Motto (dedykacja własna dla Emilii, Ewy M, Pjacka, Sylwasa72 i watażki): "Możesz napisać 1 lub 10.000 relacji, ale zawsze to będzie Twoje indywidualne, całkiem nienapełnione, wypowiedzenie się duszy w imaginarny świat. Dopiero wtedy, kiedy postanowisz przekroczyć Rubikon w postaci uczestnictwa na pierwszej bibie i wypowiesz ?alea iacta est?, poznajesz osobiście ten świat, tego człowieka zdrugiej strony komputera. Do Ciebie potem należy decyzja, czy będziesz z tym człowiekiem, z jego zaletami, ale i też wadami, dalej kontynuował poznawanie wspólnego (łączącego nas) celu, czy też znów zamkniesz się w swojej ulicie. Za siebie przyznam, że chociaż nie jestem bibowym elevem, to zawsze czuję dreszczyk emocji i odpowiedzialność, kiedy mam poznać niepoznanych, na dodatek wiedząc, że jestem z innego regionalnego ciasta utworzony."
Po dwu latach znów Tatry Wysokie. Bartek wiedział, że większość się lubi integrować w Tatrach i dlatego też ogłosił spotkanie właśnie w takim miejscu. Miał rację. Po długim czasie zjechało się sporo amatorów do wspólnego oddechania świeżym górskim powietrzem. Było to 18 zapisanych forumowiczów i 3 asystujące osoby. Jak na ostatni czas, to sporo. Był to organizowany harmider - różnie się zjeżdżali i odjeżdżali, dreptali po różnych kopcach. Sformuować taką masę w jednolitą całość, trzeba wynałożyć nielada logistycznego wysiłku. Czy się udało? Poznamy, kiedy przeczytamy poniższą relację.
Dane techniczne:
DOBA : podstawowa 7.2. ? 10.2.2015, niektórzy niecierpliwi dojechali na miejsce zlotu już 6.2., żeby rozćwiczyć się do integracji.
PRZESTRZEŃ: Tatry Wysokie - (1) Hala Kondratowa, Giewont; (2) Świnica, Ciemniak, Giewont; (3) Ścieżka nad Reglami, Dolina Kościeliska, Smreczyński Staw; (4) Jaskinie Raptowicka i Smocza Jama, Gęsia Szyja; (5) Morskie Oko - jako główne punkty programu. W tym harmiderze tworzyły się grupy główne i podgrupy. Nie było w siłach każdego osobnika uczestniczyć we wszystkim.
OBIEKT (do spania): Schronisko na Hali Kondratowej, Schronisko na Hali Ornak, Schronisko w Dolinie Roztoki.
ODLEGŁOŚĆ (obliczona mapomierzem): (1) Kuźnice - Schronisko na Hali Kondratowej 4 km (310 m przewyższenia), dla grupy wcześniaków jeszcze dodatkowe wyjście na Giewont 7 km (560 m przewyższenia); (2) wytworzyły się grupy - grupa A - Schronisko na HK - Kuźnice - wyjazd na Kasprowy - Świnica i z powrotem 13 km (600 m przewyższenia); grupa B - Schronisko na HK ? Kondracka Przełęcz - Kondracka Kopa ? Ciemniak i z powrotem przez Przełęcz pod Kondracką Kopą 12 km (970 m przewyższenia); grupa C - Schronisko na HK - Kondracka Przełęcz - Giewont i z powrotem 7 km (560 m przewyższenia); w tym dniu wytworzyły się jeszcze dwie podgrupy B2 - Schronisko na HK - Kondracka Przełęcz - Kondracka Kopa i z powrotem 8 km (670 m przewyższenia), B3 - Schronisko na HK - Kondracka Przełęcz i z powrotem 5 km (400 m przewyższenia) i jeden członek grupy C, nazwijmy go podgrupą C2 - dodał jeszcze - Kondracka Przełęcz - Kondracka Kopa i z powrotem 3 km (280 m przewyższenia); (3) znów dwie grupy - grupa A - Schronisko na HK - Ścieżka nad Reglami od Polany Kalatówki - Dolina Kościeliska - Schronisko na HO 17 km (600 m przewyższenia), grupa B - Schronisko na HK - Kuźnice - przejazd do Kir - Schronisko na HO 10 km (80 m przewyższenia) + bez jednego członka dodatkowo Smreczyński Staw 3 km (120 m przewyższenia); (4) to już całkowicie pogmatwane - jedni Doliną Kościeliska prosto do Kir 6 km, inni dodatkowo Raptowicką Jaskinię 2 km i inni Smoczą 2 km, przejazd na Palenicę Białczańską, część Gęsia Szyja 6 km (500 m przewyższenia), ostatecznie do Schroniska w Dolinie Roztoki 3 km (100 m przewyższenia); (5) ostateczne zejście na Palenicę Białczańską 3 km, dwaj uczestnicy poszli jeszcze na Morskie Oko i jeden jeszcze do kaplicy MBJ.
CZAS: tym razem nie liczę, niech sobie każdy znajdzie w mapie
OSOBY:
- forumowicze w kolejności alfabetycznej - Anetta, Emilia, Ewa M, Fazik, hemlighet, Łukasz, Pablo, Pedro, Pjack, Rycho, Stasiu, szewczyczek, TomaszRT, Tomtur, watażka, wojtas, yoter
- gościnnie: Wojtek, Łukasz
- otarli się o nas: Sylwas72 z żoną
PODARUNKI: 3 kukułki, 1 sok marchewkowy, śliwowica, studentska pieczęć i sporo Fazikowych gadżetów.
6.2.2015, dzień pierwszy, piątek
Pedro pierwotnie zapowiedział początek zejścia się bibowiczów na sobotę, ale sporej gromadzie nie chciało się czekać i postanowili dotrzeć do Schroniska na Hali Kondratowej (SnHK) już w piątek. Ja na dodatek całkiem nietypicznie na miejsce zgromadzenia musiałem zejść ze Schroniska 5 Stawów. Przyznam, że miałem trochę obawy, kiedy parę poprzednich dni była ogłoszona 3 lawinowa, ale wystarczyło parę dni i mieliśmy optymalną 2. Po paru dniach właściwa pogoda nowy śnieg związywała z podkładem i było optymalnie. Nie będę dalej zanudzał swoimi tatrzańskimi interesami i tylko włożę jedną inauguracyjną fotografię.
Wczoraj końcowe podejście drałowałem ze szpilkami w plecaku i skrzypcami na plecaku. Za swoje lenistwo otrzymałem nauczkę - sporo się namęczyłem, nogi mi podjeżdżały a ja nie byłem "pogodnego ducha". Dzisiaj już szpilki przepisowo włożyłem na nogi i zaraz było wygodniej. Znów byłem leniwy, tym razem je zrzucić. Poszłem w nich aż do Schroniska w Dolinie Roztoki (SwDR). Nie patrzałem, ale czułem zdziwienie niektórych mijających mnie turystów, co to za egzota idzie w szpilkach przechodząc dreptak na Morskie Oko. W SwDR chwila na załatwienie spraw i wyruszam na Palenicę. Otrzymuję wiadomość, że pierwsi bibowicze powoli wypełniają SnHK i z nadmiaru czasu spróbują odwiedzić już dzisiaj Giewont. Ja mam przechlapane, kiedy doszedłem do parkingu na Palenicy, to chwilę przede mną odjechał busik do Zakopca. Następny pojedzie dopiero za 1,5 godziny. Jedynym minusem Palenicy jest ten, że jest chyba jedynym wejściem do dużej doliny, który nie ma porządnego zaplecza. Na polu było -10 stopni i nigdzie w pobliżu żadnego sposobu do ogrzania się. Swojego rozmrażalnika nie chciałem tykac a w bufeciku tylko zimne piwo. Streszczę się - porządnie wymarzłem. Przemieszczam się w przestrzeni i czasie. O 14:00 jestem w Kuźnicach. Żebym rozmarzł, daję w knajpie górolską herbatę. Ja wątłej myśli nie wiedziałem co to takiego. Później poznałem. Herbata była strzyknięta spirytusem. Po takim napoju to mogę nawet biegać po górach. Kierunek SnHK. Wszyscy wiedzą, że to bezproblemowa dreptówa.
Omijam Schronisko na Kałatówkach. Kiedy bym szedł z Tomturem, na pewno by nas wchłonęła ta zajezdnia. Jednak mnie samemu chce się dotrzeć do dzisiejszego celu i nie mogę się doczekać spotkania z osobnikami, których długo nie widziałem.
Około 15:00 jestem przed schroniskiem. Jestem zawiedziony, żadnego Komitetu powitalnego z muzyką, nawet w środku nie poznaję nikogo. Czyżbym pomylił miejsce zlotu? Na szczęście pani Gospodarz mnie pocieszyła słowy, że jeszcze nie wrócili z Giewontu a dwaj jegomoście śpią w pokoju. Ulżyło mi, kiedy w jednym śpiącym poznałem śpiwór Fazika. Od tej pory czas potoczył się szybko. Do wieczora schodzili się bibowicze ze wszystkich stron. W końcu uzbierało się 13 sztuk. Wszyscy byłi w optymistycznych nastrojach. Całe spotkanie było przed nami i tyle było do chodzenia i gadania, zwłaszcza z nowo poznanymi bibowiczami.
Tylko nie wiem czy Fazik Tomtura maserował, czy z jakiegoś powodu próbował go udusić.
Jeszcze od Piątki Stasiu życzy dobranoc.
Może kto napisze w tym miejscu z piątecznego wyjścia na Giewont i wrzuci jakieś foty? Potem nastąpi cd.....