Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (6): « Pierwsza < Poprzednia 2 3 4 5 [6] Ostatnia »
Kolory górskiej jesieni
Autor Wiadomość
Mordimer
Madderdin
*****


Postów: 577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2008
Status: Offline
Post: #76
RE: Kolory górskiej jesieni

11.11.2008
Pobudka 3:00 oczywiście A.M. Wink i wyjazd na południe
Dotarłem do Korbielowa około 5:30. Wychodzę z auta a tam nie dość że ciemno jak...wiadomo gdzie to piździ jak... też wiadomo Big Grin
Ubrałem się na cebulkę, odpaliłem czołówkę i w drogę.
Z początku szedłem asfaltem, później żółtym szlakiem i tak jakoś fajnie mi się dreptało ok. 45 minut. Wtedy się pokapowałem że sztucznego światła już nie trzeba i zrobiłem sobie przerwę na kanapkę. Dalej piąłem się delikatnym podejściem w górę aż dotarłem do rozwidlenia szlaków.
Tam po raz pierwszy ukazała się największa polska baba.
Bynajmniej nie była to Maryla Rodowicz laugh
Towarzyszyła mi już do samego końca wyprawy ukazując swoje wdzięki raz odziane w delikatne chmury tudzież całkiem na golasa Shy
Do schroniska wstąpiłem dosłownie na chwilkę blink
Potem żółtym szlakiem wspiąłem się w pasmo kosodrzewiny i stamtąd już prosto na szczyt.
Miałem tylko 10 minut dobrej widoczności bo wiatr przygonił chmury i znalazłem się w mleku. A wiało jak cholera Smile Dobrze że się poubierałem bo mogłoby się skończyć L4. Korzystając z chwili kiedy nie było chmur podziwiałem wcześniej wspomnianą Babią, Tatry, Beskid Śląski ze Skrzycznem na czele, oraz resztę Żywieckiego. Ponadto swoją taflą lśniło przepięknie jezioro Oravskie. Niestety zero fotek na południowy wschód bo słońce waliło dokładnie z nad Taterków. Po jakiś 30 minutach zdecydowałem o zejściu na dół. Nawet jedną glebę zaliczyłem, ujeżdżając na zmarzniętej ziemi, ale skończyło się bez kontuzji. Minąłem schronisko, dotarłem do rozwidlenia i w towarzystwie niezliczonej ilości wyciągów zszedłem do Korbielowa.

wg mapy 5:20 ja zrobiłem w 4:00 nie pędząc zbytnio
Fajna trasa. Następnym razem zabiorę tam żonkę Smile


Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-11-2008 02:32 PM przez Mordimer.

11-11-2008 02:17 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mordimer
Madderdin
*****


Postów: 577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2008
Status: Offline
Post: #77
RE: Kolory górskiej jesieni

           
           
           


11-11-2008 02:27 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mordimer
Madderdin
*****


Postów: 577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2008
Status: Offline
Post: #78
RE: Kolory górskiej jesieni

           
           
           


11-11-2008 03:06 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
tomtur

*****


Postów: 7,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #79
RE: Kolory górskiej jesieni

Mijajac to schronisko to dużo nie straciłeś ,już na forum rozmawialismy o MiziowejShyBig Grin,bedąc wczoraj na Babiej Pilsko też było pod chmura mało widoczne .



"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
11-11-2008 06:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #80
RE: Kolory górskiej jesieni

Znowu mi się przypomniało Pilsko i Babia. Jak ja lubię te okolice. Może mi się uda jeszcze w tym roku wyrwać. Dzięki Mordimerze ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
11-11-2008 06:24 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
mieciur
- - user - -
*****


Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status: Offline
Post: #81
GORCE - TURBACZ 02.11.2008 r.

Poniżej zamieszczam I z trzech części relacji z ostatniej wycieczki w Gorce. Pozostałe dwie zamieszczą gosia3ek i mallaidh.

Start ? Gorc 1228 m. n.p.m.
Niedziela 02.11.2008 r. ? Zaduszki.
Normalni ludzie w ten dzień chodzą po cmentarzach itd. ale nie my. Właśnie wtedy postanowiliśmy się wybrać w góry. Wybór był dość trudny bo nie chcieliśmy jechać za daleko a w okolicy w większości miejsc byliśmy i jakoś trudno było wybrać jakąś ciekawą opcję. W końcu wybór padł na Turbacz.
Nasza wycieczka rozpoczyna się w sposób standardowy. Czyli pobudka o bliżej nie określonych godzinach porannych i wyjazd. Parę minut po 6 rano zgarniamy Malladiha i już w pełnym Sądeckim składzie czyli gosia3ek, Mallaidh i ja ruszamy w drogę. Najpierw tankujemy autko na pobliskiej stacji i w końcu możemy ruszać w te Gorce. Gośka prowadzi, Maciek (Mallaidh) wygląda trochę na niewyspanego a ja szukam na mapie miejsca do zaparkowania auta na cały dzień. Jednym słowem nic się nie dzieje. Po 7 godzinie docieramy do Rzek gdzie w okolicach budynku dawnej Dyrekcji Gorczańskiego Parku Narodowego parkujemy auto. Dość sprawnie przebieramy buty, przepakowujemy plecaki i po kilkunastu minutach ruszamy na szlak. Wybieramy niebieski szlak prowadzący nas na Gorc ? pierwszy poważniejszy punkt kontrolny naszej wycieczki. Po przejściu kilkuset metrów zapada decyzja o przerwie śniadaniowej. Jako miejsce wybieramy budkę robotników leśnych która oczywiście jest zamknięta ? trudno będą musiały nam wystarczyć okoliczne deski i kamienie jako wyposażenie naszej jadalni. Kolejne 20 minut z głowy. Wreszcie naprawdę ruszamy w drogę. Sił mamy pod dostatkiem więc na początku przyśpieszamy. Niestety już na początku pojawiają się schody ? straszliwe błoto na szlaku. Zastanawia nas skąd ono się wzięło w takich ilościach ? przecież w ostatnich dniach prawie nie padało. Dochodzimy do wniosku, że tak po prostu jest a swoje robi północno ? wschodnia ekspozycja stoku. Zapadając się po kostki i ześlizgując się co chwilę nasze tempo bardzo się spowalnia. Ale nie poddajemy się idziemy dalej. Już się śmiejemy, że jak dojdziemy do schroniska to nas nie wpuszczą bo będziemy wyglądać jakbyśmy tydzień w lesie spali. Ogólnie na podejściu nic ciekawego się nie dzieje ? przez większą część czasu idziemy lasem. Dochodzimy do początku czarnego szlaku prowadzącego do Szczawy. Jest on zlokalizowany na niewielkiej polanie ale żadnych ciekawych widoków nie ma. Tutaj robimy tylko chwilę przerwy na wodę. Po 2 minutach ruszamy dalej. Stan ścieżki nieco się polepsza, błota trochę mniej idzie się o wiele przyjemniej. Po niedługim czasie dochodzimy do polany Świnkówka. Jest to bardzo ładna i widokowa polana. Z niej widzimy Bulandową Kapliczkę na Jaworzynie Kamienickiej ? będziemy tamtędy przechodzić ale o tym w dalszych częściach relacji. Będąc na tej polanie widzę, że GPN w bardzo dobry sposób podchodzi do ochrony przyrody. Polana jest wykaszana, ustawiono tutaj także tabliczkę informacyjną i ławeczki. Wszystko jest ładnie wkomponowanie w krajobraz. Nie ma tutaj zakazów i tekstów typu ?nie schodź ze szlaku...? itd. Jeśli chodzi o Parki Narodowe to ten lubię najbardziej. Ale wracamy do relacji. Po paru minutach ruszamy dalej. Najpierw przechodzimy przez Gorc Kamienicki żeby po ok. 20 minutach dotrzeć do Gorca. Sam szczyt mijamy bokiem przez łąkę nie wchodząc na sam szczyt. Widoki są całkiem przyjemne choć jednogłośnie stwierdzamy, że dzisiaj dobrej widoczności nie ma. Góry są po prostu zamglone. Ale trudno nie można mieć wszystkiego, i tak się cieszymy, że nie pada. Na owym Gorcu nawet się nie zatrzymujemy, tylko Maciek robi parę fotek i idziemy dalej. Chwilę później docieramy do zielonego szlaku którym udamy się w stronę Długiej Hali a co za tym idzie na sam Turbacz. Ale o tym już w dalszych częściach relacji.


12-11-2008 05:07 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
*****


Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status: Offline
Post: #82
RE: Kolory górskiej jesieni

Część II

Szczyt Gorca właściwego(1228 m) znajdujący się w obumarłym lesie mijamy niejako z rozpędu. Panorama ze szczytu nie zachwyca - zarówno ze względu na wcinające się fragmenty drzew, jak i na słabą przejrzystość powietrza. 300 metrów za szczytem dochodzimy do odbicia zielonego szlaku w stronę Ochotnicy. Tutaj sie chwile zatrzymujemy. Od tej pory podążać będziemy zielonym grzbietowym szlakiem w stronę Turbacza. Jako ze ten szlak wydawał nam się zle na mapie oznaczony, ze czas przejścia jest za krotki - postanawiamy sprawdzić to na własnej skórze i włączamy stopery. Następuje "odpalenie silników" Big Grin i uciekamy na szlak. Oczywiście tempo normalne - bez szaleństw. Zejście z Gorca na przełęcz to prawie 200 metrów w pionie i faktycznie, daje się to odczuć, jest bardzo ostre, kolanka krzyczą z bólu Sad dzielnie jednak śmigamy dalej, osiągamy przełęcz bez nazwy (1046 m) a potem rozpoczynamy powolne wznoszenie. Mijamy kolejne polany, nie zatrzymujemy się zbyt wiele, żeby nie fałszować wskazań stopera. Nie ma nawet czasu żeby zdjąć kurtki, które na polanach w przypiekającym słoneczku nie oddychają a raczej grzeją. Osiągamy pierwszy punkt kontrolny czyli dojście żółtego szlaku z hawiarskiej koliby .. budzą się w nas mile wspomnienia z tego miejsca, chciałoby się tam pójść, ale dzis to niestety niemożliwe. Czas przejścia bardzo szybkiego - 37 min (wg mapy 45) robimy sobie przerwę śniadaniowa, słoneczko grzeje, można się wyłożyć w trawie? nie chce się ruszaćSmile w końcu jednak trzeba, odpalenie stoperów i dalej w drogę.
Szlak staje się praktycznie nieuciążliwy, prowadzi lasem delikatnie w gore, w dol, ale bez szaleństw, przez kolejne polany - milo tak plątać się po Gorcach w dobrym towarzystwie. W międzyczasie zaznajamiamy się z tablicami GPN i komentujemy błędy na nich (np. wg jednej z bulandowej tabliczki na Turbacz jest 1,5 h Toungue, nam to zajęło samo 0,5 hSmile wspomniana kapliczkę osiągamy praktycznie bezboleśnie, zatrzymujemy się - miało być na chwile, a wyszło nam z tego prawie pol godzinki, tak się fajnie siedziało i focilo Big Grin Niestety zimny wiatr wygania nas z tej przyjemnej miejscowy, teraz już schronisko na Turbaczu przyciąga... zielony szlak po 15 min zmienia się na czerwony.. na dojściu moja ulubiona tabliczka - Kroscienko 9 hToungue dziś nie w ta stronę. Na czerwonym spotykamy dziwnego osobnika - chłopak szedł sobie sam i na cały głos słuchał radia z krótkofalówki... zazwyczaj ludzie idac w gory samotnie szukają wyciszenia - ten jak widac nie . komentujemy. Hala długa i wyłaniający się nasz dzisiejszy cel - Turbaczowe schronisko. Maciek zostaje żeby coś pofotografowac - ja jako ze bylam tu 4 tyg wcześniej - odpuszczamSmile.
Na całym szlaku zielonym nie spotkaliśmy żywej duszy, za to tłum pod schroniskiem nam to oddaje z nawiązką - można tu spotkać turystów wszelakiej maścikwasny. Montujemy się na ostatnia wolna ławkę, spożywamy obiadek (tzn kanapkiToungue) i napój turystyczny. Nad schroniskiem zbierają się czarne chmury, co wypłasza cala resztę ludzkości, zostajemy praktycznie sami. Zbieramy się bo w koncu trzeba chociaż tak się nie chce... i z powrotem ruszamy na szlak...


Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2008 08:18 PM przez gosia3ek.

12-11-2008 07:44 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #83
RE: Kolory górskiej jesieni

W przerwie na turbaczowskim schronisku opróżniliśmy plecaki z jedzonka, co by nóżkom lżej było, a i brzuszki nie mruczały o pokarm. Od zachodu niebo zaczęło się delikatnie chmurzyć, ołowiane chmury spowodowały, że większość pasących się pod schroniskiem turystów pierzchnęła na schodzące w doliny drogi. I my postąpiliśmy podobnie, ruszając na żółty szlak w kierunku Czoła Turbacza. Dorodne brązowe błoto nakładało się kolejną warstwą na naszych buciorach, tworząc naturalne barwy ochronne i impregnat w jednym.

Po kilku minutach stanęliśmy pod pomnikiem i ołtarzem upamiętniającym dzień, w którym Karol Wojtyła odprawił pierwszą mszę stojąc przodem do wiernych - towarzyszy swoich wędrówek. Mała sesja fotograficzna i już ruszamy zrytymi przez dziki polanami w kierunku granicy lasu. Rozpościerające się stamtąd widoki na północny zachód jakoś nie pozwalały Gosia3kowi skupić się na marszu. Kopytki poczęły plątać się jej z kijkami, głowa uciekała na prawo, a wzrok z wyczekiwaniem błądził gdzieś po horyzoncie. Kiszta pieron ? przecież to nie może być zmęczenie?! Wszystko staje się jasne, gdy zza drzew wynurza się nieco zamglony masyw królowej Beskidów. Okazuje się, że te dwie baby ciągnie ku sobie niewidzialna siła i gdyby tylko gosia3ek miał przy sobie miotłę lub chociaż szczoteczkę do zębów, zapewne pomknąłby na zachód jak strzała. Jednak jeszcze nie tym razem...

Zanurzamy się w świerkowy las porastający południowe stoki Mostownicy. Do przełęczy Borek mamy około godziny. Dłużył się ten odcinek okropecznie i wszyscy zgodnie zaczęliśmy mruczeć różne świństewka pod nosem. W końcu ścieżka sprowadziła nas łaskawie na pokrywającą przełęcz polanę. Ciekawe jest to miejsce, bo już na wysokości 1000m pojawia się sporych rozmiarów potok Kamienicki i widać jeszcze, jak w kilku miejscach odchodzą inne strumienie. Robimy krótką przerwę, parę fotek, po czym ruszamy na niebieski szlak wprowadzający we wnętrze dzikiej doliny Kamienicy. Rzeka najpierw towarzyszy nam po prawej stronie, lecz po chwili słychać jedynie jak mozolnie toruje sobie drogę przez kamienie. Szlak pozostawia teraz dno doliny trawersując stoki Kudłonia. Miejscami od rzeki dzieli nas strome, kilkunastometrowe urwisko, z którego ześlizgnięcie niechybnie skończyło by się zimną kąpielą. Liściastym dywanem suniemy dalej, i chociaż wydaje się, że kolejne kilometry całkiem szybko uciekają spod nóg, jakoś wcale nie widać, byśmy tracili wysokość.

W pewnym momencie prowadzący naszą karawanę mieciur zatrzymuje się i daje znak ręką. Kilka metrów przed nami przebiegają dwie dzikie świnki, zapewne zaskoczone w drodze na wieczorną wyżerkę na polanach Kudłonia. Niestety, nie udało się nam nawet pomyśleć o ustrzeleniu ich ryjków aparatem, a co dopiero dobyć ?broni? nim żwawe zwierzątka zniknęły w krzaczorach. Po chwili i my robimy krótką przerwę na wyjedzenie wszelkich okruszyn z plecaków i dopicie ostatnich kropel wody. Słońce zniknęło za grzbietem Turbacza, a w dolinę wkradł się półmrok rozsiadając się na gałęziach drzew. Gosia3ek i mieciur przygotowują czołówki do boju. W szarówce osiągamy dno doliny wyłożone na przemian asfaltem i kamieniami, a do smaku posmarowane błotnistą mazią. W blasku latarek widzimy dwa czerwone światełka. To znicze palące się obok Papieżówki - miejsca gdzie przyszły Papież, jeszcze jako kardynał w tajemnicy spędził pustelnicze dwa tygodnie. Dopalamy zgaszone światełko świecy i ruszamy dalej. Do autka jeszcze około godzinki, a tu noc rozsiadła się na dobre. Przy dźwiękach szumu wody i stukotu kijków docieramy do zabudowań, by po chwili zakończyć trasę przy drzemiącym w mroku Ticusiu. Szybkie doprowadzenie się do jako takiego stanu i odpalamy pomarańczową rakietę mieciura w kierunku Nowego Sącza. Na stan naszego (a przynajmniej mojego) zmęczenia niech świadczy fakt, iż nawet nie zatrzymaliśmy się, by zrobić sobie zastrzyk z płynu turystycznego!
Skandal, no! giggle


12-11-2008 09:25 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #84
RE: Kolory górskiej jesieni

I jeszcze dokumentacja fotograficzna :

Gorczańskie polany
           
Bulandowa kapliczka
   
Odpalanie mieciura na szlaku
   
GS Sqad
   


12-11-2008 10:04 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #85
RE: Kolory górskiej jesieni

I jeszcze Gorce:
       
       

Przy schronisku
   

Pod ołtarzem
   

Zwłoki turystyczne
   


12-11-2008 10:16 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mordimer
Madderdin
*****


Postów: 577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2008
Status: Offline
Post: #86
RE: Kolory górskiej jesieni

fajna wycieczka i super 3 częściowa relacja.
Każdy z Was ma inny styl pisania i bardzo fajnie się to czyta.
Byłem w tym roku na Turbaczu także mogłem się wczuć
okSmile


12-11-2008 10:52 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
mar.an

*****


Postów: 1,092
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status: Offline
Post: #87
RE: Kolory górskiej jesieni

Pilsko, tak jak i Babią Górę, miałam okazję zadeptać w warunkach zimowych - nigdy w innej porze roku. Dlatego też fotki Mordimera obejrzałam z ciekawościąSmile. No i relację - krótką ale treściwą - też oczywiście przeczytałam.
A tak na marginesie - Diablaka zawsze widziałam z jedną, "typową";) chmurką, nigdy w takiej obstawie jak na zdjęciu 6. i 9.



http://www.youtube.com/watch?v=syTcL8OIP7A
18-11-2008 12:26 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #88
RE: Kolory górskiej jesieni

Mordimer - widzę, że wielu z nas poniosło owego czasu w Żywiecki!

Fajnie tam, nie da się ukryć i Twój wypad też na taki wygląda!

PZDR


18-11-2008 08:49 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mordimer
Madderdin
*****


Postów: 577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2008
Status: Offline
Post: #89
RE: Kolory górskiej jesieni

Mallaidh napisał(a):
Mordimer - widzę, że wielu z nas poniosło owego czasu w Żywiecki!

Fajnie tam, nie da się ukryć i Twój wypad też na taki wygląda!

PZDR


a ponosi mnie czasami Smile a w Żywieckim potwierdzam... bardzo fajnie ok

od przyszłego roku jednak skupię się na innych pasmach bo Korona Polski kusi Big Grin


18-11-2008 08:54 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: