Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (60): « Pierwsza < Poprzednia 4 5 6 7 [8] 9 10 11 12 Następna > Ostatnia »
Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Autor Wiadomość
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 6,690
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #106
RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

KasiaA napisał(a):
Fajna wycieczka gosia3ek Smile I tak warto (chyba) spędzać każdy wolny dzień.

Święta racyja Kasiu, święta racja... Niech się stanie...



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
17-12-2007 09:00 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #107
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Oooo, widzę, że zaraz będzie, coś dla nocnych marków. to poczekam Wink ...



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
19-12-2007 12:23 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #108
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Zimowy kurs turystyki wysokogórskiej 14-17.12.07 (Waldek Niemiec)


Piątek
Szlak na Gąsienicową w miarę przedeptany. Sypie śnieg, po górach nie ma śladu. Mam jeszcze trochę czasu, graty zostawiam w schronisku. Spacerek w stronę Czarnego Stawu, do granicy lasu świetnie działa na mój apetyt. W schronisku smakowita niespodzianka - brakło chleba i panie w kuchni (pozdrawiam serdecznie Smile) upiekły chleb. Niebo w gębie.
Około 16 docierają dwaj pozostali kursanci Tomek i Olek. Kurs rozpoczynamy wieczornym wykładem. Na wstępie zaprzyjaźniamy się z piepsem, który staje się naszym przyjacielem na następne dni. Niestety wymagają tego warunki.
Poznajemy potrzebne nam węzełki, sprzęt do lodu, zakładamy stanowisko zjazdowe na kaloryferze. Po wykładzie w pokoju mamy co ćwiczyć.

Sobota
Dzisiejszy cel - lody w okolicach Zmarzłego Stawu, jeżeli tylko śnieg pozwoli. Obowiązuje nadal trzeci stopień zagrożenia lawinowego, ale wszyscy wiedzą, że nadchodzi czwórka. Jest mnóstwo śniegu, a do tego cały czas sypie. W Beskidach byłyby to warunki idealne, no ale nie jesteśmy w Beskidach.
Do granicy lasu szlak jest przetarty. Po szlaku zimowym omijającym zbocza Małego Kościelca nie ma najmniejszego śladu. Cóż, torowanie czas zacząć. Smile Brniemy w śniegu po pas, próbując unikać zasypanej kosówy. Wpadnięcie w kosówkę = wpadnięcie po klatę.
Na Czarnym Stawie śniegu jest mniej, ale staw dzielnie nadrabia to ~20cm warstwą śnieżno-wodnej brei schowanej pod śniegiem. W kociołku powyżej Czarnego Stawu zaczyna być coraz weselej, toruję już po klatę. W żlebie wiodącym w kierunku Zmarzłego jest jeszcze ciekawiej, po jakimś czasie śnieg sięga już czubka mojej głowy. Wiemy już, że musimy zadowolić się lodem położonym niżej niż cel naszej wędrówki. Na miejscu szybko ubijamy platformę i odśnieżamy lód. Ćwiczymy zakładanie w lodzie przelotów, stanowisk zjazdowych i asekuracyjnych oraz poruszanie się w rakach. Niestety wcześniej niż byśmy tego chcieli trzeba ruszać w dół, dotarcie tutaj zajęło nam naprawdę dużo czasu. Nad Czarnym Stawem czeka na mnie przykra niespodzianka. Toruję po pas fragment szlaku, z którym zdążył już rozprawić się wiatr; nagle wpadam po ramiona. Waldek pyta "znalazłeś szczelinę?" (między lodem, a brzegiem stawu). Po chwili wiem, że ma rację, prawy but mam zalany wodą. Eh, dobrze, że wpadłem podczas zejścia. W świetle czołówek docieramy do Murowańca. Prysznic, obiad, suszenie buta i wieczorny wykład.

Niedziela
Noo aż się chce wstawać. Smile Wreszcie widzę, że jestem w Tatrach - z okna schroniska ślinimy się oglądając grań. Piękne widoki przeplatane są mgłą zalewającą dolinę. Mgła na szczęście pojawia się tylko na krótko. Wbrew oczekiwaniom mamy nadal trójkę.
Z radością stwierdzamy, że "nasza" ścieżka nad Czarny Staw robi się coraz bardziej betonowa. Szybko docieramy do kociołka nad Czarnym Stawem. Przed żlebem skręcamy w lewo, zostawiamy w plecaki. Szczelnie ubrani ruszamy z czekanami w górę stoku. Cel naszej zabawy w śniegu - hamowanie z czekanem. Ciesząc się jak dzieci wykonujemy kolejne warianty upadków. Schodzimy po plecaki, przechodzimy w inne miejsce. Czas na przećwiczenie poruszania się z lotną asekuracją. Sprawia nam to dużą frajdę. Z wielkimi uśmiechami wracamy po resztę naszych rzeczy i wracamy do Murowańca.
W schronisku zostawiamy graty. Kurtki na grzbiet, łopaty w dłoń - idziemy kopać jamę śnieżną, w której mamy spędzić nadchodzącą noc. Znajdujemy odpowiednią zaspę i zabieramy się do roboty. Niestety gdy mamy już wykopane jakieś 60% jamy, niebo wali się nam na głowę (jak mawiali nieustraszeni Gallowie) - dach naszej jamy wchodzi w bliski kontakt z podłogą. Wracamy do schroniska. Wieczorem kolejny wykład + niespodzianka - zdjęcia z Afryki i film z Madagaskaru.
Zasypiamy szczęśliwi.

Poniedziałek
Pogoda jest jeszcze lepsza niż wczoraj. Bajka. Poniżej Tatr całe Podhale, tak jak i w niedzielę tonie w chmurach.
W pobliżu kociołka oddalonego o 2 minuty od schroniska ćwiczymy asekurację w śniegu. Na pierwszy ogień idzie hamulec nowozelandzki. Potem przychodzi czas na podkowę śnieżną i grzyba śnieżnego. Następnie stanowiska zjazdowe z 2 czekanów, potem z szabli śnieżnej, a na końcu z deadmana.
Gwoździem poniedziałkowego programu jest szczelina lodowcowa w dwóch wariantach. Pierwszy to samodzielne wydostanie się z niej. Drugi - idziemy z lotną asekuracją i partner wpada, musimy wyhamować upadek, zbudować stanowisko i wyciągnąć delikwenta. Wariant z partnerem daje nam w kość. Popołudniu wracamy do schroniska. Niestety czas się pakować i wracać.
W świetle księżyca schodzimy do Zakopanego. Tatry żegnają nas pięknymi widokami. Na zakończenie kursu wspólny obiad w Kolibeczce.


Kurs oceniam bardzo pozytywnie. Wiem, że to dopiero wstęp do zimowej wysokogórskiej zabawy, ale myślę, że dał podstawy pod coś rozsądnego. A dodatkowo Waldek to sympatyczny facet z dużą wiedzą i doświadczeniem.
Szczerze polecam.

Fotki:
Sobota:
1. Przed schroniskiem.
2. Chleb pieczony w schronisku.
3. Kosówkowa zasadzka.
4. Torowanie w żlebie.
5. Prawie na miejscu.
6. Bałagan na platformie.
7. Asekuruję zjeżdżającego Olka.
Niedziela:
8. Mniam.
9. Widok do sobotniej szczeliny.
10. Na Czarnym Gąsienicowym.




Załączone pliki Miniatury
                                       

Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-12-2007 12:38 AM przez paaulo.

19-12-2007 12:30 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #109
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Niedziela:
1. Hamowanie z czekanem - ja w trakcie obrotu.
2-6. Smile
Poniedziałek:
7. Bajka.
8. Stanowisko zjazdowe z 2 czekanów.
9-10. Deserek.




Załączone pliki Miniatury
                                       
19-12-2007 12:38 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
marycha
~ netoperek ~
*****


Postów: 1,121
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #110
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

super! kurs super, zdjecia super! Smile
a na lawinowy Cie nie ciagnelo od razu? - dwa dni wiecej.. Wink
Pozdrawiam snieznie!! Smile



"Tam na dole zostało wszystko to, co Cię męczy,
Patrząc w góry w około świat wydaje się lepszy..."
19-12-2007 12:52 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #111
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Ekstra Smile ale śniegu uuuuu szkoda tylko że lodu więcej nie było, prawda? Gratulacje, nie chciało Ci się zostać dłużej?, ale zabawa, na szczęście już nie długo... Tatry
Dzięki za relację i pozdrawiam

ps. Majka co podpytujesz Toungue

Dobrej nocki pa



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
19-12-2007 12:59 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
marycha
~ netoperek ~
*****


Postów: 1,121
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #112
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Pablo napisał(a):
(...)
ps. Majka co podpytujesz Toungue
(...)

a tak jakos.. Toungue Wink



"Tam na dole zostało wszystko to, co Cię męczy,
Patrząc w góry w około świat wydaje się lepszy..."
19-12-2007 01:09 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 6,690
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #113
RE:  Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Pablo napisał(a):
nie chciało Ci się zostać dłużej?...

Ale niepoważne pytania zadajesz no, tylko chlopa wkurzasz, pewnie że by został, a najlepiej jakby w Murowańcu albo w piątce miał stały meldunek Big Grin czego Wam wszystkim i sobie życzę.
Super zabawa, śniegu masa, widzę że fotki do przyszłorocznego kalendarza przywiozłeś Smile



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
19-12-2007 06:24 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #114
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Ładna ta zima, ja tam będę za 3.5 tygodnia, rakiet nie zabrałeś specjalnie, czy przez zapomnienie?


19-12-2007 07:21 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #115
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Pablo pytasz, a wiesz. Wink
Majka kurs lawinowy jest pierwszy w mojej kolejce, zrobię na pewno.
Sylwek rakiet nie brałem celowo. No i skąd ta liczba pojedyncza przy 3.5 tygodnia? Toungue


19-12-2007 07:57 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #116
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

sorki, faktycznie, w Tatrach będziemy za 3.5 tygodnia Toungue


19-12-2007 08:02 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
KasiaA
KrakowiankA
*****


Postów: 1,329
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status: Offline
Post: #117
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Ale Wam fajnie z tym kursem... Oj tak, to dobra zabawa. Oczy zamykaliście przy czekanach? Wink Czy Waldi to tylko na kobietach stosuje? Smile
A jak Ci szło wkręcanie rosyjskich śrób lodowych?



"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
19-12-2007 09:00 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
spoko
rock spires hunter


Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Niedostępny
Post: #118
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Ciekawa impreza zwłaszcza dla zimomaniakówSmileMożna się wyżyć .Gratuluję Ci paaulo pomysłu na zimę .Zdjęcia świetne .Jak widać wysoko w górach zimą pogoda bardziej słoneczna niż na niższych górkach czy nizinach.



Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
19-12-2007 09:24 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #119
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Zarówno danie podstawowe(relacja) jak i deser zdjęciowy-znakomite.Gratuluję aktywności w tak pięknym otoczeniu i wiedzy przy tym nabytej.A że czasem przyszło wpaść w zaśnieżoną kosówkę...Cóż -dłużej się będzie pamiętało.Cool
Pozdrawiam



19-12-2007 04:54 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #120
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

KasiaA "ruchale" jak sama wiesz nie są takie chętne do współpracy, musiałem go sobie darować (późno dotarliśmy na górę), skorzystałem z już wkręconego. Grivelek z korbką wszedł za to jak w masło. Smile
Zamykanie oczu oczywiście było na koniec. Głęboki śnieg zepsuł jednak efekt upadku z zaskoczenia. Stok na którym ćwiczyliśmy musieliśmy ubić turlając się i zjeżdżając na szlachetnej części pleców.
Po pytaniach domyślam się, że byłaś na kursie u Waldka. Mam rację?


19-12-2007 06:07 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: