Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Górski Świat (/forumdisplay.php?fid=21)
+--- Temat: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 (/showthread.php?tid=6206)


Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 19-10-2014 08:13 PM

Motto (dedykacja własna dla Tomtura): "Tomaszu, to była wyprawa o jedną platformę wyżej, niż dotychczas pozostałe wyprawy. Czas na dreptanie był wykorzystany optymalnie, do góry się chodziło tylko po drabinkach a w innych miejscach przemieszczało się wyłącznie tomturowym szlakiem. Czy nie było idealnie dla Ciebie? Nawet wieczorne pogawędki wzbogaciły każdego."
Słowacki Raj (Raj) - nie jedna noga polskiego turysty przedreptała ten całkiem inny górski świat. Można go podzielić na dwie części. Północną i południową. Rzecz jasna najwięcej jest znana północna część ze swoimi roklinami, które przechodzi się po zainstalowanych drabinkach, różnym stopniu nachylenia i długości, mostkach i metalowych stopniach. Ja, kiedy planowałem tą wyprawę, miałem zamiar przejść wszystkie "drabinkowe rokliny" oprócz tej jedynej na południu - Zejmarskiej. W końcu wyszło nam, że nie było nam dane kurnikołażenia jeszcze w Wielkim Kyselu i Klasztorskiej. To zostawiliśmy na inne czasy i to z odwiedzeniem też południowej części. Jednak uważam, że przeszliśmy maksymum i spróbuję Wam to opisać w niżej podanej relacji. Życzę Wam miłego czytania.
Jak zawsze, trochę danych technicznych:
DOBA : 10.10. - 13.10.2014
TRASY: Słowacki Raj (Slovenský Raj) - (1) Podlesok - Piła - roklina Piecky - wierch Suchej Belej - Pod Ptasim Grzbietem - Klasztorisko - Kysel - Mały Kysel - wierch Suchej Belej - Pod Ptasim Grzbietem - Podlesok; (2) Podlesok - roklina Sucha Bela - wierch Suchej Belej - Pod Ptasim Grzbietem - Klasztorisko - zejście do Kysel ujście - Dolina Tomaszowska - Dolina (roklina) Sokoła - Glac (Mała Polana) - Mała Polana - Ogurczak - Piła; (3) Piła - Sokół - roklina Wielki Sokół i Kamienne Wrota - Glacka Droga - wierch Suchej Belej - Pod Ptasim Grzbietem - Klasztorisko - Podlesok; (4) Podlesok - Gardziel Hornadu - Przełom Hornadu - Pod Tomaszowskim Widokiem - Tomaszowski Widok - Letanowski Młyn - Ihrik - Gardziel Hornadu - Podlesok.
OBIEKT (do spania): chatka w ATC Podlesok (10 Euro z pościelą + 0,5 Euro za powietrze).
ODLEGŁOŚĆ (krokomierzem): (1) 24 km i 680 m przewyższenia, (2) 24 km i 820 m przewyższenia, (3) 21 km i 415 m przewyższenia, (4) 20 km i 430 m przewyższenia
CZAS: 7:45 godz., 7:55 godz., 6:45 godz. i 5:45 godz. (wg mapy)
OSOBY:
- forumowicze (4 dni) - Stasiu, tomtur, tratina
- forumowicze (3 dni) - Malwina, mieciur
- forumowicze (2 dni) - gosia3ek, Mallaidh
- gościnnie: ---
- otarli się o nas: skały w roklinach i o Tomtura 6 kocurów

10.10.2014, część pierwsza - rokliny Piecki i Kysel

Tradycyjnie do miejsca skupienia podwozi mnie Tomtur ze swoim samochodem. Nietradycyjnie było to, że z nami jechała Tratina i wyjechaliśmy z domów bardzo wcześnie. Ja, ostatni, wsiadam do autka o 2 w nocy. Plan przewidywał od pierwszego momentu drałowanie po roklinach i dlatego nie można było się wyspawać w domu przed wyprawą. O 7:00 dojeżdżamy do celu - ATC Podlesok u podnóża Raju. Na szczęście recepcja funkcjonuje całą dobę i dlatego możemy i tak wcześnie zgłosić swoje przybycie.
[attachment=66253]
Chatka na razie nie jest jeszcze dla nas przygotowana, ale autko już możemy w kampingu zostawić. Przepakujemy plecaki i po krótkiej naradzie wyruszamy od razu na wycieczkę. Na pierwszy plan mamy roklinę Piecki. Watażka nas przestrzegał o wcześniejszym logistycznym zabezpieczeniu przeprawy do osady Hrabuszyce-Piła. Faktycznie, jakiś autobusik jeździ raz dziennie i to tylko w okresie lipca i sierpnia. My logistykę dotarcia zabezpieczyliśmy na ludowo. Poszliśmy tych parę kilometrów na piechotę. Dojazd tomturowym samochodem nie można było brać pod uwagę, ze względu na wcześniejsze ostrzeżenie strajkiem kierowcy. Watażka nie zna Tomtura. To jest bardzo odpowiedni kierowca i jeździ tylko czysty. Na szlaku zawsze suszy a woda w potokach nie zawiera słodu. Sił na początku jest sporo i dlatego w miarę szybko odkrajamy pierwsze kilometry. Na szczęście szlak prowadzi też i mimo drogę, około potoka Wielka Biała Woda i w jednam miejscu tworzy cieśninę.
[attachment=66254]
Takie małe przygotowanko do późniejszych wyzwań. W osadzie Piła ciekawe domki i też ciekawa cena za wejście. Płaci się 1,5 Euro za wstęp do parku narodowego. Samochody kosztują dodatkowe 2 Eura. Przechodzimy osadę i według drogowskazów wchodzimy do rokliny. Po chwili roklina się zwęża a nam trzeba przechodzić szutrowym dnem potoka Pilanka.
[attachment=66255]
Musimy się przyzwyczajać do jednego z atrybutów, które nas będą oprowadzać całe 4 dni. Przechodzenie potoków z jednej na drugą stronę. Przechodziliśmy chyba z milion razy. My na szczęście jesteśmy tutaj w okresie suchszym i potoki są większe od ciurczków, ale kiedy indziej trzeba chyba przechodzić w gumowcach.
[attachment=66256]
Dla mnie wymijanie potoka zaczyna mijać z efektem. Moje stare buty nie są przeszkodą dla wody. Po jakimś czasie mam mokre skarpetki. Mam za swoje. Chciało mi się po roklinach, to teraz cierp. Po pół godzinie szurania potokiem, zaczyna się zabawa na całego. Następuje dalszy z atrybutów Raju. Kurołażenie. Pokonywanie wodospadów za pomocą drabinek.
[attachment=66257]
Dochodzimy do 12 m wysokiego Wielkiego Wodospadu. Największą radość ma Tratina. Ta już nie mogła się doczekać tych atrakcji. Drabinka ma ponoć 25 m (co widać i na zdjęciu), trochę więcej odstaje od ściany, co dodaje jej na przestrzenności, i dlatego może niektórym śmiałkom przytrafić niepewności w siebie.
[attachment=66258]
Za wodospadem roklina nam się zwęża jeszcze więcej i tworzy tzw. Kaskady.
[attachment=66259]
Jest to cały zestaw drewnianych drabinek i mostków ustawionych nad potokiem. Chodzenie po takich elemntach to całkiem co innego niż wspinanie się po metalowej drabince obok wodospadu. Drewno jest cały czas mokre i współczynnik tarcia jest blisko zeru. Buty się na czymś takim ledwo trzymią. Wystarczy moment nieuwagi i człowiek wywala się w potoku. Wymachanie się w potoku to jeszcze nie taka tragedia, ale taki upadek grozi też poważnym poturbowaniem.
[attachment=66260]
W niektórych miejscach można się uchwycić łańcucha. Jednak są i miejsca gdzie trzeba polegać tylko na swoim narządzie równowagi. Chyba na wstępie do każdej takiej doliny by miało być ostrzeżenie "Pijanym wstęp nie jest wskazany". Po pół godzinie ekwilibristyki od Wielkiego, pojawia się następny wodospad - Tarasowy (10 m).
[attachment=66261]
Zaczyna nam się podobać ten stan rzeczy. Nie trzeba, jak w innych górach, drałować pod górkę ociężale, ale za jednam zamachem ocknąć się o parę metrów wyżej.
[attachment=66262]
Nawet widać jaka frajda to była dla Tratiny. Za wodospadem następuje znów zestaw drabinek i mostków. Czasem się budowniczy nie patyczkowali z budowaniem.
[attachment=66263]
Parę zasieków motorową piłą i turyści mogą się zmagać przechodzeniem rwącego potoku po wywalonych drzewach. Jeszcze parę mostków i woda zaczyna się wytracać.
[attachment=66264]
To znak, że jesteśmy na końcu rokliny Piecki. Ścieżka kończy się na płaskiej leśnej drodze. Jest to następny atrybut Raja. Po wyjsćiu z roklin dochodzimy na wielką planinę, po której przesuwamy się wyłącznie tomturowym szlakiem. Jest 10:30 i my mamy odwiedzenie pierwszej rokliny za sobą. Odpoczywamy tylko chwilę w miejscu zwanym - Sucha Bela, wierzch. Większy postój planujemy w zajezdni na Klasztorisku. Z drugiej strony dochodzi tutaj szlak od rokliny Sucha Bela. Tędy będziemy przechodzić przez następne dni jeszcze 3 razy. Żółty szlak do rozstajnika Pod Ptasim grzbietem i potem w prawo czerwonym na Klasztorisko, to nudna drepciarna i nie ma co opisywać. W paru miejscach widać trochę Tatry, ale rewelacji zbytnio nie ma. Na Klasztorisku kończymy pierwsze kółeczko naszej ósemki i będziemy rozpoczynać drugie kółeczko w postaci odwiedzin Kysela. Jednak nim to rozpoczniemy, odwiedzamy odnawiane ruiny klasztoru Kartuzów.
[attachment=66265][attachment=66266]
Trochę historii nikogo nie zabije i dlatego robimy sobie małą ekskursję. Po dawce historii czas na ulubioną czynność każdego prawowitego górołaza. Odwiedziny zajezdni i dopełnienie energii.
[attachment=66267]

Cierpliwości, zaraz dokończę....Smile


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 19-10-2014 08:20 PM

Nasze twarze są wyśmiane. Pogoda trochę się poprawiła. Nareszcie słońce pokazuje swoją przyjazną twarz. Do południa było schowane za mgłą. Południe oznajmia nam, że czas na następne odkrycia. Do rokliny Kysel, raczej do rozstaju Małego, Wielkiego i Wyżnego Kysela, trzeba trochę zawrócić i niebieskim w dół. W jednym miejscu jest ładny widok na roklinę.
[attachment=66268]
Tutaj wtrącę trochę historii. Kiedyś przez krótki czas Kysel był chodzony od ujścia potoka Kysel do potoka Białego. Wtedy to była roklina ze samymi superlatywami - najładniejsza (dzisiaj Sucha Bela), najdziksza (dzisiaj Dolina Sokoła) i najpotężniejsza. Jednak w lipcu 1976 wybuchł pożar nad tym ujściem i powoli przedostał się na stok góry Pirc widocznego na zdjęciu. Spaliło się wtedy 30 ha lasu. Z powodu spadających skał i ogorzałych drzew chodnik w dolnej części zamknięto, drabinki były demontowane i po jakimś czasie wytworzono alternatywę. Z tego powodu Kysel jest dzisiaj nieprawem opomijany. Alternatywa jest oznakowana żółtym kolorem. Najpierw schodzimy do dna rokliny i jej lewym brzegiem powoli posuwamy się w dół.
[attachment=66269]
Klasycznie roklina się zwęża aż wytworzy gardziel i znów trzeba korzystać z drewnianych mostków i metalowych stopni.
[attachment=66270][attachment=66271]
Tutaj jest więcej turystów i zaczynają mi się plątać przed aparatem. Tratina i Tomtur pomykają, jak woda pod nami a ja nie potrafię tak szybko pstrykać aparatem i jeszcze na domiar dotrzymywać im kroku. Na szczęście na mnie poczekali, bo inaczej na zdjęciach by byli inni wędrownicy. Dochodzimy do punktu zwrotnego żółtej pętli w Kyselu.
[attachment=66272][attachment=66273]
Mostek nad Gigantycznym Wodospadem (Obrovský vodopád). Jest drugim najwyższym w Raju i ma 60 m. Kiedyś się tu wychodziło od spodu. I jeszcze jedna uwaga co do pożaru. Gigantyczny Wodospad był ciężkim orzeszkiem do zgryzienia. Długo się go obchodziło z boku. Parę miesięcy przed tragicznym pożarem był i on osadzony drabinkami (jeszcze resztki widać patrząc z mostka w dół). Turyści długo nie cieszyli się jednak z tego wyjścia. Przechodzimy na prawą stronę Kysela i podchodzimy do góry. Znów drabinki, mostki i podobne udogodnienia dla turystów.
[attachment=66274][attachment=66275]
Obstrykuję wszystkie te urządzenia. Jednak nie jestem w siłach wszystkiego tego pokazać. Czasy w mapie są dokładne. I z pstrykaniem po 45 minutach dochodzimy do zbiegu trzech dolin (trochę niżej niż przed zejściem) Kysela. Wyżni jest niedostępny. Pozostają Wielki i Mały. Intuitycznie każdy by wybierał Wielki, ale my z czasowych powodów wybraliśmy Mały. Później w domu wyczytałem, że zrobiliśmy dobrze. Ponoć jest ładniejszy. No to wyruszamy. Główne atrakcje są zaraz na początku. Roklina nas od razu wsysa do swych wnętrzności. Najpierw trzykaskadowy Mały Wodospad (7 m).
[attachment=66276]
Drabinka i mostek musi być. Za nim roklina się zwęża i ściany nawet dochodzą do przewisu. Przechodzenie po śliskich drewnianych mostkach jest trudniejsze niż w Pieckach. Tutaj z góry pada woda i tym są mostki pernamentnie skraplane. Jakie jest ciężkie życie turysty.
[attachment=66277]
Widać, że Tratina ma z tego ubaw. Roklina łamie się ostro w lewo i ze zachwytem patrzymy na cudo natury. To z tego powodu jest doradzane przejść się Małym K.
[attachment=66278]
Mechowy Wodospad o wysokości 8 m. Pionowo spadająca woda akurat na głowę. Ściana porośnięta mchem. Jest mi smutno, że na fotografii nie udało mi się ująć tego całego piękna. Może lepiej na filmiku:
https://www.youtube.com/watch?v=Kwy8w8y7Rj0
w czasie 4:10 aż 4:45
Tomtur trafnie przypomniał, że tutaj Paulina by mogła spełnić swoje zaległości prysznicowe w lodowatej wodzie. Za tym egzotycznym wodospadem nas potrapiło jeszcze parę drabinek
[attachment=66279]
i niemal płaską doliną z końcowym lekkim podejściem znów wychodzimy na planinę Sucha Bala, wierzch. To samo miejsce, ale 4 godziny później. Mogę zaznaczyć, że stąd jest oferowana pomoc w postaci zjechania wypożyczonym rowerem. Kosztuje to 5 Euro i po paru szusach asfaltem ockniemy się w Podlesku. My, głupole, wybraliśmy nasz żółty Pod Ptasi Grzbiet po własnych. Ten szlak jeszcze jest obstojny, ale potem czerwonym, tym razem w lewo do Podlesoka, musiał nas pośmigać po kolanach. No, co byśmy chcieli? Te wydreptane metry trzeba jakoś zejść. Ostatnie martyrium i o 15:30 jesteśmy w bazie. Przed zakwaterowaniem podchodzimy najpierw do wodopuju. W nagrodę dodajemy jeszcze goryczkę. Wieczorem czekamy na dalszych bibowiczów. Dojeżdżają Malwina i Mieciur. Od razu jest żywiej, ponieważ nasza trójka pomału już gasła. Na domiar dowiadujemy się, że w sobotę do naszej piątki dołączy ponadplanowo jeszcze dwójka - Gosia3ek i Mallaidh.
[attachment=66280]
Tratina, Tomtur i Stasiu pozdrawiają z Suchej Belej, wierch. Dobranoc.

Koniec dnia pierwszego. Cdn... Shy


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - hemlighet - 19-10-2014 09:16 PM

No ładnie Smile Fajnie się czytało, Stasiu. Pięknie się prezentuje Słowacki Raj w jesiennych barwach ok
Te same miejsca odwiedziliśmy podczas majówki, z tym, że w trochę innej kolejności. Tą najwyższą drabinę w Pieckach pokonywaliśmy pod prąd, w sporym deszczu, do tego doszczętnie zmoczeni, toteż nie kojarzy mi się ona najlepiej. Ale wy okoliczności mieliście jak najbardziej sprzyjające Smile


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 22-10-2014 05:36 PM

11.10.2014, część druga - rokliny Sucha Bela i Sokoła

Rano zaczynamy od nowa. Grupa wędrowna rozrosła się do pięciu osób. Trzeba nam się śpieszyć. Jest sobota i każdy wie, że czeka nas odwiedzenie najpopularniejszej i najdzikszej rokliny w Raju. Nie trzeba niczego wymyślać z dojazdem i od razu z buta od kampingu wchodzimy do rokliny.
[attachment=66302]
W nocy jasno świecił księżyc, ale teraz wszystko przykryła mgła. Dajemy nura między skały. Początek jest podobny, jak u innych roklin. Potok o tej samej nazwie co roklina płynie po kamieniach i to wszystko regulują skały ustawione blisko siebie.
[attachment=66303]
Na początek drewnianne mostki i powywalane drzewa. Jedyna zmiana to większe nasilenie turystami. Dla mnie dokumentarysty to jest trochę problem, ponieważ przed aparatem mi się plączą niechciane przeze mnie osoby.
[attachment=66304]
Nawet jakiś Mordokaj z kijem nam zastąpił drogę i bezwstydnie żądał flaszki za przejście rokliną. Postraszyliśmy go Gosia3ekem, że dzisiaj ma odwiedzić Raj i on uciekł. Chyba czyta nasze relacje na forum i wie, że z takimi forumowiczkami raczej nie zadzierać. Coś o tym mogą powiedzieć Mieciur i Mallaidh. Potem już nic nam nie stanęło na drodze w poznawaniu następnych wodospadów. Po 40 minutach wyrasta nam pierwszy i zarazem największy w roklinie - Misowe Wodospady.
[attachment=66305][attachment=66306]
Dwustopniowy wodospad o łącznej wysokości 30 m. Nazwa mówi za swoje. Woda spływa do kamiennych misek, które przeciekają i napełniają następne. Drabinki nie są nachylone tak, że trzeba używać rąk. Tutaj wychodzi się czysto po kurzemu. Poręczówka z łańcucha nam doda trochę więcej odwagi.
[attachment=66307]
Za dolnymi wodospadami przechodzimy od razu do miejsca zawnego Roklina Misowych Wodospadów.
[attachment=66308][attachment=66309]
Robi się wąsko i eksponowanie. Pionowy komin jest wymyty na szerokość akurat przeciekającej wody. Musi tu być ładnie na wiosnę. Wtedy chyba wodospady pokazują swoją największą piękność i siłę zarazem. Przepiękne przepaściste widoki rysują się, kiedy robię zdjęcie z mostka i drabinki położonej wyżej.
[attachment=66310][attachment=66311]
Gdzie się popatrzysz same drewniane mostkii i metalowe stopnie. Jesteśmy w miejscu zwanym Roklina. Wąski korytarz ma nas doprowadzić do następnej atrakcji.
[attachment=66312][attachment=66313]
Ma to być Okienkowy Wodospad. Znów dwuczęściowy wodospad, tym razem tylko 15 m. Zakończony jest skalnym oknem, przez które trzeba się przepchać.
[attachment=66314]
Przed drabinką stał nasz dobry znajomy Mordokaj. Tym razem witał nas w dobrym nastroju. Może to była tylko taka podszewka i w duchu sobie myślał, że ja i Tomtur nie zmieścimy się w oknie na górze i będziemy musieć zatrąbić na odwrót albo jeszcze gorzej, że się zaklinujemy i będzie ubaw.
[attachment=66315][attachment=66316]
Ze zdjęcia widać, że Tomtur łatwo przeszedł i spokojnie pozostali uczestnicy mogli dalej uczestniczyć w kurołażeniu. Roklina jest utkana samymi wodospadami. Jeszcze nie ocknęliśmy się z uroku Okienkowego i już przed nami wyrasta Korytowy Wodospad.
[attachment=66317][attachment=66318]
Wysokość wodospadów stopniowo maleje. Ten ma niespełna 10 m i znów jest pomianowany według swojej głównej charakterystyki. Jest dwuczęściowy i woda między pierwszym i drugim stopniem spływa skalnym korytem. Łatwo się tego wszystkiego nie opisuje. Nasze subjektywne uczucia są wciąż te same. Tylko wodospady się zmieniają.
[attachment=66319]
Mijamy jeszcze Boczny Wodospad, który jak by nie należał do zestawu rokliny. Dno potoka powoli wypłaszcza się. Przechodzimy po mostkach w miejscu zwanym Kaskady.
[attachment=66322][attachment=66324]
Jest to taki łabędzi śpiew rokliny Sucha Bela. Wszystko raz się kończy. Przeszliśmy roklinę, która miała najwięcej drabinek, mostków i stopni. Nie powiem, że najładniejsza, ponieważ wszystkie są ładne i każda ma swój indywidualny klimat. Raczej bym powiedział urokliwa.

Cd. zaraz nastąpi Shy


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 22-10-2014 06:15 PM

Koniec rokliny jednoznacznie pokazuje budka źródła potoku Sucha Bela.
[attachment=66325]
Tratina uwierzyła, że jak się z tego źródła napije to nie uschnie. Ja dla pewności wychłeptałem niemal cały kubeł. Nie mamy jeszcze 11:00 i stoimy w znanym miejscu Sucha Bela, wierch i czeka nas przesunięcie się znaną godzinową trasą na Klasztorisko. Tam mamy zaplanowany większy postój. Też, zamiast wody, cieknie tutaj napój turystyczny. Przerwę wykorzystujemy do przygotowania się na następną roklinę ? Dolina Sokoła ze swoim top wodospadem Zawojowym. Żeby wyjść wodospadem, to trzeba najpierw zejść. Schodzimy do Doliny Tomaszowskiej.
[attachment=66326]
Tomtur wygląda jak by to były jego włosności. Zejście jest krótkie, ale strome. Za parę minut tracimy 250 m. Jesteśmy u wylotu Kysela. Nam trzeba pójść trochę dalej. Doliną Tomaszowską kiedyś spławiano drewno, o czym świadczą wyżej położone Klauzy. Dzisiaj wygląda dziko i są tu ślady działania większej wody. Wchodzimy do Doliny Sokoła, gdzie jest jeszcze dziczej.
[attachment=66327]
Nawet się dziwimy, że w takim harmidrze może znajdować się największy wodospad Raju. No tak, jesteśmy w parku narodowym i na dodatek w rezerwacie ścisłym. Tutaj ręka człowieka do niczego się nie wtrąca. Dolina była ostatnią w Raju, która była zbadana. Teraźniejsze przejście zbudowano w latach 1979-81. Jak na szachownicy, kiedy przed królową stoi pionek, tak tutaj przed wielkim Zawojowym stoi malutki Skalny.
[attachment=66328][attachment=66329]
Należy do najmnieszych. Ma tylko 3,5 m. Nawet drabinka jest umocowana z boku, żeby nie naruszała jego kruchości. Co jest jeszcze tutaj innego? Dotychczas wodospady nagle wyrastały z płaskiego dna rokliny. U Sokoła jest inaczej. Do Zawojowego trzeba podejść pod górkę i na domiar jest ukryty w lesie.
[attachment=66330]
Taka potęga musi wydawać jakąś energię. Jeszcze nim go zobaczyłem już odczuwałem jego bliskość. Zawojowy Wodospad jest ze swoją wysokością 75 m drugim najwyższym na Słowacji. Może kto wie jaki jest najwyższy? Zawojowy jest pięciokaskadowy. Wiem, że podziwialiśmy go z dwóch mostków, ale nie policzyłem ile obmacywaliśmy drabinek i dreptali po żelaznych stopniach.
[attachment=66331]
Nie wiem jakim sposobem opisać to dzieło natury, które było dosyć późno udostępnione dla normalnego górołaza. Kiedyś się go obchodziło.
[attachment=66332]
Ja byłem tym wszystkim zafascynowany i było to chyba dla mnie największe przeżycie z tych czterech dni w Raju. No i dalsze spostrzeżenie. Drabinki są zamocowane jakby z boku, żeby nie naruszyć całości wodospadu.
[attachment=66333][attachment=66334]
W innych roklinach często przechodzi się nad wodą. Tutaj się to dzieje tylko na mostkach. Ten drugi jest tam gdzieś wyżej z widokiem od góry. Trzeba się nam sporo namęczyć, nim do niego dotrzemy. Ale jest to taka ta męka szczęśliwa.
[attachment=66335]
Na zdjęciu widać, że drugi mostek ucina górną, mniej pionową część wodospadu od tej bardziej pionowej i którą akurat przeszliśmy. Parę stalowych stopni i mamy wodospad za sobą.
[attachment=66336]
Czuję się jak dziecko, któremu zabrano ulubioną zabawkę. Ogarnia mnie smutek. Myślałem, że to już koniec na dzisiaj, ale po chwili napotykamy jeszcze mały zadatek w postaci Wyżnego Wodospadu.
[attachment=66337]
Ze swoimi 7 m wygląda raczej na krasnoludka od tego pod nim. Jednak i tutaj trzeba potrenować w kurołażeniu. Nikt nam niczego nie odpuszcza.
[attachment=66338][attachment=66339]
Przechodzimy przez Wyżny i tym samym opuszczamy na dzisiaj świat drabinek i wodospadów. Ładnie było. Między popadanymi liśćmi Sokoli potok jest na razie ciurczkiem.
[attachment=66340]
Nic nie świadczy o tym, że po paru metrach woda będzie spadać do największej dziury w Raju. Pół godziny nam wystarczy na to, że dostajemy się znów na górską planinę. Dostajemy informację, że Gosia3ek i Mallalaidh na nas, po przejściu Piecek, gdzieś czekają. Po chwili ich odnajdujemy. Wygodnie wywalają się na łące. Radosne przywitanie braterstwa, których się w boju długo nie widziało. Jesteśmy komplet i pozostaje nam zakończyć dzisiejszą wyprawę. Pierwotny plan przewidywał ponownie przedreptać około Ptasiego Grzbietu do Podleska, jednak Mallaidh nas namówił na inną trasę. Czerwonym szlakiem przez Małą Polanę, Ogurczak do Hrabuszyc-Piła. Ciekawa alternatywa. Idziemy.
[attachment=66341]
Na Małej Polanie możemy nareszcie podziwiać jakieś widoki. W Raju nie ma takich miejsc sporo, wciąż się drepcze w ciemnych roklinach albo lasem. Z wdzięcznością napajamy się wczesnojesiennym słońcem. Długo to jednak nie trwało. Znów wchodzimy do lasu, kiedy trawersujemy górę Pals. Trochę się nam odkrywają widoki w dół na jutrzejszą roklinę Wielki Sokół. Faktycznie wygląda długa i potężna. Za Ogurczakiem zbaczymy w stronę Piły.
[attachment=66342]
Nic już się w trasie nie zmienia. Ćwiczymy nasze kolana. O 17:00 jesteśmy u celu. Pomyślne zakończenie dzisijszej wyprawy odsiadujemy w prywatnej zajezdni.
[attachment=66343]
Przyznam, i Tomtur też to potwierdzi, że mieli świetną kiełbasę z grila. Dałem sobie repete. No i nie zapominam o goryczce. Ta też musiała być. Z Piły do Podleska jedziemy już samochodem. Wieczorem w chatce jest oczym wspominać. O ludziskach długo nie widzianych, o wyprawach dawno przebytych i o planach na jutrzejszy dzień. Zdjęć z tych rozmów nie będzie.
[attachment=66344]
Piątka forumowa życzy dobranoc z drugiego mostka nad Zawojowym Wodospadem.

Cdn.... kiedyś innocent


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - szewczyczek - 22-10-2014 07:05 PM

Drabinę w Pieckach i ja dobrze zapamiętałem. Długie schodzenie wąwozem po wielkiej zlewie na górze z największą drabiną na końcu.

Masz rację Stasiu - chodzenie szlakami Słowackiego Raju przypomina kurołażenie:-)

Czy napotkaliście na szlakach jakieś jesienne grzybki?


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - tomtur - 22-10-2014 07:21 PM

[attachment=66345]Jednego mam podobno jadalny raz


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 22-10-2014 07:39 PM

Mam też jedne. Były w Małym Kisielu i nawet już marynowane:
[attachment=66346]


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - szewczyczek - 22-10-2014 08:03 PM

Haha, rzeczywiście w tym roku wszędzie marnie z grzybamiSmile


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 25-10-2014 04:39 PM

12.10.2014, część trzecia - roklina Wielki Sokół

Wczoraj wieczorem czarnego Piotrusia wyciągnęła Malwina i ta miała być następnego dnia czysta jak woda w potoku Wielka Biała Woda. Trzeba było przewieźć całą ekipę do Hrabuszyc-Piły. Tam lądujemy o 9:00. Znów opłata po 1,5 Euro. Wyczytałem, że w cenie biletu jest też ubezpieczenie. Chociaż coś. Zwłaszcza, kiedy się później okazało jaką ślizgawkę przygotował nam Wielki Sokół w Roklinie Rothowej. Z Piły drałujemy doliną do ujścia Sokoła już po swoich. Samochodem dalej nie można.
[attachment=66362]
Jak uprzednio pisałem, wszystkie rokliny w Raju mają swoje naj. Roklina Wielki Sokół jest najdłuższa i najpotężniejsza. Na jej przejście trzeba 2:30 godziny. Była ponoć najprędzej zbadaną. Początek przypomina mi Dolinę Blatnicką w Wielkiej Fatrze.
[attachment=66363][attachment=66364]
Obok drogi znajduje się Tajch - rezerwuar wodny. Mogę tylko dla ciekawości zaznaczyć, że zaraz za nim w prawo odbija roklina Mały Sokół. Jeszcze za moich młodych czasów tędy prowadził szlak. Teraz przejście rokliną jest nielegalne. Jest to następny szlak (podobnie było z Tatrami Bielskimi), który miałem możliwość przejść za młodu a teraz, kiedy jestem mądrzejszy, ta możliwość już przepadła. No, pozostaje nam ten Wielki. Skały mają tu około 300 m wysokości i jest na razie całkiem szeroko. Nic nam nie napowiada, że te skały dalej, aniż się obniżą, przybliżą się ku sobie i ta wysokość się jeszcze więcej umocni.
[attachment=66365]
Jest jeszcze następne naj. W nieskończoność przekraczamy potok na prawą, to znów na lewą stronę. Wykorzystujemy do tego drewnianne mostki, powalone drzewa, kamienie lub inne wertepy.
[attachment=66366][attachment=66367][attachment=66368]
Nareszczie dno doliny się podnosi i daje się wyczuć, że za niedługo rozpocznie się znów zabawa w kurołażenie. Wchodzimy w miejsce zwane Kamienne Wrota. Najpierw nas witają Małe Kaskady i Mały Wodospad.
[attachment=66369][attachment=66370]
W Wielkim Sokole nie jest takie nasilenie wodospadów, jak gdzie indziej. Jednak to nie znaczy, że roklina jest mniej atrakcyjna. Potok Sokół w roklinie zawiera sporo wody nawet wtedy, kiedy ostatnie potoki w innych roklinach są ciurczkami. Mały ma około 8 m wysokości. Drabinka była nachylona pod ciekawym kątem. Można było przejść po kurzemu na dwóch z możliwością podtrzymywania się łańcucha albo wychodzić po czterech, ponieważ łańcuch był wolny i nie dawał zbytniej pewności. Tomtur ten styl nazwał "na kocura" trzymając się terminologii stylu chodzenia różnych zwierząt po drabince do kurnika.
[attachment=66371]
Zaraz za Małym są Wielkie Kaskady i Wielki Wodospad. Ma on tylko 7,5 m. Paradoksalnie Wielki jest mniejszy od Małego. Chyba nazwy nie były dane na podstawie wysokości, ale subiektywnego poczucia "wodnatości" obu wodospadów.
[attachment=66372][attachment=66374]
Za Kamiennymi Wrotami roklina się trochę poszerza. Jednak panuje tu harmider pospadanych drzew. Po jakieś wichurze drzewa nagromadziły się na dnie i teraz trzeba z nimi się trochę pomęczyć.
[attachment=66375]
Nie wiem co bę będzie jeszcze po dwu takich wichurach. Jednak to jest chyba tak specjalnie pozostawione. Wiadomo park narodowy. Mnie się jednak wydaje, że lepiej by to wyglądało, kiedy by te drzewa posprzątano. Na to się jednak nie zanosi, ponieważ niektóre kłody są dodstosowane do brodzenia.
[attachment=66376]
Po chwili robi się ciasno. Jesteśmy w Roklinie Rothowej. Najwęższe miejsce Wielkiego Sokoła. Tutaj popadene drzewa robią jeszcze większe wrażenie. Jak słupy stoją na drodze.
[attachment=66377]
Zasadniczy problem był w tym, że miejscami trzeba przejść po pniu a te są pernamentnie moczone w wodzie. Przesuwanie się do przodu przypomina chodzenie po namydłonych schodach. Wywalić się można w każdej chwili.
[attachment=66378][attachment=66379]
Tak, jak się zaczęło, tak się też kończy. I nawet długie rokliny mają swój koniec. Potok gdzieś znika i my znów poziomo kroczymy do rozstajnika.
[attachment=66380]
Wielki Sokół łączy się z Glacką Drogą. Jest 11:45 i stoimy praktycznie w środku Raju. W prawo jest już mniej znana południowa część. Na pewno kiedyś ją przedrepczemy. Jednak dzisiaj nas czeka drałowanie w odwrotną stronę. Sporo będzie trzeba się namęczyć tomturowym szlakiem, nim dojdziemy do Klasztoriska.
[attachment=66381]
Widać, że Glacka Droga jest szeroka. Można było iść ławą. Tędy wiodła za starych czasów droga handlowa z Gemeru na Śpisz. Teraz my tu wędrowaliśmy nudnym, bukowym lasem. Czasami wynurzaliśmy się z niego na jakieś polany.
[attachment=66382]
Podobało mi się w miejscu Glac - była leśniczówka. Pozostała po niej tylko studnia. I potem znów nudnawo szliśmy i szliśmy, aż po dwu godzinach doszliśmy do oczekiwanej zajezdni na Klasztorisku. Moczymy nasze usta w typicznym napoju turystycznym. W trakcie odpoczynku przebiega też narada o dalszych zamiarach. Minione dwa dni Klasztorisko dzieliło dzień na pół i robiło się drugą roklinę. Tym razem w planach był jeszcze Wielki Kysel. Jednak w tajnym głosowaniu ten wariant nie przeszedł. Większość (z trzech) zagłosowała za wariantem zejścia wspólnie z pozostałą czwórką wprost do Podleska. Na usprawiedliwienie trzeba dodać, że była już 14:35 a nas by czekało jeszcze minimalnie 3:45 godziny. Wymiękliśmy. Trzeba coś zostawić do przyszłości. Nawet, żeby nie było żal Wielkiemu Kyselowi, odpuściliśmy sobie z ostatniego dnia jeszcze jedną roklinę - Klasztorską.
[attachment=66383]
Pożegnamliśmy się z Klasztoriskiem na ten rok i zielonym szlakiem zeszliśmy do Podleska. Tam odbyło się następne pożegnanie. Ekipa się rozlatuje. W Raju pozostaje trójka a pozostała czwórka musi już z ciężkim sercem powrócić do swych domów. Nie tylko górami się żyje. Na mnie i Tratinę dopadł potem smutek ze zbliżającego się końca biby. Tomtur, żeby nas pocieszył, ugotował nam kolację.
[attachment=66384]
Nie pomogło. Wieczorem w chatce było raczej jak na scypie i dlatego wcześnie położyliśmy się spać. Drugim powodem było wczesne wstawanie.
[attachment=66385]
Z Klasztoriska pozdrawia cała ekipa bibowa. Dobranoc.

Cdn... jeszcze jedeninnocent


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - makarwesta - 27-10-2014 11:55 AM

Na szklaku na Sławkowski Szczyt widać Słowacki Raj. Byłem tam w pierwszy dzień lata i marzy mi się wyprawa do Raju. Jak czytam Wasze posty to mam coraz większą ochotę.


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - szewczyczek - 27-10-2014 05:22 PM

To czytaj, jedź do Raju i później też napisz relacjęWink


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - PiotrekDz - 28-10-2014 08:08 PM

Słowacy to jednak mają tych gór od groma i co pasmo to inne.
A Słowacki Raj, z tego co po zdjęciach widuję i w relacjach, to już taki mix Dier z Beskidami Smile. Takie wrażenie.


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 28-10-2014 09:01 PM

13.10.2014, część czwarta - Przełom Hornadu i Tomaszowski Widok

Rano wczesna pobudka. Jeszcze jest ciemno, kiedy robimy sobie śniadanko i pakujemy menele. Dzisiaj już opuszczamy Raj, ale na pożegnanie mamy jeszcze w planie pooglądać Hornad (H). Całkiem coś innego niż poprzednie 3 dni. Tym razem nie będziemy dreptać po wodzie, ale unosić się nad nią. Wyruszamy za świtu, przed 7:00. No, czujemy raczej ten świt. Nie tylko w Krakowie jest mgła, Hemli. Tutaj też nas oblega. Do gardzieli H mamy 15 minut.
[attachment=66420]
Nawet krople mgły mi siadły na objektywie fotoaparatu. Rozpoczynamy przejściem mostka. Na drogowskazie wyczytujemy, że nas czeka oglądanie H 2:35 godziny pod Tomaszowski Widok. Sporo, jak na jedną rzekę. Wchodzimy do gardzieli i zaraz odczuwamy, że nie będzie łatwo.
[attachment=66421]
W roklinach było mokro, ale czysto. Tutaj będzie cały czas też mokro, ale błotniście. Akuratne na chodzenie z zabłoconymi butami po metalowych stopniach. Te wnet nas witają.
[attachment=66423]
Najpierw takie niwinne, jak by nam chciały pomóc przejść po śliskiej ścianie. Trzeba uważać, ponieważ jedno potknięcie i z turysty robi się marynarz poza burtą. Następne stopnie to już poważniejsza sprawa.
[attachment=66425]
Schody pod Zieloną Górą. Zaraz pierwsze wirtualne unoszenie się nad H wypróbuje nasze nerwy. Człowiek chciał by się przylepić na ścianę, ale niekiedy trzeba się wychylić, ponieważ skała przechodzi w lekki przewis. Zestaw stopni pod Zieloną jest trzyczęściowy.
[attachment=66427]
Ten wygląda już spokojnie. Zdążyliśmy się przyzwyczaić. Dla odmiany przechodzimy na prawy brzeg.
[attachment=66428]
Znajdujemy się na okraju Doliny Wilczej. Wilków nie było, ale znajdowaliśmy się w rezerwacie ścisłym, gdzie ręka człowieka nie urzęduje. Przyroda tutaj sama sobie radzi. Po wichurze w 1995 pozostało mnóstwo wywróconych drzew. My na szczęście przechodzimy okrajem tego miejsca. Lawirowanie nad H ma swoje nazwy. Czekają nas stopnie Nad Wiecznym Deszczem i próba styczności naszych butów na drzewie w postaci Toboganu.
[attachment=66429]
Tratina dla pewności raczej szła bokiem. Ja wypróbowałem, jak się po czymś takim idzie. Nie wywaliłem się. Nasza psychika jest nieustannie atakowana nowymi podnietami.
[attachment=66430][attachment=66431]
Stopnie są niekiedy sporo nad rzeką i nie myślę, że głębokość wody by wychwyciła moje podwójne salto wprzód. Na pewno bym zarył do dna. Nie chcę zapeszać. Faktycznie nie jest tak groźnie, to tylko takie myśli mi krążą po głowie.
[attachment=66432][attachment=66433]
W miejscu, gdzie znów przechodzimy na lewy brzeg, odbija w prawo Klasztorska Roklina. To jest ta, którą razem z Wielkim Kyselem zostawiamy na przyszłość. Przejście mostkiem zamienia się w huśtawkę i nie jest to nic dla tych co tego rodzaju zabawy nie lubią. Za mostkiem znów te nudne metalowe stopnie. Tym razem pod Ihrikiem.
[attachment=66434]
Co ma następować po metalowych stopniach? Kto odpowiedział, że mostek, ten odgadł.
[attachment=66435]
Powodem przejścia na prawy brzeg jest lepszy widok nurt H, który się w tych miejscach na lewym brzegu wgryza się do skały.
[attachment=66436]
Przejście po stopniach nad tym miejscem nie miało by takiego widowiskowego efektu. Parę drobnych drabinek i znów przejście na drugą stronę. To już piąty most. Teraz przechodzimy z powodów więcej przyziemnych. Dochodzimy do miejsca zwanego Letanowski Młyn. Młyn się spalił w XIX stuleciu i już go nigdy nie obnowiono.
[attachment=66437]
Ale nas przyciągał bar. Ten był jednak, ku naszemu smutku, o tak wczesnej porze zamknięty. Nie będziemy czekać. Nasz czas jest drogi. Ruszamy dalej. Ku naszemu zdziwieniu przekraczamy H po kamiennym moście.
[attachment=66438]
Wyczytałem, że to jest odnowiony most Kartuzów z końca XV stolecia. Tędy wiodła droga na Klasztorisko. Nawet kawałek dreptaliśmy tą drogą. Ciekawe uczucie, kiedy człowiek pomyśli, że przed pięciu wiekami tędy dreptali do góry mnisi.
[attachment=66439]
Droga odbija w prawo, ale my wiernie dotrzymujemy towarzystwa H. Nie możemy sobie odpuścić klasyki. Ta przychodzi od razu po opuszczeniu drogi Kartuzów. Stopnie Pod Młynem.
[attachment=66440]
Standartowe lawirowanie nad wodami H. Za nimi inne i potem jeszcze inne o nazwie Nad Tisiną.
[attachment=66441]
W tym miejscu H jest ściskany skałami z obu stron. Skały występują pionowo z brzegów. Robi nam się klasyczny kanion. Najlepiej to widać z kolejnego mostka.
[attachment=66442]

Cd zaraz nastąpi


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 28-10-2014 09:16 PM

Czytelnik ma chyba już zawrót głowy z tego przemostkowania i przstopniowania. Mogę zaznaczyć, że to już koniec. Po 3 godzinach kończymy oględziny H w miejscu Pod Tomaszowskim Widokiem. H jeszcze dalej płynie między górami, dochodzi do niego nam znany z przejścia Doliny Sokoła potok Biały i opuszcza skały blisko osady Czingow. Nasz kolejny plan to wyjście na Tomaszowski Widok.
[attachment=66443]
Tomtur wygląda, jakby obliczał ile to ma do swojej włosności, do swojego widoku. Na drogowskazie jest napisane pół godziny i 150 m drałowania pod górkę. Dotychczas było poziomo. Na czasie dodać trochę pionu. Kosztowało nas to więcej potu i wydychanego tlenu. Raptem chodnik się kończy i stoimy nad urwiskiem.
[attachment=66444]
Dalej mogą kontynuować swoją drogę tylko Ci, co potrafią latać lub sobie to myślą. Zarządzamy większy postój. Trzeba nam obstrykać to miejsce i naćwiczyć różne pozy do zdjęć. Dla górskich łazików jedna informacja - jedyne miejsce w Raju do skałołażenia.
[attachment=66445][attachment=66446]
Pierwotnie chcieliśmy wrócić do Podleska tą samą drogą. Jednak na drogowskazie wyczytujemy, że bliżej jest górą żółtym szlakiem. Musimy wybierać, albo po żelastwie, błotnistych chodnikach i czasowo dłużej, albo krócej, relatywnie suchym chodnikiem, ale po górskiej huśtawce. Zadecydowało zaoszczędzenie 1 godziny i możliwość poznania nowego szlaku. Na tych metalowych stopniach w drodze powrotnej byśmy już chyba zardzewieli. Z Tomaszowskiego Widoku schodzimy lasem, żeby wyjść na skraj polany.
[attachment=66447]
Ładny widok na Dolinę Hornadu nam zasłania lekka mgiełka. Aniż się spostrzeżemy, zeszliśmy do doliny Letanowskiego Młyna. Widzimy tutaj ciekawe zjawisko optyczne. Nasz mózg jest przyzwyczajony do tego, że strumyk płynie zazwyczaj z gór do kotliny. Tutaj jest na odwrót. Trsteny potok płynie z kotliny w góry. To dzięki H, który przełamał sobie drogę między górami i lewobrzeżne potoki wyglądają jak by ciekły pod górę. To, że szlak dalej prowadzi pod górkę nie jest następne złudzenie optyczne, to jest fakt. To, co zeszliśmy, trzeba nam teraz znów wyjść. Co to dla nas jest 150 m. Najpierw Czarcia sihoť i następnie Ihrik.
[attachment=66448]
Z niego ładny widok na Letanowski Młyn. Ihrik to najcieplejsze miejsce w całym Raju. Wiedział to nawet człowiek z młodszej epoki kamienia łupanego (3000 - 2500 lat p.n.e.). W pobliżu znajduje się Gackowa Dziura, gdzie znalazły się resztki po jego gospodarowaniu.
[attachment=66449]
Czas od czasu widzimy samtny H w dole. Nawet pokazał się nam most, który był w pobliżu Klasztorskiej Rokliny.
[attachment=66450]
Dalej czeka nas jeszcze Zielona Góra, pod którą tam w dole rozpoczynała się nasza anabaza chodzenia po metalowych stopniach. Na Zielonej Górze kiedyś stał kamienny gród. Po nim nic nie pozostało, tylko tablica informacyjna. Dla nas informacją było też to, że do gardzieli H nam pozostało 15 minut.
[attachment=66451]
Było to też praktycznie ostatnich 15 minut z czterodniowego dreptania po Raju. Przejście z gardzieli H do Podleska to już tylko przechadzka.
[attachment=66452]
Od Tomaszowskiego Widoku żegnają się z Wami Tratina, Stasiu i Tomtur.

Zakończenie: Dla mnie bardzo udana wyprawa. Sporo tego pozanliśmy i coś zostawiliśmy na przyszłość. Może to dodrepczemy w następnym roku razem z Niskimi Tatrami. Raj mogę polecić wszystkim fajnszmekrom górskim, którym nie brzydzą się płaszczyzny okorzenionej roklinami z drabinkami i podobnymi urządzeniami. Dzięki wszystkim uczestnikom za miłe chwile spędzone razem i sobie za nowo doładowane życiowe baterie w takim gronie.

I to już KONIEC blink


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - tomtur - 29-10-2014 06:16 AM

Dzięki Stach za opisanie naszej wycieczki,biba udana moim skromnym zdaniem, dziękuję wszystkim uczestnikom .
Co do samego pasma,doliny ciekawe ,tylko ja w górach szukam przestrzeni,dalekich widoków,tego w raju jak na lekarstwo,no i te 89km dało w kośćinnocent


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - tratina - 30-10-2014 12:53 AM

Stasiu powiem Ci, że odwaliłeś kawał dobrej roboty - Podziwiam !
Tyle materiału ok 20 GB, aparat Ci z ręki nie wychodził. Wykazywałeś podwójną uwagę i ostrożność - pstryku pstryku, filmowanie + podpowiadający głos "patrz pod nogi, patrz pod nogi" , jak Ty żeś się nie wywalił? - Brawa!!! dla Naszego Filmowca.

Ja rachunki z Rajem mam już wyrównane aż z nadwyżką myślę.

Dziękuję również całej ekipie za obecność i miło spędzony czas.
Dziękuję za Horca - nowy smak, nowe możliwości Wink
Dziekuję pogodzie, że była Piękna - w końcu byliśmy w Raju Big Grin


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - yoter - 31-10-2014 09:39 PM

Toście pięknie mieli! No właśnie, jak w raju. Gratulacje!


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - yoter - 01-11-2014 10:39 PM

Jeszcze tylko, tak dla porównania, wrzucę kilka fotek. Myśmy mieli duuużo więcej wody w Suchej Beli.
[attachment=66590][attachment=66591][attachment=66592][attachment=66593][attachment=66594][attachment=66595]
Wychodziliśmy stamtąd dokumentnie przemoczeniblink


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 01-11-2014 10:56 PM

Widzę, że pokazujesz tylko dolną część. Więcej nie było? Toungue


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - yoter - 02-11-2014 09:58 PM

Stasiu napisał(a):
Widzę, że pokazujesz tylko dolną część. Więcej nie było? Toungue


Było, było. Nie myśl sobie, że nas zmyłoToungue.
W dolnej części lepiej widać, jak to wyglądało. [attachment=66607]Wydaje się także, że kiedyś nie było tylu ułatwień, co obecnie.[attachment=66606]


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 05-05-2017 07:11 PM

Potokami i po górach w Słowackim Raju (Raj) - wiosenna biba GŚ 2017

Motto (dedykacja własna dla Oliwki): "Oliwko, Raj jest specyfikiem sam od siebie. Główną aktywnością nie jest samotne chodzenie po kopczykach. Tutaj penetruje się koryto potoków i rzeczek, żeby sobie porządnie umyć buty i nawet nogi, pion pokonuje się drabinką i poziom na metalowych stopniach lub diabelsko śliskich pniach. Mnie jednak u Ciebie fascynuje, że w przeciągu trzech dni przerodziłaś się w prawdziwego drabinkarza, któremu nie jest trudno spojrzeć w otchłań spadającej wody."

Minęły 3 lata i znów przyszła kolej na Słowacki Raj. Tym razem na wiosnę, po zimowych roztopach. Doświadczony turysta wie, że tym razem warunki będą całkiem odmienne. Dreptanie korytem potoka jest inne wiosną i inne jesienią. Jeszcze mnie tam w tym okresie nie poniosło i dlatego byłem w oczekiwaniu dni przyszłych.

Jak zawsze, trochę danych technicznych:
DOBA : 28.4. - 1.5.2017
TRASY: Słowacki Raj (Slovenský Raj)
(2) Podlesok - Gardziel Hornadu - Przełom Hornadu - Klasztorska Roklina - Klasztorisko - Kysel (górna część) - Wielki Kysel - Glac (Mała Polana) - Pod Ptasim Grzbietem - Podlesok
(3) Stratenska Dolina - Hawrania Skała - Doczesne Źródło (Občasný prameň) - Stratena
(4) Podlesok - roklina Sucha Bela - wierch Suchej Belej - Pod Ptasim Grzbietem - Klasztorisko - Gardziel Hornadu - Podlesok
OBIEKT (do spania): chatka w ATC Podlesok (10 Euro z pościelą + 0,5 Euro za powietrze + 3 Euro samochód).
ODLEGŁOŚĆ (wg mapy): (2) 16 km i 981 m przewyższenia, (3) 7 km i 586 m przewyższenia, (4) 12 km i 757 m przewyższenia
CZAS: 6:00 godz., 3:00 godz. i 4:15 godz. (wg mapy)
OSOBY:
- forumowicze ? Malwina, Mieciur, Oliwka, Stasiu, tomtur
- gościnnie: ---
- otarli się o nas: ponownie skały w roklinach, woda w potokach i 1 kocur, który zżarł pół ciasta Malwiny

28.4.2017, dzień pierwszy - zjeżdżamy się do kupy
Nie mogłem się doczekać, kiedy zjedziemy się na miejscu. Lubię takie te mini biby, gdzie poczet forumowiczów można policzyć na palcach jednej ręki. Biba rozpoczyna się nietradycyjnie. W tym dniu nas nie czeka żadne wędrowanie, tylko po pracy mamy jedno zadanie - zespolić się w autocampingu Podlesok. Ja dojeżdżam do Popradu pociągiem, gdzie mnie zwijają autkiem Malwina z Mieciurem. Już wspólnie lądujemy na miejscu w Podlesku. Zakwaterowanie przebiega bez problemów i możemy od razu zająć chatkę nr. 8.
[attachment=77597]
Zerkam okiem trochę w bok. Do dyspozycji są i nowe chatki - Jaworina Komfort. Cena 120 Euro/6-8 łóżek. My mamy starą Jaworinę za 50 Euro/5 łóżek. Może następnym razem wypróbujemy ten komfort? Kolej na oczekiwanie kolejnych forumowiczów. Według wstępnych informacji najpierw ma dojechać Oliwka. Jest 16:45 i mnie jednak wygłodniało i wysuszyło. Czas w oczekiwaniu możemy spędzić w pobliskiej knajpie Rumanka. Dla mnie klasyka - smażony ser i napój turystyczny. Oliwka jednak musiała sporo przyciskać gaz do dechy, ponieważ ledwo dojedliśmy i Oliwka nas telefonicznie informuje, że jest pod jakąś knajpą Rumanka. Fajnie, nie trzeba daleko jej szukać. Mogę zaznaczyć, że Oliwka jest dla mnie 82 poznanym osobiście forumowiczem. My, stare wygi forumowe, czujemy się normalnie, ale nie wiem jakie myśli chodzą po głowie Oliwce, że wdała się z nami i jeszcze na dodatek w nieznane miejsce. O tym musi już sama powiedzieć. Jest nas już czterech i można rozpocząć tradycyjną wieczorową integrację. W międzyczasie czekamy na ostatniego forumowicza - samego Wielkiego Tomtura. Czas od czasu dostajemy informację, gdzie się znajduje. Wstępne obliczenia dają mu szansę na dojechanie na miejsce około północy. Później i to było jeszcze mało. Ja zaczynam powoli odpadać i przyjmuję pozycję leżącego strzelca z telefonem przy uchu. Coś mi się wydaje, że najdłużej w czekaniu na Tomtura rzucał się Mieciur. Jednak i on odpadł. w konieczności budzi mnie telefon o 2:30 w nocy/rano. Od tej pory jesteśmy w komplecie.

cdn. już turystycznie Smile


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Zygmunt - 05-05-2017 07:30 PM

Dobra lektura ok

Czekam na to cdn.


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - mieciur - 05-05-2017 07:39 PM

Czekamy Stasiu na ciąg dalszy, super to opisujesz Smile
Ps. Moje buty doschły mi dopiero dzisiaj... po tym myciu w potokach Słowackiego Raju Smile


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 08-05-2017 08:46 PM

29.4.2017, dzień drugi - trzeba Oliwce pokazać co oznacza ten Słowacki Raj

Wstajemy z rannym kuropieniem. Kierowcy dzisiaj mają wolne, ponieważ ostry start przewiduje wyjście na swoich już od samego campingu. Ci, co przespali zjawienie się zjawy Tomtura, mają teraz szansę się z nim przywitać. Później nie będzie już możliwości. Tam będzie trzeba się trzymać łańcuchów. Jednak na razie nie zdradzajmy szczegółów, ponieważ Oliwka jeszcze nie wie do czego się wepchała.
[attachment=77614]
Pole startowe forumowiczów z niecierpliwością czeka, jak konie wyścigowe, na wystrzał z pistoletu startowego. 8:30 no i poszli! Do gardzieli. Tam trzeba, żeby być porwanym przez Hornad.
[attachment=77615]
Ładnie się prezentuje zlewanie Hornadu i Wielkiej Białej Wody. Ta "kalniora" to Hornad. Z początku nic się nie dzieje. Chodnik prowadzi po brzegu Hornadu. Jednak nie zawsze tak ma być. W niektórych miejscach skała wciska chodnik do rzeki i pieszy jest zmuszony do wypróbowania metalowych stopni z niezastąpionym widokiem na głębię pod sobą lub nauczyć się chodzić po wodzie.
[attachment=77616]
Tomtur nam tutaj prezentuje jedno takie miejsce. Stopnie pod Zieloną Górą. Trochę się przejmuję, ponieważ Oliwka od teraz będzie wystawiana na próbę. Dla niektórych to może być problem. Co innego jest mieć glebę pod zelówkami i coś innego głębię rwącej rzeki.
[attachment=77617]
Malwina z Mieciurem są uśmiechnięci. W tle Oliwka o czymś dyskutuje z Tomturem, jakby nie przejmowała się, że pod nią jest 3 m próżni. Dalej jeszcze następują już mniej eksponowane stopnie.
[attachment=77618]
Ze zdjęcia widać, że ekipa się niczym nie przejmuje. Nawet niektórzy wyprawiają różne figle. Oliwka, oj nieładnie robić komuś rogi. Przejście Prielomem Hornadu nie jest wysłane tylko metalowymi stopniami, ale monotonność przejścia nam umila czas do czasu forsowanie drugiego brzegu.
[attachment=77619]
Po takim moście można przejść spokojnie lub robić wygłupy z rozhuśtaniem tego metalowego monstra. Słabe natury mogą wtedy mieć niezłe zawroty głowy. Na szczęście mosty w Raju mają solidną konstrukcję i nie może dojść do sytuacji, jak w amerykańskich filmach sensacyjnych. Tam zawsze, podczas przejścia takim mostem, musi minimalnie dojść do złamania jednej belki i nie może się obyć bez dyndania nóg bohatera nad otchłanią lub chwycenie innej osoby, najlepiej bohaterki, w ostatniej chwili za jedną rękę, żeby nie wpadła w przepaść. Tych mostów na Przełomie jest sporo. Nam jednak będzie dane tylko przejść jeden i drugi tak na powrót. Przejście obok Hornadu prezentowało też i niezbyt ładne widoki. Jak bylo powiedziane, dzień wcześniej zakończyły się wielkie deszcze. Hornad był rozwodniony. To było też przyczyną, że wielka woda zabierała wszystko to, co ludziki wyrzucały na brzeg.
[attachment=77620]
Zbiór butelek plastikowych nie robi dobre wrażenie. Kolejna przeszkoda na trasie. Drewniane stopnie.
[attachment=77621]
Kiedy tak patrzę na Mieciura, tak mi się przypomina jedno śląskie powiedzenie: "Francek (w tym przypadku Malwina) trzym się lufta, bo drabina biore". Jednak nie było tak źle. Tylko wystarczy trzymać równowagę i uważać, żeby buzią nie pocałować to drewno. Jeszcze nim dochodzimy do miejsca, gdzie będziemy opuszczać Przełom i wgryziemy się do Klasztorskiej, dochodzimy do smutnego miejsca.
[attachment=77622]
Tutaj przed dwoma laty doszło do katastrofy, kiedy śmigłowiec HZS w czasie akcji ratunkowej zahaczył o linię elektryczną. Cała załoga zginęła. Chwila zadumy i idziemy dalej. Po 1,5 godzinie jesteśmy przy ujściu Klasztorskiej Rokliny. W relacji podanej wyżej, kontynuowaliśmy wycieczkę dalej wzdłuż Hornadu. Tym razem robimy Klasztorską. Chwila odpoczynku.
[attachment=77623]
Od teraz pomoce techniczne zmienią się z poziomych na pionowe. Najpierw zahaczamy o Białą Jaskinię.
[attachment=77624]
Coś dla Zygmunta. Ten ponoć lubi je penetrować. Potem już na dłuższy czas zanurzamy się w roklinę. Dochodzimy do pierwszego wyzwania - 13 m wysoki Strakov Wodospad.
[attachment=77625][attachment=77626]
Może teraz Oliwka sobie pomyślała z kim to się dała do kupy. Jednak trzymała się dzielnie. Drabinki przechodziła dzielnie. Wodospadów było sporo, większych i mniejszych. Nie można wszystkiego czytelnikowi przybliżyć. No, jeszcze mogę uwiecznić samego siebie, żeby było widoczne, że ja też tam byłem.
[attachment=77627]
Po godzinie zabawa w chodzeniu po drabinkach w pionie i poziomie na pewien czas kończy się. Jakoś na końcu uzbierało się więcej ekip i polana Klasztoriska zamieniła się w pole wyścigowe.
[attachment=77628]
Zwycięzca nie musiał stać długiej kolejki do napoju turystycznego, i że przejście przełomem i rokliną człowieka porządnie wysuszy, jest to wygrana nie do zapłacenia. Napój turystyczny zakończył, moim zdaniem, łatwiejszą połowę dzisiejszej wędrówki. Pierwotnie chciałem wypróbować nową ferratę na Kyselu. Jednak nie zorientowałem się, że jest otwarta dopiero od 15 czerwca. I tak nam pozostało ponownie odwiedzić Kysela od Gigantycznego Wodospadu i dalej jeszcze niepoznanego Wielkiego Kysela. Z Klasztoryska schodzimy znanym szlakiem do rokliny.
[attachment=77629]
W dole zauważamy bezradną grupkę nad brzegiem rwącego potoka Kysel. Co się tam dzieje? Podchodzimy i widzimy przyczynę zablokowania. Potok trochę się rozwodnił i uniemożliwił suchą nogą przejść na metalowe stopnie.
[attachment=77630]
Trzeba było z 5 m przejść po wodzie, jak Pan Jezus lub my, normalni grzesznicy, przebiegnąć tak szybko, żeby woda nie wlała się do butów. Później się okazało, że to nie było pierwsze mycie butów. Roklina Kysela jest sama od siebie dzika i do tego jeszcze rwący potok.
[attachment=77631]
Wody było tyle, że przelewała się nawet przez stalowe stopnie. Każdy sobie może wyobrazić, jak fajnie się potem po takich stopniach chodzi z asekuracją łańcucha. Wystarczy mniej uwagi i człowieczyna kąpie się w tym kisielu. Dochodzimy do wodospadu, gdzie z dołu dochodzi ferrata i przed trzema laty przechodziło się na drugi (prawy) brzeg, żeby powrócić na rozstaje Kysela Małego i Wielkiego.
[attachment=77632]
Tomtur nie wyparł się ferraciarza i dlatego musiał chociaż kawałek pościskać stalową linę i pomacać skały. Widać, że mu to robiło wielką radość. Poznajemy, że kiedy wybudowali ferratę, trasę na prawym brzegu Kysela zamknięto i poprowadzono ją od mostku Gigantycznego Wodospadu po lewym brzegu aż do roztaju. Dla nas to oznaczało wrócić z powrotem po zalanych stopniach i zalanym brzegu. Na szczęście tego drugiego przejścia byliśmy oszczędzeni.
[attachment=77633]
Nasi poprzednicy dla swych dam położyli w problemowym miejscu pnie i my mieliśmy możliwość też z tego skorzystać. Nowy odcinek, to nowe wyzwania. W końcu było nam dane okosztować kawałek ferraty. Ona się praktycznie kończy na Gigantycznym, ale nieferraciarze mogą też kawałek okosztować. W postaci Karolinyho Wodospadu. To 25 m wysokie cudo natury można teraz przejść na żywo.
[attachment=77634][attachment=77635]
Metalowe klamry są umieszczone akuratnie i stalowa lina nareszcie zastąpiła łańcuch. Dla ferraciarzy (mnie i Tomtura) istny kawałeczek ballady. Nie wiem co pozostali. Jednak trudno nie było. Cała ferrata jest w stopniu trudności "C", jednak na tym wodospadzie bym to oceniał na A/B max. B (nad mostkiem). Pocieszenia nie było sporo i dochodzimy do rozwidlenia. Czytelnik może sobie poczytać w relacji wyżej, jak się nam dreptało w Małym K. W tym roku postanowiliśmy iść na nowość i przedreptać Wielkiego K.
[attachment=77636]
Miały się nam postawić na drodze trzy wodospady. Pawlasovy, Ochrońców Przyrody i w Barierze. Tego pierwszego mi się jakoś nie udało zadokumentować. Byłem zaskoczony dzikością rokliny i umknął mi.
[attachment=77637]
Kolejna dwa
[attachment=77638][attachment=77639] - Ochrońców Przyrody
[attachment=77640][attachment=77641] - w Barierze
udało mi się już zdarnie zweryfikować. Roklina powoli przechodzi w lekki poziom z prześwitami między drzewami. To oznacza, że kończą się wszelkiego rodzaju wygibasy. Wielki K. kosztował nas 1 godzinę przecierania. Mijamy budkę źródełka i wychodzimy z rokliny w miejscu zwanym Biskupskie Chyżki. Od teraz nas czeka już tylko nudnawa droga powrotna. Miałem nadzieję, że na polanie Sucha Bela będą, jak trzy lata temu, proponować ukrócenie powrotnej drogi w postaci zjazdu na rowerze. Jednak było cicho, pusto i nam nie pozostało nic innego, jak dalej wędrować do punktu końcowego na własnych.
[attachment=77642]
Mamy godzinę 17:00 i Mieciur z Malwiną dają nam do zrozumienia, że to dzisiaj koniec z wędrowaniem. Pozostali też mają tego dosyć. Przemoczeni i głodni najpierw zasycamy żołądki w knajpie Rumanka. Potem dopiero oczysta higieniczna i czas integracyjny.
[attachment=77643]
Na dobranoc żegna się z nami Oliwka, pokazując swój krystalicznie czysty styl nowego ferraciarza.

Cdn. uhm


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - grabarz - 09-05-2017 04:48 AM

No, łatwo nie mieliście...
Fajna sprawa ten Raj, trzeba będzie zbadać tamte tereny ok


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Malwina - 09-05-2017 07:53 AM

Wspaniała Majówka Smile

Co dzień z zaciekawieniem czekam na kolejną część tej barwnej opowieści.
Już teraz nachodzą mnie dwie refleksje

Cytat:
otarli się o nas: ... 1 kocur, który zżarł pół ciasta Malwiny


To był po prostu skandal - Czarny Sierściuch o wielkich oczach - grasujący po okolicy, aż strach było wychodzić z domku w nocy blink

Cytat:
Ładnie się prezentuje zlewanie Hornadu i Wielkiej Białej Wody. Ta "kalniora" to Hornad. Z początku nic się nie dzieje. Chodnik prowadzi po brzegu Hornadu. Jednak nie zawsze tak ma być. W niektórych miejscach skała wciska chodnik do rzeki i pieszy jest zmuszony do wypróbowania metalowych stopni z niezastąpionym widokiem na głębię pod sobą lub nauczyć się chodzić po wodzie.


Niby pięknie, ładnie Smile Buźka uśmiechnięta Smile Ale nie zawsze tak było, szczególnie wtedy kiedy pode mną była rwąca rzeka - dość głęboka - a mnie w tym momencie dopadała świadomość, że nie umiem pływać w00t


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Oliwka - 09-05-2017 05:55 PM

A ja to wyglądało z mojej strony ? Poczytajcie Wink
Wyjazd do Słowackiego Raju był przeze mnie bardzo wyczekiwany. Raz, że nigdy tam nie byłam, a dwa, że to moja pierwsza biba z forumowiczami GŚ.
Z uczestników znałam Tomtura, ale on miał dojechać jako ostatni, więc od początku czekały mnie same niewiadome. Gdy startowałam nawigacja pokazała, że to ponad 460 km. Przed weekendem majowym, każdy wie jak jest w Polsce, ale gdy minęłam granicę w Jurgowie, to okazało się, że na drodze jestem prawie sama. Od tego miejsca miałam około 70 km, więc przeleciało migiem. Podjechałam pod knajpę Rumanka skąd właśnie wychodzili uśmiechnięci Malwina, Mieciur i Stasiu Big Grin. Chwilka na zapoznanie i już wiedziałam, że trafiłam na wyborne towarzystwo ok.
Następnego dnia wędrówka rozpoczęła się sympatycznie, aczkolwiek szelmowskie uśmiechy gościły na twarzach 4 szeryfów.[attachment=77645]
Trzeba Wam wiedzieć, że wędrowanie po różnych żelastwach (często chwiejących się) nie należy do moich mocnych stron a jeszcze chyłkiem blink no i już byłam przerażona [attachment=77646].
Z każdym krokiem było tylko "ciekawiej" Wink drewniane kładki diabelsko śliskie [attachment=77647] ale widać było, że Malwinie zupełnie nie sprawiają kłopotu.
Piekielne drabiny, [attachment=77649]po których Stasiu śmigał i z uśmiechem strzelał fotki [attachment=77648] no i ten rozbujany przez Tomtura most [attachment=77650] dopełniały czarę rozpaczy Scary, chyba gdzieś pomiędzy jedną [attachment=77653] a drugą [attachment=77654] otchłanią, przy zalewającej buty wodzie [attachment=77655] krzyknęłam - boję się- czym wywołałam uśmiechy na ich twarzach. O żesz, pomyślałam, a to dranie Boxing Postanowiłam być twarda, no i poza tym z racji wieku nie wypada wrzeszczeć po lasach giggle. Była chwila wytchnienia [attachment=77652] na zwiedzanie różnych jaskiń, no i w końcu spojrzałam na nich łagodniej [attachment=77651] a gdy oczom moim ukazało się schronisko, to już zupełnie wybaczyłam im ciagąnie mnie po najtrudniejszych zakątkach tego kanionu.
Dzień pierwszy zakończony a ja nadal żyję, jest dobrze Smile


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 09-05-2017 06:21 PM

Oliwka napisał(a):
(...) chyba gdzieś pomiędzy jedną a drugą otchłanią, przy zalewającej buty wodzie krzyknęłam - boję się- czym wywołałam uśmiechy na ich twarzach. O żesz, pomyślałam, a to dranie Boxing (...)

Przy tej huczącej wodzie nie słyszałem co krzyczysz. Śmiech był, z tego jak starałaś się do nas coś mówić i przekrzyczeć hukot wody. innocent


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - mieciur - 09-05-2017 06:54 PM

Stasiu, jak zwykle super to opisujesz Smile czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy Smile

Oliwka, wszystko pięknie ładnie... ale za te rogi na tamtym zdjęciu to obiecuje Ci, że się policzymy na następnej Bibie Big Grin Smile


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Oliwka - 09-05-2017 07:20 PM

Stasiu- dobra, dobra giggle
Mieciur - no to samo tak jakoś wyszło, wcale niechcący innocent, wybacz Shy


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Malwina - 09-05-2017 07:29 PM

Oliwia a ja tam nie będę się tłumaczyć za uśmieszki i za wszystko innocent

Po prostu bardzo się cieszę, że odważyłaś się przyjechać na tą bibę i nas poznać Smile
Pamiętaj ... co złego - to nie MY Cool

Fajna relacja, a szczególnie to ostatnie zdjęcie, strasznie nam było go szkoda z Mieciurem, bo nam właśnie to zdjęcie w kartę wsysło i nie da się już tej karty odczytać kwasny

Pozdrawiam i mam nadzieję, że jeszcze się gdzieś spotkamy Smile


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 10-05-2017 08:59 PM

30.4.2017, dzień trzeci - Słowacki Raj to nie tylko drabinki

Kolejny poranek. Zaczyna być tradycją, że na bibie chociaż raz jest wspólne śniadanie ze wspólnym jedzeniem. Najlepiej pasuje do tego jajecznica.
[attachment=77659]
Jasne, że musieliśmy z Mieciurem improwizować, ale na pewno wszystkim smakowała.
[attachment=77660]
Na dzisiejszy dzień jest w planie całkiem inny rodzaj wycieczki, jak na Raj przystało. Turystom, zwłaszcza z Polski, jest Raj znany ten z północy i jego drabinkami i innymi ustrojstwami osadzonymi w roklinach. Mniej znana jest południowa część Raju, gdzie w centrum dominuje jezioro zaporowe - Palcmańska Masza, jaskinia i parę krasowych kopczyków. Jest też jedna dolinka - Zajmarska Roklina - o znanym wyposażeniu. Do zrealizowania naszych planów jest potrzebna jedna ofiara, która będzie obsługiwała pojazd samochodowy. Tą ofiarą stał się Mieciur. Inni mogli odetchnąć z ulgą. Wspólna jajecznica i może wczorajsze zmęczenie nas porządnie uśpiło. Wyjeżdżamy na wycieczkę stosunkowo późno. W miejscu startowym - wschodni portal tunelu Stratenskiego Kanionu - jesteśmy dopiero o 10:30.
[attachment=77661]
Ciekawy kawałek starej drogi, która prowadzi obok rzeczki Hnilec wgryźniętego (jak inaczej) między skałami.
[attachment=77662]
Naszym celem nie jest przejście całym kanionem, ale tutaj rozpoczyna się wygodne wejście na Hawranią Skałę (1153,5 m). Szlak prowadzi tradycyjną górską krainą.
[attachment=77663]
Z początku trzeba sporo forsować potoczkiem, który uzmysłowił sobie, że będzie płynął akurat środkiem naszego szlaku. Na szczęście jak szybko się pojawił, tak szybko i zniknął. Chociaż dzisiaj nam przyjdzie dreptać w suchym. Z nabieraną wysokością zaczynają się co jakiś czas odkrywać górskie widoki.
[attachment=77664]
Tutaj w dali można zobaczyć Kralową Holę. Sentymentalnie powracam myślami rok do tyłu. W zeszłym roku tam dreptaliśmy na wiosennej bibie. Człowiek już sporo tego nachodził. Czy można tak bez zezwolenia. W Raju chyba tak. Mamy nawet osobiste zezwolenie od gospodarza tego regionu. Z pieczątką.
[attachment=77665]
Taaak, napotkać tutaj takie ślady są normalka. Dodajemy sobie odwagi. Jest nas pięciu. Ciekawe jakie myśli by mi przechodziły po głowie, kiedy bym tutaj przechodził sam. Na pewno za każdym drzewem bym widział misia. Parę zakrętasów na szlaku i po 1,5 godzince stajemy na przedwierzchołkowym tarasie widokowym Hawraniej Skały.
[attachment=77666]
Przeczytałem w przewodniku, że tutejszy widok jest ładniejszy od Tomaszowskiego Wyhladu. Może i tak. Jednak spojrzenie w dół dają u obu skał jednakową porcję adrenaliny i jednakowe zaparcie się powietrza w płucach. Parę kroków i jesteśmy na szczycie Hawraniej S.
[attachment=77667]
Pamiątkowego wspólnego zdjęcia z wierzchołka nie może zabraknąć.
[attachment=77668]
Wydostajemy z plecaków swoje tradycyjne wierzchołkowe. Ze zdjęcia poznać, kto jest dzisiejszym kierowcą ekipowym. Kolejnym celem naszej dzisiejszej podróży jest Doczesne Źródło (Občasný prameň). Jeszcze nim tam dojdziemy, podchodzimy pod Hawranią Skałą.
[attachment=77669]
Jest tam kolejna jaskinia, godne miejsce do penetrowania przez Zygmunta. Ten je tak lubi. Nas jednak interesuje Źródło. Ciekawe zjawisko. Ponoć do wywierania wody dochodzi okresami w periodzie 2-3 godziny.
[attachment=77670][attachment=77671]
My tam byliśmy w czasie, kiedy woda wywierała na całego. Może ktoś tam był, kiedy było sucho lub jeszcze lepiej, kiedy by dochodziło do zmiany. Nam się tej periody nie chciało pilnować i dlatego po opstrykaniu tego miejsca postanowiliśmy powrócić do parkingu. Schodzimy jednak innym szlakiem i dobrze zrobiliśmy. Końcówka prowadzi przez zarośnięty, stromy kanion Sokolich Skał.
[attachment=77672][attachment=77673]
Następnym razem chyba tędy jest lepiej podchodzić. Urok tego miejsca uznał i sam Mieciur a jego nie często coś zauroczy.
[attachment=77674]
Nawet wiocha Stratena nie traci nic ze swej nazwy. Zejście do Stratenej dla większości kończy się pierwsza połowa dzisiejszej wycieczki. Jedynie Mieciur musi trochę dalej podreptać drogą po samochód. My relaksujemy. Rozpatrywujemy dalszy ciąg naszej wycieczki. Jest 14:30 i chyba Zejmarską Dolinę musimy sobie odpuścić. W ekipie brakuje targusów forumowych, którzy by potrafili poderwać pozostałych do dalszych wyczynów górskich. My się transformujemy w turystów wycieczki krajoznawczej. Naszym celem jest odwiedzenie jeziora zaporowego Palcmańska Masza.
[attachment=77675]
Tutaj to jest całkiem inny Raj. Urlop raczej w stylu rekreacyjno-wodnym. Góry są tylko tutaj tłem. Szkoda, że nie zrobiliśmy rokliny. Była ona przedostatnia do przejścia w Raju. Jeszcze tutaj wrócimy, kiedy będziemy penetrować ferratę Kysela. Pora wracać do bazy. Po drodze zatrzymujemy się obok zagrody z ciekawie wyglądającym bydłem.
[attachment=77676]
Ja już się z tym gatunkiem spotkałem na Szumawie (patrz relacja). Nazywa się Szkocka rasa wyżynna/Higland cattle. Zimą tutaj musi być zimno, kiedy hodują taki gatunek. Powrót do bazy podbijamy o 17:00. Dzisiaj nie korzystamy z oferty miejscowej kuchni Rumanki, ale puszczamy się do własnych zapasów. Jest tego sporo i nie możemy tego zostawić miejscowym kocurom. No i trzeba wykorzystać gril jednorazowy, przywieziony przez Tomtura. Ten wieczór mamy kolejny bonus. Całkowicie się przejaśnia i może piknikować przed chatą. Jest nam dobrze i wesoło. Dopiero chłód po zachodzie słońca nas wygania do chaty. Szkoda, że to już była ostatnia noc bibowa.
[attachment=77677]
Bibowicze pozdrawiają z biesiady wieczorowej i życzą dobranoc.

Cdn...uhm


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Oliwka - 11-05-2017 09:36 AM

i ja dorzucę swoje trzy grosze ;-), kilka fotek dla Malwiny i Mieciura, bo stracili swoją kartę. Na miejscu faktycznie byliśmy dość późno, no bo nikt nie nastawił budzika giggle. Szykujemy się [attachment=77678] i w góry, widoki były przednie [attachment=77679] , więc co jakiś czas przerwa na podziwianie [attachment=77680] ,[attachment=77681]. Na szczycie pojawiliśmy się weseli, bo droga minęła szybko [attachment=77682], była chwilka na analizę widoków [attachment=77683] [attachment=77684] no i w dół. Po drodze pojawiło się kilka ciekawych jaskiń, [attachment=77685], [attachment=77686], w sumie to był bardzo urokliwy szlak [attachment=77687]. Na koniec znalazło się nawet miejsce gdzie można duszę oczyścić z grzechów [attachment=77688] ale my byliśmy grzeczni wiec skończyło się na podziwianiu architektury. Kolejny punkt to owe jezioro [attachment=77689] do którego dowiózł nas Mieciur, wywijając swoją maszyną jak na rajdzie, było super ok. Czasami Malwina i Mieciur stanowili jedno [attachment=77690]. Niektórzy jak zobaczyli wodę, to od razu odzywała się w nich marynarska fantazja [attachment=77691]. Miejsce faktycznie było milusie [attachment=77692]. Wieczór był dobrze zorganizowany [attachment=77693],[attachment=77694], każdy miał zajęcie Big Grin a przed snem zagraliśmy nawet w scrabble. Stasiu bardzo pilnował by przestrzegać zasad gry, ale czasami powstawały fantazyjne słowne twory giggle. Kolejny dzień przeżyłam, jest bardzo dobrze ok


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - mieciur - 11-05-2017 09:22 PM

Oliwko, dziękujemy za zdjęcia Smile
Stasiu, wiesz aż tak źle mi nie było z powodu kierowania...zresztą nadrobiłem to popołudniu Smile
ehhh miło tak powspominać to wspólne wędrowanie Smile
Czekam na ciąg dalszy Smile


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 18-05-2017 08:53 PM

1.5.2017, dzień czwarty - klasyka w Raju

Rano wstajemy i mamy nadelegowane takie widoki.
[attachment=77711]
Nareszcie pełne słońce i pejzaż na znane kopczyki. W przodzie jest widoczny zarys tej lepszej chatki. Może ją wypróbujemy w przyszłości. No, została nam przecież ferrata. Poranne widoki są jednak okupione białą powłoką na trawie. Nie jest to śnieg, ale szron. Nam w chatce to nie przeszkadzało. Ci w płóciennych domkach musieli sobie załączyć dodatkowe ogrzewanie. Kiedyś w ten dzień trzeba było do pochodu pierwszomajowego. Te czasy na szczęście minęły i możemy pójść do innego pochodu. Dzisiaj, na ostatni dzień, planujemy sobie rajską klasykę - najwięcej znaną roklinę - Sucha Bela. Już pierwszy dzień nas recepcjonista uprzedzał, że Bela jest sporo rozwodniona. My, niedowiarki, musimy to na własne nogi wypróbować. Dajemy nura w roklinę. Zaraz nam jest dane do świadomości, kto tutaj będzie dyktował warunki.
[attachment=77712]
Potok płynie całą swoją szerokością. Najlepiej by było być Nartnikiem (Gerris) z rodziny pluskwiaków, które wykorzystują powierzchnioowe napięcie wody i ślizgają się po tafli. My musimy napodobnić ich styl, ale wykorzystując wystające kamienie lub porzucone kłody.
[attachment=77713]
Następnym razem do Belej zabiorę gumowce. Czasem ktoś ulitował się nad biednymi zbłąkanymi z mokrymi butami i postawił drewniane lub stalowe kładki.
[attachment=77714]
Ciaptanie w wodzie ma przewagę w początkowej części rokliny, kiedy się idzie prawie poziomo. Z niecierpliwością oczekuję pierwszy wodospad. Chodzenie po drabinkach równa się chodzeniem po suchym. Misowe Wodospady są pierwsze i zarazem dla mnie najładniejsze w Belej. Dwustopniowy zestaw wodospadów o wysokości 30 m.
[attachment=77715]
Fotoaparatem nie można pochwycić całej tej atmosfery. Widać tylko drabinki i zmagających się ze sobą samych bibowiczów. Hukot spadającej wody nie jest widoczny. Tutaj trzeba przejść na żywo. Żadna fotografia nie zagwarantuje znaczących emocji.
[attachment=77716]
Drugi stopień wodospadów jest przedzielony mostkiem. Za nim kolejna drabinka. Dopiero na samej górze można spojrzeć w dół i zapoznać się z całym tym zestawem drabinkowym.
[attachment=77717]
Jednak Bela nie jest tylko samymi wodospadami osiana. Są też odcinki ulgowe, gdzie nawet woda nie ma szans nas wypłukać. Stalowe stopnie są dostatecznie wysoko umieszczone.
[attachment=77718]
W dalszej relacji mi się nie chce opisywać przejście kolejnych wodospadów - Okienkowy, Korytowy lub Boczny. O tym można przeczytać w relacji wyżej. Chciałbym tylko przybliżyć sytuacje, które są odmienne w porze wiosennej. Jedna taka nadarzyła się tuż przed Okienkowym Wodospadem. Do niego dochodzi się zwężoną gardzielą, szeroką tak akurat na jednego normalnego bibowicza i długości tak około 5 m. Całych tych 5 m woda spływała po stalowych stopniach. Tutaj nie dało się przejść, jak tylko biegiem. Za obzyganie człowiek był nagrodzony wlaniem się wody do butów.
[attachment=77719][attachment=77720]
Jak się z tym uporali Mieciur i Oliwka widać na zdjęciu. O uczuciu wody w butach muszą już sami opowiedzieć. Coś tam wodospadów, coś tam brodzenia
[attachment=77721][attachment=77722]
i potok powoli traci na swej sile. Jest szansa wysuszyć buty własnymi nogami. Czy kto wie, że najlepiej się buty z goretexową membraną suszy własnymi nogami? Dochodzimy do źródła i to odznaka, że roklina ze swoją wodą jest za nami.
[attachment=77723]
Parę kroków i jesteśmy na drodze, którą przechodziliśmy w sobotę. Znów nie ma nikogo z rowerami. Słoneczna pogoda i dlatego przedłużamy sobie pobyt w Raju ponownym odwiedzeniem Klasztoryska. Cała mini ekipa wyleguje, jak kocury, na łące na słońcu. Wymoczone nogi potrzebują trochę wysuszyć na słoneczku. Ja do tego dopełniam jeszcze inną energię.
[attachment=77724]
Złoty Bażant, ruiny klasztoru i unoszące się Tatry tworzą akuratne kulisy końcowej fazy naszej biby. Pora zejść do doliny i zakończyć ten ®raj. Mamy sporo do domu.
[attachment=77725]
Zejście do Podleska, to już łabędzi śpiew naszej biby. Mamy godzinę 14:00. Czeka nas pożegnanie i jazda do domu.
[attachment=77726]
Bibowicze pozdrawiają pozostałych forumowiczów i jeżeli oglądają to zdjęcie, to odznaka, że wytrwali czytać relację aż do końca.

P.S. Mnie z Tomturem w gospodzie pod Strecznem wypiekli. Kiedy tam dojechaliśmy, to akurat zamykali a ja miałem taką ochotę na zabijaczkowy tanier.

Zakończenie: Pierwszy raz byłem w Raju na wiosnę i chyba warto tam jeździć akurat w tym okresie. Rokliny są aktrakcyjniejsze z nadmiarem wody niż jesienne ciurczki. I nogom też nie zaszkodzi, kiedy się ich raz za jakiś czas porządnie umyje. Chciałbym podziękować moim współtowarzyszom w wędrówce za umilenie mi biby. Wierzę, że Oliwka miała sporo pozytywnych uczuć i nie odradził jej Raj od przyszłych wędrówek z nami. Do następnej.

KONIEC ok


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Zygmunt - 18-05-2017 09:37 PM

To wygląda, jakbyście tam dziką dżunglę zdobywali. A te drabiny to wręcz nie na miejscu.


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - grabarz - 19-05-2017 04:38 AM

Raj zareklamowany odpowiednio ok
A dorzucisz jakiś film do kompletu ?


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 19-05-2017 04:40 AM

grabarz napisał(a):
Raj zareklamowany odpowiednio ok
A dorzucisz jakiś film do kompletu ?

Będzie i film. Smile


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Malwina - 22-05-2017 08:17 PM

I JA dziękuję Wam za wspólne wędrowanie Smile

Bardzo udany wyjazd, bo nie zabrakło gór i rzek, szlakowych opowieści i uśmiechów od ucha do ucha, smakowitych przekąsek i równie zacnych napojów oraz oczywiście Was - wytrwałych Współtowarzyszy tego wszystkiego Smile

Stasiu doskonała relacja -> czekam na filmik i nie wiem czy mam się bać ? Cool

Słowacki Raj widzianym moim obiektywem (na szczęście moja karta to przeżyła giggle )
[attachment=77739][attachment=77740][attachment=77741][attachment=77742][attachment=77743][attachment=77744][attachment=77745][attachment=77746][attachment=77747][attachment=77748][attachment=77749][attachment=77750][attachment=77751][attachment=77752][attachment=77753][attachment=77754][attachment=77755][attachment=77756][attachment=77757][attachment=77758]

Pozdrawiam ciepło i do zobaczenia na szlaku Smile

No to gdzie kolejna biba ??? uhm


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 23-05-2017 06:17 PM

Malwina napisał(a):
(...)No to gdzie kolejna biba ??? uhm

Ja mogę coś wykombinować w październiku. Rohacze? uhm


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Malwina - 23-05-2017 08:04 PM

Stasiu napisał(a):

Malwina napisał(a):
(...)No to gdzie kolejna biba ??? uhm

Ja mogę coś wykombinować w październiku. Rohacze? uhm


Jestem jak najbardziej ZA Smile


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - TomaszRT - 23-05-2017 09:23 PM

Stasiu napisał(a):
Ja mogę coś wykombinować w październiku. Rohacze? uhm


Zdecydowanie tak ok Te Rohacze za nami chodzą już od jakiegoś czasu Big Grin


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Fazik - 24-05-2017 07:31 PM

Rohacze... Ciekawie. żeby tylko moje Achillesy wydobrzały


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Pablo - 24-05-2017 09:27 PM

Co Wy chcecie w te i z powrotem po tych Rohaczach chodzić przez 3 dni?


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - TomaszRT - 24-05-2017 09:34 PM

Nie przesadzaj.. a gdzie czas na tańce, hulanki, swawole?
Big Grin


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Pablo - 25-05-2017 08:34 AM

Chyba że na Płaczliwym, na Ostrym orkiestra nam się nie zmieści Wink


RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Łukasz - 25-05-2017 10:54 AM

Ale w Żarskiej Chacie zatańczyć można.