|
Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
|
| Autor |
Wiadomość |
tomtur
    
Postów: 7,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
Dzięki Stach za opisanie naszej wycieczki,biba udana moim skromnym zdaniem, dziękuję wszystkim uczestnikom .
Co do samego pasma,doliny ciekawe ,tylko ja w górach szukam przestrzeni,dalekich widoków,tego w raju jak na lekarstwo,no i te 89km dało w kość
"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
|
|
| 29-10-2014 06:16 AM |
|
 |
tratina
    
Postów: 1,181
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2010
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
Stasiu powiem Ci, że odwaliłeś kawał dobrej roboty - Podziwiam !
Tyle materiału ok 20 GB, aparat Ci z ręki nie wychodził. Wykazywałeś podwójną uwagę i ostrożność - pstryku pstryku, filmowanie + podpowiadający głos "patrz pod nogi, patrz pod nogi" , jak Ty żeś się nie wywalił? - Brawa!!! dla Naszego Filmowca.
Ja rachunki z Rajem mam już wyrównane aż z nadwyżką myślę.
Dziękuję również całej ekipie za obecność i miło spędzony czas.
Dziękuję za Horca - nowy smak, nowe możliwości
Dziekuję pogodzie, że była Piękna - w końcu byliśmy w Raju
"Nie ma chyba trudniejszej do zniesienia choroby górskiej, niż brak Gór"
R. Messner
|
|
| 30-10-2014 12:53 AM |
|
 |
yoter
    
Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
Toście pięknie mieli! No właśnie, jak w raju. Gratulacje!
góry to początek nieba
|
|
| 31-10-2014 09:39 PM |
|
 |
yoter
    
Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
góry to początek nieba
|
|
| 01-11-2014 10:39 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
Widzę, że pokazujesz tylko dolną część. Więcej nie było?
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 01-11-2014 10:56 PM |
|
 |
yoter
    
Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
Widzę, że pokazujesz tylko dolną część. Więcej nie było? 
Było, było. Nie myśl sobie, że nas zmyło .
W dolnej części lepiej widać, jak to wyglądało.
Wydaje się także, że kiedyś nie było tylu ułatwień, co obecnie.
góry to początek nieba
|
|
| 02-11-2014 09:58 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
Potokami i po górach w Słowackim Raju (Raj) - wiosenna biba GŚ 2017
Motto (dedykacja własna dla Oliwki): "Oliwko, Raj jest specyfikiem sam od siebie. Główną aktywnością nie jest samotne chodzenie po kopczykach. Tutaj penetruje się koryto potoków i rzeczek, żeby sobie porządnie umyć buty i nawet nogi, pion pokonuje się drabinką i poziom na metalowych stopniach lub diabelsko śliskich pniach. Mnie jednak u Ciebie fascynuje, że w przeciągu trzech dni przerodziłaś się w prawdziwego drabinkarza, któremu nie jest trudno spojrzeć w otchłań spadającej wody."
Minęły 3 lata i znów przyszła kolej na Słowacki Raj. Tym razem na wiosnę, po zimowych roztopach. Doświadczony turysta wie, że tym razem warunki będą całkiem odmienne. Dreptanie korytem potoka jest inne wiosną i inne jesienią. Jeszcze mnie tam w tym okresie nie poniosło i dlatego byłem w oczekiwaniu dni przyszłych.
Jak zawsze, trochę danych technicznych:
DOBA : 28.4. - 1.5.2017
TRASY: Słowacki Raj (Slovenský Raj)
(2) Podlesok - Gardziel Hornadu - Przełom Hornadu - Klasztorska Roklina - Klasztorisko - Kysel (górna część) - Wielki Kysel - Glac (Mała Polana) - Pod Ptasim Grzbietem - Podlesok
(3) Stratenska Dolina - Hawrania Skała - Doczesne Źródło (Občasný prameň) - Stratena
(4) Podlesok - roklina Sucha Bela - wierch Suchej Belej - Pod Ptasim Grzbietem - Klasztorisko - Gardziel Hornadu - Podlesok
OBIEKT (do spania): chatka w ATC Podlesok (10 Euro z pościelą + 0,5 Euro za powietrze + 3 Euro samochód).
ODLEGŁOŚĆ (wg mapy): (2) 16 km i 981 m przewyższenia, (3) 7 km i 586 m przewyższenia, (4) 12 km i 757 m przewyższenia
CZAS: 6:00 godz., 3:00 godz. i 4:15 godz. (wg mapy)
OSOBY:
- forumowicze ? Malwina, Mieciur, Oliwka, Stasiu, tomtur
- gościnnie: ---
- otarli się o nas: ponownie skały w roklinach, woda w potokach i 1 kocur, który zżarł pół ciasta Malwiny
28.4.2017, dzień pierwszy - zjeżdżamy się do kupy
Nie mogłem się doczekać, kiedy zjedziemy się na miejscu. Lubię takie te mini biby, gdzie poczet forumowiczów można policzyć na palcach jednej ręki. Biba rozpoczyna się nietradycyjnie. W tym dniu nas nie czeka żadne wędrowanie, tylko po pracy mamy jedno zadanie - zespolić się w autocampingu Podlesok. Ja dojeżdżam do Popradu pociągiem, gdzie mnie zwijają autkiem Malwina z Mieciurem. Już wspólnie lądujemy na miejscu w Podlesku. Zakwaterowanie przebiega bez problemów i możemy od razu zająć chatkę nr. 8.
Zerkam okiem trochę w bok. Do dyspozycji są i nowe chatki - Jaworina Komfort. Cena 120 Euro/6-8 łóżek. My mamy starą Jaworinę za 50 Euro/5 łóżek. Może następnym razem wypróbujemy ten komfort? Kolej na oczekiwanie kolejnych forumowiczów. Według wstępnych informacji najpierw ma dojechać Oliwka. Jest 16:45 i mnie jednak wygłodniało i wysuszyło. Czas w oczekiwaniu możemy spędzić w pobliskiej knajpie Rumanka. Dla mnie klasyka - smażony ser i napój turystyczny. Oliwka jednak musiała sporo przyciskać gaz do dechy, ponieważ ledwo dojedliśmy i Oliwka nas telefonicznie informuje, że jest pod jakąś knajpą Rumanka. Fajnie, nie trzeba daleko jej szukać. Mogę zaznaczyć, że Oliwka jest dla mnie 82 poznanym osobiście forumowiczem. My, stare wygi forumowe, czujemy się normalnie, ale nie wiem jakie myśli chodzą po głowie Oliwce, że wdała się z nami i jeszcze na dodatek w nieznane miejsce. O tym musi już sama powiedzieć. Jest nas już czterech i można rozpocząć tradycyjną wieczorową integrację. W międzyczasie czekamy na ostatniego forumowicza - samego Wielkiego Tomtura. Czas od czasu dostajemy informację, gdzie się znajduje. Wstępne obliczenia dają mu szansę na dojechanie na miejsce około północy. Później i to było jeszcze mało. Ja zaczynam powoli odpadać i przyjmuję pozycję leżącego strzelca z telefonem przy uchu. Coś mi się wydaje, że najdłużej w czekaniu na Tomtura rzucał się Mieciur. Jednak i on odpadł. w konieczności budzi mnie telefon o 2:30 w nocy/rano. Od tej pory jesteśmy w komplecie.
cdn. już turystycznie
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2017 07:13 PM przez Stasiu.
|
|
| 05-05-2017 07:11 PM |
|
 |
Zygmunt
   
Postów: 324
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2016
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
Dobra lektura 
Czekam na to cdn.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2017 07:31 PM przez Zygmunt.
|
|
| 05-05-2017 07:30 PM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
Czekamy Stasiu na ciąg dalszy, super to opisujesz
Ps. Moje buty doschły mi dopiero dzisiaj... po tym myciu w potokach Słowackiego Raju
|
|
| 05-05-2017 07:39 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
29.4.2017, dzień drugi - trzeba Oliwce pokazać co oznacza ten Słowacki Raj
Wstajemy z rannym kuropieniem. Kierowcy dzisiaj mają wolne, ponieważ ostry start przewiduje wyjście na swoich już od samego campingu. Ci, co przespali zjawienie się zjawy Tomtura, mają teraz szansę się z nim przywitać. Później nie będzie już możliwości. Tam będzie trzeba się trzymać łańcuchów. Jednak na razie nie zdradzajmy szczegółów, ponieważ Oliwka jeszcze nie wie do czego się wepchała.
Pole startowe forumowiczów z niecierpliwością czeka, jak konie wyścigowe, na wystrzał z pistoletu startowego. 8:30 no i poszli! Do gardzieli. Tam trzeba, żeby być porwanym przez Hornad.
Ładnie się prezentuje zlewanie Hornadu i Wielkiej Białej Wody. Ta "kalniora" to Hornad. Z początku nic się nie dzieje. Chodnik prowadzi po brzegu Hornadu. Jednak nie zawsze tak ma być. W niektórych miejscach skała wciska chodnik do rzeki i pieszy jest zmuszony do wypróbowania metalowych stopni z niezastąpionym widokiem na głębię pod sobą lub nauczyć się chodzić po wodzie.
Tomtur nam tutaj prezentuje jedno takie miejsce. Stopnie pod Zieloną Górą. Trochę się przejmuję, ponieważ Oliwka od teraz będzie wystawiana na próbę. Dla niektórych to może być problem. Co innego jest mieć glebę pod zelówkami i coś innego głębię rwącej rzeki.
Malwina z Mieciurem są uśmiechnięci. W tle Oliwka o czymś dyskutuje z Tomturem, jakby nie przejmowała się, że pod nią jest 3 m próżni. Dalej jeszcze następują już mniej eksponowane stopnie.
Ze zdjęcia widać, że ekipa się niczym nie przejmuje. Nawet niektórzy wyprawiają różne figle. Oliwka, oj nieładnie robić komuś rogi. Przejście Prielomem Hornadu nie jest wysłane tylko metalowymi stopniami, ale monotonność przejścia nam umila czas do czasu forsowanie drugiego brzegu.
Po takim moście można przejść spokojnie lub robić wygłupy z rozhuśtaniem tego metalowego monstra. Słabe natury mogą wtedy mieć niezłe zawroty głowy. Na szczęście mosty w Raju mają solidną konstrukcję i nie może dojść do sytuacji, jak w amerykańskich filmach sensacyjnych. Tam zawsze, podczas przejścia takim mostem, musi minimalnie dojść do złamania jednej belki i nie może się obyć bez dyndania nóg bohatera nad otchłanią lub chwycenie innej osoby, najlepiej bohaterki, w ostatniej chwili za jedną rękę, żeby nie wpadła w przepaść. Tych mostów na Przełomie jest sporo. Nam jednak będzie dane tylko przejść jeden i drugi tak na powrót. Przejście obok Hornadu prezentowało też i niezbyt ładne widoki. Jak bylo powiedziane, dzień wcześniej zakończyły się wielkie deszcze. Hornad był rozwodniony. To było też przyczyną, że wielka woda zabierała wszystko to, co ludziki wyrzucały na brzeg.
Zbiór butelek plastikowych nie robi dobre wrażenie. Kolejna przeszkoda na trasie. Drewniane stopnie.
Kiedy tak patrzę na Mieciura, tak mi się przypomina jedno śląskie powiedzenie: "Francek (w tym przypadku Malwina) trzym się lufta, bo drabina biore". Jednak nie było tak źle. Tylko wystarczy trzymać równowagę i uważać, żeby buzią nie pocałować to drewno. Jeszcze nim dochodzimy do miejsca, gdzie będziemy opuszczać Przełom i wgryziemy się do Klasztorskiej, dochodzimy do smutnego miejsca.
Tutaj przed dwoma laty doszło do katastrofy, kiedy śmigłowiec HZS w czasie akcji ratunkowej zahaczył o linię elektryczną. Cała załoga zginęła. Chwila zadumy i idziemy dalej. Po 1,5 godzinie jesteśmy przy ujściu Klasztorskiej Rokliny. W relacji podanej wyżej, kontynuowaliśmy wycieczkę dalej wzdłuż Hornadu. Tym razem robimy Klasztorską. Chwila odpoczynku.
Od teraz pomoce techniczne zmienią się z poziomych na pionowe. Najpierw zahaczamy o Białą Jaskinię.
Coś dla Zygmunta. Ten ponoć lubi je penetrować. Potem już na dłuższy czas zanurzamy się w roklinę. Dochodzimy do pierwszego wyzwania - 13 m wysoki Strakov Wodospad.
Może teraz Oliwka sobie pomyślała z kim to się dała do kupy. Jednak trzymała się dzielnie. Drabinki przechodziła dzielnie. Wodospadów było sporo, większych i mniejszych. Nie można wszystkiego czytelnikowi przybliżyć. No, jeszcze mogę uwiecznić samego siebie, żeby było widoczne, że ja też tam byłem.
Po godzinie zabawa w chodzeniu po drabinkach w pionie i poziomie na pewien czas kończy się. Jakoś na końcu uzbierało się więcej ekip i polana Klasztoriska zamieniła się w pole wyścigowe.
Zwycięzca nie musiał stać długiej kolejki do napoju turystycznego, i że przejście przełomem i rokliną człowieka porządnie wysuszy, jest to wygrana nie do zapłacenia. Napój turystyczny zakończył, moim zdaniem, łatwiejszą połowę dzisiejszej wędrówki. Pierwotnie chciałem wypróbować nową ferratę na Kyselu. Jednak nie zorientowałem się, że jest otwarta dopiero od 15 czerwca. I tak nam pozostało ponownie odwiedzić Kysela od Gigantycznego Wodospadu i dalej jeszcze niepoznanego Wielkiego Kysela. Z Klasztoryska schodzimy znanym szlakiem do rokliny.
W dole zauważamy bezradną grupkę nad brzegiem rwącego potoka Kysel. Co się tam dzieje? Podchodzimy i widzimy przyczynę zablokowania. Potok trochę się rozwodnił i uniemożliwił suchą nogą przejść na metalowe stopnie.
Trzeba było z 5 m przejść po wodzie, jak Pan Jezus lub my, normalni grzesznicy, przebiegnąć tak szybko, żeby woda nie wlała się do butów. Później się okazało, że to nie było pierwsze mycie butów. Roklina Kysela jest sama od siebie dzika i do tego jeszcze rwący potok.
Wody było tyle, że przelewała się nawet przez stalowe stopnie. Każdy sobie może wyobrazić, jak fajnie się potem po takich stopniach chodzi z asekuracją łańcucha. Wystarczy mniej uwagi i człowieczyna kąpie się w tym kisielu. Dochodzimy do wodospadu, gdzie z dołu dochodzi ferrata i przed trzema laty przechodziło się na drugi (prawy) brzeg, żeby powrócić na rozstaje Kysela Małego i Wielkiego.
Tomtur nie wyparł się ferraciarza i dlatego musiał chociaż kawałek pościskać stalową linę i pomacać skały. Widać, że mu to robiło wielką radość. Poznajemy, że kiedy wybudowali ferratę, trasę na prawym brzegu Kysela zamknięto i poprowadzono ją od mostku Gigantycznego Wodospadu po lewym brzegu aż do roztaju. Dla nas to oznaczało wrócić z powrotem po zalanych stopniach i zalanym brzegu. Na szczęście tego drugiego przejścia byliśmy oszczędzeni.
Nasi poprzednicy dla swych dam położyli w problemowym miejscu pnie i my mieliśmy możliwość też z tego skorzystać. Nowy odcinek, to nowe wyzwania. W końcu było nam dane okosztować kawałek ferraty. Ona się praktycznie kończy na Gigantycznym, ale nieferraciarze mogą też kawałek okosztować. W postaci Karolinyho Wodospadu. To 25 m wysokie cudo natury można teraz przejść na żywo.
Metalowe klamry są umieszczone akuratnie i stalowa lina nareszcie zastąpiła łańcuch. Dla ferraciarzy (mnie i Tomtura) istny kawałeczek ballady. Nie wiem co pozostali. Jednak trudno nie było. Cała ferrata jest w stopniu trudności "C", jednak na tym wodospadzie bym to oceniał na A/B max. B (nad mostkiem). Pocieszenia nie było sporo i dochodzimy do rozwidlenia. Czytelnik może sobie poczytać w relacji wyżej, jak się nam dreptało w Małym K. W tym roku postanowiliśmy iść na nowość i przedreptać Wielkiego K.
Miały się nam postawić na drodze trzy wodospady. Pawlasovy, Ochrońców Przyrody i w Barierze. Tego pierwszego mi się jakoś nie udało zadokumentować. Byłem zaskoczony dzikością rokliny i umknął mi.
Kolejna dwa
- Ochrońców Przyrody
- w Barierze
udało mi się już zdarnie zweryfikować. Roklina powoli przechodzi w lekki poziom z prześwitami między drzewami. To oznacza, że kończą się wszelkiego rodzaju wygibasy. Wielki K. kosztował nas 1 godzinę przecierania. Mijamy budkę źródełka i wychodzimy z rokliny w miejscu zwanym Biskupskie Chyżki. Od teraz nas czeka już tylko nudnawa droga powrotna. Miałem nadzieję, że na polanie Sucha Bela będą, jak trzy lata temu, proponować ukrócenie powrotnej drogi w postaci zjazdu na rowerze. Jednak było cicho, pusto i nam nie pozostało nic innego, jak dalej wędrować do punktu końcowego na własnych.
Mamy godzinę 17:00 i Mieciur z Malwiną dają nam do zrozumienia, że to dzisiaj koniec z wędrowaniem. Pozostali też mają tego dosyć. Przemoczeni i głodni najpierw zasycamy żołądki w knajpie Rumanka. Potem dopiero oczysta higieniczna i czas integracyjny.
Na dobranoc żegna się z nami Oliwka, pokazując swój krystalicznie czysty styl nowego ferraciarza.
Cdn.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-05-2017 08:47 PM przez Stasiu.
|
|
| 08-05-2017 08:46 PM |
|
 |
grabarz
Adrian
    
Postów: 1,860
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2014
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
No, łatwo nie mieliście...
Fajna sprawa ten Raj, trzeba będzie zbadać tamte tereny
''(...) nigdy nie umiałem pogodzić się z tym, żeby wracać z niczym. Zawsze próbowałem jeszcze raz. Czasem nawet wbrew logice, ale zgodnie z jakimś wewnętrznym przekonaniem.'' (J.Kukuczka)
|
|
| 09-05-2017 04:48 AM |
|
 |
Malwina
   
Postów: 460
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2009
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
Wspaniała Majówka 
Co dzień z zaciekawieniem czekam na kolejną część tej barwnej opowieści.
Już teraz nachodzą mnie dwie refleksje
otarli się o nas: ... 1 kocur, który zżarł pół ciasta Malwiny
To był po prostu skandal - Czarny Sierściuch o wielkich oczach - grasujący po okolicy, aż strach było wychodzić z domku w nocy 
Ładnie się prezentuje zlewanie Hornadu i Wielkiej Białej Wody. Ta "kalniora" to Hornad. Z początku nic się nie dzieje. Chodnik prowadzi po brzegu Hornadu. Jednak nie zawsze tak ma być. W niektórych miejscach skała wciska chodnik do rzeki i pieszy jest zmuszony do wypróbowania metalowych stopni z niezastąpionym widokiem na głębię pod sobą lub nauczyć się chodzić po wodzie.
Niby pięknie, ładnie Buźka uśmiechnięta Ale nie zawsze tak było, szczególnie wtedy kiedy pode mną była rwąca rzeka - dość głęboka - a mnie w tym momencie dopadała świadomość, że nie umiem pływać
|
|
| 09-05-2017 07:53 AM |
|
 |
Oliwka
    
Postów: 1,763
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2013
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
A ja to wyglądało z mojej strony ? Poczytajcie 
Wyjazd do Słowackiego Raju był przeze mnie bardzo wyczekiwany. Raz, że nigdy tam nie byłam, a dwa, że to moja pierwsza biba z forumowiczami GŚ.
Z uczestników znałam Tomtura, ale on miał dojechać jako ostatni, więc od początku czekały mnie same niewiadome. Gdy startowałam nawigacja pokazała, że to ponad 460 km. Przed weekendem majowym, każdy wie jak jest w Polsce, ale gdy minęłam granicę w Jurgowie, to okazało się, że na drodze jestem prawie sama. Od tego miejsca miałam około 70 km, więc przeleciało migiem. Podjechałam pod knajpę Rumanka skąd właśnie wychodzili uśmiechnięci Malwina, Mieciur i Stasiu . Chwilka na zapoznanie i już wiedziałam, że trafiłam na wyborne towarzystwo .
Następnego dnia wędrówka rozpoczęła się sympatycznie, aczkolwiek szelmowskie uśmiechy gościły na twarzach 4 szeryfów.
Trzeba Wam wiedzieć, że wędrowanie po różnych żelastwach (często chwiejących się) nie należy do moich mocnych stron a jeszcze chyłkiem no i już byłam przerażona
.
Z każdym krokiem było tylko "ciekawiej" drewniane kładki diabelsko śliskie
ale widać było, że Malwinie zupełnie nie sprawiają kłopotu.
Piekielne drabiny,
po których Stasiu śmigał i z uśmiechem strzelał fotki
no i ten rozbujany przez Tomtura most
dopełniały czarę rozpaczy , chyba gdzieś pomiędzy jedną
a drugą
otchłanią, przy zalewającej buty wodzie
krzyknęłam - boję się- czym wywołałam uśmiechy na ich twarzach. O żesz, pomyślałam, a to dranie Postanowiłam być twarda, no i poza tym z racji wieku nie wypada wrzeszczeć po lasach . Była chwila wytchnienia
na zwiedzanie różnych jaskiń, no i w końcu spojrzałam na nich łagodniej
a gdy oczom moim ukazało się schronisko, to już zupełnie wybaczyłam im ciagąnie mnie po najtrudniejszych zakątkach tego kanionu.
Dzień pierwszy zakończony a ja nadal żyję, jest dobrze
Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-05-2017 05:59 PM przez Oliwka.
|
|
| 09-05-2017 05:55 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
(...) chyba gdzieś pomiędzy jedną a drugą otchłanią, przy zalewającej buty wodzie krzyknęłam - boję się- czym wywołałam uśmiechy na ich twarzach. O żesz, pomyślałam, a to dranie  (...)
Przy tej huczącej wodzie nie słyszałem co krzyczysz. Śmiech był, z tego jak starałaś się do nas coś mówić i przekrzyczeć hukot wody.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 09-05-2017 06:21 PM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
|
|
| 09-05-2017 06:54 PM |
|
 |
|
|