Masakra jaki tłum nad Mokiem.
Rychu pogoda jest dla was tak łaskawa ze wzgl. na Pigwówkę?
myślę że coś w tym jest ,ale owoce dojrzewały w tym czasie na pomorzu
w Karkonoszach na naszej wspólnej wyprawie kiedy to rano w Schronisku Odrodzenie zaskoczyła nas przepiękna pogoda, gospodarz schroniska powiedział że "w górach ma się pogodę na jaką się zasłużyło..." a może coś w tym jest??? pozdrawiam
Miło zobaczyć Karabinów w górskiej akcji Super, że tak rodzinnie chodzicie po górach! Pozdrowienia!!!
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
Sobotnia pogoda nie była dla nas łaskawa. Niby "lampa", a jednak silny wiatr i psująca się (chwilowo) pogoda zmusiły nas do wycofu.
Lekcja pokory, ale i nowe doświadczenia.
Widzę,że dawno nikt nie zamieścił żadnej relacji więc wkońcu ja napisze krótką relację z króciutkiej ostatniej niedzielnej wycieczki na Turbacz.
W zasadzie z Gosia3kiem obraliśmy Turbacz za cel z 2 powodów :
1) że dawno tam nie byliśmy
2) że chleiliśmy sobie podbić schroniskową pieczątkę do książeczki KGP
3) pogoda była nijaka więc poszliśmy sobie na krótkie i bardzo dobrze znane nam szlaki
A więc do rzeczy
Z Nowego Sącza wyjechaliśmy koło 7:15 i po 8 byliśmy na miejscu (Goska troche przypiratowała na drodze no i moje dzielne małe autko dobrze się spisało wiec poszło szybko sprawnie i przyjemnie)
Za miejsce startu wybraliśmy wieś Koniki (koło Niedzwiedzia ew. Mszany Dolnej jeśli ktoś nie wie gdzie to jest). Po krótkim śniadaniu i przepakowaniu plecaków z samochodu ruszamy na szlak. Jako drogę wyjściową wybieramy szlak niebieski wyprowadzający na Czoło Turbacza i dalej na Turbacz. Po drodze mijamy kilka pojedynczych osób. W zasadzie jest całkowite zachmurzenie - ale szło nam się dobrze bo i nie padało, za gorąco też nie było, widocznośc też była jako taka. Szlak był bardzo przyjemny, po drodze mijaliśmy kilka polanek jakże pięknych i typowych dla Gorców. Właśnie to mi się Gorcach podoba - te piękne i malownicze polany, przepiękne zwłaszcza jesienią lasy, mały ruch na szlakach no i to że chociaż jest tam Park Narodowy to jest to wszystko pomyślane z głową - są tablice inf. o roślinach czy zwierzętach a nie ma denerwujących płotków i tabliczek w stylu " nie schodz ze szlaku" itp. Jest tam naprawde super. Po jakiś 2 h docieramy na Czoło Turbacza. Jest tam bardzo piękna polana. Przechodzimy koło kaplicy postawionej na pamiątkę miejsca gdzie w 1962 r nasz papież (jeszcze jako ksiądz) odprawił tam mszę dla turystów i pasterzy pierwszy raz zwrócony twarzą do wiernych. Teraz opuszczamy nasz niebieski szlak i odbijamy na szlak konny 500 m w prawo i dochodzimy do szlaku czerwonego prowadzącego na sam szczyt Turbacza - wiadomo szczyt trzeba zdobyć i zdjęcie też z tamtąd trzeba mieć Wkońcu docieramy do schroniska. Ku naszemu zdziwieniu w jadalni jest dość sporo osób ale i tak jest całkiem miło. Nie ma tutaj tzw ceprów tatrzańskich - oczywiście są rodzinne wycieczki ale ludzie czują atmosferę gór, nikt nie krzyczy nikt nie biega itd - myślę że wiecie o co mi chodzi. W schronisku prosimy o wrzątek posilamy się zupką i kanapkami Goska pije piwo (na powrót to ja bede kierowcą) i czas przyjemnie mija. Ok 12 jest nam "mało" gór nie chce nam się jeszcze schodzić więc postanawiamy iść na Jaworzynę Kamienicka do Bulandowej Kapliczki. Zajmuje to nam koło godziny, idzie się dość przyjemnie początkowo przez Długa Halę a potem lasem. Po drodze spotykamy pojedynczych turystów i rowerzystów. Na samej Jaworzynie długo nie siedzimy bo wieje tam zimny wiatr a i wwidocznośc się pogorszyła więc powoli zaczynamy wracać. Podczas powrotu mija nas 2 rozpędzonych cross-owców - oczywiście co o nich myśle tutaj pisał nie bede bo domyślacie się co mam na myśli. Wracając pod schronisko mijamy ludzi którzy się "trochę" za lekko ubrali - jest jakieś 2 stopnie ciepła a spotykamy osoby w krótkich spodenkach... Na zejście wybieramy szlak zielony przez Wierch Spalone i Turbaczyk aby potem odbić z niego na rowerowy i wrócić do auta zamykając pentle. Na szlaku dzieje się to czego się spodziewaliśmy - po raz kolejny czas przejścia podany na mapie i drogowskazach jest dużo za krótki niż w rzeczywistości. Na mapie chyba "zgubili" jakąś górę po drodze Ale, że mamy zapas czasu nie robi to nam wielkiej różnicy. Jeśli ktoś lubi mało uczęszczane szlaki ten się do tego nadaje znakomicie. Początkowo prowadzi nas przez las bukowy w którym nie widać działalności drwali (poza usuwaniem powalonych drzew ze szlaku) a następnie prowadzi przez kilka polan na których znajdują się rozpadające się już szałasy pasterskie tak charakterystyczne dla Gorców. Szałasy te jeszcze w latach 70 były użytkowane. Pod Turbaczykiem przechodzimy przez piękne polany z równie pięknymi widokokami. Jednak zimno i wiatr mocno dają się nam we znaki więc szybko idziemy dalej. Nareszcie odnajdujemy wspomnainy wyżej szlak rowerowy na który odbijamy i po ok 20 minutach marszu jesteśmy przy aucie. Wymarznięci ale zadowoleni odjeżdzamy i ustawiamy ogrzewanie na MAX Było troche za wcześnie na powrót do domu to pojechaliśmy na Lubomir ( najwyższy szczyt B. Makowskiego). Chcieliśmy zwiedzić nowowybudowane obserwatorium austronomiczne na tej górze ale niestety było już zamknięte. Potem powoli pojechaliśy do domu. I w taki oto sposób minęła nam kolejna niedziela - jedna z wielu
Wszystkich serdecznie zapraszam w Gorce - to naprawdę piękne góry
nic dodać nic ująć...
ale kurcze, jakie przypiratowała????? ja nic nie pamiętam takiego (przynajmniej nie w tamtą niedzielę ) a kto mi się darł nad uchem "bierz dziada, wyprzedzaj!!"????
Temat już chyba na jakiś czas nieaktualny ( do przyszłego roku), ani wakacji, ani lata nie mamy
"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska