|
Bieszczady expedition 2009
|
| Autor |
Wiadomość |
zyraf
NaPoLeon
   
Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.
...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
|
|
| 25-08-2009 08:53 PM |
|
 |
maciek
Moderator
     
Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
...jedno z moich większych i ważniejszych marzeń się spełniło...[...]Nawet nie wiecie jak mi się krzyczeć z radości chce  ! 
Miło widzieć, jak komuś spełniają się marzenia. Krzycz ile sił, krzycz jak tylko możesz najgłośniej i ciesz się chwilą.
Powodzenia!
|
|
| 25-08-2009 09:45 PM |
|
 |
zyraf
NaPoLeon
   
Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.
...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2009 12:58 PM przez zyraf.
|
|
| 26-08-2009 12:58 PM |
|
 |
zyraf
NaPoLeon
   
Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.
...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2009 02:58 PM przez zyraf.
|
|
| 26-08-2009 02:56 PM |
|
 |
zyraf
NaPoLeon
   
Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Ale mi się ta relacja w czasie rozciągaaaaaa
Dzień 5 27.07.09
Jak zwykle próbowaliśmy wstać o 7.00 rano i jak najwcześniej wyruszyć na szlak. Jak zwykle wstaliśmy później No może ja wstałem później - Kasia wstała wcześniej. W końcu udało mi się wyleźć ze śpiwora i poczłapać w stronę łazienki. Kasia w tym czasie poszła do sklepu po jedzonko - kochana kobieta warto takie zabierać w góry 
Nie wspominałem o tym wcześniej ale z dnia na dzień brakowało nam coraz bardziej kasy dojazd autem okazał się kosztowny a w pieniądzach na wyjazd nie uwzględniliśmy kosztu paliwa na drogę powrotną. Na szczęście w porę się zorientowałem i odłożyliśmy "żelazną gotówkę" Spowodowało to jednak małą dziurę budżetową w naszych finansach. Trzeba było kombinować i kalkulować jak tu przeżyć, wydając jak najmniej Jak to zwykle u studentów bywa, pieniądz w portfelu to zjawisko egzotyczne - pojawia się i równie szybko i niespodziewanie znika 
Po śniadanku kierujemy się na "dworzec centralny", który znajduję się około 500m od Kremenarosa. Ledwo pokonaliśmy połowę dystansu do busikowni a już zwinął nas jakiś kierowca i jedziemy do Wetliny. Po kilkunastu minutach jazdy i wymienieniu kilku zdań z kierowcą jesteśmy na miejscu. Żółty szlak na Przełęcz Orłowicza zaczyna się błotniście. W końcu weekend był deszczowy. Szlak przyjemny, podejścia nie za ostre a czasami odnosiło się wrażenie że idziemy po płaskim terenie więc "nogi mogły odsapnąć" przed kolejnym wyrywaniem do góry. Po wejściu na Przełęcz Orłowicza Kasia chciała zrobić przerwę na kanapkę ja jednak zniechęcony ogólnie panującym szumem, hałasem i dymem papierochów stanowczo się temu sprzeciwiłem. Masakra w takim towarzystwie robić przerwę...Łyk wody i ruszamy dalej. Czerwonym szlakiem maszerujemy na Smerek. Widoki na trasie kapitalne. Podejście też jakieś magiczne, idzie si bardzo lekko i przyjemnie Na szczycie dłuższa przerwa na kanapkę, wspólne zdjęcie i podziwianie widoków. Pogoda słoneczna ale wietrzna więc trzeba siedzieć w kurtce. Po kanapkach z pasztetem które w górach i przy takich widokach smakują rewelacyjnie ruszamy dalej. Czerwonym szlakiem idziemy na Połoninę Wetlińską do Chatki Puchatka. W Chatce Puchatka zaplanowany jest dłuższy postój - przerwa obiadowa. Maszerujemy dzielnie 2/3 godziny może więcej. Szczęśliwi czasu nie mierzą więc dokładnie nie wiem ile czasu zajmowało nam pokonanie danego odcinka. Widoki jak z bajki. Wiaterek przyjemnie chłodził podczas marszu aczkolwiek jak dmuchnął mocniej to się nawet zimno robiło. Na trasie jedno mocniejsze podejście na Osadzki a tak to szlak cały czas bez większych zmian wysokości prowadzi. W okolicach Osadzkiego spotykamy naszych "znajomych" z Wołosatego - "Dzieci Kwiaty" Zamieniliśmy kilka słów i dalej w drogę. Po dojściu do schroniska przerwa na obiadek Adventure Food - rewelacja ale trochę mało (pisałem o tym w innym temacie) Po obiadku czas na deser. Kupiliśmy sobie pyszną czekoladę z bakaliami, którą postanowiliśmy zjeść na grani. Spotkaliśmy tam ratownika GOPR z Grupy Bieszczadzkiej - był prywatnie z rodziną. Oczywiście jako młody zapaleniec wtedy jeszcze stażysta nie odpuściłem takiej okazji i zasypałem go masą pytań. Gość okazał się bardzo sympatyczny i z chęcią odpowiedział mi na wszystkie pytania. Zaprosił też nas na swój fotoblog: http://pejzaz.blog.onet.pl/ Po tej miłej konwersacji każdy rusza w swoją stronę. Czerwonym szlakiem schodzimy do Brzegów Górnych. Na trasie niczym strusie pędziwiatry przegonili nas bracia mniejsi kapucyni. Widok kapitalnieprześmieszny. Ciężkie buty trekingowe, habity i plecaczki. Tempo na dół mieli niesamowite tak jakby jakiś świętych na nich czekał  Po dotarciu do Ustrzyk wybieramy się na skromne (fundusze się kurczą) zakupy. Bułki, parówki, woda i piwo - piwo musi być. Kolacja mija nam sympatycznie. Niestety parówki szybko się kończą ale jest jeszcze bułka i piwo. Przeżyjemy! Cali uhahani upamiętniamy tę chwilę zdjęciem. Bułka z piwem takie cuda tylko w Bieszczadach   Tak właśnie wygląda przygoda
Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.
...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
|
|
| 01-09-2009 11:01 AM |
|
 |
zyraf
NaPoLeon
   
Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.
...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
|
|
| 01-09-2009 11:39 AM |
|
 |
zyraf
NaPoLeon
   
Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.
...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
|
|
| 01-09-2009 12:08 PM |
|
 |
Anna
   
Postów: 417
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
No Żyraf w końcu udało Ci się zapodać fotki Widzę,że trzeba kiedyś koniecznie przejść się po bieszczadzkich szlakach....Pisanie relacji wychodzi Ci jak bułka z masłem
|
|
| 01-09-2009 09:58 PM |
|
 |
|
|