Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Ostatnio przebyte wyprawy - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Planowane wyprawy, wieści z gór, relacje tematyczne (/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Temat: Ostatnio przebyte wyprawy (/showthread.php?tid=20)


Ostatnio przebyte wyprawy - Małgosia - 31-07-2006 06:44 PM

Chciałam się podzielić wrażeniami z wycieczki w Tatry(mojej pierwszej w te góry).Wybralam się tam w zeszłym tygodniu(24-29.07.2006) z bratem i czwórką jego znajomych.Mieszkalismy w jednym miejscu blisko Zakopanego,chociaz troche szkoda,ze na szlaki mielismy kawalek drogi.Plusem jednak było to,że chodziliśmy z mniejszymi plecakami(bez stelaża).Napiszę jakimi szlakami szliśmy:
1 dzien: Kuźnice-Boczań-Murowaniec-Czarny Staw Gąsienicowy-Zawrat-Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów-Siklawa-Dolina Roztoki-Palenica Białczańska.
Na początku mielismy plan,zeby z Doliny Pięciu Stawów wejść na Krzyżne i stamtad zejsc do Murowańca jednak deszcz i burza zmieniła nasze zamiary,tak czy inaczej bylo fajnie.Wchodząc na Zawrat po raz pierwszy miałam kontakt z łańcuchami,jednak poradziłam sobieSmileA w niektórych miejscach lepiej mi się wchodziło bez ich pomocy.
2 dzień: Słowacki Raj.
To tak dla rozluźnienia,po wcześniejszym dniuSmileSzliśmy z Podleskoku zielonym szlakiem środkiem wąwozu (z dwóch stron skały, do tego 3 wodospady po drodze).Czasami trzeba było wspiąć się po kilkumetrowych drabinach, zdarzaly sie tez łańcuchy,ale przejscie nie było trudne.Bardzo ładne miejsce, o wiele mniej turystów, spokojniej i ciszejSmileDoszlismy do żółtego szlaku i skręciliśmy w lewo,następnie zeszliśmy czerwonym szlakiem do Podleskoku.Na tych szlakach droga prowadziła już ścieżką przez las.Na szczęście nie spotkaliśmy misiów.Pogoda dopisała,było ciepło i słonecznie.
3 dzień: Kuźnice-Kasprowy Wierch-Goryczkowa Czuba-Czerwone Wierchy-Chuda Przełączka-Tomanowa Dolina-Schronisko na Hali Ornak-Dolina Kościeliska-Jaskinia Mroźna-Kiry.
To była dość długa wędrówka.3 osoby z naszej paczki wjechały na Kasprowy kolejką,a my poszlismy pieszo zielonym szlakiemSmileDalej z bratem odłączyliśmy się,żeby nie wracać do Kir z Ciemniaka czerwonym szlakiem tylko zielonym przez Tomanową Dolinę.Caly dzień świeciło słońce, idąc przez Wierchy opaliliśmy się,była bardzo dobra widoczność,wiec można było podziwiać widoki.Jak juz schodziliśmy od Schroniska na Hali Ornak byliśmy juz trochę zmęczeni.W ostatniej chwili zdążylismy zboczyć z zielonego szlaku na czarny i przejść Jaskinię Mroźną(nie mieliśmy tego w planach)-za chwilę mieli już ją zamykać.Jednak nadrobienie trochę drogi opłacało się.Pierwszy raz byłam w jaskini i bardzo mi się podobało.
4 dzień: Kużnice-Boczań-Murowaniec-Czarny Staw Gąsienicowy-Kościelec-Czerwone Stawki-Murowaniec-Dolina Jaworzynka-Kuźnice.
Tym razem krótsza trasa niż poprzedniego dnia,chociaż troche trudniejsza(mam na myśli wejście na Kościelec).Samo wejście nie sprawiło mi kłopotu,jednak przy zejściu miałam małe problemy, bo w 3 miejscach nie wiedziałam gdzie postawić nogę(z góry gorzej zauważyć jakieś zagłębienie).Poza tym pewnym utrudnieniem był dla mnie niski wzrost,nie zawsze moglam sięgnąć do najbliższego zagłębienia(na szczęście brat szedł przede mną i 2 razy zrobił dla mnie dodatkową podpórkę ręką).Obawiam się,że bez jego pomocy mogłabym sobie nie poradzić.Pogoda tego dnia także dopisała.
5 dzień: Tu się rozdzieliliśmy.Mi popsuły się butySad i musiałam wybrać lżejszą trasę na sandały,wybralam się z 3 znajomych na Sarnią Skałę przez Dolinę Białego,a wracaliśmy Strążyńską Doliną(zeszlismy tez kawalek na żółty szlak,żeby pójść pod Siklawicę).Na Sarniej Skale spędziliśmy chyba ze 2 godziny.Położyliśmy się na samej górze i opalaliśmy.Poza tym były piękne widoki na Tatry Wysokie, Giewonta oraz na Zakopane. Mój brat z kolegą natomiast wybrali się w trudniejszą trasę z Palenicy Białczańskiej Drogą Oswalda Balzera do Schroniska przy Morskim Oku do Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem i wracali tą samą drogą.
Ogólnie wyjazd był bardzo udany i wydaje mi się, że przebyliśmy całkiem interesujące trasy.Wrażeń nie brakowało,było pięknie!Pierwszy raz byłam w Tatrach i różnią się one od innych gór w których byłam wcześniej.Aczkolwiek Bieszczady,Karkonosze,czy Beskid Sądecki i Żywiecki też są ładne.Chodzi mi o to,że po raz pierwszy tak naprawde się wspinałam po górach,poza tym te przepaści..Niesamowite uczucie.Wróciłam 2 dni temu i już tęsknię.Nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy..jest jeszcze tyle do zobaczenia.Szkoda tylko,ze mieszkam dość daleko od gór.Pozdrawiam.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 12-08-2006 01:21 PM

właśnie minął miesiąc od mojego powrotu z Tatr, byłem TAM 26 dni począwczy od połowy czerwca, głównie w Wysokich, troszkę w Zachodnich i Słowackich, najpierw miałem prawie zimowe warunki i robiłem sobie śnieżne wyjścia, później śnieg stopniał i było bardziej stabilnie, a z bardziej ex. to wejście na Gerlach, OP samotnie i na raz, Mięgusz. Przeł. pod Chł. samotnie i baardzo śnieżnie, wspin na Mnicha dr. Robakiewicza z przejściem na Klasyczną, eksploracja jaskini pod Pisaną Skałą - mam cały stos zdjęć, wrzucam jedno z Gerlacha, pzdr.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 18-08-2006 11:57 PM

Jutro ruszam w Karkonosze, w planie trasa ze Szklarskiej Poręby przez schronisko Pod Łabskim Szczytem na główny grzbiet, a dalej na wschód na Wielki Szyszak /obiad z palnika, wino, LB/ powrót przez Mokrą Przełęcz do Jagniątkowa i zjazd do Cieplic, zdjęcia po powrocie - zapraszam w Karkonosze


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 19-08-2006 07:04 PM

No i wróciłem, trasa prawie w/g planu, pogoda piękna, na szlaku 6.5 godź, jestem zadowolony - choć w głowie juz Tatry ...
Na zdjęciach w kolejności:
-schronisko na Hali Szrenickiej, szlak od strony Kamieńczyka
-Szrenica jako góra i schronisko, oraz autor z żoną
-przekaźnik nad kotłami lawinowymi ze zbocza Łabskiego Szczytu
-ten sam przekaźnik od strony Wielkiego Szyszaka
-piknik na Wielkim Szyszaku, w roli kucharza ja Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 24-08-2006 09:03 PM

Witam Was wszystkich bardzo serdecznieSmile

Dawno mnie tutaj nie było ale nie martwcie się hehe.Mnie nie można się tak łatwo pozbyć więc powróciłam. Jak już wcześniej pisałam w jednej z moich coprawda nielicznych ale wypowiedzi dnia 24 lipca wyruszyłam w mega podróż.Jak też wspomniałam wymagała ona dużo siły zarówno fizycznej jak i psychicznej ale w związku z tym, że niezmiernie lubię wyzwania to postanowiłam zaryzykować.Nio i cio....chciałam tylko powiedzieć, że udało mi się <jupi jupi juuuuu> Coprawda dokonałam tego co chciałam ale jakość nie dociera to jeszcze do mnie.Jeszcze jestem nieświadoma mojego wyczynu.Nie powoduje to jednak że nie jestem z siebie...no po prostu dumnaSmile Posłodziłam sobie teraz nie...hehe...nio i skromna to też jestem do granic hehe.No cóż.Pochwale się czego takiego dokonałam.Otóż wybrałam się sama(zresztą w moim życiu to chyba nie znajduję zbytnio amatorów moich pomysłów więc muszę najpierw przezwyciężyć to sama w sobie a później ze stanu zamaiarów przejść do stanu realizacji).Sprawa trudna ale za to jaka jest poźniej satysfakcja po oiągnięciu zamierzonego takiego czy innego celuSmileTak więc 24 lipca kupiłam bilet na mój ulubiony wakacyjny środek transportu jakim jest pociąg i samotnie wyjechałam na Hel.Oczywiście dosłownie nikogo tam nie znając, nie wiedząc co mnie będzie czekać, nie wiedząc czy podołam temu wszystkiemu i czy nie wrócę z porażką, nie znając języka kaszubskiego ani w ogóle niczego. Jednak postanowiłam to też tak uczyniłam. Nio i wyruszyłam wraz z XXV Jubileuszową Kaszubską Pieszą Pielgrzymką z HELU przez JASNĄ GÓRĘ na GIEWONT.Taaaak....z tego Helu na ten Giewont hihi.27dni w drodze.Łącznie +/- 1000km.Wersja oficjalna to 970km jednak było ich trochę więcej. Przeszłam caluśką trasę na własnych nóżkach.Loooosie.....nadal w to nie wierzę.Nio ale była to naprawdziuchno wspaniała przygoda.Boże szaleństwo ale naprawdę wspaniałe szaleństwo.Niesamowita sprawa!!!!Nie żałuję tego,że zaryzykowałam.Poznałam wspaniałych ludzi, wspaniałe tradycje, podziwiałam prześliczne tereny naszej polskiej krainy.A o ostatnim tygodniu to nie wspomnę.Tak od Olkusza zaczęły się pagórkowate i z każdym krokiem przekształcające się w górskie tereny.Olkusz-Rybna-Kalwaria Zebrzydowska-Budzów-Górka Makowska-Maków Podhalański- Jordanów-Wysoka-Raba Wyżna-Pieniążkowice-Ludźmierz-Maruszyna -Czerwienne-Ząb-Zakopane.To niektóre miejscowości przez które przchodziłam.To było coś niesamowitego patrząc jak stopniowo krajobraz z nizinnego przekształca się w wyżynny i górski.Niesamowita sprawa.W Taterki powędrowałam na pieszo i to na dodatek z samiuśkiego Helu....tego to jeszcze nie było hehe.Pogoda na tych terenach była prześliczna więc widoki zapierały dech w piersiach-chociaż w trasie przechodziłam po każdej nawierzchni i w każdych-no może prawie każdych warunkach pogodowych.Jest to wspaniałe przeżycie którego nie zapomnę do końca życia.Dużo bym mogła jeszcze opowiadać i opowiadać i pisać i pisać ale nie będę już zanudzać....
To byłoby chyba na tyle...

Pozdrowionka i do miłego kolejnego Smile

KaRoLuChA Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 24-08-2006 09:19 PM

Nio i jeszce jedno.Na początku planowałam sobie, że jak dojdę już w Taterki to zostanę tam na dłużej i zrealizuję swoje zaplanowane trasy jednak....jednak pomimo tego, że serce by chciało to organizm powiedział stanowcze NIE.Już wchodząc na Giewont odczuwałam zmęczenie.Boziu.....trasa, która jest dopiero początkiem jakiejś dłuższej jednodniowej wyprawy a ja już opadam z sił.Widać zmęczenie i przebyte kilometry-baaa...1000 km zrobiło swoje.Tak więc odpuściłam sobie i po spędzonych 3 dniach-w moim super niepowtarzalnym towarzystie (tylko ja i on-mój cień hehe)w górskim klimacie, podziwiając jedynie panorame Tatr powróciłam do domku-nio ale już pociągiem a nie na piechotę hehe.Mam nadzieję, że pogoda bedzie jeszcze sprzyjająca i jak tam powrócę to szczęśliwie zrealizuje to co chciałam. W dniu mojego wyjazdu na Kasprowym spadł śnieg-chyba lato już odeszło, i dni sa coraz krótsze.... No ale cóż...ja to do końca mam nadzieję, że jakoś to jeszcze będzie-kolejna moja wada hehe-niegraniczone pokłady nadzieii....

Pozdrawiam

KaRoLuCha Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Olka - 28-08-2006 12:59 PM

Karolinko pełen szacuneczek-jestem pod ogromnym wrażeniem, pokłony Smile))
Zrobiłaś kawał dobrej roboty.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - rob - 28-08-2006 01:04 PM

Wielkie uznanie Karolino,piekna wycieczka a raczej dlugotrwala podroz.Fajnie ze Ci sie udalo. Goraco pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 28-08-2006 03:28 PM

Witaj, Karolina - oczywiście także niezmiernie cieszę się, że Ci się udało - wszak z tego co się orientuję czekałaś na ten wyjazd bardzo długo. Tak więc najpierw przygotowania, później oczekiwania a następnie sam wyjazd udany - gratulacje Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 28-08-2006 07:01 PM

Witam po powrocie, zrobiłem Zamarłą Turnię w Tatrach Wysokich, spełniło się, a teraz trochę liczb:
niedziela 27-go, 150 metrów ściany, trasa lewi wrześniacy, 4 wyciągi, skala trudności do 4+, na ścianie 2godź. pogoda przyjazna, góry tym bardziej, wróciłem naładowany energią z kolejnymi planami, ale wszystko w swoim czasie ... pozdrawiam, a poniżej kilka zdjęć


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - boniek - 29-08-2006 09:22 AM

Karolina gratuluje! rok temu miałem podobny plan na te wakacje ale stety/niestety załapałem prace i nie mogłem się na tak długo wyrwać, fajnie że Tobie wyszłoSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 30-08-2006 01:58 PM

Gratulacje Sylwestrze,
ja się co prawda nie wspinam ale zdaję sobie sprawę że musi to być bardzo ciekawa przygoda, no a później satysfakcja. Pogoda Ci dopisała z tego co widzę.
Ciekawe czy mi pozwoli na równie atrakcyjne przejście Tatr. Planuję wstępnie wyjechać w poniedziałek albo wtorek w Tatry i około 10 dni łazikowania Smile Od Rohaczy przez Bystrą, Koprowy, Furkot aż po Małą Wysoką i Czerwoną Ławkę, a kto wie czy jeszcze o Jagnięcego nie zahacze Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 30-08-2006 07:18 PM

"10 dni łazikowania  Od Rohaczy przez Bystrą, Koprowy, Furkot aż po Małą Wysoką i Czerwoną Ławkę, a kto wie czy jeszcze o Jagnięcego nie zahacze" - hmm, bardzo przyjemny plan, życzę pogody i konsekwencji, ja dopiero koło 10 października wracam w Tatry na kilka dni więc się miniemy ... Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Olka - 30-08-2006 08:06 PM

Pedro napisał(a):
jeszcze o Jagnięcego nie zahacze Smile


Ten Jagnięcy mnie męczy - daleko do niego Wink i jakoś nie jest po drodze
Ale nie marudze bo ten wyjazd mogę zaliczyć do udanych: Stalinowski Stit i Mnich zrobione Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - rob - 30-08-2006 08:18 PM

Szkoda tylko ze Miegusz nie wypalil.Pogoda w tym roku nie była dla nas łaskawa.Pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Olka - 30-08-2006 08:20 PM

rob napisał(a):
Szkoda tylko ze Miegusz nie wypalil.Pogoda w tym roku nie była dla nas łaskawa.Pozdrawiam


Mięgusz nie zając Wink
Poczeka


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 30-08-2006 08:24 PM

"Mięgusz nie zając
Poczeka" - cześć a wiecie, że Mięgusz chodzi mi po głowie właśnie na październikowy powrót, kto wie ...kto wie :-P


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - rob - 01-09-2006 04:21 PM

Sylwester napisał(a):
150 metrów ściany, trasa lewi wrześniacy, 4 wyciągi, skala trudności do 4+, na ścianie 2godź.

Super,czworeczka pekla.Pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - rob - 01-09-2006 04:25 PM

Niestety my juz jestesmy na Wyspach,takze o pazdzierniku nawet nie ma mowy.Pierwszy przyjazd grudzien-kurs zimowy w Betlejemce.


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - Olka - 01-09-2006 04:28 PM

Sylwester napisał(a):
"Mięgusz nie zając
Poczeka" - cześć a wiecie, że Mięgusz chodzi mi po głowie właśnie na październikowy powrót, kto wie ...kto wie :-P


Fajnie...pazdziernik w gorach-zero ludzi,zazdroszcze
Któredy chcesz isc na MSW?


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - rob - 05-09-2006 06:01 PM

Niedlugo bede nasze relacje czekamy, tylko na zalozenie internetu aby powklejac foty.Relacje sa juz splodzone.Mam nadzieje ze niebawem sie ukaza.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Lorelei - 05-09-2006 10:30 PM

a ja wreszcie mam chwilke żeby sie pochwalic, ze udało mi się w sobote przejść zaplanowaną trasę - mimo choroby i wypadku Smile Trasa niezbyt wymagająca, ot, ze Szczawnicy przez Bereśnik na Dzwonkówkę, dalej Przehyba, Radziejowa, Wielki Rogacz - i zejście czerwonym do Jaworek. Po drodze powygrzewałam troche stare nadwyrężone kości - i ućwelałam się niemiłosiernie, co zresztą jest juz tradycją Toungue
Pogoda i beskidzkie lasy niezbyt sprzyjały robieniu fotek, ale kilka się udało... no, w miarę, powiedzmy Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 05-09-2006 10:55 PM

Gratulacje /nie znam słowa "ućwelać"- ale to chyba ubabrać-ubłocić, a może zmęczyć? hehe/, a Rogacza mogłaś w zagadki wrzucić, jest znaczny i rozpoznawalny, pozdrawiam S


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 15-09-2006 11:48 PM

No i witam po moim powrocie z Tatr Smile Ostatnie 8 dni spędziłem na chodzeniu z plecakiem po szlakach słowackich Tatr Wysokich i Zachodnich. Pogoda dopisała - jedynie w jeden dzień miałem parę godzin deszczu, no i w dwa dni wiał bardzo silny wiatr na górze.
Muszę jednak zaznaczyć, że z planu mojego pierwotnego nie wyszło zbyt wiele - no poza jednym punktem - że zaplanuje się wszystko dopiero na miejscu. Mówiłem że zacznę od Rohaczy, a tym czasem tak się jakosik stało że wogóle w paśmie Rohaczy nie byłem Smile
Byłem natomiast na Bystrym Przechodzie, Skrajnym Solisku, Sławkowskim Szczycie skąd zszedłem do Wielickiej Doliny, Łomnicy, Rakuskiej Czubie, w przepięknej Dolinie Kieżmarskiej i Białych Stawów, następnie przyszła kolej na Rysy i zachód słońca na najwyższym wierzchołku naszego kraju Smile po raz pierwszy nie było tam równocześnie obok mnie (i znajomego) naprawdę żadnej innej żywej duszy. Po zachodzie udaliśmy się na nocleg do Chaty pod Rysmi, a kolejny dzionek to zejście na dno Doliny Mięguszowieckiej skąd obok Hińczowych Stawów udaliśmy się szlakiem na Koprowy Wierch. Zejścia dokonaliśmy chyba najładniejszą z dolin podczas tego pobytu - Doliną Hlińską. Naprawdę niesamowite kolory jesieni w pobliżu Muru Hrubego zrobiły na mnie duże wrażenie. Ostatecznie wylądowaliśmy w Podbańskiej, skąd udaliśmy się na najwyższy wierzchołek Tatr Zachodnich - Bystrą, przemierzając wzdłuż doliny Kamienistą i Bystrą.
No ale ja się tu rozpisuje, a opisy i zdjęcia w najbliższych tygodniach trafią na strony Górskiego Świata o czym z pewnością dam Wam jakoś znać.
Tak więc trzymajcie się i życzę samych co najmniej tak samo udanych wyjazdów górskich jak ten mój ostatni. No i bezpiecznych bo to najważniejsze!


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Olka - 16-09-2006 12:03 AM

Pięknie Pedro - pozazdrościć Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 13-10-2006 10:09 PM

Październikowy powrót w Tatry był dla mnie bardzo osobisty głównie za sprawą Małgosi - mojej żony, która zaczęła uczestniczyć w mniej wariackich moich planach. Cóż napisać ... obiecałem Jej pokazać jak wygląda mój górski świat, więc trochę się starałem ... Zaczęliśmy od Zachodnich od Kondratowej, Przelęczy i Kopy Kondrackiej, później Goryczkowa Czuba, Kasprowy i zejście do Murowańca - pogoda fenomenalna, ciepło, słonecznie, sucho, szlaki puste, prawie nierealna sytuacja. Kolejny dzień to OP od Skrajnego Granatu do Koziego Wierchu i zejście czarnym do Piątki, na grani od północy trochę zmarzniętego śniegu, miejscami lód, szlak nadal pusty, słońce i bezchmurne niebo. Trzeciego dnia przejście przez Szpiglasową Przełęcz z wejściem na Szpiglasowy do MOKa, opaliłem się trochę, ludzi jakby więcej, pojawili się turyści zwabieni aurą. Po kolejnej schroniskowej nocy kulminacja, czyli plan z Mięguszowiecką Przełęczą Pod Chłopkiem w roli głównej ... szlak puściutki, aż miło, słońce jakby mniej grzało, ale w zamian trochę zaczęło wiać, im wyżej tym mocniej, dla przeciwwagi temperatura spadała. Do Kazalnicy szlak w cieniu, kamienie głazowiska trochę mokre, w Bandziochu zimno od pozostałego z zimy śniegu, powyżej Kazalnicy zmarznięty szlak, zarówno śniegu, jak i zamarzniętej wody między kamieniami więcej, doszliśmy na Mięguszowiecką Przełęcz, ja jeszcze trochę wyżej ...ale właściwie to tylko ja sam, bo Małgosię zostawiłem na ostatnim skosie, bałem się o nią, trochę za bardzo niebezpiecznie było, by narażać i ją ...
Impreza udana - nie spodziewałem się tak przychylnej aury - góry jeszcze raz były dla mnie łaskawe, niech tak zostanie jak najdłużej, pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku




RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 13-10-2006 10:10 PM

cd.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Olka - 14-10-2006 08:47 PM

buuu Sad Sylwek Twoje miniaturki coś nie trybią Sad


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 14-10-2006 08:53 PM

w sensie że się nie wczytują? mi się wczytują


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Olka - 14-10-2006 08:56 PM

wczytuje je ale są maciupkie


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 17-10-2006 02:59 PM

No i po weekendzie. Swój plan zrealizowałem co prawda  tylko w połowie, zaliczam go jednak do udanych, chociaż zapowiadało się dużo gorzej. Czym bliżej wyjazdu kurczyła się nam ekipa. Rafał urodził wspólnie z żoną syna – został usprawiedliwiony, Robert, chłop jak dąb  na dwa dni przed wyjazdem przeziębił się straszliwie – straciliśmy tragarza, natomiast Sławek, współtowarzysz wyprawy na Rysy niefortunnie dzień przed wyjazdem nadepnął na sześciocentymetrowy gwóźdź - chodziły słuchy, że było to samookaleczenie.
Nie wspomnę już o tym, że żona Tomka sugerowała żeby sobie także coś zrobił.
No, ale jednak udało nam się skręcić czteroosobową ekipę i zamiast luksusowym busikiem wyruszyliśmy w trasę sprytną, małą Pandziorką. Wystartowaliśmy o godzinie 6.15 z Tychów, co okazało się być czasem trochę późnym. Na domiar złego Zakopianka została zamknięta. W końcu  dotarliśmy do Palenicy i dokładnie o godzinie 10.37 wyruszyliśmy na szlak.  
Mnóstwo turystów czekających na transport do Morskiego Oka, mnóstwo w drodze, jednak udaje nam się równomiernym tempem maszerować do Wodogrzmotów Mickiewicza. Mija nas konny tramwaj, a widok turystów rozlewających do kubków rozgrzewający napój typu Finlandia sprawie, że oczy Tomka nabierają jakiegoś innego wyrazu. Teraz ten wzrok kieruje się na mnie, z początku złośliwy potem błagalny i już mogę w nim czytać „A oni mogą, a ja nie???”. Parę minut wcześniej zabroniłem koledze zapakowania do plecaka rozgrzewacza.
Parę zdjęć przy Wodogrzmotach i skręcamy w prawo na szlak do Doliny Pięciu Stawów. Tu na szczęście okazuje się, że turystów jest znacznie mniej. Idziemy spokojnym tempem, robimy więcej przystanków na pamiątkowe fotografie (jest to pierwszy raz pozostałej trójki) więc droga trochę się dłuży. Pogoda piękna, świeci słońce, parę chmurek na niebie a po porannej mgle ani śladu. Docieramy w końcu do Wielkiego Stawu i robimy sobie dłuższą przerwę na lunch. Odwracam wzrok w kierunku Doliny Roztoki, która nagle została objęta gęstymi chmurami. Minęła może minuta, dwie, a już cała Dolina Pięciu Stawów w chmurach. Nie można było dostrzec drugiego brzegu stawu. Oj, niedobrze pomyślałem. Strasznie.
Zabraliśmy się jednak za lunch. Na szczęście minęło może dziesięć minut i niebo znowu odsłoniło się przed nami. Mogłem w końcu pokazać moim towarzyszom cel naszej wyprawy.
Zaskoczenie było duże. "No to trzeba w poniedziałek zadzwonić po urlop na żądanie, bo przecież tam nie dojdziemy do jutra" – stwierdził Damian. Jednak nikt z moich przyjaciół nie poddał się i po czterdziestu pięciu minutach przerwy ruszyliśmy dalej. Czym wyżej tym widoki coraz piękniejsze. Coraz mniej ludzi na szlaku, właściwie mijamy się tylko z turystami schodzącymi w dół. Jest już prawie trzecia. Zaczynamy odczuwać pierwsze oznaki zmęczenia. Damian narzeka na biodro, Tomek na kolano, a Magda, no cóż Magda nas zaskoczyła. Mknie pod górkę jak młoda kozica i tylko od czasu do czasu przystaje abyśmy mogli do niej dołączyć. Tomek już zdążył nadać jej prześliczną ksywkę „Cyborg”. O 15.30 jesteśmy przy łańcuchach. Po chwili mijamy starszą parę idącą w górę, która zrobiła na nas ogromne wrażenie. Właściwie mężczyzna, który w wieku gdzieś około siedemdziesiątki i z zaawansowanym Parkinsonem wdrapywał się powoli z dużym spokojem pod górkę. Pełny szacunek dla tych Państwa. Mam nadzieję, że jak dożyję tego wieku będę chociaż w połowie tak sprawny. Dość niespodziewanie docieramy do przełęczy i widok zapiera dech w piersiach, coś pięknego. Przed nami potężny Mięguszowiecki Wielki Szczyt, za nim Wysoka i Rysy na tle błękitnego nieba. W dole widać wody Czarnego Stawu, oraz fragment Morskiego Oka. Odwracamy wzrok do tyłu, gdzie możemy podziwiać Orlą Perć oraz Dolinę Pięciu Stawów w kolorach jesieni.
Po kilkunastu minutach na bezdechu, zmęczeni koledzy spoglądają wzrokiem w kierunku Morskiego Oka i prowadzącej do niego Ceprostrady. Ja jednak patrzę w prawo. Przecież to nie koniec wycieczki, został jeszcze Szpiglasowy Wierch. Informuję kompanów, że zamierzam wejść na górę i że dogonię ich po drodze lub spotkamy się w Morskim Oku. Tomek stwierdza, że idzie ze mną, po czym pozostali także decydują się wejść. Po drodze zamieniamy parę zdań z bardzo miłą starszą parą, po czym po chwili jesteśmy na szczycie.
Dalszy ciąg przepięknych widoków, z promieniami słońca odbijającymi się w Ciemnosmerczyńskim Stawie i nawet na chwilę zza chmur odsłania się Krywań. Parę zdjęć, chwila oddechu i trzeba schodzić. Na górze coraz zimniej i wietrznie no i powoli słońce opada coraz niżej. Następnym razem pozostanę dłużej żeby podziwiać zachód słońca, jednak dzisiaj już wracamy. Schodzimy powoli w kierunku Morskiego Oka spoglądając na Mnicha, o który opierają się ostatnie dzisiaj promyki słońca, sprawiając, że ten monumentalny szczyt nabiera złotego koloru. Do schroniska docieramy już o zmroku. Wokół schroniska nie ma żywej duszy. Dociera do nas tylko stłumiony hałas stołujących się w schronisku turystów. Damianowi udaje się w końcu zobaczyć nie zamarznięte Morskie Oko; wszystkie jego dotychczasowe wypady w Tatry miały raczej charakter narciarski a nie turystyczny, podobnie jak Magda. Tomek był pierwszy raz w Tatrach. Wszyscy zmęczeni ale bardzo zadowoleni. W schronisku wypijamy po piwku, próbujemy kwaśnicy (znacznie smaczniejsza niż na Krupówkach) oraz szarlotki. Powrót w ciemnościach do Palenicy odbywa się już w grupie ośmioosobowej. Okazało się, ze tylko ja byłem w posiadaniu latarki, chociaż planując wyprawę uprzedzałem każdego o konieczności zabrania ze sobą pewnych sprzętów. Po zjedzeniu pysznej, sytej kolacji w nowym zajeździe w Małym Cichym (zasmażane ziemniaczki, kaszanka i zasmażana kapusta – rewelacja) docieramy około godziny 22.30 do kwatery.
Z planów dotyczących imprezy z grillem i piwkiem zostały tylko dwa piwka w łóżku.
Następny dzień został ułożony turystycznie pod Tomka, który pierwszy raz odwiedził Zakopane i którego śmiało tego dnia można było nazwać Cyborgiem (dotyczy ruchów jakie udawało mu się wykonać zakwaszonymi nogami).
No i właściwie to wszysko. Podsumowując wyprawa bardzo udano, towarzystwo doborowe, pogoda rewelacyjna.

Pozdrawiam wszystkich


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 17-10-2006 05:04 PM

bardzo fajna wyprawa i po zdjęciach śmiało moge pozazdrościc pogody Smile
ja to wolę nawet jak coś pójdzie "nie tak". Zawsze to jakas przygoda będzie. Oczywiście mam na myśli drobne wykroczenia jak na przykład te latarki. Wkrótce zamierzam z paroma osobami wybrac się na dziką wyprawe 3 dniową z czego tylko 1 dzień będzie zaplanowany a reszta zalezec będzie od kaprysu i wyniku nieuniknionych kłótni (jak zwykle) Big Grin


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 17-10-2006 05:10 PM

A mi z kolei Fasmac przypomniałeś niemal całą moją wycieczkę (tę na której się wzorowałeś ponoć Smile ). Pogoda rewelacja, chmury które raz zasłaniają trochę raz wszystko odsłaniają to dodatkowy walor moim zdaniem i dodają "smaku" wycieczce. No i mało ludzi na szlaku to jest niezwykle istotne. Domyślam się że znajomym się spodobało i będą jeszcze kiedyś chcieli z Tobą jechać? Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 17-10-2006 05:24 PM

aha, chciałbym jeszcze nawiązać do starszych państwa wędrujących po górach. Rzeczywiście należy im się ogromny szacunek i podziw że mimo wieku wybierają się na takie wyprawy. Niestety bywa to bardzo ryzykowne. Ostatnio jak peneterowałem Bieszczad słyszałem i widziałem śmigłowiec nad szczytami. Nie przywiązałem doń szczególnej wagi. Okazało się, że pewien 68 letni pan dostał ataku serca wychodząc gdzieś na Krzemień. Widziałem jednego takiego pana i być może to był on zważywszy, że nie wielu było w ten dzień turystów.Z tego co się dowiedziałem potem, goprowcy i przypadkowi turyści próbowali go reanimowac ale bez skutku. człowiek ten wybrał się sam na wycieczkę zostawiając ponoc żonę i wnuka w Ustrzykach Dolnych. Tragedia.

Inny ciekawy przypadek spotkał mnie w Ustrzykach. Jestenm narciarskim ratownikiem i zimą siedzę na wyciągach w UD. Kiedy śniegu brak obstawiamy trasy różnych zawodów czy to w biegach górskich, czy kolarstwie. Raz były u nas mistrzostwa Polski w biegach górskich. stałem z kolegą na zboczach Kamiennej Laworty - góra mała, ale stroma. W dodatku padał deszcz. Wraz z młodszymi na życzenie biegli też se rekreacyjnie mastersi, czyli dziadki i babcie. w pewnym momencie podbiegł do nas taki właśnie pan i postanowił se odetchnąć i pogadac chwilkę. Okazało się, że był po 3 zawałach i miał pod spodem rozrusznik. "musze uwazac chłopaki, to już nie to co 10 lat temu". tak powiedział. zapisałem se to nawet na komórce, żeby nie zapomnieć tego człowieka.
gały nam wyszły i miały problem z droga powrotną. to był dopiero cyborg Smile szacunek i podziw do końca życia dla tego pana. cos niesamowitego. powiedział nam jeszcze żbysmy żyli chwilą czy coś w tym stylu. sami wiecie co o tym myślec Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 17-10-2006 07:50 PM

Ciekawy opis i piękne zdjęcia .Ja sam przeszedłem tym szlakiem ale w odwrotnym kierunku bez wchodzenia na Szpiglasowy.Nie bardzo jednak rozumiem turystów którzy wychodzą późno na szlak z reguły po południu zaczyna padać deszcz Ja osobiście wolę wstac wcześniej i z reguły wyruszam na szlak między 6 a 8  gdy wracam  po drodze spotykam tych wspinających sie.Często pytających czy daleko jeszcze. A po niedługim czasie nadciąga deszcz lub burza.Współczuję im.Sad


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 17-10-2006 08:24 PM

"z reguły po południu zaczyna padać deszcz Ja osobiście wolę wstac wcześniej i z reguły wyruszam na szlak między 6 a 8  gdy wracam  po drodze spotykam tych wspinających sie" - Spoko skąd ta reguła?
W górach pada wtedy kiedy chce, a stwierdzenie o opadach popołudniowych jest tak samo zwodnicze jak suche wrześnie ... mogą być, ale czy są - to inna sprawa. Ja też wolę wychodzić na szlak wcześnie, ale za to zazwyczaj idę na maxa z potencjalnym kimaniem na trasie, pewnie nie spotkałeś mnie w późnopopołudniowych godzinach wchodzącego tam skąd Ty schodziłeś, bo ja najwyżej bym Cię pozdrowił, o drogę raczej nie zapytam - teraz podsumowanie: napisałem ten post, gdyż chciałbym byśmy nie generalizowali, przecież nikt nie ma wyłączności na jedyny prawidłowy, czy najlepszy  sposób górołażenia ... róbmy swoje, cieszmy się tym co jest, a jutro będzie - /bo przecież musi być/ - lepsze


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 18-10-2006 09:22 AM

Witam Sylwester wydaje mi się ,że poruszyła Cię moja wypowiedź .Ja pisząc o tym że po południu z reguły występuje deszcz mam na myśli większe jego prawdopodobieństwo.Wg roczników meteorologicznych ,które przeglądalismy na studiach.(geograficznych )dla Zakopanego suma opadów popołudniowych jest 2 razy większa niż do południa.Jest to zjawisko typowe związane z wysokimi górami.Ale może jestem też pod wrażeniem przeczytanej w ubiegłym roku książki (nie pamiętam dokładnie tytułu i autora) o tragediach tatrzanskich .Autor uczestnik wielu wypraw ratunkowych(przedwojennych) wielokrotnie pisze o niefrasobliwości turystów wyruszających późno na trasy których zastawały w górach nagłe załamania pogody i kończyło to się często  tragicznie .A odnośnie drugiej sytuacji  ztym pytaniem czy daleko .To nie jest to oczywiście powszechne.ale sporadyczne .Myślę ,że czasem taka osoba chce coś zagadać .Czasem widząc zbliżającą się burzę ma rozterkę czy iść dalej czy wracać .A czasem jest to brak kondycji.Ja sam raz sprowadzałem pewną panię która nagle poczuła lęk wysokości i zaczęło się jej kręcic w głowie Innym razem ok 1km od Morskiego Oka w okolicach dawnego parkingu jakiś chłopak prosił mnie aby przekazać jego grupie która już była przy schronisku ,że nie może dalej iść  chyba jakieś kłopoty sercowe.
A uczucie współczucia o którym pisałem chyba nie jest negatywne Chciałbym aby każdy mógł przeżyć to piękno gór w jak najlepszych warunkach.
Bardzo piękna puenta w twoim poście .Taka pełna optymizmu..Pozostańmy właśnie takimi optymistami .Pozdrawiam Smile




RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 18-10-2006 09:24 AM

I właśnie dlatego wybrałem to forum - równiez pozdrawiam, ale z ... pracy


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - Olka - 18-10-2006 12:38 PM

fasmac napisał(a):
Mija nas konny tramwaj, a widok turystów rozlewających do kubków rozgrzewający napój typu Finlandia sprawie, że oczy Tomka nabierają jakiegoś innego wyrazu.



Taki widok psuje mi humor na cały dzień, chętnie pozrzucałabym tych ludzi z wozu albo dopakowała jeszcze raz tyle i zaprzęgła woźnice a nie konia Sad


Cytat:
Po chwili mijamy starszą parę idącą w górę, która zrobiła na nas ogromne wrażenie. Właściwie mężczyzna, który w wieku gdzieś około siedemdziesiątki i z zaawansowanym Parkinsonem wdrapywał się powoli z dużym spokojem pod górkę. Pełny szacunek dla tych Państwa. Mam nadzieję, że jak dożyję tego wieku będę chociaż w połowie tak sprawny.


Ja mam nadzieje, ze w ogóle dożyje takiego zacnego wieku Smile

Ustrik napisał(a):
Rzeczywiście należy im się ogromny szacunek i podziw że mimo wieku wybierają się na takie wyprawy. Niestety bywa to bardzo ryzykowne.


Ja tam bym wolała zemrzeć w bandziochu, na perci niż np na szpitalnym korytarzu.


Spoko napisał(a):
z reguły po południu zaczyna padać deszcz Ja osobiście wolę wstac wcześniej i z reguły wyruszam na szlak między 6 a 8


Ja się pod tym podpisuję, bardzo często pogoda łamie się popołudniu.
I ja tam ok 15.00 np wole być na dole.
No oczywiście pomija kwestie taką, ze czasami wycieczka jest zaplanowana na 17 godzin i nijak się nie da zejść na 15.00 Wink

Albo chce się przebiwakowac na Krzyżnym (Krzyżenem-jak powinnam napisać?)


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 18-10-2006 03:55 PM

Znajomi byli zachwyceni tą wyprawą i myślę, że znalazłem współtowarzyszy na kolejne wyprawy. Już nawet pytają mnie o następną - to odpowiedź na pytanie Pedra.
Jeśli natomiast chodzi o czas to oczywiście jestem zwolennikiem wczesnego wyjścia na szlak, przez co podobno całą trasę do Zakopanego byłem delikatnie zmierzły. Myślę, że jeszcze przynajmniej przez miesiąc koledzy będą mnie witać hasłem "gdybyśmy wyjachali wcześniej !!!!!". No ale niestety wybierając się w grupie czasem trzeba iść na kompromisy.

Pozdrawiam wszystkich


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 18-10-2006 04:30 PM

Ja oczywiście też wolę wyjść najwcześniej jak się da. Dla mnie mobilizacją jest nietylko pogoda, która częściej załamuje się popołudniu. Wychodząc wcześnie rano, unika się tłoku na szlakach. Wówczas nawet w Tatrach, chociaż przez pierwszych parę godzin można cieszyć się wędrówką samemu, bądź w towarzystwie niewielu turystów. Ponadto świt w górach i wczesny poranek jest niezwykle piękny (choć często bardzo zimny Smile ) No i na koniec, wychodząc wcześniej ma się więcej czasu na podziwianie widoków, robienie zdjęć, przejście dłuższej trasy i ogólnie korzystaniem tego że się jest w górach.

Olka: ja tam polonista nie jestem i choć nie wiem czy używam tego poprawnie to zawsze jednak mówię o Krzyżnem.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 18-10-2006 04:59 PM

ano własnie, nie tylko pogoda wpływa na to, że wcześniej lepiej. zawsze miło jest wspiąc się na jakąs wychodnie bez pośpiechu Smile prawdziwa przygoda wtedy sie kroi.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Olka - 18-10-2006 06:25 PM

Szefie dzięki za podpowiedź Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - rob - 18-10-2006 11:21 PM

Fajna wycieczka fasmac i na zdjecia miło popatrzeć.


Jezeli chodzi o łazikowanie po górach to preferuje ranne wstawanie 5-6


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 03-11-2006 03:27 PM

Połonina Wetlińska - cel mojej wczorajszej wyprawy. Plany były inne. Niestety nagłe przyjście zimy sprawiło, że musieliśmy się ograniczyć do jednego dnia oraz innego szlaku. Podstawowym problemem stał się brak samochodu. Musieliśmy zatem kombinować.
Był ze mną mój stary kolega zwany Biernasiem. A tak to się zaczęło:
rano ok. 6 byłem u niego pod domem, mimo że umówiliśmy się  gdzie indziej. autobus do Zatwarnicy był o 6 40. od niego idzie się na dworzec 30 minut. Wlókł się niemiłosiernie i musiałem go poganiać rzucając patykami w okna jego kuchni. Wkońcu wylazł z chałupy, ale było już 20 po. Zły mu mówię, że nawet za talent Mandaryny nie dojdziemy tam na czas. On odparł, iż autobus jest o 6 55. Dobra. Oczywiście okazało się, że był w błędzie i odjeżdżającą Zatwarnicę widzieliśmy z daleka. Nie zastanawialiśmy się długo by postanowić łąpać stopa - najlepszy sposób na podróżowanie po Bieszczadach. Doszliśmy tak na sucho aż do wsi Jałowe. Wtedy zaczął sypać śnieg. Momentalnie wszystko wkoło stało się blade. Wkońcu zatrzymał się pewien znajomy pan z Ustrzyk. Pytanie: dokąd jedziecie? Odpowiedź: w góry. Reakcja: Zwariowałeś! Ale mimo to nas wziął. Jechał dosc daleko na szczęście i wysadził nas przed Lutowiskami. Ledwo wyszliśmy z samochodu a tu zatrzymał się drugi - maluszek. Była to sympatyczna pani nauczyciel z Wetliny. W ten oto sposób znaleźliśmy się w Wetlinie pod Poł. Wetlińską. Sypało już fest, ale mrozu nie było strasznego.
Ruszyliśmy żółtym szlakiem na Przełęcz Orłowicza. Dotarliśmy tam dość szybko. Tempo mieliśmy wysokie. Minęliśmy jakichś turystów co strasznie się wlekli. Po godzinie i 15 min. byliśmy już na skraju lasu. Stamtąd migiem dotarliśmy na przełęcz (zdjęcie 1). Po chwili przerwy skierowaliśmy swój wzrok i kroki nw zachód w stronę Smerka. Połonina wyglądała cudownie. Nasza wyprawa świadczy o tym, że niezależnie gdzie i kiedy zawsze miejsca nawet najbardziej nam znane mogą zmienić całkowicie wygląd stając się jakby czymś innym. Ciemno piaskowe trawy wysokie rosnące na połoninach utrzymały swą barwę. w połączeniu z bielą podłoża i mgiełką padającego śniegu utworzyły krajobraz niecodzienny. Do tego dochodzą jeszcze wypiętrzone grzbiety i biała ścieżka jako długa linia wzdłóż. Mimo braku widoków na szeroką skalę odczuliśmy pełną satyswakcję z naszego wyjścia. Krajobraz przypominą piankę z dobrze zrobionej capuccino. Był bardzo mleczny i delikatny. Wiatr wiał srogi, ale poetyka otoczenia zachowała spokój i głębię. Długa połonina wydała się bardzo kameralna i tajemnicza (2, 3, 4). Magia tego wszystkiego tkwiła paradoksalnie (dla niektórych) w braku widoków. Idąc ciągle odkrywaliśmy nowe oblicza tego klimatycznego obrazu, które były dla nas ukryte za mgłą śnieżną.

Na Smerku byłem wczoraj po raz drugi. Za pierwszym razem lało strasznie i wcale nie miałem przyjemności być wtedy w górach. Widoczność była fatalna, a nawet bardzo fatalna. Stąd miałem też problemy z orientacją idąc w śniegu. Nie widzieliśmy dalej niż na 10, 20 metrów. Takwięc idąc w stronę Smerka postanowiliśmy zejść trochę ze szlaku i pójść skrótem. Jak się okazało nie był to skrót. Wyszliśmy na bardzo tajemnicze skały, któych nie ma na mojej mapie (?), a jest to mapa bardzo szczegółowa i dokładna. Widzieliśmy w trawie ubitą małą ścieżkę, więc skierowaliśmy się na nią uznając ją za owy skrót (5). Skałki na górze były niezwykłe. Najciekawsze jest to, że nie miałem o nich żadnego pojęcia! Nazwaliśmy to górą widmo. Formacje skalne, które tam powstały są bardzo różnorodne w kształty i dośc strome (6, 7). Oczywiście nie byłoby to wycieczką w moim stylu jakbym się na jakąś nie wspiął Wink (8, 9). Zimno było mi w łapki. Rękawiczki złę se dobrałem tym razem. Musiałem wspinać się gołymi rękami, ale chęć przygody była ważniejsza od wygód. Byliśmy świadomi, że znajdowaliśmy się na terenie objętym ochroną. Dlatego szliśmy ciągle grzbietem po skałach unikając deptania roślin. Dalej znaleźliśmy pewną dość dużą jak na Bieszczady szczelinę (10). Niopodal niej znaleźliśmy dużą dziurę pod głazami, którą śmiało można nazwać niewielką pieczarą głęboką na 3, 4 metry, czyli pieczarką Wink Oczywiście nie mogło być inaczej - w środku były puszki po piwie itp. Ze względu na brak czasu zostawiliśmy je. Poza tym, żeby je wydostać potrzebny by nam był jakiś spory kij, albo ktoś mały, gdyż pieczarka ta byłą bardo wąska i wejście do środka oznaczało by spory wysiłek. Bycie tam doprawdy okazało siębyćprzygodą. Dzięki ogranoczonej widocznosci mogliśmy poczuć atmosferę odosobnienia tego miejsca i jego wyjątkowości - jak na bezludnej wyspie.

Poszliśmy dalej. Pojawiło się pytanie - gdzie jest ten Smerek? Okazłąo się, że Biernaś obdarzony lepszym wzrokiem zauważył w oddali we mgle krzyż. Szczerze mówiąc nie wiem gdzie byśmy zaszli gdyby go nie zauważył, ponieważ był on już za nami. Skót zatem doprowadził nas nieco za daleko. Musieliśmy się wrócić kawałek. Wkońcu trafiliśmy na Smerek (1222,5 m.) Krzyż był cały oblodzony (11). Wiało tam nie miłosiernie. Siła podmuchu była w stanie zwiać nas obu w dół, więc nie zasiedzieliśmy się na Smereku. Wróciliśmy szlakiem na przełęcz Orłowicza.

Następnie ruszyliśmy już prosto do Chatki Puchatka. Wiatr wiał ciągle i śnieg sypał drobny, ale intensywny. Klimat krajobrazu był niezmienny - pianka capuccino na bezludnej wyspie Smile. Bezludnej w cudzysłowiu, gdyż parę osób spotkaliśmy. Musieliśmy ich jednak wyminąć. strasznie szli wolno. Niektórzy z nich poubierani byli jak alpiniści i szli w rakach (!!!) Śniegu nie było wcale tak dużo jakby mozna było przypuszczać. Można było trochę zwiększyć tempo. Takwięc wymijając wszystkich torowaliśmy szlak. Szło nam całkiem sprawnie (12, 13, 14). Wkońcu doszliśmy do Chatki Puchatka (15). Krótki posiłek - po paróweczce i cherbatka. W śrdoku były już dwie osoby co przyszły z drugiej strony. Jakiś czas potem doszli ci, których zostawiliśmy w tyle. Zrobiło się strasznie "turystycznie". Jedni wyciągnęli z plecaków całą kuchnię, inni zaczeli się wypytywac po kolei ludzi skąd i dokąd. Jedna para zmierzała do schroniska w Jaworcu. Człowiek, który się pytał najwyraźniej nie miał pojęcia gdzie to jest, ale i tak kiwał głową. Na potwierdzenie szukał potem tego schroniska na mapie w pobliżu Poł. Caryńskiej. Trochę się pomylił Smile Ciekaw w chwili obecnej jestem czy doszli do tego Jaworca, bo od chatki jest to kawał drogi. Była to godizna około 14 i szczerze mam wątpliwości, czy doszli tam przed zmrokiem. Schroniska poza sezonem są niemalże wymarłe i bez telefonicznego uprzedzenia są po prostu zamknięte. Dla tego mam nadzieję, że ci ludzie przewidzieli tę okoliczność i załatwili sobie schronisko. Nie siedzieliśmy tam długo. Po chwili wyszliśmy i ruszyliśmy w dół. Z chatki do Brzegów Górnych jest godzina drogi. krótko? bo stromo. Bardzo stroma ścieżka prza las po kamieniach. Na szczęście były tam barierki i można było się przytrzymać. Zaśnieżone szlaki górskie to rzecz na której trzeba bardzo uważać. Przysypane kamienie, niekiedy bardzo sliskie, stanowią poważne zagrożenie. Część z nich jest ruchoma i o wypadek nie trudno, dla tego barierki przy tym zejściu towarzyszą spacerowiczom niemalże cały czas. Jednak zanim weszliśmy do lasu z ostatnich traw na połoninie wypłoszyliśmy niechcąco sarenkę. Wyglądała bardzo pięknie chopając po wysokiej trawie. Szkoda, że jej nie wyczaiłem wcześniej. Byłoby ładne zdjęcie. Jeszcze mały skok w bok na skałki przy szlaku (16) i na dobre weszliśmy do lasu. Szlismy tam bardzo wolno ze względu na owe zagrożenia. Na dole byliśmy szybciutko. Przy lesie zarasta stara polana. Rosną na niej miejwięcej 1,5 metrowe iglaki. Ich ciemna zieleń + kolor trawy i śnieg utworzyły ciekawy zestaw barw. Aż chuknąłem sobie zdjęcie (17, 18). Rosły tam też dzikie róże, które Biernaś zajadał. Mnie one nie smakują blee. Raz trafiłem na jedną słodką. Spotkaliśmy tam też parę, kóra pytała nas o zdanie w kwestii szlaku. Odechciało im się wychodzić na Wetlińską i pytali się nas jak ze szlaku czerwonego prowadzącego do Brzegów dojść na szlak żólty kierujący w dół do przeł. Wyżnej i knajpy U Górala (nie mylić proszę z przeł. Wyżniańską). skierowaliśmy ich wzdłóż lasu na zachód. Trudno by im było nie trafić Smile

I doszliśmy do Brzegów. Zaskoczyło nas, ze nie jedzie stamtąd żaden autobus poza sezonem!! jest to duży błąd moim zdaniem. Mieliśmy dwie drogi do wyboru - skierować się na Ustrzyki Górne i dojść na 17 50 na autobus do domu, albo na Dwerniczek i dojść na autobus z Zatwarnicy, albo przynamniej na drogę główną. Wybraliśmy tą drugą opcję. Wcześniej jednak poszliśmy na cmentarz i cerkwisko w Brzegach. Jest to bardzo stary cmentarz i duży. Pierwsze wzmianki o cerkwi w Brzegach pochodzą z XVI w. Ciekawostką są nagrobki ozdobione archaicznymi wzorami. Nie są tak stare na jakie wyglądają. Wzornictwo takie tłumaczy się przywiązaniem ludności bojkowskiej do tradycji ojców i przeszłosci (19, 20). Niedaleko przystanku jest dom i sklep. Otwarty był w sezonie, ale właścicielka mieszkająca w tym domu sprzedała nam napój który został jej po sezonie (ważny do 2007 Smile ). Zdarła z nas 5, ale ile moża pić roztopiony śnieg? Wink
Kierunek - Dwerniczek. 9 km. Pani sklepowa powiedziała, że to taka sama droga co do górnych. Rozstrzygnęliśmy prawdopodobiństwo złapania stopa tu i tam. Doszliśmy do wniosku, że jest tak samo niskie. Poszliśmy więc. Musieliśmy przyśpieszyć nieco aby dojść do Nasicznego przed zmrokiem. Droga prowadząca z Dwerniczka do Brzegów Górnych została świeżo wyremontowana i można powiedzieć, że jest doskonała. Ruch na niej jednak znikomy. Raz jechał jakiś van firmowy ale w stronę Brzegów. Kierowca popatrzył się na nas dość dziwacznie. Liczyliśmy że będzie wracał tą samą trasą. po 4 kilometrach natrafiliśmy na dom. Mieszka w nim taki samotny pan. Wyszedł do nas. Czekał na nas pod domem. Okazało się, że trzeba mu było anteną pokręcić, gdyż telewizor źle odbierał. Zrobiliśmy to migiem. Wyszedł potem i chciał z nami gadać. Wcześniej rozmawialiśmy z kolegą o "Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną". Obawy zrodziły się absurdalne, ale klimat też się zrobił. Na szczęście wracał ten van i się nam zatrzymał. Gdyby nie on to szanse na inną okazję były marne, oj marne. Uroki autostopu po Bieszczadach Smile
Facet jechał do Rzeszowa przez Ustrzyki Dolne. Przyjeżdżamy do domu a tu zima. śniegu tyle co w Brzegach. Mieliśmy sporo szczęścia, ze facet nas wziął, bo ...
dopiszcie sobie sami Smile teraz zdjęcia:


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 03-11-2006 04:10 PM

fotki to numery od lewej do prawej.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 03-11-2006 04:13 PM

i dalej


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 03-11-2006 04:15 PM

i znowu Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 03-11-2006 06:29 PM

Piękna relacja z wyprawy.Zawsze jak czytam takie relacje ,mam odczucie jakbym sam w takiej wyprawie uczestniczył.Oj napracowałeś się Ustrik ,żeby nam to wiernie przekazać.A zdjęcia ? Bardzo trafnie to ująłeś, po prostu cappucino (chyba ,że była zastosowana sepiaSmile).Ale Ustrik ma wprawę do zdjęć


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Lelko - 13-11-2006 08:53 PM

Witam

Pierwszy zimowy weekendzik w Tatrach już za mną Smile
Ośnieżone góry przywitały bajkowym krajobrazem i piękną pogodą zachęcającą do długiej pieszej wycieczki Big Grin
Razem z MałąMi wyruszyliśmy w sobotę rano (11.11.2006 r.) doliną Kościeliską do schroniska na Ornaku i dalej mocno zasypanym szlakiem na Iwanicką przełęcz. Z tego miejsca próbowaliśmy przetrzeć drogę na Ornak, większą część podejścia przebijałem się w miękkim ponad metrowy śniegu, który przed szczytem przeszedł szybko w lodoszreń z grubą polewą lodową - bez raków, kijków wejście było właściwie niemożliwe. W związku z tym, że na dwoje mieliśmy jedną parę raków wróciliśmy na przełęcz a później zeszliśmy do schroniska na Polanie Chochołowskiej.
Następnego dnia zdążyliśmy wejść jedynie na Grzesia, gdzie gorszą widoczność niż w dniu poprzednim rekompensowała niesamowita atmosfera, jaka panuje w górach podczas śnieżycy Wink
A teraz kilka fotek z tego wyjazdu:


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Lelko - 13-11-2006 09:01 PM

I jeszcze kilka fotografii


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Lelko - 13-11-2006 09:04 PM

2


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 13-11-2006 09:19 PM

Dobrze ,że się wam udała wyprawa.Zdjęcia ładnie wyszły.Myśłałem w niedzielę o Was siedząc w ciepłym pokoju gdy za oknem przechodziła gradowa burza.sądzę ,ze małaMI odreagowała to wcześniejsze spięcie w pracy.I ,ze wszystko wróciło do normySmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 13-11-2006 09:37 PM

góry zimą są wspaniałe. takie surowe. coś wyjątkowego.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 13-11-2006 09:50 PM

Ładnie mieliście - takie puste Tatry, pzdr.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 14-11-2006 12:07 AM

Ale już pięknie zimowo sie zrobiło. Świetnie mieliście


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - małaMI - 16-11-2006 02:10 PM

Tak pogodę mieliśmy przepiękną, no i te pustki na szlaku ahhh Smile
Spoko dzięki za niedzielne myśli Smile Ja już o piątkowym zajściu prawie nie pamiętam, teraz w głowie mam te zimowe tatrzańskie widoki! W życiu nie widziałam czegoś piękniejszego (to mój pierwszy raz w ośnieżonych górach Smile ) Pozdrawiam i miłego dzionka wszystkim życzę


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 20-11-2006 09:48 PM

No to czas najwyższy złożyć relację z wycieczki na... no nie na Pilsko, w rejon Pilska.
Z domu wyszedłem o 4:05, mgła, ale nie przejmuję się tym.
5:18 start z Katowic, pogoda w okolicy Milówki cudna, czyste niebo, piękne słońce, aż nie mogłem sie doczekać gór.
8:00 Milówka, szybkie zakupy w markecie "Milówka" w którym nie mogłem się zmieścić między regałami Smile i start na szlak, początek to droga asfaltowa ale miałem przyjemność zostać zaproszony do furmanki przez tubylca jadącego do lasu na zrywkę więc trochę zaoszczędziłem i butów i czasu.

Niestety według mnie dzisiejsza wycieczka to porażka. śniegu w partiach szczytowych po kolana, co prawda spodziewałem się śniegu ale ten był strasznie mokry i ciężki, zapadałem się za każdym krokiem, zamiast iść przed siebie to praktycznie cofałem się do tyłu, trasę według map zaplanowaną na 4 godziny zrobiłem z trudem w 5:20, Koszmar, oznakowanie szlaków fatalne, zabłądziłem zaraz po zejściu z asfaltu na szlak leśny w Milówce, zrywka tak pokiereszowała szlak i znaki na drzewach że pomimo chyba 30 minutowym poszukiwaniu właściwej drogi poszedłem źle i straciłem kolejne cenne minuty...

Wreszcie Hala Boracza, z mapowych 2H przez błądzenie zrobiło się 2,40H ale jestem, widoki nadal cudne, ale widać że się zaciąga powoli, do schroniska nawet nie wchodziłem, szkoda czasu więc dalej na czarny szlak na halę Redykalną i tu zaczęły się schody a raczej śnieg, na redykalnej już z 30 cm mokrej brei, szło się fatalnie, nogi w śniegu tańcowały jak szalone ale kijki zrobiły swoje.

O godzinie 13:00 jestem wreszcie przed schroniskiem na Hali Lipowskiej, fotka i dalej do Rysianki na posiłek (pierwszy ciepły tego dnia, rano tylko dwie drożdżówki i jogurt truskawkowy)

Z tąd do Pilska mam jeszcze 2:40 marszu, biorąc pod uwagę warunki to jeszcze z godzinkę trzeba doliczyć, wiem że nie zdążę tam dotrzeć za dnia, a czeka mnie jeszcze zejście do Korbielowa więc decyduję się na zejście do Złatniej Huty na PKS i powrót do domu Sad

Trudna to była decyzja ale po wysłuchaniu rozmowy dwóch nieżle wyposarzonych turystów ze Stołycy którzy też byli mocno zaskoczeni warunkami i również mieli ochotę dziś być na Pilsku i nocować w schronisku na Miźiowej ale zdecydowali pozostać na Rysiance i na zajutrz rano iść na Pilsko, była to jedyna słuszna, niestety nie mogłem zostać na drugi dzień w górach, musiałem wracać do domu.

No cóż, tym razem się nie udało, przyjdzie tam pojechać raz jeszcze, w sumie było fajnie tym bardziej że udało mi się o Tatry wzrokiem zaczepić z Rysianki, widoczność się psuła coraz bardziej ale efekt był ciekawy.
Pozdrawiam.

[attachment=640][attachment=641][attachment=642]
[attachment=643][attachment=644][attachment=645][attachment=646]


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 20-11-2006 10:40 PM

Napiszę krótko - gdzieś byłeś, coś zrobiłeś, więc OK bo i o to chodzi, ostatnie zdjęcie budzi u mnie tęsknotę, a za pierwsze /zabrałem je sobie/ masz u mnie kolejkę, pozdrawiam Fazik - piękne te katowickie klimaty, jak z Kuby Rozpruwacza, hehehe


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - rob - 20-11-2006 11:14 PM

Fajne to pierwsze, super wyszło.
Wypad z tych lajtowych ,OK


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 21-11-2006 12:00 AM

To na mojej ulicy, Cieszyńska w CHORZOWIE Smile
Pomiędzy drugą a czwartą latarnią po lewej stoi mój blok, jak szedłem i się odwróciłem za siebie to nie mogłem się opanować żeby nie sięgnąć po aparat, mało nie zdążyłem na autobus, takie trochę zboczenie ale pozytywne Smile
A na Pilsko jeszcze wrócę Smile
[attachment=648]


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 21-11-2006 12:28 PM

Świetnie Fazik .Z miejskiego betonu wyrwałeś się.Kontaktu z przyrodą doświadczyłeś. Kondycję poprawiłeś Miłe wspomnienia pozostały .A gubić się jest ludzką rzeczą .Szlaki mają to dosiebie ,że czasem wyprowadzają nas na manowce .Ale to taka dodatkowa przygodaSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - pascalius - 21-11-2006 04:26 PM

ale kicha z sniegiem. na boraczej zero sniegu- ja 11.11 snieg mialem juz w rycerce, a czym wyzej tym bylo go wiecej. na rycerzowej bylo go juz po pas- ale byl bosc suchy wiec problemu nie bylo. nie byslalem ze to wszystko az tak stopnieje przez ten tydzien. a co do szlaku z tego co pamietam zielony z milowki na boracza byl dosc dobrze znakowanySmile tak bylo jeszcze jesienia zeszlego roku. a tutaj dla porownania fotki z 11.11 http://www.pascalius.piwko.pl/forum/INDEX1.HTM


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - pascalius - 21-11-2006 04:27 PM

a tak na marginesie moim zdaniem z lipowskiej jest jeden z piekniejszych widokow w calym zywieckimSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Montenegro - 21-11-2006 06:30 PM

Ten widok z lipowskiej jest najładniejszy, ale widzisz na 4. zdjęciu od lewej jaka zielona trawka? Aż się chce tam byćSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 22-11-2006 03:54 PM

To specjalnie malowana na moje przybycie Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 23-11-2006 02:31 PM

Smile
kózki czuły kto bedzie szedł Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 27-11-2006 05:07 PM

no niestety. poszliśmy w te góry, ale ...
kolega przyjechał po mnie o 9. mieliśmy ruszyć do Cisnej i spokojnie sobie dojść na Okrąglik a potem na Smerek zachód słońca obejrzeć. następnie zejśc do Wetliny i przenocować by rano wócić do Cisnej gdzie u znajomego zostawiliśmy auto. a w rzeczywistości było tak:
owszem dojechaliśmy do Cisnej i ruszyliśmy na Okrąglik. zaczął padać deszcz, ale to nic. trochesię zdenerwowałem bo na meteo.pl się pomylili - miało być dość dobrze. kolega poślizgnął się na błocie i i upadł na nadgarstek ... prawdopodobnie poszło ścięgno. miał dziś pecha. wyszliśmy na okrąglik. nawet aparatu nie wyciągnąłem bo nie było co fotografować. ciągle padał mały, ale wkurzający deszczyk. wszystko by było ok gdyby nie to, że cały wieczór wczoraj sie podniecałem, bo miało być przejrzyście. koledzę łapa spuchłą - wracamy do Cisnej. znajomy z Cisnej zawiózł nas do Ustrzyk Górnych skąd pojechaliśmy autobusem do naszych domów. on do lutowisk, ja do Ustrzyk. Auto czeka do odebrania w Cisnej.i tyle. nie wiem czy wyprawa trwała 3 godziny nawet. było to drugie moje najgorsze wyjście w góry. pierwsze było tragedią, bo to ja skręciłem kostkę Smile ale to było 1000 lat temu.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 27-11-2006 05:32 PM

Wyrazy współczucia Ustrik a koledze szczególnie.Ale tam jedno niepowodzenie to nie tragedia .Następnym razem będzie lepiej


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Montenegro - 27-11-2006 08:01 PM

Uuuuu. Takiej wyprawy to ja jeszcze nie czytałem.
Oby to była ostatnia tego typu UstrikBig Grin


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 27-11-2006 11:03 PM

Wczesnym rankiem wyruszamy na szlak.Jest pazdziernikowo-rześko i bezchmurne niebo.Powyżej kosodrzewiny dopadają nas silne podmuchy wiatru od pd-wsch,ale niebawem przesłania nas masyw Bystrej i stajemy na przełęczy Gaborowej.Podążamy dalej granią,następnie za niebieskimi znakami od Bystrego Karbu scieżką wyciętą w trawnikach upłazu stromo w stronę szczytu.Napotykamy pierwszych turystów.Mimo soboty i ładnej pogody.jest ich niewielu.Wysiłek podejścia w pełni rekompensują piękne i rozległe widoki ze szczytu Bystej.Jest nieco zimno.Sesja fotograficzna, i rozpoczynamy zejście ku dolinie Bystrej.(żółte znaki).W dole mienią się w jesiennym słonku Bystre Stawki.pośród miodowo-rdzawych hal górnego piętra doliny.Trasa sprawia wrażenie mało odwiedzanej.Wąska i dzika ścieżka sprowadza nas przy potoku w lasy reglowe niezniszczone przez Kalamitę z listopada 2004 r.Dziwi nas trochę mała frekwencja na szlaku.Spotkaliśmy może z pięciu turystów.Wrażenie ciszy i spokoju jest ogromne.Na śródleśnej polanie spotykamy kwitnące ziemowity.Cóż-idzie zima.Chyba nadmiar wrażeń powoduje że nie trafiamy na Drogę nad Łąkami,i trochę klucząc ścieżkami wśród zabudowy domków letniskowych docieramy do Podbańskiej. cdn.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 27-11-2006 11:13 PM

no też mam taką nadzieję, ale mam też nadzieję że wszyscy wyciągniemy z tego morał: uważać jak się chodzi bo kolega nie dość, że se ścięgno naciągnął to ma pękniętą kość w śródręczu, czy sróddłoniu, jakoś tak. przykra sprawa. dobrze, że to nie moja dłoń, ale jemu to w szczególności trzeba współczuć. z drugiej strony za cholerę nie wiem jak se mógł to zrobić? to nie był poważny upadek z wysokości przecież. ćóż... z doświadczenia na wyciągu wiem, że różne rzeczy się zdarzają ... oj różne. chcecie usłyszeć mój najbardziej makabryczny przypadek? jest dość krwisty ostrzegam Smile

kruca fuks, to Jasło to przeklęte jakieś dla mnie. aż strach...


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 27-11-2006 11:16 PM

fajne zdjęcia, podobają mi się. lubię jak na niebie są takie rozwiane delikatnie chmurki. wówczas uwydatniają ten spokój o którum piszesz Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 27-11-2006 11:56 PM

Krótka charakterystyka Podbańskiej:Niewielka osada pracowników leśnych Brak tu klimatów kurortowo-sanatoryjnych tak znanych choćby ze Szczyrbskiego Plesa czy Smokowców.Nie ma też gwaru i nastrojów Krupówek i okolic.Jest bym rzekł sielsko.Trochę słabo z bazą noclegową.Hotel Permon to obiekt typu Kasprowy(byłem na pifku)Baseny kryte,ceny zaporowe i tak jakoS nie tak.Natomiast jego skromniejszy brat Krivan oferuje noclegi po sezonie w miarę przystępnych cenach.W ramach doby hotelowej-śniadania typu szwedzki stół(to co lubię).Szlaki turystyczne w okolicach są długie ,piękne i odludne(Doliny :Cicha,Koprowa,Kamienista).Całą niedzielę poświęcamy na totalny odpoczynek.Zwiedzamy najbliższe okolice.Widok Krywania jest inspirujący.Oj będzie się działo. cdn


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 28-11-2006 12:24 AM

Też tak lubię, gdy na szlaku pusto Big Grin. Piękna trasa,piękne zdjęcia Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 28-11-2006 12:36 AM

Nim słońce wstało jestem już w drodze do Trzech Studniczek.Moja małżonka Ania wybiera się na wycieczkę rowerową w głąb doliny Cichej.(Uważaj na misie).Ranek zastaje mnie ponad Gronikiem gdzie staję na małe co nieco(niestety musiałem zrezygnować ze szwedzkiego stołu) i przy okazji wykonuję parę zdjęć o poranku.Trasa mimo dość dużego przewyższenia nie okazuje się być tak uciążliwa jak się obawiałem.O godzinie 10 staję na szczycie.Po paru minutach dochodzi słowacki turysta.Dzielimy się radością pięknego dnia ,trochę rozmawiamy robimy foty.Widoczność tego dnia jest znakomita,toteż mój pobyt sę przedłuża.Bardzo niewielu turystów odwiedza tego dnia Krywań,może dlatego,że mamy poniedziałek?.Piękna pogoda utrzymuje się do końca dnia.Jest słonecznie i ciepło.Delektując się jesiennymi barwami schodzę do Podbańskiej.Spotykam się z Anią dzielimy się wrażeniami .Małżonka jest zauroczona odludną i rzeczywiście cichą -doliną Cichą.Posiadujemy dłuższą chwilę w jednym z niewielu lokali gastronomicznych (foto )w Podbańskiej,obiecując sobie rychłą wizytę w tym cudnym miejscu.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 28-11-2006 11:09 AM

Udała Wam się wycieczka gratuluję.Ten spokój i brak tłoku to typowe dla okresu późnojesiennego a w dodatku w Tatrach zachodnich.Ja ponieważ mam blisko w Tatry i jeżdzę głównie na wypady jednodniowe staram sie jeździć w środku tygodnia.Patrząc na Tatry od południa to Krywań ma chyba najpiękniejszą sylwetkę.I jest on o ile się nie mylę największą górą Tatr wysuniętą na południe.PozdrawiamSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - tomtur - 03-12-2006 07:55 PM

Przełęcz Salmopolska Barania Góra.
Sprawa wyjazdu zapadła wieczorem siedziałem jak zwykle na forum czytam opisy wyjazdów i myślę muszę się ''odchamić'' jadę.
5 pobudka 6wyjazd 7/30 wychodzę na szlak. Na Białym Krzyżu nikogo ,mgła wiatr ,temp. < o ,sobota była ładna myślę niedziela też będzie.Malinów przywitał mnie porywistym wiatrem i widocznością na 10 m, ale ta sceneria w okół świerki białe mgły poprostu jest świetnie .Myślę
sobie sprawdzę się przed babią , ruszam dalej ,roztaj skała pierwsze rozbieranie para jak z parowozu . Przed Gawlasem spotykam młodego kolegę był na wschodzie słońca ale nie tym razem zero widoczności.Siodło nad Roztocznym duży wiatrołom drzewa cześciowo sprzatnięte ,spotykam ojca z córką wtracają bo nie ma szlaku jak nie ma pytam nie mogliśmy pobłądzić cały czas idę granią .Szukamy szlaku wśród powalonych drzew cały czas gęsta mgła i silny wiatr,po paru minutach znajdujemy szlak przywalony pniami na odcinku 200m trzeba uważać łatwo się na pniach poślizną i połamać.Na szczycie jesteś my po 10 min.wchodzimy na wieżę a tam w każdą strone taki sam widok.ale zrobiło się jaśniej i postanoiłem poczekać może mgła opadnie była dopiero 9 /45 .na szczycie byłe 1/5 godz.bez zmian zapakowałem trochę pustych butelek ,które nie wiadomo kiedy wypadły naszym'' górołaza'' i odwót.Wracałem tą samą drogą pogoda między czasie się poprawiła więdz mogłę podziwiać jak piękne sa przypruszone szadzia góry na pierwszym planie Skrzyczne .Ale powrotna droga nie szła już tak sprawnie muszę przyznać że kondychę na Babią trza będzie podnies .w domku 15/30.Naładowałem akumulatory na następny tydzień, czego i wam wszystkim życzę.
pozd.

ps. brak zdjęć.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 03-12-2006 08:23 PM

i udąło się? odchamiłeś się ? Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 03-12-2006 08:29 PM

I oto chodzi, wyrwać się żeby nie zwariować, GRATULUJĘ.
ja już dziś myślę co by tu za tydzień... Nie usiedzę w domu, oj nie, żeby tylko nie lało jak z cebra.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 03-12-2006 08:44 PM

Zapewne Tomtur to inne wrażenia niż siedzenie przed kompem Stajemy się bogatsi w nowe doświadczenia A póżniej miło się wypoczywa w domu przy ciepłej herbatce wpominając trasę którą się przeszło


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 05-12-2006 11:59 AM

Rohackie Stawy-Tatry Zachodnie.
Nie jest to relacja z ostatnich wypraw ale myślę ,że nikt z forumowiczów tutaj nie był więc oto krótka relacja
Wyprawa miała miejsce 3 lata temu.Czytałem coś o takim pięknym wąwozie skalnym Tieśniawy koło znanej ze źródeł termalnych Oravice Rano o 6,30 wyruszyłem samochodem na przejście graniczne Chochołów i dalej w kierunku Oravice .Muszę powiedzieć ,że tutejsze wody termalne są bardzo oblegane przeż Polaków (70%).Jednakże pobyt turystów kończy się w basenach A przecież tak blisko znajduje sie wspaniały wąwóz skalny Tieśniawy Trochę podobny do przełomu Hornadu w Słowackim Raju.Przejście jest trochę lepiej zabezpieczone niż to nad Hornadem.Zostawiłem samochód na parkingu w Oravicach zjadłem śniadanko i o 8 wyruszyłem na szlak.Po prześciu wąwozu zeszedłem do Bobrowickiej doliny skąd miałem podejść na Osobitą Najwyższe skaliste wzniesienie wysunięte na północ w tatrach.Niestety szlak był zamknięty z uwagi na gawry niedżwiedzie   wtej dolinie.Szybko myślę co dalej .Zdecydowałem podjadę do Zuberca ,stamtąd do Rohacskiej doliny.Tam gdzieś zaparkuję i podejdę nad stawy Rohackie Tak też zrobiłem .ok 12 zaparkowałem ,coś przekąsiłem i na szlak.Szlak najpierw prowadził drogą jezdną w okolice schroniska Tatliakovej chaty.Koło
schroniska  sympatyczny mały stawek podobny do Smreczyńskiego stawu. Poszedłem dalej już ścieżką w stronę Rohacskich stawów Widok coraz ładniejszy i szerszy .Widać Wołowiec,poszarpane turnie Ostrego rohacza gdzie biegnie szlak podobny do orlej perci.Miałem pewien problem .Otóż byłem w domu umówiony na pewne spotkanie na 18 A ponieważ staram się zawsze dotrzymywać danego słowa więc nie wchodiło w grę spóźnienie się .Wyliczyłem ,że muszę być zpowrotem przy samochodzie o godz 16 od 12 do 16 to 4 godz. tymczasem wg znaków trasa od parkingu- dookoła Rohackich stawów i dalej drogą do parkingu wynosiła ponad 6 godz.Musiałem albo bardzo szybko iść albo nie obchodzić wszystkich stawów i zejść zpowrotem wcześniej.Starałem się iść w górę dosyć szybko .Szlak trochę przypomina mi przeście przez Świstówkę z Moka do 5.Ptrzę na zegarek -czasu coraz mniej .Czy wracać ? Jeziorka bardzo pięknie usytuowane .Nie wiem czy będę tu jeszcze kiedyś. Idę więc dalej .Przeszedłem już koło wszystkich i dochodzę do przełęczy coś ponad 1700 m I stąd już tylko skok w dół.Wg znaków gdzieś 2 godz do parkingu  a ja mam tylko godzinę .Zejście dosyć proste .Pognałem więc w dół na najwyższym biegu .prawie cały czas biegnąc ,znalazłem się koło samochodu o 16  a wię c doładnie jak chciałem Do domu wróciłem dokładnie o 18. A osoba ,z którą miałem spotkanie przyszła  5 minut po 18 Więc wszystko było w porządku.Dodam ,że jest to bardzo piękny szlak i łatwy .Bardzo dobry na wyprawę z dziećmi.PozdrawiamSmile
[attachment=864][attachment=865][attachment=866][attachment=867]


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 05-12-2006 06:00 PM

Spoko.Piękna relacja ,piękne zdjęcia.(dzięki.Ach,jak bym chciał autkiem zawitać do mojej ulubionej doliny Rohackiej).Trzy latka temu też odwiedziłem Cieśniawy.Dużo naszych rodaków na basenach(Nie mam nic przeciwko siarczanom z widokiem na ośnieżoną Osobitą,oczywiście z browarkiem w łapce),niewielu na szlakach.Mimo duużej budowlanej tablicy "Wstęp Wzbroniony"(w j.polskim -było po 1.11.)zwiedziliśmy.Z Rohaczy też się zachowało nieco zdjęć-może się uda zrobić malą relację.pozdr.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 05-12-2006 07:57 PM

No to teraz Mr Etker jak sie zadeklarowałeś z relacją, to odwrotu juz nie ma Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 05-12-2006 08:08 PM

wyjścia zawsze są dwa heh...albo dr Etker relację da albo jej nie da Toungue


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 05-12-2006 08:09 PM

Coś się pomyśli.Pedro.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 05-12-2006 11:28 PM

Dawaj, dawaj, nie każ nam czekać Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 16-12-2006 06:42 PM

Kamień -Beskid Mały
[/size]

Ja to jestem "pies" na skałki.
Czytam -Sylwek wybiera sie gdzieś w Karkonosze,Fazik gdzieś na Pilsko Fasmać do Krakowa -A ja będę siedział w domu?
No nie! Od jakiegoś czasu chodzą za mną skałki.Przygotowując dla Pedro'a artykuł o Beskidzie  Małym znalazłem jakąś informację o skałkach wspinaczkowych w okolicach Kozieńca k.Wadowic.Byłyby to więc najbliżej mnie skałki wspinaczkowe .ok 20 km.Ponieważ nie byłem w tym rejonie ,postanowiłem je spenetrować .Pojechałem samochodem do Kozieńca i wybrałem żółty szlak na górę Kamień.Na mapie Beskidu Małego jest tam zaznaczona skałka .Mam nadzieję ,że szlak będzie prowadził obok.Pogoda trochę mglista z lekkim przymrozkiem.po ok.1.5 godz dotarłem na szczyt. Skałek ani widu ani słychu poszedłem dalej nieco w dół .Za małą przełączką zaczął się drugi pagórek.Czyż mnie oczy nie mylą .Jest piękna skałka a właściwie prostopadła skalna ścianka o długości 20 m i wys pow 10 m.Na niej poprowadzone 4 różne drogi wspinaczkowe wytyczone hakami.Pierwsze haki na wys.3m.Nie byłem przygotowany na to żeby się na nie wspiąć Miałem trochę krępującą odzież i buty.Spróbowałem jednak pokonać pierwsze 2 m aby dotrzeć do 1 haka wyżej nie ryzykowałem Może w lecie z lepszym obuwiem i ubiorem wspiąłbym się bez liny .Ale zawsze jest pewne ryzyko Przyjadę tu latem z kawałkiem linki i karabinkiem i potrenuję trochę przed wyściem na Mnicha.Skała jest bardzo szorstka i ostra Do tego stopnia ,że zwisając się na rękach można rozciąć skórę dłoni.Więc przydałyby się też rękawice
po połgodzince przerwy wróciłem z powrotem do samochodu.Wyprawa trwała 3 godz i była całkiem ,całkiem Niestety nie mogę dołączyć zdjęćSad .Jednak aparat to dobra rzecz.Może udami się go zdobyć na przyszły rok.Zyczę miłego czytania


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 17-12-2006 05:23 PM

Czas na sprawozdanie:

NajSamWpierw Chciałbym Tu podziękować Mojej szanownej Małżonce Jadwidze (vell: JAGA) która nie dość że pozwoliła mi na wędrówkę w górach to jeszcze SAMA ZAAPROBOWAŁA trasę, i ZGODZIŁA SIĘ PÓJŚĆ ZEMNĄ!!!

Byłem i nadal jestem tym faktem zdrowo i optymistycznie na przyszłość zaskoczony, jak również zadowolony że wreszcie dała się namówić na wspólny wyjazd, zapewne dużą w tym rolę ma nasz GÓRSKI ŚWIAT który na codzień jest mocno obecny od pewnego czasu w NASZYM życiu, ale wróćmy do wyprawy którą zapewne nie opiszę z taką wspaniałą poezją jak dokonał tego (tak bardzo naturalnie) Sylwek w swoim opisie.

Po przyjeździe do Żywca codzienność zmusiła nas do małej korekty planów, zamiast jechać do Żabnicy to musieliśmy pojechać do Korbielowa, (moja pomyłka w czytaniu rozkładu na stronach internetowych PKS Żywiec,
ZAWSZE SPRAWDZ ROZKŁAD PRZEZ TELEFON!!!

Tam byliśmy o 9:00 i wystartowaliśmy na Żółty szlak na Hale Miziową gdzie spokojnie dotarliśmy na 11:20.

W schronisku KOSZMAR!!!!
Temperatura na zewnątrz bardzo niska potęgowana bardzo silnym wiatrem nie różniła się zbytnio od temperatury w schronisku, obsługa obiektu nastawiona na działalność czysto komercyjną w sezonie zimowym nie myśli o turystach którzy tak jak my chodzą po górach bo tak lubią, jak na schronisko zimno jak cholera!!! Nikogo nie obchodzi że po kilku godzinach wędrówki w zimowych warunkach docierając do schroniska liczysz na ogrzanie się i wysuszenie chociażby czapki na kaloryferze które były normalnie ZIMNE!!! Nawet w kiblu woda w kranie była nieco cieplejsza od zimnej, czego nie można nazwać ciepłą, wydaje mi się że dla właściciela schroniska ważniejszym gościem jest stado nadzianych narciarzy niż kilkunastu strudzonych wędrowców ale to opowieść na inny temat. Jestem rozczarowany Sad

Ze schroniska po posiku wyszliśmy po około godzinie i skierowaliśmy się w kierunku naszego celu dzisiejszej wędrówki.
Po drodze na szczyt Pilska minęliśmy schodzącą wycieczkę, Na szczycie byliśmy około 13:30.
Na szczycie wiało bardzo mocno, nawet były chwile że wydawało się nam że ktoś nawołuje, wypatrywaliśmy kolejnej grupy wycieczkowej ale po analizie z kąd dobiegają dzwięki stwierdziliśmy że to wiatr gra na znakach szlakowych na szczycie, wrażenie absolutnie nieziemskie.
Spędziliśmy tam jakąs godzinkę na sesji fotograficznej "herbatce góralskiej" i podziwianiu widoków jakie w ten dzień były wybitnie przepiękne, widoczność była przefantastyczna, przejżystość powietrza na jakieś 85% a zasięg nieograniczony niczym, poprostu cudownie, zejście ze szczytu rozpoczęliśmy o 15:00 schodząc granicznym szlakiem niebieskim do przejścia granicznego na przełęczy Glinne który w większości pokonaliśmy przy oświetleniu czołówkami, gdzie byliśmy o 16:45.
Podczas schodzenia martwiłem się o powrót do domu bo byłem świadomy że nie zdążymy na 17:20 na autobus z centrum Korbielowa do Katowic ale zawsze można pojechać do Żywca lub Bielska Białej i potem dalej do domu.
Jakie było nasze zaskoczenie kiedy to na przystanku obok przejścia granicznego stał autobus który jak się okazało jest tym który powinien w warunkach dużych opadów śniegu dojeżdzać wyłącznie do centrum Korbielowa!!
Tak więc moja pierwsza poważna wyprawa wraz z Żoną dobiegła końca, jeszcze tylko jazda do domu i można odpocząć, Ja nawet nie poczułem tej wycieczki w sensie fizycznym, dla mnie najważniejszym jest fakt że była ze mną żona, może to początek nowej świeckiej tradycji, kto to wie?
Teraz fotki:
1-mostek na potoku Buczynka
2- sherpa... Smile
3- troszkę śniegu i z człowieka wychodzi dziecko Smile
4- Ja na Miziowej
5- Królowa Beskidów uśmiecha się do na nas
6- Jaga w drodze na Pilsko
7- Tam kiedyś będę!!!
[attachment=989][attachment=990][attachment=991][attachment=992][attachment=993][attachment=994][attachment=995]


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 17-12-2006 05:35 PM

cd. zdjęć:
1- Ja na słupku granicznym powyżej chali miziowej
2- śniegu jak widać do kostek
3- w kosówkach przed szczytem
4- Jaga na szczycie!!!
5- Ja na szczycie
6- My na szczycie
[attachment=996][attachment=997][attachment=998][attachment=999][attachment=1001][attachment=1002]


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 17-12-2006 06:20 PM

I widoczki ze szczytu Pilska, jak zobaczyłem Tatry na podejściu to na szczyt się z żoną ścigałem, tzn. Ja chciałem jak najszybciej być na szczycie żeby zobaczyć je w pełnej krasie a żona myślała że się z nią ścigam, Ona wygrała, tak będzie lepiej Smile
[attachment=1003][attachment=1004][attachment=1005][attachment=1006]


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 17-12-2006 06:26 PM

poezja to skonkretyzowanie ulotnych myśli, a literki to tylko wizualizacja okrągłych słów - pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 17-12-2006 06:28 PM

Ale czyta się bajecznie Smile... Również Pozdrawiam.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 17-12-2006 08:07 PM

Cholerka....Fazik...te zdjęcia z postu #93....normalniusio zatęskniło mi się za Taterkami...ojjjj.....zatęskniłoSad Najgorsze w tym jest to, że jestem bezradna...pozostaje mi jedynie/a może i aż popaCZeć...

Gratuluje udanej wyprawySmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 17-12-2006 08:10 PM

Dziękujemy Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 17-12-2006 08:53 PM

Oj Fazik,Długo to Pilsko za Tobą chodziło
Ale jak przyszło, wszystko odmieniło
Małżonka Twa miła -góry polubiła
Świat przed Wami stoi - kusi drodzy moi
Piękne fota i pogoda.A żona to pewnie całe forum górskie przeczytała wcześniej a Ty o tym nie wiedziałeś


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Halska - 18-12-2006 02:09 AM

Fajna wyprawa :-) Fazik zaproś małżonkę na forum Smile Pozdrawiam Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 18-12-2006 02:48 AM

Ale widoczki. Cieszę się że udało Ci się wreszcie wyrwać w górki i to jeszcze w TAKIE miejsce i w TAKIM towarzystwie. Widok na tatry to jak balsam na moją wytęskniona duszę Smile Pozdrawiam i życzę rychłego replay`a.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 18-12-2006 09:36 AM

No super wyprawa Fazik. Fajne widoczki no i żona się zdecydowała. To chyba będzie ciąg dalszy wypraw w góry z żoną??


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 18-12-2006 01:59 PM

fajnie Fazik Smile ładne zdjęcia Smile ja tak samo jak widze śniego to tracę z 10 lat jak nic hehe Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 18-12-2006 02:01 PM

Dziękujemy wam, ja mam bardzo wielką nadzieję że ten wypad w górki razem z żoną nie był ostatni i będzie tego więcej i częściej, życzę tego sobie na święta i nowy Rock i na następne lata Smile
Żona na forum jest obecna od początku razem ze mną, czyta forum na bierząco. Pozdrawiamy.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 06-01-2007 04:10 PM

Moja Orla Perć

Orla Perć -Tatrzański magnes górołazów budzi ostatnio wiele emocji

A to za sprawą zapowiadanej likwidacji łańcuchów i zamianie szlaku na Ferratę ,który byłby dostępny z wynajętym przewodnikiem (wysokie koszty) lub dla sprawniejszych turystów ze sprzętem wspinaczkowym też koszty.Ja osobiście stawiam tym zakusom zdecydowane nie.Szlak ten ma taką historię w pisaną dzieje turystyki tatrzańskiej jak Giewont.Tatry nie mogą być tylko dla wybrańców z grubym portfelem.Są naszym wspólnym dobrem.Brońmy je przed decydentami szukającymi pieniędzy dla siebie .To hipokryci.Ręce precz od Orlej Perci.Nie można przyjąć ich rozumowania ,że to zmniejszy liczbę wypadków.Bo gdyby o wypadki im chodziło to powinni zamknąć wszystkie drogi w Polsce i wtedy nie zginęłoby 7000 ludzi rocznie.Nie można też mówić o nowych trendach w turystyce górskiej.Ponieważ np w Alpach nie są zamieniane szlaki na Ferraty tylko ferraty są budowane w nowych miejscach.

No właśnie Prosimy decydentów o wybudowanie takiej ferraty dla zaawansowanych wspinaczy w całkowicie w nowym miejscu.Niech te Tatry staną się jeszcze bardziej odwiedzane.Niech wywierają swój dobroczynny wpływ na zwiedzających.



A oto moje wrażenia przejścia Orlej Perci.

Po przeanalizowaniu mapy doszedłem do wniosku ,że aby przejść cały ten szlak + Świnica i wrócić do Zakopca muszę wyjechać na Kasprowy kolejką .Przyjechałem bardzo wcześnie rano do Zakopanego aby 1 kursem kolejki (bez czekania w kolejce) dostać się na Kasprowy.Na 1 kurs uzbierało się nas pełno.Była grupka która remontuje szlak i nieliczni turyści .Przesiadka na Myślenickich Turniach.Zbliżając się do szczytu Kasprowego kolejka stromo wchodzi na skały i ląduje na szczycie .Był to mój pierwszy i jedyny kurs tą kolejką .

Idąc granią główną nie widać tej skalistej ściany Kasprowego.Na szczycie zjadłem śniadanie i poszedłem w stronę Świnicy.Po drodze minąłem granicę między T.Zachodnimi a Wysokimi. Pierwsza mała przerwa na przełęczy pod Świnicą ,(która wydaje się potężna ponura i niebezpieczna.).Szlak wchodzi na górę jej prawą stroną .W czasie wchodzenia wzrok przyzwyczaja się do góry ,skała dosyć twarda liczne uchwyty.W końcówce trochę łańcuchów i jestem na szczycie.Widok dosyć panoramiczny.Na szczycie było już kilku turystów ,którzy zapewne weszli od schroniska Murowaniec.

Na szczycie zatrzymałem się na 10 minut i zacząlem schodzenie w stronę P.Zawrat.Na pierwszej przełączce pod Świnicą zauważyłem turystę idącego przede mną 50 m .poszedłem za nim Uszedłem 300 m i patrzę turysta się zatrzymuje.Doszedłem a on mówi "zgubiliśmy szlak" No rzeczywiście .Turysta poszedł granią lewą stroną prawie wierzchołkiem a ja nie zwracając uwagi poszedłem za nim.Rzeczywisty szlak prowadził prawą stroną 50 m niżej.

Turysta zawrócił Ja ostrożnie przeszedłem przez grań na drugą stronę do szlaku .zaoszczedziłem 600 m.Dalej bez przeszkód dotarłem do P.Zawrat.Tutaj znów mały tłumek turystów.Posuwając się dalej w stronę Koziego Wierchu napotykam na pierwszy łańcuch po lewej stronie bardzo eksponowanej ściany.I tutaj następuje klapa .Łańcuch zablokowany .Dwóch mężczyzn z wielkim trudem pró buje przepchać na drugą stronę młodego chłopaka ,który zesztywniał (lęk wysokości) i nie mógł się poruszać .trzymał się kurczowo Łańcucha .Bardzo przykry widok.Mam nadzieję ,że w końcu udało się im przejśc.W każdym razie zrobił się korek.Z jednej strony 10 osób z drugiej 10 oób.Co robić Jeden z turystów podjął próbę przejścia ponad łańcuhem.Gdy przeszedł bezpiecznie poszedłem ja zanim i kontynuowałem trasę.Reszta czekała.

Zbliżałem się do Przełęczy Koziej. Zaczęły się pojawiać postrzępione mgiełki ,które towarzyszyły mi już do końca

W sumie fajny widok bo raz przysłaniały taką turniczkę to znowu inną . Więc widok zmieniał się jak w kalejdoskopie.Przede mną pojawia się drabina i strome zejście na wąską Kozią przełęcz.Kozi Szczyt wydaje się potężny i niedostępny .Powoli krok za krokiem zdobywam wysokość .Jestem już na szczycie .Zaczynam odczuwać pewne zmęczenie ..Zjadłem następny posiłek i w dalszą drogę na Granaty.Zmęczenie narastało .Zaczynam się zastanawiać czy nie zejść ze Skrajnego granatu do Murowańca Dalej na trasie jużnie ma zejścia.Wachałem się chwilę ale pomyślałem ,że wspinać się drugi raz żeby przejść pozostałą część Orlej Perci to nie za bardzo będzie mi się chciało.Poszedłem dalej.Skały zrobiły się bardziej kruche .Trzeba bardzo uważać ,żeby nie pojechać na żwirku.W trudniejszych miejscach schodziłem przodem zwrócony do skały.

Wreszcie bardzo zmęczony dotarłem do przełęczy Krzyżne.I pewne wytchnienie i satysfakcja ,że pokonałem tę perć.Czekało mnie jeszcze długie zejście przez Dol Pańszczycy do Murowańca .Dolina ta jest prawie cała zasypana głazami .Znajduje się tutaj pośród głazów mały Czerwony Stawek.Idę dalej już prawie nie patrząc(ze zmęczenia) na uroki krajobrazu.Docieram do lasu i już nie daleko do schroniska.Padam na ławeczkę w schronisku.Kupuję cherbatkę i wyciągam ostatnie zapasy pożywienia.Pól godziny odpoczynku.Wstałem i poszedłem dalej wlokąc się niezwykle powoli do kuźnic .Skąd wróciłem na dworzec PKP i do domu.W sumie przejście od Kasprowego zajęło mi 12 godz.Na pewno taka trasa jest bardzo wyczerpująca .Turyści często robią ten szlak etapami.Ale po kilku dniach zmęczenie minęło a tylko piękne wspomnienia pozostały ,których nikt mi nie zabierze.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 06-01-2007 04:28 PM

Piękna relacja Spoko.Masz kondycję(Ja osobiście zwiedzałem Orlą Perć-ale zawsze na raty-plus tego taki,że poznałem szlaki dojściowe).Co do wstępu jakim rozpocząłeś relację-mądre słowa-podpisuję się pod nimi .pozdr.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 06-01-2007 05:29 PM

Zdecydowałem na cały szlak ponieważ przejścia szlakami z Gąsienicowej Do 5 Stawów miałem wcześniej wykonane.Jedynie przez Krzyżne nie przechodziłem wcześniej.A kondycję kiedyś miałem lepszą .Dzisiaj już nie to samo.Nie jestem co prawda outsiderem ale już mnie inni na szlaku wyprzedzają.Starość nie radość ,ale góry mają ten odmładzający eliksir.
Opisany szlak był najdłuższym i najcięższym fizycznie jaki zrobiłem


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 06-01-2007 07:20 PM

A miałem się kiedyś Cię Spoko zapytać. Należałeś może dawniej do jakiegoś klubu wspinaczkowego? Bo coś mi się chyba kiedyś obiło o uszy że się wspinałeś.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - daniel - 06-01-2007 08:00 PM

Fajna relacja.
Ech, może kiedyś, jak dorosnę. Wink Zazdroszczę w każdym razie.

Co do wstępu - częściowo popieram, a częściowo nie. Popieram w kwestii, żeby nie likwidować szlaków trudnych i wymagających, jak wspomniana Orla Perć. Natomiast co do liczby turystów odwiedzających góry. Hmm... Nie do końca się zgadzam. Dla mnie im mniej ludzi w górach tym przyjemniej.
Strasznie wkurzają mnie wyciągi narciarskie i kolejki górskie. Wkurza mnie również gospodarka jaką prowadzi się w górach. Właśnie wróciłem z Mogielicy (z przyczyn niezależnych ode mnie nastąpiła zmiana pierwotnych planów) i po raz kolejny jestem rozżalony. Jak prowadzona jest gospodarka leśna w polskich górach przekracza wszystkie dopuszczalne normy. Na dodatek właśnie na Mogielicy wójt gminy Słopnice umyślił sobie wybudowanie wyciągu narciarskiego. Nie wiem, jak obecnie wygląda kwestia tej budowy, ale budzi ona niemałe kontrowersje wśród ekologów. Dzisiaj nie spotkałem na Mogielicy żywej duszy (ludzkiej duszy, bo inne to i owszem), z czego bardzo się cieszę. I to nie tylko powód "psiej" pogody. Co będzie, jeśli projekt budowy wyciągu narciarskiego zostanie zrealizowany nie trudno się domyślić. Jak dla mnie, to można byłoby rozwalić wszystkie te wyciągi narciarskie, z których notabene korzystają w większości bogacze. Oczywiście wyznaczyć trasy, z których mogą korzystać, ale zanim delikwent nacieszyłby się "białym szaleństwem" musiałby ruszyć d*** i samodzielnie wejść na górę. Wiem, że to jest pod względem rozwoju turystyki (a raczej może gospodarki turystycznej) kiepski pomysł, ale może pozwoliłoby następnym pokoleniom cieszyć się widokiem gór nie zalanych betonem i asfaltem. Zabetonowywanie stoków to pomyłka. Może jestem egoistą, ale jakoś istnieje taka tendencja: coraz więcej betonu, a coraz mniej przyrody.
Ciekawe co będzie w Gorcach. Wiadomo, że w gminie Niedźwiedź są źródła geotermalne. Coś się tam wspomina o wykorzystywaniu tych źródeł w celach "turystycznych", a konkretnie żeby umożliwić pani Jadzi ze stolycy moczenie części ciała, której nazwę ja znam lecz nie podam, a inni się domyślą. Obawiam się nie fajnych konsekwencji dla jeszcze relatywnie mało uczęszczanego szlaku obfitującego we wspaniałe atrakcje (szczególnie jesienią w okolicach Kopieńca - kto był i słyszał temu tłumaczyć nie muszę Wink). Przecież jeśli władze miejscowości zdecydują się na wykorzystanie tych źródeł będzie do tego konieczna budowa odpowiedniej infrastruktury. Pewnie w samym Niedźwiedziu się nie zmieszczą z tymi wszystkimi hotelami i innymi obiektami turystycznymi, zatem bedą starali się umieścić wszystko w bezpośredniej okolicy. Czuję, że bez konfliktu z GPN się nie obędzie.
Cholera jasna, ja naprawdę wszystko rozumiem, szukanie pewnych kompromisów i w ogóle, ale w naszym kraju te kompromisy oznaczają z reguły nie liczenie się z przyrodą, nikim i niczym. Kasa i kasa.
Po prostu stop udoskonalaniu gór! One są już dostatecznie doskonałe.
Dobra, wygadałem się. Smile Przepraszam, ale musiałem. Koniec offtopu i przynudzania.
P.S.
Zapomniałem o wszelkiego rodzaju quadach (czy jak to się nazywa) i pierdzących motorkach. To jest dopiero plaga.
P.S.2
A tu jest coś o planach "zagospodarowania" Mogielicy jeśli kogoś zainteresuje:
http://www.pzwl.republika.pl/wyciag_frame.htm


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 06-01-2007 08:44 PM

Pedro napisał(a):
A miałem się kiedyś Cię Spoko zapytać. Należałeś może dawniej do jakiegoś klubu wspinaczkowego? Bo coś mi się chyba kiedyś obiło o uszy że się wspinałeś.

Do klubu nie należałem ale moi koledzy z Akademika z którymi mieszkałem zrobili kurs wspinaczki skałkowej .poczym zakupili sprzęt i już wspólnie jeżdzilismy wspinać sie po skałkach przez jeden rok.głownie w dol Kobylańskej i Będkowskiej ale także w Krakowie na Zakrzówku.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 06-01-2007 08:55 PM

Daniel poruszyłeś drażliwy temat narciarzy A tu na Forum jest co najmniej kilku fanatyków tego białego szaleństwa.Ja kiedys jeździłem ale na stok podchodziłem o własnych siłach.Nie było tyle wyciagów .No cóż wyciągi dobra rzecz,ale wydaje mi sie ,że już jest dostateczne nasycenie.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 06-01-2007 09:02 PM

Spoko-Ty to zawsze masz w zapasie jakieś fajniusie relacyjki z wyprawSmile Ta również do takich należySmile

daniel napisał(a):
Ech, może kiedyś, jak dorosnę. Wink Zazdroszczę w każdym razie.

To tak jak ja...może..kiedyś...jak znajdę kogoś kto ze mną zechce pójść-bo sama to sieM raczej na to nie piszę hehToungueBig Grin


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Halska - 07-01-2007 01:05 AM

Karolina to zapraszam do Krakowa, namówimy Pedra, wymysli nam jakąś fajną traskę i wybierzemy się w górySmile Właśnie to jest chyba największy problem, żeby mieć z kim pójść, bo samemu... strach Smile
Oczywiście nie teraz, ale jak warunki będą fajne... Zapraszam Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 07-01-2007 11:08 PM

Halska napisał(a):
Karolina to zapraszam do Krakowa, namówimy Pedra, wymysli nam jakąś fajną traskę i wybierzemy się w górySmile Właśnie to jest chyba największy problem, żeby mieć z kim pójść, bo samemu... strach Smile
Oczywiście nie teraz, ale jak warunki będą fajne... Zapraszam Smile

oj joj joj joj jojCool z najwiękSiejszą przyjemnością.... widzę Karolcia, że my to sieM rozumiemy..musisz teraz tylko namówić Pedra aby wytyczył nam szlaczki...takie na nasze możliwości... no i sruuuuu...w góry heheToungue


Sylwester 2006/2007 - Halska - 08-01-2007 06:14 PM

Sylwestrowy wyjazd na narty:-)
Zgodnie z sugestią Pedra powinnam napisać ,że w czasie naszego wypadu na narty:"...widzieliśmy niedźwiedzie, łosie, zdobyliśmy Gierlacha, Rysy, Orlą Perć przeszliśmy w parę godzin a później jeszcze z 6 godzin na stoku pojeździliśmy w Białce..." Hehehe byłoby fajnie, niestety planowany wypad w Tatry nie wyszedł, mimo to ja i tak zrobiłam sobie dwa wypady... na górkę za domkiem, żeby chociaż zobaczyć Tatry z daleka. Ale zacznijmy od początku.
Kiedy usłyszałam propozycje wyjazdu na narty na Sylwestra oczy zaiskrzyły mi z radościBig Grin Ostatni raz byłam na stoku 2 może 3 lata temu. Od momentu ustalenia i załatwienia wszystkich formalności co do wyjazdu wszyscy z niecierpliwością czekaliśmy na śnieg. Niestety na natuarlny świeży puch się nie doczekaliśmy ale kilka dni przed Sylwestrem naśnieżyli armatkami stok, więc ciesząc się, że jest jednak trochę śniegu i da się pojeździć 29 grudnia rano wyjechaliśmy z Krakowa do Białki Tatrzańskiej.
W sumie było nas 13 osób (w tym czwórka forumowiczów:Berck, Grisza, Pedro i moja skromna osoba) Po drodze zajechaliśmy jeszcze po koleżankę do Nowego Targu i wkróce dotarliśmy do miejsca, w którym Kierownicy naszego wyjazdu czyli Grisza i Pedro załatwili nam nocleg. Nie było to w samej Białce, ale w Trybszu, wiosce położonej pomiędzy Białką Tatrzańską a Jeziorem Czorsztyńsko- Niedzickim. Warunki fajne, nie narzekaliśmy, w domku było cieplutko i była ciepła woda, więc niezbędne minimum zapewnione, mogliśmy korzystac z kuchni i jadalni i właściwie ze wszystkiego co było nam potrzebne, gospodarze bardzo mili, gościnni tak jak napisał Pedro: "Całkowicie niespodziewanie dostaliśmy od nich za free rosół codziennie, bombonierki, czekoladki, nie wspominając o 2,5 litra śliwowicyBig Grin Nawet naczynia nie pozwolili nam myć, tylko oni się wszystkim zajmowali (a było nas 13 osób). "
Po rozlokowaniu się w pokojach i rozpakowaniu bagaży przed 16 ruszyliśmy do Białki a właściwe na stok na Kotelincy Białczańskiej(http://www.bialkatatrzanska.pl) Polecam dla początkujących narciarzy, proste, niezbyt strome, nieskomplikowane trasy i dobra organizacja, mimo że było bardzo dużo ludzi, w kolejce do 6 - osbowego wyciągu krzesełkowego chwilami trzeba było stać pół godziny, ale było wartoSmile Jeździliśmy w sumie do 22. Mój pierwszy zjazd oczywiście nie obył się bez upadków, więc dwa razy musiałam się zbierać ze śnieguToungue i dzięki pomocy Griszy jakoś się udało :-) kolejne zjazdy udało się jakoś zrobić bez upadków. Nartki spisywały się doskonale. Poczatkowo zjeżdzaliśmy razem, ale ponieważ każdy ma swoje tempo zjazdów i inne umiejętności kolejne zjazdy robiliśmy osobno od czasu do czasu spotykając się na trasie albo w kolejce do wyciągu:-)
Po 22 byliśmy w domku, Gospodarz - Pan Władek nie dając nam za bardzo odpocząć przyniósł sliwowicę i ... chyba nie muszę pisać jak to podarowane dobro spożytkowaliśmyToungue
O ile dobrze pamiętam w sobotę rano mieliśmy ruszyć w Tatry, niestety nikomu nie chciało się ruszyć z łóżka;-) Sobota była ostatnim dniem kiedy ja jeździłam na nartach, okazało się, że moje buty są bardzo niewygodne i w niedzielę nie dałabym rady wcisnąć ich na nogi. Reszta grupy(z małymi wyjątkami) jeździła od piątku do niedzieli. W niedzielę z moich nartek korzystała koleżanka, więc nie stały bezczynnie. W międzyczasie, nie pamiętam dokładnie czy w sobotę czy w niedzielę odwiedziliśmy z Pedrem, Berckiem i Agnieszką  Zaporę w Niedzicy, z której pięknie widać było zamek <zdjęcie zamku w Niedzicy z mojej komóry w załączniku> reszta grupy chciała pojeździć na łyżwach, niestety lodowisko było nieczynne.
W Sylwestra pogoda trochę się zepsuła, momentamu padał deszcz więc tak bardzo nie żałowałam i nie było mi przykro, że nie jeżdzę na nartach. Wieczór sylwestrowy spędziliśmy w domku na imprezie, bawiąc sie przy muzyce, w miłym nastroju spotęgowanym świeczkami i drinkami Toungue o pólnocy wyszliśmy na pole, zrobiliśmy sobie pokaz sztucznych ogni w liczbie 4Big Grin, wypiliśmy szampana, złożyliśmy sobie życzenia, zrobiliśmy sesję zdjeciową i tak oto przywitaliśmy Nowy Rok. A później impreza do rana. Nie wszyscy dali radę...  W Nowy Rok dostaliśmy od gospodarzy gar gorącego rosołku, który jak wiadomo przynosi ulgę po imprezieToungue
Po południu w Nowy Rok wracaliśmy do Krakowa. Niestety pewne wydarzenie troszkę zepsuło nastroje po fajnym wypadzie na narty, nie będę sie może zagłębiac w szczególy. Po prostu pijany miejscowy zaczepił Griszę i Pedra chcąc się z nimi bić, przy okazji uszkodził lusterko w aucie, którym mieliśmy wracać do Krakowa, na szczęście niegroźnie. Nie udało mu się osiagnąć celu bo Pedro mu natłukł... po czym pijany miejscowy został odciągnięty przez swoich towarzyszy. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do Krakowa. Ja miałam nogi jak z waty, bo jak sobie wyobraziłam co może się stać jak taki pijany Góral zaczepia chłopaków (szczególnie po wydarzeniach sylwestrowych na Gubałówce) bardzo się przestraszyłam. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, bez większych szkód, z małym tylko niesmakiem.
W sumie wyjazd bardzo udany, dla mnie ważne że trasy nie były trudne, ponieważ jestem wciąż początkującym narciarzem i cały czas szkolę technike jazdy.
W załączniku dołączam również moje zdjęcie na stokuToungue Pozdrawiam. Mam nadzieję, że bardzo nie zanudziłam:-)

[attachment=1103][attachment=1104][attachment=1105]


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 08-01-2007 06:37 PM

Bardzo fajnie zrelacjonowaliscie to koleżanko.W sumie pojechaliście na narty a nie wspinanie sie po górach.A Tatry napewno ładnie z Białki prezentowały się .A takie zaczepki w taki czas to dość typowe -pewne urozmaicenie .A ten stok na którym jeździliście to bardzo stromy jak widać na zdjęciu Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Halska - 08-01-2007 06:42 PM

Hehe, zdjęcie było robione na najbardziej płaskiej części stokuToungue


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 08-01-2007 06:50 PM

A mnie się wydaje że bardziej z górki się już nie da, toż to jedziesz pod kątem 90 stopni do ziemi!! I jaka swoboda... ZawodowoSmile Ładny ten Zameczek.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 08-01-2007 06:58 PM

ja tam byłam,ja tam byłamToungue:P...pamiętam ten zamek.Pamiętam także później cały spływ Przełomem Dunajca-było pięknie. A co do relacji-Halska ani tyci, nawet odrobinke nie zanudzasz!!!! I szkoda, że tacy gospodarze to przypadek jeden na 100 albo i więcej Toungue Toungue


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 08-01-2007 08:40 PM

No dobra, co ma być to będzie, relacja ma być więc niniejszym Proszę:

Sobota godzina 7:00, pod nasz blok podjechał Fasmac z żoną Olą, jadąc na weselisko w okolice Zakopanego zaproponowali Nam że nas zabiorą, jeszcze raz Bardzo Wam za to dziękujemy!!
W Zakopanem byliśmy około 9:30, szybkie uzupełnienie zaopatrzenia, dociążenie plecaka i wio do Kuźnic.
Na wejście na Gąsienicową wybrałem szlak przez Boczań więc idziemy, powoli spokojnie, wiem że mamy sporo czasu, nic nas nie goni a plecak troszke ważył.
Na wyjściu nad granice lasu zaświeciło nam nieśmiało słońce, widoki piękne, Jadzi się podoba (to jest dla mnie najważniejsze)
Docieramy do schroniska na godzinę 13:20, wchodzimy do recepcji, szybki telefon do Sylwestra w którym pokoju się zatrzymał, meldunek i Łóżko... NIE!! Żadne łóżko!! Telefon od Sylwestra informuje nas że schodzą z małego kościelca i czekają na Nas przy dolnej stacji kolejki krzesełkowej na kasprowy i pójdziemy na Liliowe, przepakowujemy mały plecak i po chwili idziemy na spotkanie ze znajomymi forumowiczami, jesteśmy bardzo ciekawi jak to będzie, czy się rozpoznamy, jakie bedą pierwsze wrażenia...
Są!! Wśród kosówki jeszcze przed planowanym miejscem spotkania pojawia się dwójka piechurów, Danusia idzie pierwsza za nią Sylwester, jego sylwetkę w czerwonej kurtce oraz z charakrerystycznym wąsem rozpoznałem bez problemów, że kobieta przed nim to Danusia raczej się domyśliłem ale jej głośne radosne "Hejhej!!" rozwiało moje wątpliwości.
Witamy sie serdecznie przedstawiamy i idziemy w stronę stacji kolejki, tam prosimy snowboardzistę o wykonanie sesji fotograficznej i idziemy w kierunku Liliowego, po drodze rozmawiamy intensywnie, tak bardzo że po dojściu do źródełka nad rozstajem szlaków zielonego i żółtego postanawiamy powoli wracać do schroniska, było to również spowodowane tym że Jadzia w Tatry pojechała prawie z marszu ponieważ była na nocnej zmianie w pracy a i Ja wiele przed wyjazdem nie spałem.
W schronisku kąpiel i zejście na jadalnię na kolację i "małe" wtaszczone na własnych plecach przesmaczne wytrawne conieco.
Podczas kolacji oczywiście rozmowy, rozmowy, rozmowy, roz... dobra, wystarczy, okazuje się że mamy okazję wysłuchać koncertu kolęd w wykonaniu chóru "Adoramus" z Rdzawki, atmosferka bajeczna, na stołach świece, światło przygaszone, wino w kubkach, no nie spodziewałem się że tak będzie. Na sali rozpoznałem Piotra Pustelnika, nie muszę mówić kto to jest. Nasze pogaduchy skończyliśmy o 22:00, czas położyć się spać, jutro kolejny (nasz niestety ostatni) w Tatrach.

7:28, budzę się 2 minuty przed budzikiem, ciekawe dlaczego, toaleta i zejście na śniadanko, kawa, herbata, kanapki na drogę, ustalenie planu działania.
Wszyscy idziemy na Czarny Gąsienicowy staw, dalej Sylwester i Danusia idą dalej a My z Jadzią wracamy po graty i wracamy do Zakopa przez Gęsią Szyję, ale cóż, nad Czarnym stawem jest tak pięknie i zachęcająco do dalszej wędrówki że postanawiamy iść dalej tak daleko jak możemy żeby na 15:45 być na dworcu PKSu.
Sylwester jako "Badacz Śniegu" sprawdza grubość pokrywy lodowej na stawie i przechodzimy przez taflę na drugą stronę, po drodze sesja Jadzi z Kościelcem w tle i decydujemy się wejść na Zmarzły Staw w koziej dolince, jakież było moje zaskoczenie kiedy to zorientowałem się ze w pewnym momencie Jadzia zasuwa pod górkę jak parowóz jakieś 25-30 metrów przed nami, nie zatrzymując się nawet w głębokim kopnym śniegu!! (Chyba jej nie znam lub Ona nie wie że kocha góry, szła pięknie!!)
Dochodzimy do skałek przed Zmarzłym Stawem, momentami dmucha tak mocno że nie widzimy się na wzajem będąc kilka metrów od siebie, Moja bidula tym bardziej miała kłopoty z widocznością ponieważ jak zauważyliście zapewne nosi okulary a wiejący z dużą siłą wiatr zaklejał je skutecznie, a i bez okularów nie bardzo było co widać bo śnieg wciskał się pod powieki.
Wreszcie jesteśmy u wrót zmarzłego stawu, Sylwester znajduje w miare zaciszne miejsce, poimy się gorącą cherbatą, zagryzamy czekoladą, żegnamy się umawiając na Babią w dniach 1-5 Marca i wracamy spowrotem do schroniska, wiatr nie daje za wygraną ale widzi że się nie poddajemy z czasem odpuszcza pozwalając na spokojnie podziwiać widoki.
Jesteśmy w Murowańcu, zmiana ciuchów na suche, posiłek na jadalni i powrót do cywilizacji ale tym razem przez dolinę Jaworzynka, śnieg na szlaku bardzo mocno "rozpuszczony" przez wysoką temperaturę był makabrycznie śliski, tak śliski że tuż przed zejściem do dna doliny wywinąłem zgrabnego obertasa waląc się w tył na plecy ale na całe moje szczęście na plecak który całkowicie zamortyzował upadek, gdyby nie on walnąłbym z dużym impetem plecami i może głową w kamole szlakowe, oj to by bolało... Podczas tego upadku niestety słamałem dolny człon kijka i teraz nie bardzo wiem co z tym fantem mam zrobić bo to nie wada producenta ale to nie w tym temacie.
Docieramy na dworzec PKSu na godzinę 15:45, szybkie zakupy "na drogę" i o 16:00 startujemy do Katowic.

Szkoda że byliśmy tu tak krótko ale jestem bardzo zadowolony z wyjazdu, z tego że Tatry wysokie, surowe, ciężkie wymagające góry takie inne niż "ceprostrada" spodobały się mojej Żonie, mam nadzieję że jeszcze zechce tam ze mną i nie tylko wrócić, poznaliśmy czworo z forumowiczów, zmaterializowały się pisane słowa, ożyły avatary, Bardzo się z tego cieszę, BARDZO FAJNI, SYMPATYCZNI LUDZIE!!!! SERIO SERIO!!
A teraz będą fotki:
[attachment=1106][attachment=1107][attachment=1108]
[attachment=1109][attachment=1110][attachment=1111]


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 08-01-2007 08:59 PM

Zdjęcia C.D. dzień drugi:
[attachment=1113][attachment=1114][attachment=1115][attachment=1116]
[attachment=1117][attachment=1118][attachment=1119]


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 08-01-2007 09:10 PM

Fazik-G R A T U L A C J E -fajna wyprawa nio i możesz być dumny z Jadzi która pokazała na co ją naprawdę staćSmilesuperSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 08-01-2007 09:16 PM

I jeszcze kilka:
[attachment=1120][attachment=1121]
Na tej fotce widać w świetle flasha widać jak szybko wieje wiatr niosący śnieg
[attachment=1122]
No i reklama forum w recepcji schroniska Murowaniec (nieskromnie dodam że nie tylko tamSmile)[attachment=1123]


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 08-01-2007 09:24 PM

Po naszym rozstaniu nad Zmarzłym Stawem, Sylwester i Danusia poszli... Ale to już nie moja historia, nie będę zabierał tematu opowieści, bo i tak nie wiem co było dalej w drodze na... Smile
To jusz opowieść Danusi i Sylwestra, Pozdrawiam Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 08-01-2007 09:24 PM

Fazik jak widzę bardzo intensywnie spędziliscie czas w Tatrach.Jeżeli dodać do tego zauroczenie Małżonki Tatrami To czegóż więcej do szczęścia potrzeba.Wspaniała relacja .Ale ... nie wiem dlaczego nie chcą się na moim kompie załadowac wszystkie zdjecia tylko 3 ostatnieSad


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 08-01-2007 09:39 PM

Zdjęcia z serwera u mnie otwierają się bardzo wolno, również wolno się ładowały na serwer. Spróbuj poczekać nieco dłużej.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Halska - 08-01-2007 10:12 PM

Mnie też się zdjęcia nie otwierająSad Mimo że czekam długoSad


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 08-01-2007 10:15 PM

Fazik, fajna relacja Smile ,pogratulować udanej wyprawy, i fotki ozywiające całą opowieść no i zakończenie pt. Sylwka opowiadanie c.d.n. Big Grin

Cytat:
Po naszym rozstaniu nad Zmarzłym Stawem, Sylwester i Danusia poszli... Ale to już nie moja historia, nie będę zabierał tematu opowieści, bo i tak nie wiem co było dalej w drodze na... Smile
To jusz opowieść Danusi i Sylwestra, Pozdrawiam Smile

Z ciekawością czekam na fotki Danusi i Sylwka Rolleyes


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 08-01-2007 10:17 PM

a u mnie to fiku miku i zdjęcia sieM otwierają szybciuchno-nie wiem dlaczemu u was cUś nie idą??


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 08-01-2007 10:17 PM

U mnie mimo słabego łącza otworzyły się wszystkie ( otwieram kilka na raz i cierpliwie czekam Wink ) ... a warto!


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Halska - 08-01-2007 10:19 PM

No to ja próbuję jeszcze raz...


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - marycha - 08-01-2007 10:36 PM

Dzieki Fazik za relacje Smile super mieliscie wyprawe Smile I z niecierpliwoscia czekam na relacje Danusi i Sylwka!!


(Aaalez mi zal, ze nie moglam dotrzec do Was Sad )


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 08-01-2007 10:49 PM

więc tak. Odnośnie relacji Halskiej - zazdroszczę, zazdroszczę i jeszcze raz zazdroszczę choćby minuty spędzonej na stoku. mnie jeszcze nie było dane zjechac na nartach. Pierwszy raz od 10 lat tak zwlekam z rozpoczęciem sezonu Sad ale mam nadzieję, że jak go zacznę to hoho Wink
ten zameczek też żem widział i po rzece tez żem pływał, tylko mój góral był dość...że tak powiem...wesoły i bujało nieco Smile

Fazik - bardzo fajny wypad i relacja. Widac, że miło spędziliście czas. i o to chodzi Smile
Widoczki także fajne były. szkoda tylko tego kijka, ale czymże jest jago kawałek w porównaniu do wspomnień?


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 09-01-2007 10:34 AM

No to mieliście naprawdę super wyprawę Fazik. Pogoda też raczej dopisała. Mam nadzieję, że następny raz już nie pominę takiej okazji.

Wbrew pozorom nam też udało się troszkę pospacerować i przewietrzyć wspaniałym górskim powietrzem. Odwiedziliśmy także skrwek tej wspaniałej ziemi, na którym stanie kiedyś nasz wymarzony domek (drzewo już leży i czeka).
Jednak do najciekawszej wyprawy w ten weekend zaliczam wyprawę badawczą na strych w domu dziadków. Rewelecja, spokojnie możnaby otworzyć skansen, no i człowiek nie umarłby z głodu.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 09-01-2007 11:38 AM

fasmac napisał(a):
Odwiedziliśmy także skrwek tej wspaniałej ziemi, na którym stanie kiedyś nasz wymarzony domek (drzewo już leży i czeka).

Fasmac-normalniusio.........ehh.........no co ja będę gadać..........to będzie dla Was najwspanialszy SKRAWEK ziemi.......każdy chciałby taki mieć, cudeńkoSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - tomtur - 09-01-2007 05:24 PM

Fasmac to się nazywa działka,tylko pozazdrościć ,a nie marne 8 arów i widok na komin sąsiada.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 09-01-2007 05:35 PM

A do mnie najbardziej przemawiaja te szyneczki na stryszku Rolleyes... mniam mniam palce lizać!
Wygląda jak ta szynka parmezańska, surowa, długodojrzewająca czy jakos tak!?!?


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 09-01-2007 05:57 PM

No recepturka chyba taka sama.
Jakiś czas w soli, potem leżakowanie, jest też chyba podwędzana ale dokładnie nie wiem. Będę następny raz to zapytam. Jest naprawdę pyszna. Słoninka też rewelacja.

Tomtur ta działeczka też nie jest większa, około 900m2 ale co prawda w górach. Trochę to potrwa zanim coś się tam ruszy, bo na razie to jest działka rolna i trzeba załatwić przekwalifikowanie, a to trochę trwa, jeśli wogóle da się załatwić. W każdym razie sama świadomość posiadania takiego skrawka ziemi, w takim miejscu to jest coś pięknego i te wieczorne marzenia przed zaśnięciem.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 09-01-2007 08:19 PM

Smile
z działką rolną z tego co wiem, to jesli znajdują się w parku krajobrazowym, czy też w jakimś takim innym czymś to przekierowanie jej na budowlaną może być uciążliwe. Tak bynajmniej jest w Bieszczadach oczywiście poza parkiem narodowym, ale mogę być w błędzie.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 09-01-2007 09:53 PM

No nie będzie łatwo. Jest to działka rolna stanowiąca ochronę krajobrazu kulturowego i na dzień dzisiejszy nie można nic budować, rozbudowywać itd poza postawieniem stacji telefonii komórkowej, które notabene mają znaczący wpływ na środowisko. Niezłe, nie!!!
No ale nic, pociesza mnie myśl, że kilka metrów dalej stoją domy a po drugiej stronie ulicy, tzn jakieś 2,5 m są dzialki budowlane. Może się uda.
Jak nie będą chcieli przekwalifikować to postawie 20 metrowy maszt nadawczy Heya i jak mieszkańcy zaczną protestować to może się uda coś zmienić - oczywiście żartuję. Z drugiej strony nie ma pośpiechu i powoli chyba uda się załatwić przekwalifikowanie, no chyba że wygram w totka to w tej chwili pakuję się, kupuję przyczepę kampingową i rozbijam obóz.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 10-01-2007 12:24 AM

hehe fajne takie życie w przyczepie Wink, ale tylko przez chwile. osobiście chyba bym nie zniósł takiego dłuższego stanu rzeczy. Skoro są tam inne działki budowlane to z logicznego p. widzenie nie ma sensu trzymać jednego rodzynka w takiej okolicy, ale znając naszą rzeczywistość, logika nie jest zapanbrat z urzędnikami Smile
Mam szczera nadzieję, że wszystko pójdzie jak trza i że kiedyś przybędę w twoje progi na herbatkę z miodem i ... cytrynką Smile
Może wówczas ukuchcimy coś razem Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 10-01-2007 12:24 AM

Czas na moją wyjazdową opowieść. Moja zimowa przygoda z Tatrami rozpoczęła się około godziny 21:30 w Kużnicach. Tam włąśnie spotkałam się z Sylwestrem (nie miałam problemu jego z rozpoznaniem, choćby z tego powodu, ze był tam jedyną osobą Wink ) Spacerek doliną Jaworzynki do Murowańca rozpoczęliśmy przy czołówkach, ale ponieważ było bardzo jasno więc szybko je pogasiliśmy. Rano po śniadaniu ruszamy na Mały Kościelec. Ja po raz pierwszy używam raków i czekana. Z rakami jest problem bo ciągle się rozsuwają, jednak zestaw McGuyver i jakoś sie trzymają. Od czarnego stawu próbujemy odnaleźć szlak i nim podążać.Jednak szybko okazuje sie że jakoś nam sie zgubił i zaczynamy wspinać sie w górę, wchodząc między grzędy. Widoki coraz piękniejsze, stok coraz bardziej sromy. W dwóch miejscach zostaję wciągnięta na czekanie do góry. No cóż, nie wszyscy musza meć długie nogi Wink Na szczycie robimy zdjęcia, dochodzimy do szlaku i podążamy nim na Karb. Z niego prowadzi piękna, wyślizgana rynna, idealna na dupozjazd, ale Sylwek ma pewne obawy czy dam radę .........schodzimy zatem w stronę stawów gąsienicowych. Tu łapie nas przez telefon Fazik i tę część opowieści już znacie
cdn


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 10-01-2007 10:58 AM

Kolejny dzień tak jak pisał Fazik rozpoczynamy od wspólnego śniadania. Potem wyjście nad Czarny Staw. Tam ścieżki miał nam sie rozejść, ale tak się nie stało Smile. Jadzia parła śmiało do przodu a my wszyscy za nią. W zacisznym miejscu nad  Zmarzłym Stawem ostatnie rozmowy i...czas się pożegnać. Odchodząc szybko znikają w zamieci...my zmierzamy w przeciwną stronę na Zawrat Smile. Brniemy w śniegu, ale wciąż do przodu. Przechodzimy kawałek pokrytych lodem skał. Im wyżej jesteśmy tym bardziej porywisty wiatr zrywa sypki śnieg i wali nim w oczy. W jednym momencie wszystko na chwilę przycichło a ściany wokół stały sie wyraźne i ostre. Niesamowite wrażenie. Sylwek cały czas idzie przodem torując drogę. Ja też mam swoje 5 minut, próbuję potorować, jadnak to jak dreptanie w miejscu, noi za krótkie, siła w nich nie ta, nie potrafię podnieść wystarczająco wysoko nogi by przełożyć ją ponad śniegiem i wbić w następne miejsce. Po krótkiej walce poddaję się; Sylwester znów idzie przodem. Przekraczamy próg skalny i juz po mniejszym nachyleniu wchodzimy na przełęcz. Szukamy zacisznego miejsca-nie ma takiego. Zjadamy po kromce chleba, popijamy herbatą. Wszelkie rozmowy sa mienożliwe, ja oddycham zakrywając noz, inaczej mnie po prostu zatyka. Oczy ciągle łazawią od śnieg wbija się wszędzie. Okulary nie zdają egzaminu, zaparowane chowam spowrotem do kieszeni. Prawdziwy nieokiełznany żywioł. Schodzimy początkowo ta samą drogą, im niżej tym łatwiej oddycha. Po zejściu z kamienistego terenu Sylwek siada na śniegu.................i przede mną pozostaje tylko śnieżna rynna. Robię to samo...............ale jazda!!!Big Grin:DBig Grin Kierujemy się w storne lodospadu nad zmarzłym - tam seria zdjęć i schodzimy na dół trochę inną drogą. Czarny Staw obchodzimy naokoło sprawdzając przy okazji czy szlak na Zadni Granat jest przetarty. Okazuje sie ze następnego dnia znów czeka nas torowanie. Nikt tamtędy nie szedł. Do schroniska docieramy tuż przed zmrokiem, zasłużony obiad i piwko Smile
cdn


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 10-01-2007 12:47 PM

Piękny opis walki z żywiołem.A jakie uczucie gdy idzie się po dziewiczym terenie gdzie żadna stopa jeszcze nie stanęła? .Gdzie przed Tobą nieskazitelna i nienaruszona biel śniegu.Jakie wrażenie stawiając na nim pierwszą stopę?.Czy były jakieś ślady zwierzątek?.Gratuluję pięknych doświadczeń


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Rycho - 10-01-2007 12:49 PM

super wypad zazdroszcze Wam bardzo..... ponad 600 km dzieli mnie od tego szczescia ale mam nadzieje ze kiedys sie spotkamy na szlaku


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 10-01-2007 06:54 PM

Danusia,Fazik-dzięki za relację.Piękne zdjęcia.Patrząc na te śniegi i mgły ,czytając posty można niemal współuczestniczyć w Waszych przygodach.Gratuluję wyjazdu.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 10-01-2007 10:51 PM

No i Jadzia, moja żona miała duży wkład do tego wyjazdu, bez niej nie byłoby tak radośnie, chcę jej bardzo serdecznie podziękować że była tam ze mną, z nami!! DZIĘKUJĘ CI KOCHANIE!! I proszę o więcej Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 10-01-2007 10:53 PM

Dziękuję i Jadzi.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 11-01-2007 10:57 AM

Ostatni dzień mojego pobytu. Ranek bezchmurny i doskonała widoczność.Na szlak ruszamy wcześniej niż w poprzednie dni, po południu musimy być w Zakopanem. Dochodzimy do Czarnego Stawu (znów problemy z rakami, trzeba je powiązaćSad) i na wypatrzony dzień wcześniej szlak na Zadni Granat. Celem jest Wierch pod Fajki. W nocy spadla temperatura i śnieg jest zmrożony, jednak na podejściu i w kosówkach znów brniemy. Wychodzimy wyżej w żleb, trzymając sie jego prawej strony. Przed nami do pokonania fragment kamini poprzerastanych trawą. Ekspozycja znaczna, Sylwek ostrzega mnie bym szła ostrożnie. Ostatni odcinek po mocno zmrożonym śniegu .........i w końcu osiągamy grań. Nie doszliśmy w zaplanowane wcześniej miejsce. Widoki...............ech te widoki. Sylwek niknie gdzieś na przysypanej śniegiem i ozdobionej nawisami grani, a ja stoję oczarowana i robię zdjęcia. Czas mamy dobry, spokojnie zdążymy zejść na czas do schroniska. Pijąc herbatę zagryzaną kanapką ciągle rozglądamy sie naokoło. Czas wracać. Obieramy trochę inną drogę, by ominać skały no i trochę pozjażdżać Big Grin. Początkowo musimy schodzić tyłem;śnieg zlodony i spory spadek (zaczynam czuć łydki od wbijania raków Big Grin-całkiem przyjemnie uczucie). Potem juz trochę lżej......Sylwester odnajduje piękne miejsce do dupozjazdu.........znika zostawiając po sobie bardzo zachęcającą rynnę. Wzmaga się wiatr miotając po twarzy śniegiem, siedze tak nie mogąc otworzyć oczu..........w końcu nie czekam dłużej i zawierzam temu śladowi że mnei poprowadzi w dół do tej ledwo widocznej postaci. Czekan gotowy do hamowania..............i fiiiuuuu na dół. Przestaje wiać, otwieram oczy i widze jak jestem coraz bliżej wycelowanego we mnie aparatu hehe Wink. Jeszcze parę takich zjazdów, przebrnięcie rpzez kosówkę i oto już ścieżka wokół Czarnego Stawu....Murowaniec. Pakuje manele, wypijam ostatnie piwko i na dół po lodzie przez Jaworzynkę pod dworzec PKS. Tam czeka już na nas Małgosia. Z wrażenia zapominam zrobić wspólnego zdjęcia. Jeszcze tylko zjadamy wspólnie obiad i rozstajemy się; oni znów  w góry a ja musze wrócić do codzienności Sad.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 11-01-2007 11:02 AM

Jadziu, Małgosiu, Faziku i Sylwestrze bardzo miło bylo mi Was poznać. Mam nadzieję że to dopiero początek wspólnych wypraw i nie jeden szlak przyjdzie nam razem przebyć. Sylwestrowi specjalnie dziękuję za wprowadzenie mnie w tajniki zimowego wędrowania Smile.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 11-01-2007 11:14 AM

Piękna przygoda,piękne zdjęcia(foto nocne w stronę Koszystej jest po prostu-super).


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 11-01-2007 11:49 AM

Świetne zdjęcia!!! A te na grani, przy nawisie poprostu SUPPERRR!!!!


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 11-01-2007 01:47 PM

dr.Etker napisał(a):
Piękna przygoda,piękne zdjęcia(foto nocne w stronę Koszystej jest po prostu-super).

Dziękuję (foto poranne w stronę Kasprowego z okna Murowańca WinkSmileBig Grin)
A o takim zdjęciu na nawisie zawsze marzyłam, ale mi sie za nie już oberwało Sad


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 11-01-2007 01:50 PM

Cudo te zdjęcia.
Ja też tak chce. Super wyprawa, zazdroszę wam. A pomyśleć, że byłem tak niedaleko. Wy skakaliście po górkach a ja po parkiecie.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 11-01-2007 02:01 PM

Eee.Tak -rzeczywiście Danusiu.Widać nawet światełko na Kasprowym.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - rob - 11-01-2007 04:25 PM

Super. Widać ze fajnie sie bawiliscie, fotki super.
PozdrawiamSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 11-01-2007 05:53 PM

te zdjęcia są na prawdę fajne. swiatło i kształt.super, a to z napisdem na sniegu myślę, że bezprecedensowo będzie okładką natępnego kalendarza Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 12-01-2007 05:00 PM

Z tym Sławkowskim Szczytem to było tak.W sierpniu ubiegłego roku zajechaliśmy do Tatrzańskiej Łomnicy.Po załatwieniu miejsca zakwaterowania(nie rezerwowaliśmy wcześniej-trafiło się sympatycznie i dość tanio jak na Tatrzańską Łomnicę),naszą przygodę górską rozpoczeliśmy od zwiedzania miejscowych atrakcji.Odwiedziliśmy m.inn ogród botaniczny TANAP(warto-na miejscu można kupić ciekawe roślinki do skalniaka),zjezdżalnię(moja małżonka była zadowolona-ja się bałem i nie skorzystałem),by zakończyć dzień poznawaniem miejscowych uroków gastronomicznych (polecam "Gazdowską Izbę" przy stacji,i borovicke w "Cafe Townson" nieopodal).Nazajutrz skoro świt ,postanowiłem zwiedzić Sławkowski Szczyt(2452m) niebieskim szlakiem dla rozruchu.Wczesnym kursem elektriczki dojechaliśmy do Starego Smokowca ,by następnie kolejką terenową wjechać na Hrebieniok.Z okien wagonika obserwowaliśmy niszczycielskie skutki wichury z lisopada 2004 r.Dalej magistralą (czerwone znaki) poprzez las ,lekko wznoszącą się ścieżką w kierunku Śląskiego Domu,aż do skrzyżowania ze szlakiem niebieskim ,ze Smokowca na Sławkowski Szczyt.Stromiej ,wśród nienaruszonego przez kalamitę drzewostanu regla górnego,do piętra kosodrzewiny.Ponad lasem otworzyły się widoki na zielono-żółte pola Spiszu,w oddali spostrzegliśmy pasma Kralowej Holi i Niżnich Tatr.Pogoda tego dnia była łaskawa,zachmurzenie umiarkowane,od czasu do czasu trochę słońca.Szlak na Sławkowski cieszy się zasłużoną opinią dość żmudnego i takim jest w rzeczywistości(ok 1200m podejścia w mało urozmaiconym terenie)W zakosy poprzez hektary kosodrzewiny dochodzimy do pierwszego punktu widokowego,tzw "Maksymilianki",gdzie naszym oczom ukazuje się widok na Pośrednią Grań,Kościoły i Rywociny,w dole Dolina Staroleśna.Wyżej wśród malejącej kosówki,ścieżka wkracza w strefę usypisk i romowisk skalnych bloków.Omijamy szczycik Królewskiego Nosa,by przejść na południowe stoki nieodległego już szczytu.W pewnym momencie obsewuję grupkę kozic,robię foto,z małą nadzieją na efekty,pasą się wśród zielonych upłazków trochę daleko jak na możliwości mojego aparatu.Podchodząc wyżej,zauważam jeszcze jedną.Niestety jest niefotogenicznie obrócona do mnie tyłem,i nie zwracając na mnie uwagi skubie sobie trawkę.Tym razem ja się na nią obrażam i nie robiąc zdjęcia,ruszam w stronę bliskiego wierzchołka.Na szczycie grupka ludzi skupiona wokół krzyża wyznaczającego najwyższy punkt,ale przede wszystkim piękne panoramy.Podziwiam grań Durny-Łomnica,gdzie w kilka dni pózniej przeżyjemy piękną przygodę.Z ciekawością spoglądam na grzbiet biegnący ku Staroleśnej.Piękny szczyt-może ją kiedyś odwiedzę.Na zachodzie olbrzymi gmach Gerlacha.Wdaję się w pogawędkę z rodakami.Okazuje się,że byli na Gerlachu w sierpniu ubiegłego roku,dokładnie dzięń po mnie-kto wie może się widzieliśmy w Śląskim Domu.Gratuluję im lampy w czasie szczytowania(tego dnia podążałem już szlakiem z Doliny Wielickiej do Popradzkiego Plesa-pogoda była wyśmienita).Pobyt na wierzchołku,wykorzystujemy na fotografowanie,podziwianie-jakieś picie(gorący dzień).Ach,zapamiętać jak najwięcej,unieść w doliny-czar chwil ze szczytów.Schodzimy.W samą porę,obserwuje na wysokości Szczyrbskiego Plesa,trochę chmur zwiastujących deszcz.Nie chcą nam psuć najwyrazniej dnia,bo miłosiernie stoją w miejscu,jakby czekając na nasze zejście na Hrebieniok.Mając trochę czasu,odwiedzamy jeszcze Bilikovą Chate ,by przy zasłużonym browarku,powspominać i pomarzyć o następnych górach i dolinach.
1.Gdzieś tam,w środku kadru-brązowa plamka-kozica.
2.Rumowisko skalne w drodze na szczyt.
3.Pod szczytem-w głębi Durny Szczyt i Łomnica.
4.Foto rodzinne z wierzchołka.
5.j.w.W tle Lodowy szczyt
6.j.w w głębi Gerlach i Staroleśny Szczyt
7.Poniżej Dolina Staroleśna,powyżej grań od Staroleśnego śzczytu po Mały Jaworowy Szczyt.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 12-01-2007 05:06 PM

1.Taras resteuracyjny Bilikovej Chaty.Przy miłym piwku na zakończenie miłego dnia-Ania.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 12-01-2007 05:34 PM

Dzięki za relację. Super wyprawa, już nie mogę się doczekać wakacji. Miło było poczytać.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 12-01-2007 07:31 PM

fajna pogoda. mam nadzieję, że jak mi przyjdzie zawitać w Tatry to będe miał podobną Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 12-01-2007 09:33 PM

Ciekawa relacja a przedewszystkim piekna graniówka Durny-Łomnica .Taki jigsaw.(fot 3)


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 12-01-2007 11:48 PM

Ożyły wspomnienia.....byłam tam we wrześniu ubiegłego roku, ale widocznośc miałam trochę gorszą. Z góry obserwowałam drogę przebyta dzień wcześniej od Czerwonej ławki po Rohatkę, piękne przeżycie Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 13-01-2007 12:42 AM

oo, nowe foto Smile bardzo fajne.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 13-01-2007 01:21 PM

Hmm cóż napisać - cieszę się z zainteresowania imprezą, cieszę się z ciepłych słów i okrągłych literek ... trochę się rozleniwiłem, ale coś w sprawie przecież napiszę.
Od ostatniego dnia poprzedniego zimowego pobytu w Tatrach wiedziałem kiedy ponownie wrócę tam na śnieg, nie byłem jedynie w stanie przewidzieć z kim TAM będę i czy obecność tych osób zostanie we mnie na dłużej.
Pierwsza ujawniła się Danusia /Lwica/ urocze, aczkolwiek mocno umocowane w rzeczywistości stworzenie, które dumne z przeszłości nadrabia to wszystko na co wcześniej nie miała czasu, pełen podziwu byłem dla ogromu energii drzemiącej w niezadużej postaci, w ciągłe zdziwienie wprawiał mnie widok tryskających z Jej oczu iskierek zadowolenia. Trudno to tak po prostu opisać, ale gdyby ktoś zmieszał energię, urok, ambicję, łatwość przyswajania niezbędnie prawidłowych odruchów, głód nowych góskich doznań i wszystko to zlokalizował na Śląsku - to po prostu wyjdzie Danusia z Gliwic - pełen szacunek Danusia.
Skrzyżowała mi się ścieżka /dobrze, że nie oręż/ z Fazikiem i Jadzią - najpierw Jadwiga /błysk schowany w pierzastej chmurze/ temperamentna osóbka, zapamiętam i miły dla ucha śląski akcent i kreskę kredki w mądrych oczach i zapał górskich realizacji drzemiący w cieniu i nieskończoność spojrzenia. Bardzo mile mnie zaskoczyła i sposobem bycia i werwą na zasypanych ścieżkach i śnieżnych polach, pozdrawiam Jadzia i do następnego razu - bo wierzę, że znów uda nam się coś wspólnie górsko zrealizować.
Fazik - Fazior /ogromne serce w ogromnej piersi/ cieszę się, że Go poznałem, wulkan pozytywnej energii, osoba roztaczająca wokół aurę stonowanego spokoju, nie udało nam się zrobić żadnej grani, a szkoda bo kilka razy rozglądałem się za kimś takim gdy sprawa była mniej bezpieczna - liczę Fazior, że nadrobisz to kiedyś, zapraszam kolejny raz -zapraszam na "prawdziwą jazdę".
O Fasmacu /Re/ z promiennym spojrzeniem i jego ładniutkiej żonie /miód i mleko/ nasłuchałem się jedynie z relacji Fazika,
o Pedro'sie /hmm, wszystkie drogi prowadzą do Ciebie/ poszeptała mi po kryjomu Jadzia /hehehe/
Spoka /puchacz/ nie spotkałem z powodu przedłużenia swojego pobytu w Gąsiennicowej /przepraszam Władysław/ jego głos budzi zaufanie
Olki i Roba /piękna i bestia?/ nie spotkałem choć gnałem do Betlejemki 5-go, jakiś osobnik z nowego kursu /palant/ krzyknął mi z pięterka, że nikogo ze starych tu już nie ma, poznałem za to Mirka /skorpion/ z Aleksandrowa Łódzkiego gościa z forum turystyka górska, fajne osóbki muszą mieszkać w tej Łodzi, bo to kolejny przypadek kiedy ktoś z tego Miasta okazuje się radośnie pozytywną postacią.
O Małgosi napiszę po prostu, że to moja żona /nagroda na którą nie zasłużyłem/ - ciągle mnie zadziwia - daj Boże tak cały czas ...
W sprawie imprezy napiszę, że to był naprawdę udany tydzień, a z bardziej ex. wyjść zrobiłem Małego Kościelca dzikim żlebem od Czarnego, Zawrat w zamieci i trochę graniówek w okolicy Wierchu pod Fajki /wszystko z Danusią/, Kasprowy w zadymie przez wszystkie wierzchołki do Przełęczy Świnickiej po śladach brodacza, który dzień wcześniej spadł w Kocioł Świnicy /z Małgosią/, Żółtą Turnię Upłązem z zejściem przez Łopatę przy idealnej pogodzie, Kozią Dolinkę /z Małgosią i Mirkiem/, podejście na Granat, skosy w Koziej i wariactwa ze zjazdami zakończone wiatrakiem w śniegu /sam!/
To nie jest relacja, to moje spojrzenie na to wszystko co dla mnie najważniejsze, a góry? Góry były - są i będą, będą i w Nas i w miejscach do których ciągnie nas to co w Nich najpiękniejsze, pozdrawiam górsko i do ... następnego razu / będę o Was pamiętał/.
Teraz zdjęcia:




RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 13-01-2007 02:34 PM

Faktycznie ująłeś to bardzo "od siebie". Bardzo dziękuję za miłe słowa Smile. Piękne te zdjęcia .Pamiętam ten moment, to miejsce jak robiłeś tę trzecią fotkę Wink No i Gosia pięknie prezentuje sie na Zółtej ....ech szkoda, ze mnie z Wami tam nie było. Czy to przedostatnie zdjęcie zrobione jest na Granacie??


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 13-01-2007 03:25 PM

Sylwek, muszę przyznać że poza zmysłem, jakby to określić, literackim to i zmysł fotograficzny niesamowity. A i psychologia chyba nie jest Ci obca. Mam nadziej, że wypad na Babią wypali i będziemy się mogli spotkać.
Naprawdę super wyprawa. Mam nadzieję, że jeszcze coś dopiszesz.

pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 13-01-2007 03:47 PM

Rozumiem ,że jest to wstęp do szerszej relacji ,krótki i zwięzły ale pobudzający wyobraźnię .Zdjęcia wspaniałe.Czekamy na jeszcze,jeszcze....No i gratuluję,że tak pięknie spędziliście ten czas .A do Suchej B -pewnie kiedyś droga poprowadzi .Przynajmniej na Babią G nie ma innej możliwości jak przez moje citySmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Olka - 14-01-2007 01:59 AM

Sylwestrze poznałeś Mirka Michasia ? Nie moze być Smile
A co On tam porabiał i dlaczego ja o tym nic nie wiedziałam-zabić Mirka
Za to, ze nas nie było przepraszam, nie dało się.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 17-01-2007 12:54 PM

Olka napisał(a):
Sylwestrze poznałeś Mirka Michasia ?


Poznałem -  bardzo fajny gość, spędziliśmy na wspólnych wyjściach 2 dni bo i Żółta Turnia i zalodzone zbocze z Koziej Dolinki w kierunku Granatów ... ale co z tego jak Wy z Robem mi uciekliście. /czyżby po angielsku?/
pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Rycho - 17-01-2007 01:38 PM

witaj Sylwek brakowało Twojego pisania ale warto było czekać zazdroszcze tej całej eskapady i mam nadzieje że jeszcze coś zamieścisz ...a ja chciałbym kiedyś spotkać się z Wami na szlaku .....jestem ciekaw co byś omnie napisał


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 17-01-2007 01:57 PM

pozdrawiam

http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=137

a jak chcesz "zakręcić kołem fortuny" - to ... ustaw się na bibę Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Kania - 17-01-2007 07:50 PM

o kurcze, ale z Was dziczki, nieźle, ja to teraz będę się bała Was spotkać, jak Wy tak zasuwacie po tych górkach, nawet zimą
Powiem Wam, że ja nigdy nie chodziłam zimą Aż tu 30 grudnia ub.r. byłam pierwszy raz zimą w górkach Niewielkie one, ale zawszeSmile Z Łodygowic na Czupel i na MagurkęSmile Było cudownie, tak sobie zakończyć rok No i kijeczki wypróbowałam - tez pierwszy raz na całej wyprawieSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 10-02-2007 02:36 PM

Teraz króciutko o narciarskiej wyprawie

W czwartek wyjeżdżałem już z lekkim poczuciem przeziębienia ale nie mogłem odpuścić takiej przyjemności.
Zwardoń przywitał nas deszczem ze śniegiem i co najgorsze niedostępną drogą do kwatery. Łańcuchy nie pomogły na rozmokłej około 30 cm warstwie śniegu i trzeba było pchać samochód do góry jakieś 400m (na szczęście pomogła nam czekająca na nas na górze trójka przyjaciół)
Po rozpakowaniu wyjazd na Skalite (to ze względu na moją żonę - pierwszy dzień dla niej aby mogła się zapoznać z nartami). Pogoda po południu się poprawiła i jazda była przyjemna ale organizm coraz bardziej słabł. Powrót na kwaterę i znowu pchanie, teraz już dwóch samochodów.
W pokoju tragedia, zgubiłem portfel. Kur......wa na pewno podczas pchania samochodu. Szybko w samym polarze bieg w dół, żona z kumplem szli z tyłu z latarką. Niestety nerwy nie pozwalały mi na nich czekać. Jakieś 400 m niżej jest czarna plama na śniegu. O Boże dzięki, serce wraca do normalnego rytmu. Sięgam ręką a to niestety coś miękkiego, coś co przeważnie zostawiają beztrosko biegające po wsi zwierzątka. Kurcze jak śmierdzi. Umyłem ręce w śniegu, dotarła żona z kumplem. Niestety oni też nic nie zauważyli. Żona już zaczyna wyzywać mnie od pierduł i tak dalej. W takim razie musiał zostać w knajpie w Zwardoniu, wrócimy to zadzwonimy. Pod obstrzałem pretensji nagle olśnienie, kurcze przecież schowałem go w podłokietniku w samochodzie.
Fakt ten jednak nic nie zmienił, nadal byłem pierdołą i tyle.
Wieczorem już gorączka, końska dawka leków, jakoś to będzie. Jeszcze kilka partii Scrabli w burzliwej atmosferze (kurcze ile taka gra wyzwala emocji, czasem może nawet doprowadzić do rozwodu) i do łóżka.
Piątek rano trochę lepiej. Pogoda niestety do du.........y. Cały czas pada. Jednak nie poddajemy się i przebieramy się na wyjazd na stok. Ze względu na pogodę oraz samopoczucie jednak na Skalite. Nie warto jechać na Wielką Raczę, możliwe ze się skończy na dwóch zjazdach.
Deszcz zmienia się w śnieg. Jeździmy tylko w trójkę. W niektórych miejscach już spod śniegu widać kępki trawy. Plus tej pogody, mało ludzi ale i tak udało mi się ustrzelić gościa na stoku. Na chwilę przestaje padać, ukazuje się niebo i słoneczko pięknie świeci. Teraz lepiej. Niestety to tylko chwilowa poprawa pogody. Znowu zaczyna padać, ale teraz zmarznięty deszcz ze śniegiem, który mógłby mnie ogolić. Czuję, że jestem rozpalony, ostatnie dwa zjazdy i koniec. Jak się okazało to i tak prawie cztery godziny były. A biedna moja żoneczka cierpliwie czekała na mnie w barze delektując się winnym grzańcem. Wracamy, na zupę do Zwardonia i my do domu a reszta na kwaterę. Żegnamy się przy rozstaju dróg ale decydujemy jeszcze zaczekać, może być konieczna pomoc w pchaniu samochodu pod górę. Siedzimy z żoną w samochodzie w milczącej modlitwie, „Boże żeby wjechali”. Niestety po paru minutach telefon, no to maszerujemy do góry. Znowu pchanie samochodu, tym razem jest to znacznie dłuższy odcinek. Po godzinie dopychamy maszynę przed dom. Powrót już w ciemnościach do samochodu i do domku, do łóżeczka.

Może nie był to pod względem narciarskim najprzyjemniejszy wypad ale obfitował w wiele ciekawych przygód, no i przyjaciele rewelacyjni tak więc ogólnie przyjemnie było. Będzie co wspominać gdy się znowu spotkamy.


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 10-02-2007 03:01 PM

fasmac napisał(a):
Teraz króciutko o narciarskiej wyprawie


Maciek - prawdziwy mistrz budowania napięcia z Ciebie, a fragment dot. poszukiwania zguby wprost rewelacyjny ... pozdrawiam*
bardzo - bardzo ładnie to wszystko opisałeś
*dot. głównie złotowłosej, choć nie tylko


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 10-02-2007 03:27 PM

hehe, to rzeczywiście miałęś przygodę Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 10-02-2007 08:10 PM

Czyta się jak powieść sensacyjną .Brawo Maciek. Pokazałeś swój kunszt.
A narty....? Zima nie w tym to w przyszłym roku może nas uraczyć .Wspaniała przygoda .Pozdrawiam Was Oboje.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 10-02-2007 09:56 PM

Wyprawa-spacer
Pogoda W Suchej B dzisiaj dosyć ładna .Ok +7 stopni C w cieniu.50 % zachmurzonego nieba .Praca nad sprzętem chwilowo zakończona .Trzeba gdzieś się wybrać .Wybrałem się więc na Magórkę (Magórka-780m jest ostatnią górą Pasma Jałowieckiego które poprzez przełęcz Klekociny łączy się z Małą Babią Górą.Właściwie to nie wiem czy to spacer czy wyprawa (16 km ,4 godziny)Ale jak ją zwał tak ją zwał -wyruszyłem przed siebie.Start o godz 13 .Punkt startu-dom 340 mnpm.Wąska droga asfaltowa(bez śniegu) biegnie początkowo nieco stromo .po pół godzinie trochę łagodnieje .Znajdują sie tu ostatnie domy przysiółka Suchej B Wysokość ok 600 m.Droga asfaltowa kończy się a zaczyna się droga leśna i śnieg.Przez godzinę droga prowadzi przez las stopniowo wznosząc się do wysokości 700m .W lesie wiele powalonych drzew po niedawnej wichurze.Droga przez las wydeptana wśniegu ale buty od razu przemakają na rozmiękłym śniegu.W połowie drogi przez las opuszczona leśniczówka.Koło niej jakieś ślady ludzkie .niewykluczone ,że czasem ktoś korzysta z darmowego noclegu..Nieco dalej widzę na ziemi zdrapaną korę z drzewa a na drzewie ślady pazurków .Co to za drapieżnik ostrzył sobie pazury .?Niedźwiedź pewnie nie bo troszkę za małe .Może ryś albo żbik Najczęściej to kotowate tak się zachowują .Idę dalej .Przy drodze niezamarzające zimą źródełko.Woda z pewnością nie termalna ale powyżej zera.Wreszcie las się kończy .Pojawiają się pierwsze domy pod Magórką które już należą do Zawoi.Otwiera się szeroki widok na Babią Góre i Policę i Gorce.Jako naoczny świadek potwierdzam ,że na Babiej G i Policy wciąż jeszcze jest śnieg.Szlak prowadzi poniżej głównego wierzchołka Magórki W pewnym miejscu szlak skręca w prawo w stronę przełęczy Przysłop a w lewo prowadzi droga do pięknego miejsca zwanego "Za Kamień" Znadowała się tutaj z dawien z dawna kapliczka .W latach 60 tych przybyli zakonnicy i wybudowali nieco większy kościółek oraz budynki klasztorne.Teren wokół bardzo ładnie zagospodarowali.Jest to taka cicha i piękna oaza spokoju.W Kościółku tym (UWAGA PANIENKI I KAWALEROWIE) bardzo często zawierają związki małżeńskie turyści miłośnicy gór.Bardzo pięknie wygląda odprawiana w tym miejscu Pasterka na której gromadzi się wiele osób również ze Suchej B.W budynkach klasztornych są miejsca noclegowe.Poza okresem kiedy przebywają zorganizowane grupy oazowe czy inne to można tutaj bez problemu wykupić pobyt z wyżywieniem Ceny raczej przystępne.Warunki raczej lepsze niż w typowym schronisku.Miejsce to jest bardzo dobre dla osób ze strzaskanymi nerwami Można tu naprawdę ukoić nerwy ,wyciszyć się i nabrać nowych sił.Z tego miejsca zeszedłem ze szlaku i skręciłem na wyznakowaną trasę rowerową biegnącą do Grzechyni(część Makowa)Po kilku kilometrach dotarłem do następnego ciekawego miejsca .Na końcu Grzechyni na zboczu w lesie znajduje się ciekawy obiekt> Pustelnia Niepokalanów .Nie jest to jednak pustelnia ale niepowtarzalne miejsce do spędzenia wakacji dla dzieci i młodzieży .Na pochyłym zboczu w lesie na pow 1ha Znajduje się kilka drewnianych chatek z wieżyckami strażniczymi w których znajdują się pokoje noclegowe 3-4osobowe.Chatki wszystkie z surowych desek ,niektóre zabejcowane.Drewniane schodki ,baszty, odkryte palisady tworzą prymitywne naturalne piękno .Wiele ławeczek ,stołów popod drzewami .dużo murków z naturalnego kamienia w które wbudowane są koła od wozu czy nawet brony.Wyłożone ścieżki z kamienia prowadzą w różne zakamarki a poza tym tu zawieszone koło od sieczkarni ,tam pług czy kultywator ,a tam znowu chatka -muzem wiejskie z narzędziami z minionej epoki .Obok stylowy ul a jeszcze obok namiastka kuźni.Oczywiście jest też mała surowa drewniana kaplica w której odbywają się nabożeństwa.A obok tego wiele rzeczy do uprawiania sportu .Jest mały basen, liny do wspinaczki.Tarcza do rzutu lotkami,kosz do koszykówki i co mnie najbardziej zaskoczyło -kilka kajaków .Gdzieś w dole na Skawicy jest budowana mała tama i tam urządzane jest pływanie..Kto to wszystko zorganizował ? Otóż pewien ksiądz pochodzący z Grzechyni (będący obecnie gdzieś na probostwie w Krakowie ) dostał od rodziców trochę lasu.Pomyślał i zagospodarował .Wspaniała inicjatywa.We wakacje organizowane tutaj są turnusy 2 tygodniowe dla dzieci i młodzieży w wieku od 10 do 20 lat..Koszt takiego 2 tyg turnusu jak się dowiedziałem to mniej więcej 400-500 zł z wyżywieniem .Na pewno nie ma tu luksusu >telewizji ,internetu czy gorącej wody w prysznicu .Warunki mniej więcej takie jak na obozach harcerskich.Ale miejsce wspaniałe.Jeżeli ktoś zastanawia się wysłać dziecko gdzieś na kolonie to bardzo polecam to miejsce.Ja poszedłem dalej i jescze przez jedną przełączkę dotarłem do granicy Suchej i dalej po asfaltowej drodze do domu.Wyprawa krótka ale dosyć ciekawa .Miłego czytania.Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 17-02-2007 10:31 PM

No więc zgodnie z obietnicą zamieszczam link do relacji i zdjęć z wyprawy w Beskid Wyspowy.

http://www.gorskiswiat.pl/innegory/wyspowy/wyprawa_mogielica/mogielica.php

Życzę miłego czytania i oglądania.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Halska - 17-02-2007 10:45 PM

Miło się czytało i oglądało Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 17-02-2007 11:24 PM

Piękne zimowe pejzaże, z tego co Pedro napisał, może to nie ten rejon ale trzeba się będzie dobrze opatulić na Babią Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 18-02-2007 02:05 AM

Nie ma co komentować.
Tylko pozazdrościć. Piękna pogoda, piękne widoki, piękne zdjęcia.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - marycha - 18-02-2007 12:37 PM

fanstastyczne zdjecia, wyprawa.. i opis Smile Czyta sie, jakbyscie faktycznie wyruszali w trojke - wraz z wiatrem Smile
Tak, Fasmac ma racje... pozazdroscic.. Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 18-02-2007 04:21 PM

fajowo. ile jeszcze jest takich miejsc, których nie znamy ...


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 18-02-2007 06:53 PM

Świetna relacja jak zawsze zresztą .Udana premiera 2007 roku.Wspaniałe te zdjęcia na Tatry z Polany Skalne .Gratuluję Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 18-02-2007 08:12 PM

Beskid Mały: Ścieszków Groń-Gibasów Wierch
Jak podawałem w planowanych wyprawach wybrałem się dziś w Beskid Mały.Taki mały to on wcale nie jest Madohora -922mnmp.
Ale po kolei.W piątek gdy już znałem prognozy pięknej pogody na sobotę i niedzielę ,wziąłem mapę do ręki i intensywnie szukam jakieś drogi ,szlaku którym jeszcze nie szedłem I znalazłem w Beskidzie Małym.Zdecydowałem się na niedzielę gdyż przewidywana temperatura miała być nieco wyższa.Niespodzianki z wyprawą zaczęły się już od samego rana.Wstałem wcześniej aby przygotować posiłek i herbatę na drogę .Potem do kościółka i zaraz prosto na bus jadący w kierunku Żywca
Zrobiłem herbatę nalałem do butelki plastikowej( w czasie ostatniego wypadu stłukł mi się termos normalnie wczasie jazdy samochodem.,takie słabe. Będę musiał kupić metalowy). Butelkę zawinąłem w gazetę dla lepszej izolacji i owinąłem w ręcznik.Przgotowawszy wszystko zjadłem śniadanie i już miałem wychodzić do kościoła ale jeszcze zaglądnąłem do chlebaka i co? Chlebak mokry a butelka po herbacie pusta.Wyłożyłem wszystko i poszedłem do kościoła a w miedzyczasie żona trochę podsuszyła rzeczy i przygotowała herbatę .Po kościele wpadłem do domu zabrałem rzeczy i na bus.Pojechałem do Gilowic.W Gilowicach zwiedziłem stary zabytkowy drewniany kościół(otwarty-niedziela) z 1574 roku Ołtarz z 1708 roku Dzwony z 1535 roku .Koło kościółka figurka Św Jadwigi postawiona w 1910 roku na pamiątkę 500 lecia zwycięstwa bitwy pod Grunwaldem.W gilowicach urodził się i tu został pochowany student UJ Stanisław Pyjas - jeden z założycieli Niezależnego Zrzeszenia Studentów na UJ -zamordowany bestialsko przez Służbę Bezpieczeństwa przed stanem Wojennym.W Gilowicach znajduje się zajazd "Pedro" gdzie można spoko(jnie) posilić się .Ja udałem się drogą asfaltową póżniej polną w kierunku Okrajnika za Łękawicą .Koło drogi widać oznaki wiosny -bazie. A nagle w górze zauważyłem dwa klucze ptaków niewątpliwie to powracające do nas na wiosnę.Z Okrajnika malownicza wąska droga asfaltowa prowadziła w zakosy do przysiółka -Łysina leżącego u stóp Ścieszków groń 779m.Jest to najwyższy szczyt lewego orograficznie ramienia opadającego od Madohory w kierunku Kotliny Żywieckiej.Przysiólek Łysina to mało powiedziane .Właściwie to przysiólek-city.Czego tu nie ma ? Ze 20 domów ,kilka letniskowych wiat i kilka nowych wil pałaców.Dumne skrzyżowanie wąskich asfaltowych ulic(bez świateł i zebry) nawiązujących do terenu.Jest więc ulica stokowa i łagodna i dolna i ku piwnicy. Sic!.Oprócz tego jest kapliczka i jak na taki przysiółek przystało >OSP i sklepSmile.Tutaj zaczyna się śnieg.Poszedłem grzbietem w kierunku Madohory .Najpierw bez szlaku a następnie kontynuowałem zielonym szlakiem.Na grzbiecie wiatr zimny szepce ze świerkami i nuci jakąś melodyjkę .Jest na pewno cieplej niż miał wczoraj Pedro na Mogielicy.Widoki wspaniałe jak na zimę.Błękitne niebo ,ciemna zieleń świerków,młode świerczki opatulone śniegiem,biel ciemna ,biel jasna ,biel zmieszana z zielenią -piękne.Śniegu na szlaku 20-30 cm ale szło siędosyć wygodnie ponieważ był jeszcze zmrożony po nocy i utrzymywał na powierzchni.Jedynie w miejscach otwartych mocno operujące słońce trochę go roztopiło.Ponieważ jednak nie ma róży bez kolców tak i nie mogła ta wyprawa być bez żadnego kolca .Pedro miał zimny wiatr a ja po dwóch godzinach mocno otarte nogi i bąble.A przede mną jeszcze przeszło 3 godz marszu .ale nic to ( wybiegając naprzód -teraz siedzę sobie wygodnie przed komputerem z zaplastrowanymi piętami i o nich nie myślę Big Grin)Zjadłem zimny posiłek z letnią herbatką i ruszyłem dalej .Szlak prowadził grzbietem lekko w górkę i w dół i tak na przemian .Po ok 2 godz. dotarłem do malutkiego przysiółka-Gibasy pod Gibasowym Wierchem 898m.Jest tu kilka starych drewnianych przeszło stuletnich chatek .W jednej z nich można znaleźć nocleg .wskazany jednak wcześniejszy telefon.Chyba ,że się ma szczęście kiedy właściciel jest na miejscu.Opuszczam Gibasy i kieruję się drogą w dół w kierunku Ślemienia na autobus.Scieżka początkowo po zmarzniętym śniegu ,potem po roztopionym i wreszcie przechodzi w błotnistą leśną drogę.Po pół godzinie wychodzę z lasu i już asfaltową drogą zmierzam do Ślemienia.Dotarłem do przystanku.Autobus dopiero za 1godz i 15 min.Czy czekać ? W butach mam mokro i zimno.I bolą mnie otarcia.Ale tak długo czekać w mokrych butach na pewno nie jest zdrowe.Zacisnąłem więc zęby i poszedłem jeszcze w kierunku góry Bąków 766m z drugiej strony Ślemienia .Po 35 minutach zawróciłem i 10 min przed odjazdem znalazłem się z powrotem na przystanku Skąd zadowolony wróciłem do domu na ciepły podgrzany obiadekSmile.
PS Była to pierwsza moja zimowa(po śniegu) wyprawa od 15 lat(w Kanadzie).Nie ukrywam ,że poczułem się zdopingowany przez nasze forumowiczki ,które w zimowej aurze przemierzają Tatry ,Gorce czy inne góry.Pozdrawiam WasWink.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 18-02-2007 08:40 PM

Madohora - Łamana Skała, Bąków - Czeretnik (u mnie ma 730m) jak ja lubię na mapie śledzić czyjąś wyprawę Wink Fajnie spędzona niedziela Spoko, tylko te buty.... koniecznie do wymiany.

ps. zazdroszczę Wam wszystkim co mogą na weekend wyjść w góry.


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 18-02-2007 09:10 PM

Pablo napisał(a):
Madohora - Łamana Skała, Bąków - Czeretnik (u mnie ma 730m) jak ja lubię na mapie śledzić czyjąś wyprawę Wink Fajnie spędzona niedziela Spoko, tylko te buty.... koniecznie do wymiany.

ps. zazdroszczę Wam wszystkim co mogą na weekend wyjść w góry.

Z tymi szczytami mniej ważnymi to podawane wysokości są różne.Sądzę ,że twoje dane są aktualniejsze Ja mam starą mapę.A buty niewątpliwie jeżeli będę kontynuował tego typu wypady muszę poszukać jakieś wygodniejszeSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 18-02-2007 10:52 PM

spoko napisał(a):
znajduje się zajazd "Pedro" gdzie można spoko(jnie) posilić się .

Heh...zajazd Pedro...dobreBig Grin

Jak to napisał spoko:"Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać..." ....i....i właśnie spoko jest tego żywym przykładem i dowodem.Nawet jak

spoko napisał(a):
W butach mam mokro i zimno.I bolą mnie otarcia.Ale tak długo czekać w mokrych butach na pewno nie jest zdrowe.Zacisnąłem więc zęby i poszedłem jeszcze w kierunku góry Bąków...

to i tak coś silniejszego człeka pcha do przodu, dalej w górySmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 18-02-2007 11:07 PM

No jakoś nie miałem okazji się pochwalić do tej pory zajazdem Toungue


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 18-02-2007 11:22 PM

Pedro...ale żeŚ normalniusio niebywale skromny hehToungue No z kim jak z kim ale z nami forumowiczami nie podzielić sieM informacją o takim zajeździe Toungue

No i Tobie zapomniałam pogratulować wypadu w górki-boM nie przyuważyłaSmile Miło się czytało i miło oglądałoSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 18-02-2007 11:50 PM

Oj tam KaRoLiNa DiNa Toungue Plan był się pochwalić, tylko Spoko mi go pokrzyżował ujawniając moją tajemnicę...

No teraz to ino pozostaje mi Was do "Pedra" zaprosić. Tylko musze do kuchni przedzwonić, żeby ... obiadki zaserwowali Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 18-02-2007 11:58 PM

Co to ma być? zmiana miejsca biby??? na Beskid Mały Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KaRoLiNa :) - 19-02-2007 12:00 AM

heh...skoro szef zaprasza to grzechem by było odmówić heheBig Grin


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 19-02-2007 02:01 PM

zwłaszcza, że stawia Toungue


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 19-02-2007 02:38 PM

Pablo ma rację, zmienić miejsca biby nie możemy, więc jednak wizyta w zajeździe jest nieaktualna Big Grin


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - marycha - 19-02-2007 03:45 PM

alez my sie dostosujemy tak, zeby nie kolidowalo z biba Wink Toungue - nie wypada nam odmawiac... Big Grin

(robic screenshoty, poki to na pismie jest - zanim Pedro wyedytuje posta Big Grin)

Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 19-02-2007 04:19 PM

marycha napisał(a):
(robic screenshoty, poki to na pismie jest - zanim Pedro wyedytuje posta Big Grin)


I zdążyliście? Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - marycha - 19-02-2007 04:27 PM

hehehhehe Toungue Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 20-02-2007 07:09 PM

Pierwszy kwartał roku jest dla mnie trudnym okresem w pracy.O urlopie ,choćby krótkim mogę pomarzyć.Bywa,że w soboty również pracuję.Dlatego,gdy dowiedziałem się w środę o możliwości krótkiego urlopu-ucieszyłem się niezmiernie.By wykorzystać maksymalnie dany nam czas-postanawiamy bez specjalnych przygotowań ruszyć nocnym pociągiem ku Tatrom.Szybkie pakowanie-podstawowe minimum(sprzęt narciarski będziemy wypożyczać przy wyciągach)-i w drogę.Wczesnym rankiem docieramy do Zakopanego-roztasowujemy się na kwaterze i na narty.Jestem narciarzem raczej średnim-zatem z początku mam obawy,czy się nie rozsypię na stoku,po blisko rocznej przerwie od nart-ale z każdym zjazdem jest coraz lepiej.Nartujemy na Gubałówce-trochę na Kotelnicy-rano i wieczorem.Jakieś uciechy w knajpkach na Krupówkach i tak mija dzień pierwszy.W piątek busem do Białki Tatrzańskiej-wyciągi oblężone-ostatecznie lądujemy w Bukowinie-trochę lepiej.Pogoda ma tendencje do psucia się.-opady mokrego śniegu,wieczorem mgła.W nocy chmurki rozstępują się-nieśmiało wyglądają gwiazdy.Sobotni dzień postanawiamy urozmaicić-porannym spacerem.Po wczorajszej niepogodzie ani śladu.Błękit nieba,lekki mróz -zatem do Doliny Chochołowskiej.Od Siwej Polany poprzez Huciska-wędrujemy sobie w towarzystwie bardzo nielicznie spotykanych turystów.Warunki turystyczne są dosyć dobre,śnieg po nocy zmrożony,stoptuty pozostają zatem w plecaku,wschodzące słońce mile ogrzewa.Na smrekach lekka okiść śniegowa,zarośla olch i wyżej jarzębin pokryte malowniczo szrenią.Po dojściu do schroniska Chochołowskiego-małe co nieco i śladem znaków żółtych na widokowy szczyt Grzesia-szlak jest dobrze wydeptany-świadcząc o walorach widokowych wierzchołka.Na szczycie parę osób zajętych uwiecznianiem na zdjęciach wspaniałej panoramy Tatr Zachodnich.Jest idealnie bezchmurnie,ostre słońce-choć na grani głównej obserwuję efekty całkiem sporego wiatru-w postaci pióropuszy zwiewanego śniegu.Robimy foty-delektujemy się przez blisko godzinę wspaniałymi widokami .Patrząc na wschód otaczam serdeczną myślą i troską naszych forumowych śmiałków podejmujących próbę zimowego wejścia na Rysy.Piękna aura z wysoką przejrzystością powietrza utrzymuje się do wieczora.Pózne popołudnie to znów narty i wieczorne rozrywki.Niedziela wita nas pięknym słońcem i czystym lazurem porannego nieba.Zatem poprzez Wierch Poroniec do kościółka na Wiktorówkach-pózniej widokowy szlak przez Gęsią Szyję,Polanę Waksmundzką do Toporowej Cyrhli.Ostatnim akordem tego krótkiego,acz miłego wyjazdu w góry-jest biesiadowanie w "7 kotach".Wieczorem do domu-Eeech było za krótko...
1.Rześki poranek na Siwej Polanie.
2.J.w
3.W tle Siwiańskie Turnie.
4.Polana Huciska
5.Polana Chochołowska,wyżej po prawej Rakoń po lewej Wołowiec.
6.Z przed schroniska,w kierunku Kominiarskiego Wierchu.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 20-02-2007 07:22 PM

Górą nasi - pozdrawiam Doktorku*

*lekarz dusz? Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 20-02-2007 07:28 PM

1.Na szlaku na Grzesia-poniżej Bobrowieckiej Przełęczy.
2.W pobliżu wierzchołka .
3.Patrząc na Tatry Orawskie-Trzy Kopy,Hruba Kopa,Banówka,Pachola,Spalona i grań Skrzyniarek.
4.Od Starorobociańskiego Wierchu porzez Raczkową Czubę,Jarząbczy Wierch(nad nimi śnieg zwiewany ze szczytów)
5.Spojrzenie na wschód(hen za granią Ornaku-nasi forumowicze zdobywają Rysy.
6.Zachodni kraniec Tatr-Salatyn,Brestowa.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 20-02-2007 07:33 PM

1.Widok spod smreka na Rusinowej Polanie-wspaniałości od Gerlachu po Rysy.
2.Z Gęsiej Szyji-grań Tatr Wysokich-od Jagnięcego Szczytu po Lodowy Szczyt.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 20-02-2007 08:08 PM

Przy takiej pogodzie znakomicie prezentują się te góry.Ładne zdjęcia .A i los dobry ,że Wam pozwolił na kilka dni Tatry odwiedzić


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 21-02-2007 08:29 AM

Pięknie spędzony czas Smile, zdjęcia śliczne, ale cóz sie dziwić wiem przecież jak tam wtedy było Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 21-02-2007 11:45 AM

ładnie Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 03-03-2007 05:34 PM


Sucha Beskidzka -Maków Dolny-Góra Polana-Budzów


zgodnie z wyznawaną zasadą nie siedź w domu idź na wycieczkę wybrałem się w trzygodzinną trasę jak wyżej.Po wykonaniu paru drobnych prac w domu wyruszyłem w drogę o godz 10.15 Z rana pogoda dosyć piękna.Nawet słoneczko świeciło a duże obszary niebieskiego nieba mile muskały wzrok.
Wybrałem tę trasę nieprzypadkowo. Z góry Polana 611m rozciąga się wspaniała panorama na Babią górę.Początkowo moja trasa biegła drogą asfaltową w kierunku Makowa Podh,a następnie boczną asfaltową wyprowadzającą do ostatnich domów przysiółku Polany.Powyżej domów znajduje się polana(rzecz. Pospolity) z której rozciaga się znakomity widok na Babią G. Usiadłem na pniu drzewa wzrokiem skierowanym na Babią .Była godz 11.30 .Babia Góra Była niezasłonięta przez Chmury.Prezentowała się okazale i tak jakoś uroczyście.(czekając zapewne na naszych gości.)Jej biel błyszczała jak śnieg w słońcu.Odniosłem wrażenie ,że jest bardzo podobna do sylwetkiFudżi Jamy. w Japonii.Pomyślałem ,że nasi wędrowcy pewnie już gdzieś w okolicy Sokolicy.Zjadłem kanapkę ,wypiłem ciepłą cherbatkę i ruszyłem dalej Droga teraz prowadziła przez las .Była bardzo błotnista i rozjeżdżona przez ciągniki zwożące drzewo. Gdy widzę taką drogę to aby nie popaść w depresję przypominają mi się słowa takiej ulubionej mojej pieśni ....... " Wspaniały szczyt,błotnista wiejska droga-
To Jego znak ,który zostawił ci"... . Gdy las się skończył zaczęła się następna polanka i szlak teraz prowadził takimi ładnymi otwartymi widokami.Gdzie niegdzie pojawiały się domki rozrzucone wśród polan grzbietów i lasów.Doszedłem do drogi biegnącej zboczem Makowskiej góry i do szlaku Maków Podh-Kalwaria.Przy drodze Krzyż z tablica upamietniającą poległych tutaj 23-29 stycznia 1945 r .1000 żołnierzy radzieckich ,wehrmachtu oraz partyzantów Polskich przy wyzwalaniu Makowa Podhalańskiego.Zadumałem chwilę nad ich losem i nad okrucieństwem wojen.... .
Skierowałem się szlakiem w lewo w kierunku Budzowa .Szlak zaczął zbiegać w dół .Co jakiś czas małe polanki Chmury zaczęły gęstnieć a na choryzoncie pojawił się deszcz .wkrótce zaczęło padać dosyć mocno .Było ok 13 godz.Pomyślałem znów o Babiej G. Pewnie tam zamieć śnieżna ( I tak właśnie było co zaraz po powrocie dowiedziałem się z postu Halskiej) .Ja wyciągnąłem parasol i niedługo potem dotarłem do asfaltowej drogi w Budzowie -City ( mojej miejscowości z lat dziecięcych) Jeszcze tylko 10 min do autobusu.Tym razem miałem szczęście i mimo że sobota nie czekałem długo .Po pół godz byłem już w domu sam raz na obiad.A przy okazji prawie przyszedłem na dobrą wiadomość Bo do domu równocześnie wróciła córka.(klasa maturalna) która brała udział w olimpiadzie Z języka angielskiego .W olimpiadzie brali udział uczniowie szkól średnich powiatu Suskiego Wadowickiego ,myślenickiego i nowotarskiego.Córa zajęła 4 miejsce i otrzymała parę nagród.Olimpiada odbyła sie w College'u J angielskiego Gdzie będzie kontynuować naukę po maturze.Pozdrawiam i miłego czytaniaSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 03-03-2007 06:14 PM

Spoko-przyjemnie wykorzystane sobotnie południe.Dzięki za relację-gratulacje dla córki.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Halska - 04-03-2007 02:05 AM

Dopiero przeczytałam relacjeSmile Fajnie, fajnieSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 05-03-2007 10:40 PM


Mucharz-Jaroszowicka Góra-Wadowice


W oczekiwaniu na zasadniczą relację z Babiej Góry Pozwolę sobie zamiescić króciutką z mojego dzisiejszego 5 godz wypadu
Wędrówke rozpocząlem w pięknie położonej na wzgórzu miejscowosci Mucharz.Mucharz należy do najstarszych miejscowości w okolicy.Parafia w Mucharzu została założona kiedy w Suchej B na miejscu obecnego kościoła szumiał zielony bór.Legenda głosi ,że Istnieje połączenie -podziemny tunel między Kościołem w Mucharzu a Lanckoroną.
W wiosce obecnie powstaje bardzo dużo nowych domów a to z uwagi na powstanie w niezbyt w odległej przyszłosci zapory i jeziora na Skawie.Prawdopodobnie za 3 lata zacznie sie napełnianie jeziora.Ja ruszyłem do góry,minąłem kościól i doszedłem w pobliże wierzchołka Upalisko na którym istniał kiedyś gród .Z pobliża wierzchołka niespodziewanie otworzył sie widok na Babią górę .Była za lekką poświatą mgiełki.A przed nią defilowały małe cumuluski.Po zejściu ze szczytu droga dochodziła do poprzecznej główniejszej drogi .Można było iść albo w lewo albo w prawo .Poszedłem w lewo .I nie dlatego ,żeby mnie ciągneło ku Lewicy o nie ,tylko w lewo to kierunek Wadowic gdzie zdążałem.Po około 100m widzę cościekawego przy drodze jakby jakaś tabliczka .I Owszem .Mała niezgrabna rączka napisała na kartce "Tutaj zieleń króluje ,ale człowiek ją truje .Potem męczy się zwierzyna ,która szuka pożywienia" .Kartka była włożona do foliału i przybita do dwóch listewek w bitych w ziemię. Aż mnie zatkało.po 50 metrach patrzę 4 listewki w bite w ziemię Posród nich założony worek na śmieci A obok znów kartka z napisem."Wrzucaj do kosza śmieci ,bo tak się uczą dzieci" .Kartka była podpisana Leśne elfy.I w ten sposób wyjaśniło się ,że to miejscowe leśne elfy pilnuja tutaj czystosci. Droga doszła do Skawy.W tym miejscu dodam taka wkładkę.Otóż według starej mapy miała tutaj być kładka na drugą stronę Skawy A ja musiałem przejść na drugą stronę aby kontynuować w kierunku góry Jaroszowickiej.Będąc jeszcze w domu pomyślałem ,że może jednak kładki nie być a to dlatego ,że okoliczni mieszkańcy zostali wysiedleni w związku z przyszłym jeziorem.Na wszelki wypadek wziąłem ręcznik Gdyby mi przyszło przechodzić Skawę w bród to trzeba by się potem dobrze wytrzeć aby się rozgrzaćSmile.Doszedłem do Skawy.Kładki oczywiscie nie było .Zapytałem napotkanych tubylców palących ogień nad Skawą gdzie tu jest najbliższe przejście przez Skawę ,jakis bród .A oni się za głowę złapali i pytaja dokąd idę .Odpowiedziałem ,że do Wadowic .A oni to trzeba iść do góry a następnie na przystanek autobusowy w Mucharzu.A ja na to ,że właśnie od przystanku tu przez górę doszedłem.Nie miałem ochoty sie wracać .Skawa jednak po opadach i roztopach była bardzo duża ok 1 m.Nie można było więc przejść w bród.Doradzili mi ,że można iść 2km zboczem wzdłuż Skawy i dojdzie sie do mostu ale teren jest trudny.A jak trudny miałem okazję niebawem się przekonać.Brzeg Skawy o nachyleniu 50-60 stopni .A żeby było ciekawiej to całe zbocze było zasłane ściętymi drzewami które drwale wycinali do wysokości przyszłego zwierciadła wody jeziora.Ścieżki naturalnie nie było a jedynie jakieś ślady przemieszczających się drwali. I oczywiście nie na poziomie Skawy ale 50 m powyżej niej.Po 300 m widzę pracujących drwali Mieli przeciągniętą linę transportową 100m do przemieszczania ściętego drzewa na drugą stronę Skawy gdzie brzeg był płaski i gdzie odbywał się załadunek drzew.Przyszedł mi szalony pomysł do głowy i mówię czy mogliby mnie na tej linie przetransportować na drugą stronę rzeki.Mieli wielki ubaw z pytania No niestety nie wyrazili chęci. Poszedłem dalej. Był to prawdziwy tor przeszkód.Wreszcie po 1.5 km stromy brzeg się skończył .Z nadzieją wyszedłem na spłaszczenie i....No szkoda gadać Nowe kłody pod nogi ( w sensie przenośnym).Co sie okazało.Cały teren w promieniu 0.5 km zryty przez kopary i spychacze .Krajobraz iście księżycowy .Jedynie ślady gąsienic woda i błotniasta glina uświadomiły mi ,że znajduję sie na ziemi.Mam dwa wyjścia . ! cofnąć się z powritem po zboczu te 1.5 km a następnie wrócić na autobus.lub 2. Kontynuować przejście po błocie.I poszedłem zapadając sie po kostki w rozmiękłej glinie.Na szczęście wziąłem stare buty .I dobrze bo już nie nadają się do użytku.Wreszcie dotarłem do mostu.Przejście tego 2 km odcinka zajęło mi aż 1 godz.Dalej już było lepiej.Zjadłem sobie kanapkę.Wypiłem cherbatkę i tak wzmocniony poszedłem w górę na Jaroszowicka G.Droga tym razem całkiem całkiem .Na przełączce pomiędzy wzniesieniami góry polana i kilka chatek .Dalej droga leśna dosyć szeroka prowadziła przez piękny starodrzew.W powietrzu czuć było zapach ściętych drzew leżących na poboczu .Słoneczko nawet przygrzewało .Taki sielski nastrój.W pewnym momencie na Polance widzę dwie spokojnie pasące się sarny .Od czasu do czasu patrzą na mnie i skubią dalej trawę.Po 1godz wyszedłem z lasu i doszedłem do miejscowości Jaroszowice. Ładnie położonej u stóp góry Jeszcze nieco powyżej pół godziny spacerku i znalazłem się na dworcu PKS Wadowice ok 18.Niestety autobus dopiero co odjechał.Po godzinie(Kiedy już zaczynałem marznąć)nadjechał następny którym wróciłem do domu.Smile Miłej lekturki


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 06-03-2007 12:06 AM

Bardzo ciekawie napisana relacja.Jest trochę historii ,jest o przyszłości-a to wszystko harmonijnie wplecione w przygodę-która była Twoim udziałem Spoko.Pięknie odkrywać uroki "małych ojczyzn".


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 06-03-2007 08:25 AM

spoko napisał(a):

Smile Miłej lekturki  


taka też była - pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 07-03-2007 12:01 PM

Fajnie że się podobałą .Wkrótce następna.Pzdr


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 07-03-2007 03:17 PM

No to miałeś niezłą wyrypę połączoną z brodzeniem w błocie Wink Fajnie tym wszystkim co maja górki na wyciągnięcie ręki. Ja tez nie mam daleko i narzekac nei powinnam, ale nie mogę po prostu wyjść z domu i iść w trasę.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 07-03-2007 07:16 PM

No Danusia nie narzekaj bo ostatnio tych wypraw miałaś moc.Mnie jeszcze daleko do tego stanuSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 11-03-2007 07:31 PM


Mucharz-Jaroszowice-Groń Jana Pawła-G.Kamień -Kozienice-Mucharz


  "Jest nas troje - Bóg ,Góry i Ja"....JPII


       Te słowa cisną mi się na usta kiedy staję samotnie na szczycie patrząc na ocean pofalowanych gór.Te słowa wypowiedział JPII stając samotnie na szczycie góry. Proszę drodzy Forumowicze zwrócić uwagę na drugie miejsce (w tej hierarchi )właśnie gór.Ten Wielki pielgrzym dusz i pielgrzym gór.Był takim samym pasjonatą gór jak i my.Dzisiaj wyruszając na wędrówkę Beskidem Małym jeszcze raz miałem okazję te słowa przeczytać..... .Beskid Mały to góry Gdzie Karol Wojtyła stawiał swe pierwsze kroki.Ja po 25 latach (kiedy miałem przygodę z wilczurem) znów wybrałem się w trasę z Mucharza na Groń Jana Pawła II.



Po porannej mszy zjadłem śniadanko zapakowałem kanapki i cherbatkę (tym razem w termosie),dołączyłem mapę i w drogę (tym razem samochodem) do Mucharza Zostawiłem samochód przy stacji benzynowej przy wylocie doliny Jaszczurówki.. Udałem się 2 km drogą główną afaltową w głąb doliny poczym skręciłem w boczną asfaltową dropgę do przysiółka Suszyce.Jest tu wąska dolinka a na zboczach o ekspozycji południowej rozlokowały sie liczne domki letniskowe.Nawet tu ładnie.Wkrótce droga afaltowa skończyła się i weszedłem do lasu (nadal bez szlaku).W lesie drogi sie rozchodzą a ja wybieram na chybił-trafił .W pewnym momencie moja droga zwęża się  a następnie przechodzi w ślad pozostawiony przez ściągane drzewo.W miejscu gdzie drzewo było ścięte kończy sie moja ścieżkaSad.Po drugiej stronie głębokiego jaru dostrzegam drogę .Decyduję się przejść na drugą stronę.


Zejście bardzo strome ok 30 m a następnie równie strome 50m wgórę A to wszystko po zeschniętych liściach ,które mają sympatyczną tendencję do ześlizgiwania sie w dół czasem ze mną SmileDoszedłem do drogi ale niedługo się nią cieszyłem gdyż droga skręcała w nieodpowiednim kierunku .Ale wtedy po drugiej stronie jaru znów wypatrzyłem dobrą drogę (A była ona 50m wyżej gdzie skończyła się moja wcześniejsza ścieżka przy ściętym drzewie.) Domyślałem się ,że tą drogą biegnie zielony szlak z którym chciałem się połączyć.Cwilowo jednak nie przechodziłem głębokiego jaru z powrotem.Postanowiłem kontynuować na przełaj stomym zboczem w górę po zaschniętych liściach.Po drodze wiele "czarnych kulek" pozostałości po żerowaniu zwierzyny.(Tutaj przypomniała mi się pewna notka z gazety.Otóż mieszkańcy Beskidu Niskiego skarżyli się w nadleśnictwie ,że im dziki zryły uprawy i domagali się odszkodowania.Na to Nadleśnictwo odpowiedziało ,że jeżeli dostarczą dowodów w postaci "czarnych bobków" to uznają ,,że faktycznie tam dziki żerowały" sic! Smile.


Po 150 m w górę stromym zboczem doszedłem wreszcie do szlaku który już  w miarę poziomo wyprowadził mnie na Jaszczurową G 735 m. W niedługim czasie dotarłem do Góry Królewizna 817m (nie kojarzyć z lewizną) gdzie przyłączyły się szlaki żółte. Przy drodze natknąłem się na ciekawą tablicę z napisem QUO VADIS?.Dokąd zmierzasz bezimienny przyjacielu.? Dokąd zmierzam Ja?. Ja?... Ja zmierzam przed siebie .Jako,że wędrówką jedną życie jest człowieka -więc idę, ciągle naprzód do celu ,który On mi wyznaczył..... .Na szlaku pojawia się mała Polana -przełączka gdzie dołącza szlak niebieski Z Tarnawy Dolnej.Rosnie tu ciekawe drzewo gruby Grab.Z jego boku wyrasta gruby konar który z powrotem wrósł w pień nieco wyżej przyjmując doskonałą formę ucha od dzbanka.  .Stąd jeszcze ok 15 min na Groń JPII gdzie znajduje się schronisko i nie tylko.



Na tym odcinku spotykam pierwszą dwójkę turystów schodzących w stronę przeciwną .A następnie doganiam chłopaka z dziewczyną zmierzających na Leskowiec Zagaduję ich i namawiam do wejścia do naszego forum.Wreszcie staję przed schroniskiem .Tłok tu dosyć duży Siadam przy stoliku aby uraczyć się posiłkiem ,poczym widząc przed jednym z turystów pas z klamrami zagaduję go czy uprawia wspinaczkę skałkową (głodnemu chleb na myśli)Popatrzył na mnie dziwnie i pokazał na buty.No tak Co za gafę strzeliłem .Był to narciarz a pas służył do przyczepu do liny wyciagowej.Zresztą okazało się że wiekszość  wypoczywających tutaj to narciarze korzystających jeszcze z resztek pozostałego śniegu.


Podszedłem nieco wyżej .Znajduje się tutaj sanktuarium górskie Na Groniu Jana Pawła II.I tu właśnie miałem okazję na drzwiach sanktuarium przeczytać ten napis "Jest nas Troje .Bóg Góry i Ja".Pięknie wokół .usiadłem na ławeczce a po chwili dołączył starszy turysta.Pyta o godzinę .Odpowiadam .A on bardzo zadowolony stwierdza ,że pobił własnie rekord wejścia na ten szczyt (50 min od przysiółka Jagódki w Rzykach koło Adrychowa ).Jest to najkrótsza trasa na szczyt.Posiedziałem z nim chwilkę i wróciłem z powrotem na G.Królewiznę skąd żółtym szlakiem skierowałem się na górę G.Kamień Cel moich przyszłych wspinaczek skałkowych.Jeszcze raz obejrzałem uważnie skałę ,punkty asekuracyjne ,4 drogi.Poczekam na cieplejszą pogodę .


Teraz następuje zejście z góry w kierunku  wioski Koziniec.Koło drogi rośnie dziko taki ciekawy krzew którego nigdzie wcześniej poza niektórymi ogródkami nie widziałem .Nie wiem jaką ma nazwę .Ale kilka z nich znalazło się w moim chlebaku a jutro znajdą miejsce w ogródkuSmile.Niżej w dole słyszę  ryczące czterdziestki .Gdzieśtam w pobliżu znajduje się tor motocrossowy .I tak z ciszy wpadam nagle w głosna cywilizację . Jeszcze parę kilometrów w dół Kozińca .A następnie główną drogą w kierunku Mucharza ,gdzie zaparkowałem samochód.I pooowrót do domu.Miłej lekturySmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 12-03-2007 10:44 AM

Widze że świetnei spędziłes niedzielę Smile Obcowanie z natura widać nie tylko mnie skłania do refleksji i głębokich przemyśleń Smile pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 12-03-2007 10:57 AM

j/w ... pozdrawiam w biegu


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 12-03-2007 11:39 AM

Bardzo przyjemnie się czytało.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 12-03-2007 02:08 PM

Tylko pozazdrościć bliskości tylu ciekawych tras wycieczkowych, co weekend inne miejsce/góra.
pozdrawiam
pablo


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - ania - 12-03-2007 11:34 PM

Hej(;
To nasz 'pierwszy raz' na forum, ale miejmy nadzieję nie wypadniemy najgorzej.Miejcie wzgląd, że nie mamy za sobą długiej historyji łażenia po Taterkach(: A więc do rzeczy, wybraliśmy sie w pięcioro wesołym samochodzikiem(troche ciasnym, ale co tam) na poczatku pazdziernika. Jako cel wybralismy Tatry zachodnie, a konkretnie Wołowiec. Pogoda była rewelacyjna więc wycieczka zapowiadała się super! Najgorzej szło nam do polany, póżniej zaczeło robić sie coraz ciekawiej, im wyżej tym piękniej i o dziwo czuliśmy się mniej zmęczeni(: pierwszy raz widziałam Tatry jesienia więc możecie sobie wyobrazić jakie zrobiły na mnie wrażenie!!!!! Pokrzepieni jagódkami((: wdrapaliśmy się na wierzchołek! Widoki niesamowite, słońce cudowne, a pobliskie Rohacze rzucajace na kolana swoim ogromem! Pobiegalismy troszkę po wierzchołku, popstrykaliśmy wszystko co sie dało i ruszylismy w stronę upłazu i dalej w kierunku Rakonia.Po drodze niemiłosiernie chciało nam sie pić, niestety nasze zapasy przedstawiały się następująco: 2 bochenki, trzy konserwy i pół butekleczki piciu(; (wszystko to na 5 osób). Staliśmy więc w kółeczku racjonując co nam na dnie zostało. Widok był komiczny(: Ale co nas nie zabije to nas wzmocni więc i my dotrwaliśmy do końca, tzn do schroniska. Gdy schodziliśmy z Grzesia zaczynało już zmierzchać a gdy dotarliśmy do samochodziku było już ciemno.Humorki nam dopisywały, tylko żal za serce ściskał na mysl o jutrzejszym powrocie do Lublina)):
I co stasznie było?


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 13-03-2007 12:01 AM

No fajnie, fajnie, takie "szybkie" wypady dają wiele satysfakcji, przydałoby się kilka fotek ale nadrobita to z pewnością.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Halska - 13-03-2007 12:20 AM

Krótko, zwięźle i na temat Toungue


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 13-03-2007 12:31 AM

Piękna jest jesień w Tatrach, wyobrażam sobie te kolory i taki jednodniowy wypad, Rolleyes... czemu ja mam tak daleko !?!


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 13-03-2007 07:55 AM

ania napisał(a):
I co  stasznie było?


strasznie, ale strasz dalej Toungue


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 13-03-2007 07:59 AM

Piękny jesienny wypad ,że hej .Życzę więcej takich wypadów w bieżącym rokuSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - nika - 13-03-2007 11:36 AM

Witaj Aniu... Super wypadzik Smile) Mam nadzieję że niedługo też mi się uda Smile Ale Wołowiec to w tym roku chyba już sobie odpuszczę Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - ania - 13-03-2007 09:21 PM

Hej(: Dziękujemy za wszystkie pochwały za nasz pierwszy skromny tekścik((: Dziś dołączamy kilka fotek.Miłego oglądanka(;


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 13-03-2007 09:30 PM

było miłe bo miło na zdjęciach - strasz dalej


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 13-03-2007 10:33 PM

Aniu-fotki ładniutkie(ach -te jesienne melanchilijne widoki Tatrzańskie)
relacja-krótka ale konkretna (poczułem suchość w gardle-niedawno w jesienny,gorący dzień wybrałem się na Krywań bez picia i troszkę Twe opowiadanie przypomniało mi tą przygodę).Pisz dalej o Swej górskiej przygodzie.Jeśli ma być straszniej-to ja tylko zacieram ręce i czekam.
pozdro


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - ania - 14-03-2007 10:13 PM

Dzięki za słowa otuchy(: Jeśli chodzi o suchość w gardle , to u nas tak zawsze.Albo usychamy z głodu albo z pragnienia(osobiście wolę to pierwsze) POZDRAWIAM(:


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 17-03-2007 02:13 PM

aj jesień ... już się doczekać jej nie mogę, bo będę wtedy miał wreszcie nowy aparacik i nic nie będe robił tylko pstrykał i pstrykał tu i tam i wszędzie Big Grin


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - ania - 17-03-2007 10:21 PM

Ustrik napisał(a):
aj jesień ... już się doczekać jej nie mogę, bo będę wtedy miał wreszcie nowy aparacik i nic nie będe robił tylko pstrykał i pstrykał tu i tam i wszędzie Big Grin

Czekamy więc na zdjęcionka.a tak na marginesie, my zawsze zyglądamy jak 'japońska turysta', ale za to potem ile radości ((:


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 18-03-2007 05:53 PM

Beskid śląski. Przybędza-Hala Magórka-Matyska -Przybędza.


Witam goraco wszystkich czytelników.

Słowo się rzekło i mimo że patrząc przez okno widzę ciemne szare chmury na zachodzie ,decyduję się na wyjazd .Szybko pakuję kanapki herbatkę, starą wysłużoną mapę do chlebaka i już mam wychodzić a żona pyta >jedziesz jednak na taką pogodę ? Myślałam żebyśmy pojechali w innym kierunku.(a inny kierunek to był do Jej brata który w przyszłym tygodniu ma imieniny.) No tak cały tydzień o tym myślała i za 5 minut przed moim  wyjazdem powiedziała mi o tym .Rozbrajające.Pojechałem w kierunku Żywca. Mój plan był następujący .Radziechowy-Hala Magórka-Kopiec -Malinowska Skała i zejście do Twardorzeczki.
Koło Żywca wjechałem na obwodnicę - nowo otwartą drogę szybkiego ruchu która ma prowadzić do Zwardonia.Niestety jako że to droga szybkiego ruchu ( a może jeszcze nie zdążyli wybudować ) nie było zjazdu do miejscowości Radziechowy.Droga kończyła sie w Przybędzy.Troszeczke zawróciłem i pojechałem w głąb doliny Przybędzy.
Zaparkowałem samochód na ostatnim przystanku autobusowym i wyruszyłem w głąb doliny wąską asfaltową leśna drogą bez szlaku w kierunku Hali Magurki.


Dolinka bardzo wąska i urocza .Po lewej stronie płynie bystry potok tworząc liczne bystrza i szypoty.Równolegle do potoku biegnie droga a po prawej stronie domki letniskowe.Po pewnym czasie domki sie kończą a na poboczach zaczynają pojawiać się zwały ścietego drzewa.Potok coraz bardziej rwący i bystrzejszy .Ma duży spadek .Ale co ciekawego zauważyłem Do potoku wpadają bardzo liczne i wyraźne siklawy spływające  ze stromych zboczy.Zupełnie tak jak nad Morskim Okiem .Nie widziałem takiej osobliwości nigdzie indziej poza Tatrami.
Wyżej kończy sie asfalt a zaczyna się błotnista leśna droga ,która wkrótce rozgałęzia się .Wybrałem drogę w prawo ,która biegnie bardziej stromo w górę a więc przypuszczalnie może być mniej błotnista.
Wkrótce i ta droga zaczyna sie rozgałęziać .Podjąłem decyzję .Idę prosto w górę na przełaj w kierunku Hali Magurki.


Decyzja nie była jednak zbyt dobra .Zbocze było średnio nachylone ale liczne wykroty ,połamane drzewa i śnieg  znakomicie utrudniały posuwanie się w górę .Czasem zapadałem się w snieg w jakimś zagłę bieniu po pas.Oczywiscie w butach od razu pojawiła sie zimna chlupiąca woda a spodnie mokre do powyżej kolan.Po 200 m wyszedłem na jakiś boczny grzbiet.Chwilami nie było na nim śniegu a chwilami z ziemi sterczały głazy odziane w mech ,na to nakładały się powalone drzewa,pomiędzy nimi głęboki śnieg a w górze wiatr wygrywał swoją melodię .I tak było ok 500 m.Powoli zbliżam się do Hali .Snieg coraz większy .Znowu brnę po śniegu sięgającego powyżej kolan na odcinku 300m I tak sobie myślę Jaka szkoda ,że nie ma ze mną kogoś z forumowiczów .który mógłby sie zamienić z prowadzeniem .Ale nie byłoSad.
Dochodzę do szlaku niebieskiego na Hali Magurka.Niebo zanosi się coraz bardziej ciemnymi chmurami .wiatr sie wzmaga. w butach bardzo mokro i zimno .Zarządzam powrót.


Jeszcze po śniegu ale w dół więc idzie się znacznie lepiej.Spotykam chłopaka z dziewczyną ,którzy idą w górę. Zamieniamy parę zdań i ruszam dalej.Śnieg powoli kończy się a więc w butach robi sie nieco cieplej. W pewnym momencie strome mokre zejście .Poślizg i miękkie na szczęście lądowanie .Pojawiają się pierwsze chałupy..Jeszcze chwilkę i znajduję się na przełączce między wsią Radziechowy a Przybędza.Nad przełączką znajduje się piękna stożkowa góra Matyska(o której za chwilkę).Zjadam kanapkę popijam herbatkę i dzwonię do żony.Wiesz mówię będę w domu wcześniej to możemy pojechać do Twojego brata na imieniny.A żona odpowiada że idzie do kościoła na trzecią i nie może. Ja mówię ,że dzwonię po to aby mogła iść na wcześniejszą mszę .Ale żona mówi ,że pójdzie na trzecią i basta.Taki uparciuch z Niej .Ale mimo wszystko Ją cenię jako,że jest bardzo pracowita i dzięki temu mogę sobie pozwolić na jakieś wyjazdy.


Matyska To góra którą bardzo polecam dla osób przejeżdżających w pobliżu .Rozciąga się z niej wspaniały widok na całą kotline Żywiecką i otaczające ją góry.A poza tym na jej szczycie znajduje sie piękny z nierdzewnej stali błyszczący kilkumetrowy krzyż A przy drodze prowadzącej doń znajdują się bardzo oryginalne w kształcie > stacje Drogi Krzyżowej (jeszcze nie wszystkie ukończone).Spłaszczony wierzchołek szczytu wyłożony jest kamieniami i kostką .Wokół wielkie głazy granitowe.Krzyż podświetlony.A wokół kilka ławeczek na których można sobie usiąśc i zadumać nieco.Miejsce naprawdę warte zwiedzenia.Po zwiedzeniu Matyski jeszcze 15 minut do Samochodu i powrót do domciu

A oto link do strony o górze Matysce
http://www.golgotabeskidow.pl/

i zdjęcie krzyża z tej strony
[attachment=1889]

PozdrawiamSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 18-03-2007 06:28 PM

Spoko, widze że znów kolejny udany dzień, choć nawet Tobie nie udało sie uciec od śniegu Wink. Ja przez ten koniec tygodnia nie miałąm tyle szczęścia Sad.

spoko napisał(a):
Spłaszczony wierzchołek szczytu wyłożony jest kamieniami i kostką .Wokół wielkie głazy granitowe.Krzyż podświetlony.A wokół kilka ławeczek na których można sobie usiąśc i zadumać nieco.Miejsce naprawdę warte zwiedzenia.

Ja osobiście nie lubie takich miejsc w górach, wolę podziwiać przyrodę w jak najmniejszym stopniu skażoną obecnością człowieka. Aby chwalić Pana nie potrzeba przecież sterty żelastwa, bruku i betonu ułożonych w kształt symboli, zwłaszcza że nic lepiej niż przyroda nei oddaje wielkości i potęgi Stworzenia.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 18-03-2007 06:34 PM

Pozdrawiam Spoko widzę, że ciągle Cię nosi - i o to chodzi - tak trzymaj, a w sprawie wypowiedzi Danusi to cóz pisać, znam ją prywatnie i wiem że mądra jest kobieta choć urocza, a że pisze mądrze, to po prostu mądre litery z mądrej gowy. Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 18-03-2007 06:47 PM

Dziekuję .Widzę ,że U Danusi mądrość i uroda idą w parze .Oby jak najwięcej takich dziewczynBig Grin


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 18-03-2007 07:00 PM

Spoko-po Twojej przygodzie widzę ,że chcieć znaczy móc.Gratuluję kolejnej poznawczej wyprawy w Beskidy,i dzięki za interesujące relacje-przybliżające te rejony.


RE:   Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 18-03-2007 08:12 PM

Danusia napisał(a):
Ja osobiście nie lubie takich miejsc w górach, wolę podziwiać przyrodę w jak najmniejszym stopniu skażoną obecnością człowieka. Aby chwalić Pana nie potrzeba przecież sterty żelastwa, bruku i betonu ułożonych w kształt symboli, zwłaszcza że nic lepiej niż przyroda nei oddaje wielkości i potęgi Stworzenia.

Zgadzam się z Danusią ,że najpiękniejsze to naturalne dzieło Stwórcy ale mnie osobiscie też podobają się wytwory rąk ludzkich a zwłaszcza jeżeli one są ładnie wkomponowane w krajobraz. Dlatego w Poście Ustrika Monumentalne góry opowiedziałem się za tą rzeżbą ,Podobają mi się różne rzeźby w skałach w Indiach (posągi Buddy)
A czy Danusia oglądałaś klasztory meteora w Grecji? Jakkolwiek Już same te góry są ładne to klasztory wybudowane na wierzchołkach skał przydają im jeszcze większego uroku.To samo z uroczym miejscem na półwyspie Atos w Grecji (niestety kobiety nie mają tam dostępu) Klasztory tamtejsze -budowle ludzkie -powodują ,że to miejsce wyglada jeszcze bardziej tajemniczo i uroczo.Co się tyczy samej Matyski to jest to góra tak trochę osobno położona tuż nad wioską Wierzchołek był goły i porosnięty trawą i chwastami Z punktu widzenia architektury krajobrazu prezentuje się teraz o niebo lepiej.Umieszczenie skał na szczycie przypomina jakby trochę krajobraz Tatrzański A całość nawiązuje trochę do Giewontu.I powiem szczerze ,że jak mam oglądać zbocze z wyciągiem narciarskim to o wiele bardziej podobało mi się to miejsce.A więc uważam na podanych przykładach ,ze człowiek może coś ładnego dołączyć do naturalnego krajobrazu .Tak też robię w ogródku wciąż dołączając elementy małej architektury ogrodowej. pzdr.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 18-03-2007 09:14 PM

Spoko - zaprezentowałam tylko swoje zdanie na ten temat. Mnie bardzo drażni wszechobecna cywylizacja. Nie mam na myśli czasów odległych, kiedy to miejsc dzikich i "nieskażonych" było pod dostatkiem. To co juz człowiek zbudował musi pozostać,bo faktycznie "zrosło" sie już z naturalnym środowiskiem i należy te ludzkie twory otaczać ochroną. Ale jestem przeciwniczką dalszej ekspansji (zwłaszcza gdy nie jest ona koniecznością). Dlatego nie podoba mi się stawianie krzyży na coraz to innej górze, nawet jeśli poprawia to walory estetyczne (choć to rzecz gustu). Podobnie jak budowanie ścieżek dydaktycznych tego typu jak słowacy uczynili na polanie pod Muraniem. Stoków i wyciągów narciarskich unikam jak ognia a mój sposób na zimę to biegówki, które mnie uniezależniają od wszelkich ustrojstw typu orczyk itp. A to co robisz w ogródku to zupełnie inna sprawa, bo to Twój własny mały swiat i możesz go urządzać w sposób jaki daje Ci najwiecej saysfakcji.
Poniżej wstawiam fotki z Benoszki (krzyż gigant, beton i stal Sad ) oraz z polany pod Muraniem Sad
p.s. a krzyż na Giewoncie też mi sie nie podoba Toungue


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 18-03-2007 09:48 PM

Danusia napisał(a):
... na Giewoncie mi sie nie podoba ...


Zmienisz zdanie za jakieś 10 miesięcy gdy zaproszę Cię na zimowy Giewont. Gdy zobaczysz kratownice oblepione szadzią i kontrast bieli w odniesieniu do błękitu nieba, albo gdy zimna stal stanie Ci się przyjazną osłoną w lodowatym wietrze zimnych Tatr .... wtedy Danusia zmienisz zdanie co do Giewontu, bo to nie On sam, czy z kratownicą krzyża jest be, be jest wszechobecna stonka ludzka, tłum ignorantów i wrzawa gawiedzi, a zima to wszystko zmienia - pzdr.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 18-03-2007 10:16 PM

Zaproszenie oczywiście z radością przyjmuję Big Grin Czy tego typu szadź jak na zdjęciach poniżej masz na mysli? Wink

Sylwester napisał(a):
be jest wszechobecna stonka ludzka, tłum ignorantów i wrzawa gawiedzi

To faktycznie dużo bardziej mnie denerwuje, ale we wrześniu przy niepewnej pogodzie też bywa pusto Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 18-03-2007 10:32 PM

Smile już marzę o tym by uścisnąć tę stal Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - tomtur - 26-03-2007 09:20 PM

Witam nie potrafie jak inni forumowicze pięknie i obrazowo opisywać moich wycieczek ,ale co tam.Planowaliśmy z Bożeną że pojedziemy razem ale życie zawsze nas rozpieszcza i układa swoje plany. Stało się tak że w piątek o 19 zameldowałem się w Jastrzębiańce .Pogoda paskudna na chodzenie lało tak że, do Wnuka dotarłem mokry.Suszyłem się tam ze znajomymi bardzo skutecznie,  że o chodzeniu po górach na drugi dzień mogłem zapomnieć .Wiecie że oprócz tego że kocham poznawać góry pieszo to kolejną pasją są narty.W sobotę pogoda w kratkę śnieg deszcz góry zakitowane .Liczyłem na widoki , ale nic z tego wyjeżdziłem karnet i do ciepłego pokoju czytac książki.Rano wstałem i do okna, Giewont pięknie oświetlony marcowym słoneczkiem.Narty na ramie i na kużnice, a tam jak zwykle kolejka na 3 godz. ,więc dalej na goryczkową .Pięknie się szło śnieg ,las, słońce i perspektywa widoków ciągło mnie nie możliwie.Piękny dzień przeżyłem , takiego dnia w Tatrach wam wszystkim życzę.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - tomtur - 26-03-2007 09:33 PM

Ijeszcze pare naprawdę trudno wybrać


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 26-03-2007 09:33 PM

No widać Tomtur po zdjęciach ,że pogoda się uśmiechnęła A góry obdarzyły Cię swoim wdziękiem


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 26-03-2007 10:14 PM

każdy dzień na nartach jest piękny Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 30-03-2007 09:30 AM


Sucha Beskidzka -Jałowiec-Stryszawa


W góry w góry miły bracie –Tam przygoda czeka na cię

Po wczesnym obiadku wybrałem się więc w góry na poszukiwanie przygody, która jest częstą towarzyszką moich wyprawSmile. Wyruszyłem o godz 13.30 .W planie miałem start w Suchej B i dalej przez Magórkę w kierunku Jałowca a następnie zejście do górnej Stryszawy i powrót autobusem do domu. Zakładałem ,że w górę pójdę do godz 17.00,.oraz nie dalej niż zwarty śnieg na trasie ze względu na nieprzystosowane obuwie.
Wrzuciłem do chlebaka kanapki ,termos, mapę ,parasol i w drogę .Zrazu stromo do góry bez szlaku .Na zboczu nad Suchą -2 działki budowlane do sprzedaży(to informacja dla tych .którzy chcieliby zamienić swoje City na Suchą BSmile).Doszedłem do czerwonego szlaku ,którym już nieco łagodniej kontynuowałem drogę w stronę Magórki.Na drodze pojawił się ciągnik zawalidroga .Na który wieśniacy ładowali klocki drzewa, ale ponieważ przyczepa była już nieco przeładowana więc klocki wrzucane z jednej strony lądowały na ziemi z drugiej strony. Doszedłem do pierwszych domów przysiółka Zawoja Przysłop. Przysiółek malowniczo położony na przełęczy.Trasę tę wielokrotnie przemierzałem a jej nieco dokładniejszy opis można znaleźć w moim wcześniejszym poście177 http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=20&page=12Przysiólek posiada też własną szkołę podstawową oraz kościół w rejonie „ Za kamień” o którym pisałem we wcześniejszym poście


Tutaj zaczyna się dla mnie nowy odcinek którym nie szedłem od 20 lat. Z przełęczy szlak dosyć stromo wznosi. się na Kiczorę 905 m .Po 200m szlak czerwony skręca w lewo w dół do Zawoi a dalej w górę prowadzi szlak żółty. Góra Kiczora jest dla mnie osobliwa z tego powodu ,że znajduje się na niej bardzo dużo usypanych kopcy z kamieni .Właściwie to chyba najwięcej w całych Beskidach.. Skąd się te kopce wzięły? To rolnicy zbierali je ze swoich pól i wrzucali w jedne miejsca. Przez wiele lat powstawały pokaźnych rozmiarów pagórki. .Ktoś powiedział że to jedyny plon który rolnicy nie sieją a zbierająSmile. Dla zainteresowanych podam ,że te kamienie na polach zbierają się w związku z zamarzaniem i odmarzaniem gleby .Skała przykryta glebą kruszy się pod wpływem zamarzania a powstające kamienie, większe kawałki są „wyciskane” na wierzch. I tak co roku ( dla zainteresowanych procesami geologicznymi i geomorfologicznymi podaję lekturę..Książkiewicz-Geologia Dynamiczna oraz Klimaszewki-Geomorfologia) Kamienne kopce porośnięte czasem tarniną pośród której wyrasta dzika czereśnia stanowią bardzo ładny element krajobrazu. Wokół kopcy rośnie dziki jałowiec oraz żarnowiec .które jeszcze dodają splendoru otoczeniu .Dzisiaj nie ma tu już pól uprawnych tylko pastwiska z zarastającymi kopcami z kamieni. Z otwartych miejsc Kiczory rozciąga się niesamowicie piękny widok w kierunku Babiej Góry .(chyba najpiękniejszy jaki znam a przeszedłem wiele dróg po całym obszarze wokół Babiej góry również od strony Słowackiej.)Polecam to miejsce szczególnie dla tych którzy planują wybudować jakiś domek letniskowy lub wynieść się z miasta w okresie emerytalnymSmile .Widok stąd wspaniały,szczególnie na wiosnę gdy wokół zielono a tłem jest biała błyszcząca w słońcu kopuła Babiej góry....No i materiału budowlanego tutaj pod dostatkiem (kamienie i drzewoSmile).


Poniżej Kiczory powstaje właśnie kilka takich letniskowych domków. Poszedłem dalej i wkrótce doszedłem w okolice schroniska przy przełęczy Opaczne. Schronisko oddalone jest około 200 m od szlaku.Nie zbaczałem do niego ale chyba jest czynne gdyż prowadzi do niego świeżo malowany szlak w postaci kubka z napojem czerwonym?Smile. Z przełęczy zbiega zielony szlak w kierunku Stryszawy. Kontynuowałem trasę. Na szlaku zaczęły się pojawiać pierwsze płaty śniegu .Podchodząc w górę kierunku Jałowca śnieg na szlaku stawał się coraz bardziej zwarty i głębszy .Popatrzyłem na zegarek .Godz 17.00 .A więc śnieg i godzina nałożyły się na to aby zakończyć wędrówkę w górę i skierować się w dół w kierunku Stryszawy. Byłem gdzieś na wysokości nieco pow .1000m w połowie drogi między Opaczne a szczytem Jałowiec .Rozpocząłem zejście na wprost po stromym zboczu w kierunku Stryszawy .Gdzieś w połowie zbocza trafiłem na drogę którą kontynuowałem zejście wzdłuż potoku Roztoki.Po drodze jeszcze dwie małe przyjemne niespodzianki.Na potoku Roztoki wypatrzyłem piękny kilkumetrowy wodospad. W zasadzie słyszałem o tym wodospadzie ale nie wiedziałem gdzie on się znajduje .I tak przez przypadek trafiłem na niego. Druga z niespodzianek to mała łąka pełna rozkwitłych krokusów .Byłem zaskoczony ponieważ było to już w dole w pobliżu głównej drogi Stryszawy Roztok.. Dotarłem na przystanek autobusowy skąd za 15 min miałem autobus do Suchej B.

PS Szlak grzbietem pasma Jałowieckiego w kierunku Babiej Góry jest znacznie ciekawszy niż pasmem Policy.Znajduje się tutaj o wiele więcej otwartych widoków w kierunku Babiej. Wielu turystów wybierających się na Babią górę zaczyna start w Suchej B i przez Magórkę Kiczorę ,Jałowiec ,Małą Babią docierają do schroniska na Markowych Szczawinach ,skąd na drugi dzień podchodzą na Babią G. Jeżeli ktoś obawia się o długość trasy to może zatrzymać się w schronisku na przełęczy Opaczne i stąd dalej kontynuować trasę.
Miłego czytaniaSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 30-03-2007 10:18 AM

Jak zwykle miło się czytało.Wiele ciekawych spostrzeżeń krajoznawczych odnośnie rejonów i szlaków górskich-mało mi znanych.Dzięki Spoko.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 30-03-2007 04:20 PM

Twoje są beskidy, ale serce jest Ich


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - aneczka - 31-03-2007 01:04 PM

To jest moja pierwsza relacja z wyprawy wieć prosze abyście spojrzeli na nią przez palce, może kiedyś dojde do tego poziomu władania "klawiaturą" co niektórzy forumowicze aby bardziej rzetelnie przekazać relacje. Za wyrozumiałość dziękuje.

Przeglądając górski świat natrafiłam na relacje Pedra z wyprawy w Beskid Wyspowy z tąd też pomysł tej wypadu. Dużą zaletą dla mnie była niewielka odległość tych regionów od mojego miejsca zamieszkani – postanowiliśmy razem z dwoma Michałami, że pojedziemy na wycieczkę w najbliższą niedziele. Wiadomo jednak, że im więcej osób tym trudniej jest dograć termin Upłynęła jedna niedziela – i …….. i nic niestety jeden z uczestników miał zajęcia na uczelni Zdeterminowani uzgodniliśmy że wyjazd odbędzie się na pewno 25 marca oczywiście jeśli tylko pogoda dopisze. Wszystkie żywioły jednak sprzeciwiły się naszemu wyjazdowi. Do środy lało i wiało okrutnie, w czwartek jednak zaświeciło słoneczko - nastroje się poprawiły a wyjazd stawał się coraz bardziej realny.  Niestety tylko chwilowo. Piątek i sobota „żywioły zła” powróciły (czytaj deszcz i wiatr). Jeden z uczestników wyprawy „duży Michał” zwątpił w celowość całego wyjazdu. Jednak ja i drugi Michał wierzyliśmy że się uda, odprawiliśmy tańce i złożyli ofiarę aby słońce wróciło - i udało się bogowie gór nas wysłuchali.
O godzinie 9 wyruszamy z Jurkowa. Celem naszej wędrówki jest Mogielica (1171). Wyruszamy niebieskim szlakiem z parkingu przy restauracji „Mogielica”. Pogoda jest cudna słoneczko mocno przygrzewa aż chce się żyć. W nocy było mróz który ułatwił nam całą sprawę, nie musieliśmy brnąć po kolana w błocie. (Kałuże po ostatnich deszczach przybrały rozmiary małych stawów Big Grin). Szlak w większości biegnie przez las i nie jest szczególnie widokowy ale sama przyjemność z bycia na łonie natury wywołuje uśmiechy na naszych bladych po zimie twarzach. Zapomniałam wspomnieć, że od samego początku szlaku towarzyszą nam stacje drogi krzyżowej – jestem pełna podziwu dla ludzi którzy zdobywają ten szczyt w wielki piątek. Początkowo na szlaku pełno kałuży które przechodzą
w warstewkę śniegu. Śnieg staje się coraz głębszy jednocześnie zauważamy, że co najmniej 2 osoby przemierzały ten szlak zaopatrzone w kijki narciarskie. Od tej pory ślady towarzyszyły nam do samego szczytu. Po pewnym czasie wędrówki docieramy do Cyrli, podziwiamy widoki, pstrykamy zdjęcia i ruszamy w dalszą drogę. Od tego miejsca śniegu jest coraz więcej jednocześnie szlak zaczyna się piąć coraz ostrzej do góry a nam zaczyna towarzyszyć wiatr który już wcześniej słyszeliśmy nad naszymi głowami. Dochodzimy do miejsca gdzie śniegu jest już po kolana jednak ślady które pozostawili nasi poprzednicy w znaczny sposób ułatwiają nam drogę. Po 2h rozpoczynamy podejście na szczyt i tu okazuje się że deszcz który padał dzień wcześniej utworzył na powierzchni śniegu warstewkę lodu która w znaczny stopniu utrudnia nam wyjście. To był ciężki odcinek bardzo ślisko jednocześnie wiatr z całą zaciekłością chciał sprowadzić nas w dół- nie daliśmy się jednak. Po 2,5h dochodzimy do szczytu Mogielicy gdzie stoi krzyż zwiastujący nam osiągnięcie wierzchołka. Wiatr daje za wygrane a my odpoczywamy, wyciągamy termosy, kanapki i rozpoczynamy ucztę. Zadowoleni z siebie pstrykamy zdjęcia, kończymy posiłek
Zaczynami zejście żółtym i niebieskim szlakiem. Początkowo zejście jest dość strome stąd większość drogi pokonujemy wykonując dziwne figury akrobacyjne na śliskiej powierzchni zmrożonego śniegu. Po pewnym czasie osiągamy punkt widokowy, rozciąga się stąd piękna panorama na cały Beskid Wyspowy i zamgloną Babią Góre. Pstrykamy zdjęcia i ruszamy dalej bo na Polanie Stumorgowej wiatr nie daje nam spokojnie ustać. Docieramy do miejsca gdzie żółty i niebieski szlak rozdzielają się my wybieramy żółty szlak i rozpoczynamy ostre podejście na Mały Krzystanów. Żółty szlak pokrywa się z ścieżką rowerową- szczerze podziwiam osoby które osiągają ta góre wjeżdżając na rowerze. Po osiągnięciu wierzchołka szlak staje się łatwiejszy, jakbyśmy się wybrali na niedzielny spacer po lesie a nie wędrówkę po górach. Dochodzimy do wierzchołka Krzystanów, mijamy go zahaczamy o Polane Wały i schodzimy na zielony szlak. Po kilku minutach zejścia docieramy do ścieżki rowerowej której niestety nie ma zaznaczonej na naszej mapie
(aktualizacja mapy październik 2006 Compass). I tutaj nie mogąc odnaleźć oznaczenia zielonego szlaku zbaczamy na szlak rowerowy. Idąc na wyczucie docieramy do samotnej leśnej chatki i o dziwo spotykamy tam bardzo miła studentkę która upewnia nas że tą leśną ścieżką dojdziemy do Półrzeczki. Po drodze spoglądamy tylko za siebie aby jeszcze raz zobaczyć miejsca w których byliśmy. Po dojściu do Półrzeczki pokonujemy ok. 3km odcinek drogi asfaltowej, aby szczęśliwie dotrzeć do Jurkowa- naszego miejsca wyjścia Po tych kilku godzinach spędzonych na wędrówce obiecujemy sobie że tu jeszcze wrócimy aby bliżej poznać tą Beskidzką ziemie.

Zdjęcia zamieszcze nieco późniejSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 31-03-2007 01:22 PM

Bardzo ładna relacja-przyjemnie się czytało.Czekam na zdjęcia.
Pozdrawiam.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 31-03-2007 02:30 PM

Piękna relacja .witam w gronie zaawansowanych skrybów.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 01-04-2007 12:17 AM

Cieszę się Aneczka, że moja relacja zainspirowała Was do tej wycieczki - tym bardziej że się udała. Beskid Wyspowy nie należy do gór wysokich, ale też ma swój klimat, a przede wszystkim ma bardzo niewielu turystów.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 02-04-2007 01:17 PM

Nie będzie to może relacja ale poopowiadam co nieco o mojej rodzinnej miejscowości, czyli o Lipnicy Murowanej.

Jako, że wczoraj była Niedziela Palmowa to normalne, że najlepij spędzić to święto właśnie w Lipnicy. Lipnica Murowana leży w widłach rzeki Uszwicy i jej dopływu Potoku Górzańskiego, w malowniczej kotlinie otoczonej od południa wzgórzami Beskidu Wyspowego, a z pozostałych stron Pogórzem Wiśnickim.

„Piękna jest ta Lipnica, tu się czuje, że do nas mówią dawne wieki, że przemawia do nas przez te uliczki i kamienie bogata historia…”

                                                     Kardynał Stefan Wyszyński

Okolice Lipnicy są bogate pod względem turystycznym. Przepiękny Wiśnicko-Lipnicki Park Krajobrazowy jest bogaty w atrakcje turystyczne jak, np. ścieżka przyrodnicza "Kamienie Brodzinskiego", szlak Pogórzem Wiśnickim czy Róbieżami Pogórza Wiśnickiego. Najbardziej cennym zabytkiem Lipnicy jest przepiekny XV wieczny kościół św. Leonarda wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Naturalnego UNESCO.
Oczywiście Lipnica jest słynna z corocznych konkursów Palm, które odbywają się nieprzerwanie od 49 lat w każdą niedzielę Palmową.
Tak więc w tym roku zdecydowaliśmy z żoną odwiedzić Lipnicę i podziwiać te piękne palmy.
Piękna impreza z licznymi atrakcjami, m.in. stragany z miejscowymi wyrobami wędliniarskimi, wyroby ceramiczne i regionalne, koncerty, w tym koncert muzyki dawnej w kościele św. Leonarda na zabytkowych organach piszczałkowych z początku XVII. Ludzi mnóstwo ale warto było.
Rekord z zeszłego roku został pobity, największa palma ma 30m 68cm wysokości. Ciekawastką jest to, że palma nie może zostać postawiona przy pomocy urządzeń. Niestety nie zdążyłem i nie zobaczyłem jak się to odbywa (z lat dziecinnych niestety nie pamiętam), ale następnym razem to sprawdzę


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 02-04-2007 01:19 PM

cd zdjęć


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 02-04-2007 01:39 PM

Dzięki Fasmac za fotki - palmy faktycznie niezwykłe są u Was, robią wrażenie.

A ja natomiast podaję link do zdjęć i krótkiej relacji (jakoś nie miałem weny) z wczorajszego wypadu:

http://www.gorskiswiat.pl/innegory/dolinki_podkrakowskie/dolinki_podkrakowskie.php


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 02-04-2007 02:42 PM

Ehhh..... jaki ten świat jest mały Fasmac. Przypomniałes mi pewną wyprawę .Kilka lat temu Postanowiłem zwiedzić z dziećmi taką miejscowość Zalipie na północ od Tarnowa ,która jest znana z malowanych we wzorki domów ,studni stodół itp.Ale przez nieuwagę pomyliłem Zalipie z Lipnicą murowaną .Znalazłem więc lipnicę Murowaną na mapie wypatrzyłem obok Wiśnicz no i Bochnię i pojechaliśmy zwiedzać.Chodzimy po tej Lipnicy wzdłuż i wszerz a domów malowanych Niet(nie ma) Wreszcie zaczynam indagować mieszkańców a oni tylko oczy wybałuszają i nie wiedzą o co chodzi .Skończyliśmy zwiedzanie .Potem zwiedziliśmy jeszcze Wiśnicz i Bochnię i wróciliśmy do domu z takim lekkim niedosytem I dopiero w domu po przeglądnięciu jakiś książek okazało się Jaką gafę popełniłemSmile

A Palmy piękne i potężne pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 02-04-2007 03:20 PM

hmm... ładnie tam, ciekawa sprawa, tym bardziej, że napisana przez uczestnika imprezy - pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 02-04-2007 04:25 PM

Pedro fajne zdjęcia i super wycieczka, skałki BOMBA!!! aż pewnie korci zeby na nie wejść.
jak Majka zacznie tą naukę na sztucznej ściance to potem na taką wycieczkę z liną pojedziecie Wink
pozdrawiam Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 02-04-2007 05:10 PM

Pedro przypomniałeś mi Swoją relacją czasy studenckie kiedy to prawie co tydzień jeździlismy w te dolinki ,Wspinaliśmy sie po skałach ,włazilismy we wszelkie mozliwe "dziury". Ach ...niezapomniane chwile .Czuję wielki sentyment do tych dolinek.Mnie najbardziej podobały się Kobylańska i wąwóz Mnikowski (trochę w innym miejscu).Obecnie co roku staram się przynajmniej jeden dzień pochodzić po którymś obszarze Jury K-C.W ubiegłym roku były to skały Podlesickie -Góra Zborów i Kołoczek ,skały kroczyckie i Rzędowickie .Przepiekne.Udała się Wam pogoda i wyprawa Gratuluję


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - michalll_86 - 03-04-2007 01:52 PM

Fotki do wyprawy na Mogielice opisanej przez Aneczke.Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - michalll_86 - 03-04-2007 03:49 PM

I jeszcze pare fotek Smile Beskid Wyspowy Smile Miłego oglądania Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 03-04-2007 09:30 PM


Sidzina-Pasmo Podhalańskie -Sidzina.


Zgodnie z wyznawaną zasadą NEVER STAY IN THE SAME PLACE i korzystając z okazji ,że miałem pewną pracę w Bystrej .Podh .natychmiast po pracy skorzystałem narzucającej się możliwości aby zrobić wypad w tamtejsze górki.. Pojechałem samochodem do Sidziny i tam zaparkowałem w pobliżu kościoła. Zarówno Sidzina jak i Bystra to duże wioski ładnie położone u południowych podnóży pasma Policy. Miejscowości te słyną z niezmiernej ilości drobnych tartaków. Prawie koło każdego domu stosy poukładanej tarcicy. Drzewo przywożone jest nawet z Tatr Słowackich gdzie doszło do wielkiego zniszczenia lasu przez wichurę..


Wyruszyłem z parkingu o godz 12.20. drogą polną na wprost do Sidzinki Małej. Droga na początku pięła się nieco stromiej. Wyszedłem na przełęczy pomiędzy górami Gronie a Groń 705 m .Przewyższenie mniej więcej 300m z hakiem. Teren dosyć ciekawy taki pofalowany na wszystkie strony z dolinkami opadającymi we wszystkich możliwych kierunkach. Następuje teraz zejście do malowniczej niewielkiej nieckowatej dolinki wyraźnie u-kształtnej. Dolinka pusta ,otoczona lasami i przecięta polną drogą przy ,której stoi samotny domek. Zeszedłem na dół i minąłem chatynkę jedyną drogą prowadzącą na przeciwległe zbocze .Domek ten niegdyś mieszkalny obecnie trochę „podrasowany” wykorzystywany jest prawdopodobnie jako domek letniskowy. Napis na domku dumnie głosi SAMOTNIA. Wspiąłem się na przeciwległe zbocze myśląc ,że to grzbiet ale nie .Była następna dolinka w kształcie niecki nachylonej nieco w górę i dalej następne zbocze. Charakter tych niecek zasugerował mi .że mogą one być wynikiem działalności glacjalnej .Ale dlaczego sobie akurat ten rejon lodowiec wybrał ?nie umiem odpowiedzieć .Najwyraźniej znalazł sobie cieplutkie miejsce albo raczej zimniutkie aby posiedzieć tu dłużej kilka tysięcy latSmile.Doszedłem do przełęczy pomiędzy górami Ostojowymi a Ostojów 741 m skąd zeszedłem do znowu do nieckowatej dolinki Sidzinki Małej. Teraz już za żółtym szlakiem kontynuowałem drogę w kierunku Pasma Podhalańskiego –najbardziej południowego pasma Beskidu Żywieckiego. W połowie drogi szlak żółty gdzieś mi czmychnął na prawo ani nie zauważyłem kiedy .Kontynuowałem prosto bo wiedziałem ,że tak czy siak dostanę się do głównego Pasma którym biegnie szlak niebieski.Po drodze jeszcze jedno zejście w niewielką dolinkę też nieckowatą i wkrótce znalazłem się na głównym grzbiecie Pasma Podhalańskiego, na szlaku niebieskim.

Patrząc na mapę ktoś może powiedzieć. Phi ! co to za górki ? Szczyt Beskidy zaledwie 789 m. .Błagam Was. Nie mówcie tego przy szanującym się geografie bo się śmiertelnie obrazi.. To nie są byle jakie górki .Stanowią one dział wodny pomiędzy zlewiskiem Morza Czarnego a zlewiskiem morza Bałtyckiego .Stanąwszy na szczycie Beskidy możemy popuścić wodze fantazji ,wsiąść w czółenko ,położyć się wygodnie i popłynąć sobie najpierw orawką potem Wagiem a na końcu Dunajem wprost do Morza CzarnegoSmile. A może w drugą stronę?.Nic prostszego .Wodujemy czółenko na Sidzince ,spływamy Skawą do Wisły i dalej do Bałtyku. .Proste?. AnoSmile. Rozpocząłem drugi etap wędrówki który miał mnie doprowadzić do przełęczy Zubrzyckiej. Górki te są nieco odmienne od tych którymi dotychczas wędrowałem. Mają raczej obłe spłaszczone wierzchowiny .Coś jak w Sudetach Taki kształt powoduje ,że w miejscach nieprzepuszczalnych tworzą się młaki i podmoknięcia, .Efekt tego był bardzo widoczny w drzewostanie po przejściu wichury. Otóż w terenie podmokłym korzenie drzew nie sięgają głęboko, i drzewa są w ziemi słabo osadzone .Na wierzchołkach gór gdzie wiatr jest mocniejszy łatwo ulegają one powaleniu. I tak po drodze widziałem kikuty powalonych drzew na obszarze ok. 2 km kwadratowych.. Smutny to widokSad. Kontynuowałem trasę w kierunku przełęczy Zubrzyckiej. Po drodze miejscami nie wielkie płaty śniegu a miejscami serce się raduje gdy widzę barwne kwiaty wystawiające swe wdzięczne główki do słonka. Pełno tu pierwiosnków ,zawilcy, krokusów, kaczeńcy i jakiś innych których nie znam::Shy.
W połowie drogi pojawia się szlak zielony, który schodzi w dół do Zubrzycy Górnej. Ja kontynuowałem drogę szlakiem niebieskim. Ta druga część szlaku była bardziej sucha .Podłoże było bardziej piaszczyste. Teren ciekawy. Właściwie wydaje się płaski Równolegle do szlaku biegnie szemrząc malutki potoczek a za nim niewysokie wzniesienie porośnięte rzadkim lasem. Po chwili szlak zaczyna nieco stromiej piąć się w górę .Dochodzę do pierwszej chaty pod szczytem na polanie. Potem lekkie zejście i dochodzę do przełęczy Zubrzyckiej.


Następuje trzeci etap wyprawy .zejście z przełęczy drogą asfaltową w kierunku Sidziny i parkingu. .Po drodze wzdłuż potoku urodziwe kaczeńce aż się proszą aby je zerwać .Gdybym miał ze sobą kopaczkę z pewnością bym kilka wykopał i posadził koło domu. Gdzieś w połowie drogi słyszę za sobą nadjeżdżający samochód i czuję że zwalnia. Rzeczywiście zatrzymał się i młody chłopak busa proponuje ,że może podwieźć. Jestem mile zaskoczony gdyż z reguły nawet jak macham to nikt nie chce się zatrzymać .Skorzystałem z jazdy jako ,że droga asfaltowa prowadziła przez las i nie było widoków a poza tym to tą drogą już kilka razy wcześniej przejeżdżałem.( W tym miejscu pozdrawiam Cię serdecznie) Dodatkowo miałem odebrać żonę z pracy i mógłbym nie zdążyć. Po 17.00 dotarłem do samochodu, a pół godziny później do domu w sam raz aby przywieź żonę. Etap wędrówki pieszej zajął mi 4.30 godz i pokonałem gdzieś 15 km .
Miłego czytania


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - tomtur - 03-04-2007 09:49 PM

Jak już wspominałem w niedzielę wybrałem się z znajomymi na Barania Górę od Salmopolu.Pogoda wymarzona na chodzenie po górach,śnieg ,słońce i brak wiatru.Niestety na Baranią nie doszliśmy,moja córa obdarła pięte i musieliśmy wracać , ale conieco zobaczyliśmy i to wam chcę pokazac .Na Malinowy idzie się od Białego Krzyża 20 min.a trzeba powiedzieć że jest to szczty nie porośnięty l
lasem i całkiem widokowy .
1. pierwszy plan Kotarz,a za nim Błotny i Stołów
2.Czantoria z przeł.Beskidek
3.1 plan W.Stożek a w oddali Beskid Morawsko Śląski
4. Barania
5.Zielony Kopiec 1152m
6.Skrzyczne
7.Silne mamy wiatry
8. Malinowska jaskinia
9. Zasłużona piana u Bociana w Wiśle.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - tomtur - 03-04-2007 09:52 PM

Jeszcze te dwa


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 10-04-2007 07:31 AM

Myslałam, że poŚwiętach bedzie tu pełno relacji. A tu nic...
A mi się udało być wczoraj na Świnicy. I było rewelacyjnie! Choć wiało jak diabli. Piękna wycieczka, 10 godzin w Tatrach...


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 10-04-2007 08:12 AM

Spoko- ale sobie używasz Smile świetne te Twoje wyprawy i bardzo ciekawe opisy, szkoda ze mapy nie mam pod ręką bo az sie prosi prześledzić Twoja trasę na niej.
Tomtur - do Malinowskeij kiedyś była fajna drabinka i mozna było zejść. Dawno mnie tam nie było, a ktoś mi mówil ze już jej nie ma czy to prawda??
KasiaA - no to moze skrobniesz jakąś chociaz króciutka relację i wrzucisz pare fotek. Ciekawa jestem co tam w Tatrach słychać......


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 10-04-2007 01:12 PM

KasiaA napisał(a):
Myslałam, że poŚwiętach bedzie tu pełno relacji. A tu nic...
A mi się udało być wczoraj na Świnicy. I było rewelacyjnie! Choć wiało jak diabli. Piękna wycieczka, 10 godzin w Tatrach...



No KasiaA to dawaj relację, tylko szybciutko.

Ja to tylko mogę opisać moje wyprawy do stołów biesiadnych. Zacząłem w niedzielę wcześnie rano i szlakiem wonnych kuchennych zapachów doszedłem dość stromym zejściem do śniadaniowego słołu przygotowanego przez moją żoneczkę. Potem prawie na oślep za zapachem pieczonej kaczki i królika w rozmarynie doszedłem do suto zastawionego stołu mojej wspaniałej teściowej, od którego ogóle nie maiałem ochoty odejść (może sił brakło). Drugi dzień to już wyższa jazda dla zaawansowanych czyli grzybowy szlak z przerwą w roladowo -pieczeniowej szalonej dolinie a następnie urodzinowy szlak 31 latków w Rybniku. I jak przystało na Lany Poniedziałek trochę się też polało.

Pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 10-04-2007 01:36 PM

fasmac, fascynująca relacja! Że tez tak ładnie można napisac o obżarstwie!


A ja na początek kilka zdjęć wstawię:
















RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 10-04-2007 01:59 PM

Nie umie pisać tak pasjonująco jak Wy.
Będzie tak jak potrafię.
Pojechaliśmy wcześnie w poniedziałek: 0 4.30 z Krakowa. Olka na lekkim kacu z nadzieją że jak zobaczy góry to jej przejdzie. Ja profilaktycznie nie piłam bo myślałam że będę kierowcą. Ale Staś prowadził. Zgarnęliśmy age z Nowego Targu i juz prosto do Kuźnic. W okolicach 6.30-7 ruszyliśmy Dolinką Jaworzynki do Murowańca. Szło sie super no i przygoda przed nami. W Murowańcu tak wielkanocno jakoś było Wink Wypiliśmy herbatkę i na przełęcz Liliowe. Staszek prowadził, Aga mu dorównywała a ja i Olka czołagałyśmy sie na końcu. Wolno ale do przodu. Jak to Aga ujęła: Kasia ty jak traktor idziesz: wolniutko ale wszędzie dojdziesz i ciągle masz jeszcze siłę. W końcu na przełęczy, dalej na przełęcz Świnicką. Zakładamy raki: problem. Ja i Olka mamy pożyczone. Przymierzyłyśmy w domu ale było już po kilku lampkach wina chyba i nie zauważyłyśmy ze sie rozsuwają Cool Ja dopasowałam jakoś ale Olka ma filigramowe stopy... Może je jakoś powiązać? Stasze jak zwykle genialnie poradził sobie z problemem. Coś pomajstrował i trzymają. Przed podejściem na Świnice dociągamy paski. Narciarz z Warszawy zagaduje do nas. Chyba wyglądamy jak amatorzy bo jest zatroskany: a wiecie jak czekanów używać? Jak hamować? Mówię ze tak równocześnie z Olką mówiącą że nie bo czekan ma pierwszy raz w ręku... Reszta grupy jest po kursie. Pokazujemy Olce co i jak i może mało odpowiedzialnie wychodzimy. Ślisko ale nie najgorzej. Decydujemy się na wyższy wierzchołek. Trawers nie wygląda za ciekawie. Najpierw idzie Aga, przechodzi gładko. Później ja. Wąsko, rękojeść czekana nie chce sie wbijać. Idę troche na żywioł. Ale się udaje. Olka nie chce isć dalej, boli ją głowa a "powietrze pod nogami" nie pomaga. Staszek pomaga jej przy trawersie. Sadowi ja na skale, sprawdza czy solidnie siedzi, czy się nie osunie. Ja z nia zostaję, Aga ze Staszkiem idą na szczyt. to jeszcze z 80 metrów żlebem do góry. Szybko schodzą. Teraz moja kolej. Idę ze Staszkiem. Widok ze szczytu zapiera dech: Krywań w chmurach, Rysy, Gerlach... Ktoś schodził na Zawrat... Kusi ta ścieżka. Zapada decyzja: następne Rysy, jeszcze zimowe. Schodzimy. Znowu trawers. Już wiem, że to jest niebezpieczne. Ale wszystko idzie dobrze. Kolana bolą coraz bardziej. Zakładam bandaże, Olka zreszta też. Powoli w dół. Na przełęczy herbatka i na Kasprowy. Po drodze jeszcze wchodzimy na Beskid: drugi 2000-tysięcznik w tym dniu. Na Kasprowym wyglądamy śmiesznie: w rakach, z kijkami, czekany przy plecakach: a ludzie w adidasach! Pozują do zdjeć. Kozaki na obcasach tez sie zdażają: jest czym hamować. Chociaż to chyba oni wyglądają śmiesznie.
Staszek odprowadza Olke do kolejki, będzie na nas czekała na dole. My schodzimy. Po drodze łapę jeszcze zająca ale ucieka. Pupo-zjazdów nie robimy, szkoda mi spodni. Po ostatnim zjeździe z Wierchu pod Fajką mam poprzecierane szfy. Dobry patent podobno to ubierać krótkie, stare spodenki do zjazdów. Poza tym chyba coś robię nie tak bo jak hamuję czekanem to i tak zawsze boli mnie przedramie, chyba za bardzo robię to "na siłe".
Tak na prawde to Staś był przewodnikiem, On prowadził, podejmował decyzję i miał cierpliwość do nas. No ale za to miał towarzystwo 3 kobiet...


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 10-04-2007 02:00 PM

Niepotrzebnie zobaczyłem te zdjęcia, teraz jestem zły ... a tak na poważnie to gratulacje i pozdrowienia Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 10-04-2007 02:05 PM

Sylwester, dlaczego jesteś zły? To zaproszenie dla Ciebie. Nastepne Rysy. Odmówisz?


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 10-04-2007 02:10 PM

KasiaA napisał(a):
To zaproszenie dla Ciebie. Nastepne Rysy. Odmówisz?


He-he, po co pytasz jak wiesz - pewnie, że nie odmówię, ja już od dawna wiem, że w ostatnie chwile bytu na tym padole pod plecami będę miał skałę nie prześcieradło, no chyba, że pościel - i tu zagadka co poeta miał na myśli i o jaką/którą pościel chodzi?
Pozdrawiam wariacko i do skrzyżowania szlaków.


RE:   Ostatnio przebyte wyprawy - Danusia - 10-04-2007 02:18 PM

Sylwester napisał(a):
będę miał skałę nie prześcieradło, no chyba, że pościel - i tu zagadka co poeta miał na myśli i o jaką/którą pościel chodzi?

Też mi zagadka Wink ale na próżno tam Jaśka by główkę na nim ułożyć szukać Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 10-04-2007 02:26 PM

I co tu mówić.
Dech w piersiach zapiera jak się czyta. Też bym tak chciał.
Zazdroszczę wam bardzo.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 10-04-2007 02:26 PM

Mogę udać blondynkę? O jaką pościel chodzi? Wink Bo może źle myślę...

Sylwester, jakie ostatnie chwile na tym padole! Wejdziemy i zejdziemy i już.
Jeśli nic nie pokręciłam, to Kukuczka mówił: Panie nie pozwól mi zginąć w dolinach
Zginął na ścianie Lothse gdzie zaczęła się Jego przygoda z Himalajami...

Ale co my tutaj o jakimś ginięciu!
Sylwester, to kiedy chciałbyś mieć spotkanie z Rysami w białej szacie?


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 10-04-2007 02:31 PM

Kiedy ? - stanie się to dopiero po I tygodniu czerwca, wcześniej nie dam rady nigdzie dalej się ruszyć /niestety/ i choć jestem bardzo nienasycony tą zimą, to niestety nic nie poradzę ...


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 10-04-2007 02:43 PM

Ooo, to już śniegu nie będzie.
Chyba na Ciebie nie poczekam tylko wcześniej sama sprawdzę jak tam wygląda wszystko teraz. A później ewentualnie sprawdzimy czy nic w ciągu miesiaca-dwóch się nie zmieniło.


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 10-04-2007 03:10 PM

KasiaA napisał(a):
Mogę udać blondynkę? O jaką pościel chodzi? Wink Bo może źle myślę...

Pewnie o Pościel Jasińskiego-przełęcz na trasie Orlej Perci-dość kamieniste miejsce jak na spoczynek.
Fajny opis,równie ładne zdjęcia Kasiu-gratuluję przygody.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - tomtur - 10-04-2007 04:06 PM

Piękne zdjęcia ,i fajna relacja pozazdrościc ,jak ja bym tak chciał .


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 10-04-2007 04:37 PM

Ładnie i przyjemnie, gratulacje.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - marycha - 10-04-2007 06:42 PM

KasiaA, dzieki za tatrzanski powiew Wink piekne foty, swietna wyprawa Smile
Pozdrawiam!


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 10-04-2007 08:49 PM

Fajna relacja, bardzo podobały mi się zdjęcia, tylko nie potrafię ich otworzyć większych Rolleyes (słaby ze mnie komputerowiec)
Pozdrawiam
p


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 15-04-2007 12:58 PM

Zdjęcia piękne a relacja to własciwie dzieło Gratuluję Wam Kasiu

PS spróbuj troszkę większe zdjęcia przesyłać przez image shack takie 600X480 byłyby w sam raz .Pozdro


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - michalll_86 - 17-04-2007 04:16 PM

[b]Pieniny- Trzy Korony 15.04.2007[/b]

No i udało się kolejna wyprawa doszła do skutku.  Po zastanowieniach gdzie jechać padło na Pieniny dokładniej Trzy Korony.

Godzina 6.00 dzwoni budzik i gra jakaś melodyjka ale tak naprawdę już od dobrych 20 min się nie śpi tylko dosypia i zastanawia czy za oknem jest ładna pogoda czy w nocy nie padało.
Pierwsze zerknięcie za okno pogoda super nic tylko szybko się dopakować termos do plecaka kilka kanapek i możemy jechać . Spotykamy się wszyscy już spakowani przy samochodzie każdy widać zadowolony że końcu wyrwiemy się gdzieś na cały dzień z miasta i odwiedzimy Matkę Naturę. Od rodzinnej miejscowości do Pienińskiego Parku Narodowego jedziemy około 2 godzin co pewien czas tylko się odzywając gdyż każdy zastanawia się jak będzie .
O godzinie 12 dojeżdżamy do miejscowości o nazwie Kąty gdzie znajduje się spływy Dunajcem. Cała trojka czyli Ja , Aneczka i Michał nigdy nie płynęliśmy więc nie mamy nad czym się zastanawiać. Zajmujemy dogodne miejsca na tratwie numer 483 i zaczyna się.
Cały spływ traw około 2,5 godziny ale my prosimy od razu Flisaków aby wysadzili nas w Szczawnicy gdzie mamy zacząć podejście pod Sokolice i dalej na Trzy Korony no ale po kolej. Płynąc spływem człowiek czuje się bardzo mały gdy nagle wpływa między te góry nie wie na co się patrzyć gdzie kierować obiektyw aparatu gdyż jest tego taka masa w jednym momencie. Płynąc Dunajcem mijamy kolejno i podziwiamy piękne szczyty Ostrą Skałę (600) , Klejową (579) , Polane (558) i oczywiście wpływamy na stronę Słowacką gdzie widać innych tym razem Słowackich turystów również czekających na wolne łodzie aby płynąc nurtem Dunajca.
Co mi się najbardziej podoba w całym tym płynięciu to cisza gdy nagle na całej tratwie nikt się nie odzywa  człowiek dosłownie słyszy swoje myśli i obijającą się wode .
W końcu dopływamy do naszego miejsca wysiadki dziękujemy Flisakom i powoli podchodzimy do góry . Kolejny przystanek Sokolica tam dopiero planujemy posiłek, ciepłą herbate  i odpoczynek. Cześć drogi wiedzie przez las gdzie co pewien czas pojawiają się cudne widoki Tatry od strony Słowackiej. Podejście pod Sokolice jest dość strome ale każdy idzie swoim własnym  tempem wiec po pewnym czasie docieramy na pierwszy przystanek Sokolica. Oczywiście ze względów bezpieczeństwa wszędzie są barierki co nie przeszkadza aby się troszkę wychylić i zobaczyć na  płynące łodzie. Tratwy na dole wydające się po prostu maleńkimi punktami na wodzie. Oczywiście widoki to podstawa są piękne (sami zobaczycie na fotkach). Widzimy wszystko jak na dłoni w tym oczywiście Trzy Korony .
No ale ruszamy dalej po drodze mijamy Czertezik (772) , Czerteź  (774),  oraz  Białe Skały (749) cały czas kierujemy się niebieskim szlakiem powoli zbliżając się do Góry Zamkowej (779). Nie ukrywam że byłem pod wrażeniem gdy przeczytałem że stał tu kiedyś zamek jedyne co teraz  po nim pozostało to ruiny. Po chwili odpoczynku kierujemy się na Ostry Wierch (851) gdy do niego docieramy wiemy że do Trzech Koron nie zostało więcej niż 30 min drogi i zobaczmy sam szczyt Okrąglice  najwyższy punkt Pienin. Podejście mogę napisać jest dość strome i  utrzymuje się prawie do ostatniego fragmentu przez co wszyscy cieszymy się na widok ławeczek i wiadomo chwili odpoczynku. Odpoczywamy jakieś 5 min łapiąc oddech i już do pokonania zostaje malutki odcinek po metalowych stopniach. Dokładnie o godzinie 16 stajemy na szczycie. Pogoda świetna a to co widzimy jest po prostu ahhhhhhh nie da się opisać słowami jedyne co przychodzi do głowy to Cudownie. Wszyscy oglądamy widoki i nawzajem wołamy siebie gdy zobaczymy coś ciekawego. Na wierzchołku spędzamy z 10 min gdyż już spora kolejka się utworzyła i nie chcemy innym odbierać radości widoku.
Jak to na każdej wyprawie nadchodzi chwila gdy trzeba wracać powoli do domu . Kierujemy się dalej niebieskim szlakiem aż do Przeł. Trzy Kopce (795) gdzie wchodzimy na czerwony szlak i po 45 min drodze docieramy do samochodu czekającego na nas na parkingu w Kątach spoglądamy na zegarek jest dokładnie godzina 18 wiec już za 2godz będziemy w domu. Wracamy cali szczęśliwi i zmęczeni oczywiście  w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Wyprawa Super.
Teraz pozostaną fotki i myśl o kolejnym wyjeździe.
[attachment=2264]


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - michalll_86 - 17-04-2007 04:18 PM

I jeszcze pare Fotek Smile:)


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 17-04-2007 04:40 PM

Czytałem z zainteresowaniem-piękna relacja,fotki,pogoda a nade wszystko wspaniałe Pieniny-góry choć nie najwyższe-pełne osobliwych i jedynych w swoim rodzaju klimatów.Życzę równie udanych następnych wędrówek.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 17-04-2007 05:07 PM

Cokolwiek tu napiszę to i tak nie będzie adekwatne do realu.Zdjęcia cudne ,cudne i jeszcze raz cudne.Jak ja lubię widoki z otaczającą zielenią a w tle białe masywy gór.Podobny widok u mnie w maju z okolic Magórki na Babią Górę tylko trochę skromniejszy. Proponuję zachować te zdjęcia na kwietniową kartkę kalendarza na 2008 r.Kiedyś pisałem ,że jeżeli ktos nigdy nie leciał samolotem a chciałby zobaczyć jak ten świat wygląda z góry ,To wystarczy wyjśc na Trzy Korony .Widok i wrażenie dokładnie takie same.A ta symboliczna sosna na Sokolicy to nie zmieniła sie nic od kilkunastu lat kiedy tam byłem.(Jak mi wtedy stanął tak mi stoi jej obraz w oczach moich.)Miałem zadać 1 pytanko ale zdjęcie z Trzech Koron już wyjaśniło mój problem. Mam w tym roku przejść szlakiem po słowackiej stronie Pienin wzdłuż Dunajca Przy czym bardzo mi zależało na przejsciu Z czerwonego Klasztoru do Sromowiec .No i widzę kładkę .A więc nie trzeba w bródSmilePozdrawiam i życzę udanych następnych wypraw


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 17-04-2007 07:08 PM

debiut pierwsza klasa - gratulacje


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - michalll_86 - 17-04-2007 07:22 PM

ciesze sie że fotki sie podobają to jutro dodam jeszcze kilka . "Spoko" to jutro zobaczysz fotki bo robiłem wiecej zdjęć TatrSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 17-04-2007 08:36 PM

I mi Michał bardzo podobał się opis i zdjęcia. Widać że pogoda i widoczność bardzo dopisały. Ja na Trzech Koronach byłem dwa razy jednak ani razu nie miałem rewelacyjnej pogody. Fajnie jest znowu sobie poprzypominać tamte strony. Może wreszcie wybiorę się kiedyś na ten spływ. Co prawda przełom Dunajca widzałem, ale jadąc rowerem ścieżką rowerową po słowackim brzegu Dunajca - też było piknie.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 17-04-2007 08:37 PM

Bardzo ładna relacja... i wycieczka oczywiście, Tatry pięknie wyglądają z tej perspektywy... gratulacje Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 18-04-2007 07:39 PM

Ładnie napisane, udalo się nam w ten weekend wyrwać z szarości Betonu i przekazać innym trochę radości i pozytywnej energii z obcowania z górami. Pozdrawiam.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 23-04-2007 07:58 AM

Przepraszam ale znowu muszę sie Wam pochwalić: wczoraj byłam na Rysach! Pierwsze zimowe wejście (mojeWink)
Jak ładwo się domyślić było rewelacyjnie.
Śniegu jeszcze duzo. Jego jakość... Hmm. Jeśli jest cień to całkiem nieźle. Ale przy zejściu żlebem, gdy słońce operowało przez kilka godzin, robi sie miękki, lepi sie do raków, nawet podkładki antyśnieżne nei pomagają. Południowe stoki narażone na osówy. Ciagle schodzą małe lawinki z południowych, południowo-wschodnicz stoków.
Grań juz bez śniegu właściwie, podobnie jak wierzchołek.

Wycieczke polecam, satysfakcja przynajmniej jak dla mnie olbrzymia.
Jak mi prześlą zdjecia, to zaraz sie Wam pochwale Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 23-04-2007 08:03 AM

gratulacje Kasia - pozdrawiam Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 23-04-2007 08:06 AM

Zapomnaiłam dodać, ze wyglądam strasznie: jak rak czerwona. Dawno mnie tak słońce nie załatwiło. Ale to nic, Rysy są tego warte!


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 23-04-2007 08:11 AM

Gratulacje KasiaA. Tylko pozazdrościć. Wolnego czasu też Ci zazdroszę.
Czekamy na relację.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 23-04-2007 08:40 AM

Kasia .Ambitne te Twoje wyprawy .Czekam z niecierpliwościa na zdjecia


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 23-04-2007 09:19 AM

Zdjęcia będą jak je tylko Staszek przesle.
Wolny czas? A cóż to takiego? Nie mam wolnego czasu. Ale góry są warte wszystkiego. Wystarczy wolna niedziela: wyjechaliśmy o 4 rano, wróciliśmy przed 22. 14 godzin na szlaku. Nie ma możliwości wyrwać się na 2 dni więc wstaje się o 3.30 w niedziele i w góry. Po przygode. Większość z Was pewnie tak samo robi Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 23-04-2007 09:32 AM

sUPER KasiaA, tylko pozazdrościć i pogratulować, i tak z nienacka bez zapowiedzi pełen spontan, takie wyprawy bywają często najlepsze Wink
Ciekawe czym nas zaskoczysz nastepnym razem?? Gerlach? czy może gdzies zupełnie indziej??
Pozdrawiam
P.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 23-04-2007 09:32 AM

Bardzo podobnie robimy Kasiu Smile
To i ja się przyznam że tak przedwczoraj zrobiliśmy z Majką Smile Wyjazd co prawda o 6.00 rano (no ale w planach Rysów nie było), powrót przed 22.00. Tatry, raczej niższe partie, maksymalnie do 1700 m w okolicach Doliny Pańszczycy, słońce, widoki, dodatkowe atrakcje... no ale o tym to już w relacji będzie. A relacja? Postaram się zrobić na jutro Smile

PS. Gratulacje z okazji zimowego zdobycia Rysów.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 23-04-2007 09:44 AM

To są zdjecia sprzed 2 tygodni ze Świnicy:






RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 23-04-2007 09:59 AM

A to kilka zdjęć zrobionych przez Ludka z Kursu zimowego:










RE: Ostatnio przebyte wyprawy - marycha - 23-04-2007 06:14 PM

Kasia - rewelacja, gratuluje zimowych Rysow!!! Smile

Dokladnie Kasiu tak jak piszesz, nie ma czasu i kasy na nocleg - wiec jka tylko sie da, to na caly dzionek w Tatry i z porotem do Kraka.. Smile

No powiem Wam: tego mi bylo trzeba Smile (choc teraz to znowu zamiast sie skupic przy nauce, to ja w glowie mam turnie i hale Big Grin). Pieknie bylo i.. ciekawie, ze tak powiem Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 23-04-2007 06:25 PM

Kasiu,Marycha,Pedro-gratuluję aktywności weekendowej.Czekam na relacje i więcej zdjęć z ośnieżonych jeszcze gór.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - pawel_biker - 23-04-2007 06:28 PM

Kasiu fajna traska, fajne zdjęcia Smile


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 23-04-2007 07:44 PM

KasiaA napisał(a):
To są zdjecia sprzed 2 tygodni ze Świnicy:



Kasiu ,zdjęcia super ,ale takie mikruski .Spróbuj jak przesyłasz przez Image shack zaznaczyć kropką własny wybór tam po prawej stronie otworzyć listę i wybrać wiekszy rozmiar np 600X480 .Pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 23-04-2007 07:49 PM

Albo po kliknięciu na "podgląd" u dołu ekranu (pod oknem w którym wpisujesz odpowiedź) wklejaj bezpośrednio z kompa na forum jako miniaturki które możemy otwierać.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Aniap - 23-04-2007 08:49 PM

Gratuluję Kasiu, Marysiu i Pedro! To jest to co lubię - wyrwać się chociaż na jeden dzień i stanąć wśród gór - tylko moje myśli wtedy nie chcą tak szybko wracać i jestem w pracy "wysoce" rozkojarzona na następny dzień. Oj marzy mi się już jakiś wyjazd, a obowiązki ciągle wygrywają!
A Rysy i Świnica zimowe wejścia - jestem pełna podziwu dla Ciebie Kasiu!


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 24-04-2007 07:22 AM

Z tymi zdjęciami to przesadziliscie...Wink Ja jestem blondynka. Nauczyli mnie wstawiaś z rozdzielczością 320x240 to wstawiam...
No ale spróbuję.

Tak sobie myślę, góry najpiękniejsze są zimą. Takie tajemnicze, majestatyczne. Wymagają od nas pokory. Może to i nie jest osiagniecie wyjść na Rysy ale ja się cieszę że tam weszłam, że sie zmęczyłam i że miałam to sam-na-sam z górami, pomimo że w grupie. I Was tez do tego zachęcam. Choć pewnie nie trzeba, sami wiecie o co chodzi Cool


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 24-04-2007 09:59 PM

Wyprawa w okolicach Rabki udała się .Zamieszczę później relację .Może wcześniej pojawi sie relacja Pedro'a z Tatr. Pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - pawel_biker - 24-04-2007 10:09 PM

Rabka fajna okolica, zwłaszcza na rowerze Big Grin Kiedyś ze 2 lata temu zbierałem ekipe na wyjazd w okolice Rabki..... a jak doszło co do czego to musiałem jechać na obóz treningowy.... w bieszczady hehe tez na rowerze.

Czekamy na fotorelacje.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 26-04-2007 12:18 AM

No to zamieszczam wreszcie relację z ostatniej soboty Smile

Miłego czytania, jutro rano wyjeżdżam i do niedzieli mnie nie ma.

http://www.gorskiswiat.pl/szlaki/trasa28/trasa28.php


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 26-04-2007 06:44 AM

No Pedro, ale mieliście spotkanie trzeciego stopnia!
I fajny spacer. Pewnie długo będziecie pamiętać starszego pana.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 26-04-2007 08:57 AM

Przygód i wrażeń na trasie moc .Gratuluję udanej wyprawy wiosenno-zimowej


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 26-04-2007 12:59 PM

No bardzo fajne te miśki i calkiem dobrze wyszły, myslałem ze było ciemniej, czyli to był rekonesans przed majówką?
Kościelec w majowy weekend się zapowiada?
Myslę że dogadamy sie z uczestnikami biby w czerwcu i tez wejdziemy na Kościelec np w piatek Wink
Pozdrawiam

ps. czyli jeszcze jedną relacje napiszesz Pedro przed wyjazdem Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 26-04-2007 01:59 PM

Dodam jeszcze swoje 3 grosze odnosnie zamkniecia szlaku zielonego ( z uwagi na gawrowanie)o którym pisał Pedro
Dawałem temu wyraz już wiele razy i powtórzę jeszcze raz ,że straszliwie wkurza mnie kiedy pseudoprzyrodnicy decydenci w sposób sztuczny starają się odgrodzić swiat zwięrzęcy od człowieka a co gorsza podporządkować człowieka zwierzęciu Dla nich ważniejsze jest zwierzę niż człowiek.I tak człowiek może nawet ginąć w imię ochrony przyrody.Zawsze uważałem i uważam ,że to jest nienaturalne .Nasi praprzodkowie żyli w symbiozie z przyrodą i tak powinno być nadal .A niechże do cho---- y zamkną dolinkę jaworzynki Bo tam niedżwiedzie znalazły sobie popas .czy nie może być wspólna niczym nieograniczona przestrzeń dla zwierząt i człowieka .Czy tak misiom przeszkadzało to ,że akurat Pedro z Marychą tam sobie przechodzili.Nie . Nawet były bardzo zainteresowane dwunożnymi istotamiSmileI to jest takie naturalne .Można zamknąc wszystkie lasy Bo tam żyją zwierzęta .Twierdzenie ,że jest to Park niczym nie zmienia realnej rzeczywistości Jest to tylko papierkowy zapis a przyroda pozostanie taką jak była czy będzie zapis czy też nie .Szanować przyrodę można bez papierku i kto ją kocha będzie szanował a kto nie to i papierek ,że jest to Park nie pomoże.
Zamknijmy całą Afrykę bo tam żyje wiele unikatowych zwierząt Po prostu takie zamykanie dla mnie jest paranoją i nie ma to nic wspólnego z szacunkiem dla przyrody


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 26-04-2007 03:08 PM

Myślę że to miedzy innymi chodzi o takich madrych ludzi co by chcieli zaraz zajżeć, dotknąc, pogłaskać, nie kazdy by się zachował tak jak Marycha z Pedrem.
Podam Ci przykład Spoko ode mnie z podwórka - spacerując po plazy spotykalismy od czasu do czasu samotną foke Smile ,śliczna ... ludzie , a szczególnie przyjezdni (turyści) zaraz chcieli wzywac straz co by ją zabrali bo moze jakas chora, kazdy musiał sobie zrobić z nią zdjęcie, oczywiście z bliska bo jakby inaczej, pogłaskac trzeba obowiązkowo, biedna nie wiedziała w którą stronę głowę obócić, zewsząd ktoś, musiał to byc dla niej niezły stres... już jej nie widuję.

Te misie tam mieszkają, ciekawe jak by Ci w ogródku takie grono zamieszkało, nie powiesz mi że czułbyś sie swobodnie Toungue

...potrawię sobie wyobrazić tłum ludzi na łatwo dostępnym szlaku dokarmiających po zimie głodne "biedne misiaczki" szczególnie te młode, a chyba wiesz że samica z młodymi potrafi być szczególnie niebezpieczna.

Piszesz o symbiozie? super symbioza, dla tego nie ma już niedźwiedzi w Europie Zachodniej.

Takie jest moje zdanie, Spoko jesteś idealistą i rozumiem twój tok myslenia, ale niestety ludzie są różni a przewaznie jest coraz gorzej i niestety trzeba takie rzeczy robić jak zamykanie szlaków TPN... tak nagle nie da się zmienić/odwrócić tego obrazu....


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 26-04-2007 03:16 PM

Najpierw miśkom zabrano ich świat, więc teraz podejmowane są próby by w tych okrojonych zewsząd warunkach mogły funkcjonować, Przykład z foką dobry, Nic nikomu nie ubędzie gdy przez jakiś czas nie wejdzie na któryś tam szlak, a może przez zamknięcie szlaku zmniejszy się ilość bywających tam ludzi i da trochę spokoju zwierzom - zgadzam się z Pawłem, parki narodowe nie są dla nas, my jesteśmy tam tylko gośćmi - mam nadzieję Spoko, że moje odmienne zdanie nie uraziło Cię, ale tak po prostu sądzę.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - daniel - 26-04-2007 04:53 PM

"Cokolwiek Wydobędę Z Ciebie, Ziemio, Oby Szybko Wyrosło Ponownie, Oczyszczająca Ziemio, Obyśmy Nie Uszkodzili Twych Wnętrzności Ani Twego Serca"

"Rodzaj Ludzki Jako Całość Stał Się Najsilniejszym Gatunkiem Na Ziemi, Co Doprowadziło Do Rozstrzygającego, Wielopłaszczyznowego Zachwiania Równowagi Sił Pomiędzy Człowiekiem A Ziemią. Natura, Niegdyś Sroga I Wzbudzająca Strach Władczyni, Sama Jest Teraz Ciemiężona I Potrzebuje Ochrony Przed Potęgą Ludzką. Ponieważ Jednak Człowiek Nadal Tkwi Mocno W Naturze, Bez Względu Na To, Na Jakie Szczyty Intelektu I Techniki Może Się Wspiąć, Takie Naruszenie Równowagi Obróciło Się Także Przeciwko Niemu, A Zagrożenie Jakie Stanowi Dla Ziemi, Jest Równocześnie Zagrożeniem Dla Niego Samego."

Wielkie I Małe Korporacje Plądrują Ziemię
Nie Ma Słów, By Wyrazić To Co Czuję
Ziemia Ginie - Walka Trwa!
Gospodarka, Ekonomia To Jedynie Nauka Chciwości
Po Zjedzeniu Bułki McDonald's'a Wysrasz Całe Gówno Tego Świata
Pogwałcono Dziewiczą Puszczę Amazonii
Lasy Tropikalne Znikające W Mgnieniu Oka
To Tak Jakbyś Sam Wycinał Sobie Płuca - Gdzie Jest Sens?
Trzeci Świat Głoduje, Europa Się Obżera
Kraje Rozwijające Się Produkują Tanią Żywność Dla Reszty Świata
Ich Mieszkańcy Gryzą Ziemię!
Przez Umierające Z Głodu Afrykańskie Dzieci
Ameryka Pokazuje Swoją Troskę I Wpółczucie
Przez Umierające Z Głodu Azjatyckie Dzieci Europa Pokazuje Swoją Potęgę
Przez Umierające Z Głodu Dzieci Watykan Pokazuje Szacunek Dla Życia
Bank Światowy, Unia Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy
Wielkie I Potężne Organizacje, Które Żerują Na Nędzy I Niesprawiedliwości
Swój Kapitał Budują Na Wyzysku Biednych I Słabych
Ameryka Kładzie Na Wszystkim Swoje Łapska
Żyzna Ziemia Na Pastwiska Dla Krów!
Nędza, Wyzysk, Gówno Dla Ludzi
Wyrzucając Kawałek Jedzenia Stajesz Się Współwinnym Głodu Na Ziemi
Rdzenni Mieszkańcy Zamykani W Rezerwatach - Dla Zachowania Gatunku?
To Jest Po Prostu Wielkie Skurwysyństwo
I Nie Wstydzę Się Tego Powiedzieć
Wstyd Mi Tylko Za Rasę Ludzką, Która Za Cel
Obrała Sobie Zniszczenie Wszystkiego Co Dobre
Ale Woda I Powietrze Wciąż Jeszcze Mają Przewagę
I Zabiorą Nas Razem Ze Sobą W Przepaść Degradacji
W Dobie Kosmicznych Lotów Na Księżyc
Możemy Już Nigdy Nie Usłyszeć Pieśni Wielorybów, Ani Wycia Wilków
Ziemia Kompletnie Wyniszczona, Wymięta, Zgwałcona
Bogactwa Naturalne Nieustannie Eksploatowane Stają Się Coraz Droższe I Cenniejsze
A To Wywołuje Wojny I Mnoży Zbrodnie
Wojna W Zatoce Perskiej Jest Tego Dowodem
W Bośni Nie Ma Szybów Naftowych, Krew Jest O Wiele Tańsza Od Ropy
Jak Dużego Dowodu Potrzebujesz, By Zrozumieć, Że Pieniędzy Nie Można Jeść
Że Ropy Nie Można Pić
Że Dwutlenkiem Węgla Nie Da Się Oddychać
Że Planeta Ziemia Jest Bliższa Zagłady Niż Kiedykolwiek
Nie Istnieją Słowa, Które Mogłyby Wyrazić To Co Odczuwam
Nie Da Się Opisać Tego Co Widzę, A Jednak Muszę To Wykrzyczeć
Nie Ma Słów, By Wyrazić To Co Czuję
Wojna Przeciwko Ziemi Trwa!

Ponieważ Wojna Ta Jest Tak Wszechobecna
Jej Potencjalne Skutki Tak Przytłaczające
A Współudział W Niej Większości Z Nas Tak Oczywisty
Udajemy, Że Nic Szczególnego Się Nie Dzieje
Gdyż Nie Potrafimy Spojrzeć Prawdzie W Oczy
I Wziąć Na Siebie Odpowiedzialności Za Sytuację
Której Sami Jesteśmy Sprawcami


I Kiedy Już Wszystko Wypompujemy, Zadepczemy, Wygrzebiemy, Zabudujemy, Wyrąbiemy, Zabrudzimy, Wyasfaltujemy, Zatrujemy, Wybetonujemy, Zanieczyścimy, Wyeksploatujemy, Zużyjemy, Wytniemy, Zabijemy...


Nieważne Gdzie, Nieważne Jak, Nieważne Kto I Po Co
Pokazał Mi Wyniszczoną Ziemię I Zniszczonych Ludzi
W Ich Twarzach Nie Było Radości, Płacz I Łzy Były Ich Życiem
To Co Zobaczyłem Wyrwało Mi Oczy
Pomyślałem, Czy Cokolwiek Co Robimy Ma Jakiś Sens?
I Czy Warte Jest Jakiegokolwiek Wysiłku
Patrzyłem I Płakałem, To Co Zobaczyłem Zabiło We Mnie Marzenia
To Nie Było Życie, Jedynie Pełna Bólu Egzystencja!

Siedziałem W Odrętwieniu I Czekałem Co Będzie Dalej
To Co Zobaczyłem Wyrwało Mi Serce
Żal Mi Się Zrobiło Siebie, Poczułem Się Oszukany
To Co Widziałem Dotychczas, Nie Było Cierpieniem
Przesadna Wrażliwość Była Głupotą!
Muszę Sobie Coś Zostawić Gdy Naprawdę Będzie To Potrzebne...
Nadal Nie Wiem Kogo Bardziej Żałować
Obok Uschniętych Drzew Umęczony Człowiek

Spojrzenia Ludzi Jak Cierpienia Z Golgoty
To Co Zobaczyłem Sparaliżowało Moje Myśli
Woda, Która Nie Mogła Ugasić Pragnienia
I Ogień Czyniący Z Tego Miejsca Piekło
Patrzyłem I Płakałem
Widziałem Chorych Dzięki Potężnemu Przemysłowi Bólu
Dzieci Powykrzywiane W Grymasie
To Nie Były Uśmiechy
Dzień Podobny Do Nocy
Noc Zamieniona W Koszmar

Patrzyłem I Płakałem Odwracając Oczy
Nie Mogłem Uwierzyć, Że Można Tak Żyć
Pomyślałem, Że Wszystkie Moje Problemy Tak Na Prawdę Nie Istnieją
I Tylko Okłamuję Sam Siebie
Dość Wyszukiwania Sztucznych Problemów
Marnowania Sił I Energii Na Rzeczy Nieistotne
Nie Mogę Jedynie Zatracić Wrażliwości
I Powiedzieć, Że To Nie Moja Sprawa

Przede Wszystkim Chcę Mieć Wpływ Na Swoje Życie
A Przez To Na Losy Innych
I Choć Trochę Zmienić Ten Zasrany Świat
Nie Ma Słów, By Wyrazić To Co Czuję
Ziemia Ginie - Walka Trwa


Zwierzęta, Nasi Bracia Mniejsi
Torturowani, Eksploatowani, Zabijani
Od Lat Powtarzane Te Same Bzdurne Eksperymenty
Które Nie Niosą Ze Sobą Nic Prócz Cierpienia I Śmierci W Mękach
Inne Organizmy, Te Same Lekarstwa I Substancje
To Nie Może Się Udać, Więc Kogo Chcecie Oszukać?
Upośledzenia Fizyczne I Umysłowe U Ludzi
Przez Pierdolone Doświadczenia Pseudonaukowców
Stosy Martwych Zwierząt ,Stosy Martwych Ludzi
To Wszystko, Co Człowiek Potrafi Zbudować
Fermy, Rzeźnie, Gospodarstwa Hodowlane
Obozy Śmierci Dla Zwierząt, Obozy Śmierci Dla Ludzi
To Wszystko, Co Człowiek Potrafi Zbudować
Śmierć Na Wolności Czy Życie W Niewoli?
Człowiek Już Wybrał
Zdzieranie Skóry, Zdzieranie Futra
Homo Sapiens Znaczy Człowiek Myślący
O Zabijaniu, O Męczeniu, O Okrucieństwie
Cyrki, Ogrody Zoologiczne
Więzienia Dla Zwierząt, Więzienia Dla Ludzi
To Wszystko, Co Człowiek Potrafi Zbudować
Czy Nie Ma Już Miejsca W Ludzkich Sercach Na Litość I Współczucie?
Życie W Ciasnych Klatkach, Za Stalowymi Kratami I Drutami
Życie? - Tucz, Transport, Rzeźnia, Ubój...
Zwierzęta Przestały Być Stworzeniami, A Stały Się Maszynami Do Robienia Pieniędzy
Przemysł Oparty Na Cierpieniu I Zabijaniu

"Jesteśmy Częścią Ziemi, A Ona Jest Częścią Nas
Pachnące Kwiaty To Nasze Siostry
Jeleń, Koń, Wielki Orzeł To Nasi Bracia
Skaliste Szczyty, Soczyste Łąki, Krowa I Człowiek
Wszyscy Należą Do Tej Samej Rodziny
Czym Jest Więc Człowiek Bez Zwierząt?
Gdyby Zwierzęta Odeszły, Ludzie Umarliby Z Wielkiej Samotności Ducha
Ponieważ Cokolwiek Przytrafi Się Zwierzętom Wkrótce Przytrafi Się I Człowiekowi
Wszystkie Rzeczy Są Ze Sobą Powiązane Bardziej Niż Myślisz
Cokolwiek Przytrafi Się Ziemi
Przytrafi Się Również Dzieciom Tej Ziemi
Człowiek Nie Utkał Pajęczyny Życia
Jest W Niej Zaledwie Nitką
Cokolwiek Uczyni Ziemi, Uczyni To Również Sobie"

(...)

Włochaty, 1996


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 26-04-2007 04:58 PM

Piękne fotki(rozbudzają wyobraźnie-te tatrzańskie widoki),b.dobra opowieść- a przede wszystkim gratuluję Wam-Marycha i Pedro- aktywności weekendowej.
Niedżwiedzie po gawrowaniu zimowym-rzeczywiście mogą być wygłodzone i trochę niebezpiecznie się z nimi spotykać-a zwłaszcza z matkami z młodymi.Niedzwiedż(mający słaby wzrok,dobry węch i słuch)-ponoć najbardziej groźny może być -gdy jest zaskoczony.Przypadki poranień turystów w Tatrach są na szczęście sporadyczne(bodaj w ub.roku-w rejonie Szczyrbskiego Plesa miś poturbował grzybiarza)


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 26-04-2007 05:24 PM

No to mamy chyba manifest ekologiczny-jeno zastanawiam się czy wątek "ostatnio przebyte wyprawy" to właściwe miejsce.
PS.
Przeczytałem z zainteresowaniem-no może zakończył bym "stosownym wierszem Allena Ginsberga".(Choć -przyznam - nie popełnił bym takiego przesłania).


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 26-04-2007 07:30 PM

Mam zdeydowanie odmienne w tej kwestii zdanie .Tworzenie Parków a konkretniej zamykanie szlaków, które z pojęcia tymczasowego zamknięcia przechodzi w stałe zamkniecie (vide Kominiarski,) jest tylko odcinaniem miłosników przyrody od od jej źródła .No bo rzeczywiście ktoś pomyśli jest zakaz to nie pójdę .Natomiast Ci co nie szanują nie kochają przyrody to pomimo zakazów ,parków rezerwatów itp wejdą tam będą kłusować niszczyć itp.Czy utworzenie parków w Afryce zmniejszyło skalę kłusownictwa myślę ,że nie .Oni i tak tam będa chodzić niszczyć zabijać .A tylko miłośnik przyrody nie będzie mógł tam wejść bo park bo rezerwat itd .W sumie uważam ,że takie działanie to jest walka z nami ,ze mną z tymi co kochaja przyrodę I tylko nas to dotyka i ja się z tym nie zgadzam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 26-04-2007 11:07 PM

Rabka -Groniki1027-Góra Skałka -Rdzawka -Rabka
Nieszczęśliwie będąc kontuzjowany po pamiętnej wspinaczce skałkowej 13 kwietnia nie byłem w stanie zrealizować tej wyprawy w zeszłym tygodniu.Pomimo wspaniałej pogody pozostały mi tylko westchnieniaSad.W tym tygodniu 24. 04 we wtorek znowu pojechałem do pracy do Bystrej w okolicach Jordanowa .Stąd niecałe 20km do Rabki .Po pracy ok. 12.20 wyruszam w kierunku Rabki .W zasadzie dojazd do Rabki wyglądał jak wjazd do zakazanego miasta, albo na zielony szlak w TatrachToungue. Ze Skomielnej prosto do Rabki nie wjedziesz bo zakaz Jadę więc dalej do Chabówki z której jest droga do Rabki .Jest i nie jest .Gdy mam skręcić okazuje się ,że nie wolno bo droga w remoncie .więc zawracam i pomiędzy Skomielną i Chabówką znajduję jeszcze jedną drogę do Rabki Ale ta droga nie jest oznaczona jako wjazd do Rabki tylko trzeba się domyślećRolleyes.W końcu około 13 parkuję samochód w okolicach dworca kolejowego .Zaczyna troszkę mżyć .Zostaję więc w samochodzie i zjadam obiado- kanapki .
Mżawka ustępuje a ja startuję.

Właściwie miałem pewne obawy co do tej wyprawy .Trasa ok. 25 km .Nie wiedziałem w jakim stopniu będę odczuwał efekt kontuzji stopy. Po asfalcie w zasadzie nie odczuwałem bólu ale w nierównym terenie gdy stopa przekręci się na bok to boli .W każdym razie gdy nie dam rady to zawsze mogę wcześniej zejść z powrotem.
.Dzień taki troszkę mglisty-misty jakby to powiedzieli Anglicy , z możliwością wystąpienia przelotnych opadów. A Rabka ? jaka jest ? ( parafrazując zdanie o koniu) każdy widzi lub widział .Miasteczko uroczo położone na wzgórzach pełni rolę uzdrowiska dziecięcego.
Piękny Park ,dużo pensjonatów etc.

A więc let’s start..Przed dworcem kolejowym widzę nowy pomnik JPII obok studzienka i rzeźby dzieci. Najwyraźniej symbolika nawiązuje do charakteru miasteczka. Skręcam spokojnie za szlakiem czerwonym w prawo w ulicę Spoko jną która lekko pnie się w górę i poprzez dzielnicę parkowo uzdrowiskową dochodzę do największego ośrodka uzdrowiskowego (Śląski szpital rehabilitacji dziecięcej ).Nieco wyżej ostatnie zabudowania Rabki. Gospodarz koło jednego domu wywiesił taką tablicę „Uwaga Pszczoły” Rolleyes.Nie wiem co miał na myśli ? czy chciał poinformować ,że tu można nabyć miód? A może odstraszyć niepożądanych gości? ........Nieco dalej widzę? „ skrzypka na dachu”Rolleyes .Tak! Dokładnie na Kalenicy wyrzeźbiony w drewnie skrzypek patrzy na przechodniów. Szlak czerwony pnie się lekko w górę a ja za nim.Po około 10 min dochodzę do takiego zagajnika i? .... myślałem ,że padnę .Dwa worki śmieci głównie butelek plastikowych .Ale to nie wszystko. Z jednego worka butelki te i śmieci ułożone były w taki szlaczek 20 metrowy .Wk....m się niesamowicie .A ponieważ miałem przy sobie długopis i zeszyt i znalazłem agrafkę więc dając upust swojej złości napisałem mocno niecenzurowane słowa których tu nie przytoczę bo by nie przeszły..Kartkę przyczepiłem do drugiego worka .Najwyraźniej to jakieś dzieci wyrostki z tego mijanego po drodze Sanatorium(bez obrazy dla Śląska) taką sobie zabawę wymyśliły.
Po drodze mijam się schodzącymi grupkami dzieci z przewodnikami ,które wracały na obiad do sanatoriów.Trwało to tak godzinkę .Potem było [/b]spoko [/b]jnie .

Idę dalej w kierunku Maciejowej a przede mną jak dywan ścieliła się droga usłana pięknymi kwiatami Smile.Pierwiosnki ,zawilce ,kaczeńce ,dzwonki karpackie-pięknie wplecione w zieleń.
Dochodzę do górnej stacji wyciągu narciarskiego Rabka Maciejowa skąd odsłania się piekny widok w kierunku północnym na Luboń wielki.Nieco dalej dochodzę do Bacówki Maciejowa .Nie wiem czy jest czynna .Nie wstępowałem a znajduje się 100m od szlaku.
Dalej droga nieco bardziej stroma biegnie przez las .Cały czas jednak dosyć szeroka i równa tak że idzie mi się dobrze..Lekkie podejście na Jaworzynę Ponicką i również lekkie na Groniki 1027 gdzie znajduje się schronisko.Ze schroniska wypadają trzy kundle (głośne) i jeden owczarek (spokojny) .Gospodarz ucisza pieski .Ja odpoczywam chwilkę na ławce a potem skręcam w prawo za szlakiem niebieskim w kierunku Rdzawki .Po drodze Góra Skałka .Nurtuje mnie pytanie czy ta nazwa to sobie a muzom czy też jest tu skałka. Idąc grzbietem –na prawo odsłaniają się widoki na Klikuszową i jej bliższe i dalsze otoczenie .Przed Jaworzyną znajduje się stacja wyciągu narciarskiego z Klikuszowej. Trasa zjazdu nawet oświetlona .Myślę ,że ruch tutaj zimą nieduży. Za Jaworzyną robi się nieco ciemniej. Zaczyna mocno padać i dwa pierwsze tego roku grzmoty burzy rozlegają się po okolicy. Wyciągnąłem parasolkę .Właściwie to powiem ,że byłem zadowolony ,że pada W tej chwili deszcż potrzebny jest ziemi bardziej niż rybom woda .Po 15 minutach deszczyk ustaje a ja dochodzę do Góry Skałki .Szlak biegnie trochę poniżej grzbietu .Ponieważ nie widziałem skał więc skręciłem jakąś drogą na szczyt .Droga ta miała kształt mocno zakręconego S. Ponieważ na szczycie nie znalazłem skał skręciłem ze szczytu w lewo aby połączyć się ze szlakiem. Tak trochę na wprost .Szlaku jednak nie widać .Wyszedłem na jakąś drogę i kontynuowałem trasę .Po pewnym czasie ok. 1 km wyszedłem z lasu i jakoś widzę ,że idę w niewłaściwym kierunku (zorientowałem się po słońcu) .Powinienem iść do Rdzawki w kierunku północno –zachodnim a moja droga biegnie w kierunku południowym .Najwyraźniej ten szczyt był zwornikiem i ja szedłem niewłaściwym jego grzbietem opadającym w kierunku Klikuszowej. Zawróciłem do szczytu i poszedłem zdecydowanie na północ .Doszedłem do szlaku i już bez problemu kontynuowałem dalszą drogę
Tuż przed Kułakowym wierchem skręciłem leśną a następnie polną drogą w kierunku górnej Rdzawki .

Rozpocząłem III etap wędrówki. Dochodzę do pierwszych zabudowań górnej Rdzawki Podoba mi się ta miejscowość (jest to jedna z nielicznych wiosek w promieniu 60 km od Suchej przez którą jeszcze nie przechodziłem W zasadzie to takich wiosek może by się uzbierało mniej niż palcy u ręki) Przechodzę koło kilku ładnych nowych kolorowych domków .Lubię popatrzeć ukradkiem na zagospodarowane ogródki.A obok tych pieknych domków jakiś rodzynek ż poprzedniej epoki .Domek drewniany z bali drewnianych zabejcowanych na brązowo .Szpary pomiędzy balami upchane (jeśli się nie mylę ) mchem,.zawapnowane i pomalowane wapnem na niebiesko ....Piękna chatynka.
...........Za chwilę jakże odmienna rzeczywistość .Z pobliskiego gospodarstwa wypadają dwa kundle ujadając wściekle .Obracam się i zatrzymuję ich wzrokiem .Stanęły ale po chwili z innych gospodarstw wypadają 4 następne kundle .W oczach wściekłość ,kły na wierzchu dają do zrozumienia ,że nie jestem tu pożądanym gościem.. Zostałem osaczony .Wyciągnąłem z plecaka parasolkę i robiąc młynek dookoła posuwałem się naprzód ale jak któregoś przeganiałem to tak źle stanąłem na tej kontuzjowanej nodze że ją poczułem solidnie.
Po przeszło 100 metrach psy zrezygnowały a ja jeszcze miałem przed sobą 7 km. Noga po tej utarczce z psami rozbolała mnie trochę .Ale teraz to miałem tylko jedną drogę przed siebie , no chyba żebym wsiadł do busu który właśnie nadjechał Ale poszedłem pieszo.Tak jak pisałem spodobała mi się Rdzawka .Koło jednego domu zauważyłem Takie atrakcje z drzewa jak: Buda –pałacyk dla psa, wiatrak, .wieżyczka i palisada , No i armata z drzewa która miała tylko metalową obręcz na lufie i kołach. Przy innym z kolei domów na niewysokim budynku ze spłaszczonym dachem ulokował się Owczarek strzegąc swoich włości .......Cóż moja odyseja zbliża się do końca jeszcze kilometr. Coraz więcej ładnych pensjonatów do wynajęcia czy do wzięcia i po sześciu godzinkach docieram do samochodu, a koło 8.00 do domciu na kolację .Jestem szczęśliwy ,że obawy o moja kontuzjowaną nogę okazały się płonne. Nawet na drugi dzień nie odczuwałem w zasadzie tego spotkania z czworonogami .
Miłego czytania i do następnego razu.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 26-04-2007 11:32 PM

Jak zwykle-czytało się miło.Wiele ciekawych spostrzeżeń i obserwacji.Spoko-jesteś znawcą i autorytetem w kwestiach związanych z turystyką i krajoznawstwem beskidzkim.Jestem pełen podziwu dla Twojej pasji.
pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 27-04-2007 07:14 AM

bardzo miły tekst - dodaj zdjęcia i wydaj przewodnik wycieczkowy po "Spokookolicy"


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 27-04-2007 07:19 AM

Sylwester napisał(a):
bardzo miły tekst - dodaj zdjęcia i wydaj przewodnik wycieczkowy po "Spokookolicy"

Przednia myśl Toungue Ach jak boleśnie odczuwam brak cyfrówkiSad
Jak ktoś z forumowiczów wygra milion w Totka to poproszę nie zapomnieć o koledzeToungue


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 27-04-2007 08:49 AM

Piekna pogoda, robic sie nie chce, za to mozna poczytać z rana Spoko-story Wink ,jeszcze gdybym zmienił okoliczności przyrody na jakąś trawkę do leżenia dodał do tego browarka mmm.... się rozmarzyłem


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Rycho - 27-04-2007 07:37 PM

Spoko jak wygram to oprocz aparatu oplace wydanie Twojego przewodnika .... tylko wygrac... ppozdrawiam... a i wszystkich na bibe zaprosze moze alpy


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 29-04-2007 11:43 PM

Spoko na zamykanie szlaków ma wpływ wiele czynników. jednym z głównych jest spadek liczebności i aktywnościo zwierzyny. Tak było w Bieszczadach. Zamknięto kiedyś szlak przez Krzemień i Kińczyk Bukowski ponieważ gniazdowanie górskich ptaków spadło zaskakująco, a jak jużspadnie to bardzo trudno jest to odnowić. człowiek ze swej "uprzywilejowanej" pozycji jest egoistą i "symbioza" nie miała by prawa istnieć bez zakazów i uwarunkowań prawnych - my tam, one tu. Spoko, sprubuj wyobrazić sobie całe Tatry udostępnione dla każdego za 50 lat. powiedz co widzisz? ja widzę wiele fascynujących krajoberazów, ale nie widzę już ani orłów, ani niedźwiedzi. coś za coś. to jest symbioza, na którą nas na tym poziomie stać i dziękujmy Panu, że jest cośtakiego jak park narodowy. ludzie nie nadają się do współegzystencji całkowicie otwartej, a tymbardziej Polacy, którzy jakby mogli to by do gawr włazili i robili zdjęcia komórką. już to pisałem, ale powtórzę - nie jesteśmy narodem wychowanym ekologicznie. dla większości góry to show i rozrywka. świstaka traktują jak zwierzę w cyrku.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 30-04-2007 12:28 AM

Decydujące znaczenie w reglamentacji(ograniczaniu)ruchu turystycznego w Tatrach i próbach jego skanalizowania do rejonu szlaków-ma relacja między niewielką powierzchnią tych gór a ilością zwiedzających.Presja na Tatry jest spora,i to nie tylko turystyczna,ale też quazi-sportowa(wspinaczka,paralotnie,narciarstwo itp).
Jeśli do tego dodamy uciążliwości związane z działalnością gospodarczą na terenie parku(np pozyskiwanie drzewa)i okolicy-sprawy nie mają się najlepiej.Dlatego w kontekście ekologicznym-trudno wyobrazić sobie taką swobodę poruszania się po górach- jak np.w Rumunii.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Halska - 01-05-2007 10:55 PM

Chciałam się z Wami podzielić kilkoma fotami z Pienin i Beskidu Sądeckiego. Od 26 do 29 kwietnia byliśmy na Rajdzie Ceramika 2007Smile Pogoda rewelacyjna. Moja pierwsza wizyta na Trzech Koronach, SokolicySmile
Trasa z Piwnicznej do Krościenka:
  I dzień: Z Piwnicznej czerwonym szlakiem przez Kosarzyska i Suchą Dolinę do Obidzy, niebieskim do Rogacza i czerwonym przez Radziejową i Złomisty Wierch do Przehyby- pierwszy nocleg.
  II dzień: Z Przehyby niebieskim przez Czeremchę do Szczawnicy, żółtym na Szafranówkę i niebieskim do schroniska Orlica- drugi nocleg.
  III dzień: Zmiana trasy, najpierw miało być żółtym przez Dzwonkówkę dalej czerwonym do Krościenka, ale postanowiliśmy przeprawić się przez Dunajec i niebieskim szlakiem do Trzech Koron i Sokolicy a następnie do Krościenka- trzeci nocleg.
I kilka fotek:


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Halska - 01-05-2007 11:02 PM

cd.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 01-05-2007 11:08 PM

warto było czekać - pozdrawiam Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 01-05-2007 11:19 PM

Fajna sprawa taki rajd...Aż się rozmarzyłem patrząc na te zdjęcia.Pieniny czy Beskid-może nie tak wysokie jak Tatry-ale ile w nich uroku...
Bardzo dobry pomysł z tą wycieczką-Halska.
pozdrawiam.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 02-05-2007 01:14 PM

Naprawdę urokliwe miejsca, trzeba się będzie kiedys tam wybrać.
Pozdrawiam
P.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 02-05-2007 01:34 PM

Gratuluję udanego Rajdu.A pieniny są warte swego .


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 02-05-2007 04:30 PM

coraz cześciej te pieniny krążą po forum, czyżby to jaka przepowiednia? Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 03-05-2007 01:21 PM

To jeszcze i ja dorzucę się z paroma swoimi zdjęciami:
1. Beskid Sądecki w okolicy Obidzy
2. W Paśmie Radziejowej
3. Widok z wieży widokowej na Radziejowej
4. Wieża widokowa na Radziejowej
5. Schronisko na Przechybie
6. W Beskidzie Sądeckim schodząc do Szczawnicy
7. W Szczawnicy

cdn.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 03-05-2007 01:25 PM

1. W Szczawnicy
2. Pieniny z okolic Schroniska Orlica
3. Przepływając przez Dunajec
4. Dunajec z Sokolicy
5. Roślinka :-)
6. Z wierzchołka Czerteż
7. Gdzieś w drodze z Sokolicy na Trzy Korony


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pedro - 24-05-2007 10:49 PM

Zapraszam do przeczytania długo obiecywanej relacji i obejrzenia zdjęć z wyprawy mojej i Bercka na Starorobociański w ostatnią niedzielę Smile

http://www.gorskiswiat.pl/szlaki/trasa29/trasa29.php


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Halska - 25-05-2007 10:45 AM

Jak zwykle relację przeczytałam jednym tchem Smile Zdjęcia przepiękne Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - marycha - 25-05-2007 11:05 AM

Fajna relacja, gratuluje pieknej i udanej wycieczki! Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 25-05-2007 12:06 PM

Pięknie napisane-Pedro,a i zdjęcia rewelacyjne.Dawno nie byłem w Dolinie Lejowej-to nieczęsto odwiedzane i opisywane miejsce.Gratuluję Wam udanej wycieczki i oczywiste-znakomitej kondycji.(ostatnie zejście-Krowim Żlebem-musiało być męczące).


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - tomtur - 25-05-2007 04:58 PM

Piękne chwile przeżyliście,piękne zdjęcia ,te Rochacze coraz bardziej mnie kręcą w czerwcu myślę uda się przejść.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 25-05-2007 07:29 PM

Szacuneczek Pedro (i inni!!), trasa jak na "Korzeniowskiego" gór przystało wyśmienita, wyprawa przednia, gratulacje Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 28-05-2007 10:50 AM

Pedro, cos sie mijamy w tych Tatrach Wink Chyba w końcu musimy się umówić gdzieś na szlaku.
Gratuluję spotkań ze zwierzyną: niedźwiadki, jelenie... Sama nie wiem gdzie ja patrzę bo jakoś nie dostrzegam ssaków (należy tu wykluczyć innych turystów oczywście).

To ja tak pokrótce. Ostatni weekend tez upłynął mi w cieniu Tatr. Tych wysokich.
W piątek po południu wyjazd. Może sie uda jeszcze do Doliny Lejowej coś sie powspinać? Mario sie spóźnia. Więc zmiana planów: jedziemy do Agi, u niej sie prześpimy a rano razem do Murowańca. Aga czeka na nas z kolacją. Impreza sie rozwija w kuchni no i w efekcie śpimy 4 godziny. W sobote przed 9 jesteśmy już albo i dopiero w schronisku. Zostawiamy rzeczy i na Granaty. Niestety, cos sie chmurzy. Ale idziemy. ijaja nas ludzie zawracjący ze szlaku, idzie burza, słychać ciche pomruki chmur. Co robić? Rozsądnie by było zawrócic... Jeszcze troche idziemy. Znowu sie zastanawiamy... Pierwszy błysk i decyzja: schodzimy. Po 20-30 minutach zejscia łapie nas na szlaku słońce. A nam sie robi zal... Wracamy. Znowu to samo podejście, znowu szybko bo nowe chmury są gdzieś nad Świnicą i Zawratem. Wychodzimy. Na Skrajny Granat. Niebo granatowe od północnego zachodu. Szybko robimy zdjecia i w dół. 5 minut od rozpoczęcia zejścia łapie nas deszcz. Ale nei jest źle. Co prawda nie byliśmy na wszystkich 3 Granatach, ale choc w części zrealizowaliśmy plan. Przy zejściu Mario spószcza lawine kamieni. Poniżej są ludzie, mało to ciekawie wygląda. Osunał się duzy kamień który właściwie nie powinien był sie wogóle ruszyć. Pociagnął za sobą pomniejsze. Na szczęście nikomu nic sie nie dzieje. Schodzimy do Murowańca. Już do końca wieczoru pogoda jest ładna. Oj, gdyby taka była na Granatach...
Aga wraca do Nowego Targu. Rano ma sie wpinać w Lejowej. Mario i ja zostajemy. W niedziele Kościelec albo Zawrat... Mamy raki wiec pada na Zawrat. podejście żlebem żeby jeszcze, może i ostatni raz, pochodzić po śniegu. Rano budzi nas deszcz. O 7 przestaje padać. Wychodzimy. Jeszcze mało osób na szlaku. Ogrom i majestat gór i ta piękna cisza. Idziesz i zapominasz o wszystkim, każdy kolejny krok sprawia ci radość, jesteś ty i góry. I czujesz sie jakyś mógł wszystko.
Letni szlak jest nie do przejścia, asekuracja zasypana. My na szczeście od początku decydowaliśmy sie na żleb. Przed Zawratem dopada nas już lekki deszczy, coraz mocniej wieje. Na Zawracie rozwazamy zejście (+wyjście) na Świnice i zejście z przełęczy Świnickiej lub może przez Liliowe. Ale coraz bardziej wieje, Krywań cały w chmurach... Kolejna decyzja co robic: Chcemy iść ale może to nierozsądne? Nawet jak się nam uda bepiecznie przejść to czy ma sens ryzykować? Trudno podejmować takie decyzje. jednak schodzimy z Zawratu. Znad Gąsienicowego widać Zawrat i Świnice juz w chmurach. Chyba to była rozsądna decyzja.
Wleczemy sie do Murowańca snując palny na kolejne wyjścia...
Juz dzisiaj bym wróciła tam. I Aga i Mario zapewne też.
I wiem, ze Wy tez tak macie Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - nika - 03-06-2007 05:55 AM

Witam Smile)) Mój pobyt w Tayerkach dobiegł nistety końca, lecz i tym razem nie obyło się bez przygód...
Zjechałam do Zakopca w piątek rano. Zgodnie z planem dotarłam do schroniska Ornak, gdzie zostawiłam rzeczy i postanowiłam zrobić małą aklimatyzację. Ruszyłam na Ornak i miałam zamiar dojść na Bystrą. Niestety po dojściu na pierwszy szczyt, tzn Ornak, zaczęło grzmieć. Ruszyłam spowrotem na dół... po dotarciu na Iwaniacką przełęcz burza przeszła, a ja zachęcona chwilowym nie załamaniem pogody postanowiłam wrócić na Ornak. Tam spotkałam turystów udających się w kierunku Starobociańskiego Wierchu. Postnowiłam iść z nimi. Nie miałam ochoty na kolejną burzę.... Tak więc przeszłam się na Starobociański i potem odprowadziłam współtowarzyszy przez Trzydniowiański Wierch na Chochołowską Polanę. Była godzina 19:30 a ja musiałam dojść przez Iwaniacką Przełęcz na Ornak... Fajnie by było gdyby nie wyobraźnia która oczywiście mnie nie zawiodła i zaczęła działać w samym środku lasu... Także ten odcinek drogi wręcz przebiegłam w panicznym strachu przed zwerzyną która właśnie się obudziła. Do schroniska dotarłam na 21.
Następnego dnia do schroniska dotarła Magdzik Smile i już razem ruszyłyśmy przez Czerwone Wierchy na Kondratową Halę. I znów na grani spotkała nas burza. Ciągnęła się za nami od Ciemniaka do Małołączniaka. Potem się zrobiło ładnie... Po drodze zaliczyłyśmy jeszcze Giewont, zostawiając nasze 20 kg plecaki w kosówkach Smile)) Następnego dnia po namowie spotkanych w schronisku górzystów Wink postanowiłyśmy przejść przez Świnicę i Zawrat na 5 Stawów, a nie jak pierwotnie planowałyśmy na Murowaniec. I udało się. Świnicę pokonałyśmy we mgle... Dotarłyśmy bez problemu na Zawrat... i tu dopiero zaczęła się "przygoda". Po pokonaniu ostatniej ściany Zawratu z zabiepieczeniami dotarłyśmy do bardzo stromego poletka śniegu. Magdzik zaczęła powoli się zsuwać na dół... a ja mając raki pomyślałam iż to bez sensu się męczyć na takim poletku... Włożyłam je mając zamiar "efektownie" pokonać owe poletko. Postawiłam pierwszy krok, stwierdzając iż raki nieźle się wbiły... oderwałam drugą nogę od stabilnego gruntu i .... bardzi się zdziwiłam!!! Automatucznie zaczęłam zjeżdżać w dół lądując na tyłku.... Wszystko by było OK gdyby nie to że, strasznie w ciągu ułamków sekund, zaczęłam nabierać prędkości... Nawet nie wiem kiedy zaczęłam fikołkować... Słyszałam jedynie huk bezwładnie lecącego ciała. Nie było mowy o jakimkolwiek panowaniu nad upadkiem, bólu też nie czułam... Zauważyłam iż śnieg po którym spadałam skończył się... niestety ja się nie zatrzymywałam. Wirowało to niebo, to ziemia... widzialam jak mój śpiwór przypięty do plecaka szybuje w powietrzu. Czułam kolejne udeżenia w podłoże... Po pierwszym uderzeniu w głowę ( jak sie potrem okazało nieźle udeżałam głową w skały) miałam już tylko jedną myśl "chowaj głowę by nie stracić przytomności bo już po tobie". Tak więc spadałam dalej trzymając ręce na głowie i nie mając żadnego pomysłu jak się zatrzymać... Prawdę mówiąc to widziałam już nagrobek ze swoim nazwiskiem. I stał się cud! Rzuciło mnie na brzuch i o dziwo wbiłam się zębami atakującymi w podłoże. ZATRZYMAŁAM SIĘ! Odrazu krzyknęłam oczekiwane przez Magdę "żyję!!!" Leżąc na brzuchu stwierdziłam iż nie mam nic złamanego! Powoli wydostałam sie na miejsce skąd zaczęłam upade, czyli jakieś 30 m. Zaznaczę iż jeszcze jakieś 10 m i była przepaść - nie było by już co zbierać. Byłam w szoku bo nie czułam nawet bólu... To cud że z upadku wyniosłam tylko siniaków, parę guzów jak jajka, podarte ubrania, pogięty stelaż, rozwalone udo... Magda w przypływie boaterstwa zeszła do pierwszego stawu szukając mojego śpiwora który polecial w siną dal... i udało się jej Smile Jakoś doszłam na 5 Stawów. Następnego dnia miałam zejśc Szpiglasową na Moko. Nie byłam jednak w stanie sama pokonywać przełęczy, tym bardziej iż strasznie się jeszcze bałam... Zeszłam Roztoką i już asfaltem dotarłam na Moko Smile Towarzystwa dotrzymał mi Artur poznany dzień wcześniej w 5 Stawach Smile)) Następnego dnia zrobiliśmy piękną drogę na Mniszka (szczyt mioch marzeń) gdzie leżąć na czubku wpatrywaliśmy sie w przestrzeń pod nami... a wrażenie było niesamowite!!!!!!!! potem trawersem doszliśmy na Wrota Chałubińskiego i graniówką na Szpiglasowy Wierch. Trasa była nie znaczona i dostarczyła nam wiele wrażeń!!!! Potem niestety pogoda się zepsuła i plany które mieliśmy spełzły na niczym ( Rysy i Chłopek). W piątek rano wynieśliśmy się do domów nie czekając dłużej na pogodę... Mam nadzieję iż uda mi się wyskoczyć w tarerki w połowie czerwca. Hym... dziecko gór... i co ja mam na to poradzić że "góry stały sie dla mnie powietrzem"...


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 03-06-2007 07:59 AM

nika napisał(a):
Hym... dziecko gór... i co ja mam na to poradzić że "góry stały sie dla mnie powietrzem"...


miałem ochotę napisać "wolniej oddychaj", ale to nie było by moje szczere zdanie ... napiszę więc po prostu: dbaj o siebie Magda - pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 03-06-2007 11:48 AM

Szalona Twa Przygoda.... Magda.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 03-06-2007 12:45 PM

Ciekawe czy uda Ci się kiedyś Magda przejść szlakiem bez tych przygód Toungue
pozdrawiam Rolleyes


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 03-06-2007 02:55 PM

To już trzecia "mrożąca krew w żyłach" opowieść z Twoich Tatr.
Zakończyła się Hapy Endem, to ważny jej aspekt, wnioski mam nadzieję z tych historii wyciągasz na przyszłość??
Jak dotychczas to kolejne opowieści są coraz "ostrzejsze" fajnie się je czyta ale wiesz... zmień to, chcemy nadal czytać o twoich wyprawach, a nie







Pozdrawiam.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - marycha - 03-06-2007 03:01 PM

Nika, niesamowite sa Twoje opowiesci - ale uwazaj Ty kobieto na siebie!! My tu chcemy jeszcze poczytac troche Twoich relacji...
Pozdrawiam cieplo Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 03-06-2007 11:25 PM

Wieczorową porą nadrabiam zaległości z całego dnia na forum ,a tu taki horror.Nika -koniecznie uważaj na siebie na szlakach i cieszę się ,że wszystko skończyło się dobrze.
pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - nika - 04-06-2007 09:14 AM

Ja także się cieszę Smile Choć naprawdę - co wyprawa to przygoda... Nie planowałam tego, i jak dotąd było to najgorsze moje przeżycie. Coraz bardziej nabieram respektu do KAŻDEJ trasy.... W górki wybieram się jeszcze w tym miesiącu i aż się boję co mnie spotka.... mam nadzieję że nie będzie już więcej wypadków, bo naprawdę bardzo się wtedy przeraziłam... wystarczyło jeszcze parę obrotów i nie pisałabym teraz...


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - Sylwester - 04-06-2007 09:28 AM

nika napisał(a):
W górki wybieram się jeszcze w tym miesiącu i aż się boję co mnie spotka....


nie "co" a "kto" - np Pablo z Bogusią, Majka, Maciek i ja Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - nika - 04-06-2007 11:00 AM

Bardzo by mnie to cieszyło Smile Choć przyznam się bez bicia iż w trakcie minionego pobytu także spotkałam pewnego "ktosia" - Artur, który jak by to delikatnie powiedzieć.... "złamał mi serce"??? Sad


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Rycho - 04-06-2007 04:55 PM

Nika jestem spokojny jak nasz Wladyslaw ...( ze poznalas Artura )bedziesz miala ochrone pozdrawiam i powodzenia na szlakach


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - fasmac - 05-06-2007 12:38 PM

Ciszę się, że wszystko skoczyło się dobrze Nika.

Prośbe mam: nie piszcie więcej o poznanych ktosiach w górach i złamanych sercach.
Bo mnie żona nie puści.


W górach nie ma miejsca na żadne romanse.


Żartuję sobie troszeczkę.
Fajnie że kogoś poznałaś i to w miejscu które kochasz. Romantycznie tak.


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - nika - 05-06-2007 12:58 PM

fasmac napisał(a):
Prośbe mam: nie piszcie więcej o poznanych ktosiach w górach i złamanych sercach.
Bo mnie żona nie puści.

Chyba nie będzie tak źle Wink


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KAWA - 14-06-2007 01:37 PM

Ja pewnego razu (w sierpniu) z towarzyszami wybrałam się na Świnicę i Zawrat i fakt, że wyszliśmy za późno, bo na szlaku byliśmy coś koło 9.00. Szliśmy przez Dolinę Jaworzynki i wydaje mi się, że jest ona bardziej męcząca, ale mogę się mylić Smile Dalej na Przełęcz między kopami i Dolina Gąsienicowa. Tam przy schronisku się na chwilę zatrzymaliśmy i przybiliśmy pieczątki. I zmieniliśmy plany. Zamiast przechodzić przez Kasprowy i Liliowe idziemy odrazu czarnym szlakiem na Świnicką Przełęcz. W drodze nad Zielony Staw nie było praktycznie nikogo oprócz nas. Nad stawem chwilka przerwy i idzemy dalej, stromo pod górę. Wtedy zaczął mnie boleć kręgosłup (zapewne po wypadku jaki doznałam kilka dni wcześniej), ale z czasem mija. Na Świnickiej Przełęczy sporo tłumu, ale spokojnie. Znów przerwa. A następnie idziemy na Świnicę. Ten szlak wg mnie jest bardzo ciekawy, jak wchodzi się cały czas po skałach, a potem zaczynają się łańcuchy. Cała ta droga idzie nam bez problemów, ale pod szczytem już trochę trudniej. Na szczęście wejść się udało Smile Ze Świnicy było widać przylatujący na Kościelec helikopter TOPR, nie wiedzieliśmy jednak co się stało. Po chwili przerwy wyruszyliśmy w stronę Zawratu. Przyznam, że jak dla mnie jest tam trochę niezbezpiecznie. Czasem były tylko problemy ze znalezieniem odpowiedniego punktu, na którym można by było bezpiecznie stanąć. Na tej drodze aż po Murowaniec spotkaliśmy ledwo kilkanaście osób. Na Zawracie piękny widok na Dolinę Pięciu Stawów. Patrząc na zejście w stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego wydawało mi się, że teraz praktycznie w ogóle nie powinno być łańcuchów. A tu jest ich 2 razy więcej Wink Schodząc, nagle usłyszeliśmy odgłos podobny do lawiny skalnej i faktycznie było to możliwe, ponieważ po kilku minutach znów było słychać helikopter TOPR-u lecący w mniej więcej tą stronę, skąd dochodził odgłos. Gdy doszliśmy do Murowańca Słońce już prawie zaszło, ale nadal było jasno. Trzeba było tylko szybko dostać się do Zakopanego. Poszliśmy więc szybszą drogą. Od Orlej Perci odbijał się blask zachodzącego Słońca. Ładny widok. Potem, gdy już się całkowicie ściemniło był piękny widok na Giewont. Musieliśmy już załączyć latarkę. Jeszcze wielu turystów schodziło do Kuźnic. Potem już tylko minibus i do domu Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 14-06-2007 03:46 PM

Wyprawa bardzo ambitna a relacja ciekawa..Życzę realizacji zaplanowanych i udanych wypraw w przyszłości,a przedewszystkim udziału we wspólnych wyprawach forumowiczów.
A ci towarzysze to ma się rozumieć przyjaciele? Nie zaś skostniali twórcy odeszłego systemu.?
Pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 14-06-2007 06:33 PM

Pierwsze koty za płotySmile
Fajna przyjemna wyprawa, a przy tym dość ambitna, gratulacje.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KAWA - 14-06-2007 07:30 PM

Dziękuję Smile
Ci towarzysze to nawet nie przyjaciele a rodzina Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 14-06-2007 07:40 PM

Miło wykorzystany dzień w górach-trasa bardzo ładna(też bym się zdecydował na podejście czarnym szlakiem bezpośrednio na Przełęcz Świnicką).
pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 16-06-2007 08:02 PM

Od razu przypomniał mi się ostatni weekend Smile bardzo lubimy ten szlak przez Świnicę Wink oczywiście pod warunkiem braku tłumów
pozdrawiam
P.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KAWA - 16-06-2007 08:31 PM

Tak, jak szłam wtedy to naprawdę mało ludzi było. Ja też ten szlak bardzo lubię w tym roku nawet znowu się tam pojawię Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - aneczka - 18-06-2007 07:44 PM

Witam wszystkich. Ja też pomimo nawału zajęć znalazłam chwilke aby rozruszać kości zastałe przy nauce. Razem z stałą kompaniom wybraliśmy się w najbliższy dla nas region Beskid Wyspowy. Wybraliśmy perć Borkowskiego aby dostać się na Luboń a następnie krótka przerwa i Ćwilin. Wycieczka bardzo udana pogoda super, a głowa troche przewieczona łatwiej zniesie nauke.Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 18-06-2007 10:06 PM

aneczka, ty Nas nie dręcz skromnymi słowami, dawaj szerszą relację (taką z mapą przy nosie...Smile) i z fotkami, bo to one w nas "łagodzą tęsknotę" (nasze motto reklamowe, i to chyba Ja je wymyśliłem)


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Lelko - 14-07-2007 03:35 PM

Witam wszystkich

Weekend w górach - najlepszy sposób na odpoczynek od codziennych zajęć
Zdecydowanie zgadzając się z tym stwierdzeniem 7-8 lipca spędziłem ze znajomymi w Tatrach

Zakopane przywitało nas chłodem i przelotnym deszczem (dzień wcześniej wysoko w górach padał śnieg) ale w ciągu dnia pogoda z godziny na godzinę robiła się coraz lepsza Smile Pozwoliło to zrealizować nasze plany.
Na początek szybkie podejście prawie pustą drogą z Łysej Polany do Morskiego Oka skąd po śniadaniu wyruszyliśmy na przełęcz pod Chłopkiem
Przepiękny, jeden z trudniejszych polskich szlaków pozostawia niezapomniane wrażenia i potrafi zaskakiwać. (Gdy byłem tam w połowie sierpnia 2005 r. po drodze na przełęcz znajdowały się miejsca gdzie śnieg sięgał pasa, tym razem atrakcję stanowiło stado górskich kozic widziane na przeciwległym stoku)
[attachment=4105][attachment=4107][attachment=4106]
[attachment=4108][attachment=4109][attachment=4112]


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Lelko - 14-07-2007 03:39 PM

II

Po osiągnięciu całą czwórką przykrytej niedużymi płatami świeżego śniegu przełęczy pod Chłopkiem rozdzieliliśmy się. Ja z kolegą ruszyliśmy w kierunku Mięguszowieckiego Czarnego, który niebawem zdobyliśmy Smile
Podejście okazało się dosyć trudne ze względu na dużą stromiznę, trudny orientacyjnie teren, śnieg oraz brak pewnych chwytów (skała sypie się i praktycznie można ruszyć każdy kamień). Z tego powodu omal nie doszło do wypadku podczas zejścia, kiedy obsunął się duży głaz.
Problem stanowiły także krótkie, ale gładkie, zalodzone półki skalne z których łatwo można było by się zsunąć.

Po taaaaaakim dniu nie ma jak ciepły posiłek w schronisku, herbatę z rumem i nocleg "pod chmurką" Toungue na świeżym powietrzu gdzieś w dolinie Rybiego Potoku


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Lelko - 14-07-2007 03:47 PM

III

W niedzielę wczesna pobudka – wszak wybieraliśmy się na Rysy i dobrze było by zdążyć przed zmasowanym atakiem setek turystów wchodzących na tę górę. Osobiście nie znoszę tłoku na szlaku, a można się było go spodziewać przy pięknej pogodzie od samego rana.
Zatem szybko wyruszyliśmy na szczyt mijając po drodze miejsca z poniższych zdjęć Smile

Wędrówkę zakończyłem koło godziny 16 na Łysej Polanie snując już plany następnego tatrzańskiego weekendu Big Grin


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 14-07-2007 05:16 PM

Hej Lelko .Gratuluję udanej wymagającej wyprawy .Zdjęcia szczytów i ze szczytów super .Szczególnie podoba mi się zestawienie turni na zdjęciu nr 4 we fragmencie 3.Powodzenia w następnych wyprawach
PS .Przymierzam się do Czarnego Mięguszowickiego .Czekam na dobrą pogodę i jakies lewe fundusze Ehhh.... Pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 14-07-2007 07:53 PM

No, pięknie!! Ten śnieg wygląda trochę tak jak pierwszy jesienno-zimowy Smile, w Lipcu, świat oszalał!!
Powiedz jeszcze tak bez zagadki, co to za staw i z kąd zrobione zdjęcie w odcinku 3 zdjęcie 6. Dzięki.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Lelko - 14-07-2007 09:23 PM

Fazik i Jadzia napisał(a):
Powiedz jeszcze tak bez zagadki, co to za staw i z kąd zrobione zdjęcie w odcinku 3 zdjęcie 6. Dzięki.

[attachment=4130]

Hej Fazik, nie wiesz co to za staw?? Toungue
Znajduje się pomiędzy Rysami i Gankiem (widać na fotografii dolną część ściany)
[attachment=4126] fot. Klimy
Jest to Zmarzły Staw w Ciężkiej Dolinie (1762 npm)
Widziany z grani tuż pod szczytem Rys
Z tego miejsca jeszcze krótki odcinek po łańcuchach
[attachment=4127]
I już znajdujemy się na wierzchołku Smile
[attachment=4128] [attachment=4129]

Pozdrowienia


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 14-07-2007 09:39 PM

Hej Lelko czy się nie mylę iż na drugim zdjęciu od góry to galeria gankova .Bardzo piękne ujęcie .Tak mi chodzi po głowie myśl aby się nią przejśc .Przyszłość pokaże.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Ustrik - 15-07-2007 10:46 AM

no Lelko, gratuluję wyjazdu. Pogoda dopisała a zdjęcie pięne - fajnie zkadrowane. pozdrawiam Smile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 15-07-2007 11:32 AM

Dzięki Lelko za opis, wiesz, nie zawsze się było tam z kąd fotka, dla tego pytałem.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 15-07-2007 03:07 PM

Post 373 zdjęcie Klimy tz. nie Twoje ?? bo bardzo mi się podoba, zresztą pozostałe również, gratuluję udanego wypadu i bardzo ciekawej trasy Smile
pozdrawiam
Pablo


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 15-07-2007 04:51 PM

Pablo napisał(a):
Post 373 zdjęcie Klimy tz. nie Twoje ?? bo bardzo mi się podoba, Pablo


Pablo Tobie też ?... Myślę ,że tą szczeliną po prawj można by wejść na galerię.Pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 15-07-2007 07:52 PM

OOo kurcze, Spoko ja to za cienki jestem na takie wejście. Jakby nie patrzeć to 300 metrów trudniejszej drogi na szczyt, nad galerią 180m w porównaniu do pierwszego etapu to chyba już łatwiej. Ponoć znacznie łatwiej od południa.

Godna do polecenia jest Ciężka Turnia od Ciężkiej Dolinki przez Nizne Rysy i dalej granią na C. T.
pozdr


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 15-07-2007 09:35 PM

Ach tak sobie pomarzyłem .Jest jeszcze wiele szlaków wytyczonych którymi nie przeszedłem .Po co się tam zaraz pchać na niebezpieczne .Pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 15-07-2007 10:42 PM

Cóż-powróciłem przed chwilką z krainy-bagien i rzeczy niemożliwych na szlakach kajakowych.Jak tylko zmyję z siebie resztki siarkowodoru bagiennego-zapewne będzie szerszy opis(szlak-j.Brzozolasek.k.Pisza-j.Pogubie Wielkie-j.Pogubie Małe i dalej)


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - KasiaA - 16-07-2007 08:14 AM

Doktorze, chyba zasnąłeś podczas tego zmywania resztek bagien Wink
W oczekiwaniu na Twoją relację napomknę tylko że wczoraj zrobiłyśmy z Majką całą OP a nawet więcej: od Kuźnic do Kuźnic. Ale Majka się zadeklarowała ze wklei zdjęcia i napisze relacje.


RE:  Ostatnio przebyte wyprawy - dr.Etker - 16-07-2007 08:54 AM

KasiaA napisał(a):
Doktorze, chyba zasnąłeś podczas tego zmywania resztek bagien Wink
W oczekiwaniu na Twoją relację napomknę tylko że wczoraj zrobiłyśmy z Majką całą OP a nawet więcej: od Kuźnic do Kuźnic. Ale Majka się zadeklarowała ze wklei zdjęcia i napisze relacje.

Gratulacje dla Ciebie Kasiu i Majki-przejście całej OP -wspaniała przygodaSmile.Czekam na relacje.
Jak tylko przygotuję zdjęcia -postaram się zamieścić opis własnej przygody.W dniu wczorajszym-po prostu byłem zbyt zmęczony(w pewnym sensie) dwoma bardzo intensywnymi dniami w naturze-w niezwykłej naturze.Sam jeszcze nie wiem ,jak to opisać -tak,żeby choć odrobinę przekazać właściwe przesłanie tej przygody-może powiem tak-mimo-że sprawy odbyły się w pogodny,mazurski weekend,nie spotkałem ani jednego kajaka,łodzi,wędkarza,za to widziałem z bliska żurawie,kormorany,jelenie,sarny-orzeł się zdarzył.W dobrym znaczeniu tego słowa"dzicz " absolutna-spływ w całkowitym oderwaniu od cywilizacji,kiedy nie wie się co za następnym zakrętem,czasem ekstremalna przygoda,bez przewidywalnego zakończenia.
Z tym siarkowodorem-to prawda.Na trasie były takie miejsca z gnijącymi resztkami roślinności bagiennej,że stężenie w/w związku przyprawiało o zawrót głowy.Jedynym na to skutecznym sposobem-był aromat chmielowego napojuCool
PS.odcinek długości 3.3 km między j.Brzozolasek a j.Pogubie Wielkie płyneliśmy 5.5 h


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 16-07-2007 10:40 AM

UWAGA, UWAGA!!! W ZWIĄZKU Z DUBLOWANIEM SIĘ DWÓCH WĄTKÓW Z RELACJAMI Z WYPRAW DO KOŃCA WAKACJI NINIEJSZY WĄTEK ZOSTAJE ZAMKNIĘTY, PO WAKACJACH KOLEJNE RELACJE Z NASZYCH WYPRAW BĘDZIE MOŻNA ZAMIESZCZAĆ TUTAJ.
A TYMCZASEM ZAPRASZAM DO WĄTKU "Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku..."

Wątek znajdziecie pod poniższym adresem:
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=589
Pozdrawiam


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 07-09-2007 07:36 PM

Jako że wakacje przeszły do historii uruchamiam ten temat ponownie, zapraszam.


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Pablo - 07-09-2007 08:17 PM

A co z Górską Jesienią??
Może lepiej tam zamieszczać relacje??


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - spoko - 07-09-2007 09:20 PM

Popieram Pabla .Chyba te jesienne wędrówki będą lepiej mieściły sie w założonym wątku jesiennym a potem przejdziemy do ostatnich wypraw.Chyba ,że po jesiennych przyjdą zimoweSmile


RE: Ostatnio przebyte wyprawy - Fazik - 08-09-2007 01:38 PM

Mówisz i Masz, tylko czy przybysze z zewnątrz będą się orientowali gdzie czego z aktualności szlakowych szukać?