Ustrik
    
Postów: 1,182
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status:
Offline
|
legendy, opowiastki i anegdotki.
za bardzo nie wiem do którego "pokoju" ten temat możnaby było wsadzić. daję więc tu.
na pewno jako doświadczone górołazy znacie liczne opowiastki i legendy z miejsc, które odwiedzacie i kochacie. są te długie, ale są też te i kruciutkie. Tak sobie pomyslałem, że fajnie by było zrobić taką mini atmosferę ogniska ciemną nocą i założyć taki temat, gdzie każdy mógłby taką historię opowiedzieć.
pozwólcie więc, że zacznę.
Działo się to wiele lat temu, kiedy chresty dopiero zaczynały pogaństwo z Bieszczadu wypędzac. W małej wiosce w Dolinie Strwiąża, co przez Ruś do Czarnej Wody wpływa ,żyli ludziska proste i skromne. Mało się działo prócz roboty i sąsiedzkich waśni. U źródeł ów rzeki strwiąż, w głębokim lesie zawsze o świcie tajemnicze wodniczki siedziały. śpiewały tajemnicze pieśni o górach, jeleniach ... Były to jednak stwory niebezpieczne. Zawsze gdy jaki młodzieniec, co jeszcze babskiego łona nie widział, w okolicy źródeł grzyby i jeżyny zbierał, wodniczki kusiły go swym śpiewem i pierśmi nagimi. Zabawiały się z nim ... do czasu. wówczas radośc cielesna w strach się zaczęła zmieniać. Nim oczyma mrugnąc zdążył już był zamieniony w czerniowy kszak. Pełno takich wokół źródeł było. Mimo to zawsze znalazł się jakiś chłopczyna co dął się skusić.
Zabawy wodniczek jednak do czasu trwały, bo oto do wsi przybył uczony i w piśmie świętym oczytany posłaniec, co kościół miał w okolicy postawić i całkowicie pogańskie myśli wyplewić. Pewnego dnia i on wybrał się w okolicę źródeł. Wodniczki, myśląc że to chłopskie dziecię wabić go zaczęły. Młody był to człek i urody ciekawej, dla tego nie poznały stwory że to kapłan. posłaniec z słyszał o wodniczkach i o tym co robią u źródeł, ale wierzyć nie chciał. Kiedy na oczy własne ujrzał piękne, nagie ciała młodych dziewczyn nad źródłem poznał z kim ma do czyniena i uwierzył. Nie dał się omamić czarami i głośno pismo święte cytowac zaczął. W imię Bożego Syna przepędził wodniczki ze źródeł. Widząc wiele cierniowcyh kszaków wkoło powyrywał wszystkie ręce poważnie kalecząc. Do wsi je poprzynosił, kazał ognisko rozpalić i wrzucił kszaczory w ogień. Wiedział, że ciała na świat młodzieńców jużnie przywróci, ale modlić sięzaczął aby chociaż duszę z wiecznego zakęcia uratowac. Modlił się tak 3 noce aż wymodlił. Niebo roz jaśniało nad doliną co było znakiem, że dusze chłopców grzesznych do nieba zostały przyjęte. Ludziska pod wrażeniem byli sporym i słuchać kapłana od tej pory zaczęli. I tak to Chrześcijaństwo w Dolinę Strwiąża zawitało, skąd na cały bieszczad się rozniosło.
Chodzą słuchy, że i dzisiaj można u źródeł rzeki tajemnicze śpiewy usłyszec ...
-No, ale po co ty tam leziesz?
-No bo tak i już.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-09-2006 02:59 PM przez Pedro.
|
|