Pięciu Stawów Polskich z góry.
A zejście na Świnicką Przełęcz wtenczas. I dalej albo na Kasprowy albo w dół na Pojezierze.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 20-08-2008 02:21 PM

Tak tez zrób Wink od Zawratu i ten kominek po drodze będzie łatwiej do góry, Świnica dobrze ubezpieczona łańcuchami i luftu nie ma dużo, da radę ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 20-08-2008 02:26 PM

Zgadzam się z przedmówcami. Widoki ze Świnicy są bardzo piękne,a i droga tez ciekawaSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 20-08-2008 02:26 PM

dziękuję za podpowiedź. Z tym Zawratem genialny pomysł, bo się chłopak zachwycał strasznie. Jak dostaliśmy głupawkę już na dole to powiedział, że następnym razem koczujemy 5 dni w Murowańcu i codziennie z rańca pyk na Zawracik Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 20-08-2008 02:33 PM

Poczekaj jeszcze niech tylko raz wyjdzie w góry w zimę Rolleyes to juz będzie stracony giggle ... a Murowaniec na zimę - dobra baza ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 20-08-2008 02:37 PM

Pablo napisał(a):
Poczekaj jeszcze niech tylko raz wyjdzie w góry w zimę Rolleyes to juz będzie stracony giggle


Tak to juz jest,jak się raz pojedzie w Tatry w zimie to juz potem nie mozna sie doczekac kiedy sie lato skonczy Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 20-08-2008 02:50 PM

Byliśmy w zimie, ale kompletnie nieprzygotowani co nas naraziło na niepotrzebne stresy. Spisał sie wtedy, bo ja spanikowałam Shy
Ale jak już mówiłam, on już ma miłość najpierwszą i największą.. nie śmiałabym nawet pomyśleć, że kiedykolwiek mu minie.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 20-08-2008 04:54 PM

zmieniłam na miniaturki . W image shack, wogóle nic nie trzeba robić Smile wrzucam fotkę i mam linka do miniaturki Smile a ja z tego nigdy nie korzystałam Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 20-08-2008 04:54 PM

No proszę Margit - dzielna z Ciebie kobitka!

I gratuluję wychowania męża - mojego w deszczowej, mglistej lipcowej aurze wyżej niż Zmarzły Staw nie mogłam zaciągnąć Cry


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - spoko - 20-08-2008 06:59 PM

Margit zaimponowałaś mi tym bieganiem po skałach.Nawet nie wiedziałem że masz taką pasję .I ten upór w pokonaniu bólu dla zobaczenia piękna gór .Czuję w Tobie bratnią duszę .
A sam doświadczyłem nie jeden raz takiego silnego bólu związanego z otarciem stóp.Teraz w adidasach chodzi mi się bardzo wygodnie .Chociaż wkrótce będę miał takie pełniejsze buty.Myślę ,że przedewszystkim będą trochę trwalsze.Adidasy nie wytrzymują długo takiego mojego łażenia.Margit zdjęcia piękne .Ale jedna rada Przeglądałem reposty na twój post i nie znalazłem jasnej wypowiedzi co do wklejania miniaturek.Widzisz Margit nie musisz specjalnie zmniejszać zdjęcia do widoków miniaturek.Zmniejszasz tylko aby miały mniej niż bodajże 800kb..następnie takie duże zdjęcie załączasz jako załącznik a strona Forum sama je zmniejszy do miniaturki.Jest to najlepsza droga dołączania zdjęć .
Pozdrawiam W .A odnośnie mojej trasy napiszę Ci na PW.
A zapomniałbym. Pozdrów ode mnie pasjonatę lotnikaSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - maciek - 20-08-2008 08:15 PM

margit napisał(a):
Nie będzie takich pięknych fot jak Wasze. Ani aparat dobry, ani ze mnie czy Krzyśka fotograf, pokażę to co mam i opiszę jak było.[.....]
Nie umiem tak ładnie jak Wy pisać, brakuje mi ogłady, a i doświadczenie inne , mniejsze. Wstawiam kilka fotek, tylko linki podam, bo za cholerkę nie mogłam dojść do tego jak się miniaturki robi, choć mąż mi kiedyś pokazywał. Wybaczcie moją niewiedzę Smile

Ale nam się trafiła skromna forumowiczka.Smile Wink No i fajnie.

Przyjemna relacja.Smileok Mnie się podoba.
Pozdrawiam.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 20-08-2008 08:26 PM

ja ją teraz przejrzałam, bo mi się milczenie męża nie spodobało... no i już wiem czemu milczał. Wysłałam w trochę innej - okrojonej wersji na moje babskie forum i wszystkie emoty tutaj wyszły jako pytajniki, pomijam błędy i literówki. No trudno. Następnym razem dokładniej przeczytam i wkleję bez emotSmile
Taka zakompleksiona przy Was kapkę Maćku Smile

spoko dziękuję za poradę i ciepłe słowa. No i strasznie mi miło z tytułu lotnika - pamiętałeś Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 21-08-2008 06:44 AM

margit napisał(a):
Taka zakompleksiona przy [u]Was [/u]kapkę Maćku Smile


Że co? Dlaczego? blink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 21-08-2008 07:08 AM

niewytłumaczalne do końcaSmile Skrótowo rzecz biorąc uczę się od Was, bo widzę jak ogromną wiedzę niektórzy mają, piszę niektórzy, bo wciąż doczytuję i odkrywam nowe zakątki forum i zdobywam nowe elementy wiedzy. Widzę, że leniuchowałam przez wiele lat, bo w moim odczuciu powinnam wiedzę zdobywać zaraz jak pierwszy raz wyjechałam i poczułam, że to początek. Za ignorancję się płaci - w górach, czasami najwyższą cenę .


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 21-08-2008 08:13 AM

margit napisał(a):
.... zdobywam nowe elementy wiedzy... powinnam wiedzę zdobywać zaraz jak pierwszy raz wyjechałam i poczułam, że to początek.


Każdy z nas cały czas się uczy Smile
Dobrze, że teraz łatwiej o źródła tej wiedzy ( Ave internet ), szczególnie jeżli mieszka się w mniejszych miejscowościach. Na naukę nigdy nie za późno. Jasne, że w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że tyle czasu się straciło i jak trudno go nadrobić, ale małymi lub wiekszymi kroczkami realizujmy plany w00t


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Edyta85 - 21-08-2008 08:42 AM

Hella napisał(a):

margit napisał(a):
.... zdobywam nowe elementy wiedzy... powinnam wiedzę zdobywać zaraz jak pierwszy raz wyjechałam i poczułam, że to początek.


Każdy z nas cały czas się uczy Smile
Dobrze, że teraz łatwiej o źródła tej wiedzy ( Ave internet ), szczególnie jeżli mieszka się w mniejszych miejscowościach. Na naukę nigdy nie za późno. ....


To fakt, całe życie się uczymy. Jednak teraz jest dużo łatwiej ze względu właśnie na net.
Można też dzielić się swoimi przeżyciami i pasjami z ludźmi o podobnych zainteresowaniach, których normalnie moglibyśmy nigdy nie spotkać ok Doskonałym przykładem jest to forum Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka.S - 21-08-2008 12:52 PM

Margit-nie rozumiem dlaczego piszesz, że nie masz ogłady w pisaniu relacji-według mnie super!Smile
Bardzo przyjemnie napisane, z polotemSmile Piękna wyprawa, piękne fotki, na pewno piękne wspomnienia..Pozdrawiam!


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 21-08-2008 02:50 PM

margit napisał(a):
A jak już wyszliśmy z lasu ślinotok minął

Prawie monitor oplułem. Big Grin Ostrzegaj przed takimi tekstami.

Nie wiem co masz do zarzucenia swojej relacji i zdjęciom. Fotki ładne, a w relacji podobał mi się widocznie ten brak ogłady. Wink

Co do doświadczenia - myślę, że najprzyjemniejsze nie jest jego posiadania, a stopniowe zdobywanie.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 21-08-2008 03:06 PM

paaulo napisał(a):

margit napisał(a):
A jak już wyszliśmy z lasu ślinotok minął

Prawie monitor oplułem. Big Grin Ostrzegaj przed takimi tekstami.


Przyzwyczajaj się Smile
Cieszę się, że się podobałoBig Grin
Mam głód na zdobywanie doświadczenia Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Sylwester - 21-08-2008 04:27 PM

Dopiero dziś przeczytałem relację Małgośki i nasunęło mi się jedno stwierdzenie, że dziewczyna po prostu najnormalniej w świecie opowiedziała to co stało się jej udziałem - hmm, cieszę się z takiej protegowanej Toungue


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 21-08-2008 08:18 PM

Dopiero teraz przeczytałem relacje Margit i Spoka.

Margit - fajnie było. Nie bądź taka skromna.
Spoko - jak zawsze mnie nie zawiódł.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 21-08-2008 09:11 PM

Kilka zdjęć ze środowej wędrówki do Terinki - Tatry oczami mojej siostry.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - maciek - 21-08-2008 09:17 PM

paaulo napisał(a):
Kilka zdjęć ze środowej wędrówki do Terinki - Tatry oczami mojej siostry.

Uuu...Paweł! Smile Twoja siostra musi mieć piękne i ciekawe świata oczy.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 21-08-2008 09:18 PM

No Paaulo, siostrunia ma uadne foteczki. Brakuje jednej - oczęta siostruni.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Bogusia - 21-08-2008 09:31 PM

"Nareszcie... udało się..." pojawiło się jak zawsze, dokładnie w tym samym momencie. Z pierwszym widokiem górskiego krajobrazu za przybrudzonymi oknami pociągu, bardzo wczesnym rankiem. Tyle rzeczy wydarzyło się od ostatniego takiego momentu, choć czasu nie minęło wcale tak wiele.

Zakopane przywitało nas deszczem i chmurami. Szkoda, choć mieliśmy w planie odpocząć po całonocnej podróży i nie wybierać się na dłuższą wycieczkę. W Domu Turysty, gdzie spędziliśmy następną noc, zostawiliśmy plecaki i z nadzieją, że "deszcz jest tylko przelotny" i "już się przeciera" chwilę później byliśmy już w Kuźnicach. Lało jak z cebra, co zmusiło nas Wink do przeczekania w pobliskim barze. No ale ile można przeczekiwać, "przeciera się" przecież, więc nie będziemy moknąć zbyt długo.
I tak poczłapaliśmy w ten deszcz do Murowańca Doliną Jaworzynki, każde o pół litra cięższy. Cieszyłam się jak nie wiem, że znów jestem w górach, że idę drogą, na której jeszcze mnie nie było. Tylko ta ulewa. Zanim dotarliśmy do schroniska byliśmy przemoczeni do suchej nitki, więc z planów by dziś pójść dalej nic nie wyszło. Ale czekał nas przecież wspaniały tydzień, mnóstwo miejsc i wrażeń, no i piękna pogoda - bo jutro "już na pewno nie będzie padać!" Smile
Zeszliśmy niebieskim szlakiem, przez Boczań. Tamtędy również jeszcze nie szłam. I choć po drobnych, śliskich kamieniach schodzi się okropnie, mi trasa minęła jak z bicza trzasnął. Byliśmy sami na szlaku, deszcz nie padał już tak strasznie mocno. Śpiewaliśmy na głos całą drogę i czułam się naprawdę wspaniale. W takich momentach ma się wrażenie, że nic, dosłownie nic na świecie, nie jest w stanie popsuć dobrego nastroju Big Grin
W Zakopanym poszliśmy na chleb ze smalcem, pieczone ziemniaczki i piwko. A jakby przyjemności było mało udało nam się jeszcze spotkać z Pedrem i Marcinem i przegadać cały wieczór. Super dzionek - a to dopiero początek.


Następnego dnia z samego rana, choć przeze mnie troszkę później niż planowaliśmy innocent wyruszyliśmy w stronę Doliny Chochołowskiej, gdzie mieliśmy spędzić dwa kolejne dni. Pogoda zrobiła nam wspaniałą niespodziankę było cieplutko i bezchmurnie.

Droga do schroniska nie dłużyła nam się specjalnie, choć plecaki mieliśmy naprawdę ciężkie. Asfalt, jak to asfalt, trzeba było przeboleć, a już po chwili drogę wyłożyły kamienie a naszym oczom zaczęły ukazywać się coraz ciekawsze widoki.
Po śniadaniu i przepakowaniu plecaków ruszyliśmy na szlak. Dzisiejsza wycieczka miała być niedługa, taka na rozgrzewkę. A wyszło, jak wyszło - tak trochę naokoło, przez siedem malowniczych szczytów, z których każdego żal nam było pominąć Rolleyes

Idąc szlakiem papieskim minęliśmy niewielką grupkę dziewcząt śpiewających "Barkę" i mi tak jakoś rozśpiewało się w duchu, może za sprawą pielgrzymkowych wspomnień, a może dlatego że poczułam się zwyczajnie szczęśliwa. Po przebyciu tego krótkiego odcinka posiedzieliśmy chwilkę przy krzyżu obwieszonym ze wszystkich stron mnóstwem pamiątek i ruszyliśmy w stronę Trzydniowiańskiego Wierchu.
[attachment=14030]

Droga wiodąca przez las, a potem kosówkę przecinającą trzy razy potok była bardzo przyjemna, zwłaszcza że dzień stał się wyjątkowo upalny.
[attachment=14031]

Jedynie tuż przed szczytem źle się szło po wyślizgujących się spod nóg kamieniach.

Na górze było dość sporo ludzi, nie zabawiliśmy więc tam długo. Pocieszyliśmy przez chwilę pięknymi widokami w kolorowym towarzystwie i ruszyliśmy w dalszą drogę, na Kończysty Wierch.
[attachment=14032] [attachment=14034] [attachment=14035]

Co jakiś czas słońce przykrywały chmury, dzięki czemu dawało się jakoś wytrzymać żar lejący się z nieba. Jednak po wczorajszej ulewie bałam się narzekać - nawet w myślach Rolleyes Czas nas nie gonił, mogłam więc iść sobie powolutku, rozglądając się wciąż na wszystkie strony. Piękną wybraliśmy sobie trasę.
Wiele osób wchodzących z nami na Kończysty Wierch poszło na Starorobociański. My jednak powędrowaliśmy na Jarząbczy Wierch, by odbić potem na najwyższą tego dnia Raczkową Czubę.
[attachment=14036] [attachment=14037]

A to już widoki z samego szczytu:
[attachment=14038] [attachment=14039]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Bogusia - 21-08-2008 09:37 PM

No i co mieliśmy teraz zrobić? Wracać tą samą drogą? nieee Poszliśmy więc dalej Wink Tylko ta Niska Przełęcz mogłaby nie być aż tak strasznie niska. Schodzić taki kawał żeby za sekundę prawie tyle samo się wdrapywać - to niehumanitarne giggle

Za to wejście na Wołowiec dostarczyło nam kolejnych wrażeń. Kilka bardziej stromych miejsc i tak blisko Rohacze - nasz jutrzejszy cel. Super!
[attachment=14042] [attachment=14043] [attachment=14044]

Słońce schodziło coraz niżej, malując na zboczach niezwykłe kompozycje światła i cienia. Efekt był po prostu bajeczny. Smutno by było zejść teraz do schroniska w cieniu. Postanowiliśmy więc nie schodzić jeszcze, pobyć tu jeszcze przez chwilę.
Zanim przez Rakoń doszliśmy do Grzesia zrobiło się po 19tej i zmęczenie dawało mi się nieźle we znaki, ale warto było. Na pewno.
[attachment=14045] [attachment=14046] [attachment=14047] [attachment=14048] [attachment=14049] [attachment=14050]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - maciek - 21-08-2008 09:43 PM

Ale wprowadziłaś swym opowiadaniem świetny nastrój w tym temacie, Bogusiu Smile. Bardzo miłe, deszczowo - słoneczne, letnie wspomnienia. Czy będzie ciąg dalszy? Smile
..................................................................................................................................................

O widzę, że pojawił się już następny post.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Bogusia - 21-08-2008 09:44 PM

Wieczorkiem jak zwykle siedzieliśmy do późna. Graliśmy w kości, piliśmy piwko. Takie tam wesołe urządziliśmy sobie posiadywanie Big Grin
[attachment=14051]

Kolejny ranek przywitał nas piękną, słoneczną pogodą. Zielonym szlakiem przeszliśmy przez las, potem w pełnym słońcu dość stromo pod górę, a to wszystko w pięknym, malowniczym jak wczoraj krajobrazie
[attachment=14052]

by po przejściu przez Wołowiec stanąć nareszcie u stóp Ostrego Rohacza
[attachment=14053]

Zjedliśmy czekoladę, zwinęliśmy kijki i dawaj pod górę. Droga na szczyt podobała mi się bardzo. Szybko nabieraliśmy wysokości, było gdzie postawić nogę i czego się złapać. Jedynie tuż przed szczytem sparaliżował mnie widok przepaści pod nogami i to, że zrobiło się tak jakoś za dużo luftu ze wszystkich stron. Jednak idący za nami Słowak podtrzymywał mnie na duchu - bał się bardziej niż ja giggle
Na górze jeszcze tylko kawałeczek w dół i prosto i zanim się obejrzałam wdrapywałam się już na sam szczyt ok:
[attachment=14054]

I tak GŚ zawitał na Ostrym Rohaczu
[attachment=14055]

Dalsza droga wiodąca przez grań była bardzo ciekawa. Trzeba było się trochę powspinać, zastanowić którędy najlepiej przejść, bo wydeptanych ścieżek, szczególnie tych omijających trudniejsze miejsca było całe mnóstwo. My szliśmy zazwyczaj górą, po wyznaczonej trasie, i choć nie było super trudno, to trzeba było uważać, o czym Paweł przekonał się na własnej skórze (a raczej zdartym i obitym ramieniu Sad ).
Szlak okazał się naprawdę super. Szło się, i szło po tych kamieniach napotykając co chwila na jakieś ciekawe miejsca. Gdy już wydało się że będzie równo i delikatnie, pojawiały się jakieś strome uskoki. Fajna był ten odcinek. Naprawdę.
[attachment=14056] [attachment=14057] [attachment=14058]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Bogusia - 21-08-2008 09:52 PM

I tak w niecałą godzinkę od Ostrego dotarliśmy na Rohacza Płaczliwego, skąd widać już było naszą dalszą drogę - Smutną Przełęcz i szlak wiodący przez Smutną Dolinę
[attachment=14059]

Wydawało mi się, że okropnie będzie się schodzić po drobnych kamieniach, ale nie było aż tak źle. Może dlatego, że wciąż towarzyszyły nam dwa niezwykłe, skaliste Rohacze. Coraz wyżej, przed nami, lekko po prawej
[attachment=14060]

Znów zrobiło się łagodnie i zielono. Jakbyśmy nagle znaleźli się w innej bajce
[attachment=14061] [attachment=14062]

W dolinie zaroiło się od turystów, często z dzieciaczkami i w klapeczkach, którzy wybrali się na przyjemny spacer, być może nad Rohackie Stawy, czy Stawek Tatliaka
[attachment=14063]

Po uzupełnieniu płynów w odbudowującym się Schronisku Tatliaka, przeżywającym istne oblężenie (w większości przez Polaków) czekało nas jeszcze dłuuugie podejście Huh Ależ mi się nie chciało wdrapywać na górę, tylko po to żeby za chwilę zejść na drugą stronę do schroniska! Hmm, gdyby tak można było się czasami teleportować Rolleyes
Jakie szczęście jednak, że tej teleportacji nie ma. Bo mój wysiłek został nagrodzony. Pięknie:
[attachment=14064] [attachment=14065] [attachment=14066] [attachment=14067]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Bogusia - 21-08-2008 10:05 PM

Kolejny dzionek przeznaczyliśmy na przetransportowanie się wraz z naszymi o wiele za ciężkimi plecakami do schroniska nad Morskim Okiem, gdzie mieliśmy spędzić dwie następne noce. Po szybkich zakupach w Zakopanym i przejażdżce busem trafiliśmy w sam środek nieprawdopodobnego tłumu. W Dolinie Roztoki troszkę się rozluźniło, nie spodziewaliśmy się jednak cudów w tak piękny słoneczny dzień, o tej porze roku.

No ale tłumy nie tłumy, widoki były cudne
[attachment=14068]

W Schronisku w Piątce cały czas zaplanowany na odpoczynek upłynął mi na podziwianiu odremontowanych kibelków, w kilometrowej kolejce. I już wdrapywaliśmy się na Świstówkę. Tyle razy byłam w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, a ten szlak jakoś zawsze był nie po drodze. Nareszcie nadarzyła się okazja by przejść tą drogą i bardzo fajnie, bo malowniczo tam jak nie wiem. Za plecami Piątka, a za chwilę przed oczami Morskie Oko i droga przyjemna, bardzo
[attachment=14069] [attachment=14070]

Tylko źle czas wyliczyliśmy, albo ciutkę za długo wylegiwaliśmy się w Roztoce, bo żeby zdążyć przed 18tą musieliśmy z tej Świstówki dosłownie zbiegać innocent
A że po 18tej przepadłyby nam noclegi, które wcześniej rezerwowaliśmy, to spieszyć się było po co.

Po troszku za zimnym prysznicu i zalokowaniu w przytulnym pokoiku w tzw. Gazdówce znajdującej się tuż obok głównego budynku schroniska, zasiedliśmy na kolację, piwko i kości w stołówce, która w międzyczasie zdążyła się na szczęście wyludnić. Jak szliśmy spać wyludniła się całkowicie


Następnego dnia o 6 rano cała okolica zostało obfotografowana dokumentnie przez mojego mężusia. I nic dziwnego, bo tego ranka było naprawdę cudnie Rolleyes
[attachment=14071] [attachment=14072] [attachment=14073] [attachment=14074] [attachment=14075]

I nasz dzisiejszy cel Smile
[attachment=14076]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Bogusia - 21-08-2008 10:10 PM

Poczekaliśmy do siódmej na wrzątek i po pysznej kawce ruszyliśmy na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. Ranek był słoneczny, i choć niebo nie było bezchmurne nic nie zapowiadało pogorszenia pogody. A jednak. Gdy schodziliśmy nic już prawie nie było widać.

Na drodze do Czarnego Stawu spotkaliśmy kilka osób, którzy na nasze szczęście poszli sobie na Rysy. W dalszą drogę powędrowaliśmy więc sami.
[attachment=14077]

Szło się naprawdę wspaniale. Nie mogłam nacieszyć oczu tymi wszystkimi widokami, aż mnie szyja rozbolała giggle Gdzie się nie obejrzeć piękniej.
[attachment=14078] [attachment=14079] [attachment=14080] [attachment=14081] [attachment=14082] [attachment=14083] [attachment=14084]

Gdy odpoczywaliśmy na Kazalnicy cały szlak spowiła gęsta chmura. Jak dobrze, że dopiero teraz i mogliśmy tak długo cieszyć się wszystkim dokoła. Bo kto wyszedł choć godzinkę po nas nie miał już takiego szczęścia. Chmury pokryły naszą wcześniejszą drogę. W parę chwil wszystko zniknęło i aż do przełęczy nie widzieliśmy nic prócz paru skał wokoło.
[attachment=14085]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Bogusia - 21-08-2008 10:15 PM

A może i dobrze się stało. Nie bałam się tak bardzo nie widząc tych wszystkich przepaści pod stopami giggle
Droga momentami była dla mnie trudna, głównie przez mój lęk przed zbyt dużymi stromiznami. Wystarczyło, że raz noga mi się wyślizgnęła spod kamienia, żebym później już nie tak pewnie wdrapywała się na górę. Przy drugich klamrach było mi trudno i w jeszcze jednym miejscu, nieco wyżej, choć nie aż tak bardzo żeby się zablokować, stanąć, czy nie chcieć iść dalej. Dość szybko pokonałam te trudniejsze miejsca, no ale miałam przy sobie mojego dobrego odważnego duszka i pomocną dłoń Smile
[attachment=14086]

Pomimo chmur i surowości skał droga upływała nam kolorowo
[attachment=14087] [attachment=14088]

Cel naszej wycieczki pojawił się z zaskoczenia. Tak "ooo już jesteśmy!" Big Grin
Nagle przed naszymi oczami rozpostarł się zachwycający widok na Hińczową Dolinę, Grań Baszt i inne
[attachment=14089] [attachment=14090]

Dmuchnęło bardzo silnym wiatrem, który spychał chmury na stronę z której przyszliśmy, co wyglądało niezwykle zjawiskowo
[attachment=14091] [attachment=14092]

Paweł miał ogromną ochotę iść na Czarnego Mięgusza, ale brak opisu, wiatr i chmury to było dla mnie za wiele. Był zawiedziony, ale przecież jeszcze kiedyś tam wejdzie, na pewno Smile

W powrotnej drodze kotłujące się chmury odkrywały raz po raz rozmaite fragmenty gór. Stwarzało to niesamowite wrażenie i zmieniło nasz powrót w o wiele ciekawszy
[attachment=14093] [attachment=14094]

Dzień był jeszcze wczesny, a nam jeszcze bardzo chciało się zrobić coś ciekawego. Szkoda, że pogoda była taka niepewna, bo jeszcze byśmy sobie gdzieś poszli. No i mnie bardzo rozbolało kolano, może od tego zbiegania ze Świstówki, albo od kilogramów na plecach, lub po prostu ze zmęczenia po tylu wędrówkach w tak krótkim czasie. Co mieliśmy robić. Do setek ludków nad Morskim Okiem raczej nie mieliśmy ochoty dołączać, znaleźliśmy więc sobie miły kawałek polanki, osłonięty skałami nieco od szlaku, kilkanaście minut od Czarnego Stawu. Mieliśmy widoki, czasem, i błogi święty spokój Smile

Tego dnia położyliśmy się wcześniej. Potrzebny mi już był odpoczynek. Bardzo. Zwłaszcza że czekało nas jeszcze wiele wrażeń. Nieznane nam słowackie szlaki, spotkanie z Gandzią i Doktorem i kto wie co jeszcze Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Bogusia - 21-08-2008 10:23 PM

Po pysznej porannej kawce ruszyliśmy w dół. Bardzo pod prąd, jak się okazało Toungue Nie wiedziałam, że ten asfalt jest aż tak długaśny, szkoda mi się zrobiło szczerze tych wszystkich japonkomaniaczek...

Na autobus w Łysej Polanie nie musieliśmy długo czekać, po paru minutach na przystanku jechaliśmy do Tatrzańskiej Kotliny. Na miejscu mieliśmy zrobić zakupy - chlebek i coś do kanapek, jednak z miejsca gdzie wysiedliśmy do najbliższego sklepu były 4 km. Ups. Może starczy nam pieniążków na jedzonko i na piwko. A jak nie to najwyżej będziemy głodni giggle

Wyruszyliśmy w deszczu. Zielonym szlakiem w stronę Schroniska pod Szarotką. Było mokro, ślisko i nieprzyjemnie. A do tego ciężko, bo plecak, no i kolano. Aj, niedobrze. Ale przestało w końcu padać, można było zdjąć kurtkę więc i duszno już nie było, i pod górę już nie tak stromo, i te maliny mniaaam pyszotka! Toungue Znów zrobiło się fajnie Smile

Schronisko wyłoniło się z chmur, jak z innego świata.
[attachment=14095]

Po krótkim odpoczynku poszliśmy dalej. Przed nami było więcej niż połowa drogi, a Gandzia z Doktorem czekali już w Zielonym Plesie.
Nie przypuszczaliśmy, że droga którą pójdziemy będzie aż tak malownicza, zachwycająca i piękna. Tuż po odejściu od schroniska ujrzeliśmy łąkę pełną kwiatów, nieco dalej skały spowite gdzieniegdzie mgłami, potem las i znów kolorowe łąki. Tak było przez większość drogi. Cudnie i tajemniczo
[attachment=14096] [attachment=14097] [attachment=14098] [attachment=14099] [attachment=14100] [attachment=14101] [attachment=14102] [attachment=14103]

Popołudnie i wieczór nie mogły się nie udać - piękne miejsce, doborowe towarzystwo. Jak dla mnie bomba Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Bogusia - 21-08-2008 10:25 PM

Następnego dnia o piątej rano byliśmy już na szlaku - czerwonym, w stronę Kierzmarskiego Szczytu.

Ale o tym już może kto inny...

A ode mnie jeszcze tylko jedna fotka fajna ok:
[attachment=14104]

Pozdrawiam gorąco Smile
B.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 22-08-2008 06:57 AM

No proszę! Pięknie Bogusiu. Pobyt w Tatrach bardzo udany. Dobrze, że zmienna pogoda nie pokrzyżowała Waszych planów. Czekam na ciąg dalszy.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 22-08-2008 07:01 AM

Bogusiu - bomba w00t

Bogusia napisał(a):
Ale o tym już może kto inny...


Dlaczego? Sad

Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 22-08-2008 07:15 AM

ale cudnie opisałaś wszystko, zaczytałam się na amen, tu koniec... napisz więcej, napisz Smile
Kapitalna wyprawa, no i zazdroszczę kondycji Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 22-08-2008 09:18 AM

Bogusia, właśnie popełniłaś pierwszą relację, prawda?
Jak na początek to bardzo fajnie SmileCzytając to co pisałaś o zejściach i zaraz podejściach, to wiesz, ja też wpadłam na pomysł ze dlaczego nie pomost pomiędzy? Wink albo tyrolka... uhm
Podoba mi sie to ze napisałaś o swoich obawach w konkretnym miejscu podczas podejścia na MPpCh. A jak Ci się schodziło z bolącym kolanem? Jak wspominasz ostatni trawers wyprowadzający na przełęcz? Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka.S - 22-08-2008 10:09 AM

Bogusiu-rewelacja!!! Bardzo przyjemnie mi się czytało, a fotki-bomba, piękne ujęcia..Świetnie wyglądacieSmile Napisz coś jeszcze, nie daj się prosić!!!Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 22-08-2008 10:24 AM

KasiaA napisał(a):
Bogusia, właśnie popełniłaś pierwszą relację, prawda?
...


Nieee, no coś tam pisała wcześniej, choćby z Chorwacji Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Bogusia - 22-08-2008 10:36 AM

hahaha to było tak dawno temu, że nikt nie pamięta laugh

dziękuję ślicznie za Wasze miłe słowa Smile
nie lubię dawać się prosić, od razu mam ochotę się zgodzić Rolleyes

W dwa ostatnie dni miałam już mniej siły i kolano mi dokuczało, nie udało mi się więc wejść i zobaczyć wszystkiego co Pablo, no i Doktor z Gandzią zostali jeszcze jeden dzionek...
Jak wrócę z weekendu pomyślę o ciągu dalszym, choć dużo tego nie będzie. Cieszę się że tak Wam się spodobało. Fajne to Smile

A z Chłopka KasiU schodziło mi się powolutku, czasem bardzo. I tylko gdy robiło się bardziej płasko, czy trochę pod górę, nie bolało tak bardzo - wiedziałam, że ból kolana jest okropny, ale żeby aż tak! Nie życzę nikomu


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 22-08-2008 10:42 AM

Bogusia napisał(a):
hahaha to było tak dawno temu, że nikt nie pamięta laugh

...


I właśnie chyba czas wyciągnąć z tego wnioski ok Cool


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 22-08-2008 12:12 PM

Bogusia napisał(a):
hahaha to było tak dawno temu, że nikt nie pamięta laugh


A pamiętęta Smile
I pamięta, że tamtej relacji nie dokończyłaś Sad
Pablo wspominał, że może jeszcze coś napiszesz z Waszej zeszłorocznej wyprawy, więc może...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Bogusia - 22-08-2008 02:14 PM

gdyby tak dobrymi chęciami tak się dało Rolleyes innocent

Ach, ta Wasza pamięć i długi język Pawła Toungue
Coś czuje że się nie wymigam...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 22-08-2008 02:33 PM

nie migaj się, czyta się Ciebie świetnie Smile Zdjęcia mnie zachwyciły. Te co były wspólne z moją trasą uzupełniły obraz , który dla mnie był niedostępny z powodu chmur Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 22-08-2008 08:23 PM

No Bogusia! Wspaniały maraton trekingowy. Jeśli tak dalej pójdzie, to co z mężulkiem będziecie chodić za parę lat. giggle


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KaRoLiNa :) - 23-08-2008 10:45 AM

Bogusiu !!

Bardzo ładnie opisałaś Waszą kolejną górską przygodęSmile Tak po prostu z sercem to zrobiłaś. Bardzo miło mi się czytało i razem z Wami wirtualnie wędrowało Smile

DzIęKuJęSmile
KaRoLiNa Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - spoko - 23-08-2008 02:54 PM

Piekna wyprawa.Ładne zdjecia ,a cała relacja bardzo optymistyczna.Czy to wpływ gór....?
Ach co za pytanie. To przecież oczywiste Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 30-08-2008 07:02 PM

Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem to najwyżej położona przełęcz w polskich Tatrach. Myślę tu oczywiście o tych dostępnych znakowanymi szlakami. Można ją wypatrzeć niemal 1000 metrów ponad taflą Morskiego Oka. Wydaje się stamtąd trudno dostępna i dla wielu taką jest. Pisząc to po wyprawie mogę powiedzieć, że spodziewaliśmy się większych trudności. Dodając jednak w myślach mokrą czy też zalodzoną skałę faktycznie jestem w stanie uwierzyć, że to trudne miejsce do zdobycia w trudniejszych warunkach. Nam się udało... ale o tym to niżej. I żeby nie zdradzać już na wstępie wszystkiego, to udało się nam ale nie tak całkiem ze wszystkim.

O podróży pisać zbyt wiele nie ma sensu. Wyjechaliśmy z Krakowa, dojechaliśmy do Zakopanego, później bus i wreszcie znajomy parking w Palenicy. Pomimo wczesnej godziny przy wejściu na szlak stoją już bileterzy, a więc trzeba zapłacić. Pusto nie jest, ale jak na drogę do MOka to jednak jest pusto. Pierwsze zakręty, w prawo, później w lewo, odsłania się widok w stronę najwyższego tatrzańskiego szczytu Gierlacha, później do góry, mija się kolejne charakterystyczne punkty, jeszcze później dołączają czerwone znaki z prawej strony, chatka TPN i jesteśmy przy Wodogrzmotach Mickiewicza. Wzbudzają one pewne zainteresowanie wśród osób prawdopodobnie będących tutaj po raz pierwszy. Dziś jednak przepływa nimi stosunkowo niewielka ilość wody tak więc idziemy dalej...

Aha, towarzyszy mi Dziencioł o którym jeszcze nie wspomniałem w tej relacji do tej pory. On tak jak ja zmierza pierwszy raz na tę "naszą" dzisiejszą przełęcz, więc szybkim krokiem mocno zainteresowani co tam nas dalej czeka spieszymy, aby wykorzystać póki co sprzyjającą pogodę.

Na Włosienicy widzimy już Mięgusze, widzimy też chmury. Te szybko się przesuwają, można powiedzieć miejscami nawet kotłują, na szczęście są dość wysoko. Ale czy zdążymy zanim zakryją okolicę?

Morskie Oko. Ludzi mało, aż miło popatrzeć. Zamawiamy w bufecie parówki - jedna wychodzi po ponad 4 zł, no ale cóż zrobić. Tak to już jest nad Morskim...

Obchodzimy staw, później progiem do góry nad Czarny - pierwsze 200 metrów ostrzejszego podejścia za nami. Dalej już za zielonymi znakami zmierzamy w stronę dość słynnego Bańdziocha. Słońce towarzyszy nam z góry, ale wspomniane wcześniej chmury coraz dobitniej zaznaczają swoją obecność. Mijamy w międzyczasie po lewej strome skalne ściany Kazalnicy. Jesteśmy niemal sami. Niemal, bo gdzieś tam dalej w górze widzimy dwójkę turystów, ale daleko, co najmniej 10-15 minut drogi przed nami.

Wreszcie zaczyna się kontakt ze skałą, pierwsze niewielkie trudności. Skalista rynna niosąca swoim dnem niewielkie ilości wody staje się naszym szlakiem, ale po krótkim odcinku pokonujemy niezbyt wysoki próg i wydostajemy się znowu na łatwiejszą ścieżkę.

Ta prowadzi nas pośród widoków z malejącymi ciągle stawami Czarnym i Morskim Okiem. Niebawem znowu skała tutaj jakby trudniejsza, prowadząca nas już na grzbiet Kazalnicy. Ułatwieniami są klamry, za to brak jest łańcuchów - przy obecnych warunkach, tj. suchej skale zgodnie z Dzienciołem uważamy, że trudności wbrew zasłyszanym wielu opiniom nie są zbyt duże, a już na pewno mniejsze niż oczekiwaliśmy.

W momencie kiedy wychodzimy na grzbiet Kazalnicy troszkę poniżej wierzchołka, chmury nasuwają się na okolicę i widoki niestety stają się historią. Czekamy dłuższą chwilę, licząc na jakiś przebłysk czy też prześwit, i owszem chwilami gdzieś tam odsłaniają się wody stawów poniżej ale są to chwile krótkie a widoki mocno "niepełne". Po dłuższym postoju ruszamy trochę eksponowanym grzbietem w stronę ściany Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego, aby następnie wąską ścieżką trawersując strome zbocza wspomnianego szczytu, pokonując kilka eksponowanych półek (lecz przy suchym szlaku całkowicie bezpiecznych) wydostać się na siodło Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem.

Widoki mamy dość ograniczone, na stronę polską nawet nie ma co patrzeć - po prostu mleko, po stronie słowackiej widoczne są Hińczowe Stawy, chwilami odsłania się wierzchołek Koprowego, widać też trochę grani Mięguszy.

Po pewnej chwili siedzący już dłużej w tym miejscu turysta zaskakuje nas pytaniem... czy daleko stąd jeszcze do Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem, a uświadomiony że od 10 minut siedzi sobie wygodnie właśnie na niej milknie, choć nie wiem czy z zadowolenia czy z rozczarowania...

No właśnie wracać niby trzeba, ale my z Dzienciołem wdrażamy w życie nasz dodatkowy plan i chwilę później siedzimy sobie na MSC (2410 m), nad potężną bo około 800-metrową przepaścią. Widoki w dalszym ciągu są dość skąpe, widać głównie w dalszym ciągu Hińczowe Stawy oraz Pośredni Szczyt Mięguszowiecki, jest chwila jednak kiedy odsłania się też tan najwyższy czyli Wielki. W chwilach prześwitu ukazuje się nam też grań zakończona wierzchołkiem Rysów, ogólnie pełni jesteśmy wyczekiwania i nadziei na poprawę widoków, ale te uparcie się nie poprawiają.

W międzyczasie dochodzi do nas jedna turystka (pozdrowienia Smile), lecz chwilę później opuszczamy to miejsce, ponaglani upływającym czasem.

Z przełęczy obniżamy się we wszechotaczającą biel. Teraz widać jeszcze mniej niż poprzednio, a tak właściwie to nie widać prawie nic... Zatrzymujemy się ponownie na Kazalnicy, łudząc się że może jednak coś się odsłoni... i się odsłania robią się prześwity w chmurach, część z nich jest powyżej nas, część poniżej. Robi się niesamowity spektakl widokowy i choć większość okolicy dalej pozostaje przykryta to jednak to co widać robi wrażenie - zobaczycie sami na zdjęciach Smile

Po zrobieniu pewnie kilkudziesięciu zdjęć opuszczamy wierzchołek, zagłębiamy się znowu między skały i tak systematycznie tracimy wysokość aż wychodzimy na brzeg Czarnego Stawu pod Rysami. Tutaj oczywiście jest sporo ludzi, jak dla nas to już praktycznie nic nie znaczący etap wycieczki - dla większości tutaj przebywających to jednak ich cel. Schodzimy więc jeszcze niżej, mijamy Morskie Oko, niedługo później jesteśmy już na słynnym asfalcie... Tu też zaczyna padać i tak jest przez niecałą najbliższą godzinę.

Jeszcze Wodogrzmoty, a stamtąd to już tylko około 25 minut do busa. Tym wracamy do Zakopanego a w barze FISu przy obiedzie zimne piwko z toastem za co by nie było udaną wyprawę, może z ograniczonymi widokami, ale przecież nie tylko rozległe widoki są w górach tym niezwykłym co nas tam przyciąga. Jesteśmy zadowoleni z dnia dzisiejszego. Chwilę później jest jeszcze jeden toast ale ten już za następną wyprawę Smile


No i trochę zdjęć - głównie autorstwa Dziencioła.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 30-08-2008 07:04 PM

I jeszcze trochę:


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 30-08-2008 07:05 PM

I jeszcze:


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 30-08-2008 07:28 PM

Pięknie chłopaki ok Gratuluję zacnego celu i zdobycia go Smile
O zdjęciach nie wspominam, jak zawsze miodzio Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 31-08-2008 08:13 AM

Pedro, Ty to masz talent do chwytania chmur ok Gratuluję udanej wyprawy


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 31-08-2008 08:14 AM

zachęcająco Smile Zdjęcia super i jak fajnie było wiedzieć kto jest kim Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 31-08-2008 09:49 AM

Dziękuję za porcję fotek Smile fajnie było się tam cofnąć w czasie.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka - 31-08-2008 11:16 AM

Witam ponownie!!!
W czwartek wróciłam do domku! Nie wiem czy wspominałam, ale pojechałam na obóz językowy do Szkocji. To naprawdę cudowne państwo.
Po drodze oczywiście zwiedziliśmy Londyn. Najbardziej spodobał mi się Big Ben, ale może zacznę od początku.
Wyjechaliśmy 15 sierpnia w piątek o godzinie 16 oczywiście z Zielonej Góry. Po pożegnaniu i zajęciu miejsc autokar ruszył. Zaraz zaczęliśmy się poznawać. Pilotem naszej wycieczki był Pan Włodek. Od razu powiedział nam czego od nas wymaga, co jest dozwolone, a co nie. Siedziałam w autokarze z Pauliną, naprawdę szybko się polubiłyśmy. Podróż była naprawdę męcząca. Najfajniej było na promie. Wschód słońca rekompensował zimno. O 9 rano 16 sierpnia byliśmy w Londynie. Tam szybkie zakwaterowanie i na miasto! Zwiedziliśmy Plac Picadilly, Galerię Narodową, Pałac Królewski no i oczywiście Big Ben. Z każdym z tych miejsc była związana bardzo ciekawa historia. Oczywiście robiłam masę zdjęć. Nie wiedzieć czemu przy Big Benie aparat się rozładował, ale zdążyłam zrobić kilka zdjęć. Wieczorem byliśmy padnięci. Aby dojść do łazienki musieliśmy wyjść z ośrodka. Za cztery minuty kąpieli trzeba było zapłacić 20 pensów. Okazało się, że Anglicy są bardzo bezpośredni. Tam nie można było sobie kręcić kurkami i ustalać temperatury wody. Naciskało się jeden kurek i woda leciała. Minuta zimnej, minuta gorącej. Po kąpieli wszyscy padli na łóżka i natychmiast zasnęli.
Następnego dnia ruszyliśmy do Edynburga. Podróż była nużąca i trwała 10 godzin. Nasz ośrodek Bonaly Camp mieścił się na zupełnym odludziu. Otaczały nas lasy i wzgórza. Nieopodal płyną strumyk, na który chętnie chodziliśmy wieczorami. W pokoju mieszkałam z pięcioma innymi dziewczynami. Były naprawdę fajne! Ponieważ był to obóz językowy musieliśmy napisać test poziomujący. Dzięki temu nauczyciele wiedzieli do jakiej grupy nas przydzielić. Musieliśmy przejść przez test pisemny i ustny. Nie było tak źle, zwłaszcza, że wylądowałam w najlepszej grupieSmile:). Następnego dnia po śniadaniu i pierwszych czterech godzinach angielskiego wszyscy chętnie ruszyli na miasto. Okazało się, że nasze wyjścia były ściśle związane z lekcjami. Aby odrobić zadanie domowe musieliśmy rozmawiać ze Szkotami i dowiadywać się o różne rzeczy. Były momenty gdzie trudno było się dogadać, ponieważ Szkoci mówili własnym slangiem.
Wieczorami po bardzo męczących, ale ciekawych dniach zbieraliśmy się w stołówce i graliśmy w karty, w mafię lub kalambury, albo po prostu gadaliśmy lub śpiewaliśmy. Kiedy nauczyciele kazali nam wracać do pokoi szybko się kąpaliśmy, kładliśmy się w ciepłych łóżkach i bardzo długo rozmawiałyśmy na ciekawe tematy, czasami denerwując nauczycieli gdy rozmowy były zbyt głośne.
Nie żałowałam żadnego dnia spędzonego na tym obozie. Podszkoliłam się w angielskim, zwiedziłam masę ciekawych miejsc między innymi: Edinburgh Castle, Galerię Narodową, piękne stare kościoły, Perth, Dundee, Loch Ness, Dolinę Łez, High Landy, no i oczywiście zdobyłam kilka Szkockich szczytów, dowiedziałam się wielu rzeczy o historii Szkocji i zyskałam sobie wielu nowych przyjaciół, z którymi już myślimy o następnym obozie.
Czas szybko mijał i nadszedł dzień wyjazdu. 27 sierpnia byliśmy jeszcze w Londynie i zwiedziliśmy muzeum narodowe. W godzinach popołudniowych ruszyliśmy w drogę powrotną. 28 rano po autobusie zaczęły krążyć kartki i zeszyty gdzie każdy miał wpisać kontakt do siebie. Na granicy w Świecku pożegnaliśmy cztery osoby. Naprawdę zrobiło się bardzo smutno. Następnych dwóch chłopaków pożegnaliśmy w Krośnie Odrzańskim. W Zielonej Górze było morze łez. Rodzice cieszyli się, że ich dzieci już wróciły do domu, a my płakaliśmy za sobą i przerażała nas perspektywa powrotu do szkoły. Po pożegnaniu i podziękowaniu nauczycielom wsiadłam do samochodu. Całą drogę do domu po policzkach spływały mi łzy. Mam nadzieję, że jeszcze pojadę na obóz z tą samą zgraną ekipą!


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka - 31-08-2008 11:25 AM

Mam problem z dodaniem zdjęć, ale coś wymyślę bo zdjęcia są naprawdę piękne.

Możecie je obejrzeć tutaj jeśli chcecie, nie ma tam wszystkich, ale wydaje mi się, że te najpiękniejsze na pewno Smile

http://foto.onet.pl/4y2s7,d0x0bgksk0nk,gc7j4,u.html#gc7j4


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 31-08-2008 11:39 AM

B.miło Agnieszko-czekamy na zdjątka blink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - tomtur - 31-08-2008 02:12 PM

Mój 24h rajd górski

Pomysł na wyjazd w Tatry na jeden dzien zrodził sie przy ostatnim wypadzie na lodowa ,mysle sobie 210 km w jedna strone to betka i moge zrobic jakąs ciekawą trase i wrócic .Jak sie wymysliło to trzeba to zrobić ,ugadałem sie a Ktomkiem na sobote prognozy pogody były obiecujace jedziemy .
Pobótka 1.50 szybkie sniadankop pakowanie ,oczywiscie wizyta na forum jade po Tomka no i o 3.oo ruszamy .Droga mija nam szybko i około 6.00 jestesmy przy rondzie ,chciałem parkowac przy skoczni ale niebiescy zablokowali droge bo po południu konkurs skoków.Ruszamy w strone Kuznic ,na miejscu widzimy kolej czynna (jako czynni narciarze:shy)trzeba wypróbowac to cudo techniki .Kasprowy wita nas porywistym i zimnym wiatrem tem .w okolicach 0 i widocznosc do 50m .Decyzja schodzimy do Murowańca moze z czasem sie poprawi ,w sali schroniska spotykam kolegę Zenka który pózniej wybiera sie z nami na zawrat .Chmury podniosły sie na tyle ze widoczny jest mały Koscielec ,ruszamy w strone Zawratu na trasie dośc sporo ludzi .Gdzies przy Zmarzłym stawie trapi mnie pewna myśl ,przecież idę w super tempie a ta młodzież przewaznie zwracam uwage na dziewczyny Shymijają nas jakby jechały lewym pasem czy to juz nadeszło że dusza młoda a ciało ....Zawrat przywitał nas szronem i zimnym wiatrem ,Zenek idzie do piatki ,a my z Tomkiem w strone koziej jest to spotkanie z orlą dla mnie po 18 latach Shypoza niektórymi momentami jest to dla mnie nowy szlak .Idziemy cały czas w chmurze ,z marna widocznoscia pułap chmur utrzymuje sie na wysokość poczatku łańcuchów na zawracie .Na Zmarzłej przełęczy robimy sobie mały odpoczynek ,no i dostajemy nagrode mgła sie roztepuje i Tatry pokazały nam widok na otaczajace nas szczyty i na widoczny pod nami Czarny staw trwało to krótko ale był pieknie ,dochodzimy do kamienia który rzuca sie nam w oczy za sprawą BogusiBig Grin(czta sie posty).Przy drabinie mały korek sesje zdjeciowe (mój aparat odmówił posłuszeństwa wiec zator był krótszy )na koziej decyzja ze schodzimy żółym z powrotem do gasienicowej . Schodzimy do zmarzłego stawu przy którym stwierdzam ze dołączyłem do klubu z problemami z kolanami.Czarny staw robimy mały popas i kolejny raz zostajemy nagrodzeni widokiem na otaczajace nas góry . W Murowancu stajemy na gorzka zupe i rozgladajac sie z nadzieja zobaczenia kogos znajomego spotykam pare z która 2 tygodnie temu rozczytywałem wisnióweczke w chacie Terygo .Schodzimy Jaworzynka Ktomek mniej rozchodzony narzeka że zapasy jego energi sie wyczerpuja praca przy kompie kondychy nie zapewnia .O 19 jestesmy przy rondzie , a tu czerwone szaleństwo Letni Puchar Skoków .Nigdy nie byłem na skokach na wielkiej skoczni ,trzeba sie zapoznac z atmosfera tam panujaca ,zasiadamy na ławeczce pewnej szacownej karczmy z widokiem skocznie i kTomek wchłaniał chłodna atmosfere a ja tylko placki Shy O 21 wsiadamy do bolidu i ruszamy do domu ,co to 200 km ,pierwszy raz zrozumiałem jak mozna zasnac za kierownica ,MOZNA .Po drodze robie małe przerwy oczy sie mi same zamykał wiec uczcie sie na błedach innych ,do domu wtaczam sie ciut przed 2 ,tak sie kończy mój 24 h rajd tatrzanski .


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 31-08-2008 08:47 PM

Super ok ... mi się podobało, może krótko. ale treściwie, dobrze się czytało. Szkoda tylko, że zdjątek nie ma, a może jednak się coś znajdzie??


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Stasiu - 31-08-2008 09:46 PM

Oj, Tomaszu, Tomaszu! Sad To nie jest już dla Ciebie. Najpierw droga, potem katorga na Taterkach i oglądanie skoków, na koniec droga powrotna. Nie przelewaj, masz już swoje latka. Inaczej fajnie miałeś. Ja w tym dniu opuściłem Taterki i na rowerku z żoną powróciłem w Beskidki.
PS. To myślisz poważnie, że dla młodych dziewuch Twoje (nasze) tempo to pestka? kwasny To już z nami tak źle? Sad Chyba się będzie trzeba wypisać z tej biby w Karkach albo zarządzić inny programek. Nie chciałbym być kulą u nogi.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 01-09-2008 12:03 PM

Zdjęcia z naszej niedzielnej wędrówki Smile
Wszystkie są autorstwa paaulo Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Zoe - 01-09-2008 12:16 PM

Standardowy niedzielny spacerek w wykonaniu Kasi i Paaula giggle
Brak mi słów. Jesteście mega! Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 01-09-2008 12:19 PM

Zoe, nie jesteśmy. Były ładne widoki choć męczące psychicznie Rolleyes przynajmniej mnie.
Jestem zbyt wolna i opóźniam partnerów. Ale przynajmniej ja odebrałam niezłą lekcje pokory od gór co do moich umiejętności Wink

Nadrabiam czytanie Waszych relacji Smile Ale sie działo ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 01-09-2008 12:24 PM

Piękne widokiSmile
Ostatnio z Pedrem mieliśmy podobne,choć byliśy troszke na SE przesunięciSmile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 01-09-2008 12:27 PM

dzienciol313 napisał(a):
Piękne widokiSmile
Ostatnio z Pedrem mieliśmy podobne,choć byliśy troszke na SE przesunięciSmile

No może i podobne ale były przez chmury zasłonięte Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 01-09-2008 12:28 PM

Pasaliście "woły" czy grabiliście wieś Mięguszowo ? Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 01-09-2008 12:30 PM

Oj te Mięgusze i Chłopki ciągną naszą brać giggle

Do tej pory miejscem pielgrzymkowym był Starorobociański, teraz nastaje era Chłopka ( i czasem wyżej )!

A tak na temat - gratulacje super wycieczki Kasiu i Paaulo Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dzienciol313 - 01-09-2008 12:36 PM

Czepiasz się szczegółów Pedro,skałki widziałeś te same Toungue Big Grin giggle


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 01-09-2008 12:42 PM

Po prostu Forum przenosi się teraz w Wysokie Tatry Smile
A Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem jest pięknym miejscem. Uważam ze po Polskiej stronie Tatr to najładniejszy szlak. I z całą pewnością warto go przejść Smile
Kto z Was jeszcze nie był?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 01-09-2008 12:43 PM

KasiaA napisał(a):
Uważam ze po Polskiej stronie Tatr to najładniejszy szlak. I


Katarzyno - masz rację.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 01-09-2008 12:46 PM

Chłopek ma w sobie "to coś" (tfu!, jak to brzmi Toungue).

tomtur napisał(a):
kTomek wchłaniał chłodna atmosfere a ja tylko placki

Big Grin
Ciężkie jest życie kierowcy. Marzy o piwie, a obolałymi nogami musi przez 200km ciężko pracować. unsure
Fajna relacja. Pogody nie zazdroszczę.

edit:
W Tatry zima idzie.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 01-09-2008 12:55 PM

Pedro i dzieciol, z przyjemnością przeczytałam opis Waszego wstępowania ku przełęczy. Zwłaszcza ze moje nogi czują ją jeszcze z wczoraj Smile
Pedro, mam wrażenie ze te chmury po prostu chodzą za Tobą Smile jesteś chmurościągaczem Wink

Trzymam kciuki za Wasze dalsze wędrowanie ok


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 01-09-2008 01:01 PM

KasiaA napisał(a):
Pedro, mam wrażenie ze te chmury po prostu chodzą za Tobą Smile jesteś chmurościągaczem Wink

Hm - pierwsze słyszę Big Grin

KasiaA napisał(a):
Trzymam kciuki za Wasze dalsze wędrowanie ok

Przyda się Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 01-09-2008 01:03 PM

Agnieszko, widzę że bardzo fajnie spędziłaś czas Smile

Zdjęcia wrzosowisko są piękne, zawsze kojarzą mi się z Wichrowymi Wzgórzami Smile
Bardzo lubię takie widoki jak na zdjęciu 27
Wiesz może skąd nazwa Dolina Łez?

tomtur, ładnie, ładnie Smile A co z Twoim kolanem się dzieje?
Pisałeś ze na Zawracie już szron na roślinkach, prawda to?


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pedro - 01-09-2008 01:42 PM

KasiaA napisał(a):
tomtur, ładnie, ładnie Smile A co z Twoim kolanem się dzieje?
Pisałeś ze na Zawracie już szron na roślinkach, prawda to?

Kasiu, Twój Paaulo zapodał 3 posty powyżej fotkę ze szronem na roślinkach. Nie wiem czy to tamto, ale może? innocent


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 01-09-2008 02:20 PM

Pedro, wiem ze zapodał Smile
Ale Zawrat jest niżej to raz a dwa tomtur był dzień wcześniej i ciekawiło mnie czy poprzednia noc tez była taka chłodna. Smile No a jeśli o tej godzinie co Oni byli to znaczy ze cały czas już sie szron utrzymuje Smile Zima idzie Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 01-09-2008 02:40 PM

Agnieszka zazdroszczę Ci tej wyprawy, nie wiem czego bardziej - Londynu, który kocham okrutnie czy Szkocji, w której nie byłam, ale ma taki " mój " klimat Smile

KasiaA niezła wycieczka Smile No i dla mnie pocieszające jest, że nie ja jedna z tych wolniejszych. A zdjęcia miodzio, momentami mam ciarki jak patrzę - wyobraźnia robi swoje Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 01-09-2008 02:41 PM

Tomtur cieszę się, że wyprawa udana, no i chwalić za zdrowy rozsądek z tymi przerwami w drodze do domu...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Edyta85 - 01-09-2008 03:21 PM

KasiaA napisał(a):
..... I z całą pewnością warto go przejść Smile
Kto z Was jeszcze nie był?


Ja Shy niestety, jakoś nie było okazji


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 01-09-2008 03:29 PM

ja też... okazja była, ale się boję , że za cienka jestem Shy


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 01-09-2008 04:50 PM

Idź, spróbuj. Zawsze można się wycofać z podejścia na Kazalnicę.
Widoki w Bańdziochu i tak to zrekompensują. Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - tomtur - 01-09-2008 05:20 PM

Kasia i pauulo gratuluje trasy ,a co do szronu to na zawracie byłem około 13 i szłem w strone koziej to łańcuch od strony gąsienicowej był oszroniony ale ja miałem zdecydowanie gorsza pogode .A co do kolana to bolało przy schodzeniu z koziej ,przy zmarzłym mały odpoczynek i problem znikł ale coś zaczyna sie dziac Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - maciek - 01-09-2008 09:25 PM

KasiaA napisał(a):
A Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem jest pięknym miejscem. Uważam ze po Polskiej stronie Tatr to najładniejszy szlak. I z całą pewnością warto go przejść

Zgadzm się całkowicie. Jest to piękna przełęcz w naszych Tatrach, a droga nań wiodąca też ma wielki urok. Byłem tam raz, ale widoczność niezbyt mi dopisała - raczej była zbliżona do tej, jaką mieli Łukasz z Bartkiem.

Zdjecie nr 4 z postu 356 jest rewelacyjne.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 02-09-2008 06:45 AM

KasiaA napisał(a):
.... Kto z Was jeszcze nie był?


I ja dopisuję się do listy Shy
W tym roku podeszłam tylko kawałek szlakiem, ale czasu nie starczyło Sad To plan na przyszły rok.

Ps. Margit, Edyta - babska wyprawa? uhm


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - margit - 02-09-2008 07:10 AM

Hella ja bym chciała Smile
Tylko ja wolno chodzę, nie chciałabym Was spowalniać , jak się godzicie na ślimaka to jak najbardziej. Kurcza, ale byłabym dumna Big Grin


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Edyta85 - 02-09-2008 07:43 AM

jaki fajny pomysł Big Grin
O kurcze, ja bym się tam pisała. A ślimaczka przy ładnych widokach zniese Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - IwonaS - 02-09-2008 09:34 AM

Co to za konspiracja? Siostra masz krechę... ja też chcęunsure


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Hella - 02-09-2008 10:51 AM

IwonaS napisał(a):
Co to za konspiracja? Siostra masz krechę... ja też chcęunsure


Jak ja chcę i mogę to Ty nie możesz, albo odwrotnie Sad
Spokojnie, jeszcze i Ciebie pomęczę giggle


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Rycho - 02-09-2008 01:12 PM

witam wszystkich czas zamieścić jakieś fotki z naszej rodzinnej wyprawy
zacznę od przejścia z Murowańca do Piątki przez Krzyżne ...

poranek na Hali [attachment=14715] ruszamy na szlak [attachment=14716]
kilka fotek na szlaku [attachment=14717][attachment=14719][attachment=14720][attachment=14721]i na przełęczy [attachment=14722][attachment=14723][attachment=14724]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Rycho - 02-09-2008 01:21 PM

dalej na przełęczy[attachment=14725][attachment=14726] powoli idziemy do schroniska [attachment=14727]widoki cały czas piękne[attachment=14728][attachment=14729][attachment=14730] i na miejscu [attachment=14731]
Tymek był dzielnyok, to w dużym skrócie pierwszy dzień wędrówki cdn...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 02-09-2008 01:28 PM

Rycho, widzę ze zachęciłeś swoją Kobietę i Potomka do wspinaczki Smile Ale żeby od razu w takiej ekspozycji ? Cool


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 02-09-2008 02:11 PM

Kasia, o co Ci chodzi z ta wspinaczką?? ja nie rozumieć uhm

Ładne fotki Rycho, czekam na ciąg dalszy Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - KasiaA - 02-09-2008 02:24 PM

Pablo napisał(a):
Kasia, o co Ci chodzi z ta wspinaczką?? ja nie rozumieć uhm


Post 384 zdjęcie #5, popatrz uważnie jak oni sie wspinają! Smile Pod nimi luft, plecaki zmieniają środek ciężkości Smile Cool
Fajne zdjęcie Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Pablo - 02-09-2008 02:28 PM

nO WŁASNIE ... nie przypominam sobie takiego miejsca w tamtej drodze ... hymmm
ale muszę Ci powiedzieć że jeżeli chodzi o skałę i trudności to chyba raczej odwrotnie, Anetta pierwsza zachęca resztę Dzieżgoń Teamu Wink

edit
ciekawe kiedy się razem z Tymkiem na jakiś kursik wybiorą Big Grin



RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Rycho - 02-09-2008 03:30 PM

spokojnie Kasia ten luft to tak grożnie na zdjęciu wygląda Smile trochę to łagodniej wyglądało może nawet dużo łagodniejSmile a Paweł ma rację tak naprawdę to oni mnie ciągali hihi
staram się bezpiecznie prowadzić rodzinkę pozdrawiam


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 02-09-2008 03:37 PM

Pablo napisał(a):
nO WŁASNIE ... nie przypominam sobie takiego miejsca w tamtej drodze ... hymmm

Pewnie Tymek w akcie desperacji (nadchodzący 1 września) śmignął w skały i gonili go gdzieś po Orlej. Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Rycho - 04-09-2008 01:32 PM

witam krótka fotorelacja z drugiego dnia naszej wędrówki
piękny poranek[attachment=14756] ruszamy na szlak [attachment=14757][attachment=14758][attachment=14759][attachment=14761] uciekamy od tłumu na Wrota Chałubińskiego[attachment=14760][attachment=14762]


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Rycho - 04-09-2008 01:39 PM

dalej na szlaku [attachment=14764]a chłopaki na Mnichu szalejąoki [attachment=14763] jesteśmy na wrotach[attachment=14765][attachment=14766] trochę widoków i na dół [attachment=14767][attachment=14768]

cdn...


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 04-09-2008 02:43 PM

Masakra jaki tłum nad Mokiem.
Rychu pogoda jest dla was tak łaskawa ze wzgl. na Pigwówkę? Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Rycho - 04-09-2008 03:54 PM

paaulo napisał(a):
Masakra jaki tłum nad Mokiem.
Rychu pogoda jest dla was tak łaskawa ze wzgl. na Pigwówkę? Smile

myślę że coś w tym jest ,ale owoce dojrzewały w tym czasie na pomorzuuhm
w Karkonoszach na naszej wspólnej wyprawie kiedy to rano w Schronisku Odrodzenie zaskoczyła nas przepiękna pogoda, gospodarz schroniska powiedział że "w górach ma się pogodę na jaką się zasłużyło..." a może coś w tym jest??? pozdrawiam


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Agnieszka.S - 05-09-2008 07:02 PM

Miło zobaczyć Karabinów w górskiej akcjiWink Super, że tak rodzinnie chodzicie po górach! Pozdrowienia!!!


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 08-09-2008 12:27 PM

Sobotnia pogoda nie była dla nas łaskawa. Niby "lampa", a jednak silny wiatr i psująca się (chwilowo) pogoda zmusiły nas do wycofu.
Lekcja pokory, ale i nowe doświadczenia.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - dr.Etker - 08-09-2008 12:38 PM

paaulo napisał(a):
Lekcja pokory, ale i nowe doświadczenia.

Paaulo-czyżby te nowe doświadczenia-to z Pośredniej Grani ? uhm


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Łukasz - 08-09-2008 12:42 PM

Niedziela była piekna. Kuźnice - Murowaniec - Czarny - Zmarzły - Kulczyński - Przelęcz nad Buczynową - Kominek nad Czarnym Mniszkiem - Granaty - Czarny - Murowaniec - podziwianie Bielskich , Gerlacha i Wysokiej - Kuźnice.


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - paaulo - 08-09-2008 12:52 PM

Doktorze, widzę, że żadnej zagadce nie przepuścisz. Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - mieciur - 18-09-2008 08:29 PM

Widzę,że dawno nikt nie zamieścił żadnej relacji więc wkońcu ja napisze krótką relację z króciutkiej ostatniej niedzielnej wycieczki na Turbacz.
W zasadzie z Gosia3kiem obraliśmy Turbacz za cel z 2 powodów :
1) że dawno tam nie byliśmy
2) że chleiliśmy sobie podbić schroniskową pieczątkę do książeczki KGP
3) pogoda była nijaka więc poszliśmy sobie na krótkie i bardzo dobrze znane nam szlaki
A więc do rzeczy Smile
Z Nowego Sącza wyjechaliśmy koło 7:15 i po 8 byliśmy na miejscu (Goska troche przypiratowała na drodze no i moje dzielne małe autko dobrze się spisało wiec poszło szybko sprawnie i przyjemnie) Smile
Za miejsce startu wybraliśmy wieś Koniki (koło Niedzwiedzia ew. Mszany Dolnej jeśli ktoś nie wie gdzie to jest). Po krótkim śniadaniu i przepakowaniu plecaków z samochodu ruszamy na szlak. Jako drogę wyjściową wybieramy szlak niebieski wyprowadzający na Czoło Turbacza i dalej na Turbacz. Po drodze mijamy kilka pojedynczych osób. W zasadzie jest całkowite zachmurzenie - ale szło nam się dobrze bo i nie padało, za gorąco też nie było, widocznośc też była jako taka. Szlak był bardzo przyjemny, po drodze mijaliśmy kilka polanek jakże pięknych i typowych dla Gorców. Właśnie to mi się Gorcach podoba - te piękne i malownicze polany, przepiękne zwłaszcza jesienią lasy, mały ruch na szlakach no i to że chociaż jest tam Park Narodowy to jest to wszystko pomyślane z głową - są tablice inf. o roślinach czy zwierzętach a nie ma denerwujących płotków i tabliczek w stylu " nie schodz ze szlaku" itp. Jest tam naprawde super. Po jakiś 2 h docieramy na Czoło Turbacza. Jest tam bardzo piękna polana. Przechodzimy koło kaplicy postawionej na pamiątkę miejsca gdzie w 1962 r nasz papież (jeszcze jako ksiądz) odprawił tam mszę dla turystów i pasterzy pierwszy raz zwrócony twarzą do wiernych. Teraz opuszczamy nasz niebieski szlak i odbijamy na szlak konny 500 m w prawo i dochodzimy do szlaku czerwonego prowadzącego na sam szczyt Turbacza - wiadomo szczyt trzeba zdobyć i zdjęcie też z tamtąd trzeba mieć Smile Wkońcu docieramy do schroniska. Ku naszemu zdziwieniu w jadalni jest dość sporo osób ale i tak jest całkiem miło. Nie ma tutaj tzw ceprów tatrzańskich - oczywiście są rodzinne wycieczki ale ludzie czują atmosferę gór, nikt nie krzyczy nikt nie biega itd - myślę że wiecie o co mi chodzi. W schronisku prosimy o wrzątek posilamy się zupką i kanapkami Goska pije piwo (na powrót to ja bede kierowcą) i czas przyjemnie mija. Ok 12 jest nam "mało" gór nie chce nam się jeszcze schodzić więc postanawiamy iść na Jaworzynę Kamienicka do Bulandowej Kapliczki. Zajmuje to nam koło godziny, idzie się dość przyjemnie początkowo przez Długa Halę a potem lasem. Po drodze spotykamy pojedynczych turystów i rowerzystów. Na samej Jaworzynie długo nie siedzimy bo wieje tam zimny wiatr a i wwidocznośc się pogorszyła więc powoli zaczynamy wracać. Podczas powrotu mija nas 2 rozpędzonych cross-owców - oczywiście co o nich myśle tutaj pisał nie bede bo domyślacie się co mam na myśli. Wracając pod schronisko mijamy ludzi którzy się "trochę" za lekko ubrali - jest jakieś 2 stopnie ciepła a spotykamy osoby w krótkich spodenkach... Na zejście wybieramy szlak zielony przez Wierch Spalone i Turbaczyk aby potem odbić z niego na rowerowy i wrócić do auta zamykając pentle. Na szlaku dzieje się to czego się spodziewaliśmy - po raz kolejny czas przejścia podany na mapie i drogowskazach jest dużo za krótki niż w rzeczywistości. Na mapie chyba "zgubili" jakąś górę po drodze Smile Ale, że mamy zapas czasu nie robi to nam wielkiej różnicy. Jeśli ktoś lubi mało uczęszczane szlaki ten się do tego nadaje znakomicie. Początkowo prowadzi nas przez las bukowy w którym nie widać działalności drwali (poza usuwaniem powalonych drzew ze szlaku) a następnie prowadzi przez kilka polan na których znajdują się rozpadające się już szałasy pasterskie tak charakterystyczne dla Gorców. Szałasy te jeszcze w latach 70 były użytkowane. Pod Turbaczykiem przechodzimy przez piękne polany z równie pięknymi widokokami. Jednak zimno i wiatr mocno dają się nam we znaki więc szybko idziemy dalej. Nareszcie odnajdujemy wspomnainy wyżej szlak rowerowy na który odbijamy i po ok 20 minutach marszu jesteśmy przy aucie. Wymarznięci ale zadowoleni odjeżdzamy i ustawiamy ogrzewanie na MAX Smile Było troche za wcześnie na powrót do domu to pojechaliśmy na Lubomir ( najwyższy szczyt B. Makowskiego). Chcieliśmy zwiedzić nowowybudowane obserwatorium austronomiczne na tej górze ale niestety było już zamknięte. Potem powoli pojechaliśy do domu. I w taki oto sposób minęła nam kolejna niedziela - jedna z wielu Smile
Wszystkich serdecznie zapraszam w Gorce - to naprawdę piękne góry Smile


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - gosia3ek - 24-09-2008 04:10 PM

nic dodać nic ująć...
ale kurcze, jakie przypiratowała????? ja nic nie pamiętam takiegoBig Grin (przynajmniej nie w tamtą niedzielę Toungue) a kto mi się darł nad uchem "bierz dziada, wyprzedzaj!!"???? Wink


RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Edyta85 - 25-09-2008 08:17 AM

Temat już chyba na jakiś czas nieaktualny ( do przyszłego roku), ani wakacji, ani lata nie mamy