Cały dystans 25 km przejechany w cięgu 1 godziny, 20 km przy średniej prędkości 25,8 km/h, prędkość max 46,7 km/h, całkowity wznios 153 m, poniżej trasa i profil, wie ktoś ile spaliłem kalorii?
Sylwek, co z tego że sporo kalorii spaliłes jak i tak niedługo nogawki Ci sie na udach rozejdą . Teraz to już nikt Cie nie dogoni ani na rowerze ani na szlaku.
Rosną skrzydła u ramion,
czas się w wieczność przemienia,
obłocznieją wszystkie ziemskie sprawy,
gdy zmierzamy do szczytu po kamieniach...
Sylwek, co z tego że sporo kalorii spaliłes jak i tak niedługo nogawki Ci sie na udach rozejdą . Teraz to już nikt Cie nie dogoni ani na rowerze ani na szlaku.
hmm - jak to powiedzieć, wiesz Danusia Tobie to i tak nie będę za bardzo uciekał
To może teraz ja dodam swoje conieco rowerowe a zarazem przestroge!!!
Gorący wieczór, trening rowerowy jak zawsze po pracy za plecami "oddech" zbliżającej sie gwałtownej burzy...... Pada decyzja o powrocie do domu i to biegusiem....
Powrót bardzo dobrze znana trasą, postanawiam zjechać stroma górką i tu niespodzianka....tuz za szczytem na drodze leży zwalone drzewo
I tu awaryjne hamowanie... przelot przez kierownice... lot szybowcowy 2 metry w powietrzu...... będąc jeszcze w powietrzu uderzam głowa centralnie w owe zwalone drzewo. Kask mimo że nie jakis "supermarketowy" (kupiony miesiąc temu za niecałe 400 zł) rozsypuje sie na 6 kawałków!!! Kilku do tej pory nie odnaleziono
Obrażenia:
Głowa - rozcięta na 10cm oraz kilka "małych" obtarć
ręka - sporej wielkości siniak
bark - j.w.
I tu moje ostrzeżenie....
Choc wybieramy sie tylko na chwilke na rower mimo wszystko zawsze miejmy kask na głowie!!!!!!
Obudziło się we mnie zwierzę ................. Leniwiec
ŻYJESZ!!!! To najważniejsze w tej chwili, nigdy nie możesz (świadczy o tym w/w przygoda) być pewny że zawsze jest tak samo. Zdrowiej chłopie, no i żeby Ci się w głowie nie poprzewracało negatywnie!!! ZDRÓWKA!!
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
dobrze, że nic gorszego sięnie stało. Mój kuzyn ("Kowal" z Hoszowa k. ustrzyk, też jeździł sporo zawodowo - moze kojarzysz?) trenował w lesie i poleciał w drzewo. zakończyło to jego karierę - połamał się prawie cały. na szczęście się wykurował i jest obecnie zdrów, ale rower to dla niego już tylko relaksacyjnie.
Po przeżyciach Pawła_biker aż mi dech zaparło (a ja nie mam kasku!)
Właśnie wróciłam z rowerowego co nieco.Ale bardzo spokojnego jak dla mnie.Spacerek rowerowy po okolicznych bezdrożach z moimi dwoma psami.Wyszalały się jak wściekłe, oczywiście znalazły -trupka krecika i musiały sie nim pobawić - no bo jak, żeby się marnował.
Pogoda pochmurna +15 C.
Ale po wczorajszych ulewnych deszczach wszysto co zielone wybujało,pnie się i wije, kwitnie ,pachne.Nawet suche kępki trawki pustynnej pięknie się rozrosły.
Pusto - ludzie siedzą w domach nie spotkałam nikogo choć niedziela.
Lubię jak jestem tylko -natura i ja.Psy mogły sobie biegać bez smyczy i kagańca.Spenetrowaliśmy pusty stary wiejski domek na pustkowiu.Cicho spokój,śpiew ptaków i chałaśliwy nie co ale miły dla zmysłów świergot przygotowujących się do szbru czereśni-SZPAKÓW formują się całe stadka pewne z tych wyklutych w tym roku.(u mnie na dachu chyba już drugi lęg).Stara zasypana studnia, kilka dużych kęp przekwitłego bzu,dzikie wino pełznące po domku.Smutny jest taki opuszczony dom.Myślę zawsze w takich miejsczch o ludziach którzy tu mieszkali o ich marzeniach i planach -czy się zrealizowali czy ...
Ach się oddaliłam od rzeczywistości, a własnie psy pogoniły za zającem.
I ja za nimi. Wpadły do lasku -dębowy zagajnik.Przywołałam je do porządku.I na polną drogę w kierunku domu.