Dzięki za relację ze zdjeciami.W taką deszczową pogodę jak dziś -nie chce się nigdzie wychodzić .Więc w sam raz czas na przeglądanie galerii zdjęciowej.
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
Witam ! Udana jak widać wyprawa. Zdjęcia bardzo ciekawe a i pogoda chyba bez zarzutu i jak widać pustawo na szlaku. (Ja, koniec końców, zrezygnowałem ze Skrzycznego za to z córką przeszliśmy tzw 'Sokolą Perć": od Sokolicy po Trzy Korony. Pogoda taka sobie a turystów na szlaku jak na lekarstwo).
W ostatnim numerze "NPM" również cztery urokliwe fotki z Karkonoszy, w tym, tak jak u Ciebie, Szklarka. Pozdrawiam gorąco.
W Karkonoszach już zima, przyszła i nie odpuści, aż do wiosny. To pierwsze takie moje wyjście w śnieg po lecie - najpierw radość przywitania ulubionej pory roku, potem aklimatyzacja i przypominanie sobie sposobów zachowania w śniegu i zawierusze, a później - hmm, później to zapukałem do drzwi raju, a mówiąc bardziej pragmatycznie : prawie 6 godzin w mroźnym gnanym zawieją powietrzu, nie za zimno lecz na grani temperatura w zamieci do -7, śnieg puchowy, jeszcze nie związany z podłożem, trasa od Białego Jaru przez Kopę do Śląskiego Domu, powrót porzez Strzechę Akademicką starym torem saneczkowym do Karpacza. Na pierwszych zdjęciach kocioł Białego Jaru i zbocze z ludźmi z tego stoku w przeszłości zeszła lawina, następne to mój pean dla ulubionej pory roku. Pzdr. i zapraszam w Karkonosze
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-11-2006 11:50 PM przez Sylwester.
Pięknie Sylwek, Karkonosze, taka niewinna nazwa a jak tam pięknie, nie wiedziałem że tak fajnie tam u Ciebie za progiem domu, no trzeba się będzie wreszcie wybrać, szczególnie że znawcę terenu już znam!!
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-11-2006 08:44 PM przez Fazik.
Będę szczery i powiem ,że gdyby ten śnieżny puch miał ze 20 stopni plus tobym nic na zimę nie powiedział .Cóż ale nie wszyscy są morsami.Moim starym kościom taki mróz nie służy.Ale widoki o każdej porze są ciekawe Chociaż osobiście przepadam za jesiennymi.Pozdrawiam
Ps A czy Sylwester wiesz skąd ta nazwa Karkonosze?
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
spoko Spoko, oto odpowiedź:
Nazwa Karkonosze ma długi rodowód. Pierwsza nazwa gór pojawia się w II w. n.e. - grecki geograf Ptolemeusz, Karkonosze opisał na mapie Korkonotoi. Następnie używane były też nazwy: Montes Niviferi (Góry Śnieżne), Gigantei (Góry Olbrzymie), bądź w języku niemieckim Schneegebirge lub Riesengebirge. W polskich opisach podróżniczych z wieków VIII-XIX używana jest nazwa Karkonosze (K. Ujejski, 1847 r.) jak i Góry Olbrzymie (W. Pol, 1847 r.) . Prawdopodobnie nazwa wywodzi się z prastarego pierwiastka Kar, oznaczającego kamień lub górę.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-11-2006 09:56 PM przez Sylwester.
Dzięki Sylwek za porcje pięknych zdjęć, to jak balsam dla stęsknionej duszy. Strasznie mnie ciągnei w te góry, codziennie przegladam przewodnik i w myślach układam trasy. Och zeby tylko udało mi sie choć raz tej zimy je znów zdeptać.
Rosną skrzydła u ramion,
czas się w wieczność przemienia,
obłocznieją wszystkie ziemskie sprawy,
gdy zmierzamy do szczytu po kamieniach...
Witam
Sylwek, ostatnia miniaturka w 49 poście - gdzie to jest?
Czy to między Wielkim Szyszakiem a Kotłami, czy w drodze na Śnieżkę za Strzechą, czy jeszcze gdzie indziej?
PS. Zmieniłem avatar, bo to kółeczko niepotrzebnie irytowało
Pozdrawiam - wczoraj odwiedziłem Karkonosza w Jego królestwie. Okazało się, że trochę mnie osłabiło ostatnie choróbsko, ale mimo zrobiliśmy sobie małą przebieżkę z Przesieki na Przełęcz Karkonoską i niezawiele porozłaziliśmy się na górze - chciałem więcej i dalej, ale nie tym razem, bo i zmęczony po przepracowanej nocy i po rekonwalescencji pogrypowej, a i obecność znajomej i psa nie preferowała "normalnego" szlakowego wyjścia /bo obecność Gośki-Małgośki wręcz preciwnie, ale to żona i na dodatek moja-prywatnie/. W Kotlinie Karkonoskiej ciepławo i trochę za niskie ciśnienie, wyżej od poziomu regli świerze powietrze mile rozbudzało organizm. Od wysokości początku karłowacizy drzew temperatura odczuwalnie niższa, a wietrzyk zamienił się w normalne ziemnie prawie-przenikiliwe wietrzysko. Tuż przed przełęczą pozostały wytopione czapki śniegu, a na samej górze normalna karkonoska wygwizdawka. Chciałem wleźć choćby na Mały Szyszak, lecz tam już gołoborze, więc pies miałby ciężko ... - zrobie to sobie następnym razem, następnym razem już bez zwierzaka zrobię sobie normalnie podwójnyextr. i nadrobię zaległości. Na górze Liczyrzepa zrobił nam prezent i rozgonił chmurzyska, pokazało się łądniutkie niebo i przez chwilę słonko pokazało ciepłe oblicze /zwracam uwagę na zdjęcie 10 - to jedno z moich bardziej udanych w tym roku zdjęć/, zima jakby na troszkę odstąpiła, choć wszędzie w załomach i pod głazami pozostawiła swój biały ślad, wróci niebawem - niech wróci bo ma tu przecież swojego fana ... teraz zdjęcia i patrzcie jakie te Karkonosze piękne ...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-11-2006 09:36 AM przez Sylwester.