Aniu-fotki ładniutkie(ach -te jesienne melanchilijne widoki Tatrzańskie)
relacja-krótka ale konkretna (poczułem suchość w gardle-niedawno w jesienny,gorący dzień wybrałem się na Krywań bez picia i troszkę Twe opowiadanie przypomniało mi tą przygodę).Pisz dalej o Swej górskiej przygodzie.Jeśli ma być straszniej-to ja tylko zacieram ręce i czekam.
pozdro
Dzięki za słowa otuchy(: Jeśli chodzi o suchość w gardle , to u nas tak zawsze.Albo usychamy z głodu albo z pragnienia(osobiście wolę to pierwsze) POZDRAWIAM(:
aj jesień ... już się doczekać jej nie mogę, bo będę wtedy miał wreszcie nowy aparacik i nic nie będe robił tylko pstrykał i pstrykał tu i tam i wszędzie
aj jesień ... już się doczekać jej nie mogę, bo będę wtedy miał wreszcie nowy aparacik i nic nie będe robił tylko pstrykał i pstrykał tu i tam i wszędzie
Czekamy więc na zdjęcionka.a tak na marginesie, my zawsze zyglądamy jak 'japońska turysta', ale za to potem ile radości ((:
Słowo się rzekło i mimo że patrząc przez okno widzę ciemne szare chmury na zachodzie ,decyduję się na wyjazd .Szybko pakuję kanapki herbatkę, starą wysłużoną mapę do chlebaka i już mam wychodzić a żona pyta >jedziesz jednak na taką pogodę ? Myślałam żebyśmy pojechali w innym kierunku.(a inny kierunek to był do Jej brata który w przyszłym tygodniu ma imieniny.) No tak cały tydzień o tym myślała i za 5 minut przed moim wyjazdem powiedziała mi o tym .Rozbrajające.Pojechałem w kierunku Żywca. Mój plan był następujący .Radziechowy-Hala Magórka-Kopiec -Malinowska Skała i zejście do Twardorzeczki.
Koło Żywca wjechałem na obwodnicę - nowo otwartą drogę szybkiego ruchu która ma prowadzić do Zwardonia.Niestety jako że to droga szybkiego ruchu ( a może jeszcze nie zdążyli wybudować ) nie było zjazdu do miejscowości Radziechowy.Droga kończyła sie w Przybędzy.Troszeczke zawróciłem i pojechałem w głąb doliny Przybędzy.
Zaparkowałem samochód na ostatnim przystanku autobusowym i wyruszyłem w głąb doliny wąską asfaltową leśna drogą bez szlaku w kierunku Hali Magurki.
Dolinka bardzo wąska i urocza .Po lewej stronie płynie bystry potok tworząc liczne bystrza i szypoty.Równolegle do potoku biegnie droga a po prawej stronie domki letniskowe.Po pewnym czasie domki sie kończą a na poboczach zaczynają pojawiać się zwały ścietego drzewa.Potok coraz bardziej rwący i bystrzejszy .Ma duży spadek .Ale co ciekawego zauważyłem Do potoku wpadają bardzo liczne i wyraźne siklawy spływające ze stromych zboczy.Zupełnie tak jak nad Morskim Okiem .Nie widziałem takiej osobliwości nigdzie indziej poza Tatrami.
Wyżej kończy sie asfalt a zaczyna się błotnista leśna droga ,która wkrótce rozgałęzia się .Wybrałem drogę w prawo ,która biegnie bardziej stromo w górę a więc przypuszczalnie może być mniej błotnista.
Wkrótce i ta droga zaczyna sie rozgałęziać .Podjąłem decyzję .Idę prosto w górę na przełaj w kierunku Hali Magurki.
Decyzja nie była jednak zbyt dobra .Zbocze było średnio nachylone ale liczne wykroty ,połamane drzewa i śnieg znakomicie utrudniały posuwanie się w górę .Czasem zapadałem się w snieg w jakimś zagłę bieniu po pas.Oczywiscie w butach od razu pojawiła sie zimna chlupiąca woda a spodnie mokre do powyżej kolan.Po 200 m wyszedłem na jakiś boczny grzbiet.Chwilami nie było na nim śniegu a chwilami z ziemi sterczały głazy odziane w mech ,na to nakładały się powalone drzewa,pomiędzy nimi głęboki śnieg a w górze wiatr wygrywał swoją melodię .I tak było ok 500 m.Powoli zbliżam się do Hali .Snieg coraz większy .Znowu brnę po śniegu sięgającego powyżej kolan na odcinku 300m I tak sobie myślę Jaka szkoda ,że nie ma ze mną kogoś z forumowiczów .który mógłby sie zamienić z prowadzeniem .Ale nie było.
Dochodzę do szlaku niebieskiego na Hali Magurka.Niebo zanosi się coraz bardziej ciemnymi chmurami .wiatr sie wzmaga. w butach bardzo mokro i zimno .Zarządzam powrót.
Jeszcze po śniegu ale w dół więc idzie się znacznie lepiej.Spotykam chłopaka z dziewczyną ,którzy idą w górę. Zamieniamy parę zdań i ruszam dalej.Śnieg powoli kończy się a więc w butach robi sie nieco cieplej. W pewnym momencie strome mokre zejście .Poślizg i miękkie na szczęście lądowanie .Pojawiają się pierwsze chałupy..Jeszcze chwilkę i znajduję się na przełączce między wsią Radziechowy a Przybędza.Nad przełączką znajduje się piękna stożkowa góra Matyska(o której za chwilkę).Zjadam kanapkę popijam herbatkę i dzwonię do żony.Wiesz mówię będę w domu wcześniej to możemy pojechać do Twojego brata na imieniny.A żona odpowiada że idzie do kościoła na trzecią i nie może. Ja mówię ,że dzwonię po to aby mogła iść na wcześniejszą mszę .Ale żona mówi ,że pójdzie na trzecią i basta.Taki uparciuch z Niej .Ale mimo wszystko Ją cenię jako,że jest bardzo pracowita i dzięki temu mogę sobie pozwolić na jakieś wyjazdy.
Matyska To góra którą bardzo polecam dla osób przejeżdżających w pobliżu .Rozciąga się z niej wspaniały widok na całą kotline Żywiecką i otaczające ją góry.A poza tym na jej szczycie znajduje sie piękny z nierdzewnej stali błyszczący kilkumetrowy krzyż A przy drodze prowadzącej doń znajdują się bardzo oryginalne w kształcie > stacje Drogi Krzyżowej (jeszcze nie wszystkie ukończone).Spłaszczony wierzchołek szczytu wyłożony jest kamieniami i kostką .Wokół wielkie głazy granitowe.Krzyż podświetlony.A wokół kilka ławeczek na których można sobie usiąśc i zadumać nieco.Miejsce naprawdę warte zwiedzenia.Po zwiedzeniu Matyski jeszcze 15 minut do Samochodu i powrót do domciu
Spoko, widze że znów kolejny udany dzień, choć nawet Tobie nie udało sie uciec od śniegu . Ja przez ten koniec tygodnia nie miałąm tyle szczęścia .
spoko napisał(a):
Spłaszczony wierzchołek szczytu wyłożony jest kamieniami i kostką .Wokół wielkie głazy granitowe.Krzyż podświetlony.A wokół kilka ławeczek na których można sobie usiąśc i zadumać nieco.Miejsce naprawdę warte zwiedzenia.
Ja osobiście nie lubie takich miejsc w górach, wolę podziwiać przyrodę w jak najmniejszym stopniu skażoną obecnością człowieka. Aby chwalić Pana nie potrzeba przecież sterty żelastwa, bruku i betonu ułożonych w kształt symboli, zwłaszcza że nic lepiej niż przyroda nei oddaje wielkości i potęgi Stworzenia.
Rosną skrzydła u ramion,
czas się w wieczność przemienia,
obłocznieją wszystkie ziemskie sprawy,
gdy zmierzamy do szczytu po kamieniach...
Pozdrawiam Spoko widzę, że ciągle Cię nosi - i o to chodzi - tak trzymaj, a w sprawie wypowiedzi Danusi to cóz pisać, znam ją prywatnie i wiem że mądra jest kobieta choć urocza, a że pisze mądrze, to po prostu mądre litery z mądrej gowy.
Spoko-po Twojej przygodzie widzę ,że chcieć znaczy móc.Gratuluję kolejnej poznawczej wyprawy w Beskidy,i dzięki za interesujące relacje-przybliżające te rejony.
Ja osobiście nie lubie takich miejsc w górach, wolę podziwiać przyrodę w jak najmniejszym stopniu skażoną obecnością człowieka. Aby chwalić Pana nie potrzeba przecież sterty żelastwa, bruku i betonu ułożonych w kształt symboli, zwłaszcza że nic lepiej niż przyroda nei oddaje wielkości i potęgi Stworzenia.
Zgadzam się z Danusią ,że najpiękniejsze to naturalne dzieło Stwórcy ale mnie osobiscie też podobają się wytwory rąk ludzkich a zwłaszcza jeżeli one są ładnie wkomponowane w krajobraz. Dlatego w Poście Ustrika Monumentalne góry opowiedziałem się za tą rzeżbą ,Podobają mi się różne rzeźby w skałach w Indiach (posągi Buddy)
A czy Danusia oglądałaś klasztory meteora w Grecji? Jakkolwiek Już same te góry są ładne to klasztory wybudowane na wierzchołkach skał przydają im jeszcze większego uroku.To samo z uroczym miejscem na półwyspie Atos w Grecji (niestety kobiety nie mają tam dostępu) Klasztory tamtejsze -budowle ludzkie -powodują ,że to miejsce wyglada jeszcze bardziej tajemniczo i uroczo.Co się tyczy samej Matyski to jest to góra tak trochę osobno położona tuż nad wioską Wierzchołek był goły i porosnięty trawą i chwastami Z punktu widzenia architektury krajobrazu prezentuje się teraz o niebo lepiej.Umieszczenie skał na szczycie przypomina jakby trochę krajobraz Tatrzański A całość nawiązuje trochę do Giewontu.I powiem szczerze ,że jak mam oglądać zbocze z wyciągiem narciarskim to o wiele bardziej podobało mi się to miejsce.A więc uważam na podanych przykładach ,ze człowiek może coś ładnego dołączyć do naturalnego krajobrazu .Tak też robię w ogródku wciąż dołączając elementy małej architektury ogrodowej. pzdr.
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
Spoko - zaprezentowałam tylko swoje zdanie na ten temat. Mnie bardzo drażni wszechobecna cywylizacja. Nie mam na myśli czasów odległych, kiedy to miejsc dzikich i "nieskażonych" było pod dostatkiem. To co juz człowiek zbudował musi pozostać,bo faktycznie "zrosło" sie już z naturalnym środowiskiem i należy te ludzkie twory otaczać ochroną. Ale jestem przeciwniczką dalszej ekspansji (zwłaszcza gdy nie jest ona koniecznością). Dlatego nie podoba mi się stawianie krzyży na coraz to innej górze, nawet jeśli poprawia to walory estetyczne (choć to rzecz gustu). Podobnie jak budowanie ścieżek dydaktycznych tego typu jak słowacy uczynili na polanie pod Muraniem. Stoków i wyciągów narciarskich unikam jak ognia a mój sposób na zimę to biegówki, które mnie uniezależniają od wszelkich ustrojstw typu orczyk itp. A to co robisz w ogródku to zupełnie inna sprawa, bo to Twój własny mały swiat i możesz go urządzać w sposób jaki daje Ci najwiecej saysfakcji.
Poniżej wstawiam fotki z Benoszki (krzyż gigant, beton i stal ) oraz z polany pod Muraniem
p.s. a krzyż na Giewoncie też mi sie nie podoba
Rosną skrzydła u ramion,
czas się w wieczność przemienia,
obłocznieją wszystkie ziemskie sprawy,
gdy zmierzamy do szczytu po kamieniach...
Zmienisz zdanie za jakieś 10 miesięcy gdy zaproszę Cię na zimowy Giewont. Gdy zobaczysz kratownice oblepione szadzią i kontrast bieli w odniesieniu do błękitu nieba, albo gdy zimna stal stanie Ci się przyjazną osłoną w lodowatym wietrze zimnych Tatr .... wtedy Danusia zmienisz zdanie co do Giewontu, bo to nie On sam, czy z kratownicą krzyża jest be, be jest wszechobecna stonka ludzka, tłum ignorantów i wrzawa gawiedzi, a zima to wszystko zmienia - pzdr.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-03-2007 09:00 PM przez Sylwester.