Zdjęcia jak zwykle piękne-kształty rzeźbione wiatrem i śniegiem-baśniowe.W szarą codzienność z ekranu komputerka tchnie rześkość i piękno zimowych Karkonoszy.
pozdrawiam
Każdy widzi to co chce zobaczyć , ja np zobaczyłem m.inn. armię dziwolągów, skamieniałych w modlitwie, skrzydlate stwory ... Dziękuję za serdeczności, pozdrawiam.
ps. nie ma sprawy Majka, na zdrowie
A wiecie jak to jest kiedy w miarę oddalania się od cywilizacji i zdobywania wysokości temperatura rośnie zamiast opadać, a ludzi coraz mniej na szlaku, wiecie jak to jest kiedy nijakość wpleciona w szarość powszedniego dnia zmienia się w rozświetlony słońcem błękit nieba, wiecie wreszcie jak to wspaniale kiedy można stanąć w takiej magicznej chwili na pustym zaśnieżonym szlaku, a widoczność z wyeksponowanych miejsc nie jest skalana chmurami i mgłą. By w pełni oddać czar tej chwili zapytam czy wiecie jak to jest kiedy to wszystko co wcześniej napisałem dzieje się bez obecności innych i niejako w nierzeczywistym świecie ... oddanym tylko do Waszej dyspozycji?
Tym którzy to wiedzą gratuluję szczęścia bycia w takich klimatach, a tym którzy jeszcze nie domyślili się o czym pisze odpowiem, że ta chwili nosi nazwę "roboczy piątek, przy zalodzonych dość trudnych szlakach i przy zjawisku o nazwie inwersja"
Byłem dziś w Karkonoszach, trasa z Karpacza przez kocioł Białego Jaru, trawers lawiniastym stokiem do Strzechy i przez Spaloną Strażnicę i Śląski Dom na Śnieżkę, powrót przez Kopę do Białego Jaru i pod nitką wyciągu do Karpacza. Śnieg osiadły, zbity i twardy, częściowo przechodzący w lód, temp. na górze ok. + 5 st. wiatr słaby, ciepły.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2007 07:27 PM przez Sylwester.
[align=justify]A wiecie jak to jest kiedy w miarę oddalania się od cywilizacji i zdobywania wysokości temperatura rośnie zamiast opadać, a ludzi coraz mniej na szlaku
To chiba tak pięknie wędrować po trasach....Miło Sylwester , że zapodałeś foty i relację.....
Szczęściarz-każdy week w górach
Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2007 05:42 PM przez dr.Etker.
Sylwek nie chodzi w góry, on tam mieszka
Ja może jutro wyrwę nieco przestrzeni dla siebie, jadę do Brennej zawieść sąsiadkę na pobyt świąteczny do siostrzyczek klasztornych więc może...
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...