|
Kolory górskiej jesieni
|
| Autor |
Wiadomość |
Pedro
Administrator
      
Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
No Mordimer pogoda była rewelacyjna, barwy jesieni też - ja byłem w tym czasie na Bystrej
Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
|
|
| 14-10-2008 09:14 AM |
|
 |
Mordimer
Madderdin
    
Postów: 577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2008
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
No Mordimer pogoda była rewelacyjna, barwy jesieni też - ja byłem w tym czasie na Bystrej 
hehe gdybym wiedział to bym pomachał
|
|
| 14-10-2008 02:20 PM |
|
 |
Mordimer
Madderdin
    
Postów: 577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2008
Status:
Offline
|
RE: Złota polska jesień
Zazdroszczę wam że macie tak blisko na szlaki. Dla mnie wypad w góry to już dłuższa wyprawa- co najmniej jakieś 10 h w pociągu
fajna wyprawa  i co najważniejsze pogoda wam dopisała
No 10 godzin to sporo, jednak nawet mieszkając tak blisko jak ja, często mam problem zwłaszcza z powrotami do domu. W niedziele z Kir do domu czyli uogólniając Górny Śląsk jechaliśmy 5 godzin
Średnia 40km/h
|
|
| 14-10-2008 07:49 PM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
GORCO ? PIENINY Czyli złota polska jesień w górach 
W ostatnim tygodniu udało nam się w końcu natrafić na super pogodę do chodzenia po górach. Ucieszyło mnie to tym bardziej, że od ponad 3 tyg. ile razy miałem dzień wolny to padało. Ale do rzeczy.
Z gosia3kiem umówiłem się, parę minut po 6 rano. Szybko się pakujemy do autka, Gośka jakaś taka trochę zaspana ? ale czego wymagać jak się balowało poprzedniego wieczora na panieńskim wieczorku. Ale potem na szlaku trzymała się dzielnie więc nie mam co się czepiać. Zresztą obydwoje nie byliśmy w pełni sił, każde z nas w ostatnich dniach miało nawał obowiązków, spotkań wyjazdów i niewyspania ale czego się nie robi dla gór ? 
Ruszamy, pierwszym etapem jest dojazd do Krościeńka n/d Dunajcem bo naszym pierwszym celem jest Lubań na który zamierzamy wyruszyć właśnie z tej miejscowości. Droga mija nam bez przygód i o 7 rano jesteśmy na miejscu ? standardowo parkujemy pod kościołem. Tutaj jemy pyszne śniadanko czyli suchar bieszczadzki z herbatką ? zresztą to nasze standardowe pożywienie o wczesnych porach na wyprawach górskich. O 7:15 w końcu się wyzbieraliśmy i ruszamy na szlak. Idziemy czerwonym szlakiem, dojście na Lubań (1225 m.n.p.m.) zajmie nam wg mapy ok. 3 h. Początkowo idziemy przez zamglone Krościenko. Szlak prowadzi nas coraz wyżej, mijamy ostatnie zabudowania i tutaj czeka na nas pierwsza niespodzianka. Osiągnęliśmy już taką wysokość, że mgły są poniżej nas i otwierają się przed nami przepiękne widoki na zamglone doliny i wznoszące się ponad morze mgieł szczyty Beskidu Sądeckiego. Tutaj oczywiście robimy kilka zdjęć i w świetnym nastroju idziemy dalej. Na polanie powyżej ostatniego gospodarstwa mamy zaplanowany postój ? wiemy, że w tym miejscu ma być ławeczka i tak jest i tym razem. Tutaj już jemy normalniejsze śniadanie ? czyli kanapki. Po ok. 10 minutach ruszamy dalszą drogę. I znowu niespodzianka ? obracamy się za siebie i widzimy Tatry. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że widać je bardzo wyraźnie i do tego wszystkiego nie spodziewaliśmy się tak dobrej widoczności. I tutaj zaczyna się najprzyjemniejsza część wycieczki ? przez ponad godzinę idziemy przez jesienne lasy mając co chwilę widok albo na Tatry albo na Beskid Sądecki. Jest po prostu cudnie. Idąc ciągle nie możemy się nacieszyć. Normalnie cieszymy się jak dzieci z tak pięknej widoczności, pogody i dnia. Mijamy pierwszy tego dnia punkt kontrolny ? szczyt Marszałek (828 m.n.p.m.) znajdujący się w ok. 1/3 odległości do Lubania. Szczyt nie odznacza się niczym szczególnym ? jest zalesiony. Następnie przez jakiś czas idziemy lasem bukowym, z którego wychodzimy na niezwykle widokową polanę. Tutaj robimy sobie wspólne zdjęcie na tle Tatr. Zatrzymujemy się na chwilę, sprawdzamy na mapie gdzie jesteśmy i po chwili ruszamy dalej. Do Lubania już niedaleko. Teraz idziemy już cały czas lasem, podejście się robi coraz bardziej strome. Ale nam to różnicy nie robi ? tryskamy pozytywną energią i naładowani tak pięknymi widokami gór już po chwili dochodzimy do początku zielonego szlaku schodzącego do Tylmanowej. Stąd wg tabliczki mamy 10 minut na Lubań. A to, że z tych 10 min. zrobiło się 5 to już nikogo nie dziwi. Jesteśmy na Lubaniu. Spotykamy tutaj ku naszemu zaskoczeniu całą rodzinę górołazów. Jak się okazało, biwakowali tutaj tej nocy a teraz szykują się do dalszej drogi. Bardzo się nam spodobał i byliśmy pod wrażeniem takiego sposobu spędzania wolnego czasu z rodziną. Po krótkiej rozmowie, Gośka robi im pamiątkowe zdjęcie przy słynnym krzyżu postawionym tutaj w 50 rocznicę (2004 rok) pobytu naszego papieża w Gorcach. Trzeba wiedzieć, że na Lubaniu było kiedyś schronisko a obecnie działa tam (sezonowo czerwiec-lipiec) studencka baza namiotowa. A ze schroniska zostały tylko fundamenty gdyż uległo ono spaleniu. Na szczycie zajmujemy najlepszą miejscówkę i cieszymy oczy widokiem Tatr i jeziora Czorsztyńskiego.
Po dłuższym odpoczynku ruszamy w dalszą drogę. Teraz naszym celem jest przełęcz Snożka (653 m.n.p.m.). Idziemy niebieskim szlakiem. Jeszcze na Lubaniu Gośka przewiązuje buta co później okaże się zbawienne w skutkach. Początkowo dość stromym zejściem dochodzimy do źródełka będącego jedynym punktem pobierania wody dla wspomnianej wcześniej bazy namiotowej. Następnie dochodzimy do ruin drugiego już schroniska gdzie znajduje się rozejście szlaków. Zielony szlak tutaj odbija w lewo i prowadzi do wsi Grywałd a nasz niebieski w prawo na ową przełęcz. Nie zatrzymujemy się tutaj tylko od razu podążamy w swoją stronę. Na zejściu spotkaliśmy jeszcze parę ludzi z dość dużym psem. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby pies nie miał uczulenia na kijki trekingowe I rzeczywiście właściciele tego czworonoga dość szybko odeszli na kilka metrów od szlaku w las i dużo wcześniej nas o tym fakcie informowali. Ale jakimś cudem udało nam się uniknąć pożarcia przez krwiożerczą bestię i raźno idziemy sobie dalej borem ? lasem. I nagle zdarza się nam a raczej Goście nie miły wypadek. Bez wyraźnej przyczyny na dość prostym odcinku ścieżki Gośka tak niefortunnie się potyka lub stawia stopę (sami nie wiemy do końca jak to się stało), że nogę wykręca o jakieś 90 stopni, zwija się z bólu i prawie upada na ziemię. Strasznie się przestraszyliśmy ? ona z powodu wizji nogi w szynie czy gipsie, a ja z powodu że jakoś trzeba będzie ją sprowadzić na dół no i co dalej będzie z naszymi planami górskimi i nie tylko. Na szczęście po chwili dochodzi do siebie, jak się okazało but górski ją uratował usztywniając kostkę ? jak zgodnie stwierdziliśmy, że nasze motto ?bucior górski najlepszym przyjacielem jest? jest jak najbardziej słuszne. Po paru minutach ruszamy dalej. Tego dnia trzeba było już więcej uważać na to po czym się chodzi. Dalsza część tego szlaku mija nam już bez przeszkód i po jakieś godzinie idąc na końcu na przełaj przez pola przecinamy drogę wojewódzką przechodzącą przez przełęcz. W tym momencie opuszczamy Gorce a wchodzimy w Pieniny. Zgodnie postanawiamy dalej podążać niebieskim szlakiem, dojść do Czorsztyna ? zakupić tam piwo ( w moim przypadku pepsi ? domyślcie się dlaczego).Po minięciu wsi, wstępujemy do Pawilonu Wystawowego Pienińskiego Parku Narodowego. Oglądamy dość ciekawą makietę Pienin ale z powodu, że już tu wcześniej byliśmy po chwili ruszamy dalej. Po paru minutach jesteśmy na Majerzu (689 m.n.p..m) jest to bardzo urokliwy szczyt a w zasadzie wzniesienie. Jest on cały wylesiony a na jego stokach pasą się stada owiec. Jedno takie stado właśnie po drodze rozpraszamy co za bardzo nie podobało się kilku psom pasterskim ? Ale co tam, dotarliśmy do miejsca odpoczynku, Gośka otwiera piwo, ja pepsi ? siedzimy, a w zasadzie leżymy na ławeczkach, słoneczko świeci, góry są, fajnie się nam rozmawia ceprów brak ? jednym słowem jest super. ( Gośka ? dzięki za wycieczkę ? tego mi było trzeba ?) Z powodu, że było tam tak miło i przyjemnie z planowanego 20 minutowego postoju zrobiła się nam ponad godzina. W końcu postanawiamy się zebrać. Naszym celem jest teraz dojście do Krościenka przez przełęcz Szopka i Czerteź. Pieniny jesienią są przepiękne ? tego kontrastu białych skał, czerwonych czy żółtych liści i do tego intensywnie niebieskiego nieba nie odda żadne zdjęcie ? to trzeba zobaczyć. Idąc przez Pieniny nic szczególnego się nie dzieje aż do momentu wejścia na obszar występowania ceprów czyli okolic przełęczy Szopka znajdującej się pod Okrąglicą. Sielanka się szybko kończy ? krzyki, ryki i bieganina ceprów skutecznie uprzykrzają wędrówkę. Byliśmy świadkami ciekawej sytuacji na szlaku z ceprową rodzinką w roli głównej. Siedzimy sobie na ławce przy rozejściu szlaków, dzieciaki gonią dookoła nas zrywają wilcze jagody (pewien nie jestem). Jak wiecie tu jest Park Narodowy więc jest to zabronione. No i w tym samym momencie zjawia się strażnik Parku. No oczywiście się pyta czemu to zrobili, że to zabronione i że mandat 500 zł będzie. My oczywiście śmiech, Gośka się śmieje ? ja proponuje, żeby za kare cała rodzinka sprzątała Park a strażnik patrząc na nas, widząc jak jesteśmy ubrani ( wiadomo swój swego pozna ) a że do tego młody był to też ma przysłowiową ?jazdę? Oczywiście cała sytuacja skończyła się ochrzanieniem owych ceprów i na tym się skończyło. O taki ciekawy epizod. My dalej ruszamy w stronę Czertezika ? chcemy zejść zielonym szlakiem Do Krościenka bo nim jeszcze nie schodziliśmy. Raczej myślałem, że od razu zejdziemy do auta z powodu problemów Gośki z nogą ale, jak pewnie wiecie, że Gośka to uparta i zawzięta dziewczyna i łatwo się nie poddaje więc idziemy dalej. Pójcie tym szlakiem miało jeden duży plus ? nie spotkaliśmy tam nikogo. W końcu ok. godziny 18 jesteśmy w aucie. Po chwili odpoczynku już wracamy do domu.
Podsumowując, była to bardzo udana wycieczka w czasie bardzo urokliwej pory roku. Pieniny jak góry może nie powalają wysokością ale są przepiękne. Każdy kto kocha góry na pewno też pokocha Pieniny. Nasza trasa wyniosła dokładnie 29,4 km (wg mapy). Podejścia nie są ani długie ani męczące, w Gorcach jest ich troche więcej i są dłuższe ale też nie sprawiają kłopotów. Ale wierzcie mi naprawdę warto tutaj przyjechać !!
Aha! A o fotki standardowo męczcie gosia3ka
|
|
| 14-10-2008 09:42 PM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
Aha! A o fotki standardowo męczcie gosia3ka 
dla odmiany nie musicie mnie męczyć
parę fotek:
|
|
| 14-10-2008 11:18 PM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
Gośka jakaś taka trochę zaspana - ale czego wymagać jak się balowało poprzedniego wieczora na panieńskim wieczorku.
alkohol wróg brrrr ale z panieńskiego miłe wspomnienia mam 
idziemy czerwonym szlakiem, dojście na Lubań (1225 m.n.p.m.) zajmie nam wg mapy ok. 3 h.
w rzeczywistości wolnym leszczem z postojami jakieś 2.30
Normalnie cieszymy się jak dzieci z tak pięknej widoczności, pogody i dnia.
mała rzecz a cieszy 
Trzeba wiedzieć, że na Lubaniu było kiedyś schronisko a obecnie działa tam (sezonowo czerwiec-lipiec) studencka baza namiotowa. A ze schroniska zostały tylko fundamenty gdyż uległo ono spaleniu.
Mieciur wspomniał w dalszej części relacji - poniżej Lubania było jeszcze drugie schronisko. a to na szczycie zostało spalone podczas II wojny swiatowej przez Niemców.
Na szczycie zajmujemy najlepszą miejscówkę i cieszymy oczy widokiem Tatr i jeziora Czorsztyńskiego.
Czorsztyńskie było we mgle ale nie żebym się czepiała 
Jeszcze na Lubaniu Gośka przewiązuje buta co później okaże się zbawienne w skutkach.
przekonuję sie o tym 10 min później
Na zejściu spotkaliśmy jeszcze parę ludzi z dość dużym psem. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby pies nie miał uczulenia na kijki trekingowe  I rzeczywiście właściciele tego czworonoga dość szybko odeszli na kilka metrów od szlaku w las i dużo wcześniej nas o tym fakcie informowali.
po prostu pies nie lubi kijkowców - wolny kraj w sumie jazdę mieliśmy, że kupimy sobie takiego samego , a był to chyba dog angielski (bydle straszne) i wyszkolimy go żeby tak samo nie lubił quoadowców czy crossowców
I nagle zdarza się nam a raczej Gośce nie miły wypadek. Bez wyraźnej przyczyny na dość prostym odcinku ścieżki Gośka tak niefortunnie się potyka lub stawia stopę (sami nie wiemy do końca jak to się stało), że nogę wykręca o jakieś 90 stopni, zwija się z bólu i prawie upada na ziemię.
nie prawie, tylko całkiem, pokładałam się po ziemi i miałam świeczki w oczach... po raz pierwszy w mojej górskiej karierze taka akcja... myślę że podjechałam na wilgotnym korzeniu.
Strasznie się przestraszyliśmy ona z powodu wizji nogi w szynie czy gipsie,
nie nie, z powodu tego, że w sobotę na weselu sobie nie potańcuję 
siedzimy, a w zasadzie leżymy na ławeczkach, słoneczko świeci, góry są, fajnie się nam rozmawia ceprów brak - jednym słowem jest super. ( Gośka ? dzięki za wycieczkę ? tego mi było trzeba
fajnie było totalne wybyczanie
dzieciaki gonią dookoła nas zrywają wilcze jagody
to był czarny bez, i to nawet nie dzieciaki zrywały - ich matka im zerwała bo prosiły... bezmyślność.
że Gośka to uparta i zawzięta dziewczyna i łatwo się nie poddaje
POWAŻNIE????? nie wiedziałam 
i parę słów z mojej strony, w sumie nie ma za wiele co dodawać. może tylko tyle, że na początku naszej górskiej kariery robiliśmy tą samą trasę i chcieliśmy ją sobie teraz powtórzyć, gdyż wcześniej nie mieliśmy aparatu. i okazało się, że mimo dłuższego podejścia, dłuższych postojów, wybyczania i takich tam doszliśmy do krościenka wcześniej niż kilka lat temu. no i w zupełnie odmiennym stanie - to świadczy o tym, jak się wyrabia kondycha 
BUCIOR GÓRSKI NAJLEPSZYM PRZYJACIELEM JEST
|
|
| 14-10-2008 11:40 PM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
Bardzo ładnie, szkoda, że mnie tam nie było 
Choć pewnie przy moim stanie na skręceniu kostki by się nie skończyło
|
|
| 15-10-2008 10:49 AM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
A teraz krótka foto-relacja z wtorkowego wypadu w Beskid Sądecki:
Już któryś raz zapowiadali w tv, że to ostatnie podrygi babiego lata, a zima uderzy bez uprzedzenia, więc ten wtorek znowu postanowiłem spędzić w górach.
Plan wycieczki zakładał dojazd do Kosarzysk i szturm na naszych południowych sąsiadów przez graniczny szczyt Eliaszówki, a następnie dalej bezdrożami w kierunku Pienin. Jednakże opcja ta uległa zmianie, gdy do wycieczki postanowiła dołączyć się jeszcze mama - trzeba było zafundować coś bardziej "dla ludzi". 
Około ósmej jechaliśmy już busikiem w stronę Barnowca, wsi położonej w północnych dolinach Pasma Jaworzyny. Trasa miała stamtąd poprowadzić nas drogą gospodarczą w stronę Hali Barnowiec, następnie szlakiem przez Pisaną Halę do Rytra. Jako że przechodziłem ten odcinek niespełna 3 tygodnie temu z gosia3kiem postanowiłem urozmaicić go na wszelkie możliwe sposoby. Podejście na szczyt pasma zafundowałem nam na przełaj lasem i ścieżkami wydeptanymi przez jego mieszkańców, celem odnalezienia ciekawych form skalnych w okolicy Wierchu nad Kamieniem. Po godzinie plątania się po jego zboczach, porośniętych zresztą bardzo klimatycznym bukowym lasem, udało się odkryć kilka ciekawych miejsc jednak najwyższa wychodnia pozostała wciąż do odkrycia. 
W końcu dobiliśmy do głównego beskidzkiego i ruszyliśmy w kierunku Pisanej Hali.
Przy pierwszej okazji zboczyłem ze szlaku na trawersującą szczyt nartostradę, co okazało się całkiem dobrym pomysłem - naszym oczom ukazały się piękne panoramy w kierunku południowo-wschodnim.
Obwodnica (jak nazywam takie nartostrady) biegła słonecznym halami więc rozsiadaliśmy się w trawach opalając uchachane twarze.
Buki na szczycie pasma już mocno łysiejące, liści na ziemi miejscami po kolana. Ewidentnie góry mają się ku zimie...jak widać na zdjęciu, niedźwiedzie zakopują się do snu...
Z Zadnich Gór pięknie pokazały się Tatry wystające zza Pasma Radziejowej.
Na szlaku praktycznie nie było nikogo, jeden rowerzysta i jeden ludek. Spokojnym krokiem doczłapaliśmy do schroniska Cyrhli na zwyczajowy popas. 
Stamtąd, po napełnieniu brzuszków, żółtym gminnym poszliśmy w stronę Rytra. Okazało się, że w ten dzień mamy farta nie tylko do pogody - transport w dół zaoferowali nam swoim jeepkiem robotnicy leśni (swoją drogą ciekawe przeżycie tak pomykać wyrypami rozwalającym się pojazdem), a do Nowego Sącza zabrał nas napotkany wcześniej na Cyrhli turysta. 
Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2008 11:15 AM przez Mallaidh.
|
|
| 15-10-2008 11:12 AM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
Tak sobie myślałem, że częściowo masz rację - ciągle sie chodzi to i kondycja lepsza. Z drugiej jednak strony nie pamiętam o jakiej porze roku wcześniej tam byliśmy. Bo weź np lato, duchotę i upał to na Snożce byś już miała dosyć
Maciek, super wyprawa. Jesień w górach pełną parą - szkoda że już pewnie nie zdąże sie wybrać zanim się skończy. A trase też super zrobiliście - trzeba będzie się kiedyś wybrać pobuszować po tych lasach
|
|
| 15-10-2008 06:56 PM |
|
 |
margit
Putinowa
    
Postów: 1,217
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
piękne fotki, przecudne kolory , najpierw obejrzałam, a teraz poczytam
I feel every mountain
I hear every tree
I know every ocean
I taste every sea (...)
|
|
| 17-10-2008 03:18 PM |
|
 |
Pedro
Administrator
      
Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
|
| 18-10-2008 08:17 PM |
|
 |
tomtur
    
Postów: 7,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
Babia Góra 10.11.08 parę fotek z wycieczki.
trasa:Krowiarki niebieski Markowe ,Markowe żółty Perć Akademików ,Babia czerwony Krowiarki.
"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
|
|
| 11-11-2008 09:47 AM |
|
 |
tomtur
    
Postów: 7,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
|
|
| 11-11-2008 10:22 AM |
|
 |
Fazik
Kierowca TYRa
    
Postów: 6,690
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
Cholerka Tomi, a mi się nie udało no, deptałbym twoje ślady ale nocą, gratulacje.
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
|
|
| 11-11-2008 10:38 AM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Kolory górskiej jesieni
Piękne spotkanie z Królową Beskidów.
No i gratuluję wytrwałości na odcinku Krowiarki - Markowe, nie lubię tego fragmentu, dłuży mi się strasznie.
|
|
| 11-11-2008 10:46 AM |
|
 |
|
|