Odpowiedz  Napisz temat 
Szuru buru na Boraczej - biba GŚ 04. - 06.02.2011
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
Rolleyes  Szuru buru na Boraczej - biba GŚ 04. - 06.02.2011

Motto (poświęcone dla Tratiny): "Na świecie jest dużo kobiet nie do stargania. Ta oto biba wyłoniła następną. Nosić cały dobytek do grania na własnych plecach i na dodatek na nim grać do późnej nocy ku uciesze bibowych słuchaczy, wymaga nie lada krzepę"
   

Jaką miałem ukrywaną radość, kiedy znów potkało mnie szczęście opisanie wybryków naszych szanownych bibowiczów. Mam nadzieję, że nie pozostawię na nich suchej nitki. Obsmaruję każdego sprawiedliwie wg jego czynów i myśli.

Dane techniczne:

Gdzie?: Beskid Żywiecki, Hala Boracza - Hala Lipowska.
Kiedy?: 4. - 6.2.2011
Kto?: Łukasz, Pedro, Stasiu, Tratina (podstawowa czwórka), później najpierw dołączył Tomtur, potem Gosia3ek, Mallaidh,Mieciur i na koniec Marycha, KasiaA, Paaulo i Igrek. W sobotę wieczorem ostatecznie dopełnia naszą ekipę Znaczy
Trasy:
1. Żabnica - Prusów - Hala Boracza; odlegość 7 km, przewyższenie 500 m (całkowite 530 m), czas (wg mapy) 2,5 godzin, my to mieliśmy za 3,5 godziny z przystankami.
2. Hala Boracza - Hala Lipowska - Redykalny Wierch - Hala Boracza; odlegość 10,5 km, przewyższenie 390 m (całkowite 390 m), czas (wg mapy) 3,5 godziny, my to mieliśmy za 5 godzin z przystankami na zabawę i posilenie.
3. Hala Boracza - Żabnica Skałka; odlegość 3 km, przewyższenie 0 m (całkowite 0 m), czas (wg mapy) 45 minut.

04.2.2011 - dzień 1
Dla mnie długo z niecierpliwością oczekiwany dzień rozpoczyna się nietradycyjnie. Do punktu zbiorczego głównej grupy jadę sam bez swoich tradycyjnych współtowarzyszy. Po różnych perypetiach, dopełniam pozostałą trójkę w Węgierskiej Górce i potem już razem lądujemy w Żabnicy obok sklepu. Tu pozastawiamy nasz ostatní środek lokomocji i dalej trzeba po swoich. Ciekaw jestem także na naszą nową bibowiczkę - Tratinę. Kiedyś już pisała, że jest takim górskim tragarzem/szerpą w jednej osobie. Muszę przyznać, że nie kłamała, To, co wyciągnęła z samochodu i zarzuciła na plecy nie jednego turystę by powaliło z nóg.
   
Łukasz zaznaczył, że my trzej mieliśmy jednakową objętość worów, jak sama Tratina. Około 10:30 opuszczamy podwórko w Żabnicy i wtaczamy się na pierwszy stok. Pogoda nam dopisuje. Nawet mogłem wyciągnąć okulary słoneczne.
   
Idzie się nam wygodnie i powoli nabieramy tempa. Musimy po drodze pełnić jedną dyscyplinę sportową, którą Mallaidh zapomniał wymienić - mierzenie wysokości pokrywy śnieżnej za pomocą wysokości słupa cieczy zawartego w butelce.
   
Trzeba przyznać, że zawodnicy w tej dyscyplinie byli niezdyscyplinowani. Nieustannie obniżali nastawioną wysokość słupa cieczy w butelce, co później miało następstwa w złym pomiarze wysokości pokrywy śnieżnej. Dalszym umilaniem nudnego pochodu (zwłaszcza męskiej części minigrupy) było kładzienie przeszkód na drodze i ocena ich przejścia przez Tratinę.
       
Po osiągnięciu Borucza, przed nami pojawia się nasz najwyższy objekt wyjściowy w tym dniu - Prusów (1010 m).
       
Po osiągnięciu tego punktu, dla takich wygów jak my to pestka, zaistniała potrzeba wymienić nasz etalon do pomiaru grubości pokrywy śnieżnej. Tan stary źle mierzył i trzeba było go wymienić za nowy.
   
Na szczęście mieliśmy już z górki i na Boraczą to było już całkiem blisko, bo nie wiem jak by się te pomiary skonćzyły.
   
Jeszcze jeden widok na znane nam kopczyki (kto by później pomyślał, że to był jeden z ostatnich pełnych widoków na tej bibie)
       
i wtaczamy się na Halę Boraczą ze schroniskiem - nasz pierwszy w tym dniu cel. Jesteśmy pierwsi i dlatego mamy też prawo pierwszeństwa. W mig wybieramy najlepsze łóżeczka w Pokoju pod Baranem. Wypakowanie meneli i przebranie się do domowych strojów nie kosztuje nas sporo czasu. Czas też na kosztowanie oferty kuchni domowej, ponieważ z mierzenia grubości pokrywy śnieżnej w różnych punktach wysokościowych nam porządnie wygłodniało. Po takiej cielesnej oczyście przełączamy się w stadium oczekiwania.
   
Niebawem mają dołączyć pozostali bibowicze. To niebawem się ale trochę przedłuża. Dopiero po więcej jak 2 godzinach dochodzi pierwszy - Tomtur ze swymi skiturami.
   
Po jego dojściu skomierająca atmosfera jadalni schroniska szybko odzyskuje na żywotności. Kulminacja kulinarna. Stół zaczyna zapełniać się różnymi zakąskami i napojami. Nie chcemy już z tym wszystkim czekać na dalszych przybłędów i masowo wypełniamy brzuchy.
   
Im później musi wystarczyć przystawka kulturalna. Po dalszch dwóch godzinach nic nie robienia, nareszcie dochodzą Ich Troje.
   
No, teraz już biba nabierze inne wymiary. Chyba zbytnio nie przesadzę, kiedy wypowiem się trochę herezyjnie, że program kulturalny był na równi z programem sportowym. Impreza zapowiadała się murowana. Na Boraczą zjechały nasze dwie wybitne, dotychczas poznane, muzycznie uzdolnione indywidualności, z pół tuzina dalszych pozytywnie do muzyki nastawionych bibowiczów, no i, jak się póżniej okazało, Dobromił ze swoją skromną taneczną kreacją w parze z Gosią pokazał, jak trzeba stawiać taneczne kroki na taką muzykę.
   
Muzyka i piosenki szły niekończącym się strumieniem. Niespełna wszystko to dokładnie opisać, bo moja główka była już wtedy sporo wymięta. Też o mało zapomnieliśmy na ostanią grupę - Tych z psem. Zjawili się dopiero tuż przed godziną duchów. Nie wiem kto wyglądał więcej jako zjawa? Oni czy my? Jednak Igrek wzsystkim pokazał, kto tu jest od straszenia.
    - pies i jego przyjaciel
Nie wiem tylko co ciekawego pokazywał Tomtur Marysi i Kasi we swym aparacie, że zapomniały nawet zmienić buty.
   
Zegar odbijał już kilkanaście minut nowego dnia, kiedy trzeba było pomyśleć o zajęciu pozycji leżącego strzelca. Muzykanci padali ze zmęczenia
   
a nawet Igrek położył się na swojej kołderce dając nam znak, że pora spać. Ja z racji stanu pierwszy wymiękłem i poszedłem zmierzyć długość łóżka. Ponoć ostani poszli w me ślady za jakąś godzinkę. Co wtej dobie wyrabiali, to nie wiem, bo mi nie powiedzieli.
Dobranoc.

Cdn...



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2011 07:50 PM przez Stasiu.

08-02-2011 06:55 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
Szuru buru na Boraczej - biba GŚ 04. - 06.02.2011 - Stasiu - 08-02-2011 06:55 PM
RE: Szuru buru na Boraczej - biba GŚ 04. - 06.02.2011 - magda.s.77 - 09-02-2011, 12:04 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: