Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (2): « Pierwsza < Poprzednia 1 [2] Ostatnia »
Bieszczady expedition 2009
Autor Wiadomość
zyraf
NaPoLeon
****


Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #16
RE: Bieszczady expedition 2009

akuku Smile

jutro mam wolny dzień więc obiecuje że coś skrobnę. Ostatni tydzień byłem po za zasięgiem internetu - miałem intensywne szkolenie w GOPRe i zostałem ratownikiem kandydatem Smile jedno z moich większych i ważniejszych marzeń się spełniło ale to dopiero początek "kariery" i dużo dużo jeszcze muszę się nauczyć, ćwiczyć itd itp żeby móc powiedzieć że jestem ratownikiem górskim na razie jestem "młody i zielony". Pierwszy etap za mną a teraz zobaczymy czy wystarczy mi zapału i samozaparcia Big Grin

Nawet nie wiecie jak mi się krzyczeć z radości chce Big Grin ! Big Grin



Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.

...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
25-08-2009 08:53 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
maciek
Moderator
******


Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #17
RE: Bieszczady expedition 2009

zyraf napisał(a):
...jedno z moich większych i ważniejszych marzeń się spełniło...[...]Nawet nie wiecie jak mi się krzyczeć z radości chce Big Grin ! Big Grin

Miło widzieć, jak komuś spełniają się marzenia. ok Krzycz ile sił, krzycz jak tylko możesz najgłośniej i ciesz się chwilą.
Powodzenia! Smile


25-08-2009 09:45 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
zyraf
NaPoLeon
****


Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #18
RE: Bieszczady expedition 2009

Wracając do relacyji Big Grin

Dzień 3 25.07.09

Relaksowo, piwkowo, koncertowy Big Grin

Pada....kwasny A wieczorem jeszcze niebo było piękne widać było wszystkie gwiazdy. Skusiło nas to do przeprania kilku rzeczy a tym czasem pogoda nastawiła się na funkcję płukanie i się zacięła. Pranie ciągle się płucze a my zdegustowani pogodą człapiemy do baraku zrobić śniadanie. Jemy powoli, delektując się każdym kąskiem - może w tym czasie deszcz przejdzie. Niestety pada coraz mocniej. Po śniadanku i kręceniu się tu i tam bez celu, spakowaliśmy wszystko do auta w systemie fast packing został tylko namiot. Ciągle leje i leje coraz mocniej. Stwierdziliśmy że nie ma co w wielkim deszczu zbierać domku który ma nam służyć jeszcze przez parę dni i ruszyliśmy do baru 200m dalej Smile Tutaj drugie śniadanie - Ja zamawiam pierogi po Łomnicku a Kasia pierogi z jagodami. Siedzimy i czekamy, czekamy i siedzimy. Pogadaliśmy trochę z naszymi sąsiadami z pola i baraku - najbardziej charakterystyczne były "dzieci kwiaty" Ekipa z Warszawki nastawiona do życia bardzo ekologicznie i wegetariańsko. Bałem się przy nich jeść pasztet co by zaraz w nos nie dostać giggle hehe Smile Sympatyczni ludzie przyjechali raczej tu wypocząć niż chodzić po górach aczkolwiek na parę kopczyków weszli Smile
Ciągle pada a z tej pipidówki trzeba się ruszyć. Zwijamy namiot - chyba największe oberwanie chmury a my kasujemy mieszkanko. Całe mokre fuu ermm Tuż po zwinięciu pstryk i deszczu nima....normalnie cholery idzie dostać tak jakby ktoś nacisnął guzik od pilota i wyłączył deszcz. Cóż przenosimy się do Ustrzyk Górnych. Rozbijamy się przy Kremenarosie - schronisko PTTK które wg rankingu gazety NPM zajęło jedno z ostatnich miejsc. W mojej ocenie nie prezentują się tak źle jak było to napisane - z tego co wiem to zmieniła się ekipa zarządzająca Kremenarosem w między czasie. Ciekawy klimat, ceny przyzwoite - za dwie osoby za dwa dni + auto zapłaciliśmy 30zł przypomnę że w Wołosatym 30zł płaciliśmy za jeden dzień - nie ma limitu prysznicowania aczkolwiek na ciepłą wodę trzeba zapolować. Ogrzewanie przepływowe i jak zbyt duża wiara korzystała z wody to o ciepły prysznic było ciężko. Pogoda dalej mało ciekawa ale już przynajmniej nie pada. Rozbijamy namiot a w namiocie mokro. Przewidziałem taką przygodę i w ruch idą ściereczki pana Jana niezbędnego. 3/4 szmatki wchłaniające wodę wystarczą aby doprowadzić namiot do stanu super używalności - suche spanie to podstawa. W całej tej walce z deszczem moja kurtka coś zaczęła dziwnie się zachowywać i poczułem wilgoć od wewnętrznej strony rękawów - pewnie się spociłem pomyślałem uhm i temat olałem a związana z tym przygoda wyjdzie niestety późniejkwasny. Dużo czasu straciliśmy na pakowanie w deszczu, rozbicie się, doprowadzenie namiotu do stanu używalności więc stwierdziliśmy że nie ma co pchać się już w góry. To są wakacje więc odpoczynek też nam się należy. Dwa zestawy obiadowe w Kremenarosie podnoszą nasze morale (jedzenie bardzo dobre i niedrogie - dwudaniowy posiłek 15zł) Po obiedzie ruszamy na miasto ! Big Grin Obejrzeliśmy inny camping PTTK - jest ogromny jak na Bieszczady. Dużo ludzi i brak klimatu - mi się nie podobał. Dotarliśmy do małego skromnego muzeum "Zielony Domek". Muzeum to poświęcone jest Bieszczadom. Czynne jest od 17-19 w lipcu i sierpniu wstęp wolny. O godz 20.00 zostaliśmy zaproszeni na film o Bieszczadach - 3 części "wiosna i lato" "jesień" "zima" - trwał trochę ponad godzinę ale był bardzo ciekawy. W międzyczasie odwiedziliśmy też dyżurkę GOPR w Ustrzykach Górnych. Po filmie udaliśmy się do "Zajazdu pod Caryńską". Zajazd na poziomie piwnicy ma zrobiony ciekawy bar z małą sceną gdzie od czasu do czasu występują lokalne gwiazdy. Kasia zapisała w moim notesiku "19.00- koncert szarpidrutów" tak skwitowałem ogłoszenie wiszące przed zajazdem - jakaś garażowa kapela miała grać a ja wolałbym coś bardziej w klimacie Bieszczad. Jak się okazało szarpidruty nie dotarły a zamiast nich wystąpił zespół Widymo (http://www.widymo.pl/) Grzaniec dla Kasi, dla mnie zimne piwko plus ziemniaczane "talarki" i pieśni Karpat było to idealne zakończenie dnia.



Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.

...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...

Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2009 12:58 PM przez zyraf.

26-08-2009 12:58 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
zyraf
NaPoLeon
****


Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #19
RE: Bieszczady expedition 2009

Dzień 4 26.07.09

Obudził nas deszcz - znowu blink W tym szaleństwie jest metoda - Bieszczady skutecznie bronią się przed najazdem weekendowiczów na połoniny. Deszcz nie jest tak intensywny jak w dniu poprzednim więc zdecydowaliśmy się ruszyć w góry. Po śniadanku udajemy się na "dworzec centralny" 5-10min czekania i mamy busika do Brzegów Górnych. Stąd czerwonym szlakiem ruszamy na połoninę Wetlińską odwiedzić Chatkę Puchatka. Podejście ostre ciągle suniemy do góry. Pojawiają się kamienne stopnie - szybko zdobywa się wysokość. Godzina marszu i jesteśmy na górze. Pogoda do bani. Czasem słońce czasem deszcz - co kilka minut ściąga się i zaraz ubiera kurtkę bo każda przechodząca nad nami chmura zrzuca trochę deszczu. Wczoraj zignorowałem wilgoć po wewnętrznej części kurtki...niestety dziś chciałem "zrzucić" z siebie nadmiar wody i przetarłem ręką rękaw od kurtki. Ku mojemu zdziwieniu ta spieniła się....blink łożesz Ty za dużo proszku było w praniu, kurtka się nie wypłukała i membranę szlak trafił mocniejszy deszcz a łona puszcza wodę Huh Dobrze że to przelotne deszcze a nie oberwanie chmury. Sunąc na górę po pokonaniu 3/4 trasy około 50-100m od szlaku stał na polance duży, piękny jeleń. Ogromne poroże miał. W połączeniu z widokami za nim hmmm bajka. Szybko zrzuciłem plecak, myślę "ubiorę kurtkę i zrobię mu parę zdjęć". Niestety pan rogaty poczuł się urażony faktem że zamiast od razu sięgnąć po aparat (a raczej kom z aparatem) i robić mu zdjęcia jak pozuje ja śmiałem najpierw wyjąć i ubrać kurtkę. Zanim wycelowałem w niego aparatem pokazał mi swoją zadnią część ciała i podreptał w las. Hmm chyba uraziłem gwiazdora uhmgiggle Maszerujemy dalej - widoki na połoninę Caryńską kapitalne. Jej czubek w chmurach wygląda fantastycznie. Postaram się później wrzucić kilka zdjęć. Po około kwadransie docieramy do schroniska. Ostatni raz w Chatce Puchatka byłem w 2005 roku. Od tego czasu trochę się zmieniło - troszeczkę powiększyli schronisko tzn przesunęli jedną ścianę przez co mieszczą się 3 lub 4 stoły więcej. Jedno się nie zmieniło - tłumy i ciasnota ale dzięki temu było w miarę ciepło Smile Cóż do standardów europejskich daleko Smile Ceny jako takie: 4zł czekolada, 5zł herbata z miodem, 2zł wrzątek do dużej menaszki. W trakcie posiłku debatujemy z Kasią co dalej. Ja bardzo chciałem iść dalej grzbietem połoniny na Przełęcz Orłowicza a stamtąd żółtym szlakiem zejść do Wetliny. Kasia zmarznięta i trochę zmoczona przez deszcz zdecydowanie przeciwstawiała się temu pomysłowi. Wolała zejść na dół żółtym szlakiem do Przełęczy Wyżniej. Biorąc pod uwagę pogodę i zupełny brak widoków może to i lepiej - wrócimy tu kiedyś na pewno pomyślałem. I zaczęliśmy schodzić żółtym szlakiem na dół mijając turystów i stonkę górską maszerująca z parasolami i fioletowymi palcami z zimna w sandałach....szkoda to komentować. W drodze na dół łapie nas mocny deszcz - chowamy się w lesie obok szlaku. Kurtka Kasi nie wytrzymuje i przecieka zupełnie. Na szczęście wziąłem ze sobą swoja starą kurtkę - coś czułem że miejski sprzęt Kasi nie wytrzyma oberwania chmury. Kurtka rozmiar XL wyglądała na Kasi jak sutanna ale przynajmniej z żadnej strony nawet od dołu deszcz Kasi nie ruszył giggle Idziemy dalej. Na Przełęczy Wyżniej dosłownie chwilę po zejściu łapiemy PKS i jedziemy do Ustrzyk. Na miejscu ciepły prysznic, jedzonko i planowanie tras na najbliższe dni. Oczywiście uzupełnianie notesika ciąg dalszy - to dzięki niemu pamiętam tyle szczegółów z wyjazdu Smile



Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.

...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...

Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2009 02:58 PM przez zyraf.

26-08-2009 02:56 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
zyraf
NaPoLeon
****


Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #20
RE: Bieszczady expedition 2009

Ale mi się ta relacja w czasie rozciągaaaaaa unsure

Dzień 5 27.07.09
Jak zwykle próbowaliśmy wstać o 7.00 rano i jak najwcześniej wyruszyć na szlak. Jak zwykle wstaliśmy później giggle No może ja wstałem później - Kasia wstała wcześniej. W końcu udało mi się wyleźć ze śpiwora i poczłapać w stronę łazienki. Kasia w tym czasie poszła do sklepu po jedzonko - kochana kobieta warto takie zabierać w góry okBig Grin
Nie wspominałem o tym wcześniej ale z dnia na dzień brakowało nam coraz bardziej kasy kwasny dojazd autem okazał się kosztowny a w pieniądzach na wyjazd nie uwzględniliśmy kosztu paliwa na drogę powrotną. Na szczęście w porę się zorientowałem i odłożyliśmy "żelazną gotówkę" Spowodowało to jednak małą dziurę budżetową w naszych finansach. Trzeba było kombinować i kalkulować jak tu przeżyć, wydając jak najmniej blink Jak to zwykle u studentów bywa, pieniądz w portfelu to zjawisko egzotyczne - pojawia się i równie szybko i niespodziewanie znika Huh
Po śniadanku kierujemy się na "dworzec centralny", który znajduję się około 500m od Kremenarosa. Ledwo pokonaliśmy połowę dystansu do busikowni a już zwinął nas jakiś kierowca i jedziemy do Wetliny. Po kilkunastu minutach jazdy i wymienieniu kilku zdań z kierowcą jesteśmy na miejscu. Żółty szlak na Przełęcz Orłowicza zaczyna się błotniście. W końcu weekend był deszczowy. Szlak przyjemny, podejścia nie za ostre a czasami odnosiło się wrażenie że idziemy po płaskim terenie więc "nogi mogły odsapnąć" przed kolejnym wyrywaniem do góry. Po wejściu na Przełęcz Orłowicza Kasia chciała zrobić przerwę na kanapkę ja jednak zniechęcony ogólnie panującym szumem, hałasem i dymem papierochówblink stanowczo się temu sprzeciwiłem. Masakra w takim towarzystwie robić przerwę...Łyk wody i ruszamy dalej. Czerwonym szlakiem maszerujemy na Smerek. Widoki na trasie kapitalne. Podejście też jakieś magiczne, idzie si bardzo lekko i przyjemnie Smile Na szczycie dłuższa przerwa na kanapkę, wspólne zdjęcie i podziwianie widoków. Pogoda słoneczna ale wietrzna więc trzeba siedzieć w kurtce. Po kanapkach z pasztetem które w górach i przy takich widokach smakują rewelacyjnie ruszamy dalej. Czerwonym szlakiem idziemy na Połoninę Wetlińską do Chatki Puchatka. W Chatce Puchatka zaplanowany jest dłuższy postój - przerwa obiadowa. Maszerujemy dzielnie 2/3 godziny może więcej. Szczęśliwi czasu nie mierzą więc dokładnie nie wiem ile czasu zajmowało nam pokonanie danego odcinka. Widoki jak z bajki. Wiaterek przyjemnie chłodził podczas marszu aczkolwiek jak dmuchnął mocniej to się nawet zimno robiło. Na trasie jedno mocniejsze podejście na Osadzki a tak to szlak cały czas bez większych zmian wysokości prowadzi. W okolicach Osadzkiego spotykamy naszych "znajomych" z Wołosatego - "Dzieci Kwiaty" Zamieniliśmy kilka słów i dalej w drogę. Po dojściu do schroniska przerwa na obiadek Adventure Food - rewelacja ale trochę mało (pisałem o tym w innym temacie) Po obiadku czas na deser. Kupiliśmy sobie pyszną czekoladę z bakaliami, którą postanowiliśmy zjeść na grani. Spotkaliśmy tam ratownika GOPR z Grupy Bieszczadzkiej - był prywatnie z rodziną. Oczywiście jako młody zapaleniec wtedy jeszcze stażysta nie odpuściłem takiej okazji i zasypałem go masą pytań. Gość okazał się bardzo sympatyczny i z chęcią odpowiedział mi na wszystkie pytania. Zaprosił też nas na swój fotoblog: http://pejzaz.blog.onet.pl/ Po tej miłej konwersacji każdy rusza w swoją stronę. Czerwonym szlakiem schodzimy do Brzegów Górnych. Na trasie niczym strusie pędziwiatry przegonili nas bracia mniejsi kapucyni. Widok kapitalnieprześmieszny. Ciężkie buty trekingowe, habity i plecaczki. Tempo na dół mieli niesamowite tak jakby jakiś świętych na nich czekał innocentgiggle Po dotarciu do Ustrzyk wybieramy się na skromne (fundusze się kurczą) zakupy. Bułki, parówki, woda i piwo - piwo musi być. Kolacja mija nam sympatycznie. Niestety parówki szybko się kończą ale jest jeszcze bułka i piwo. Przeżyjemy! ok Cali uhahani upamiętniamy tę chwilę zdjęciem. Bułka z piwem takie cuda tylko w Bieszczadach RolleyesgiggleWink Tak właśnie wygląda przygoda ok



Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.

...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
01-09-2009 11:01 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
zyraf
NaPoLeon
****


Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #21
RE: Bieszczady expedition 2009

A teraz kilka obiecanych zdjęć ok


    widok na Tarnicę z Wołosatego


    okolice przełęczy Bukowskiej. "Szturm na Ukrainę" i widoki na wschodnie Bieszczady

    Na granicy Big Grin

    W drodze na Halicz

    W drodze na Tarnicę. Pod Kopą Bukowską

    Tarnica



Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.

...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
01-09-2009 11:39 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
zyraf
NaPoLeon
****


Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #22
RE: Bieszczady expedition 2009

    Szeroki Wierch - Widok na Połoninę Caryńską

    Kremenaros - narada bojowa Toungue

    Połonina Caryńska w chmurach

    My i nasz domek Big Grin

    W drodze na przełęcz Orłowicza

    Smerek - widok na Połoninę Wetlińską

    Połonina Wetlińska - widok na Połoninę Caryńską

    Bułka z piwem też posiłek Big Grin



Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.

...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
01-09-2009 12:08 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Anna

****


Postów: 417
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #23
RE: Bieszczady expedition 2009

No Żyraf w końcu udało Ci się zapodać fotkiok Widzę,że trzeba kiedyś koniecznie przejść się po bieszczadzkich szlakach....Pisanie relacji wychodzi Ci jak bułka z masłemWink


01-09-2009 09:58 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: