Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (3): « Pierwsza < Poprzednia 1 [2] 3 Następna > Ostatnia »
Góry Fogaraskie -2007 - 1
Autor Wiadomość
bialyzibi

****


Postów: 257
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #16
RE: Góry Fogaraskie -2007

Hella, nie ma czego zazdrościć, zawsze możesz jechać. To nie są jakieś nierealne marzenia. Nawet koszty są bardzo niskie w stosunku do wyjazdu w Alpy, Himalaje, itd. Cenię bardzo Twoje ciepłe słowa.Dziękuję.



"Góry gubią w sobie wszelkie małe ludzkie rzeczy i osoby. I nie przestrzeń, lecz postać i przestwór ich piękna jest krokiem do wieczności".
14-12-2007 01:35 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bialyzibi

****


Postów: 257
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #17
RE: Góry Fogaraskie -2007 -5

Kościoły warowne - Moszna - Biertan
Rankiem, to już tradycja, o ósmej po toalecie, śniadaniu i spakowaniu się wyjazd na trasę w kierunku Braszowa.Może standard Kompleksu Turystycznego Sambata nie był zbyt wysoki.
Dla nas wymagających tylko ciepłego prysznica i „czegoś” do spania to lokum na jedną noc nie było najgorsze. Pierwsza „po drodze"jest Moszna. Zwiedzamy interesujący kościół warowny w tej miejscowości. Bilety wstępu sprzedaje osoba niewidoma. Na palcach moich rąk liczy ile osób chce zwiedzić kościół. Wydaje bilety, ale jak policzył pieniądze? Tego nie wiem, dałem wyliczoną kwotę. Może pełne zaufanie jak to miało miejsce z eksponatami przechowywanymi w przykościelnym pomieszczeniu. Nie spotyka się codziennie sytuacji żeby interesujące i wartościowe przedmioty a nawet broń leżały na półce bez zabezpieczenia.
        Można wielu z nich dotknąć, pooglądać, w kościele też chodziliśmy po wszystkich kondygnacjach. Na tych górnych wspaniała panorama na miejscowość i okolicę.         Przed kościołem fotografujemy się z rzeźbami prezentowanymi na niewielkim zieleńcu.
       
Kolejny kościół w Biertan to jeden z największych i najepiej zachowanych kościołów warownych. Obiekt znajduje się zresztą na liście UNESCO)Ten saski gród kościelny posiada potrójny pierścień murów obronnych najeżonych basztami.Największy w Transylwanii zamek obronny, nie został nigdy zdobyty, co świadczy o doskonałości konstrukcji. Pierwsze informacje o wiosce (węg. Berethalom, niem. Birthälm) pochodzą z 1283 r. Kościół NMP powstał na przełomie XIV i XV w. jako siedziba biskupa (później przejęli go ewangelicy). Gruntowna przebudowa z lat 1520–1522 nadała świątyni kształt trójnawowej hali z gwiaździstym sklepieniem wspierającym się na masywnych ośmiobocznych filarach. Niższe i węższe prezbiterium wyraźnie odznacza się od głównej bryły. Warto zwrócić uwagę na piękne wykończenia portali wejściowych do kościoła i zakrystii oraz gotycko-renesansową kamienną ambonę. Stalle w prezbiterium pochodzą z 1524 r.Przyjrzeliśmy się niezwykłemu zamkowi w drzwiach zakrystii. Zmyślny mechanizm uruchamiający jednocześnie 15 rygli skonstruował mistrz Johannes Reichmunth. Pamiątką katolickiego okresu w dziejach świątyni jest wspaniały ołtarz w formie tryptyku z lat 1483–1515. Centralną grupę Ukrzyżowania otaczają sceny z życia Jezusa i Maryi.    
Obwarowania kościoła powstawały stopniowo: pierwsza linia murów pochodzi z lat 1468–1523, a ostatnią wzniesiono na początku XVII w., tworząc fortecę nie do zdobycia (w najwyższym miejscu mury mają 12 m wysokości). Liczne wieże obronne przetrwały do naszych czasów w niezmienionej formie. W północno-zachodniej baszcie urządzono mauzoleum miejscowych hierarchów. Kamienne nagrobki są bezcennymi skarbami sztuki kamieniarskiej.Jedną z baszt (w południowej części) udostępniono katolikom, kiedy większość mieszkańców przeszła na protestantyzm. Wewnątrz zachowały się piękne freski z I połowy XIV w., przedstawiające m.in. pokłon Trzech Króli oraz św. Jerzego.
Widok ze wzgórza zamkowego przywodzi na myśl Saksonię: czerwone dachy regularnie rozmieszczonych i podobnych do siebie domów wspaniale wpisują się w krajobraz łagodnych wzniesień porośniętych krzewami winorośli.            



"Góry gubią w sobie wszelkie małe ludzkie rzeczy i osoby. I nie przestrzeń, lecz postać i przestwór ich piękna jest krokiem do wieczności".

Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2007 11:26 PM przez bialyzibi.

14-12-2007 01:54 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bialyzibi

****


Postów: 257
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #18
RE: Góry Fogaraskie -2007 -6

Sighisoara to bardzo ładne średniowieczne miasteczko- zabytek.
            Przepiękna jest zwłaszcza saska starówka. Tutaj urodził się Vlad Tepes, któremu później dodano przydomek Dracul (diabeł) za to, że krwawo rozprawiał się z najeźdźcami tureckim. Dom w którym się urodził jest odpowiednio zaznaczony stosowną tablicą.            
       
To najstarszy obiekt świecki, jest też pomnik z popiersiem Draculi. Zabytkowymi „schodami szkolnymi” powędrowaliśmy do kościoła na Wzgórzu. Zajrzeliśmy na cmentarz i do kościoła katolickiego. Tuż po wejściu do „górnego miasta” natknęliśmy się na słynną Wieżę Zegarową (64 m wysokości, średnica zegara 2,4 m) Średniowieczne górne miasto zachowało zabudowę wewnętrzną i mury obronne. Jest to największa zamieszkała cytadela w Europie. Budowa zaczęła się w XIV w., dominuje styl gotycki. Obecnie zachowało się 9 wież w murach obronnych. To średniowieczne miasto w całości wpisane jest na listę UNESCO. Często porównywane do francuskiego Carcassone.
Zjeżdżam 3 km z drogi głównej żeby zajrzeć do Homorod. To świetnie zachowany gród kościelny z najstarszymi freskami Siedmiogrodu. Ale musimy odszukać Niemca opiekującego się obiektem. Dobrze że podjeżdżam pod jego dom busem, starszy sympatyczny
jegomość ma kłopoty z poruszaniem się. Dzieli nas bariera językowa ale stara się nam przekazać i pokazać jak najwięcej. Trzy lata temu skradziono ze ściany kościoła bizantyjski fresk. Stary Niemiec opowiada ze kiedyś mieszkali tutaj jego ziomkowie. Teraz tego miejsca nawet nie zwiedzają. Nie kryje łez wzruszenia że Polacy zainteresowali się tym obiektem, o który on dba z wielką troską.
Na kilku stacjach benzynowych szukamy roviniety. Wreszcie znajdujemy pod Braszow.Kosztuje jak poprzednia 10 Euro. Przyklejona zostaje na przedniej szybie, możemy znów przez tydzień korzystać z rumuńskich dróg. Widać że Rumuni śpieszą się z poprawieniem jakości swych szos. Bardzo często zatrzymywało nas światło „stop”, ruch odbywał się wahadłowo.
Postanawiam nie szukać miejsca noclegowego w Braszowie. Mijamy to miasto i jedziemy do oddalonego od Braszow o ok.30 km. miasteczka Rasnov. Jak widać kończył się nam już dzień.
        Mam „namiary” na pewien pensjonat w tej miejscowości. Odnajdujemy szybko małe brązowe tabliczki „kierunkowe” do pensjonatu. Z rozmówek polsko-rumuńskich „skleciłem” trzy standardowe zapytania o nocleg. Ale wspiera mnie Wojtek który w języku angielskim dogaduje się z właścicielami poprzez ich syna. Są chętni nas przyjąć ale nie mają tylu wolnych miejsc. Wysoki standard pensjonatu nie bardzo pozwala na dokładanie w pokojach
dodatkowych łóżek. Chcą nam pomóc, to widać i „czuć” Rozwiązaniem z sytuacji jest to że troje „chłopaków” będzie spało u „sąsiadów” To świetne rozwiązanie w sytuacji gdy na szukanie innych miejsc noclegowych nikt nie miał ochoty. „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” Tak możemy śmiało powiedzieć o właścicielach pensjonatu. Bezinteresownie pomogli nam gdy zaszła taka potrzeba. Może nie była to "bieda" ale problem do rozwiązania.Dziękujemy.



"Góry gubią w sobie wszelkie małe ludzkie rzeczy i osoby. I nie przestrzeń, lecz postać i przestwór ich piękna jest krokiem do wieczności".

Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2007 11:27 PM przez bialyzibi.

14-12-2007 02:16 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bialyzibi

****


Postów: 257
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #19
RE: Góry Fogaraskie -2007 -7

Malownicze góry Bucegi poznane baaaaaaaaardzo pobieżnie.
Rankiem w wiacie przygotowujemy śniadanie i kanapki „na drogę” we własnym zakresie. Tradycyjnie około ósmej rano jedziemy do Busteni. To malownicza górska miejscowość pełna hotelików i pensjonatów. Rozpoznajemy dojście do wyciągu kabinowego a Henia z autem zostawiamy na płatnym parkingu. Sytuacja przypomina Kuźnice i ogromną kolejkę żeby wjechać na Kasprowy Wierch. Wjazd jest jeszcze bardziej atrakcyjny, mamy wjechać na 2200 m npm. Nikt z uczestników nie proponuje zmiany planów więc czekamy cierpliwie ok. 4 godzin.
                   
Będąc na górze dowiadujemy się że kolejka już przed 17.00 kończy
Kursowanie. Nie wystarczy czasu na zdobycie najwyższego szczytu Bucegów – Omu ( 2507 m npm) Ale próbę dojścia „jak najdalej” podejmują Grażynka, Piotrek i Wojtek. Dziwna to góra, na 2200 m npm spotykamy płaskowyż z malowniczymi formami skalnymi jak: Babele czy Sfinks.                    
A ogromne rzesze turystów wjeżdżające na tą wysokość starają się zdobyć każdy większy „kamień” Kilka fotek, krótki spacer „po okolicy” i już trzeba zjeżdżać. Kolejka oczekujących na zjazd jest nieco mniejsza. Ostatecznie wszyscy zdążyliśmy zjechać, chociaż istniało zagrożenie że trzeba będzie „dreptać” wiele godzin piechotą do dolnej stacji kolejki kabinowej.
Czujemy że trochę czasu zmarnowaliśmy ale nikt nie był w stanie takiej sytuacji przewidzieć.



"Góry gubią w sobie wszelkie małe ludzkie rzeczy i osoby. I nie przestrzeń, lecz postać i przestwór ich piękna jest krokiem do wieczności".

Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2007 11:28 PM przez bialyzibi.

14-12-2007 02:43 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bialyzibi

****


Postów: 257
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #20
RE: Góry Fogaraskie -2007 -8

Bran - Rasnov
Gdy dojeżdżamy do miejscowości Bran, zamek Drakuli jest zamykany. Sławę zawdzięcza swemu malowniczemu położeniu, doskonale wykorzystanemu przez lokalny przemysł turystyczny. Jak można się domyślać, stopień komercjalizacji osiągnął tam najwyższy poziom. Podobizny Draculi można kupić niemalże w każdej postaci – jako nadruk na koszulkach, znaczkach, rzeźbione w drewnie, odlane w gipsie itp. Z pewnością warto tam zajrzeć, bo sam obiekt jest pięknie położony, ma ciekawą architekturę i średniowieczne korzenie. Zamek to typowa atrakcja turystyczna, jest wiele opinii, że nie warto tego zwiedzać.
Więc szczególnie nie jest mi przykro że nie zobaczyliśmy tego „obiektu”od środka. Pozostaje nam tylko obejrzeć zamek z zewnątrz. Jak zwykle w takich miejscach pełnych turystów, handlarze oferują pamiątki….a nawet palinkę .Oni nie zwracają uwagi na godziny otwarcia, są obecni dopóki kręcą się turyści. Jak w Zakopanem, pełno budek a ponad nimi góry.
       
Przejeżdżamy do Rasnov, tutaj mamy więcej szczęścia. Mimo późnej pory udaje nam się kupić bilety wejściowe i poznać ten jedyny w swoim rodzaju zamek….chłopski.         Zamek widziany z naszego pensjonatu nawet nocą albowiem posiada ładną iluminację świetlną. Zamek ukryty jest wśród niedostępnych skał i urwisk! Nigdzie indziej najniższy stan nie wznosił zamków, więc trzeba zamek koniecznie zobaczyć. Jest to bardzo ciekawa imponująca forteca, częściowo w ruinie przygotowanej do zwiedzania. Między innymi studnia o głębokości 147 m, której budowę zlecono dwóm więźniom tureckim w zamian za odzyskanie wolności... Budowali ją kilkanaście lat!                
Prezentowanych jest szereg przedmiotów wyposażenia, sprzętów, powozów konnych, wóz strażacki, itd. Z murów zamkowych roztacza się imponująca panorama na okolicę.
        Jak to zwykle w Rumunii w panoramie pojawiają się góry. Akurat słońce chowa się za kolejnymi wzniesieniami. Z punktu widokowego doskonale widać Rasnov, układ ulic w miasteczku a nawet nasz pensjonat. Mamy blisko, wkrótce jesteśmy w jadalni gdzie oczekują na nas potrawy z grilla. Rankiem spożywamy zamówione na śniadanie obfite omlety, regulujemy należność i opuszczamy gościnne progi pensjonatu.



"Góry gubią w sobie wszelkie małe ludzkie rzeczy i osoby. I nie przestrzeń, lecz postać i przestwór ich piękna jest krokiem do wieczności".

Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2007 11:29 PM przez bialyzibi.

14-12-2007 04:27 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #21
RE: Góry Fogaraskie -2007

Jakże miło się czyta słówka z podróży krajoznawczej po Rumunii.Gratuluję wrażeń !Smile



14-12-2007 04:53 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bialyzibi

****


Postów: 257
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #22
RE: Góry Fogaraskie -2007 - 9

Braszow - Czerwone Jezioro - Wąwóz Bicaz
Braszow
Mieszkamy niespełna trzydzieści kilometrów od Braszowa. Dlatego, chociaż
program czasowo jest bardzo napięty decydujemy się na poznanie miasta. Znajdujemy bez trudu parking w centrum, Heniu zostaje a my zwiedzamy.
Spacerujemy po Starym Mieście.        
           
Starówka to rynek z okazałym Ratuszem. Czekamy na wejście do słynnego „Czarnego Kościoła” Podziwiamy wspaniały gotycki ołtarz, niestety nie wolno fotografować, nawet za dodatkową opłatą. To największy gotycki kościół w południowo-wschodniej Europie, gotycka katedra robi wrażenie. W trakcie spaceru poznajemy ulicę Sznurowa – najwęższą w Europie. Nasz pobyt w tym urokliwym mieście musieliśmy zakończyć, przed nami jeszcze około 400 kilometrów. Chcemy dojechać aż na Bukowinę.
Lacul Rosu (Czerwone Jezioro) jest na trasie naszej podróży. Powstało w 1837 roku na skutek oberwania skalnej ściany, do dziś z wody sterczą kikuty drzew. Wygląda to trochę niesamowicie, to niespotykany widok.         Kawałek dalej zaczyna się wąwóz Bicaz. Leży na trasie z Mołdawii do Siedmiogrodu (Cheile Bicazului ) Wysokość jego ścian sięga 800 metrów więc jest to najgłębszy wąwóz Europy. Jest porównywalny tylko z Verdon we Francji. Faktycznie jego szerokość jest niewielka, tak, że w najciaśniejszym miejscu zaledwie mieści się droga i potok. Jest tutaj też wspinaczkowy raj. Pionowe, czasami przewieszone ściany pokrywa sieć dróg wspinaczkowych w części ubezpieczonych na stałe. Stoi duża ilość budek oferujących owcze skóry, drewniane łyżki i inną cepeliowską tandetę. Spacerujemy wąwozem zadzierając głowy do góry. Pamiątkowe zdjęcie zostaje zrobione na jednej ze skał.
            Jedziemy wyszukując miejsca na przerwę w podróży. Tuż za Bicaz rozciąga się na długim odcinku trasy zalew Lacul Izvoru Muntelui. Chociaż na mapie zaznaczono że jest dojazd na półwysep, na coś w rodzaju campingu, takiego miejsca nie znajdujemy. Dziewięć par oczu nie wypatrzyło nawet drogi pozwalającej zjechać z wysokiej skarpy nad brzeg zalewu.
Ostatecznie zjeżdżamy gdzieś nad Bystrzycę, gotujemy wodę na kuchence gazowej i spożywamy posiłek. Jest trochę bałaganu nad rzeką ale znajdujemy swój w miarę czysty „kawałek plaży” Po długiej podróży wszystko było „upragnione”: kanapki, „gorący kubek” czy piwo pośpiesznie chłodzone w rzece.
Dzień powoli się kończył a my mieliśmy jeszcze sporo kilometrów do Suczawy. Kierowcy nie można w żaden sposób popędzać, jedzie tak jak mu warunki na drodze pozwalają. A że były liczne utrudnienia to trudno było osiągnąć zakładaną niewysoką średnią 50 km /godz.
Najważniejsze jednak ze samochód jest sprawny, więc powoli zbliżamy się do Bukowiny.
Postanowiłem o zmianie zaplanowanej trasy, dojeżdżamy do Brosteni. Kierujemy się na Frasin, jedziemy przez kolejne pasmo górskie Muntii Stanisoarei. Może niezbyt wysokie ale serpentyny i zapadające ciemności spowalniają przejazd. „Głupie” 50 km jedziemy półtorej godziny. Wiem że jesteśmy już blisko celu, skręcamy w prawo na Paltinoasę. Posiadam „namiary” na Wilhelma mówiącego po polsku, który „powinien”nam pomóc w załatwieniu noclegu. Korzystam z komórki Piotrka, moja na kartę nie sprawdza się, czas najwyższy rozstać się z nią. Wilhelm jest uprzejmy ale pomóc nam nie może bo już posiada zakwaterowaną grupę wycieczkową.
Decyduję się dojechać do „polskiej wsi”, najbliższą z tego miejsca jest Kaczyka (Cacica) „Mam wiedzę” że jest tam Dom Polski ale innych szczegółów brak. Podobno świadczy usługi noclegowe. Bez większych jak na te warunki (ciemność, padający deszcz) problemów dojeżdżamy do tej miejscowości. „Szukam szczęścia” w pierwszych domach, próbuję „zasięgnąć języka” gdzie to jest ten Polski Dom. Jakieś gospodarstwo jest zamknięte na „cztery spusty”, nie sposób się dostać, trochę też jest obawy przed psami. W kolejnym domownicy podchodzą do bramy „zwabieni”hałasem ale twierdzą że nie mają pojęcia o czymś takim. Decyduję ze podjedziemy do centrum wsi, akurat grupa małolatów toczy swoje dyskusje. Są chętni pokazać nam Dom Polski, pojawia się ojciec jednego z nich który zgadza się nawet żeby syn z nami pojechał busem pod „nasz dom” Halinka „doceniła” jego pomoc, a my jesteśmy zaskoczeni bo posesja mieści się tuż obok tych których pytaliśmy o ten adres. Czyżby stosunki rumuńsko –polskie były tutaj napięte?
Pytanie pozostaje otwarte bo nie mamy czasu i możliwości to sprawdzić. Jesteśmy w „Polskim Domu” i po cichu sądzę że chyba niemożliwe jest żeby nas stąd odesłano „z kwitkiem” Dom otwiera nam para młodych ludzi, okazuje się że też są tutaj tylko „zakwaterowani”
Otrzymuję numer telefonu do gospodarzy Domu, po rozmowie z nimi otrzymujemy miejsca noclegowe. Jestem mile zaskoczony że wystarczył telefon, obietnica dopełnienia później innych formalności i możemy mieszkać.Kolejny raz mamy nocleg, namioty zabrane "na wszelki wypadek" okazują się niepotrzebne.



"Góry gubią w sobie wszelkie małe ludzkie rzeczy i osoby. I nie przestrzeń, lecz postać i przestwór ich piękna jest krokiem do wieczności".

Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2007 11:29 PM przez bialyzibi.

14-12-2007 05:31 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bialyzibi

****


Postów: 257
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #23
RE: Góry Fogaraskie -2007

Dziękuję Doktorze. Krajoznawstwa ostatecznie był więcej niż wędrówek górskich. Ale głównym celem były Góry Fogaraskie, powrót "z nich" do domu wykorzystaliśmy maksymalnie.
Piszę "mniej poetycko"a bardziej kronikarsko, wierzę że ktoś wykorzysta wskazówki zawarte w tych relacjach. Dla mnie cała wycieczka była "poezją"
Chętnie więc wracam wspomnieniami.



"Góry gubią w sobie wszelkie małe ludzkie rzeczy i osoby. I nie przestrzeń, lecz postać i przestwór ich piękna jest krokiem do wieczności".
14-12-2007 06:16 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Hella

*****


Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status: Offline
Post: #24
RE: Góry Fogaraskie -2007

I kolejny odcinek za mną. Big Grin

Podziwiam ludzi, którzy z taką pasją realizują swoje marzenia i cele- te duże i te mniejsze. A przy tym mają tyle entuzjazmu, by robić to z innymi. Tak jak nasz rumuński sprawozdawca. Rolleyes

Ja jestem dopiero na początku mojej górskiej przygody i dlatego zazdroszczę. Człowiek ma coś takiego paskudnego w sobie, że zaraz za podziwem stoi zazdrość. Sad Moja zazdrość, mam nadzieję, zawiedzie mnie kiedyś i na rumuńskie ścieżki. Może spotkam kogoś, kto mi to troszeczkę ułatwi? Zobaczymy. Bo tak w ogóle to jestem straszny tchórz, który musi mieć wszystko zaplanowane. Kiedy wybieram się gdzieś pierwszy raz bezpieczniej czuję się z kimś bardziej obeznanym. Tym bardziej, że w po górach to ja zaczynam (wreszcie) prowadzać mojego mężczyznę. Czasami chciałoby się zawołać: gdzie Ci mężczyźnie, gdzie te chłopy!?

Ps.
Panowie na formu nie bierzcie sobie moich ostatnich słów do serduszek. Wy to już prawdziwe górskie orły i sokoły! Tak trochę narzekam na mojego Miśka... Bo tak w ogóle to całkiem dobry egzemplarz.



"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."

Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2007 06:33 PM przez Hella.

14-12-2007 06:32 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Gandzia1
@@@@@@@@@@@@@@
*****


Postów: 1,762
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #25
RE: Góry Fogaraskie -2007

Czy ja kiedyś TAM pojadę ? ...ech rozmarzyłam się całkiem... ech i takie fajne futrzste osiołki....


14-12-2007 08:25 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bialyzibi

****


Postów: 257
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #26
RE: Góry Fogaraskie -2007

Drogie Koleżanki (Hella , Gandzia 1)
Dziękuję za miłe słowa , jestem przekonany że tam i nie tylko tam z pewnością pojedziecie.
Bo jest wiele pięknych miejsc, pisząc w kronikarski sposób staram się Wam
przybliżyć realizację takiej wycieczki. A przecież zawsze możecie na mnie liczyć. Ja nie miałem zbyt wiele szczęścia do pomocy,bo takie obiegowe, stereotypowe informacje okazały się bez wartości.
Będziemy wracać do wielu egzotycznych miejsc, jak się spodoba relacja to "zabiorę" chętnych na Półwysep Spełnionych Marzeń - Krym.
Pozdrawiam
Ps. Kiedyś młoda para w wycieczkę poślubną pojechała ze mną na szlaki Czarnohory, innym razem wchodziłem z innym młodym kilkudniowym małżeństwem zimą na Zawrat. Dziewczyny znały góry doskonale, faceci "raczkowali" ale wrzuceni na głęboką wodę nie utonęli. Hella , Twój też pokaże na co go stać, daj mu trochę czasu.



"Góry gubią w sobie wszelkie małe ludzkie rzeczy i osoby. I nie przestrzeń, lecz postać i przestwór ich piękna jest krokiem do wieczności".
14-12-2007 09:29 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bialyzibi

****


Postów: 257
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #27
RE: Góry Fogaraskie -2007

Bukowina - polskie "korzenie" -10

       
Okazuje się ze gospodarze Domu Polskiego przychodzą do niego najczęściej w południe. Nas w tym czasie być nie może bo mamy bogaty program poznania Bukowiny. Na zakończenie okazuje się że „taki problem to nie problem” W dniu wyjazdu wędruję z Piotrkiem na posesję gospodarzy, regulujemy należność i wszystko jest w porządku. Oni rozumieją nas że chcemy zobaczyć jak najwięcej, my rozumiemy ze wieczorem, przy złej pogodzie nie możemy „zmuszać” ich do odwiedzenia nas w Domu Polskim. Trochę żal bo p. Michał przybliżyłby nam losy Polaków na Bukowinie. Jestem tego pewien bo posiada sporo pamiątek które nam pośpiesznie pokazuje. Obiecujemy wrócić na Bukowinę i …zamierzam słowa dotrzymać. Ale przecież dzięki własnej inwencji poznaliśmy Kaczykę dosyć dobrze. Szczególnie to co w niej najważniejsze: Dom Polski, kopalnię soli oraz Sanktuarium Maryjne.
Największe skupisko Polonii jest w okolicach Suczawy, tam w 3 największych wsiach żyje ok. 1600 osób, poza tym rozrzuceni są po innych miejscowościach całej Bukowiny. Przybyli na te tereny w XVIII wieku ( 1792 r.), głównie byli to górnicy z okolic Bochni i Wieliczki - sprowadzeni do pracy w kopalni w Kaczyce.                
Zwiedzamy nieczynną już kopalnię soli w Kaczyka gdzie pracowali nasi rodacy. Interesująca jest to „wędrówka w przeszłość” Podziwiamy zwiedzane w kopalni ołtarze: katolicki i prawosławny czy nawet rzeźby Adama i Ewy w skale.
Kaczyka słynie również z największego w Rumunii Sanktuarium Maryjnego wybudowanego na początku XX wieku w stylu neogotyckim .
       
Cudowny obraz Czarnej Madonny Kaczyckiej przeniesiony został ze Stanisławowa ( dzisiejszy Iwano – Frankowsk) Uwagę przyciąga czterdziestometrowa wieża i potężny krzyż umieszczony nad głównym wejściem oraz napis w języku polskim „O Maryjo bez grzechu poczęta – módl się za nami”
       



"Góry gubią w sobie wszelkie małe ludzkie rzeczy i osoby. I nie przestrzeń, lecz postać i przestwór ich piękna jest krokiem do wieczności".

Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2007 11:31 PM przez bialyzibi.

14-12-2007 10:40 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bialyzibi

****


Postów: 257
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #28
RE: Góry Fogaraskie -2007 - 11

Bukowina - słynne monastery
Ale Bukowinę warto zwiedzić dla samych monasterów. Malowane monastyry
stanowią wizytówka rumuńskiej Bukowiny, unikalne w skali europejskiej, a nawet światowej. XV, XVI-wieczne prawosławne klasztory pokryte są freskami nie tylko wewnątrz, ale i na zewnątrz. Ich sylwetka jest charakterystyczna dla architektury mołdawskiej. Niektóre z nich w części przypadków o dobrze zachowanym charakterze obronnym. Czuje się coś niezwykłego w tych monastyrach. Są ogromne tłumy turystów i komercyjny handel przed świątyniami ale wewnątrz nich panuje pełne skupienie. Mniszka na klęczkach, inne obrazy świadczą o oderwaniu wiernych od tego co ziemskie. Kolejnego dnia poznajemy monaster Humor. Czyli dojazd z Kaczyka ( po zwiedzeniu kopalni soli) do Gura Humoruli. Ok. 3 km od tej miejscowości odnajdujemy monastyr Humor.                    
Jest to dobrze zachowany najstarszy klasztor Bukowiny. Został zbudowany w 1530 roku, cerkiew pod wezwaniem Zaśnięcia Bogurodzicy została zbudowana na planie trójkonchowym , bez wieży. Charakterystycznym elementem jest otwarty przedsionek z arkadami od strony zachodniej. Jest też skarbiec pod komorą grobową służący jako schowek w razie zagrożenia na najcenniejsze przedmioty. W ścianach cerkwii znajdują się okienka o gotyckich obramowaniach. Z obwarowań zachowała się ciekawa wieża obronna z 1641 roku. Malowidła wewnętrzne wykonał mistrz Toma z Suczawy.Szczególnie podziwiac możemy Ostatnią Wieczerzę, ucztę Abrahama. W przednawiu znajduje się niewielka scenka z Zaśnięcia Matki Boskiej. Warte uwagi są też nagrobki fundatorów w komorze grobowej.
Piękne są dwa obrazy wotywne, są najstarszymi freskami ( 1535 rok) na Bukowinie. Są także inne obrazy oraz wizerunki mnichów które pokrywają filary arkad.
Chcemy poznać przynajmniej jeszcze jeden z tych „malowanych klasztorów”, decyduję się wybrać Voronet                     Znów jedziemy ok.6 km do miejsca gdzie posadowiony jest monaster. Voronet to tzw. Sykstyńską Kaplicę Orientu utrzymana w błękicie. Cerkiew klasztorna, brama – dzwonnica i przepiękne freski przyciągają tłumy pielgrzymów i „zwykłych turystów”. Monastyr Voronet powstał w 1488 roku, ufundował go hospodar Stefan Wielki. Cerkiew łączy w sobie elementy bizantyjskie, gotyckie i miejscowe.
Najcenniejszym malowidłem zewnętrznym jest scena Sądu Ostatecznego dlatego cerkiew porównywana jest z Kaplicą Sykstyńską w Rzymie. To ogromna, wielowątkowa, pięciopoziomowa kompozycja. Wprowadzono do tej kompozycji elementy typowo regionalne: mołdawskie instrumenty muzyczne, tutejsze krajobrazy, stroje ludowe. Zachowały się nieliczne zabudowania oraz brama pełniąca rolę dzwonnicy. Znajdują się tam dwa dzwony ufundowane przez Stefana Wielkiego. Ozdobione przepięknymi polichromiami zarówno na zewnętrznych ścianach jak i w środku monastyry znajdują się na terenie Obczyn Bukowińskich. Obczyny to niskie pasmo w Karpatach Wschodnich, przy ukraińsko-rumuńskiej granicy. Mimo że nie są to góry wysokie naprawdę warto je zwiedzić.
Lekko znużeni zwiedzaniem w drodze powrotnej z monasteru Voronet skręcamy nad rzekę. Moldovę. Wstęp nad rzekę jest płatny, otrzymujemy ulotkę o utrzymaniu miejsca naszego biwaku w czystości. Na dodatek dają nam plastikowy worek na śmieci, są kontenery. Zdziwienie jest ogromne, coś się zmienia nawet w tym temacie. Jest przyjemnie poleżeć na trawie ale nam się „się jeszcze zachciało pojechać do Suczawy” Co prawda był taki punkt w programie a można było go zmienić a taka propozycja nie padła. Na dodatek pojawił się deszcz i zwiedzanie miasta w takich warunkach było „nieciekawe” Zresztą po tej „dawce” naprawdę interesujących zabytków Suczawa nie mogła nas niczym zaskoczyć. Padło stwierdzenie że to niezbyt ciekawe miasto co w pewnym sensie nie jest prawdą. Lista interesujących obiektów jest dłuższa niż zdążyła zobaczyć najbardziej aktywna grupa. W deszczu wracaliśmy do Polskiego Domu.



"Góry gubią w sobie wszelkie małe ludzkie rzeczy i osoby. I nie przestrzeń, lecz postać i przestwór ich piękna jest krokiem do wieczności".

Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2007 11:32 PM przez bialyzibi.

14-12-2007 11:14 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bialyzibi

****


Postów: 257
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #29
RE: Góry Fogaraskie -2007 - 12

Maramuresz
Żegnamy się z gospodarzami Domu Polskiego w Kaczykach i jedziemy w kierunku Borsa. Przemieszczamy się wzdłuż granicy uraińsko – rumuńskiej, prawie równolegle do niej. Od Iacobeni przez ok.25 km jedziemy wzdłuż malowniczej Doliny Złotej Bystrzycy. Na Przełęczy Prislop (1416 m npm) mamy świadomość że jesteśmy tylko 15 kilometrów od granic I i II Rzeczypospolitej. Wspaniałe panoramy górskie Alp Rodniańskich i Marmaroszu nie stają się naszym udziałem. Przełęcz jest granicą Maramuresz i Mołdawii ( a dokładnie Bukowiny) i to ma znaczenie.Krótko odpoczywamy w schronisku położonym na przełęczy. Panoramy „wydzieramy” mgłom gdy na chwilę odpływają z grzbietów i szczytów. Gdy dojeżdżamy do Borsy jest już praktycznie po deszczu. Pierwsze wzmianki o mieście pochodzą z 1365 r..Ciekawostka - jest najdłuższym miastem w Rumunii (25 km.) Z trasy nr.18 którą jechaliśmy zjeżdżamy na 17 c i to tylko do miejscowości Sacel. Następnie podróżujemy drogą lokalną ale jedną z najbardziej malowniczych bo biegnących doliną Izy.
W tej dolinie jest niezwykle dużo wiosek posiadających zabytkowe, przepiękne drewniane cerkwie (najstarsze z XV w.) Wiele z nich wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Świątynie o architekturze specyficznej dla regionu wieńczą często strzeliste wieże. Malowniczy region Maramuresz to także tradycyjne stroje. Niemal każda wioska ma charakterystyczne dla siebie, noszone tylko przez mężczyzn nakrycia głowy. Przejeżdżamy przez Sacel, wspominam tylko że miejscowość jest znana z czerwonej nie polerowanej porcelany, dekorowanej na czarno. Na wysokości 1040 m znajduje się tu Błękitne Źródło rzeki Izy. Chciałoby się poznać także tą miejscowość ale nie sposób być wszędzie. Wybieram kolejną wieś Dragomiresti z drewnianą wiejską architekturą. Podziwiamy ją ale naszą ciekawość wzbudza także ….znajdujące się tutaj, unikalne w Rumunii Muzeum Kobiet.                        
Pierwsza fotka naszych Koleżanek zostaje wykonana przy rzeźbach kobiet. Zwiedzamy kolejno pomieszczenia muzeum pełne różnorodnych przedmiotów codziennego użytku, zdjęć, rzeźb, narzędzi, zabawek , itd. Starano się zaprezentować to wszystko co ma „szeroki związek” z kobietą. Pokazano wszystko co potrzebne kobiecie do prowadzenia domu, do wychowania dzieci, itd. Kolejną miejscowością na naszej trasie jest Bogdan Voda, w niej cerkiew św. Mikołaja ,drewniana o pięknych proporcjach. Do zobaczenia cerkiew z 1718 r. z cennymi malowidłami w środku, dzwonem, wartościowymi książkami. Oglądamy ją z zewnątrz albowiem jest zamknięta z powodu remontu. To nie przeszkadza kobietom przychodzić modlić się na zewnątrz cerkwi. Jak wiele innych także brama i furtka do cerkwi jest bogato rzeźbiona. Zjeżdżamy z głównej drogi do Ieud. Znajduje się tam najstarsza cerkiew drewniana w Maramuresz (1364 r.)jak wiele innych także na liście UNESCO. Jako jedyna nie została spalona w czasie najazdu w XVIII w. Wewnątrz malowidła na drewnie, kolekcja ikon, najstarsza ponoć drabina w Rumunii - z XIV w., wokół cmentarz. Wspaniałe bramy i inna architektura. Można jeszcze spotkać osoby siedzące na ławeczce przed domem. W pobliżu cerkwi znajduje się ciekawe prywatne muzeum etnograficzne. Jesteśmy ciągle w Dolinie Izy gdzie rzeka mija kolejne wioski z misternie rzeźbionymi drewnianymi bramami i wysokimi drewnianymi cerkiewkami. Rozavlea - prawosławny kompleks klasztorny będący najważniejszym miejscem pielgrzymkowym regionu ( lista UNESCO ) Wspaniała cerkiew św. Archaniołów Michała i Gabriela (1717-20) z pięknie zdobioną bramą, malowidłami w środku, dzwonnicą. Przed bramą cerkwi siedzą mężczyźni …i grają w karty.
               



"Góry gubią w sobie wszelkie małe ludzkie rzeczy i osoby. I nie przestrzeń, lecz postać i przestwór ich piękna jest krokiem do wieczności".

Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-12-2007 07:04 PM przez bialyzibi.

15-12-2007 06:28 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
bialyzibi

****


Postów: 257
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #30
RE: Góry Fogaraskie -2007 - 13

Birszana - kompleks monastyrów i muzeum wsi rumuńskiej
                   
Kolejnym „punktem programu” jest Birszana. Tutaj zgromadzono nie jedną cerkiew ale jest to komleks monastyrów i muzeum wsi rumuńskiej. Miejsce wybrano przepiękne, całość posadowiona została na górze u podnóża której płynie Iza. Wszystkie monastyry są z drewna, czyli powstał kompleks budowli w stylu klasztornym. Zachwyca to nas bardzo, do tego widok z góry jest rewelacyjny. Uważam że jest to coś co trzeba koniecznie zobaczyć.
Dojeżdżamy w godzinach popołudniowych do Vadu Izei, celu naszej dzisiejszej podróży. Miasto słynie z najpiękniej rzeźbionych drewnianych bram. Posiadamy adres polecanego pensjonatu ale nie zastajemy właścicieli. W kolejnym pensjonacie dogadujemy się co do ceny zakwaterowania i obiadu. Jest on dobrym miejscem na zamieszkanie w tej miejscowości na dłużej. Ale my musimy kolejnego dnia dojechać na Węgry, mamy tam rezerwację na kolejne dwa noclegi. Obiad smakuje nam bardzo. Tradycyjnie już w Rumunii do posiłków podawane są różne trunki. Zwiedzanie miejscowości w godzianch wieczornych kończy się spacerem. Rankiem nie musimy budzić gospodarzy, przygotowujemy śniadanie we własnym zakresie. W ogrodzie za willą jest stosowne miejsce do grillowania ale także do spożycia posiłku. Iża jeszcze tylko przez chwilę nam towarzyszy, skręcamy biorąc „kurs” na Sygiet Marmoroski a następnie na Satu Mare.
                   



"Góry gubią w sobie wszelkie małe ludzkie rzeczy i osoby. I nie przestrzeń, lecz postać i przestwór ich piękna jest krokiem do wieczności".
15-12-2007 07:16 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: