|
Biba w Karkonoszach
|
| Autor |
Wiadomość |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
Jutro powinienieś dostać fotki ode mnie 
Dostałem w końcu (wczoraj) wypaliłem i dzisiaj wysyłam (wieczorem) to po jutrze będą.
pozdr
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 08-04-2008 03:03 PM |
|
 |
kosin
   
Postów: 119
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
Oto część mojego sprawozdania z Biby. Wklejam go po raz 5 bo cały czas występuje błąd. Może teraz sie uda.
Karkonosze 13-16.03.08
12.03.08
Była godzina 22, na zewnątrz panował ciemny krakowski wieczór. W telewizji leciało wtedy "You can dance", a ja powoli zaczynałem się szykować do wyjścia z domu. Kilkakrotnie sprawdzałem, czy aby na pewno wszystko spakowałem, bo znając moje roztrzepanie, to o wielu rzeczach zapomniałem. I dobrze zrobiłem, ostatni raz wchodząc do toalety zauważyłem, że moja szczoteczka do zębów nadal stoi w kubeczku, a obok niej pasta do zębów. Szybko zacząłem się rozglądać czy jeszcze czegoś nie zapomniałem. Nagle w głowie usłyszałem: RĘCZNIK!. Niestety w moim wypadku z ręcznikami tak bywa, że zawsze zostają w domu i uświadamiam sobie to dopiero jak wychodzę z pod prysznica i nie mam się w co wytrzeć. Wierzcie mi, że to nic przyjemnego, a niestety kilka razy przez to przechodziłem. A zatem sprawdziłem, czy aby na pewno wziąłem ręcznik. Okazało się, że leżał spokojnie w plecaku przygnieciony kilkoma innymi warstwami ciuchów. Nie bacząc na to, że rozpakowałem praktycznie cały plecak tuż przed wyjściem, cieszyłem się, że pamiętałem o tej niezbędnej rzeczy. Kolejny raz domykałem plecak, a w telewizji taneczny program dobiegał końca, co znaczyło ze jest około 22.30, a to z kolei znaczyło, że spóźniłem się na tramwaj o tejże właśnie godzinie. Następny był 10 minut później, ale obawiałem się, że nie zdążę na PKS. Szybko zacząłem się ubierać, a następnie wyszedłem z domu. W drodze do tramwaju myślałem o rzeczach, których nie wziąłem, ale powiedziałem sobie: "A co tam! Co zapomniałem to wyjdzie w praniu".
Po przedostaniu się najpierw w okolice rynku, a następnie dworca autobusowego dobiegłem do autokaru, w którym już spokojnie zasiadłem szykując się do dłuuugiej 8 godzinnej trasy do Jeleniej Góry. W Katowicach dosiały się pierwsze 3 osoby, które jechały ze mną na tą samą imprezę w Karkonoszach. Było to trzech chłopa: Fazik, Maciek i Kasat. Od razu siebie rozpoznaliśmy po górskich strojach . W czasie drogi nie zabrakło przygód; kiedy staliśmy na dworcu autobusowym we Wrocławiu około godziny 2 w nocy, do autokaru chciała wsiąść grupka dobrze wstawionych chłopaków. Grzecznie prosząc kierowcę o podwiezienie do miasta, tj. w stronę gdzie nie było zaplanowanego przystanku. Używali wybitnie ciekawego języka, tudzież połączeń, jakich nigdy w życiu nie słyszałem! Cała rozmowa trwała prawie dwadzieścia minut. Pobudzili wszystkich pasażerów, a w tym i Fazika, którego cierpliwość się skończyła, a następnie wstał i ruszył w stronę drzwi na przedzie autokaru. Fazik jest mężczyzną solidnie zbudowanym, o pokaźnych rozmiarach oraz co gorsza był zdenerwowany. Nie stanowiło dla niego trudności "wyproszenie" czterech chłopa, którzy to z impetem wyskoczyli na dworzec autobusowy. Obserwując to zajście dwóch pozostałych towarzyszy, którzy już prawie przysypiali na ławce, rzuciło się komediowym krokiem w stronę autobusu, który to zaczął ruszać od razu po pozbyciu się nieproszonych pasażerów. Fazik natomiast powrócił dziarskim krokiem na swoje tylne miejsce.
Następnie dopiero... usłyszałem jak ktoś woła: "Wstawaj, już jesteśmy na miejscu!". Otworzyłem oczy i zobaczyłem mijającego mnie uśmiechniętego Fazika, a za nim Maćka i Kasata. Ruszyłem w stronę wyjścia. Z luku bagażowego wydobyłem plecak i usiadłem na ławce. Teraz mogliśmy się spokojnie zapoznać i przedyskutować, co dalej robimy. Ja już wcześniej miałem ustalone drogą internetową, miejsce i czas spotkania w Jeleniej Górze z kolejnymi uczestnikami karkonoskiej wyprawy, tj. z Sylwestrem i Gosią. Umówiliśmy się o 9.00 na dworcu PKP. O tej godzinie stawiłem się. Przywitałem się z Sylwkiem, który był organizatorem całego wypadu. Teraz pozostało nam tylko czekać na pociąg z Gdańska, w którym przyjadą następne trzy osoby: Rychu z Anettą oraz Pablo, o którym wspominałem wcześniej w opisie z przejścia 12.01.08. Wspomnianego dnia poznałem Pabla. To dzięki niemu wylądowałem gdzieś na zachodnie Polski.
Smutny i cichutki głos informatorki PKP powiadomił nas o opóźnieniu pociągu o około 30 minut, a po 30 minutach o kolejne 15. W oczekiwaniu na towarzyszy rozmawialiśmy w trójkę, mieliśmy chwilę, by lepiej się poznać. Dowiedziałem się, że Małgosia niesie w plecaku ciasto, o którym była mowa na forum. Poza tym, ogólnie poruszaliśmy górskie tematy oraz te, które dotyczyły forum. Wtedy zdałem sobie sprawę, że trafiłem na naprawdę sympatycznych ludzie i przygoda górska z nimi najpewniej okaże się czystą przyjemnością!
Już niedługo dalsza cześć, miłego czytania!
|
|
| 14-04-2008 04:01 PM |
|
 |
kosin
   
Postów: 119
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
A oto kolejny dzień w białym królestwie:
13.03.08
Drzwi budynku dworcowego otworzyły się nagle i wyszedł mężczyzna o postawnej sylwetce i krępej budowie ciała, za nim kobieta z wieeeelkim plecakiem, a następnie Pablo, którego od razu rozpoznałem. Kiedy go ujrzałem zrozumiałem, że para, która wyszła przed nim, to Rychu i Anetta. Szybkie przywitanie, gdyż czekał już na nas transport do Szklarskiej Poręby. Przejazd nie trwał długo. Podczas drogi obserwowałem chmury, które zebrały się nad doliną i zasłoniły karkonoskie pasmo. Mówiłem sobie jednak w myślach: "Nie po to jechałem taki kawał, by chodzić we mgle. Na pewno wypogodzi się, bym mógł ujrzeć te charakterystyczne góry. Musi!".
Około 10.30 byliśmy u podnóża Szrenicy (1361m n.p.m.). Następnie udaliśmy się czerwonym szlakiem, który jest zarazem głównym w Karkonoszach. Po 30 minutach doszliśmy do Wodospadu Kamieńczyka, a następnie mijając schronisko o tej samej nazwie w małą godzinkę doszliśmy do schroniska na Hali Szrenickiej. Tu ukazała się naszym oczom prawdziwa zima, o której zapomniałem chodząc suchymi chodnikami w Krakowie. Przed nami dwa orczyki oblegane przez narciarzy i snowboardzistów. Odczuwalne były pierwsze mocne podmuch wiatru. Nie wspominam już o sypiącym szaleńczo śniegu.
W schronisku spotkaliśmy następna grupę forumowiczów: Helę i Iwonę oraz kompania katowicka: Fazik, Maciek i Kasat. Nawet się nie rozsiadaliśmy, tylko czekaliśmy, aż się wszyscy pozbierają i uderzyliśmy do schroniska na Szrenicy, gdzie czekali na nas kolejni uczestnicy imprezy.
Na krótkiej grani prowadzącej do schronu poczuliśmy mocne podmuchy wiatru, które utrzymały nas tylko w przekonaniu, że pogoda nie da nam tak łatwo przemierzyć karkonoską grań. Chwilę po 12.00 byliśmy już na miejscu. Zmarznięci usiedliśmy na chwile przy stole, by odtajać. Tam spotykamy Edkera i Gandzie, którzy czekali na nas dłuższy czas.
W międzyczasie podzieliliśmy się na pokoje, do których się następnie udaliśmy by rozpakować rzeczy. Umówiliśmy się za 20 minut na dole, by razem zjeść obiad. Gorące kubki oraz turystyczne pasztety królowały na naszym stole . Zarejestrowaliśmy się, opłaciliśmy nocleg i udaliśmy do pokoi, by szykować się do pierwszego wyjścia w Karkonosze.
Po krótkim czasie spotkaliśmy się w przedsionku schroniska ciepło ubrani i gotowi do wyjścia w dziką zamieć. Niektórych nie było prawie widać przez dokładnie opatulającą twarz kurtkę. Kiedy każdy założył raki na nogi otworzyliśmy drzwi schroniska, za którymi panowała biała pustka...
Przed 14.00 opuściliśmy schron. Wiało bardzo mocno, a w twarz zacinało boleśnie zmrożonymi kroplami. Na początku udaliśmy się na przejście graniczne Twarożnik (około 1300 m n.p.m.). Następnie po 10 minutach doszliśmy do Vosecka bouda, nieco poniżej grani. Pogoda nie dawała za wygraną, ale nasza twarda kompania dzielnie stawiała czoła pogodzie. Podczas schodzenia z Twarożnika pojawił się następny problem. Edkerowi pękła śruba w rakach. Jednak Sylwester - jak zawsze przezorny i ubezpieczony, wyjął z plecaka drut i w mgnieniu oka naprawił sprzęt.
Szybko wróciliśmy do dalszego marszu, tym razem w stronę schroniska Labska bouda (około 1300m n.p.m.). Tam zrobiliśmy chwilę przerwy na posilającego Snickersa i łyk gorącej herbaty. Było około 15.30. Humory nam dopisywały i każdy był zadowolony mimo tak paskudnej pogody.
Następnie udaliśmy się w kierunku grani i od razu atakowaliśmy Łabski Szczyt (1471m n.p.m.). Na trasie często mijaliśmy ski-turowców, którzy również nie byli zadowoleni z warunków atmosferycznych. A kto był...?...
Około 16.30 stanęliśmy na szczycie. Ciężko było się utrzymać na skalistym zboczu przy takich mocnych powiewach wiatru. Szybko zatem udaliśmy się Głównym Szlakiem Sudeckim (kolor czerwony) w stronę Szrenicy, przez Twarożnik.
Byłem przekonany, że pierwszego dnia Karkonosze nie ukażą mi swojego oblicza, a tu nagle podczas drogi powrotnej krótko po 17.00 robi się okienko pogodowe! Chmury na chwilę się rozstępują przepuszczając pojedyncze promienie słońca.. Zakres widzenia wzrasta i sięga pobliskich szczytów, a następnie coraz dalej. Nasza radość rosła proporcjonalnie do pola widzenia! W końcu stojąc przy schronisku na Szrenicy naszym oczom okazała się przepiękna panorama czeskiej części Karkonoszy... Zachwyceni cykaliśmy zdjęcia zgrabiałymi palcami. Zaczynało się ściemniać, a w nas drzemały domysły i nadzieje na dobrą pogodę następnego dnia .
W schronisku po szybkim ogarnięciu się i umyciu, zasiedliśmy przy stołach w schroniskowej jadalni, i raczyliśmy się dobrym obiadem. Na moim talerzu jak zwykle królował pasztet i chleb. Lubię to połączenie więc jadłem ze smakiem. W międzyczasie dołączyła reszta forumowej ekipy czyli Paula, Kasia i Majka. Rozmawialiśmy. Mieliśmy wreszcie szansę bliżej się poznawać, gdyż w czasie wędrówki często brakowało tchu, by wypowiedzieć choć słowo. Na dobry początek wspólnych dni buteleczka wiśniówki została rozpieczętowana i szalała na stole .
Szczerze przyznam, że około 21.00 czułem się padnięty. Całonocna podróż i długaśny dzień wędrówki dał mi się we znaki. Opuściłem towarzystwo bo w każdej chwili byłem gotów zasnąć na siedząco, czego bym nie chciał. Musiałem odzyskać siły. Wróciłem do pokoju, rzuciłem się na łóżko i błyskawicznie zapadłem w twardy sen... Zbawienne...!
Ciąg dalszy nastąpi
|
|
| 14-04-2008 04:06 PM |
|
 |
Sylwester
    
Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
widzę, że Marcin zaplanował dawkowanie emocji, niech i tak będzie, On tu teraz za sterem stoi ... a swoją drogą zobaczcie jak to jest, to już miesiąc minął, a w głowie wciąż grają dźwięki z biby
ps. problemów z wyedytowaniem tekstu na pewno unikniesz, gdy odstąpisz od używania niektórych znaków, tj. ... " " ( )
pzdr
|
|
| 14-04-2008 04:18 PM |
|
 |
Pedro
Administrator
      
Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
ps. problemów z wyedytowaniem tekstu na pewno unikniesz, gdy odstąpisz od używania niektórych znaków, tj. ... " " ( )
Z nawiasami Sylwek () nie powinno być problemu. A dla innych w ramach wyjaśnienia:
Od pewnego czasu występuje błąd podczas wysyłania posta, którego treść była kopiowana z worda i zawierała m.in. znaki trójkropka tj, ... oraz cudzysłowia, ewentualnie rzadziej używanych znaków specjalnych wstawianych w wordzie poprzez wstaw/symbol. Aby uniknąć tego problemu należy albo nie używać tych znaków (w wordzie i dopisać je dopiero w polu tekstowym na forum), albo przeedytować je, czyli w polu edycji posta po wklejeniu treści z worda należy ręcznie wykasować znaki o których mowa powyżej oraz wpisać je ponownie. Przepraszam za problem, w miarę możliwości oraz znalezienia możliwości jego rozwiązania zostanie on usunięty.
Powyższą informację zamieszczam także w podforum z uwagami, wątek o aktualizacji skryptu forum.
Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
|
|
| 14-04-2008 04:31 PM |
|
 |
Lorelei
~~Avionetka~~
    
Postów: 1,145
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
Marcin, szacuken ! czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy
~~And I think to myself - what a WONDERFUL world!~~
|
|
| 14-04-2008 08:49 PM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
Super się czyta, naprawdę ruszyłeś wspomnienia czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy
pozdr
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 14-04-2008 08:50 PM |
|
 |
Aniap
   
Postów: 225
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
Kosin - obudź się - zostało ci jeszcze kilka dni do napisania!
|
|
| 14-04-2008 08:57 PM |
|
 |
Snieshka
    
Postów: 1,391
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
zazdroszcze,zazdroszcze.... ale za to wiem co mnie omineło,ale jak tylko Bog da i partia pozwoli to nastepnym razem w tej relacji znajdzie sie także moje imie 
Czekam na dalsza częsc waszej gorskiej przygody Marcinie
"Gdy maja Cię wieszać poproś o szklankę wody - nigdy nie wiadomo co się stanie, zanim przyniosą"
|
|
| 14-04-2008 08:58 PM |
|
 |
kosin
   
Postów: 119
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
one są już spisane tylko muszę jeszcze raz je przeczytać i zweryfikować. Wlepię niebawem. Cierpliwości
|
|
| 14-04-2008 08:58 PM |
|
 |
Małgorzata
   
Postów: 112
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2007
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
Marcin, twoja relacja jest wyśmienita. Z wielką przyjemnością przeczytam dalszy ciąg, więc zabieraj się do pisania. Pozdrawiam.
|
|
| 14-04-2008 09:06 PM |
|
 |
maciek
Moderator
     
Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
|
| 14-04-2008 09:12 PM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
Super się czyta, naprawdę ruszyłeś wspomnienia  czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy
pozdr
Podpisuję sie oburącz pod powyższym!
Ps. Qrczę, a myślałam, że tylko ja mam problemy ręcznikowe
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
|
|
| 15-04-2008 06:43 AM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
Podoba mi się. Dobrze napisane. Czekam na ciąg dalszy.
|
|
| 15-04-2008 07:10 AM |
|
 |
KasiaA
KrakowiankA
    
Postów: 1,329
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status:
Offline
|
RE: Biba w Karkonoszach
Ale mi Marcinie niespodziankę zrobiłeś z tą relacją Dziękuje.
No i mam nadzieje że cdn będzie jak najszybciej.
Ładnie piszesz.
"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
|
|
| 15-04-2008 07:16 AM |
|
 |
|
|