Odpowiedz  Napisz temat 
Nic specjalnego - czyli udana wycieczka po beskidzkich ścieżkach
Autor Wiadomość
tratina

*****


Postów: 1,181
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2010
Status: Offline
Post: #1
RE: Nic specjalnego - czyli udana wycieczka po beskidzkich ścieżkach

Krótki wypadzik w Beskidy. Pierwszy raz opisuje wyjazd, więc jak cosik to wybaczcie.
W przedostatni weekend, (bo w ostatni pracowałam Sad) wybraliśmy się w Beskidy na kawałek szlaku Beskidzkiego pod namiotem. Oczywiście pakowanie na ostatnią chwilę i oboje z wielkimi plecorami do pracy.
Stwierdziliśmy, że jedziemy bez względu na to czy będzie padać czy też nie.
I tak: w czwartek wieczorkiem po pracy autobusem do Szczawnicy. I po minięciu granic Krakowa znany wszystkim podejrzewam dźwięk "psss" i do gardziołka Wink, i tak zostawiliśmy codzienność za sobą. Zagłębiając się w lekturze, gdy za oknem padało migiem znaleźliśmy się w Szczawnicy, gdzie nie padało, ale chyba długo to nie trwało bo gdy tylko ruszyliśmy zaczęło kropić, to jest tak jak się chmurę deszczową przywozi ze sobą. Odziani w pelerynki - (kurcze fortuna dla tego kto wymyśliłby składany gryf) - ale z tym też sobie poradziłam, ze światełkiem na czole ruszyliśmy w kierunku Bacówki pod Bereśnikiem. (swoją drogą świetne miejsce). Dochodząc do celu szukaliśmy miejsca na rozbicie, ale że padało i wszędzie było mokro stwierdziliśmy, że rozbijemy się przy bacówce, lecz jedynym miejscem gdzie było sucho okazało się miejsce pod wiatą na ognisko Wink i tak też zostało: (nasz nowy namiocik ledwo się tam mieścił)
       

A noc była taka cieplutka jak się rozbijaliśmy ok 23. Ciepłe zupki wrzuciliśmy na ruszt i spać. Rano wstaliśmy i co - piękne słoneczko i widoczki. Poszliśmy tym razem na pyszną jajeczniczkę do bacówki.
Spakowani ruszyliśmy w stronę Dzwonkówki, po drodze piękne widoki i słoneczko, którego tak nam ostatnio brakowało:
       

I tak po drodze mijając m.in. przełęcz Przysłop:    
dotarliśmy na Prehybe. Co prawda mieliśmy inne plany, ale, że jak dla nas dawno nie byliśmy w górach i po drodze rozkoszowaliśmy się tym co nas otacza, zostaliśmy na Prehybie na noc. Po dotarciu zjedliśmy sobie obiadek na własnej maszynce oczywiście popijając zupką chmielową.
Rankiem, niestety pogoda nam się troszku popsuła, ale nie padało na szczęście. Przy śniadanku towarzyszył nam koncert gitarowy i pajęczynki :    

Po spakowaniu ruszyliśmy w stronę Niemcowej przez Radziejową i Wlk. Rogacz.
   

Schodząc z Radziejowej pogoda zaczęła się poprawiać Smile Na Wielkim Rogaczu mieliśmy sobie dziabnąć po zupce, ale spotkaliśmy trójkę turystów: dwie Panie i Pana. Spytaliśmy się czy możemy się dosiąść - bo była jedyna ławka - Oni oczywiście - no i brnąc dalej - zaczęli rozpalać ognisko i zaprosili nas na kiełbaski. Pomogliśmy, wszyscy wyjęli co mieli do zjedzenia by się podzielić, my z racji, że mięliśmy maszynkę zrobiliśmy herbatkę. I tak w miłym towarzystwie spędziliśmy czas przez ok 2 godz. POczęstowali nas jesio zupką chmielową, i niestety musieli się zbierać Sad. Mąż zostawił wizytówkę z zaproszeniem do sklepu górskiego bo byli chętni. My jesio spojrzeliśmy na widoczki i ruszyliśmy na Niemcową.
Słynna kapliczka z widokiem:    
i my :        

Jesio poranek i uchwycony ptak:    

i Rytro wita:     . Jesio obiadek i piffko w PTTK-u i powrót do rzeczywistości Sad

PoZdRaWiAm!



"Nie ma chyba trudniejszej do zniesienia choroby górskiej, niż brak Gór"
R. Messner
07-06-2010 11:14 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Nic specjalnego - czyli udana wycieczka po beskidzkich ścieżkach - tratina - 07-06-2010 11:14 AM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: