WYPRAWA II. Pieninki.
Druga wyprawa miała dla mnie przede wszystkim charakter osobistych wspomnień , relacja będzie się ograniczać do przedstawienia krótkiego opisu szlaku i trochę ubogiej fotorelacji... Mimo to życzę miłego oglądania (przypominam, że karta z aparatu przepadła, większość zdjęć użyczona przez współtowarzyszy).
Mglisty, mżysty i chłodny poranek... ruszamy szlakiem wspomnień prowadzącym od Drogi Pienińskiej wzdłuż Dunajca i tuż po godzinie 8 przeprawiamy się na drugą stronę by zacząć wędrówkę niebieskim szlakiem prowadzącym na Sokolicę. Pogoda wydaje się nieco niestabilna więc nie nastawiamy się na dłuższą trasę. Szlak na Sokolicę pokonujemy wolnym tempem w 1,5 godziny robiąc krótkie odpoczynki. Co prawda nie jest to trasa widokowa, dla mnie jednak nierozerwanie związana z dobrymi, czasami zabawnymi wspomnieniami (mój pierwszy górski szlak, pierwszy szczyt). Dużą przyjemność sprawia mi po prostu pokonywanie samej trasy wśród pięknych drzew. Szlak pnie się wciąż w górę co wymaga ode mnie niekiedy wysiłku, to z kolei daje mi poczucie satysfakcji. Taka ze mnie masochistka
jak się nie umęczę mając ku temu okazję to potem jestem po prostu nie do życia (choć szlak nie jest trudny) . W zasadzie większą cześć drogi pochłaniają mnie wspomnienia. Szlak ciągnie się drogą wśród drzew, w międzyczasie trafiają się dwa przewidlenia, większość drogi uzbrojona jest w ułatwienia w postaci belek, schodków i barierek. Idzie się przyjemnie, zwłaszcza że wokół panuje błoga cisza i prócz nas na szlaku nikogo nie ma. Docieramy na szczyt, zaczyna się rozwidlać i w oddali wyłaniają się Tatry, Słowacka Holica, po prawo Trzy Korony, Ostry Wierch, Góra Zamkowa. W dole rozpościera się widok na przełom Dunajca.
zdjęcia z Sokolicy z innego dnia, robione wczesnym wieczorem