No to znów zaczynamy naszą wędrówkę w Taterki. Ja jak zwykle punkt 2 nad ranem siedzę w samochodzie, nastawiam nawigacje i jadę. Do punktu zbiórki docieram o 5 rano bez wiekszych problemów i przestaję być kierowcą
. Teraz juz na "luziku
" pedzimy do Kuźnic bo przecież chcemy się zameldować w Murowańcu. No i dzieki temu, że jednak skorzystaliśmy z dobrodziejstwa busa udało się. Zajmujemy z wolnych 30 miejsc 26 i 27. Mamy nocleg!!!!! Dobrze, ze nie musimy schodzić bo oczywiście ja mam cięższy i większy plecka zapakowany w to co potrzebne i nie
...Pogoda nas rozpieszcza
więc idziemy się rozpakowaći szybciutko wedrujemy pod Kasprowy, żeby skręcić na Świnice i zacząć pierwszą cześć Naszej Orlej Perci
.
Wejście całkiem przyjemne, przy ładnej pogodzie. Niestety przed samym szczytem na łańcuchach zaczyna się korkować więc my troche bokiem i szybkimi krokami jesteśmy na szczycie
.
Chwilia odpoczynku, kilka fotek i probujemy bo tak to trzeba nazwać zejść na Zawrat. I tu niestety kolejeczka aż miło i w górę i w dół. Pojedliśmy ciasteczek, nawiązaliśmy nowe znajomości,które zaowocowały wspólną biesiadą wieczorną w Murowańcu
.Ale po co ja tak szybko schodziłam. Chyba tylko po to, żeby się dowiedzieć, że jak kobieta to tylko wyglądam
:)i na tym podobieństwo ponoć się kończy. I to miał być komplement "górski":). No ale wreszcie schodzimy. Chwilka odpoczynku i pędzimy do tej tajemniczej drabinki między Kozią Przełęczą a Kozim Wierchem bo nie daje nam ona spokoju, jak tam jest. I lekko nas rozczarowywuje bo to taka zwykła drabina , raczej mały poziom adrenaliny (ale to tylko moja opinia a mam ponoć przesunięty poziom strachu i brak którejś klepki w głowie
)
.
I na tym koniec pierwszego dnia Orlej Preci. Schodzimy w dół i jest nagroda
.
Jutro zaczymany od Koziego Wierchu. jak do tej pory było super... cdn.... za jakas chwilę.